Dodaj do ulubionych

Nie lubisz zwierząt = jesteś zły..

25.06.12, 19:08
Być może temat nie pasuje na to forum, ale postanowiłem założyć tutaj ten wątek.
Zastanawiam się nad tym, co usłyszałem ostatnio od kilku ludzi. O co chodzi: nie lubię zwierząt, o czym otwarcie mówię. Chociaż nie lubię to tutaj mało powiedzane. Traktuje zwierzęta jak powietrze, ale dla mnie mogłyby nie istnieć. Chociaż jestem, notabene, co w pewnym sensie pewnie jest przyczyną mojej niechęci, po medycynie weterynaryjnej. W czym rzecz: nie potrafię zrozumieć, dlaczego osoby, która nie lubi zwierząt, traktuje się jak chodzące zło? Tak, tak właśnie jestem postrzegany przez otoczenie, które wie, jaki jest mój stosunek do czworonogów, skrzydlatych, pływających itd.. Nie zamierzam tego ukrywać, ale patrząc na reakcje innych dochodzę do wniosku, że tak byłoby najlepiej. Wokół mnie dużo osób, które niejednokrotnie zwierzę stawiają wyżej od człowieka. Oprócz mówienia, że ktoś nielubiący zwierząt jest zły, od razu dochodzą teksty w stylu: nasz stosunek do zwierząt jest miarą naszego człowieczeństwa, i jak ktoś ich nie toleruje, to jest równe temu, że nie toleruje również ludzim co zazwyczaj jest kompletną bzdurą.
Czy w obecnym świecie obowiązkowe jest lubienie zwierząt? Czemu ludzie, którzy mają inne odczucia, od razu są postrzegani tak, jak opisałem wyżej?
Edytor zaawansowany
  • cynta 25.06.12, 19:46
    Chyba najbardziej szokujace jest to ze jestes weterynarzem. Pracuje z vetami i wielu znam, ich uczuciowosc do zwierzat jest legendarna niemalze. A vet moich jamnikow pozwala im na wiele wiecej niz ja... w sensie spoufalania sie....:) Przyznam ze nie rozumiem dlaczego wybrales taki zawod. Jesli zas kiedys lubiles zwierzeta a teraz, po studiach ich nie lubisz to chyba trzeba sie zastanowic dlaczego? skad ta zmiana?
    Oczywiscie ze nie jestes zly, tylko nie lubisz wierzat. Jednym to wisi a innym to sie nie podoba. Tak samo jak ty mozesz nie lubic zwierzat inni moga nie lubic tych co nie lubia... wolnosc po obu stronach
  • szaman.ka 25.06.12, 20:02
    Ja też jestem zaszokowana zestawieniem skończonych kierunku studiów i niechęci do zwierząt.
  • lifeisaparadox 25.06.12, 20:09
    Po prostu zamiast kontaktu emocjonalnego ze zwierzętami będziesz używał pistoletu ze środkiem usypiającym i też dasz radę.
  • seth.destructor 25.06.12, 20:19
    Czy większość z tych osób to mężczyźni, czy kobiety? Osoby wykształcone, czy nie? Z miasta czy ze wsi?
    Nie rozumiem, jak można nazwać "dobrą" osobę, która czuli się do kotka, a nie zawaha się, by uderzyć własne dziecko czy przejść obojętnie obok leżącego na ulicy czy też nienawidzi ludzi jakiegoś narodu lub niewyznających tej samej ideologii lub religii. A znam dużo takich przykładów.
    Miarą człowieczeństwa nie jest stosunek do zwierząt, ale do innych ludzi. Miarą zezwierzęcenia jest stosunek do zwierząt.
    --
    Momencik, ja powiem, wtedy będziecie gwizdać. Nie pozwolę siebie przekrzyczeć - Henryka Krzywonos-Strycharska
  • duce_83 25.06.12, 20:29
    Wybór kierunku studiów wynikał raczej z czegoś innego, niż z samej sympatii do zwierząt (chociaż kiedyś miałem do nich inny stosunek). Miałem od samego początku medyczne zainteresowania, ale nie dostałem się na kierunek lekarski (zbyt wysoki próg pukntowy), więc spróbowałem na med. weterynaryjną, gdzie było łatwiej się dostać. Przez studia zdołałem przejść, ale nie pracuję w zawodzie. Nie mam więc bezpośredniego, także zawodowego, kontakty ze zwierzętami.
    Ale dużo osób tak sądzi. Jak nie kochasz zwierząt, zapewne też nie kochasz żadnych ludzi. Jak lubisz zwierzęta, zapewne lubisz też ludzi. I czasami nawet na forach natrafiam na podobne komentarze. Do niektórych nie dochodzi, że nie lubię zwierząt, ale to nie oznacza, że krzywdze ludzi.
  • cynta 25.06.12, 20:35
    Czy mozesz napisac dlaczego nie lubisz zwierzat? zastanow sie troche i odpowiedz prawdziwie ...;)
  • renkaforever 25.06.12, 21:36
    Trzeba by to jakos zrozumiec. Zwierzeta, ludzie, rosliny to rozne formy zycia. Wyglada na to, ze masz jakies preferencje. A moze cie odstrasza zapach zwierzat, taki ostry i charakterystyczny.
    Ja tez nie lubie tego zapachu i zawsze myje rece po kontakcie z jakims zwierzeciem.
    Mojego zolwia karmie z reki, ale zebym sie nim zachwycala, wyprowadzala na spacerki..., nie, nasza relacja to raczej cos mniej egzaltowanego.
  • lifeisaparadox 25.06.12, 22:51
    Jesteś lekarzem i to nie jest warunek że musisz być psychologiem zwierzęcym. Dobierzesz sobie asystentkę która lubi zwierzęta i ma z nimi dobry kontakt i nie widzę problemu z kwestiami uspokojenia pacjentów czy nakłonienia do zabiegu.

    Każdy człowiek jest inny i ma inne nastawienie, tak jak z resztą zwierzaki.
    Ale jak się ma stosunek do zwierząt względem relacji z innymi ludźmi danej osoby, to pewnie bardzo niski iloraz inteligencji emocjonalnej.
  • kaja5 26.06.12, 16:26

    duce_83 napisał(a):

    > Wybór kierunku studiów wynikał raczej z czegoś innego, niż z samej sympatii do
    > zwierząt (chociaż kiedyś miałem do nich inny stosunek). Miałem od samego począt
    > ku medyczne zainteresowania, ale nie dostałem się na kierunek lekarski (zbyt wy
    > soki próg pukntowy), więc spróbowałem na med. weterynMoaryjną,


    Mogłeś wybrać farmacje.
    --
    Pomóżmy Martynce
  • leokadia_25 26.06.12, 11:04
    Ludzie dzielą się na popierających jakiś gatunek i goniący inny.Na przykład babcie dokarmiające koty w piwnicy i fanatyczki tych kotów gonią gołębie jakby te nie wiadomo co im zrobiły.Ci co dokarmiają gołębie albo łabędzie gonią psy bo to ostatnie zło.
  • paco_lopez 25.06.12, 21:50
    ciekawe. zapewne można zostać posądzonym o brak człowieczeństwa kiedy lubi się psy a nie koty albo czy kiedy się ma żółwia, to jest się już wykluczonym spoza podejrzanych o brak człowieczeństwa. w końcu wszyscy tłuką na sobie komary .
  • renkaforever 25.06.12, 22:07
    heehheeh,

    Kiedys litowalam sie nad cmami, ale teraz juz nie, stalam sie bardziej okrutna, a przeciez ta cma moglaby byc matka...
    A z karaluchami, ktore zyja w backyardzie to juz prawdziwe okrucienstwo. Rozdeptowuje na miazge. A sama widzialam, jak taki rzekomo rozdeptany przez mnie, byl "reanimowany" przez innego karalucha, ktory mu przybiegl na pomoc..Walka o zycie , jak wszedzie.
  • leokadia_25 26.06.12, 11:09
    Ten który mu przybył na pomoc mógł być jego dobrym znajomym lub przyjacielem bo pewnie owady też mają swoje hierarchie.Nie wiadomo czy o tym myśleć czy w ogóle o tym nie myśleć żeby nie wpaść w doła...
  • sootball 28.06.12, 16:47
    jesteś pewna że on nie przyszedł go zjeść po prostu?
  • moopsinka 26.06.12, 09:55
    Eeee tam, ja na ten przykład mam odwrotnie. Lubię zwierzęta, a ludzi nie cierpię...
    I mam swoje powody.
    Od zwierzaka żadna przykrość mnie jeszcze nie spotkała (no raz wielbłąd ugryzł mnie w zoo, ale to raczej moja wina, bo sama do niego łapy pchałam) , natomiast ludzie krzywdzą mnie nieustannie...
  • bellietta 15.08.19, 17:30
    W jakim sensie? Może spotykasz się z jakąś dziwna grupa ludzi? Na świecie jest miliony ludzi o różnym charakterze. Jeśli jest to ze względu na to że nie podoba Ci się ich zdanie, uważasz że są "be ;(" i wolisz zamykać się z zwierzętami które nie potrafią powiedzieć Ci swojej opinii niż przeprowadzić dyskusje, radzę udać się do specjalisty. Nie uciekaj tylko podejmij odpowiednie kroki a może i Twoje zwierzaki również poczują więcej prawdziwej miłości, nie rozpaczliwego zasłaniania się nimi. Pomóż stworzyć świat w którym miłośnicy zwierząt i osoby nieprzepadające za nimi będą razem mogły wyjść na kawę z lub bez czworonogów. Każdy ma własne zdanie i może wyrazić swoją opinię, jak ja tu teraz, jeśli nie podoba Ci się moje zdanie to przeprowadź ze mną dyskusje na poziomie, z argumentami (nie typu: ludzie to szmaty, zdradzają itd) tylko normalne opinie dlaczego uważasz tak, a nie inaczej. Jeśli podejmiesz kroki to przekonam Cię, że ludzie są bardzo ciekawi. ;)
  • 1lapaz 26.06.12, 10:18
    Znam jakis ludzi, ktorzy maja zwierzatka, ktorym sprzataja raz na miesiac. Niemniej kims sie opiekuja. Czasem najwyzej zapomna nakarmic. Znam takich, ktorzy po kilku latach zycia z psem oddaja go do schroniska, bo nie maja czasu np. Na ogladanie telewizji chyba go potrzebuja ? Znam tez takich, u ktorych pies czy kot jest na pierwszym miejscu. Przytulany, kochany i obfotografowany bardziej niz inni czlonkowie rodziny. Mozna by przykladow mnozyc, ale nie generalizowalabym, ze ktos kto lubi zwierzeta jest dobrym czlowiekiem. Moze je lubic bo tylko one go lubia i nie ma w tym dobra, tylko praktyczne podejscie do sprawy.
  • leokadia_25 26.06.12, 10:58
    Wprowadzasz w błąd swoich rozmówców,bo jest różnica gdy zwierzaka się nie lubi(albo nie nawidzi)a jest gdy nie zwraca się na niego uwagi.
  • kimonabike 26.06.12, 11:25
    Nie tolerujesz zwierząt? Czy to znaczy, że przeszkadza Ci samo ich istnienie, czy tylko są Ci obojętne? To zasadnicza różnica myślę. Jeżeli nie robisz im krzywdy, nie bierzesz się za hodowlę tylko dla pieniędzy, nie bawi Cię znęcanie się lub przyglądanie się ich cierpieniu, dla mnie jesteś OK. Możesz sobie nie lubić, nie tolerować, czy jak to tam nazywasz. Jeżeli natomiast nie lubisz ich, że tak powiem, aktywnie i należysz do tych, którzy nie zawahają się zabić, sprawić bezsensowny ból lub biernie mu się przyglądać itp to już raczej omijalabym Cię z daleka na wszelki wypadek. Jeffrey Dahmer zaczynał od wiwisekcji zwierzątek. I wielu jego "kolegów po fachu". Nie sądzę, żeby ludzie, którzy nie lubią zwierząt byli źli. Natomiast skrajna obojętność na widoczne cierpienie żywego stworzenia (człowieka lub zwierzęcia) to już oznaka dość poważnych zaburzeń.
  • duce_83 26.06.12, 14:18
    Miałem incydenty jako dziecko, teraz raczej nie. Ciężko mi odpowiedzieć jednoznacznie, skąd moja niechęć do zwierząt. Ma to na pewno związek z tym, że za dużo widziałem, miałem z nimi dużo kontaktu. Zwierzęta też są różne: jedne agresywne, drugie bardzo nachalne, że zbadanie ich graniczy z cudem itp. itd. Były różne sytuacje. Teraz nie wyobrażam sobie mieć jakiegokolwiek zwierzęcia w domu, nie lubię chodzić do domów, gdzie te zwierzęta są. Stąd praca w zawodzie odpada całkowicie, ale nie żałuję. Po prostu nie byłbym dobrym lekarzem weterynarii.
    I nie zawsze człowiek znęcający się nad zwierzetami, to potencjalny seryjny morderca ludzi.
  • green-aria 26.06.12, 15:55
    Oczywiście,że nie byłbyś dobrym lekarzem.Nie wyobrażam sobie ,aby weterynarz nie lubił zwierząt.To,że ich nie lubisz (ignorujesz je ) może nie świadczy o tym ,że jesteś złym człowiekiem , ale nie uważam ,aby znęcanie się nad zwierzętami było mniejszym złem niż znęcanie się nad ludźmi.One tak samo czują ból.Ja w każdym razie nie mogłabym przyjaźnić się z kimś , kto nie lubi zwierząt.
  • nazzilla 26.06.12, 16:25
    duce_83 napisał(a):

    > Miałem incydenty jako dziecko, teraz raczej nie. Ciężko mi odpowiedzieć jednozn
    > acznie, skąd moja niechęć do zwierząt. Ma to na pewno związek z tym, że za dużo
    > widziałem, miałem z nimi dużo kontaktu. Zwierzęta też są różne: jedne agresywn
    > e, drugie bardzo nachalne, że zbadanie ich graniczy z cudem itp. itd.

    Ludzie tez, ile przypadkow widzialam, ze ludzie zachowuja sie gorzej niz zwierzeta i to budzi we mnie najwieksza niechec i odraze.
  • katus118 26.06.12, 19:09
    Ciężko być dobrym lekarzem, jak się nie lubi swoich pacjentów. To żadna praca wykonywana z pasją, tylko udręka.
    --
    Nie uronię za nich ani jednej łzy
  • nazzilla 26.06.12, 21:39
    katus118 napisała:

    > Ciężko być dobrym lekarzem, jak się nie lubi swoich pacjentów. To żadna praca w
    > ykonywana z pasją, tylko udręka.

    Tu jest tez inna specyfika pracy. Zwierze nie bedzie naduzywalo dobroci, cierpliwosci i wyrozumialosci lekarza.
  • leda16 27.06.12, 21:55
    Nie lubisz zwierząt, ale skończyłeś "medycynę weterynaryjną". W zawodzie nie pracujesz...Jasne, że nie, bo medycyna weterynaryjna nie istnieje. Istnieje WETERYNARIA. To co w końcu robisz antypatyczny wodzusiu, ulice zamiatasz?
    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • katus118 28.06.12, 09:25
    wmw.sggw.pl/
    Nie ma medycyny weterynaryjnej? Jesteś pewna?
    --
    Nie uronię za nich ani jednej łzy
  • w.0 26.06.12, 16:54
    sytuacja w zyciu.A jednoczesnie ta milosc do zwierzat nie przeszkadza wielu zjesc na obiad schabu z biednej swinki, czy steku z fajnego, za zycia wolka, czy innego stworzonka.

    Dochodze do wniosku, ze wiekszosc ludzi jest po prostu przerazajaco pruderyjna...

    Sama lubie zwierzeta, tak popatrzec tylko, jak inni sie nimi zajmuja, ale na to abym miala np. kotka w domu, to nigdy sie nie zgodze, ze wzgledu na fakt, ze jestem pedantyczna osoba i brud, jakies kudly mnie przeraza....Co nie przeraza mnie wydawac kilka ksiazek w miesiacu dla dzieci o tych cudownych kotkach..:=))
  • renkaforever 26.06.12, 19:29
    jestem pedantyczna osoba i brud, jakies kudly mnie przeraza....Co nie przeraza
    > mnie wydawac kilka ksiazek w miesiacu dla dzieci o tych cudownych kotkach..:=))
    co ma milosc do biznesu?
  • lestrange_e 26.06.12, 21:28
    Ja do teraz mam kłopoty ze współodczuwaniem, empatią. Jako nastolatka i dziecko potrafiłam się znęcać nad zwierzętami. Silniejsze impulsy. Ale nigdy nie znęcałam się nad drugim człowiekiem.
    --
    Nasz stosunek do zwierzat jest rowniez miarą naszego czlowieczenstwa

    W takim razie Adolf Hitler był dobrym człowiekiem.
  • renkaforever 27.06.12, 05:23
    Dajcie Adolfowi wreszcie odpoczac w krainie wiecznego snu.., on lubil psy , jak kazdy chlopina, ale byl rasista.., dopuscic rasiste do wladzy, to jest wlasnie to, co oby nigdy wiecej sie nie powtorzylo.
  • lestrange_e 27.06.12, 14:15
    Ten cytat jest właśnie pewnym swego rodzaju sarkazmem, kierowanym do tych, którzy twierdzą, że kto zwierzęta kocha i jest ich miłośnikiem, zapewne kocha ludzi.
    --
    Nasz stosunek do zwierzat jest rowniez miarą naszego czlowieczenstwa

    W takim razie Adolf Hitler był dobrym człowiekiem.
  • renkaforever 27.06.12, 14:29
    Ja jestem 20 lat na emigracji i watpie czy to zrozumiane zostaloby tu jako sarkazm. Raczej jako cos bardzo niestosownego, o czym sie nie mowi.
  • lestrange_e 27.06.12, 15:00
    Chyba nie jako poparcie dla ideologii Hitlera..
    --
    Nasz stosunek do zwierzat jest rowniez miarą naszego czlowieczenstwa

    W takim razie Adolf Hitler był dobrym człowiekiem.
  • aniat.at 22.07.12, 15:37
    "Wszys­tkie ar­gu­men­ty na pod­parcie ludzkiej wyższości nie są w sta­nie zap­rzeczyć jed­nej niezap­rzeczal­nej praw­dzie: w cier­pieniu zwierzęta są nam równe" Peter Singer

    Miarą człowieczeństwa jest stosunek do słabszych, po prostu.

    Bez znaczenia czy to znęcanie się nad zwierzętami, dziećmi, staruszkami, niepełnosprawnymi... to totalne zeszmacenie się, na prawdę nie ma się czym chwalić.

    "Gdy­by zwierzę za­biło z pre­medy­tacją, byłby to ludzki odruch"

  • mona.blue 27.06.12, 23:00
    A ja nie miałabym zaufania do człowieka, który nie lubi zwierząt, nie mówiąc juz o tym, że piszesz jakby nigdy nic o znęcaniu sie nad nimi.
    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
  • asienna1990 26.08.16, 23:37
    A ja nie mam zaufania do ludzi dla których zwierzęta są niejednokrotnie ważniejsze od ludzi. Do ludzi, którzy widzą psa i jecza jaki słodki i cudowny a na dzieci patrzą wilkiem. Wszystko idzie w dwie strony.
  • gadagad 22.07.12, 16:45
    Tak, masz emocjonalny problem, bo go deklarujesz. Nie musisz mieć potrzeby kontaktu, ale jeśli stwierdzisz , że znęcanie się nad kocięciem, kotem nie wywołuje w tobie reakcji emocjonalnej, nie licz, że się się to nie przełoży na agresję wobec świeżo urodzonego niemowlaka. Twój mózg te istoty odbiera tak samo. Bariera socjologiczna cię chroni, czyli nie walniesz od razu posranym i drącym się ludzkim, twoim, szczeniakiem o ścianę, Ale wystarczy, by ten szczeniak znalazł się w innym ideologicznym kręgu, by zjechał do poziomu zwierzęcia, którego zabicie nic ci nie robi. Wystarczy człowiekowi wmówić, że jego przeciwnik jest na poziomie zwierzęcia, którego można traktować jak zwierzę, a zwięrzę można traktować z pełnym okrucieństwem, jeżeli nie ma empatii do zwięrzęcego cierpienia.
  • smutekwekrwi 23.01.17, 01:22
    bardzo madre. Brak empatii w ogolnym jej pojeciu nie tylko do zwierzat czy do ludzi ale takze, do oteczajaceg nas swiata skutkuje problelami takimi jak ten. Cale szczescie empatia to taka opcja ktorej mozn w sobie zbudowac ile sie chce.

    --
    z natury jestesmy dobrzy.
  • bellietta 15.08.19, 17:41
    Czekaj, czekaj, czy Ty widzisz proszę Cię co piszesz? Jak mózg może odbierać Własne dziecko, człowieka którym jesteś tak samo jak szczenię psa, którym niestety rozczaruję Cię, nie jesteś. Proszę Cię idź do specjalisty jeśli to coś w Twoim mózgu się tak rozwija, mam nadzieję, że da się go jeszcze uratować.
  • asienna1990 26.08.16, 23:25
    Oj tak znam to. Jest obowiązkowe. To mnie rozwala, ja osobiście nie znoszę zwierząt. Krzywdy nie zrobię, bronie jak widzę ze ktoś je krzywdzi ALE jestem oceniana ze jestem zła osoba bo nie kwicze jak widzę psa czy kota, a wręcz omijam wszelkie zwierzęta, nie życzę sobie by goście przyjeżdżali ze swoimi pupilami do mojego domu, zwyczajnie brzydze się zwierzęt i budzą we mnie lek czy nie zrobią krzywdy oraz strasznie mnie irytują. A ludzie z miejsca uważają mnie za złą osobę, gdy słysza ze nie lubię zwierząt a sami gdy ich ukochany kot się okocil, zabili młode, bądź ledwie dostrzegają swoje dziecko ale za to psa niunkaja cały dzień a ten najpierw wylize sobie jaja a potem swoją panią po pysku. Ogarnięcie się, bo wam się już w głowach poprzewracało. I ja toleruje wasze moim zdaniem chore przywiązanie do zwierząt i nie uważam was za złe osoby to wy akceptujcie to ze nie chce by wasze koty wylegiwaly się na mojej kanapie a psy chodziły po podłodze po której moje dziecko raczkuje. Pozdro dla autora.
  • tomek.kamil 05.09.16, 13:19
    nie lubienie to jedno, robienie im krzywdy czy obojętność na bycie krzywdzonymi to drugie

    każdy ma prawo urządzić sobie swoje życie wg. swojego pomysłu, jeśli tylko nie krzywdzi innnych

    zrozumsiebie.blox.pl

  • 5madziak 07.01.17, 19:32
    a ja nie życzę sobie, żeby twój śmierdzący bąk wycierał swoje gile o poręcz w autobusie tudzież siedział w wózku przeznaczonym na zakupy. Nie życzę sobie także smrodu zużytych pampersów w okolicy mojego domu. Wszystkie zwariowane mamuśki roztkliwiające się nad tymi małymi smrodami powinny mocno zastanowić się czy ich pociecha w przyszłości nie będzie robić sobie z kota piłki ( o czym miałam okazję ostatnio poczytać). Pozdro dla wielbicieli zwierząt, pomagajmy im dalej!
  • bellietta 15.08.19, 17:54
    Kobieto/Facecie ale raczej z wyżej wyczytanego "płaczu" wnioskuję że kobieto, jeśli się mylę to przwpraszam. Ten "mały smrod' będzie w przyszłości pracować na to byś Ty stara, srająca w pampersy miała za co emeryturę dostawać. Kot czy pies Cię nie utrzymają w przyszłości, zbuduj rakietę i udaj się do swojego raju z większości tych zwierząt którymi będziesz się zasłaniać, zasłaniać swój strach przed kontaktem i szczerą rozmową. Jeśli masz zamiar oceniać ludzi z dziećmi nie mając dziecka bo srasz w majtki, gdy je widzisz. Idź sobie popisz na swojej ścianie w domu bo nikt nie chce Cię czytać. Nie akceptujesz, idź gdzie indziej. Ja nie lubię zwierząt w domu, ale nie mam nic do ludzi którzy mają po kilkanaście. Mam natomiast ale do tych, którzy nie potrafią zrozumieć mojego zdania. A co do posta w każdym domu panują zasady, wchodzisz do czyjegoś w którym nie życzą sobie zwierząt, zaakceptuj to jak nie to wynocha. To samo jak nie chcesz by ktoś z dzieckiem przychodził, niech nie przychodzi i koniec.
  • g0d_h1mself 23.01.17, 11:22
    O ile trzymasz się od nich z daleka i nie wyrządzasz im krzywdy, to twoja sprawa i nie widzę w tym nic złego. Ja nie lubię dzieci (oprócz własnego) więc podejrzewam że byłbym napiętnowany jeszcze bardziej ;)

    --
    I'm your God now, deal with it!
    Związek Otwarty
    ALL SAINTS ARE DEAD
  • wilk-szary 08.04.18, 01:43
    Stary temat, ale nie przestarzały. Nie powiem, że nie jesteś złym (jako człowiek, czy jako organizm na Ziemi), tak jak sam nie wiem czy jestem dobrym, choć staram się takim być, gdyż temat ten jest niezwykle szeroki i ograniczają nas nasze małe umysły i istota egzystencjalizmu. Zaś inni, którzy kochają zwierzęta, a ludzi nie tolerują też trudno nazwać po prostu "złymi", czy "dobrymi" z tego samego powodu; prędzej strachliwymi społecznie...
    Racjonalny, wykształcony człowiek dzisiejszych czasów jednak nie pozwoli sobie wciskać odwiecznego pouczenia, że skoro jest on owym człowiekiem, musi miłować ludzi. Jest on bowiem istotą myślącą niezależnie.
    Patrząc z perspektywy globalnej, upartym filantropom coraz trudniej ukryć jest fakt, że ludzkość, jako gatunek czyni na większą skalę zdecydowanie więcej zła, niż dobra. Na etapie teraźniejszości powinniśmy już myśleć globalnie i wyzbyć się egoizmu, lecz nie każdy chce, lub nie każdy pojmuje powagę sytuacji. Niektórzy nawet, aby usprawiedliwić i zabezpieczyć swoją bierność, tworzą znane wszystkim wręcz teorie spiskowe, wobec osób czynnie próbujących uświadamiać pozostałych o tym, JAK WAŻNE jest działanie na rzecz Świata ponad samą ludzkość. Ludzi jest już zbyt wiele, co bezkompromisowo zauważamy po przerażająco wzrastającym poziomie spustoszenia wśród surowców i gatunków. Nie jest nam też dane zarządzać populacją, jak wiele kultów religijnych sobie to zinterpretowało. I tutaj dochodzimy do sedna, iż zwierzęta są jednymi z głównych poszkodowanych a jednocześnie najbardziej pożytecznych (/dobrych) dla nas samych i całej Ziemi organizmów na równi z florą.
    Z uwagi na powyższe jest stosunkowo duża szansa, że człowiek, który otwarcie nie lubi zwierząt (...ponieważ nie ma czego w nich "nie lubić". Naturalnie zaś można się ich bać.), jest człowiekiem uniwersalnie to pojmując złym. Nie można mieć jednak co do tego pewności, gdyż taki człowiek może być także osobą, która błędnie odebrała bądź zinterpretowała (albo "przeinterpretowała") temat zwierząt, lub samego "lubienia". Może też cierpieć na zaburzenia psychiczne, nawet na poziomie neurologicznym, co wywołuje, bądź blokuje przeciętne myślenie. W związku z tym, kiedy już więcej wiemy o świecie :) oraz jak bardzo skomplikowanym jest ten temat i odpowiedź na to pytanie - nasze umysły oraz umysły innych nie są takie jednoznaczne, jakbyśmy chcieli, a wiąże się to z niewiedzą lub niezrozumieniem którejś ze stron. Osobiście wyznaję, że zło bierze się z niewiedzy, bo otoczenie nas tworzy, jakimi jesteśmy i z jednego tematu rozumiemy więcej, a z drugiego mniej, choćbyśmy chcieli wiedzieć wszystko lub nic. Jak już wspomniałem mamy różne umysły, "nie jesteśmy mrówkami", ale jako rasa wiodąca, powinniśmy się jednoczyć w dbaniu o wszelkie lub chociaż pozostałe życie na Ziemi, lecz nie kontrolować, lecz pozostawić boskiej Naturze, która jest od nas wszystkich na raz zdecydowanie inteligentniejsza. :)
  • hansii 09.04.18, 15:55
    Lubię zwierzęta i male dzieci - ale wylacznie u rodziny i znajomych..

    Mozna sie milo tymi stworzonkami pobawic przez godzinke...

    a potem spokojnie idzie sie w dobrym nastroju do domu...

    nie denerwujac sie ich wrzaskami, szczekaniem, chorobami, kupami i sikami.
  • ppo 17.05.19, 19:59
    Ja lubię zwierzęta, ale na talerzu. I to tylko niektóre. Czyli nie jest tak, że mogłyby nieistnieć, bo chodziłbym głodny.

    --
    God = Gold, Oil, Drugs
  • ppo 17.05.19, 20:03
    Dzieci lubię. Jestem ojcem dwójki. Czy jestem zły? Na pewno do świętości mi daleko. Dzieci jednak na coś się przydają. Pies np. obronny albo koń pociągowy też. Kot jako tępiciel szczurów, ptaki zadające robactwo. Wszystko w przyrodzie ma swoją funkcję. Ale trzymać to i karmić? To nie moja bajka.

    --
    God = Gold, Oil, Drugs
  • jeszcze 16.08.19, 08:38
    Nie musimy wszystkich dookoła kochać, ja zabijam pająki i co? I nic.
    Mam nadzieję że nie lubisz ale nie krzywdzisz.
    Miarą człowieczeństwa jest to czy potrafimy dbać o słabszych, a nie tylko zwierzęta.
    Mnie też zadziwiają ludzie, którzy rozpływają się nad zwierzątkami, a starej sąsiadce za ścianą nie pomogą.
    Zadziwia mnie tylko, że jesteś weterynarzem. Nie zrobiłeś tego kierunku z pobudek psychopatycznych?
  • meela 16.08.19, 10:43
    "Mnie zadziwiają ludzie, którzy rozpływają się nad zwierzątkami, a starszej sąsiadce za ścianą nie pomogą"

    Mnie to nie zadziwia. Ludzie szukają potwierdzenia, że są dobrzy, że mają dobre serce. Kocham zwierzęta, to odhaczone. No i dbanie o zwierzęta, o przyrodę jest cool i na topie.

    Ja osobiście boję się wielu zwierząt, więc nie mam do nich stosunku. Lubię psy. Reszta po prostu jest. Nie zrobiłabym krzywdy, ale też nie mam przemyśleń na ich temat.
  • jeszcze 16.08.19, 14:31
    meela napisała:

    > "Mnie zadziwiają ludzie, którzy rozpływają się nad zwierzątkami, a starszej sąs
    > iadce za ścianą nie pomogą"
    >
    > Mnie to nie zadziwia. Ludzie szukają potwierdzenia, że są dobrzy, że mają dobre
    > serce. Kocham zwierzęta, to odhaczone. No i dbanie o zwierzęta, o przyrodę jes
    > t cool i na topie.
    >
    > Ja osobiście boję się wielu zwierząt, więc nie mam do nich stosunku. Lubię psy.
    > Reszta po prostu jest. Nie zrobiłabym krzywdy, ale też nie mam przemyśleń na i
    > ch temat.


    Dokładnie, byleby nie krzywdzić. A kochać zwierzęta jest prościej niż ludzi.
  • meela 17.08.19, 23:28
    "Kochać zwierzęta jest prościej niż ludzi".
    No tak, tylko ludzi też kochać wszystkich nie trzeba. Też wystarczy nie krzywdzić:)
  • yadaxad 17.08.19, 23:37
    Co to, ku*de znaczy - kochać zwierzęta? Że z kochanym maltańczykiem wsuwam zadręczonego kurczaka z jednego talerza?
  • jeszcze 18.08.19, 01:00
    yadaxad napisał(a):

    > Co to, ku*de znaczy - kochać zwierzęta? Że z kochanym maltańczykiem wsuwam zad
    > ręczonego kurczaka z jednego talerza?

    Dbać o nie, chronić je i nie krzywdzić.

    Jak kocham człowieka typ też nie jem z nim z jednego talerza.
    Zresztą mięsa też nie jem właśnie dlatego że je kocham :P
  • afq 18.08.19, 08:35
    a ja mam kły
    i jem mięso

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • meela 18.08.19, 09:31
    Byłam wegetarianką osiem lat (czasy studenckie i tuż po). Teraz mam już za sobą takie ideały. Jem z różnych względów.
  • jeszcze 18.08.19, 11:03
    afq napisał:

    > a ja mam kły
    > i jem mięso
    >

    I dobrze, nie znaczy że nie kochasz....tylko trochę mniej 😅😅😅 Żartuję.
    Ludzie i jedzą i nie jedzą mięsa z różnych powodów. Nie wnikam. Ja jadłabym, ale nie chce przykładać ręki do tych hodowli.
  • afq 18.08.19, 12:49
    oczywiście kły nie są powodem dla którego jem mięso
    są tylko dowodem że to normalne

    bez mięsa w diecie po prostu czegoś mi zaczyna brakować
    tego smaku też
    ale tym do żadnej hodowli ręki nie przykładam
    czyjaś nieuczciwość, draństwo, brak humanitarnych odruchów itd
    nie biorą się z tego że zjem kotleta, tylko z cudzej chciwości najczęściej

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • yadaxad 18.08.19, 15:41
    Zwierzęta też żyją dlatego, że się zjadają. Można ogólnie stwierdzić, że cywilizacja ludzka jest pasożytem Ziemi, wyniszczającym ekosystem, aż do zaginięcia przez wykończenie gościciela cywilizacji. Tak że ogólnie, pieszcząc się indywidualnie z sierściuchem i tak nienawidzimy zwierząt. Można lubić, albo nie lubić bliskiego kontaktu ze zwierzakiem, ale nie ma to nic wspólnego z pomaganiem babci za ścianą, ani byciem złym, czy dobrym.
  • jeszcze 18.08.19, 00:58
    meela napisała:

    > "Kochać zwierzęta jest prościej niż ludzi".
    > No tak, tylko ludzi też kochać wszystkich nie trzeba. Też wystarczy nie krzywdz
    > ić:)


    Oczywiście!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka