Re: stan psychiki, chemia mozgu a stan swiadomosc Dodaj do ulubionych


shachar napisała:

> cały paradoks życia zasadza się na niemożności osiągnięcia tego, co powinno być
> tego zycia esencją, bo jest ono jedno i tak krótkie, a więc wolności, radości,
> swobody, braku lęku. Owszem można osiągnąć tego namiastki, ale w ścisłych rama
> ch wyznaczonych przez kontrolujace zasady wlasne lub cudze.

Ta, to jest jakaś złośliwość. Poszukując najważniejszych wartości - swobody, wolności własnej - używasz zasad społecznych, które są o przeciwnym znaczeniu do wartości własnych.

Później lądujesz w wariatkowie ze zdiagnozowanym objawem schizofrenii - śmiejesz się z rzeczy smutnych i płaczesz z powodu rzeczy radosnych.

> Czy to nie diabelsk
> i pomysł, żeby być wesołym i pomysłowym za cenę krzywdy najbliższych i własnego
> uszczerbku na zdrowiu? Dla mnie to jest najbardziej pokrętny, złośliwy wynala
> zek.

Też to widzisz?
To tak jak wdychać trujące toksyczne opary celem leczenia się z astmy.

Chciało by się te zasrane społeczne wartości, toksyczne ryzy i wszystko co z nimi związane, postawić przed dołem śmierci, krzycząc "this is ku... Sparta" z kopa wpierdzielić do tej dziury na śmierć.

"Święta ku... rodzina", "rodzina najwyższą wartością" - zmarnuj swoje życie przy "chorych ludziach" tracąc przy tym resztki poczytalności. Nagroda będzie w niebie, ale życia nie uświadczysz nigdy.
Okrutnik i podły człowiek to jedyna zdrowa jednostka w tym chorym społeczeństwie.
Już pisałem że ludzie świadomie źli i wybierający zło, zasługują na szacunek.
Choćby jeden dzień przeżyty jako zjednany z sobą, o absolutnie czarnej duszy człowiek, wart jest więcej niż dziesięć żywotów dobrotliwego męczennika w imię społecznych krzywizn.

Może to tylko defekt który łapią ludzie zgwałceni schizoidalną mentalnością, a ten czarny człowiek to normalna wolna jednostka która zamiast nastawiać drugi policzek, wyciąga broń i strzela po nogach. To jest chyba najważniejsza wartość w ludzkim życiu. Nie cierpieć, a jeśli cierpieć, to z premedytacją, z poczuciem że cierpienie ma sens bo jest kosztem obrony swojej poczytalności, wolności i swojego prawa do życia bez bycia krzywdzonym przez chorą mentalność.

Oglądałem wczoraj program o aferach w Polsce. Był biedny pokrzywdzony ojciec wyrzucony z domu i wyrodny syn. Nagonka na wyrodnego syna, który gdy wrócił zza granicy, zmienił się nie do poznania i ojca się wyrzekł.
Oczywiście to syn wariat, sprzeniewierzył się wartościom społecznym. Tylko kto choćby dopuścił myśl, że to ojciec był toksycznym szajbusem z którym więź zerwało zdegenerowane jego wpływem dziecko?
Pewnie nikt, kto żyje "jak pan bóg przykazał" i śmieje się ze smutnych rzeczy, a smuci z radosnych.
Przeczytaj całą dyskusję
  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.