okładce. Tylko kto ma dzisiaj czas czytać. Kiedy przeczytałam ten tekst w demotywatorze wyłowionym w odmętach Internetu wydał mi się zabawny i prawdziwy.
Przez całe życie byłam książką z okładką tak nieciekawą jak to tylko możliwe, ale za to z jak mi się wydaje bardzo kolorową treścią całkiem sensownie uporządkowaną. Niestety zawsze leżałam gdzieś obok na zakurzonej półce. Nie to, że nikt po mnie nie sięgał. Niestety zazwyczaj tak jak po encyklopedię lub poradnik a od kiedy jestem dorosła fachową literaturę. Nikt nie chce poznać całego bogactwa treści, bo po co skoro tyle wokół paperbacków z pięknymi lakierowanymi okładkami. A moja okładka nie jest nawet taka zwykła płócienna nie budząca zachwytu, ale i nie odrzucająca. Moja w świecie gdzie wygląd to wszystko jest całkowicie nie do przyjęcia.
Leżę więc sobie na zakurzonej półce księgozbioru podręcznego czekając na nieubłagane przeniesienie do Wielkiego Bibliotekarza. Przez chwilę miałam czytelnika, ale jak się okazało był to miłośnik paperbacków, który sięgnął po mnie w czasie oczekiwania na nową dostawę na ulubioną półkę.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.