Dodaj do ulubionych

problem z asertywnoscia

02.05.12, 03:04
Uznalem, ze asertywnosc to jedna z moich glownych bolaczek (to znaczy konretnie jej brak, i formy zastepcze, tzn uleglosc, maniuplacja i moja ulubiona- pasywna agresja). Nie o tym jednek, o ile wiekszosc sytuacji w ktorych nalezy wykazac sie asertywnoscia jest trudna emocjonalnie, ale prosta 'dowodowo', to jest taki jeden typ sytuacji gdzie zawsze jestem bezradny, bo nie mam tak naprawde 1005owego argumentu.

Chodzi o sytuacje, kiedy nie chce czegos zrobic (czy najczesciej dac/pozyczyc) w imie tzw. zasad, a nie z powodu konretnej wymiernej straty czy problemu.
Przyklady (z zycia):
a/ mialem komputer i internet a wspolokator zaczal korzystac 'goscinnie', korzystal tylko wtedy, gdy ja nie korzystalem, teoretycznie co mi szkodzi, ale irytuje mnie to to,no i argument sie pojawia ' a co ci zalezy', no wlasnie- co mi zalezy? No kontrargumentu konretnego nie ma, moge sie powolywac na 'zasady', fair play, przyzwotisc- ale to wszystko abstrakcyjen pojecia, jak ktos nie rozumie to nie jest to 'namacalny' dowod, np w porownaniu do podarowania butelki piwa

b/ inna sytuacja- placilem za mieszkanie abonament TV (w Angliii dosyc spora suma, 150 funtow roznie) i w pewnym momencie wspolokatorka odmowila skladania sie a inni lokator od poaczatku nie chcial sie skladac. W tej sytuacji zadzwonilem do centrali i przemedlowalem licencje tak, zeby byla tylko na moj pokoj, a nie cale mieszkanie.
Znajoma kobieta powiedziala, ze jestem zlosliwym ch... bo przeciez skoro i tak juz place cala kwote, to co mi zalezy zeby to pokrylo cale mieszkanie- ja nic nie trace a oni zyskuje, wiec moje zgloszenie jst wg niej czysta zlosliwoscia. I znowu- nie mam rgumentu na to, no bo co- formalnie ona ma racje, i tak place, nic mi od ego zgloszenia nie przychodzi.

W takich sytuacjach, przyklady moznaby mnozyc, nie chodzi o wymierna strate, konkretny problem czy takze nie o potencjalna korzysc (bo jak np odmowie koledze uzyczania komputera to na tym nie zyskam i jak lokatorzy zaplaca za telewizje to tez na tym nie zyskam).

Pomijajc elementy prawno- legalne, jaka moze byc inna kontrargumentacja? Bo przeciez chyba wiekszosc z nas intuicyjnie czuje, ze w takich sytuacjach dochodzi do naduzycia, kiedy ktos 'slizga sie' na plecach- no ale to 'a co ci szkodzi' powala mnie.
Edytor zaawansowany
  • lifeisaparadox 02.05.12, 05:25
    kropidlo5 napisał:

    > Uznalem, ze asertywnosc to jedna z moich glownych bolaczek (to znaczy konretnie
    > jej brak, i formy zastepcze, tzn uleglosc, maniuplacja i moja ulubiona- pasywn
    > a agresja).

    Nie znam ludzi którzy nie mieli by z tym problemu, ale tak to już jest w tym świecie.

    > a/ mialem komputer i internet a wspolokator zaczal korzystac 'goscinnie',
    > no i argument sie pojawia ' a co ci zalezy', no wlasnie- co mi za
    > lezy?

    a jemu co zależy iść do kafejki?

    a jak powie że musi zapłacić, to powiedz co ci zależy parę groszy dać?

    > b/ inna sytuacja- placilem za mieszkanie abonament TV
    > i w pewnym momencie wspolokatorka odmowila skladania sie
    > wiec moje zgloszenie jst wg niej czysta zlosliwoscia.

    Zwalenie na Ciebie całego abonamentu nie jest złośliwością?
    Nawet jak masz najbliższą Ci osobę, dziewczynę żonę, to razem się składacie na taki abonament, to kim ona jest w takim razie?

    No głupia suka po prostu... człowieku.

    > I
    > znowu- nie mam rgumentu na to, no bo co- formalnie ona ma racje, i tak place,
    > nic mi od ego zgloszenia nie przychodzi.

    Też mam problem z byciem takim mądrym w czasie rzeczywistym, tym bardziej jak ktoś stosuje wredne chwyty, manipulację itd. to daje to efekt, ale z czasem dojdziesz do swoich wniosków.

    > W takich sytuacjach, przyklady moznaby mnozyc, nie chodzi o wymierna strate, ko
    > nkretny problem czy takze nie o potencjalna korzysc (bo jak np odmowie koledze
    > uzyczania komputera to na tym nie zyskam i jak lokatorzy zaplaca za telewizje t
    > o tez na tym nie zyskam).

    To zacznij od niego pożyczać ubrania jeśli ma jakieś fajne, powiedz pożycz to czy tamto, wypiorę i Ci oddam. Co Ci szkodzi? i tak w tym czy tamtym teraz nie chodzi, to co mu szkodzi?
    Chociaż się hipotetycznie zapytaj, a jak powie "no ba, nie ma problemu" to faktycznie weź jego ciucha i naprawdę zacznij w nim chodzić.
    Po paru dniach czy tygodniach dowiesz się, co należy powiedzieć w sytuacji gdy denerwuje Cię to, że ktoś się pożycza.

    > Pomijajc elementy prawno- legalne, jaka moze byc inna kontrargumentacja? Bo prz
    > eciez chyba wiekszosc z nas intuicyjnie czuje, ze w takich sytuacjach dochodzi
    > do naduzycia, kiedy ktos 'slizga sie' na plecach- no ale to 'a co ci szkodzi' p
    > owala mnie.

    Myślę że musisz skorzystać z tej bardziej duchowej sfery siebie, sfery uczuć.
    Podaruję Ci Duchowy Emocjonalny Excalibur, a brzmi on "No bo wku...a to mnie!!"
    Ucina wszystko i jest w pełni sankcjonowany przez gatunek homo sapiens-sapiens.
  • renkaforever 02.05.12, 06:31
    Wyglada ze jest jeden komputer i jeden TV w trzypokojowym mieszkaniu zamieszkalym przez trzy obce sobie w sumie osoby, ale skazane na przyjazn sasiedzka.:) I tobie sie najlepiej powodzi, moze juz cie stac na samodzielne mieszkanie. Byloby troche smutniej, ale nie mialbys problemow z asertywnoscia. Trudno jest zyc z ludzmi w takiej malej przestrzeni i nie dzielic sie.
  • leokadia_25 02.05.12, 11:43
    Uważam że masz rację ale też nie potrafię tego uzasadnić,mam identyczny problem jak Ty.
  • anty-cialo 02.05.12, 13:21
    "Nadużywaliście mojej uprzejmości"

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka