• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

stan psychiki, chemia mozgu a stan swiadomosci Dodaj do ulubionych

  • 18.10.12, 22:52
    Zastanawia mnie ten fakt: psychologia mowi, ze stan umyslu (wrazliwosc, depresyjnosc, optymizm, poczucie wartosci) zalezy od procesow myslowych, od nawykow, od nastawienia. Zastanawia mnie jak to jest, ze pod wplywem chemicznych substancji, takich jak alkohol, osoba 'zmienia' cala swoja psychike i nastawienie. Pod wplywem alkoholu czy narkotykow pesymista staje sie optymista, niesmialy sie osmiela, wstydliwy staje sie bezwstydny ( w skrajnej formie).

    Jak to sie dzieje, ze lata psychoterapii nie daja efektu, a kilka kieliszkow wina czy machow trawy czynia cuda?
    Zaawansowany formularz
    • 19.10.12, 15:55
      kropidlo5 napisał:

      > Zastanawia mnie ten fakt: psychologia mowi, ze stan umyslu (wrazliwosc, depresy
      > jnosc, optymizm, poczucie wartosci) zalezy od procesow myslowych, od nawykow, o
      > d nastawienia.
      No wiesz chyba nadmiar wyprowadzonych wątków Cię rozkojarzył...
      Raz że instynkt przetrwania, zachowania gatunku, cywilizacja ( narzędzia) i wreszcie słowo.
      A hormony !?

      Zastanawia mnie jak to jest, ze pod wplywem chemicznych substanc
      > ji, takich jak alkohol, osoba 'zmienia' cala swoja psychike i nastawienie. Pod
      > wplywem alkoholu czy narkotykow pesymista staje sie optymista, niesmialy sie os
      > miela, wstydliwy staje sie bezwstydny ( w skrajnej formie).
      >
      No to wpływ używek zaburzający prace mózgu..,chwilowe odreagowanie pod wpływem substancji !

      > Jak to sie dzieje, ze lata psychoterapii nie daja efektu, a kilka kieliszkow wi
      > na czy machow trawy czynia cuda?
      jakie cuda ,czyżbys czegos doświadczał ??:)
      Tu prowokacja - bo się nudzisz , umysł pracuje na jałowym biegu , a teraz włączyleś
      parę wątków, aby się "pouwijać w wygibasach własnej elokwencji" -:) ?
      Wszelkie psychoterapie mogą być zastąpione przez używki ?

      --
      ja wiem reszta jest O.K. a wszystkim nie może być dobrze ,
      każdy ma swoję zdanie a racja jest po środku
      • 20.10.12, 09:20
        Spoleczne skutki uzywania mozgu bada psychologia w tym niedostosowanie spoleczne.
        Uwarunkowania genetyczne - to osobowosc.
        Oba czynniki lacznie moga sprzyjac sklonnosci do uzaleznien.
        Ale jego teza nieudolna lub prowokacyjna, fakt .
        >stan psychiki, chemia mozgu a stan swiadomosci
        Pojecia o nakladajacym sie zakresie tresci.
    • 19.10.12, 19:12
      Specjalnych cudów nie robi. Nie ma dostępnych badań, kiedy europejczycy przestali chodzić nawaleni, ale okresy epidemii mniej więcej o tym mówią. Starożytny egipcjanin nie pił nic innego niż piwo. Żądał od państwa przydziału sfermentowanego napoju, nad to co produkował sam, jeśli pracował na faraona, i nawet robił strajki jak mu się go niedostało. W średniowieczu, pomijając, że to tysiąć roczny okres, do trzynastego wieku nikt nikomu szkody nie czynił podając szklankę wody. Podawało się wyłącznie napoje przefermentowane, których bakterie nie lubią. Nawalone były zakonnice, kobiety w ciąży i królowie podejmujące państwowe decyzje.Owszem jak ktoś miał predyspozycje do nałogu, to się wygłupiał jak czeski Wacław i mordował Jasia, wyjątkowo sympatycznego faceta, ekonomistę, który do pobożnictwa miał daleko. Ale mamy Niepomucena.
    • 19.10.12, 19:38
      Może używki powodują że czujesz się usprawiedliwiony żeby zachowywać się inaczej.
      Pokrętne punkty odniesienia krępują tą spontaniczność.

    • 19.10.12, 20:26
      kropidlo5 napisał:

      > Jak to sie dzieje, ze lata psychoterapii nie daja efektu, a kilka kieliszkow wina czy machow trawy czynia cuda?

      Zapomniales wspomniec o czasowosci owych stanow (terapia vs trawa/wino), cele w obu przypadkach sa bowiem kompletnie inne jak i podloze czyniace ow efekt o ktory tu pytasz ;')
      • 20.10.12, 11:49
        NLP, które w formie "korków" mówi o takich jak poruszona przez CIEBIE kwestiach uważa: na nasze zmysły w trakcie codziennej nauki ( a nauka jest każde doświadczenie życiowe, czyjaś wypowiedź, czyjeś chęci "ustawienia" nas) ograniczane są przez "filtry".Te "filtry" to: przekonania, uogólnienia, usunięcia.Terminy: jasne co nie: przekonania; nasze lub czyjeś, uogólnienia; bo wszyscy, bo zawsze, ja wiem itp. usunięcia; ja wiem i nie chcę wiedzieć więcej.A wymienione przez CIEBIE używki wyłączają te filtry, można poczuć się lepiej na luzie, codzienny strach ustępuje, mówimy i robimy to co naprawdę chcemy a nie to co wypada.Dlatego niepijącego uważa się za podejrzanego za bardzo się kontroluje, pewnie ma coś do ukrycia i takie tam życiowe sytuacje :).
        P.S.
        Ja też się nudzę.
        --
        www.marekdudys.wordpress.com
        • 20.10.12, 12:35
          marek.dudys napisał:

          > NLP, które w formie "korków" mówi o takich jak poruszona przez CIEBIE kwestiach
          > uważa: na nasze zmysły w trakcie codziennej nauki ( a nauka jest każde doświad
          > czenie życiowe, czyjaś wypowiedź, czyjeś chęci "ustawienia" nas) ograniczane są
          > przez "filtry".Te "filtry" to: przekonania, uogólnienia, usunięcia.Terminy: ja
          > sne co nie: przekonania; nasze lub czyjeś, uogólnienia; bo wszyscy, bo zawsze,
          > ja wiem itp. usunięcia; ja wiem i nie chcę wiedzieć więcej.A wymienione przez C
          > IEBIE używki wyłączają te filtry, można poczuć się lepiej na luzie, codzienny s
          > trach ustępuje, mówimy i robimy to co naprawdę chcemy a nie to co wypada.Dlateg
          > o niepijącego uważa się za podejrzanego za bardzo się kontroluje, pewnie ma coś
          > do ukrycia i takie tam życiowe sytuacje :).
          > P.S.
          > Ja też się nudzę.


          ciekawa koncepcja. Istotnie, eliminacja tego leku, a raczej roznych lekow, powoduje wieksza ekspresje wlasnej osoby. Moj problem z uzywkami z kolei jest taki, ze jesli jestem pod wplywem alkoholu staje sie bardzo otwarty, przyjacielski, prawie komplementy, poklepuje ludzi, stawiam drinki- a na drugi dzien trzezwy sie strasznie wstydze, bo z natury jestem przeciwienstwem tego, co robie pijany. Bioje sie kontaktu, wstydze dotyku, wstydze prawic komplementy i ciagle boje sie o pieniadze. Wiec wtedy musze stawic czola nie tylko wlasnm strachom, ale tez temu, ze jako 'Dr Jekyll' zachowywalem sie jak nie ja.
          Tak naprawde wole siebie pod lekkim wplywem alko (bo mocny wplyw to juz inna historia) niz na trzezwo- i mysle ludzie mnie wola, chcialbym byc taki na trzezwo jak jestem pod lekkim wplywem, ale mam z tym problem. Blokada i pewnie te filtry.
      • 20.10.12, 12:23
        Nie, ja nie promuje uzywek, bo maja one efekty uboczne i sa chemicznym rozwiazywaniem problemow, zreszta relanium na przyklad dziala tak samo jak alkohol, choc jest lekiem.

        Mnie chodzilo w tezie mojej o chemiczny aspekt ludzkiego mozgu- co pokazuje dzialanie uzywek. Nasze przekonania, wybory, optymizm czy odwaga zmieniaja sie pod wplywem chemicznej substancji. Niby banal, ale czy to ie jest ciekawe, ze w istocie jestesmy takimi komputerami gdzie jeden przelacznik zmienia dzialanie calej maszyny?

        Moze 'terapia' to tez jest jeden przelacznik (kiedys zreszta jedna dobra psychoog mi o tym mowila) tylko trudno go znalezc?
        • 20.10.12, 13:52
          kropidlo5 napisał:

          > Nie, ja nie promuje uzywek, bo maja one efekty uboczne i sa chemicznym rozwiazy
          > waniem problemow, zreszta relanium na przyklad dziala tak samo jak alkohol, cho
          > c jest lekiem.
          Znow jakis ZONK. relanium dziala tak jak alkohol....no chwila zastanowienia !???
          Lek zawiera jako substancję czynną diazepam, który działa przeciwlękowo, uspokajająco, nasennie, przeciwdrgawkowo oraz zmniejsza napięcie mięśni szkieletowych.

          Na Ciebie tak dziala ?
          Po pierwszym drinku znikają troski i jest nam miło i przyjemnie ale po kolejnych pojawiają się trudności w chodzeniu, zamazany obraz, bełkotliwa mowa, zwolniony czas reakcji. Wszystkie te objawy są spowodowane zaburzeniem aktywności neuroprzekaźników takich jak GABA, glutaminian, serotonina i dopamina.

          > Mnie chodzilo w tezie mojej o chemiczny aspekt ludzkiego mozgu- co pokazuje dzi
          > alanie uzywek. Nasze przekonania, wybory, optymizm czy odwaga zmieniaja sie pod
          > wplywem chemicznej substancji. Niby banal, ale czy to ie jest ciekawe, ze w is
          > tocie jestesmy takimi komputerami gdzie jeden przelacznik zmienia dzialanie cal
          > ej maszyny?

          Jaki jeden przelacznik ??? Neuroprzekazniki..

          "to substancje chemiczne działające w różnych miejscach mózgu. Odkryto ich ponad 50. Oto najważniejsze.
          Dopamina – wpływa na poziom pobudzenia. Wysoki poziom dopaminy prowadzi do halucynacji. Uznaje się też, że może być przyczyną schizofrenii. Niski poziom dopaminy towarzyszy chorobie Parkinsona. Dopamina i noradrenalina działają w mózgowym systemie nagrody.
          Serotonina – wpływa na nastrój. Jej wysoki poziom wiąże się z optymizmem. Prozac nasila jej działanie.
          Adrenalina – jest prekursorem noradrenaliny, powoduje rozbudzenie fizyczne i psychiczne, poprawia nastrój.
          Acetylocholina – reguluje procesy uwagi, uczenia się i pamięci.
          Enkefaliny i endorfiny – wpływają na odczuwanie bólu, osłabiają stres, zapewniają spokój.


          > Moze 'terapia' to tez jest jeden przelacznik (kiedys zreszta jedna dobra psycho
          > og mi o tym mowila) tylko trudno go znalezc?
          Nie, terapia jest indywidualnym zestawem wielu dzialan (np:rozmow,) czynnikow adresowanych do swiadmosci-systemu wartosci (z mozliwoscia uzycia substancji czynnych roslinnych i syntetycznych wplywajacych na oczekiwane zmiany zachowania) , minimalizujace zachowania uznane za niebezpieczne dla jednostki i otoczenia.
          • 20.10.12, 14:10
            No taki po prostu jesteś, wylewny, otwarty, przyjacielski.Wychodzi to po alkoholu, na trzeźwo zbyt dobrze masz utrwalone ograniczenia, sorki, "wkręcone" przez rodzinę, znajomych.To tak jak np. z nagością: jako małe dziecko nie wstydziłeś się chodzić nago (np. na plaży) dopiero jak ktoś uświadomił ci że to wstyd....najbardziej chyba lubisz nago po alkoholu? :).
            --
            www.marekdudys.wordpress.com
            • 20.10.12, 15:02
              marek.dudys napisał:

              > No taki po prostu jesteś, wylewny, otwarty, przyjacielski.Wychodzi to po alkoho
              > lu, na trzeźwo zbyt dobrze masz utrwalone ograniczenia, sorki, "wkręcone" przez
              > rodzinę, znajomych.To tak jak np. z nagością: jako małe dziecko nie wstydziłeś
              > się chodzić nago (np. na plaży) dopiero jak ktoś uświadomił ci że to wstyd....
              > najbardziej chyba lubisz nago po alkoholu? :).


              Nago zdarzylo sie kilka epizodow, ale nie jakichs obscenicznych na szczescie, nota bene to ulubiona rozrywka Anglikow pijanych:)

              A z reszta sie zgadza, ja z natury wiem, ze jestem przyjazny wobec ludzi i ich lubie, nie jestem jakis specjalnei zazdrosny i jestem tolerancyjny, zreszta ludzie raczej tez mnie lubia i szanuja, co ciekawe czesto sa to tacy, ktorzy znaja mnie z knajpy tylko- raz z dobrej wesolej strony, raz z mniej dobre, zataczajaco-sie belkotajacej strony, ale jakos im to nie przeszkadza mnie lubic.

              Na trzezwo natomiast wlacza sie system analiz, nieufnosci, ostroznosci, dystansu- mimo, ze ejstem przyjazny nadal i tolerancyjny, to jednak juz boje sie te uczucia objawiac, bo a ktos sie wkurzy a ktos znielubi a ktos pomysli ze jestem glupek itp.

              Ograniczenia wynioslem z domu i ze strony toksycznego exznajomego. W domu uczucia byly traktowane jako powod do wstydu, szczegolnie te pozytywne- w relacjach bezposrednich i obserwacji relacji innych (np stosunkow moich starych i miedzy ich czlonkami rodzin, pelne nieufnosci, wykalkulowania, klotni, zawisci itp).

              toksyczny exznajomy chyba jednak wplynal na mnie wiele gorzej. Ze strony starych wynioslem 'ogolne' zaburzenia- jak brak wiary w siebie, niska samoocena, nieufnosc. Natomiast toksyczny wbil sie w moje zycie jako niby- przyjaciel i potem czesto publicznie mnie upokarzal, wysmiewal, a prywatnie udawal przyjaznego i prawil moraly, moje nieliczne bunty kwitowal albo mowiac, ze to 'zarty' i sie nie znam, albo ze dla mego dobra. Ja bylem nieprzygotowany na taka znajomosc- bardzo slaby psychicznie, a z takim trzeba byc bardzo silnym.

              Pamietam, ze wtedy wbilo mi sie w glowie takie zawstydzenie gdy przebywam z ludzmi, wywolane tym, ze ktos moze sie do mnie przyczepic i wysmiac albo dogryzc, chociaz nigdy to sie nie zdarza (niewinne zarty to co innego). To taki slad pamieciowy z tamtych ponuryzch dni.

              Na przyklad, jako dosc niesmialy czlowiek mialem sklonnosci do blaznowania (dosc powszechna sklonnosc nerwiowcow), blaznowanie polegalo glownie na czestym opowiadaniu dowcipow i grach slownych, a 'toksyczny' niemal kazdy dowcip kwitowal 'ale zes smieszny' 'oj kropodilo kropidlo co ty znowu odpie...sz' i tak dalej. Lubil tez mi na serio dowalic albo ujawnic jakis moj 'sekret', czy innymi slowy cos wstydliwego z mojego zycia, nwet glupota, typu ze jak kiedys wychodzilem ze szkoly w podstawowcw to dostalem dachowka w glowe- opowiadal to czersto w kontekscie 'ten to gdzie nie pojdzie to cos sie mu stanie zaraz' itp W jego obecnosci bylem spiety i wystraszony,ze cos zaraz palnie, i pewnie wiele z tego strachu przenioslem na ogolny obszar relacji z ludzmi.

          • 20.10.12, 14:48
            No przeciez mowie symbolicznie, ze jeden czynnik- wiem, ze wodka czy trawa uruchamia ciag reakcji. Mi chodzilo tylko o jedno spostrzezenie

            czlowiek z jego problemami= smutny, bojazliwy
            czlowiek z jego problemami +alkohol= wesoly, odwazny

            Co do przelacznika na terapii, to pamietam jak wlasnie ta psycholog mowila o tym w kontekscie jednego zdarzenia z przeszlosci czy przekonania, ktore stalo sie fundamentem dla fobii, leku czy ograniczen. W takim sensie, ze np to, ze matka bila i wyzywala dziecko codziennie nie wplyenloby n niego tak mocno gdyby nie to, ze nie mialo ojca i czulo sie opuszczone itp
            • 20.10.12, 16:06
              Ja myślę że to dotyczy spontanicznej ekspresji swojej złożoności.
              Mamy ścisłe ograniczenia tego, jak należy się zachowywać, jakim być, a jakim nie być. Niektórzy silniej się angażują w takie kwestie, inni traktują je bardziej dowolnie spełniając tylko te które są bardziej konformistyczne (a inni jeszcze na odwrót).
              W USA 21-25+% facetów uważa że są gejami. Dla niektórych konserwatystów jest to wyraz zwyrodnienia moralnego i zaprzeczenia ludzkiej naturze, porządkowi i tak dalej.
              Badania genetyczne - chromosomy - wykazują JEDNOZNACZNIE że są ludzie którzy fizycznie mają inną płeć od psychicznej.
              Jeśli taki ktoś trafi na mentalność bardzo ograniczającą akceptowalne normy, no to ma problem. Zachowuje się spontanicznie (alkohol, używki) jak blondynka, a później nie rozumie "tych spojrzeń" i "tych sekretów i informacji", a tylko dlatego, że jest przecież "przykładnym arabem" który takie skojarzenia odrzuca jednoznacznie, stwierdzając że to jest coś innego.
              Ja nawet w tej chwili szkaluję arabów, bo znam ich i są bardziej dotykalscy, pieszczotliwi i kobiecy między sobą w męskim towarzystwie (a alkoholu przecież w ogóle nie piją), niż nie jeden poprawny heteroseksualny demokrata byłby w stanie zaakceptować.

              No ale jak ktoś żyje z dala od innych, w nieufnej, ograniczającej rodzinnej atmosferze, to już podwójny problem.
              • 21.10.12, 11:32
                Mysle, z srodowisko rodzinne oraz osobowosc sa glownym hamulcem, przeciez jeden ma odwage podejsc do obcej dziewczyny w tramwaju a inny musi wypic pare piw zeby poprosic do tanca na dyskotece. Obaj w tej samej kulturze.Aczkolwiek kobntekst kulturowy tez na pewno ma znaczenie, czy sie mieszka w Warszawie czy na wsi w Galicji, genegarlnie im wiecej norm tym latwiej je 'lamac'- czysta matematyka. Widzialem debate w TV angielskiej kiedys gdzie mowiono, ze 50 lat temu upic sie do nieprzytomnosci to byl powod do wstydu, a dzis jest wsrod mlodych powodem do dumy.
                • 22.10.12, 19:29
                  Zasady i normy są tak długo dobre, jak nikomu nie szkodzą w sensie zaprzeczenia odczuciom własnym w sposób wręcz drastyczny.
                  Nie da się wszystkim dogodzić, zawsze te normy i wartości ewoluują, zatem czy jest sens się nimi zajmować, przejmować?
                  • 22.10.12, 23:23
                    Tak, zycie w spoleczenstwie to ciagle scieranie sie, kompromisy i wybory. Nie da sie wszystkich zadowolic- a jest to czesta cecha osob znerwicowanych czy z niskim poczuciem wartosci. Takie dzialanie prowadzi tak czy owak do konfliktu, bo zadowalajac na sile jednych naraza sie drugim, jak czlowiek tego nie rozumie to ma problem, bo chce dobrze a wychodzi zle i lawiruje.

                    Najlepsza jest stara zasada 'zyj i pozwol zyc', gorzej, jak brakuje asertywnosci i w zwiazku zfaktem, ze wielu ludzi nie przestrzega tej zasady, czlowiek nie potrafi odeprzec ingerencji innych w jego terytorium.
                    • 23.10.12, 02:10
                      Zależy w jakiej rodzinie się urodzisz, takie wartości masz poustawiane w głowie.
                      Jak masz psychopatologię zamiast w miarę normalnie przystosowawczej rodziny, to się nie wygrzebiesz z tego przez pół życia. Będziesz sługusem myśląc że taki dobry człowiek jesteś, a w lustrze jest ofiara sadystycznego, przedmiotowego traktowania w patologicznej rodzinie.
                      Taki silny i konkretny w swoich wartościach, a w lustrze sadysta, Lucyfer.
                      Mało tu takich na forum?
                      Wartości jak dupa z głową pozamieniane.
        • 20.10.12, 14:54
          Kiedy ja sie nie odnosze tutaj do uzywek w relacji do ich 'wartosciowosci'. Chce Ci tylko uzmyslowic ze 3 godziny w super nastroju po butelce wina nie sa tym samym, co w miare stabilny stan umyslowy, ktory daje sie wypracowac terapia. Chodzilo mi glownie o nieprzystawalnosc uzyskanych efektow, ktore zdaje sie porownujesz.

          Poza tym, przeciez jestes zrobiony niemalze w 99% z wody, to czego Ty sie spodziewasz, jestes organizmem chemicznym w ktorym rownowaga hormonalna lub jej brak, wytycza nasze samopoczucie, postrzeganie. To czy mozg potrafi samoistnie zapanowac nad zbalansowaniem tych reakcji chemicznych, zdefiniuje to, czy mamy hustawki nastrojow czy tez nie.

          Tak wiec, terapia to proces dlugotrwaly, a uzywki maja dzialanie wyskokowe. nie znaczy to wcale ze nie korzystaja z podobnych mechanizmow, tyle ze ich intensywnosc bedzie sie roznic.
    • 22.10.12, 20:17
      a probowales hormony? To dopiero jazda! ;))
      • 22.10.12, 23:25


        clarissa3 napisała:

        > a probowales hormony? To dopiero jazda! ;))

        Ja nie probowalem, ale to na pewno jazda, bo wiem to z moich 'naturalnych' hormonow, czego kiedys nie rozumialem, dopoki sie nie doksztalcilem. Na przyklad tzw stres albo atak paniki albo strach to nic innego jak kombinacja roznych adrenalin i innych kortyzoli. Jak sie tego nei wie, to zyje sie w ciemni, a wiedza o tym pozwala troche to zaakceptowac.
        • 23.10.12, 00:47
          no wlasnie. I gdy produkcja szwankuje i sie poziom zmienia na raz tego tyle a tamtego mniej lub wiecej to i myslenie sie zmienia; dzis takie zdanie jutro inne, albo raz to odwazniejszy czlowiek a raz chowajacym sie tchorzem. Wahniecia moga byc spore, np w takiej menopauzie, i to z godziny na godzine nawet - i dopiero zaczyna sie czlowiek dziwic i zastanawiac jak to z nami jest ... Germaine Greer stwierdzila ze prawdziwymi jestesmy przed dojzewaniem i po meno/andro/pauzie a pomiedzy to zycie na haju hormonalnym pedzi. Cos w tym jest... nie koniecznie na temat? ;))
          • 23.10.12, 10:23
            Tak, to jest niesamowite. U kobiet te wahania so ponoc wieksze, musze wiec byc w czesci kobieta:) Zmienia sie zdanie, postrzeganie sytuacji, a nawet plany. To jest oczywiscie normalne, o ile wahania nie sa zbyt duze i czeste, co czesto zalezy od trybu zycia i sytuacji osobosietj, ponoc nawet od odzywiania czy snu.

            Najgorsze, ze w przeciwienstwie do zwierzat czy dzieci, nasze hormonalne wahania nie musza w ogole zalezec od faktycznych wydarzen, ale powstaja wskutek procesow myslowych i dzialania wyobrazni, czesto nawykowych.
            • 23.10.12, 10:40
              Znacie powiedzenie "głodny człowiek, to człowiek zły"
              Mózg, świątynia duszy i psychiki, to fabryka chemiczna produkująca budulec będący podstawą samopoczucia, sprawności intelektualnej etc.
              To czym karmisz swe ciało DECYDUJE w głównej mierze czy jego myśli wyglądają jak bokser po 10 letnim pobycie w Birkenau, czy jak Madonna po wizycie u masażysty.
              Każda firma chemiczna wie, że pewne procesy potrzebują różnych warunków by uzyskac efekt. Stąd te wahania, do których trzeba się dostosować a nie z nimi walczyć....

              Nasze ciało jest mądrzejsze od nas samych, pozwólmy mu żyć
              --
              ===>Tool - Vicarious<===
              Angelspit - "100%" / ACDC - "Black Ice"
              Faith No More - "Kindergarten"
              HIROMI UEHARA - "Place To Be"
              • 23.10.12, 19:20
                No. Ale jesli my o tym wiemy to i sa tacy co jeszcze wiecej.... I tak mi sie skojarzylo to z czasem gdy bylam nastolatka i mi bromu do herbaty dodawali... a kranowa jakos tak zajezdza obcym zapachem ostatnio;)
              • 26.10.12, 19:27
                Tak, jestesmy tym co jemy. I na ten chemicznie modyfikowalny mozg mozemy wplywac taze chemia. Najbardziej spektakularne sa efekty uzywek czy lekow ale tak naprawde kazda rzecz ktora w siebie wrzucamy ma jakis skutek. Mozna sie sobie poprzygladac i poobserwowac jak pewne jedzenia wplywaja na nasze samopoczucie, mysli, i to co mowimy. Czasem mozna sie samego siebie zapytac: co ja taka wkuta dzis jestem?, czemu mnie to wnerwia? Hormony? a moze po prostu poziom cukru we krwi? Kto zyl z cukrzykami wie ze jak sie robia wnerwieni i nie do wytrzymania to im cukier spada, problem w tym ze jak to zasugerujesz to uslyszysz "Od...l sie od mojego cukru!!!!! i nic ku..a nie zjem bo jestem ok!!" . Ci na dietach bezweglowodanowych tez czasem traca na humorze pozbawiajac sie substratu do produkcji serotoniny. Naszych najblizszych mozna obserwowac najlepiej: dzieciak zaczepno-wku...ajaco-zbyt-energiczny? moze pani w szkole rozdala po lizaczku? albo tatus kupil? Chlop ni z tego ni z owego ostro odpowie lub wykaze zniecierpliwienie? .. juz by cos zjadl, indyk z serkiem zawsze dobrze robi, i makowiec.... ;)
                A ze kazdy ma inna ilosc receptorow kazdego rodzaju, ich wspoldzialanie bedzie zawsze rozne...
    • 23.10.12, 20:45
      jaka tam odwaga, wstydu zwyczajnie nie ma ;'))
    • 23.10.12, 23:00
      kropidlo5 napisał:

      > Jak to sie dzieje, ze lata psychoterapii nie daja efektu, a kilka kieliszkow wi
      > na czy machow trawy czynia cuda?

      Jak sam piszesz alkohol działa na "chemię" mózgu, nie wiem dokładnie jak, nie interesowałam się tym. Ale pewnie na jakieś neuroprzekaźniki w mózgu, z tym że efekt jest krótkotrwały, "do wytrzeźwienia" i dla wielu staje się przyczyną uzależnienia, więc gra niewarta świeczki, poza okazjonalnym dostarczaniem sobie przyjemności oczywiście.
      Psychoterapia z kolei zmienia faktycznie nasze myślenie, nastawienia, postawy, a w rezultacie wpływa na sposób przeżywania uczuć i radzenia sobie ze światem, ale trzeba faktycznie w to włożyć masę pracy, chociaż w rezultacie opłaca się to dużo bardziej niż inne sposoby zmiany naszego podejścia do świata (na równi z rozwojem duchowym).
      --
      inspiracjemoje.blogspot.com/
      • 24.10.12, 11:25
        Oczywiscie, ze narkotyiki dzialaja doraznie, uzalezniaja, maja efekty uboczne, a terapia jest naturalna. Mnie chodzi o sam fenomen- czy moze terapia moglaby byc oparta jakos na analizie tych substancji chemicznych, jakie pobudzaja narkotyki, a przede wszystkim na sposobach, w jaki sposob te substancje mozna pobudzic w sposob naturalny. Jak naturalnie wydobyc to samo, co daja narkotyki.

        Nieco myslenie zyczeniowe, ale taki jest sens tego watku. Wieczne gadania, analizy i terapie sa moze jak wedrowka z mala latarka po wielkim tunelu, gdzie chodzi sie wlasciwie po omacku i liczy na to, ze jakos po drodze znajdzie wyjscie- a jakby latarke zamienil na szperacza?
    • 24.10.12, 11:09
      Alkohol, narkotyki ograniczają swiadomość i przez jakis czas jest fajnie, znikają
      problemy, dlatego alkohol czy narkotyki tak przyciągaja.
      Zupełnie inaczej to wygląda później kiedy człowiek traci wszystko, rodzinę, prace,
      dom, pieniądze. Na terapiach odwykowych, można zobaczyć przez co osoby
      uzależnione przechodzą, jak walczą o siebie i jak często tą walkę przegrywają.
      Jest to walka o życie.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • 24.10.12, 11:30
        mskaiq napisał:

        > Alkohol, narkotyki ograniczają swiadomość i przez jakis czas jest fajnie, znika
        > ją
        > problemy, dlatego alkohol czy narkotyki tak przyciągaja.
        > Zupełnie inaczej to wygląda później kiedy człowiek traci wszystko, rodzinę, pra
        > ce,
        > dom, pieniądze. Na terapiach odwykowych, można zobaczyć przez co osoby
        > uzależnione przechodzą, jak walczą o siebie i jak często tą walkę przegrywają.
        > Jest to walka o życie.
        > Serdeczne pozdrowienia.


        Tak, takie przypadki sa, choc to wypadki skrajne. Wiekszosc ludzi uzywa alkoholu lub narkotykow, do celow czysto 'chemicznych' i nie traci tak wiele- choc cos tam traci (zdrowie czy pieniadze). Ale od powiedzenia, ze narkotyki to dramat nie zmienia sie fakt, ze daja przyjemne odczucie. czlowiek, ktory szuka takich przyjemnych odczuc, jest juz zapewne w stanie wiekszej lub mniejszej beznadziei lub pustki, wiec dla takiej osoby takie perspektywy jak straty mieszkan czy pracy sa malo przekonujace. Inni z kolei sa po prostu znudzeni i staraja sie 'uwazac' i beda balansowac na granicy cale zycie zapewne. Pamietaj, ze wiekszosc osob majacych problem z alkoholem nigdy nie przekracza progow poradni, a Anonmowi alkoholicy maja 2 miliony czlonkow ponioc, przy liczbie alkoholikow na swiecie pol miliarda, czyli mniej niz pol procenta tam jest, takze te startegie sa widac slabe i nieskuteczne dla wiekszosci, i malo atrakcyjne.
        • 24.10.12, 13:26
          Czym jest alkohol, albo narktyki mozesz dowiedzieć się tylko z ust alkoholika
          lub narkomana.
          Żaden zaawansowany alkoholik albo narkoman nie bierze tego bo to sprawia
          mu przyjemność. To jest przymus brania, z którego nie może się wyzwolić.
          Próby zaprzestania wiązą się prześladującymi snami alkoholowymi, z odczuciami
          alkoholu, smakiem alkoholu w ustach, zapachem, itp. Do tego często pojawia się
          psychoza.
          Statystyki to liczby, które nie pokazują tragedii ludzi z alkoholem lub narkotykami.
          Serdeczne pozdrowienia
          • 24.10.12, 14:01
            mskaiq napisał:

            > Czym jest alkohol, albo narktyki mozesz dowiedzieć się tylko z ust alkoholika
            > lub narkomana.
            > Żaden zaawansowany alkoholik albo narkoman nie bierze tego bo to sprawia
            > mu przyjemność. To jest przymus brania, z którego nie może się wyzwolić.
            > Próby zaprzestania wiązą się prześladującymi snami alkoholowymi, z odczuciami
            > alkoholu, smakiem alkoholu w ustach, zapachem, itp. Do tego często pojawia się
            > psychoza.
            > Statystyki to liczby, które nie pokazują tragedii ludzi z alkoholem lub narkoty
            > kami.
            > Serdeczne pozdrowienia


            Nie wiem, czy mowisz o objawach uzaleznienia fizycznego, gdzie istotnie- bierze sie czy pije bo organizm sie domaga, bo substancja weszla w metabolizm. Tutaj musi nastapic odtrucie szpitalne z relanium i kroplowka. Pozniej jednak to znika i pojawia sie etap uzaleznienia psychicznego- a to juz nie jest 'przymusem' wedlug mnie, bo to tylko przymus psychiczny, ja nazwalbym to wielka checia, obsesyjna ochota, pomimo swiadomosci konsekwencji.

            Nalezaloby odpowiedziec na pytanie, skad ta chec, ochota, obsesja sie wywodzi? Na logike- z checi poprawienia nastroju. Czyli- ze zlego nastroju. Ze strachu, lekow, poczucia winy, wstydu, zlosci, gniewu- cokolwiek by to nie bylo- pojawia sie chec poczucia sie lepiej, ulgi, euforii- i po to sie bierze czy pije, a nie w abstrakcyjnym celu 'zaspokojenia glodu' jaka to opowiescia racza niemilosernie terapeuci od alkoholu.

            Co to za pojecie 'glod', komu to coc mowi, kompletnie niezyciowy opis i definicja, nic nie dajaca, od tego, ze sie dowiesz, ze masz 'glod' nie poczujesz sie lepiej ani o jote. Potrzebny jest inny sposob radzenia sobie z emocjami pierwotnymi. Ale terapie alkoholowe koncentruja sie na przekonywaniu, ze jestes alkoholikiem, w jak strasznym jestes stanie i jak nisko upadles i jak nakrzywdziles wszystkim dookola.

            Tak wiec do pokaznej gory piewrotnych zlych uczuc pchajacych do brania dochodzi wynikajacy z terapii nowy wstyd, strach, zlosc i poczucie winy. Rewelacyjne rozwiazanie.
            • 24.10.12, 17:22
              kropidlo5 napisał:
              > Nie wiem, czy mowisz o objawach uzaleznienia fizycznego, gdzie istotnie- bierze
              > sie czy pije bo organizm sie domaga, bo substancja weszla w metabolizm. Tutaj
              > musi nastapic odtrucie szpitalne z relanium i kroplowka. Pozniej jednak to znik
              > a i pojawia sie etap uzaleznienia psychicznego- a to juz nie jest 'przymusem' w
              > edlug mnie, bo to tylko przymus psychiczny, ja nazwalbym to wielka checia, obse
              > syjna ochota,
              pomimo swiadomosci konsekwencji.
              Oj, k-o (kulturalno-oświatowy:) 5 ..! A cos takiego ?
              Uzależnienie fizjologiczne , zwane też czasem fizycznym, to nabyta silna potrzeba stałego zażywania jakiejś substancji odczuwana jako szereg dolegliwości fizycznych (np. bóle, biegunki, uczucie zimna, wymioty, drżenia mięśni, bezsenność). Zaprzestanie jej zażywania prowadzi do wystąpienia zespołu objawów, które określa się jako zespół abstynencyjny (zespół z odstawienia

              > Nalezaloby odpowiedziec na pytanie, skad ta chec, ochota, obsesja sie wywodzi?
              > Na logike- z checi poprawienia nastroju. Czyli- ze zlego nastroju. (..) e, a nie
              > w abstrakcyjnym celu 'zaspokojenia glodu' jaka to opowiescia racza niemiloser
              > nie terapeuci od alkoholu.

              OJ !
              > Co to za pojecie 'glod', komu to coc mowi, kompletnie niezyciowy opis i definic
              > ja, nic nie dajaca, od tego, ze sie dowiesz, ze masz 'glod' nie poczujesz sie l
              > epiej ani o jote. Potrzebny jest inny sposob radzenia sobie z emocjami pierwotn
              > ymi. Ale terapie alkoholowe koncentruja sie na przekonywaniu, ze jestes alkohol
              > ikiem, w jak strasznym jestes stanie i jak nisko upadles i jak nakrzywdziles ws
              > zystkim dookola.
              > Tak wiec do pokaznej gory piewrotnych zlych uczuc (...)
              No to poplątane. Mskaig akurat nie napisała nic kontrowersyjnego.
              Hm ... " pokaźnej gory piewrotnych zlych uczuc" ki diabeł ?
              A ja tak wyczytałem. Teorie dotyczące rozwoju uzależnień:
              medyczne - z punktu widzenia medycyny uzależnienie jest chorobą (w rozumieniu medycznym), a jego źródeł należy upatrywać we właściwościach organizmu uzależnionej jednostki oraz we właściwościach danego środka odurzającego; teorie medyczne biorą pod uwagę farmakologiczne skutki oddziaływania środków odurzających, czynniki genetyczne oraz fizjologiczne
              psychologiczne - (..) objawem różnorodnych zaburzeń jednostki; w takim przypadku zażywanie środków odurzających stanowi przejaw mechanizmów obronnych jednostki
              pedagogiczne - (...)i; przyczyną wadliwej socjalizacji może być źle funkcjonujące środowisko rodzinne, wadliwy system szkolny oraz bliskie kontakty z jednostkami już uzależnionymi
              socjologiczne - (...) upatruje się w[i] pewne zmiany cywilizacyjne; na stan uzależnienie maja wpływ zarówno czynniki mikrospołeczne, jak i makrospołeczne

              www.bryk.pl/teksty/studia/pozosta%C5%82e/pedagogika/15409-przyczyny_przebieg_i_skutki_uzale%C5%BCnie%C5%84_alkoholizm_narkomania_samob%C3%B3jstwa.html
              • 24.10.12, 19:35
                To wszystko, jak w ogole w 'pedagogice uzaleznien', brzmi jak partyjna nowomowa, ktora naprawde nic nie znaczy. Uzaleznienie polega na uzaleznieniu- no prosze, co to za odkrycie? Glod polega na wystepowaniu glodu, a tenze polega na checi zazywania, a chec zazywania to objaw glodu. No wybacz.

                Mysle, ze stad tak niska atrakcyjnosc tej dzialki dla uzaleznionych, bo naprzeciw realnym problemom psychologicznym i spolecznym stawia sie zsestaw frazesow i definicji, ktore wyjasniaja same siebie i nic ponadto.

                Na czym polega program leczenia uzaleznien?
                - na powiedzeniu 'nie bierz, nie pij'- no i coz to zaokdrycie?
                - na powiedzeniu, ze bierzesz, bo jestes narkomanem- to tez ma byc odkrycie? co to mowi?
                - na powiedzeniu, ze branie/picie szkodzi i kosztuje- toc to tez kazdy wie
                - na zdaniu sie na Sile Wyzsza- no to juz kompletny odlot i zarazem dowod bezradnosci 'ja ci nic nie pomoge, ale moze Bog najwyzszy'

                Nie mowie, ze to lekki przedmiot- uzaleznienia- bo jest ciezki, trzeba tylko po prostu prosto przyznac, ze nie ma na to sposobu innego niz jesli delikwent sam sobie 'przemysli', tyle ze to choroba emocji, a nie intelektualna, intelekt sluzy tylko uzasadnianiu koniecznosci modyfikowania emocji za pomoca substancji. Tzw odklamywanie czy likwidacja mechanizmow obronnych nie likwiduje przyczyn, a zaledwie do nich zbliza i je wyrazniej pokazuje (co moze byc pomocne, ale cala praca polega na tychze przyczynach, a nie na mowieniu 'nie pij' bo to zadne leczenie)
                • 25.10.12, 00:22
                  Trudno z Tobą dyskutować na ten temat. Po prostu nic nie wiesz i nic z tego
                  nie rozumiesz.
                  Trudno mi jednak życzyć Ci abyś to zrozumiał. Musiałbyś zobaczyć cierpienie
                  ludzkie i musiałbyś jeszcz przeżyć je na tyle aby się rozpłakać nad drugim
                  człowiekiem.
                  Inaczej to wszystko statystyka i intelektualizacja.
                  Serdeczne pozdrowienia.
                  • 25.10.12, 08:21
                    mskaiq napisał:

                    > Trudno z Tobą dyskutować na ten temat. Po prostu nic nie wiesz i nic z tego
                    > nie rozumiesz.
                    > Trudno mi jednak życzyć Ci abyś to zrozumiał. Musiałbyś zobaczyć cierpienie
                    > ludzkie i musiałbyś jeszcz przeżyć je na tyle aby się rozpłakać nad drugim
                    > człowiekiem.
                    > Inaczej to wszystko statystyka i intelektualizacja.
                    > Serdeczne pozdrowienia.


                    Ja nie neguje ciepienia, znam wiele osob z ciezkimi problemami alkoholowymi i narkotykowymi, znam wielu ktorzy polegli, sam tez znam to z autopsji. To o czym mowie to jest postulat mowienia konkretami, a nie haslami i sloganami albo pustoslowiem.

                    Nie lubie jak ktos stosuje emocjonalne szantaze w tego typu dyskusjach, typu ' tam umieraja ludzie', tak jakbym ja ich zabijal korzystajac z wolnosci wypowiedzi. wedlug mnie jest odwrotnie, brak krytyki doprowadzxil do tego, ze do niedaprzemysl uzaleznien jako jedyny dzial medycyny na swiecie polegal glownie na interwencji boskiej.
                    • 25.10.12, 10:36
                      Te osoby które się leczą na chorobę alkoholową, rozumieją czym jest alkoholizm,
                      nie potrzebują krytyki.
                      A wtedy kiedy się nie leczyły to często właśnie krytyka była tym co popychało ich
                      w strone alkoholu. Wiele osób nie jest w stanie przyjąć krytyki i różnie sobie z nią
                      radzi. Jedni ją wypierają, drudzy ją projektują, jeszcze inni intelektualizują,
                      racjonalizują, itp.
                      Zaskoczyła mnie rola jaką przypisujesz krytyce. Z tego co pamietam wyprowadziłeś
                      się z domu aby uniknąć krytyki.
                      Psychologia zna mechanizm przejmowania cech rodziców przez dorosłe dzieci, cech
                      których jako dzieci nie były w stanie znieść.
                      Serdeczne pozdrowienia.
                      • 25.10.12, 20:36
                        ALez ja nie krytykuje uzaleznionych, tylko sposob postepowania z nimi, jaki czesto wystepuje. Napisalem, ze takim osobom nalezy sie pomoc, wlasnie z uporaniem sie z krytyka, poczuciem winy, ucieczka przed ocena. Mowie tutaj o alkoholikach pewnego typu, bo sa tez oczywiscie tacy alkoholicy, ktorzy pija, bija, kradna i demoluja, i im nalezy sie lekkie 'przebudzenie' i konfrontacja ich czynow, choc gdzies tam gleboko tez na pewno sa deficyty emocjonalne.

