Dobre związki - jak ponownie zaufać? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Jak pozbyć się traumy po nieudanym związku, takim, w którym była przemoc?
    Jak uwierzyć, że nie każdy związek musi zakończyć się kontrolowaniem partnerki?
    Jak ponownie zaufać?

    Napiszcie, jeżeli macie dobre doświadczenia ze związków, na czym polegają, jak Was traktują partnerzy, skąd wiecie, że związek jest udany?
    • związek jest udany jak przynajmniej jedna osoba umie trzymac własny dziub i go kontrolować. powiedzmy, ze ktos ma super intencje, ale za każdym razem jak dzwoni , to pyta - co robisz ? albo dlaczego nie odbierałas łes ? i stąd już niedaleko do jedzenia żaby.
      • paco_lopez napisał:

        > związek jest udany jak przynajmniej jedna osoba umie trzymac własny dziub i go
        > kontrolować.

        Z tym sie nie zgadzam. Za "kontrolowaniem dzioba" zbyt czesto kryje sie nieszczerosc i ukrywanie prawdziwych intencji.

        --
        Wlasciciele jamnikow dziela sie na dwie kategorie. Jedna to ci, ktorzy spia z psem. Druga to ci, ktorzy sie do tego nie przyznaja.
        • Warunkiem dobrego zwiazku jest absolutna szczerosc, a ta bywa nieraz brutalna.

          Prawdziwe zaufanie zaczyna sie wtedy, gdy wszystkie wazne kwestie zostana gruntownie przeklocone, wszystkie mozliwe inwektywy wypowiedziane i mamy prawdopodobienstwo graniczace z pewnoscia, ze z dotychczasowymi numerkami daje sie wytrzymac i nic gorszego ukochany juz nie wymysli.
          :)
          --
          Wlasciciele jamnikow dziela sie na dwie kategorie. Jedna to ci, ktorzy spia z psem. Druga to ci, ktorzy sie do tego nie przyznaja.
          • sabinac-0 napisała:

            > Warunkiem dobrego zwiazku jest absolutna szczerosc, a ta bywa nieraz brutalna.
            >
            > mamy prawdopodobienstwo graniczace z pewnoscia, ze z dotychczasowymi numerkami daje sie wytrzymac i nic gorszego ukochany juz nie wymysli. :)

            A skąd możemy mieć taką pewność? ;)
            • mona.blue napisała:

              >
              > A skąd możemy mieć taką pewność? ;)

              Zacznijmy od tego, ze pewnosci nie mamy nigdy - dlatego pisze "prawdopodobienstwo graniczace z pewnoscia", to nie to samo.

              A jak takowe zdobyc, niezbedne jest:
              1- dobrze poznac kandydata - dlatego jestem zwolenniczka wspolnego mieszkania przed slubem i chrzanie, co na to kosciol, w koncu to nie proboszcz czy biskup ma potem cale zycie z kims dzielic szczescie lub sie meczyc, wiec niech sie nie madrzy,
              2- nie lekcewazyc drobnych sygnalow - nie patrzec na kandydata przez rozowo-serduszkowe okulary i nie udawac, ze deszcz pada, jesli kandydat pluje, chyba, ze sie lubi plujki,
              3- akceptowac (lub nie) a nie oczekiwac, czyli w ocenie kandydata brac za punkt wyjscia to, co jest a nie to, co byc moze bedzie (np. jesli ty masz wyzsze studia a kandydat tylko gimnazjum, zastanawiasz sie czy zaakceptujesz gorzej wyksztalconego meza a nie mowisz "na pewno zrobi dyplom" i nie wypychasz go na sile na studia),
              4- NIGDY nie wiazac sie z zamiarem pomagania komus, by sie zmienil (wyleczyl z picia, z kompleksow, z depresji, z traumy po poprzednim zwiazku itp),
              5- i NAJWAZNIEJSZE - nigdy nie byc z kims za wszelka cene.

