Dodaj do ulubionych

czy mam depresje?

09.01.11, 18:40
Jestem ostatnio przygnebiona, taka nerwowa wewnetrznie i przemeczona. Jak mam isc na uczelnie to mi sie płakac chce- pije melise. Chłopak fajny- uczynny, dobry, madry ale jak zaczyna mi mówic o czymś powaznym, ze slub po skonczeniu studiów to mnie to wszystko przeraza. Najchetniej wyjechałabym w jakies ciepłe miejce i odpoczeła od codziennosci i od wszystkiego. Ale mozliwosci nie mam po pierwsze fundusze, po drugie zbliza sie sesja i musze siedziec i sie uczyc i to tez mnie doprowadza do łez, ze mam takie beznadziejne zycie. Chociaz pewnie inni by sie cieszyli dobry chłopak, dobre studia, dobre perspektywy ale ja najchetniej uciekłabym. Płakac mi sie chce. Takie mam nudne zycie.
Edytor zaawansowany
  • sabinac-0 09.01.11, 18:57
    Ktos z depresja pisalby raczej ze chlopak to dran, studia do bani, perspektywy zadne.
    Moze to tylko znuzenie i tesknota za mocnymi wrazeniami.
  • leda16 09.01.11, 20:50
    sabinac-0 napisała:

    > Ktos z depresja pisalby raczej ze chlopak to dran, studia do bani, perspektywy
    > zadne.

    Albo w ogóle by nie pisał.


    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • ecco_mi 09.01.11, 19:28
    smutasek-1 napisała:

    > Takie mam nudne zycie.
    Jakie powinno być, abys uznała je za ciekawe?
  • smutasek-1 09.01.11, 19:53
    Hm chciałabym podrozowac, robic cos ciekawego. Troche adrenaliny by mi sie przydało ale niekoniecznie zwiazanej z uczelnią, chciałabym zeby moje zycie jakos sie toczyło zywiej, a ta codziennosc uczelnia-dom mnie przygniata. Imprezy ze znajomymi tez mnie juz nudza, Chciałabym cos nowego robic, poznawac nowe rzeczy, poszerzac horyonty. Czuje sie zamknieta w klatce. Do tego jestem wewnetrznie spieta i płaczliwa. Zazdroszcze takiej Martynie Wojciechowskiej- ciagle w ruchu, poznaje nowe kultury, zmierza sie z nowymi wyzwaniami. Mnie przytlacza moja codziennosc.
  • ecco_mi 09.01.11, 20:05
    Co ci przeszkadza podróżować? Rozumiem, że częściowo finanse. Ale czy tylko?
    Dokąd chciałabyś pojechać?
    Z drugiej strony życie mało kogo tak naprawdę jest wypełnione samymi tylko przygodami i wyzwaniami. Mam wrażenie, że zbytnio porównujesz się z innymi ludźmi, a ściślej rzecz biorąć ze swoimi wyobrażeniami o tym, jakie ich życie naprawdę jest. To co widzisz, to zazwyczaj wierzchołek góry i to tylko ten, który oni chcą ci pokazać. Pomyśl o tym.
  • smutasek-1 09.01.11, 20:16
    Najchetniej dookola swiata:P:-). Mezczyzna obiecał, ze kiedys bedziemy duzo podrozowac i zwiedzac teraz na to szans nie ma- płaci za aplikacje, a szansa na prace w kancelarii sie dopiero teraz pojawiła. Ja nie zarabiam studiuje dziennie, drogie ksiazki, a rodzice zamozni nie sa. Mam taka rutyne w swoim zyciu i probowałam sie na kursy zapisać jezykowe np zeby sie jakos rozwijac i robic cos nowego ale srednio pomaga. Pewnie sie porownuje i wiem, ze ich zycie wcale nie jest usłane rozami ale moje jest tak monotonne. Do tego stałam sie nerwowa i smutna. Przyjaciolka tez jest zalamana wiec sie jeszcze nakrecami wzajemnie, a wiem ze to nam nie pomaga. Moze to taka zimowa przejsciowa depresja?
  • ecco_mi 09.01.11, 20:45
    smutasek-1 napisała:

    > Najchetniej dookola swiata:P:-). Mezczyzna obiecał, ze kiedys bedziemy duzo pod
    > rozowac i zwiedzac teraz na to szans nie ma-

    Może na początek, w oczekiwaniu na lepsze czasy zorganizuj sobie niskobudżetowy wyjazd w najbliże rejony, taki z plecakiem, np. do Berlina, Pragi, Lwowa, czy gdzie tam jeszcze nie byłaś.
    Jeśli nie masz funduszy, to może jakaś weekedowa praca? Takie wyjazdy nie kosztują wiele. Możecie też z chłopakiem wybrać się gdzieś stopem, wziąć namiot. Pomysłów może być wiele.
    Życie samo z siebie nie będzie ciekawe, trzeba trochę pogłówkować.

    >Moze to taka zimowa przejsciowa depresja?
    Jeśli jesteś na 4-5 roku, to może to też być objaw niepewności, jaki wielu studentów przeżywa w tym okresie, strach przed usamodzielnieniem, poszukiwanie nowego miejsca w życiu.
    Może wybierz się do jakiegoś psychologa na 2-3 spotkania, najlepiej dobrego i poleconego, bo bylejaki może człowieka tylko załamać.
  • smutasek-1 09.01.11, 21:16
    tak jestem na poltora roku przed skonczeniem studiow i wciaz tylko slysze jak to bedzie, jakie to straszne, ze niedługo studia sie skoncza, jakie juz stare jestesmy..nie wiem skad sie to wzieło ale tak wszyscy wokol tak mowia i chyba cos w tym jest, ze sie boje konca studiow
  • szczurek3 10.01.11, 10:11
    Twój problem wynika z Twojej optyki postrzegania.

    Zapewne spotkałaś / spotkasz w życiu ludzi silnie zmotywowanych do ukończenia studiów, bo jest to dla nich szansa na wyrwanie się np. z patologicznego środowiska. Zapewne spotkałaś też takich, którzy takiej szansy nie dostali.
    Wrzuć sobie w Google np. "pracujące dzieci w Azji", poczytaj i pomyśl.

    Dylematy drapieżników najwyżej umiejscowionych w łańcuchu pokarmowym.
    Wszystkim nam przydałoby się trochę więcej pokory.
  • adriana_ada 10.01.11, 10:55
    Moim zdaniem nie jest to depresja, lecz pewnego rodzaju frustracja- rzeczywistosc, ktora odbiega od marzen. Rowniez pojawia sie pewien stereotyp ukonczenie studiow-slub (jak 90% studentek), co tez pewnie nie satysfakcjonuje Cie. Musisz sama podjac decyzje, czy chcesz powaznego zwiazku, czy tez nie.
    Zacznij moze realizowac marzenia, na poczatek po zakonczonej sesji poszukaj pracy za granica (jezeli znasz jezyki praca nie musi oznaczac calodziennej harowy na tasmie produkcyjnej- w Irlandii na przyklad polskie dziewczyny pracuja w ekskluzywnych sklepach, gdzie zarabiaja naprawde dobrze), a zarobiona kase przeznacz na podroze i na przyjemnosci, dzieki ktorym odpoczniej od codziennej nudy. Sama musisz wiedziec, czego naprawde chcesz, a pozniej marzenia zamieniaj w rzeczywistosc.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka