Dodaj do ulubionych

Zmiana nazwiska po ślubie

04.02.12, 20:48
Czy ktoś może mi wytłumaczyć, dlaczego kobieta zmienia nazwisko po ślubie, bo szczerze powiedziawszy tego nie rozumiem. Dlaczego, np. mężczyzna nie zmienia nazwiska, tylko kobieta? Jakie czynniki mają na to wpływ? Kościół? Kultura?
Edytor zaawansowany
  • yoma 04.02.12, 21:13
    Tradycja. Jak będziesz brał ślub, to was urzędnik grzecznie zapyta, jakie nazwisko będziecie nosić. Równie dobrze może zmienić mężczyzna.
    --
    Człowiek to demiurg. Rozpędził elektrony, żeby druciki wolframowe podgrzewać i słońce udaje [by Paco_Lopez]
  • easyblue 04.02.12, 22:31
    Albo każde z Was zostaje przy swoim.
    --
    A ja myślę, że całe zło tego świata bierze się z myślenia.
    Zwłaszcza w wykonaniu ludzi całkiem ku temu nie mających predyspozycji.
    Andrzej Sapkowski
  • yoma 06.02.12, 11:14
    My przy ślubie mieliśmy przez chwilę pomysł, żeby się zamienić nazwiskami :)
    --
    Nie jestem człowiekiem w swoim wieku. Jestem człowiekiem w wieku kogoś o wiele młodszego.
  • jedr-ek28 05.02.12, 10:39
    Ale jaka tradycja? Katolicka?
  • 7zahir 09.02.12, 09:34
    zapytaj w USC.

    --
    Rzeczy dla których warto żyć
    nie sposób wymyśleć - trzeba je czuć :-)
  • caloka 04.02.12, 22:46
    Tak jak napisano wcześniej w odpowiedziach, już nie ma tego obowiązku.
    Ale dotychczas wynikało to pewnie z religii i wiary, w katolickiej było to chyba: "żona będzie posłuszna/poddana mężowi", czy jakoś tak:)
    Kultura pewnie też:)Mam wrażenie, że oczywistym był fakt, że jak jest Kowalski to jest z Kowalską i mają Kowalsiątka:)Inna opcja była by chyba podejrzana:)
    Kobiety określano też od nazwisk mężów. I była Nowakowa, Wójcikowa czy Woźniakowa:)
    Ale tak się teraz zastanowiłam jak jest w innych religiach i czy tam jak biorą śluby, to też zmieniają nazwiska. Nie mam pojęcia:)
  • jedr-ek28 05.02.12, 10:42
    "żona będzie posłuszna/poddana mężowi" - tragedia.

    Czyli rozumiem, że kobieta nie ma obowiązku zmieniać nazwisko? Ale jeśli nie zmieni, to wygląda to podejrzanie... Eh, wciąż tutaj coś źle funkcjonuje...
  • caloka 05.02.12, 23:01
    jedr-ek28 napisał:

    > "żona będzie posłuszna/poddana mężowi" - tragedia.

    Mhm, chociaż pewnie nie dla wszystkich.
    I zapewne są kobiety, którym zmiana nazwiska do tego nie jest potrzebna:)

    > Czyli rozumiem, że kobieta nie ma obowiązku zmieniać nazwisko? Ale jeśli nie zm
    > ieni, to wygląda to podejrzanie... Eh, wciąż tutaj coś źle funkcjonuje...
    Nie, pisałam to jako "kiedyś":)
    Teraz mam wrażenie, że jest trochę inaczej:)
  • easyblue 05.02.12, 10:58
    U nas się mówi jedynie "Wójcikowa", a np.w Czechach takie nazwisko się nosi:"Wójcikowa" a nie "Wójcik". A tam raczej katolicyzm nie był rozbuchany:)
    --
    A ja myślę, że całe zło tego świata bierze się z myślenia.
    Zwłaszcza w wykonaniu ludzi całkiem ku temu nie mających predyspozycji.
    Andrzej Sapkowski
  • rzeka.suf 05.02.12, 12:44
    dokladnie, sam katolicyzm niczego nie tlumaczy. zbyt wiele 'wyjatkow'.
    en.wikipedia.org/wiki/Married_and_maiden_names
    bardzo ciekawy temat
  • caloka 05.02.12, 23:10
    :):) Dobre porównanie:):)
    Ale to już nie wynika chyba z katolicyzmu:)
    Bardziej z kultury...czy nie wiem, czegoś innego:)O tym pisałam, i to miałam na myśli:)
    Miałam kiedyś wiele starszych sąsiadek (np.ur.1915), które tak o sobie mówiły: ta od Heńka, ta od Józka, albo właśnie nazwiskami:)
    Chodziło mi o to, że po wyjściu za mąż, nie posługiwały się swoimi imionami:)
  • cynta 05.02.12, 03:06
    Emocjonalnie chodzi chyba o podkreslenie stworzenia jakiejs calosci, unii. A ze najczesciej mezczyzna dzieli sie swym nazwiskiem z kobieta to zwyczaj. Ja przy pierwszym nie zmienilam, a przy drugim zmienilam i bardzo duzo zachodu mnie to kosztowalo ale zalezalo mi na storzeniu tej nowej calosci rowniez nazewniczo.
  • aqua48 06.02.12, 16:04
    Ja zmieniłam z ulgą, bo moje panieńskie wszyscy przekręcali (urzędy!!!), a mężowskie proste jest jak drut i nawet niedosłyszący zapisze poprawnie :)
  • cotbus76 06.02.12, 20:53
    się czerpiąc całymi garściami z tradycji rzymskiej w tym z rzymskiego prawa i zwyczajów. W Rzymie kobieta bardzo długo nie miała tak naprawdę danych, że tak powiem personalnych. Jej imieniem była żeńska forma nazwiska rodowego ojca plus ewentualny liczebnik określający, którą z kolei jest córką danego mężczyzny lub najczęściej jedynie określenie czy jest starsza czy młodsza, bo rzymski ojciec rzadko pozwalał zatrzymac więcej niż dwie córki. Małżeństwo rzymskie było po prostu przekazaniem władzy nad kobietą przez ojca mężowi. Najpierw byłaś czyjąś córką a potem żoną. Oczywiście z czasem wszystko to się cywilizowało, ale chrześcijaństwo już u zarania silnie przesiąknięte patriarchalną kulturą ówczesnego judaizmu przejęło koncepcję małżeństwa stanowiącą mieszankę obu tych kultur. Oczywiście wszystko w pięknej otoczce miłości, szacunku i wsparcia ( pamiętajmy, że to chrześcijańscy kaznodzieje uważali za zgodne z nauką Jezusa przywoływanie żony do porządku kijem nie grubszym niż kciuk męża). Potem przez Europę przeleciała Wędrówka Ludów a nowi lokatorzy przynieśli koncepcje małżeństwa zbliżone mniej lub bardziej do rzymskiej i żydowskiej czyt. żona jest częścią majątku małżonka a małżeństwo to nic innego niż przepływ majątku, pozycji społecznej, prestiżu, władzy itp. pomiędzy dwiema rodzinami. W tak rozumianym małżeństwie kobieta nieodwracalnie odcinała się od swojej rodziny przechodząc do rodziny męża i na znak tego przyjmowała jego nazwisko ( to znaczy jak nazwiska już były, bo wcześniej określano ją najczęściej jej imieniem plus określeniem czyją jest żoną lub dośc długo zachowanym w środowiskach głównie wiejskich imionach odmężowskich typu Antoniowa na określenie żony Antoniego). A potem by nie przedłużac mojej epistoły po prostu przez te kilka wieków przed początkiem ruchu wyzwolenia kobiet owa reguła się utrwaliła w ludzkiej świadomości jak chwast. A jeśli chodzi o męską niechęc do zmiany nazwiskato jeśli chodzi o Polskę to jest jeden trop. Za czasów najjaśniejszej Rzeczpospolitej Obojga Narodów dośc częstą praktyką z uwagi na prostotę było podrasowywanie sobie pochodzenia przez zmianę nazwiska i podszycie pod szlachcica najczęściej przy okazji zawierania małżeństwa z skompromitowaną lub ubogą w posagowe dobra jejmościanką. Może więc dumnym potomkom Sarmatów zmiana nazwiska kojarzy się z sugerowaniem światu plebejskiego pochodzenia ? ;)
  • rzeka.suf 07.02.12, 00:04
    super epistola, dzieki!

    a czy wiesz moze skad wziely sie podwojne nazwiska hiszpanskie?
  • cotbus76 07.02.12, 08:28
    to idąc moim tokiem myślenia trzeba pamiętać o hiszpańskich a raczej kastylijskich hidalgach i ich przysłowiowej chorobliwej wręcz dumie z swoich szlacheckich korzeni i pogarda dla osób stanu niższego. Jeśli weźmie się pod uwagę ową dumę i odsetek tej grupy w społeczeństwie hiszpańskim u progu nowożytności ( coś jak u nas szlachta gołota i zagrodowa) plus obsesję tego społeczeństwa na punkcie czystości krwi prowadzącej do wyeliminowania mniejszości religijnych takich jak moranowie i moryskowie to podwójne nazwiska wydają się logiczne. Po pierwsze nawet jeśli masz tylko córkę to twoje szlachetne nazwisko nie ginie podczas gdy w całej Europie dokładnie tak się działo w rodzinach nie pobłogosławionych synem. A to w społeczeństwie, które kult macho ma we krwi naprawdę ważna sprawa. Po drugie nie jesteś w stanie wbrew pozorom ukryć swojego pochodzenia a to w kraju gdzie nikt nie mógł umknąć Świętej Inkwizycji było bardzo duże ułatwienie ;) A jak by ktoś próbował zmienić tę tradycję to narażałby się na podejrzenie, że ma coś do ukrycia, nieprawdaż ? Poza tym trzeba brać pod uwagę czynnik, że tak powiem psychologiczny pod hasłem boso, lecz w ostrogach. Po tym jak przehulali złoto i srebro Inków i Azteków czym się mieli chwalić ? A tak przynajmniej w tej dziedzinie byli oryginalni. No i to cudne brzmienie tych długich dystyngowanych imion i nazwisk przy jakimś tam Janie z Czarnolasu lub Klausie synu Hansa :)
  • rzeka.suf 08.02.12, 19:39
    brzmi przekonujaco :)

    dziekuje!
  • cotbus76 08.02.12, 19:46
    Polecam się na przyszłość ;)
  • caloka 07.02.12, 01:00
    cotbus76 napisała:

    No no...:)Bardzo ciekawe wyjaśnienie:)
    Jak dla mnie mogłaś przedłużać, bo bardzo przyjemnie się czytało:)
    Ciekawy wniosek:))
  • kalllka 07.02.12, 03:04
    bardzo wielu mezczyzn zmienia nazwiska.
    bardzo czesto wtedy gdy interesujac genealogia rodziny odnajduja szlacheckie korzenie



    p.s
    np zrodla twojego nicka sa hebrajskie ale "sylabizowaniem" markujesz. ( wedle warszawy)
  • cotbus76 07.02.12, 08:32
    imieniem o greckim pochodzeniu. To tak dla ścisłości :)
  • idoli 07.02.12, 13:16
    oczywiście, że nie ma obowiązku zmieniać. Znam też kilku mężczyzn, którzy zmienili nazwisko na nazwisko żony, bo ich było nieładne albo obciachowe.
    Ja zostałam po ślubie przy swoim, mąż przy swoim. Nikt nie był podejrzliwy czy oburzony, raczej zaskoczony takim rozwiązaniem.
    Choć pamiętam jak koleżanka mówiła mi, że jak się dziecko urodzi to ludzie będą pytać dlaczego się matka inaczej nazywa niż dziecko i to taki straszny problem.
  • jedr-ek28 08.02.12, 22:38
    A dziecko jak się nazywa?:D
  • jedr-ek28 08.02.12, 22:38
    Otóż Andrzej to Andrzej a Jędrzej to Jędrzej.

    Andrzej jest imieniem greckim? Ciekawe...

    Jędrek to zdrobnienie od Jędrzeja.
  • caloka 08.02.12, 22:51
    jedr-ek28 napisał:

    > Otóż Andrzej to Andrzej a Jędrzej to Jędrzej.
    To muszę przyznać, że mnie też zaskoczyłeś:)
    Znałam kiedyś kilku Andrzejów i do nich mówiło się właśnie Jędrek:)
    Chociaż to może być podobnie jak Jakub i Kuba..:)Do niedawna uważałam, że to drugie jest zdrobnieniem pierwszego, a to się okazuje, że jednak niekoniecznie..:)
    > Jędrek to zdrobnienie od Jędrzeja.
  • cotbus76 08.02.12, 22:58
    przodków Andrzej. Ciekawostką jest to, że nasi przodkowie lubili też tworzyć formy zdrobniałe od imion stąd wziął się Jędrek i Jędruś. I stąd Oleńka Billewiczówna w Potopie do Andrzeja Kmicica mówi "Jędruś jam ran Twoich niegodna całować ". Współcześnie Jędrzej jest imieniem bardzo rzadkim.
    Tak samo z Feliksa utworzyli Szczęsnego a z Hiacynta Jacka.
    Andrzej jest jak najbardziej grecki, wyraz będący jego źródłem oznacza "mężczyznę, człowieka"
  • caloka 08.02.12, 23:15
    cotbus76 napisała:

    > przodków Andrzej. Ciekawostką jest to, że nasi przodkowie lubili też tworzyć f
    > ormy zdrobniałe od imion stąd wziął się Jędrek i Jędruś. I stąd Oleńka Billewi
    > czówna w Potopie do Andrzeja Kmicica mówi "Jędruś jam ran Twoich niegodna całow
    > ać ".
    Właśnie podobnie pamiętałam z tą Oleńką:)
    Przypomniałam sobie też ze szkoły średniej Agnieszkę, która została ochrzczona ( pow wiadomej lekturze):) Jagienką...:))Chociaż ona akurat tego nie lubiła, bo mówiła, że orzechów nie gniecie...:))
    >Współcześnie Jędrzej jest imieniem bardzo rzadkim.
    :) Czekaj...ale jeśli nasz forumowy Jędrzej ma w papierach Jędrzej... ?:)
    Tak jak wspomniany Kuba, miał Kuba:)
    > Tak samo z Feliksa utworzyli Szczęsnego
    :)Nie słyszałam zdrobnienia Szczęsny...:)Ale oryginalnie..:)
    >a z Hiacynta Jacka.
    Poważnie?:) Jacek to Hiacynt...?:)A to ciekawe..i kwiat..hmm..:):)
    > Andrzej jest jak najbardziej grecki, wyraz będący jego źródłem oznacza "mężczyz
    > nę, człowieka"
    Czyli to jest imię jakby pierwotne?:)
  • cotbus76 08.02.12, 23:25
    Szczęsny to było kiedyś odrębne imię. Obecnie w ogóle nie nadawane.
    Całe nasze szczęście, że XIX-wieczna moda imiona pseudosłowiańskie. Taka na przykład Spyżysława lub Dzierżysława. W ogóle imiona to pole minowe. Jakby przywrócić stary zwyczaj nadawania imion świętych według kalendarza kościelnego to jakaś nieszczęśnica trafiłaby pewnie na św. Seksburgę ;)
    Boże, ale się zasiedziałam a jutro w pracy muszę byc bardzo wcześnie. Czas zniknąć na dzisiaj :)
  • caloka 08.02.12, 23:50
    cotbus76 napisała:

    > Szczęsny to było kiedyś odrębne imię. Obecnie w ogóle nie nadawane.
    Ale było by ciekawe:) Takie optymistyczne:)
    > Całe nasze szczęście, że XIX-wieczna moda imiona pseudosłowiańskie. Taka na prz
    > ykład Spyżysława lub Dzierżysława.
    O, też pierwsze słyszę:)Spyżysława...poszłam googlać:) czyli to od jadła...
    > W ogóle imiona to pole minowe. Jakby przywró
    > cić stary zwyczaj nadawania imion świętych według kalendarza kościelnego to jak
    > aś nieszczęśnica trafiłaby pewnie na św. Seksburgę ;)
    :))
    > Boże, ale się zasiedziałam a jutro w pracy muszę byc bardzo wcześnie. Czas znik
    > nąć na dzisiaj :)
    Mam nadzieję, że zdążysz:))
  • cotbus76 09.02.12, 08:12
    za to mojej szefowej coś się porobiło z samochodem i tak sobie siedzę i czekam aż w końcu przyjedzie do pracy ;)
    A propos imion to oprócz wspomnianego przeze zwyczaju nadawania imion po przodkach lub świętych istniał jeszcze bardzo dawno temu swoisty niepisany zwyczaja, że pewne imiona "lepiej" pasują do ludzi z określonych grup społecznych. Dlatego na przykład Bartek nie tylko był bardzo popularnym imieniem wśród chłopów, ale nawet w literaturze różnej zresztą wartości artystycznej jak występował chłop na prawie 100 % miał na imię Bartek lub ... kurczę pamięć nie ta zapomniałam pozostałe dwa popularne imiona. Bartka pamiętam, bo mam jednego w rodzinie :)
    Teraz mamy nową manię czyli nadawanie przez osoby z środowisk powiedzmy to sobie delikatnie trudnych wymyślnych a czasami wręcz cudacznych imion, które choć rodzice są tego nieświadomi stygmatyzują dziecko.
    Czyli tak jak już mówiłam i nazwiska i imiona to pole minowe, na którym trzeba stąpać na paluszkach :)
  • 7zahir 09.02.12, 09:35
    zapytaj w USC
    --
    Rzeczy dla których warto żyć
    nie sposób wymyśleć - trzeba je czuć :-)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.