Dodaj do ulubionych

kryzys - emocjonalna zdrada meza POMOCY! PORADY!!

01.03.10, 22:42
wiem, ze bylo juz tysiace postow na temat zdrady. kazdy dramat jest
jednak inny, a ja jestem w kropce. na krawedzi, i nie mam pojecia co
mam robic, dlatego prosze o jakies wskazowki... rady...
malzenstwo - ja 28, on 38, pragnielismy dziecka, wiec rok po slubie
sie pojawil synek. wszystko bylo pieknie, poprawnie? moze inaczej -
nic nie wskazywalo katastrofy.
a jednak - najpierw zapedzilismy sie w slepy zaulek finansowy
(kupilismy dom, mieszkanie jako inwestycje, potem przyszedl kryzys,
a mieszkamy w Anglii) - wiec to jest nr 1.
nr 2 - wrocila moja przeszlosc, kiedy to ja jako mlodziutka naiwna
osobka dalam sie wyprowadzic w pole i wpakowac w niezle problemy z
prawem (ja jako figurant - zyrant, prawnik wziety do wyjasnienia,
jego praca skonczyla sie moim zatrzymaniem - wzielismy nie tego co
trzeba..)- maz wiedzial, bo przed slubem mielismy godzine prawdy.
ale ani on, ani ja nie wiedzielismy, ze skonczy sie to moim naglym
aresztowaniem. 2 miesiace mnie nie bylo. on zostal z malym
dzieckiem, tysiacem rachunkow, stresem, chorym ojcem na glowie. w
dodatku wiek 40 lat..
nie chce go usprawiedliwiac. chce napisac, co moglo byc przyczyna.
i wtedy, kiedy ja bylam tam (w areszcie), on nawiazal kontakt ze
swoja znajoma sprzed lat. ponoc nigdy nic miedzy nimi nie bylo. NK -
to miejsce gdzie zaczeli pisac, jeszcze przed moim zatrzymaniem. ja
oczywiscie zabronilam, jak zobaczylam te maile (wtedy jeszcze
korzystanie z komputera nie bylo owiane tajemnicami)
znajomosc rozwinela sie szybko - on ja odwiedzil, ona jego (ja
mialam pozniej zakaz opuszczania kraju, a ona spedzila u niego -
czyli w naszym domu dlugi weekend) - codzienne telefony, rozmowy,
smsmy, skype..... jak wpadlam na to? poprosila, aby mi przywiozl do
polski laptopa. otwieram skype, a przede mna wyszstkie ich
korepsondecje. klamstwa za klamstwami. i tak to trwa od wakacji.
on - twierdzi, ze chce z tym skonczyc, ale nie potrafi. probuje nie
dzownic, ale nie potrafi przestawc o niej myslec - co najgorsze -
ponoc ze soba nie spali. moze. gorsze jest to, ze on jest od niej
uzalezniony - dzwoni do niej codziennie, mysli, porownuje.. na moja
niekorzysc oczywiscie. zmienil swoj caly swiatopoglad - juz nie jest
prorodzinny, jeszcze rok temu byla mowa o 2,3 dzieci - teraz juz nie
chce nikogo. chce podrozowac, zdobywac nowe miejsca. a ona - jest
singielka po 30, nie chce dzieci bo to zobowiazanie, wiec jest wolna
i samodzielna. a ja? moja psychika przypomina sitko - pobyt w
areszcie za kogos, kto tak naprawde powienien tam byc, upokorzenie,
spacery z morderczyniami dzieci, mezow, chlopakow... jak wyszlam, to
tak go bardzo potrzebowalam. dostalam tylko zimno, odepchniecie na
kazdym kroku, a w koncu zdrede. ale mimo to go kocham, i chce
wybaczyc. i tu sie zaczyna problem - najwiekszy z tego wszsytkiego.
ja robie wszystko na opak. nie potrafie sobie z tym poradzic, wiec
szaleje, mowie rzeczy, ktorych nie mysle, po to aby go zranic,
zmusic do bycia ze mna: zabraniam (bo nie moge przyzwolic na to,
zeby caly czas z nia gadal) kotnroluje (bo on caly czas oszukuje -
mowi, ze zerwal kontakt, a potem ja widze znow jego polacznenia z
nia). to, o czym (chyba) nie wie, to to, ze do niej zadzwonilam,
napisalam, wykrzyczalam, ze nie zycze sobie jej w moim zyciu, zeby
sie wyniosla z niego, zostawila mojego meza w spokoju.. tez pewnie
zle..
on? z jednej strony - jak rozmawiamy o nas, to mowi, ze chce
sprobowac. jak sie kochamy, to czuje, ze on jest moim dawnym mezem.
ale na drugi dzien znow jest z nia, i znow jest zimny, bo mysli o
niej, i tak w kolko. mi mowi, ze chce sprobowac, ale mam w tym juz
nie grzebac, i mu zaufac. ale jak mam muz zaufac, jesli to robie,
nie poruszam tematu, a potem widze, ze z nia znow gada? wiem, ze sie
nie spotykaja - za duza odleglosc.
I tu moja prosba - co ja mam robic??? wiem, ze tkie / tkwimy w
blednym kolku. ale ja chce sporbowac, kocham chce wybaczyc. tylko
jak???
prosze nie piszcie, ze moj maz to swinia, zebym sobie poszukala
innego. na to zawsze mam czas. po prostu czasem jest tak, ze czuje
ze on jest ze mna. a potem odplywa, i go nie ma. wiem, ze moje
zachowanie, awantury, klotnie, szantaz (ze jak odejdzie, to nigdy
dziecka nie zobaczy) to wszystko zle robie, ale to sie wymyka mi
spod kontroli. wiem, ze nigdy nie skrzywdzilabym dziecka zakazem
widywania ojca, ale spoecjallnie to mowie, nie majac takich
zamiarow. i jak ogarnia mnie taka niemoc, to mu mowie wszystko co
najgorsze. a nie chce. co ja mam zrobic? ponoc kobiety sa pzebiegle,
potrafia tak faceta przerobic zeby to on sam z niej zrezygnowal.

