Osobowość unikająca. Co robić. Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Nie wiem od czego zacząć. Może od pytania. Mam dosyć nietypowy problem.
    Od zawsze czuje że ze mną coś nie tak, miałem różne problemy o których może teraz
    nie będę pisał za wiele tego - ale też nie jest to takie straszne. Krótko rzecz ujmując
    jestem dosyć neurotyczna osobą. Miałem spore problemy z emocjami z poczuciem własnej wartości, zawsze byłem sam, ojciec alkoholik, lękowa matka. Jestem w sumie po dwu letniej terapii na którą sam się zgłosiłem. Problem nad którym pracowałem to "aby czuć się lepiej" i generalnie udało się go osiągnąć. Drugi raz do terapeuty zgłosiłem się ponad rok temu. Chciałem pracować nad związkami z innymi ludźmi - byłem może na 30 sesjach na przestrzeni pół roku. Coś było nie tak praca się nie posuwała lub może raczej nie było efektów.

    Jakiś czas temu wpadłem o co w końcu chodzi. Dotychczas opisywałem siebie jako neurotyka ale teraz czuje że po prostu mam osobowość unikającą. Niby nic, a jednak ciepię. Nie czuje się dobrze wśród innych no chyba że poza tymi kilkoma z którymi mam trochę bliższy kontakt.
    Wszystko było by dobrze gdyby czas nie zapieprzał jak szalony - mam już 34 lata i czasu coraz mniej na to aby hmm dociągnąć do poziomu osób w moim wieku a mam poczucie że moi przyjaciele się rozwijają a ja stoję w miejscu lub bardzo powolutku idę do przodu.

    Parę lat temu poszedłem się kształcić z zamysłem że zostanę terapeutą, psychoterapeutą - chociaż miałem sporo wątpliwości to miałem poczucie że dam radę i że jestem na właściwym miejscu po raz pierwszy w swoim życiu. Teraz gdy minęło parę lat mam coraz więcej wątpliwości przez to co w toku tych lat dowiedziałem się o sobie. Chociaż nie mam jakiejś oficjalnej diagnozy od specjalisty tak to czuję.

    Tak właśnie jest że w tym zawodzie liczy się jakość kontaktów z innymi. Niestety u mnie bardzo to kuleje. Szczerze nie bardzo wiem co robić...Czy jest dla mnie jakaś nadzieja
    że będę mógł pracować w wymarzonym przez siebie zawodzie? Oczywiście mógł bym temu zaprzeczyć i po prostu być jakimś tam sobie psycho.... tylko mi nie o to chodzi - chciał bym być przynajmniej średni, poprawny. Wiem że nie będę wirtuozem ale teraz mam wątpliwości czy mogę być...

    Płacić kupę kasy za szkolenia specjalistyczne po to by się okazało że zafundowałem sobie drogi zamek na pisaku to zły pomysł.

    Kompletnie nie wiem co robić oraz też w pewnym sensie ciepię bo widzę jakość kontaktów innych ludzi i moich z innymi i mam wrażenie że bardzo odstaję.
    • Słuchaj, bycie psychoterapeutą z problemami, z którymi się borykasz, to, jak sam napisałeś, kupowanie zamku na piasku. Aby być dobrym psychoterapeutą trzeba być w tym mistrzem a Tobie przeszkadzają w tym Twoje problemy. Proponuję działać na zasadzie: najpierw coś dla siebie a potem dla innych. Uporaj się więc najpierw ze swoimi problemami, a później próbuj pomóc rozwiązać je innym.
      • Po tym co napisałeś, jak to napisaleś (chodzi o to, że przebija z Twojej wypowiedzi frustracja) muszę zgodzić sie z Jędrkiem. Psychoterapeuta to na razie nie jest zawód dla Ciebie. Jeśli jednak studiujesz, czy studiowałeś psychologię, to mozesz robić też inne rzeczy i inaczej swoje wykształcenie wykorzystać.
      • No jasne to jest logiczne.
        Pytałem bardziej co robić czyli jaką terapię podjąć?

        Czy ta terapia ma w ogóle sens? Ile to może potrwać?

        Ja się po prostu cholernie boję że nie przyniesie to skutku że wywalę kupę kasy i nic więcej. Albo że efekt będzie tak mizerny że i tak nie będę mógł pracować.

        Chodzi też o to że wszystko co robiłem przez ostatnie lata to było właśnie po to. Spinałem się żeby dokopać się do swojego celu. A teraz jeśli okażę się że to jest nie osiągalne
        - nie mam po prostu nic innego.

        Też nie jestem w 100 % że koniecznie należy trzeba podjąć terapię - przecież doświadczenia życia zmieniają ludzi. Czasami muszą być one dramatyczne.
      • a jeśli nie podejmować terapii tylko rzucić się w wir życia i pozwolić by ono uczyło to
        - co i gdzie i w jaki sposób, na co zwrócić uwagę
    • Możesz napisać jaką terapię przechodziłeś?Na czym polegała ta terapia,która pozwoliła Ci się lepiej poczuć ? Jakie kłopoty emocjonalne miałeś ?
      Co robiłeś z ostatnim terapeutą w ramach pracy nad poprawą związków ?
      Jakie studia robisz ? I dlaczego zawód psychoterapeuty uważasz za bardzo atrakcyjny dla Ciebie ?
      • Pierwsza terapia.
        Wydaje mi się że była to nie do końca typowa terapia poznawczo behawioralna. Pisze nietypowa ponieważ wracaliśmy do przeszłości, często analizowaliśmy myśli ale też uczucia.
        Na początku generalnie byłem zamknięty, nie umiałem nazywać tego co czuję, nie miałem świadomości wielu rzeczy - życie było sobie płynęło bez sensownie. Wiele miejsca też poświęcaliśmy bieżącym problemom.
        Zgłosiłem się hmm wydaje mi się że z problemami depresyjnymi. Niechęcią do życia, z strasznie negatywnymi myślami na swój temat. Częściej wychodziłem do ludzi, robić różne rzeczy których wcześniej nie robiłem, wyprowadziłem się od rodziców.
        Kłopoty emocjonalne to że mocno poddawałem się negatywnym nastroją których miałem bardzo dużo, bardzo wiele myśli negatywnych, mocno wchodziłem w dany nastrój czy to negatywny czy pozytywny co totalnie rozwalało mi sprawność działania jak i kontakty z innymi. Poniekąd borykam się z tym dalej ale już mniej.

        Druga terapia.
        Głównie rozmawialiśmy o związkach między ludzkich. Moich przekonaniach dotyczących siebie i innych. Sporo o poczuciu wartości. Miałem zadania zagadywania obcych osób np. przy kasie w sklepie (ale nie wykonywałem ich). Często rozmawialiśmy np. o tym czy trzeba cokolwiek robić w kontakcie z innymi aby inni zwyczajnie lubili, czy koniecznie trzeba być dowcipnym. Stałym elementem było to że na koniec sesji 5-10 minut rozwialiśmy o różnych pierdołach.

        Czemu taki zawód.
        Jak bym miał odpowiedzieć z perspektywy emocji. Po prostu coś mnie tam ciągnie, wydaje się atrakcyjne. Daje poczucie spełnienia. Uzupełnia braki i deficyty emocjonalne - bo ja ja tak całe życie do dupy teraz ludzie przychodzą do mnie się "radzić". Znaczyło by to że dobrze odrobiłem swoje lekcje - na tyle dobrze że mogę dać coś wartościowego innym.

        Dlatego że to bardzo kreatywne. Trzeba mieć co najmniej kilka pomysłów na klijenta-pacjenta, i cały czas oczy dookoła głowy bo coś co sobie założyliśmy może się okazać nieprawdą. Wymaga ciągłego kontaktu z sobą samym oraz tą drugą osobą - jest to po prostu cudowne ale też trudne. Sprawia mi przyjemność zajmowania się głębszą warstwom nie tą pobieżną płytką na jakiej większość ludzi funkcjonuje np. w urzędzie czy kontaktach biznesowych, pracy. Również lubię patrzeć jak ludzie się rozwijają i robią konstruktywne rzeczy (akurat to moje przeniesienie).

        Uważam że jest to bardzo rozwijające i dające wiele satysfakcji zajęcie z możliwością rozwijania się w nim i pracy przed długie lata. Można spokojnie pracować nadal w wieku 70 lat bez ubytku na efektywności a nawet być w wieku 70 lat lepszym niż młodzi koledzy, koleżanki.


        Do moich pytań z poprzednich wiadomości dołączę jeszcze jedno. Może ktoś się orientuje czy jest jakieś podejście w którym można pracować terapeutycznie i być efektywnym ale nie są wymagane "wysokie predyspozycje osobowościowe" a nie odbija się to kosztem efektywności osobie której udzielana jest pomoc?
        • Ten zawód wymaga nie tylko wiedzy ale przede wszystkim umiejętności a nawet talentu. Bez tego można narobic wiele złego. Zdecydowanie odradzałabym ten zawód. Jeśli jest tak jak piszesz to praca z ludźmi nie jest dla ciebie - to co cię pociąga w terapii to strona badawczo -poznawcza, eksperymentowanie. A terapeuta powinien lubić ludzi, pomagać im i rozmawiać, miec intuicję, cierpliwość, pokorę.
          A co do pierwszej części wypowiedzi to wydaje mi się że określanie siebie jako neurotyka może być trafne, wystarczy przeczytać ksiązkę pt Nasze Wewnętrzne Konflikty - tam to jest doskonale ujęte. Metodą którą najlepiej pracować z neurotykiem jest (podobno) metoda psychodynamiczna ale sukces zależy w dużej mierze od dobrego terapeuty :)
          • Właśnie - powinien lubić ludzi. Niestety ja się ich boje (na poziomie nieświadomym).
            To co pisze Horney poniekąd pasuje do mnie ale też nie do końca, zresztą chyba nie mam sensu abym to rozważał.
            Więc może jednak terapia - już nie wiem, pewnie odpowiem sobie niedługo.
            Ciężkie to.
            Dzięki za odpowiedź.
    • To nie jest tak że w życiu nie osiągniesz wszystkiego i musisz się tym stresować.Nasze życie jest krótkie,osiągamy do około stu lat by potem umrzeć i żeby się zrealizować trzeba iść schematem.Najpierw liceum,póżniej planowo matura,studia 5 lat,póżniej szybko związek,pierwsza praca i dziecko i pożyczka w banku na mieszkanie-schemat.A jak się ktoś wyłamie to ma wrażenie że coś stracił i to bezpowrotnie bo przecież "czas ucieka".A nie każdy może funkcjonować jak automat bo z tego schematu wcześniej czy póżniej odpadnie,Ty jesteś świadomy że tego schematu nie wypełnisz.Ta świadomość może być Twoim przyjacielem a nie wrogiem.
      Skoro masz taką sytuację musisz odrzucić świadomie schemat i iść własną indywidualną drogą.Kazimierz Dąbrowski pisał o czymś takim jak planowanie życia dla ludzi nieprzystosowanych(przepraszam za wyraz "nieprzystosowanych" ale tu chodzi o takich właśnie indywidualistów,są ludzie którzy zawsze będą odbiegać od tego schematu).Ja bym na Twoim miejscu poszła drogą własnego rozwoju który bym dopasowała do tej osobowości unikającej na którą masz terapię.Na pierwszym miejscu poświęciła bym czas terapii dla siebie tak,że bym umiała pomóc sobie.Po co Ci terapeuci jak możesz pomóc sam sobie i zrobisz to najlepiej.A te składniki życia typu rodzina,przyjaciele czy jakość kontaktów które Ci się będą polepszać z czasem dopasowałabym do terapii i własnego rozwoju.Na Twoim miejscu nie porównywałabym się z rówieśnikami kto tam co ile osiągnoł tylko poszłabym własną indywidualną drogą.Możesz oceniać rówieśników i oceniać ich dokonania(i porażki bo oni też takie mają)ale nie porównywać się z nimi,iść własną ścieżką,mieć plan własnych dokonań i uwzględnień co tu może być porażką i się tego trzymać.Ciebie nie da się do kogoś porównać do Twojego rówieśnika który wypełnia schemat bo to zawsze będzie fałszywe.Oni mają inny punkt wyjścia i to zmienia wszystko.Ja myślę że powinieneś iść indywidualną drogą.
      • Ładnie piszesz - terapeutycznie.
        Jasne można to tak przeformułować. Tylko że żyjemy
        nie w oderwaniu od ludzi tylko w kontekście
        społecznym. W tym kontekście Ciebie, Mnie znają inni.
        Właśnie w nim pracujemy, podejmujemy wyzwania.
        Nikt nie da mi szansy za 10-15 lat jak będę na tyle wyterapetyzowany
        że będę mógł zająć się pewnymi rzeczami, zadaniami, po prostu
        wielu rzeczy się już nie zrobi i to jest bardzo bolesne dla mnie.
        Więc skoro się nie zrobi to po co wchodzić na drogę rozwoju?- by w wieku
        50 lat być nawiedzonym i uduchowionym sprzedawcą kosiarek do trawy?

        >>Ty jesteś świadomy że tego schematu nie wypełnisz.Ta świadomość może być Twoim >>przyjacielem a nie wrogiem.

        Wyjaśnij co masz na myśli.
        • Wiesz co jak ja mialabym pojsc do terapeuty to napewno nie do mlodego i niedoswiadczonego zyciowo. Terapeuta dojrzewa jak dobre wino. Mlody to moze sie uczyc. Stary , doswiadczony terapeuta to jest dla mnie ideal terapeuty. Do pewnych tematow trzeba dojrzec. Porownywanie sie z innymi to slepota. Jak mozesz porownac sie z czlowiekiem , ktory ma inne geny, pochodzi z innego srodowiska, ma inne warunki ekonomiczne.. Ty powinienes skoncentrowac sie na swoim potencjale, czy wykorzystujesz siebie dostatecznie, czy tylko na pol gwizdka? Czy moze masz talent, ktorego w ogole jeszcze nie uruchomiles ? Czy nie koncentrujesz sie nadmiernie nad rezultatami innych, zamiast nad swoimi mozliwosciami ? W przypadku kiedy masz pasje, ktora wydaje sie mozliwa do spelnienia, ten temat powinien cie interesowac i twoje umiejetnosci, mozliwosci spelnienia tej pasji. Inni , ze to i tamto, to ich zycie, nie twoje. Twoje sa wybory zyciowe, bledy, porazki i sukcesy. I twoja droga do celu. Unikajaca osobowosc, boi sie ludzi, a chce im pomagac.. w sumie sobie chcesz pomoc, bo ludzie to twoje "problemy", ktore chcesz wyeliminowac z zycia do minimum.. chcesz sobie zycie maksymalnie uproscic i to jest logiczne, ale zycie nie jest logiczne i sie tak nie da.
        • Całościowo masz problem z osobowością unikającą.Gdyby nie osobowość unikająca mógłbyś wypełnić schemat.Ale Ty mówisz jeszcze o jakimś problemie i sprawa wygląda na bardziej zagmatwaną.Czy tu chodzi o to że zastanawiasz się nad dokształcaniem jako terapeuta i bardzo chciałbyś żeby tak się stało,to jest Twoje marzenie a nie możesz wybrać tego kierunku bo osobowość unikająca Ci w tym przeszkadza i to co możesz to wybrać zupełnie inny kierunek który Ciebie w ogóle nie interesuje?Boisz się tego że dokształcanie na które poświęcisz czas wykorzystasz dopiero w póżnym wieku czy to o to chodzi?Bo będziesz wtedy po terapii i wtedy będziesz się mógł realizować jako terapeuta ale według Ciebie to będzie za póżno,tu jest problem?
          Wiesz,ja znam człowieka on ma DDA,ma bardzo rozwaloną psychikę.On nie był pewien czy będzie mógł w stanie założyć rodzinę i tam funkcjonować bo on jest rozbity.Ale jest psychoterapeutą.Inna psycholog kiedyś mi powiedziała że jak człowiek może być terapeutą i nie radzić sobie z własnymi problemami i czy to jest dobry psycholog.A u niego jest tak,że on ma własny model w społeczeństwie.On z tą psychiką sobie radzi ale każdego dnia zaczyna od nowa,to jest jego walka o siebie.Ja kiedyś interesowałam się grafologią i przeanalizowałam jego pismo i on mi tego nie powiedział ale ja po tym piśmie wyczytałam że jego podstawą to jest indywidualny model w społeczeństwie.Ludzie porównują się i wchodzą ze sobą w relacje.On z pozoru też tak robi-na zewnątrz ale ma swój świat gdzie nikogo nie wpuścił tylko on o czymś tam wie i to co mu jest to o rozwiązaniu tego czyta.
          • > i to co możesz to wybrać zupełnie inny kierunek który Ciebie w ogóle nie inter
            > esuje?Boisz się tego że dokształcanie na które poświęcisz czas wykorzystasz dop
            > iero w póżnym wieku czy to o to chodzi?Bo będziesz wtedy po terapii i wtedy będ
            > ziesz się mógł realizować jako terapeuta ale według Ciebie to będzie za póżno,t
            > u jest problem?

            Tak. Ale też że okaże się że nie jestem zdolny nawet do pacy poniżej średniej. Lub nie wykorzystam wcale tego co zainwestowałem - bo nie będę mógł pracować a jest to duża inwestycja i finansowa i czasowa...
            Potem już nie będzie czasu na zmianę drogi życiowej. W sensie uczenia się innego zawodu no chyba że było by to tapetowanie.

            Ludzie czasami wybierają jakąś drogę po muszą - mają wdrukowany jakiś schemat czy to przez rodziców czy przez kulturę.
            Aby to ominąć i dojść do tego co Nas naprawdę pociąga ponoć najlepiej kierować się własnym uczuciem przyjemności - czy nie męczę się tym co robię, czy mi to sprawia przyjemność - czy w miarę łatwo uczę się nowych rzeczy z tego obszaru. Itd..
            Tylko ja wciąż nie wierzę że tak może być.

            Mam nad czym myśleć
            • Najlepiej było by w Twoim przypadku obie dziedziny ciągnąć jednocześnie-szkolenie z psychoterapii i pracę która dawałaby Ci stały dochód.Albo zrobić wszystko żeby praca która da Ci stały dochód była jak najbardziej zbliżona dziedziną do psychoterapii wtedy po terapii gdy będziesz chciał pracować jako terapeuta już nie będzie takiej skrajności że np.z grafika komputerowego będziesz psychoterapeutą tylko coś bardzo zbliżonego.Jest taka szkoła terapii zajęciowei i jest tam zawód terapeuty zajęciowego,Chodzi o to żeby zbliżyć dziedziny tej gdzie będziesz obecnie zarabiał z przyszła psychoterapią do której dążysz i żeby to w przyszłości nie były jakieś skrajności.W moim wieku ludzie już zaczynają podsumowywać życie,takie początki jego podsumowania.Ja Ci tak napiszę jak w przyszłości życie mógłbyś podsumować,mógłbyś powiedzieć że przegrałeś życie bo Ci coś nie wyszło.Pamiętaj że nie można przegrać życia,to jest nie możliwe.Życie jest za krótkie i tu jest problem bo nie starcza nam czasu na odbicie się i zaczęcie czegoś nowego.Wina w "przegranych" leży po stronie za krótkiego życia bo nie mamy czasu żeby się odbić.Każdy z nas jest indywidualnością i kreuje sobie życie jak najlepiej potrafi więc się nie porównuj tylko dopasuj warunki wyłącznie do siebie.Ludzie którzy jak pewnie uważasz mają życie takie jak Ty byś chciał bo mogą być terapeutami bez żadnych przeszkód i według Ciebie są szczęśliwi oni też mają coś,nie ma ludzi szczęśliwych żeby wszystko się układało.Ci terapeuci oni jak nie w swojej pracy to w życiu osobistym czy na innym polu może być coś nie tak,nie ma nigdy że wszystko jest idealnie.Ty masz taki problem a ci terapeuci którzy być może są dla Ciebie idealni i też tak byś chciał oni mają swoje problemy,takie to nasze życie jest,tak Ci piszę żeby Cię podnieść na duchu.A Ty na pewno dasz radę,szukasz sposobu jak to wszystko pogodzić i na pewno go znajdziesz.
              • Dziękuje wszystkim za odpowiedzi.
                Na pewno podejmę decyzję - w którą stronę nie wiem jeszcze.
                Dzięki Wam nabrałem trochę dystansu, w gruncie to o czym pisaliście wiem i pomogliście mi sobie to przypomnieć.
                • Pozwoliłam sobie skopiować wypowiedź jednego z psychoterapeutów,nazwiska nie podaję,bo nie chcę być posadzona o reklamę.Przytaczam ją dlatego, byście sami mogli zobaczyć jak ważny jest własciwy dobór terapeuty.Trochę podobny przykład stanowi wypowiedź autora wątku.On też najpierw chodził na terapię by poczuć się dobrze,a dopiero później na kolejne by rozwiązać swoje problemy.Absurd !
                  "Terapia psychodynamiczna

                  Kilka lat temu odwiedził mnie pewien klient, skierowany z innego ośrodka. Problematyka, z którą się zgłosił była poważna i trudna, tym bardziej więc byłem zdumiony słysząc, co mu zaproponowano. W młodości mężczyzna ten przeżył bardzo poważny wypadek, w którym poszkodowanych zostało wiele osób. Był w nim zarazem ofiarą i świadkiem i wspomnienia sprawiały mu szczególną trudność. W rodzinie jego pochodzenia nadużywano alkoholu, co dość poważnie wpłynęło na jego dorosłe życie. Mimo posiadania niezłych kwalifikacji miał kłopoty ze znalezieniem stałej pracy, a w domu często wybuchał złością bez powodu. Zaproponowano mu rozdzielenie wszystkich tych kwestii i oddzielną pracę nad każdą z nich. W jednym miejscu miał chodzić na terapię DDA (dorosłe dzieci alkoholików), gdzie omawianoby jego rodzinne doświadczenia, w drugim „przerabiać uraz z wypadku” za pomocą terapii poznawczo behawioralnej, w kolejnym miejscu uczyć się technik negocjacji przydatnych w rozmowie o pracy, a u mnie „przerabiać kawałek związany ze złością”. Zdobywanie różnych doświadczeń i umiejętności to fantastyczna rzecz, ale „kawałek związany ze złością”..?

                  To, co mu zaproponowano brzmi tak, jakby nie było żadnego związku między trudnością z negocjowaniem dobrych warunków pracy a wychowaniem w rodzinie alkoholowej. Jakby trudność z zatrudnieniem nie wiązała się ze złością, sposób przeżywania wypadku nie był nijak powiązany ze sposobem przeżywania stresu w innych sytuacjach (na przykład w trakcie rozmowy o pracy), albo tak, jakby doświadczenia z alkoholowej rodziny nie miały powiązania z problemami w rozwiązywaniu domowych konfliktów. Podczas rozmowy narysowaliśmy cztery prostokąty symbolizujące wszystkie te zagadnienia. Przez całą godzinę rozmawialiśmy o tym, jak mogą się wiązać i jak jedno wynika z drugiego.

                  Zadzwonił do mnie po roku: „- Oduczył mnie pan palenia. Do tej pory paliłem dziennie prawie dwie paczki i nie umiałem się odzwyczaić. Po tej rozmowie dotarło do mnie czemu to robię. Papierosy nie są mi dłużej potrzebne.”

                  Nie miałem pojęcia, że palił.

                  Z punktu widzenia terapii psychodynamicznej to, co się w tym przypadku wydarzyło, jest całkowicie zrozumiałe. Zmiana w jakimś konkretnym obszarze nie musi wiązać się z pracą właśnie nad nim. Umysł człowieka nie jest przecież składem odrębnych tematów ułożonych w kolejności, lecz systemem, w którym wszystko jest z sobą ściśle związane i wszystko wpływa na siebie wzajemnie. Im lepiej rozumie się siebie całościowo, tym łatwiej uzyskiwać zmiany w obszarach, które nas interesują.

                  Rozwiązania kryją się czasem w zupełnie zaskakujących miejscach. Podobno pewien człowiek bał się duchów siedzących pod łóżkiem. Leczył się z tego wiele lat. Wiedział już dokładnie od kiedy się boi, co symbolizują te duchy, jaką rolę pełni ten lęk w jego systemie rodzinnym, dlaczego lęk pojawił się w tym a nie innym okresie. Wiedział to wszystko, ale wciąż się bał. Pewnego dnia trafił do terapeuty, który pomógł mu w ciągu jednej sesji. Poradził, by obciąć nogi od łóżka.



                  •Skuteczność terapii psychodynamicznej - wyniki badań


                  Mindfulness

                  Mindfulness stanowi uzupełnienie mojego systemu pracy. Są to proste techniki redukcji napięcia. Najwięcej zastosowań mają w terapii problemów związanych z nadmiernym odczuwaniem lęku. Są też skuteczne przy schorzeniach somatycznych o psychicznym lub częściowo psychicznym podłożu. Skuteczność mindfulness jest dobrze udokumentowana w badaniach. Stosuję tę metodę jako pomocniczą. Jest bardzo przydatna.



                  •Skuteczność terapii mindfulness - wyniki badań


                  Projekt
                  • W świetle togo co "wkleiłeś, napisałeś co uważa ów psychoterapeuta
                    twoja rada co do tego że jest mi bezwzględnie potrzebna terapia interpersonalna zawierająca trening świadomości
                    Wydaje się jest niespójna.
                    Ponieważ wyczytałem że: W tym ujęciu zaburzone role społeczne i niesatysfakcjonujące relacje interpersonalne są zarówno przyczyną jak i konsekwencją zaburzeń psychicznych.
                    Nie wiem jak pracuje ter. w tym systemie ale znowu pachnie mi to poznawczo-bechawio gdzie pracuje się nad tym jak postrzegamy samych siebie, świat i innych,w jaki sposób nasze zachowanie wpływa na nasze myśli i uczucia. Czyli znowu jest coś wycięte od całej reszty a przecież człowiek jest całością.


                    • Miałam na myśli terapię interpersonalną opartą o założenia psychoterapii dynamicznej,która bada stosunki interpersonalne i aktualne konflikty pacjenta.Umożliwia wgląd,przeżycie korektywnego doświadczenia emocjonalnego oraz powiązanie z wcześniejszymi traumatycznami doświadczeniami oraz daje możliwość wypróbować nowe zachowania.
                    • To wcale nie jest niespójne !
                      Taka terapia interpersonalna jest możliwa w grupie ,która jest prowadzona w ujęciu psychodynamicznym.Grupa daje Ci możliwość ćwiczenia różnych nowych zachowań i powiększania kompetencji interpersonalnych.
                      Pozdrawiam
    • Zastanawiam się od dłuższego czasu nad terapią. Jednak czytając forum coraz więcej mam wątpliwości. Bo jak ich nie mieć skoro ktoś pisze, że przeszedł w swoim życiu dwie terapie i nadal jest w przysłowiowej kropce? Może ktoś powiedzieć, że to wina terapeuty, że nie był odpowiedni...
      A czy to nie jest czasami tak, że dzisiejsze czasy (czytaj: media, eksperci różnej maści) wmówiły ludziom, że terapia to panaceum na wszystkie nieszczęścia człowieka i bez niej ani rusz?
      Są zapewne osoby, które powiedzą, że terapia zmieniła ich podejście do życia, nie kwestionuje tego. Tylko ile w tym zasługi "relacji terapeutycznej" , a ile zmiany podejścia człowieka do życia i wzięcia odpowiedzialności za własne życie?
      • Zastanawiasz się nad terapią ? Napisz jakie masz problemy ,które chciałbyś rozwiązać to spróbujemy ocenić czy dasz sobie radę sam,czy też potrzebna Ci jest terapia.
        Natomiast jesli chodzi o autora wątku,to jeśli ma problemy w kontaktach z ludźmi,to bezwarunkowo potrzebna mu jest terapia interpersonalna zawierająca trening świadomości.
        • Dla mnie terapeuta to jakiś wzór, mam na myśli osobę, która w miarę radzi sobie w życiu. Może być przykładnym mężem, ojcem, pracownikiem. Nie wyobrażam sobie terapeuty, który na co dzień ma problemy z lękiem czy depresją. Odnośnie zapytania jakie mam problemy odpowiem tak: nie są one jakieś nadzwyczajne, typowe dla ludzi w młodym wieku, którzy wychowali się w rodzinie z problemem alkoholowym.
          • Warto wobec tego poddać się terapii dla Dorosłych Dzieci Alkoholików. Osoby z taką spuścizną mają podobne problemy do przezwyciężenia.Warto to zrobić,bo to się bardzo mocno przekłada później na jakość relacji we własnej rodzinie.Takie nieprzepracowane problemy ciążą i bardzo utrudniają zbudowanie szczęśliwego związku.
            • Telefonowałem do jednej z ośrodków terapeutycznych i się dowiedziałem, że na terapie oczekuje się pół roku. Najpierw terapia indywidualna, a później grupowa. Przewidywany czas terapii to około dwa lata, a czasami nawet więcej, gdy mówimy o terapii pogłębionej. Tak jak wcześniej wspominałem zastanawiam się czy jest mi to potrzebne, jakie będę miał korzyści, czy aby ta terapia nie przyniesie odwrotnego skutku do zamierzonego. Bowiem jak będę się skupiał na sobie przez dwa lata i na swoich krzywdach czy to realnych czy urojonych, to czy czasem nie zatrzymam się w rozwoju? Czytałem różne opinie na temat terapii DDA, niektóre pozytywne, inne wręcz odwrotnie. Posty autora - syzyf7 - potwierdzają tą negatywną stronę terapii, ukazując jakie może być zamieszanie w głowie pomimo przebyciu tylu sesji terapeutycznych. Nasuwa się wobec tego pytanie czy to czasem nie jest wyciąganie wilka z lasu?
              • >Posty autora - syzyf7 - potwierdzają tą negatywną stronę terapii, ukazując jakie może być >zamieszanie w głowie pomimo przebyciu
                > tylu sesji terapeutycznych. Nasuwa się wobec tego pytanie czy to czasem nie je
                > st wyciąganie wilka z lasu?

                Nie znasz stanu w jakim przychodziłem - teraz jest o wiele lepiej. Ale też pod pewnymi
                względami jest gorzej - ponieważ terapia (nie wiem czy moja była dobrze prowadzona) daje większą świadomość siebie. To tak samo jak osoba chora na schizofrenię uzyskuje wgląd - często pojawia się wtedy depresja bo widzi co się z nią dzieje i do czego to prowadzi. Poniekąd przed byłem bardziej szczęśliwy i uśmiechnięty ale tez miałem o wiele większe problemy - tylko to szczęście było związane z nieświadomością wielu rzeczy i siebie. Po prostu czego oczy nie widziały tego sercu nie żal.
                Nie wiem co tam sobie o mnie myślisz ale - jestem normalnym facetem na co dzień w miarę sprawnie funkcjonuje - nie mam jakiś osiągnięć często brakuje mi pieniędzy ale jestem samodzielny, mam problem w kontaktach z ludźmi i w ich nawiązywaniu ale mam swoich przyjaciół - baz nacisków i specjalnego starania wychodzę do tych których potrafię ...
                Nie wiozłeś pod uwagę że mogłem mieć konkurencyjne motywy....może tobie poszło by lepiej.
                Moją drugą terapię nie oceniam dobrze - coś we mnie nie grało, jak bym się wypalił stracił nadzieję i nie wierzył. Tak teraz sobie myślę że te 20 sesji powinienem tak naprawdę mówić o wierzeniu w siebie :-).

                Ponad to jak przyjdziesz do NFZ z depresją to będą ci leczyć depresję nawet jesli będziesz miał zaburzoną osobowość co więcej jak pójdziesz prywatnie do większości terapeutów to też będą ci leczyć depresja a raczej nie zajmują się osobowością - po prostu tak się pracuje - nad tym nad czym chce pracować pacjent. A nie nad tym nad czym dobrze było by popracować z perspektywy modelu zdrowia czy psychopatologii czy innego ustrojstwa ...

                Jeśli nie odczuwasz cierpienia nie idź na terapię. Dlaczego? Ciężej będzie Cie zmotywować do pracy. Jak odczuwasz cierpienie idź. Proste. Znam osoby DDA które nie potrzebowały żadnych terapii i ok - a że trochę nie do końca zdrowych rzeczy przenoszą na dzieci hmm tak już jest - dzieciaki sobie poradzą a jak nie będzie im źle zmienią to :-). Jak Ci tylko na tym zależy aby nie popełnić błędów wychowawczych zrób coś w psychoedukacji - są kursy.
                • Właśnie tego samego się obawiam, że owa większa świadomość samego siebie, w perspektywie czasu, może więcej szkód, niż dobrego przynieść. Do życia ona nie jest niezbędna, a żyć i tak trzeba. Myślę również, że z wiekiem i doświadczeniem życiowym większość problemów człowieka niejako sama się rozwiązuje.
    • Jest wielu psychoterapeutów którzy sa schizofrenikami i są spostrzegani jako jedni
      z najlepszych kiedy pracuja ze schizofrenikami. Potrafia ich lepiej rozumiec, lepiej
      pomagać, maja lepsze rezultaty niz ci zdrowi.
      Są terapeuci mający problemy z depresyją i maja bardzo dobre wyniki szczególnie
      w pracy z osobami depresyjnymi ale nie tylko.
      Nawet jesli jesteś osobą unikającą to nie dyskwalifikuje to Ciebie. Rozumiesz co to
      znaczy być osoba lękową, a to bardzo wiele. Wielu wyuczonych terapeutów czesto
      nie rozumie.
      Mozesz być dobrym, a nawet jednym z najlepszych terapeutów, wszystko zależy od
      Ciebie, od wiary w siebie i od tego aby nie dać sie zawrócic z drogi innym osobom.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • Ja się zgodzę z tym co napisał mskaiq. Czy ludzie którzy nie mają źle w głowach są w stanie zrozumieć ludzi którzy mają źle w głowach?
      Myślę że jest spora różnica na przykład przy treserze który kocha zwierzęta, miał z nimi styczność od zawsze, a kimś kto przeczytał o nich w książkach i na wykładach. Empatia to coś czego nie wyrobi się nawet na najlepszych kursach czy wykładach, nie trudno odczuć różnicę między kimś kto ją posiada a kto jest jak z betonu.
      Ty masz taką a nie inną mieszankę genów, z tego co piszesz zaburzenia lękowe u matki, alkoholizm u ojca, możesz być jednym z tych psychologów którzy dotrą do takich a nie innych osób.
      Wcale nie musisz być terapeutą który gra pierwsze skrzypce w jakimś ważnym ośrodku, masz mnóstwo innych zajęć, możesz być szkolnym psychologiem a tam na pewno jest cała masa trudnych uczniów z podobnymi przejściami, problemem alkoholowym w rodzinie itp.
      Zawsze też przyciągniesz pacjentów którzy mają zaburzenia lękowe, być może nie zrobisz im dobrze w głowie swoim wysiłkiem bo to faktycznie jest syzyfowa praca, ale ich zrozumiesz i będziesz potrafił pokierować na miarę ich możliwości znając trudności z którymi się borykają.

      Może są ludzie którzy chodzą od psychologa do psychologa nie znajdując zrozumienia, bo nikt nie potrafi się odnieść do ich przeżyć.
      Ja bym na Twoim miejscu kontynuował edukację i używał jako paliwa wszystkiego co masz w sobie po to, aby być lepszym w tym w czym chcesz być dobry.
    • Jakiś czas temu wpadłem o co w końcu chodzi. Dotychczas opisywałem siebie jako neurotyka ale teraz czuje że po prostu mam osobowość unikającą. Niby nic, a jednak ciepię. Nie czuje się dobrze wśród innych no chyba że poza tymi kilkoma z którymi mam trochę bliższy kontakt.

      Ufff, chcesz zrezygnowac ze swoich marzen tylko dlatego,ze jestes silnie introwersyjny?
      Przeciez zapewne masz duzy talent w tym, aby byc dobrym terapeuta.:=)
      Moze zacznij pracowac nad swoja introwersja w sposob konstruktywny. Jakie inne talenty posiadasz, aby wyjsc do ludzi? Zacznij moze dialog z ludzmi- nie od strony pracy jako terapeuta, ale od innej strony np. jezeli lubisz fotografie...zrob wystawe fotograficzna w jakiejs galerii czy gdziekolwiek, gdzie ludzie przychodza. Ciebie nie musza od razu ogladac. Jednak jest to forma rozmowy z innymi i dzielenia sie mysla....

      Zaluz moze strone internetowa z poradami terapeutycznymi. Tak abys nie musial miec kontaktu z ludzmi od razu i narazal sie na to czego sie tak gleboko lekasz. Cokolwiek by to nie bylo...byle nie bylo rezygnacja z samorealizacji na rzecz, ulomnosci- ktora w koncu moze okazac sie zaleta bardziej przydatna niz mniej...ale w koncu jakze ludzka.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.