                        Przyjmowanie krytyki to duza umiejetnosc, malo kto posiada ja w stopni wystarczajacym, mowie o ogole, a nie o narkomanach itp. Nauczenie sie przyjmowania krytyki polega przede wszystkim na nauczeniu sie, czym jest sluszna krytyka a czym jest krytykanctwo. Ludzie, ktorzy zetkneli sie z mocnym krytykanctwem sa przewrazliwieni i nawet na krytyke odpowiadaja buntem- i to owszem byl moj problem kiedys.

                        Natomiast nie jest na to lekarstwem powidzenie 'aha, skoro dotad nie przyjmowales zadnej krytyki, to od tej pory masz przyjmowac kazda'. Recepta jest raczej 'miales racje, bo w wielu przypadkach byles krytykowany nieslusznie, ale musisz zrozumiec, ze czasem krytyka jest pomocna, musisz nauczyc sie to rozrozniac'.

                        • 26.10.12, 03:03
                          kropidlo5 napisał:

                          > ALez ja nie krytykuje uzaleznionych, tylko sposob postepowania z nimi, jaki cze
                          > sto wystepuje. Napisalem, ze takim osobom nalezy sie pomoc, wlasnie z uporaniem
                          > sie z krytyka, poczuciem winy, ucieczka przed ocena.

                          Jak można komuś pomóc przed oceną, skoro "radząc i kierując" czynił byś takiej osobie dokładnie to, czego nie powinno się robić.
                          Taki ktoś jest dajmy na to niewolnikiem wyborów podejmowanych za niego, wbrew jego odczuciom i wiedzy własnej, zewnątrz-sterowny, modelowany przez ludzi z otoczenia.

                          Taka osoba szuka jeszcze więcej tego samego.

                          > Mowie tutaj o alkoholikac
                          > h pewnego typu, bo sa tez oczywiscie tacy alkoholicy, ktorzy pija, bija, kradna
                          > i demoluja, i im nalezy sie lekkie 'przebudzenie' i konfrontacja ich czynow, c
                          > hoc gdzies tam gleboko tez na pewno sa deficyty emocjonalne.

                          Znam naprawdę różne osoby z tego typu odchyłami i najmniejszą skutecznością nazwał bym wrzucanie im jeszcze więcej tego jak bardzo są niewłaściwi.
                          Czasem wystarczy połączenie mentalności z dążeniami.

                          Mam znajomego który narzekał na przebiegłość kobiet, ich myślenie o finansach, jako coś złego. Sam jednocześnie przejawiał tendencje do bogacenia się przebiegłością i ciągle rozprawiał o pieniądzach. Jedynym sensownym poradzeniem wydawało mi się zaprzeczenie temu co mówi o kobietach i zrobienie ze "znienawidzonej dziwki", "porządnej zaradnej życiowo kobiety".
                          Efekt jest taki że pozytywnie wyraża się teraz o kobietach, a wcześniej miał ogromną awersję.

                          > Przyjmowanie krytyki to duza umiejetnosc, malo kto posiada ja w stopni wystarcz
                          > ajacym, mowie o ogole, a nie o narkomanach itp. Nauczenie sie przyjmowania kryt
                          > yki polega przede wszystkim na nauczeniu sie, czym jest sluszna krytyka a czym
                          > jest krytykanctwo. Ludzie, ktorzy zetkneli sie z mocnym krytykanctwem sa przewr
                          > azliwieni i nawet na krytyke odpowiadaja buntem- i to owszem byl moj problem ki
                          > edys.

                          Nie ma czegoś takiego jak dobra krytyka.

                          > Natomiast nie jest na to lekarstwem powidzenie 'aha, skoro dotad nie przyjmowal
                          > es zadnej krytyki, to od tej pory masz przyjmowac kazda'. Recepta jest raczej '
                          > miales racje, bo w wielu przypadkach byles krytykowany nieslusznie, ale musisz
                          > zrozumiec, ze czasem krytyka jest pomocna, musisz nauczyc sie to rozrozniac'.

                          Ludzie niepoprawni, moim zdaniem, to osoby ciągle krytykowane, które wykształciły mechanizmy obronne, unikania i biernej agresji aby poradzić sobie z ciągłym rozbijaniem w nich samodzielności, własnego rozsądku, rozeznania poprzez rozpoznanie swoich osobistych wartości.
                          Ja uważam że to jest naprawdę ciężka sprawa.

                          Mówi się że jeśli dziecko dobrze się odchowa u podstaw, to umiejętnie będzie sobie radziło w życiu, samodzielnie i pewnie. Ale żyjąc życiem swojego dziecka, można je powykrzywiać, połamać i uczynić życiową kalekę.
                          Myślę że to jest największy problem osób tak bardzo przylegających do wzorców - jednocześnie jest to przyczyna i objaw ich choroby.
                    • 25.10.12, 12:27
                      >To o czym mowie to jest postulat mowienia konkretami, a nie haslami i sloganami albo pustoslowiem.

                      "pokaźnej gory piewrotnych zlych uczuc"
                      A to jest konkret, slogan czy pustoslowie ??
                      Bez jasnej odpowiedzi, nie ma co się z Toba "pruć":) w tym temacie:)

                      Tak namieszałeś, z tymi uzależnieniami, ze idź do punktu konsultacyjnego "monar" i sobie wyprowadź pewna wiedzę... Masz zdolność do autorefleksji?
                      Chyba udało Ci sie uporać z upiorami przeszłości w sensie toksyczności.
                      Natomiast w tej dziedzinie uzależnień, to "kropisz" nieprzemyślanie-:) *
                      Nie będę Cię naprowadzał tak jak Ty Renkę.
                      Nigdy nie mialem tylu wątpliwości co do Twoich sformułowań, na moje "oko" , to mskaiq
                      jakos trzyma sie sensu a ja ją "napadałem", w jakims tam przekonaniu o tym, ze się myli.
                      Jesteś tak "utwardzony" na swoim powodzeniu w rejonie "toksycznosci",ze wozisz sie
                      po części na odkrywaniu Ameryki w rejonie Antarktydy (rejonie uzależnień-:)).

                      "pokaźnej gory piewrotnych zlych uczuc" - CO TO KURDE JEST !!
                      Masz tyle książek, moze podasz bibliogafię, ale ze numerem str. i wierszem:)
                      Albo sie wytlumaczysz albo sie wycofasz..-:)

                      * To forum, to wszystko przyjmie, Twoje wycofanie i Twoje zadęcie.
                      • 25.10.12, 12:36
                        pokaźnej gory piewrotnych zlych uczuc - jakbym w tym widział stertę skarpet do prania. Od dziś tak mówię na kosz z brudnymi rzeczami do prania
                        --
                        ===>Tool - Vicarious<===
                        Angelspit - "100%" / ACDC - "Black Ice"
                        Faith No More - "Kindergarten"
                        HIROMI UEHARA - "Place To Be"
                      • 25.10.12, 20:41
                        'Pokazna gora pierwotnych uczuc' to jest oczywiscie okreslenie zbiorcze. Pod nim kryja sie uczucia i emocje, ktore popychaja osobe w strone uzaleznien- najpierw wpadniecia w nie, a potem tkwienia w nich. Uzaleznienia to nie tylko alkohol czy narkotyki- ale i hazard, internet, zakupy, mechanizm jest ten sam.

                        Jakie to sa uczucia to zalezy od osoby- nie mozna generalizowac, choc pewnie sa pewne elementy wspolne. Zapewne takimi wspolnymi elementami beda:
                        - niewiara w siebie
                        - poczucie wstydu
                        - poczucie winy (irracjonalne, bo racjonalne to objaw zdrowia a nie zaburzenie)
                        - wstyd okazywania uczuc
                        - wstyd wlasnych potrzeb
                        - strach przed ludzmi (zla ocena, odrzuceniem, osadem, potepieniem)
                        - agresja
                        - depresja
                        - fobie rozneo rodzaju
                        - problemy seksualne
                        - ADHD
                        - i tak dalej

                        To jest sens mojej wypowiedz- ze to sa zrodlowe problemy, ktore nalezy wyeliminowac by wyeliminowac potrzebe uciekania przed nimi.

                        • 26.10.12, 18:21
                          >Jakie to sa uczucia to zalezy od osoby- nie mozna generalizowac, choc pewnie sa pewne >elementy wspolne. Zapewne takimi wspolnymi elementami beda:
                          >1. niewiara w siebie
                          >2. poczucie wstydu
                          >3. poczucie winy (irracjonalne, bo racjonalne to objaw zdrowia a nie zaburzenie)
                          >4 wstyd okazywania uczuc
                          >5 wstyd wlasnych potrzeb
                          >6 strach przed ludzmi (zla ocena, odrzuceniem, osadem, potepieniem)
                          >7 agresja
                          >8 depresja
                          >9 fobie rozneo rodzaju
                          >10 problemy seksualne
                          >11 ADHD
                          > itd
                          Przynajmniej wiadomo co jest w tym worku :)

                          Tak ad hoc przytaczam dwie graniczne (wg mnie) tezy na temat uczuć ( emocji w języku psychologii):
                          "do emocji pierwotnych należą te, które ujawniają się zaraz po urodzeniu w l roku życia."
                          cyt.wg www.sprawypsychologiczne.pun.pl/viewtopic.php?pid=64

                          Emocje pierwotne określone na podstawie wyrazu twarzy: radość, wściekłość, smutek,lęk, zainteresowanie,wstyd ,wina,zawiść i przygnębienie - 9 rodzajów
                          cyt.wg Mihaly Csikentmihaly "Urok codzienności", wyd I 1998, str36 (przypis rzeczowy)

                          ad.9 i 6, to ta sama kieszeń worka
                          ad.2,4,5 to ta sama kieszeń worka
                          Reasumując w 11 przytoczonych przez Ciebie nazwach emocji + nieznana ilość itd.:),
                          3 nazwy emocji pokryły się z tzw umownie źródłowymi, w tym 2 rozmnożono w 5.

                          W innych danych emocje pierwotne podaje się w 4 parach lub 6 grupach.

                          >to sa zrodlowe problemy, ktore nalezy wyelimin
                          > owac by wyeliminowac potrzebe uciekania przed nimi.
                          Niestety, ten zapis tez jest nieprecyzyjny.
                          Emocje pierwotne należy sobie uświadomić z umiejętnością kontroli m.in przez wiedzę i samoobserwację.
                          Ucieczka jest mechanizmem obronnym..
                          --
                          ja wiem reszta jest O.K. a wszystkim nie może być dobrze ,
                          każdy ma swoję zdanie a racja jest po środku
                          • 26.10.12, 18:52
                            out23 napisał:

                            > Emocje pierwotne należy sobie uświadomić z umiejętnością kontroli m.in przez wi
                            > edzę i samoobserwację.

                            To się nazywa represja, intelektualne oderwanie umysłu od uczuć.

                            > Ucieczka jest mechanizmem obronnym..

                            Masz prawo odejść i mieć głęboko gdzieś drugą stronę której nie przegadasz.
            • 25.10.12, 09:28
              kropidlo5 napisał:

              > Nalezaloby odpowiedziec na pytanie, skad ta chec, ochota, obsesja sie wywodzi?
              > Na logike- z checi poprawienia nastroju. Czyli- ze zlego nastroju. Ze strachu,
              > lekow, poczucia winy, wstydu, zlosci, gniewu- cokolwiek by to nie bylo- pojawia
              > sie chec poczucia sie lepiej, ulgi, euforii- i po to sie bierze czy pije, a ni
              > e w abstrakcyjnym celu 'zaspokojenia glodu' jaka to opowiescia racza niemiloser
              > nie terapeuci od alkoholu.

              Dokładnie, jakbym miał jakoś zaliczyć alkohol to jako ucieczkę od chorych myśli i łańcuchów społecznych, przywilej na bycie spontanicznym i niepoprawnym, chwilowe pozbycie się uciążliwych blokad.
              Głód to mają ale terapeuci wszelacy, głód większego umęczenia pacjentów celem wyleczenia.

              > Potrzebny jest inny sposob radzenia sobie z emocjami pierwotn
              > ymi. Ale terapie alkoholowe koncentruja sie na przekonywaniu, ze jestes alkohol
              > ikiem, w jak strasznym jestes stanie i jak nisko upadles i jak nakrzywdziles ws
              > zystkim dookola.

              Tak właśnie jest. Uciekasz w alkohol zamęczony chorymi wyrzutami społecznych odchyłów, po to tylko, aby przyszedł lekarz i jeszcze więcej Ci tego nawrzucał, stwierdzając alkoholizm i degenerację w oczach społeczeństwa.

              > Tak wiec do pokaznej gory piewrotnych zlych uczuc pchajacych do brania dochodzi
              > wynikajacy z terapii nowy wstyd, strach, zlosc i poczucie winy. Rewelacyjne ro
              > zwiazanie.

              Ludzie są bezdennie głupi i/lub bezdennie okrutni.
              Później po takiej terapii, gdy następuje psychoza, wpiszą maskowi schizofrenię bo przecież ma biologiczne zmiany w mózgu, skoro zamęczony schizofreniczną mentalnością "odpadł" i zaczął pić na umór jako ostatnia deska ratunku, a deprywacja naturalnej swobody, spontaniczności i wolności bez alkoholu, siłowe nawrócenie na "mentalność normalną" prowadzi go wprost do psychozy.
              Tylko że on to wszystko połyka i brnie w szambo samodzielnie.

              Nuklearna zagłada całego ludzkiego gatunku wydaje się jedynym konstruktywnym rozwiązaniem dla wszystkich :>
          • 25.10.12, 08:25
            Żaden zaawansowany alkoholik albo narkoman nie bierze tego bo to sprawia
            > mu przyjemność
            ..sorry ale tych których "znam" wszyscy bez wyjątku som baldzio zadowleni zie siem mogom najebac.
            Chyba mówisz o tych którzy chca walczyć z nałogiem w AAA
            --
            ===>Tool - Vicarious<===
            Angelspit - "100%" / ACDC - "Black Ice"
            Faith No More - "Kindergarten"
            HIROMI UEHARA - "Place To Be"
    • 26.10.12, 14:51
      cały paradoks życia zasadza się na niemożności osiągnięcia tego, co powinno być tego zycia esencją, bo jest ono jedno i tak krótkie, a więc wolności, radości, swobody, braku lęku. Owszem można osiągnąć tego namiastki, ale w ścisłych ramach wyznaczonych przez kontrolujace zasady wlasne lub cudze. Czy to nie diabelski pomysł, żeby być wesołym i pomysłowym za cenę krzywdy najbliższych i własnego uszczerbku na zdrowiu? Dla mnie to jest najbardziej pokrętny, złośliwy wynalazek.
      • 26.10.12, 16:04
        shachar napisała:

        > cały paradoks życia zasadza się na niemożności osiągnięcia tego, co powinno być
        > tego zycia esencją, bo jest ono jedno i tak krótkie, a więc wolności, radości,
        > swobody, braku lęku. Owszem można osiągnąć tego namiastki, ale w ścisłych rama
        > ch wyznaczonych przez kontrolujace zasady wlasne lub cudze.

        Ta, to jest jakaś złośliwość. Poszukując najważniejszych wartości - swobody, wolności własnej - używasz zasad społecznych, które są o przeciwnym znaczeniu do wartości własnych.

        Później lądujesz w wariatkowie ze zdiagnozowanym objawem schizofrenii - śmiejesz się z rzeczy smutnych i płaczesz z powodu rzeczy radosnych.

        > Czy to nie diabelsk
        > i pomysł, żeby być wesołym i pomysłowym za cenę krzywdy najbliższych i własnego
        > uszczerbku na zdrowiu? Dla mnie to jest najbardziej pokrętny, złośliwy wynala
        > zek.

        Też to widzisz?
        To tak jak wdychać trujące toksyczne opary celem leczenia się z astmy.

        Chciało by się te zasrane społeczne wartości, toksyczne ryzy i wszystko co z nimi związane, postawić przed dołem śmierci, krzycząc "this is ku... Sparta" z kopa wpierdzielić do tej dziury na śmierć.

        "Święta ku... rodzina", "rodzina najwyższą wartością" - zmarnuj swoje życie przy "chorych ludziach" tracąc przy tym resztki poczytalności. Nagroda będzie w niebie, ale życia nie uświadczysz nigdy.
        Okrutnik i podły człowiek to jedyna zdrowa jednostka w tym chorym społeczeństwie.
        Już pisałem że ludzie świadomie źli i wybierający zło, zasługują na szacunek.
        Choćby jeden dzień przeżyty jako zjednany z sobą, o absolutnie czarnej duszy człowiek, wart jest więcej niż dziesięć żywotów dobrotliwego męczennika w imię społecznych krzywizn.

        Może to tylko defekt który łapią ludzie zgwałceni schizoidalną mentalnością, a ten czarny człowiek to normalna wolna jednostka która zamiast nastawiać drugi policzek, wyciąga broń i strzela po nogach. To jest chyba najważniejsza wartość w ludzkim życiu. Nie cierpieć, a jeśli cierpieć, to z premedytacją, z poczuciem że cierpienie ma sens bo jest kosztem obrony swojej poczytalności, wolności i swojego prawa do życia bez bycia krzywdzonym przez chorą mentalność.

        Oglądałem wczoraj program o aferach w Polsce. Był biedny pokrzywdzony ojciec wyrzucony z domu i wyrodny syn. Nagonka na wyrodnego syna, który gdy wrócił zza granicy, zmienił się nie do poznania i ojca się wyrzekł.
        Oczywiście to syn wariat, sprzeniewierzył się wartościom społecznym. Tylko kto choćby dopuścił myśl, że to ojciec był toksycznym szajbusem z którym więź zerwało zdegenerowane jego wpływem dziecko?
        Pewnie nikt, kto żyje "jak pan bóg przykazał" i śmieje się ze smutnych rzeczy, a smuci z radosnych.
    • 27.10.12, 13:16
      lubimyczytac.pl/ksiazka/141034/drzwi-percepcji-niebo-i-pieklo
      O tym właśnie traktuje dzieło „Drzwi percepcji”. Dostajemy całą masę zadziwiająco plastycznych opisów: począwszy od ochoczych przygotowań do eksperymentu, po szczegółowe przedstawienie jego przebiegu. Czynności takie jak wpatrywanie się w bukiet kwiatów i studiowanie nóg krzesła nigdy jeszcze nie były tak fascynujące: (...) te nogi krzesła były nogami krzesła i zarazem były św. Michałem i wszystkimi aniołami. Pod wpływem narkotyku czas i przestrzeń tracą jakiekolwiek znaczenie; liczy się tylko to, że można poznać i s t o t ę świata, bez niepotrzebnego filtra w postaci rozumu ludzkiego. Czy to miłe? - ktoś spytał (...). Ani miłe, ani niemiłe - odpowiedziałem. - Po prostu j e s t.

      Kultowe utwory Huxleya wciąż pozostają aktualne, skłaniając do stawiania nowych pytań oraz refleksji nad rolą środków psychoaktywnych we współczesnym świecie. Odwołania do religii, filozofii i sztuki czynią dzieło niezwykle ciekawym, wnikliwym i wielowymiarowym. Dość trudny, pełen specjalistycznych pojęć język wymaga od czytelnika pełnej uwagi i skupienia, jednak kiedy już „poczujemy klimat”, eseje czyta się naprawdę przyjemnie. Ogromna erudycja autora oraz sprawna żonglerka myślami robi wrażenie. Osobiście wynotowałam sobie pokaźną listę intrygujących huxleyowskich spostrzeżeń. Oprócz powyższych, dla przykładu: Widzimy więc, że chrześcijaństwo i alkohol nie mogą i nie idą ze sobą w parze. Znacznie bardziej kompatybilne wydaje się chrześcijaństwo i meskalina.

      „Drzwi percepcji” oraz „Niebo i piekło”, przetłumaczone na nowo i wydane - zieloną czcionką - w jednym tomie przez Wydawnictwo Cień Kształtu (wraz z atrakcyjnymi załącznikami, w których spotykamy m.in. 'malarza koni i wariatów' Théodore'a Géricaulta), tworzą interesujący i bogaty obraz początków tego, co z całą mocą wybuchnie w latach sześćdziesiątych, kiedy rewolucja narkotykowa stanie się fakte
      --

      ja wiem reszta jest O.K. a wszystkim nie może być dobrze ,
      każdy ma swoję zdanie a racja jest po środku
    • 29.10.12, 18:43
      Poreuszyłeś bardzo ciekawy temat tylko go nieco uprościłeś wrzucając do jednego worka takie substancje jak alkohol , narkotyki i inne halucynogenne środki.
      Alkohol działa różnie na różne osoby .Najczęściej znosi zahamowania,niepewność,dodaje odwagi,rozluźnia ,odpręża,osłabia hamulce moralne.Są osoby,które stają się pod jego wpływem agresywne.Inne upijają się na smutno.
      Amerykański lekarz profesor Jellinek podzielił alkoholików za pięć zasadniczych grup w zależnosci od zachowania i podstawowych motywów sięgania po kieliszek.
      Są to według niego alkoholicy typu:alfa,beta,gamma,delta i epsilon.
      Natomiast, jeśli Cię interesuje, lub kogoś innego, temat oddziaływania na świadomość substancji takich jak LSD, to polecam prace Stanislava Grofa, współtwórcy psychoterapii transpersonalnej,który przez 17 lat prowadził badania kliniczne stosując kontrolowane dawki LSD u osób z powążnymi zaburzeniami psychotycznymi jak schizofrenia oraz zaburzeniami osobowości i nerwicowymi,a także chorych na chorobę nowotworową.
      Jego prace zawierają opisy przypadków klinicznych i opisy jak podczas seansów terapeutycznych z użyciem LSD w zmienionych stanach świadomosci pacjenci docierali do swoich traumatycznych wspomnień i przeżyć w tym także do przeżyć z okresu porodu,a także życia płodowego.Były to terapie psycholityczne i psychodeliczne. W wielu wypadkach pacjenci doznawali przeżyć potwierdzających teorię psychoanalityczną Freuda,a także doznawali przeżyć mistycznych opisywanych przez różne wielkie religie,niezależnie od tego, czy byli wierzący czy nie.
      Jest to niesłuchanie ciekawy materiał.Nawiasem mówiąc ,do takich przeżyć można dotrzeć również przy zastosowaniu innych technik pozwalających osiągnąć zmienione stany świadomości,chociaż nie jest to możliwe u wszystkich osób.

      • 11.11.12, 12:30
        kropidło5 napisał:
        "Zastanawia mnie ten fakt: psychologia mowi, ze stan umyslu (wrazliwosc, depresyjnosc, optymizm, poczucie wartosci) zalezy od procesow myslowych, od nawykow, od nastawienia. Zastanawia mnie jak to jest, ze pod wplywem chemicznych substancji, takich jak alkohol, osoba 'zmienia' cala swoja psychike i nastawienie. Pod wplywem alkoholu czy narkotykow pesymista staje sie optymista, niesmialy sie osmiela, wstydliwy staje sie bezwstydny ( w skrajnej formie).

        Jak to sie dzieje, ze lata psychoterapii nie daja efektu, a kilka kieliszkow wina czy machow trawy czynia cuda?"

        ***Wdepnąłem w ten wątek mimochodem, przepraszam.
        A nieskończenie racjonalna, ponad religijna, ponad polityczna, uniwersalna, tym samym na wskroś świecka Nauka Ojca Wszystkich Ludzi zrozumiale oznajmia, że myślimy, dzięki wykorzystywaniu przez nas PRACY NIEŚMIERTELNEGO, NIEMATERIALNEGO DUCHA, co potwierdzają fakty:
        Ew. św. Mateusza 10/20
        "Bo wy nie jesteście którzy mówicie,
        ale Duch, który mówi w Was."
        Treść wersetu odnosi się do procesu myślenia, który jest od nas :

        1./ I./ absolutnie niezależny,
        II./ jest wcześniejszy, niż proces mówienia,
        III./ jest nieograniczony,
        IV./ jest niepostrzegalny dla nikogo, poza nami,
        V./ jest nierejestrowalny w żaden sposób,
        VI./ jest bezkarny,
        VII./ jest jedynym procesem, którego przebieg, nie jest dowodem współpracy
        z ciałem człowieka,
        VIII./ jest niematerialny.

        2./ niematerialności sensu mowy, którego nosicielem, jest materialna energia ruchu fali akustycznej.
        --
        "...dlatego jesteśmy nieśmiertelni!"e-book wydaje.pl
      • 11.11.12, 14:14
        Szamanka, z takimi poglądami to można by pozwolenie na medical marihuana dostać i otworzyć ośrodek terapeutyczny :> Upalony psychiatryk, ludzie walili by drzwiami i oknami :)
        • 11.11.12, 17:16
          To jedź do Szwajcarii,może się tam załapiesz na takie leczenie?
          W wątku: czy można wyleczyć zaburzenie osobowości? szeroko się na ten temat rozpisuję.
          • 11.11.12, 18:22
            No właśnie widzę że temat Ci przypadł do gustu, może jakiś zlot forumowy, obowiązkowo na LSD wszyscy? Mskaiq poprowadzi terapię :>
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.