wszelkie rady beda mile widziane.. prosze, napiszcie mi - ja mam
metlik w glowie, i moze chlodne spojrzenie z zewnatrz po prostu mi
pomoze..
Edytor zaawansowany
  • nothing.at.all 02.03.10, 09:23
    Po pierwsze On musi chcieć! Bez tego nic nie da rady zrobić.
    Powinien udać się do psychologa czy psychiatry bo może to jest
    powazny problem, skoro mówi, że chce ale nie może.
    Po drugie czy Ty będziesz w stanie żyć z nim po tej zmianie? z innym
    światopoglądem. Jeśli tak to walcz i pójdzie razem do specjalisty,
    po pomoc, bo to za daleko zaszło abyście sami sobie poradzili.
    Powodzenia!
  • croyance 04.03.10, 16:55
    'prosze nie piszcie, ze moj maz to swinia, zebym sobie poszukala
    innego.'

    Alez ja wcale nie sadze, ze Twoj maz to swinia.
    --
    I love my computer, because my friends live in it.
  • leda16 05.03.10, 07:43
    bravew1 napisała:
    malzenstwo - ja 28, on 38, pragnielismy dziecka, wiec rok po slubie
    > sie pojawil synek. wszystko bylo pieknie, poprawnie?
    > a jednak - najpierw zapedzilismy sie w slepy zaulek finansowy
    > (kupilismy dom, mieszkanie jako inwestycje, potem przyszedl kryzys,
    > a mieszkamy w Anglii) -
    > jak wpadlam na to? poprosila, aby mi przywiozl do
    > polski laptopa. otwieram skype, a przede mna wyszstkie ich
    > korepsondecje. klamstwa za klamstwami.
    >i moze chlodne spojrzenie z zewnatrz po prostu mi
    > pomoze..



    Chłodno to ja zapytam, jakim cudem mężuś zarobił na dom w Anglii gdzie koszt najskromniejszego wynosi kilkaset tysiecy funtów a metr kwadratowy ogrodu kosztuje tyle, ile m2 powierzchni mieszkalnej? W jakim zawodzie tyle kasiory się szarpie i czy z Was dwojga Ty akurat powinnaś trafić do aresztu?
    Mam jeszcze pytanie o skwapliwe dostarczenie Ci przez mężusia niedwuznacznych dowodów zdrady w kontekście jego stwierdzeń, jak to niby bardzo "chce" być z Tobą. No bo takie postępowanie dowodzi jednak posiadania przez pana-męża inteligencji w formie szczątkowej a wobec tego skąd te setki tysiecy funtów na kupno domu w Anglii??? Dodam jeszcze pytanie na temat ew. kredytu tej wysokości w angielskim banku dla - he, he, emigrantów Polaczków i już będę miała jasność :))).
    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • croyance 05.03.10, 13:41
    Normalnie, nie znasz nikogo, kto kupil w UK dom? Bierzesz mortgage i
    juz.
    --
    I love my computer, because my friends live in it.
  • witch.l 05.03.10, 12:26
    Jaka by tam ta prawda o tobie nie byla to WALCZ O SIEBIE.
    Przezylas wiezienie, gdzie otarlas sie o glebokie tragedie ludzkie.
    Taki pobyt w takim miejscu, powinien zrobic z ciebie osobe, o wiele
    silniejsza i dojrzalsza niz jestes.Niestety!
    POWINNAS ZROZUMIEC, ZE ZADNA PARA SPODNI NIE JEST WARTA TWOICH
    LEZ!


    Widzialas w wiezieniu, kobiety, ktore zapewne z zazdrosci zabily
    swoich facetow. A teraz w tym pierdlu beda gnily przez wiele lat,
    jezeli nie do konca zycia. I zapewne kazda z nich zadaje sobie to
    samo
    pytanie, czy warto bylo, dla tych paru spodni tak
    spaskudzic sobie zywot? To piekne krotkie zycie?

    Zadaj sobie to pytanie w stosunku do swojej relacji.

    Fakt zes wpadla do pierdla swiadczy, zes niespecjalnie bystra, ano
    inteligencji Bozia poskapila. Fakt ten potwierdza twoje przywiazanie
    do smiecia, pomimo widocznego rozpadu zwiazku.

    A co z twoim dzieciem, synkiem? Patrzy na ta degradolade? Uczy sie
    smutnej prawdy o zyciu, gdzie dwoje niedojrzalych, infantylnych
    emecjonalnie ludzi stworzylo mu zycie i swiat z jakim moze miec to
    dziecko do czynienia przez cale swoje pozniejsze zycie?
    Gdzie twoj instynkt matki? Gdzie troska o dziecko?
    Dalej bedziesz skomlec za tymi spodniami w imie podpisanego
    papierka, w ktorym pisza zes mezata?

    Ja ci radze wziac sie za siebie, za swoje zycie i kazde bagno i
    gowno omijac z daleka! Uciekac daleko od takiego faceta, z ktorym
    jestes.
    Ale oczywiscie tej rady nie posluchasz. Wiesz zapewne,ze ten kto raz
    w pierdlu siedzial latwo wpada w to srodowisko po raz drugi?

    Wiec uwazaj abys i ty nie podzielila losu tamtych kobiet. To wcale
    nie jest takie trudne, w twoim wypadku wystarczy popuscic hamulce i
    agresje na zewnatrz...Cala reszta juz jest na miejscu: brak
    analitycznego spojrzenia na calosc sprawy, dystansu, zbytnia
    emocjonalnosc i histeria, sprawdzanie i kontrola, przywiazywanie
    wagi do drobiazgow i rozdmuchiwanie ich do ogromnych rozmiarow, itp.


    Koniecznie potrzebna ci pomoc psychologa, ktory wskaze
    ci popelniane bledy w zachowaniu, owe zachowanie , myslenie,
    ktore jest wyuczone doprowadzilo do tego zes siedziala w wiezieniu,
    do tego ze teraz tkwisz w chorej relacji zamiast pierd* to i zaczac
    jak dorosla samodzielna kobieta zyc, wlasnym zyciem, z dala od
    toksyn.

    To tak ode mnie, dla ciebie, bo zal serce sciska gdy czyta sie twoj
    post!

