Dodaj do ulubionych

Zakochana corka

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.03.04, 19:23
Co robic kiedy nie mozna tej milosci zaakceptowac?Czy rodzicom wolno nie byc
zadowolonym z wyboru chlopaka?czy moga to okazac corce czy udawac ze sa
zachwyceni skoro tak nie jest.Corka,dziewczyna inteligentna,dotad rozsadna
wydawloby sie,ladna,zgrabna zakochala sie w chlopcu,ktory pozostawia wiele do
zyczenia delikatnie mowiac.Nie jest dla niej osoba
odpowiednia:nieodpowiedzialny,nieslowny,niepunktualny,zle sie uczacy,byc moze
powaznie chory,przerazliwie chudy,niezadbany,z wygladu no coz?ponizej
przecietnego.Ona niestety tego wszystkiego na razie nie widzi bo jest
zakochana.Czy bliscy powinni otworzyc jej oczy że do niej nie pasuje czy nie
wolno ingerowac?Zwiazek z kims takim nie rokuje przyszlosci.Gdy ona sie
obudzi to może byc za pozno a nie chcemy żeby byla potem nieszczesliwa.Nie
pomagaja zadne rozmowy z nia-to prawda ze milosc jest slepa ale az do tego
stopnia?Czy naprawde rodzice nie maja prawa cieszyc sie szczesciem corki,czy
corka nie powinna liczyc sie ze zdaniem rodzicow?Moze ktos ma podobny problem
i chce sie podzielic swoimi doswiadczeniami?
Edytor zaawansowany
  • Gość: baba zona IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 13.03.04, 19:33
    Mario, a ile lat ma Twoja corka? To jest dosc istotne, bo czesto od tego zalezy
    na ile ona jest w stanie ocenic, z kim ma do czynienia. Rodzice zas raczej
    powinni trzymac reke "na pulsie", ale nie ingerowac zbyt mocno. Moze na
    poczatek po prostu obserwujcie? No i nie traccie z corka kontaktu, bo jesli go
    stracicie, to bedzie trudno go odtworzyc. Pozdrawiam serdecznie
    :)))
  • Gość: Richelieu* IP: 217.98.107.* 13.03.04, 19:54
    co to znaczy, że nie rokuje przyszłości? dziecko chcesz za mąż wydać?
  • Gość: baba IP: *.acn.waw.pl 13.03.04, 21:00

    Pisze z wlasnego doswiadczenia (jako corki).
    Nie zniechecac, nie krytykowac, nie wytykac palcem wad wybranka.
    Corka od razu pomysli, ze na Twoja ocene wplynely wzgledy nieracjonalne,
    czyli, ze jestes uprzedzona.
    Nie oznacza to braku dzialania.
    Istnieja bardzo subtelne techniki uswiadamiajace osobie zaslepionej prawdy
    oczywiste, bez otwartej krytyki. Nie potrafie tu zrobic wykladu,ale polecam
    ksiazke :Sztuka mowienia "Nie" jako inspireacje oraz dzielko zawierajace
    konkretnie przyklady takiego dzialania
    "Towarzysz Don Camillo" Guareshiego - jest genialne- serio, a wzory (trzeba
    poszukac w tekscie) bardzo skuteczne.

    Pozdrawiam
  • 13.03.04, 21:05
    powiem z własnego doświadczenia - ani mnie ani mojej siostrze rodzice nie byli
    w stanie NIESTETY wytłumaczyć, że nasi faceci są kiepskim materiałem na
    życiowych partnerów. Dziwisz się, że miłość jest ślpea? Jeszcze jak! ignoruje
    wiele oczywistych sygnałów, znacznie bardziej dosadnych niż u ciebie -
    skłonność do kieliszka, brak szacunku, egoizm... Szczerze mówiąc wątpię, czy
    tobie się uda coś zwojować. Co gorsza, im bardziej będziesz nalegać, tym
    bardziej córka będzie z nim związana - coś na zasadzie "cały świat przeciwko
    nam, masz tylko mnie...". Przeczekaj, jesli dziewczyna rozsądna, sama przejrzy
    na oczy, jeśli nie będzie chciałą, ty jej przed błędami nie uchronisz...

    Teraz sama truchleję na myśl, że moje dziecko już za parę lat może lecieć jak
    ćma do światła za jakimś beznadziejnym typem i wiem, że w rodzicielstwie nie ma
    chyba nic gorszego niż bezsilne patrzenie, jak dziecko z uporem maniaka pieprzy
    sobie życie. Ale niewiele da się wtedy zrobić zazwyczaj - bo przeciez oni są
    dorośli i wiedzą czego chcą...
  • 14.03.04, 04:43
    Gość portalu: Maria napisał(a):

    > Co robic kiedy nie mozna tej milosci zaakceptowac?Czy rodzicom wolno nie byc
    > zadowolonym z wyboru chlopaka?czy moga to okazac corce czy udawac ze sa
    > zachwyceni skoro tak nie jest.Corka,dziewczyna inteligentna,dotad rozsadna
    > wydawloby sie,ladna,zgrabna zakochala sie w chlopcu,ktory pozostawia wiele do
    > zyczenia delikatnie mowiac.Nie jest dla niej osoba
    > odpowiednia:nieodpowiedzialny,nieslowny,niepunktualny,zle sie uczacy,byc moze
    > powaznie chory,przerazliwie chudy,niezadbany,z wygladu no coz?ponizej
    > przecietnego.Ona niestety tego wszystkiego na razie nie widzi bo jest
    > zakochana.Czy bliscy powinni otworzyc jej oczy że do niej nie pasuje czy nie
    > wolno ingerowac?Zwiazek z kims takim nie rokuje przyszlosci.Gdy ona sie
    > obudzi to może byc za pozno a nie chcemy żeby byla potem nieszczesliwa.Nie
    > pomagaja zadne rozmowy z nia-to prawda ze milosc jest slepa ale az do tego
    > stopnia?Czy naprawde rodzice nie maja prawa cieszyc sie szczesciem corki,czy
    > corka nie powinna liczyc sie ze zdaniem rodzicow?Moze ktos ma podobny problem
    > i chce sie podzielic swoimi doswiadczeniami?

    a czy wczesniej, towarzystwo tego chlopca nie przeszkadzalo Tobie...?
  • Gość: eva IP: *.aster.pl / *.aster.pl 14.03.04, 10:39
    Mario, to corka wybrala tego chlopaka, a Ty nie musisz wcale jej wyboru
    akceptowac.Natomiast nie powinnas sie wtracac,bo to jest sprawa corki z kim
    zamierza byc.Jesli rzeczywiscie chlopak ma tak duzo wad to jest nadzieja,ze
    corka sama przejrzy na oczy.A moze on wcale nie jest taki beznadziejny jak Ty
    go widzisz? Moze ma zalety o ktorych nie wiesz?
    Piszesz,ze byc moze jest chory...A jesli chory to co? Niegodny Twojej corki?
    Daj jej prawo do wlasnych wyborow i ewentualnych bledow.
    pozdrawiam
  • 14.03.04, 12:24
    Gość portalu: Maria napisał(a):

    > Co robic kiedy nie mozna tej milosci zaakceptowac?
    Nic.
    To co piszesz wzbudza we mnie radość, że nie jestem twoją córką.
    Marta
  • Gość: Ethlinn IP: *.proxyplus.cz / *.cbgnet.pl 14.03.04, 12:44
    Mnie nie przekonałaś że to chłopak nieodpowiedni dla Twojej córki. Że chudy,
    zaniedbany, nie taki z wyglądu? Wiesz, to rzecz gustu; jej najwidoczniej się
    podoba. Że nieodpowiedzialny, niesłowny? Skąd Ty o tym możesz wiedzieć??? Na
    pewno nie ze zwierzeń córki, bo gdybyś z nia rozmawiała nie byłoby tutaj tego
    wątku. Że niepunktualny? Hahahahahaha, w takim razie ja też powinnam rzucić
    mojego męczyznę;-) Że chory? Hmm, nieładnie z Twojej strony, bardzo
    nieładnie... Czy gdyby Twój mąż powaznie zachorzał też byś go rzuciła dla
    zdrowego? Jesli ona go kocha, to naprawdę nie jest argument...
    Reasumując - mam wrażenie że szukasz dla swojej córki księcia na białym koniu;
    skoro mnie - obcej osoby nie przekonałaś że chłopak Twojej córki jest nic nie
    wart (Twoje argumenty na to nie wskazują), to jej tym bardziej nie przekonasz.
    Pozdrawiam
  • 14.03.04, 13:55
    ...ze wszystkie kobiety radza Tobie pozostawic corke samej sobie.
    To jak to jest, rodzice nie moga wyrazic swojej opinii o chlopcu,
    zaakceptowac go lub nie ? Mnie wystarczylby tylko jeden punkt ktory
    Maria wymienila, mianowicie ten, ze sie nie uczy, a to wyjasnia
    mi juz wszystko. A jak nie chce sie uczyc, to przeciez tylko
    sex mu w glowie, a Ty chyba nie chcesz corki w tak mlodym wieku na
    pigulkach ? Jeden zly wybor, pociaga nastepne podobne i tak rodza sie
    problemy. Corka przynajmniej musi wiedziec, ze sobie nie zyczysz...
  • Gość: baba zona IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 14.03.04, 16:49
    ... no coz, pewnie nie masz dzieci...
  • 14.03.04, 19:31
    Gość portalu: baba zona napisał(a):

    > ... no coz, pewnie nie masz dzieci...

    a coz ja takiego nierealnego napisalam...?
  • Gość: Ethlinn IP: *.proxyplus.cz / *.cbgnet.pl 14.03.04, 19:58
    A jak nie chce sie uczyc, to przeciez tylko
    > sex mu w glowie

    Mnie to rozbawiło do łez;-)))
  • 14.03.04, 21:07
    Gość portalu: Ethlinn napisał(a):

    > A jak nie chce sie uczyc, to przeciez tylko
    > > sex mu w glowie
    >
    > Mnie to rozbawiło do łez;-)))

    po to wlasnie tak napisalam...;o
    to prosze napisac co taki nastolatek stroniacy
    od ksiazki bedzie robil z dziewczyna ...? ;o
  • Gość: Richelieu* IP: 217.98.107.* 14.03.04, 21:10
    mnie też, bo mi się nie chce uczyć i też tylko seks mi w głowie
    hiiii


