Toksyczny mąż, wyniszczajacy związek... Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Witam serdecznie,
    Postanowiłam umieścić post w tym temacie, ponieważ potrzebuję możliwie najbardziej obiektywnej oceny mojego związku osób zupełnie postronnych, które jednocześnie mają podobne doświadczenia lub dysponują fachową wiedzą z zakresu psychologii. Zapewne relacja mojego męża byłby odmienna, ale tego nie rozstrzygam. Z uwagi na moje bardzo niskie poczucie własnej wartości przez wiele lat godziłam się na zachowanie mojego męża, ale jestem już wyczerpana walką z wiatrakami. Coraz częściej postrzegam jego działania jako przemoc psychiczną. Pozwólcie, że pokrótce opiszę jako to było i jest... Poznaliśmy się via internet 6 lat temu. Początkowo widywaliśmy się dość rzadko, ale mój obecny mąż od początku twierdził, że jestem tą "jedyną". Przejawiał dość zaborcze zachowania, ale nie odbierałam tego negatywnie. Pierwszy wspólny wyjazd sprawił, że chciałam odejść, ale prosił abym dała mu jeszcze jedną szansę, co jak widać zrobiłam. Po ponad pół roku znajomości zamieszkaliśmy razem. I tu zaczęły się "schody"...Sporadycznie co prawda, ale bywał zaborczy, notorycznie zazdrosny. Kiedy chciałam odejść zawsze mnie szantażował: "że coś sobie zrobi", "że wyjedzie i nigdy nie da o sobie znać" (że będę musiała tłumaczyć się jego rodzinie za zniszczenie mu życia), etc. Po większych kłótniach robił rzeczy, które pozostawię dla siebie. I tak szantażowana trwałam w tym związku. Wreszcie po 3 latach wpadliśmy z ciążą. Nie ukrywam, że mąż jest dobrym i troskliwym ojcem. Kiedy byłam w ciąży też ogólnie się starał, ale bywały sytuacje bardzo meczące tj. awantury z powodu przełożenia szamponu na inne miejsce (zupełnie błahe rzeczy sprowadzone do rangi spraw poważnych). Takie awantury mogły trwać cały dzień. Kiedy syn się urodził spędzałam z nim całe dnie (choć na początku starał się wracać z pracy wcześniej, bo miałam komplikacje po porodzie). Prawdziwe problemy zaczęły się właśnie wtedy. Mąż wpada w szał, gdy zwraca się mu o cokolwiek uwagę, krytykuje. Nie można zwrócić o nic uwagi, bo od razu wmawia mi, że go "gnębię" (co w kontekście mówienia o wyrzuceniu śmieci albo umyciu po sobie kubka jest śmieszne). Kiedy pytam o finanse oburza się, że wiecznie się go czepiam, gdy zaś nie pytam ciagle zarzuca, że go nie wspieram i się nie interesuję. Uwielbia wprost prowokować awantury (u lekarzy, w sklepach, nawet przez telefon rozmawiając z konsultantami), odgrażać się (policją, sądem, etc). Ciągle szuka zaczepki, krytykuje tylko po to, aby zranić. Obraża, podważa i wyśmiewa. Gdy napisałam mu list o swoich odczuciach i tym, nad czym uważam musimy popracować - wyśmiewał każde zdanie czytając na głos i komentując. Ciągle coś mi zarzuca, rzeczy tj. to, że go zdradzam (kiedy on jest w pracy, a ja w domu z dzieckiem), że życzę mu śmierci, że chcę mu odebrać dziecko, że jestem wredna i złośliwa, że zniszczyłam mu życie, że chcę odejść i się "ku****", że chcę od niego pieniądze wyciągnąć (dając mi 50-100 zł kieszonkowego). Mówi, że nie zasługuję na hobby, bo nie pracuję", że się obijam w domu, nic tylko jem, oglądam TV ii siedzę na necie i romansuję z byłymi facetami. Kiedy po raz kolejny mówię, że chcę się rozejść pokojowo, to odgraża mi, że "zrobi ze mnie wariatkę" sądzie i odbierze dziecko (że zrobi wszystko, abym nie była z synem). Później wpada w lament i powtarza do synka: "zobacz, mama chce Ci odebrać tatusia". Wmawia mi ciągle, że nastawiam synka przeciwko niemu (czego nigdy nie robiłam i nie robię, bo za bardzo kocham mojego Maluszka, aby go tak skrzywdzić". Ciągle mówi do mnie "mentorskim" tonem, nawet w sprawach zgodnych z moim wykształceniem, daje mi jasno i wprost do zrozumienia, że nie mam o niczym pojęcia. Obraża, że jestem płytka i powierzchowna, wypomina wszelkie porażki. Gdy zaczęłam interesować się psychologią rozwoju osobistego (także pozytywnym myśleniem, afirmacjami) zaczął to bagatelizować i wyśmiewać, że to musi mieć związek z sektą. Moje zainteresowania i znajomi są "spedaleni intelektualnie" cokolwiek to znaczy. Swoje negatywne (antysemickie, kseno- i homofobiczne) poglądy wygłasza w każdej chwili. Kiedy próbuję go spacyfikować, wyśmiewa. Co do spraw intymnych, to nie istnieją. Bierze kiedy chce i co chce. Ja się nie liczę. Kiedy powiedział mi, że "nie jest gejem i nie podniecają go partnerki większe od niego", zranił mnie tym dogłębnie, po czym zmuszał do odbycia stosunku. Nie wiem jak postąpić, aby uwolnić się od tego człowieka. Pracuje dużo, jest dobrym ojcem, ale jednocześnie jest przebiegły, zimnokrwisty i doskonale gra "ofiarę" robiąc ze mnie straszną osobę, którą nigdy nie byłam i nie jestem. Oczywiście nie jestem bez winy...bronię się, w przypływie emocji także go ranię i obrażam, ale on dłuuuugo nie pozwala mi o tym zapomnieć.

    Bardzo proszę o szczery komentarz i ewentualnie radę, co i jak robić. Pozdrawiam.
    • Poczytaj tu:
      www.niebieskalinia.pl/index.php?assign=przemoc
      --
      Rzeczy dla których warto żyć
      nie sposób wymyśleć - trzeba je czuć :-)
    • Przy poradniach leczenia uzależnień lub przy gminnych ośrodkach pomocy są bezpłatne grupy dla ofiar przemocy (przy czym sprawca nie koniecznie musi nadużywać alkoholu, żebyś mogła skorzystać z pomocy).
      Kobiety biorące udział w takich grupach uczą się jak nie być bierną ofiarą czyjejś przemocy, jak bronić swoich praw, a gdy sytuacja jest naprawdę trudna - jak odejść. Są opracowane bardzo skuteczne metody pracy - ale trzeba trafić na kogoś, kto zna się na przemocy - "zwykły" psycholog może nie pomóc.
      --
      inspiracjemoje.blogspot.com/
    • 1. Bezpodstawne podejrzenia że są wykorzystywani, krzywdzeni lub oszukiwani.
      2. Ma nieuzasadnione wątpliwości co do lojalności przyjaciół lub wspólników i co do lojalności i szerości przyjaciól lub wspólpracowników (żony również)
      3. Niechętnie mówi o sobie z nieuzasadnionej obawy ze zostanie to wykorzystane przeciwko niemu
      4.Doszukuje sie ukrytych treści, poniżających lub wrogich, w nic nioe znaczących uwagach lub zdarzeniach.
      5. Długo nosi uczucie urazy i nie wybacza zniewag, krzywd lub lekceważenia.
      6. Dostrzega ataki na swój charakter czy reputację, które zwykle nie są widoczne dla innych i reaguje na nie gniewem lub atakiem.
      7. powtarzające się nieusprawiedliwione podejrzenia dotyczące wierności współmałżonka lub partnera seksualnego
      Jeśli Twoj mąż ma 4 z wyżej wymienionych cech to ma osobowosć paranoidalną. Ona da się leczyć psychoterapią.
      Decyzja jest Twoja ale możesz iść do psychoterapeuty i zapytać jakie on widzi sposoby rozwiązania tej sprawy.
      Możesz mu dać jeszcze szanse na zmianę. Czesto tacy ludzie podejmują taką próbe i zmieniają sie.
      Serdeczne pozdrowienia.


      • Bardzo dziękuję za informacje - 7/7 z dużym naciskiem na 1, 4, 5, 6 i 7. Nie sądzę, że on się zmieni, bo kilkakrotnie oboiecywał, ale nic z tego nie wyszło. Moje próby zmiany także nie odniosły skutku. Poza tym,a by się zmienił musiałby tego chcieć i zdawać sobie sprawę z tego, iż problem. Tymczasem on uważa siebie za "kryształowego" i pokrzywdzonego.

    • A w ogóle, to chcesz z nim być, czy nie chcesz? Ma być dalej jakas wspólna przyszłośc, czy chodzi o to, jak sensownie zakończyć?
      --
      Prawda ma wartosc tylko dla tych, ktorzy sa w stanie ja pojac.
    • Zwiazki takie sa ogromnie uzalezniajace. Trudno niektorym ludziom jest z nich wyjsc. Poszukaj pomocy specjalistycznej dla ofiar przemocy.
      Ciezko bedzie, bo dopiero gdy wniesiesz wniosek o rozwod, zacznie sie wszystko od szantazu, po obietnice lepszego, i tak w kolko itp. Musisz wiedziec co chcesz. Jezeli masz wlasne pieniadze, to zmien zamieszkanie moze jak najdalej od niego.
    • Jeśli wyśmiewa psychologię oraz uważa się za kryształowego ja osobiście nie widzę szans naprawy.
      Z doświadczenia mogę powiedzieć, że jeśli grozi Ci, że coś sobie zrobi, nie warto się tym przejmować. Nie zrealizuje tych gróźb, natomiast ma świadomość, że one świetnie paraliżują Ci ruchy.
      Poszukałabym dobrego terapeuty i prawnika. Powodzenia.
      --
      [img]http://www.cats.alpha.pl/catdesigns/animations/anim33.gif[/img]

      "Be yourself, no matter what they say"
    • Zacznij nagrywaj na dyktafon (ukryty w kieszeni) odzywki męża, zwłaszcze te obraźliwe, poniżające teksty, wszelkie groźby, szantaże, takie nagrania mogą się przydać później ...
    • Próbowałem pisać/komentować do Ciebie na bieżąco jak czytam. Im bardziej czytałem tym większe nabierałem przekonanie, że powinnaś uciec od tego człowieka, szkoda twojego życia. Jedyny problem jaki widzę to Twój status finansowy, bo chcąc odejść nie przeżyjesz rozłąki z dzieckiem. Ten strach paraliżuje. Ale WIEM, że jesteś wstanie przez to przejść. Znam wiele kobiet które podpisały by się takimi samymi przeżyciami.
      Wiem, także że jeśli nie zrobisz RADYKALNEJ zmiany będzie coraz gorzej. Jeśli nie chcesz tego zrobić dla siebie, zrób to dla dziecka. Wystarczy, że zrozumiesz, że Twój mąż będzie musiał płacić alimenty na dziecko i na Ciebie gdy sie okaże, że to on zrujnował związek a to bedzie łatwe do udowodnienia. Zrobi to choćby psycholog dziecięcy, który wyciągnie z malucha cały ten syf, który Twój mąż wniósł do waszego związku.

      6 lat wymaga zaplanowanej strategii-mam tylko kilka sugestii wyrwanych z kontekstu.
      Zainwestuj w siebie. Jest kilka organizacji, wspierających kobiety w takich przypadkach, nie wiem czy są u Ciebie. (np. Femina) Jeśli nie potrafisz ich znaleźć daj znać, razem poszukamy.

      Jeśli jest szansa:
      Postarajcie się o licencjonowanego mediatora, który nauczy was ze sobą rozmawiać, jeśli to nie poskutkuje, poszukajcie wsparcia u psychologa.


      Z uwagi na moje bardzo niskie poczucie własnej wartości
      To mężczyznę rozjusza, gdy kobieta się cofa, gdy czuje krew idzie do przodu. Z drugiej strony opór też go rozjusza. Jest na to rada!
      Juz w momencie gdy mężczyzna zaczyna wspinać się na szczyt agresji i tyranii musisz jasno dać do zrozumienia, że masz uczucia które rani swym zachowaniem i nie możesz pozwolić by przekroczył pewne granice. Jeśli to zrobi, musi wiedzieć, że od tej chwili będziesz chronić swoje zdrowie, stąd dla własnej ochrony, wyjdziesz z domu, albo zadzwonisz na policję. Jest wiele wyjść, sposobów. Te są drastyczne, ale gdy sytuacja jest ciężka za wszelką cenę musisz dbać o swoją godność. Przy tym sama musisz być spokojna i a twoje słowa muszą byc neutralne, nie dla jego ego, tylko dla siebie samej. Postaraj się wcześniej o ewentualny nocleg. Złóż wniosek o separację i w ogóle zorientuj się w innych kwestiach. pamiętaj, że są zawsze będzie trzymał stronę matki, bo to jest najlepsze dla dziecka.

      Zapewne relacja mojego męża byłby odmienna, ale tego nie rozstrzygam
      Zapisuj dokładnie jego relacje i wasze rozbieżności, bo mężczyzna doskonale manipuluje faktami i często przy tym zapomina o wielu sprawach a one potrafią rozbić jego linię. To typowe gdy oboje macie do siebie żal, gdy żadne z was nie nauczyło się okazywać pokorę. Takie zapiski pomagają, bo łagodniej mężczyzna reaguje gdy widzi że przeczy sam sobie niż w sytuacji gdy kobieta za wszelką cenę udowadnia swoją rację. Twoje reakcje najprawdopodobniej też są toksyczne.

      Jego zaborczość, strach jak wyjeżdżasz wynika ze strachu. Mężczyźni z gruntu nie ma zaufania do kobiet, bo nie ma kontroli nad kobietą gdy traci ją z oczu. Problem tej sytuacji jest taki, że kobieta na wyjeździe potrzebuje zaufania i wsparcia a mąż nie jest tego stanie dać bo sam cierpi i nie radzi sobie z tym. Zaufanie można zdobyć, ale trzeba o tym rozmawiać najszczerzej jak sie da.Wydaje mi sie ze wszystkie wasze problemy wynikają z nieumiejętności mówienia o swoich emocjach. Obojgu wam to nie wychodzi. To sztuka łechtać ego faceta bez naruszania jego godności. To jak oswajanie dzikiego konia, który wszystkiego się boi.

      Jednak w Twojej sytuacji, mężczyzna musi doznać terapii szokowej, inaczej się nie cofnie.

      ...czasami wystarczy przedstawić teściom, kim jest ich synalek. Jeśli ich syn nie będzie na Ciebie łożył, oni zostana obciazeni kosztami sponiewierania waszego związku^^

      Moja droga WSZYSTKO JEST PO TWOJEJ STRONIE, ODWAGI W KOŃCU JESTEŚ LWICĄ,
      nie musisz Lwa gryźć, wystarczy, że od niego odejdziesz a zabije sie własną dłonią.

      --
      Harrowdown Hill
      --
      ===>Tool - Vicarious<===
      Angelspit - "100%" / ACDC - "Black Ice"
      Faith No More - "Kindergarten"
      HIROMI UEHARA - "Place To Be"
      • Przede wszystkim dziękuję za wyczerpującą odpowiedź na mój post. Zgadzam się z tym, co napisałeś. Czuję, że muszę odejść od męża, bo jestem nieszczęśliwa (w najlepszym wypadku), bo z reguły odbiera mi chęć do życia. Niestety on potrafi tak zręcznie manipulować, że to ja zawsze czuję się wszystkiemu winna, a jego postawa "zbitego psa" po wszystkim tylko wzmacnia to odczucie. Powtarza wówczas, że go "gnoję" (nawet wówczas, gdy milczę). Zauważyłam, że milczenie wzbudza jego największy niepokój i złość. Z osoby spontanicznej, wesołej, bardzo seksualnej stałam się smutna, zgorzkniała, skrajnie zakompleksiona. Najgorsze jest to, że on zawsze sprawia, że czuję się winna, za wszystko, że nie ma wystarczająco pieniędzy, że musiał wziąć kredyt i teraz go spłacać, że ma złą pracę, że nie może znaleźć innej, że mu się nie chce seksu, albo, że mu się chce, a mi nie. I tak w nieskończoność. I choć proporcjonalnie więcej jest złych momentów, to za każdym razem, gdy jest w miarę ok, mam wrażenie, że przesadzam, że wyolbrzymiam. Jednak nie zmienia to faktu, że od ponad 5 lat jestem w toksycznym dla mnie związku. Co do zapoznania z sytuacją rodziny męża, to jest on "gloryfikowany" przez większą jej część i złe słowo, będzie przyjęte bardzo negatywnie. Kiedyś tego spróbowałam i nie ponowię próby. Zdecydowanie muszę znaleźć wsparcie w kimś, kto zna się na tych sprawach. Pozdrawiam ciepło!
        • Może nie miałam aż takiego męża jak Twój jednakże wiem, co to znaczy, gdy ślubny stosuje presję psychiczną, szantaże emocjonalne, traktuje jak dziecko i wymyśla "kary" oraz obwinia Cię o wszystkie swoje nieszczęścia - łącznie z kiepską pracą. Idąc do sądu z pozwem o rozwód miałam jeszcze jakieś poczucie winy że go krzywdzę, że mnie "kocha" na swój sposób ale wszystko, co wydarzyło się od tego czasu do rozprawy oraz to, jak kłamał o mnie w sądzie utwierdziło mnie w tym, że nie mam czego i kogo żałować. Trzymam kciuki za dobrą decyzję i życzę dużo siły do zniesienia wszystkiego, co Cię czeka.
          --
          [img]http://www.cats.alpha.pl/catdesigns/animations/anim33.gif[/img]

          "Be yourself, no matter what they say"
          • Dokładnie, jestem przekonana, że to dopiero początek i nie pokazał jeszcze wszystkich swoich możliwości. Trudno mi będzie znaleźć na niego haka w postaci choćby nagrania, bo od kiedy groził mi, że mnie zabije na śnie, uważa na to, co mówi. Kilkakrotnie próbowałam go sprowokować, aby ponownie przyznał, co powiedział, ale nieskutecznie. Po czasie stwierdził, że powiedział to w emocjach, ja z kolei, że to niewybaczalne ...on zaś, że jak zwykle przesadzam. Moim największym problemem jest, aby znaleźć pracę, bo od początku ciąży jestem bez pracy. Plus jest problem z zostawieniem dziecka w żłobku. Moja teściowa co prawda może pomóc, ale w tej sytuacji nie chcę mieć "dłużników" po stornie rodziny męża. Co do alimentów, to nie mam na co liczyć, bo z pensji męża, po opłaceniu wszystkeigo, na alimenty już nie wystarczy. Poza tym dla świętego spokoju....nie chcę, aby wiązały nas finanse. Oczywiście nie zamierzam utrudniać jemu i jego rodzinie spotkań z synkiem, bo są bardzo zżyci, a mnie zależy na szczęściu synka. bardzo chciałabym mieć już to wszystko za sobą :(
    • nożyk sie w kieszeni otwiera. facet szmata żdzira bezjajeczny frędzel. pewnie jeszcze w miedzyczasie psioczy na rząd i państwo. taki typek którego wszyscy gnębią. idiota do potehgi entej.. ja bym takich w obozach zamykał.
      • paco_lopez napisał:
        pewnie jeszcze w miedzyczasie psioczy na rząd i państwo. taki typek którego wszyscy gnę
        > bią. idiota do potehgi entej.. ja bym takich w obozach zamykał.



        faktycznie psioczy na państwo i rząd, na to, że jest złodziejskie, etc etc W sumie to krytykuje wszystko i wszystkich...I bardzo często słyszę, że wszystkich wysłałby do obozów :| Ogólnie ma dość radykalne poglądy ...
        • współczuję ci serdecznie, ale ja chciałbym wiedzieć ilu takich typów nosi ta ziemia. i o czym tu dalej dyskutowac w kwestii stanu państwa kiedy coraz bardziej orientuje się czytając regularnie podobne kwiataki, że wart pałac paca, a pac pałaca.rzygac się chce. kop w dupe to mało.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.