    Ps. Wyuczone postepowanie, tok myslenia, mozna zmienic, pomaga w tym
    terapia u terapeuty. Taka terapia moze trwac dosc dlugo, jedna z
    cech tej terapi jest tzw. 'odbicie lustrzane'.
  • croyance 05.03.10, 13:42
    A mnie zastanawia, ze to z meza robi sie winnego, a zona kryminalistka
    - ktora 'zostala wrobiona' i 'poszla siedziec za nic' swieta.
    --
    I love my computer, because my friends live in it.
  • witch.l 05.03.10, 22:33
    Mnie nie zsatanawia, czytam ten post az...drugi raz i co uderza to
    sposob pisania i wyrazania mysli. Bardzo chaotyczny, rzucone slowa,
    zdania, nagle wyrwane z kontekstu, w sumie latwo w tym sie pogubic...
    Bardzo zle sie to czyta, ale z braku czegos lepszego....hmmm.
  • s.p.7 05.03.10, 19:27
    skomentuje twoj post bo ciekawy czy jestes w stanie wytlumazyc swoj wlasny
    sposob myslenia:

    Uciekac daleko od takiego faceta, z ktorym
    jestes.


    MA mezczyne --> chce go zdominowac --> zaczyan byc chlodna oziela, cos komibuje
    robi problemy < w watku o tym nie psize> jest zadrosna, zaczyna kontrolwoac -->
    kobieta ma konflikty z prawem co sprawia ze zycie jej rodziny jest zagrozone a w
    te cukierkowe wersje zdarzen nie chce mi sie cos wierzyc...---> w koncu facet
    potrzebujacyciepla itroski nie wytrzymuje i zaczyna szukac akceptacji i milosci,
    znajduje ją w znajomoasci internetowej --> ataki kobiety nasilają się ... facet
    odpywa cosraz bardziej bo kobeita nie daje mu zycia

    teraz ty mezczyne nazywasz "para spodni"
    i mowisz ze ma od niego uciekac podczas gdy tym uciekaniem to bedzie tylko
    uciekanie przed jej urojonym obrzem, bo ten facet nic zlego nei zrobil
    to ona jest stroną atakujacą

    teraz pytanie czy ma zawiesic ataki, czy je wzmocinic
    zawiesci nie bedzie potrafila, albo je wzmocni albo on od niej ucieknie

    jak ma sie rozumeic twoj post?
    wez mi to wytlumacz albo po prostu jestes chorym czlowiekiem
  • rozowy_pamietnik 07.03.10, 11:51
    Po pierwsze twoj maz zakochowal sie jak zwykly ignorant i cham. Ty w
    wiezieniu, w tragedi, zakladam, ze nie bylo Ci latwo, a on flirty ki
    romanse...Sorry, ale juz po paru meilach i klamstwach powinnas
    przerzec na oczy. Nie jest Ciebie wart, bo prawdziwy facet powinien
    przynajmniej przyznac sie co robi i z kim. Napisalas, ze twoj maz
    bardzo sie zmienil. Moim zdaniem ta kobieta zwyczajnie go fascynuje,
    jest wolna, pewnie optymistka, pokazuje mu nowy swiat, skoro nie ma
    dzieci to pewnie nienaganna sylwetka, zadbana.
    POWINNAS ZAJAC SIE SOBA!!!!!
    Powinnas pomyslec o sobie, stac sie pewna swojej wartosci kobieta.
    Silownia, kursy angielskiego, nieieckiego, przyjaciele....zacznij
    odkrywac nowa siebie, a zobaczysz, ze gdy twoj maz zobaczy ze jestes
    szczesliwa, twoje zycie jest ciekawe wroci do Ciebie bardzo syzbko.
    Moim jednak zdaniem nie powinnas juz w to brnac, olej chama!
  • s.p.7 05.03.10, 13:49
    Twoj mąz to nie swinia.
    NIe napisze tak choc ty szukasz wszedzie argumentow przeciw niemu licząc ze siła
    - w tym wypadku ataki manipulacji, dadza ci poczucie kotroli o czym sama
    napsailas, a ta kontrola z kolei do zniewolenia psychizcnego męża.

    To nei miłosc... to pruba dominacji.

    Czlowiek chce byc z kims z kim jest szczesliwy.
    On nie wyglada na szczesliwego z tobą... pzoatym szantaz... szantaz stosuje sie
    wobec wrogów.
    Jak mozna szantazowac kogos zabraniem dziecka?

    to są argumenty milosci?

    To oczywiscie bzdura ze jest od niej uzalezniony, on ja po prostu lubi i zaczyna
    kochac, ona daje mu cieplo i milosc ktorego nia mw domu, kóego nie ma w tobie
    ani u ciebie.

    To moze i nawet forma ucieczki.

    NIe muszisz mu wierzyc i go kontrolowac... ktory mezczyna chial by z toba byc
    przy takich zachwoaniach?

    Chcesz jego szczescia? to pozwol mu odejsc, niech mu sie powodzi z innąskorowa
    wam sie nie ucdaje i nie mozecie/potraficie tworzyc dobrej pary.

    Piszesz ze "szkoda ze cie nei zddradzil"
    dlaczego szkoda?

    Po prostu liczysz na jegoo bledy by muc go
    zniszczyc/upokorzyc/zniewolic/skontrolwoac i cos na tym ugrac.

    Jak z ego moze cos jescze wyjsc, to muial by byc duern by pozostawac w takim
    ukladzie.
    Moze durniem jest.

    Co powinnas zrobic?
    Jesli go kochsz - daj mu szczescie, jesli inan kobieta daje mu go wiecej niz ty,
    pozwol mu byc szczesliwym czlowiekiem

    Jesli go nie kochasz...
    -mozesz go zniszczyc tak ja prubujesz to robic, ale moralnie ni moge tego poradzic
    -mozesz od nie go odejsc, po co krzywdzi niewinnych ludzi, skoro kochasz waszego
    synka to bedzisz chiala by mial jak najwiecej kontaktu z ojcem
    -jesli i swojego synka nie kochasz po prostu puknij sobie w lep.

  • panna.m.igotka 05.03.10, 15:03
    s.p.7 napisał:
    > Co powinnas zrobic?
    > Jesli go kochsz - daj mu szczescie, jesli inan kobieta daje mu go
    wiecej niz ty, pozwol mu byc szczesliwym czlowiekiem

    Zdecydowanie się zgadzam. Przy sobie go nie zatrzymasz, a twój upór
    kierowany przez ciebie w jego stronę jeszcze bardziej potwierdza go
    w przekonaniu, że robi dobrze i motywuje do takich działań ucieczki
    od ciebie. A ty za wszelką cenę się trzymasz kurczowo jego osoby.
    Może to potrzeba bliskości drugiego człowieka po twoich przeżyciach
    z więzienia? Może uczucie, którym go darzysz niestety bez
    wzajemności? Chcesz go kontrolować, manipulować nim, tylko że skutki
    są odwrotne. On zamiast zbliżać się do ciebie. Próbować w jakiś
    sposób naprawić wasze relacje. Oddala się od ciebie jeszcze
    bardziej. Nie chcę się rozpisywać dlaczego w taki sposób postąpił i
    nawiązał kontakt z tamta kobietą. Dla ciebie jest to nieistotne.
    Ważne, że podjął już decyzję i nie potrafi zakończyć tej znajomości.
    W tym momencie nie ma nic gorszego dla twojej psychiki jak brnięcie
    w głąb tej "chorej" sytuacji. Musisz jak najszybciej to przerwać, bo
    się psychicznie wykończysz. To nie będzie łatwe i nie przejdzie z
    dnia na dzień, ale musisz sobie uświadomić, że nikogo na siłę przy
    sobie nie zatrzymasz. Że gdyby mu na waszym związku zależało to
    próbowałby to wszystko naprawić, zerwał kontakt z tamtą kobietą i
    wyciągnął by do ciebie rękę. I nic nowego już nie jestem w stanie
    napisać. Dla mnie jak najszybciej musisz udać się do psychologa na
    rozmowę. Jesteś roztrzęsiona i jedyne o czym myślisz to żeby go nie
    stracić, a taka wizyta pozwoli ci wyrzucić z siebie cały ten problem
    i poznać reakcję osoby postronnej. To na dłuższą metę pomoże ci się
    zdystansować do całej sprawy, a co najważniejsze określić czego od
    życia tak na prawdę oczekujesz. Musisz się wyciszyć emocjonalnie,
    aby na spokojnie poukładać swoje sprawy materialne (kredyt itp.).
  • esposa100 05.03.10, 14:35
    No, ciężka sprawa.
    Jedno jest pewne - siłą męża nie przywiążesz do siebie.
    Nie wiem jaki jest Twój mąż, jaka jesteś Ty, co Was połączyło.
    Jednego jestem pewna, że miłość w życiu ma różne odcienie i czasem dla
    postronnych osób związki innych wydają się wyjątkowo dziwne, ale są!
    Decyzję już chyba podjęłaś - chcesz mu wybaczyć, chcesz z nim być, ale bez NIEJ.
    Na ten czas wygląda na to, że to sprzeczne cele.
    Nie wiem jak bardzo jesteś od niego "uzależniona" - to że uczuciowo to raczej
    widać, myślę tu raczej o stronie finansowej.
    Spróbujcie się dogadać - daj mu czas. Jeśli Ci na nim zależy nie pal mostów.
    Facet jest po prostu zafascynowany starą znajomością. Czy trwale - tego nie wie
    nikt.
    Jak sama o sobie napisałaś, on też pewnie mówi to co wypada, nie koniecznie to
    co czuje, co myśli - weź poprawkę na to co mówi.
    Ja postąpiłabym inaczej, ale to Ty, a przede wszystkim przyszłość Waszego dziecka.
    Do niczego go nie zmusisz. Jeśli będziesz robić to co teraz, facet będzie Cię na
    bank oszukiwał i ew. będzie obecny jedynie fizycznie (do czasu).
    Jeśli Cię kocha wróci, jeśli nie...teraz pomyśl o sobie i dziecku.
    Życie jest jakie jest, moim zdaniem warto być realistką, szczególnie że masz dla
    kogo żyć - i nie myślę tu wcale o Twoim mężu.
    Jeśli masz możliwość wyprowadź się z dzieciną, ewentualnie niech on sobie
    przemyśli pewne sprawy - niech wróci jak przestanie kłamać, daj mu jakiś czas -
    kilka miesięcy, Twoje życie w końcu też nie będzie trwało wieczności.
    Niech ułoży sobie na nowo "hierarchię wartości".

