Dodaj do ulubionych

Stalking- napisz jeżeli Cię to spotkało, bądź trwa

20.08.10, 19:59
Stalking- definicje
„(…)Nie chcą przyjąć do wiadomości, że partnerka odchodzi od nich, albo ktoś
odrzuca ich miłość. Stalkerzy są nieugięci w nękaniu swoich ofiar. W 90
procentach przypadków to kobiety są pokrzywdzone.

Stalkerzy wysyłają nawet po kilkadziesiąt sms-ów i e-maili dziennie. Wyznają
miłość, a jak to nie skutkuje, grożą, wystają pod drzwiami i śledzą.
Najczęstszą przyczyną stalkingu jest zerwanie związku przez jedną ze stron.
Bywa, że nękają też odrzuceni adoratorzy. Nie chcą przyjąć do wiadomości, że
druga osoba nie chce z nimi wchodzić w związek, a najczęściej nawet utrzymywać
kontaktów. Zrobią wszystko, żeby ją zdobyć, nawet zastraszając i nękając.
Zdarza się, że znęcanie się psychiczne jest sposobem na wyrównanie rachunków,
zemstą za tzw. doznane krzywdy.
Teraz stalkerzy często pozostają bezkarni. Tymczasem ponad dwie trzecie z nich
rozsiewa plotki, oszczerstwa i kłamstwa na temat swoich ofiar. Co drugi grozi,
szntażuje i nęka nocnymi telefonami. Co trzeci notorycznie śledzi ofiarę i
zasypuje ją sms-ami. Zdarzają się też włamania, przemoc, robienie zdjęć bez
zgody itp. W stosunku do niemal co piątej ofiary nękanie się nie zakończyło, a
15 proc. poszkodowanych podaje, że trwa ono już 3 lata i więcej.(…)”

Jestem na celowniku stalkera od 2004 roku, ciągle z taką samą intensywnością ćwiczy na mnie swoje chore zachowania.
Mam męża i prawie dorosłego syna.
On sam, odrzucony adorator. (jest po studiach i ma ciekawą pracę)
Wiem że nawet w tej chwili jak piszę ten tekst, on przemyśla swoje dalsze zachowania w stosunku do mnie typu: gdzie mnie spotkać by np. zrobić fotki i jak później je wykorzystać, łącznie z upublicznianiem ich, lub jak mnie sprowokować bym wysłała sms nawet jeżeli byłby z epitetem itp.....
Jestem pozytywnie nastawiona do życia, uśmiechnięta ale to doświadczenie, tak długo trwające niszczy mnie, niszczy również moją rodzinę, upokaża.
Nie szukam rad co dalej robić, wszystko co zrobiłam do tej pory poszło na marne, łącznie z interwencją policji i rozmową z jego rodzicami.
Chwilowa przerwa i dalej to samo.
Piszcie o swoich przeżyciach- razem będzie nam łatwiej :)
Obserwuj wątek
    • wifch A co twoj maz na to? 20.08.10, 22:07

      Przeciez chlop jaki czy co? A moze z tych bardziej delikatnych?

      Szkoda ze nie masz kolegow pomiedzy tzw. 'podziemiem' za niewielka
      sume zalatwia sprawe.
      To jedyny sposob na gnojstwo.

      --
      ______________________
      Świat będzie istniał, też i po Tobie...
        • izmy a co jeżeli naprawdę go niesprawiedliwie zraniłaś? 07.09.10, 10:33
          A co jeżeli uwodziłaś faceta przez rok czasu, aż w końcu Ci uwierzył? Co jeżeli to Ty się w nim zakochałaś, a on stracił głowę dopiero kiedy zobaczył Twoje zakochanie? Co jeżeli płakałaś przed nim i żaliłaś się jak to Ci źle w małżeństwie? Co jeżeli facet nie wykorzystał Twoich uczuć, tylko poważnie i odpowiedzialnie troszczył się o Ciebie, żebyś nigdy nie przeżywała tego, co on teraz? Co jeżeli tak naprawdę chciałaś tylko niezobowiązującego seksu, a kiedy się przestraszyłaś konsekwencji (wobec męża / znajomych itp.), to spuściłaś go w pięć minut jednym esemesem z obelgami?

          Nie twierdzę, że tak było, ale wiem, że tak właśnie być mogło - mnie coś takiego spotkało. Drugi rok się po czymś takim zbieram. I doskonale rozumiem poczucie zgnojenia kogoś, kto poświęcił rok czasu dla ratowania czyichś uczuć i życia osobistego, a potem zostaje spłukany do szamba z etykietą "stalkera" - za całą swoją miłość dostaje nóż wbity w plecy, obrabianie dupy itp. Taka stygmatyzacja / wykluczanie NAPRAWDĘ rujnuje życie.

          Wiem o zepsutych dziewczynkach z bardzo dobrych domów, które chcą wszystkiego i nudzą się wszystkim, co je dobrego spotyka. A nie daj boże jak nie dostaną seksu o który prosiły. Takie popełnią każde świństwo, żeby podreperować urażone ego, zachować wygodnickie status quo, dobre samopoczucie i przekonanie o własnej niewinności. Ideologia stalkingu to doskonały pretekst, żeby zrzucić z siebie poczucie winy i wyprojektować na faceta całą odpowiedzialność za własne zachowania. Przy okazji można sobie wmówić "jaka ja byłam naiwna" / "nie powinnam była dawać mu nadziei" / "co ja w nim takiego widziałam" itp. A internetowe fora to idealne miejsce do nadymania własnej hipokryzji.
          • manka_swojska Re: a co jeżeli naprawdę go niesprawiedliwie zran 07.09.10, 10:47
            Odbiegne nieco od tematu stalkingu, jednak szkodliwosc zjawiska jest porownywalna.
            Bywa tez tak, ze facet inteligentny, przystojny, z dobrymi manierami, z dobrego domu, o niemalze nieposzlakowanej opinii specjalisty, no wrecz z zewnatrz ideal, o ktorego zazdrosne sa cale rzesze kobiet, wybiera sobie babke z dobrego domu. Szarmancki rycerz na bialym koniu, zakochany, pokazuje wszem i wobec jaki to on cudowny i wspanialy. Co nastepuje pozniej, ow ideal zamienia sie w potwora, ktory do tego stopnia uzaleznia swoja ofiare z dobrego domu, zeby pozniej nia pomiatac i upokarzac jak sie tylko da i gdzie sie da. Ofiara w konsekwencji jest tak zdruzgotana emocjonalnie, wyprana z wszelkiego rodzaju sily i wiary z siebie, ze nie potrafi juz zyc inaczej. Wszelkiego rodzaju wolanie o pomoc kwitowane jest- ma co chciala, lub "widzialy galy co braly". Tez wiele takich przypadkow osobiscie spotkalam.

            • izmy to straszne, co piszesz 07.09.10, 11:15
              bo prawdopodobnie stanowi odbicie mojego doświadczenia. Każde zachowanie można bowiem opisać na wiele sposobów i dopatrując się różnych intencji. Jakiego rodzaju "pomiatanie" masz na myśli? Jeżeli facet po prostu się wycofuje i ucieka wzrokiem, bo nic mu więcej nie pozostało, to jest to "pomiatanie"? Szczera, głęboka miłość naprawdę uzależnia.

              Moje doświadczenie pokazuje, że uczucia faktycznie robią z człowieka potwora. Niezależnie od płci bronimy się przed krzywdzeniem szantażując emocjonalnie - niekiedy wstydząc się tego i żałując jednocześnie. Ludzie, którzy oszaleli na swoim punkcie, mogą się wzajem uskrzydlać i mogą się okaleczać, bo kiedy cierpią zapominają, że sami mogą ranić. Wiem jedno na pewno: przemoc zaczyna się tam, gdzie kończy się dialog. A Eros jest demonem, którego trzeba umieć oswajać.
              • manka_swojska Re: to straszne, co piszesz 07.09.10, 11:25
                izmy napisał:

                > bo prawdopodobnie stanowi odbicie mojego doświadczenia. Każde zachowanie można
                > bowiem opisać na wiele sposobów i dopatrując się różnych intencji. Jakiego rodz
                > aju "pomiatanie" masz na myśli? Jeżeli facet po prostu się wycofuje i ucieka wz
                > rokiem, bo nic mu więcej nie pozostało, to jest to "pomiatanie"? Szczera, głębo
                > ka miłość naprawdę uzależnia.

                Widze, ze pomyliles szczera, gleboka milosc z obsesja. Czym jest pomiatanie? Jest to na przyklad uzaleznianie od siebie, swiadome zanizanie samooceny ofiary obsesji, blokowanie mozliwosci rozwoju, narzucanie zainteresowan i sposobu myslenia, izolowanie ofiary, negowanie wszelkich przejawow aktywnosci, zabijanie jakiejkolwiek inicjatywy majacej na celu samorealizacje, negowanie generalnie wszystkiego, co jest sprzeczne z wygoda potwora, nadmierna kontrola, nieufnosc, projekcje i wiele innych.

                > Moje doświadczenie pokazuje, że uczucia faktycznie robią z człowieka potwora. N
                > iezależnie od płci bronimy się przed krzywdzeniem szantażując emocjonalnie - ni
                > ekiedy wstydząc się tego i żałując jednocześnie. Ludzie, którzy oszaleli na swo
                > im punkcie, mogą się wzajem uskrzydlać i mogą się okaleczać, bo kiedy cierpią z
                > apominają, że sami mogą ranić. Wiem jedno na pewno: przemoc zaczyna się tam, gd
                > zie kończy się dialog. A Eros jest demonem, którego trzeba umieć oswajać.

                Prawdziwe uczucie nie robi z czlowieka potwora, natomiast czyni go coraz lepszym, szczesliwszym, bardziej tolerancyjnym. To o czym piszesz jest obsesja, o czym powiedzialam Ci wczesniej, to nei jest zadna milosc.
                • izmy widzę, że widzisz, co chcesz widzieć 07.09.10, 12:21
                  to typowe dla kobiet, co to na każdym kroku próbują facetom coś udowadniać. Weź pod uwagę, że rzeczywistość uczuć jest dużo bardziej złożona niż Twoje wydumki na ten temat.

                  Moja historia jest taka, że ja z miłości do wspaniałej, przepięknej, młodej dziewczyny, która postradała dla mnie zmysły (to ona mnie poderwała!), zrobiłem wszystko żeby się odkochała i odnalazła w swoim wieloletnim związku. Nie chciałem flirtu - mam narzeczoną i wiedziałem, że dla każdego tak będzie lepiej. Z miłości byłem przy niej, ilekroć mnie potrzebowała, znikałem, kiedy poczucie winy odbierało jej rozum. Nie wziąłem jej do łóżka, kiedy nalegała; nikomu nie powiedziałem ani słowa, bo znałem na wylot jej przewrażliwość i wiedziałem, że by ją to zabiło. Znosiłem cierpliwie wszystkie jej wahania i miotania między namiętnością do mnie a poczuciem winy wobec chłopaka. Robiłem to wszystko z radością, że będzie szczęśliwa i że mi ufa. Wierzyłem, że do końca życia pozostaniemy przyjaciółmi.

                  Do głowy mi nie przyszło, że pierwszym co zrobi, kiedy wycofam, będzie zrzucenie na mnie tego całego syfu, z którym się do dzisiaj borykam. I najgorsze, że nie mogę jej mieć niczego za złe, bo wiem co to przeniesienie / rozszczepienie / projekcja. Milczę, bo wiem, że prawda byłaby dla niej nie do zniesienia. Zresztą się brzydzę obgadywania.

                  A co do stalkingu - nigdy jej nie śledziłem, nie łaziłem za nią, nie słałem esemesów - po prostu znikłem, kiedy po raz ostatni mnie skrzywdziła. Dlatego mnie upokarza do kości, że ona robi ze mnie natręta przed koleżankami, w panice ostentacyjnie ucieka na mój widok, zamiast mijać się w serdeczności. Dla własnej wygody potraficie z każdego zrobić potwora.
                  • manka_swojska Re: widzę, że widzisz, co chcesz widzieć 07.09.10, 12:34
                    izmy napisał:

                    > Dla własnej wygody potraficie z każdego zrobić potwora.

                    Ja nie robie z nikogo potwora z wlasnej wygody, a opisany przez Ciebie przyklad niezrownowazonej kobiety, to jeszcze co innego.
                    Podam Ci jeden przyklad. Byl sobie facet, przystojny jak cholera, czarne wlosy, piekne piwne oczy, czarujacy usmiech, sniadej karnacji, dowcipny, inteligentny, o wysokiej pozycji spolecznej. Ozenil sie z rownie ladna kobieta, rowniez z dobrego domu o wysokiej pozycji spolecznej, z bardzo silnym poczuciem niezaleznosci. Malzenstwo nie trwalo zbyt dlugo, poniewaz kobieta nie dala sie uzaleznic, na czym malzonkowi bardzo zalezalo. Spakowala sie, skierowala pozew do sadu i poszla sobie zyc z innym facetem. Facet znalazl sobie oczywiscie kolejna ofiare, z tym, ze sporo od siebie mlodsza, wiec w zwiazku z czym bardziej zakochana i naiwna. Babka zrezygnowala ze wszystkiego, bo ten superprzystojniak w swej obsesyjnej zazdrosci zasugerowal, ze oprocz niego nic i nikt do niczego nie jest jej potrzebny. Jest to straszne.
                    • izmy Re: widzę, że widzisz, co chcesz widzieć 08.09.10, 00:18
                      Tak, znam takie obsesyjne związki, chociaż z drugiej strony. Tyle że moje doświadczenie pokazuje, że niektóre dziewczyny właśnie tego potrzebują - "prawdziwych facetów", którzy potrafią narzucić swój sposób myślenia, tj. zwolnić od ciężaru rozumienia siebie i innych, anihilując tym samym poczucie winy i odpowiedzialności za własne słowa i czyny.
      • pierogi_z_jagodami Re: A co twoj maz na to? 07.09.10, 11:06
        przerabiałam,


        to jest agresja, tylko i wyłącznie, z czego wynika? tak jak każda agresja - z poczucia własnej słabości, z nadwątlonego ego... metoda? autorka wątku chyba sobie żartuje ... rozmowy... tylko sprawny osiłek i wcale nie musi łamać żeber, wystarczy rozmowy, oni są strasznymi tchórzami, naprawdę, rozmowy to jest jedynie przeciąganie struny, czasami nawet policja nie pomoże, bo policja stosuje procedury a stalker nie i ma ich gdzieś .. im dłużej sprawa się przeciąga, tym trudniej sobie z tym poradzić, bo rośnie poczucie bezkarności
    • poduszka123 Re: Stalking- napisz jeżeli Cię to spotkało, bądź 22.08.10, 21:56
      Poznalam kiedyś chłopaka który był ofiarą dziewczyny-stalker. Najpierw przez
      kilka miesięcy rozmawialiśmy tylko przez internet. Bycie ofiarą stalkingu, nie
      trwające nawet roku, tak się na nim odbiło że potrzebował tych kilku miesięcy
      żeby mi zaufać i chcieć się spotkać, i kolejnych kilku randek żeby dał mi swój
      numer telefonu. Dziewczyna nie mogła bez niego żyć i ubzdurała sobie że to on
      jest tym właściwym mężczyzną, jeszcze tylko musi go o tym przekonać. Z tego co
      mi opowiadał pół roku ma wyjęte z życiorysu aż przyjaciele poradzili mu
      wniesienie sprawy do sądu. I faktycznie dopiero to (i dwie rozprawy) zakończyło
      problem: dziewczyna robiła karierę i wyrok sądowy położyłby temu kres więc dała
      sobie spokój. Ale nie w Polsce ta sytuacja.
      • kalllka Re: Stalking- namolna reklama siebie 22.08.10, 23:59
        w Polsce takze stalking jest naglasniany. wiec "ofiary" zazwyczaj juz
        wiedza do kogo sie udac po pomoc i co robic. temat jednak i zawsze
        wart zainteresowania
        ale,,
        sposob "naglasniania" problemu przez autorke watku niestety do
        zludznenia przypomina sposoby stalkerow,,
        tyle, ze cwaniacko trenowanych na nas.


        • blo-ndynka Re: Stalking- namolna reklama siebie 23.08.10, 12:53
          Była już w tej sprawie policja, sąd, rozmowa z rodzicami, "podziamia"
          Jednak to tylko przynosiło chwilowy impas.
          Jeżeli nie ma zagrożenia życia to nic się według odpowiednich organów nie dzieje.

          Uderzył mnie kompletny brak zrozumienia z Twojej strony, podobny jak u osób tzw. kompetentnych do których zwracałam się o pomoc.
          Nie będę drążyć już tego tematu, szkoda mojego czasu i tego że znów muszę się tłumaczyć z czegoś czemu nie jestem winna.
          • kalllka Re: Stalking- reklama siebie 23.08.10, 14:22
            szanowna blondynko,
            owszem problem jest i znany. i zadna ulga dla ofiar, tlumaczenia,
            ze przy wielu nowych sposobach komunikacji rozwijaja sie tez nowe ale niekoniecznie zdrowe,"umiejetnosci".
            i ze zwyczajnie nie nadazamy z ludzkim rozumieniem, za technika i jej gadzetami..
            bo
            stalking podobnie do pfisingu jest potwornie niszczaca tozsamosc forma jedynie slusznego- widzenia swiata.
            namolna komiwojazerka- oparta na bezkrytycznym traktowaniu siebie wiec sposobem na zwrocenie uwagi za wszelka cene.
            znecaniem sie, piszac jednym slowem.
            o tym napisalas w swoim poscie ale,, nie opisalas (bo zapomnialas?) wlasnych- skutecznych sposobow na pozbycie sie stalkera i wyjscia z roli ofiary.
            nie wiem wiec czy swiadomie czy nie ale powielilas sposoby stalkerow. bo uzywajac emocji podwazylas uczucia. poczucie zaufania- warunek skutecznosci tak odpowiednuch sluzb jak i siebie samej.
            utwierdzilas wiec raczej wszystkich w bezskutecznosci samoobrony nizli uczulilas na sam problem.
            reasumujac tlumaczenia,
            jesli potrzebne jest ci moje wspolczucie to oczywiscie, wspolczuje ci z calego serca. jednakze mysle iz efektywniejszym byloby racjonalne spojrzenie w Zwierciadlo np i porownanie swojego odbicia (w watku) z odbiciem opisanych tam stalkerofiar i sposobow radzenia sobie z problemem.
            czego zyczac nieustajaco pozdrawiam
            kala
      • mausi12 Re: ps 23.08.10, 15:05
        Dawno temu-poznalam faceta,ktory robil prawdziwy horror.Byly sms-y o
        3.30 w nocy,telefony,agresja-jak nie odbieralam.Musialam zmienic
        numer tel.komorkowego i przenioslam sie do innego miasta...znalazl
        mnie,ale sprawa sie zajelam sama...on mial juz problemy z policja i
        bylo mi latwiej.Jedna rozprawe mial za szybka jazde,druga-za pobicie
        meza jakiejs kobiety,ktora mial.Policja go znala.We mnie sie
        zakochal,nawet nosil na rekach...Jednak pozniej nalegal na czeste
        kontakty,telefonowal do rana i chcial,abym z nim byla.Byl bardzo
        zazdrosny i nadpobudliwy.Zerwalam kontakt i wtedy sie zaczelo...
        Pomogla mi policja.Naprawde.
        • drab7 Re: ps 06.09.10, 23:45
          przecież to on jest ofiarą.. kobieta zbiera plony własnych działań. Rozstac się trzeba umiec. Jeśli się nie bierze pod uwagę uczu drugiej strony, to później nie należy płaka i biega do policji!!!!!
      • spicy_orange Re: Stalking- napisz jeżeli Cię to spotkało, bądź 06.09.10, 17:09
        facet, jak nie wiesz jak to jest kiedy ktoś łazi za tobą, wystaje pod oknami, dzwoni w środku nocy do drzwi budząc wszystkich dookoła, robi sceny na ulicy to się ciesz. Można od tego ześwirować, kiedy wychodząc z domu zastanawiasz się czy on tam już nie stoi gdzieś i czy znów się nie przyczepi jak rzep. Ja miałam tą nieprzyjemność (jakieś półtora roku nieustającej inwigilacji) - policja nie pomogła, małe miasto, zero reakcji na ulicy kogokolwiek kiedy wręcz musiałam się z nim szarpać, bo nie dawał mi przejść. Kiedyś spotkał mnie na przystanku-jechałam do innego miasta do lekarza specjalisty-wsiadł za mną i polazł do szpitala. Siedząc w gabinecie zadzwoniłam po ojca bo bałam się wyjść i znów mieć do czynienia z tym psychopatą - było ostre starcie miedzy panami po którym gość trochę odpuścił a potem ja wyjechałam do innego miasta. Minęło już 7 lat od wyjazdu ale nadal jak jadę do domu rodzinnego to boję się tam sama wychodzić. Na co dzień już o tym nie myślę i nie pamiętam, ale wtedy to był realny problem i proszę nie ironizuj w ten sposób bo z cieniem na plecach nie łatwo się żyje a reszta problemów schodzi w cień.
    • wifch blondynko... 23.08.10, 15:21
      Tu jest forum expertyckie:

      forum.gazeta.pl/forum/f,529,Bezpieczenstwo_kobiet.html

      Moze tam odpisza osoby, ktore znaja sie na sprawie, lepiej niz tutaj.

