Brak alimentów od ojca dzieci Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Mój były mąż tak nastawił moje córki, że tylko ja mam obowiązek je utrzymywać. Czasami im da coś, jakieś 100 czy 150 zł na miesiąc dla jednej (nie zawsze).
    Gdy mówię, że wytoczymy mu sprawę o alimenty zaczyna mnie zastraszać.
    Co robić?
    • Wytoczyć sprawę o alimenty, od słów i straszenia przejść do czynów.
      • Absolutnie wystąpić o alimenty. Alimenty nie są dla Ciebie , tylko dla dzieci. Jeśli są niepełnoletnie, to nie mają możliwości działania w swoim imieniu. A jak będa pełnoletnie to może być trudno im to zrobić. Daj przykład swoim dzieciom jak egzekwuje się należe, wynikjace z przepisów, prawa. No chyba, że wolisz żeby tego nie umiały. I absolutnie, pod żadnym pozorem, nie dyskutuj na ten temat z dziećmi- to im szkodzi.
    • Puscic pogrozki mimo uszu i zalozyc sprawe o alimenty.

      P.S. Byc moze reakcja bedzie dramatyczny post eksa o "dyskryminacji ojcow w polskich sadach". :)
    • Tylko jest taka kwestia, ze one są pełnoletnie, nie wiem, czy będą chciały zakładać sprawę, jedna na pewno się boi ojca, druga ma nadzieję otrzymywać pieniądze polubownie.

      Poza tym jest kwestia, że on tak je nastawił, że są to pieniądze tylko dla nich i one nie bardzo chcą dokładać się do codziennych kosztow utrzymania.
      • Typowa, nowoczesna, europejska rodzina.

        --
        "Jakby można było dać przez neta w ryj, to byłoby tu o wiele spokojniej". <lumberjack>
      • mona.blue napisała:

        > one są pełnoletnie, nie wiem, czy będą chciały zakł
        > adać sprawę, jedna na pewno się boi ojca, druga ma nadzieję otrzymywać pieniądz
        > e polubownie.


        Nie wiesz, co myślą Twoje dzieci?! Izolujesz się od nich nie zadając sobie nawet fatygi, żeby je o to zapytać? Bardziej interesuje Cię jakiś urojony Rysiek. Nie znasz poglądów i postaw swoich dzieci wobec własnej rodziny?! To co z Ciebie za matka Mona?! No nie dziwota, skoro szukasz akceptacji w internecie zamiast u bliskich, a czas należny dzieciom od lat poświęcasz na wyssane z brudnego palucha ploty o nickach internetowych i żyjesz ich wirtualnym życiem zamiast swoim.


        >
        > Poza tym jest kwestia, że on tak je nastawił, że są to pieniądze tylko dla nich
        > i one nie bardzo chcą dokładać się do codziennych kosztow utrzymania.


        On je "nastawił" a Ty wychowywałaś - latami. On - niby ten zły, Ty ta dobra. To czemu efekty wychowawcze jakoś nie po Twojej myśli? Poproś Ryśka z Adrianą, może Cię zasponsorują, skoro Twoje dzieci nie skłonne do partycypacji w kosztach utrzymania domu, jaki im stworzyłaś . Albo zapisz się na następną psychoterapię :))).
        --
        Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
        • Dorosłe, dysfunkcyjne dzieci z dysfunkcyjnej rodziny.

          --
          "Jakby można było dać przez neta w ryj, to byłoby tu o wiele spokojniej". <lumberjack>
        • leda16 napisała:

          >
          > Nie wiesz, co myślą Twoje dzieci?! Izolujesz się od nich nie zadając sobie nawe
          > t fatygi, żeby je o to zapytać?

          Nie wiem, skąd bierzesz te informacje, ze nie wiem, co myslą. Wiem, mamy dobry kontakt ze sobą.

          Bardziej interesuje Cię jakiś urojony Rysiek. N
          > ie znasz poglądów i postaw swoich dzieci wobec własnej rodziny?! To co z Ciebi
          > e za matka Mona?!

          Znam ich poglądy, tylko wiem, że starają się również o lojalność wobec ojca, nie tylko wobec mnie.


          No nie dziwota, skoro szukasz akceptacji w internecie zamiast
          > u bliskich, a czas należny dzieciom od lat poświęcasz na wyssane z brudnego pa
          > lucha ploty o nickach internetowych i żyjesz ich wirtualnym życiem zamiast swoi
          > m.
          >
          Mam duzo akceptacji w realnym świecie, w tym od córek również. Nie potrzebuję jej szukać w necie, tym bardziej, że tu łatwiej zetknąć się z brakiem akceptacji czy agresją, jak to jest w przypadku rozmowy z Tobą.
          > >
          Czasu poświęcam moim córkom więcej niż przeciętna matka, w necie nie spędzam dużo czasu w przeciwieństwie do Ciebie.