    A tak w ogóle to pogadaj sobie z kimś "niezależnym" na żywo - psychologiem,
    księdzem czy po prostu fajnym rozmówcą.
  • leda16 05.03.10, 20:50
    esposa100 napisała:

    > Nie wiem jak bardzo jesteś od niego "uzależniona" - to że uczuciowo to raczej
    > widać, myślę tu raczej o stronie finansowej.


    Dla mnie cały post autorki wątku jest po prostu niewiarygodny, ponieważ mija się z realiami i angielskiego życia i polskiego systemu karnego. Jest fizyczną niemożliwością dla świeżo upieczonego polskiego emigranta kredyt w wys. kilkaset tys. funtów. Ona najwyraźniej myli tamtejsze banki z instytucją charytatywną :))). Jest też nie możliwe w trybie aresztowym osadzanie razem podejrzanych o zbrodnie z podejrzanymi o jakieś bzdety typu drobne oszustwa finansowe.


    > Facet jest po prostu zafascynowany starą znajomością.


    Akurat. Facet który błyskawicznie, zaraz po przsyjeździe do Anglii nabył dla rodziny dom w cenie kilkuset tysięcy funtów zafascynowany jaką starą babą :))).


    > Jeśli masz możliwość wyprowadź się z dzieciną,


    A z jakiej racji "z dzieciną"? Zresztą dziecina ma pewnikiem obywatelstwo angielskie a królowa szanuje swoich poddanych. Mamuśce służby emigracyjne dadzą potężnego kopa w zadek, natomiast dzieciak błyskiem trafi do angielskiej rodziny zastępczej lub zostanie oddany ojcu, który - jak pisze sama Autorka - dał dowody, że potrafi zapewnić mu godne życie, ekskluzywną prywatną szkołę i dach nad głową. W UK służby społeczne są bezwzględne a prawo stoi wyżej niż religia. Tam nie można "dzieciątek" traktować jak żywe laleczki do zabawy - zabierać, odbierać drugiemu rodzicowi, manipulować nimi i stroić infantylne fochy jak w Polsce. O tym wszystkim może decydować jedynie opieka społeczna, której zalecenia są traktowane niczym wyrocznia. Spróbuje się tylko zbliżyć do rodziny zastępczej w ktorej umieszczą "dzieciątko", to bez obciachu trafi do pierdla.


    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.