      Z zycia wiem,ze na takie zachowanie jedyna rada to nie odpowiadac,
      za nic w swiecie, az kiedys mu sie to znudzi.

      Albo podawac na policje i do sadu o ile powazne zagraza twojemu
      zdrowiu i zyciu.
      Ja podalam faceta na policje i juz po pierwszej rozmowie z
      policjantem
      odechcialo mu sie na dosc dlugo. Wiecej rozmow nie bylo.

      --
      ______________________
      Świat będzie istniał, też i po Tobie...
      • wiosnaidzie Re: Stalking- napisz jeżeli Cię to spotkało, bądź 06.09.10, 15:54
        Sykosonik,
        Nie, nie wystarczy tylko nie ujawniać kluczowych informacji o sobie, a piszac tak udowadniasz, że nie masz pojęcia o problemie. Bo stalkerzy to w ogromnej większości nie są nieznajomi, ktorzy zobaczyli informacje o nas na FB czy NK. To najczęściej bliscy znajomi, byli partnerzy, nieszczęsliwie zakochani, którzy oszaleli na naszym punkcie po dwóch randkach - ale bez wzajemności. Mam zachowywac sie przed potencjalnym partnerem jak james bondi ukrywac wszystkie informacje o sobie bo moze sie on okazac stalkerem? Myślisz że przesladowana przez pacjenta mloda dentystka (sprawa byla bardz glosna) udostepniala mu swoje dane osobowe i sekrety? Jeśli stalker chce prześladować, to znajdzie na to sposób, niezaleznie od tego, ile o nas wie. Dlaczego? ano dlatego, że albo pala nim jakas nieogarniona zadza zemsty, albo ma problemy psychiczne i nie dociera do niego prosty komunikat - "NIE!".
    • kasandra17 Re: Stalking- napisz jeżeli Cię to spotkało, bądź 06.09.10, 17:54
      do teraz nie wiedziałam że to się jakoś nazywa... teraz wszystko wróciło gdzy to przeczytałam...

      miałam chlopaka, gdy z nim zerwałam szantażował ze sie zabije, gdy nie chciałam sie spotkać pisał ze sie powiesi u mnie na podwórku... pisał cały czas smsy , gg, dzownil, przychodził pod dom. groźił mi. pod moim domem pisał różne rzeczy na murku . w nocy dzwonił na domowy telefon po pare razy budząc wszystkich ( moich rodzicow, mnie i rodzenstwo ) . Robił opisy o mnie na gg, wyzywając mnie, oczerniając przy wszystkich . kiedys jak jeszcze z nim bylam i sie poklócilismy chciałam isc do domu wziął butelke od wódki która gdzieś tam w krzakach leżała, rozbił, przyłożył szkło do gardła i powiedział ze sie zbije.. rozwalił sobie reką i kwrią napisał moje inicjały i napis że mnie kocha. wszystko po czasie ucichło ale od czasu do czasu pisze jeszcze, ale o wieeeeeele mniej. jestesmy w jednejk szkole i widze go codziennie, ale go unikam...


      pozdrawiam wszystkie dziewczyny które to przeszły,nie bójcie sie i nie dajcie sie ! jestesmy silne. nie dajcie sie zastraszyc.

      3majcie sie.
    • fiodor44 Re: Stalking- napisz jeżeli Cię to spotkało, bądź 06.09.10, 18:04
      Czytam to, co piszecie, i nie ogarniam tego.

      Sam usłyszałem w życiu "nie" od kilkunastu kobiet, i, jakkolwiek mnie to bolało (ok, nie przy wszystkich), zawsze to szanowałem i się wycofywałem, dziękując za szczerość. Dwie z nich to do dziś moje bliskie przyjaciółki, bardzo dla mnie ważne, dawno się wyleczyłem z zazdrości o nie. I jasne jest, że nie miałbym ich, gdybym rzucał do nich teksty "bądź ze mną s**o bo cię $#%@#".

      Mimo że taka postawa jest mi obca, chyba ją w miarę rozumiem. Po prostu dany "facet", jakiego twardziela by nie grał, jest w środku miękkim f**tkiem, którego ogromnie boli każda "ujma na honorze", a co dopiero a kosz od kobiety. Ma się wewnętrznie i podświadomie za śmiecia, co rekompensuje sobie odstawianem maczo na zewnątrz. A maczo zawsze dostaje to, czego chce, nawet jeśli "to" nie chce jego. I zaczyna się. W dodatku stalking dostarcza mu adrenaliny, która nadaje koloryt jego szaremu, żałosnemu życiu. Taki sport ekstremalny - wyśle na mnie policję, czy nie? Uda mi się ją zmusić do czegoś tam, czy nie? I już czuje się kimś (z wierzchu), ma jakiś cel. Pomijam już to, że facetów od dziecka ze strony mediów i kolegów zalewa przekaz, że facet musi zawsze wygrywać, inaczej nie będzie facetem. Praktycznie wszyscy to łykają, ale niektórzy jeszcze dosłowniej niż reszta. Tacy są pełni lęku, że jeśli ustąpią kobiecie, to przestaną być mężczyznami. Lęku właśnie. Dziecinnego lęku, jak przed potworem spod łóżka. Do tego zakochanie w wyidealozowanym obrazie kobiety, zamiast w niej samej, też cholernie dziecinna postawa.

      Do głowy mu nie przyjdzie, że męską postawą jest właśnie stawienie czoła bólowi odrzucenia, przeżycie go w samotności, i pójście dalej, z czystym kontem. O tym się nie pisze w pismach dla "mężczyzn", a koledzy nie chwalą się takimi osiągnięciami przy piwie.

      Z drugiej strony, jedna z was napisała, że pod wpływem kolesia przeprowadziła się do innego miasta. Tego nie czaję - jak można kompletnie wywrócić sobie życie do góry nogami z powodu jednego gnojka?! Może mi łatwo mówić, ale to według mnie samobój.

      Wiem, że to mało istotna pisanina, bo wiele z was to rozumie, ale miałem potrzebę powiedzieć, co myślę.
      • larsonka Re: Stalking- napisz jeżeli Cię to spotkało, bądź 07.09.10, 18:27
        Fiodor44 mądra wypowiedź. Dodałabym jedynie, że dojrzałą (a nie tylko męską) postawą jest stawienie czoła bólowi odrzucenia.

        Bardzo współczuję autorce, tym mocniej, iż z własnego doświadczenia wiem co może przeżywać. Zasmucają wypowiedzi osób bagatelizujących ten problem, nie życzę Wam byście na własnej skórze przekonali się jakie to ciężkie doświadczenie.

        W moim przypadku pomogło (pomaga?) całkowite ignorowanie osobnika, brak jakiejkolwiek reakcji, odzewu, cierpliwość i konsekwentne milczenie. Myślałam o podjęciu radykalnych kroków (np. policja) jednak szybko uświadomiłam sobie, że to rozochociłoby go jeszcze bardziej. Ktoś wcześniej napisał, iż kobiety prowokują takie zachowania i niejako same są sobie winne odrzucając kogoś, kto chciał im wiele ofiarować, poświęcał się dla nich. Mądrze na temat odrzucenia, związanego z nim bólu i niedojrzałych reakcjach wypowiedział się Fiodor44, od siebie dodam jedynie, że ja zakończyłam znajomość kulturalnie, z klasą, i na takie traktowanie zupełnie nie zasłużyłam.
        • izmy Re: Stalking- napisz jeżeli Cię to spotkało, bądź 08.09.10, 00:07
          To znaczy, że jesteś osobą dojrzałą i empatyczną. Ale zgodzisz się chyba, że czym innym jest zakończenie „znajomości” – jak piszesz „z klasą” – czym innym zaś zgnojenie kogoś w trzy minuty, z kim się przez rok czasu dzieliło najintymniejsze, najszczersze uczucia; czym innym jest rozstanie w serdeczności, we wzajemnym szacunku i zaufaniu – „jak ludzie dorośli” – czym innym zaś epatowanie pogardą, zrzucanie na kogoś odpowiedzialności za własne słowa i zachowania, wykluczanie, stygmatyzacja, obrabianie dupy, wyszydzanie etc.

          Współczuję Ci doświadczeń z natrętami, bo doskonale potrafię sobie wyobrazić, co to za stres. To kwestia empatii. A jednak czuję niesmak gdy czytam o stalkingu, bo chimeryczna wyobraźnia (vide: histeryczki, tudzież metodyczne hipokrytki) karmi się właśnie takimi narracjami. Zdaję sobie sprawę, że w niektórych przypadkach to faktycznie bywa problem, ale raczej kliniczny. Tyle że na to są przecież stosowne paragrafy. Niestety, nie ma paragrafów na takie historie jak moja – na własnej skórze przekonałem się jak łatwo można zracjonalizować własne okrucieństwo, wmawiając sobie na wszystkich piętrach świadomości, że się profilaktycznie „zdusiło stalkera w zarodku”.

          Nie jestem pewien czy Fiodor44 ma rację – być może po prostu nigdy nie kochał, tylko się angażował w powierzchowne flirty. Albo wypisuje qui pro quo na forach, żeby się poczuć kimś, kim chciałby zostać. Przyklaskiwanie takim mądrościom to może być świetna wymówka dla kogoś, kto akurat potrzebuje w nie wierzyć, bo zagłuszają jego własne niechciane uczucia i poczucie winy. Ja flirtowałem powierzchownie dość długo i w bezpiecznym dystansie, dopóki nie zobaczyłem jak pewna wspaniała osoba dla mnie oszalała. Dopiero wtedy pokochałem, tj. wziąłem odpowiedzialność za to, co do mnie poczuła. I zrobiłem wszystko, żeby nie cierpiała. Teraz widzę, że jeżeli pokocha się niewłaściwą osobę – tj. taką, która ani nie potrafi się troszczyć o drugiego człowieka, ani dyskretnie zniknąć (kiedy spanikuje), tylko angażuje cały swój (świetny skądinąd) intelekt, wyobraźnię i retorykę w deformację tego, co tak pokochała – to do bólu utraty, który sam w sobie spędza sen z powiek na długie miesiące, dochodzi rozdzierająca trauma. Ja parokrotnie kończyłem tą moją „znajomość” w serdeczności, z uśmiechem – tak, żeby nie zranić; pokornie znikałem, żeby ukochana przeze mnie dziewczyna mogła się odnaleźć w swoim życiu. Na tym właśnie polegało moje kochanie i poświęcenie – na bezustannej trosce o jej dobro i o jej uczucia. Od kiedy poznałem jej kruchość i przewrażliwość wystarczał mi tylko jej uśmiech, radosna obecność i życzliwość – nie prosiłem o nic więcej. Tyle, że ona w tej mojej serdeczności, równowadze ducha i niezależności właśnie się kochała – i takiego mnie musiała zniszczyć, żeby się odkochać. Musiała sobie wmówić, że jestem kimś innym. Nic bardziej krzywdzącego.

          Wyobraź sobie, co musiałem przeżywać, kiedy po utracie – w samym środku bólu – zrzuciła na mnie maskę natręta i wariata. Jakbym się nie wił pod taką gębą, tylko ośmieszam się coraz bardziej. A ona – oglądając moje żałosne podrygi – kupuje sobie darmo poczucie słuszności, przygważdżając piętką „zdezawuowanego” „osobnika” (przy ochoczym wsparciu „przyjaciół”, którzy powtórzą dla niej po stokroć każdą bzdurę, byleby tylko ogrzać się w jej blasku). I nie mija rok czasu jak znowu jest lekka, zwinna, niewinna i już wierzy we wszystko, co sobie nawmawiała.

          Moje życie pękło – utraciłem wiele z tego, na co ciężko pracowałem przez długie lata. Z tego zostaje trauma jak po nowotworze. Najgorsze, że nigdy nie uwierzyłem (i nigdy nie uwierzę) w jej obojętność – dobrze wiem dlaczego zrobiła wszystko, co mi zrobiła. Milczę do niej i udaję, że nie znam właśnie dlatego, że kocham i jej to obiecałem. Inaczej bym pewnie mścił się i prześladował (i to by była obsesja). I tylko mi w głowie huczy, że przecież mogliśmy inaczej. I wiem, że ona to wie, ale panicznie wypiera, projektując na mnie cały repertuar swoich lęków i niechcianych uczuć – też mnie niby werbalnie „ignoruje”, podczas gdy ukradkiem bezustannie śledzi. Głupie to i bolesne. Pocieszam się tylko, że na dnie duszy chowa jakieś dobre wspomnienie o tym, co nas połączyło, i że kiedyś – kiedy dojrzeje, tj. nabierze dystansu do tego, co wciąż przeżywa – zrozumie jak bardzo ją kochałem i ile dla niej zrobiłem. Być może wtedy spokojnie „przepracujemy” wszystkie rany, któreśmy sobie nawzajem pozadawali. Bardzo bym tego chciał, bo to naprawdę wspaniała (choć potwornie skomplikowana) osoba.

          A zakochania przytrafiają się każdemu – osoby dojrzałe i samoświadome potrafią je przyjąć z radością, wysublimować i zrobić z nich prawdziwe, intymne przyjaźnie. O tym akurat wiem doskonale, bo mam wokół siebie paru takich ludzi.
          • kaa.lka Re: Stalking- napisz jeżeli Cię to spotkało, bądź 08.09.10, 01:26
            hym- izm
            bardzo wzruszajaca historie napisales.
            do rzeczy jednak. chcialabym jako,ze starsza kobiecina jestem i moze byc nie pamietam jak to wlasciwie jest kochac; sprobowac odczuc za pomoca Twojego opisu ( moze byc Pietrowa swiadomosc) Szalenstwa Milosci. bo dla mnie do tych por, to oksymoron jakis byl .
            i na nosa nawet czujac, nie na widok takiego milosnicka, oniemywalam i zwiewalam z niesmakiem.


            ps
            z Twojego postu, oprocz przerazliwie smutnego wrazenia, ze tesknisz jak wariat wynika takze iz(m) material z Ciebie na stalkera niebywaly no i ze wart byla Pacza- Palacza.
            • izmy Re: Stalking- napisz jeżeli Cię to spotkało, bądź 08.09.10, 02:54
              > ( moze byc Pietrowa swiadomosc) Szalenstwa Milosci. bo dla mnie do tych por, to
              > oksymoron jakis byl .
              > i na nosa nawet czujac, nie na widok takiego milosnicka, oniemywalam i zwiewal
              > am z niesmakiem.

              nic nie zrozumiałaś. Ani przez chwilę nie było "szaleństwa miłości" - była serdeczność, troska i odpowiedzialność. Takie niemodne słowa. I jej miotanie po całej skali uczuć, a moja bezradność. Niesmak? We mnie ona nieraz budziła niesmak - np. gdy ni stąd ni zowąd wyznała mi ze łzami w oczach, że zrywa z chłopakiem, bo coś tam sobie o mnie uroiła. Albo gdy pogardliwie komentowała jego pochodzenie społeczne. Nie wiem, co Ty sądzisz na temat kochania, ale moje polegało na tym, że w takiej chwili zamiast jej poużywać i zrujnować życie (i jej bogu ducha winnemu chłopakowi), cierpliwie i z serdecznością tłumaczyłem na czym polega bycie razem. To później mnie za to nazwała frajerem.

              > z Twojego postu, oprocz przerazliwie smutnego wrazenia, ze tesknisz jak waria
              > t wynika takze iz(m) material z Ciebie na stalkera niebywaly no i ze wart byl
              > a Pacza- Palacza.

              Nic z tych rzeczy. Cierpię, bo kochałem i zostałem niesprawiedliwie skrzywdzony. I tyle. Mój sprzeciw budzi tylko hipokryzja i upokarzanie facetów pod czarodziejskim hasłem ideologii. Ja wycofałem się w trzy minuty, kiedy ta siksa mnie spuściła - to był szok, że tak można postąpić, ale całkiem dawałem sobie radę. Aż po miesiącu naiwnie się zatroszczyłem, czy mnie nie potrzebuje - wtedy zaczęła mnie gnoić. To ona musiała się dowartościować/ odkupić poczucie winy dorabiając mi gębę natręta i obrabiając plecy. I do dzisiaj mnie tym gnoi przy byle okazji - nie ma nic bardziej upokarzającego. To jest dopiero przemoc.

              Tak się zastanawiam - a może naprawdę się na niej odegrać? Odwzajemnić w końcu "pięknym za nadobne"? Jak dotąd powstrzymywały mnie skrupuły - nie chciałem jej ranić, ani tego chłopca. Ale jak czytam takie posty jak Twój, to widzę, że mój obraz świata i ludzi naprawdę jest strasznie naiwny i anachroniczny. W sumie nie mam nic do stracenia - moja narzeczona wie o wszystkim i bardzo mnie wspiera... jak długo można znosić w milczeniu takie upokorzenia?
              • kaa.lka Re: Stalking- napisz jeżeli Cię to spotkało, bądź 08.09.10, 11:41
                przeczytalam wielokrotnie to cos napisal.
                staralam znalezc, w ktorym miejscu nie zrozumialam Cie. pozniej zadalam sobie pytanie dlaczego.
                otoz jesli rzeczywiscie to z dwoch powodow.
                -za duzo "pietrowych slow" zalu i goryczy dotyczacych Twojej sytacji- za malo rzeczowych informacji dotyczacych Twojej sytuacji.
                -brak logiki Twoich postow, ktore odnosic sie powinny do: bycia stalkerem lub bycia poddanym stalkingowi.


                zatem jesli dyskusja ma sie odbyc na plaszczyznie wzajemnego zrozumienia
                uporzadkuj logicznie ( czasowo) informacje o Twojej sytuacji i przyloz "wlasna" kalke zrozumienia do zrozumienia kaa.lki. jesli nie zechcesz plaszczyzny , no to nie:)
                wcale nie przeszkadza byc wspolodczuwajacym - bez plaszczyzny - w przestrzeni
                i nie noszac uprzedzen- milczec.
                :)
                • izmy Re: Stalking- napisz jeżeli Cię to spotkało, bądź 08.09.10, 14:32
                  (1) uważam, że stalking, to pojęcie (plus cała ukryta ideologia) niebezpieczne, bowiem pozwala stygmatyzować / wykluczać osoby poszkodowane w niedojrzałych związkach; ofiary lekkomyślnych nimfetek i narcyzów. Uważam, że może być ono - i często bywa - nadużywane przez osoby, które weszły w związek, z którego pod wpływem kaprysu chcą się nagle wycofać, próbując przy tym uniknąć wszelkiej odpowiedzialności.

                  (2) zgoda, że w takiej sytuacji najlepiej jest "stawić czoła bólowi odrzucenia" - zwłaszcza facet powinien to potrafić. Tu się nie spieram, choć uważam, że dojrzały związek / przyjaźń opiera się na empatii i trosce o wzajemne uczucia. W takiej relacji rozstanie - jeżeli do niego dochodzi - przebiega w serdeczności i wzajemnym poszanowaniu.

                  (3) napisałem o moim doświadczeniu, ponieważ pokazuje ono, co znaczy być zestygmatyzowanym i wykluczonym etykietą natręta. Przez niemal rok czasu byłem żywą karetką dla uczuć pewnej dziewczyny, która się we mnie bez reszty zakochała. To ona mnie uwodziła - flirt kwitł niewinnie, aż tu nagle zrywa z chłopakiem, zawala sesję na studiach, płacze jak bardzo nie może żyć beze mnie... itd. Wtedy jej uwierzyłem i zacząłem kochać - robiłem wszystko żeby nie cierpiała. Ponad rok czasu znosiłem wszystkie jej nastroje. Ze trzy razy próbowałem zakończyć to w życzliwości, z uśmiechem. Ale ona się właśnie w tej mojej życzliwości kochała.

                  (4) odkochała się dopiero, kiedy to ja się zakochałem - kiedy uwierzyłem, że "jesteśmy dla siebie stworzeni". Ponad rok czasu minął, zanim tak się stało. Pewnego razu - w napadzie paniki, "że się wszystko wyda" - pogoniła mnie w trzy minuty. Zamiast rozmowy to było wiadro pomyj. A kiedy się wycofałem, to z wściekłości zaczęła obrabiać mi dupę, wyszydzać, etc. A kiedy wiele tygodni później spróbowałem z nią raz porozmawiać, publicznie zrobiła ze mnie natręta.

                  (5) wmówiła sobie, że jestem stalkerem / frajerem itp. A ja pozwalałem jej na to, bo wiedziałem dlaczego to robi i nie chciałem zranić, poza tym nie chciałem się mścić, bo to wstrętne. Myślałem, że wszystko zniosę. Teraz widzę, że popełniłem kardynalny błąd - powinienem był od razu interweniować. To wszystko zdarzyło się półtora roku temu. Do dzisiaj się zmagam z opinią natręta, którą mi wyrobiła w naszym środowisku.

                  (6) uważam, że wiele z głosów na tym forum dostarcza pretekstów do takich zachowań - tymczasem niektóre osoby zasłużyły na stalking, a facet nie ma jak się bronić.

                  mniej więcej tyle chciałem powiedzieć
                  • kaa.lka Re: Stalking- napisz jeżeli Cię to spotkało, bądź 08.09.10, 20:53
                    ok, zrozumialam. podzielam takze opinie o stygmatyzycji, zwlaszcza w cooltowo zsocjalizowanych - niedojrzalych, czesto bardzo okrutnych, srodowiskach.
                    mniej wiecej tez na tym polega stalking na wmanewrowaniu przez stalkera w sytuacje zdawalo by sie bez wyjscia .na wmowieniu ofierze i jej otoczeniu, ze sobie na to "zasluzyla" i ze okrutnik to zbawca- milosnik.
                    ot, taka uczuciowa - wojskowa fala- przybije. do krzyza.
                    w taki sposob "zalatwiony" czlowiek przechodzi wieloletnia gehenne zwatpienia tak we wlasny zdrowy rozsadek jak w uczuciowowsc i uczciwosc innych- zdawaloby sie , biernie przygladajacych z boku.
                    tym bardziej wiec i dotkliwie ulega demoralizacji uczuc, bo te ciche dramaty angazuja w sposob posredni wszystkich wokol. czesto na zawsze, rozwalajac dlugotrwale przyjaznie i zwiazki rodzinne.
                    zatem,
                    wracajac do Twojej sytuacji to mam juz tylko jedno pytanie..
                    gdzie byla Twoja narzeczona w momencie gdys sobie zdal sprawe, ze bardzo mocno zaangazowales sie w nowa relacje?
                    bo z poprzedniego postu wynikalo, ze ona ,takze chlopak "szalonej"- byla ta trzecia.
                    tyle, ze swiadoma co sie dzialo... czy tak?
                    • izmy Re: Stalking- napisz jeżeli Cię to spotkało, bądź 09.09.10, 12:03
                      narzeczoną zostawmy, bo to skomplikowane. Dość powiem, że kiedy to się zaczęło dużo rozmawialiśmy o rozstaniu. Nigdy bym jej nie skrzywdził i nigdy nie zostawił, gdyby tego nie chciała. Tak samo jak robiłem wszystko, żeby nie skrzywdzić jej chłopaka. I od początku powtarzałem to "szalonej" (dobre!), że oboje odpowiadamy za uczucia ludzi, z którymi jesteśmy związani. I dlatego wykluczałem seks, choć ona bez przerwy do tego wracała. Przytulaliśmy się czule po kątach. I tyle.

                      To była naprawdę pokomplikowana historia, fabuła na niezły dramat. Uczucia na nas spadły jak tornado. Wywróciły wszystko do góry nogami. To było obopólne miotanie się między skrają namiętnością, a poczuciem winy i przyzwoitości. To było szczere, głębokie zakochanie. Zabiła nas zazdrość tego jej chłopaka, jej panikarski charakter i strachliwość. Nawkręcał jej do głowy, że nią "manipuluję" (cokolwiek by miało to znaczyć) i kazał mnie "kopnąć w dupę", co ona posłusznie, motywowana poczuciem obowiązku, kilka razy zrobiła. Ja wtedy znikałem i żyłem sobie w bólu, aż ona wracała. A ja natychmiast jej wybaczałem, bo widziałem jak cierpi. Dodaj sobie do tego, że ja w trosce o jej uczucia samemu się dekonstruowałem, tłumacząc, że kiepska ze mnie partia (w przeciwieństwie do niego).

                      Bardzo długo byłem dla niej mentorem. Mój wielki błąd polegał na tym, że dałem się uzależnić się od tego zachwytu. A kiedy mnie potraktowała brutalnie po raz kolejny, uciekłem zupełnie - przez dwa miesiące unikałem jej spojrzeń. Mściłem się szantażem emocjonalnym, za to poczucie skrzywdzenia. I tym ją zabiłem. I to był mój drugi wielki błąd - do dzisiaj nie mogę sobie wybaczyć.
                      • kaa.lka Re: Stalking- no suitable 09.09.10, 13:34
                        izmie,
                        tytulem wstepu- usprawiedliwie za cytowania;
                        zazwyczaj tego nie robie: ale Twoje slowa pomoga wytlumaczyc i uzasadnic na czym "polegles" odpowiadajac na moje pytanie o relacje z narzeczona. nie bede tlumaczyc, ze to
                        moim zdaniem, polegles i ze czas na to bys zrozumial ,ze na czym innym polega poleganie:)


                        > narzeczoną zostawmy, bo to skomplikowane. Dość powiem, że kiedy to się zaczęło
                        > dużo rozmawialiśmy o rozstaniu. Nigdy bym jej nie skrzywdził i nigdy nie zostaw
                        > ił, gdyby tego nie chciała.
                        i zdanie dalej
                        Tak samo jak robilem wszystko, zeby nie skrzywdzic jej chlopaka. I od poczatku powtarzalem to "szalonej"(dobre!), ze oboje odpowiadamy za uczucia ludzi, z ktorymi jestesmy zwiazani.


                        ps
                        zupelnie byc moze, ze ktos kogos wykorzystal, nie biorac odpowiedzialnosci za relacje, ale tylko w waszej relacji ale nie wg Twojej relacji.
                        bo j.w widac nie dokonujesz i rzetelnie rozbioru logicznego wlasnych mysli zanim je wyrazisz. ot mieszasz czas z osobami dramatu.
                        tyle.
                        • izmy Re: Stalking- no suitable 09.09.10, 16:46
                          nie chcę być złośliwy, ale to Twoja nowomowa nie trzyma się kupy. W ogóle ciężko się Ciebie czyta, nie wiem, czy dobrze rozumiem.

                          W czym poległem? Powtarzam: to ona się we mnie zakochała, bo jestem (byłem?) naprawdę atrakcyjnym facetem. Kiedy uczucie na nas spadło mogliśmy tylko z nim sobie poradzić. Ja się o nią tylko troszczyłem, ona się miotała. Problem, że w tym troszczeniu się zakochiwała. Ja nie zrobiłem niczego, o czym bym nie mógł powiedzieć mojej narzeczonej (wie o wszystkim), ani czego bym musiał się wstydzić wobec jej chłopaka. Powiem więcej: uważam, że zachowałem się superwporządku - sądzę, że większość facetów nie byłaby taka lojalna.

                          A o stalkingu powtarzam raz jeszcze: to wygodna ideologia, którą się można wykpić od odpowiedzialności. Moja historia pokazuje, że taką etykietą można zrujnować komuś życie. Nie lekceważ takiego wyznania.
                          • jeriomina Re: Stalking- no suitable 08.10.10, 23:06
                            izmy, przeczytałam wszystkie Twoje wypowiedzi w tym wątku ale nadal nie rozumiem do końca - była w ogóle kiedykolwiek taka możliwość żebyście byli razem?
                            A ta twoja miłość - to taki Ingarden, tak? "miarą naszego człowieczeństwa jest to co robimy ponad potrzebę" ?
                            To ja chyba znam kogoś podobnego do Ciebie:)
                            --
                            [img]http://www.cats.alpha.pl/catdesigns/animations/anim33.gif[/img]

                            "Be yourself, no matter what they say"
                            • kunegunda.live Re: Stalking- no suitable 08.10.10, 23:40
                              Przyznam szczerze,że ja też nie rozumiem dość zawiłanego stosunku uczuciowego izmy do tej dziewczyny.Najpierw flirtuje z nią i ją uwodzi, a ma narzeczoną i wie,że ona ma chłopaka.Dziewczyna się zakochuje, później on się zakochuje,a jednocześnie się poświęca dla niej.Później ona zrywa,a on wchodzi w rolę ofiary i nie może sie pogodzić z tym,że tak go potraktowała.
                              Czyli coś jest na rzeczy!
                              --
                              Kunegunda
                              ---------------------------------------------------------------
                              "Bądźcie pozdrowieni,Nadwrażliwi za Waszą czułość w nieczułości świata,za niepewność-wśród jego pewności
                              za to,że odczuwacie innych tak jak siebie samych zarażając się każdym bólem..."(Prof.K.Dąbrowski-"Posłanie do nadwrażliwych"
          • larsonka Re: Stalking- napisz jeżeli Cię to spotkało, bądź 08.09.10, 21:45
            To znaczy, że jesteś osobą dojrzałą i empatyczną.

            To chyba komplement? ;) Dziękuję. A jak ocenisz zachowanie tego Pana? Czy gdybym nie zakończyła kulturalnie znajomości to jego zachowanie byłoby wg Ciebie wytłumaczalne i bez zarzutu?

            > Nie jestem pewien czy Fiodor44 ma rację – być może po prostu nigdy nie ko
            > chał, tylko się angażował w powierzchowne flirty. Albo wypisuje qui pro quo na
            > forach, żeby się poczuć kimś, kim chciałby zostać.

            Znasz tego człowieka i Jego historię, że tak daleko idące wnioski wysuwasz? Każdy wg mnie ma prawo do wycofania się z relacji, znajomości , bez względu na to jak głęboka by ona nie była. Pewnie większość z nas została kiedyś odrzucona i odczuła jak bardzo to boli. Nie twierdzę, że zawsze należy podkulić ogon i bez słowa przyjąć decyzję „Rzucającego”, można a czasami wręcz trzeba walczyć, jednak są pewne granice, których przekraczać nie należy.

            Przyklaskiwanie takim mądrościom to może być świetna wymówka dla kogoś, kto akurat potrzebuje w nie wierzyć
            > , bo zagłuszają jego własne niechciane uczucia i poczucie winy.

            Spodobała mi się Jego wypowiedź bo w dużej mierze zgadza się z moim zdaniem, nie chciałam powtarzać tego samego swoimi słowami. Zrobiłam duże resume mego zachowania i nijak swojej winy nie dostrzegam, nie czuję się niczemu winna więc Twój wniosek jest chybiony. Izmy nie jestem rozhisteryzowaną panienką która skarżyła się wszystkim wokół jak to strasznie jest terroryzowana, robiła z siebie ofiarę, opluwała Pana, o moim problemie wiedziały tylko 2 bliskie mi osoby, choć uwierz było mi bardzo ciężko.

            Nie rozumiem jak to możliwe, że od tak długiego czasu zmagasz się z –jak to nazwałeś – syfem który ona Tobie zgotowała, skoro nijak dziewczyny nie prowokujesz? A może jednak masz coś na sumieniu? Jeśli dziewczyna rozpowiada o Tobie nieprawdziwe historie, nie mając na nie potwierdzenia to nikt przy zdrowych zmysłach w to nie uwierzy.

            • izmy Re: Stalking- napisz jeżeli Cię to spotkało, bądź 09.09.10, 11:48
              > To chyba komplement? ;) Dziękuję. A jak ocenisz zachowanie tego Pana? Czy gdyby
              > m nie zakończyła kulturalnie znajomości to jego zachowanie byłoby wg Ciebie wy
              > tłumaczalne i bez zarzutu?

              wiesz.. nie napisałaś co Cię spotkało, więc mi trudno ocenić. Ja wiem co mnie spotkało - po roku "znajomości" (a raczej postradania zmysłów ze strony dziewczyny, z którą flirtowałem), kiedy sam się zakochałem, bo uwierzyłem w te jej wszystkie łzy, czułe słówka, nieprzespane noce, fantazje seksualne etc. zostałem wyzwany od "frajerów" i "życiowych palantów". Przeżyłem taką depresję, że od "stalkingu" (np. wygadania wszystkiego jej chłopakowi) powstrzymywała mnie tylko strach przed rujnowaniem mu życia.

              W innym poście napisałem, że w niektórych sytuacjach niektóre osoby zasłużyły na jakąś formę "kary", za to jak się obeszły z (niedoszłymi) kochankami, a tamci z kolei zasługuję na jakąś formę zadośćuczynienia za to jak zostały potraktowane. Kiedy nie ma miejsca na dialog, bo wszelkie próby kontaktu są blokowane, pozostaje "zemsta", która posiada ważny wymiar terapeutyczny. To brzmi nieludzko, ale tak uważam. Myślę, że gdybym w odpowiednim momencie zainterweniował, to bym dziś nie miał traumy. W takich przypadkach ideologia stalkingu jest doskonałym pretekstem, aby chronić "oprawców".

              > Spodobała mi się Jego wypowiedź bo w dużej mierze zgadza się z moim zdaniem, n
              > ie chciałam powtarzać tego samego swoimi słowami. Zrobiłam duże resume mego zac
              > howania i nijak swojej winy nie dostrzegam, nie czuję się niczemu winna więc Tw
              > ój wniosek jest chybiony. Izmy nie jestem rozhisteryzowaną panienką która skar
              > żyła się wszystkim wokół jak to strasznie jest terroryzowana, robiła z siebie o
              > fiarę, opluwała Pana, o moim problemie wiedziały tylko 2 bliskie mi osoby, cho
              > ć uwierz było mi bardzo ciężko.

              przepraszam, nie chciałem tego imputować. W sumie uważam, że Fiodor ma rację. Tyle że ja nie dostałem "kosza", to nie był przelotny romans. Przez rok czasu troszczyłem się całym sercem o czyjeś uczucia, robiłem wszystko, żeby nie zepsuć jej życia, uczyłem ją doceniać to, co posiada. Motywowała mną odpowiedzialność i szczera lojalność wobec jej chłopaka. Potrafiłem się tym cieszyć, to mnie uskrzydlało. Co innego jest ból odrzucenia, a co innego upokorzenie, które mnie spotkało i lawina konsekwencji (dość powiem, że pracuję naukowo - przez depresję, wiele nieprzespanych miesięcy, potraciłem stypendia i masę perspektyw). Machnąłbym ręką na jej świństwo i gwizdał na wszystko, gdybym się wcześniej dla niej tak nie napoświęcał.

              > Nie rozumiem jak to możliwe, że od tak długiego czasu zmagasz się z –jak
              > to nazwałeś – syfem który ona Tobie zgotowała, skoro nijak dziewczyny ni
              > e prowokujesz? A może jednak masz coś na sumieniu? Jeśli dziewczyna rozpowiada
              > o Tobie nieprawdziwe historie, nie mając na nie potwierdzenia to nikt przy zdro
              > wych zmysłach w to nie uwierzy.

              To nie są jakieś konkretne kłamstwa - żeby się odkochać musiała zrobić ze mnie postać groteskową, naośmieszać mnie, nadrwić. Jestem dość ekscentryczny, więc łatwo mnie zaetykietować. Przy okazji zadeptała poczucie winy wobec swojego chłopaka i oczyściła się z jego zazdrości o mnie. Bardzo długo cieszyłem się w naszym środowisku autorytetem, a teraz spotykam się z pogardliwym lekceważeniem. To mnie zgnoiło. Po tym ile miłości jej dałem.
              • mona.blue Re: Stalking- napisz jeżeli Cię to spotkało, bądź 09.10.10, 00:31
                izmy napisał:

                > To nie są jakieś konkretne kłamstwa - żeby się odkochać musiała zrobić ze mnie
                > postać groteskową, naośmieszać mnie, nadrwić. Jestem dość ekscentryczny, więc ł
                > atwo mnie zaetykietować. Przy okazji zadeptała poczucie winy wobec swojego chło
                > paka i oczyściła się z jego zazdrości o mnie. Bardzo długo cieszyłem się w nasz
                > ym środowisku autorytetem, a teraz spotykam się z pogardliwym lekceważeniem. To
                > mnie zgnoiło. Po tym ile miłości jej dałem.

                Izmy, to co napisałeś wiele wyjaśnia, myślę, że ona to wszystko widziała z innej perspektywy i Twoja perspektywa otwiera jej oczy na inna interpretację faktów, na jej zachowania, które były niegodziwe.
                Z tego co wiem, w jej domu panowała przemoc w relacjach zarówno między jej rodzicami jak i między rodzicami a nią. Bardzo trudno wyzbyć się takiego dziedzictwa, co oczywiście jej nie usprawiedliwia. Ona chyba nie umie kochać tak jak Ty, troszcząc się o druga osobę, będąc za nią odpowiedzialną, być życzliwą wobec niej, niezaleznie od poczucia skrzywdzenia, które w niej jest.

                Przykro mi, gdy piszesz o pogardzie, z którą się spotykasz, bo na nią nie zasługujesz.

                Ale też muszę stwierdzić, że do tej pory, przez te wszystkie lata aż do teraz, pozwalałeś na to, żeby ją uważano za dziwkę, zdzirę itp., na to żeby Twoi "przyjaciele" obrażali ją publicznie i gardzili nią.
              • mona.blue Re: Stalking- napisz jeżeli Cię to spotkało, bądź 10.10.10, 00:05
                izmy napisał:


                > wiesz.. nie napisałaś co Cię spotkało, więc mi trudno ocenić. Ja wiem co mnie s
                > potkało - po roku "znajomości" (a raczej postradania zmysłów ze strony dziewczy
                > ny, z którą flirtowałem), kiedy sam się zakochałem, bo uwierzyłem w te jej wszy
                > stkie łzy, czułe słówka, nieprzespane noce, fantazje seksualne etc. zostałem wy
                > zwany od "frajerów" i "życiowych palantów".

                nie jesteś frajerem ani życiowym palantem

                wydaje mi się, że tu zachodził taki mechanizm, że ona miała na pewno tak niskie poczucie własnej wartości, że każdego mężczyznę, któremu się podobała, a szczególnie Ciebie, który się w niej zakochałeś uważała za niezbyt mądrego, skoro nie widzi jej ewidentnych wad i ceni ją, mimo, że ona na to nie zasługuje

                > W innym poście napisałem, że w niektórych sytuacjach niektóre osoby zasłużyły n
                > a jakąś formę "kary", za to jak się obeszły z (niedoszłymi) kochankami

                i Ty to robiłeś, karząc ją milczeniem

                a tamci z kolei zasługuję na jakąś formę zadośćuczynienia za to jak zostały potraktowa
                > ne.

                tak

                Kiedy nie ma miejsca na dialog, bo wszelkie próby kontaktu są blokowane, po
                > zostaje "zemsta", która posiada ważny wymiar terapeutyczny.

                czyli jednak się mściłeś? to zrozum również jej prawo do zemsty, czyli jak to nazwałeś szkalowania Twojego imienia, bo Ty chyba też to robiłeś

