19.04.04, 20:33
Ostatnio zadał mi ktoś pytanie:
Po co żyjesz?
Jaki jest sens Twojego życia?
I wiecie co? Po krótkiej "rozmowie" ......"nie wiem"...naprawde!
Obserwuj wątek
      • qw5 Re: Sens? 19.04.04, 21:22
        A może jest tyle sensów, ile ludzi. Bo tak sobie myślę, że jest/było paru
        ludzi, którzy nie osiągnęli najwyższych poziomów samoświadomości,
        a jednak...,jednak ich egzystencja ma/miała głęboki sens - czasem ogólnoludzki,
        czasem jednostkowy.

        Zgadzam się, że człowiek powinien się rozwijać wciąż i wciąż, ale kierunki tego
        rozwoju mogą być RÓŻNE, powinny być różne.
        Cóż nam po samych filozofach, mędrcach, uczonych, uduchowionych, muszą byc też
        tacy, co zdejmą z ulic pokłady śmieci nie debatując nad tym zbytnio, a jednak
        mając gdzieś tam głęboko przekonanie, że zrobili coś dobrego, coś sensownego,
        coś nie tylko dla siebie, ale i innych.
    • zegarek6 Re: Sens? 19.04.04, 23:11
      Na to pytanie odpowiedziała pewna Pani:
      Żyje po to ,żeby pracować.
      A po co Pani pracuje? Padło pytanie.
      No po to ,żeby zarabiać pieniadze.
      A po co Pani zarabia pieniądze? Padło pytanie.
      Hm....no po to ,żeby żeby żyć.
      Wtedy obieta się zastanowiła i stwierdziła ,że ma córke-która ma problemy..
      pomaga jej.....
      Padło pytanie:
      Przecież ani pieniędzy ani córki Pani nie abierzae do grobu......?
          • anula36 Re: Sens? 20.04.04, 09:34
            A nie wydaje ci sie ,ze kazdy zyje po cos innego? czemu jedni pozostaja
            szczesliwymi bezdzietnymi inni wychowuja 10 dzieci, jeszcze inni dziesiatki
            dzieci w rodzinnych domach dziecka?
            Jedni zarabiaja krocie i buduja bastiony dobrobytu,inni pomagaja biednym w
            Kalkucie.
            jedni zyja swiatem i rozrywkami, inni wybiaraja zakony kontemplacyjne
            i kazdy znich zyje "po cos" tylko to "cos "jest rozne.
            A swoja droga czy to nie 3 zasadicze pytania filozofii? Skad przychodzimy, jaki
            jest sens zycia, dokad zmierzamy?
            Duzo o tym mowiono, ale ktora odpowiedz jest sluszna???
            • zegarek6 Re: Sens? 25.04.04, 00:39
              anula36 napisała:

              >" A nie wydaje ci sie ,ze kazdy zyje po cos innego? czemu jedni pozostaja
              > szczesliwymi bezdzietnymi inni wychowuja 10 dzieci, jeszcze inni dziesiatki
              > dzieci w rodzinnych domach dziecka?"
              A co z tymi co tracą w pewnym momencie to co kochają ,tracą osobę bliską,
              tracą to co dotychczas osiągnęli,tracą wiarę w siebie i w.....
              Czy oni też są potrzebni...też mają jakieś "przeznaczenie"?
    • swojadroga Re: Sens? 20.04.04, 09:31
      Od kilku dni zastanawiam się nad sensem swojego życia...i doszedłem do wniosku,
      że chyba moim sensem jest pomoc innym w jego odnalezieniu, tyle tylko, że...
      coraz mniej na to mam siły, więc chyba tracę swój sens życia...

      --
      Pozdrawiam
      m
        • swojadroga Re: Sens? 20.04.04, 09:39
          Póki akumulator miał stały dostęp do ładowania, to dawał rady...ale źródło
          energii się "odnalazło" i przestało ładować...

          --
          Pozdrawiam
          m
        • swojadroga Re: Sens? 20.04.04, 09:45
          Tak tu siedzę, czytam i myślę... muszę sobie znaleźć inny sens życia albo
          skończę na stojąc na krawędzi jakiegoś wysokiegoo budynku w mieście...

          --
          Pozdrawiam
          m
            • swojadroga Re: Sens? 20.04.04, 09:52
              W tej chwili tak żyję i wcale mi to nie odpowiada, ale nie chcę żyć już tak jak
              żyłem... Zastanawiam się nad sensem czekania i słowem "Kocham Cię"...

              --
              Pozdrawiam
              m
              • zegarek6 Re: Sens? 20.04.04, 10:49
                Hm.....osiągamy jakiś cel wyznaczony w soim życiu ......i co dalej?
                Przecież każdy szuka czegoś ,dąży do czegoś.....jedni osiągają(inni 'pasują")
                i co? I co z tego mają?Przecież osiągnęli i już do niczego nie dążą?
    • cossa Re: Sens? 20.04.04, 13:17
      sens i cel nie zawsze moga oznaczac to samo
      mysle, ze nie warto za duzo sie nad tym zastanawiac
      bo zycie uplynie
      a gwarancji, ze sie ten sens znajdzie
      nigdy nikt nam nie da

      pozdr.cossa

      --
      "wszyscy tam zamknieci
      wyraznie dostrzegaja szalenstwo pozostalych,
      lecz zaden nie widzi swojego" E.M.
      • zegarek6 Re: Sens? 20.04.04, 20:39
        "że naprawde liczy sie tylko tyle,zeby kochac i byc kochanym:)
        Byc uczciwym, czynic dobrze
        wychowac dzieci, na szczesliwych ludzi
        nie pozostawac w trwalych konfliktach, byc tolerancyjnym,czekac na kazda
        wiosne.."
        I co z tego będziesz miała?Myślisz ,że w ten sposób WSZYSTKICH zadowolisz?
        Zawsze znajdzie sie ktoś kto powie Ci ,że źle czynisz.


        " sens i cel nie zawsze moga oznaczac to samo
        > mysle, ze nie warto za duzo sie nad tym zastanawiac
        > bo zycie uplynie
        > a gwarancji, ze sie ten sens znajdzie
        > nigdy nikt nam nie da"

        No więc po co wogóle żyć?Szukać ciągle jakiegoś celu,dążyć żeby coś osiągnąć,
        żeby komuś pomóc,kogoś zaspokoić?

        Przecież i tak nic z tego nie będziemy mieli!
        Wszyscy są równi w jednym "punkcie"i to zarówno źle czyniący jak i uczciwi,
        ci co mają bogactwo i biedni.....


        • co_dzienna Re: Sens? 21.04.04, 05:56
          > I co z tego będziesz miała?Myślisz ,że w ten sposób WSZYSTKICH zadowolisz?
          > Zawsze znajdzie sie ktoś kto powie Ci ,że źle czynisz.

          Masz zadowolić siebie, żyć tak, by dawało to zadowolenie i szczęście Tobie. Nie
          jesteś wszechmogący, by zadowolić wszystkich.
          Żyć w zgodzie z własnymi zasadami po to, by było łatwiej dojść do końca i
          powiedzieć ... żyłem dobrze.

          >
          > No więc po co wogóle żyć?Szukać ciągle jakiegoś celu,dążyć żeby coś osiągnąć,
          > żeby komuś pomóc,kogoś zaspokoić?

          Tu czasem przydaje się wiara w coś. Na przykład w to, że żyjesz, by osiągnąć
          krok po kroku (być może kolejne wcielenia) poziom doskonałości i możliwość dla
          swojej nieśmiertelnej duszy dostą pienia nirwany, a może po to, by złapać co
          się da w doczesności... :)
          Twój wybór.

          > Przecież i tak nic z tego nie będziemy mieli!
          > Wszyscy są równi w jednym "punkcie"i to zarówno źle czyniący jak i uczciwi,
          > ci co mają bogactwo i biedni.....

          Nigdy nie wiesz co będziesz miał z jakiegoś kolejnego zdarzenia. Masz być może
          jedną szansę i nie trać jej na myślenie przez cały czas o równości w tej jednej
          chwili... bo też tego nie wiesz czy ta równość jest faktyczna.
          Dla mnie sensem życia jest wykorzystanie go, doznawanie ciekawych chwili,
          podróżowanie, by zobaczyć jak najwięcej, rozmowy z ludżmi, robienie tego
          wszytkiego co chcę... Zaspokajanie swoich marzeń.
          A jednocześnie sprawiania szczęścia ludziom, bo dawanie innym chwil
          szczęśliwych jest kopalnią zadowolenia dla nas samych.

          W tym co mówisz jest zawarty problem perspektywy. Pomyśl o tym, że jesteś
          mrówką i widzisz niewiele więcej niż swój kopiec, czy polanę w lesie. Wejdź na
          drzewo, by zobaczyć więcej.
          Nie jest najważniejsze w życiu by mieć przedmioty, by osiągnąć sukces, który w
          tej chwili jest synonimem kasy.
          A sens musisz znaleźć sam. Pomyśl, co Ci daje szczęście, co lubisz i rób to, a
          odnajdziesz sens.
        • Gość: inka_s Re: Sens? IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 21.04.04, 10:18
          zegarek6 napisał
          > Przecież i tak nic z tego nie będziemy mieli!
          > Wszyscy są równi w jednym "punkcie"i to zarówno źle czyniący jak i uczciwi,
          > ci co mają bogactwo i biedni.....

          Jednak nie jesteśmy w jednym punkcie. Dlatego, że jedni są szcześliwi mimo
          tego, że w cale nie jest im lekko - a inni żyjący w dobrobycie i bez problemów
          tego szczęścia nie potrafią zaznać.
          To już raczej sa po dwóch stronach barierki. Tylko nie wiem od czego zależy, że
          jedni przez nią potrafią przejść a inni nie?
          • zegarek6 Re: Sens? 21.04.04, 10:58
            Czy nie lepiej zatem żyć jak owy leniwiec,nie biec ,nie dążyc do jakiegoś celu,
            złapać sie jakiejś gałęzi,od czasu do czasu coś zjeźć i po prostu zasnąć?
            A co do religii to czy nie jest powiedziane:"nie troszczcie się zbytnio
            o dzień jutrzejszy......"?
            • Gość: inka_s Re: Sens? IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 21.04.04, 11:16
              Jednym radość daje leniwe życie, coś do jedzenia i sen. Innym ruch, podróż,
              zmiany. Jeszcze innym dokonywanie czegos własnymi rękami, wyczarowywanie z
              kawałka drewna - czegoś, co da radość oku, dotykowi, a przede wszystkim swemu
              twórcy.
              Jeśli ktoś daje sobie wmówić, że radość i szczęście da mu realizowanie modnych
              wzorców - a te nijak się mają do tego co naprawdę by go cieszyło - trudno się
              dziwić, że tylu zagubionych, nieszczęśliwych ludzi mamy w naszym świecie.
              Tak, mamy się nie troszczyć zanadto o dzień jutrzejszy. I czasem trudno odmówić
              temu słuszności - złodzieje, katastrofy, wojny, nagła smierć. Majatku ze sobą
              nie zabierzesz. Radość z dobrego życia - tak.
    • psychoguru Sens podchwytliwy 21.04.04, 13:04

      Pytanie o sens zycia, szczegolnie jesli powtarza sie uporczywie,
      swiadczy o zlym stanie psychicznym i jest jednym z sygnalow depresji.

      Jest to jeden wazny element bo zazwyczaj ktos komu takie pytanie chodzi
      po glowie sama podpowiada sie tez odpowiedz: zycie jest bez sensu. A
      nastepny etap to juz syrena alarmowa depresji: bo skoro bez sensu to
      lepiej z nim skonczyc.

      Mozna tez to odwrocic: ludzie szczesliwi i cieszacy sie zyciem nie maja
      problemu jaki jest sens. Po prostu zyja i jakby nie maja czasu nad
      zastanawianiem sie nad tym: a to sa zakochani, a to maja mile spotkanie,
      pracuja, konsumuja, podziwiaja, kopuluja i oddaja sie innym czynnosciom
      zyciowym.

      Dlatego bardzo zalecane jest przed rozwazaniem sensu zadac sobie pytanie
      czy nasz stan psychiczny jest dobry a takze jesli ktos nadaje komunikaty na
      ten temat czy jego stan psychiczny jest dobry. Dopiero po upewnieniu sie ze
      wszystko jest pod tym wzgledem w najlepszym porzadku mozemy zaczac rozwazac
      ten wielce sensowny problem. Z tym ze prawdopodobnie nie zabierze nam to duzo
      czasu bo beda jakies inne ciekawe rzeczy w zyciu.

      A jezeli okaze sie ze nasz lub kogos stan psychiczny nie jest w porzadku to
      potraktowac pytanie o sens jako sygnal taki jak goraczka na termometrze i
      zastanowic sie co robic.
      • anula36 Re: Sens podchwytliwy 21.04.04, 21:46
        Jak to co robic:) Isc do psyciatry, ze swoja depresja.Owszem poczucie bezsensu
        zycia, jest objawem depresji, ale zastanawianie sie nad sensem to raczej objaw
        rozwoju psychicznego.
        • psychoguru Sens jeszcze raz 22.04.04, 13:49
          anula36 napisała:

          > Jak to co robic:) Isc do psyciatry, ze swoja depresja.Owszem poczucie
          >bezsensu zycia, jest objawem depresji,

          Slusznie....

          >ale zastanawianie sie nad sensem to raczej objaw rozwoju psychicznego.

          Niestety to nie jest takie proste. Przed pojawieniem sie poczucia bezsensu
          zycia czesto najpierw pojawia sie pytanie o sens zycia. To pytanie staje
          sie coraz bardziej natarczywe i w nastepnym etapie pojawia sie odpowiedz
          czyli poczucie bezsensu. Dlatego pytanie o sens, szczegolnie jesli pojawia
          sie ni stad ni zowad, natretnie czy uporczywie jest wczesnym sygnalem zlej
          kondycji psychicznej. Poczucie bezsensu to juz depresja i lepiej nie czekac
          az sie pojawi.

          Czyli pytanie o sens MOZE BYC objawem rozwoju psychicznego TYLKO gdy ktos bedac
          w doskonalej kondycji: czyli, upraszczajac, szczesliwy bo zdrowy, kasiasty,
          zakochany, superseks itd., zaczyna sie zastanawiac nad sensem zycia. I tu jest
          pozorny paradoks bo ludzie w dobrej kondycji wola nie zastanawiac sie nad
          sensem bo uwazaja ze maja ciekawsze rzeczy do roboty! A jezeli juz to
          przelotnie jak piekne jest szczesliwe zycie. Jest niezwykle rzadkie by ludzie w
          dobrej kondycji medytowali dlugo i gleboko nad sensem zycia. No chyba ze ktos
          jest z zawodu filozofem i to jest jego robota hehe.
          • zegarek6 Re: Sens jeszcze raz 22.04.04, 23:40

            " Czyli pytanie o sens MOZE BYC objawem rozwoju psychicznego TYLKO gdy ktos
            bedac
            >
            > w doskonalej kondycji: czyli, upraszczajac, szczesliwy bo zdrowy, kasiasty,
            > zakochany, superseks itd., zaczyna sie zastanawiac nad sensem zycia."

            Kto to jest : "człowiek szczęśliwy"?
            Przecież "kasiasty"-boi się o swoją kase
            zakochany...może być nieszczęśliwie zakochany
            superseks....w pewnym momencie może zamienić się w supernude
            zdrowy...nie ma ludzi zdrowych...a jeśli tak to wskaż takiego...

            • psychoguru Sens po raz wtory 23.04.04, 07:42
              zegarek6 napisał:

              > > w doskonalej kondycji: czyli, upraszczajac, szczesliwy bo zdrowy, kasiasty
              > > zakochany, superseks itd., zaczyna sie zastanawiac nad sensem zycia."
              > Kto to jest : "człowiek szczęśliwy"?
              > Przecież "kasiasty"-boi się o swoją kase
              > zakochany...może być nieszczęśliwie zakochany
              > superseks....w pewnym momencie może zamienić się w supernude
              > zdrowy...nie ma ludzi zdrowych...a jeśli tak to wskaż takiego...

              Widziales powyzej wyraz "UPRASZCZAJAC"?

              Dobra kondycja psychiczna i poczucie szczescia/zadowolenia nie sa oczywiscie
              uwarunkowane posiadaniem kasy czy zdrowiem. Czesto jednak stwierdza sie ze zly
              stan zdrowia czy brak kasy rzutuje na kondycje psychiczna i stad uproszczenie.

              Na kondycje psychiczna moze wplywac rzecz jasna bardzo wiele elementow, oprocz
              czynnikow zewnetrznych rowniez dzialanie mozgu, np. poziom substancji aktywnych
              (takich jak serotonina, dopamina) a ten moze zalezec od pracy organizmu na
              poziomie biochemicznym. Wiadomo ze zaburzenia hormonalne wplywaja na kondycje
              psychiczna. Stad wlasnie mowi sie o depresji organicznej.

              W ramach profilaktyki na pewno nie zaszkodzi wiec traktowanie powtarzajacych
              sie pytan o sens zycia w naszym mozgu czy od kogos z otoczenia jako wczesnego
              sygnalu zlej kondycji psychicznej i mozliwego poczatku stanu depresyjnego.
              Jezeli tak jest to zamiast rozwazania pytania o sens o wiele rozsadniejsze
              jest zastanawianie sie jak poprawic kondycje psychiczna.
      • zegarek6 Re: Sens? 23.04.04, 23:54
        roseanne napisała:

        > po co?
        >
        > by kogos obdarzyc usmiechem
        > a innym zagrac na nerwach
        > i miec z tego przeogromna satysfakcje :P


        Kiedyś wpajano mi właśnie to pierwsze wyjście i stosowałem sie do niego,
        jednak czasami,czasami nawet częściej obracało się to przeciwko mnie....:(
        A żyć po to ,żeby grać komuś na nerwach....nie bawiło mnie to...

        • paindepice Re: Sens? 25.04.04, 20:35
          jaki jest sens zycia..
          przynajmniej taki, aby po smierci stwierdzic ze to życie bylo, ze cos sie w nim
          zrobilo i ze jestesmy z niego mniej lub wiecej zadowoleni, trzeba zyc tak aby
          nie zalowac, trzeba robic to co sie chce zeby nie myslec co by bylo gdyby, i to
          jest wlasnie sens, przezyc to zycie po swojemu, kazdy ma swoj sens i to chyba
          poniekad o to chodzi
          chociaz nie do konca...
            • jmx Re: Sens? 26.04.04, 01:49
              zegarek6 napisał:

              > Gdyby tak każdy mógł:"przeżyc to życie po swojemu" to na świecie byłoby takich
              > pytań......

              Ktoś żyje za Ciebie? ;-)


              --
              :-)))
              • zegarek6 Re: Sens? 27.04.04, 00:17
                jmx napisała:
                >
                > Ktoś żyje za Ciebie? ;-)
                Hm....chyba nie...? Bo gdyby żył to też napewno by się zastanawiał nad sensem
                życia.....:)
                >
                >
      • zegarek6 Re: Sens? 27.04.04, 00:19
        Gość portalu: Crom napisał(a):

        " Sensem życia człowieka jest CIĄGŁY ROZWÓJ"
        I do czego on prowadzi?
        "Człowiek rodzi się głupcem i umiera głupcem"....bez obrazy:)
        • zegarek6 Re: Sens? 28.04.04, 00:57
          Może troche przesadziłem,ale czy to nie prawda? Przecież życie to jedno wielkie
          dążenie do ......pogoń za......a co jeśli straci się kogoś kto był "napędem"
          w życiu....kogoś dzięki ,któremu chciało sie zyć?
    • sita_atlantis Re: Sens? 28.04.04, 10:43
      Sensem życia jest ciągłe poszukiwanie tego sensu...
      --
      "Interesuje mnie przyszłość, ponieważ mam zamiar spędzić w niej resztę życia."
      A. Kattering
      gg:6647523
      • psychoguru Sens sensu 30.04.04, 08:45
        sita_atlantis napisała:

        > Sensem życia jest ciągłe poszukiwanie tego sensu...

        ...jezeli jest sie w dobrej kondycji psychicznej. Ale wtedy sa inne ciekawsze
        rzeczy niz sens poszukiwania sensu, hehe.
    • quin26 Re: Sens? 28.04.04, 11:42
      sens...... no właśnie zawsze myślałam że postawienie sobie jakiegoś celu i
      dążenie do niego ma sens a tu , proszę o to przykład
      cele
      małżeństwo
      dziecko
      własny dom
      ukończenie studiów
      dobra praca

      i tera po osiągnięciu tego wszystkiego co:
      dziecko odejdzie od mamy spódniczki
      dom trzeba będzie remontować
      studia ukończone
      praca da emeryturę
      a małżeństwo w rozpadzie
      ......... i mimo postawionych celów - sensu docelowo nie widać
      • zegarek6 Re: Sens? 29.04.04, 22:55
        quin26 napisała:

        " i tera po osiągnięciu tego wszystkiego co:
        > dziecko odejdzie od mamy spódniczki
        > dom trzeba będzie remontować
        > studia ukończone
        > praca da emeryturę
        > a małżeństwo w rozpadzie
        > ......... i mimo postawionych celów - sensu docelowo nie widać"

        czyli człowiek pozostaje sam sobie i......czego dalej szukać?
    • maika7 Re: Sens? 30.04.04, 09:16
      >Może troche przesadziłem,ale czy to nie prawda? Przecież życie to jedno
      wielkie dążenie do ......pogoń za......a co jeśli straci się kogoś kto
      był "napędem" w życiu....kogoś dzięki ,któremu chciało sie zyć?

      Inaczej widzę sens życia. Nie pogoń. To delektowanie się dniem dzisiejszym. To
      nadzieja na dzień jutrzejszy. To pogodzenie się z dniem minionym. Realizuję
      cele, ale one nie są sensem życia. One nadają mu smak.
      Dla mnie sens życia to polubienie tego fenomenu natury, który mi się
      przydarzył. Na chwilkę.
      M.
      • psychoguru Tu jest sens 30.04.04, 14:37
        maika7 napisała:

        > Inaczej widzę sens życia. Nie pogoń. To delektowanie się dniem dzisiejszym.
        > To nadzieja na dzień jutrzejszy. To pogodzenie się z dniem minionym.
        > Realizuję cele, ale one nie są sensem życia. One nadają mu smak.
        > Dla mnie sens życia to polubienie tego fenomenu natury, który mi się
        > przydarzył. Na chwilkę.

        Tak, wlasnie tak. Moze wiecej: Jestes tym fenomenem a fenomen natury jest
        toba, cos nieprawdopodobnie fenomenalnego. Czyli:

        Wstajesz rano w euforii: oto zaczal sie kolejny dzien przygody z zyciem.
        Nieprzewidywalnosc zdarzen ktore wlasnie nadchodza dodaje lekkiej ekscytacji.
        I mija czas, zdarzenia pojawiaja sie, wchlaniaja nas a my je kreujac nowe
        wydarzenia i to sie przeplata. Wieczorem widzi sie ten ciag zdarzen ktore byly
        i odeszly w niebyt, a jutro znowu szansa na nowa przygode. Delektujesz sie
        strumieniem zycia plynac w czasoprzestrzeni naznaczonej zdarzeniami, wnikasz
        w zdarzenia i je kreujesz i kazda chwila odplywa. To jest cos niebywale
        fantastycznego.
        • maika7 Re: Tu jest sens 30.04.04, 20:36
          Widze to spokojniej :-))
          >Wstajesz rano w euforii: oto zaczal sie kolejny dzien przygody z zyciem.

          Nie w euforii, ale niewątpliwie z zaciekawieniem :-)))

          >Nieprzewidywalnosc zdarzen ktore wlasnie nadchodza dodaje lekkiej ekscytacji.

          Przewidywalność też - nadaje pewien stały rytm, z którego wynika spokój "w
          srodku"

          >I mija czas, zdarzenia pojawiaja sie, wchlaniaja nas a my je kreujac nowe
          wydarzenia i to sie przeplata. Wieczorem widzi sie ten ciag zdarzen ktore byly
          i odeszly w niebyt, a jutro znowu szansa na nowa przygode.

          :-) ładnie to powiedziłeś

          >Delektujesz sie strumieniem zycia plynac w czasoprzestrzeni naznaczonej
          zdarzeniami, wnikasz w zdarzenia i je kreujesz i kazda chwila odplywa. To jest
          cos niebywale fantastycznego.

          Kreuję - nawet gotując makaron z sosem pomidorowym na obiad :-)

          M.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka