W jaki sposób bronić swoich racji

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • nie obrażając przy tym innych osób ?
    Czy to jest możliwe ?

    --
    Szanujmy Wspomnienia- nasze najpiękniejsze chwile
    • 03.12.12, 22:50 Odpowiedz
      Oczywiście,że jest możliwe. Jaki masz problem ? Opisz go szerzej .
      • 03.12.12, 23:16 Odpowiedz
        może tak ogólnie napiszę w kilku słowach :
        uczestniczymy w dyskusjach forumowych podajemy jakiś temat
        do rozmowy - no temat trudny dotyczący spraw religii lub polityki.
        każdy człowiek ma inne zdanie i wszystko przebiegałoby prawidłowo
        gdyby zachowany był kontrolowana forma wypowiedzi.
        gdy w grę wchodzą emocje ludzie zachowują się w irracjonalny sposób.
        puszczają nerwy i zaczyna się niekulturalna pyskówka.
        i jeszcze jedno gdy wśród dyskutantów są nam osoby w jakiś sposób bliskie
        a są wobec siebie w opozycji jakie zająć stanowisko - bycie neutralnym jak powietrze ?
        to na razie tyle jeżeli masz jakąś radę w/w posłucham i poczytam.

        --
        Szanujmy Wspomnienia- nasze najpiękniejsze chwile
        • 03.12.12, 23:43 Odpowiedz
          Każdy ma prawo do swojego zdania i to,że ktoś ma odmienne zdanie nie powinno być powodem do obrażania się.Takie obrażanie się na kogoś tylko dlatego,że ten ma inne zdanie jest objawem skrajnego narcyzmu i u takich narcystycznych osób powoduje ataki wściekłości.
          Wiele konfliktów powstaje z powodu nieumiejętności dyskusji. Zupełnie inaczej jest odbierane gdy ktoś pisze swój pogląd w takiej formie; ja mam odmienne zdanie od Twojego na ten temat,
          albo; ja myślę tak o tym.....,a nie w sposób atakujący ;nie masz racji,to jest inaczej.......
          Jeśli ktoś pisze,że ten drugi nie ma racji,to stawia się w pozycji sędziego i przypisuje sobie patent na posiadanie racji i taki sposób prowadzenia dyskusji jest obraźliwy.Najgorszym błędem w takich forumowych dyskusjach jest dewaluowanie osoby,która ma odmienne poglądy.Wtedy już nie atakuje się poglądów tylko osobę.
          • 03.12.12, 23:50 Odpowiedz
            Szamanko, mam prośbę. Powiedz w takim razie co zrobić, gdy ktoś notorycznie, niewybrednie obraża Cie na forum.
            I co robić, gdy nikt nie stanie w Twojej obronie - jak to odbierać? Mi się wydaje, że prawdziwy przyjaciel powinien stanąć w obronie obrażanej przyjaciółki, a jeżeli tego nie robi to jest bardzo nie fair. I nie wiem co o tym myśleć, bo myślę jak najgorzej.
            --
            inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
            monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
            • 04.12.12, 00:10 Odpowiedz
              Widziałam te ataki.Przykro mi,że Cię coś takiego spotyka.
              Nie wiem co Ci poradzić,bo ta osoba aż kipi nienawiścią i obawiam się,że niewiele tutaj pomoże.
              Jej najpoważniejszy zarzut,to taki,że kiedyś przeprosiłaś Ledę. To,że ona nienawidzi Ledy stanowi jej zdaniem powód do ataku na Ciebie,za to,że uznałaś za stosowne ją przeprosić.A co ją to obchodzi ?
              Niepotrzebnie próbujesz jej wyjaśniać swoje powody i motywy działania.
              Jedyna rada,to zakwalifikować jej posty do postów nieprzyjaciół i wcale ich nie czytać ,by się nie denerwować.To jest osoba chora z nienawiści.
              • 04.12.12, 06:12 Odpowiedz
                szaman.ka napisała:

                > Widziałam te ataki.Przykro mi,że Cię coś takiego spotyka.
                > Nie wiem co Ci poradzić,bo ta osoba aż kipi nienawiścią i obawiam się,że niewie
                > le tutaj pomoże.
                > Jej najpoważniejszy zarzut,to taki,że kiedyś przeprosiłaś Ledę. To,że ona niena
                > widzi Ledy stanowi jej zdaniem powód do ataku na Ciebie,za to,że uznałaś za sto
                > sowne ją przeprosić.A co ją to obchodzi ?

                No właśnie, ja tego nie rozumiem. Nie zauważyłam, a raczej nie zastanawiałam się nad tym, że Ledy też nienawidzi, cenna podpowiedź.
                Zastanawiam się tylko dlaczego, akurat mnie i Ledy. Czyżby chodziło o pewna osobę?

                Ale pisząc tego posta miałam też na uwadze Ledę, ona też ostatnio mnie w niewybredny sposób zaatakowała, chociaż trzeba przyznać, że z nią wymiana zadań na ogół jest krótka i treściwa, oraz że dotyczy w zasadzie przede wszystkim pewnej osoby, którą ja i ona się interesujemy od lat.

                > Niepotrzebnie próbujesz jej wyjaśniać swoje powody i motywy działania.

                dlaczego?

                > Jedyna rada,to zakwalifikować jej posty do postów nieprzyjaciół i wcale ich nie
                > czytać ,by się nie denerwować.

                właśnie to zrobiłam, ale trudno nie czytać, co ona tam znów wysmarowała za paszkwil na mnie

                To jest osoba chora z nienawiści.

                ciekawa jestem jaki ma powód nienawidzić mnie, czy jej osobiście "coś zrobiłam", czy to taki zapiekły atak przeciwko "dewotce"?
                --
                inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                • 04.12.12, 09:37 Odpowiedz
                  > > Niepotrzebnie próbujesz jej wyjaśniać swoje powody i motywy działania.
                  >
                  > dlaczego?

                  Ponieważ tak w istocie, to ta osoba nie zamierza w żaden sposob poznac jej stanowisko. Chce poczuć przewage, władzę, moze zafundowac sobie uznanie, zaspokajając narcystyczne deficyty. Byc moze zycie osobiste tej osoby, to pasmo emocjonalnej deprywacji i żeby poczuć, ze ktoś nie jest wobec niej obojętny, musi sprowokowac, zaczepić, obrazić.
                  Ja zwykle wszelkie ataki na siebie postrzegam jako wyraz splątania emocjonalnego osoby ofensywnie zachowującej sie wobec mnie. Mowie, o atakach na mnie, nie kontr-argumentach w dyskusji.
                  Czesto agresja jest wyrazem niskiej zlozonosci poznawczej, chodzi tu o odrzucanie prawdy niewygodnej dla wlasnych, utrwalonych poglądow lub zintegrowanego systemu wartosci. Paradoksalnie - wtedy atak jest jedynym sposobem na unikniecie dysonansu i podważenia wlasnej tozsamosci.
                  Wreszcie - wyparte przez atakujacych uczucia empatii, naturalnej zdolnosci do wybaczania innym ich innosci. To wyparcie, to element przezywanych zastepczo emocji z dziecinstwa, np. limitowania lub warunkowania akceptacji przez wymagającego rodzica.
                  Jak rozmawiać z przemocowcem?
                  Mona, Ty masz swoj silny system wartosci, wiec wiesz ile jestes warta i skad czerpać wsparcie.
                  Mozna tez cwiczyc sie w komunikacji asertywnej (Marshall Rosenberg), czyli jednak otworzyć się, doznac emocji agresora, zaakceptowac jego prawo do ich wyrazenia.
                  Jesli zaakceptujemy prawo agresora do wyrazenia gniewnej emocji, to pozwolimy mu odczuć zablokowane współczucie wobec siebe samego. To jest trudne, ale niezwykle skuteczne.
                  Oczywiście nie w 100% wobec kazdego. Pamietajmy, ze przekaz na forum jest jedynie pismem - nie widac emocji, nie słychac słów. Tak, ze jest głeboko zafałszowany.
                  --
                  Prawda ma wartość tylko dla tych, którzy są w stanie ją pojąć.
                  • 04.12.12, 10:11 Odpowiedz
                    to.niemozliwe napisał:

                    > Ponieważ tak w istocie, to ta osoba nie zamierza w żaden sposob poznac jej stan
                    > owisko. Chce poczuć przewage, władzę, moze zafundowac sobie uznanie, zaspokajaj
                    > ąc narcystyczne deficyty. Byc moze zycie osobiste tej osoby, to pasmo emocjonal
                    > nej deprywacji i żeby poczuć, ze ktoś nie jest wobec niej obojętny, musi sprowo
                    > kowac, zaczepić, obrazić.

                    to chyba tym bardziej powinieneś po prostu powiedzieć - nie życzę sobie tego rodzaju zachowania, a nie udowadniać, że nie jesteś wielbłądem?

                    > Ja zwykle wszelkie ataki na siebie postrzegam jako wyraz splątania emocjonalneg
                    > o osoby ofensywnie zachowującej sie wobec mnie. Mowie, o atakach na mnie, nie k
                    > ontr-argumentach w dyskusji.

                    chyba za bardzo utożsamiasz sie z agresorem, tłumaczysz sobie jej motywy zamiast zająć sie tym, co Ty czujesz - znam to, maiłam to samo jako osoba współuzależniona - w istocie wtedy zamiast skupiać sie na sobie skupiamy sie na tej drugiej osobie

                    > Czesto agresja jest wyrazem niskiej zlozonosci poznawczej, chodzi tu o odrzucan
                    > ie prawdy niewygodnej dla wlasnych, utrwalonych poglądow lub zintegrowanego sys
                    > temu wartosci. Paradoksalnie - wtedy atak jest jedynym sposobem na unikniecie d
                    > ysonansu i podważenia wlasnej tozsamosci.

                    pewnie tak, ale dlaczego pozwalasz na atak - dlaczego nie skontrujesz go?

                    > Wreszcie - wyparte przez atakujacych uczucia empatii, naturalnej zdolnosci do w
                    > ybaczania innym ich innosci.

                    To wyparcie, to element przezywanych zastepczo emocji z dziecinstwa, np. limitowania lub warunkowania akceptacji przez wymagające go rodzica.

                    co chciałeś przez to wyrazić - rozumiem, że agresor wypiera empatię, co jest spowodowane kompensacja dzieciństwa - czy tak? ale moim zdaniem to go nie usprawiedliwia. niech sobie inaczej to kompensuje - niech idzie na terapię DDA/DDD, którą ta osoba tak wyśmiewa i opluwa, zamiast wyżywać się praktycznie na wszystkich mających problemy, tu na forum, a szczególnie na mnie - mówię w tej chwili o Ledzie

                    > Jak rozmawiać z przemocowcem?
                    > Mona, Ty masz swoj silny system wartosci, wiec wiesz ile jestes warta i skad cz
                    > erpać wsparcie.

                    Niemozliwe, to czego mnie nauczono na terapii dal ofiar przemocy, to to że z przemocowcem się nie rozmawia, tylko odseparowuje się od niego/niej. Przemocowiec ma cechy psychopatyczne i nie wygrasz z nim/z nią, bo TY nie masz takich cech i dlatego on/ona zawsze weźmie górę w każdej dyskusji czy kłótni - po pierwsze nie przejmuje sie Twoimi odczuciami, więc wali na oślep, po drugie jest bezwzględny/bezwzględa i nie przebiera w środkach, które Ty ograniczasz, po trzecie sprawia mu/jej przyjemność niszczenia Ciebie i innych, co nota bene zakrawa już na sadyzm - jednym słowem, co byś nie zrobił, to Cię udupi.

                    > Mozna tez cwiczyc sie w komunikacji asertywnej (Marshall Rosenberg), czyli jedn
                    > ak otworzyć się, doznac emocji agresora, zaakceptowac jego prawo do ich wyrazen
                    > ia.
                    > Jesli zaakceptujemy prawo agresora do wyrazenia gniewnej emocji, to pozwolimy m
                    > u odczuć zablokowane współczucie wobec siebe samego. To jest trudne, ale niezwy
                    > kle skuteczne.
                    > Oczywiście nie w 100% wobec kazdego. Pamietajmy, ze przekaz na forum jest jedyn
                    > ie pismem - nie widac emocji, nie słychac słów. Tak, ze jest głeboko zafałszowa
                    > ny.


                    --
                    inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                    monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                    • 04.12.12, 10:20 Odpowiedz
                      mona.blue napisała:
                      >
                      > > Mozna tez cwiczyc sie w komunikacji asertywnej (Marshall Rosenberg), czyl
                      > i jedn ak otworzyć się, doznac emocji agresora, zaakceptowac jego prawo do ich w
                      > yrazen ia.

                      To życzę powodzenia.

                      Ja próbowałam sobie latami poradzić przy pomocy kursów asertywności radzić z przemocowcem, którym był mój mąż, a do czego to doprowadziło to wiesz - przemoc tylko narastała, w końcu ciosem karate udrzył mnie w podstawę szyji mnie, aż z bólu się skręciłam, a teraz dowiaduję się od terapeutek, że gdyby trafił w odpowiednie miejsce to mógł mnie tym ciosem zabić na miejscu.

                      > > Jesli zaakceptujemy prawo agresora do wyrazenia gniewnej emocji, to pozwo
                      > limy mu odczuć zablokowane współczucie wobec siebe samego. To jest trudne, ale
                      > niezwykle skuteczne.

                      masz zamiar terapeutyzować swoje go agresora? nie lepiej zostawić to specjalistom? jesteś taki szlachetny czy taki naiwny?

                      > > Oczywiście nie w 100% wobec kazdego. Pamietajmy, ze przekaz na forum jest
                      > jedynie pismem - nie widac emocji, nie słychac słów. Tak, ze jest głeboko zafa
                      > łszowany.

                      tak do końca nie jest zafałszowany, bardzo dużo mozna wyczytać "pomędzy literakmi", niezaleznie od tego, jak kto sie kreuje
                      >
                      >


                      --
                      inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                      monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                      • 04.12.12, 10:32 Odpowiedz
                        mona.blue napisała:

                        [...] i poradzić przy pomocy kursów asertywności radzić z przemocowcem, którym był mój mąż, a do czego to doprowadziło to wiesz - przemoc tylko narastała, w końcu ciosem karate udrzył mnie w podstawę szyji mnie, aż z bólu się skręciłam, a teraz dowiaduję się od terapeutek, że gdyby trafił w odpowiednie miejsce to mógł mnie tym ciosem zabić na miejscu.
                        >
                        Ale co cię nie zabije, to cie wzmocni, bo w efekcie ten konkretny fakt spowodował, że poszłam na terapie dla ofiar przemocy i osób współuzależnionych, do której to terapii nie dawałam się wcześniej namówić koledze przez lata, a raczej zaczynałam i przerywałam terapię, gdy dochodziło do rozmowy o odseparowaniu się od krzywdziciela, czyli do rozmowy nt. rozwodu - wydawało mi się to sprzeczne z tzw. wartościami katolickimi. Swoją drogą, to postawa KK w tej kwestii jest dla mnie naganna - nakłania się kobiety, by latami trwały w niszczących związkach, bite, poniżane, wykorzystywane seksualnie, fizycznie i psychicznie maltretowane.
                        Pamiętam, jak szukałam czegoś w necie na temat stosunku kościoła do rozwodów kobiet maltretowanych w małżeństwach - nie znalazłam dosłownie nic pozytywnego, a nawet prawie nic nie znalazłam - oficjalnie kościół "nabiera wody w usta", nie wypowiada sie na ten temat.
                        Poszłam też do księdza w mojej parafii i opowiedziałam w skrócie moja historię, chcąc się dowiedzieć, czy w takim przypadku mam prawo się rozwieść. Nie pamiętam dokładnie rozmowy, ale powiedział że nie. Inny ksiądz z parafii, podczas kolędy powiedział, że mi współczuje - i nic więcej, żadnej propozycji pomocy czy wsparcia.
                        Jedyna kobietą z kościoła, która walczy z tą patologia, jest siostra Małgorzata Chmielewska, za co ja niezwykle cenię i której postawa wsparła moje poszukiwania wyjścia z sytuacji.

                        > > > Jesli zaakceptujemy prawo agresora do wyrazenia gniewnej emocji, to
                        > pozwo
                        > > limy mu odczuć zablokowane współczucie wobec siebe samego. To jest trudne
                        > , ale
                        > > niezwykle skuteczne.
                        >
                        > masz zamiar terapeutyzować swoje go agresora? nie lepiej zostawić to specjalist
                        > om? jesteś taki szlachetny czy taki naiwny?
                        >
                        > > > Oczywiście nie w 100% wobec kazdego. Pamietajmy, ze przekaz na foru
                        > m jest
                        > > jedynie pismem - nie widac emocji, nie słychac słów. Tak, ze jest głebok
                        > o zafa
                        > > łszowany.
                        >
                        > tak do końca nie jest zafałszowany, bardzo dużo mozna wyczytać "pomędzy literak
                        > mi", niezaleznie od tego, jak kto sie kreuje
                        > >
                        > >
                        >
                        >


                        --
                        inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                        monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                        • 04.12.12, 10:44 Odpowiedz
                          mona.blue napisała:

                          [...] oficjalnie kościół "nabiera wody w usta", nie
                          > wypowiada sie na ten temat. [...]

                          > Jedyna kobietą z kościoła, która walczy z tą patologia, jest siostra Małgorzata
                          > Chmielewska, za co ja niezwykle cenię i której postawa wsparła moje poszukiwan
                          > ia wyjścia z sytuacji.

                          Na szczęście Bóg jest ponad tym wszystkim, bo gdy ten kolega znów prosił mnie, żebym przemyślała sprawę rozwodu, to ja zgodziłam się tym razem i oprócz terapii, w której byłam od pół roku, postanowiłam rozeznać sprawę na rekolekcjach ignacjańskich. Pojechałam do Częstochowy na te rekolekcje i to był strzał w dziesiątkę. Te rekolekcje polegaąa na medytowaniu słowa Bożego, rozeznawaniu powołania i woli Boże w naszym życiu oraz rozmowach z kierownikiem duchowym, odprawia sie je w 5 dniowym całkowitym milczeniu (oprócz 15 min konsultacji z kierownikiem duchowy, rzecz jasna:)).
                          Tym razem miałam szczęście (a raczej myslę, że to Bóg tak tym pokierował) trafić na niezwykle mądrego, starannie wykształconego w Polsce i za granicą, życzliwego księdza, który po usłyszeniu mojej historii powiedział wprost, że dobrze zrobiłam, że złożyłam pozew o rozwód, żebym jak najszybciej złożyła pozew o stwierdzenie małżeństwa, dał nadzieję, że uzyskam to "unieważnienie", dodatkowo stwierdził, że ex powinien sobie "napakować lodu w spodnie", a nie przymuszać mnie do seksu.
                          Ten zakonnik, jezuita, jak to teraz widzę, uratował mi życie. Myślę, że to sam Chrystus mnie do Niego skierował. Jestem mu bardzo wdzięczna.

                          --
                          inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                          monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                    • 04.12.12, 10:24 Odpowiedz
                      Tez mam problemy ze zrozumieniem tego, z tym jak to celnie okreslilas utozsamianiem sie z agresorem, szukaniem jego motywow i zaniedbaniem wlasnych uczuc. Kiedys pisal cos podobnego Msqui zdaje sie, ze mozna sie usmiechnac do agresora i rozladowac jego agresje, albo ze agresor moze ma powody do agresji bo np w naszym zachowaniu czuje zla energie.
                      Ok rozumiem otwarcie na inna osobe, ale gdzies lezy chyba granica, powiedzenia 'nie, nie pozwalam'.
                      W literaturze to sie nazywa roznie, metoda RET albo metoda FUO, o tym tez mowi cala rozdzial pt asertywnosc: mowic o swoim uczuciu zwiazanym z danym faktem i swoim oczekiwaniu, nawet metoda zdartej plyty, a jak sie nie da to oddalenie sie.


                      Aczkolwiek zgadzam sie, ze w pewnym sensie agresja i krytyka to ukryty komplement, bo czesto wynika z zazdrosci, poczucia gorszosci i checi 'dokopania' osobie, o ktorej w glebi duszy myslimy, ze jest lepsza od nas- i dlatego chcemy sciagnac ja w dol do 'naszego' poziomu.
                      • 04.12.12, 10:52 Odpowiedz
                        kropidlo5 napisał:

                        > Tez mam problemy ze zrozumieniem tego, z tym jak to celnie okreslilas utozsamia
                        > niem sie z agresorem, szukaniem jego motywow i zaniedbaniem wlasnych uczuc. Kie
                        > dys pisal cos podobnego Msqui zdaje sie, ze mozna sie usmiechnac do agresora i
                        > rozladowac jego agresje, albo ze agresor moze ma powody do agresji bo np w nasz
                        > ym zachowaniu czuje zla energie.

                        to się nazywa współuzależnienie, polecam swojego bloga :)
                        a tak na poważnie to Ty jesteś najważniejszą osobą w swoim życiu (po Bogu) i powinieneś zadbać najpierw o swoje potrzeby, nie o cudze (istota współuzależnienia) - te sławne, bulwersujące zdanie, słyszane przed każdym lotem - "załóż najpierw maskę tlenową sobie, a potem dziecku", bo inaczej zginiecie oboje

                        > Ok rozumiem otwarcie na inna osobe, ale gdzies lezy chyba granica, powiedzenia
                        > 'nie, nie pozwalam'.
                        nie zrozumiałam, co masz na mysli - granica, że można czy nie można powiedzieć "nie, nie pozwalam"?

                        > W literaturze to sie nazywa roznie, metoda RET albo metoda FUO, o tym tez mowi
                        > cala rozdzial pt asertywnosc: mowic o swoim uczuciu zwiazanym z danym faktem i
                        > swoim oczekiwaniu, nawet metoda zdartej plyty, a jak sie nie da to oddalenie sie.

                        tak, to wszystko super, ale w stosunku do "normalnych" osób, w przypadku osób o cechach psychopatycznych moim zdaniem to działa tylko do pewnego momentu, przy eskalacji konfliktu przeradza sie w akt przemocy
                        >
                        > Aczkolwiek zgadzam sie, ze w pewnym sensie agresja i krytyka to ukryty kompleme
                        > nt, bo czesto wynika z zazdrosci, poczucia gorszosci i checi 'dokopania' osobie
                        > , o ktorej w glebi duszy myslimy, ze jest lepsza od nas- i dlatego chcemy sciag
                        > nac ja w dol do 'naszego' poziomu.

                        WTF?



                        --
                        inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                        monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                        • 04.12.12, 11:01 Odpowiedz
                          WTF

                          Chodzi o to, ze jak ktos ciagle mnie krytykuje to moze byc tak dlatego, ze jest zazdrosny. To taka hipoteza, ktora zapewne czesto jest prawdziwa. Ktos moze mnie po prostu nie lubic, ale taki z reguly raczej pojdzie gdzies indziej. a taki ambiwalentny stosunek, ze ktos nie zostawi cie w spokoju a zarazem ciagle krytykuje to objaw jakichs obaw, poczucia gorszosci, tak mi sie wydaje.

                          Tak jak mowia 'prawdziwych przyjaciol poznaje sie w biedzie' ja slyszalem inne, ze prawdziwych przyjaciol poznaje sie w szczesciu, jak cos ci sie uda to przyjaciele beda sie cieszyc razem z toba, a jak ktos zazdrosci to bedzie czul sie zle z twoim sukcesem, umniejszal go, relatywizowal itp.

                          • 04.12.12, 11:18 Odpowiedz
                            kropidlo5 napisał:

                            > Chodzi o to, ze jak ktos ciagle mnie krytykuje to moze byc tak dlatego, ze jest
                            > zazdrosny.

                            wiesz, nigdy nie pomyślałam o tym
                            ja rzadko bywam zazdrosna o takie zwykłe rzeczy jak uroda, pieniądze, sukces, rzeczy materialne i może dlatego trudno mi odkryć tę ukryta zazdrość u innych
                            tylko, że jeżeli ktoś jest zazdrosny, to dlaczego ciągle krytykuje? "coś mu to robi" jak w slangu mówią psychoterapeuci? dlaczego nie walczy ze swoją zazdrością albo nie odsunie się od tej osoby, której zazdrości, co byłoby moim zdaniem uczciwszym i zdrowszym rozwiązaniem?

                            To taka hipoteza, ktora zapewne czesto jest prawdziwa. Ktos moze mn
                            > ie po prostu nie lubic, ale taki z reguly raczej pojdzie gdzies indziej.

                            aha :)

                            a taki> ambiwalentny stosunek, ze ktos nie zostawi cie w spokoju a zarazem ciagle kryt
                            > ykuje to objaw jakichs obaw, poczucia gorszosci, tak mi sie wydaje (miałam taką koleżnkę w pracy - niby udawał przyjaźń, a w rezultacie chyba mi bardzo zazdrościła, teraz sobie uświadamiam, ze mam tez taka przyjaciółkę - i co z tym fantem zrobić?)

                            >
                            > Tak jak mowia 'prawdziwych przyjaciol poznaje sie w biedzie'

                            ja slyszalem inne, ze prawdziwych przyjaciol poznaje sie w szczesciu, jak cos ci sie uda to przyj
                            > aciele beda sie cieszyc razem z toba, a jak ktos zazdrosci to bedzie czul sie z
                            > le z twoim sukcesem, umniejszal go, relatywizowal itp.

                            masz rację, nie pomyślałam o tym wczesniej - to chyba wyższy stopień przyjażni niz ten pierwszy
                            >


                            --
                            inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                            monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                    • 04.12.12, 11:30 Odpowiedz
                      mona.blue napisała odpowiadając to.niemozliwe:
                      > > Ponieważ tak w istocie, to ta osoba nie zamierza w żaden sposob poznac je
                      > j stan
                      > > owisko. Chce poczuć przewage, władzę, moze zafundowac sobie uznanie, zasp
                      > okajaj
                      > > ąc narcystyczne deficyty. ...
                      >
                      > to chyba tym bardziej powinieneś po prostu powiedzieć - nie życzę sobie tego ro
                      > dzaju zachowania, a nie udowadniać, że nie jesteś wielbłądem?

                      Można powiedzieć nie życzę sobie tego rodzaju zachowania, ale nie da się zmusić agresora do zmiany postępowania. Można naskarżyć do moderacji czy administracji, ale nie wiadomo z jakim skutkiem, można przy grubszych oszczerstwach wstąpić na drogę prawną
                      • 04.12.12, 11:40 Odpowiedz
                        apersona napisała:

                        > Można powiedzieć nie życzę sobie tego rodzaju zachowania, ale nie da się zmusić
                        > agresora do zmiany postępowania. Można naskarżyć do moderacji czy administracj
                        > i, ale nie wiadomo z jakim skutkiem, można przy grubszych oszczerstwach wstąpić
                        > na drogę prawną

                        ok, na ogół z miernym skutkiem, bo jakoś nie widzę, żeby ktoś z moderacji czy administracji interweniował, przynajmniej w przypadku ostatnich pyskówek
                        co do drogi prawnej to Chrześcijanin się nie sądzi

                        bardziej mi chodziło o realna sytuację, gdy mamy możliwość zastosować inne środki, i których pisałam i pisał Kropidło- dlaczego ich nie stosujemy?


                        --
                        inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                        monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                        • 04.12.12, 12:00 Odpowiedz
                          Nie potrzebnie odbierasz sama sobie możliwość zastosowania takiego środka obrony. Nie życzę ci żebyś kiedykolwiek była w takiej sytuacji, ale dawanie fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu jest w dekalogu obok nie kradnij i nie zabijaj. Świat się nie składa z samych idealnych chrześcijan.
                          Interweniowałaś u moderacji czy oczekujesz że moderacja sama z siebie zacznie działać?
                          • 04.12.12, 12:08 Odpowiedz
                            apersona napisała:

                            > Nie potrzebnie odbierasz sama sobie możliwość zastosowania takiego środka obron
                            > y. Nie życzę ci żebyś kiedykolwiek była w takiej sytuacji, ale dawanie fałszywe
                            > go świadectwa przeciw bliźniemu swemu jest w dekalogu obok nie kradnij i nie za
                            > bijaj.

                            masz rację, do tej pory chyba nie do końca rozumiałam to przykazanie dotyczące fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu, ale właśnie jego sens dotarł do mnie w tej chili dobitnie :)

                            Świat się nie składa z samych idealnych chrześcijan.

                            wiem

                            > Interweniowałaś u moderacji czy oczekujesz że moderacja sama z siebie zacznie działać?

                            nie, nie interweniowałam, może faktycznie powinnam
                            tylko nie wiem, jak to zrobić


                            --
                            inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                            monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                        • 04.12.12, 12:15 Odpowiedz
                          Jesli chodzi o forum, to forumowicze nie mają realnych srodkow, zeby sie bronić. Poza oczywiscie zdystansowaniem sie, jak to wyzej napisano - wyrazeniem sprzeciwu wobec raniącego, zlosliwego traktowania. To do moderacji nalezy usuwanie mowy nienawiści i agresji.
                          --
                          Prawda ma wartość tylko dla tych, którzy są w stanie ją pojąć.
                  • 04.12.12, 11:45 Odpowiedz
                    Jesli zaakceptujemy prawo agresora do wyrazenia gniewnej emocji, to pozwolimy mu odczuć zablokowane współczucie wobec siebe samego. To jest trudne, ale niezwykle skuteczne.

                    bardzo mądre. Ponadto osoba bardziej zbalansowana nie bedzie usilowala za wszelka cene w tej jedynej chwili obronic swe racje, bo zrozumienie tych racji i takiej postawy moze drugiej stronie objawic sie dopiero po latach.
                    • 04.12.12, 12:12 Odpowiedz
                      shachar napisała:

                      > Jesli zaakceptujemy prawo agresora do wyrazenia gniewnej emocji, to pozwolim
                      > y mu odczuć zablokowane współczucie wobec siebe samego. To jest trudne, ale nie
                      > zwykle skuteczne.

                      >
                      > bardzo mądre. Ponadto osoba bardziej zbalansowana nie bedzie usilowala za wszel
                      > ka cene w tej jedynej chwili obronic swe racje, bo zrozumienie tych racji i tak
                      > iej postawy moze drugiej stronie objawic sie dopiero po latach

                      Ok, ladnie brzmii na papierze, to ja proponuje aby zaproponowac wyjscie z konretnych sytuacji zyciowej takmi metodami.

                      1. Maz wraca do domu i na wejsciu zaczyna wyzywac zone, bo dowiedzial sie, ze wszystkie pieniadze w tym miesiacu juz sa wydane i nie wie na co. Mowi 'ty dziwko glupia, nie umiesz gospodarowac pieniedzmi w ogole, ja cie naucze'
                      2. W szkole Pawel- lat 14- nosi grube okulary. Kolega z lawki prztyka go w okulary i rymuje 'cztery oczy piata szyja okularnik dostal w ryja'
                      3. Chlopak spoznia sie na randke 15 minut a dziewczyna na powitanie zaczyna go bic po twarzy i krzycze 'co pewnie byles u innej'


                      ???
                      • 04.12.12, 12:16 Odpowiedz
                        Którą sytuację chcesz przećwiczyć?
                        --
                        Prawda ma wartość tylko dla tych, którzy są w stanie ją pojąć.
                        • 04.12.12, 12:21 Odpowiedz
                          Najlepiej wszystkie trzy, a jak juiz koniecznie wybierac to te z chlopcem w okularach.


                          to.niemozliwe napisał:

                          > Którą sytuację chcesz przećwiczyć?


                          • 04.12.12, 12:32 Odpowiedz
                            OK, jestem tym chłopcem:
                            Hej, dlaczego mnie uderzyłeś, przecież nic ci nie zrobiłem?
                            --
                            Prawda ma wartość tylko dla tych, którzy są w stanie ją pojąć.
                            • 04.12.12, 13:21 Odpowiedz
                              to.niemozliwe napisał:

                              > OK, jestem tym chłopcem:
                              > Hej, dlaczego mnie uderzyłeś, przecież nic ci nie zrobiłem?

                              I co myslisz, ze to zadziala? Na normalnego czlowieka tak, ale na zaburzonego nie sadze. Albo zignoruje te slowa, albo powie cos w stylu 'boi sie, boi sie, okularnik' albo 'daj 10 zlotych to przestane'.


                              Kiedys w pubie kupujac przy barze zobaczylem dziewczyne, ktora wydala mi sie skads znajoma. Zapytalem jej 'czy my sie skads nie znamy czasem' ona sie usmiechnela i powiedziala, ze chyba nie, a nagle zjawil sie jakis gosc, chyba wrocil z papierosa, i do mnie z lapami i morde drze 'wyp.. stad', domniemam jej chlopak z zespolem otella, ja mowie 'o co ci chodzi', dziewczyna go uspokaja a ten z lapami leci.
                              W koncu ja po prostu odszedlem w inne miejsce ale jakbym dalej tam stal nawet milczac to bylaby bojka pewnie.
                              • 04.12.12, 13:28 Odpowiedz
                                > 'boi sie, boi sie, okularnik'
                                Co takiego jest w moich okularach dziwnego?
                                --
                                Prawda ma wartość tylko dla tych, którzy są w stanie ją pojąć.
                                • 04.12.12, 13:50 Odpowiedz
                                  to.niemozliwe napisał:

                                  > > 'boi sie, boi sie, okularnik'
                                  > Co takiego jest w moich okularach dziwnego?


                                  'denka od slioika, ma sloiki na nosie haha patrzcie'
                                  • 04.12.12, 14:03 Odpowiedz
                                    Wiele osób nosi okulary, nie ma w tym nic dziwnego ani śmiesznego.
                                    Nie podba mi się, że mnie przedżeźniasz i czepiasz się bez powodu.
                                    To jest złośliwe, bezpodstawne zachowanie.
                                    Jeśli nie przestaniesz natychmiast, to zgłoszę wychowawczyni, że mnie przesladujesz z powodu noszenia okularów.
                                    --
                                    Prawda ma wartość tylko dla tych, którzy są w stanie ją pojąć.
                                    • 04.12.12, 14:07 Odpowiedz
                                      kiedys zgloszenie czegos wychowawczyni oznaczalo dozywotnie szkolne osmieszenie. Nie mozna jakos bez wychowawczyni? jakos tak bardziej po ubecku? ;-)
                                      • 04.12.12, 14:17 Odpowiedz
                                        Nie, Shacharku - nie mozna po ubecku, bo nie jestem wiekszym ubekiem niż zaczepiacz.
                                        Wyrażenie emocji (nie podoba mi się, przykro mi, dotyka mnie bezpodstawne...), nazwanie zachowania ( co robi i wskazanie, ze jest calkowicie bezzasadne), odwołanie się do osądu wyższej instancji (nauczyciel, policja, sąd, zarządca nieruchomości, przewodnik grupy, kierownik) jest jednym ze skuteczniejszych skutecznym sposobem radzenia sobie z tego rodzaju agresją (słowną, psychiczną, momentami fizyczną).
                                        Sa tez sposoby na radzenie sobie z agresją fizyczną - ucieczka lub walka.
                                        Do walki trzeba byc przygotowanym. Gdyby sprawa sie powtarzala, mimo interwencji wychowawczyni, a nastepnie dyrekcji lub kuratorium (tak, trzeba isc dalej, jak nie pomaga), to
                                        poszedłbym na kurs samoobrony i uczył się trzech ruchów przez miesiąc: unik, garda, cios.
                                        Wiecej, na poczatek nie trzeba. I tak, po ciosie się ucieka ;-).
                                        --
                                        Prawda ma wartość tylko dla tych, którzy są w stanie ją pojąć.
                                    • 04.12.12, 14:30 Odpowiedz
                                      Ok, modelowa asertywnosc/ FUO.
                                      Mnie jednak chodzilo o cos innego. Byla mowa o tym (wspomniales o tym Ty i Shahar rozwinela) zeby dac agresorowi prawo do wyrazenia swej agresji, bez oceniania i bez forsowania wlasnej opinii, czy jakos tak, po prostu nie rozumiem o co w tym chodzi stad moje pytanie.
                                      • 04.12.12, 14:42 Odpowiedz
                                        Zgadza się, z tym, że nie zawsze agresor jest w stanie wyrazić swoją agresję słownie. Dlatego pytałem, który przykład wybierasz - ten, który wybrałeś, to praktycznie napaść fizyczna, ten etap to już prawie, ze reakcja instynktowna - walka lub ucieczka. Ale i jej mozna (choć nie zawsze sie opłaca) uniknąć poprzez co, co okreslasz jako FUO.
                                        Jednak w sytuacji, kiedy istnieje wspolna przestrzen, interes, odpowiedzialnosc, funkcjonowanie, dzałanie, to juz jest miejsce na danie mozliwosci agresorowi przeobrazenia agresji w wewnetrzny dialog, oparty na samowybaczeniu.
                                        Tak, pozornie, to sprzeczne, ale agresor musi sobie sam wybaczyc, dopiero wtedy bedzie zdolny do dojrzenia w ofierze także człowieka, a nie jedynie zastepczy obiekt ataku, który mialby hipotetycznie rozwiązać problem agresora.
                                        Pozwol, ze wrocimy do tej dyskusji poznie, mam teraz cos pilnego. :-)
                                        --
                                        Prawda ma wartość tylko dla tych, którzy są w stanie ją pojąć.
              • 04.12.12, 23:31 Odpowiedz
                Naucz sie w koncu pisac poprawnie. Wykrzykniki, pytajniki, itp. stawiamy zaraz po ostatnim slowie! Np.'do jasnej cholery!'

                TAK! NIE? Dlaczego? W koncu, do diaska, sa to proste sprawy- aby otworzyc jakikolwiek podrecznik, czy prase i zobaczyc jak poprawnie sie pisze w twoim wlasnym jezyku...!

                Poza tym, do jasnej..dajcie sobie kobiety 'siana' i won wam....Od mojej osoby! To ze wam odbija, co chwila, i macie jakies powazne problemy w zyciu, z ktorymi ni jak dac rady nie mozecie, to nie znaczy ze macie uzurpowac sobie jakies prawo do wywalania swoich tony brudow- na mnie!
                Pisze do mony, poniewaz ona sama mnie zaczepia piszac, w kazdym jednym moim poscie. A w niektorych wrecz obrzuca wulgaryzmami!

                Mam takie samo prawo jak kazdy inny zareagowac na kazde jedno chamstwo! A moje reakcje widocznie sa dosc ostre- na co jej brak agrumentow, wiec ja to wkurza. Bo gdyby jej argumenty byly choc odrobine sensowne- powstalaby duskusja, a tak opieszala rozumowo monia, widac czuje sie glupio, bo nie wie jak ma zareagowac...I fantazjuje. Ze wszyskie kobiety odrzucone przez jej fagasa, takie sa zle na nia,,,,;=)))Bo on taki Rambo...
                Slodko to sie nie jawi, i nie brzmi extra zdrowo.

                Jezeli chodzi o sama lede to dziewuszki, leda16...hm, to taki psychol wypuszczony z lancucha na takim forum na jakim wy tu piszecie dobrze WAM ZROBI! Jej funkcja tu jest czasem super...:=) Wam potrzebny jest bat do wyprostowania wam ich garbow...!

                No a teraz szczypcie sie dalej, o nic madrego was i tak nie posadzam, wiec nie bede was podczytywac.

                Pozdrowienia dla shachar...





                • 04.12.12, 23:42 Odpowiedz
                  rt4, skad w Tobie tyle zlosci? Fajnie czasem piszesz, a czasem walisz po oczach, po co sie tak mocno nakrecac?
                  • 04.12.12, 23:51 Odpowiedz
                    A co takiego cie zlosci w tym co pisze?A co Co to takiego jest, wytlumacz mi.

                    Bo ja siedze po drugiej stronie i jestesm calkiem spokojna.


                    Czy aby umiec ostro i defensywnie pisac trzeba dotykac jakis swoich uczuc? Hm?

                    Ciekawe...?

                    Poza tym kropidlo w zyciu nie mozna jesc ciastk i miec ciastko. Czasmi trzeba byc ostrym i twardym wobec ludzi...


                    --
                    Pogadynka
                    • 04.12.12, 23:55 Odpowiedz
                      rt.4 napisała:

                      > A co takiego cie zlosci w tym co pisze?A co Co to takiego jest, wytlumacz mi.
                      >
                      > Bo ja siedze po drugiej stronie i jestesm calkiem spokojna.
                      >
                      >
                      > Czy aby umiec ostro i defensywnie pisac trzeba dotykac jakis swoich uczuc? Hm?
                      >
                      > Ciekawe...?
                      >
                      > Poza tym kropidlo w zyciu nie mozna jesc ciastk i miec ciastko. Czasmi trzeba b
                      > yc ostrym i twardym wobec ludzi...
                      >
                      >


                      trzeba byc twardym a nie mietkim:D

                      spokojnie, tylka taka moja obserwacja.

                      mnie osobiscie to nic nie zlosci, po prostu widze zlosc.

                      (o kurde, zaczynam brzmiec jak kimjajestem chyba zostane budda)
                      • 05.12.12, 00:05 Odpowiedz

                        Mi sie rzucilo jedno chcialbys byc lubianym przez wszystkich...:=) Boisz sie otwartych konfliktow...Ja nie.

                        Jezeli taka ochote na to aby byc lubianym, ciagle bedziesz mial, to skonczy sie tym, ze ludzie beda cie po dupie kopac i wykorzystywac. Bo tacy sa ludzie. Wiekszosc ludzi nie jest fajna i trzeba umiec w ludziach wybierac.:=))

                        Dobrej nocki ci zycze budrysku...U nas ruskie zacmy i sniegi...:=)



                        --
                        Pogadynka
                        • 05.12.12, 00:44 Odpowiedz
                          rt.4 napisała:

                          >
                          > Mi sie rzucilo jedno chcialbys byc lubianym przez wszystkich...:=) Boisz sie o
                          > twartych konfliktow...Ja nie.
                          >
                          > Jezeli taka ochote na to aby byc lubianym, ciagle bedziesz mial, to skonczy sie
                          > tym, ze ludzie beda cie po dupie kopac i wykorzystywac. Bo tacy sa ludzie. Wie
                          > kszosc ludzi nie jest fajna i trzeba umiec w ludziach wybierac.:=))
                          >
                          > Dobrej nocki ci zycze budrysku...U nas ruskie zacmy i sniegi...:=)
                          >
                          >
                          >
                          Masz racje, mam taka dziwna sklonnosc 'pacyfistyczna;, ale walcze z tym troszeczke. Chyba mi sie nie udaje do konca, ale z drugiej strony, co bedzie to bedzie.
                          Mam swiadomosc zarazem, ze nie wszyscy mnie tu lubia, ale jakos az mnie to teraz bardzo nie boli, mniej na pewno jak kiedys, wiec chyba jest jakas poprawa.


                          • 05.12.12, 00:46 Odpowiedz
                            Dodam jeszcze, ze moja 'przyjaznego goscia' postawa poki co nie spotkala sie z wieloma probami kopania w dupe, ale sa takie sytuacje i wtedy faktycznie przydaje sie umiejetnosc oddania ciosu albo- olania. Nad tym jeszcze pracuje, ale sa pewne efekty.
                            • 05.12.12, 10:00 Odpowiedz
                              > przydaje sie umiejetnosc oddania ciosu albo- olania. Nad tym jeszcze pracuje, ale sa
                              > pewne efekty.

                              To jest początek, jesli kontrolujesz emocje (nie wypierasz, nie zamatasz pod dywan, nie dusisz w sobie, ale i nie wybuchasz bez opamiętania). Krok dalej, to oswojenie się z myslami i zaakceptowanie ich szczególnej właściwości...że to tylko myśli. Mysli, to nie jestestwo. Twoje mysli, to nie to samo, co Ty, to nie to samo, co twoja wola, wartość. Mozna je sobie wyobrazić jak cechę fizyczną, np. kształt twarzy, lub lepiej stan fizyczny organizmu - wypoczety, zmęczony, senny, pobudzony.
                              Warto się uczyć akceptowania istnienia swoich myśli, choćby były najdziwaczniejsze i w pierwszym ich odruchu nakazywały jakieś szczególne działanie - ukrycie się, albo "odszczeknięcie" na słowną zaczepkę.
                              PS
                              Coraz ciekawiej piszesz, widać, że czytasz i analizujesz.
                              --
                              Prawda ma wartość tylko dla tych, którzy są w stanie ją pojąć.
                            • 05.12.12, 11:53 Odpowiedz
                              kropidlo5 napisał:

                              > Dodam jeszcze, ze moja 'przyjaznego goscia' postawa poki co nie spotkala sie z
                              > wieloma probami kopania w dupe, ale sa takie sytuacje i wtedy faktycznie przyda
                              > je sie umiejetnosc oddania ciosu albo- olania. Nad tym jeszcze pracuje, ale sa
                              > pewne efekty.

                              aha :D
                              --
                              inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                              monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                            • 05.12.12, 12:29 Odpowiedz
                              kropidlo5 napisał:

                              > Dodam jeszcze, ze moja 'przyjaznego goscia' postawa poki co nie spotkala sie z
                              > wieloma probami kopania w dupe, ale sa takie sytuacje i wtedy faktycznie przyda
                              > je sie umiejetnosc oddania ciosu albo- olania. Nad tym jeszcze pracuje, ale sa
                              > pewne efekty.

                              nie napiszę, kim jesteś
                              --
                              inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                              monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                          • 05.12.12, 12:27 Odpowiedz
                            kropidlo5 napisał:


                            > > Dobrej nocki ci zycze budrysku...U nas ruskie zacmy i sniegi...:=)


                            budrysku? coraz ciekawiej

                            > Masz racje, mam taka dziwna sklonnosc 'pacyfistyczna;, ale walcze z tym troszec
                            > zke. Chyba mi sie nie udaje do konca, ale z drugiej strony, co bedzie to bedzie

                            wiesz co, jesteś kropidło bawidamkiem, czort z tobą, życzę dalszej miłej, owocnej zabawy z rt4

                            > Mam swiadomosc zarazem, ze nie wszyscy mnie tu lubia, ale jakos az mnie to tera
                            > z bardzo nie boli, mniej na pewno jak kiedys, wiec chyba jest jakas poprawa.

                            dziwisz się? bo ja nie

                            jednym przypie...sz, tym którzy chcą dla ciebie dobrze, a włazisz w dupę takim rt4

                            może to jest odpowiednia partnerka dla ciebie?
                            >


                            --
                            inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                            monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                          • 05.12.12, 13:53 Odpowiedz
                            Masz racje, mam taka dziwna sklonnosc 'pacyfistyczna;


                            Jezeli to 'lubienie' ma byc kosztem czesci ciebie, to co dzieje sie z ta czastka ciebie, ktora podajesz innym na pozarcie? Co robia z twojego ofiarowania ci ludzie? Robia cos pozytecznego? Tworza balans w chaosie? Tworza Yin-Yang...:-)

                            Nie mozna isc przez zycie bedac niefortunnym utylitarystą. Swiat jest taki jak natura dookola- ktos w nocy goni za kims, a po tej gonitwie ktos inny rano zbiera kosci i rozrzucone resztki, czyjegos bytu...

                            Bedac takim 'wycofanym' nie przynosisz nikomu pozytku- jedynie drapieznik czuje ze ma przywolenie na to, ze jest mu wolno....wiecej niz tak naprawde ma prawo.
                            --
                            Pogadynka
                            • 05.12.12, 14:05 Odpowiedz
                              rt.4 napisała:


                              > Jezeli to 'lubienie' ma byc kosztem czesci ciebie, to co dzieje sie z ta czastk
                              > a ciebie, ktora podajesz innym na pozarcie? ' Co robia z twojego ofiarowania ci l
                              > udzie? Robia cos pozytecznego? Tworza balans w chaosie? Tworza Yin-Yang...:-)
                              >
                              > Nie mozna isc przez zycie bedac niefortunnym utylitarystą. Swiat jest taki jak
                              > natura dookola- ktos w nocy goni za kims, a po tej gonitwie ktos inny rano zbie
                              > ra kosci i rozrzucone resztki, czyjegos bytu...
                              >
                              > Bedac takim 'wycofanym' nie przynosisz nikomu pozytku- jedynie drapieznik czuje
                              > ze ma przywolenie na to, ze jest mu wolno....wiecej niz tak naprawde ma prawo.
                              >
                              To miłe z Twojej strony, że tak lubisz budryska i chcesz mu pomóc.
                              Ale ja tez czekam na twoja odpowiedź.
                              --
                              inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                              monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                            • 05.12.12, 15:54 Odpowiedz
                              Bycie uprzejmym i milym to zaleta, a nie wada wedlug mnie, moze lata pobytu w anglii mi to wbilo do glowy, natomiast problem jest w tym, ze jak sie jest takim milym gosciem to sie samemu sobie zawyza poprzeczke, odbiera prawo do nerwowej reakcji czy negatywnych emocji- no bo jak to, taki mily wychowany super koles a nagle kogos nazwal brzydko.
                              Nie powiem, bym sie jakos specjalnie ofiarowywal, jakos z reguly ludzie sa mili dla mnie, szczegolnie przekonuje sie o tym po powrocie na stare smieci, nie wiedzialem, ze jestem az tak lubiany, az sie tego wrecz boje.
                              • 05.12.12, 16:10 Odpowiedz
                                Bycie uprzejmym i milym to zaleta, a nie wada wedlug mnie,


                                Ha! :=))) Tak uwaza wiekszosc tzw. starego swiata. Mi wypadlo w innym rejonie, i tu inaczej traktuja- ludzie grzecznosc. Mianowicie jako podarunek. Na ktory ktos musi sobie zasluzyc.
                                Czyli, jak Kuba Bogu tak Bog Kubie...:=)


                                Co do angielskich maniér- to mam inna perspektywe widzenia. Lata chocby, lata kolonizacji i dzialalnosci anglikow na kilku kontynentach...Te straszne spustoszenie i zniszczenie chocby w formie ponizania, zniewolenia ludzi- calych ras, uznajac je za gorsze, deprawujac, niszczac, lupiac z zasobow ich kultury, obyczajow w imie tzw....co? Cywilizacji, o zgrozo!...
                                Dla mnie te ich manierki to takie gierki, fajnie po obserwac, li tylko, i nie brac sobie do serca....Tym bardziej uczyc sie jako przyklad, boc to jakim falszem tchnie.


                                --
                                Pogadynka
                              • 05.12.12, 16:47 Odpowiedz
                                kropidlo5 napisał:

                                > Bycie uprzejmym i milym to zaleta, a nie wada wedlug mnie, moze lata pobytu w a
                                > nglii mi to wbilo do glowy,

                                w Anglii? czy to znowu jakaś metafora?

                                natomiast problem jest w tym, ze jak sie jest takim milym gosciem to sie samemu sobie zawyza poprzeczke, odbiera prawo do nerwowej reakcji czy negatywnych emocji- no bo jak to, taki mily wychowany super koles a nagle kogos nazwal brzydko.

                                no faktycznie

                                > Nie powiem, bym sie jakos specjalnie ofiarowywal, jakos z reguly ludzie sa mili
                                > dla mnie, szczegolnie przekonuje sie o tym po powrocie na stare smieci, nie wi
                                > edzialem, ze jestem az tak lubiany, az sie tego wrecz boje.

                                podobno porządni ludzie mają wrogów

                                --
                                inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                                monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                              • 05.12.12, 16:53 Odpowiedz
                                kropidlo5 napisał:

                                > Bycie uprzejmym i milym to zaleta, a nie wada wedlug mnie, moze lata pobytu w a
                                > nglii mi to wbilo do glowy

                                z moich wyjazdów do anglii został mi obraz anglików jako uprzejmych, owszem, ale zdystansowanych i troche obłudnych, ale życzliwych

                                natomiast rewelacyjna była native speakerka, Angielka, która uczyła m.in. mnie i moją szefową języka angielskiego w GW - była bardzo bezpośrednia, szczera, uczciwa, pogodna, miała cholernie zdrową osobowość, co przypisywałam temu, że w Anglii jednak jest o wiele wyższa kultura psychologiczna niż u nas, i temu, że musiała wywodzić się ze zdrowej, nie dysfunkcyjnej rodziny - bardzo miło ją wspominam do tej pory :)

                                --
                                inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                                monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                                • 05.12.12, 17:15 Odpowiedz
                                  Co do grzecznosci i zachowania Anglikow, istotnie, to jest glownie forma i 'gierki', konwencje. Anglicy istotnie sa zdystansowani, z rezerwa, czesto obludni i jak to niektorzy okreslaja 'falszywi'(istotnie dostrzeglem ze wielu Polakow i nie tylko ma z tym problem, z tym angielskim usmiechem nawet gdy sie kogos nie lubi).
                                  Ja natomiast akurat widze wiecej pozytywnych stron takich manier, po prostu mi sie to podoba. Raz, podoba mi sie wielopoziomowosc dialogu, co jest takim troche wyzaniem, ale glownie chodzi o to, ze tworzy to jakis taki przyjemniejszy klimat, mniej agresji, mniej konfrontacji.
                                  Anglicy nie lubia i unikaja jak ognia konfrontacji, klotni, awantur. Ja tak troche tez mam- i mimo ze jest to dysfunkcja (wg teorii o DDA/DDD osoby z takich domow wlasnie boja sie agresji i klotni) moze wszyscy Anglicy sa nieco dysfunkcyjni, nie wiem.

                                  Moja grzecznosc tez nie wynika z tego, ze wszystkich uwielbiam, choc powiem ze ogolnie lubie ludzi i staram sie widziec ich pozytywne strony (dopoki ktos mi nadepnie na odcisk, wtedy sie robie msciwy jak goral ze szczyrku), i z reguly ma wiecej zalet niz wad, bo w wiekszosci sytuacji i z wiekszoscia ludzi nie mam konfliktow, nie probouja na mnie wjezdzac, szanuja mnie i tak dalej.
                                  Problem sie pojawia, gdy stykam sie z kims, kto mnie nie lubi, albo jest zwyczajnie agresywny, albo naduzywa mojej dobroci czy jedzie po moich plecach- wtedy to jest balast, bu tutaj pojawia sie brak asertywnosci, czesciowo wynikajacy z tego narzuconego sobie samemu wzoru osoby milej. Problem jest w tym, ze nie jestem aniolem i mam zle emocje w sobie, agresje czy stres w takich sytuacjach,. ale najpierw unikam i daze do kompromisu za bardzo, potem sie tlumacze albo stosuje manipulacje (aluzje, 'zbiegi okolicznosci' itp, np jak ktos nie doklada sie do rachunku to na jego oczach ostentacyjnie go przegladam itp) i w ogole zbiera sie to we mnie i kipi az potem wybucha i wygarniam, a potem czuje sie znow winny.
                                  Tzn do nienadwna tak robilem, teraz staram sie to zmieniac, bo to problemowe zachowanie.


                                  • 05.12.12, 17:18 Odpowiedz
                                    ps Anglicy tez sa tacy bierno- agresywni i jak jest konfrontacja lub problem to tez nie mowia wprost, tylko chrzakaja, spogladaja znaczaco, stosuja aluzje albo 'niby zarty', mowia dookola, to jest ten element ktory jest dla mnie bardzo 'swojski', ale zarazem jest dla mnie zly, poniewaz gdybym potrafil tak robic i nie myslec o tymj potem i nie analizowac, nie nakrecac sie to byloby ok, ale tak nie jest, nie wiem jak maja anglicy, ale zauwazylem stosunkowo czesty mechanizm takiego wlasnie zachowania, oplotkowywanie nielubianej osoby, dzialanie przez osoby trzecie (tzw kablowanie), nakrecanie sie itp, moze angielskie wychowanie ma cos do tego, od wiekow tzw zimny chow, malo emocji, rygoryzm i krytycyzm, cholera wie.
                                    • 05.12.12, 17:56 Odpowiedz
                                      Do perfekcji doprowadzili takie dwulicowe zachowanie Japonczycy...O czym sa slady w historii. To nie jest domena jedynie Anglikow usmiechac sie falszywie.

                                      Mysle, ze aby pozbyc sie tego o czym piszesz moglbys, gdyby cie to interesowalo, zajac sie tzw. treningiem w asertywnosci. Sa pewnie jakies mozliwosci treningowe z kims czy w grupie.
                                      Najlepiej zaczac to trenowac z jedna zaufana osoba. Pozniej coraz bardziej eskalowac na wieksza grupe. Wiele osob z tym problemem zostaje aktorami, pisza ksiazki, itp. Wtedy to naprawde moga pokazac cala game swoich emocji stojac przed kamera.

                                      Problem z pokazaniem emocji i uznanie tych emocji za swoje ma duzo wspolnego z okresem b. wczesnego dziecinstwa...z momentem gdy dziecko zauwaza ze oprocz fajnych rzeczy jakie robi jego cialo, np. czuje smak, radosc, szczescie- nagle zobaczy ze tez i robi kupke, sika, za co tez bywa zawstydzane, szydzone i mowi mu sie straszne rzeczy, gdy zalatwia swoje potrzeby fizjologiczne np. w majtki...To jest stadium wstepne do tych uczuc o jakich piszesz. Zle wychowanie we wczesnym stadium tworzy demona i caly grunt do pozniejszych problemow emocjonanych z wyrazaniem np. agresji. Psycholodzy dziela ten wczesny okres wieku na kilka przedzialow i tez dziela forme agresji, np. 'agresja oralna', 'agresja analna' i 'agresja nastolatka', kazda z nich inaczej sie charakteryzuje i ma inny przebieg... A wszystkie laczy to ze, sa trudne...

                                      Temat obszerny jak ocean..:=)




                                      --
                                      Pogadynka
                                      • 05.12.12, 20:28 Odpowiedz
                                        Tak, temat obszerny, ja pracuje nad swoja asertywnoscia, ale zarazem nie sadze, by stalo to w sprzecznosci z byciem milym. Oczywiscie, jak to powiedzial Bill Cosby, chec zadowolenia wszystkich to recepta na porazke, ja to rozumiem jednak bardziej na gruncie wyboru stylu zycia, wlasnego gustu czy zachowania, a nie przeszkadza to szanowac innosc.
                                        • 05.12.12, 20:54 Odpowiedz
                                          kropidlo5 napisał:

                                          > Tak, temat obszerny, ja pracuje nad swoja asertywnoscia, ale zarazem nie sadze,
                                          > by stalo to w sprzecznosci z byciem milym. Oczywiscie, jak to powiedzial Bill
                                          > Cosby, chec zadowolenia wszystkich to recepta na porazke, ja to rozumiem jednak
                                          > bardziej na gruncie wyboru stylu zycia, wlasnego gustu czy zachowania, a nie p
                                          > rzeszkadza to szanowac innosc.


                                          Napewno nie. Mozna byc milym i spokojnym jednak powiedziec to co sie mysli, bez zawyzania oktawy...:-)


                                          Mysle, tak sobie, pewnie tak jest, ale moze byc tez i inaczej, ogólnie nie tylko w związku z tobą, ze taki styl bycia to tez pewna kontrola. Sposob kontrolowania otoczeniem. Rodzaj przewagi, a zarazem władzy.

                                          To taki specyficzny rodzaj lęku, przed utratą owej władzy. Staniem się 'niczym' w zwłaszcza swoich oczach.

                                          Takie zachowanie i pewnie jest fajne bo rzeczywiście ludzie wolą takie osoby. Lecz ciebie samego może kosztować to ogromną doze energii...

                                          To tak na marginesie, dyskutowanej sprawy.

                                          --
                                          Pogadynka
                                          • 05.12.12, 21:50 Odpowiedz
                                            Moze i tak byc. Takie alibi- 'ja bylem ok, wiec jak cos sie stalo to nie ja', ale z drugiej strony- czy te niby alibi to nie jest po prostu jakas forma socjalizacji i poczucia, ze gram fair-play?
                                            • 05.12.12, 22:04 Odpowiedz
                                              kropidlo5 napisał:

                                              > Moze i tak byc. Takie alibi- 'ja bylem ok, wiec jak cos sie stalo to nie ja',

                                              coś w tym stylu

                                              >ale z drugiej strony- czy te niby alibi to nie jest po prostu jakaś forma socjalizacji
                                              i poczucia, ze gram fair-play?

                                              moim zdaniem to jest właśnie nie fair - bo oszukujesz innych co do swoich prawdziwych uczuć i intencji
                                              --
                                              inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                                              monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                                              • 05.12.12, 22:19 Odpowiedz
                                                Nie wiem, czy oszukuje. Skoro jestem mily wobec kogos, kto jest chamski, to gdzie jest oszustwo? Oszukuje glopwnie samego siebie, bo 'cham' chyba nie ma prawa do tego, bym mu sie spowiadal ze swych uczuc.

                                                To dosc skomplikowane. Czlowiek odpowiada tylko za swoje zachowanie, a nie za innych osob. Jesli jestem mily, to ze swojej strony zrobilem wszystko co mozna. Jesli ktos jest chamski, to jest jego odpowiedzialnosc, ja nie mam obowiazku naprawiac jego chamstwa, wyjasniac mu co i jak, po prostu- to jego broszka.

                                                Problm jest tylko w tym, zeby umiec wyjsc z takich sytuacji w jakiejs rownowadze i nie nakrecac sie post factum.

                                                Wierz mi jednak, nie jestem naiwny i nie uwazam, ze wszyscy ludzie mnie lubia i sa ok, tak naprawde to nie jest nikomu do niczego potrzebne, taka masowa sympatia, jest to mile, ale nie jest niezbedne.

                                                Maciej stuhr za sam wystep w Poklosiu dostal tysiace obelg i wyrazow nienawisci, choc nikomu nic przeciez nie zrobil, po prostu zagral w filmie, ale sa ludzie, ktorzy go nienawidza, i co ma chlopaczyna zrobic? Gosc jest bardzo mily, wyjasnia, analizuje, mysle, ze ma z tym jakis problem, ale niepotrzebnie. Moze to i ludzkie, ze czlowiek woli byc lubiany niz nielubiany, problem jest gdy za bardzo sie przejuje tymi, co go nie lubia.
                                                • 05.12.12, 22:41 Odpowiedz
                                                  kropidlo5 napisał:

                                                  > Nie wiem, czy oszukuje. Skoro jestem mily wobec kogos, kto jest chamski, to gdz
                                                  > ie jest oszustwo?

                                                  a jakie żywisz do niego w tym momencie uczucia? miłe?

                                                  Oszukuje glopwnie samego siebie, bo 'cham' chyba nie ma prawa
                                                  > do tego, bym mu sie spowiadal ze swych uczuc.

                                                  ale po co być miłym dla chama? chyba, że po to, żeby nie przywalił
                                                  >
                                                  > To dosc skomplikowane. Czlowiek odpowiada tylko za swoje zachowanie, a nie za i
                                                  > nnych osob. Jesli jestem mily, to ze swojej strony zrobilem wszystko co mozna.

                                                  człowieku, nie rozumiem
                                                  po co Ci to "bycie miłym"
                                                  dlaczego nie chcesz być po prosu sobą?
                                                  jesteś wystarczająco miły i fajny taki jaki jesteś, nie musisz nic udawać

                                                  > Jesli ktos jest chamski, to jest jego odpowiedzialnosc, ja nie mam obowiazku na
                                                  > prawiac jego chamstwa, wyjasniac mu co i jak, po prostu- to jego broszka.

                                                  jeżeli obraża kogoś lub coś Ci drogiego, to moim zdaniem też Twoja broszka

                                                  > Problm jest tylko w tym, zeby umiec wyjsc z takich sytuacji w jakiejs rownowadz
                                                  > e i nie nakrecac sie post factum.
                                                  >
                                                  > Wierz mi jednak, nie jestem naiwny i nie uwazam, ze wszyscy ludzie mnie lubia i
                                                  > sa ok, tak naprawde to nie jest nikomu do niczego potrzebne, taka masowa sympa
                                                  > tia, jest to mile, ale nie jest niezbedne.
                                                  >
                                                  otóż to

                                                  > Maciej stuhr za sam wystep w Poklosiu dostal tysiace obelg i wyrazow nienawisci
                                                  > , choc nikomu nic przeciez nie zrobil, po prostu zagral w filmie, ale sa ludzie
                                                  > , ktorzy go nienawidza, i co ma chlopaczyna zrobic? Gosc jest bardzo mily, wyja
                                                  > snia, analizuje, mysle, ze ma z tym jakis problem, ale niepotrzebnie.

                                                  >Moze to i ludzkie, ze czlowiek woli byc lubiany niz nielubiany, problem jest gdy za bard
                                                  > zo sie przejuje tymi, co go nie lubia.

                                                  tak, tez to mam, jak wszyscy
                                                  --
                                                  inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                                                  monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                                                  • 05.12.12, 22:48 Odpowiedz
                                                    No o tym juz napisalem, ze warto byc uprzejmym gdzie warto, a praowac nad asertywnoscia i wyrazaniem negatywnych uczuc.
                                                  • 06.12.12, 09:08 Odpowiedz
                                                    kropidlo5 napisał:

                                                    > No o tym juz napisalem, ze warto byc uprzejmym gdzie warto, a praowac nad asert
                                                    > ywnoscia i wyrazaniem negatywnych uczuc.

                                                    też to sobie powinnam wziąć do serca

                                                    --
                                                    inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                                                    monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                                                  • 06.12.12, 10:59 Odpowiedz
                                                    mona.blue napisała:

                                                    > kropidlo5 napisał:
                                                    >
                                                    > > No o tym juz napisalem, ze warto byc uprzejmym gdzie warto, a praowac nad
                                                    > asert
                                                    > > ywnoscia i wyrazaniem negatywnych uczuc.
                                                    >
                                                    > też to sobie powinnam wziąć do serca
                                                    >



                                                    Tylko male rozroznienie: nie nalezy mylic bycia uprzejmym z byciem takim usmiechajacym sie potakiwaczem. Mozna byc milym i grzecznym, a nadal wyrazic swoje zdanie, przedstawic swoja propozycje. Ja z tym akurat poblemu nie mialem. Sa bowiem ludzie- kazdy pewnie takiego zna- ktorzy sa bardzo niesmiali i zawsze wszystko dla nich ok, ze wszystkimi we wszystkim sie zgadzaja i przytakuja, kiedys myslalem ze to bardzo lagodni ludzie, ale jak sie niektorych pozna blizej to przytakuja z niesmialosci i strachu, a nie bo im wszystko jedno.

                                                    Ja w atmosferze dosc przyjaznej jestem dosc pewny swego i swoich potrzeb, moj problem jest gdy mam do czynienia z kims, kto jest agresywny, kto chce mnie wykorzystac albo obrazic, kiedys nie rozumialem, ze w takich przypadkach trzeba zastosowac inne srodkim a bycie milym takich ludzi rozzuchwala tylko.

                                                    Ja mialem swiadomosc, jak pisalem, ze ktos mnie irytuje, tylko slabo to sygnalizowalem, a jak sygnalizowalem to dawalem sie nabrac na tanie tlumaczenia 'to dla mojego dobra' 'ja tylko zartowalem' 'ja nie wiedzialem' itp gdy ewidentnie sytuacja byla jednoznaczna, ja juz czulem sie winny, ze ktos przeciez nie chcial albo 'tylko zartowal' a ja tu sie jeszcze pultam, wiec sie wycofywalem.

                                                    Dzis bym pociagnal taka dyskusje dalej. Np
                                                    'ja tylko zartowalem'- ' zart nie byl dla mnie smieszny i nie chce wiecej takich zartow na moj temat' '
                                                    ' ja chcialem dobrze'- 'no ale wyszlo zle, na drugi raz przemysl swoje dzialania lepiej'
                                                    ' ja nie wiedzialem'- 'to teraz juz wiesz, wiec zalatwiamy sprawe jak trzeba

                                                    A jak sie taki nadal sadzi to nic innego nie zostaje, niz powiedziec 'sluchaj, mamy inne zdanie na ten temat i nie bedziemy sie spierac, natomiast jesli jeszcze raz to zrobisz to nie bede sie z toba chial widywac, i nie mam zamiaru tego uzasadniac'

                                                    '
                                                  • 06.12.12, 12:09 Odpowiedz
                                                    mądre to co napisałeś Kropidło :)
                                                    --
                                                    inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                                                    monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                                          • 05.12.12, 21:59 Odpowiedz
                                            rt.4 napisała:


                                            > Mysle, tak sobie, pewnie tak jest, ale moze byc tez i inaczej, ogólnie nie tylk
                                            > o w związku z tobą, ze taki styl bycia to tez pewna kontrola. Sposob kontrolowa
                                            > nia otoczeniem. Rodzaj przewagi, a zarazem władzy.

                                            Też tak myślę, to prawdopodobne. Tym byciem "miłym" niejako "zniewalasz" innych, by Cię dobrze traktowali. Przy okazji masz frajdę, że jesteś taki spoko gość. A innych robisz w ten sposób w balona - bo nie ujawniasz swoich prawdziwych reakcji, tylko te "wystudiowane".

                                            Wiem, wiem, to o niebo lepsze niż chamstwo i buractwo. Ja też w zasadzie taka jestem na co dzień, ale obserwuję ludzi z neo, którzy przekroczyli ten próg - sa sobą, niezaleznie od okoliczności. Tylko, że wtedy trzeba sie liczyć, że nie wszyscy będą Cie lubić, niektórzy Cię nie zrozumieją i źle osądzą, inni odrzucą itp. Ale moim zdaniem gra warta świeczki - to sie chyba nazywa prostota w neokatechumenacie.




                                            --
                                            inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                                            monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                                        • 05.12.12, 21:52 Odpowiedz
                                          kropidlo5 napisał:

                                          > Tak, temat obszerny, ja pracuje nad swoja asertywnoscia, ale zarazem nie sadze,
                                          > by stalo to w sprzecznosci z byciem milym.

                                          niestety stoi - albo jesteś "miły", czyli zadowalasz innych, albo jesteś sobą, czyli jesteś w zgodzie ze swoimi uczuciami, poglądami itp.

                                          Oczywiscie, jak to powiedzial Bill Cosby, chec zadowolenia wszystkich to recepta na porazke,

                                          nie da się ukryć - co w przypadku, gdy cudze potrzeby są w konflikcie z Twoimi potrzebami?
                                          co wtedy robisz?" zadowalasz" innych czy siebie?

                                          >ja to rozumiem jednak bardziej na gruncie wyboru stylu zycia, wlasnego gustu czy zachowania,

                                          nie bardzo rozumiem, czy wybierasz "zadowalanie" innych jako swój styl życia?
                                          to w takim przypadku nie osiągniesz własnych celów i nie dotrzesz tam, gdzie chcesz dojść, nie spełnisz swoich marzeń, nie zaspokoisz swoich najistotniejszych potrzeb, w ogóle jakichkolwiek potrzeb - jak można tak żyć

                                          Kropidło, a może jednak terapia?

                                          a nie przeszkadza to szanowac innosc.


                                          --
                                          inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                                          monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                                          • 05.12.12, 22:06 Odpowiedz
                                            Bycie milym wobec osob neutrealnych i pozytywnych to nie jest wyrzekanie sie wlasnych potrzeb. W takich relacjach dwie strony sie szanuja, nikt nikomu nic nie narzuca, wiec mysle, ze nie ma tu problemu. Problem jest tylko w wypadku konfliktu, i tutaj mozna byc milym/spolegliwym, milym/graczem albo niemilym. Mysle, ze strategia nr 2 jest dosyc ok, potem strategia 3 a najgorsza oczywiscie numer 1

                                            Po prostu, sa ludzie i taborety, i kiedy trafisz na taboreta to trzeba miec specjalny arsenal srodkow.
                                            • 05.12.12, 22:15 Odpowiedz
                                              kropidlo5 napisał:

                                              > Bycie milym wobec osob neutrealnych i pozytywnych to nie jest wyrzekanie sie wl
                                              > asnych potrzeb. W takich relacjach dwie strony sie szanuja, nikt nikomu nic nie
                                              > narzuca, wiec mysle, ze nie ma tu problemu.

                                              też tak myślę, z tym że nikt nie jest cały czas miły czy pozytywny
                                              chodzi mi o to, że nawet bardzo miła albo nawet kochająca osoba może nieumyślnie, a nawet w sytuacji konfliktu zachować się niemiło lub nie fair - i wtedy moim zdaniem trzeba od razu interweniować - bo tak jak pisałeś, gdy udaje się, że wszystko ok, to w końcu się "ulewa" i jest awantura

                                              piszę to też do siebie :) to wszystko teraz na bieżąco mi się klaruje, w rozmowie z Tobą

                                              Problem jest tylko w wypadku konfliktu, i tutaj mozna byc milym/spolegliwym, milym/graczem albo niemilym.

                                              można też być asertywnym, czyli spokojnym, ale stanowczym - to jest moim zdaniem najlepsza opcja

                                              Mysle, ze strategia nr 2 jest dosyc ok,

                                              jak dla mnie nie - to obłuda

                                              potem strategia 3

                                              a najgorsza oczywiscie numer 1 -też tak myślę, ale ja często właśnie tak postępuję w "realu"
                                              >
                                              > Po prostu, sa ludzie i taborety, i kiedy trafisz na taboreta to trzeba miec spe
                                              > cjalny arsenal srodkow.

                                              na prawdziwego taboreta chyba nie ma "ludzkich" środków, przynajmniej ja nie znam :)

                                              --
                                              inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                                              monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                                    • 05.12.12, 21:42 Odpowiedz
                                      kropidlo5 napisał:

                                      > ps Anglicy tez sa tacy bierno- agresywni i jak jest konfrontacja lub problem to
                                      > tez nie mowia wprost, tylko chrzakaja, spogladaja znaczaco, stosuja aluzje alb
                                      > o 'niby zarty', mowia dookola, to jest ten element ktory jest dla mnie bardzo '
                                      > swojski'

                                      dla mnie też

                                      , ale zarazem jest dla mnie zly, poniewaz gdybym potrafil tak robic i nie myslec o tymj potem
                                      i nie analizowac, nie nakrecac sie to byloby ok, ale tak nie jest,

                                      >nie wiem jak maja anglicy, ale zauwazylem stosunkowo czesty mechanizm takiego wlasnie zachowania, oplotkowywanie nielubianej osoby, dzialanie przez osoby trzecie (tzw kablowanie), nakrecanie sie itp,

                                      Ty tak robisz?
                                      bo ja tak

                                      >moze angielskie wychowanie ma cos do tego, od wiekow tzw zimny chow, malo emocji, rygoryzm i krytycyzm, cholera wie.

                                      wiesz co, to chyba właśnie jest przyczyną!


                                      --
                                      inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                                      monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                                      • 05.12.12, 22:01 Odpowiedz
                                        Nie wiem, czy tak robie. Ogolnie nie mam sklonnosci do plotkowania i nie ruszam ludzi, ktorzy stoja z boku, ale mam te troche negatywna sklonnosc, ze jak ktos mi zalezie mocno za skore, to skarze sie na to innym. Tak jakbym nie mial pewnosci, czy na pewno mam racje i szukam potwierdzenia- to raczej nie jest chec zniszczenia drugiej osoby. No moze 'wyrownania rachunkow'.
                                        Ale jak mowie, to sie dzieje sporadycznie, jak ktos mi ostro wchodzi na plecy, szantazuje mnie albo wykorzystuje, takie codzienne sprawy nie robia na mnie specjalnego wrazenia.
                                        Anglicy ida bardziej w strone te, ze nawet drobnostki potrafia rozdmuchac do niebywalcyh rozmiarow i sie nimi nakrecac i plotkowac, choc z tych plotek tak naprawde nic nie wynika, taka sztuka dla sztuki.
                                        No oczywiscie to tez zalezy, co kto rozume pod pojeciem drobnostki. Dla mnie glupia uwaga pojedyncza, droba nielojalnosc czy zawod to nie jest problem, glownie zle dziala na mnie powtarzalnosc/ systematycznosc pewnych zachopwan.

                                        Choc powiem, ze tez troche nie jest tak do konca, bo jak pracowalem w UK, mielismy taka wredna kierowniczke, ktora nalogowo pila i chyba alkohol wyzarl jej mozg, bo miala jakies paranoje, jatrzyla, judzila itp i ciagle krytykowala i sie skarzyla. Ja jako jedyny otwarcie jej sie sprzeciwilem, za co mnie inni klepali po plecach i mowili, ze jestem super, ale sami sie jej bali i tylko za plecami ja wyzywali. Wiec mysle, ze tak do konca angielski chyba nie jestem:)

                                        No ale ona ostro przeginala, nie mozna bylo z nia wytrzymac, wiec to bylo raczej tak, ze dlugo nic nie mowilem az w koncu wygarnalem.

                                  • 05.12.12, 20:23 Odpowiedz
                                    kropidlo5 napisał:

                                    > Co do grzecznosci i zachowania Anglikow, istotnie, to jest glownie forma i 'gie
                                    > rki', konwencje. [...]

                                    A dostrzegasz, w czym jesteś podobny do Anglików?
                                    Ja zresztą też :)

                                    > Ja natomiast akurat widze wiecej pozytywnych stron takich manier, po prostu mi
                                    > sie to podoba.

                                    Ja też tak przez większość życia myślałam, teraz mi się to zmienia. Po prostu zaczynam nienawidzić wszelkiej obłudy, swojej czy cudzej.

                                    Raz, podoba mi sie wielopoziomowosc dialogu, co jest takim troche wyzwaniem, ale glownie chodzi o to, ze tworzy to jakis taki przyjemniejszy klimat, mniej agresji, mniej konfrontacji.

                                    To akurat jest OK, masz rację. Chociaż nie do końca, bo często lepiej sie skonfrontować, niż "zamiatać pod dywan". To właśnie Ci ostatni zarzucam.

                                    > Anglicy nie lubia i unikaja jak ognia konfrontacji, klotni, awantur. Ja tak troche tez mam- i mimo ze jest to dysfunkcja (wg teorii o DDA/DDD osoby z takich domow wlasnie boja sie agresji i klotni)

                                    skoro wiesz o tym, to spróbuj nad tym popracować - to znaczy nie namawiam Cię, żebys teraz z kolei ze wszystkimi sie kłócił, tylko jeżeli ktoś powie lub zrobi coś, czego nie akceptujesz to okaż swoje niezadowolenie, spokojnie, ale zdecydowanie - nie udawaj że wszystko jest ok

                                    moze wszyscy Anglicy sa nieco dysfunkcyjni, nie wiem

                                    ja też nie wiem, są chyba trochę pokręceni, ale w sumie ok - w końcu polscy emigranci najlepiej czuja się na wyspach :)
                                    >
                                    > Moja grzecznosc tez nie wynika z tego, ze wszystkich uwielbiam, choc powiem ze
                                    > ogolnie lubie ludzi i staram sie widziec ich pozytywne strony (dopoki ktos mi n
                                    > adepnie na odcisk, wtedy sie robie msciwy jak goral ze szczyrku),

                                    to tak jak ja :D

                                    i z reguly ma wiecej zalet niz wad, bo w wiekszosci sytuacji i z wiekszoscia ludzi nie mam k
                                    > onfliktow, nie probuja na mnie wjezdzac, szanuja mnie i tak dalej.

                                    > Problem sie pojawia, gdy stykam sie z kims, kto mnie nie lubi, albo jest zwycza
                                    > jnie agresywny, albo naduzywa mojej dobroci czy jedzie po moich plecach- wtedy
                                    > to jest balast, bu tutaj pojawia sie brak asertywnosci, czesciowo wynikajacy z
                                    > tego narzuconego sobie samemu wzoru osoby milej.

                                    po co ci ta maska osoby miłej?

                                    > Problem jest w tym, ze nie jestem aniolem i mam zle emocje w sobie, agresje czy stres w >takich sytuacjach,

                                    to naturalne, emocje są jakie są, i nie chodzi o to, aby im zaprzeczać, czy udawać, że ich nie ma.
                                    zdrowszym podejściem jest wyrażać swoje emocje - ale w sposób kontrolowany, tak, żeby nie zrobić krzywdy drugiej osobie, ale zarazem wyrazić siebie, nie dać się stłamsić ani zmanipulować

                                    >ale najpierw unikam
                                    dlaczego?

                                    >i daze do kompromisu za bardzo,
                                    po co?

                                    potem sie tlumacze albo stosuje manipulacje

                                    po co? w jakim celu?

                                    (aluzje, 'zbiegi okolicznosci' itp, np jak ktos nie doklada sie
                                    > do rachunku to na jego oczach ostentacyjnie go przegladam itp)

                                    :DDDDDD sorki, nie wyśmiewam się z Ciebie, tylko to musi wyglądać zabawnie, jak sobie to wyobrażam właśnie :)

                                    nie prościej powiedzieć, że chcesz,żeby ktoś się dołożył, że tak jest fair?
                                    nie przejmuj się, ja tez tak mam, dlatego tak się mądrzę

                                    > i w ogole zbiera sie to we mnie i kipi az potem wybucha i wygarniam

                                    ja też, zresztą można było zauważyć ostatnio na forum

                                    btw.
                                    kiedyś zrobiłam awanturę koleżance, u której było spotkanie neo, że nie chce mi zrobić kanapki - byłam po pracy, cholernie głodna, a mieliśmy przygotowywać liturgię, czyli 1.5 godziny nie wyjęte
                                    ona zaczęła mi pokazywać, że nie ma nic w lodówce, przyniosła jakąś suchą bułkę
                                    ja się wkurzyłam, nakrzyczałam na nią i poszłam do budki pod blokiem po bułki i parówki
                                    wróciłam i zrobiłam sobie coś do zjedzenia
                                    potem przygotowaliśmy jak gdyby nigdy nic liturgię
                                    najbardziej do dzisiaj mnie rozbawia postawa dwóch naszych znajomych ze neo, którzy też tam byli i obserwowali przebieg wydarzeń
                                    zachowali stoicki spokój, nie wtrącali się
                                    a potem na jej pytanie, kto miał rację odpowiedzieli, że obie mamy "problem z pieniądzem", czyli że obie jesteśmy skąpe, jednym słowem
                                    teraz ta koleżanka jest jedną z moich najbliższych przyjaciółek z neo :)

                                    , a potem czuje sie znow winny.

                                    nic dziwnego, masz kaca moralnego

                                    > Tzn do nienadwna tak robilem, teraz staram sie to zmieniac, bo to problemowe za
                                    > chowanie.

                                    cieszę się, że to widzisz

                                    Monika
                                    >


                                    --
                                    inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                                    monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                                    • 05.12.12, 20:39 Odpowiedz
                                      Wczym jestem podobny do anglikow? Mysle ze w kilku rzeczach jestem. Moze dobra mina do zlej gry, zamilowanie do ironii, niedopowiedzen i sarkazmu, pewnego rodzaju narzekactwo, takie dosc egzaltowane, duza tolerancja i dosc duzy chlod i dystans wobec innych, dosc mocne chronienie prywatnosci, wiec sa i dobre i zle strony tego. Oczywiscie mam tez wiele cech typowo polskich, w koncu jestem Polakiem:)

                                      Ja tez nie cierpie obludy, natomiast angielskiej grzecznosci nie nazwalbym obluda. Obluda to wg mnie gloszenie sadow moralnych i zarazem postepowanie niezgodnie z nimi. Natomiast udawana grzecznosc to pewna konwencja, co prawda mowie cos innego niz mysle (czasem) wiec moze raczej to pewnego rodzaju zaklamanie, ale nie obluda.

                                      Co do konfrontacji vs zamiatanie pod dywan to zgadzam sie, to akurat jest slaba strona tego modelu zachowania, chyba ze masz wszystko w d., ale jak nie masz i sie nakrecasz to istotnie, to bledna droga i nad tym pracuje.

                                      Po co maska milego? Ja wiem, to z reguly nie jest nawet maska, ja naprawde jestem mily:) Maska to sie staje gdy dochodzi do zderzenia z kims nieprzychylnym, nieuczciwym, naduzywajacym- wtedy te maske nalezaloby zdjac.

                                      Choc jest tez lepsze wyjscie, tez zreszta dosc angielskie- po prostu sie wycofac z sytuacji. anglik na przyklad jak pojdzie do restauracji i zle go obsluza, rzadko zrobi awanture, nawet czesto sie nie upomni- ale swoje pomysli i juz wiecej nigdy do tej restauracji nie przyjdzie.

                                      Piszac Anglik mam na mysli ten archetyp anglika, bo wielu Anglikow jest dosc mordziatych i zaczepnych, jak slynni bracia Gallagher z Oasis (nota bene z krwia irlandzka).

                                      • 05.12.12, 22:27 Odpowiedz
                                        kropidlo5 napisał:

                                        > Wczym jestem podobny do anglikow? Mysle ze w kilku rzeczach jestem. Moze dobra
                                        > mina do zlej gry, zamilowanie do ironii, niedopowiedzen i sarkazmu,

                                        Zgadzam się :)

                                        >pewnego rodzaju narzekactwo, takie dosc egzaltowane, duza tolerancja i dosc duzy chlod i
                                        > dystans wobec innych, dosc mocne chronienie prywatnosci, wiec sa i dobre i zle
                                        > strony tego.

                                        > Oczywiscie mam tez wiele cech typowo polskich, w koncu jestem Polakiem:)

                                        > Ja tez nie cierpie obludy, natomiast angielskiej grzecznosci nie nazwalbym obluda. Obluda to wg mnie gloszenie sadow moralnych i zarazem postepowanie niezgodnie z nimi. Natomiast udawana grzecznosc to pewna konwencja

                                        może masz rację, konwencja ale nie do końca uczciwa, chociaż pozwalająca na w miarę spokojna koegzystencję

                                        > co prawda mowie cos innego niz mysle (czasem) wiec moze raczej to pewnego rodzaju zaklamanie, ale nie obluda.

                                        mów to co myślisz, myśl to co mówisz Melody Beattie "Koniec współuzaleznienia" :)
                                        wiem, wiem, to wymaga przełamania wielu szkodliwych nawyków do zaciemniania prawdy, ale wiem, ze jest możliwe

                                        >
                                        > Co do konfrontacji vs zamiatanie pod dywan to zgadzam sie, to akurat jest slaba
                                        > strona tego modelu zachowania, chyba ze masz wszystko w d., ale jak nie masz i
                                        > sie nakrecasz to istotnie, to bledna droga i nad tym pracuje.

                                        cieszę się :D

                                        >
                                        > Po co maska milego? Ja wiem, to z reguly nie jest nawet maska, ja naprawde jestem mily:)

                                        :D

                                        Maska to sie staje gdy dochodzi do zderzenia z kims nieprzychylnym, n
                                        > ieuczciwym, naduzywajacym- wtedy te maske nalezaloby zdjac.

                                        tak, ale ja też mam z tym problem - wtedy robię się "wyjątkowo obłudnie miła" :P
                                        >
                                        > Choc jest tez lepsze wyjscie, tez zreszta dosc angielskie- po prostu sie wycofa
                                        > c z sytuacji. anglik na przyklad jak pojdzie do restauracji i zle go obsluza, r
                                        > zadko zrobi awanture, nawet czesto sie nie upomni- ale swoje pomysli i juz wiec
                                        > ej nigdy do tej restauracji nie przyjdzie.
                                        >
                                        aha, czasem pewni jest to dobre wyjściem, ale najczęściej moim zdaniem należy jednak okazać, że coś jest nie tak, po prostu okazać swoje prawdziwe uczucia, które wywołała dana sytuacja i to najczęściej daje drugiej osobie do myślenia, oczywiście jeżeli posiada jakąś wrażliwość i zmysł moralny

                                        > Piszac Anglik mam na mysli ten archetyp anglika, bo wielu Anglikow jest dosc mo
                                        > rdziatych i zaczepnych, jak slynni bracia Gallagher z Oasis (nota bene z krwia
                                        > irlandzka).
                                        >


                                        --
                                        inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                                        monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                      • 05.12.12, 12:23 Odpowiedz
                        kropidlo5 napisał:

                        byc ostrym i twardym wobec ludzi...

                        > trzeba byc twardym a nie mietkim:D

                        no, no co za idiotyczny, mały fliricik kropidła z rt4

                        btw, nie spodziewała bym się tego po tobie kropidło, widocznie nie znam cie aż tak dobrze, jak myslałam, ale dobrze wiedzieć, że rt4 cię kręci

                        >
                        > spokojnie, tylka taka moja obserwacja.
                        >
                        > mnie osobiscie to nic nie zlosci, po prostu widze zlosc.
                        >
                        > (o kurde, zaczynam brzmiec jak kimjajestem chyba zostane budda)

                        W. bym nie osmieszała na twoim miejscu, tylko skorzystała z psychoterapii u niego
                        --
                        inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                        monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                  • 05.12.12, 12:18 Odpowiedz
                    kropidlo5 napisał:

                    > rt4, skad w Tobie tyle zlosci? Fajnie czasem piszesz, a czasem walisz po oczach
                    > , po co sie tak mocno nakrecac?

                    cichy wielbiciel?

                    --
                    inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                    monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                • 05.12.12, 08:06 Odpowiedz
                  Uwagi pod moim adresem zostawię bez komentarza.Natomiast dobrze byłoby byś przestała wycierać sobie nienawistną gębę Moną i Ledą.
                  Monie zarzucasz opóźnienie w rozwoju,a Ledzie,że jest psychopatką?
                  Obie przy Tobie jawią się jak okazy zdrowia psychicznego i górują nad Tobą inteligencją.
                  Naukowcy ostatnio zbadali,że choroba psychiczna wiąże się z wysoką inteligencją.Twój przypadek
                  potwierdza tylko,że od każdej zasady istnieją wyjątki.
                  Poza tym jesteś faszystką,a faszystów nie lubię.
                  • 05.12.12, 11:54 Odpowiedz
                    szaman.ka napisała:

                    > Uwagi pod moim adresem zostawię bez komentarza.Natomiast dobrze byłoby byś prze
                    > stała wycierać sobie nienawistną gębę Moną i Ledą.
                    > Monie zarzucasz opóźnienie w rozwoju,a Ledzie,że jest psychopatką?
                    > Obie przy Tobie jawią się jak okazy zdrowia psychicznego i górują nad Tobą inte
                    > ligencją.
                    > Naukowcy ostatnio zbadali,że choroba psychiczna wiąże się z wysoką inteligencją
                    > .Twój przypadek
                    > potwierdza tylko,że od każdej zasady istnieją wyjątki.
                    > Poza tym jesteś faszystką,a faszystów nie lubię.

                    Szamanko, dzięki, jesteś super :D
                    --
                    inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                    monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                  • 06.12.12, 14:05 Odpowiedz
                    szaman.ka napisała:

                    >[i] Uwagi pod moim adresem zostawię bez komentarza.Natomiast dobrze byłoby byś prze
                    > stała wycierać sobie nienawistną gębę Moną i Ledą.

                    ----------------

                    A szkoda, ze uwagi pod Twoim adresem rozwieją się jak w eterze. Ciekawe by było zobaczyć jaką formę defensywy przyjmiesz i w jaki sposób bedziesz się bronić. Wszak ponoć terapeuta jesteś, więc masz ogromny zasób wiedzy i mozliowści aby nauczyć czegoś twojego zaburzonego klienta.

                    > Monie zarzucasz opóźnienie w rozwoju,a Ledzie,że jest psychopatką?
                    > Obie przy Tobie jawią się jak okazy zdrowia psychicznego i górują nad Tobą inte
                    > ligencją.


                    Tak to prawda! Przed którą nie da sie cofnąć ani wymazać na linii czasu. Uważam że mona jest po prostu chora psychicznie, diagnozę powinien postawic lekarz specjalista. Jeżeli chodzi o ledę to rzeczywiscie uważam ledę za wybitnie zaburzoną, ale cóż w morzu wszystkie rybki pływają, więc wirtualnie jest mi obojętne czy jest tylko śledziem, czy jest śleziem który udaje rekina.

                    Górują nade mną inteligencją? Mam nadzieję ,że to robią. Inaczej byś mnie nie podczytywała z takimi wypiekami na pućkach...

                    > Naukowcy ostatnio zbadali,że choroba psychiczna wiąże się z wysoką inteligencją
                    > .Twój przypadek
                    > potwierdza tylko,że od każdej zasady istnieją wyjątki.


                    Tak to prawda, zwłaszcza,że inteligencja tych naukowców była na tym samym poziomie co twoja, szamanko.

                    > Poza tym jesteś faszystką,a faszystów nie lubię.

                    Ależ gdzież mi tam do faszystki, nazistką jestem. Zaraz cię wyjmę z pieca- dobrze upieczoną jak bułeczkę.

                  • 08.12.12, 14:04 Odpowiedz
                    Poza tym jesteś faszystką,a faszystów nie lubię.

                    To czy ty mnie lubisz, dziewuszko, czy nie, guzik mnie obchodzi.
                    Natomiast, wtedy gdy szerzysz oszczerstwa pod moim adresem, to podchodzisz pod pragraf karny, za ktorym stoi pewna kara za tego typu podle klamstwo.

                    No coz, ty co do mnie bardzo sie pomylilas, ja natomiast na twoj temat, jak zwykle mam racje!
                • 05.12.12, 12:04 Odpowiedz
                  rt.4 napisała:

                  > Naucz sie w koncu pisac poprawnie. [...]

                  > Poza tym, do jasnej..dajcie sobie kobiety 'siana' i won wam....Od mojej osoby!

                  a czy my ci coś robimy złego? to chyba ty nam? :}


                  > To ze wam odbija, co chwila, i macie jakies powazne problemy w zyciu, z ktorym
                  > i ni jak dac rady nie mozecie, to nie znaczy ze macie uzurpowac sobie jakies pr
                  > awo do wywalania swoich tony brudow- na mnie!

                  swojejtony brudów albo swoich tonbrudów, btw.

                  > Pisze do mony, poniewaz ona sama mnie zaczepia piszac, w kazdym jednym moim pos
                  > cie. A w niektorych wrecz obrzuca wulgaryzmami!

                  ło matko, zamieniam sie w słuch :P
                  w twoich postach raczej nie piszę, bo nie włamuję się na twoje konto
                  po prostu od czasu do czasu odpowiadam na nie w celach samoobronnych

                  > Mam takie samo prawo jak kazdy inny zareagowac na kazde jedno chamstwo!

                  to tak jak ja, prawda?

                  ostatnio jak sobie przypominam, to ty okazałaś się chamska wobec mnie, nawet chyba nie chciało mi si tobie odpisać, bo to byz stek bzdur

                  ja znów chyba tak wiele złego pod twoim adresem nie napisałam (a szkoda :P), byłam zaabsorbowana Ledą i jej kumplami :P

                  >A moje reakcje widocznie sa dosc ostre- na co jej brak agrumentow, wiec ja to wkurza.
                  > Bo gdyby jej argumenty byly choc odrobine sensowne- powstalaby duskusja, a ta
                  > k opieszala rozumowo monia, widac czuje sie glupio, bo nie wie jak ma zareagowa
                  > c...I fantazjuje. Ze wszyskie kobiety odrzucone przez jej fagasa, takie sa zle
                  > na nia,,,,;=)))Bo on taki Rambo...
                  > Slodko to sie nie jawi, i nie brzmi extra zdrowo.
                  >
                  > Jezeli chodzi o sama lede to dziewuszki, leda16...hm, to taki psychol wypuszczo
                  > ny z lancucha na takim forum na jakim wy tu piszecie dobrze WAM ZROBI! Jej funk
                  > cja tu jest czasem super...:=) Wam potrzebny jest bat do wyprostowania wam ich
                  > garbow...!
                  >
                  > No a teraz szczypcie sie dalej, o nic madrego was i tak nie posadzam, wiec nie
                  > bede was podczytywac.
                  >
                  > Pozdrowienia dla shachar...
                  >
                  >
                  >
                  >
                  >


                  --
                  inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                  monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                  • 05.12.12, 12:15 Odpowiedz
                    mona.blue napisała:

                    > rt.4 napisała:

                    > swojej tony brudów albo swoich tonbrudów, btw.
                    >

                    > >A moje reakcje widocznie sa dosc ostre- na co jej brak agrumentow, wiec ja
                    > to wkurza.

                    tak, jesteś super babką, żyleto

                    > > Bo gdyby jej argumenty byly choc odrobine sensowne- powstalaby duskusja,
                    > a tak opieszala rozumowo monia (jakie masz IQ - badałaś sobie? ja tak, mi wyszło tak ok. 140, a i tak nie chciało mi się zbyt wysilać przy tym teście, bo za bardzo mnie nudził :))

                    >, widac czuje sie glupio, bo nie wie jak ma zareagowac...

                    kobito, mi sie po prostu nie chce reagowac na twoje wypociny, tak sa denne

                    >I fantazjuje. Ze wszyskie kobiety odrzucone przez jej fagasa, takie s
                    > a zle na nia,,,,;=)))Bo on taki Rambo...

                    no to przyznaj się tutaj, skoro jesteś taka odważna i szczera, czy masz z Nim coś wspólnego?
                    znasz go?

                    Rambo to raczej był mój ex mąż, na którego zdaje się miałaś tez chrapkę (o ile mi intuicja podpowiada, ale mogę się mylić, szwedko)
                    czy ty jesteś KK?

                    > Slodko to sie nie jawi, i nie brzmi extra zdrowo.

                    naprawdę? :/

                    > > Jezeli chodzi o sama lede to dziewuszki, leda16...hm, to taki psychol wyp
                    > uszczony z lancucha na takim forum na jakim wy tu piszecie dobrze WAM ZROBI! Je
                    > j funkcja tu jest czasem super...:=)

                    o to ty chyba też jesteś psychopatką, skoro tak doceniasz Ledę?

                    Wam potrzebny jest bat do wyprostowania wam ich garbow...!

                    o i sadystka? :]

                    > > No a teraz szczypcie sie dalej, o nic madrego was i tak nie posadzam,

                    z Ledą zaczęła się dziś dość konstruktywna rozmowa

                    wiec nie bede was podczytywac.

                    ufff, co za ulga
                    > >
                    > > Pozdrowienia dla shachar...

                    o! czyżby przyjaciółka?

                    > >
                    >

                    --
                    inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                    monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
          • 04.12.12, 00:01 Odpowiedz
            właśnie te ataki osobiste i takie zajadłe i zacięte
            powiem szczerze nie odnajduje się w takich sytuacjach.
            dzieki za poświecona mi uwagę,
            człowiek błądzi,nie jest doskonały i szuka jakiś dobrych rozwiązań.
            pozdrawiam

            --
            Szanujmy Wspomnienia- nasze najpiękniejsze chwile
          • 04.12.12, 00:42 Odpowiedz
            Dokladnie. Istota to pewien dystans do wlasnej oceny, szczegolnie, gdy dotyczyinnych, kiedy niewiele wiemy o sytuacji poza relacja autora watku.

            W ogole istotny jest tez element zaufania wobec relacji innych osob, a nie kwestionowanie przytaczanych faktow w imie zasady 'ja wiem lepiej, chociaz mnie tam nie bylo'. To jest postawa prowokacyjna i dziecinna zarazem.


            Bronienie swoich racji polega wlasnie glownie na operowaniem faktami, a nie domyslami, czytaniem w myslach, przekrecaniem, manipulacja. To jest zreszta podstawa asertywnej postawy, kierowanie uwagi na fakty. 'powiedziales, ze to i tamto, (fakt), jest to dla mnie przykre (odczucie), nie rob tak (oczekiwanie)'

            Druga osoba moze wyjasnic, ze np miala na mysli cos innego, albo ze nie zauwazyla, nie pomyslala o czyms, ale czesto zdarza sie tak, ze zaprzecza temu co sie stalo, albo obwinia narzucajac jedynie sluszna interpretacje , wtedy nie zostaje nic innego niz zakonczyc dyskusje.

            Mialem takich toksycznych znajomych, ktorzy zawsze wypierali sie wszystkiego albo obwiniali mnie. Zreszta mieli ten problem ze wszystkimi, sklocili sie z wiekszoscia swoich znajomych i zawsze schemat byl ten sam- oni swieci a inni winni i zli. Ja przez ponad 30 lat zycia dorobilem sie jednego wroga- ich wlasnie- a oni sklocili sie ze wszystkimi, ale nadal utrzymywali, ze oni sa ok ale swiat dookola jest zly.

            Ich glowny problem polegal na tym, ze wtracali sie w zycie innych, probowali ich zmieniac, ustawiac pod katem swoich potrzeb, a czlowiek nie dosc ze ma nature taka, ze nie lubi jak mu sie cos nakazuje, to jeszcze robi na przekor. tak wiec podstawowa zasada bronienia swoich racji to wyrazne oddzielenie, gdzie zaczyna sie i konczy moje terytorium i nastepnie nie wlazenie na czyjes poletko i nie pozwolenie, by ktos wlazil na moje- chyba, ze za moja zgoda.

            Sa ludzie i taborety i niektorzy mysla, ze moga wlazic w czyjes zycie z buciorami, ze im sie to nalezy, ale to tylko ich przekonanie, a nie fakt. Ja zwyklem pozwalac wlazic na swoj teren bo niestety wierzylem, ze ktos moze deptac po moim trawniku, choc jak mowie, niewielu tak naprawde probowalo, moze mam szczescie do ludzi a moze to jest dosc rzadkie zjawisko w ogole, ale pewnym chwastom pozwolilem sie rozplenic i to byl moj blad.



            • 04.12.12, 06:33 Odpowiedz
              kropidlo5 napisał:

              > Dokladnie. Istota to pewien dystans do wlasnej oceny, szczegolnie, gdy dotyczy innych, kiedy niewiele wiemy o sytuacji poza relacja autora watku.
              >
              często trudno o dystans, jeżeli widzimy, że ktoś coś ewidentnie robi źle labo co gorsza "wsiada" na nas

              > Bronienie swoich racji polega wlasnie glownie na operowaniem faktami, a nie dom
              > yslami, czytaniem w myslach, przekrecaniem, manipulacja.

              pewnie tak, ale jeżeli ktoś podważa fakty przeze mnie przedstawione, jednym słowem zarzuca mi kłamstwo, to trudno sie nie wściec

              to jest zreszta podstawa asertywnej postawy, kierowanie uwagi na fakty. 'powiedziales, ze to i tamto, (fakt), jest to dla mnie przykre (odczucie), nie rob tak (oczekiwanie)'

              co z tego, że powiem że mi przykro, jak mam wrażenie, że tej osobie w to graj, że wręcz czerpie sadystyczna przyjemność z dowalania mi

              co do oczekiwania zgoda, ale to chyba jak rzucanie grochem o ścianę

              kiedyś na warsztatach spotkałam sie z takim określeniem grupy pewnych ludzi, że są jak małpa na lodowisku, to znaczy że żebyśmy nie wiem co robili, jak asertywnie i uczciwie wobec nich postępowali, to to może nie dać rezultatu, bo oni są po prostu nieprzewidywalni
              >
              > Mialem takich toksycznych znajomych, ktorzy zawsze wypierali sie wszystkiego al
              > bo obwiniali mnie. Zreszta mieli ten problem ze wszystkimi, sklocili sie z wiek
              > szoscia swoich znajomych i zawsze schemat byl ten sam- oni swieci a inni winni
              > i zli. Ja przez ponad 30 lat zycia dorobilem sie jednego wroga- ich wlasnie- a
              > oni sklocili sie ze wszystkimi, ale nadal utrzymywali, ze oni sa ok ale swiat d
              > ookola jest zly.
              >
              > Ich glowny problem polegal na tym, ze wtracali sie w zycie innych, probowali ic
              > h zmieniac, ustawiac pod katem swoich potrzeb, a czlowiek nie dosc ze ma nature
              > taka, ze nie lubi jak mu sie cos nakazuje, to jeszcze robi na przekor. tak wie
              > c podstawowa zasada bronienia swoich racji to wyrazne oddzielenie, gdzie zaczyn
              > a sie i konczy moje terytorium i nastepnie nie wlazenie na czyjes poletko i ni
              > e pozwolenie, by ktos wlazil na moje- chyba, ze za moja zgoda.
              >
              No ja też mam z tym problem, ale na ogół nie po to, aby komuś "przywalić", tylko raczej aby zwrócić mu uwagę na pewne nieprawidłowe rzeczy w jego zachowaniu Ale wiem, wiem, nie jestem Bogiem, ani psychologiem, który to zresztą też działa inaczej - raczej pozwala nam dość samemu do istoty naszych problemów. Wiem, czas z tym przestać.
              >
              >


              --
              inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
              monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
              • 04.12.12, 08:39 Odpowiedz
                Jest roznica miedzy rada/sugestia/konstruktywna krytyka a krytykanctwem i osadzaniem. Rade wypowiada sie w sposob bardzo konretny (okresla o jakie zachowanie czy wydarzenie chodzi), a nie ogolna krytyka 'ty zawsze' 'ty nigdy' 'nikt inny' i tak dalej. Rade czy sugestie przedstawia sie raz czy dwa, a nie truka komus nad uchem to samo dzien i noc. Krytyka moze dotyczyc tylko obszarow, kiedy narusza to sfere innej osoby, konkretnie tej, ktora te krytyke wypowiada. Wyjatkiem jest gdy ktos jest z nami blisko zwiazany, ale to musi byc obustronna relacja bliskosci, no chyba ze wystepuje zagrozenie zycia czy zdrowia czy porzadku publicznego (no ktos obcy zneca sie nad psem albo spi na srodku ulicy).

                Moi toksyczni ex-znajomi lamali wszystkie te zasady. Powtarzali to samo ciagle, z reguly bardzo ogolne zarzuty, typu 'ty zawsze' albo 'ty znowu' a na 'dowod' odkopywali wydarzenia sprzed 10 lat, i to w ogole ich nie dotyczace, nie wiem do dzis zego wlasciwie ode mnie chcieli (chyba moja smierc bylaby dostosowaniem sie do ich rad, bo im sie wszystko nie podobalo, ewentualnie absolutne posluszenstwo i czytanie w ich myslach).
                Wtracali sie ciagle w moje prywatne sprawy (np komentowali z kim powinienem sie kolegowac albo jak ubierac) i mimo mojego wyraznego niezadowolenia ciagle to czynili, a moze wlasnie przez to niezadowolenie, bo ja niestety nie bylem asertywny, tylko sie tlumaczylem, wyjasnialem, im to widac dawalo poczucie przyjemnosci i kontroli. zachowania nie kontrolowali co prawda (bo jakby kontrolowali, to by nie bylo powodow do krytyki) ale moje emocje tak.
                Glupota zupelna z ich strony to byly wieczne pretensje do wszystkich o wszystko, inni mieli szczescie miec obrabiana dupe za plecami, a ja 'zaszczyt' slyszenia wszystkiego w twarz, powtarzali to samo przez lata i ciagle dostawali podobne odpowiedzi i nie ustepowali. A najwazniejsze- moj blad, ze nigdy im tego nie powiedzialem, ale dla mnie nigdy nie byli bliscy, nigdy nie uwazalem ani jego ani tej zony za przyjaciol, choc nawet tak ich nazywalem niby. ale nigdy tak ni czulem, wiec formalnei nie mieli prawa inwazji na moje terytorium. Ale to byl moj blad, ze milczalem. zadawalem sie z nimi ze slepej lojalnosci i troche szantazowany przez toksyczego, ktory wmawial mi ze jestesmy takimi wielkimi przyjaciolmi, choc zachowywal sie jak najgorszy wrog, ale juz dawno spiewano 'boze chron mnie od przyjaciol, z wrogami sobie poradze':))
                Aha, i jeszcze jedna rzecz, jak ktos tak wszystko krytykuje, czepia sie ciagle i tak dalej, to po jakims czasie to czepianie sie staje sie uciazliwym halasem, juz nie slyszysz slow, tylko slyszysz belkot, ktory irytuje jak szczekanie psa za oknem o 4 rano.
                Jak ktos powie cos od czasu do czasu, konretnie, nie natretnie, to go duzo chetniej posluchasz i nawet jak sie wyprzesz odruchowo czy przyjmiesz postawe obronna, to po czasie przemyslisz to i wyciagniesz wnioski. A jak ktos sie ciagle czepia i czepia i od tej i od tamtej, to nie ma szans, zeby szanowac te rady, nawet jesli raz na 10 razy ma racje.
                Tak mialem z tymi toksykami, choc musze orzyznac, ze chyba mieli racje rzadziej niz raz na 10 razy, jakies raz na dwadziescia- tak na chlodno:)
                • 04.12.12, 09:33 Odpowiedz
                  kropidlo5 napisał:

                  > Jest roznica miedzy rada/sugestia/konstruktywna krytyka a krytykanctwem i osadz
                  > aniem. Rade wypowiada sie w sposob bardzo konretny (okresla o jakie zachowanie
                  > czy wydarzenie chodzi), a nie ogolna krytyka 'ty zawsze' 'ty nigdy' 'nikt inny
                  > ' i tak dalej. Rade czy sugestie przedstawia sie raz czy dwa, a nie truka komus
                  > nad uchem to samo dzien i noc. Krytyka moze dotyczyc tylko obszarow, kiedy nar
                  > usza to sfere innej osoby, konkretnie tej, ktora te krytyke wypowiada.

                  Zgadzam się, że krytyka powinna być konstruktywna i na ogół ujawnić się przy przekroczeniu przez drugą osobę naszych granic. Ale w neo przyzwyczaiłam się jeszcze do innego rodzaju krytyki - do zwrócenia komuś uwagi, jeżeli jego zachowanie jest wg mnie niezgodne z wartościami katolickimi, nawet jeżeli mnie osobiście to zachowani nie krzywdzi i pozornie nie krzywdzi innych (pisze pozornie, bo moim zdaniem jednak często w subtelny sposób krzywdzi).


                  Wyjatkiem jest gdy ktos jest z nami blisko zwiazany, ale to musi byc obustronna relacja
                  > bliskosci,

                  co masz na mysli?

                  no chyba ze wystepuje zagrozenie zycia czy zdrowia czy porzadku pub
                  > licznego (no ktos obcy zneca sie nad psem albo spi na srodku ulicy).
                  >
                  > Moi toksyczni ex-znajomi lamali wszystkie te zasady. Powtarzali to samo ciagle,
                  > z reguly bardzo ogolne zarzuty, typu 'ty zawsze' albo 'ty znowu' a na 'dowod'
                  > odkopywali wydarzenia sprzed 10 lat, i to w ogole ich nie dotyczace, nie wiem d
                  > o dzis zego wlasciwie ode mnie chcieli (chyba moja smierc bylaby dostosowaniem
                  > sie do ich rad, bo im sie wszystko nie podobalo, ewentualnie absolutne poslusze
                  > nstwo i czytanie w ich myslach).

                  to dlaczego na to pozwalałeś? nie mieści mi się to w głowie

                  > Wtracali sie ciagle w moje prywatne sprawy (np komentowali z kim powinienem sie
                  > kolegowac albo jak ubierac) i mimo mojego wyraznego niezadowolenia ciagle to c
                  > zynili, a moze wlasnie przez to niezadowolenie, bo ja niestety nie bylem aserty
                  > wny, tylko sie tlumaczylem, wyjasnialem, im to widac dawalo poczucie przyjemnos
                  > ci i kontroli. zachowania nie kontrolowali co prawda (bo jakby kontrolowali, to
                  > by nie bylo powodow do krytyki) ale moje emocje tak.

                  a po co im to tłumaczyłeś, zamiast odsunąć się od nich? tak bardzo ich lubiłeś? dlaczego wobec nich akurat nie byłeś asertywny?

                  > Glupota zupelna z ich strony to byly wieczne pretensje do wszystkich o wszystko
                  > , inni mieli szczescie miec obrabiana dupe za plecami, a ja 'zaszczyt' slyszeni
                  > a wszystkiego w twarz, powtarzali to samo przez lata i ciagle dostawali podobne
                  > odpowiedzi i nie ustepowali.

                  ale jak przyjmowałeś tę krytyke i lpotki - okazywałeś niezadowolenia czy akceptowałeś ten sposób zachowania? i dlaczego tego nie przeciąłeś?

                  A najwazniejsze- moj blad, ze nigdy im tego nie powiedzialem, ale dla mnie nigdy nie byli bliscy, nigdy nie uwazalem ani jego ani tej zony za przyjaciol, choc nawet tak ich nazywalem niby.

                  dlaczego im tego nie powiedziałeś?

                  ale nigdy tak ni czulem, wiec formalnei nie mieli prawa inwazji na moje terytorium. Ale to byl mo
                  > j blad, ze milczalem. zadawalem sie z nimi ze slepej lojalnosci i troche szanta
                  > zowany przez toksyczego, ktory wmawial mi ze jestesmy takimi wielkimi przyjacio
                  > lmi, choc zachowywal sie jak najgorszy wrog, ale juz dawno spiewano 'boze chron
                  > mnie od przyjaciol, z wrogami sobie poradze':))

                  skąd ta ślepa lojalność i czym Cię szantażowali?

                  > Jak ktos powie cos od czasu do czasu, konretnie, nie natretnie, to go duzo chet
                  > niej posluchasz i nawet jak sie wyprzesz odruchowo czy przyjmiesz postawe obron
                  > na, to po czasie przemyslisz to i wyciagniesz wnioski. A jak ktos sie ciagle cz
                  > epia i czepia i od tej i od tamtej, to nie ma szans, zeby szanowac te rady, naw
                  > et jesli raz na 10 razy ma racje.

                  ja tego nie pojmuję, byłeś uzależniony od tej osoby?

                  > Tak mialem z tymi toksykami, choc musze orzyznac, ze chyba mieli racje rzadziej
                  > niz raz na 10 razy, jakies raz na dwadziescia- tak na chlodno:)


                  --
                  inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                  monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                  • 04.12.12, 09:54 Odpowiedz
                    mona.blue napisała:

                    > Wyjatkiem jest gdy ktos jest z nami blisko zwiazany, ale to musi byc obustronna
                    > relacja
                    > > bliskosci,
                    >
                    > co masz na mysli?
                    >

                    To, ze bliskosc jest wzajemna. Kochankowie/przyjaciele musza odczuwac wzajemnosc.


                    >
                    > to dlaczego na to pozwalałeś? nie mieści mi się to w głowie
                    >
                    > a po co im to tłumaczyłeś, zamiast odsunąć się od nich? tak bardzo ich lubiłeś?
                    > dlaczego wobec nich akurat nie byłeś asertywny?
                    >
                    > ale jak przyjmowałeś tę krytyke i lpotki - okazywałeś niezadowolenia czy akcept
                    > owałeś ten sposób zachowania? i dlaczego tego nie przeciąłeś?
                    >
                    > dlaczego im tego nie powiedziałeś?
                    >
                    > skąd ta ślepa lojalność i czym Cię szantażowali?


                    Malo asertywny bylem wobec wszystkich, ale wiekszosc znajomych nie ujezdzala tej slabosci, wiec problem nie istnial. Czy im mowilem? Jako ktos malo asertywny rzadko i malo stanowczo (wlasnie owo tlumaczenie sie) ale ich reakcja byla woda na mlyn nieasertywnosci, bo o ile oni uwazali, ze moga krytykowac kazdy aspekt mojego zycia, to ja mialem prawo milczec, a jak sie odezwalem- to agresja i epitety.
                    Slepa lojalnosc to nawyk wyniesiony z domu, typowe zreszta zachowanie dla osob z rodzin dysfunkcyjnych, a na dodatek techniki manipulacji tego goscia byly akurat 'w punkt', szantaz emocjonalny- ' ja twoj najlepszy przyjaciel, ja dla ciebie najlepiej chce, ja jedyny kto sie troszczy, a ty (i tu lista zarzutow, krytyk, ocen)'.Dodatkowo wszystkim dookola rozpowiadal, jakimi to niby jestesmy przyjaciolmi, choc nie przeszkadzalo mu to ze mnie drwic, ale on laczyl jedno z drugim (drwil z milosci przyjacielskiej)
                    To irracjonalne, ciezko to wyjasnic. Ja po prostu uwazalem, ze mam 'obowiazek' kontynuowac te znajomosc, mimoz e byla chora juz po roku czy dwoch od poczatku, i sygnalizowalo mi to nawet pare osob.
                    Wiecej, zona toksycznego tez to sugerowala, ale po latach toksyczny ja urobil i zaczela sama byc toksyczna, ja mysle ze zwariowala przy nim. byla prosta dziewczyna z kompleksami, a on jej wmowil, ze jest glupia, ze jest z robotniczej rodziny, a on taki elytarny i kobieta zglupiala.

                    Zastanawiam sie w ogole, co z gosciem jest nei tak, bo zawsze podkreslal, jaki to on jest zrownowazony i bez kompleksow, a zarazem wszystkich ciagle obgadywal i wysmiewal, i byl chorobliwie wrecz zazdrosny, kilka znajomosci zerwal na tym tle (np z dnia na dzien urwal znajomosc z gosciem, z ktorymi razem przygotowywali sie na ASP, zreszta pod kierunkiem ojca tego drugiego goscia, malarza. tak sie zlozylo, ze tamten sie dostal a toksycznego odwalili, to toksyczny zerwal z tamtym kontakt i rozpowiadal, ze sie dostal bo ojciec zaplacil lapowke, ze ja juz wtedy nie zauwazalem tak glosnych sygnalow, w milczeniu sie z nim nie zgadalem ale tlumaczylem to na jego korzysc, taki dysonans)
                    • 04.12.12, 10:58 Odpowiedz
                      > Zastanawiam sie w ogole, co z gosciem jest nei tak, bo zawsze podkreslal, jaki
                      > to on jest zrownowazony i bez kompleksow, a zarazem wszystkich ciagle obgadywal
                      > i wysmiewal, i byl chorobliwie wrecz zazdrosny, kilka znajomosci zerwal na tym
                      > tle (np z dnia na dzien urwal znajomosc z gosciem, z ktorymi razem przygotowyw
                      > ali sie na ASP, zreszta pod kierunkiem ojca tego drugiego goscia, malarza. tak
                      > sie zlozylo, ze tamten sie dostal a toksycznego odwalili, to toksyczny zerwal z
                      > tamtym kontakt i rozpowiadal, ze sie dostal bo ojciec zaplacil lapowke, ze ja
                      > juz wtedy nie zauwazalem tak glosnych sygnalow, w milczeniu sie z nim nie zgada
                      > lem ale tlumaczylem to na jego korzysc, taki dysonans)

                      ale to jest totalna hipokryzja , no mega, sam obgadales teraz jakiegos goscia, ale jako kogos kto obgaduje innych. No mega manipulacja , w ktorej ty jestes alfa i omega bo rozstrzygasz kto moze obgadywac , a kto nie.
                      Poza tym kiedys sprawy lapowek byly na porzadku dziennym , jesli chodzi o studia, a teraz nie wiem jak jest, ale porobilo sie tyle platnych licencjatow, ze zamiast lapowki mozna na platne studia, ale to i tak sie placi, tyle ,ze w swietle prawa.
                      No nic , ale przestan tak oceniac wszystkich dookola, jakbys byl jedynym sprawiedliwym posrod znajomych.
                      • 04.12.12, 11:09 Odpowiedz
                        1lapaz
                        > ale to jest totalna hipokryzja , no mega, sam obgadales teraz jakiegos goscia,
                        > ale jako kogos kto obgaduje innych. No mega manipulacja , w ktorej ty jestes al
                        > fa i omega bo rozstrzygasz kto moze obgadywac , a kto nie.
                        > Poza tym kiedys sprawy lapowek byly na porzadku dziennym , jesli chodzi o studi
                        > a, a teraz nie wiem jak jest, ale porobilo sie tyle platnych licencjatow, ze za
                        > miast lapowki mozna na platne studia, ale to i tak sie placi, tyle ,ze w swietl
                        > e prawa.
                        > No nic , ale przestan tak oceniac wszystkich dookola, jakbys byl jedynym sprawi
                        > edliwym posrod znajomych.


                        Po pierwsze, jest roznica miedzy anonimowym forum a realnym zyciem, gdzie ludzi obgaduje sie po nazwisku i do znajomych, roznica drastyczna. Strasznie szlachetne, bronic wirtualnych 'poszkodowanych'.

                        Po drugie, nie obgaduje 'wszystkich' tylko toksycznego i jego zone, i przedstawiam fakty a nie oceny, poza tym jestesmy na forum psychologia i rozmawiamy o asertywnoscin i nadyzywaniu czyjejs przestrzeni itp, wiec czego sie spodziewasz?

                        Po trzecie, na lapowke nie mial zadnych dowodow wiec nie powinien rozpowszechniac insynuacji, a to ty jestes teraz hipokrytka bo nie wiesz nawet o co i o kogo chodzi a sugerujesz lapowki.

                        no boze, co za w ogole oczekiwanie, nie wolno o nikim nic w ogole powiedziec, bo to to samo co ciagle obrabianie dupy wszystkim dookola, no tak, czarno biale myslenie chyba sie pani wlaczylo.

                    • 04.12.12, 11:07 Odpowiedz
                      kropidlo5 napisał:

                      > To, ze bliskosc jest wzajemna. Kochankowie/przyjaciele musza odczuwac wzajemnosc.

                      ok, tylko już się pogubiłam od czego wyszliśmy
                      jeżeli bliskość jest wzajemna to co implikuje?
                      >
                      > to dlaczego na to pozwalałeś? nie mieści mi się to w głowie
                      > >
                      > > a po co im to tłumaczyłeś, zamiast odsunąć się od nich? tak bardzo ich lu
                      > biłeś?
                      > > dlaczego wobec nich akurat nie byłeś asertywny?
                      > >
                      > > ale jak przyjmowałeś tę krytyke i lpotki - okazywałeś niezadowolenia czy
                      > akcept
                      > > owałeś ten sposób zachowania? i dlaczego tego nie przeciąłeś?
                      > >
                      > > dlaczego im tego nie powiedziałeś?
                      > >
                      > > skąd ta ślepa lojalność i czym Cię szantażowali?
                      >
                      >
                      > Malo asertywny bylem wobec wszystkich, ale wiekszosc znajomych nie ujezdzala te
                      > j slabosci, wiec problem nie istnial.

                      Ty mało asertywny? wtf?

                      Czy im mowilem? Jako ktos malo asertywny rzadko i malo stanowczo (wlasnie owo tlumaczenie sie) ale ich reakcja byla woda na mlyn nieasertywnosci, bo o ile oni uwazali, ze moga krytykowac kazdy aspekt mojego zycia, to ja mialem prawo milczec, a jak sie odezwalem- to agresja i ep
                      > itety.

                      Chyba zaczynam rozumieć, ja miałam to samo z ex - on mógł mnie krytykować, ja jego nie - bo był agresywny odwet

                      > Slepa lojalnosc to nawyk wyniesiony z domu, typowe zreszta zachowanie dla osob
                      > z rodzin dysfunkcyjnych,

                      znam to, a czy próbowałeś pozbyć sie syndromu DDA/DDD poprzez terapię?

                      a na dodatek techniki manipulacji tego goscia byly akurat 'w punkt', szantaz emocjonalny- ' ja twoj najlepszy przyjaciel, ja dla ciebie najlepiej chce, ja jedyny kto sie troszczy, a ty (i tu lista zarzutow, krytyk, ocen)'.

                      wtf, to dlaczego nie powiedziałeś jemu/jej że nie jest Twoim najlepszym przyjacielem?
                      dlaczego pozwalałeś jemu/jej na znęcanie sie nad Tobą?

                      Dodatkowo wszystkim dookola rozpowiadal, jakimi to niby jestesmy przy
                      > jaciolmi, choc nie przeszkadzalo mu to ze mnie drwic, ale on laczyl jedno z dru
                      > gim (drwil z milosci przyjacielskiej)

                      co masz na myśli? i dlaczego podtrzymywałeś ten mit, że jest Twoim przyjacielem
                      co to znaczy, że drwił z miłości przyjacielskiej? czy to może jednak była kobieta, a nie facet?

                      > To irracjonalne, ciezko to wyjasnic. Ja po prostu uwazalem, ze mam 'obowiazek'
                      > kontynuowac te znajomosc, mimoz e byla chora juz po roku czy dwoch od poczatku,
                      > i sygnalizowalo mi to nawet pare osob.

                      na czym polegał ten obowiązek? z czego wynikał? dlaczego uważasz, że była chora? dlaczego nic z tym nie zrobiłeś przez tyle lat?

                      > Wiecej, zona toksycznego tez to sugerowala, ale po latach toksyczny ja urobil i
                      > zaczela sama byc toksyczna, ja mysle ze zwariowala przy nim.

                      ??? trochę zawile piszesz, co to znaczy zwariowała przy nim? i co do tego ma ta żona?

                      byla prosta dziewczyna z kompleksami, a on jej wmowil, ze jest glupia, ze jest z robotniczej rod
                      > ziny, a on taki elytarny i kobieta zglupiala.

                      ta niby żona? kim ona była/jest?

                      > Zastanawiam sie w ogole, co z gosciem jest nei tak, bo zawsze podkreslal, jaki
                      > to on jest zrownowazony i bez kompleksow, a zarazem wszystkich ciagle obgadywal
                      > i wysmiewal, i byl chorobliwie wrecz zazdrosny,

                      kto, ten mąż? chyba w tym punkcie juz całkiem sie pogubiłam

                      kilka znajomosci zerwal na tym tle (np z dnia na dzien urwal znajomosc z gosciem, z ktorymi razem przygotowywali sie na ASP, zreszta pod kierunkiem ojca tego drugiego goscia, malarza.

                      ten mąż toksycznej babki, która Cię krytykowała, czy kto?

                      tak sie zlozylo, ze tamten sie dostal a toksycznego odwalili, to toksyczny zerwal z
                      > tamtym kontakt i rozpowiadal, ze sie dostal bo ojciec zaplacil lapowke, ze ja
                      > juz wtedy nie zauwazalem tak glosnych sygnalow, w milczeniu sie z nim nie zgada
                      > lem ale tlumaczylem to na jego korzysc, taki dysonans)

                      mam prośbę, jak naprawę chcesz mi to wytłumaczyć, jak prosiłam Cie o to wczoraj w mailu, to napisz proszę jaśniej, bo od połowy tego wpisu juz nic nie rozumiem, a nawet z niczym sobie tego nie kojarzę


                      --
                      inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                      monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                      • 04.12.12, 11:20 Odpowiedz
                        Chodzi o to, ze ja nie mialem pojecia o swoich 'dysfunkcjach' typu brak asertywnosci do niedawna, cos tam czulem ze jest nie tak, ale nie wiedzialem co, mialem pelno blednych przekonan (czesc mam nadal tylko uswiadomionych).
                        Jesli wychodzisz z domu rodzinnego z takimi przekonaniami to mozesz wpasc w rozne pulapki zyciowe.Takowaz byla ta 'przyjazn'. To nie staje sie nagle, tylko metoda malych krokow i tez metoda malych krokow czlowiek oswaja sie z patologicznymi rzeczami, bo nie ma umiejetnosci, by zapobiec, czy wczesniej czy pozniej.

                        Na przyklad zaczyna sie od podsmiewania sie w towarzystwie. Ja mowie 'czemu sie ze mnie podsmiewasz' i slysze, ze nie mam poczucia humoru i jestem zly. Krok pierwszy zrobiony, pole zdobyte, potem juz sa drwiny, nieustajaca krytyka, potem publiczna krytyka i tak dalej.

                        Piszac 'malo asertywny' mam na mysli prawdziwa asertywnosc. Ja cesto reagowalem na zle zachowania, ale to nie bylo asertywne. asertywnosc to krotki, konretny komunikat i zdarta plyta albo konsekwencje.
                        Ja natomiast tlumaczylem sie, usprawiedliwialem, albo milczalem. Czasami dla odmiany zbieralo sie i wywalalem wszystko na raz, o wiele za pozno.

                        ak czy owak ta znajomosc to przeszlosc, ale byla modelowym przykladem tego, jak nie nalezy sie bronic i w ogole postepowac, z obu stron.
przejdź do: 1-100 101-200 201-300 301-342
(101-200)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.