    To coś jak z tą nauczycielką, której kreta do cukru wsypali. Też za pomalowane
    pazkokcie wyzywała od dziwek.
  • 14.03.04, 22:02
    Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

    > mnie też, bo mi się nie chce uczyć i też tylko seks mi w głowie
    > hiiii

    to w takim razie cala zamieniam sie w sluch...
  • Gość: Richelieu* IP: 217.98.107.* 14.03.04, 22:43
    ?
    mam opowiadać jak mi się nie chce teraz uczyć i jak mam tylko seks w głowie?
    zresztą od seksu w głowie nawet bez prezerwatywy nei zachodzi się w ciążę, na
    prawdę!
    ;)
  • 14.03.04, 22:49
    Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

    > ?
    > mam opowiadać jak mi się nie chce teraz uczyć i jak mam tylko seks w głowie?
    > zresztą od seksu w głowie nawet bez prezerwatywy nei zachodzi się w ciążę, na
    > prawdę!;)

    mowa jest przeciez o nastolatku ktory nie chce sie uczyc, a zawraca
    dziewczynie glowe...
  • Gość: Richelieu* IP: 217.98.107.* 14.03.04, 23:02
    więc tym, którym nie wiedzie się zbyt dobrze w szkole nie wolno się zakochać,
    aha, nie wiedziałam
    ale ja się dobrze uczyłam, ba, byłam zwykłym kujonem i się jakoś nie
    zakochiwałam
    logiczne wytłumaczenie, tu zawsze wszystko ładnie do siebie pasuje oszszywiście,
    ci co się uczą dobrze nie zakochują się, ci co uczą się źle zakochują się

    nagrodę Nobla proszę
  • 14.03.04, 23:11
    Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

    > więc tym, którym nie wiedzie się zbyt dobrze w szkole nie wolno się zakochać,
    > aha, nie wiedziałam

    alez moze...w TWOJEJ corce
  • Gość: Richelieu* IP: 217.98.107.* 14.03.04, 23:26
    w mojej też, uznałabym to za normalny odruch 15-latki i wiedziałabym, że za
    chwilę jej przejdzie.
    i znałabym tego chłopaka na tyle na ile córka chciałaby żebym go znała. Jeśli
    nie chciałaby w ogóle zastanowiłabym się nad spieprzeniem własnych z córką
    relacji.

    zresztą zakazywanie nastolatce prowadzi do tupnięcia nogą i właśnieżenie, z nią
    trzeba rozmawiać i pokazywać różne sposoby na życie, które z nich wybieze
    należy już do niej. Powtórze to co Triss mówiłam. Co lepsze, w zapyziałej
    kawalerce z doktorantem czy w pięknym domu z ogródkiem z robotnikiem budowlanym
    jeżdżącym na saksy?
  • 15.03.04, 01:36
    Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

    > w mojej też, uznałabym to za normalny odruch 15-latki i wiedziałabym, że za
    > chwilę jej przejdzie.

    a czy pigulki anty tez tak szybciutko kupilabys jej...?

    > i znałabym tego chłopaka na tyle na ile córka chciałaby żebym go znała. Jeśli
    > nie chciałaby w ogóle zastanowiłabym się nad spieprzeniem własnych z córką
    > relacji.

    to z "ksiezniczka" nawet porozmawiac nie mozna...?

    >zresztą zakazywanie nastolatce prowadzi do tupnięcia nogą i właśnieżenie,

    mowisz to na swoim przykladzie...?


    >z nią trzeba rozmawiać i pokazywać różne sposoby na życie, które z nich
    >wybieze należy już do niej.

    wlasnie, rozmawiac, rozmawiac, rozmawiac, ale co do pozostawienia
    wyboru 15-latce, to wybacz...a czy Ty juz rzadzilas w domu w tym wieku...?
    Przyprowadzalas do domu kogo chcialas i rodzicow nic to nie obchodzilo...?
    Jesli tak, to rzeczywiscie wspolczuje.
    A czy myslisz, ze narkomanem , dresiarzem czy punkiem to zostaje sie
    tak nagle, wstajac rano z lozka...?


    > Powtórze to co Triss mówiłam. Co lepsze, w zapyziałej
    > kawalerce z doktorantem czy w pięknym domu z ogródkiem z robotnikiem
    > budowlanym jeżdżącym na saksy?

    Wyobraz sobie , ze wybiore to pierwsze , raz , ze bede z ukochanym,
    dwa, moje dzieci beda madre, a co dostrzegasz w zyciu bycia "samotna"
    ale z czyimis "papierkami"...zdziwiona ?
  • Gość: Richelieu* IP: 217.98.107.* 15.03.04, 02:20
    zalotnica napisała:

    >> a czy pigulki anty tez tak szybciutko kupilabys jej...?


    rozmowa o seksie kiedy tylko ona będzie chiała, nastrój przyjazny, aby chciała
    z własną matką o tym rozmawiać
    pigułki? czy każdy kolega czy nawet sympatia zamienia się w kochanka? i to u 15-
    latki?




    >
    > > i znałabym tego chłopaka na tyle na ile córka chciałaby żebym go znała. Je
    > śli
    > > nie chciałaby w ogóle zastanowiłabym się nad spieprzeniem własnych z córką
    >
    > > relacji.
    >
    > to z "ksiezniczka" nawet porozmawiac nie mozna...?



    nie rozumiem, dlaczego z "księżniczką". Jeśli ona nie chciałaby rozmawiać, a ja
    nalegałabym czy wręcz groziłabym to nie byłaby rozmowa a dyskusja, pyskówka i
    udowadnianie racji.


    >
    > >zresztą zakazywanie nastolatce prowadzi do tupnięcia nogą i właśnieżenie,
    >
    > mowisz to na swoim przykladzie...?
    >
    >


    Moim przykładzie? Ojoj, bardziej dobrze ułożonego dziecka, ba, wypranomózgiego
    i przestraszonego ode mnie nie było.



    > >z nią trzeba rozmawiać i pokazywać różne sposoby na życie, które z nich
    > >wybieze należy już do niej.
    >
    > wlasnie, rozmawiac, rozmawiac, rozmawiac, ale co do pozostawienia
    > wyboru 15-latce, to wybacz...a czy Ty juz rzadzilas w domu w tym wieku...?
    > Przyprowadzalas do domu kogo chcialas i rodzicow nic to nie obchodzilo...?
    > Jesli tak, to rzeczywiscie wspolczuje.
    > A czy myslisz, ze narkomanem , dresiarzem czy punkiem to zostaje sie
    > tak nagle, wstajac rano z lozka...?
    >
    >


    Nie przyprowadzałam bo ja się uczyłam, uczyłam i jeszcze raz uczyłam. Wolałabym
    przyprowadzać, teraz
    jakie rządzenie 15-latki? to, że znalazła sobie kolegę, który mi nie odpowiada
    to jest rządzenie? Wyobrażam sobie takie matki. Albo pójdziesz do tej szkoły,
    którą ja ci wybiorę, albo będziesz się spotykać z chłopcem, którego ja
    zaakceptuję albo fora ze dwora. To już nie jest obchodzenie.
    Obchodzenie to nieustanna opieka zmniejszana wraz z wiekiem i przybierająca
    formę rady, a nie polecenia. Rządzenie mocno kojarzące jest z jakimś obozem
    treningowym, tyż tak można. Rada zaś w ostateczności tylko wtedy gdy adresat
    potencjalnej rady sobie jej zażyczy.

    dresiarz. jeśli by taki był jej chłopcem znaczyłoby, że to wszystko co
    omówiłyśmy ze sobą trafił szlag. Jeśli byłby hiihi ortotoksyjnym dresiarzem,
    narkomanem, złodziejem, a nie chłopakiem który nawet źle się uczy i ma brzydkie
    ubrania. To nie przekłada się na wyznawane wartości.



    > > Powtórze to co Triss mówiłam. Co lepsze, w zapyziałej
    > > kawalerce z doktorantem czy w pięknym domu z ogródkiem z robotnikiem
    > > budowlanym jeżdżącym na saksy?
    >
    > Wyobraz sobie , ze wybiore to pierwsze , raz , ze bede z ukochanym,
    > dwa, moje dzieci beda madre,



    z ukochanym.. w porządnym robotniku nie byłabyś zdolna się zakochać?
    no ok, to akurat rozumiem, lepszy ciasny ale z kochanym,

    ale, że Twoje dzieci będą mądre nie rozumiem? znaczy co. doktor nie mający
    czasu dla dzieci lepszy niż robotnik poświęcający im każdą wolną chwilę? Co to
    znaczy mądre dzieci? klepiące szekspira w wieku 8 lat czy potrafiące mądrze żyć
    po prostu w tym dokonywać mądrych życiowych wyborów. Jeśli nie zna się ludzi
    albo zna się ich tylko z książek i tv to często wybiera się właśnie to co
    ciekawe, nieznane, fascynujące, potem to co pożyteczne i przynoszące konkretny
    efekt, np. dobrze ustawiony w życiu mężczyzna dla naszej pięknej i mądrej
    córuni.
    Nadal nie wiem, geny jakieś mądrości czy co? A Ty, od Twojego wychowania nei
    będą mądre?



    a co dostrzegasz w zyciu bycia "samotna"
    > ale z czyimis "papierkami"...zdziwiona ?


    w ogóle nie rozumiem, wytłumacz pliz
  • 15.03.04, 04:30
    Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

    >pigułki? czy każdy kolega czy nawet sympatia zamienia się w kochanka?
    >i to u 15-latki?

    *pytanie bylo o kupnie...doskonale wiesz, ze chlopcy w XXI wieku
    szybko zalatwiaja te "sprawy"...

    >nie rozumiem, dlaczego z "księżniczką". Jeśli ona nie chciałaby rozmawiać, a
    >ja nalegałabym czy wręcz groziłabym to nie byłaby rozmowa a dyskusja,
    >pyskówka i udowadnianie racji.

    *i tu nie rozumiem, jak mozna nie chciec ROZMAWIAC z matka...?
    I jeszcze, w takim razie, wyjasnij mi jaka role powinni spelniac rodzice,
    czy maja tylko wystepowac w roli dawcow...? Zadnych rules, zadnych
    wymagan...? dziecina robi co jej sie zywnie podoba...?

    >Moim przykładzie? Ojoj, bardziej dobrze ułożonego dziecka, ba,
    >wypranomózgiego i przestraszonego ode mnie nie było.

    *uwierz, nie wszyscy rodzice sa tacy...

