Dodaj do ulubionych

Co oznacza pojęcie: być sobą ?

08.10.10, 19:34
Często słyszymy czy czytamy stwierdzenie: bądź sobą! Na swój sposób, każdy się stara być sobą, tak jak umie.
Jak Wy to rozumiecie ?


Kunegunda
---------------------------------------------------------------
"Bądźcie pozdrowieni,Nadwrażliwi za Waszą czułość w nieczułości świata,za niepewność-wśród jego pewności
za to,że odczuwacie innych tak jak siebie samych zarażając się każdym bólem..."(Prof.K.Dąbrowski-"Posłanie do nadwrażliwych"
Obserwuj wątek
    • pasior76 Re: Co oznacza pojęcie: być sobą ? 08.10.10, 20:25
      Nie napisałaś jak Ty to sformułowanie rozumiesz? Wtedy moglibysmy się do Twojej wypowiedzi jakoś odnieść.Nie sądzisz,ze na tym forum gdzie chyba nikt nie jest sobą ,to pytanie brzmi dziwnie?
      Może zapytajmy i zawęzijmy to zbyt szerokie pytanie::co to znaczy być sobą na forum psychologia?
      Odbierz maila,którego dziś do Ciebie wysłałem!! Pozdrawiam .
    • paco_lopez Re: Co oznacza pojęcie: być sobą ? 08.10.10, 21:30
      ja mam to z bani. na własne potrzeby robię takie miny jak mój ojciec, odzywki nastawiam takie jak mój jeden kolega i w ogóle składam się z dziesiątek osobowości, które podobały mi się przez te wszystkie lata. generalnie jestem NIM. dokładnie nie wiadomo którym. co to szkodzi ??
      • lifeisaparadox Re: Co oznacza pojęcie: być sobą ? 09.10.10, 12:51
        paco_lopez napisał:

        > ja mam to z bani. na własne potrzeby robię takie miny jak mój ojciec, odzywki n
        > astawiam takie jak mój jeden kolega i w ogóle składam się z dziesiątek osobowoś
        > ci, które podobały mi się przez te wszystkie lata. generalnie jestem NIM. dokł
        > adnie nie wiadomo którym. co to szkodzi ??

        Masz bardzo ale to bardzo silną osobowość która zawsze bez względu na jakiekolwiek zdarzenia w Twoim życiu, sama będzie się oczyszczać, nie podlegając złym schematom na dłużej. Więc po prostu zaufaj sobie bo sam dobrze wiesz co jest właściwe.
      • pasior76 Lisa-vero, 08.10.10, 21:59
        to byłoby zbyt piękne gdyby w taki sposób ludzie byli sobą:-) niestety często soba są ci,którzy nie liczą się cynicznie z nikim i z niczym.
        • jan_owy Re: Lisa-vero, 10.10.10, 16:23
          pasior76 napisał:

          > niestety często
          > soba są ci,którzy nie liczą się cynicznie z nikim i z niczym.

          Ja tak miewam i ciągle do tego dążę. Dlatego czuję się często wyobcowany, na innym poziomie.:)
          • lifeisaparadox Re: Lisa-vero, 10.10.10, 20:57
            jan_owy napisał:

            > pasior76 napisał:
            >
            > > niestety często
            > > soba są ci,którzy nie liczą się cynicznie z nikim i z niczym.
            >
            > Ja tak miewam i ciągle do tego dążę. Dlatego czuję się często wyobcowany, na in
            > nym poziomie.:)

            A pewnie miewasz przebłyski gdzie okazuje się że wszyscy są jednością? :)
    • koala_tralalala Re: Co oznacza pojęcie: być sobą ? 08.10.10, 21:56
      "Badz soba", to np.: nie pchaj sie do korporacji, zeby zrealizowac swoje ambicje czy marzenia rodzicow, jesli wiesz ze praca od-do i wyscig szczurow nie sa na twoje nerwy; nie zen sie "bo wszyscy juz sobie zycie ulozyli", skoro wiesz ze malzenstwo czy nianczenie dzieci nie jest dla ciebie, itp., itd. Slowem: pozowl sobie na realizacje swoich pragnien, potrzeb, marzen.
      • pasior76 Koalo,z tym 08.10.10, 22:05
        bym się akurat zgodził,miec odwagę "żyć jak emu,po swojemu" to znaczy byc sobą.
        Wiesz ile na to trzeba odwagi i silnej oosbowości? otoczenie przeważnie nie pozwala nam byc soba, to jest dramat wielu z nas.Nie każdy ma mozliwości życia w swojej własnej niszy,w tkaim rytmie,na takim poziomie na jakim chce i z tym z kim chce,to już psychiczny luksus.
        • koala_tralalala Re: Koalo,z tym 09.10.10, 19:35
          Dlaczego tak uwazasz? Momi zdaniem to zalezy od rodziny (ingerujace w zycie czlonkow lub nie) oraz miejsca zamieszkania (wies/wielkie miasta), wiec nie jest takim wielkim luksusem jesli mieszkasz w duzym miescie a rodzina szanuje twoje prawo decydowania o sobie, wowczas jest cennym wsparciem.
        • jan_owy Re: Koalo,z tym 10.10.10, 16:39
          pasior76 napisał:

          > bym się akurat zgodził,miec odwagę "żyć jak emu,po swojemu" to znaczy byc sobą
          > .
          > Wiesz ile na to trzeba odwagi i silnej oosbowości? otoczenie przeważnie nie poz
          > wala nam byc soba, to jest dramat wielu z nas.Nie każdy ma mozliwości życia w s
          > wojej własnej niszy,w tkaim rytmie,na takim poziomie na jakim chce i z tym z
          > kim chce,to już psychiczny luksus.


          Zgadzam się. Nieraz próbowałem być sobą, podejmować odważne kroki, wg serca. I wiem, że to spotyka się albo ze zdziwieniem otoczenia, brakiem akceptacji, wyśmiewaniem, próbą zniechęcenia - a wtedy jeśli taka jednostka przekroczy te granice i będzie podążać za wewnętrznym głosem, to czeka ją albo ostracyzm albo dziwne ocenianie przez innych.
          Zgadzam się że trzeba silnej osobowości by żyć w pełni tak jak się chce, by mówić to co się chce, by robić to co się chce - silne osobowości zawsze przecież uważane są dziwaków, ekscentryków itp.
          Ja jestem na drodze to robienia tego czego naprawdę chcę, do odkrycia istoty swojego szczęścia. I, jestem na dobrej drodze.:)
        • pasior76 Re: Co oznacza pojęcie: być sobą ? 09.10.10, 11:56
          Jest w kazdym z nas taki rdzeń osobowości,ta "sobość", która przebija zawsze przez największe,nawet starannie zaplanowane kamuflaże.Już w Ewangelii napisano,że z człowieczgo serca moze wyjść tylko to co tam jest ,ani mniej,ani więcej.Najbardziej uwidacznia się to na tym forum.Przed wprawnym okiem nie ukryja się smuzki czyjejś prawdziwej osobowości,zawsze te okruchy w wypowiediz choćby najbardziej zakamuflowanej pozostają.Każdy tak naprawdę chce być soba,od siebie samego nie ma ucieczki.
          Widać to Kunegunde:-)i po sygnaturce i po opisie histrioncznych zachowań:-))od groma.
          • lifeisaparadox Re: Co oznacza pojęcie: być sobą ? 10.10.10, 01:14
            pasior76 napisał:

            > Jest w kazdym z nas taki rdzeń osobowości,ta "sobość", która przebija zawsze pr
            > zez największe,nawet starannie zaplanowane kamuflaże.Już w Ewangelii napisano,ż
            > e z człowieczgo serca moze wyjść tylko to co tam jest ,ani mniej,ani więcej.

            Tak samo jest w buddyzmie, nazywa się to "natura buddy", "prawdziwa twarz sprzed narodzenia się twoich rodziców" - taka forma określenia tej pierwotnej jaźni którą mamy i która to dopiero przywdziewa skórę, kości i całą resztę.
            Jeśli popatrzymy w szeroko otwarte oczy małego dziecka wychowanego w ciepełku pozytywnej rodziny to widać jego duszę, albo jak kto woli, naturę buddy. Takie przynajmniej porównanie obrazowe :)

            Tak samo jeśli urzeczywistnimy "zjednanie z Bogiem" w Chrześcijaniźmie i Islamie. Albo "oświecenie" jak to się mówi w Buddyzmie, to ten rodzaj odejścia w trakcie burzliwego życia od pierwotnej substancji zanika i jest pokój ducha.

            Psychologia jest nową wersją dodarcia do człowieka aby być jak najbliżej swojej pierwotnej natury.

            Tralalala... :) :) referat normalnie.
          • kunegunda.live Re: Pasior 76 11.10.10, 13:46
            Masz rację! Też jestem tego zdania.
            Do zadania tego pytania skłoniły mnie niektóre wątki i wpisy na forum,które zdają się opierać na założeniu ;"cierpię więc jestem".Mam na myśli tendencję do wchodzenia w rolę ofiary,która jest chyba u nas w Polsce szczególnie rozpowszsechniona.Czasami ta tendecja zdaje się na tyle silna,że " miejsce ofiary" wydaje się najbardziej upragnione.Obawiam się,że chyba wszyscy mamy tę skłonność.
            Jeden ze starożytnych filozofów Epiktet był niewolnikiem i był bity przez swego pana tak dotkliwie,aż zaczął kuleć.Później został oddany w służbę wyzwoleńcowi,który traktował go jeszcze bardziej nieludzko.U niego Epiktet dowiedział się,że ktoś,kto został okaleczony przez drugiego człowieka przekazuje swoje rany innym.Dzieje się tak gdy nie dokonamy rozrachunku ze swoją przeszłością.Wtedy przekazujemy swoje urazy innym,czego przykładów na forum jest mnóstwo.Rany,które nie zostały przez nas opatrzone, skazują nas na to,byśmy okaleczali siebie albo innych.Jeśli nie zadajemy bólu innym,to zadajemy go sobie samym poniżając siebie,negatywnie oceniając, nieświadomie autodestrukcyjnie się zachowując,a w skrajnych wypadkach dokonując samookaleczeń czy samobójstwa.
            Epiktet potrafił sobie radzić ze swymi okaleczeniami i twierdził,że człowiek może być wolny jeśli tylko tego pragnie.Drugi człowiek może nas zranić tylko wtedy gdy mu na to pozwalamy.Drugi człowiek może nas zranić gdy my sami siebie ranimy,gdy my sami sobie wyrządzamy krzywdę.Jeżeli pozwala innym,by go skrzywdzili,sam sobie jest winny.
            On mówi o wewnętrznej wolności,o takim człowieku,który jest w pełni sobą,gdy w głębi duszy zachowuje spokój,wtedy nikt nie może sprawić mu bólu,nikt nie ma władzy nad nim.Podobnie jak Sokrates uważa,że cyt.:" [i]Co się tyczy mnie,Anytos i Melitos mogą mnie zabić,ale krzywdy nie mogą mi wyrządzić"
            Jego maksyma:"Nikt nie może wyrządzić drugiemu człowiekowi zła,to każdy przez własne czyny wyrządza sobie zło lub czyni dobro".
            Być może, ta myśl jest nieco przerysowana,ale coś w niej jest.Człowiek powinien dążyć do poznania siebie samego,swoich wyobrażeń o rzeczywistości i motywów określających jego postępowanie, tak ,aby mógł odrzucić mylne wyobrażenia i projekcje,które nim kierują.
            Wielu ludzi żyje i zachowuje się tak, jakby uczestniczyli w jakimś procesie sądowym-albo oskarżają innych,albo siedzą na ławie oskarżonych i odpierają oskarżenia.(nie twierdzę,że ja też w te role nie wchodzę)
            Zawarł w swoich pracach głęboką myśl,którą w pełni potwierdza dzisiejsza psychologia:"Ludzi nie wytrącają z równowagi wydarzenia,tylko wyobrażenia,jakie tworzą oni sobie na ten temat".
            Kunegunda
            ---------------------------------------------------------------
            "Bądźcie pozdrowieni,Nadwrażliwi za Waszą czułość w nieczułości świata,za niepewność-wśród jego pewności
            za to,że odczuwacie innych tak jak siebie samych zarażając się każdym bólem..."(Prof.K.Dąbrowski-"Posłanie do nadwrażliwych"
            • lifeisaparadox Re: Pasior 76 11.10.10, 19:12
              kunegunda.live napisała:

              > Do zadania tego pytania skłoniły mnie niektóre wątki i wpisy na forum,które zda
              > ją się opierać na założeniu ;"cierpię więc jestem".Mam na myśli tendencj
              > ę do wchodzenia w rolę ofiary,która jest chyba u nas w Polsce szczególnie rozpo
              > wszsechniona.Czasami ta tendecja zdaje się na tyle silna,że " miejsce ofiary
              >
              " wydaje się najbardziej upragnione.Obawiam się,że chyba wszyscy mamy tę sk
              > łonność.

              Że się tak wtrącę. Ja myślę że każdy jeden człowiek ma tendencje do wchodzenia w rolę ofiary. Czy to Polak, czy Amerykanin. Tyle że Polak będzie chodził nadąsany i pomstował, a Amerykanin pójdzie do sądu ze skargą. Jeden i drugi będzie się musiał z tym szarpać i w zasadzie wychodzi na jedno. Zarówno Polak czuje się ofiarą wyrażającą niezadowolenie, jak i taki Amerykanin jest ofiarą w sądzie, dochodzącą swoich roszczeń.

              > Jeden ze starożytnych filozofów Epiktet był niewolnikiem i był bity przez swego
              > pana tak dotkliwie,aż zaczął kuleć.Później został oddany w służbę wyzwoleńcowi
              > ,który traktował go jeszcze bardziej nieludzko.U niego Epiktet dowiedział się,ż
              > e ktoś,kto został okaleczony przez drugiego człowieka przekazuje swoje rany inn
              > ym.Dzieje się tak gdy nie dokonamy rozrachunku ze swoją przeszłością.

              Dokładnie tak właśnie jest.

              > Wtedy prze
              > kazujemy swoje urazy innym,czego przykładów na forum jest mnóstwo.Rany,które ni
              > e zostały przez nas opatrzone, skazują nas na to,byśmy okaleczali siebie albo i
              > nnych.Jeśli nie zadajemy bólu innym,to zadajemy go sobie samym poniżając siebie
              > ,negatywnie oceniając, nieświadomie autodestrukcyjnie się zachowując,a w skrajn
              > ych wypadkach dokonując samookaleczeń czy samobójstwa.

              No i widzisz, my to wiemy dzisiaj z psychologii, a wieki temu była to taka sama oczywistość. Odkrywamy na nowo Amerykę :)

              > Jego maksyma:"Nikt nie może wyrządzić drugiemu człowiekowi zła,to każdy prze
              > z własne czyny wyrządza sobie zło lub czyni dobro
              ".
              > Być może, ta myśl jest nieco przerysowana,ale coś w niej jest.

              Nie jest przerysowana. Przerysowane najczęściej bywają nasze relacje. Patrz na przykład podpunkt "krytyka", może być konstruktywna i budować dobrą współpracę, a może też prowadzić do konfliktów i kłopotów, nieustających wojen i waśni gdy "coś nie gra" tzn. nie jest idealne.
    • jan_stereo Re: Co oznacza pojęcie: być sobą ? 09.10.10, 13:08
      kunegunda.live napisała:

      > Jak Wy to rozumiecie ?

      Dla mnie wszyscy ludzie na swiecie sa soba 24/7, z taka tylko roznica, ze nie kazdy przez caly czas mowi badz robi to, co chcialby mowic lub robic, i ta wlasnie roznica przypuszczalnie rodzi u niketorych problem 'bycia soba', co uwazam za bledne ;')
    • montyple Re: Co oznacza pojęcie: być sobą ? 10.10.10, 11:13
      Dla mnie to pytanie o tożsamość, która tak naprawdę nie wiem czym jest. Wydaje mi się, że mamy tendencje do nadmiernego roszerzania tego pojęcia: moja rodzina to ja, moje błędy i fałszywe przekonania to ja, moje sukcesy to ja... Za dużo zmiennych, a to może budzić poczucie zagrożenia (nadmierny lęk przed zmianami i utratą) i hamować rozwój (jeśli pozbędę się jakiejś wady to "przestanę być sobą").
      --
      "To zawsze zaskakujące, gdy uświadomimy sobie, że podczas gdy my przyglądamy się innym mając się za mądrzejszych, oni z takim samym nastawieniem przyglądają się nam." - Terry Pratchett
      • jan_owy Re: Co oznacza pojęcie: być sobą ? 10.10.10, 16:42
        montyple napisała:

        > Za dużo
        > zmiennych, a to może budzić poczucie zagrożenia (nadmierny lęk przed zmianami i
        > utratą) i hamować rozwój (jeśli pozbędę się jakiejś wady to "przestanę być sob
        > ą").

        Właśnie! Dążenie do bycia sobą często implikuje spojrzenie w głąb siebie, dokonanie nierzadko rewolucji (psychicznej i co do otoczenia) i dokonywanie zmian - w swoich oczach i w oczach otoczenia. A dopuszczenie tych zmian wymaga dużej odwagi i silnej osobowości.
        To oznacza, że może to wywoływać, tak jak napisałaś, poczucie zagrożenia - lęk przed tymi zmianami i hamować rozwój.
    • mona.blue Re: Co oznacza pojęcie: być sobą ? 10.10.10, 22:28
      kunegunda.live napisała:

      > Często słyszymy czy czytamy stwierdzenie: bądź sobą! Na swój sposób, każ
      > dy się stara być sobą, tak jak umie.
      > Jak Wy to rozumiecie ?
      >
      nie nosic masek, nie udawac, ze jest sie kims innym, lepszym

      dazyc do wlasnych, nie cudzych celow

      wyrazac szczerze siebie - swoje uczucia, poglady
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka