• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Maz na czacie... Dodaj do ulubionych

  • 08.09.12, 19:41
    Zna ktos moze metode,alby przekonac meza ze powinien skorzystac z pomocy psychologa,gdyz poza przebywaniem przy komputerze,ipadzie,telefonie i wszelkiego rodzaju komunikatorach nie interesuje go kompletnie nic.To jest pelnia jego zycia...nawiazywanie coraz to nowych znajomosci z innymi paniami i komunikowanie sie z nimi na wszelkie sposoby.Poradzcie prosze..jak zmotywowac,ze tu juz potrzebna pomoc terapeuty...
    Zaawansowany formularz
    • 08.09.12, 20:44
      Wstydzłabym się zakładać takie wątki bo oznaczałoby to że a) jestem kiepska w łóżku i be) nie udało mi się wytresowanie męża, tak żeby robił to, co ja chcę , czyli porażka na całej linii.:-))
      a na takiego, ktory by mniej-więcej pasował bałam się czekać
      • 09.09.12, 00:52
        zaczne od drugiego:nie jestem zwolenniczka tresowania kogokolwiek,bo to uwlaczajace miec z drugiej strony pantoflarza..jesli chodzi o lozko,to ja balam zawsze aktywniejsza strona...nie moewie ze maz sypia na tym czacie z kims,tylko ze tam urzeduje
    • 08.09.12, 21:12
      Myślę,że z pomocy psychologicznej powinnaś skorzystać przede wszystkim Ty.
      To nie jest normalna sytuacja w małżeństwie.Jeśli to tolerujesz,to Ty masz jakiś problem.
      Terapeuta pomoże Ci z tą sytuacją jakoś sobie poradzić.
      • 09.09.12, 00:53
        NIE TOLERUJE.ale jak mam wymusic,zeby tego nie robil?kazac kleczec na grochu??ludzie..to jest "dorosly" czlowiek i jak mozna mu cokolwiek nakazac badz zakazac.Sama bym nie reagowala na zakazy
        .Chodzi mi o metode przekonania a nie narzucania
        • 09.09.12, 08:32
          Jedynym sposobem wymuszenia jest postawić sprawę na ostrzu noża:idziesz na terapię i przestajesz urzędować na różnych czatach,albo ja odchodzę.Jeśli mu zależy na Waszym związku, powinno dotrzeć. To oczywiście nie może być taka sobie groźba bez pokrycia,ale rzeczywista,którą jesteś w stanie wykonać,jeśli Cię nie posłucha. Musisz się liczyć z konsekwencjami,że trzeba się będzie rozwieść.
          Natomiast to co piszesz potwierdza,że jesteś współuzalezniona.Wiem,że chcesz by to mąż się zmienił.To może nigdy nie nastąpić i jeśli chcesz zmian, to Ty się musisz zmienić i swoje zachowanie.
          No,dobrze,że mąż nie sypia z tymi innymi kobietami.Tylko co z tego ? Gdyby była jakaś prawdziwa bliskość między wami,to nie siedziałby na czatach.

          Co to znaczy,że nie dogadasz się z terapeutą o zakamarkach swojej duszy ? Myślisz,że taka jesteś wyjątkowa ? To co opisałaś,to dość typowe objawy współuzależnienia,więc dla terapeuty zajmującego się tymi problemami ani nic dziwnego,ani niespotykanego.

          Możesz postawić warunek:oboje idziemy na terapię,albo się rozchodzimy.Ja dłużej nie zamierzam tolerować takiego Twojego zachowania.
          • 10.09.12, 12:52
            wiec problemy sa dwa.ktore poruszylas.....Maz wlasnie chce sie rozwiesc,a ja wszelkimi silami probuje mu wytlumaczyc bezsens tego kroku,gdyz nie bylismy nigdy zlym malzenstwem,,w kazdym razie tak to ja odbieralam.Nic zlego sie nie dziala,zdnych klotni,drak,,niczego...nie zadowolenia tez.jednego dnia maz powiedzial:i tak sie rozejdziemy...wiec..SZOK !!!!Druga sprawa....nie mieszkamy w Polsce,a moja znajomosc jezyka jest ledwo komunikatywna,wiec takich niuansow,jak zakamarki duszy nie wyartykuuje w obcym jezyku...to jest ten powod,a nie ze jestem wyjatkowa
            • 10.09.12, 14:43
              Jeśli nie możesz iść tam na terapię,to kup sobie książkę pod tytułem:" Kobiety,które kochają za bardzo"-autorka Robin Norwood.Jest dostępna w internecie.
              Zobaczysz wtedy,jakie błędy robisz.
              Po tym opisie,jak Twój mąż wyprawiał się na ten zlot, i jak Cię potraktował,to raczej nie miałabym zbyt wielu złudzeń,że mu zależy na Waszym małżeństwie.
              Niestety,prawda jest taka,że na związku musi zależeć obu stronom,a nie jednej.
              Ty nie możesz go ratować wbrew jego woli i chęci. Jeśli nadal będziesz tkwiła w takim układzie,to zostaniesz wrakiem człowieka,albo doprowadzisz się do załamania nerwowego.
              Ty zamiast myśleć ;co z nim będzie po rozwodzie,myśl o sobie ;co z Tobą będzie ?
              I staraj się zadbać o siebie i swoje potrzeby,a nie o jego.
              • 10.09.12, 14:46
                Przypuszczam,że powody Twojego takiego,a nie innego zachowania leżą w Twoim domu rodzinnym i wymagają terapii.Może w takim razie powinnaś sama wrócić do Polski i odbyć terapię tutaj ?
                • 10.09.12, 15:06
                  Jak wroce do Polski,to juz i terapia mi nie pomoze...bedzie po malzenstwie.Dopoki jestesmy i mieszkamy razem to MOZE jest jeszcze czas na poprawe..gdy zamkne drzwi z drugiej strony...bedzie po ptakach
                  • 10.09.12, 16:13
                    Rozumiem ,że chcesz tak tkwić w tym związku,w którym i tak nie masz na nic wpływu,bo mąż i tak się nie liczy ani z Tobą,ani z twoimi uczuciami ? I chcesz nadal się łudzić ,że go uratujesz ?
                    Twoja sprawa ! Każdy odpowiada za siebie.Teraz masz świadomość co według nas powinnaś zrobić, i czym się to skończy,a co już zrobisz to Twoja sprawa.Nikt przecież nie będzie na siłę Ciebie z kolei ratował.
    • 08.09.12, 21:19
      Absolutnie nie chcę przez to powiedzieć,że to jest Twoja wina,lecz to,że nie możesz takiego stanu tolerować,a spowodować,by mąż chciał iść na terapię, też nie będzie łatwo.
      Dlatego napisałam,że to Tobie potrzebna jest terapia.
    • 08.09.12, 21:47
      Jeżeli jest tak jak mówisz po pomoc powinnaś udać się najpierw Ty, Twój mąż jest osobą uzależnioną a Ty współuzależnioną. Proponuję udać się do najbliższej poradni leczenia uzależnień lub punktu informacyjno-konsultacyjnego i zacząć szukać pomocy najpierw dla siebie.
      • 09.09.12, 00:55
        no to widze ze po temacie...ja sie tu nigdzie nie udam,bo sie w takich detalach,ktore leza w zakamarkach duszy nie dogadam.....
    • 09.09.12, 01:14
      No dobra- kawa na łąwę. Co cię łączy z tym facetem? Podatki, długi, dzieci, teście, sąsiedzi, jego fajni koledzy w korych się kochasz, twoja tusza, ktorej się boisz jako potencjalnej przeszkody w znalezieniu sobie kogoś...Dużo by wymieniać

      Get your shit together, ogarnij się kobieto, i idź na market, dowartościuj się.
      • 09.09.12, 02:26
        Laczy mnie to,ze.jest mi bliski,ze nie chcialabym stracic tego malzenstwa..tak trudno zrozumiec?Nie czuje sie niewartosciowa,,tylko nie mam sily przebicia
        • 09.09.12, 02:42
          Ja nie wiem, może dla przypomnienie zajrzyj w swój tytułowy post?

          Na pewno jesteś wartościowa, tylko kto to widzi?
    • 09.09.12, 20:05
      Zacznij też czatować, z pewnościa mąż to zauważy.
      • 09.09.12, 21:20
        wlasnie to robie i maz o tym wie,ale ani to na nim wrazenia nie robi...wrecz przeciwnie...pewnie sie cieszy ze moze kogos tam znajde...po drugie...jestem tak nie przekonana,ze choc na tym czacie jestem,to chyba jestem niesympatyczna,bo dla mnie to banda idiotow...przepraszam.
        • 10.09.12, 09:16
          Gdzie jest napisane że czat to zabawa dla singli?
          Niektorzy ludzie demonizują internet a że głupi a że siedzą tam debile a że jak siedzi to pewnie romansuje.
          Nie widzę nic złego w poznawaniu nowych ludzi przez neta, sam siedzę na forach i lubię to, czy to forum GW, czy Goldenline, czasem też facebook. Moja partnerka wie o tym i ja wiem że ona czasem sobie posiedzi przed kompem.
          Piszesz o jakiś zakamarkach w duszy, a to nie jest przypadkiem tak że ty sobie dopowiadasz?
          Już widzisz romanse z innymi kobietami, to już nie można z nikim pogadać?
          Wiem że to korci i jest to balansowanie po cienkiej linie takie rozmowy z róznymi kobietami ale to nie musi oznaczać że mąż szuka od razu następnej.
          Jedyne do czego mozna mieć zastrzeżenia to ilość czasu spędzana przed kompem, to że dużo to też może być tylko twoim subiektywnym odczuciem. No i przede wszystkim co zrobiłaś żeby go od tego odciągnąć? Bo jesli tylko wymówki, awantury i pretensje to się nie dziwie że facet się zamyka i traci zainteresowanie.
          Czytając twoje wpisy mam wrażenie że popełniasz błąd próbując faceta ulepszyć wg swojej wizji dotego robisz to w najgorszy z możliwych sposobów czyli zamęczając go wymówkami i próbując go do czegoś zmusić i przekonać.
          Niektórzy faceci chodzą na ryby, na polowania, haratać z kolesiami w gałę tylko po to żeby troszkę odpocząć od "swojej", twój mąż w tym celu zasiadł przed kompem.
          --
          złota zasada trolla-gdy brak argumentów zarzucić brak umiejętności czytania ze zrozumieniem
          • 10.09.12, 12:01
            wiec niech chodzi na ryby i grac w gale....jesli to moje subiektywne odczucie.to skomentuj prosze.Po przyjsciu z pracy ok godz 18 maz zjada obiad,wypija kawe i udaje sie do swojego pokoiku i siedzi tam do ok 2 w nocy..czestokroc majac jeszcze na podoredziu ipada i komorke,zeby siedziec na gg,i skypach jednoczesnie na kilka frontow.Do tego doszly 2 wyjazdy na spotkania z czatowniczkami..w tym 1 byl tygodniowy.W dalszym ciagu uwazasz ze to w porzadku???
            • 10.09.12, 12:52
              ale czatownikami? czy czatowniczkami?
              chcesz mi powiedzieć ze facet pojechał na zlot gdzie były same laski?
              ja kiedyś miałem też etap czatów, byłem też na paru zlotach, ja jeszcze wtedy małolat ale żonatych i mężatych też trochę bywało.
              Moim zdaniem demonizujesz widzisz tylko kobiety, czatowniczki, coraz to noiwe kolezanki.
              Wiesz na czacie faceci raczej ze sobą nie gadają, jak już to kobiety z kobietami albo faceci z płcią przeciwną i nie chodzi tu zaraz o podryw. Po prostu głupio to wygląda jak facet zagaduje do faceta
              --
              złota zasada trolla-gdy brak argumentów zarzucić brak umiejętności czytania ze zrozumieniem
              • 10.09.12, 12:54
                twoim zdaniem ZLOT z jedna osoba to jest w porzadku?????????????????mozna to nazwac:zlotowy tygodniowy urlop dwoja czatownikow...Mojego meza i jednej z pan....cudowne
                • 10.09.12, 12:56
                  jesli tak to sorry ale co ty robiłas jak on się pakował?
                  --
                  złota zasada trolla-gdy brak argumentów zarzucić brak umiejętności czytania ze zrozumieniem
                  • 10.09.12, 13:00
                    a sadzisz ze co robilam???podawalam rzeczy?????mialam sie polozyc przed samochodem,zeby nie odjechal?prosilam,blagalam,histeryzowalam i plakalam.Wzial w reke butlke z woda mineralna,w druga torbe i wyszedl...tak po prostu
                    • 10.09.12, 13:20

                      i ty chcesz to ratować?
                      Niestety nie ma czego, tylko że ja daleki byłbym od opini że to wina faceta tylko i wyłącznie.
                      --
                      złota zasada trolla-gdy brak argumentów zarzucić brak umiejętności czytania ze zrozumieniem
                      • 10.09.12, 13:26
                        dioskorides napisał:

                        >
                        > i ty chcesz to ratować?
                        > Niestety nie ma czego, tylko że ja daleki byłbym od opini że to wina faceta tyl
                        > ko i wyłącznie.>

                        Uzależnienie jest chorobą niezawinioną przez chorego.
                        Niezawinioną tez przez jego żonę.
                        Ponizej podaję linki do odrobiny wiedzy na ten temat,
                        żebyscie przestali sie juz znęcać
                        nad autorka watku.


                        --
                        Rzeczy dla których warto żyć
                        nie sposób wymyśleć - trzeba je czuć :-)
                        • 10.09.12, 14:02
                          Sama się nad sobą znęca, ja nie mówie tu o uzależnieniu tylko o rozpadzie związku i wyjazdach z innymi paniami na tydzień.
                          przecież sytuacja jest jasna
                          --
                          złota zasada trolla-gdy brak argumentów zarzucić brak umiejętności czytania ze zrozumieniem
                          • 10.09.12, 14:06
                            Jest współuzależniona - stąd skrzywiony obraz rzeczywistości.

                            --
                            Rzeczy dla których warto żyć
                            nie sposób wymyśleć - trzeba je czuć :-)
    • 10.09.12, 09:38
      Najlepszym sposobem na to jest dobra żona. Pozdrawiam.
    • 10.09.12, 09:38
      Najlepszym sposobem na to jest odpowiednia żona. Pozdrawiam.
      • 10.09.12, 12:06
        co oznacza slowo"dobra"?w niczym nigdy meza nie ograniczalam..To typ komputerowca,ktory zastapil zone cala chmara pan,z ktorymi przeciez nie musi dzielic problemow..Zycie jest tam takie pieeeekne i bezkonfliktowe..a on zawsze mily,usmiechniety i zrozumiany przez owe paniusie.Bo nie musza sie udreczac codziennoscia i nie widza zadnych wad,,,,tylko podburzaja,jak ma sie pozbyc zony.Wiem,bo raz przeczytalam,wiec sadze ze wiecej takich porad dostaje.Mozna wyjsc sobie w nocy i wykonywac telefony do tych pan....one sa takie przeciez cudowne i bezkonfliktowe....To jest uluda..a nie zycie...sorry
        • 10.09.12, 12:15
          powiedz szczerze, na co ci taki mąż???
          • 10.09.12, 12:48
            a Twoim zdaniem nalezy malzenstwo wyrzucic na smietnik,bo moze ktos sie pogubil?Tak teraz szybko kazdy zalatwia sprawe...ciach-mach slub..jeszcze szybciej rozwod..bo jakis problem wystapil.jestem zdania,ze dopoki da sie jeszcze cokolwiek wykrzesac,to trzeba podjac wszelkich prob.Meza kocham pomimo wszystkiego,wiec nie chce podejmowac zbyt szybkich decyzji....kwestie czysto ambicjonalne nie powinny miec miejsca,gdy waza sie tak istotne sprawy.Znam osobe,ktora postawila na swoja ambicje i pozniej do konca zycia zalowala ze stalo sie tak a nie inaczej
            • 10.09.12, 13:11
              Przyznaj: - Boisz sie zostac sama, gdyz slabo znasz jezyk, nie wiadomo jaki masz zawod
              i boisz sie, czy sama dalabys sobie rade na rynku pracy.
              Zatem myslisz tylko - jak to ratowac.

              Tylko chyba juz za pozno - gdyz nie bardzo jest co ratowac.
              Twoj maz sie nie zakochal, a "tylko" przeniosl sie do swiata virtualnego, do swiata x-wolnych panienek, ktore sa bezproblemowe - poki finanse sa osobne.

              Oczywiscie, ze to Iluzja - bo zbyt dlugo trwac tak nie mozna - jednak najpierw trzeba w to wejsc, by zobaczyc, ze radosna innosc trwa krotko, a potem zaczyna sie codzienna udreka
              z ktoras z nich.

              Przegapilas/przegapiliscie moment - by zobaczyc, ze brakuje wam towarzystwa w realu.
              Pan wybral virtual, a Ty nie masz co.
              Przykro mi, ale to juz raczej rownia pochyla dla waszej relacji.
              • 10.09.12, 13:56
                Obawa to jedno,,ale przeciez nie jestem na zeslaniu..zawsze moge do Polski powrocic.Wydaje mi sie jednak,ze z nie takich tarapatow ludzie wychodzili..dlatego probuje.Przypuszczam,ze duzo gorsza sytuacja jest wlasnie,gdy by pan sie zakochal i mial pod reka owo nastepczynie.nizli ma kontakty z wieloma..Dlatego tez przyszedl mi go glowy pomysl,ze mozna byloby sprobowac popracowac nad tym tematem z terapeuta.Z tym,ze problem to widze ja...on uwaza ze nic sie zlego nie dzieje.Po prostu zaczal tesknic za wolnoscia...tylko co ona..ta wolnosc ma dobrego przyniesc komukolwiek?bedzie sie zywil w fast-foodach i sie okaze ze nie ma czego na tylek wlozyc,bo nikt nie zadbal????pelna(tzn 2-osobowa) rodzina chyba jednak wieksza wartosc niz z doskoku towarzyszki..wlasciwie tylko do komunikowania sie,bo nie do wspolnego zycia
                • 10.09.12, 15:16
                  obwaiam sie, ze nie zatesknil za "wolnoscia", a tylko za jakims towarzystwem w realu
                  (zwykla ludzka potrzeba),
                  ktorego zapewne oboje nie macie, wiec postanowil poszukac sobie go sam.

                  brnie w nicosc, w cos, ktora to ucieszy jego Dusze na rok, czy dwa - a potem bedzie tak samo szaro, tylko, ze juz z inna kobieta...

                  zawsze mozesz probowac go do tego przekonac...
                  przynajmniej nie bedziesz miec wyrzutow sumienia, ze nic nie robilas.
            • 10.09.12, 13:19
              ...która trzeba leczyć:
              www.poradnikmedyczny.pl/mod/archiwum/5260_wsp%C3%B3%C5%82uzale%C5%BCnienie_owini%C4%99ci_truj%C4%85cym.html
              Poczytaj na forum Uzależnienia np w tym watku:
              forum.gazeta.pl/forum/w,176,127986503,,Uzaleznienie_to_choroba_mozgu.html?s=0
              --
              Rzeczy dla których warto żyć
              nie sposób wymyśleć - trzeba je czuć :-)
    • 10.09.12, 12:35
      Niech sobie zrobi np ten:
      www.psychologia.net.pl/testy.php?test=infoholizm
      A tutaj strona dla Ciebie i niego:
      siecioholizm.eu/mid.php?sel=infoholizm_plaga

      --
      Rzeczy dla których warto żyć
      nie sposób wymyśleć - trzeba je czuć :-)
    • 10.09.12, 22:06
      mada411 napisał(a):

      To jest pelnia jego zycia..
      > .nawiazywanie coraz to nowych znajomosci z innymi paniami i komunikowanie sie z
      > nimi na wszelkie sposoby.Poradzcie prosze..jak zmotywowac,ze tu juz potrzebna
      > pomoc terapeuty...
      ---------------------------

      Sa uzaleznienia i uzaleznienia...Jeden siedzi przed kompem, inny pije, jeszcze inny sie narkotyzuje, inny idzie na wyscigi itp.

      To co on robi to jest forma ucieczki w wirtualny swiat. I wielu ludzi w ten swiat dzis ucieka.
      Aby 'wyleczyc' ci twojego meza, trzeba umiec przewidziec czy odbierajac mu ta kurtynke, za ktora sie chowa i ucieka w swoj swiat jest gotow na spotkanie z rzeczywistoscia i gdzie nie ma tych zabawek.

      Moze sie okazac, ze nie jest gotow.

      Mezczyzna i kobieta to dwie rozne istoty, ktore rzadko kiedy sa w stanie sie dogadac wspolnie. I zrozumiec wlasne potrzeby...Co innego potrzebuje kobieta co innego potrzebuje facet.

      Dla wiekszosci facetow malzenstwo to nic w czym sie czuja dobrze, na dluzsza mete. Czuja ze traca kontrole nad wlasnym zyciem. Ba, cala wolnosc, autonomie itp. Ktos inny mowi im co maja robic, tak jak w twoim wypadku. To on ma isc do psychologa...A dlaczego nie ty?
      Faceci czuja ze sie 'dusza' jak w garnku, wiec w ten sposb uchylaja sobie, daja powietrza w zwiazku, ktory ich mentalnie przydusza, gdzie traca sily i energie...

      Taki romans z taka panienka wirtualna to fajna rzecz dla faceta....Moze to nie jest takie do konca moralne, ale po co dyrygowac nim. Niech sam podejmie decyzje, to w koncu jego zycie...i jego decyzja czy chce isc na terapie o ile bedzie czul, ze taka jest mu naprawde potrzebna.

  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.