          > > Poza tym jest kwestia, że on tak je nastawił, że są to pieniądze tylko dl
          > a nich
          > > i one nie bardzo chcą dokładać się do codziennych kosztow utrzymania.
          >
          >
          > On je "nastawił" a Ty wychowywałaś - latami. On - niby ten zły, Ty ta dobra. To
          > czemu efekty wychowawcze jakoś nie po Twojej myśli? Poproś Ryśka z Adrianą, mo
          > że Cię zasponsorują, skoro Twoje dzieci nie skłonne do partycypacji w kosztach
          > utrzymania domu, jaki im stworzyłaś .

          Są skłonne, część pieniędzy mi oddają, jedna zarobiła na wyjazd. Wczoraj miałam zły dzień, a poza tym ta kwestia jest trochę płynna i ciągle dyskutujemy, myślałam, że ktoś mi życzliwie poradzi jak ją rozwiązać, ale Ty wolisz dowalać.
          Wczoraj rozmawiałam z dwiema koleżankami, z których jedna jest psychologiem, już wiem co robić.

          Albo zapisz się na następną psychoterapię
          > :))).

          Chętnie.
          • mona.blue napisała:
            > mamy dobry
            > kontakt ze sobą.


            Skoro tak, to panienki powinny być zorientowane w kosztach własnego utrzymania, wiedzieć, że jedna pensja to pryszcz i będąc "lojalne" wobec ojca nakładają na Ciebie dodatkowy ciężar.



            ta kwestia jest trochę płynna i ciągle dyskutujemy,


            Obowiązki alimentacyjne są bezdyskusyjne! Zamiast dyskutować, trzeba działać, bo od mielenia ozorem forsy nawet na kilo chleba nie przybędzie.


            myśl
            > ałam, że ktoś mi życzliwie poradzi jak ją rozwiązać, ale Ty wolisz dowalać.


            Myślałam, że ta sprawa jest dla każdej matki oczywista.


            > Wczoraj rozmawiałam z dwiema koleżankami, z których jedna jest psychologiem, ju
            > ż wiem co robić.


            E, tam. Napiszę Ci co robić, jaką zastosować taktykę , chcesz, to skorzystasz z rady a nie to nie. Przede wszystkim nie wlec panienek do Swądu Rodzinnego, bo dzieci w tym wieku to delikatne stworzenia, będą się stresować bardziej niż sprawa tego warta. Zaś tatuś wytrenowany w manipulacji na Tobie, na sali sądowej będzie skuczał jaki to on biedny, chory, a córeczki niewdzięczne, bez sumienia, przez matkę podpuszczone oczywiście...Panienki gotowe rozpłakać się na rozprawie, wycofać wniosek albo zawrzeć umowę z tatuśkiem na żałośnie niska kwotę alimentów. Sama napisz pozew z wyliczeniem kosztów utrzymania dziewczynek, rachunki za media, jedzenie, kosmetyki, buty,kulturę, najlepiej zbieraj przez miesiąc i im każ zbierać paragony imienne. Wtedy Swąd takich dowodów nie podważy. W pozwie MUSI BYĆ wniosek o ujawnienie PIT-ów wyrodnego tatuśka za rok ubiegły. Na wezwanie Swądu Urząd Podatkowy ma obowiązek wysłać te PITy. Od dzieci weź tylko upoważnienie do występowania w ich imieniu przed sądem. Wtedy działasz jako jakby ich adwokat, powołujesz świadków, dowody, składasz wnioski do sądu.Oczywiście sąd je przesłucha ale będzie to jednorazowe przesłuchanie a nie włóczenie się przez pół roku po sądach i konieczność oglądania gęby wyrodnego tatuśka. Zgrabny pozew mam nadzieję napisać potrafisz a na sali sądowej zmienić się w rekina. Co do zaległych alimentów, sprawa jest prosta - też pełnomocnictwa od dzieci, ostatni wyrok sądowy i z tym do komornika.



            --
            Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
        • Leda, ze wszystkich osób, które tu piszą psychoterapia przydałaby się najbardziej Tobie, szkoda, że tego nie rozumiesz.
    • Co robić? Złożyć pozew do sądu rejonowego, wydział rodzinny i nieletnich. Nie wiem, gdzie mieszkasz, ale dobrze by było, gdybyś była zameldowania np. w Warszawie i tam złożyła pozew. Wtedy masz gwarację, że dostaniesz wyższe alimenty ;)

      Tu jest dobry przewodnik, jest też wzór pozwu:
      samodzielne-matki.free.ngo.pl/alimenty-FAQ.html#alimenty-wysokość
      Powodzenia!
      • Fredziu, bardzo dziękuję.
      • Dzisiejsze kobiety (dorosłe) są samodzielne i samofinansujące. Nie potrzebują żadnej łaski od chłopów, zwłaszcza nie potrzebują ich pieniędzy.


        --
        "Jakby można było dać przez neta w ryj, to byłoby tu o wiele spokojniej". <lumberjack>
        • ka.rp napisał:

          > Dzisiejsze kobiety (dorosłe) są samodzielne i samofinansujące. Nie potrzebują ż
          > adnej łaski od chłopów, zwłaszcza nie potrzebują ich pieniędzy.
          >
          > Uważasz, że ojciec dzieci nie ma obowiązku finansowania ich podstawowych potrzeb?
          Bardzo egocentryczne i wygodne podejście, zrobić dzieci i umyć ręce.
          • mona.blue napisała:

            > > Uważasz, że ojciec dzieci nie ma obowiązku finansowania ich podstawowych
            > potrzeb?
            > Bardzo egocentryczne i wygodne podejście, zrobić dzieci i umyć ręce.

            Mona, napisalas ze Twoje dzieci sa dorosle tak? To one same musza wymyslic jak chca zyc, skad brac pieniadze i jak je wydawac? Dajesz im wikt i opierunek, fajnie i milo z Twojej strony. Reszte musza sobie same znalezc, pracujac, zaskarzajac tatusia o alimenty itp... ale to nie Twoj problem, a napisalas ze "pozwiecie" go o alimenty, Ty nie, one moga jak chca...
            • cynta napisała:



              > Mona, napisalas ze Twoje dzieci sa dorosle tak? To one same musza wymyslic jak
              > chca zyc, skad brac pieniadze i jak je wydawac?


              A cóż Ty za bzdury pierdzielisz kobieto i to w XXI wieku! Na jakim świecie żyjesz, a może z Księżyca spadłaś?! Nie wiesz, że wobec dorosłych, ale niesamodzielnych zawodowo czyli uczących się dzieci rodzice mają bezwzględne obowiązki alimentacyjne???



              Dajesz im wikt i opierunek, faj
              > nie i milo z Twojej strony. Reszte musza sobie same znalezc,


              Gdzie, na ulicy? Ile Ty masz lat i co dotąd "sama" sobie znalazłaś? Masz magistra, mieszkanie, samochód, dochodową pracę? Sama, to w wieku dzieci Mony możesz co najwyżej znaleźć sobie kochanka pod pierwszą latarnią. Wszystko inne zdobywasz z pomocą rodziców.

              pracujac,


              Tiaa, mają pracować i zawalić studia? Młodzi są różni, jedni mniej, drudzy bardziej zdolni, trudność studiów też jest różna. Nie wyobrażam sobie np. pracy przez dziecko studiujące medycynę, prawo czy choćby jakiś ścisły kierunek. To sprawa indywidualna. Wiadomo, iż lepiej skończyć dzienne studia na renomowanej, państwowej uczelni jak UJ, PW, WSE niż w weekendowych studiach o prymitywnym poziomie na raty kupować tytuł magistra. My jeszcze przez 1,5 roku będziemy utrzymywać studiującego syna i to jest jak najbardziej nasz - rodziców problem. Całe swoje życie podporządkowaliśmy najstaranniejszemu wykształceniu dzieci. Wszyscy rodzice z naszego kręgu towarzyskiego tak robią. Z ludźmi, którzy ścigają dzieci do roboty zamiast do nauki, nie zadajemy się.


              zaskarza
              > jac tatusia o alimenty itp...


              Żeby zaskarżyć własnego ojca o alimenty, trzeba być bezczelną, z tupetem, kutą na 4 nogi wydrą. Mało która młodziutka dziewczyna sprosta takiemu stresowi walki z dojrzałym, wycwanionym facetem. zwłaszcza ojcem o to, co się jej należy.


              ale to nie Twoj problem,


              Przecież to matka - własnym dzieciom chciałaby Nieba przychylić. Zresztą skoro Ona poczuwa się do obowiązku alimentacyjnego a on nie, to wiadomo - zwyrodnialec, który ugnie się tylko przed przemocą. A pięść musi mu pokazać Ona , nie młodziutkie, wrażliwe panienki.

              a napisalas ze "pozwieci
              > e" go o alimenty, Ty nie, one moga jak chca...


              Owszem, Ona może jako ich pełnomocnik procesowy.


              --
              Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
              • Leda leda, nie wstydz sie, wykarmilas, wyksztalcilas sroke adrianke i co z tego masz?
                Komu kolejne podrzuci? Tym razem tobie?
              • leda16 napisała:

                > A cóż Ty za bzdury pierdzielisz kobieto i to w XXI wieku! Na jakim świecie żyje
                > sz, a może z Księżyca spadłaś?! Nie wiesz, że wobec dorosłych, ale niesamodzie
                > lnych zawodowo czyli uczących się dzieci rodzice mają bezwzględne obowiązki ali
                > mentacyjne???
                >
                No wlasnie zyje na tej samej planecie co Ty tylko troche w innym miejscu, na szczescie, gdzie rowniez bierze sie pod uwage pomoc finansowa rodzicow ale kiedy jej nie ma mozna pieniadze pozyczyc z banku i nie byc dorosla osoba na utrzymaniu rodzicow czy rodzica.
                >

                > Gdzie, na ulicy? Ile Ty masz lat i co dotąd "sama" sobie znalazłaś? Masz magi
                > stra, mieszkanie, samochód, dochodową pracę? Sama, to w wieku dzieci Mony możes
                > z co najwyżej znaleźć sobie kochanka pod pierwszą latarnią. Wszystko inne zdoby
                > wasz z pomocą rodziców.

                W pracy, aby miec pieniadze pracuje sie.. w przeroznych miejscach. A lat mam podobnie jak Ty jezeli mamy studiujace dzieci. Co do mojego stanu posiadania to mam duzo wiecej niz to co nadmienilas, i tak, zdobylam to sama, napewno nie przez rodzicow. Zdobywanie czegokolwiek za pomoca rodzicow kiedy jest sie dorosla osoba jest niemoralne, niewychowawcze i wplywa fatalnie na przyszla doroslosc danego osobnika, a!! i wytwarza postawy roszczeniowe, na zycie...

                > Tiaa, mają pracować i zawalić studia? Młodzi są różni, jedni mniej, drudzy bard
                > ziej zdolni, trudność studiów też jest różna. Nie wyobrażam sobie np. pracy prz
                > ez dziecko studiujące medycynę, prawo czy choćby jakiś ścisły kierunek. To spra
                > wa indywidualna. Wiadomo, iż lepiej skończyć dzienne studia na renomowanej, pań
                > stwowej uczelni jak UJ, PW, WSE niż w weekendowych studiach o prymitywnym pozio
                > mie na raty kupować tytuł magistra.

                Bzdura, i snobizm!
                Nie, maja pracowac i nie zawalic studiow, a jak zawala to ICH sprawa, nie Twoja, to ICh zycie, nie Twoje. Jak sa mniej zdolne to sudiuja cos latwiejszego na mniej wymagajacej uczelni, tez nie twoja sprawa. Mam nadzieje ze synek nie pie...ie wsparciem rodzicow i nie zacznie piec kotletow w MacDonaldzie.. ciekawe co wtedy zrobisz? nie bedziesz sie z nim zadawac??
                Moja corka studiouje prawo na jednej z 10 pierwszych uczelni w Stanach i pracuje, dorabiajac do pozyczki bankowej. Mysle ze z duma sama ja splaci.

                My jeszcze przez 1,5 roku będziemy utrzymyw
                > ać studiującego syna i to jest jak najbardziej nasz - rodziców problem. Całe s
                > woje życie podporządkowaliśmy najstaranniejszemu wykształceniu dzieci. Wszyscy
                > rodzice z naszego kręgu towarzyskiego tak robią. Z ludźmi, którzy ścigają dzie
                > ci do roboty zamiast do nauki, nie zadajemy się.
                >
                Wyzej s...sz niz do...e masz Leda i tyle! Wszystko mu podporzadkowaliscie? chyba Twoje zdrowie psychiczne i radosc zycia tez bo jakos i jednego i drugiego Ci brak, nie mowic o zdrowym rozsadku... Co za szczescie ze nie musialabym sie z Toba zadawac... ufff


                > Żeby zaskarżyć własnego ojca o alimenty, trzeba być bezczelną, z tupetem, kutą
                > na 4 nogi wydrą. Mało która młodziutka dziewczyna sprosta takiemu stresowi walk
                > i z dojrzałym, wycwanionym facetem. zwłaszcza ojcem o to, co się jej należy.
                >
                Ja mialam oboje rodzicow zaskarzonych i to byl pomysl mojej mamy... swietnie wyszlam na stypendium... A bycie bezczelna, z tupetem i kuta na 4 nogi tylko w zyciu poplaca, wylacznie!

                >
                > Przecież to matka - własnym dzieciom chciałaby Nieba przychylić. Zresztą skoro
                > Ona poczuwa się do obowiązku alimentacyjnego a on nie, to wiadomo - zwyrodniale
                > c, który ugnie się tylko przed przemocą. A pięść musi mu pokazać Ona , nie młod
                > ziutkie, wrażliwe panienki.

                Boze! na czym ty jestes??? Nie mozna podejmowac decyzji i krokow za dorosle dzieci, nawet za mlodziutkie piz...e panienki. Nie mozna traktowac 22 letniego czlowieka jak dziecka, odbierasz mu prawo do wolnosci i samostanowienia. On ma sie uczyc jak byc doroslym a nie czekac na zalatwienie mu doroslosci przez mamuske.. brrr i to jaka!

                > Owszem, Ona może jako ich pełnomocnik procesowy.
                Jezeli corki ja o to poprosza, jezeli nie zechca to chyba jednak nie moze nic zrobic ...
                • cynta napisała:

                  > No wlasnie zyje na tej samej planecie co Ty tylko troche w innym miejscu,


                  No właśnie - punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.


                  bierze sie pod uwage pomoc finansowa rodzicow ale kiedy
                  > jej nie ma mozna pieniadze pozyczyc z banku i nie byc dorosla osoba na utrzyman
                  > iu rodzicow czy rodzica.


                  W Polsce do wzięcia kredytu potrzebni są żyranci. Kto będzie żyrował kwotę ok. 60 tys. młokosowi bez grosza przy duszy? Jeśli dochodzi już do takiej konieczności, to żyrantami znowu są tylko rodzice. Zresztą w jakim celu oddawać więcej niż się wzięło lub startować w dorosłe życie z garbem kredytowym na plecach? Dla zasady? W Polsce istnieje też ryzyko, że nawet po dobrych studiach można 2-3 lata nie mieć pracy w swoim zawodzie, imać się różnych prac dorywczych, kiepsko wynagradzanych, bez ubezpieczeń, na czarno. Co wtedy z kredytem? O pojęciu postawienia dłużnika w stan natychmiastowej wypłacalności cośkolwiek słyszałaś ? Nasz starszy syn wyjechał po studiach do Anglii. Nie mógłby tego zrobić, gdyby miał kredyt bankowy na karku. A wiesz dlaczego od razu dostał dobrze płatną pracę w swoim zawodzie? Bo poziom wykształcenia brytyjskich ekonomistów jest b. niski w tych ich darmowych uczelniach mimo, iż selekcja odbywa się już na poziomie szkoły podstawowej.


                  > W pracy, aby miec pieniadze pracuje sie.. w przeroznych miejscach.


                  A gdzie chcesz , żeby Twoje dziecko zakuwało do egzaminów i zaliczeń? Przy mopie, przy kasie sklepowej czy może w WC jako babka klozetowa? Pomijając już w wielu kierunkach studiów obowiązkową obecność na wykładach i ćwiczeniach oraz rozstrzelenie tych zajęć od godz. rannych do wieczora.


                  Co do mojego stanu posiadania to m
                  > am duzo wiecej niz to co nadmienilas, i tak, zdobylam to sama, napewno nie prze
                  > z rodzicow.


                  Jednak nie wszystkie dzieci są takie zaradne i obrotne jak Ty i Twoje dzieci.


                  Zdobywanie czegokolwiek za pomoca rodzicow kiedy jest sie dorosla o
                  > soba jest niemoralne,


                  Dlaczego niemoralne jest ułatwianie życia swoim dzieciom? Te wszystkie fortuny Rubinsteinów Kennedych i Rockefellerów nie powstały dlatego, że rodzice topili swój dorobek życiowy w morzu a dzieci zarabiały na studia w Yale Princeton, Harvardzie wywijając mopem. W Anglii , jeśli nie skończysz pewnego typu uczelni prywatnej, niektóre stanowiska są przed Tobą zamknięte raz na zawsze. Tam się zapisuje dzieci, gdy są jeszcze w kołysce.


                  > Bzdura, i snobizm!


                  Bynajmniej. To czego ja się uczyłam na studiach dziennych, teraz obejmuje program studiów podyplomowych, zaś absolwenci studiów zaocznych są bardzo kiepsko przygotowani do wykonywania swojego zawodu. Absolwent różnych takich szkółek typu J. Majchrowskiego nawet poprawnie pisać po polsku nie umie. Za to aspiracje ma jak stąd do Honolulu.


                  > Nie, maja pracowac i nie zawalic studiow, a jak zawala to ICH sprawa, nie Twoja
                  > , to ICh zycie, nie Twoje.


                  Właśnie, że moja. Ich życie jest integralnie związane z naszym - rodziców. Natomiast nie jest moją sprawą, jak dziecko koleżanki zawali studia z powodu machania mopem.


                  Jak sa mniej zdolne to sudiuja cos latwiejszego na m
                  > niej wymagajacej uczelni,


                  I lądują w życiu na mniej płatnych stanowiskach, na mniej ich stać, mniej komfortowe mają życie. A jeśli te mniej zdolne są jeszcze zmuszone pracować, kończą edukację na LO a wtedy mop ich nie minie, ich dzieci będą miały gorszy start życiowy, dziedzicząc w ten sposób status społeczny swoich rodziców.


                  tMam nadzieje ze synek nie pie..
                  > .ie wsparciem rodzicow i nie zacznie piec kotletow w MacDonaldzie.. ciekawe co
                  > wtedy zrobisz? nie bedziesz sie z nim zadawac??


                  Nie pie..., bo wie, że to dla niego najważniejsze i zdeterminuje całe jego życie. Zresztą wyobraź sobie, fascynuje go jego przyszły zawód ale stypendium rektorskie to zaledwie...300 zł. Nie miałby go, gdyby zamiast ślęczeć nad projektami, siedział przy kasie bądź wywijał łopatą na budowie.




                  > Wyzej s...sz niz do...e masz Leda i tyle! Wszystko mu podporzadkowaliscie? chyb
                  > a Twoje zdrowie psychiczne i radosc zycia tez bo jakos i jednego i drugiego Ci
                  > brak, nie mowic o zdrowym rozsadku...


                  Dzieci są naszą radością życia, one i ich sukcesy.


                  Co za szczescie ze nie musialabym sie z T
                  > oba zadawac... ufff


                  Widać niewiele Ci do szczęścia potrzeba :))). A ponieważ zapewne nigdy się nie spotkamy w realu, czeka Cię życie w nieustającej szczęśliwości :).
                  >




                  > Boze! na czym ty jestes??? Nie mozna podejmowac decyzji i krokow za dorosle dzi
                  > eci, nawet za mlodziutkie piz...e panienki.


                  A dlaczego nie? I czemuż to dzieci nie miałyby się zgodzić z decyzją matki, która podniesie komfort życia całej rodziny?

                  Nie mozna traktowac 22 letniego czl
                  > owieka jak dziecka, odbierasz mu prawo do wolnosci i samostanowienia.


                  W przypadku, który dyskutujemy, oszczędzam dzieciom ogromnego stresu jaki wiąże się z występowaniem przed sądem przeciwko własnemu ojcu i chronię ich zdrowie psychiczne. Jakież ograniczenie ich wolności z tym się wiąże?


                  On ma sie
                  > uczyc jak byc doroslym a nie czekac na zalatwienie mu doroslosci przez mamuske
                  > .. brrr i to jaka!



                  W sądzie ma się tego uczyć?!


                  > Jezeli corki ja o to poprosza,


                  Podejrzewam, że nawet nie wiedzą o takiej możliwości podobnie jak sama Mona a lęk córek przed traumą związaną ze sprawą sądową paraliżuje ich chęć działania. Lęk ten związany jest zresztą z wcześniejszymi doświadczeniami życiowymi gdzie piwsko ojca było ważniejsze niż dobro pozostałych członków rodziny.

                  jezeli nie zechca to chyba jednak nie moze nic z
                  > robic ...


                  A czemu by miały nie chcieć? Na jakiej podstawie zakładasz, iż będą spokojnie patrzeć jak matka ledwo wiąże koniec z końcem?


                  --
                  Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
              • > Tiaa, mają pracować i zawalić studia? Młodzi są różni, jedni mniej, drudzy bard
                > ziej zdolni, trudność studiów też jest różna. Nie wyobrażam sobie np. pracy prz
                > ez dziecko studiujące medycynę, prawo czy choćby jakiś ścisły kierunek. To spra
                > wa indywidualna. Wiadomo, iż lepiej skończyć dzienne studia na renomowanej, pań
                > stwowej uczelni jak UJ, PW, WSE niż w weekendowych studiach o prymitywnym pozio
                > mie na raty kupować tytuł magistra. My jeszcze przez 1,5 roku będziemy utrzymyw
                > ać studiującego syna i to jest jak najbardziej nasz - rodziców problem. Całe s
                > woje życie podporządkowaliśmy najstaranniejszemu wykształceniu dzieci. Wszyscy
                > rodzice z naszego kręgu towarzyskiego tak robią. Z ludźmi, którzy ścigają dzie
                > ci do roboty zamiast do nauki, nie zadajemy się.

                Ledo, kwestia jest czysto teoretyczna bo nie każdy studiuje medycynę czy prawo.
                I jeśli nie jest to kierunek "trudny" to nie widzę przeszkody aby co 2gi weekend dorobić sobie na "waciki" aby odciążyć rodzica utrzymującego dom. Chyba że Ty widzisz w tym problem?
                Robi tak bardzo wielu młodych ludzi pracując na umowy zlecenie i nie mówimy tu o pracy pod latarnią ale np o ankieterach czy hostessach.
                Sama dorabiałam sobie zleceniami w trakcie nauki jednocześnie mając alimenty od ojca które stanowiły "mój" wkład do opłat domowych.
                Dorobione pieniądze rozchodziły się na moje własne osobiste wydatki a że znacznie przewyższały alimenty mogłam sobie spokojnie bez "naciągania" matki pozwolić na fajne wakacje czy drogie buty. W pracy nie ma nic złego, przeciwnie jeśli młody człowiek doświadczy na własnej skórze trudu zarabiania nabierze szacunku do swych protoplastów.

                Poza tym Ledo czasy się zmieniają a pracodawcy narzucają pewne "wymogi" które nie są fair ale niestety obowiązują na rynku pracy. W tym momencie niestety bardziej wartościowy jest pracownik który uczy się i jednocześnie pracuje (studia zaoczne + praca) niż ten który przyjdzie z dyplomem i "czystym" cv. Oczywiście nie mówię o lekarzach i prawnikach bo tu jest jakby sprawa zupełnie odmienna.
                Także Twoje namawianie do tego aby dzieci trzymać na utrzymaniu do 25 roku życia może w niektórych przypadkach się sprawdzi jednak nie zawsze jest to dobre rozwiązanie.
                • yag-nik napisała:
                  I jeśli nie jest to kierunek "trudny" to nie widzę przeszkody aby co 2gi weeken
                  > d dorobić sobie na "waciki" aby odciążyć rodzica utrzymującego dom. Chyba że Ty
                  > widzisz w tym problem?


                  Tak, widzę, bo prowadzę dom i wiem jaki jest dzisiaj koszt utrzymania studiujących dzieci. To nie tylko waciki, to wyżywienie, media, ubranie, ksero różnych, niedostępnych w sprzedaży skryptów, obozy naukowe, bezpłatne praktyki zawodowe, bilety na środki komunikacji miejskiej, książki, gazety, czasopisma specjalistyczne, itp. Stypendium naukowe syna starczy mu na maszynki i kosmetyki do golenia :). To bydlę zjada poza wszystkim ok. 1 kg chleba dziennie z dodatkami a wcale nie jest gruby :)

                  > Robi tak bardzo wielu młodych ludzi pracując na umowy zlecenie i nie mówimy tu
                  > o pracy pod latarnią ale np o ankieterach czy hostessach.

                  Owszem, ale po pierwsze - to grosze, kropla w morzu potrzeb a po drugie, nie każda na hostessę się nadaje.

                  > Sama dorabiałam sobie zleceniami w trakcie nauki jednocześnie mając alimenty od
                  > ojca które stanowiły "mój" wkład do opłat domowych.


                  Wg. prawa, jeżeli "sobie dorabiasz", zobowiązany do alimentacji rodzic ma prawo do obniżenia alimentów. Sąd w takich wypadkach przychyla się do jego wniosku.

                  W pracy nie ma nic złego,


                  To prawda.

                  przeciwnie jeśli m
                  > łody człowiek doświadczy na własnej skórze trudu zarabiania nabierze szacunku d
                  > o swych protoplastów.


                  A z tym się nie zgodzę. Po to kształci się dzieci, żeby praca była dla nich przyjemnością, nie trudem. W innym wypadku nienawidzą miejsca, gdzie muszą spędzać 1/3 życia i przebierają nogami do renty inwalidzkiej, stając się obciążeniem dla społeczeństwa.

                  >
                  > Poza tym Ledo czasy się zmieniają a pracodawcy narzucają pewne "wymogi" które n
                  > ie są fair ale niestety obowiązują na rynku pracy. W tym momencie niestety bard
                  > ziej wartościowy jest pracownik który uczy się i jednocześnie pracuje (studia z
                  > aoczne + praca) niż ten który przyjdzie z dyplomem i "czystym" cv.


                  Dlaczego? Przecież każdy inżynier, matematyk, nauczyciel, przychodzi z "czystym cv" A to cv to jedna wielka bujda. Najczęściej daleko ważniejsze jest polecenie, krewni, bądź pierwsze wrażenie, jakie wywrzesz na pracodawcy. Ostatnio szukałam dodatkowej pracy. Na 2 moje cv chamy nawet nie odpowiedziały.


                  > Także Twoje namawianie do tego aby dzieci trzymać na utrzymaniu do 25 roku życi
                  > a może w niektórych przypadkach się sprawdzi jednak nie zawsze jest to dobre ro
                  > związanie.


                  Nigdzie nie pisałam, że zawsze.


                  --
                  Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
          • mona.blue napisała:

            > zrobić dzieci i umyć ręce.

            Umyć sisiorka raczej. Sam dzieci nie zrobił. Mam nadzieję, że nie gwałcił 2x.


            --
            "Jakby można było dać przez neta w ryj, to byłoby tu o wiele spokojniej". <lumberjack>
            • ka.rp napisał:

              > mona.blue napisała:
              >
              > > zrobić dzieci i umyć ręce.
              >
              > Umyć sisiorka raczej. Sam dzieci nie zrobił. Mam nadzieję, że nie gwałcił 2x.

              Jesteś poyebany karp, tyle ci powiem.
              >
              >
              • mona.blue napisała:
                > Jesteś poyebany karp, tyle ci powiem.

                Niepotrzebna agresja Mona. Niektórzy mężczyźni chcą odnieść sukces reprodukcyjny i to jest zgodne z instynktem. Robią dzieci i zostawiają je kobietom albo "podrzucają" je do wychowania innym mężczyznom. Jednak do robienia dzieci potrzeba dwojga. Wybrałaś tego pana na męża, bo pomyliłaś fenotyp (wysoki brunet z niebieskimi oczami?) z genotypem, a dokładniej z duszą. Powiedz z ręką na sercu, że nie wskoczyłaś mu do łóżka jeszcze przed ślubem.


                --
                "Jakby można było dać przez neta w ryj, to byłoby tu o wiele spokojniej". <lumberjack>
                • ka.rp napisał:

                  > mona.blue napisała:
                  > > Jesteś poyebany karp, tyle ci powiem.
                  >
                  > Niepotrzebna agresja Mona. Niektórzy mężczyźni chcą odnieść sukces reprodukcyj
                  > ny i to jest zgodne z instynktem. Robią dzieci i zostawiają je kobietom albo "p
                  > odrzucają" je do wychowania innym mężczyznom. Jednak do robienia dzieci potrzeb
                  > a dwojga. Wybrałaś tego pana na męża, bo pomyliłaś fenotyp (wysoki brunet z nie
                  > bieskimi oczami?) z genotypem, a dokładniej z duszą.

                  Akurat średniego wzrostu blondyn z szarymi oczami, a duszy się niestety nie przyjrzałam

                  Powiedz z ręką na sercu, że nie wskoczyłaś mu do łóżka jeszcze przed ślubem.

                  reprezentujesz typowo męski punkt widzenia
                  ja przedstawię Ci damski - on zaszantażował mnie, że odejdzie, tzw.dowód miłości

                  a wpieniłam się tak na Ciebie bo uderzyłeś w czuła stronę - często przymuszał mnie do niechcianego seksu
                  >
                  >
        • ka.rp napisał:

          > Dzisiejsze kobiety (dorosłe) są samodzielne i samofinansujące. Nie potrzebują ż
          > adnej łaski od chłopów, zwłaszcza nie potrzebują ich pieniędzy.


          Kobiety nie, ale uczące się dzieci potrzebują ich zarówno od matki jak i od ojca.
          >
          >


          --
          Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
    • Wytoczyć sprawe o alimenty.
    • Wiadomo, ze dzieciom pieniadze sa potrzebne. Jezeli jednak masz na tyle pieniedzy, zeby samodzielnie zapewnic corkom godziwy byt, OLEJ DZIADA. Nie ma nic gorszego niz dziad.
      • I badz szczesliwa, ze masz dziada z glowy, dziad jest jak mucha zerujaca na krowim tylku, rzucic dziadowi 10 groszowke pod nogi i kazac mu spier.... na drzewo.
        • Jestem szczęśliwa, że prawie nie mam z nim kontaktu. Całe życie mnie wykorzystywał.

          I pomysleć, że w ostatnich latach naszego małżeństwa tak byłam zamotana, że dawałam mu wiekszość pieniędzy, które on wydawał tak jak chciał, nie licząc się w ogóle z moimi potrzebami.

          Nie myślał o remoncie, o kupnie mebli, o kupnie ubrań dla córek, o tym, żeby kupić do jedzenia to, co ja lubię, nie tylko to co on (z podziału obowiązków wynikało, że on robił zakupy, bo ja i tak wszystko inne miałam na głowie).

          Nie zapomnę czasów, gdy byłam tak głupia, że chodziłam w starej kurtce zimowej (takiej zwykłej, kilkuletniej) zarabiając grubo ponad średnią krajową. Koleżanki nie mogły się nadziwić.

          A jak podczas rozwodu zachorowałam i przeszłam na rentę, to praktycznie cała renta szła na alimenty i czynsz za nasze mieszkanie, w którym mieszkał z córkami, i w którym na szczęście mogłam codziennie bywać. Ja mieszkałam praktycznie na garnuszku u rodziców i żyłam z akcji, które miałam z poprzedniej pracy.

          Nie mówiąc o tym, że prawie nic nie raczył robić w domu.
          • Sa na swiecie takie podle sepy, jak ja ich nienawidze.
          • Ty na przyklad idziesz na zakupy, potrzebny caly wozek produktow, on idzie na zakupy, potrzebna tylko woda mineralna.
            • Dokładnie, zakupy składały się w połowie z piwa.
              • mona.blue napisała:

                > Dokładnie, zakupy składały się w połowie z piwa.

                A jak Ci braklo pod koniec miesiaca, to pewnie na fajki musialas pozyczac
                • Fajek nie palę :)

                  Na szczęście dobrze wtedy zarabiałam, zostawiałam sobie część pieniędzy, tylko szlag mnie trafiał, bo nie można było zaplanować większych wydatków typu meble, wakacje.

                  No i na fajne ciuchy miałam mało kasy.
                  • Tak mi sie przypomnial jeden tworkowy przypadek, o ktorym mowili "szczoch"- to ten uposledzeniec, o ktorym z leda dyskutowalam w watku, ktory o mnie zalozylas. Od wszystkich wyciagal kase, bo uwazal, ze mu sie nalezy, bo on to chory jest. Zbieral wszystkie mozliwe drobne i wymuszal agresja, ludzie dawali mu kase ze strachu. Pozniej wpadl na pomysl wyciagania haraczu od tych, ktorzy go sie bali. Szczoch przyjal sobie do tego durnego lba, ze on zostal stworzony do kontrolowania tego swiata, kto ile wydaje, kto na czym spedza czas, co robia czyje dzieci (wlasnych na szczescie miec nie moze, medycyna wiele lat temu o to sie postarala), kto jakim autem jezdzi. Wszycy musieli zyc zgodnie z instrukcja obslugi srubokreta ze swiatelkiem. Nie zapomne, jak od jednego mlodego chlopaka dostal w prezencie srubokret:)
                    Pomysl, jakbys z czyms takim musiala zyc pod jednym dachem, brrr zgroza:)
      • adriana_ada napisała:

        > Wiadomo, ze dzieciom pieniadze sa potrzebne. Jezeli jednak masz na tyle pienied
        > zy, zeby samodzielnie zapewnic corkom godziwy byt, OLEJ DZIADA. Nie ma nic gors
        > zego niz dziad.

        Właśnie chodzi o to, że ledwo mi starcza do pierwszego, a jeszcze powinnam spłacać debet i kartę kredytową, zadłużenie, które wzięło się głównie z braku pieniędzy po rozwodzie.

        No, ale on daje im coś dobrowolnie, co prawda mało - wczoraj dał jednej 150 zł, pewnie więcej ona w tym miesiącu nie zobaczy, ale dobre i to.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.