                To brzmi nieludzko, ale tak uważam. Myślę, że gdybym w odpowiednim momencie zainterweniował, to bym dziś nie miał traumy. W takich przypadkach ideologia stalkingu jest doskonałym pretekstem, aby chronić "oprawców".
                >
                nie byłeś stalkerem

                > Tyle że ja nie dostałem "kosza", to nie był przelotny romans. Przez rok czasu tr
                > oszczyłem się całym sercem o czyjeś uczucia, robiłem wszystko, żeby nie zepsuć
                > jej życia, uczyłem ją doceniać to, co posiada. Motywowała mną odpowiedzialność
                > i szczera lojalność wobec jej chłopaka. Potrafiłem się tym cieszyć, to mnie usk
                > rzydlało. Co innego jest ból odrzucenia, a co innego upokorzenie,

                czym Cie upokorzyła?

                ona też czuła się upokorzona przez Ciebie

                które mnie spotkało i lawina konsekwencji (dość powiem, że pracuję naukowo - przez depresję, wiele nieprzespanych miesięcy, potraciłem stypendia i masę perspektyw). Machną
                > łbym ręką na jej świństwo i gwizdał na wszystko, gdybym się wcześniej dla niej
                > tak nie napoświęcał.
                >
                ona przez Ciebie miała niejednokrotnie bardzo duże problemy w pracy

                w końcu, aby Ci zadośćuczynić (i być w końcu uczciwą) podjęła decyzję o rozwodzie i w trakcie jej realizacji, ze względu na stres, którego nie potrafiła udźwignąć, trafiła do szpitala psychiatrycznego na oddział zamknięty w ciężkim stanie i po raz pierwszy w życiu

                potem 3 miesięczna terapia na oddziale dziennym, żeby móc znów zacząć normalnie funkcjonować, a po wakacjach, jak ją rodzice i były mąż zgnoili, zgłosiła się sama do szpitala, nie mogac się odnaleźć z mężem lub rodzicami w jednym mieszkaniu i znosić ich przemoc, a nie mając gdzie pójść i czując, że choroba znów nawraca

                > To nie są jakieś konkretne kłamstwa - żeby się odkochać musiała zrobić ze mnie
                > postać groteskową, naośmieszać mnie, nadrwić.

                nigdy z Ciebie nie drwiła, nie ośmieszała

                Jestem dość ekscentryczny, więc łatwo mnie zaetykietować. Przy okazji zadeptała poczucie winy wobec swojego chłopaka i oczyściła się z jego zazdrości o mnie. Bardzo długo cieszyłem się w naszym środowisku autorytetem, a teraz spotykam się z pogardliwym lekceważeniem.

                ona w waszym środowisku od lat spotyka się z pogardliwym lekceważeniem

                To mnie zgnoiło. Po tym ile miłości jej dałem.

                dałeś jej miłość, ale też niewyobrażalne cierpienie

                to co napisałeś w tym wątku było dla niej tak trudne do zniesienia, że zarwała znów kolejną noc

                wydaje mi się, że uważasz ją za osobę niegodną szacunku

                a co na to wszystko narzeczona, która wie ponoć o wszystkim?
                • mona.blue Re: Izmy 10.10.10, 17:41
                  Chciałabym prosić Cię o wybaczenie, za to, że Cię osądzałam za to wszystko o czym napisałam powyżej.

                  Chciałabym przede wszystkim prosić Cię o wybaczenie za zło, które Ci wyrządziłam.

                  I chciałabym prosić Ciebie o wybaczenie.
    • rarely nastepny modny termin 06.09.10, 20:16
      bez oparcia w faktach nekanie to gra dla dwojga jezeli jedna strona nie reaguje to druga sie nudzi jezeli reaguje w jakikolwiek sposob prosba grozba agresja to nakreca reakcje drugiej strony

      jest to gra dwoch zaburzonych osób
      • martazaw1 Re: nastepny modny termin 07.09.10, 07:43
        powiem Wam tak.jestem ofiarą takich zachowań od końca maja.spotykałam się z kolesiem od marca do końca kwietnia,krótko. on chyba nie mógł się pogodzic z tym że to się skończyło,zaczeły się telefony,ciągłe smsy,sledzenie mnie przed pracą, po pracy,wskakiwanie do autobusów,jeżdzenie samochodem za autobusem w którym ja byłam.czułam się strasznie.próbowałam rozmawiac z wariatem - nie pomagało w żaden sposób.mówił że musi mnie widziec i juz i że mu wkrótce minie.nadeszły wakacje,miałam przerwe w pracy - koszmar się uspokoił....do czasu, okazało się że przeprowadził się do mojego miasta....a mieszkam w małym mieście.maili otrzymuje kilka dziennie,na szczęście telefonów nie ma, sms sporadycznie.mam strach że jak wyjde na miasto go spotkam - zdarzyło się tak,on zaczął coś mowic...isc za mną kawałek...

        czytając poprzednie posty o wyczekiwaniu pod domem,ciągłych smsach i telefonach....u mnie to chyba takiej aż formy nie przybrało.co za ulga. niemniejednak - strach jest i wiele razy zastanawiałam się co z tym zrobic,policja bywa niewrażliwa na takie akcje. a oprawca tylko czeka na jakąkolwiek reakcje z mojej strony - zaznaczam że od ponad 2 miesięcy ignoruje jego zachowania - i zgodzę się z poprzedniczkami że najlepszą metodą jest zero reakcji znudzi się. zycze siły.
    • montyple Re: Stalking- napisz jeżeli Cię to spotkało, bądź 07.09.10, 10:54
      A ja trochę z innej beczki... Kiedy byłam jeszcze dziewczynką, właściwie nastolatką, miałam "epizod stalkingowy". Przy czym nie ja wystąpiłam w roli ofiary a chłopak, który mi się "podobał". Mówiąc w skrócie: łaziłam za nim. Nie miałam żadnego doświadczenia, świadomości tego co przeżywam i jak na to reagować w zdrowy sposób, nie miałam także świadomości własnych granic, a co dopiero cudzych. Wydawało mi się, że jeśli cokolwiek, to moje zainteresowanie powinno mu przynajmniej pochlebiać. Bo... no właśnie, naoglądałam się komedii romantycznych, w których zakochani śpiewają serenady pod oknami i przenigdy nie rezygnują z miłości.

      Myślałam, że się spalę ze wstydu, kiedy spojrzałam wreszcie na sytuację trzeźwym okiem. Nie wiem jak jest w innych, poważniejszych przypadkach, ale jeżeli działają podobne mechanizmy to ofiara nie ma faktycznie wpływu na to, co ją spotyka. Dlatego, że jest praktycznie "niewidzialna", stalker widzi jedynie swoje wyobrażenie o idealnym partnerze i jak ognia unika autentycznego kontaktu, który mógłby zniszczyć jego iluzje.
    • destin Stalking-cóż za określenie facetów bez jaj i 07.09.10, 10:57
      odrzuconych kobiet...Stalkerzy wywodzą się z filmu Tarkowskiego i są jedyni w swoim rodzaju.Używanie takiej nazwy w stosunku do rozhisteryzowanych emocjonalnie osób jest co najmniej nadużycie,bardzo delikatnie rzecz ujmując.Nękanie to przestępstwo i taką osobę należy określić właśnie mianem takowym.Aczkolwiek psychol jest bardziej na miejscu.Kiedyś, kiedy faceci mieli jaja a kobiety klasę, takie "problemy" rozwiązywało się inaczej.Chłopak mojej przyjaciółki sam załatwił problem takiego świra.Facet po tym jak zaczął jeździć na wózku nagle stracił ochotę do wysyłania sms-ów,listów i nachodzenia jej w każdym możliwym miejscu.Jeżeli ktoś lubi się użalać nad sobą to proszę bardzo.Opisywanie takich tragedii na gazetowych forach jest na pewno bardzo budujące...Popłaczmy razem.
    • hummusisok Re: Stalking- napisz jeżeli Cię to spotkało, bądź 07.09.10, 22:04
      Przyznam, że się nieco pogubiłam...otóż moja historia idzie tak:

      Spotykaliśmy się przez rok czasu. Różnie to bywało. Raz był miły, czuły i kochający (gdy z nim przebywałam, pomieszkiwałam). Nigdy nie czułam się tak kochana. Niestety raz na jakiś czas się alienował. Było to spowodowane jego uzależnieniem od gier komputerowych tych online i jaraniem dzień noc.....niepapierosów. Z pracy został wyrzucony z tego powodu. Jak i zwierzał mi się, że zdarzało mu się mdleć przed monitorem (mieszka sam), nic nie jeść, mówił ze boi się wychodzić do zwykłego sklepu czasami jak i czasem nie odróżnia czy jest w grze czy nie jest (jakoś utożsamia się bardzo ze swoją postacią). Mowił, że nie ma żadnych znajomych i każdy od niego pouciekał.

      Jak nie odpowiadał na smsy przez tydzień ze dwa razy przyznaje, że poszłam do niego. Raz mi otworzył i zastałam meble pororzucane, ściany pomazane flamastrem :( I wtedy.....właśnie jak u niego nie pomieszkiwałam potrafił odpowiadać na moje esemesy (raz w tyg średnio wysyłane w stylu co słychać) bardzo obraźliwie z wyzwiskami i stwierdzeniami, że go nachodzę. Po paru tygodniach potrafil do siebie zaprosić i być znow miły, kochajacy.

      To był istny rollercoaster, ale rzeczywiscie nie przychodziłam do niego już kiedy odchodziłam od zmysłow co się z nim dzieje. Zainteresowałam się problematyka uzależnień, próbowałam go zachęcić na terapię. Raz mi się nawet udalo, ale nie bylo wolnego terapeuty kiedy podjechalismy.

      Cóż więcej powiedzieć.....stałam się mimowolnie (walczyłam z tym) współuzależniona. Nie chciałam go na siłę zmieniać, to on raz na jakiś czas zwracał się do mnie o pomoc. Koniec końców bardzo mu sie nie podobało to, że "analizuje jego osobę i że nie lubię go za to jakim jest". Czułam się jak z Dr Jekyll a raz jak z Mr. Hyde. Raz zaprasza do siebie, wysyła smsy słodkie innym razem bez powodu atakuje mnie.....mowi, że się narzucam smsami i zablokuje mój nr+ wyzwiska. Całkiem zgłupiałam i odcięłam się. Żeby nie mieć go na sumieniu w razie czego powiadomiłam jego mamę i tatę, że jest z nim źle. Oni rozłożyłi ręce.

