Przepraszam za osobistą notę, ale może ktoś się zreflektuje swoim przemyśleniem.
Przyszedłem właśnie z pracy, nastawiłem obiad, odpaliłem kompa by sprawdzić @, zawdzonił telefon.
Zmarłą mi babcia.
Właśnie miała skończyć 102 rok życia.
Z czego połowę życia spędziła będąc niewidomą.
Palców dwóch dłoni nie starczy by zliczyć ile dzieci na świat wydała.
Kilka dni temu był wątek o autorytetach, ideałach...
Z jej ust nigdy nie padła niegodna damy wypowiedź.
Nigdy nie uczyniła nikomu nic złego.
Każdemu dobrze życzyła a wszystko co miała, od razu rozdawała czyniąc sobie satysfakcje, że komuś pomaga.
Sens życia? Ona pewnie nigdy się nie zastanawiała czy życie ma sens. Przeżyła dwie wojny, dzieci umierały jej na rękach, sama straciła wzrok w sile wieku.
Jeśli nie weszła do nieba bez kolejki, to Bóg ma wpierdol
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.