    > > A czy myslisz, ze narkomanem , dresiarzem czy punkiem to zostaje sie
    > > tak nagle, wstajac rano z lozka...?
    > >
    >Nie przyprowadzałam bo ja się uczyłam, uczyłam i jeszcze raz uczyłam. Wolałabym
    >przyprowadzać,

    *nie zaluj, nie ma czego...

    >teraz jakie rządzenie 15-latki? to, że znalazła sobie kolegę, który mi nie
    >odpowiada to jest rządzenie?

    Nie zapominaj, ze on sie NIE UCZY. Takie fajne, luzne zycie,
    przeciez kazdy by tak chcial...

    >Rada zaś w ostateczności tylko wtedy gdy adresat
    > potencjalnej rady sobie jej zażyczy.

    ale juz wiemy, ze 15-latka zadnej rady sobie nie zyczy, wiadomo dlaczego, malo
    tego, nie chce z nami rozmawiac, my "boimy" sie usta otworzyc aby nie stracic
    tego "kontaktu", chlopak wyciaga na randki, "ksiezniczka" wielce zakochana,
    tylko czekac jak w szkole pojawia sie dwoje..., ze nie wspomne o gorszej
    scenerii...

    > dresiarz. jeśli by taki był jej chłopcem znaczyłoby, że to wszystko co
    > omówiłyśmy ze sobą trafił szlag. Jeśli byłby hiihi ortotoksyjnym dresiarzem,
    > narkomanem, złodziejem, a nie chłopakiem który nawet źle się uczy i ma
    brzydkie ubrania. To nie
    >przekłada się na wyznawane wartości.

    *zbyt duzo wolnego czasu, szybko moze go tam zaprowadzic...

    > > > Powtórze to co Triss mówiłam. Co lepsze, w zapyziałej
    > > > kawalerce z doktorantem czy w pięknym domu z ogródkiem z robotnikiem
    > > > budowlanym jeżdżącym na saksy?
    > >
    > > Wyobraz sobie , ze wybiore to pierwsze , raz , ze bede z ukochanym,
    > > dwa, moje dzieci beda madre,
    >
    > z ukochanym.. w porządnym robotniku nie byłabyś zdolna się zakochać?
    > no ok, to akurat rozumiem, lepszy ciasny ale z kochanym,
    > ale, że Twoje dzieci będą mądre nie rozumiem? znaczy co. doktor nie mający
    > czasu dla dzieci lepszy niż robotnik poświęcający im każdą wolną chwilę?

    *przepraszam bardzo, czyzbys zapomniala , ze robotnik budowlany ciagle
    wyjezdza na saxy ?
    Przeciez jego to w ogole juz w domu nie ma. Wyobrazasz sobie dzieci chowajace
    sie bez ojca ?
    bo ja nie. Poza tym, bylas kiedys na budowie i widzialas towarzystwo...? a
    nawyki, niestety,
    przynosi sie do domu...(Chyba tam sie pije piwo....brrr)

    >Co to znaczy mądre dzieci? klepiące szekspira w wieku 8 lat czy potrafiące
    >mądrze żyć po prostu w tym dokonywać mądrych życiowych wyborów. Jeśli nie zna
    się ludzi
    > albo zna się ich tylko z książek i tv to często wybiera się właśnie to co
    > ciekawe, nieznane, fascynujące, potem to co pożyteczne i przynoszące
    konkretny
    > efekt, np. dobrze ustawiony w życiu mężczyzna dla naszej pięknej i mądrej
    > córuni.

    *a czyz nie mozna pogodzic ksiazek z poznawaniem ludzi i zycia na zywo...?
    teraz znowu ja nie rozumiem, czy ten dobrze ustawiony kawaler w zyciu
    to nasz robotnik budowlany...?

    > Nadal nie wiem, geny jakieś mądrości czy co? A Ty, od Twojego wychowania nei
    > będą mądre?

    *a pewnie, ze beda madre ;o , a srodowiska robotnikow budowlanych nie
    znam...sorry


    >> a co dostrzegasz w zyciu bycia "samotna"
    >> ale z czyimis "papierkami"...zdziwiona ?
    >
    > w ogóle nie rozumiem, wytłumacz pliz

    alez prosze Cie uprzejmie...;o
    jesli robotnik budowlany ciagle jezdzi na saxy to jestes samotna,
    od czasu do czasu przyjezdza , zostawia te "papierki" (pieniadze)
    i jedzie z powrotem i tyle go widzials...no , ale sa kobiety, ktore
    to cieszy...

  • Gość: Richelieu* IP: 217.98.107.* 15.03.04, 16:49
    łof, zalotnica. Mam szczęście, że nie jestem Twoją córką. Bo tresowanie dzieci
    już przerabiałam.


    *pytanie bylo o kupnie...doskonale wiesz, ze chlopcy w XXI wieku
    > szybko zalatwiaja te "sprawy"...
    >



    Doskonale wiem, to ja rok temu założyłam wiadomy wątek na cosmopolitanie i się
    małolaty pooburzały. Ale to uśrednienie. A TY, że brzydko wygląda i źle się
    uczy to od razu seks mu w głowie. Dobrzy uczniowie też szybko załatwiają te
    sprawy.
    a Ty jak się uczyłaś? Może Twoje czwórki dla matki Twojego lubego byłyby za
    niskie, i co wtedy? Albo byłaś biedna i nie stać Cię było na ładne ubrania?
    Albo miałaś straszne pryszcze, a matka Towjego chłopca wymarzyła dla niego
    dziewczynkę z gładką buzią.



    *i tu nie rozumiem, jak mozna nie chciec ROZMAWIAC z matka...?
    > I jeszcze, w takim razie, wyjasnij mi jaka role powinni spelniac rodzice,
    > czy maja tylko wystepowac w roli dawcow...? Zadnych rules, zadnych
    > wymagan...? dziecina robi co jej sie zywnie podoba...?



    Można nie chcieć rozmawiać z matką, bo wcześniej matka nie hciała rozmawiać z
    córką. Dziecko generalnie jest otwarte na rozmowy gdy jest małe, a to rodzin
    może schrzanić kontakt. Potem jest już za późno.
    Wymagania oczywiście, ale nie przymuszone, nie niewytłumaczone. Bo nastąpi a
    właśnieżenie. Dziecko głupie nie jest, jeśli czegoś nie rozumie i wyda mu się
    to nielogiczne to będzie się do wymogów stosował, ale rodzica uzna za wariata
    gdy ten mu nie wytłumaczy.
    Nie wiem skąd ten brak wymogów wytrzasnęłaś. Chodzi tylko o sposób ich
    przekazania. Mają wymogi pasować do wcześniejszych wymogów, do dojrzałości
    dziecka, do innych rzeczy. W skrajności wpadasz. Albo żadnych wymogów albo
    dyscyplina i nakazy, brr



    >
    > *uwierz, nie wszyscy rodzice sa tacy...
    >


    jestem raczej niewierząca ;)



    >Nie przyprowadzałam bo ja się uczyłam, uczyłam i jeszcze raz uczyłam. Wolał
    > abym
    > >przyprowadzać,
    >
    > *nie zaluj, nie ma czego...
    >



    Jak to nie ma czego? Człowiek jest zwierzęciem społecznym, zabierając mu
    możliwość kontaktu z równieśnikami będzie miał kupę problemów potem. Dziewczyna
    20 lat z problemami 15-latki. Robi się kalekę społecznego z dziecka w imię
    własnego świętego spokoju. Po to są pierwsze "miłości" w wieku nastu lat żę
    dziecko oswoiło, to, że niektórzy 15-latkowie mają za sobą oral, anal, amfę i
    maryśkę wpływa niestety na matki, które wszędzie i u każdego widzą
    niebezpieczeństwo dla ich pociechy. A potem dziecko idzie na studia i hajda, bo
    mamusia nie pilnuje.




    > Nie zapominaj, ze on sie NIE UCZY. Takie fajne, luzne zycie,
    > przeciez kazdy by tak chcial...
    >


    Nie wiem czy się nie uczy, wiem, że się źle uczy z punktu widzenia
    matki, /patrz Twoje czwórki/. Może ma 2 z polskiego a 5 z fizyki. Może jest
    chory, może w domu nie ma warunków. Mnóstwo może, nauczycielem już byś nie
    mogła być, chyba, że w jakijś pruskiej szkole.




    >
    > *zbyt duzo wolnego czasu, szybko moze go tam zaprowadzic...
    >


    skąd wiesz, że ma za dużo wolnego czasu i co robi po lekcjach? Autorka wątku
    tego nie wie tylko przypuszcza, a Ty wiesz, no brawo sherlocku. I nie wszystkie
    drogi prowadzą do łóżka. Może jego życiowa sytuacja przerasta Twoją wyobraźnię.




    >
    > *przepraszam bardzo, czyzbys zapomniala , ze robotnik budowlany ciagle
    > wyjezdza na saxy ?
    > Przeciez jego to w ogole juz w domu nie ma. Wyobrazasz sobie dzieci chowajace
    >
    > sie bez ojca ?
    > bo ja nie. Poza tym, bylas kiedys na budowie i widzialas towarzystwo...? a
    > nawyki, niestety,
    > przynosi sie do domu...(Chyba tam sie pije piwo....brrr)
    >



    ok, to robotnik budowlany, mechanik samochodowy czy przedstawiciel inego
    zawodu, który wymaga jedynie zawodówki.
    Chodziło mi o wykształcenie, które niby determinuje zdolność do bycia cudownym
    ojcem. O zarobki, które często robotnik ma większe niż pracownik naukowy. I kto
    tu teraz lepszą przyszłość zapewnia dziecku. Nie wiadomo, bo ilu ludzi tyle
    skłonności do rodzicielstwa, a że przy okazji jakąś szkołę skończył.. może mu
    rodzice za nią zapłacili, a teraz świeci

    Na budowie miałam praktę architektoniczną, mój ojciec robi na budowie, znam
    kilku jego kolegów. Piją piwo, Ty nie pijesz? Na budowach teraz nie pija się
    piwa w ilości ponad 0,2 promila bo za to można wylecieć z roboty, wyobrażasz
    sobie roboty na wysokościach albo przy szlifierkach po pijanemu? Właściciel
    dostałby taką grzywnę, że nie pozbierałby się.