      A teraz odnośnie stalkingu. Czy to że raz na tydzień wysyłałam mu esa co słychać? masz się dobrze? czy propozycja, żeby go milo wyrwać z domu to był stalking? Bo nasza ostatnia rozmowa (właściwie całodzienna batalia na smsy kiedy mi tlumaczyl jak bardzo mnie nienawidzi, nie potrzebuje, nie chce sie zmieniac, i że doprowadzam go do szału swoją osobą i pisaniem mu smsów było stalkingiem? Sam przecież też pisał. To był dialog. I mnie puściły w końcu nerwy w tej kłótni?

      W każdym razie wykasowałam numer i nie utrzymuje kontaktu z tamta osobą. Zrobiłam co mogłam. Pytanie czy moje zachowanie było aż zanadto czy w normie jesli chodzi o stalking?
    • knokkelmann1 Re: Stalking- napisz jeżeli Cię to spotkało, bądź 07.09.10, 23:04
      hm...no to wydaje mi się, że robiłem za klasycznego stalkera (telefony, smsy, mejle) itp. w stosunku do mojej eks. Ale, co ciekawe, spotykała mnie nagroda. Tzn. panna, dopóki nie znalazła sobie innego umilała mi czas np. podczas podwiezienia jej samochodem. Do którego nie chciała wsiąść, bo jak twierdziła, nachodziłem ją. Ale dawała się podwieźć i po takowym podwiezieniu odwdzięczała się, że tak eufemistycznie powiem. Potem składała raport mamie, która oskarżała mnie o nachodzenie, a rano to samo. Nie jesteśmy razem, ale buzi i przytulaski tak. A potem znowu do matki, że ją nachodzę. I tak w koło Macieju. Powiedzcie mi mądrzy ludzie czy to stalking czy też zwykła kobieca manipulacja?
      pozdrowienia znad morza
      • blo-ndynka Re: Stalking- napisz jeżeli Cię to spotkało, bądź 08.09.10, 15:43
        knokkelmann1
        www.skuteczna-psychoterapia.pl/a_nekacz.php
        Koniecznie przeczytaj, a będziesz miał jasność czy Twoje zachowanie miało symptomy stalkingu,
        ja ze swojego sześcioletniego doświadczenia związanego z nękaniem twierdzę że absolutnie nie,
        wysłanie kilku sms-ków, celowe upozorowanie spotkania nie jest w jeszcze stalkingiem.
        Prawdziwy stalking to jest coś strasznego, ma się do czynienia przez cały czas z psychopatycznym, nieprzewidywalnym zachowaniem, jeżeli spotka się na swojej drodze rasowego stalkera, książkowy przykład, to gehenna ciągnie się latami i jedynym wyjściem jest całkowity brak reakcji na jakiekolwiek zachowania z jego strony, a o to bardzo trudno gdy ciągle są prowokacje.
        Twoja znajoma ma problem, z jednej strony niby jest z Tobą z drugiej udaje np. przed matką że została zmuszona-
        MOJA RADA- Zostaw To i idź dalej z kimś kto jest wart Twojej uwagi
        Powodzenia
    • adriana_ada Izmy, dobry jestes 09.09.10, 15:23
      to ci trzeba przyznac. rozwiklales pewne studium przypadku, niestety rozkochales w sobie babke, narobiles nadziei, a i tak twoje plany byly inne. Mam nadzieje, ze trafiles na dobrego promotora, u ktorego specjalizujesz sie i doceni Twoj wklad do wiedzy i nauki psychiatrycznej. Docenia tez mam nadzieje Twoja wrazliwosc, uczciwosc i poczucie taktu. Nie poszedles z kobieta do lozka, a ona tak bardzo tego chciala, przy kazdym spotkaniu pytala, kiedy w koncu bedziecie sie kochac. Jakie to romantyczne, no nie do wiary
      Przebrales sie za chloporobotnika, ubrales czapke z pomponem i wspolnie uzalaliscie sie na bezdusznosc, brak serca i wszechobecny materializm.
      Zostales uznany za stalkera i udajesz na forum odrzuconego adoratora w nadziei, ze znow napisze na forum kilka postow, ktore przyniosa Ci profity na dalszej drodze nauki. Powodzenia:)

    • blo-ndynka Audycja na ten temat 15.09.10, 20:04
      Dzisiaj tj. 15 września ok. 22 w radio Lublin na 102.2
      będzie audycja pt. "Jeszcze nie wiesz że mnie kochasz"
      poświęcona problemowi stalkingu.
      Dodam tylko odnośnie niektórych ironicznych spostrzeżeń- problem nie zakrawa na jakąkolwiek ironię...
      nie życzę nikomu tego czego doświadczam
    • hipnozaur Re: Stalking- napisz jeżeli Cię to spotkało, bądź 02.10.10, 18:50
      Piosenka dla Stalkerów:
      www.youtube.com/watch?v=RA_I5S8Ss0Q
      --
      "Jednej rzeczy trzeba wystrzegać się w tych sprawach: małostkowości, pedanterii i tępej dosłowności. Czy zauważyliście kiedyś, że między wierszami pewnych książek przelatują tłumnie jaskółki, całe wersety jaskółek... Należy czytać z lotu tych ptaków".
      • idoli Re: Stalking- napisz jeżeli Cię to spotkało, bądź 11.01.12, 19:27
        nie mylcie stalkingu ze związkiem z osobą niestabilną emocjonalnie, która raz chce, raz nie chce się spotykać. Ofiara stalkingu wyraźnie mówi "nie", czego osoba nękająca nie rozumie.
        Do Izmy: wziąłeś się za dziewczynę zajętą, która przez cały czas miała chłopaka i dziwisz się, że zdecydowała się z nim zostać? Każdy ma prawo zakończyć związek jeśli źle się w nim czuje (nie mówię tu o małżeństwie i rodzinie). A z tego co piszesz dziewczyna cały czas się miotała, miała wyrzuty sumienia itd, więc myśl o zakończeniu związku pojawiała się co jakiś czas.. Może w tamtym momencie Cię potrzebowała, ale wyszła na prostą. Daj jej spokój jeśli nie chce Cię oglądać. Tak się zdarza.
        "Mój" stalker prawie zniszczył mój nowy związek, śledzenie, nagabywanie, straszenie, wsiadanie do samochodu, z którego nie chciał wysiąść, rozsiewanie plotek, dopytywanie się innych o moje sprawy.. A wszystko dlatego, że powiedziałam "nie. Nie będziemy przyjaciółmi, nie będziemy znajomymi, daj mi spokój, nie dzwoń do mnie więcej".
      • lila122 Re: Stalking- napisz jeżeli Cię to spotkało, bądź 20.01.12, 01:16
        Powazna sprawa.Mam nadzieje,ze do gorszych czynow z jego strony nie dojdzie......
        Jesli chodzi o Stalking......prosze bardzo........
        .......Wroclaw...dn.27.08.1996 roku..........przez chorego z zazdrosci i przesladujacego od czasow Liceum idiote......zostaje zabita Agnieszka Kotlarska-modelka i Miss Polonia.Miala tylko 24 lata.Osierocila 2,5-letnia coreczke Patrycje.
        Ten cham-dowiedzial sie z gazety,ze ma nowe nazwisko i odszukal jej adres.Wracali do domu.Corka jeszcze siedziala w aucie,a jej maz wyszedl z auta i tamten rzucil sie z nozem.Trafil w noge.Dziewczyna rzucila sie na pomoc mezowi,ale dostala pare ciosow.....zmarla w szpitalu po 5 godzinach.
        Sk.....dostal tylko 15 lat.........ponoc w 2011 roku go wypuscili.
        Szkoda mi tego dziecka.Biedna,stracila mame tak nagle.
        Widzicie jak to sie moze skonczyc:(
    • kropidlo5 Re: Stalking- napisz jeżeli Cię to spotkało, bądź 27.11.12, 10:42
      Dosyc cienka- a moz i nie?- jest granica miedzy stalkingiem a romantyzmem. Jakby bowiem tak naciagac definicje, to wiekszosc bohaterow romantycznych i tragicznych z literatury i kina to stalkerzy. ale dzis takie czsdy, przerysowanych definicji.
      Prawdziwy stalking to chyba raczej cos wspolnego ma z zagrozeniem albo grozeniem? Zwykla namolnosc to nei wiem, ja wiem, mialem raz przypadek gdy raz bylem takim stalkerem, spodobala mi sie dziewczyna i zafascynowalem sie nia, okazalo sie ze jest w zwiazku, ale nie moglem sie uwolnic i pare razy wyslalem maila z jakimis komplementami, ale oczywiscie bez zadnych grozb czy nawet propozycji, w pewnym momencie zaczela wymagac, bym przestal ale ja to znowu zrobilem pare razy, ale na koniec znowu przeprosilem i samprzyznalem sie, ze ja stalkowalem, na xco ona odpisala, ze nie uwaza mnie za stalkera, ale ze znam sytuacje i powinienem dac sobie spokoj, to nie bylo chyba az tak zle.
    • jagoda.aga Re: Stalking- napisz jeżeli Cię to spotkało, bądź 02.06.18, 23:59
      Moją przyjaciółkę od ponad trzech lat prześladuje stalker. Facet jest kasiasty, ma nieskazitelną reputację oraz partnerkę i dziecko (to ostatnie jeszcze do niedawna ukrywał). Oczywiście stalkuje ją w taki sposób, żeby nie miała na niego żadnych dowodów.
      Rok temu zgodziła się na spotkanie z nim, na którym usiłował ją zmusić do seksu i wywieźć. Na szczęście udało jej się uciec.
      Tymczasowo koleś dał jej spokój, ponieważ nie odpowiadała na jego zaczepki oraz go olewała. To jest najlepszy sposób na walkę ze stalkerem. Nie reagujcie na zaczepki takich osób, ponieważ są to ludzie (z reguły) psychicznie chorzy, którzy wymagają leczenia.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka