• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

Toksyczna przyjazn - wampir energetyczny

  • 28.03.12, 15:30
    Hejka

    Szukam do programu osoby, która ma lub miała "toksyczego" znajomego. Często się widują, spędzają ze sobą czas, dzwonią do siebie, przy czym jest to znajomość jednostronna. Druga strona zamęcza Cię swoimi problemami, a tak naprawdę nie oczekuje pomocy, a raczej czerpie siły z Twojego zaangażowania. Po takich spotkaniach, rozmowach masz wszystkiego dość, jesteś wypruty z energii.
    PILNE, nagranie jest w Warszawie
    tomek19766791@wp.pl
    Edytor zaawansowany
    • 28.03.12, 19:59
      To zwyczajny mechanizm projekcji którego używa olbrzymia większość ludzi.
      Kiedy jesteś zły Ty równiez możesz stać się wampirem energetycznym.
      Serdeczne pozdrowienia
      • 28.03.12, 20:33
        Dlatego warto, a nawet nalezy o tym rozmawiac...
        • 29.03.12, 22:38
          A już chciałam zdradzić mój sposób. Zadziałałby na 100%, ale w programie tv nie wystąpię i do Warszawy nie chce mi się jechać.
          • 29.03.12, 22:46
            a jaki to masz skuteczny sposób?
            • 29.03.12, 23:01
              Robisz taki manewr, że energię, którą ta osoba wysysa zatruwasz. Ona wysysa i czuje się źle. Przestaje wysysać. Nawet jak później się podłączy, to robisz to samo. Przestanie się podłączać. Zniknie z twojego życia i myśli.
              • 30.03.12, 04:21
                Ciekawe, podasz jakis przyklad?
                --
                Prawda ma wartosc tylko dla tych, ktorzy sa w stanie ja pojac.
                • 30.03.12, 04:41
                  ludzie chca sie przyjaznic z powodow terapeutycznych, bo zycie jest ciezkie i trzeba sie wyzalic, obgadac sprawy. Lzej jest na duszy, kiedy zrzuci sie ciezar trosk, obaw, lekow na przyjaciela. Po to sie go ma. Jak mu sie nie podoba, to wampir i tak sobie znajdzie nowa ofiare, gotowa podzielic sie dobra energia. Ale kazdy zna swoje granice. Kiedy ma dosc wampira, to go odstawia od swiezej energii i kaze zywic sie starymi i wytartymi banalami z ksiazek. Kazdy robi co chce , gdzie tu logika.
                  • 30.03.12, 10:45
                    Ostatnio wszystko mnie meczy, kiedys moglem godzinami wysluchiwac zwierzen przyjaciol, teraz po chwili mysle sobie, ze po co gada jak nic z tego nie wynika. Potem przychodzi refleksja, a niech wyrzuci to z siebie. Lepiej przy mnie, niz przy drogim terapeucie.


                    -----------------------
                    HOMO SAPIENS
      • 28.01.13, 15:52
        mskaiq napisał:

        > To zwyczajny mechanizm projekcji którego używa olbrzymia większość ludzi.
        > Kiedy jesteś zły Ty równiez możesz stać się wampirem energetycznym.
        > Serdeczne pozdrowienia

        Blad logiczny. Gdyby tak bylo, 'toksyczni' byliby wszyscy dookola, a sa tylko niektorzy. Widac projekcja zcasem dziala zcasem nie, albo to jest jeszcze cos. Ja mysle, ze to jeszcze cos.

        Kazdy moze stac sie wapmirem, to oczywiste, oczywiste jest tez ze negatywna relacja jest dwustronna, bo to interakcja. Natomiast skoro to 'projekcja' to kto projektuje, a kto jest projektowanym, pan A czy pan B? Czy obaj naraz?

        Sprawa jest prosta jak drut, albo ktos odpowiada albo nie i szukanie siedmiu den i miliona interpretacji aby udowodnic ze jest inaczej to jak dolewanie wody do oceanu. Na sile moge sobie udowodnic, ze uwielbiam stalina i nienawidze murzynow, ze lubie disco polo albo chcialbym nauczyc sie jezyka japonskiego, ale po co?
    • 30.03.12, 18:25
      tomek.sobiecki napisał:

      > Hejka
      >
      > Szukam do programu osoby, która ma lub miała "toksyczego" znajomego.


      Poszukaj sobie psychologa, który publicznie wyśmieje Twoją zabobonną wiarę w istnienie "wampirów energetycznych". Dla mnie jest szokujący producent gotów zapłacić za głupoty, jakie usiłujesz wcisnąć publiczności. Polacy są na ogół mądrzejsi i lepiej wykształceni od prostackich jankesów. A genialnej bizneswomen Forward i tak nie prześcigniesz, więc daj se lepiej spokój.



      --
      Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
    • 30.03.12, 20:20
      Była tu kiedyś pewna pani, która twierdziła, że własne dziecko wysysa z niej energię ;) Gdyby ją się udało zwerbować do programu to by było coś! forum.gazeta.pl/forum/w,210,115377992,115377992,wlasne_dziecko_wampir_energetyczny.html
      Ale to dwa lata temu było i pewnie prowokacja... W każdym razie historia robi wrażenie:)
      • 30.03.12, 21:05
        Zycie jest energia, w ktorej sie poruszamy, ktora daje nam wszystko. Ludzie potrzebuja milosci, zainteresowania, szacunku, wszystkiego, co jest dobre dla nich. Po co nazywac kogos , kto bezustannie chce tego wsparcia wampirem energetycznym? Po co ta nalepka? Czy to sluzy dobru? Taki "wampir" ma po prostu wieksze potrzeby i trzeba miec do tego pewien dystans. Ja osobiscie uwielbiam tego geniusza wszechczasow Lady GaGa i szalenie podoba mi sie jej akcja "born this way". Niektorzy maja wieksze potrzeby energetyczne, ale spojrz co potrafia zrobic kiedy im sie na to pozwoli. W tym jest kwintesencja wolnosci. Bo to co ona pokazala, nie pokazal do tej pory jeszcze nikt.
    • 02.02.13, 08:35
      Wampir...to wymysł człowieka.Tak jak i dążenie do mentalnego zniewolenia rozmówcy celem zapanowania nad nim i "sprzedania' mu swych racji.żeby był "mięciutki" to trzeba go "urobić" odpowiednio (ci co to robią wiedzą jak) a ludzie jak to ludzie, jak czegoś nie kumają uciekają w świat fantazji, stąd wampiryzm energetyczny. Kiedyś np. wiele osób oskarżało Żydów o "wciąganie pod ziemię", "rzucanie uroków" a prawdopodobnie ich wygimnastykowane umysły (może ćwiczeniami zwiększającymi sprawność umysłową) automatycznie robiły coś, co maluczcy nazywają wampiryzmem (żródło: film "Lista Schindlera). I nie piszcie że znowu Żydzi w temacie czy coś tam w tym stylu bo to przykład.
      --
      Nobody is perfect, nooobody.
      • 02.02.13, 10:44
        W dyskusji o wampiryzmie tkwi wewnetrzny blad logiczny. Mozna przyjac zalozenie, ze albo ludzie maja wplyw na innych, albo nie. Mowie tutaj o aspekcie przyczynowym. Maja lub nie.
        Jesli maja, to toksyczni ludzie istnieja i wzajemna zaleznosci istnieje, koordynacja nastrojow, wzajemny wplyw.
        Jesli nie maja, to toksycyzm czy wampiryzm nie istnieje,wzajemna relacja jako taka nie istnieje. Tzn wzajemny wplyw.

        Innymi slowy, w scenariuszu pierwszym toksyczni ludzie istnieja i sa odpowiedzialni za negatywne wibracje w otoczeniu. Mozna to uogolnic i zalozyc, ze ogolnie istnieja ludzie 'fajni' i 'niefajni'. Ze sa jakies kryteria. I ze istnieje poziom zarowno nadawania i odbioru.

        W scenariuszu dwa toksycznosc nie istnieje, jej istnienie odczuwa tylko odbiorca. Szerzej, nie istnieja obiektywne kryteria podzialu ludzi na fajnych, sympatycznych, milych, wrednych czy zlosliwych. Wszystko jest wzgledne i zalezy od odbiorcy, a nic od nadawcy.

        Oba scenariusze se wewnetrznie spojne, jako odrebne scenariusze, i pewnie niektorych przekona bardziej jeden a innych drugi, problem jest w tym, ze nie moga one wspolistniec. To jest sprzeczne. A czasem odnosze wrazenie, ze ludzie rozumieja wlasnie tak, ze zarazem jest tak i tak. Nie mowie, ze raz jest tak a raz tak (co tez jest realistycznie watpliwe, ale nie sprzeczne) ale ze na raz jest tak i tak. To nie jest mozliwe.

        Implikacja: jesli istnieja ludzie toksyczni, to krokiem jaki nalezy podjac jest krok na zewnatrz- rozmowa z taka osoba, kompromis, zakoncznie kontaktu, unikanie, wreszcie agresja i wojna. Jesli toksyczni ludzie nie istnieja, to krokiem do podjecia jest krok do wewnatrz- czyli zmiana postrzegania takiej osoby i wlasnego myslenia. Np zalozenie, ze ktos kto wydaje sie nam wredny jest tak naprawde pomocny a wrednosc to zakamuflowana zyczliwosc.

        Mysle, ze sposob dwa jest bardziej karkolomny, acz moze bardziej skuteczny, acz wiekszosc ludzkosci pojdzie raczej tropem jeden.



        • 02.02.13, 10:57
          ps korzystajac z metody drugiej, mozna wytlumaczyc wszystko na pozytywny sposob. W temacie oskarzania Zydow na przyklad- mozna uznac, ze Zydzi nie sa niczemu winni, to tylko projekcja antysemitow. Jednakze antysemici jako tacy tez ie istniejca, bo antysemityzm to projekcja Zydow. Naprawde antysemici lubia Zydow, tylko Zydzi prowokuja w nich zle zachowania (Zydzi sieja agresje), natomiast antysemici prowokuja Zydow do tego, by wierzyc w antysemityzm.

          Tak jak przetoczyla sie tutaj dyskusja o homoseksualistach. Normalnie zaraz padaja oskarzenia typu ciemnogrod, homofobia, z drugiej strony ukryty homoseksualizm czy degeneracja moralna. A tak naprawde mozna sobie wyperswadowac, ze homofobia nie istnieje a ludzie, ktorzy krytykuja homoseksualistow kieruja sie troska o nich. Niechec 'homofoba' do geja to czysta projekcja geja, a nie fakt obiektywny. Tak samo niechec 'kryptogeja' do katolicyzmu czy tradycji to tez projekcja- bo taka osoba kocha Boga i troszczy sie o podtrzymanie ladu i tradycji, tylko robi to w sposob niezrozumialy dla katolika na przyklad.

          • 02.02.13, 11:49
            Fajnie powiedziane, czyli jednak ludzie są dobrzy a to wszystko dzieje się w naszych głowach? Fortuny wydaje się by ludzkość w tej wierze utwierdzić (filmy, gry, modele zachowań, leczenie biednych chorych urojeniowców wreszcie).Skłaniam się do opcji nr.1
            --
            Nobody is perfect, nooobody.
            • 02.02.13, 13:15
              goofi.vp napisał(a):

              > Fajnie powiedziane, czyli jednak ludzie są dobrzy a to wszystko dzieje się w na
              > szych głowach? Fortuny wydaje się by ludzkość w tej wierze utwierdzić (filmy, g
              > ry, modele zachowań, leczenie biednych chorych urojeniowców wreszcie).Skłaniam
              > się do opcji nr.1

              Koncepcja numer 1 jest wg mnie 'naturalna', natomiast koncepcja, ze swiat jest taki jak go odbieramy bez cech obiektywnych jest tez spojna, tylko trudna do pojecia. Zarazem ta koncepcja wymaga duzej odpornosci psychicznej, aby na zimno analizowac wszystko, a takze aby byc gotowym na odium dziwaka, choc takiego niegroznego dziwaka, no bo wiekszosc ludzi takiej logiki nie pojmie i uzna je za fanaberie, co moze rodzic konflikty i poczucie izolacji, ale znowu- jak ma sie odpornosc psychiczna to wyizolowanie mozna odbierac jako swoj wlasny swiadomy wybor.
              Ja sam nie nadaje sie do takiego myslenia, tak jak prawie wszyscy ludzie, a nawet w swojej przeszlosci nawet bardziej niz inni, bo bylem bardzo wrazliwy na ocene i opinie innych, dzis jestem tego swiadom i mysle, ze moge skorzystac z pewnych elementow podejscia takiego, ze duzo zalezy od odbioru, acz przy zalozeniu, ze jednak sa tez czyniiki zewnetrzne, mnien lub bardziej obiektywne, wiec nie ma u mnie tu sprzecznosci, bo nie okreslam raz na zawsze kto jest 'winny' czy odpowiedzialny', uwazam ze raz jest tak a raz tak, natomiast ludzie gleboko nazwijmy to uduchowieni uwazaja, ze wszystko jest kwestia wlasnego odbioru, i tutaj jest to dla nie juz za wysoki prog.
              na logike mozna tak wszystko sobie wytlumaczyc, ze faceci ktorzy mnie pobili w bramie potrzebuja ciepla i ja dajac sie pobic troche im ofiarowalem tego ciepla, aa jak ktos mnie okradl to widac potrzebowal bardziej niz ja i dobrze sie stalo- ale nie jestem w stanie 'poczuc' takiego myslenia niestety.
              • 02.02.13, 13:25
                ps moj problem z takim podejsciem jest tez taki, ze cywilizacja zachodnia posluguje sie innym jezykiem i narracja. literatura, kultura, sztuka, jezyk, zwyczaje i obyczaje sa odzwierciedleniem koncepcji socjalizacji, gdzie kazdy ma jakies cechy indywidualne ale tez istnieja wspolne kody, rytualy, normy podzielane przez grupe (a kto ich nie podziela nazwany jest aspolecznym albo nonkonformista, zalezy jak patrzec).

                Nie znam za bardzo kultury orientalnej, z ktorej wywodzi sie ta szkola 'dalajlamowa', ogolnie to takie spoleczenstwo na pozor wyglaa jak na jakas anarchistyczna utopie gdzie nic nie ma zadnego znaczenia ani nazwy i wszystko wolno, zarazem tamte spoleczenstwa to sa kultury skrajnie kolektywistyczne, a zarazem jesli na to tak patrzec to zylyby bez zadnych norm i zwyczajow, nie bardzo mi sie chce wierzyc by cos takiego bylo mozliwe, myse, ze to jest zorganizowane moze w sposob niepojety dla 'zachodniego' rozumu.
                • 02.02.13, 16:02
                  Powiem Ci tylko jedno.
                  Podczas wizyty w Japonii nasza japońska opiekunka zasiedziała się z nami w hotelu w nocy i nasi rycerscy panowie postanowili ją odprowadzić,na co ona nie chciała się zgodzić.
                  Panowie nalegali,a ona na to : Tokio to nie Warszawa.Tutaj kobieta spokojnie sama w nocy może wracać metrem i nie obawiać się,że spotka ją coś złego.




                  • 02.02.13, 17:15
                    To chyba w Tokio wiedzą jaką siłą dysponuje kobieta i czym może się zaczepka skończyć.U nas dużo jeleni co to jak im nie powiesz kto, umrą i nie dowiedzą się kto ich dyma:).
                    --
                    Nobody is perfect, nooobody.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.