    co do słownictwa, nie widzę różnicy między robotnikami budowlanymi, a uczniami
    z gimnazjum i liceum. Dziś kiedy nauczyciela takie słowa ruszają powinien od
    razu spakować manatki i się przekwalifikować. W jednym z techników chłopcy
    widząc jak jeden z kolegów, wielbiciel tik-taków, ciągle nosi za nauczycielką
    materiały do lekcji zażartowali, że nauczycielka puściła się za tik-taka.
    Nauczycielka najpierw się rozpłakała, potem poszła na skargę do dyrektorki, a
    uczeń, który tak powiedział został wydalony ze szkoły. Nauczycielka zaś, jako
    że była zaledwie stażystką chyba już nie pracuje w zawodzie bo mówiła, że z
    taką młodzieżą wytrzymać nie można i nabawić się można newicy.



    co do braku widzenia ojca przez dzieci, różnie bywa, bo czasem i doktorant
    dostaje stypendium na drugim końcu świata i tyle go widzieli. Po asertacji może
    się wynieść gdzieś tam. Zresztą na Zachodzie to normalka zmienianie pracy przez
    naukowców co kilka lat, w zależności od tego gdzie jest katedra na której może
    prowadzić badania, na której będą mu płacić i gdzie jest najlepsze zaplecze. To
    tylko w Polsce zatrudniony doktor siedzi do emerytury na dupie i ruszyć mu się
    nie chce, bo a nuż ktoś go sprawdzi czy po 20 latach nic nie zapomniał.
    Akurat mobilność u nas kuleje i u naukowców i u robotników.


    i co z matkami samotnie wychowującymi dziecko. Dziecko będzie głąbem bo tatusia
    nie ma? A co z matką?


    ps. męczy mnie tyle pisania, uf ;)




  • 21.03.04, 17:35
    Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

    >łof, zalotnica. Mam szczęście, że nie jestem Twoją córką. Bo tresowanie dzieci
    >już przerabiałam.

    a szkoda jednak, ze Cie to szczescie ominelo...

    >Doskonale wiem, to ja rok temu założyłam wiadomy wątek na cosmopolitanie i się
    >małolaty pooburzały.

    hmmm...;o

    >A TY, że brzydko wygląda i źle się uczy to od razu seks mu w głowie.

    czytaj uwaznie, mnie wystarczylo tylko brak zapalu do nauki...


    > Dobrzy uczniowie też szybko załatwiają te sprawy.

    dobremu uczniowi mozna wiecej rzeczy wybaczyc niz leniowi...

    > a Ty jak się uczyłaś? Może Twoje czwórki dla matki Twojego lubego byłyby za
    > niskie, i co wtedy? Albo byłaś biedna i nie stać Cię było na ładne ubrania?
    > Albo miałaś straszne pryszcze, a matka Towjego chłopca wymarzyła dla niego
    > dziewczynkę z gładką buzią.

    *mialam wymagajacych rodzicow i jestem im bardzo za to wdzieczna...

    > Można nie chcieć rozmawiać z matką, bo wcześniej matka nie hciała rozmawiać z
    > córką. Dziecko generalnie jest otwarte na rozmowy gdy jest małe, a to rodzin
    > może schrzanić kontakt. Potem jest już za późno.


    *tak, to prawda, zawsze winie rodzicow za relacje istniejace w domu...

    > Nie wiem skąd ten brak wymogów wytrzasnęłaś. Chodzi tylko o sposób ich
    > przekazania. Mają wymogi pasować do wcześniejszych wymogów, do dojrzałości
    > dziecka, do innych rzeczy. W skrajności wpadasz. Albo żadnych wymogów albo
    > dyscyplina i nakazy, brr

    *a Ty znowu skad TO wytrzasnelas...?

    > > *uwierz, nie wszyscy rodzice sa tacy...
    > >
    > jestem raczej niewierząca ;)

    *a szkoda, trzeba w cos wierzyc...;o

    > >Nie przyprowadzałam bo ja się uczyłam, uczyłam i jeszcze raz uczyłam.
    Wolalabym przyprowadzać,
    > >
    > > *nie zaluj, nie ma czego...
    > >
    > Jak to nie ma czego? Człowiek jest zwierzęciem społecznym, zabierając mu
    > możliwość kontaktu z równieśnikami będzie miał kupę problemów potem.

    *czy mialas jakies ograniczenia...? i dlaczego tylko uczylas sie...?

    > Nie wiem czy się nie uczy, wiem, że się źle uczy z punktu widzenia
    > matki, /patrz Twoje czwórki/.

    *szkoda, ze maria sie gdzies uplynnila...



    > Mnóstwo może, nauczycielem już byś nie mogła być, chyba, że w jakijś
    pruskiej szkole.

    *ja nauczycielem...? brrr


    > skąd wiesz, że ma za dużo wolnego czasu i co robi po lekcjach? ... I nie
    wszystkie
    > drogi prowadzą do łóżka. .

    *to po co w takim razie zakladalas "slynny" watek...? ;o


    > O zarobki, które często robotnik ma większe niż pracownik naukowy. I kto
    > tu teraz lepszą przyszłość zapewnia dziecku.

    *dziwie sie w takim razie, ze zdajac sobie tak swietnie z tego sprawe,
    dlaczego
    tyle swojego czasu poswiecasz na nauke...?

    > Na budowie miałam praktę architektoniczną, mój ojciec robi na budowie, znam
    > kilku jego kolegów. Piją piwo, Ty nie pijesz?

    *nie, nie pije...


    > co do słownictwa, nie widzę różnicy między robotnikami budowlanymi, a
    uczniami
    > z gimnazjum i liceum.

    *nie mam do czynienia z takim srodowiskiem...


    > co do braku widzenia ojca przez dzieci, różnie bywa, bo czasem i doktorant
    > dostaje stypendium na drugim końcu świata i tyle go widzieli.

    *czy sugerujesz mi, ze polecialabys na kase, gdybys miala do wyboru...?
    Jestem pewna, ze sama zarobisz tyle, ze na wszystko bedzie Cie stac...

    > i co z matkami samotnie wychowującymi dziecko. Dziecko będzie głąbem bo
    tatusia
    > nie ma? A co z matką?

    *chyba tez zalezy od tego kto zrobil to dziecko ? masz watpliwosci ? oczywiscie
    sa wyjatki...a poza tym, niektore kobiety ciesza sie jak mezowie wyjezdzaja, ja
    do takich nie naleze...


    > ps. męczy mnie tyle pisania, uf ;)

    *wiec nie pisz i nie wypominaj, nikt Cie do tego nie zmusza...



  • 21.03.04, 19:10
    zalotnica napisała:
    > a szkoda jednak, ze Cie to szczescie ominelo...



    co mnie ominęło? tresowanie mnnie nie ominęło właśnie, tresowanie polegające na
    wypraniu mózgu, że koledzy i koleżanki są be, a piątka w szkole to największy
    cel w życiu

    Brak zapału nie został jednoznacznie potwierdzony prze autorkę wątku.
    Powiedziała, że się nie uczy, a to ma dużą pojemność znaczeniową. Mówiłam już o
    depresjach i trudnościach chorobowo-społecznych. Też lenistwo, nie wiadomo czy
    jest abnegatem bramowym drącym mordę na wagarach czy nie uczy się polskiego bo
    uwielbia matmę. Dobrego ucznia faworyzować, a słabszych gnębić to zrobić w
    klasie atmosferę wzajemnej nienawiści. Dobrzy będą uczyć się może trochę
    lepiej, ale słabsi na bank oleją szkołę bo non stop słyszą, że są głąbami.
    Określanie czyjejś przydatności do nauki przez prymat jednej oceny określa i
    nauczyciela i jakiegokolwiek oceniającego, mamuśkę jakąś też jako idiotę, który
    być może zamknąć przed uczniem możliwość rozwoju. Oceny zaś są tak względne i
    czasem tak niesprawiedliwe, że w niewielkim stopniu odwierciedlają wiedzę.
    Odzwierciedlają prędzej pilność stąd najlepiej zwykle z ocenami stoją pospolite
    kujony. A kujon prochu nie wymyśli, typowy odtwórca.




    > *a Ty znowu skad TO wytrzasnelas...?
    >


    To, czyli Twoje skrajności.. no, a co powiedzieć o tym, że twierdzisz, że
    mający złe stopnie to na pewno burakodresiarz.


    > > jestem raczej niewierząca ;)
    >
    > *a szkoda, trzeba w cos wierzyc...;o


    Dlaczego trzeba?


    > > Jak to nie ma czego? Człowiek jest zwierzęciem społecznym, zabierając mu
    > > możliwość kontaktu z równieśnikami będzie miał kupę problemów potem.
    >
    > *czy mialas jakies ograniczenia...? i dlaczego tylko uczylas sie...?



    pranie mózgu /patrz wyżej/.



    >
    > > skąd wiesz, że ma za dużo wolnego czasu i co robi po lekcjach? ... I nie
    > wszystkie
    > > drogi prowadzą do łóżka. .
    >
    > *to po co w takim razie zakladalas "slynny" watek...? ;o
    >


    wątek powstał dla jaj i dla wywołania oburzeń, a brzmiał "seks nastolatek to
    głupota" co na cosmopolitanie jest jak kij w mrowisko, było to w czasach gdy
    nie miałam na koncie tak długiego wątku i walczyłam o zainteresowanie ;). No,
    ale tytuł nie mówi nic o tym, że wszystkie drogi prowadzą do łóżka, zwłaszcza
    nie uczących się. Nastolatki mają różne fiksum dyrdumy, zupełnie inną
    wrażliwość niż nastolateki sprzed 10 lat, ale bez przesady, to nadal są dzieci,
    które mówią o seksie, ba, znają się czasami, ale nie współżyją tak często jak
    chciałyby to wiedzieć jakieś szmatławce nie mając tematów na pierwszą stronę.


    >
    > > O zarobki, które często robotnik ma większe niż pracownik naukowy. I kto
    > > tu teraz lepszą przyszłość zapewnia dziecku.
    >
    > *dziwie sie w takim razie, ze zdajac sobie tak swietnie z tego sprawe,
    > dlaczego
    > tyle swojego czasu poswiecasz na nauke...?



    Bo i ja mam fiksum dyrdum, nie odczuwam na razie chęci założenia rodziny więc
    mogę sobie pozwolić na małe zarobki, ale uczenie się. Tyle ja. Tylko nie wiem
    dlaczego przytyk do mnie, co ja mam z tym wspólnego, mówię jak jest, że
    robotnik zarabia więcej niż asystent w panie. Nie ja twierdzę, że zarobki są
    głównym atrybutem idealnej przyszłości.


    >>
    > > co do słownictwa, nie widzę różnicy między robotnikami budowlanymi, a
    > uczniami
    > > z gimnazjum i liceum.
    >
    > *nie mam do czynienia z takim srodowiskiem...


    Najgorzej nie mieć do czynienia z nikim spoza własnego środowiska. Wyrastają
    potem zamknięte na rzeczywistość jednostki, które nie widzą dalej poza własne
    normy, własne podwórko i własny czubek nosa. I mimo to twierdzą, że na każdym
    środowisku się znają najlepiej bo w książkach przeczytali.
    z licealistami i gimnazjalistami też niemasz doczynienia?



    > *czy sugerujesz mi, ze polecialabys na kase, gdybys miala do wyboru...?
    > Jestem pewna, ze sama zarobisz tyle, ze na wszystko bedzie Cie stac...
    >


    Nie lecę na kasę w pierwszej kolejności, dopóki mam zapewnione minimum
    przeżyciowe. Poleciałabym na kasę gdybym nie miała co do garnka włożyć.
    Gdybym otrzymała stypendium gdzieś tam poleciałabym, oczywiście. To, kto do
    kogo miałby przyjechać zależałoby od atrakcyjności tej starej pracy i
    możliwości znalezienia w jednym albo drugim miejscu takiej samej albo lepszej.



    > > i co z matkami samotnie wychowującymi dziecko. Dziecko będzie głąbem bo
    > tatusia
    > > nie ma? A co z matką?
    >
    > *chyba tez zalezy od tego kto zrobil to dziecko ? masz watpliwosci ?
    oczywiscie
    >



    nie rozmumiem, co zależy od nieobecnego ojca? mądrość dziecka? myślisz, że
    mądrość jest genetycznie zaprogramowana?



    > sa wyjatki...a poza tym, niektore kobiety ciesza sie jak mezowie wyjezdzaja,
    ja
    >
    > do takich nie naleze...
    >
    >


    nie chodzi o cieszenie, ale o mus. Jak z Tobą byłoby, gdybyś dostała stypendium
    gdzieś tam?



    ps. dlaczego masz permamentnie nie uśmiechniętą twarz zalotnico?
  • 21.03.04, 22:20
    r.richelieu napisała:
    >co mnie ominęło? tresowanie mnnie nie ominęło właśnie, tresowanie polegające na
    >wypraniu mózgu, że koledzy i koleżanki są be, a piątka w szkole to największy
    >cel w życiu

    *przeciez mowa byla niby o "mojej" corce...

    > Brak zapału nie został jednoznacznie potwierdzony prze autorkę wątku.

    *a po co Maria ma sie zaglebiac, dlaczego czyjes dziecko sie nie uczy ?
    ona go nie lubi i tyle...czy Ty lubisz wszystkich...? ja nie

    > być może zamknąć przed uczniem możliwość rozwoju. Oceny zaś są tak względne i
    > czasem tak niesprawiedliwe, że w niewielkim stopniu odwierciedlają wiedzę.
    >Odzwierciedlają prędzej pilność stąd najlepiej zwykle z ocenami stoją pospolite
    >kujony. A kujon prochu nie wymyśli, typowy odtwórca.

    *no to po co cale dnie spedzasz z nosem w ksiazce...?

    > > *czy mialas jakies ograniczenia...? i dlaczego tylko uczylas sie...?
    >
    >pranie mózgu /patrz wyżej/.

    *tak , rodzice popelniaja duzo bledow, ale lepiej widziec jak dziecko sie uczy
    niz odwrotnie...

    > ps. dlaczego masz permamentnie nie uśmiechniętą twarz zalotnico?

    *szkoda, ze nie mozemy na siebie popatrzec... temat nie jest do smiechu...

  • 21.03.04, 23:10
    zalotnica napisała:
    >
    > *przeciez mowa byla niby o "mojej" corce...
    >
    > *a po co Maria ma sie zaglebiac, dlaczego czyjes dziecko sie nie uczy ?
    > ona go nie lubi i tyle...czy Ty lubisz wszystkich...? ja nie



    Jest niewielu ludzi, których naprawdę nie lubię, przeważająca większość jest
    zupełnie neutralna.
    Po co ma się zagłębiać? Jezu, przecież być może ta córka bardzo liczy się z
    opinią matki. Jeśli matka na podstawie pierwszego wrażenia klasyfikuje
    delikwenta jako "nie lubię", nie zweryfikuje tego wrażenia tylko wiadomości o
    złych ocenach czerpie od "jedna sąsiadka drugiej sąsiadce", nie zainteresuje
    się dlaczego chłopak uczy się źle, a potem nie wytłumaczy córce tylko coś tam
    jej odburknie o swoim doświadczeniu i "gdy będziesz w moim wieku" to córak uzna
    własną matkę za idiotkę.
    Twoją szansę zalotnico widzę w dzieciach, które niezbyt przejmują się opinią
    rodziców oraz w tych zachukanych, któremu wybiera się koelgów gdy jest
    nastolatkiem i któremu wybiera się partnera gdy jest dorosły.





    >.
    >
    > *no to po co cale dnie spedzasz z nosem w ksiazce...?
    >


    Nie spędzam całych dni, ale spędzałam większość życia. I przede wszystkim
    dlatego, że za pięć z minusem dostawało się pachem na dupę. Jest to bardzo
    podobne do strachu córki, że kolejny chłopiec nie spodoba się mamuśce więc nie
    będzie chciała mieć żadnych sympatii byleby tylko matce idiotce zrobić
    przyjemność.

    > *tak , rodzice popelniaja duzo bledow, ale lepiej widziec jak dziecko sie
    uczy
    >
    > niz odwrotnie...
    >


    Najlepiej widzieć, że dziecko jest szczęśliwe, uczenie się jest bardzo ważne,
    ale nie kosztem kolegów, podwórka, zainteresowań zupełnie nie przydatnych
    później w pracy, rozmów z rodzicami nie mającymi formy słuchania poleceń i
    moralizatorskich pogadanek.




    > > ps. dlaczego masz permamentnie nie uśmiechniętą twarz zalotnico?
    >
    > *szkoda, ze nie mozemy na siebie popatrzec... temat nie jest do smiechu...
    >



    Dla Ciebie żaden temat nie jest do śmiechu od kilku lat Twojego bycia na forum.
    Do śmiechu jest bardzo dużo, bo śmiech może być uśmiechem głaszcącym po
    zmartwionej głowie. Zmartwiona głowa zazwyczaj nie chce wpierniczających się z
    buciorami rad tylko zrozumienia, posiedzenia razem i razem pomilczenia. Z
    uśmiechem.
    Z córką porozmawiać o jej koledze burakodresiarzu jest trudno, ale uśmiech
    pozwala na atmosferę zażyłości, której nie ma u rodziców stosujących dyscyplinę
    i że jej się nie podoba i koniec. W przyjaznej atmosferze córka chętniej opowie
    co ją zauroczyło w takim delikwencie, a jeśli w matce będzie mieć przyjaciela a
    nie stręczyciela to wysłucha matki opinii i być może spojrzy na kolegę nowym
    spojrzeniem.
    Jak się nastolatce cokolwiek każe i to w dodatku bez uzasadnienia, nastolatka
    tupnie nogą. Przy nas będzie potulną myszką, poza domem tym kim chce, a my
    guzik będziemy wiedzieć o własnym dziecku.
  • 21.03.04, 23:56
    r.richelieu napisała:

    >Nie spędzam całych dni, ale spędzałam większość życia. I przede wszystkim
    >dlatego, że za pięć z minusem dostawało się pachem na dupę.

    no to w takim razie bardzo jest mi przykro...
  • 14.03.04, 14:04
    Z punktu widzenia córki też kiedyś w wieku licealnym głupio zakochanej. Rodzice
    nie wywierali presji, wskazywali różnice między mną a chłopakiem
    (intelektualne, przyszłościowe), zadurzenia w końcu samo przeszło.
    Masz prawo dawać do zrozumienia, że nie akceptujesz tego związku. W miarę
    taktownie oczywiście. Zalotnice ma rację - skoro się nie uczy to znaczy, że ma
    inne zainteresowania, raczej niefajne z punktu widzenia perspektyw na życie.
    Pocieszę Cię - jak już jej przejdzie (oby tylko nie wpadła) to będzie się sama
    przed sobą wstydzić, że zainteresowała się kimś nie na poziomie.
  • Gość: Ethlinn IP: *.proxyplus.cz / *.cbgnet.pl 14.03.04, 14:11
    Ja tylko jestem ciekawa ile lat ma córka. I chłopak.
  • Gość: Richelieu* IP: 217.98.107.* 14.03.04, 21:13
    jeśli ma córa 15 lat to faktycznie najwyższa pora by każdą sympatię
    klasyfikować pod względem przydatności do zięciobycia
  • Gość: Triss Merigold IP: *.acn.waw.pl 14.03.04, 21:56
    Zdziwiona, że matka obawia się o dziecko i nie chce, żeby bystra i mająca
    szanse na dobrą przyszłość córeczka związała się z typem, który sprawia
    wrażenie jakby wypadł ze śmietnika?
  • Gość: zalogowana IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.03.04, 22:18
    Gość portalu: Triss Merigold napisał(a):

    >z typem, który sprawia
    > wrażenie jakby wypadł ze śmietnika?

    Dla mnie takim typem jesteś Ty,choć prawdopodobnie zewnetrznie nie sprawiasz
    takiego wrażenia------------------------------>

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=33&w=9214280&v=2&s=0
    Co gorsza,gdzieś czytałam,że należysz do kadry akademickiej...

    To tak przy okazji, bo wcześniej nie miałam okazji Cię "spotkać"...
  • Gość: Triss Merigold IP: *.acn.waw.pl 14.03.04, 22:26
    Od kiedy to bycie nieukiem, niedomytym, niepunktualnym, chorym itd. jest atutem
    oraz zaletą?
    Skoro w innych wątkach dość nachalnie jest lansowana teza, że rodzice powinni
    brać pod uwagę: emocje, uczucia, sprzeciwy, bunty, niechęci swoich dzieci (np.
    do ich nowych partnerów) to wyjaśniej dlaczego nie może to działać w drugą
    stronę? Rodzice nie mając prawa do wtrącania się w życie dorosłych dzieci mają
    pełne prawo do wyrażania swoich ocen i poglądów w sposób kulturalny, nawet
    jeśli te poglądy niezbyt dzieciom odpowiadają.
    Jeśli natomiast panna mieszka z rodzicami, jest na ich utrzymaniu i pod ich
    opieką to mają IMHO prawo do kontroli tego z jakim towarzystwem utrzymuje
    bliższe kontakty. Jak panna dorośnie i wyjdzie z domu będzie mogła robić co
    zechce na własnych rachunek - wliczając w to prawo do popełniania wszelkich
    życiowych błędów.
  • 15.03.04, 12:21
    Chciałam zauważyć,że mój post dotyczył Ciebie, i był w zasadzie "oderwany" od
    tematyki wątku, w "zasadzie", bo chciałam Ci pokazać na Twoim
    przykładzie,że "nie ważne na kogo kto wygląda,ważne kim jest"

    A kim Ty jesteś to widać najlepiej tutaj

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=33&w=9214280&v=2&s=0
    A potencjalnie jawisz się w innych wątkach w sumie jako "niezła partia",
    tyle,że gdybym to ja wybierała , wolałabym kogoś jak to określiła założycielka
    wątku "nieodpowiedzialnego,nieslownego,niepunktualnego,zle sie uczacego,byc
    moze powaznie chorego,przerazliwie chudego,niezadbanego,z wygladu" -

    NIŻ PRYMITYWNEGO MYŚLOWO, przez grzeczność tylko nie doadam "jak Ty"...,
    bo tamte cechy można ewntualnie zaekceptować,bądź zmienić.

    (Choć oczywiście, na pdst. przypadku opisanego przez założycielkę, nie można
    prymitywizmu myślowego wykluczyć,to tak na marginesie)
  • Gość: Richelieu* IP: 217.98.107.* 14.03.04, 22:22
    ależ 15-latki przyszłość trwa góra pół roku, za pół roku będzie następny na
    wieczność chłopiec

    wypadnięcie ze śmietnika mocno kojarzy mi się z dawnymi filozofami, wyciągnięte
    swetry, zepsute oparki okularów, tygodniowy zarost. Dziś każdy "modnie"
    ubierający się chłopak wygląda dla matki jak wypadnięty ze śmietnika.
    I co to jest dobra przyszłość? życie z młodym doktorantem w zapyziałej
    kawalerce czy życie z robotnikiem budowlanym jeżdżącym do Niemiec w pięknym
    domie z ogódkiem?


  • Gość: Triss Merigold IP: *.acn.waw.pl 14.03.04, 22:30
    Nie zauważyłam, żeby gdzieś stało, że córka ma 15 lat ale może przeoczyłam.
    Jeśli koleś nie uczy się w wieku nastoletnim to zapewne również nie pracuje
    czyli albo kradnie albo w najlepszym wypadku obija się pod blokami marudząc, że
    świat mu robi wbrew. Abstrahując od zięciobrania to nawet nie jest właściwy
    kolega..
    Będziemy współczuć matce jak chłoptaś córki parę rzeczy z domu im wyniesie?
  • 14.03.04, 22:31
    Gość portalu: Triss Merigold napisał(a):
    > Będziemy współczuć matce jak chłoptaś córki parę rzeczy z domu im wyniesie?
    xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
    Sama zes zlodziejka,kobylo.
  • Gość: Richelieu* IP: 217.98.107.* 14.03.04, 22:36
    i po wyglądzie klasyfikujesz człowieka na złodzieja i nie złodzieja

    czy podobną awersję masz też do osób chorych, z widocznymi bliznami, jąkających
    się, noszących okulary -15 i jedzących tylko widelcem?
  • Gość: Triss Merigold IP: *.acn.waw.pl 14.03.04, 22:45
    Nie po wyglądzie.
    Patrz wyżej: matka pisze, że chłopak się nie uczy (zakładamy, że mowa o
    nastolatkach). Jeśli nastolatek się nie uczy to raczej również nie pracuje.
    Jeśli nie uczy się i nie pracuje to jest z patologicznego środowiska
    (nastolatek nie dorosły - podkreślenie), być może kradnie, być może "tylko"
    spędza czas pod blokiem z równie nieciekawym towarzystwem.
    Być może za daleko posuwam się w dedukowaniu ale dla mnie jedno wynika z
    drugiego.
    Gdyby był poważnie chory i pochodził z normalnej rodziny to chyba spędzałby
    czas w sanatorium, szpitalu, widać by było jakieś zainteresowanie jego stanem
    zdrowia.

  • 14.03.04, 22:48
    Gość portalu: Triss Merigold napisał(a):

    > Gdyby był poważnie chory i pochodził z normalnej rodziny to chyba spędzałby
    > czas w sanatorium, szpitalu, widać by było jakieś zainteresowanie jego stanem
    > zdrowia.
    xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
    Widzisz biedulko,nie zgodze sie z toba.Zes kopnieta na caly gwizdek i w Tworku
    nie jestes.Szkapo
  • Gość: Richelieu* IP: 217.98.107.* 14.03.04, 22:58
    napisała, że źle się uczy, to po pierwsze. Może ma z fizyki piątkę, a z reszty
    naciągane dwóje? Wyrośnie być może wielki fizyk, trochę leniwy, ale z tego
    powodu, że nie ma ochoty zajmować się tym co go nie interesuje. Za to z fizyki
    jest najlepszy.
    też tak może być
    może am depresję i dlatego złe stopnie, a córka powodowana litością i
    współczuciem chce mu pomóc

    gdyby był chory to byłby w sanatorium, które kosztuje albo w szpitalu, który
    nie prowadzi terapii tylko leczy zdecydowanymi posunięciami

    Nie żebym widziała w tym chłópaku bógwico, ale zbyt łatwo Ci jedno do drugeigo
    pasuje, zbyt łatwo opierasz się na stereotypach i na doświadczeniu swojego
    młodego życia. Coś jakby klapki na oczach w jedną stronę. Też mam klapki na
    niektóre sprawy, ale się staram przynajmniej ściągać je. A nie to i to wyjdzie
    na 100% tamto. Przecież takie ścisłe myślenie mnie powinno charakteryzować, a
    nie dziennikarza
  • Gość: Triss Merigold IP: *.acn.waw.pl 14.03.04, 23:27
    Na tym polega urok netu, że opierając się na wycinkowych i subiektywnych
    informacjach możemy tworzyć różne scenariusze i różne interpretacje. Ja
    uprawiam czarnowidztwo, inni emanują optymizmem i niech tak zostanie.
    Swoją drogą taki optymizm mnie fascynuje. Jeszcze z podstawówki i osiedlowych
    ławek pamiętam, że były dzieciaki/nastolatki zdemoralizowane, mające kuratorów
    za kradzieże w sklepach, wąchające klej, wagarujące itd. Czy to aż tak
    nieprawdopodobne żeby wyżej opisana córka zakochała się akurat w takim chłopaku?
    Nie jestem dziennikarzem i nigdy nie byłam.
  • Gość: Richelieu* IP: 217.98.107.* 15.03.04, 02:28
    o, dziękuję, opierając się na wycinkowych.. tworzymy scenariusze
    i już, pewnie cacy git i co tam jeszcze

    jest prawdopodobne, ale nie pewne. Nawet autorka wątku sama wyciągająca wnioski
    z kilku poszlak do tego nie doszła. Jeszcze jedna osoba, a z chłopakak zrobiono
    by wampira z Kutna mającego na koncie 10 gwałtów ze szczególnym okrucieństwem i
    tyle samo napadów z użyciem niebezpiecznego narzędzia

    z dziennikarzem.. WDiNP? kim jest absolwent tego wydziału?
    można nie pracować w zawodzie, można uczyć fachu, ale nazwa chyba zostaje. nie
    wiem
  • 14.03.04, 14:25
    Pozwólcie swoim dzieciom uczyć się na własnych błędach! Niełatwe to, bolesne,
    ale to jedyne wyjście żeby nauczyły się żyć.
    Rada jest jedna: porozmawiać z córką, ale nic nie nakazywać.
    --
    Carpe diem... gg:6647523
  • 14.03.04, 17:34
    A nikogo z was nie zainteresowało czy już się rżną? Aaaaa, no przecież nie
    macie pojęcia cóż to za fokus pokus. Otóż rżnięcie /z rumuńskiego/ to takie
    wkładanie fujary /chłopstwo i pospólstwo chujem ją nazywa/ w różne otwory, jak
    gębowy, odbytowy czy piździczny. Można też szukać innych/ ucho, muszla
    klozetowa, szczeliny w drzwiach/.
    Ona śpiewa wtedy wesoło: do dziury myszko do dziury, bo cię złapie kot bury, a
    jak cię złapie w pazurki to cię obedrze ze skórki. Na ten przynaglający kwil on
    dobywa owego chuja i pakuje.
    Ponieważ jest to działalność niezwykle romantyczna należałoby zwrócić się z
    prośbą do Yukki o jej elegancki opis wierszem.
    Z punktu widzenia użytkownika należałoby koniecznie zaznaczyć aby w trakcie
    jednego rżnięcia korzystać raczej z jednej dziury. Naprzemienne użytkowanie
    zwłaszcza odbytu i cipki może prowadzić do jej zainfekowania i dewastacji. Cipa
    taka niszczeje i w krótkim czasie nadaje się już tylko na forum.
  • 19.03.04, 16:02
    Ty p... p... dzi...
  • Gość: zalogowana IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.03.04, 21:19
    >nieodpowiedzialny,nieslowny,niepunktualny,zle sie uczacy,byc moze
    > powaznie chory,przerazliwie chudy,niezadbany,z wygladu no coz?ponizej
    > przecietnego.

    >...Zwiazek z kims takim nie rokuje przyszlosci.

    Proszę przeczytać wątki o tych związkach, które rokowały nawet w/g rodziców...



    PS.Mi "wygląda" na fajnego:)

    Niestety nie napisała Pani tutaj nic, co mogłoby, rzeczywiście stanowić jakiś
    większy problem,być może z pewnych powodów, znanych tylko sobie..., a być może
    dlatego,że takie nie istnieją,wtedy rzeczywiście córka ma problem...z MATKĄ.


    >,czy
    > corka nie powinna liczyc sie ze zdaniem rodzicow?

    Nie wiem ile ta córka ma lat..., ale w pewnym wieku,na pewno nie można
    powiedzieć,że "powinna"...może ewentualnie brać je pod uwagę "konstruując"
    WŁASNE zdanie.


  • 14.03.04, 22:31
    Któż to widział takie krnąbrne dziecisko. Dobra matka mówi: w tej sekundzie
    kładź mi te różowe ciuszki z komody i pójdziesz do pana diurnisty malone. On
    przedstawi ci parę figielków, na obrazku oczywiście, bo osobiście nigdy nie
    mógł. Ruszysz potem do pana fana gazety i pokażesz czego się nauczyłaś. Tak,
    żeby pan fan zrozumiał wreszcie co to jest duch zamknięty w materii.
  • 14.03.04, 22:49
    To, że Triss zajmuje się dupownictwem czyli braniem w dupę to podejrzewałam ale
    przez myśl mi nie przeszło, żeby jeszcze miała brać do kieszeni.
  • 14.03.04, 23:07
    Trys swego czasu doradzala tej sejmowej kobyle co zre owies.Jedna wyladowala na
    forumie,druga w kartoflach.Oczywiscie ze bierze i tak i siak.Lyka jak popadnie
    by sie nachapac.Pazerne to scierwo.
  • 15.03.04, 03:37

    Przeczytałam cały wątek. Przeczytałam jeszcze raz to co autorka napisała o
    chłopaku córki: "nieodpowiedzialny, nieslowny, niepunktualny, zle sie uczacy,
    byc moze powaznie chory, przerazliwie chudy, niezadbany" i powiem jedno -
    niektórzy a właściwie niektóre to mają fantazję w dopisywaniu sobie historii na
    podstawie kilku słów...

    Do Marii
    Jeśli córka dotąd była mądra i rozsądna to może warto okazać jej trochę
    zaufania. Być może ten chłopak odbiega od marzeń na temat "idealnego zięcia"
    ale - po pierwsze: czy te plany nie są zbyt daleko idące? tzn. traktowania go
    jak partnera na całe życie; po drugie: myślę, że warto sobie zadać trud
    poznania go bliżej, zainteresowania się CO w nim spodobało się córce? Chyba nie
    znasz go za dobrze (wyciągam taki wniosek na podstawie zarzutów jakie kierujesz
    pod jego adresem). Może dlatego córka nie traktuje Twojej troski poważnie bo
    uważa, że zamiast go poznać to się do niego uprzedziłaś (głównie na podstawie
    wyglądu). I ostatnia sprawa - zakazami, nakazami, prawieniem kazań i
    odciąganiem jej na siłę niewiele wskórasz a wręcz osiągniesz efekt przeciwny do
    zamierzonego.

    A co akceptacji czy nieakcetapcji - nic na siłę. Jeśli go nie akceptujesz -
    powiedz, nie musisz być zachwycona wyborem córki a jeśli nie jesteś to tym
    bardziej nie ma co udawać. Ale żeby nieakceprtacja czy brak zachwytu nie
    zmienił się we wrogość czy jawną niechęć. I co masz na myśli pisząc "ingerować
    w związek"? - zamkniesz ją w domu? zabronisz telefonować? Nie tędy droga.

    --
    :-)))
  • 15.03.04, 04:37
    jmx napisała:

    >Przeczytałam cały wątek. Przeczytałam jeszcze raz to co autorka napisała o
    >chłopaku córki: "nieodpowiedzialny, nieslowny, niepunktualny, zle sie uczacy,
    >byc moze powaznie chory, przerazliwie chudy, niezadbany" i powiem jedno -
    >niektórzy a właściwie niektóre to mają fantazję w dopisywaniu sobie historii na
    >podstawie kilku słów...

    no a co mamy robic jak autorka gdzies zniknela,
    przeciez musimy sobie jakos radzic same...;o
  • 15.03.04, 04:43
    jmx napisała:
    > Może dlatego córka nie traktuje Twojej troski poważnie bo
    > uważa, że zamiast go poznać to się do niego uprzedziłaś (głównie na podstawie
    > wyglądu).

    a czy Tobie wszyscy sie podobaja, wszystkich , nawet tych
    malo ciekawych chcialabys poznac...? czy nie szkoda byloby Ci
    czasu na rzeczy oczywiste...?
  • Gość: Przechodzaca obok IP: *.aster.pl / *.aster.pl 15.03.04, 09:15
    Baaaardzo czesto zdarza sie tak, ze rodzicowi nie podoba sie wybranek/nka
    corki/syna. Do pewnego wieku (18?) nalezy otoczyc opieka i podchodzic czujnie,
    ostroznie... ale nie wybierac przyjaciol.
    Racje mial ktos, piszac, ze bledow za corke nie popelnisz.
    Tak samo jak ewentualnego szczescia nie przezyjesz. To jej zycie.
    Inna historia: matka widzi, ze jej corka zakochala sie w kobiecie. Jaka to
    partia? Corka jest studentka, kobieta kilkanascie lat starsza, osoba publiczna.
    Sa razem juz dwa lata, uklada im sie, wspolne pomieszkiwanie, wakacje...
    Co ma zrobic matka? jak moze powiedziec: to nie dla ciebie czlowiek, skoro
    widzi, ze corka w zwiazku kwitnie, a kobieta sama w sobie jest mila, ladna, z
    ambicjami etc...
    Wiec - zawsze mozna znalezc cos. Mniej lub bardziej "razacego".
  • 21.03.04, 16:50
    Gość portalu: Przechodzaca obok napisał(a):

    >Baaaardzo czesto zdarza sie tak, ze rodzicowi nie podoba sie wybranek/nka
    >corki/syna. Do pewnego wieku (18?) nalezy otoczyc opieka i podchodzic czujnie,
    >ostroznie... ale nie wybierac przyjaciol.
    >Racje mial ktos, piszac, ze bledow za corke nie popelnisz.
    >Tak samo jak ewentualnego szczescia nie przezyjesz. To jej zycie.
    >Inna historia: matka widzi, ze jej corka zakochala sie w kobiecie. Jaka to
    >partia? Corka jest studentka, kobieta kilkanascie lat starsza, osoba publiczna.
    >Sa razem juz dwa lata, uklada im sie, wspolne pomieszkiwanie, wakacje...
    >Co ma zrobic matka? jak moze powiedziec: to nie dla ciebie czlowiek, skoro
    >widzi, ze corka w zwiazku kwitnie, a kobieta sama w sobie jest mila, ladna, z
    >ambicjami etc...

    tak, ja tez znam rodzicow, ktorzy toleruja ranne powroty corki do
    domu po upojnej nocy z prawnikiem...no ale ten ja wozi przeciez
    samochodwem no i moze sie z nia kiedys ozeni...
  • 22.03.04, 01:26
    zalotnica napisała:

    > tak, ja tez znam rodzicow, ktorzy toleruja ranne powroty corki do
    > domu po upojnej nocy z prawnikiem...no ale ten ja wozi przeciez
    > samochodwem no i moze sie z nia kiedys ozeni...

    ? Jeśli córka jest dorosła to co mają zrobić? Przywiązać?
    A, nie - z domu wyrzucić. Każdy kochający rodzić by tak postąpił.

    --
    :-)))
  • 16.03.04, 03:28

    Wszystkich? Przecież mowa o sympatii córki. Ciekawy, nieciekawy chciałabym
    wiedzieć kto zacz i dlaczego córka się nim interesuje bo skoro taki
    beznadziejny to chyba nie powinna? ;-)

    Chyba lepiej sobie samemu nie radzić ;-). Żeby z jakiegoś wychudzonego, być
    może chorego faceta robić narkomana, dresiarza i Bóg wie kogo jeszcze?
    Zresztą... dresiarze są super ubrani w markowe ciuchy, dobrze umięśnieni,
    zaradni... każdej mamusi mogliby się podobać ;-)

    --
    :-)))
  • 21.03.04, 16:44
    jmx napisała:

    > Wszystkich? Przecież mowa o sympatii córki. Ciekawy, nieciekawy chciałabym
    > wiedzieć kto zacz i dlaczego córka się nim interesuje bo skoro taki
    > beznadziejny to chyba nie powinna? ;-)

    jesli chlopak sie nie uczy to po co tracic czas ? a jesli juz ,
    to dac chlopakowi do zrozumienia, ze sobie nie zycze...

    > Zresztą... dresiarze są super ubrani w markowe ciuchy, dobrze umięśnieni,
    > zaradni... każdej mamusi mogliby się podobać ;-)

    czy siebie ewentualnie tez mozesz do tego grona zaliczyc...? ;o
  • 22.03.04, 01:23
    zalotnica napisała:

    > jesli chlopak sie nie uczy to po co tracic czas ? a jesli juz ,
    > to dac chlopakowi do zrozumienia, ze sobie nie zycze...

    A moze warto się zainteresować DLACZEGO się nie uczy? Przecież Maria wyraźnie
    napisała, że być może jest chory. Może dlatego ma słabe stopnie? Może trzeba mu
    pomóc?


    > > Zresztą... dresiarze są super ubrani w markowe ciuchy, dobrze umięśnieni,
    > > zaradni... każdej mamusi mogliby się podobać ;-)
    >
    > czy siebie ewentualnie tez mozesz do tego grona zaliczyc...? ;o

    Hehe, nie zrozumiałaś ironi? ;-D
    Przecież ja nie założyłam watku, że nie podoba mi się chłopak córki bo
    nieciekawie wygląda - taki wymoczek. A z przeciętnego dresiarza to kawał chłopa
    jest (to też ironia ;-)))))


    --
    :-)))
  • 15.03.04, 11:00
    tak sie sklada, ze nie masz obowiazku akceptowac ewentualnego ziecia czy tez
    kochasia corki, tak samo jak i ziec czy tez kochas nie musi ciebie
    akceptowac....

