Dodaj do ulubionych

niechęć do życia

24.05.11, 08:59
niechęć do życia - czy to depresja? czy lenistwo?
Edytor zaawansowany
  • paco_lopez 24.05.11, 09:37
    to nuda i próżność.
  • log-o 24.05.11, 11:42
    z domu rodzinnego wyniosłam następujące prawdy:
    1. nic ci w życiu nie wyjdzie, życie właściwie nie ma jakiegoś wielkiego sensu
    2. życie to obowiązek, w obowiązkach sprawowanych każdego dnia przekraczamy siebie i stajemy sie lepszym człowiekiem
    3. nawet jeśli coś ci wyjdzie to nie zadecydyje to specjalnie o twoim życiu

    i jeszcze zabawna jedna rzecz - byłam pewna że w wieku 25 lat umrę. Miałam w sobie takie nieuświadomione przeczucie. Ponieważ nie umieram, nie mam planu b.
  • paco_lopez 24.05.11, 12:37
    odejdź z domu i nie karm sie czyimis prawdami. wykreuj własną prawdę. zdobądź doświadczenie. śmierć przyjdzie i tak, wię po co sie nia przejmowac i wmawiac sobie różne pierdoły.
  • oliwe 24.05.11, 12:38
    No prawdy, które chcieli Ci przekazać czy przekazali?

    To nie są złe prawdy, zwłaszcza druga powinna być wystarczającą motywacją do przycia.

    Ja wyniosłam prawdy o doskonaleniu w Bogu i takie tam, ale jak to mówią dopóty dzban wodę nosi dopóki się ucho nie urwie. W moim się urwało.

    > i jeszcze zabawna jedna rzecz - byłam pewna że w wieku 25 lat umrę. Miałam w s
    > obie takie nieuświadomione przeczucie. Ponieważ nie umieram, nie mam planu b.

    I ty teraz masz niechęć do życia? Teraz to powinnaś dopiero żyć. Chyba, że żyłaś tak intensywnie, że się kompletnie wyeksploatowałaś.



    --
    Majcia-Smyk
  • to.niemozliwe 24.05.11, 18:09
    Skoro nie umarlas w wieku 25 lat, tak, jak bylo umowione, to najwyrazniej los/Bóg/karmaB-) *
    maja dla Ciebie inne zadanie. To im pomoz i zagraj na loterii...;-)
    --
    Prawda ma wartosc tylko dla tych, ktorzy sa w stanie ja pojac.
  • koala_tralalala 24.05.11, 09:44
    Niechec do dzialania moze byc lenistwem lub depresja.
    Niechec do zycia, gdy modlisz sie, zeby umrzec - jest depresja.
  • clarissa3 24.05.11, 11:54
    a ja mam niechec do ludzi - czy to tez depresja?
  • paco_lopez 24.05.11, 12:35
    pycha i prózność. do siebie masz chęć ?
  • clarissa3 24.05.11, 13:40
    ;)) Raczej zmeczenie - brakiem oryginalnosci;(

    Brudne to stworzenia, egoistyczne, o kopulacji wiecznie myslace i zdetermninowane do samozniszczenia. Tak to ostatnio widze.
  • log-o 24.05.11, 13:48
    lol. piszesz o mnie?
  • clarissa3 24.05.11, 14:14
    Nie. Pisze o tym jak to kazdy prawie stan jest interpretowany jako depresja lub jakas inna odchylka od normy. A jak to ta 'norma' jest ktos umie sprecyzowac? Czy istotnie?
  • paco_lopez 24.05.11, 17:37
    no własnie. z uwaga obserwując własne przypadki orientuje sie, ze każdy kilogram satysfakcji równowazy kilogram nudy i pustki, ale de facto nic mnie zbytnio nie boli fizycznie. stolec mam regularnie. zwykłość nad zwykłościami. te same rzeczy w jeden wtorek cieszą a w następny nudzą. przyjdzie taka środa, że znów będą cieszyć. w kalendarzu mam powypisywane konfrontacje na przyszłość. coś się z tego zawsze ulepi. kobieta mi co drugi dzień foszka strzela, że a to jej program przełączyłem, a to się w monitor spojrzałem w nieodpowiednim momencie, a to spointowałem coś nie fair i każdy by powiedział, że nie ładnie. czterdziestka nadchodzi małymi kroczkami. po co to terminów fikuśnych wyszukiwac na ten stan. który psychog zbawiłby mnie i za ile ?
  • to.niemozliwe 24.05.11, 18:05
    Sam sie zbawisz jak Ci cztetdziestka zacznie umykac...malymi kroczkami ;-)
    --
    Prawda ma wartosc tylko dla tych, ktorzy sa w stanie ja pojac.
  • larusse 24.05.11, 20:30
    Nooo.... czterdziestka jest parzysta. Po parzystej nieparzysta. Przerąbane.


    to.niemozliwe napisał:

    > Sam sie zbawisz jak Ci cztetdziestka zacznie umykac...malymi kroczkami ;-)


    --
    Współczesny, nieprzystosowany hamak.
  • paco_lopez 25.05.11, 10:39
    daj sobie spłodzić dziecko. ja tak ze szczerego serca.
  • larusse 25.05.11, 10:49
    wystarczy zmiana pracy. nie trzeba tak drastycznie.
  • log-o 24.05.11, 14:21
    W każdym razie do mnie to nieco trafiło. Ale nie wszyscy ludzie tacy są. Oj nie. Po prostu nie można zapominać o tym co najważniejsze - rodzina, przyjaciele, ogród, nauka, śpiew i będzie dobrze :)
  • larusse 24.05.11, 20:28
    akurat. ja czasami leżę i czekam, aż umrę (ostatnio rzadziej, bo jakoś mniej mam czasu) i nic. ani depresji. ani nie umieram. nic. na drugi dzień znowu trzeba iść do roboty.

    koala_tralalala napisała:

    > Niechec do zycia, gdy modlisz sie, zeby umrzec - jest depresja.


    --
    Współczesny, nieprzystosowany hamak.
  • to.niemozliwe 24.05.11, 21:51
    Jestes niecierpliwa, zeby umrzec od lezenia, to trzeba sie troche nalezec...:)
    --
    Prawda ma wartosc tylko dla tych, ktorzy sa w stanie ja pojac.
  • koala_tralalala 25.05.11, 11:10
    W ten sposob wszyscy czekamy az umrzemy: lezymy a potem idziemy do roboty. I wtedy nie mamy depresji ;)
  • larusse 25.05.11, 11:24
    hehehe :) trzeba by jeszcze jakos wyeliminowac robote. i wtedy to juz prawie raj.


    koala_tralalala napisała:

    > W ten sposob wszyscy czekamy az umrzemy: lezymy a potem idziemy do roboty. I wt
    > edy nie mamy depresji ;)

    .
  • jan_stereo 24.05.11, 23:01
    Niechec do zycia jest tak naprawde niechecia do pewnych negatywnie przez nas odbieranych czynnosci/sytuacji/stanow zachodzacych w zyciu naszym ktorych kumulacja moze zaowocowac taka refleksja.

    Tak wiec sam odruch o jakim piszesz moze byc bardzo trafny i zdrowy, jednak poddanie sie mu mogloby jak najbardziej zakonczyc sie depresja, a to idzie dosc czesto w parze z niechecia do dzialania, ktore ze zdrowym lenistem nie ma nic wspolnego (mimo efektow zblizonych).

    Lenistwo jako takie bywa przyjemne i wrecz zbawienne (pobudza do kreatywnosci).
  • log-o 25.05.11, 08:09
    Mam niechęć do życia i do ludzi, uważam że są wstrętni. Że mnie katują swoją głupotą, lenistwem, brakiem uczuć. Nienawidzę siebie bo z tego nie wychodzę.
  • to.niemozliwe 25.05.11, 08:31
    No co Ty? Uważasz, że Janek jest wstrętny? Albo ja? :D
    Normalni kolesie. Kazdy ma zady i walety, więc to, co piszesz odbiega od tzw. prawdy obiektywnej. :)
    --
    Prawda ma wartosc tylko dla tych, ktorzy sa w stanie ja pojac.
  • jan_stereo 25.05.11, 09:50
    Toz przeciez o tym mowie, takich ludzi z ktorymi przebywasz badz otaczasz sie, zapewne z 1/4 tego forum by dosc szybko znienawidzila z podobnych powodow, przez Ciebie teraz wymienionych. Ja bym sie raczej skoncentrowal na tym, dlaczego z tego nie wychodzisz i jak moglabys dokonac tej zmiany. Widzisz i masz inne opcje ?
  • log-o 25.05.11, 10:08
    daczego? dlatego ze byłam naiwna i próbowałam niekiedy tym ludziom pomagać, głównie chodzi o to że rezygnowałam z siebie, ale w takim sensie, że się po prostu nie lubiłam. Podobnie jak mnie nie lubi moja matka, jak sądze. Niezły hardcore, nie? Gardziła, tak jak i ja nią teraz gardzę. Ale teraz to po tpokach. Za stara jestem, stres mnie zżera. Smutku dużo. i poczucia straconych szans. Nie rozumiem tylko jednego - dlaczego wmawiano mi że ludzie są dobrzy? Oh, ludzie na prawdę tacy nie są. Są wstrętni. Uzywają siebie na wzajem jak chusteczek higienicznych.
  • larusse 25.05.11, 11:50
    Co z tego, ze sa wstretni? Obchodzi Cie to?

    log-o napisała:

    >Nie rozumiem tylko jednego - dlaczego wmawiano mi że ludzie są dobrzy? Oh, >ludzie na >prawdę tacy nie są. Są wstrętni. Uzywają siebie na wzajem jak >chusteczek higienicznych.


    --
    Współczesny, nieprzystosowany hamak.
  • jan_stereo 25.05.11, 11:52
    larusse napisała:

    > Co z tego, ze sa wstretni? Obchodzi Cie to?

    Przeciez gdyby jej to nie obchodzilo to by tego im nie wytykala, proste.
  • larusse 25.05.11, 12:00
    Nieproste.

    czasami bywa tak:
    A: o boze, nigdy nie wyjde za maz!
    ja: a po co ci maz?
    A: nie wiem


    jan_stereo napisał:

    > Przeciez gdyby jej to nie obchodzilo to by tego im nie wytykala, proste.

    --
    hamak.
  • jan_stereo 25.05.11, 13:57
    larusse napisała:

    > Nieproste.

    W tym przypadku musialoby byc chyba tak:

    A: Kompletnie nie interesuja mnie ludzie ani ich zdanie o mnie, zlewam wszystkich...
    Ty: to w czym problem ?
    A: No w tym, ze strasznie przezywam co o mnie mowia inni, oraz ze mam do nich tak silny stosunek emocjonalny...

    To dalej nieproste ?
  • larusse 25.05.11, 15:37
    Dalej.

    To by bylo tak:

    A: strasznie przezywam co o mnie mowia inni, oraz mam do nich silny stosunek emocjonalny...

    Ja: Ale po co to przezywasz i po co masz silny stosunek?

    A: Nie wiem


    Ok, "psycholog" ze mnie zaden.
    --
    hamak
  • jan_stereo 25.05.11, 20:56
    larusse napisała:

    > Ja: Ale po co to przezywasz i po co masz silny stosunek?
    > A: Nie wiem

    Nie zmienia to w zaden sposob oczywistosci faktu, ze ona jednak to przezywa i ma silny stosunek emocjonalny do owych ludzi, a na tym przeciez stanelo powyzej.
  • jan_stereo 25.05.11, 11:51
    Hardcore, bo Cie matka nie lubi ??? Daj spokoj, tego tez juz sie nasluchalem od znajomych, oni jednak zyja jeszcze innymi rzeczami, a Ty sie zapuszkowalas widze w jednym temacie.
    A co do ludzi, nie wiem czy jestes az taka wstretna i zla, idzie z Toba normalnie rozmawiac, masz jakies tam swoje ludzkie zale, co zrozumiale. Moze teraz zajmij sie wreszcie soba, a nie tylko zlymi ludzmi z otoczenia, jesli naturalnie widzisz w tym droge do poprawy wlasnego samopoczucia, wysmarkaj sie tez w tego psychologa, w koncu placisz mu za bycie husteczka i postaraj sie zlapac drugi oddech.

    A dlaczego sie nie lubilas ? To chyba podstawowe pytanie w tej dyskusji...
  • oliwe 25.05.11, 12:18
    Będziesz się tak szarpać dopóki nie pogodzisz się z tym, że każdy ma własny interes, własny tyłek do ochrony i w dupie wszystko inne, ale faktem jest, że większość ma dobre intencje nie tylko wobec siebie ale i innych tylko interes własny zwykle przeważa i kiepsko to wychodzi.

    Ty też nabyłaś takiej postawy, altruistką całkiem nie jesteś bo nie obchodziłoby Cię że tym im tyle a oni Cię w nosie mają.

    Dla ochrony siebie znienawidziłaś resztę świata. Więc też swój własny interes przede wszystkim.

    I tak ma być, jak uda Ci się nie lubić ich trochę mniej, poczujesz się lepiej.

    To, że wszyscy mają się kochać to abstrakcja i patos.




    --
    Majcia-Smyk
  • clarissa3 25.05.11, 10:12
    bo sie nie da.

    Nie do mnie mowisz, ale ja podobnie postrzegam - te perelki gdzies poukrywane, maja juz swoje, zamkniete we wlasnym. Nie wiem na czym to polega - czy o jakis 'przerost' chodzi, czy o pragnienie zmiany ale sama w sobie zmiana na dlugo nie wystarcza. Brak towarzystwa, brak 'potwierdzenia' doskwiera. Energia siada, i naped. Skad to brac?
  • to.niemozliwe 25.05.11, 10:18
    Z siebie. Pchać energicznie do przodu swoje sprawy, mieć fun z kreowania rzeczywistości wokół, czuć smak podmiotowości, siłę woli i głębię odczuwania. Bo dni policzone...;)
    --
    Prawda ma wartosc tylko dla tych, ktorzy sa w stanie ja pojac.
  • clarissa3 25.05.11, 10:48
    tak, ale spostrzegam ze jesli nie mam z kim podzielic sie o tym to radosci ujmuje, jakby traci sens, nie chce sie pchac, wydusic energii... Oklaskow bym chciala?;) Chyba tak - tak jak z kibicami na meczach..
  • paco_lopez 25.05.11, 11:24
    to moze załóż sobie profil , bo nie masz . wy kobiety wszystkie tu jakiegos chronicznego doła macie jest was juz trzy do kupy. propnuje zapoznanie realne.
  • clarissa3 25.05.11, 11:32
    zeby sie powiesic razem?;)))
  • paco_lopez 25.05.11, 11:41
    no powiedzmy :)
  • to.niemozliwe 25.05.11, 11:49
    Realnie, to kiedyś na piwo sobie forumowe pójdziemy. Przyjdzie taki czas...:)
    --
    Prawda ma wartosc tylko dla tych, ktorzy sa w stanie ja pojac.
  • log-o 25.05.11, 12:02
    oj nie ze mną. anonimowość to największa zaleta tego tu.
  • oliwe 25.05.11, 12:10
    Fajnie by było o ile się wszyscy tu na tyle nie zdołujemy nawzajem, że nic tylko na zbiorowe samobójstwo się umówimy;) Tak czy inaczej zawsze przedtem można strzelić piwko ;)


    --
    Majcia-Smyk
  • clarissa3 25.05.11, 12:13
    ;))
  • jan_stereo 25.05.11, 11:55
    clarissa3 napisała:

    > Nie do mnie mowisz, ale ja podobnie postrzegam - te perelki gdzies poukrywane,
    > maja juz swoje, zamkniete we wlasnym. Brak towarzystwa, brak 'potwierdzenia' doskwiera.

    Co postrzegasz podobnie, ze wszyscy ludzie sa zli i wredni, dlatego tak brak Ci ich towarzystwa i potwierdzenia z ich strony ???

  • clarissa3 25.05.11, 12:15
    gdyby nie byli to by 'potwierdali' i mili byli. A nie sa!;)

    Raczej wpatrzeni w siebe wszyscy...;(
  • jan_stereo 25.05.11, 13:59
    clarissa3 napisała:

    > Raczej wpatrzeni w siebe wszyscy...;(


    A w kogo Ty jestes wpatrzona kiedy piszesz o swym niezadowoleniu ?
  • clarissa3 25.05.11, 15:40
    wiesz co mnie najbardziej wkurza w ludziach? Dawniej to sie 'chamstwo' nazywalo a teraz to wyraznie norma - panoszenie sie wchodzenie na moja przestrzen! Zapatrzeni w siebie nie zauwazaja ze butem wlasnie brudnym przeszli po mnie lub mi na glowie zasiedli, lub nasmiecili, rozlali, zepsuli. Chcesz spac nie mozesz bo geby dra. Zostawisz cos na chwile to wezma lub zepsuja. Ustalasz cos z gory to potem to wiecznie zmieniaja i pra by wiecej i wiecej od ciebie wziac.Sa niezorganizowani i egoistyczni. Bo jak ty potrzebujesz miejsca troche to ci go za boga nie ustapia tylko beda walczyc do upadlego. Wiekszosc juz nawet wody po sobie nie spuszcza a o zamykaniu deski to juz nie ma mowy. Ulica ida prosto przed siebie i staranuja jesli im z drogi nie zejdziesz. Zje taki cos to zostawia wszystkie opakowania czy talerze i idzie precz. Widziales jak ulica wyglada po przejsciu tlumu?

    Ludziom brak samokontroli!!!!! Mecza mnie zamiast bawic;)
  • jan_stereo 25.05.11, 21:02
    To piszesz o domostwie czy o spoleczenstwie, bo jakos strasznie to poplatane we wpisie powyzej.

    Ja mam rozne doswiadczenia, podobne jak i tez zupelnie inne, wiec trudno mi sie zgodzic z tym co napisalas (choc Twoj punkt widzenia zapewne tak wyglada), ale ze takie grupy ludzkie istnieja to tez zadne zaskoczenie...
  • solaris_38 25.05.11, 21:46
    myślisz że jesteś leniwy
    może tylko nie jesteś szczęśliwy
    gdy życie Cię nie zachwyca
    jak możesz mieć chęć
    do życia

    lecz szczęścia się można nauczyć

    bo choć radość nie jest konieczna
    lepiej ja mieć
    szczególnie w deszczową pogodę


  • log-o 25.05.11, 22:02
    a jak się nauczyć szczęścia? ej, chyba jestem na to za głupia.
  • witch_l 26.05.11, 22:22
    Bo lensistwo moze byc fajnym momentem w zyciu kogos. natomiast wszyscy miewaja zniechecenie...Zycie nie jest latwe.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.