              --
              Wlasciciele jamnikow dziela sie na dwie kategorie. Jedna to ci, ktorzy spia z psem. Druga to ci, ktorzy sie do tego nie przyznaja.
        • kilkakrotnie miałem ochotę przemielić swoich synków w maszynce do mięsa. kilkakrotnie też w róznych sytuacjach zaczałem mówic coś co musiało lezec na watrobnie, a potem sie dziwiłem, ze to ode mnie wyszło. nic by sie nie stało jakbym wstrzymał dziób. co jest złego w tym, ze ktoś przeczeka własna szajbę nic nie mówiąc nikomu ?
          • paco_lopez napisał:

            > co jest złego w tym, ze ktoś przeczeka własna szajbę nic nie mów
            > iąc nikomu ?

            To, ze owa tlumiona szajba wylezie w najmniej spodziewanym momencie i w wersji hardcore.

            --
            Wlasciciele jamnikow dziela sie na dwie kategorie. Jedna to ci, ktorzy spia z psem. Druga to ci, ktorzy sie do tego nie przyznaja.
            • a co to jest wersja hardcore ? to znaczy według ciebie miałem ich przemielic ? frustracje trzeba mieć gdzie rozładować i je tam zanosić. setki razy człowiek sie zapomni i niepotrzebnie wszczyna ferment zanim sie nauczy, ze własna gęba niewyparzona jest jego wrogiem.
              • paco_lopez napisał:

                > a co to jest wersja hardcore ? to znaczy według ciebie miałem ich przemielic ?
                > frustracje trzeba mieć gdzie rozładować i je tam zanosić. setki razy człowiek
                > sie zapomni i niepotrzebnie wszczyna ferment zanim sie nauczy, ze własna gęba
                > niewyparzona jest jego wrogiem.

                Zeby moc zaufac partnerowi, musi on dac sie poznac na tyle, by wiadomo bylo rowniez, jak reaguje na frustracje i jak wyladowuje zlosc.

                Dobrze wiedziec z kim sie zyje - czy to jest rzeczywiscie ten dobry, lagodny czlowiek ktorego znamy czy tez ta lagodnosc to tylko poza a w razie frustracji, jak nie bedzie mial gdzie upuscic pary (bo np. bedzie chory, wypije za duzo lub bedziecie uchodzcami, roznie w zyciu bywa) zacznie "przemielac".
                --
                Wlasciciele jamnikow dziela sie na dwie kategorie. Jedna to ci, ktorzy spia z psem. Druga to ci, ktorzy sie do tego nie przyznaja.
                • nie sądzisz, ze przemielanie jest nałogowe w pewnym sensie ? każdy ma jakieś tam zgryzoty i jeżeli nie ogarnie się z nimi w obliczu bliskiej osoby, to zrazi ją do siebie, pogrązy się w poczuciu winy i z tego może mu klepać potrójnie. jeżeli jestem opanowany, to znaczy, że trzymam i prędzej potrzymam na uchodźctwie niż taki co sobie żółci upuszcza kiedy tylko jego własny demon zaczyna mu produkować impertynenckie odpowiedzi, podniesiony głos, uderzenie pięscią w stół, chwycenie za nadgarstek i ściśnięcie go do bólu koleżance , która ma napięcie przedmiesiączkowe i tez jej głupio sie świat montuje. prezentujesz tu postawę obserwatora krytycznego chciałabyś widzieć wszystkie możliwe reakcje i wtedy dopiero co ? no właśnie co ? bo ja bym jeszcze dorzucił inne kryteria; jak zachowanie po wódce, podejście do zakupu mebla itp.
                  • paco_lopez napisał:

                    > jeż
                    > eli jestem opanowany, to znaczy, że trzymam i prędzej potrzymam na uchodźctwie
                    > niż taki co sobie żółci upuszcza kiedy tylko jego własny demon zaczyna mu produ
                    > kować impertynenckie odpowiedzi, podniesiony głos, uderzenie pięscią w stół, ch
                    > wycenie za nadgarstek i ściśnięcie go do bólu

                    Kandydata na partnera zyciowego warto zawsze nieco poobserwowac, jak sie zachowuje w sytuacji rodzinnej klotni, krachu na gieldzie, butelki na stole, upadku kluczykow od samochodu do kanalu, przegranej ulubionej druzyny i w paru podobnych sytuacjach ekstremalnych.

                    Jesli towarzysz zycia in spe zaczyna zdradzac takiego podniesionego i sciskajacego demona oznacza to, ze trzeba wiac czym predzej.

                    Jesli demon jest lagodny i np. tylko rzuca pare klatw i to w powietrze a nie pod adresem, a o uderzaniu i sciskaniu nawet nie mysli, jest nadzieja, ze z wlascicielem demona wytrzymamy reszte zycia bez uszczerbkow na zdrowiu i godnosci.

                    Najgorzej jest z takimi gladziutkimi i zawsze szczerzacymi kly w usmiechu - cholera wie co taki wysmazy.

                    --
                    Wlasciciele jamnikow dziela sie na dwie kategorie. Jedna to ci, ktorzy spia z psem. Druga to ci, ktorzy sie do tego nie przyznaja.
                    • a widziałas takiego co zawsze szczerzy zęby w uśmiechu ? jak patrze na męzczyzn , to myśle, ze nie ma takich. kobiet takich tez nie widuję-spotykam. opanowanie to sztuka. milczenie też. nie wykonywanie min też. brak ostentacji w zachowaniu też.
                      • paco_lopez napisał:

                        > a widziałas takiego co zawsze szczerzy zęby w uśmiechu ?

                        No wlasnie paru widzialam - i do dzis mam zimny dreszcz na wspomnienie, do jakich numerow byli zdolni, mniejsza o szczegoly.

                        > opanowani
                        > e to sztuka. milczenie też. nie wykonywanie min też. brak ostentacji w zachowan
                        > iu też.

                        Tyle ze nikt nie jest w stanie byc zawsze opanowanym i milczacym, gdy w srodku klebia sie emocje.
                        Troche ostentacji tez kazdemu sie zdarza.
                        Jestesmy ludzmi, nie glazami.

                        Wiesz Paco, co najbardziej mnie przywiazuje do meza - to, ze byl w stanie wytrzymac moje najgorsze jazdy, a jakie jazdy potrafi robic kobieta, ktora stracila dwoje dzieci w ciagu poltora roku, mozna sie tylko domyslec.
                        --
                        Wlasciciele jamnikow dziela sie na dwie kategorie. Jedna to ci, ktorzy spia z psem. Druga to ci, ktorzy sie do tego nie przyznaja.
            • sabinac-0 napisała:


              > To, ze owa tlumiona szajba wylezie w najmniej spodziewanym momencie i w wersji
              > hardcore.
              >
              Też jestem zdania, że należy sobie wyjaśniać na bieżąco, nie lubię co prawda kłótni, ale trudno ich czasem uniknąć.
    • Jest Tu i Teraz...
      Obawiasz sie ze inny czlowiek podobnie sie zachowa? dlaczego? przeciez to ktos zupelnie inny.... Do takiego wniosku musialam dojzec, przemyslec, popracowac nad soba, tez uwazalam ze oni wszyscy tacy sami...
      A potem to juz wkalkulowane ryzyko: czy warto stracic najpiekniejsza szanse zyciowa ze strachu? Co ryzykuje? Czyz nie ryzykujemy kazdego ranka wychodzac na ulice? jadac samochodem? dlaczego tak robimy? bo ryzyko jest male. Podobnie z zyciem, trzeba szukac takich ludzi i analizowac sytuacje aby wskaznik ryzyka byl maly.... i.... voila!
    • Mona jak zawsze zadajesz dość trudne pytania ;) Jak zaufać? To sprawa indywidualna.
      Może po prostu trzeba spróbować.

      > Napiszcie, jeżeli macie dobre doświadczenia ze związków, na czym polegają, jak
      > Was traktują partnerzy, skąd wiecie, że związek jest udany?

      Nie jestem dobrym przykładem ;)
      Ale z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że dla mnie związek udany, to przede wszystkim taki, który oparty jest na zaufaniu i szacunku, nieograniczaniu i wspieraniu. Oczywiście obustronnym. No i musi być chemia. Bez niej się nie obejdzie ;)
      • panna.m.igotka napisała:

        > Mona jak zawsze zadajesz dość trudne pytania ;) Jak zaufać? To sprawa indywidua
        > lna.
        > Może po prostu trzeba spróbować.
        >
        No, chyba tak ;)

        > > Napiszcie, jeżeli macie dobre doświadczenia ze związków, na czym polegają
        > , jak
        > > Was traktują partnerzy, skąd wiecie, że związek jest udany?
        >
        > Nie jestem dobrym przykładem ;)
        > Ale z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że dla mnie związek udany, to prz
        > ede wszystkim taki, który oparty jest na zaufaniu i szacunku, nieograniczaniu i
        > wspieraniu. Oczywiście obustronnym. No i musi być chemia. Bez niej się nie obe
        > jdzie ;)

        Dzięki, taki związek by mi się faktycznie podobał :)
      • Dobrze powiedziane :). Istota dobrego związku, to naprzemienne opiekowanie sie kims i poddawanie sie tej atencji. "Opieka" - uzywam tu szerzej, jako rodzaj autentycznej uwaznosci, dbalosci, zaangazowania. To jest rodzaj wzajemnego porozumienia, ktore obok akceptowania cudzych słabosci rownoczesnie akceptuje oddanie sie pod opiekę tej osoby.
        Są tez poglady, ze dobry zwiazek opiera sie na dobrej komunikacji, przy czym udzial pozytywnych komunikatow wzajemnych na poziomie ponizej 4/5 zle rokuje w sredniej perspektywie dla trwalosci związku.
        --
        Prawda ma wartosc tylko dla tych, ktorzy sa w stanie ja pojac.
        • Ja nie wiem jak mozna zyc z czlowiekiem , ktory podniosl na ciebie reke. Ktory sprawil ci bol fizyczny lub emocjonalny, ktorego sie boisz.
          Zaufac nalezy przede wszystkim sobie, ze sie jest dojrzalym do zycia w unii z drugim czlowiekiem.
          Ludzie maja nalogi, slabosci, pasje i dobrze jest byc swiadomym tego. Jesli akceptujesz jego alkoholizm, palenie trawki lub przesiadywanie w knajpach calymi wieczorami, to nie bedziesz robic scen z powodu braku pieniedzy, bo wszystko przepil pewnego dnia.. Zaakceptujesz powracajacego z kart nocnych podchmielonego malzonka , zdejmiesz mu buty, wykapiesz i polozysz do lozka. A ty polozysz sie obok niego. I nie badz zdziwiona jak sie zrzyga na ciebie.
          Ale to drobiazg, moze byc calkiem zgrany i ty musisz miec pieniadze na zycie.. I badz pewna, jutro bedzie tak samo.
          Zeby zaufac komus, trzeba miec zaufanie przede wszystkim do siebie, trzeba byc pewnym tego, co sie robi, trzeba wiedziec dlaczego i po co. Jesli wiesz, czego ci potrzeba, to szukasz tego i tylko tego. Nie interesuja cie tanie podrobki. Szukasz tego, co tobie jest potrzebne.
          Czasem mysle, ze dziewczyny szukaja wlasnie upodlenia, ponizenia, upokorzenia. Bo jak moglo byc inaczej skoro ciagle tego doznaja? To o czym myslisz, a jeszcze lepiej, to czego sie boisz, to sie dzieje. Dlatego zacznij myslec pozytywnie, przede wszystkim o sobie, od tego trzeba zaczac.
          • renkaforever napisała:

            > Czasem mysle, ze dziewczyny szukaja wlasnie upodlenia, ponizenia, upokorzenia.
            > Bo jak moglo byc inaczej skoro ciagle tego doznaja?

            Nie, nie szukaja.
            Zwykle byly ponizane od dziecka w domu lub widzialy upodlenie swych matek.
            Widzialy, jak najpierw matka/siostra/kuzynka/sasiadka ze lzami wzruszenia wspomina slub i widzialy ich codzienne ponizenie, i ze one znosza to ponizenie z frazami ze "najwazniejsze jest znalezienie meza" na ustach.
            Widza, ze wszystkie bajki i opery mydlane koncza sie slubem i "wiecznym szczesciem" i wokol siebie widza kobiety upokarzane codzien przez swoich mezow.
            Przyjmuja zatem, ze tak byc musi i ze upokorzenie, wyrzeczenie sie siebie jest cena, jaka trzeba zaplacic za bycie kochana.

            No i wciaz wierza, ze jakikolwiek jest ich ukochany, jesli tylko beda kochac wystarczajaco mocno, jesli tylko wystarczajaco zapomna o sobie i oddadza jemu, jesli zdolaja wszystko zniesc i wszystko wybaczyc - on nagle dozna olsnienia, zauwazy ich ofiare, ich lzy, ich cierpienie - i nastapi w nim przemiana, przestanie pic/obrazac/bic/ignorowac/zdradzac, i nastapi szczescie jak w finalach bajek i seriali.

            --
            Wlasciciele jamnikow dziela sie na dwie kategorie. Jedna to ci, ktorzy spia z psem. Druga to ci, ktorzy sie do tego nie przyznaja.
            • Mysle, ze uswiadomienie sobie, ze sie jest faktycznie wolnym czlowiekiem i w jakim stopniu wolnym, a w jakim uzaleznionym od innych, to jest podstawa bytu kazdego czlowieka. Dopiero na drugim miejscu jest uswiadomienie sobie celu i sensu swojego istnienia. Bo jak go mozesz okreslic nie bedac wolnym..
              Skoro musimy zyc w stadach, musimy respektowac prawa jednostek i prawa stada.
              Jesli to, w co wierzysz jest twoim drogowskazem w zyciu, to zycie wydaje sie byc proste. Komplikuje sie, kiedy inni staraja sie ci wymazac twoje wartosci , robia wode z mozgu i stoisz bezradny. Coz zlego jest w podporzadkowaniu sie malzonkowi, jezeli on spelnia swoja role jako malzonek? "Sluzenie" malzonkowi, ktory kocha, piesci i dba jest sama przyjemnoscia. Zlo pojawia sie wtedy, kiedy on nie spelnia swojej roli, albo ona nie sprawdza sie jako matka i zona. Co maja do tego stare wierzenia, ze najwazniejsze jest wyjsc za maz. Razem jest latwiej isc przez zycie , niz samemu. Czlowiek musi miec kogos do przytulenia, a to moze okazac sie celem nie do zdobycia. Rowniez, jako matka, popatrz ile kobiet chcialoby byc matkami, a nie moze, bo moze stracily zaufanie do siebie ? A ile samotnych facetow , takich zeby sie chcaialo przytulic do nich chodzi po tym swiecie? Oni tez stracili zaufanie do siebie, nie wierza, ze spotkaja te wspaniala, prawdziwa kobiete, o ktorej marzy kazdy.
              Ja jeszcze raz chce powiedziec, najwazniejsze, zaufac sobie , okreslic swoje polozenie i sprobowac zdefiniowac cel.
              • Masz rację Renka, że przede wszystkim trzeba zaufać sobie, tylko to nie takie łatwe, gdy było się od dzieciństwa krytykowanym i zmuszanym do wszystkiego, gdy ważniejsze było to co chce ta druga osoba, a to, co my chcemy się nie liczy. Trudno wtedy zaakceptować siebie, to, że jest się zdolnym do związku, do dania szczęścia drugiej osobie, do życia w zgodzie i harmonii.
              • renkaforever napisała:

                > Mysle, ze uswiadomienie sobie, ze sie jest faktycznie wolnym czlowiekiem (...)
                > Coz zlego jest w podporzadkowaniu sie mal
                > zonkowi, jezeli on spelnia swoja role jako malzonek?

                Podporzadkowanie jest zaprzeczeniem wolnosci.

                > "Sluzenie" malzonkowi, kt
                > ory kocha, piesci i dba (...)

                Wyswiadczenie komus przyslugi a bycie podporzadkowana to dwie rozne sprawy.

                > Zlo pojawia sie wtedy, kiedy o
                > n nie spelnia swojej roli, albo ona nie sprawdza sie jako matka i zona.

                Uwazasz, ze dyktatura jest dobra jesli znajdzie sie dobrego dyktatora?

                > Co maj
                > a do tego stare wierzenia, ze najwazniejsze jest wyjsc za maz.

                To, ze desperacja i swiadomosc, ze cos sie "musi" to najgorszy doradca - nie jest dobrze wiazac sie z kims tylko dlatego, ze "druga okazja moze sie nie zdarzyc".

                > popatrz ile kobiet
                > chcialoby byc matkami, a nie moze, bo moze stracily zaufanie do siebie ? A il
                > e samotnych facetow , takich zeby sie chcaialo przytulic do nich chodzi po tym
                > swiecie? Oni tez stracili zaufanie do siebie, nie wierza, ze spotkaja te wspani
                > ala, prawdziwa kobiete, o ktorej marzy kazdy.

                A jesli owa wspaniala, wymarzona osoba sie nie pojawi, co preferujesz?
                Samotnosc czy lapanie pierwszego z brzegu?
                Ludzie, ktorzy cierpia w zlych zwiazkach rekrutuja sie z drugiej grupy.

                --
                Wlasciciele jamnikow dziela sie na dwie kategorie. Jedna to ci, ktorzy spia z psem. Druga to ci, ktorzy sie do tego nie przyznaja.
        • Dawanie i branie, jedno i drugie trzeba umiec ... Dodajmy moze jeszcze albo przede wszystkim WOLNOSC, takie glebokie poczucie w obu stronach ze moga byc soba, zwlaszcza kiedy niekoniecznie jest to kompatybilne czyli np. jeden lubi medytowac a drugi czytac kryminaly

          I jeszcze fascybacja... cos co zawsze powala, taka uroda istnienia.....


          to.niemozliwe napisał:

          > Dobrze powiedziane :). Istota dobrego związku, to naprzemienne opiekowanie sie
          > kims i poddawanie sie tej atencji. "Opieka" - uzywam tu szerzej, jako rodzaj au
          > tentycznej uwaznosci, dbalosci, zaangazowania. To jest rodzaj wzajemnego porozu
          > mienia, ktore obok akceptowania cudzych słabosci rownoczesnie akceptuje oddanie
          > sie pod opiekę tej osoby.
          > Są tez poglady, ze dobry zwiazek opiera sie na dobrej komunikacji, przy czym ud
          > zial pozytywnych komunikatow wzajemnych na poziomie ponizej 4/5 zle rokuje w sr
          > edniej perspektywie dla trwalosci związku.
          • Czasami mysle, ze sabina-o to taki program, ktory wyrzuca wybranych:)) Jesli sie myle, to ta osoba, ktora sie pod tym nickiem kryje ma sporo do odkrycia o sobie. Medytacje sa naprawde doskonale, wyciszaja i nadaja sprawom wlasciwy dystans.
            • renkaforever napisała:

              > Czasami mysle, ze sabina-o to taki program, ktory wyrzuca wybranych:))

              Myslec trzeba zawsze, nie tylko czasami. :D

              > Jesli si
              > e myle, to ta osoba, ktora sie pod tym nickiem kryje ma sporo do odkrycia o sob
              > ie.

              Moze sie mylisz, moze nie.
              Milo mi, ze sie tak troszczysz o stan mej duszy.
              Jesli kiedys bede szukala kogos, kto zechce odkryc przede mna tajniki mnie samej, klikne w twoja ikonke. :)

              --
              Wlasciciele jamnikow dziela sie na dwie kategorie. Jedna to ci, ktorzy spia z psem. Druga to ci, ktorzy sie do tego nie przyznaja.
              • Najwazniejsze w związku jest zaufanie.
                jeżeli zaufasz całkowicie sobie to zaufasz również partnerowi.
                ponieważ związek dwóch osób polega na jedności.
                Jeżeli nie ufasz partnerowi tzn ze ty tez nie jesteś osobą godną zaufania.
                trzeba wyleczyć sie z zazdrości, ponieważ zazdrość niszczy związek, nawet jeżeli nastąpi zdrada mozna zwiazek taki uratowac, porozmawiać, ale nie krzyczeć na partnera po prostu zapytac sie jego czego on oczekuje po tym związku dać jemu szanse, jeżeli nie dostosuje sie do nowej szansy po prostu zakonczyć taki związek wtedy robi sie on juz toksyczny ale trzeba przedstawić jasno partnerowi swoje oczekiwania, aby nie był zdziwiony
                Byłam w kilku związkach i min. w związku toksycznym, udało mi sie wyleczyc z zazdrości. udało mi sie przestac ubliżać partnerowi.
                uważam ze mój obecny związek ma szanse przetrwania jak rownież uważam ze mój obecny związek jest związkiem szczęsliwym.

                Najważniejsza jest rozmowa i partnerstwo

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.