Dodaj do ulubionych

Granice szacunku dla rodziców?

27.12.09, 14:58
Rodzicom należy się szacunek, w końcu wykonali kawał dobrej pracy,
co jednak w sytuacji, gdy rażąco naruszyli swoje obowiązki? Leda16
napisała, że DDA użalają się nad sobą, winą za swoje nieudacznictwo
i agresję obarczają rodziców. Ma racje, ale z drugiej strony, tacy
dorośli, już na starcie podkładali często dziecku nogę i to wtedy,
gdy jego określone cechy adaptacyjne dopiero się wykształcały.
Odpowiadają za jego niedopasowanie społeczne. Czy szacunek każdemu
należy się od tak, czy jednak trzeba na niego zapracować? Dziecko na
świat się samo nie pcha, rodzice mają wb niego szerego obowiązków, a
jeśli nawalą - mówię o faktycznych krzywdach (np. tatuś zaprasza
menela i mentel się rzuca na jego syna) - to dlaczego ma czuć
bezwzględną wdzięczność? Coś tu nie halo. Chyba, że czegoś nie wiem,
zatem proszę o informacje. Pozdrawiam
Edytor zaawansowany
  • s.p.7 27.12.09, 15:45
    co do ledy,
    to wyobraz sobie ze np Ty maltretujesz, gnebisz swoej dzieci, niszczysz je,
    upijasz akoholem nie tye siebie co im tez podajesz, katujesz, psychicznie
    deprecjonujesz.
    Po 20 latach staja sie zyciowymi kalekami bez wiekrzych szans na normalnosc.
    Jesli ktos dopuscil sie takih zbrodni musial by byc okropnym czlowiekiem, i ta
    okropnosc pozostaje, wiec taka osoba bedzie twierdzila ze te bahory sa same
    sobie winne i nie powinny na nikogo zwalac.
    I ty sam tez bys tak twierdzil, ze to ich wina ze teraz są "zaburzone". Czyli
    odcinanie sie od poczucia winy za wyrzadzone zlo, oraz odcinanie sie od
    odpowiedzialnosci za wlasne czyny i za wlasna przeszlosc.

    Rodzic ktory skrzywdzil swoje dzieci powinien do konca zyciaw zasadzie poswiecic
    sie by odkupic swoje winy, wobec tych osob ktore bezkarnie krzywdzil wiele lat
    (swiadomie lub nie)
    to ejst wlasciwa postawa kazdej osoby wyrządzającej krzywde swoim bliskim.

    Osoba ktora przestala byc czlowiekiem a stal sie śmieciem bedzie jeszcze
    twierdzila ze te dzieci to sie urodzily chore i w ogole sa jakies poryte nie
    przez nia ale same z siebie tak mają.


    To kogo sie szanuje i za co zalezy od danj osoby.

    CZy rpdzica ktory zostawil swoje dziecko an pastwe losu nalezy szanwoac?
    zastanow sie... a tym bardziej rodzica krzywdzacego swoje dziecko, za co go
    szanwoac?

    jesli ktos chce, potrafi, to prosze bardzo.

    CZesciej wyglada to jednak tak ze rodzice niszczacy swoje dzieci ten rzekomy
    szacunek wpajaja lub wymuszaja siłą.

    posiadanie dziecka to spora opowiedzialnosc, ktora wymaga dbania o dziecko,
    troske, milsoc i cieplo. Wsparcie i rozwoj dla cdziecka. Poniewaz ono samo sobie
    tego nie moze zagwarantowac.
    Myslze ze jest to naturalne i wiekrzosc lduzi po prostu czuje cos takiego.

    jsli ktos stwierdzenia ledy akceptuje, prawdopodobnie byly sklonny sam nisczyc
    swoje dzieci takze.
    jesli dla kogos taka perspektya jest atrakcyjna nie powinien w ogole myslec o
    ich posaidaniu poniewaz nie jest do tego zdolny.
    i skrzywdzic moze ludzi produkujac inwwalidow spolecznych.

    rodzice obarczeni sa opdowiedzialnoscia za wychowanie dzieci i powinnni ponosic
    pelne jego konsekwencje i pelna odpowiedzialnosc za to.
  • kobza16 27.12.09, 18:55
    "jsli ktos stwierdzenia ledy akceptuje, prawdopodobnie byly sklonny
    sam nisczyc
    swoje dzieci takze.
    jesli dla kogos taka perspektya jest atrakcyjna nie powinien w ogole
    myslec o
    ich posaidaniu poniewaz nie jest do tego zdolny.
    i skrzywdzic moze ludzi produkujac inwwalidow spolecznych."

    Nie sądze żeby leda16 miała na myśli w jakimkolwiek swoim poście
    powyższe stwierdzenie. Po prostu kieruje sie ona staropolskimi
    tradycjami, że rodzicom bezwzględnie należy sie szacunek, a dzieci i
    ryby...Jeśli ktoś się sprawdza jako rodzic, ma prawo wymagać od
    dziecka!Jednak mam wątpliwości co do pełnego szacunku dla rodziców w
    sytuacji, kiedy bezwzględnie krzywdzą swoje dzieci i nie mam tu na
    myśli panienek, które się skarżą na swoich nadopiekunczych czy zbyt
    wymagających rodziców. Mam na myśli, rodziców, którzy nie liczyli
    się z dobrem dziecka w żaden sposób. Jak rodzic pił przez całe
    życie, zrujnował sobie zdrowie, doprowadził lwią część szarych
    komórek do śmierci, ma problemy z pamięcią, to jakie prawo nakazuje
    dzieciakom opiekować się takim rodzicem? Chyba jedynie dobra wola
    dziecka - ja to tak widzę.

    "rodzice obarczeni sa opdowiedzialnoscia za wychowanie dzieci i
    powinnni ponosic
    pelne jego konsekwencje i pelna odpowiedzialnosc za to."

    Zadzam się w pełni z tym. Wiec jak rodzic nawali nich się liczy z
    tym, że dziecko też go moze kopniakiem poprowadzić. Przenośnie
    odczywiście.
  • s.p.7 27.12.09, 19:10
    leada 16 to smiec mogacy istniec w spoleczenstwie glownie dlatego ze prawo ktore
    tu obowiązuje jest w zasadzie archaiczne i pochodzi jeszcze z czasow rzymskich

    to ze w wiezieniach siedzi 10 razy wiecej mezczyzn niz kobiet nei zonacza ze
    mezczyni sa 10 razy gorsi tylko ze prawo czesto nie obejmuje przestepstw
    dokonywanych na psychice czlowieka, mobbingu, czy braku milosci wobec dziecka

    jest rrozniaca miedzy jakas tam tradycją a niszczeniem dziecka.

    W oberebie tradycyjnego modelu odziny ktory jest idiotyczny moze byc jednak cos
    co ujelibymsly jako wspaniała rodzinęa takze rodzinę całkwoicie destrukcyjną.

    Wszystk ozalerzy od podejscia, bo w obrebie roznych modelow wychowawczych mozna
    dochdozic do jakis niebezpiecznyc skrajnosci



    ale wracjaac do meritum:
    wg mnie:

    -zaa dobre wychwoanei dziecka nie nalezy sie zaden szacunek - to standard,
    obowiazek i oczywistosc

    -szacunek nalezy sie tylko w sytuacjach bardzo trudncy hw ktorych rodzic
    swietnie wywiazuje sie z obowiązkow swoich np:
    Rodzic byl gnebiony przez wlasnych rodzicow mimo tego daje pelen milosci i
    ciepla dom
    Wychowanie nastepuje w trudnych warunkach, rodzina jest wielodzietna lub
    wchowuje np samotna wdowa i akze robi to swienite i poswieca na to wszystko,
    zawsze daja c pelna milosc

    -na brak szacunku zasługuja wszystkie sytuacje w ktorych rodzic nie poswieca sie
    w pelni, nie kocha, tym bardziej ze am mia ldogodne warunki, lub daje tylko 1
    dziecko i jeszcze nie ma na nie czasu.

    -na karę zasługują wszystkie sytuacje w ktorych ten brak opieku zchodzi
    niebezpiecznie nisko, jest brak ciepla, milosci, brak wsparcia, a nawet
    deprecjacje czy nieszczenie.
  • leda16 27.12.09, 20:40
    kobza16 napisała:

    >
    >
    > Mam na myśli, rodziców, którzy nie liczyli
    > się z dobrem dziecka w żaden sposób. Jak rodzic pił przez całe
    > życie, zrujnował sobie zdrowie, doprowadził lwią część szarych
    > komórek do śmierci, ma problemy z pamięcią, to jakie prawo nakazuje
    > dzieciakom opiekować się takim rodzicem? Chyba jedynie dobra wola
    > dziecka - ja to tak widzę.


    Szacunek dla rodziców zależy tylko od Ciebie, opieka też. Nikt nie może Cię do nich zmusić ani Ci ich nakazać.



    Wiec jak rodzic nawali nich się liczy z
    > tym, że dziecko też go moze kopniakiem poprowadzić. Przenośnie
    > odczywiście.



    Natomiast alimentację nieudolnych życiowo rodziców nakazuje prawo, nawet dzieciom nieślubnym, porzuconym (najczęściej przez ojca lub nie alimentowanym). Jeśli czyjaś matka czy ojciec trafią do DPS, opieka społeczna wygrzebie takie dziecko nawet spod ziemi i sądownie nakaże płacenie za pobyt w Domu Opieki. Bezwzględne jest zwłaszcza prawo wobec dzieci, które nie odrzucą w całości spadku po zadłużonych rodzicach - muszą je spłacać co jest szczególnie dotkliwe, gdy rodzic nie zostawia nic, prócz wysokich długów.
    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • kobza16 27.12.09, 22:08
    "Szacunek dla rodziców zależy tylko od Ciebie, opieka też. Nikt nie
    może Cię do nich zmusić ani Ci ich nakazać."

    Ale przecież np. decyzja sądowa może wyegzekwować ode mnie opiekę
    lub zobowiązanie finansowe. Czyli forma przymsu istnieje.
    Jest dla mnie jasne, że z punktu widzenia moralności porzucenie
    rodzica w potrzebie jest schlastane. Jednak porzucenie dziecka w
    potrzebie także jest schlastane. Śmiem wątpić aby np. nauczyzciele,
    sąsiedzi czy kuratorzy sądowi z takim zapałem śpieszyli się zgłaszać
    nieprawidłowe zachowania opiekunów wb dziecka. Małe dziecko jest
    pozostawione same sobie bardzo często (mam na myśłi Polskie warunki,
    czyli kraju rozwijającego się). Pani psycholog, która udzielała mi
    informacji na temat dzieci wykorzystywanych seksualnie, stwierdziła,
    że taki materiał prasowy będzie wskazówką dla samych dzieci. No
    ciekawe jak małe, 5-, 6-letnie dziecko dotrze do takich informacji,
    od tego chyba są dorośli, aby byli wyczuleni na wszelkie
    nieprawidłowości w jego zachowaniu?
  • anbale 27.12.09, 17:28
    Moim zdaniem sam akt spłodzenia dziecka na żaden specjalny szacunek nie zasługuje.
    Ważne jest to, co dzieje się dalej. Jeśli rodzice nie szanują siebie nawzajem,
    nie szanują swoich dzieci, tworzą jakieś byle jakie, żałosne życie, gdzie
    dziecko zamiast się rozwijać karłowacieje- no to jak z takiej pustki i smuty
    szacunek ma się brać? No i co tu jest do szanowania?
    To, że ktoś nakarmi i da dach nad głową swojemu potomkowi, to właściwie jego
    "psi" obowiązek a nie żadne wielkie halo
    Na szacunek zasługuje jedynie to, co dobre, to co ktoś wykrzesał z siebie dla
    drugiego. Nawet w biedzie, nawet w jakimś ciężkim położeniu dał to, co ma najlepsze.
  • linke1 04.01.10, 16:59
    anbale napisała:

    > Moim zdaniem sam akt spłodzenia dziecka na żaden specjalny
    szacunek nie zasługu
    > je.
    > Ważne jest to, co dzieje się dalej. Jeśli rodzice nie szanują
    siebie nawzajem,
    > nie szanują swoich dzieci, tworzą jakieś byle jakie, żałosne
    życie, gdzie
    > dziecko zamiast się rozwijać karłowacieje- no to jak z takiej
    pustki i smuty
    > szacunek ma się brać? No i co tu jest do szanowania?
    > To, że ktoś nakarmi i da dach nad głową swojemu potomkowi, to
    właściwie jego
    > "psi" obowiązek a nie żadne wielkie halo
    > Na szacunek zasługuje jedynie to, co dobre, to co ktoś wykrzesał z
    siebie dla
    > drugiego. Nawet w biedzie, nawet w jakimś ciężkim położeniu dał
    to, co ma najle
    > psze.
    -----------------------
    Anbale masz rację.

    W życiu niekiedy bywa tak, że czym obdarzasz innych, to zawsze
    wraca to do ciebie i to zwielokrotnione.
    Związki między ludźmi są zbudowane na wzajemnym uznaniu
    .
    --
    Einstein stwierdził: "jedynie życie przeżyte dla innych jest godne
    miana życia".
    Oberschlesien ist mein liebes Heimatland.
  • gadagad 27.12.09, 18:56
    Terapie DDA, DDD, mają na celu uwolnienie się od złych emocji wobec rodziców,
    kierowania się nimi, żalami, wpojonymi złymi nawykami, usprawiedliwiania swoich
    złych wyborów winą niedobrych rodziców.Mają dać dystans emocjonalny do źle
    postępujących rodziców i pozwolić na własne wybory i nieuzależniony charakter.
  • yoko0202 27.12.09, 21:57
    szacunek jest obustronny
    niestety na porządku dziennym można np. usłyszeć teksty do dzieci, również w
    miejscach publicznych - zamknij się gó...arzu, głupi gnoju itp itd. Oczywiście
    tekst z ust dziecka typu 'głupia krowo' do matki czy 'debilu' do ojca jest
    uznawany za tragedię, dzieciak musi być totalnie niewychowany, zdemoralizowany
    itp itd.
    Tymczasem 'głupi gnoju' uwłacza godności dziecka jako człowieka w takim samym
    stopniu jak 'debilu' uwłacza godności ojca jako człowieka. A człowiek to jest
    człowiek, niezależnie od tego, czy ma lat 10 czy 58.
    Moim zdaniem oczekiwanie szacunku od dzieci, gdy sami pokazujemy nasz brak
    szacunku do nich, jest absolutnie niedorzeczne.

    --
    „Jedynym dowodem na to, że istnieje jakaś pozaziemska inteligencja jest to, że
    się z nami nie kontaktują.”
    ALBERT EINSTEIN
  • sapalka1 29.12.09, 15:30
    Zgadzam się w 100%. Niestety do rodziców zwracających się w ten sposób do dzieci
    - rzadko coś dociera, a potem jest oburzenie i zdziwienie: jakie to mam złe
    dziecko... eh...
    FloWorld
    - E-kobiety: macochy, żony, kochanki, matki.
    - Nie w parze: nowa praca, mieszkanie, mąż i...
  • waszahanusia 03.01.10, 13:13
    Jestem DDA. Zostałąm o tym uswiadomiona podczas terapii. Nastąpił
    ogromny przewrót w moim zyciu, podczas zajec z psychologiem. Ktos mi
    pokazał ze nie musze byc na kazde skinienie moich dysfunkcyjnych
    rodziców, ze nie musze usługiwac, wysłuchiwac tych patologicznych
    tekstów. Moze sie nie zbuntowałam, ale przestałam wystepowac w ich
    utarczkach, zwarciach, awanturach. Zostałam wygnana, nazwana złą
    córka, matka mi powiedziała mieisac temu ze nie jestem jej córka i
    zebym wypie... Bo powinnam stac po jej stronie a wg. niej stoje po
    stronie ojca. Po niczyjej stronie nie stoje. Mam ponad 30 lat, swoje
    zycie i rodizne. Mam dosc uczestniczyc w nienormalnych zyciu moich
    nienormalnych rodziców.
    Ojciec pił, bił nas i matke. Matka od niego nie odeszła bo...
    chodził o jej o kase jakim kosztem tylko... Nie mielismy nigdy
    nirmalnej rodziny, kolezanki nie mogły mnie dowiedzac, nie mogłam
    chodzic na imprezy, kazde przwinienie było karane cielesne,
    psychiczne, wyrzucaniem zabawek...
    I dzis moi "rodzice" wymagaja zebym sie ladnie zwracała do nich
    zwracała. Z szcunkiem. czy wg. nich mam sie nie odzywac bo cytuje-
    jestem gownem smierdzacym. Do dzis mataka czy ojciec czesto nie
    panujacy nas soba potrafia na mnie reke podniesc. Matka moja jak
    byłam w 7 mc przcieła mi brzuch w drzwiach.
    Teraz kiedy zaczełam zycie bez nich (a tyle lat to znosiłam) jestem
    zła wyrodna, niewdzieczna, interesowa, głupia gównem smierdzacym.
    Tak mowia wszystkim wkoło.
  • mamamisiasia 04.01.10, 11:53
    ja akurat jestem po terapii DDA. Przez ten czas przechodziłam przez
    wiele etapów- była złośc na rodziców, frustracja, złośc na to jacy
    są teraz. I teraz w zasadzie jest mi ich żal. Sami mieli
    beznadziejne dziecinstwo, pełne przemocy i samotnosci i nie
    potrafili inaczej. Nawet gdyby chcieli, to gdzie mieli szukać
    pomocy? Teraz jest psycholog, są ośrodki, psychoterapia teraz
    wygląda zupelnie inaczej niz 20 lat temu. I nie to, ze staram sie
    ich usprawiedliwić. Byli beznadziejni- moj ojciec pił i się nami nie
    interesował, a moja matka mnie wyzywała na każdym kroku, ale pomimo
    tego uważam, że po prostu byli bardzo zagubionymi ludźmi, którzy
    doszczętnie się w życiu pogubili. Nie jestem w stanie ich potępiać.
    W tej chwili jest mi ich po prostu żal. Wychodzę z założenia, że
    każdy człowiek zasługuje na szacunek, bo nie każdy ma równy start w
    życiu i warunki, żeby sie zmienic. Rodzina mojego ojca to
    alkoholicy, on sam miał kontakt z alkoholem w wieku 7 lat, nie miał
    ojca, był tzw. bekartem panny na wsi, która całą młodość bawiła sie
    z panami, więc nie miała czasu dla dziecka, był po to, zeby pracować
    w polu. Jak on mógł być normalny? Jego model rodziny, ktorą wyniosl
    z domu, było pozostawienie dzieci samym sobie i tak nas traktował.
    Cieszę, że jestem pierwszą osobą w rodzine, która przerywa
    ten "łańcuch szczęscia", bo to się niestety ciągnie pokoleniami.
  • waszahanusia 04.01.10, 18:57
    moi rodzice mieli to szczescie ze mieli "normalne" domy. Moze u ojca
    było pokrecone troche, ale wina nie tkwiła po stronie alkoholu. Moi
    dizadkowie jak mieli po 60 lat rozstali sie ze soba, teraz to samo
    zrobili moi rodzice. Robia te same błędy.
    I tez mi ich zal, bo nie potrafia docenic co maja, bo wszytsko
    niszcza, robia głupie problemy i ogolnie... beznadziejna
  • de-witch 04.01.10, 20:38
    Nalezy sie kazdemu,w wielu wypadkach, nawet temu paskudnemu
    rodzicowi, bo z czegos to jego paskudztwo jednak wynika i jest to
    problem generacji.
    Jednak ty sam decydujesz o granicach dostepnosci do siebie i swojego
    zycia dla rodzica. Jezeli rodzic tych granic nie szanuje, to nic cie
    nie zmusza do kontaktow z nim. Tak teoretycznie.

    W dobie zycia w jaskini, gdzie ludzie zyli gromadnie, za wychowanie
    mlodych odpowiedzilana byla cala grupa mieszkancow jaskini, czyli ta
    spolecznosc. Dzieci byly na ogol dobrze chowane jak na tamte czasy.
    Dopasowane do zycia.
    Dzis ta odpowedzialnosc jest indywidualna. Nie wsadza sie nosa w nie
    swoj dom. A nawet nie mowi sie o przemocy w domu, jako o czyms
    wybitnie wstydliwym i prywatnym.
    Tego kiedys nie bylo. dzieci i chowanie ich jest dobrem dla
    wszystkich, dlatego cale spoleczenstwo powinno bylo dopatrzec aby
    dziecku nie dziala sie w domu krzywda z powodu spaczonego rodzica.

  • gadagad 04.01.10, 21:44
    A co to jest szacunek do rodziców?Respektowanie ich prawd.Na tle prawd
    ogólnych.Dorosły człowiek ma prawo do własnej prawdy, nawet jeżeli jego rodzice
    nie mogą już jej zrozumieć.Jakaś część prawdy zawsze zostaje, a aby nie mieć
    konfliktów wewnętrznych, jeżeli nie umie się jej samemu znaleźć i z nią
    pogodzić, to od tego są terapie.
  • mamamisiasia 04.01.10, 23:13
    to jest dobre pytanie. Dla mnie to jest akceptacja czlowieka takim
    jaki jest. Nie polega to na potakiwaniu rodzicom (niestety moi tak
    rozumieja szacunek) i pozwalaniu wchodzic im w swoje zycie z butami.
    Ja ucielam swoje kontakty z rodzicami, bo czulam sie wykorzystywana
    w tych relacjach i w zamian nic nie otrzymywalam.
  • gadagad 04.01.10, 23:32
    Nie trzeba akceptować wszystkiego.Ale można to respektować.Czasami nie można
    inaczej niż zrezygnować z konfrontacji z czyjąś agresją.Ale często wcale nie
    wiele trzeba, by ją okiełznać.Po to są psychoterapie, a ludzie są zdumieni jak
    mała zmiana w odpowiadaniu na czyjeś zachowanie szybko, diametralnie zmienia
    wzajemne stosunki.
  • kobza16 11.01.10, 01:17
    hmm, ja to widzę tak, że szacunek owszem się należy, ale poglądów i
    stylu życia nie zawsze trzeba powielać. Nie można iść za rodzicami
    jak ślepe cielęta bez własnej refleksji. Czasami rodzina więcej
    wyrządza złego niż to warte. Czasmi jednak rodzice mają dobre
    intencje, chcą dobra dla dziecka.
    Dla patologii nie ma jednak żadnego usprawiedliwienia!
  • imbirimbi 11.01.10, 12:08
    Też jestem zdania, że rodzicom owszem, szacunek jak najbardziej się należy. W
    końcu gdzie bym był dziś, gdyby nie oni... Ale! Na pewno nie powinno być mowy o
    czymś w stylu "jestem twoim rodzicem, więc powinieneś mnie szanować". Bo na
    szacunek trzeba sobie zapracować, a sam fakt bycia rodzicem nie koniecznie jest
    z tym równoznaczny...
  • annarchia 13.01.10, 09:46
    Polecam bardzo książki Alice Miller :)

    Osobiście nie uznaję przykazań typu "czcij ojca swego i matkę swoją" za
    bezwzględne i uważam, że rodzice nie szanujący swoich dzieci (ich potrzeb,
    emocji, zdania, praw) na szacunek ze strony swoich dzieci nie zasługują.
    --
    Studium poczwarki
  • annarchia 13.01.10, 09:52
    A, i jeszcze odnośnie "dobrych intencji". Rodzice nie wychowują dziecka
    intencjami oraz tym co w głowie, ale realnymi zachowaniami, gestami, przykładem,
    poświęcaniem - bądź nie - czasu, nawiązaniem ciepłej i bezpiecznej relacji, itd.
    Wychowanie dzieci nie polega na posiadaniu dobrych intencji.

    Skupianie się na intencjach rodziców, którzy spieprzyli wychowanie, to nota bene
    niezły sposób na odcinanie się od własnych emocji, zasłużonej złości i
    wściekłości, poczucia zranienia, skrzywdzenia.
    --
    Studium poczwarki

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.