    --
    "jestem taki jak pan bog mnie stworzyl -
    no, troche swinstwa od siebie dolozyl"
    :)
  • 19.03.04, 15:46
    Mysle ze nalezy ulatwic curce kwestie wyboru w kim nalezy sie zakochiwac a w
    kim nie. W koncu jest tylko czlowiekiem i moze popelniac bledy, ale od czego sa
    rodzice, oni wiedza najlepiej co dla coruchny dobre i co powinna robic aby
    szczescie osiagnac. Proponuje wiec aby dla ulatwienia corce w wybraniu
    odpowiedniego obiektu do kochania, okreslic dla niej odpowiednie kryteria
    wyboru. Tak wiec, biorac pod wzglad szereg oczekiwanych parametrow jakich
    nalezaloby oczekiwac od kandydata proponuje ujac je w jedno rownanie mozliwe do
    rozwiazania w analityczny sposob, tak aby wynik miescil sie w granicach od 0 do
    jednosci i wskazywal wyraznie czy jest on osoba z ktora warto jest sie zadawac.
    Np. wynik bliski 100 % oznaczalby ze corka powinna dolozyc wszelkich staran
    zeby w owym osobniku sie zakochac (gra jest wowczas warta swieczki!), i
    odwrotnie wynik bliski 0 % oznaczalby ze bezapelacyjnie corka powinna sobie
    wybic z glowy te milosc (nawet jesli kocha) bo zdaniem rodzicow nic dobrego z
    tego nie wyniknie. To nie moze sie nie sprawdzic!. Szczescie dla curki
    gwarantowane ;).
  • 19.03.04, 15:52
    (za)kochana córka :)
  • 19.03.04, 17:05
    zczlek napisał:

    > (za)kochana córka :)

    Brałaś dzisiaj doodbytniczo?
  • Gość: agreściarka IP: 213.39.77.* 21.03.04, 17:36
    przecież to ewidentan podpucha, a Wy daliście się nabrać i gorączkujecie się
    jak śnieżynka na widok mikołaja.
  • 21.03.04, 17:39
    Gość portalu: agreściarka napisał(a):

    > przecież to ewidentan podpucha, a Wy daliście się nabrać i gorączkujecie się
    > jak śnieżynka na widok mikołaja.

    czy rzeczywiscie myslisz, ze w zyciu takie problemy nie istnieja...?
  • Gość: agreściarka IP: 213.39.77.* 21.03.04, 18:41
    Nie zastanowiłaś się, zanim napisałaś. Nie mówię, że nie istnieją, natomast to,
    co napisała Maria, jest wytworem czyjejś wyobraźni i wygląda jak "list do
    redakcji" spreparowany przez redakcję po to, żeby było o czym pisać. Poza tym
    gdyby ta osoba naprawdę oczekiwała porady, zajrzałaby tu od czasu do czasu,
    żeby chociaż odpowiedzieć na pytanie, ile lat ma jej córka, skoro już tak się
    martwi całym problemem, i na przykład tak jak ją prosicie, doprecyzowała, na co
    chłopak jest chory, że tak ją to odrzuca, lub co to znaczy, że się nie uczy.
    Przcież to oczywiste.
  • 21.03.04, 19:05
    podpucha czy nie, przeciez to nie jest wazne, sam temat jest bardzo ciekawy
    a glupich, prowokacyjnych i wymyslonych tematow przez nastolatki nie chce
    sie juz czytac...
    a co do Marii, to nie tylko nie ma odwagi porozmawiac z wlasna corka, ale
    i tutaj rowniez...
  • Gość: prowokacja IP: *.icpnet.pl 21.03.04, 20:40
    Maria założyła post i jakoś nie odpowiada. Może to nie Maria , a Marysia , albo
    Maryś ?
    Swoją drogą jeśli to prawda , to nie chciałbym być w skórze córki i tego
    chłopaka. Taka kontrola i wypominanie ,że jest się zerem prowadzi do
    schizofrenii. Prędzej czy później wszyscy wykorkują. Jeśli córka ma lat 14-17
    to pewnie jej przejdzie , uważać lepiej tylko ,żeby nie poszła do łóżka. Jeśli
    ma 20 i powyżej to ............... nic nie da sie zrobić. I nie radzę robić
    prowokacji ,żeby rozwalać ten związek ,bo to może doprowadzić tylko do
    samobójstwa. A najlepiej po prostu poprosić córkę , chłopaka i pogadać. Po
    prostu pogadać. Spytaj się chłopaka. "Czy jesteś chory?" On odpowie ,że tak. To
    Ty mu powiedz ,że jest chuj ,że jest chory. Spytaj się "Czy to prawda kiepsko
    się uczysz?". On odpowie ,że prawda , to Ty mu powiedz ,że jest chuj. Potem się
    spytaj o rodzinę , o resztę. Jak nie będzie Ci się podobało to mu powiedz ,że
    on i cała rodzina to chujki. Wtedy może zobaczy co się święci i od takiej
    teściowej ucieknie w cholerę raz dwa , a nawet po rękach Ciebie Mario będzie
    całować.
    Także grunt to szczera rozmowa.
  • Gość: izzi IP: *.pikonet.pl / *.pikonet.pl 23.03.04, 22:54
    do komputera?Wiem coś o tym bo jak mi się zepsuł,to po prostu 3 tyg.czekałam.Młodzież by poleciała do znajomych lub internetarium, a starszym może się nie chcieć(mi się nie chciało).
  • Gość: Maria IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.03.04, 12:07
    Dziekuje za obszerne wypowiedzi /choc niektorymi bylam zbulwersowana/,moze
    rzeczywiscie zbyt malo napisalam i mozna wyciagnac z tego niewlasciwe
    wnioski.Corka ma 18 lat,on 3 lata starszy a znajomosc ta trwa ponad 2
    lata.Mysle ze jestem bardzo wyrozumiala az za,tolerancyjna,mam dobry konatakt i
    wiele rozmawiam z corka,a sprawy nie traktuje na nie bo np.tak mi sie podoba i
    juz..Corka jest faktycznie zakochana ale nie wspomnialam ze zbyt czesto cierpi
    i placze z jego powodu,co zle wplywa na nia,na jej rozwoj psychiczny,nauke i
    cala rodzine.Praktycznie zyje w ciaglym stresie a my przy niej.Tak wiec to nie
    tylko takie powody jak opisalam,ale z jego strony zauwazylam brak szacunku dla
    niej,upartosc,nigdy nie moze na nim polegac /czeste milczenie,umowienie sie i
    nie przyjscie bo nie mialem czasu bez wczesniejszego powiadomienia/,kompletny
    brak odpowiedzialnosci - czy to malo?/trudno przytaczac ale jest tego wiele/a
    przedewszystkim to ze ona wcale nie jest szczesliwa i wie o tym,że wiele jest
    nie tak a mimo wszystko nie zrywa z nim bo go kocha i ciagle ma nadzieje ze on
    sie zmieni,ze zrozumie swoje niewlasciwe zachowanie/a on ciagle obiecuje i
    nic/.Jednak to jest zbyt dlugi okres znajomosci i jesli ktos juz taki jest to
    trudno to zmienic.Mysle ze takie zachowanie a potem powiedzenie ja cie kocham
    to nic nie znaczy.To tak jak ten pijak ciagle obiecuje ze sie zmieni,juz nie
    bedzie pil i robi dalej swoje.Ktos pisal czy lepiej miec doktoranta w kawalerce
    czy robotnika budowlanego w pieknym domu z ogrodem/oczywiscie w przenosni/-
    hmm.. tylko gorzej jak to nie bedzie ani jedno ani drugie a tylko robotnik w
    kawalerce.Ktos powie,że powinna sama zrozumiec z czasem,ale jak ten czas juz
    dlugo trwa /bo trudno to nazwac zauroczeniem/a ona rozumie to doskonale ale
    ciagle w tym tkwi, cierpi i placze bo ma nadzieje ze sie on zmieni.Ja nie widze
    milosci z jego strony,zaangazowania,bo jesli sie kocha to nie sprawia sie
    cierpienia kochanej osobie i chce sie z nia byc jak najczesciej a nie ciagle
    sie ja zawodzi.Wiele osob dopisalo sobie swoj scenariusz nieprawdziwy odnosnie
    lat,seksu itd.To nie to ze ja jestem uprzedzona do niego,ja moglabym wszystko
    zaakceptowac gdybym widziala ze corka jest szczesliwa ale wlasnie tego
    najwazniejszego nie ma niestety lub jest zbyt malo.Pozdrawiam
  • Gość: nadajnik IP: *.ip-pluggen.com 26.03.04, 19:36
    A czy nie zagladalas na forum, ze nie uzupelnilas?
  • Gość: Maria IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.03.04, 19:57
    Nie,jakos tak wyszlo ze nie zagladalam
  • Gość: Maria IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.03.04, 21:21
    Co niektorzy sa zbyt dowcipni tylko w nieodpowiednim kierunku,a nawet brzydko
    mowiac poprostu chamscy.Mysle ze tacy nie powinni sie wypowiadac,bo i po co?-to
    bez sensu.
  • Gość: Maria IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.03.04, 11:18
    Corka przejrzala na oczy i sama sie przekonala ,ze milosc byla tylko z jej
    strony bo on ja ciagle ranil.Nie sztuka jest powiedziec tylko ze sie kocha a
    nie okazywac tego w uczynkach.Widocznie on tego nie rozumie lub nie dojrzal do
    milosci.Zrozumiala ze dluzej nie warto tego ciagnac i ciagle cierpiec przez
    niego-tak wiec sama zerwala z nim.Mam nadzieje,że bedzie jeszcze
    szczesliwa.Pozdrawiam
  • Gość: baba zona IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 29.03.04, 16:45
    Czyli madre dziecko przejrzalo na oczy... Czyli stalo sie tak, jak mozna sie
    bylo spodziewac, ze sie stanie. Zycze Tobie, Mario i Twojej corce wszystkiego
    najlepszego.
    Pozdrawiam serdecznie.
    :)))
  • 31.03.04, 17:23
    Rodzice jak najbarzdiej maja prawo otworzyc oczy corce i powiedziec, ze sie
    martwia tego typu wyborem faceta. Ale czy to pomoze, bo niestety czasem milosc
    bywa slepa. I to bardzo. Chyba corke nalezy troche wesprzec w rozsadny sposob
    bo cos jest nie tak z jej poczuciem wlasnej wartosci , jezeli jest taka duza
    dysfuzja w wyborze partnera. Ludzie wybieraja siebie na zasadzie podobienstw a
    nie roznic.Moze ona nie czuje sie dowartosciowana?
  • Gość: baba zona IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 31.03.04, 18:09
    Niekoniecznie bywa tak, jak mowisz. Czesto ludzie dobieraja sie na zasadzie
    uzupelnienia, a to znaczy, ze rozne konfiguracje wchodza w gre. Tutaj nie ma
    madrych. Wazne, zeby ten dobor nie powodowal unieszczesliwienia ktorejs ze
    stron. Corka Marii to madra dziewczyna i na pewno nie jest niedowartosciowana -
    przynajmniej nic na to nie wskazuje. Ja jestem optymistka, jesli o nia chodzi.
    Pozdrawiam serdecznie
    :)))

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.