• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

W jaki sposób bronić swoich racji Dodaj do ulubionych

  • 03.12.12, 22:25
    nie obrażając przy tym innych osób ?
    Czy to jest możliwe ?

    --
    Szanujmy Wspomnienia- nasze najpiękniejsze chwile
    Zaawansowany formularz
    • 03.12.12, 22:50
      Oczywiście,że jest możliwe. Jaki masz problem ? Opisz go szerzej .
      • 03.12.12, 23:16
        może tak ogólnie napiszę w kilku słowach :
        uczestniczymy w dyskusjach forumowych podajemy jakiś temat
        do rozmowy - no temat trudny dotyczący spraw religii lub polityki.
        każdy człowiek ma inne zdanie i wszystko przebiegałoby prawidłowo
        gdyby zachowany był kontrolowana forma wypowiedzi.
        gdy w grę wchodzą emocje ludzie zachowują się w irracjonalny sposób.
        puszczają nerwy i zaczyna się niekulturalna pyskówka.
        i jeszcze jedno gdy wśród dyskutantów są nam osoby w jakiś sposób bliskie
        a są wobec siebie w opozycji jakie zająć stanowisko - bycie neutralnym jak powietrze ?
        to na razie tyle jeżeli masz jakąś radę w/w posłucham i poczytam.

        --
        Szanujmy Wspomnienia- nasze najpiękniejsze chwile
        • 03.12.12, 23:43
          Każdy ma prawo do swojego zdania i to,że ktoś ma odmienne zdanie nie powinno być powodem do obrażania się.Takie obrażanie się na kogoś tylko dlatego,że ten ma inne zdanie jest objawem skrajnego narcyzmu i u takich narcystycznych osób powoduje ataki wściekłości.
          Wiele konfliktów powstaje z powodu nieumiejętności dyskusji. Zupełnie inaczej jest odbierane gdy ktoś pisze swój pogląd w takiej formie; ja mam odmienne zdanie od Twojego na ten temat,
          albo; ja myślę tak o tym.....,a nie w sposób atakujący ;nie masz racji,to jest inaczej.......
          Jeśli ktoś pisze,że ten drugi nie ma racji,to stawia się w pozycji sędziego i przypisuje sobie patent na posiadanie racji i taki sposób prowadzenia dyskusji jest obraźliwy.Najgorszym błędem w takich forumowych dyskusjach jest dewaluowanie osoby,która ma odmienne poglądy.Wtedy już nie atakuje się poglądów tylko osobę.
          • 03.12.12, 23:50
            Szamanko, mam prośbę. Powiedz w takim razie co zrobić, gdy ktoś notorycznie, niewybrednie obraża Cie na forum.
            I co robić, gdy nikt nie stanie w Twojej obronie - jak to odbierać? Mi się wydaje, że prawdziwy przyjaciel powinien stanąć w obronie obrażanej przyjaciółki, a jeżeli tego nie robi to jest bardzo nie fair. I nie wiem co o tym myśleć, bo myślę jak najgorzej.
            --
            inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
            monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
            • 04.12.12, 00:10
              Widziałam te ataki.Przykro mi,że Cię coś takiego spotyka.
              Nie wiem co Ci poradzić,bo ta osoba aż kipi nienawiścią i obawiam się,że niewiele tutaj pomoże.
              Jej najpoważniejszy zarzut,to taki,że kiedyś przeprosiłaś Ledę. To,że ona nienawidzi Ledy stanowi jej zdaniem powód do ataku na Ciebie,za to,że uznałaś za stosowne ją przeprosić.A co ją to obchodzi ?
              Niepotrzebnie próbujesz jej wyjaśniać swoje powody i motywy działania.
              Jedyna rada,to zakwalifikować jej posty do postów nieprzyjaciół i wcale ich nie czytać ,by się nie denerwować.To jest osoba chora z nienawiści.
              • 04.12.12, 06:12
                szaman.ka napisała:

                > Widziałam te ataki.Przykro mi,że Cię coś takiego spotyka.
                > Nie wiem co Ci poradzić,bo ta osoba aż kipi nienawiścią i obawiam się,że niewie
                > le tutaj pomoże.
                > Jej najpoważniejszy zarzut,to taki,że kiedyś przeprosiłaś Ledę. To,że ona niena
                > widzi Ledy stanowi jej zdaniem powód do ataku na Ciebie,za to,że uznałaś za sto
                > sowne ją przeprosić.A co ją to obchodzi ?

                No właśnie, ja tego nie rozumiem. Nie zauważyłam, a raczej nie zastanawiałam się nad tym, że Ledy też nienawidzi, cenna podpowiedź.
                Zastanawiam się tylko dlaczego, akurat mnie i Ledy. Czyżby chodziło o pewna osobę?

                Ale pisząc tego posta miałam też na uwadze Ledę, ona też ostatnio mnie w niewybredny sposób zaatakowała, chociaż trzeba przyznać, że z nią wymiana zadań na ogół jest krótka i treściwa, oraz że dotyczy w zasadzie przede wszystkim pewnej osoby, którą ja i ona się interesujemy od lat.

                > Niepotrzebnie próbujesz jej wyjaśniać swoje powody i motywy działania.

                dlaczego?

                > Jedyna rada,to zakwalifikować jej posty do postów nieprzyjaciół i wcale ich nie
                > czytać ,by się nie denerwować.

                właśnie to zrobiłam, ale trudno nie czytać, co ona tam znów wysmarowała za paszkwil na mnie

                To jest osoba chora z nienawiści.

                ciekawa jestem jaki ma powód nienawidzić mnie, czy jej osobiście "coś zrobiłam", czy to taki zapiekły atak przeciwko "dewotce"?
                --
                inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                • 04.12.12, 09:37
                  > > Niepotrzebnie próbujesz jej wyjaśniać swoje powody i motywy działania.
                  >
                  > dlaczego?

                  Ponieważ tak w istocie, to ta osoba nie zamierza w żaden sposob poznac jej stanowisko. Chce poczuć przewage, władzę, moze zafundowac sobie uznanie, zaspokajając narcystyczne deficyty. Byc moze zycie osobiste tej osoby, to pasmo emocjonalnej deprywacji i żeby poczuć, ze ktoś nie jest wobec niej obojętny, musi sprowokowac, zaczepić, obrazić.
                  Ja zwykle wszelkie ataki na siebie postrzegam jako wyraz splątania emocjonalnego osoby ofensywnie zachowującej sie wobec mnie. Mowie, o atakach na mnie, nie kontr-argumentach w dyskusji.
                  Czesto agresja jest wyrazem niskiej zlozonosci poznawczej, chodzi tu o odrzucanie prawdy niewygodnej dla wlasnych, utrwalonych poglądow lub zintegrowanego systemu wartosci. Paradoksalnie - wtedy atak jest jedynym sposobem na unikniecie dysonansu i podważenia wlasnej tozsamosci.
                  Wreszcie - wyparte przez atakujacych uczucia empatii, naturalnej zdolnosci do wybaczania innym ich innosci. To wyparcie, to element przezywanych zastepczo emocji z dziecinstwa, np. limitowania lub warunkowania akceptacji przez wymagającego rodzica.
                  Jak rozmawiać z przemocowcem?
                  Mona, Ty masz swoj silny system wartosci, wiec wiesz ile jestes warta i skad czerpać wsparcie.
                  Mozna tez cwiczyc sie w komunikacji asertywnej (Marshall Rosenberg), czyli jednak otworzyć się, doznac emocji agresora, zaakceptowac jego prawo do ich wyrazenia.
                  Jesli zaakceptujemy prawo agresora do wyrazenia gniewnej emocji, to pozwolimy mu odczuć zablokowane współczucie wobec siebe samego. To jest trudne, ale niezwykle skuteczne.
                  Oczywiście nie w 100% wobec kazdego. Pamietajmy, ze przekaz na forum jest jedynie pismem - nie widac emocji, nie słychac słów. Tak, ze jest głeboko zafałszowany.
                  --
                  Prawda ma wartość tylko dla tych, którzy są w stanie ją pojąć.
                  • 04.12.12, 10:11
                    to.niemozliwe napisał:

                    > Ponieważ tak w istocie, to ta osoba nie zamierza w żaden sposob poznac jej stan
                    > owisko. Chce poczuć przewage, władzę, moze zafundowac sobie uznanie, zaspokajaj
                    > ąc narcystyczne deficyty. Byc moze zycie osobiste tej osoby, to pasmo emocjonal
                    > nej deprywacji i żeby poczuć, ze ktoś nie jest wobec niej obojętny, musi sprowo
                    > kowac, zaczepić, obrazić.

                    to chyba tym bardziej powinieneś po prostu powiedzieć - nie życzę sobie tego rodzaju zachowania, a nie udowadniać, że nie jesteś wielbłądem?

                    > Ja zwykle wszelkie ataki na siebie postrzegam jako wyraz splątania emocjonalneg
                    > o osoby ofensywnie zachowującej sie wobec mnie. Mowie, o atakach na mnie, nie k
                    > ontr-argumentach w dyskusji.

                    chyba za bardzo utożsamiasz sie z agresorem, tłumaczysz sobie jej motywy zamiast zająć sie tym, co Ty czujesz - znam to, maiłam to samo jako osoba współuzależniona - w istocie wtedy zamiast skupiać sie na sobie skupiamy sie na tej drugiej osobie

                    > Czesto agresja jest wyrazem niskiej zlozonosci poznawczej, chodzi tu o odrzucan
                    > ie prawdy niewygodnej dla wlasnych, utrwalonych poglądow lub zintegrowanego sys
                    > temu wartosci. Paradoksalnie - wtedy atak jest jedynym sposobem na unikniecie d
                    > ysonansu i podważenia wlasnej tozsamosci.

                    pewnie tak, ale dlaczego pozwalasz na atak - dlaczego nie skontrujesz go?

                    > Wreszcie - wyparte przez atakujacych uczucia empatii, naturalnej zdolnosci do w
                    > ybaczania innym ich innosci.

                    To wyparcie, to element przezywanych zastepczo emocji z dziecinstwa, np. limitowania lub warunkowania akceptacji przez wymagające go rodzica.

                    co chciałeś przez to wyrazić - rozumiem, że agresor wypiera empatię, co jest spowodowane kompensacja dzieciństwa - czy tak? ale moim zdaniem to go nie usprawiedliwia. niech sobie inaczej to kompensuje - niech idzie na terapię DDA/DDD, którą ta osoba tak wyśmiewa i opluwa, zamiast wyżywać się praktycznie na wszystkich mających problemy, tu na forum, a szczególnie na mnie - mówię w tej chwili o Ledzie

                    > Jak rozmawiać z przemocowcem?
                    > Mona, Ty masz swoj silny system wartosci, wiec wiesz ile jestes warta i skad cz
                    > erpać wsparcie.

                    Niemozliwe, to czego mnie nauczono na terapii dal ofiar przemocy, to to że z przemocowcem się nie rozmawia, tylko odseparowuje się od niego/niej. Przemocowiec ma cechy psychopatyczne i nie wygrasz z nim/z nią, bo TY nie masz takich cech i dlatego on/ona zawsze weźmie górę w każdej dyskusji czy kłótni - po pierwsze nie przejmuje sie Twoimi odczuciami, więc wali na oślep, po drugie jest bezwzględny/bezwzględa i nie przebiera w środkach, które Ty ograniczasz, po trzecie sprawia mu/jej przyjemność niszczenia Ciebie i innych, co nota bene zakrawa już na sadyzm - jednym słowem, co byś nie zrobił, to Cię udupi.

                    > Mozna tez cwiczyc sie w komunikacji asertywnej (Marshall Rosenberg), czyli jedn
                    > ak otworzyć się, doznac emocji agresora, zaakceptowac jego prawo do ich wyrazen
                    > ia.
                    > Jesli zaakceptujemy prawo agresora do wyrazenia gniewnej emocji, to pozwolimy m
                    > u odczuć zablokowane współczucie wobec siebe samego. To jest trudne, ale niezwy
                    > kle skuteczne.
                    > Oczywiście nie w 100% wobec kazdego. Pamietajmy, ze przekaz na forum jest jedyn
                    > ie pismem - nie widac emocji, nie słychac słów. Tak, ze jest głeboko zafałszowa
                    > ny.


                    --
                    inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                    monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                    • 04.12.12, 10:20
                      mona.blue napisała:
                      >
                      > > Mozna tez cwiczyc sie w komunikacji asertywnej (Marshall Rosenberg), czyl
                      > i jedn ak otworzyć się, doznac emocji agresora, zaakceptowac jego prawo do ich w
                      > yrazen ia.

                      To życzę powodzenia.

                      Ja próbowałam sobie latami poradzić przy pomocy kursów asertywności radzić z przemocowcem, którym był mój mąż, a do czego to doprowadziło to wiesz - przemoc tylko narastała, w końcu ciosem karate udrzył mnie w podstawę szyji mnie, aż z bólu się skręciłam, a teraz dowiaduję się od terapeutek, że gdyby trafił w odpowiednie miejsce to mógł mnie tym ciosem zabić na miejscu.

                      > > Jesli zaakceptujemy prawo agresora do wyrazenia gniewnej emocji, to pozwo
                      > limy mu odczuć zablokowane współczucie wobec siebe samego. To jest trudne, ale
                      > niezwykle skuteczne.

                      masz zamiar terapeutyzować swoje go agresora? nie lepiej zostawić to specjalistom? jesteś taki szlachetny czy taki naiwny?

                      > > Oczywiście nie w 100% wobec kazdego. Pamietajmy, ze przekaz na forum jest
                      > jedynie pismem - nie widac emocji, nie słychac słów. Tak, ze jest głeboko zafa
                      > łszowany.

                      tak do końca nie jest zafałszowany, bardzo dużo mozna wyczytać "pomędzy literakmi", niezaleznie od tego, jak kto sie kreuje
                      >
                      >


                      --
                      inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                      monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                      • 04.12.12, 10:32
                        mona.blue napisała:

                        [...] i poradzić przy pomocy kursów asertywności radzić z przemocowcem, którym był mój mąż, a do czego to doprowadziło to wiesz - przemoc tylko narastała, w końcu ciosem karate udrzył mnie w podstawę szyji mnie, aż z bólu się skręciłam, a teraz dowiaduję się od terapeutek, że gdyby trafił w odpowiednie miejsce to mógł mnie tym ciosem zabić na miejscu.
                        >
                        Ale co cię nie zabije, to cie wzmocni, bo w efekcie ten konkretny fakt spowodował, że poszłam na terapie dla ofiar przemocy i osób współuzależnionych, do której to terapii nie dawałam się wcześniej namówić koledze przez lata, a raczej zaczynałam i przerywałam terapię, gdy dochodziło do rozmowy o odseparowaniu się od krzywdziciela, czyli do rozmowy nt. rozwodu - wydawało mi się to sprzeczne z tzw. wartościami katolickimi. Swoją drogą, to postawa KK w tej kwestii jest dla mnie naganna - nakłania się kobiety, by latami trwały w niszczących związkach, bite, poniżane, wykorzystywane seksualnie, fizycznie i psychicznie maltretowane.
                        Pamiętam, jak szukałam czegoś w necie na temat stosunku kościoła do rozwodów kobiet maltretowanych w małżeństwach - nie znalazłam dosłownie nic pozytywnego, a nawet prawie nic nie znalazłam - oficjalnie kościół "nabiera wody w usta", nie wypowiada sie na ten temat.
                        Poszłam też do księdza w mojej parafii i opowiedziałam w skrócie moja historię, chcąc się dowiedzieć, czy w takim przypadku mam prawo się rozwieść. Nie pamiętam dokładnie rozmowy, ale powiedział że nie. Inny ksiądz z parafii, podczas kolędy powiedział, że mi współczuje - i nic więcej, żadnej propozycji pomocy czy wsparcia.
                        Jedyna kobietą z kościoła, która walczy z tą patologia, jest siostra Małgorzata Chmielewska, za co ja niezwykle cenię i której postawa wsparła moje poszukiwania wyjścia z sytuacji.

                        > > > Jesli zaakceptujemy prawo agresora do wyrazenia gniewnej emocji, to
                        > pozwo
                        > > limy mu odczuć zablokowane współczucie wobec siebe samego. To jest trudne
                        > , ale
                        > > niezwykle skuteczne.
                        >
                        > masz zamiar terapeutyzować swoje go agresora? nie lepiej zostawić to specjalist
                        > om? jesteś taki szlachetny czy taki naiwny?
                        >
                        > > > Oczywiście nie w 100% wobec kazdego. Pamietajmy, ze przekaz na foru
                        > m jest
                        > > jedynie pismem - nie widac emocji, nie słychac słów. Tak, ze jest głebok
                        > o zafa
                        > > łszowany.
                        >
                        > tak do końca nie jest zafałszowany, bardzo dużo mozna wyczytać "pomędzy literak
                        > mi", niezaleznie od tego, jak kto sie kreuje
                        > >
                        > >
                        >
                        >


                        --
                        inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                        monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                        • 04.12.12, 10:44
                          mona.blue napisała:

                          [...] oficjalnie kościół "nabiera wody w usta", nie
                          > wypowiada sie na ten temat. [...]

                          > Jedyna kobietą z kościoła, która walczy z tą patologia, jest siostra Małgorzata
                          > Chmielewska, za co ja niezwykle cenię i której postawa wsparła moje poszukiwan
                          > ia wyjścia z sytuacji.

                          Na szczęście Bóg jest ponad tym wszystkim, bo gdy ten kolega znów prosił mnie, żebym przemyślała sprawę rozwodu, to ja zgodziłam się tym razem i oprócz terapii, w której byłam od pół roku, postanowiłam rozeznać sprawę na rekolekcjach ignacjańskich. Pojechałam do Częstochowy na te rekolekcje i to był strzał w dziesiątkę. Te rekolekcje polegaąa na medytowaniu słowa Bożego, rozeznawaniu powołania i woli Boże w naszym życiu oraz rozmowach z kierownikiem duchowym, odprawia sie je w 5 dniowym całkowitym milczeniu (oprócz 15 min konsultacji z kierownikiem duchowy, rzecz jasna:)).
                          Tym razem miałam szczęście (a raczej myslę, że to Bóg tak tym pokierował) trafić na niezwykle mądrego, starannie wykształconego w Polsce i za granicą, życzliwego księdza, który po usłyszeniu mojej historii powiedział wprost, że dobrze zrobiłam, że złożyłam pozew o rozwód, żebym jak najszybciej złożyła pozew o stwierdzenie małżeństwa, dał nadzieję, że uzyskam to "unieważnienie", dodatkowo stwierdził, że ex powinien sobie "napakować lodu w spodnie", a nie przymuszać mnie do seksu.
                          Ten zakonnik, jezuita, jak to teraz widzę, uratował mi życie. Myślę, że to sam Chrystus mnie do Niego skierował. Jestem mu bardzo wdzięczna.

                          --
                          inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                          monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                    • 04.12.12, 10:24
                      Tez mam problemy ze zrozumieniem tego, z tym jak to celnie okreslilas utozsamianiem sie z agresorem, szukaniem jego motywow i zaniedbaniem wlasnych uczuc. Kiedys pisal cos podobnego Msqui zdaje sie, ze mozna sie usmiechnac do agresora i rozladowac jego agresje, albo ze agresor moze ma powody do agresji bo np w naszym zachowaniu czuje zla energie.
                      Ok rozumiem otwarcie na inna osobe, ale gdzies lezy chyba granica, powiedzenia 'nie, nie pozwalam'.
                      W literaturze to sie nazywa roznie, metoda RET albo metoda FUO, o tym tez mowi cala rozdzial pt asertywnosc: mowic o swoim uczuciu zwiazanym z danym faktem i swoim oczekiwaniu, nawet metoda zdartej plyty, a jak sie nie da to oddalenie sie.


                      Aczkolwiek zgadzam sie, ze w pewnym sensie agresja i krytyka to ukryty komplement, bo czesto wynika z zazdrosci, poczucia gorszosci i checi 'dokopania' osobie, o ktorej w glebi duszy myslimy, ze jest lepsza od nas- i dlatego chcemy sciagnac ja w dol do 'naszego' poziomu.
                      • 04.12.12, 10:52
                        kropidlo5 napisał:

                        > Tez mam problemy ze zrozumieniem tego, z tym jak to celnie okreslilas utozsamia
                        > niem sie z agresorem, szukaniem jego motywow i zaniedbaniem wlasnych uczuc. Kie
                        > dys pisal cos podobnego Msqui zdaje sie, ze mozna sie usmiechnac do agresora i
                        > rozladowac jego agresje, albo ze agresor moze ma powody do agresji bo np w nasz
                        > ym zachowaniu czuje zla energie.

                        to się nazywa współuzależnienie, polecam swojego bloga :)
                        a tak na poważnie to Ty jesteś najważniejszą osobą w swoim życiu (po Bogu) i powinieneś zadbać najpierw o swoje potrzeby, nie o cudze (istota współuzależnienia) - te sławne, bulwersujące zdanie, słyszane przed każdym lotem - "załóż najpierw maskę tlenową sobie, a potem dziecku", bo inaczej zginiecie oboje

                        > Ok rozumiem otwarcie na inna osobe, ale gdzies lezy chyba granica, powiedzenia
                        > 'nie, nie pozwalam'.
                        nie zrozumiałam, co masz na mysli - granica, że można czy nie można powiedzieć "nie, nie pozwalam"?

                        > W literaturze to sie nazywa roznie, metoda RET albo metoda FUO, o tym tez mowi
                        > cala rozdzial pt asertywnosc: mowic o swoim uczuciu zwiazanym z danym faktem i
                        > swoim oczekiwaniu, nawet metoda zdartej plyty, a jak sie nie da to oddalenie sie.

                        tak, to wszystko super, ale w stosunku do "normalnych" osób, w przypadku osób o cechach psychopatycznych moim zdaniem to działa tylko do pewnego momentu, przy eskalacji konfliktu przeradza sie w akt przemocy
                        >
                        > Aczkolwiek zgadzam sie, ze w pewnym sensie agresja i krytyka to ukryty kompleme
                        > nt, bo czesto wynika z zazdrosci, poczucia gorszosci i checi 'dokopania' osobie
                        > , o ktorej w glebi duszy myslimy, ze jest lepsza od nas- i dlatego chcemy sciag
                        > nac ja w dol do 'naszego' poziomu.

                        WTF?



                        --
                        inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                        monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                        • 04.12.12, 11:01
                          WTF

                          Chodzi o to, ze jak ktos ciagle mnie krytykuje to moze byc tak dlatego, ze jest zazdrosny. To taka hipoteza, ktora zapewne czesto jest prawdziwa. Ktos moze mnie po prostu nie lubic, ale taki z reguly raczej pojdzie gdzies indziej. a taki ambiwalentny stosunek, ze ktos nie zostawi cie w spokoju a zarazem ciagle krytykuje to objaw jakichs obaw, poczucia gorszosci, tak mi sie wydaje.

                          Tak jak mowia 'prawdziwych przyjaciol poznaje sie w biedzie' ja slyszalem inne, ze prawdziwych przyjaciol poznaje sie w szczesciu, jak cos ci sie uda to przyjaciele beda sie cieszyc razem z toba, a jak ktos zazdrosci to bedzie czul sie zle z twoim sukcesem, umniejszal go, relatywizowal itp.

                          • 04.12.12, 11:18
                            kropidlo5 napisał:

                            > Chodzi o to, ze jak ktos ciagle mnie krytykuje to moze byc tak dlatego, ze jest
                            > zazdrosny.

                            wiesz, nigdy nie pomyślałam o tym
                            ja rzadko bywam zazdrosna o takie zwykłe rzeczy jak uroda, pieniądze, sukces, rzeczy materialne i może dlatego trudno mi odkryć tę ukryta zazdrość u innych
                            tylko, że jeżeli ktoś jest zazdrosny, to dlaczego ciągle krytykuje? "coś mu to robi" jak w slangu mówią psychoterapeuci? dlaczego nie walczy ze swoją zazdrością albo nie odsunie się od tej osoby, której zazdrości, co byłoby moim zdaniem uczciwszym i zdrowszym rozwiązaniem?

                            To taka hipoteza, ktora zapewne czesto jest prawdziwa. Ktos moze mn
                            > ie po prostu nie lubic, ale taki z reguly raczej pojdzie gdzies indziej.

                            aha :)

                            a taki> ambiwalentny stosunek, ze ktos nie zostawi cie w spokoju a zarazem ciagle kryt
                            > ykuje to objaw jakichs obaw, poczucia gorszosci, tak mi sie wydaje (miałam taką koleżnkę w pracy - niby udawał przyjaźń, a w rezultacie chyba mi bardzo zazdrościła, teraz sobie uświadamiam, ze mam tez taka przyjaciółkę - i co z tym fantem zrobić?)

                            >
                            > Tak jak mowia 'prawdziwych przyjaciol poznaje sie w biedzie'

                            ja slyszalem inne, ze prawdziwych przyjaciol poznaje sie w szczesciu, jak cos ci sie uda to przyj
                            > aciele beda sie cieszyc razem z toba, a jak ktos zazdrosci to bedzie czul sie z
                            > le z twoim sukcesem, umniejszal go, relatywizowal itp.

                            masz rację, nie pomyślałam o tym wczesniej - to chyba wyższy stopień przyjażni niz ten pierwszy
                            >


                            --
                            inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                            monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                    • 04.12.12, 11:30
                      mona.blue napisała odpowiadając to.niemozliwe:
                      > > Ponieważ tak w istocie, to ta osoba nie zamierza w żaden sposob poznac je
                      > j stan
                      > > owisko. Chce poczuć przewage, władzę, moze zafundowac sobie uznanie, zasp
                      > okajaj
                      > > ąc narcystyczne deficyty. ...
                      >
                      > to chyba tym bardziej powinieneś po prostu powiedzieć - nie życzę sobie tego ro
                      > dzaju zachowania, a nie udowadniać, że nie jesteś wielbłądem?

                      Można powiedzieć nie życzę sobie tego rodzaju zachowania, ale nie da się zmusić agresora do zmiany postępowania. Można naskarżyć do moderacji czy administracji, ale nie wiadomo z jakim skutkiem, można przy grubszych oszczerstwach wstąpić na drogę prawną
                      • 04.12.12, 11:40
                        apersona napisała:

                        > Można powiedzieć nie życzę sobie tego rodzaju zachowania, ale nie da się zmusić
                        > agresora do zmiany postępowania. Można naskarżyć do moderacji czy administracj
                        > i, ale nie wiadomo z jakim skutkiem, można przy grubszych oszczerstwach wstąpić
                        > na drogę prawną

                        ok, na ogół z miernym skutkiem, bo jakoś nie widzę, żeby ktoś z moderacji czy administracji interweniował, przynajmniej w przypadku ostatnich pyskówek
                        co do drogi prawnej to Chrześcijanin się nie sądzi

                        bardziej mi chodziło o realna sytuację, gdy mamy możliwość zastosować inne środki, i których pisałam i pisał Kropidło- dlaczego ich nie stosujemy?


                        --
                        inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                        monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                        • 04.12.12, 12:00
                          Nie potrzebnie odbierasz sama sobie możliwość zastosowania takiego środka obrony. Nie życzę ci żebyś kiedykolwiek była w takiej sytuacji, ale dawanie fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu jest w dekalogu obok nie kradnij i nie zabijaj. Świat się nie składa z samych idealnych chrześcijan.
                          Interweniowałaś u moderacji czy oczekujesz że moderacja sama z siebie zacznie działać?
                          • 04.12.12, 12:08
                            apersona napisała:

                            > Nie potrzebnie odbierasz sama sobie możliwość zastosowania takiego środka obron
                            > y. Nie życzę ci żebyś kiedykolwiek była w takiej sytuacji, ale dawanie fałszywe
                            > go świadectwa przeciw bliźniemu swemu jest w dekalogu obok nie kradnij i nie za
                            > bijaj.

                            masz rację, do tej pory chyba nie do końca rozumiałam to przykazanie dotyczące fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu, ale właśnie jego sens dotarł do mnie w tej chili dobitnie :)

                            Świat się nie składa z samych idealnych chrześcijan.

                            wiem

                            > Interweniowałaś u moderacji czy oczekujesz że moderacja sama z siebie zacznie działać?

                            nie, nie interweniowałam, może faktycznie powinnam
                            tylko nie wiem, jak to zrobić


                            --
                            inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                            monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                        • 04.12.12, 12:15
                          Jesli chodzi o forum, to forumowicze nie mają realnych srodkow, zeby sie bronić. Poza oczywiscie zdystansowaniem sie, jak to wyzej napisano - wyrazeniem sprzeciwu wobec raniącego, zlosliwego traktowania. To do moderacji nalezy usuwanie mowy nienawiści i agresji.
                          --
                          Prawda ma wartość tylko dla tych, którzy są w stanie ją pojąć.
                  • 04.12.12, 11:45
                    Jesli zaakceptujemy prawo agresora do wyrazenia gniewnej emocji, to pozwolimy mu odczuć zablokowane współczucie wobec siebe samego. To jest trudne, ale niezwykle skuteczne.

                    bardzo mądre. Ponadto osoba bardziej zbalansowana nie bedzie usilowala za wszelka cene w tej jedynej chwili obronic swe racje, bo zrozumienie tych racji i takiej postawy moze drugiej stronie objawic sie dopiero po latach.
                    • 04.12.12, 12:12
                      shachar napisała:

                      > Jesli zaakceptujemy prawo agresora do wyrazenia gniewnej emocji, to pozwolim
                      > y mu odczuć zablokowane współczucie wobec siebe samego. To jest trudne, ale nie
                      > zwykle skuteczne.

                      >
                      > bardzo mądre. Ponadto osoba bardziej zbalansowana nie bedzie usilowala za wszel
                      > ka cene w tej jedynej chwili obronic swe racje, bo zrozumienie tych racji i tak
                      > iej postawy moze drugiej stronie objawic sie dopiero po latach

                      Ok, ladnie brzmii na papierze, to ja proponuje aby zaproponowac wyjscie z konretnych sytuacji zyciowej takmi metodami.

                      1. Maz wraca do domu i na wejsciu zaczyna wyzywac zone, bo dowiedzial sie, ze wszystkie pieniadze w tym miesiacu juz sa wydane i nie wie na co. Mowi 'ty dziwko glupia, nie umiesz gospodarowac pieniedzmi w ogole, ja cie naucze'
                      2. W szkole Pawel- lat 14- nosi grube okulary. Kolega z lawki prztyka go w okulary i rymuje 'cztery oczy piata szyja okularnik dostal w ryja'
                      3. Chlopak spoznia sie na randke 15 minut a dziewczyna na powitanie zaczyna go bic po twarzy i krzycze 'co pewnie byles u innej'


                      ???
                      • 04.12.12, 12:16
                        Którą sytuację chcesz przećwiczyć?
                        --
                        Prawda ma wartość tylko dla tych, którzy są w stanie ją pojąć.
                        • 04.12.12, 12:21
                          Najlepiej wszystkie trzy, a jak juiz koniecznie wybierac to te z chlopcem w okularach.


                          to.niemozliwe napisał:

                          > Którą sytuację chcesz przećwiczyć?


                          • 04.12.12, 12:32
                            OK, jestem tym chłopcem:
                            Hej, dlaczego mnie uderzyłeś, przecież nic ci nie zrobiłem?
                            --
                            Prawda ma wartość tylko dla tych, którzy są w stanie ją pojąć.
                            • 04.12.12, 13:21
                              to.niemozliwe napisał:

                              > OK, jestem tym chłopcem:
                              > Hej, dlaczego mnie uderzyłeś, przecież nic ci nie zrobiłem?

                              I co myslisz, ze to zadziala? Na normalnego czlowieka tak, ale na zaburzonego nie sadze. Albo zignoruje te slowa, albo powie cos w stylu 'boi sie, boi sie, okularnik' albo 'daj 10 zlotych to przestane'.


                              Kiedys w pubie kupujac przy barze zobaczylem dziewczyne, ktora wydala mi sie skads znajoma. Zapytalem jej 'czy my sie skads nie znamy czasem' ona sie usmiechnela i powiedziala, ze chyba nie, a nagle zjawil sie jakis gosc, chyba wrocil z papierosa, i do mnie z lapami i morde drze 'wyp.. stad', domniemam jej chlopak z zespolem otella, ja mowie 'o co ci chodzi', dziewczyna go uspokaja a ten z lapami leci.
                              W koncu ja po prostu odszedlem w inne miejsce ale jakbym dalej tam stal nawet milczac to bylaby bojka pewnie.
                              • 04.12.12, 13:28
                                > 'boi sie, boi sie, okularnik'
                                Co takiego jest w moich okularach dziwnego?
                                --
                                Prawda ma wartość tylko dla tych, którzy są w stanie ją pojąć.
                                • 04.12.12, 13:50
                                  to.niemozliwe napisał:

                                  > > 'boi sie, boi sie, okularnik'
                                  > Co takiego jest w moich okularach dziwnego?


                                  'denka od slioika, ma sloiki na nosie haha patrzcie'
                                  • 04.12.12, 14:03
                                    Wiele osób nosi okulary, nie ma w tym nic dziwnego ani śmiesznego.
                                    Nie podba mi się, że mnie przedżeźniasz i czepiasz się bez powodu.
                                    To jest złośliwe, bezpodstawne zachowanie.
                                    Jeśli nie przestaniesz natychmiast, to zgłoszę wychowawczyni, że mnie przesladujesz z powodu noszenia okularów.
                                    --
                                    Prawda ma wartość tylko dla tych, którzy są w stanie ją pojąć.
                                    • 04.12.12, 14:07
                                      kiedys zgloszenie czegos wychowawczyni oznaczalo dozywotnie szkolne osmieszenie. Nie mozna jakos bez wychowawczyni? jakos tak bardziej po ubecku? ;-)
                                      • 04.12.12, 14:17
                                        Nie, Shacharku - nie mozna po ubecku, bo nie jestem wiekszym ubekiem niż zaczepiacz.
                                        Wyrażenie emocji (nie podoba mi się, przykro mi, dotyka mnie bezpodstawne...), nazwanie zachowania ( co robi i wskazanie, ze jest calkowicie bezzasadne), odwołanie się do osądu wyższej instancji (nauczyciel, policja, sąd, zarządca nieruchomości, przewodnik grupy, kierownik) jest jednym ze skuteczniejszych skutecznym sposobem radzenia sobie z tego rodzaju agresją (słowną, psychiczną, momentami fizyczną).
                                        Sa tez sposoby na radzenie sobie z agresją fizyczną - ucieczka lub walka.
                                        Do walki trzeba byc przygotowanym. Gdyby sprawa sie powtarzala, mimo interwencji wychowawczyni, a nastepnie dyrekcji lub kuratorium (tak, trzeba isc dalej, jak nie pomaga), to
                                        poszedłbym na kurs samoobrony i uczył się trzech ruchów przez miesiąc: unik, garda, cios.
                                        Wiecej, na poczatek nie trzeba. I tak, po ciosie się ucieka ;-).
                                        --
                                        Prawda ma wartość tylko dla tych, którzy są w stanie ją pojąć.
                                        • 04.12.12, 16:16
                                          to.niemozliwe napisał:

                                          > Nie, Shacharku

                                          ona Ci od ubeków, a Ty do niej zdrobniale?

                                          wtf, bo czegoś nie kumam?
                                          --
                                          inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                                          monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                                    • 04.12.12, 14:30
                                      Ok, modelowa asertywnosc/ FUO.
                                      Mnie jednak chodzilo o cos innego. Byla mowa o tym (wspomniales o tym Ty i Shahar rozwinela) zeby dac agresorowi prawo do wyrazenia swej agresji, bez oceniania i bez forsowania wlasnej opinii, czy jakos tak, po prostu nie rozumiem o co w tym chodzi stad moje pytanie.
                                      • 04.12.12, 14:42
                                        Zgadza się, z tym, że nie zawsze agresor jest w stanie wyrazić swoją agresję słownie. Dlatego pytałem, który przykład wybierasz - ten, który wybrałeś, to praktycznie napaść fizyczna, ten etap to już prawie, ze reakcja instynktowna - walka lub ucieczka. Ale i jej mozna (choć nie zawsze sie opłaca) uniknąć poprzez co, co okreslasz jako FUO.
                                        Jednak w sytuacji, kiedy istnieje wspolna przestrzen, interes, odpowiedzialnosc, funkcjonowanie, dzałanie, to juz jest miejsce na danie mozliwosci agresorowi przeobrazenia agresji w wewnetrzny dialog, oparty na samowybaczeniu.
                                        Tak, pozornie, to sprzeczne, ale agresor musi sobie sam wybaczyc, dopiero wtedy bedzie zdolny do dojrzenia w ofierze także człowieka, a nie jedynie zastepczy obiekt ataku, który mialby hipotetycznie rozwiązać problem agresora.
                                        Pozwol, ze wrocimy do tej dyskusji poznie, mam teraz cos pilnego. :-)
                                        --
                                        Prawda ma wartość tylko dla tych, którzy są w stanie ją pojąć.
              • 04.12.12, 23:31
                Naucz sie w koncu pisac poprawnie. Wykrzykniki, pytajniki, itp. stawiamy zaraz po ostatnim slowie! Np.'do jasnej cholery!'

                TAK! NIE? Dlaczego? W koncu, do diaska, sa to proste sprawy- aby otworzyc jakikolwiek podrecznik, czy prase i zobaczyc jak poprawnie sie pisze w twoim wlasnym jezyku...!

                Poza tym, do jasnej..dajcie sobie kobiety 'siana' i won wam....Od mojej osoby! To ze wam odbija, co chwila, i macie jakies powazne problemy w zyciu, z ktorymi ni jak dac rady nie mozecie, to nie znaczy ze macie uzurpowac sobie jakies prawo do wywalania swoich tony brudow- na mnie!
                Pisze do mony, poniewaz ona sama mnie zaczepia piszac, w kazdym jednym moim poscie. A w niektorych wrecz obrzuca wulgaryzmami!

                Mam takie samo prawo jak kazdy inny zareagowac na kazde jedno chamstwo! A moje reakcje widocznie sa dosc ostre- na co jej brak agrumentow, wiec ja to wkurza. Bo gdyby jej argumenty byly choc odrobine sensowne- powstalaby duskusja, a tak opieszala rozumowo monia, widac czuje sie glupio, bo nie wie jak ma zareagowac...I fantazjuje. Ze wszyskie kobiety odrzucone przez jej fagasa, takie sa zle na nia,,,,;=)))Bo on taki Rambo...
                Slodko to sie nie jawi, i nie brzmi extra zdrowo.

                Jezeli chodzi o sama lede to dziewuszki, leda16...hm, to taki psychol wypuszczony z lancucha na takim forum na jakim wy tu piszecie dobrze WAM ZROBI! Jej funkcja tu jest czasem super...:=) Wam potrzebny jest bat do wyprostowania wam ich garbow...!

                No a teraz szczypcie sie dalej, o nic madrego was i tak nie posadzam, wiec nie bede was podczytywac.

                Pozdrowienia dla shachar...





                • 04.12.12, 23:42
                  rt4, skad w Tobie tyle zlosci? Fajnie czasem piszesz, a czasem walisz po oczach, po co sie tak mocno nakrecac?
                  • 04.12.12, 23:51
                    A co takiego cie zlosci w tym co pisze?A co Co to takiego jest, wytlumacz mi.

                    Bo ja siedze po drugiej stronie i jestesm calkiem spokojna.


                    Czy aby umiec ostro i defensywnie pisac trzeba dotykac jakis swoich uczuc? Hm?

                    Ciekawe...?

                    Poza tym kropidlo w zyciu nie mozna jesc ciastk i miec ciastko. Czasmi trzeba byc ostrym i twardym wobec ludzi...


                    --
                    Pogadynka
                    • 04.12.12, 23:55
                      rt.4 napisała:

                      > A co takiego cie zlosci w tym co pisze?A co Co to takiego jest, wytlumacz mi.
                      >
                      > Bo ja siedze po drugiej stronie i jestesm calkiem spokojna.
                      >
                      >
                      > Czy aby umiec ostro i defensywnie pisac trzeba dotykac jakis swoich uczuc? Hm?
                      >
                      > Ciekawe...?
                      >
                      > Poza tym kropidlo w zyciu nie mozna jesc ciastk i miec ciastko. Czasmi trzeba b
                      > yc ostrym i twardym wobec ludzi...
                      >
                      >


                      trzeba byc twardym a nie mietkim:D

                      spokojnie, tylka taka moja obserwacja.

                      mnie osobiscie to nic nie zlosci, po prostu widze zlosc.

                      (o kurde, zaczynam brzmiec jak kimjajestem chyba zostane budda)
                      • 05.12.12, 00:05

                        Mi sie rzucilo jedno chcialbys byc lubianym przez wszystkich...:=) Boisz sie otwartych konfliktow...Ja nie.

                        Jezeli taka ochote na to aby byc lubianym, ciagle bedziesz mial, to skonczy sie tym, ze ludzie beda cie po dupie kopac i wykorzystywac. Bo tacy sa ludzie. Wiekszosc ludzi nie jest fajna i trzeba umiec w ludziach wybierac.:=))

                        Dobrej nocki ci zycze budrysku...U nas ruskie zacmy i sniegi...:=)



                        --
                        Pogadynka
                        • 05.12.12, 00:44
                          rt.4 napisała:

                          >
                          > Mi sie rzucilo jedno chcialbys byc lubianym przez wszystkich...:=) Boisz sie o
                          > twartych konfliktow...Ja nie.
                          >
                          > Jezeli taka ochote na to aby byc lubianym, ciagle bedziesz mial, to skonczy sie
                          > tym, ze ludzie beda cie po dupie kopac i wykorzystywac. Bo tacy sa ludzie. Wie
                          > kszosc ludzi nie jest fajna i trzeba umiec w ludziach wybierac.:=))
                          >
                          > Dobrej nocki ci zycze budrysku...U nas ruskie zacmy i sniegi...:=)
                          >
                          >
                          >
                          Masz racje, mam taka dziwna sklonnosc 'pacyfistyczna;, ale walcze z tym troszeczke. Chyba mi sie nie udaje do konca, ale z drugiej strony, co bedzie to bedzie.
                          Mam swiadomosc zarazem, ze nie wszyscy mnie tu lubia, ale jakos az mnie to teraz bardzo nie boli, mniej na pewno jak kiedys, wiec chyba jest jakas poprawa.


                          • 05.12.12, 00:46
                            Dodam jeszcze, ze moja 'przyjaznego goscia' postawa poki co nie spotkala sie z wieloma probami kopania w dupe, ale sa takie sytuacje i wtedy faktycznie przydaje sie umiejetnosc oddania ciosu albo- olania. Nad tym jeszcze pracuje, ale sa pewne efekty.
                            • 05.12.12, 10:00
                              > przydaje sie umiejetnosc oddania ciosu albo- olania. Nad tym jeszcze pracuje, ale sa
                              > pewne efekty.

                              To jest początek, jesli kontrolujesz emocje (nie wypierasz, nie zamatasz pod dywan, nie dusisz w sobie, ale i nie wybuchasz bez opamiętania). Krok dalej, to oswojenie się z myslami i zaakceptowanie ich szczególnej właściwości...że to tylko myśli. Mysli, to nie jestestwo. Twoje mysli, to nie to samo, co Ty, to nie to samo, co twoja wola, wartość. Mozna je sobie wyobrazić jak cechę fizyczną, np. kształt twarzy, lub lepiej stan fizyczny organizmu - wypoczety, zmęczony, senny, pobudzony.
                              Warto się uczyć akceptowania istnienia swoich myśli, choćby były najdziwaczniejsze i w pierwszym ich odruchu nakazywały jakieś szczególne działanie - ukrycie się, albo "odszczeknięcie" na słowną zaczepkę.
                              PS
                              Coraz ciekawiej piszesz, widać, że czytasz i analizujesz.
                              --
                              Prawda ma wartość tylko dla tych, którzy są w stanie ją pojąć.
                            • 05.12.12, 11:53
                              kropidlo5 napisał:

                              > Dodam jeszcze, ze moja 'przyjaznego goscia' postawa poki co nie spotkala sie z
                              > wieloma probami kopania w dupe, ale sa takie sytuacje i wtedy faktycznie przyda
                              > je sie umiejetnosc oddania ciosu albo- olania. Nad tym jeszcze pracuje, ale sa
                              > pewne efekty.

                              aha :D
                              --
                              inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                              monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                            • 05.12.12, 12:29
                              kropidlo5 napisał:

                              > Dodam jeszcze, ze moja 'przyjaznego goscia' postawa poki co nie spotkala sie z
                              > wieloma probami kopania w dupe, ale sa takie sytuacje i wtedy faktycznie przyda
                              > je sie umiejetnosc oddania ciosu albo- olania. Nad tym jeszcze pracuje, ale sa
                              > pewne efekty.

                              nie napiszę, kim jesteś
                              --
                              inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                              monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                              • 05.12.12, 15:48
                                Spokojnie Mona, nikomu nie wlaze w dupe, odpowiedzialem na posta po prostu. Chyba odbierasz to jako jakas nielojalnosc, a tak nie jest.
                                • 05.12.12, 16:43
                                  kropidlo5 napisał:

                                  > Spokojnie Mona, nikomu nie wlaze w dupe, odpowiedzialem na posta po prostu. Chy
                                  > ba odbierasz to jako jakas nielojalnosc, a tak nie jest.

                                  ok

                                  --
                                  inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                                  monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                                • 05.12.12, 22:30
                                  kropidlo5 napisał:

                                  > Spokojnie Mona, nikomu nie wlaze w dupe, odpowiedzialem na posta po prostu. Chy
                                  > ba odbierasz to jako jakas nielojalnosc, a tak nie jest.

                                  Przesadziła, sorki, ale moim zdaniem byłeś zbyt miły wobec osoby, która mnie bardzo obraziła - a Ty nie przejąłeś się tym, a nawet więcej - potraktowałeś ją w miły sposób - wtf?
                                  --
                                  inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                                  monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                                  • 05.12.12, 22:36
                                    Rozumiem twoje odczucia, ale mowilem ci juz, ze nie wczytuje sie za bardzo w posty ktore sa elementem jakichs klotni miedzy osobami, nie bardzo wiem o co chodzi, wiec nie chce osadzac.
                                    • 06.12.12, 09:07
                                      kropidlo5 napisał:

                                      > Rozumiem twoje odczucia, ale mowilem ci juz, ze nie wczytuje sie za bardzo w po
                                      > sty ktore sa elementem jakichs klotni miedzy osobami, nie bardzo wiem o co chod
                                      > zi, wiec nie chce osadzac.

                                      ok, Katonie
                                      --
                                      inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                                      monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                          • 05.12.12, 12:27
                            kropidlo5 napisał:


                            > > Dobrej nocki ci zycze budrysku...U nas ruskie zacmy i sniegi...:=)


                            budrysku? coraz ciekawiej

                            > Masz racje, mam taka dziwna sklonnosc 'pacyfistyczna;, ale walcze z tym troszec
                            > zke. Chyba mi sie nie udaje do konca, ale z drugiej strony, co bedzie to bedzie

                            wiesz co, jesteś kropidło bawidamkiem, czort z tobą, życzę dalszej miłej, owocnej zabawy z rt4

                            > Mam swiadomosc zarazem, ze nie wszyscy mnie tu lubia, ale jakos az mnie to tera
                            > z bardzo nie boli, mniej na pewno jak kiedys, wiec chyba jest jakas poprawa.

                            dziwisz się? bo ja nie

                            jednym przypie...sz, tym którzy chcą dla ciebie dobrze, a włazisz w dupę takim rt4

                            może to jest odpowiednia partnerka dla ciebie?
                            >


                            --
                            inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                            monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                          • 05.12.12, 13:53
                            Masz racje, mam taka dziwna sklonnosc 'pacyfistyczna;


                            Jezeli to 'lubienie' ma byc kosztem czesci ciebie, to co dzieje sie z ta czastka ciebie, ktora podajesz innym na pozarcie? Co robia z twojego ofiarowania ci ludzie? Robia cos pozytecznego? Tworza balans w chaosie? Tworza Yin-Yang...:-)

                            Nie mozna isc przez zycie bedac niefortunnym utylitarystą. Swiat jest taki jak natura dookola- ktos w nocy goni za kims, a po tej gonitwie ktos inny rano zbiera kosci i rozrzucone resztki, czyjegos bytu...

                            Bedac takim 'wycofanym' nie przynosisz nikomu pozytku- jedynie drapieznik czuje ze ma przywolenie na to, ze jest mu wolno....wiecej niz tak naprawde ma prawo.
                            --
                            Pogadynka
                            • 05.12.12, 14:05
                              rt.4 napisała:


                              > Jezeli to 'lubienie' ma byc kosztem czesci ciebie, to co dzieje sie z ta czastk
                              > a ciebie, ktora podajesz innym na pozarcie? ' Co robia z twojego ofiarowania ci l
                              > udzie? Robia cos pozytecznego? Tworza balans w chaosie? Tworza Yin-Yang...:-)
                              >
                              > Nie mozna isc przez zycie bedac niefortunnym utylitarystą. Swiat jest taki jak
                              > natura dookola- ktos w nocy goni za kims, a po tej gonitwie ktos inny rano zbie
                              > ra kosci i rozrzucone resztki, czyjegos bytu...
                              >
                              > Bedac takim 'wycofanym' nie przynosisz nikomu pozytku- jedynie drapieznik czuje
                              > ze ma przywolenie na to, ze jest mu wolno....wiecej niz tak naprawde ma prawo.
                              >
                              To miłe z Twojej strony, że tak lubisz budryska i chcesz mu pomóc.
                              Ale ja tez czekam na twoja odpowiedź.
                              --
                              inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                              monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                              • 05.12.12, 15:55
                                mona.blue napisała:

                                > To miłe z Twojej strony, że tak lubisz budryska i chcesz mu pomóc.
                                > Ale ja tez czekam na twoja odpowiedź.


                                Oj Mona, Mona:)
                            • 05.12.12, 15:54
                              Bycie uprzejmym i milym to zaleta, a nie wada wedlug mnie, moze lata pobytu w anglii mi to wbilo do glowy, natomiast problem jest w tym, ze jak sie jest takim milym gosciem to sie samemu sobie zawyza poprzeczke, odbiera prawo do nerwowej reakcji czy negatywnych emocji- no bo jak to, taki mily wychowany super koles a nagle kogos nazwal brzydko.
                              Nie powiem, bym sie jakos specjalnie ofiarowywal, jakos z reguly ludzie sa mili dla mnie, szczegolnie przekonuje sie o tym po powrocie na stare smieci, nie wiedzialem, ze jestem az tak lubiany, az sie tego wrecz boje.
                              • 05.12.12, 16:10
                                Bycie uprzejmym i milym to zaleta, a nie wada wedlug mnie,


                                Ha! :=))) Tak uwaza wiekszosc tzw. starego swiata. Mi wypadlo w innym rejonie, i tu inaczej traktuja- ludzie grzecznosc. Mianowicie jako podarunek. Na ktory ktos musi sobie zasluzyc.
                                Czyli, jak Kuba Bogu tak Bog Kubie...:=)


                                Co do angielskich maniér- to mam inna perspektywe widzenia. Lata chocby, lata kolonizacji i dzialalnosci anglikow na kilku kontynentach...Te straszne spustoszenie i zniszczenie chocby w formie ponizania, zniewolenia ludzi- calych ras, uznajac je za gorsze, deprawujac, niszczac, lupiac z zasobow ich kultury, obyczajow w imie tzw....co? Cywilizacji, o zgrozo!...
                                Dla mnie te ich manierki to takie gierki, fajnie po obserwac, li tylko, i nie brac sobie do serca....Tym bardziej uczyc sie jako przyklad, boc to jakim falszem tchnie.


                                --
                                Pogadynka
                              • 05.12.12, 16:47
                                kropidlo5 napisał:

                                > Bycie uprzejmym i milym to zaleta, a nie wada wedlug mnie, moze lata pobytu w a
                                > nglii mi to wbilo do glowy,

                                w Anglii? czy to znowu jakaś metafora?

                                natomiast problem jest w tym, ze jak sie jest takim milym gosciem to sie samemu sobie zawyza poprzeczke, odbiera prawo do nerwowej reakcji czy negatywnych emocji- no bo jak to, taki mily wychowany super koles a nagle kogos nazwal brzydko.

                                no faktycznie

                                > Nie powiem, bym sie jakos specjalnie ofiarowywal, jakos z reguly ludzie sa mili
                                > dla mnie, szczegolnie przekonuje sie o tym po powrocie na stare smieci, nie wi
                                > edzialem, ze jestem az tak lubiany, az sie tego wrecz boje.

                                podobno porządni ludzie mają wrogów

                                --
                                inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                                monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                              • 05.12.12, 16:53
                                kropidlo5 napisał:

                                > Bycie uprzejmym i milym to zaleta, a nie wada wedlug mnie, moze lata pobytu w a
                                > nglii mi to wbilo do glowy

                                z moich wyjazdów do anglii został mi obraz anglików jako uprzejmych, owszem, ale zdystansowanych i troche obłudnych, ale życzliwych

                                natomiast rewelacyjna była native speakerka, Angielka, która uczyła m.in. mnie i moją szefową języka angielskiego w GW - była bardzo bezpośrednia, szczera, uczciwa, pogodna, miała cholernie zdrową osobowość, co przypisywałam temu, że w Anglii jednak jest o wiele wyższa kultura psychologiczna niż u nas, i temu, że musiała wywodzić się ze zdrowej, nie dysfunkcyjnej rodziny - bardzo miło ją wspominam do tej pory :)

                                --
                                inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                                monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                                • 05.12.12, 17:15
                                  Co do grzecznosci i zachowania Anglikow, istotnie, to jest glownie forma i 'gierki', konwencje. Anglicy istotnie sa zdystansowani, z rezerwa, czesto obludni i jak to niektorzy okreslaja 'falszywi'(istotnie dostrzeglem ze wielu Polakow i nie tylko ma z tym problem, z tym angielskim usmiechem nawet gdy sie kogos nie lubi).
                                  Ja natomiast akurat widze wiecej pozytywnych stron takich manier, po prostu mi sie to podoba. Raz, podoba mi sie wielopoziomowosc dialogu, co jest takim troche wyzaniem, ale glownie chodzi o to, ze tworzy to jakis taki przyjemniejszy klimat, mniej agresji, mniej konfrontacji.
                                  Anglicy nie lubia i unikaja jak ognia konfrontacji, klotni, awantur. Ja tak troche tez mam- i mimo ze jest to dysfunkcja (wg teorii o DDA/DDD osoby z takich domow wlasnie boja sie agresji i klotni) moze wszyscy Anglicy sa nieco dysfunkcyjni, nie wiem.

                                  Moja grzecznosc tez nie wynika z tego, ze wszystkich uwielbiam, choc powiem ze ogolnie lubie ludzi i staram sie widziec ich pozytywne strony (dopoki ktos mi nadepnie na odcisk, wtedy sie robie msciwy jak goral ze szczyrku), i z reguly ma wiecej zalet niz wad, bo w wiekszosci sytuacji i z wiekszoscia ludzi nie mam konfliktow, nie probouja na mnie wjezdzac, szanuja mnie i tak dalej.
                                  Problem sie pojawia, gdy stykam sie z kims, kto mnie nie lubi, albo jest zwyczajnie agresywny, albo naduzywa mojej dobroci czy jedzie po moich plecach- wtedy to jest balast, bu tutaj pojawia sie brak asertywnosci, czesciowo wynikajacy z tego narzuconego sobie samemu wzoru osoby milej. Problem jest w tym, ze nie jestem aniolem i mam zle emocje w sobie, agresje czy stres w takich sytuacjach,. ale najpierw unikam i daze do kompromisu za bardzo, potem sie tlumacze albo stosuje manipulacje (aluzje, 'zbiegi okolicznosci' itp, np jak ktos nie doklada sie do rachunku to na jego oczach ostentacyjnie go przegladam itp) i w ogole zbiera sie to we mnie i kipi az potem wybucha i wygarniam, a potem czuje sie znow winny.
                                  Tzn do nienadwna tak robilem, teraz staram sie to zmieniac, bo to problemowe zachowanie.


                                  • 05.12.12, 17:18
                                    ps Anglicy tez sa tacy bierno- agresywni i jak jest konfrontacja lub problem to tez nie mowia wprost, tylko chrzakaja, spogladaja znaczaco, stosuja aluzje albo 'niby zarty', mowia dookola, to jest ten element ktory jest dla mnie bardzo 'swojski', ale zarazem jest dla mnie zly, poniewaz gdybym potrafil tak robic i nie myslec o tymj potem i nie analizowac, nie nakrecac sie to byloby ok, ale tak nie jest, nie wiem jak maja anglicy, ale zauwazylem stosunkowo czesty mechanizm takiego wlasnie zachowania, oplotkowywanie nielubianej osoby, dzialanie przez osoby trzecie (tzw kablowanie), nakrecanie sie itp, moze angielskie wychowanie ma cos do tego, od wiekow tzw zimny chow, malo emocji, rygoryzm i krytycyzm, cholera wie.
                                    • 05.12.12, 17:56
                                      Do perfekcji doprowadzili takie dwulicowe zachowanie Japonczycy...O czym sa slady w historii. To nie jest domena jedynie Anglikow usmiechac sie falszywie.

                                      Mysle, ze aby pozbyc sie tego o czym piszesz moglbys, gdyby cie to interesowalo, zajac sie tzw. treningiem w asertywnosci. Sa pewnie jakies mozliwosci treningowe z kims czy w grupie.
                                      Najlepiej zaczac to trenowac z jedna zaufana osoba. Pozniej coraz bardziej eskalowac na wieksza grupe. Wiele osob z tym problemem zostaje aktorami, pisza ksiazki, itp. Wtedy to naprawde moga pokazac cala game swoich emocji stojac przed kamera.

                                      Problem z pokazaniem emocji i uznanie tych emocji za swoje ma duzo wspolnego z okresem b. wczesnego dziecinstwa...z momentem gdy dziecko zauwaza ze oprocz fajnych rzeczy jakie robi jego cialo, np. czuje smak, radosc, szczescie- nagle zobaczy ze tez i robi kupke, sika, za co tez bywa zawstydzane, szydzone i mowi mu sie straszne rzeczy, gdy zalatwia swoje potrzeby fizjologiczne np. w majtki...To jest stadium wstepne do tych uczuc o jakich piszesz. Zle wychowanie we wczesnym stadium tworzy demona i caly grunt do pozniejszych problemow emocjonanych z wyrazaniem np. agresji. Psycholodzy dziela ten wczesny okres wieku na kilka przedzialow i tez dziela forme agresji, np. 'agresja oralna', 'agresja analna' i 'agresja nastolatka', kazda z nich inaczej sie charakteryzuje i ma inny przebieg... A wszystkie laczy to ze, sa trudne...

                                      Temat obszerny jak ocean..:=)




                                      --
                                      Pogadynka
                                      • 05.12.12, 20:28
                                        Tak, temat obszerny, ja pracuje nad swoja asertywnoscia, ale zarazem nie sadze, by stalo to w sprzecznosci z byciem milym. Oczywiscie, jak to powiedzial Bill Cosby, chec zadowolenia wszystkich to recepta na porazke, ja to rozumiem jednak bardziej na gruncie wyboru stylu zycia, wlasnego gustu czy zachowania, a nie przeszkadza to szanowac innosc.
                                        • 05.12.12, 20:54
                                          kropidlo5 napisał:

                                          > Tak, temat obszerny, ja pracuje nad swoja asertywnoscia, ale zarazem nie sadze,
                                          > by stalo to w sprzecznosci z byciem milym. Oczywiscie, jak to powiedzial Bill
                                          > Cosby, chec zadowolenia wszystkich to recepta na porazke, ja to rozumiem jednak
                                          > bardziej na gruncie wyboru stylu zycia, wlasnego gustu czy zachowania, a nie p
                                          > rzeszkadza to szanowac innosc.


                                          Napewno nie. Mozna byc milym i spokojnym jednak powiedziec to co sie mysli, bez zawyzania oktawy...:-)


                                          Mysle, tak sobie, pewnie tak jest, ale moze byc tez i inaczej, ogólnie nie tylko w związku z tobą, ze taki styl bycia to tez pewna kontrola. Sposob kontrolowania otoczeniem. Rodzaj przewagi, a zarazem władzy.

                                          To taki specyficzny rodzaj lęku, przed utratą owej władzy. Staniem się 'niczym' w zwłaszcza swoich oczach.

                                          Takie zachowanie i pewnie jest fajne bo rzeczywiście ludzie wolą takie osoby. Lecz ciebie samego może kosztować to ogromną doze energii...

                                          To tak na marginesie, dyskutowanej sprawy.

                                          --
                                          Pogadynka
                                          • 05.12.12, 21:50
                                            Moze i tak byc. Takie alibi- 'ja bylem ok, wiec jak cos sie stalo to nie ja', ale z drugiej strony- czy te niby alibi to nie jest po prostu jakas forma socjalizacji i poczucia, ze gram fair-play?
                                            • 05.12.12, 22:04
                                              kropidlo5 napisał:

                                              > Moze i tak byc. Takie alibi- 'ja bylem ok, wiec jak cos sie stalo to nie ja',

                                              coś w tym stylu

                                              >ale z drugiej strony- czy te niby alibi to nie jest po prostu jakaś forma socjalizacji
                                              i poczucia, ze gram fair-play?

                                              moim zdaniem to jest właśnie nie fair - bo oszukujesz innych co do swoich prawdziwych uczuć i intencji
                                              --
                                              inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                                              monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                                              • 05.12.12, 22:19
                                                Nie wiem, czy oszukuje. Skoro jestem mily wobec kogos, kto jest chamski, to gdzie jest oszustwo? Oszukuje glopwnie samego siebie, bo 'cham' chyba nie ma prawa do tego, bym mu sie spowiadal ze swych uczuc.

                                                To dosc skomplikowane. Czlowiek odpowiada tylko za swoje zachowanie, a nie za innych osob. Jesli jestem mily, to ze swojej strony zrobilem wszystko co mozna. Jesli ktos jest chamski, to jest jego odpowiedzialnosc, ja nie mam obowiazku naprawiac jego chamstwa, wyjasniac mu co i jak, po prostu- to jego broszka.

                                                Problm jest tylko w tym, zeby umiec wyjsc z takich sytuacji w jakiejs rownowadze i nie nakrecac sie post factum.

                                                Wierz mi jednak, nie jestem naiwny i nie uwazam, ze wszyscy ludzie mnie lubia i sa ok, tak naprawde to nie jest nikomu do niczego potrzebne, taka masowa sympatia, jest to mile, ale nie jest niezbedne.

                                                Maciej stuhr za sam wystep w Poklosiu dostal tysiace obelg i wyrazow nienawisci, choc nikomu nic przeciez nie zrobil, po prostu zagral w filmie, ale sa ludzie, ktorzy go nienawidza, i co ma chlopaczyna zrobic? Gosc jest bardzo mily, wyjasnia, analizuje, mysle, ze ma z tym jakis problem, ale niepotrzebnie. Moze to i ludzkie, ze czlowiek woli byc lubiany niz nielubiany, problem jest gdy za bardzo sie przejuje tymi, co go nie lubia.
                                                • 05.12.12, 22:41
                                                  kropidlo5 napisał:

                                                  > Nie wiem, czy oszukuje. Skoro jestem mily wobec kogos, kto jest chamski, to gdz
                                                  > ie jest oszustwo?

                                                  a jakie żywisz do niego w tym momencie uczucia? miłe?

                                                  Oszukuje glopwnie samego siebie, bo 'cham' chyba nie ma prawa
                                                  > do tego, bym mu sie spowiadal ze swych uczuc.

                                                  ale po co być miłym dla chama? chyba, że po to, żeby nie przywalił
                                                  >
                                                  > To dosc skomplikowane. Czlowiek odpowiada tylko za swoje zachowanie, a nie za i
                                                  > nnych osob. Jesli jestem mily, to ze swojej strony zrobilem wszystko co mozna.

                                                  człowieku, nie rozumiem
                                                  po co Ci to "bycie miłym"
                                                  dlaczego nie chcesz być po prosu sobą?
                                                  jesteś wystarczająco miły i fajny taki jaki jesteś, nie musisz nic udawać

                                                  > Jesli ktos jest chamski, to jest jego odpowiedzialnosc, ja nie mam obowiazku na
                                                  > prawiac jego chamstwa, wyjasniac mu co i jak, po prostu- to jego broszka.

                                                  jeżeli obraża kogoś lub coś Ci drogiego, to moim zdaniem też Twoja broszka

                                                  > Problm jest tylko w tym, zeby umiec wyjsc z takich sytuacji w jakiejs rownowadz
                                                  > e i nie nakrecac sie post factum.
                                                  >
                                                  > Wierz mi jednak, nie jestem naiwny i nie uwazam, ze wszyscy ludzie mnie lubia i
                                                  > sa ok, tak naprawde to nie jest nikomu do niczego potrzebne, taka masowa sympa
                                                  > tia, jest to mile, ale nie jest niezbedne.
                                                  >
                                                  otóż to

                                                  > Maciej stuhr za sam wystep w Poklosiu dostal tysiace obelg i wyrazow nienawisci
                                                  > , choc nikomu nic przeciez nie zrobil, po prostu zagral w filmie, ale sa ludzie
                                                  > , ktorzy go nienawidza, i co ma chlopaczyna zrobic? Gosc jest bardzo mily, wyja
                                                  > snia, analizuje, mysle, ze ma z tym jakis problem, ale niepotrzebnie.

                                                  >Moze to i ludzkie, ze czlowiek woli byc lubiany niz nielubiany, problem jest gdy za bard
                                                  > zo sie przejuje tymi, co go nie lubia.

                                                  tak, tez to mam, jak wszyscy
                                                  --
                                                  inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                                                  monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                                                  • 05.12.12, 22:48
                                                    No o tym juz napisalem, ze warto byc uprzejmym gdzie warto, a praowac nad asertywnoscia i wyrazaniem negatywnych uczuc.
                                                  • 06.12.12, 09:08
                                                    kropidlo5 napisał:

                                                    > No o tym juz napisalem, ze warto byc uprzejmym gdzie warto, a praowac nad asert
                                                    > ywnoscia i wyrazaniem negatywnych uczuc.

                                                    też to sobie powinnam wziąć do serca

                                                    --
                                                    inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                                                    monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                                                  • 06.12.12, 10:59
                                                    mona.blue napisała:

                                                    > kropidlo5 napisał:
                                                    >
                                                    > > No o tym juz napisalem, ze warto byc uprzejmym gdzie warto, a praowac nad
                                                    > asert
                                                    > > ywnoscia i wyrazaniem negatywnych uczuc.
                                                    >
                                                    > też to sobie powinnam wziąć do serca
                                                    >



                                                    Tylko male rozroznienie: nie nalezy mylic bycia uprzejmym z byciem takim usmiechajacym sie potakiwaczem. Mozna byc milym i grzecznym, a nadal wyrazic swoje zdanie, przedstawic swoja propozycje. Ja z tym akurat poblemu nie mialem. Sa bowiem ludzie- kazdy pewnie takiego zna- ktorzy sa bardzo niesmiali i zawsze wszystko dla nich ok, ze wszystkimi we wszystkim sie zgadzaja i przytakuja, kiedys myslalem ze to bardzo lagodni ludzie, ale jak sie niektorych pozna blizej to przytakuja z niesmialosci i strachu, a nie bo im wszystko jedno.

                                                    Ja w atmosferze dosc przyjaznej jestem dosc pewny swego i swoich potrzeb, moj problem jest gdy mam do czynienia z kims, kto jest agresywny, kto chce mnie wykorzystac albo obrazic, kiedys nie rozumialem, ze w takich przypadkach trzeba zastosowac inne srodkim a bycie milym takich ludzi rozzuchwala tylko.

                                                    Ja mialem swiadomosc, jak pisalem, ze ktos mnie irytuje, tylko slabo to sygnalizowalem, a jak sygnalizowalem to dawalem sie nabrac na tanie tlumaczenia 'to dla mojego dobra' 'ja tylko zartowalem' 'ja nie wiedzialem' itp gdy ewidentnie sytuacja byla jednoznaczna, ja juz czulem sie winny, ze ktos przeciez nie chcial albo 'tylko zartowal' a ja tu sie jeszcze pultam, wiec sie wycofywalem.

                                                    Dzis bym pociagnal taka dyskusje dalej. Np
                                                    'ja tylko zartowalem'- ' zart nie byl dla mnie smieszny i nie chce wiecej takich zartow na moj temat' '
                                                    ' ja chcialem dobrze'- 'no ale wyszlo zle, na drugi raz przemysl swoje dzialania lepiej'
                                                    ' ja nie wiedzialem'- 'to teraz juz wiesz, wiec zalatwiamy sprawe jak trzeba

                                                    A jak sie taki nadal sadzi to nic innego nie zostaje, niz powiedziec 'sluchaj, mamy inne zdanie na ten temat i nie bedziemy sie spierac, natomiast jesli jeszcze raz to zrobisz to nie bede sie z toba chial widywac, i nie mam zamiaru tego uzasadniac'

                                                    '
                                                  • 06.12.12, 12:09
                                                    mądre to co napisałeś Kropidło :)
                                                    --
                                                    inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                                                    monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                                          • 05.12.12, 21:59
                                            rt.4 napisała:


                                            > Mysle, tak sobie, pewnie tak jest, ale moze byc tez i inaczej, ogólnie nie tylk
                                            > o w związku z tobą, ze taki styl bycia to tez pewna kontrola. Sposob kontrolowa
                                            > nia otoczeniem. Rodzaj przewagi, a zarazem władzy.

                                            Też tak myślę, to prawdopodobne. Tym byciem "miłym" niejako "zniewalasz" innych, by Cię dobrze traktowali. Przy okazji masz frajdę, że jesteś taki spoko gość. A innych robisz w ten sposób w balona - bo nie ujawniasz swoich prawdziwych reakcji, tylko te "wystudiowane".

                                            Wiem, wiem, to o niebo lepsze niż chamstwo i buractwo. Ja też w zasadzie taka jestem na co dzień, ale obserwuję ludzi z neo, którzy przekroczyli ten próg - sa sobą, niezaleznie od okoliczności. Tylko, że wtedy trzeba sie liczyć, że nie wszyscy będą Cie lubić, niektórzy Cię nie zrozumieją i źle osądzą, inni odrzucą itp. Ale moim zdaniem gra warta świeczki - to sie chyba nazywa prostota w neokatechumenacie.




                                            --
                                            inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                                            monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                                        • 05.12.12, 21:52
                                          kropidlo5 napisał:

                                          > Tak, temat obszerny, ja pracuje nad swoja asertywnoscia, ale zarazem nie sadze,
                                          > by stalo to w sprzecznosci z byciem milym.

                                          niestety stoi - albo jesteś "miły", czyli zadowalasz innych, albo jesteś sobą, czyli jesteś w zgodzie ze swoimi uczuciami, poglądami itp.

                                          Oczywiscie, jak to powiedzial Bill Cosby, chec zadowolenia wszystkich to recepta na porazke,

                                          nie da się ukryć - co w przypadku, gdy cudze potrzeby są w konflikcie z Twoimi potrzebami?
                                          co wtedy robisz?" zadowalasz" innych czy siebie?

                                          >ja to rozumiem jednak bardziej na gruncie wyboru stylu zycia, wlasnego gustu czy zachowania,

                                          nie bardzo rozumiem, czy wybierasz "zadowalanie" innych jako swój styl życia?
                                          to w takim przypadku nie osiągniesz własnych celów i nie dotrzesz tam, gdzie chcesz dojść, nie spełnisz swoich marzeń, nie zaspokoisz swoich najistotniejszych potrzeb, w ogóle jakichkolwiek potrzeb - jak można tak żyć

                                          Kropidło, a może jednak terapia?

                                          a nie przeszkadza to szanowac innosc.


                                          --
                                          inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                                          monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                                          • 05.12.12, 22:06
                                            Bycie milym wobec osob neutrealnych i pozytywnych to nie jest wyrzekanie sie wlasnych potrzeb. W takich relacjach dwie strony sie szanuja, nikt nikomu nic nie narzuca, wiec mysle, ze nie ma tu problemu. Problem jest tylko w wypadku konfliktu, i tutaj mozna byc milym/spolegliwym, milym/graczem albo niemilym. Mysle, ze strategia nr 2 jest dosyc ok, potem strategia 3 a najgorsza oczywiscie numer 1

                                            Po prostu, sa ludzie i taborety, i kiedy trafisz na taboreta to trzeba miec specjalny arsenal srodkow.
                                            • 05.12.12, 22:15
                                              kropidlo5 napisał:

                                              > Bycie milym wobec osob neutrealnych i pozytywnych to nie jest wyrzekanie sie wl
                                              > asnych potrzeb. W takich relacjach dwie strony sie szanuja, nikt nikomu nic nie
                                              > narzuca, wiec mysle, ze nie ma tu problemu.

                                              też tak myślę, z tym że nikt nie jest cały czas miły czy pozytywny
                                              chodzi mi o to, że nawet bardzo miła albo nawet kochająca osoba może nieumyślnie, a nawet w sytuacji konfliktu zachować się niemiło lub nie fair - i wtedy moim zdaniem trzeba od razu interweniować - bo tak jak pisałeś, gdy udaje się, że wszystko ok, to w końcu się "ulewa" i jest awantura

                                              piszę to też do siebie :) to wszystko teraz na bieżąco mi się klaruje, w rozmowie z Tobą

                                              Problem jest tylko w wypadku konfliktu, i tutaj mozna byc milym/spolegliwym, milym/graczem albo niemilym.

                                              można też być asertywnym, czyli spokojnym, ale stanowczym - to jest moim zdaniem najlepsza opcja

                                              Mysle, ze strategia nr 2 jest dosyc ok,

                                              jak dla mnie nie - to obłuda

                                              potem strategia 3

                                              a najgorsza oczywiscie numer 1 -też tak myślę, ale ja często właśnie tak postępuję w "realu"
                                              >
                                              > Po prostu, sa ludzie i taborety, i kiedy trafisz na taboreta to trzeba miec spe
                                              > cjalny arsenal srodkow.

                                              na prawdziwego taboreta chyba nie ma "ludzkich" środków, przynajmniej ja nie znam :)

                                              --
                                              inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                                              monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                                    • 05.12.12, 21:42
                                      kropidlo5 napisał:

                                      > ps Anglicy tez sa tacy bierno- agresywni i jak jest konfrontacja lub problem to
                                      > tez nie mowia wprost, tylko chrzakaja, spogladaja znaczaco, stosuja aluzje alb
                                      > o 'niby zarty', mowia dookola, to jest ten element ktory jest dla mnie bardzo '
                                      > swojski'

                                      dla mnie też

                                      , ale zarazem jest dla mnie zly, poniewaz gdybym potrafil tak robic i nie myslec o tymj potem
                                      i nie analizowac, nie nakrecac sie to byloby ok, ale tak nie jest,

                                      >nie wiem jak maja anglicy, ale zauwazylem stosunkowo czesty mechanizm takiego wlasnie zachowania, oplotkowywanie nielubianej osoby, dzialanie przez osoby trzecie (tzw kablowanie), nakrecanie sie itp,

                                      Ty tak robisz?
                                      bo ja tak

                                      >moze angielskie wychowanie ma cos do tego, od wiekow tzw zimny chow, malo emocji, rygoryzm i krytycyzm, cholera wie.

                                      wiesz co, to chyba właśnie jest przyczyną!


                                      --
                                      inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                                      monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                                      • 05.12.12, 22:01
                                        Nie wiem, czy tak robie. Ogolnie nie mam sklonnosci do plotkowania i nie ruszam ludzi, ktorzy stoja z boku, ale mam te troche negatywna sklonnosc, ze jak ktos mi zalezie mocno za skore, to skarze sie na to innym. Tak jakbym nie mial pewnosci, czy na pewno mam racje i szukam potwierdzenia- to raczej nie jest chec zniszczenia drugiej osoby. No moze 'wyrownania rachunkow'.
                                        Ale jak mowie, to sie dzieje sporadycznie, jak ktos mi ostro wchodzi na plecy, szantazuje mnie albo wykorzystuje, takie codzienne sprawy nie robia na mnie specjalnego wrazenia.
                                        Anglicy ida bardziej w strone te, ze nawet drobnostki potrafia rozdmuchac do niebywalcyh rozmiarow i sie nimi nakrecac i plotkowac, choc z tych plotek tak naprawde nic nie wynika, taka sztuka dla sztuki.
                                        No oczywiscie to tez zalezy, co kto rozume pod pojeciem drobnostki. Dla mnie glupia uwaga pojedyncza, droba nielojalnosc czy zawod to nie jest problem, glownie zle dziala na mnie powtarzalnosc/ systematycznosc pewnych zachopwan.

                                        Choc powiem, ze tez troche nie jest tak do konca, bo jak pracowalem w UK, mielismy taka wredna kierowniczke, ktora nalogowo pila i chyba alkohol wyzarl jej mozg, bo miala jakies paranoje, jatrzyla, judzila itp i ciagle krytykowala i sie skarzyla. Ja jako jedyny otwarcie jej sie sprzeciwilem, za co mnie inni klepali po plecach i mowili, ze jestem super, ale sami sie jej bali i tylko za plecami ja wyzywali. Wiec mysle, ze tak do konca angielski chyba nie jestem:)

                                        No ale ona ostro przeginala, nie mozna bylo z nia wytrzymac, wiec to bylo raczej tak, ze dlugo nic nie mowilem az w koncu wygarnalem.

                                        • 05.12.12, 22:08
                                          Fajne napisane, moim zdaniem jesteś OK.

                                          A co do takich sytuacji jak z tą kierowniczką, to radzę na przyszłość od razu reagować adekwatnie do jej postępowania.

                                          --
                                          inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                                          monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                                  • 05.12.12, 20:23
                                    kropidlo5 napisał:

                                    > Co do grzecznosci i zachowania Anglikow, istotnie, to jest glownie forma i 'gie
                                    > rki', konwencje. [...]

                                    A dostrzegasz, w czym jesteś podobny do Anglików?
                                    Ja zresztą też :)

                                    > Ja natomiast akurat widze wiecej pozytywnych stron takich manier, po prostu mi
                                    > sie to podoba.

                                    Ja też tak przez większość życia myślałam, teraz mi się to zmienia. Po prostu zaczynam nienawidzić wszelkiej obłudy, swojej czy cudzej.

                                    Raz, podoba mi sie wielopoziomowosc dialogu, co jest takim troche wyzwaniem, ale glownie chodzi o to, ze tworzy to jakis taki przyjemniejszy klimat, mniej agresji, mniej konfrontacji.

                                    To akurat jest OK, masz rację. Chociaż nie do końca, bo często lepiej sie skonfrontować, niż "zamiatać pod dywan". To właśnie Ci ostatni zarzucam.

                                    > Anglicy nie lubia i unikaja jak ognia konfrontacji, klotni, awantur. Ja tak troche tez mam- i mimo ze jest to dysfunkcja (wg teorii o DDA/DDD osoby z takich domow wlasnie boja sie agresji i klotni)

                                    skoro wiesz o tym, to spróbuj nad tym popracować - to znaczy nie namawiam Cię, żebys teraz z kolei ze wszystkimi sie kłócił, tylko jeżeli ktoś powie lub zrobi coś, czego nie akceptujesz to okaż swoje niezadowolenie, spokojnie, ale zdecydowanie - nie udawaj że wszystko jest ok

                                    moze wszyscy Anglicy sa nieco dysfunkcyjni, nie wiem

                                    ja też nie wiem, są chyba trochę pokręceni, ale w sumie ok - w końcu polscy emigranci najlepiej czuja się na wyspach :)
                                    >
                                    > Moja grzecznosc tez nie wynika z tego, ze wszystkich uwielbiam, choc powiem ze
                                    > ogolnie lubie ludzi i staram sie widziec ich pozytywne strony (dopoki ktos mi n
                                    > adepnie na odcisk, wtedy sie robie msciwy jak goral ze szczyrku),

                                    to tak jak ja :D

                                    i z reguly ma wiecej zalet niz wad, bo w wiekszosci sytuacji i z wiekszoscia ludzi nie mam k
                                    > onfliktow, nie probuja na mnie wjezdzac, szanuja mnie i tak dalej.

                                    > Problem sie pojawia, gdy stykam sie z kims, kto mnie nie lubi, albo jest zwycza
                                    > jnie agresywny, albo naduzywa mojej dobroci czy jedzie po moich plecach- wtedy
                                    > to jest balast, bu tutaj pojawia sie brak asertywnosci, czesciowo wynikajacy z
                                    > tego narzuconego sobie samemu wzoru osoby milej.

                                    po co ci ta maska osoby miłej?

                                    > Problem jest w tym, ze nie jestem aniolem i mam zle emocje w sobie, agresje czy stres w >takich sytuacjach,

                                    to naturalne, emocje są jakie są, i nie chodzi o to, aby im zaprzeczać, czy udawać, że ich nie ma.
                                    zdrowszym podejściem jest wyrażać swoje emocje - ale w sposób kontrolowany, tak, żeby nie zrobić krzywdy drugiej osobie, ale zarazem wyrazić siebie, nie dać się stłamsić ani zmanipulować

                                    >ale najpierw unikam
                                    dlaczego?

                                    >i daze do kompromisu za bardzo,
                                    po co?

                                    potem sie tlumacze albo stosuje manipulacje

                                    po co? w jakim celu?

                                    (aluzje, 'zbiegi okolicznosci' itp, np jak ktos nie doklada sie
                                    > do rachunku to na jego oczach ostentacyjnie go przegladam itp)

                                    :DDDDDD sorki, nie wyśmiewam się z Ciebie, tylko to musi wyglądać zabawnie, jak sobie to wyobrażam właśnie :)

                                    nie prościej powiedzieć, że chcesz,żeby ktoś się dołożył, że tak jest fair?
                                    nie przejmuj się, ja tez tak mam, dlatego tak się mądrzę

                                    > i w ogole zbiera sie to we mnie i kipi az potem wybucha i wygarniam

                                    ja też, zresztą można było zauważyć ostatnio na forum

                                    btw.
                                    kiedyś zrobiłam awanturę koleżance, u której było spotkanie neo, że nie chce mi zrobić kanapki - byłam po pracy, cholernie głodna, a mieliśmy przygotowywać liturgię, czyli 1.5 godziny nie wyjęte
                                    ona zaczęła mi pokazywać, że nie ma nic w lodówce, przyniosła jakąś suchą bułkę
                                    ja się wkurzyłam, nakrzyczałam na nią i poszłam do budki pod blokiem po bułki i parówki
                                    wróciłam i zrobiłam sobie coś do zjedzenia
                                    potem przygotowaliśmy jak gdyby nigdy nic liturgię
                                    najbardziej do dzisiaj mnie rozbawia postawa dwóch naszych znajomych ze neo, którzy też tam byli i obserwowali przebieg wydarzeń
                                    zachowali stoicki spokój, nie wtrącali się
                                    a potem na jej pytanie, kto miał rację odpowiedzieli, że obie mamy "problem z pieniądzem", czyli że obie jesteśmy skąpe, jednym słowem
                                    teraz ta koleżanka jest jedną z moich najbliższych przyjaciółek z neo :)

                                    , a potem czuje sie znow winny.

                                    nic dziwnego, masz kaca moralnego

                                    > Tzn do nienadwna tak robilem, teraz staram sie to zmieniac, bo to problemowe za
                                    > chowanie.

                                    cieszę się, że to widzisz

                                    Monika
                                    >


                                    --
                                    inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                                    monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                                    • 05.12.12, 20:39
                                      Wczym jestem podobny do anglikow? Mysle ze w kilku rzeczach jestem. Moze dobra mina do zlej gry, zamilowanie do ironii, niedopowiedzen i sarkazmu, pewnego rodzaju narzekactwo, takie dosc egzaltowane, duza tolerancja i dosc duzy chlod i dystans wobec innych, dosc mocne chronienie prywatnosci, wiec sa i dobre i zle strony tego. Oczywiscie mam tez wiele cech typowo polskich, w koncu jestem Polakiem:)

                                      Ja tez nie cierpie obludy, natomiast angielskiej grzecznosci nie nazwalbym obluda. Obluda to wg mnie gloszenie sadow moralnych i zarazem postepowanie niezgodnie z nimi. Natomiast udawana grzecznosc to pewna konwencja, co prawda mowie cos innego niz mysle (czasem) wiec moze raczej to pewnego rodzaju zaklamanie, ale nie obluda.

                                      Co do konfrontacji vs zamiatanie pod dywan to zgadzam sie, to akurat jest slaba strona tego modelu zachowania, chyba ze masz wszystko w d., ale jak nie masz i sie nakrecasz to istotnie, to bledna droga i nad tym pracuje.

                                      Po co maska milego? Ja wiem, to z reguly nie jest nawet maska, ja naprawde jestem mily:) Maska to sie staje gdy dochodzi do zderzenia z kims nieprzychylnym, nieuczciwym, naduzywajacym- wtedy te maske nalezaloby zdjac.

                                      Choc jest tez lepsze wyjscie, tez zreszta dosc angielskie- po prostu sie wycofac z sytuacji. anglik na przyklad jak pojdzie do restauracji i zle go obsluza, rzadko zrobi awanture, nawet czesto sie nie upomni- ale swoje pomysli i juz wiecej nigdy do tej restauracji nie przyjdzie.

                                      Piszac Anglik mam na mysli ten archetyp anglika, bo wielu Anglikow jest dosc mordziatych i zaczepnych, jak slynni bracia Gallagher z Oasis (nota bene z krwia irlandzka).

                                      • 05.12.12, 22:27
                                        kropidlo5 napisał:

                                        > Wczym jestem podobny do anglikow? Mysle ze w kilku rzeczach jestem. Moze dobra
                                        > mina do zlej gry, zamilowanie do ironii, niedopowiedzen i sarkazmu,

                                        Zgadzam się :)

                                        >pewnego rodzaju narzekactwo, takie dosc egzaltowane, duza tolerancja i dosc duzy chlod i
                                        > dystans wobec innych, dosc mocne chronienie prywatnosci, wiec sa i dobre i zle
                                        > strony tego.

                                        > Oczywiscie mam tez wiele cech typowo polskich, w koncu jestem Polakiem:)

                                        > Ja tez nie cierpie obludy, natomiast angielskiej grzecznosci nie nazwalbym obluda. Obluda to wg mnie gloszenie sadow moralnych i zarazem postepowanie niezgodnie z nimi. Natomiast udawana grzecznosc to pewna konwencja

                                        może masz rację, konwencja ale nie do końca uczciwa, chociaż pozwalająca na w miarę spokojna koegzystencję

                                        > co prawda mowie cos innego niz mysle (czasem) wiec moze raczej to pewnego rodzaju zaklamanie, ale nie obluda.

                                        mów to co myślisz, myśl to co mówisz Melody Beattie "Koniec współuzaleznienia" :)
                                        wiem, wiem, to wymaga przełamania wielu szkodliwych nawyków do zaciemniania prawdy, ale wiem, ze jest możliwe

                                        >
                                        > Co do konfrontacji vs zamiatanie pod dywan to zgadzam sie, to akurat jest slaba
                                        > strona tego modelu zachowania, chyba ze masz wszystko w d., ale jak nie masz i
                                        > sie nakrecasz to istotnie, to bledna droga i nad tym pracuje.

                                        cieszę się :D

                                        >
                                        > Po co maska milego? Ja wiem, to z reguly nie jest nawet maska, ja naprawde jestem mily:)

                                        :D

                                        Maska to sie staje gdy dochodzi do zderzenia z kims nieprzychylnym, n
                                        > ieuczciwym, naduzywajacym- wtedy te maske nalezaloby zdjac.

                                        tak, ale ja też mam z tym problem - wtedy robię się "wyjątkowo obłudnie miła" :P
                                        >
                                        > Choc jest tez lepsze wyjscie, tez zreszta dosc angielskie- po prostu sie wycofa
                                        > c z sytuacji. anglik na przyklad jak pojdzie do restauracji i zle go obsluza, r
                                        > zadko zrobi awanture, nawet czesto sie nie upomni- ale swoje pomysli i juz wiec
                                        > ej nigdy do tej restauracji nie przyjdzie.
                                        >
                                        aha, czasem pewni jest to dobre wyjściem, ale najczęściej moim zdaniem należy jednak okazać, że coś jest nie tak, po prostu okazać swoje prawdziwe uczucia, które wywołała dana sytuacja i to najczęściej daje drugiej osobie do myślenia, oczywiście jeżeli posiada jakąś wrażliwość i zmysł moralny

                                        > Piszac Anglik mam na mysli ten archetyp anglika, bo wielu Anglikow jest dosc mo
                                        > rdziatych i zaczepnych, jak slynni bracia Gallagher z Oasis (nota bene z krwia
                                        > irlandzka).
                                        >


                                        --
                                        inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                                        monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                      • 05.12.12, 12:23
                        kropidlo5 napisał:

                        byc ostrym i twardym wobec ludzi...

                        > trzeba byc twardym a nie mietkim:D

                        no, no co za idiotyczny, mały fliricik kropidła z rt4

                        btw, nie spodziewała bym się tego po tobie kropidło, widocznie nie znam cie aż tak dobrze, jak myslałam, ale dobrze wiedzieć, że rt4 cię kręci

                        >
                        > spokojnie, tylka taka moja obserwacja.
                        >
                        > mnie osobiscie to nic nie zlosci, po prostu widze zlosc.
                        >
                        > (o kurde, zaczynam brzmiec jak kimjajestem chyba zostane budda)

                        W. bym nie osmieszała na twoim miejscu, tylko skorzystała z psychoterapii u niego
                        --
                        inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                        monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                  • 05.12.12, 12:18
                    kropidlo5 napisał:

                    > rt4, skad w Tobie tyle zlosci? Fajnie czasem piszesz, a czasem walisz po oczach
                    > , po co sie tak mocno nakrecac?

                    cichy wielbiciel?

                    --
                    inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                    monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                • 05.12.12, 08:06
                  Uwagi pod moim adresem zostawię bez komentarza.Natomiast dobrze byłoby byś przestała wycierać sobie nienawistną gębę Moną i Ledą.
                  Monie zarzucasz opóźnienie w rozwoju,a Ledzie,że jest psychopatką?
                  Obie przy Tobie jawią się jak okazy zdrowia psychicznego i górują nad Tobą inteligencją.
                  Naukowcy ostatnio zbadali,że choroba psychiczna wiąże się z wysoką inteligencją.Twój przypadek
                  potwierdza tylko,że od każdej zasady istnieją wyjątki.
                  Poza tym jesteś faszystką,a faszystów nie lubię.
                  • 05.12.12, 11:54
                    szaman.ka napisała:

                    > Uwagi pod moim adresem zostawię bez komentarza.Natomiast dobrze byłoby byś prze
                    > stała wycierać sobie nienawistną gębę Moną i Ledą.
                    > Monie zarzucasz opóźnienie w rozwoju,a Ledzie,że jest psychopatką?
                    > Obie przy Tobie jawią się jak okazy zdrowia psychicznego i górują nad Tobą inte
                    > ligencją.
                    > Naukowcy ostatnio zbadali,że choroba psychiczna wiąże się z wysoką inteligencją
                    > .Twój przypadek
                    > potwierdza tylko,że od każdej zasady istnieją wyjątki.
                    > Poza tym jesteś faszystką,a faszystów nie lubię.

                    Szamanko, dzięki, jesteś super :D
                    --
                    inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                    monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                  • 06.12.12, 14:05
                    szaman.ka napisała:

                    >[i] Uwagi pod moim adresem zostawię bez komentarza.Natomiast dobrze byłoby byś prze
                    > stała wycierać sobie nienawistną gębę Moną i Ledą.

                    ----------------

                    A szkoda, ze uwagi pod Twoim adresem rozwieją się jak w eterze. Ciekawe by było zobaczyć jaką formę defensywy przyjmiesz i w jaki sposób bedziesz się bronić. Wszak ponoć terapeuta jesteś, więc masz ogromny zasób wiedzy i mozliowści aby nauczyć czegoś twojego zaburzonego klienta.

                    > Monie zarzucasz opóźnienie w rozwoju,a Ledzie,że jest psychopatką?
                    > Obie przy Tobie jawią się jak okazy zdrowia psychicznego i górują nad Tobą inte
                    > ligencją.


                    Tak to prawda! Przed którą nie da sie cofnąć ani wymazać na linii czasu. Uważam że mona jest po prostu chora psychicznie, diagnozę powinien postawic lekarz specjalista. Jeżeli chodzi o ledę to rzeczywiscie uważam ledę za wybitnie zaburzoną, ale cóż w morzu wszystkie rybki pływają, więc wirtualnie jest mi obojętne czy jest tylko śledziem, czy jest śleziem który udaje rekina.

                    Górują nade mną inteligencją? Mam nadzieję ,że to robią. Inaczej byś mnie nie podczytywała z takimi wypiekami na pućkach...

                    > Naukowcy ostatnio zbadali,że choroba psychiczna wiąże się z wysoką inteligencją
                    > .Twój przypadek
                    > potwierdza tylko,że od każdej zasady istnieją wyjątki.


                    Tak to prawda, zwłaszcza,że inteligencja tych naukowców była na tym samym poziomie co twoja, szamanko.

                    > Poza tym jesteś faszystką,a faszystów nie lubię.

                    Ależ gdzież mi tam do faszystki, nazistką jestem. Zaraz cię wyjmę z pieca- dobrze upieczoną jak bułeczkę.

                  • 08.12.12, 14:04
                    Poza tym jesteś faszystką,a faszystów nie lubię.

                    To czy ty mnie lubisz, dziewuszko, czy nie, guzik mnie obchodzi.
                    Natomiast, wtedy gdy szerzysz oszczerstwa pod moim adresem, to podchodzisz pod pragraf karny, za ktorym stoi pewna kara za tego typu podle klamstwo.

                    No coz, ty co do mnie bardzo sie pomylilas, ja natomiast na twoj temat, jak zwykle mam racje!
                • 05.12.12, 12:04
                  rt.4 napisała:

                  > Naucz sie w koncu pisac poprawnie. [...]

                  > Poza tym, do jasnej..dajcie sobie kobiety 'siana' i won wam....Od mojej osoby!

                  a czy my ci coś robimy złego? to chyba ty nam? :}


                  > To ze wam odbija, co chwila, i macie jakies powazne problemy w zyciu, z ktorym
                  > i ni jak dac rady nie mozecie, to nie znaczy ze macie uzurpowac sobie jakies pr
                  > awo do wywalania swoich tony brudow- na mnie!

                  swojejtony brudów albo swoich tonbrudów, btw.

                  > Pisze do mony, poniewaz ona sama mnie zaczepia piszac, w kazdym jednym moim pos
                  > cie. A w niektorych wrecz obrzuca wulgaryzmami!

                  ło matko, zamieniam sie w słuch :P
                  w twoich postach raczej nie piszę, bo nie włamuję się na twoje konto
                  po prostu od czasu do czasu odpowiadam na nie w celach samoobronnych

                  > Mam takie samo prawo jak kazdy inny zareagowac na kazde jedno chamstwo!

                  to tak jak ja, prawda?

                  ostatnio jak sobie przypominam, to ty okazałaś się chamska wobec mnie, nawet chyba nie chciało mi si tobie odpisać, bo to byz stek bzdur

                  ja znów chyba tak wiele złego pod twoim adresem nie napisałam (a szkoda :P), byłam zaabsorbowana Ledą i jej kumplami :P

                  >A moje reakcje widocznie sa dosc ostre- na co jej brak agrumentow, wiec ja to wkurza.
                  > Bo gdyby jej argumenty byly choc odrobine sensowne- powstalaby duskusja, a ta
                  > k opieszala rozumowo monia, widac czuje sie glupio, bo nie wie jak ma zareagowa
                  > c...I fantazjuje. Ze wszyskie kobiety odrzucone przez jej fagasa, takie sa zle
                  > na nia,,,,;=)))Bo on taki Rambo...
                  > Slodko to sie nie jawi, i nie brzmi extra zdrowo.
                  >
                  > Jezeli chodzi o sama lede to dziewuszki, leda16...hm, to taki psychol wypuszczo
                  > ny z lancucha na takim forum na jakim wy tu piszecie dobrze WAM ZROBI! Jej funk
                  > cja tu jest czasem super...:=) Wam potrzebny jest bat do wyprostowania wam ich
                  > garbow...!
                  >
                  > No a teraz szczypcie sie dalej, o nic madrego was i tak nie posadzam, wiec nie
                  > bede was podczytywac.
                  >
                  > Pozdrowienia dla shachar...
                  >
                  >
                  >
                  >
                  >


                  --
                  inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                  monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                  • 05.12.12, 12:15
                    mona.blue napisała:

                    > rt.4 napisała:

                    > swojej tony brudów albo swoich tonbrudów, btw.
                    >

                    > >A moje reakcje widocznie sa dosc ostre- na co jej brak agrumentow, wiec ja
                    > to wkurza.

                    tak, jesteś super babką, żyleto

                    > > Bo gdyby jej argumenty byly choc odrobine sensowne- powstalaby duskusja,
                    > a tak opieszala rozumowo monia (jakie masz IQ - badałaś sobie? ja tak, mi wyszło tak ok. 140, a i tak nie chciało mi się zbyt wysilać przy tym teście, bo za bardzo mnie nudził :))

                    >, widac czuje sie glupio, bo nie wie jak ma zareagowac...

                    kobito, mi sie po prostu nie chce reagowac na twoje wypociny, tak sa denne

                    >I fantazjuje. Ze wszyskie kobiety odrzucone przez jej fagasa, takie s
                    > a zle na nia,,,,;=)))Bo on taki Rambo...

                    no to przyznaj się tutaj, skoro jesteś taka odważna i szczera, czy masz z Nim coś wspólnego?
                    znasz go?

                    Rambo to raczej był mój ex mąż, na którego zdaje się miałaś tez chrapkę (o ile mi intuicja podpowiada, ale mogę się mylić, szwedko)
                    czy ty jesteś KK?

                    > Slodko to sie nie jawi, i nie brzmi extra zdrowo.

                    naprawdę? :/

                    > > Jezeli chodzi o sama lede to dziewuszki, leda16...hm, to taki psychol wyp
                    > uszczony z lancucha na takim forum na jakim wy tu piszecie dobrze WAM ZROBI! Je
                    > j funkcja tu jest czasem super...:=)

                    o to ty chyba też jesteś psychopatką, skoro tak doceniasz Ledę?

                    Wam potrzebny jest bat do wyprostowania wam ich garbow...!

                    o i sadystka? :]

                    > > No a teraz szczypcie sie dalej, o nic madrego was i tak nie posadzam,

                    z Ledą zaczęła się dziś dość konstruktywna rozmowa

                    wiec nie bede was podczytywac.

                    ufff, co za ulga
                    > >
                    > > Pozdrowienia dla shachar...

                    o! czyżby przyjaciółka?

                    > >
                    >

                    --
                    inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                    monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
          • 04.12.12, 00:01
            właśnie te ataki osobiste i takie zajadłe i zacięte
            powiem szczerze nie odnajduje się w takich sytuacjach.
            dzieki za poświecona mi uwagę,
            człowiek błądzi,nie jest doskonały i szuka jakiś dobrych rozwiązań.
            pozdrawiam

            --
            Szanujmy Wspomnienia- nasze najpiękniejsze chwile
            • 04.12.12, 00:09
              lidka449 napisała:

              > właśnie te ataki osobiste i takie zajadłe i zacięte
              > powiem szczerze nie odnajduje się w takich sytuacjach.
              > dzieki za poświecona mi uwagę,
              > człowiek błądzi,nie jest doskonały i szuka jakiś dobrych rozwiązań.
              > pozdrawiam
              >
              naprawdę nie wiesz, co zrobić, gdy ktoś obraża niewybrednie bliską Ci osobę?

              a gdyby w ten sposób obrażał Twoja matkę albo siostrę? też byś nie wiedział/ nie wiedziała?

              --
              inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
              monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
          • 04.12.12, 00:42
            Dokladnie. Istota to pewien dystans do wlasnej oceny, szczegolnie, gdy dotyczyinnych, kiedy niewiele wiemy o sytuacji poza relacja autora watku.

            W ogole istotny jest tez element zaufania wobec relacji innych osob, a nie kwestionowanie przytaczanych faktow w imie zasady 'ja wiem lepiej, chociaz mnie tam nie bylo'. To jest postawa prowokacyjna i dziecinna zarazem.


            Bronienie swoich racji polega wlasnie glownie na operowaniem faktami, a nie domyslami, czytaniem w myslach, przekrecaniem, manipulacja. To jest zreszta podstawa asertywnej postawy, kierowanie uwagi na fakty. 'powiedziales, ze to i tamto, (fakt), jest to dla mnie przykre (odczucie), nie rob tak (oczekiwanie)'

            Druga osoba moze wyjasnic, ze np miala na mysli cos innego, albo ze nie zauwazyla, nie pomyslala o czyms, ale czesto zdarza sie tak, ze zaprzecza temu co sie stalo, albo obwinia narzucajac jedynie sluszna interpretacje , wtedy nie zostaje nic innego niz zakonczyc dyskusje.

            Mialem takich toksycznych znajomych, ktorzy zawsze wypierali sie wszystkiego albo obwiniali mnie. Zreszta mieli ten problem ze wszystkimi, sklocili sie z wiekszoscia swoich znajomych i zawsze schemat byl ten sam- oni swieci a inni winni i zli. Ja przez ponad 30 lat zycia dorobilem sie jednego wroga- ich wlasnie- a oni sklocili sie ze wszystkimi, ale nadal utrzymywali, ze oni sa ok ale swiat dookola jest zly.

            Ich glowny problem polegal na tym, ze wtracali sie w zycie innych, probowali ich zmieniac, ustawiac pod katem swoich potrzeb, a czlowiek nie dosc ze ma nature taka, ze nie lubi jak mu sie cos nakazuje, to jeszcze robi na przekor. tak wiec podstawowa zasada bronienia swoich racji to wyrazne oddzielenie, gdzie zaczyna sie i konczy moje terytorium i nastepnie nie wlazenie na czyjes poletko i nie pozwolenie, by ktos wlazil na moje- chyba, ze za moja zgoda.

            Sa ludzie i taborety i niektorzy mysla, ze moga wlazic w czyjes zycie z buciorami, ze im sie to nalezy, ale to tylko ich przekonanie, a nie fakt. Ja zwyklem pozwalac wlazic na swoj teren bo niestety wierzylem, ze ktos moze deptac po moim trawniku, choc jak mowie, niewielu tak naprawde probowalo, moze mam szczescie do ludzi a moze to jest dosc rzadkie zjawisko w ogole, ale pewnym chwastom pozwolilem sie rozplenic i to byl moj blad.



            • 04.12.12, 06:33
              kropidlo5 napisał:

              > Dokladnie. Istota to pewien dystans do wlasnej oceny, szczegolnie, gdy dotyczy innych, kiedy niewiele wiemy o sytuacji poza relacja autora watku.
              >
              często trudno o dystans, jeżeli widzimy, że ktoś coś ewidentnie robi źle labo co gorsza "wsiada" na nas

              > Bronienie swoich racji polega wlasnie glownie na operowaniem faktami, a nie dom
              > yslami, czytaniem w myslach, przekrecaniem, manipulacja.

              pewnie tak, ale jeżeli ktoś podważa fakty przeze mnie przedstawione, jednym słowem zarzuca mi kłamstwo, to trudno sie nie wściec

              to jest zreszta podstawa asertywnej postawy, kierowanie uwagi na fakty. 'powiedziales, ze to i tamto, (fakt), jest to dla mnie przykre (odczucie), nie rob tak (oczekiwanie)'

              co z tego, że powiem że mi przykro, jak mam wrażenie, że tej osobie w to graj, że wręcz czerpie sadystyczna przyjemność z dowalania mi

              co do oczekiwania zgoda, ale to chyba jak rzucanie grochem o ścianę

              kiedyś na warsztatach spotkałam sie z takim określeniem grupy pewnych ludzi, że są jak małpa na lodowisku, to znaczy że żebyśmy nie wiem co robili, jak asertywnie i uczciwie wobec nich postępowali, to to może nie dać rezultatu, bo oni są po prostu nieprzewidywalni
              >
              > Mialem takich toksycznych znajomych, ktorzy zawsze wypierali sie wszystkiego al
              > bo obwiniali mnie. Zreszta mieli ten problem ze wszystkimi, sklocili sie z wiek
              > szoscia swoich znajomych i zawsze schemat byl ten sam- oni swieci a inni winni
              > i zli. Ja przez ponad 30 lat zycia dorobilem sie jednego wroga- ich wlasnie- a
              > oni sklocili sie ze wszystkimi, ale nadal utrzymywali, ze oni sa ok ale swiat d
              > ookola jest zly.
              >
              > Ich glowny problem polegal na tym, ze wtracali sie w zycie innych, probowali ic
              > h zmieniac, ustawiac pod katem swoich potrzeb, a czlowiek nie dosc ze ma nature
              > taka, ze nie lubi jak mu sie cos nakazuje, to jeszcze robi na przekor. tak wie
              > c podstawowa zasada bronienia swoich racji to wyrazne oddzielenie, gdzie zaczyn
              > a sie i konczy moje terytorium i nastepnie nie wlazenie na czyjes poletko i ni
              > e pozwolenie, by ktos wlazil na moje- chyba, ze za moja zgoda.
              >
              No ja też mam z tym problem, ale na ogół nie po to, aby komuś "przywalić", tylko raczej aby zwrócić mu uwagę na pewne nieprawidłowe rzeczy w jego zachowaniu Ale wiem, wiem, nie jestem Bogiem, ani psychologiem, który to zresztą też działa inaczej - raczej pozwala nam dość samemu do istoty naszych problemów. Wiem, czas z tym przestać.
              >
              >


              --
              inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
              monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
              • 04.12.12, 08:39
                Jest roznica miedzy rada/sugestia/konstruktywna krytyka a krytykanctwem i osadzaniem. Rade wypowiada sie w sposob bardzo konretny (okresla o jakie zachowanie czy wydarzenie chodzi), a nie ogolna krytyka 'ty zawsze' 'ty nigdy' 'nikt inny' i tak dalej. Rade czy sugestie przedstawia sie raz czy dwa, a nie truka komus nad uchem to samo dzien i noc. Krytyka moze dotyczyc tylko obszarow, kiedy narusza to sfere innej osoby, konkretnie tej, ktora te krytyke wypowiada. Wyjatkiem jest gdy ktos jest z nami blisko zwiazany, ale to musi byc obustronna relacja bliskosci, no chyba ze wystepuje zagrozenie zycia czy zdrowia czy porzadku publicznego (no ktos obcy zneca sie nad psem albo spi na srodku ulicy).

                Moi toksyczni ex-znajomi lamali wszystkie te zasady. Powtarzali to samo ciagle, z reguly bardzo ogolne zarzuty, typu 'ty zawsze' albo 'ty znowu' a na 'dowod' odkopywali wydarzenia sprzed 10 lat, i to w ogole ich nie dotyczace, nie wiem do dzis zego wlasciwie ode mnie chcieli (chyba moja smierc bylaby dostosowaniem sie do ich rad, bo im sie wszystko nie podobalo, ewentualnie absolutne posluszenstwo i czytanie w ich myslach).
                Wtracali sie ciagle w moje prywatne sprawy (np komentowali z kim powinienem sie kolegowac albo jak ubierac) i mimo mojego wyraznego niezadowolenia ciagle to czynili, a moze wlasnie przez to niezadowolenie, bo ja niestety nie bylem asertywny, tylko sie tlumaczylem, wyjasnialem, im to widac dawalo poczucie przyjemnosci i kontroli. zachowania nie kontrolowali co prawda (bo jakby kontrolowali, to by nie bylo powodow do krytyki) ale moje emocje tak.
                Glupota zupelna z ich strony to byly wieczne pretensje do wszystkich o wszystko, inni mieli szczescie miec obrabiana dupe za plecami, a ja 'zaszczyt' slyszenia wszystkiego w twarz, powtarzali to samo przez lata i ciagle dostawali podobne odpowiedzi i nie ustepowali. A najwazniejsze- moj blad, ze nigdy im tego nie powiedzialem, ale dla mnie nigdy nie byli bliscy, nigdy nie uwazalem ani jego ani tej zony za przyjaciol, choc nawet tak ich nazywalem niby. ale nigdy tak ni czulem, wiec formalnei nie mieli prawa inwazji na moje terytorium. Ale to byl moj blad, ze milczalem. zadawalem sie z nimi ze slepej lojalnosci i troche szantazowany przez toksyczego, ktory wmawial mi ze jestesmy takimi wielkimi przyjaciolmi, choc zachowywal sie jak najgorszy wrog, ale juz dawno spiewano 'boze chron mnie od przyjaciol, z wrogami sobie poradze':))
                Aha, i jeszcze jedna rzecz, jak ktos tak wszystko krytykuje, czepia sie ciagle i tak dalej, to po jakims czasie to czepianie sie staje sie uciazliwym halasem, juz nie slyszysz slow, tylko slyszysz belkot, ktory irytuje jak szczekanie psa za oknem o 4 rano.
                Jak ktos powie cos od czasu do czasu, konretnie, nie natretnie, to go duzo chetniej posluchasz i nawet jak sie wyprzesz odruchowo czy przyjmiesz postawe obronna, to po czasie przemyslisz to i wyciagniesz wnioski. A jak ktos sie ciagle czepia i czepia i od tej i od tamtej, to nie ma szans, zeby szanowac te rady, nawet jesli raz na 10 razy ma racje.
                Tak mialem z tymi toksykami, choc musze orzyznac, ze chyba mieli racje rzadziej niz raz na 10 razy, jakies raz na dwadziescia- tak na chlodno:)
                • 04.12.12, 09:33
                  kropidlo5 napisał:

                  > Jest roznica miedzy rada/sugestia/konstruktywna krytyka a krytykanctwem i osadz
                  > aniem. Rade wypowiada sie w sposob bardzo konretny (okresla o jakie zachowanie
                  > czy wydarzenie chodzi), a nie ogolna krytyka 'ty zawsze' 'ty nigdy' 'nikt inny
                  > ' i tak dalej. Rade czy sugestie przedstawia sie raz czy dwa, a nie truka komus
                  > nad uchem to samo dzien i noc. Krytyka moze dotyczyc tylko obszarow, kiedy nar
                  > usza to sfere innej osoby, konkretnie tej, ktora te krytyke wypowiada.

                  Zgadzam się, że krytyka powinna być konstruktywna i na ogół ujawnić się przy przekroczeniu przez drugą osobę naszych granic. Ale w neo przyzwyczaiłam się jeszcze do innego rodzaju krytyki - do zwrócenia komuś uwagi, jeżeli jego zachowanie jest wg mnie niezgodne z wartościami katolickimi, nawet jeżeli mnie osobiście to zachowani nie krzywdzi i pozornie nie krzywdzi innych (pisze pozornie, bo moim zdaniem jednak często w subtelny sposób krzywdzi).


                  Wyjatkiem jest gdy ktos jest z nami blisko zwiazany, ale to musi byc obustronna relacja
                  > bliskosci,

                  co masz na mysli?

                  no chyba ze wystepuje zagrozenie zycia czy zdrowia czy porzadku pub
                  > licznego (no ktos obcy zneca sie nad psem albo spi na srodku ulicy).
                  >
                  > Moi toksyczni ex-znajomi lamali wszystkie te zasady. Powtarzali to samo ciagle,
                  > z reguly bardzo ogolne zarzuty, typu 'ty zawsze' albo 'ty znowu' a na 'dowod'
                  > odkopywali wydarzenia sprzed 10 lat, i to w ogole ich nie dotyczace, nie wiem d
                  > o dzis zego wlasciwie ode mnie chcieli (chyba moja smierc bylaby dostosowaniem
                  > sie do ich rad, bo im sie wszystko nie podobalo, ewentualnie absolutne poslusze
                  > nstwo i czytanie w ich myslach).

                  to dlaczego na to pozwalałeś? nie mieści mi się to w głowie

                  > Wtracali sie ciagle w moje prywatne sprawy (np komentowali z kim powinienem sie
                  > kolegowac albo jak ubierac) i mimo mojego wyraznego niezadowolenia ciagle to c
                  > zynili, a moze wlasnie przez to niezadowolenie, bo ja niestety nie bylem aserty
                  > wny, tylko sie tlumaczylem, wyjasnialem, im to widac dawalo poczucie przyjemnos
                  > ci i kontroli. zachowania nie kontrolowali co prawda (bo jakby kontrolowali, to
                  > by nie bylo powodow do krytyki) ale moje emocje tak.

                  a po co im to tłumaczyłeś, zamiast odsunąć się od nich? tak bardzo ich lubiłeś? dlaczego wobec nich akurat nie byłeś asertywny?

                  > Glupota zupelna z ich strony to byly wieczne pretensje do wszystkich o wszystko
                  > , inni mieli szczescie miec obrabiana dupe za plecami, a ja 'zaszczyt' slyszeni
                  > a wszystkiego w twarz, powtarzali to samo przez lata i ciagle dostawali podobne
                  > odpowiedzi i nie ustepowali.

                  ale jak przyjmowałeś tę krytyke i lpotki - okazywałeś niezadowolenia czy akceptowałeś ten sposób zachowania? i dlaczego tego nie przeciąłeś?

                  A najwazniejsze- moj blad, ze nigdy im tego nie powiedzialem, ale dla mnie nigdy nie byli bliscy, nigdy nie uwazalem ani jego ani tej zony za przyjaciol, choc nawet tak ich nazywalem niby.

                  dlaczego im tego nie powiedziałeś?

                  ale nigdy tak ni czulem, wiec formalnei nie mieli prawa inwazji na moje terytorium. Ale to byl mo
                  > j blad, ze milczalem. zadawalem sie z nimi ze slepej lojalnosci i troche szanta
                  > zowany przez toksyczego, ktory wmawial mi ze jestesmy takimi wielkimi przyjacio
                  > lmi, choc zachowywal sie jak najgorszy wrog, ale juz dawno spiewano 'boze chron
                  > mnie od przyjaciol, z wrogami sobie poradze':))

                  skąd ta ślepa lojalność i czym Cię szantażowali?

                  > Jak ktos powie cos od czasu do czasu, konretnie, nie natretnie, to go duzo chet
                  > niej posluchasz i nawet jak sie wyprzesz odruchowo czy przyjmiesz postawe obron
                  > na, to po czasie przemyslisz to i wyciagniesz wnioski. A jak ktos sie ciagle cz
                  > epia i czepia i od tej i od tamtej, to nie ma szans, zeby szanowac te rady, naw
                  > et jesli raz na 10 razy ma racje.

                  ja tego nie pojmuję, byłeś uzależniony od tej osoby?

                  > Tak mialem z tymi toksykami, choc musze orzyznac, ze chyba mieli racje rzadziej
                  > niz raz na 10 razy, jakies raz na dwadziescia- tak na chlodno:)


                  --
                  inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                  monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                  • 04.12.12, 09:54
                    mona.blue napisała:

                    > Wyjatkiem jest gdy ktos jest z nami blisko zwiazany, ale to musi byc obustronna
                    > relacja
                    > > bliskosci,
                    >
                    > co masz na mysli?
                    >

                    To, ze bliskosc jest wzajemna. Kochankowie/przyjaciele musza odczuwac wzajemnosc.


                    >
                    > to dlaczego na to pozwalałeś? nie mieści mi się to w głowie
                    >
                    > a po co im to tłumaczyłeś, zamiast odsunąć się od nich? tak bardzo ich lubiłeś?
                    > dlaczego wobec nich akurat nie byłeś asertywny?
                    >
                    > ale jak przyjmowałeś tę krytyke i lpotki - okazywałeś niezadowolenia czy akcept
                    > owałeś ten sposób zachowania? i dlaczego tego nie przeciąłeś?
                    >
                    > dlaczego im tego nie powiedziałeś?
                    >
                    > skąd ta ślepa lojalność i czym Cię szantażowali?


                    Malo asertywny bylem wobec wszystkich, ale wiekszosc znajomych nie ujezdzala tej slabosci, wiec problem nie istnial. Czy im mowilem? Jako ktos malo asertywny rzadko i malo stanowczo (wlasnie owo tlumaczenie sie) ale ich reakcja byla woda na mlyn nieasertywnosci, bo o ile oni uwazali, ze moga krytykowac kazdy aspekt mojego zycia, to ja mialem prawo milczec, a jak sie odezwalem- to agresja i epitety.
                    Slepa lojalnosc to nawyk wyniesiony z domu, typowe zreszta zachowanie dla osob z rodzin dysfunkcyjnych, a na dodatek techniki manipulacji tego goscia byly akurat 'w punkt', szantaz emocjonalny- ' ja twoj najlepszy przyjaciel, ja dla ciebie najlepiej chce, ja jedyny kto sie troszczy, a ty (i tu lista zarzutow, krytyk, ocen)'.Dodatkowo wszystkim dookola rozpowiadal, jakimi to niby jestesmy przyjaciolmi, choc nie przeszkadzalo mu to ze mnie drwic, ale on laczyl jedno z drugim (drwil z milosci przyjacielskiej)
                    To irracjonalne, ciezko to wyjasnic. Ja po prostu uwazalem, ze mam 'obowiazek' kontynuowac te znajomosc, mimoz e byla chora juz po roku czy dwoch od poczatku, i sygnalizowalo mi to nawet pare osob.
                    Wiecej, zona toksycznego tez to sugerowala, ale po latach toksyczny ja urobil i zaczela sama byc toksyczna, ja mysle ze zwariowala przy nim. byla prosta dziewczyna z kompleksami, a on jej wmowil, ze jest glupia, ze jest z robotniczej rodziny, a on taki elytarny i kobieta zglupiala.

                    Zastanawiam sie w ogole, co z gosciem jest nei tak, bo zawsze podkreslal, jaki to on jest zrownowazony i bez kompleksow, a zarazem wszystkich ciagle obgadywal i wysmiewal, i byl chorobliwie wrecz zazdrosny, kilka znajomosci zerwal na tym tle (np z dnia na dzien urwal znajomosc z gosciem, z ktorymi razem przygotowywali sie na ASP, zreszta pod kierunkiem ojca tego drugiego goscia, malarza. tak sie zlozylo, ze tamten sie dostal a toksycznego odwalili, to toksyczny zerwal z tamtym kontakt i rozpowiadal, ze sie dostal bo ojciec zaplacil lapowke, ze ja juz wtedy nie zauwazalem tak glosnych sygnalow, w milczeniu sie z nim nie zgadalem ale tlumaczylem to na jego korzysc, taki dysonans)
                    • 04.12.12, 10:58
                      > Zastanawiam sie w ogole, co z gosciem jest nei tak, bo zawsze podkreslal, jaki
                      > to on jest zrownowazony i bez kompleksow, a zarazem wszystkich ciagle obgadywal
                      > i wysmiewal, i byl chorobliwie wrecz zazdrosny, kilka znajomosci zerwal na tym
                      > tle (np z dnia na dzien urwal znajomosc z gosciem, z ktorymi razem przygotowyw
                      > ali sie na ASP, zreszta pod kierunkiem ojca tego drugiego goscia, malarza. tak
                      > sie zlozylo, ze tamten sie dostal a toksycznego odwalili, to toksyczny zerwal z
                      > tamtym kontakt i rozpowiadal, ze sie dostal bo ojciec zaplacil lapowke, ze ja
                      > juz wtedy nie zauwazalem tak glosnych sygnalow, w milczeniu sie z nim nie zgada
                      > lem ale tlumaczylem to na jego korzysc, taki dysonans)

                      ale to jest totalna hipokryzja , no mega, sam obgadales teraz jakiegos goscia, ale jako kogos kto obgaduje innych. No mega manipulacja , w ktorej ty jestes alfa i omega bo rozstrzygasz kto moze obgadywac , a kto nie.
                      Poza tym kiedys sprawy lapowek byly na porzadku dziennym , jesli chodzi o studia, a teraz nie wiem jak jest, ale porobilo sie tyle platnych licencjatow, ze zamiast lapowki mozna na platne studia, ale to i tak sie placi, tyle ,ze w swietle prawa.
                      No nic , ale przestan tak oceniac wszystkich dookola, jakbys byl jedynym sprawiedliwym posrod znajomych.
                      • 04.12.12, 11:09
                        1lapaz
                        > ale to jest totalna hipokryzja , no mega, sam obgadales teraz jakiegos goscia,
                        > ale jako kogos kto obgaduje innych. No mega manipulacja , w ktorej ty jestes al
                        > fa i omega bo rozstrzygasz kto moze obgadywac , a kto nie.
                        > Poza tym kiedys sprawy lapowek byly na porzadku dziennym , jesli chodzi o studi
                        > a, a teraz nie wiem jak jest, ale porobilo sie tyle platnych licencjatow, ze za
                        > miast lapowki mozna na platne studia, ale to i tak sie placi, tyle ,ze w swietl
                        > e prawa.
                        > No nic , ale przestan tak oceniac wszystkich dookola, jakbys byl jedynym sprawi
                        > edliwym posrod znajomych.


                        Po pierwsze, jest roznica miedzy anonimowym forum a realnym zyciem, gdzie ludzi obgaduje sie po nazwisku i do znajomych, roznica drastyczna. Strasznie szlachetne, bronic wirtualnych 'poszkodowanych'.

                        Po drugie, nie obgaduje 'wszystkich' tylko toksycznego i jego zone, i przedstawiam fakty a nie oceny, poza tym jestesmy na forum psychologia i rozmawiamy o asertywnoscin i nadyzywaniu czyjejs przestrzeni itp, wiec czego sie spodziewasz?

                        Po trzecie, na lapowke nie mial zadnych dowodow wiec nie powinien rozpowszechniac insynuacji, a to ty jestes teraz hipokrytka bo nie wiesz nawet o co i o kogo chodzi a sugerujesz lapowki.

                        no boze, co za w ogole oczekiwanie, nie wolno o nikim nic w ogole powiedziec, bo to to samo co ciagle obrabianie dupy wszystkim dookola, no tak, czarno biale myslenie chyba sie pani wlaczylo.

                    • 04.12.12, 11:07
                      kropidlo5 napisał:

                      > To, ze bliskosc jest wzajemna. Kochankowie/przyjaciele musza odczuwac wzajemnosc.

                      ok, tylko już się pogubiłam od czego wyszliśmy
                      jeżeli bliskość jest wzajemna to co implikuje?
                      >
                      > to dlaczego na to pozwalałeś? nie mieści mi się to w głowie
                      > >
                      > > a po co im to tłumaczyłeś, zamiast odsunąć się od nich? tak bardzo ich lu
                      > biłeś?
                      > > dlaczego wobec nich akurat nie byłeś asertywny?
                      > >
                      > > ale jak przyjmowałeś tę krytyke i lpotki - okazywałeś niezadowolenia czy
                      > akcept
                      > > owałeś ten sposób zachowania? i dlaczego tego nie przeciąłeś?
                      > >
                      > > dlaczego im tego nie powiedziałeś?
                      > >
                      > > skąd ta ślepa lojalność i czym Cię szantażowali?
                      >
                      >
                      > Malo asertywny bylem wobec wszystkich, ale wiekszosc znajomych nie ujezdzala te
                      > j slabosci, wiec problem nie istnial.

                      Ty mało asertywny? wtf?

                      Czy im mowilem? Jako ktos malo asertywny rzadko i malo stanowczo (wlasnie owo tlumaczenie sie) ale ich reakcja byla woda na mlyn nieasertywnosci, bo o ile oni uwazali, ze moga krytykowac kazdy aspekt mojego zycia, to ja mialem prawo milczec, a jak sie odezwalem- to agresja i ep
                      > itety.

                      Chyba zaczynam rozumieć, ja miałam to samo z ex - on mógł mnie krytykować, ja jego nie - bo był agresywny odwet

                      > Slepa lojalnosc to nawyk wyniesiony z domu, typowe zreszta zachowanie dla osob
                      > z rodzin dysfunkcyjnych,

                      znam to, a czy próbowałeś pozbyć sie syndromu DDA/DDD poprzez terapię?

                      a na dodatek techniki manipulacji tego goscia byly akurat 'w punkt', szantaz emocjonalny- ' ja twoj najlepszy przyjaciel, ja dla ciebie najlepiej chce, ja jedyny kto sie troszczy, a ty (i tu lista zarzutow, krytyk, ocen)'.

                      wtf, to dlaczego nie powiedziałeś jemu/jej że nie jest Twoim najlepszym przyjacielem?
                      dlaczego pozwalałeś jemu/jej na znęcanie sie nad Tobą?

                      Dodatkowo wszystkim dookola rozpowiadal, jakimi to niby jestesmy przy
                      > jaciolmi, choc nie przeszkadzalo mu to ze mnie drwic, ale on laczyl jedno z dru
                      > gim (drwil z milosci przyjacielskiej)

                      co masz na myśli? i dlaczego podtrzymywałeś ten mit, że jest Twoim przyjacielem
                      co to znaczy, że drwił z miłości przyjacielskiej? czy to może jednak była kobieta, a nie facet?

                      > To irracjonalne, ciezko to wyjasnic. Ja po prostu uwazalem, ze mam 'obowiazek'
                      > kontynuowac te znajomosc, mimoz e byla chora juz po roku czy dwoch od poczatku,
                      > i sygnalizowalo mi to nawet pare osob.

                      na czym polegał ten obowiązek? z czego wynikał? dlaczego uważasz, że była chora? dlaczego nic z tym nie zrobiłeś przez tyle lat?

                      > Wiecej, zona toksycznego tez to sugerowala, ale po latach toksyczny ja urobil i
                      > zaczela sama byc toksyczna, ja mysle ze zwariowala przy nim.

                      ??? trochę zawile piszesz, co to znaczy zwariowała przy nim? i co do tego ma ta żona?

                      byla prosta dziewczyna z kompleksami, a on jej wmowil, ze jest glupia, ze jest z robotniczej rod
                      > ziny, a on taki elytarny i kobieta zglupiala.

                      ta niby żona? kim ona była/jest?

                      > Zastanawiam sie w ogole, co z gosciem jest nei tak, bo zawsze podkreslal, jaki
                      > to on jest zrownowazony i bez kompleksow, a zarazem wszystkich ciagle obgadywal
                      > i wysmiewal, i byl chorobliwie wrecz zazdrosny,

                      kto, ten mąż? chyba w tym punkcie juz całkiem sie pogubiłam

                      kilka znajomosci zerwal na tym tle (np z dnia na dzien urwal znajomosc z gosciem, z ktorymi razem przygotowywali sie na ASP, zreszta pod kierunkiem ojca tego drugiego goscia, malarza.

                      ten mąż toksycznej babki, która Cię krytykowała, czy kto?

                      tak sie zlozylo, ze tamten sie dostal a toksycznego odwalili, to toksyczny zerwal z
                      > tamtym kontakt i rozpowiadal, ze sie dostal bo ojciec zaplacil lapowke, ze ja
                      > juz wtedy nie zauwazalem tak glosnych sygnalow, w milczeniu sie z nim nie zgada
                      > lem ale tlumaczylem to na jego korzysc, taki dysonans)

                      mam prośbę, jak naprawę chcesz mi to wytłumaczyć, jak prosiłam Cie o to wczoraj w mailu, to napisz proszę jaśniej, bo od połowy tego wpisu juz nic nie rozumiem, a nawet z niczym sobie tego nie kojarzę


                      --
                      inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                      monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                      • 04.12.12, 11:20
                        Chodzi o to, ze ja nie mialem pojecia o swoich 'dysfunkcjach' typu brak asertywnosci do niedawna, cos tam czulem ze jest nie tak, ale nie wiedzialem co, mialem pelno blednych przekonan (czesc mam nadal tylko uswiadomionych).
                        Jesli wychodzisz z domu rodzinnego z takimi przekonaniami to mozesz wpasc w rozne pulapki zyciowe.Takowaz byla ta 'przyjazn'. To nie staje sie nagle, tylko metoda malych krokow i tez metoda malych krokow czlowiek oswaja sie z patologicznymi rzeczami, bo nie ma umiejetnosci, by zapobiec, czy wczesniej czy pozniej.

                        Na przyklad zaczyna sie od podsmiewania sie w towarzystwie. Ja mowie 'czemu sie ze mnie podsmiewasz' i slysze, ze nie mam poczucia humoru i jestem zly. Krok pierwszy zrobiony, pole zdobyte, potem juz sa drwiny, nieustajaca krytyka, potem publiczna krytyka i tak dalej.

                        Piszac 'malo asertywny' mam na mysli prawdziwa asertywnosc. Ja cesto reagowalem na zle zachowania, ale to nie bylo asertywne. asertywnosc to krotki, konretny komunikat i zdarta plyta albo konsekwencje.
                        Ja natomiast tlumaczylem sie, usprawiedliwialem, albo milczalem. Czasami dla odmiany zbieralo sie i wywalalem wszystko na raz, o wiele za pozno.

                        ak czy owak ta znajomosc to przeszlosc, ale byla modelowym przykladem tego, jak nie nalezy sie bronic i w ogole postepowac, z obu stron.
                        • 04.12.12, 11:36
                          kropidlo5 napisał:

                          > Chodzi o to, ze ja nie mialem pojecia o swoich 'dysfunkcjach' typu brak asertyw
                          > nosci do niedawna, cos tam czulem ze jest nie tak, ale nie wiedzialem co, miale
                          > m pelno blednych przekonan (czesc mam nadal tylko uswiadomionych).

                          ok

                          > Jesli wychodzisz z domu rodzinnego z takimi przekonaniami to mozesz wpasc w roz
                          > ne pulapki zyciowe.Takowaz byla ta 'przyjazn'.

                          wiem, to samo mnie spotkało

                          dlaczego piszesz 'przyjaźń'? czy to nie była przypadkiem kobieta i czy nie wchodził w rachubę seks albo związek, albo jedno i drugie?
                          bo znam podobny przypadek do Twojego

                          To nie staje sie nagle, tylko metoda malych krokow i tez metoda malych krokow czlowiek oswaja sie z patologicznymi rzeczami, bo nie ma umiejetnosci, by zapobiec, czy wczesniej czy pozniej.
                          >

                          tak, jak z tą słynna psychologiczna żabą, która się ugotowała we wrzątku, bo narastanie temperatury było powolne i ona nie zdążyła uciec z niebezpieczeństwa - w ogóle go nie zauważyła, ech
                          przypomina mi to moje, pożal się Bożę, małżeństwo

                          > Na przyklad zaczyna sie od podsmiewania sie w towarzystwie. Ja mowie 'czemu sie
                          > ze mnie podsmiewasz' i slysze, ze nie mam poczucia humoru i jestem zly. Krok p
                          > ierwszy zrobiony, pole zdobyte, potem juz sa drwiny, nieustajaca krytyka, potem
                          > publiczna krytyka i tak dalej.

                          aha, tylko nadal nie rozumiem, dlaczego nie zareagowałeś na etapie drwin, nie mówiąc o nieustającej krytyce?
                          >
                          > Piszac 'malo asertywny' mam na mysli prawdziwa asertywnosc. Ja cesto reagowalem
                          > na zle zachowania, ale to nie bylo asertywne. asertywnosc to krotki, konretny
                          > komunikat i zdarta plyta albo konsekwencje.

                          może i tak

                          > Ja natomiast tlumaczylem sie, usprawiedliwialem, albo milczalem. Czasami dla od
                          > miany zbieralo sie i wywalalem wszystko na raz, o wiele za pozno.

                          to tak jak ja :)
                          >
                          > tak czy owak ta znajomosc to przeszlosc, ale byla modelowym przykladem tego, jak
                          > nie nalezy sie bronic i w ogole postepowac, z obu stron.

                          mam nadzieję
                          --
                          inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                          monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                          • 04.12.12, 11:53
                            Nie, to nie byl zwiazek erotyczny ani zwiazany z zadnym podtekstem seksualnym (przynajmniej ja o tym nie wiem). Typowa znajomosc ze szkoly sredniej, kumpel kumpla, tzn typowa w sensie powstania, potem juz mniej typowa.
                            Dlaczego pozwalalem sobie na drwiny? No bo sie balem. Balem sie, ze wyjde na 'pieniacza', ze inni obstana za nim (choc nie mialem ku temu zadnych podstaw, to w mojej glowie sie dzialo) albo paradoksalnie- ze on mnie 'odtraci'.
                            Reagowac reagowalem, tylko ze zle. Probowalem sie tlumaczyc- efekt jeszcze gorszy. Probowalem ignorowac (gotujac sie w srodku)- efekt jeszcze gorszy.Probowalem w koncu go unikac, to sie zjawial z tekstami jakim wielkim jest przyjacielem i wlaczaly mi sie wyrzuty sumienia.
                            W wielu ksiazkach o asertywnosci czy postepowaniu z przemocowcami powtarza sie ta sama rada: zle zrodki nie tylko nic nie daja, ale pogarszaja sprawe. Tlumaczenie sie, przepraszanie, obwinianie, udowadnianie, milczenie, przeczekiwanie itp a takze z drugiej strony agresja czy manipulacja. takie 'metody' to wciaganie sie w niepotrzebne zle emocje a zarazem rozzuchwalenie.
                            Wiekszosc ludzi ma jakies wyczucie, czasem cos tam palnie, ale sie wycofa, przeprosi, i z tym nie ma problemu. Ja tez czasem cos walne i powiem za duzo, taka ludzka natura. Tutaj jednak byl to przypadek systematycznego nekania, bez odrobiny refleksji.





                            • 04.12.12, 12:14
                              kropidlo5 napisał:

                              > Nie, to nie byl zwiazek erotyczny ani zwiazany z zadnym podtekstem seksualnym (
                              > przynajmniej ja o tym nie wiem). Typowa znajomosc ze szkoly sredniej, kumpel ku
                              > mpla, tzn typowa w sensie powstania, potem juz mniej typowa.

                              aha, co masz na myśłi pisząc póżniej juz mniej typowa?
                              chodzi o sposób traktowania Ciebie?

                              > Dlaczego pozwalalem sobie na drwiny? No bo sie balem. Balem sie, ze wyjde na 'p
                              > ieniacza', ze inni obstana za nim (choc nie mialem ku temu zadnych podstaw, to
                              > w mojej glowie sie dzialo) albo paradoksalnie- ze on mnie 'odtraci'.

                              'odtrąci'? w jakim sensie?

                              > Reagowac reagowalem, tylko ze zle. Probowalem sie tlumaczyc- efekt jeszcze gors
                              > zy. Probowalem ignorowac (gotujac sie w srodku)- efekt jeszcze gorszy.Probowale
                              > m w koncu go unikac, to sie zjawial z tekstami jakim wielkim jest przyjacielem
                              > i wlaczaly mi sie wyrzuty sumienia.

                              sam napisałeś, że nie był Twoim przyjacielem, to jak mogły Ci sie włączać wyrzuty sumienia? zawdzięczasz mu coś?

                              > W wielu ksiazkach o asertywnosci czy postepowaniu z przemocowcami powtarza sie
                              > ta sama rada: zle zrodki nie tylko nic nie daja, ale pogarszaja sprawe. Tlumacz
                              > enie sie, przepraszanie, obwinianie, udowadnianie, milczenie, przeczekiwanie it
                              > p a takze z drugiej strony agresja czy manipulacja. takie 'metody' to wciaganie
                              > sie w niepotrzebne zle emocje a zarazem rozzuchwalenie.

                              wiem, no ale co z tego? jakoś tę spiralę nienawiści trzeba w końcu przerwać!

                              > Wiekszosc ludzi ma jakies wyczucie, czasem cos tam palnie, ale sie wycofa, prze
                              > prosi, i z tym nie ma problemu. Ja tez czasem cos walne i powiem za duzo, taka
                              > ludzka natura. Tutaj jednak byl to przypadek systematycznego nekania, bez odrob
                              > iny refleksji.
                              >
                              masz na myśli coś, co sie obecnie nazywa stalking? czy bullying?
                              >
                              -
                              inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                              monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
              • 04.12.12, 08:54
                ps dodam jeszcze, ze konstruktywna krytyka jest skuteczniejsza gdy jest polaczana z pozytywnymi ocenami, a nawet okrasozna humorem, nawet jak sprawa nie jest smieszna specjalnie. Wielu ludzi intuicyjnie to wie. Oczywiscie, bronienie swojego terytorium nie wiaze cie takimi regulami jak inwazja na czyjes, w tym drugim przyadku trzeba wiele wiecej wyczucia, bo to jednak obcy teren, ale tak czy owak nigdy nie zaszkodzi zbalansowac krytyke pochwala.
                ' wiesz co, irytuje mnie, gdy przy mnie przeklinasz, jestec ciekawym rozmowca a te przeklenstwa jakos psuja efekt' oczywiscie druga osoba moze sie dostosowac albo nie i to tez trzeba zrozumiec, mozna sie nie spotykac albo pogodzic.
                • 04.12.12, 09:51
                  kropidlo5 napisał:

                  > ps dodam jeszcze, ze konstruktywna krytyka jest skuteczniejsza gdy jest polacza
                  > na z pozytywnymi ocenami, a nawet okrasozna humorem, nawet jak sprawa nie jest
                  > smieszna specjalnie. Wielu ludzi intuicyjnie to wie.

                  tak, w pewnym sensie sie zgadzam, tylko trzeba mieć duże wyczucie, a jednak chyba najlepiej powiedzieć poważnie o co chodzi
                  co do humoru podczas krytyki ja z kolei mam uraz, bo mój ojciec ma taką manierę szydzenia sobie ze mnie i z innych - krytykuje dotkliwie z domieszką sarkazmu ,wyśmiewa się, a potem pada sakramentalne pytanie - co nie znasz się na żartach?

                  Oczywiscie, bronienie swojego terytorium nie wiaze cie takimi regulami jak inwazja na czyjes, w tym drugim przyadku trzeba wiele wiecej wyczucia, bo to jednak obcy teren, ale tak czy o
                  > wak nigdy nie zaszkodzi zbalansowac krytyke pochwala.

                  wiesz, właśnie sobie uświadomiłam, że nie zauważam często, gdzie kończy się moje terytorium, a gdzie zaczyna atak na cudze - może stąd te moje pyskówki na forum - w życiu realnym nie wchodzę w na ogół w pyskówki, poza najbliższymi osobami
                  co do złagodzenia krytyki pochwałą, to jak najbardziej sie zgadzam

                  > ' wiesz co, irytuje mnie, gdy przy mnie przeklinasz, jestec ciekawym rozmowca a
                  > te przeklenstwa jakos psuja efekt'

                  one wynikają z tego, że "puszczają mi nerwy"
                  co masz na myśli, że psuja efekt?
                  swoja drogą pamiętam jak katechiści pytali nas na początku, czy na naszej konwiwencji (dniu skupienia), poleciało już parę niecenzuralnych słów - wg nich miało to świadczyć o tym, że szczerze ze sobą rozmawiamy i szczerze "czyścimy kubki", czyli wyjaśniamy sobie nawzajem we wspólnocie "co kto ma do kogo", żeby się w rezultacie pojednać, żeby nie było napiętej i obłudnej atmosfery, żeby móc wytrwać we wspólnocie w jedności i miłości (chociaż ta miłość braterska i jedność to bardzo trudna sprawa, ale już teraz, po 17 latach we wspólnocie neo, wyraźnie ją widzę pomiędzy nami - Duch Św. działa:) , szczególnie na tym etapie, kiedy mamy wyznać publicznie nasza wiarę w kościele - Bóg prostuje nasze ścieżki i oczyszcza nas bardzo intesywnie, żebyśmy byli na to gotowi).

                  oczywiscie druga osoba moze sie dostosowac albo nie i to tez trzeba zrozumiec, mozna sie nie spotykac albo pogodzic.

                  co masz na mysli?
                  --
                  inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                  monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                  • 04.12.12, 10:00
                    Mam na mysli, ze jedna osoba ma prawo do wyrazenia krytyki (konstruktywnej) a druga osoba ma prawo do niezastosowania sie do niej. To jest problem wielu krytykujacych, bo traktuja swoje krytyki jak wyroki boskie 'powiedzialem ci no to masz tak zrobic' a przeciez druga osoba ma prawo zachowac sie tak, jak chce. Mowie o krytykowaniu czyjegos zycia, bo obrona terytorium wlasnego to inna sprawa, mozna wymagac, a jak nie to trzeba sie oddalic albo wezwac policje.

                  • 04.12.12, 11:04
                    Mona co do atakow na Ciebie to w buddyzmie jest takie podejscie, ze jezeli ktos chce ci cos dac, a ty tego nie przyjmiesz, to do kogo nalezy ten niechciany prezent ?
                    • 04.12.12, 11:51
                      1lapaz napisała:

                      > Mona co do atakow na Ciebie to w buddyzmie jest takie podejscie, ze jezeli ktos
                      > chce ci cos dac, a ty tego nie przyjmiesz, to do kogo nalezy ten niechciany p
                      > rezent ?

                      ciekawe podejście, dzięki że o tym piszesz :)

                      nie wiem, zostaje przy darczyńcy?

                      --
                      inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                      monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
        • 09.12.12, 12:14
          Lidka, ja powiem tak. Dyskusja na tematy polityki i religii to tematy prowadzi jedynie do tego, że możemy się pomiędzy sobą podzielić i poróżnić. Nie ma jednoznacznej odpowiedzi czy Bóg jest czy go nie ma - to tylko kwestia wiary, nie ma jednej odpowiedzi, który system polityczny jest najlepszy - podobno demokracja nie jest najlepszym systemem, ale lepszego systemu niż demokracja nie stworzono więc, jak sama widzisz, dyskusje mogą podzielić i poróżnić ludzi między sobą a w najgorszym przypadku skłócić ich i sprawić, że się na siebie poobrażają:)
    • 04.12.12, 08:39
      Każdy z nas identyfikuje się z czymś i tego broni i w tym jest problem. Bronimy swoich racji, gdyż myślimy że takie a nie inne myśli są naszymi, a jeśli ktoś podważa nasze myśli, wówczas myślimy że zostało zaatakowane nasze jestestwo. Gdy przestaniemy identyfikować się ze społeczeństwem, grupą, płcią, religią, rodziną, wówczas nie będziemy musieli odpierać takich ataków, gdyż nie będziemy czuli się zaatakowani. Anthony de Mello słusznie stwierdził, że cokolwiek nazwiesz jako "moje" wówczas tego bronisz.
      Gdy ulega wypadkowi jakiś człowiek, nie obchodzi Cię to, ale gdy ten człowiek jest mój (brat, kolega itd.), to już tak. Idziemy dalej - jakiś człowiek, też Polak (którego nie znasz) zostaje pobity - zdarza się. Ale gdyby był pobity przez Niemca lub Rosjanina, wówczas jest już złość i chęć zemsty, bo to "nasz" człowiek. Cokolwiek więc nazwiesz jako "moje" - będziesz z tego powodu cierpieć.
      Dlaczego chcesz bronić swoich racji? Bronić swoich racji oznacza dla mnie używać przemocy w tzw. samoobronie, by bronić "swoje" czyli tzw. "moje" myśli. W jakim celu chcesz to zrobić - znajdź przyczynę tego samoobrony, zastanów się co chcesz bronić, co się stanie gdy nie będziesz się bronić?
      Zastanówmy się też nad sensem bronienia swoich racji. Gdy zobaczę ja i jeszcze dziesięć osób spadający liść i każdy będzie patrzał na ten liść ze swojej perspektywy, wówczas okaże się, że każdy (co prawda widział spadający liść) widział w swój indywidualny, niepowtarzalny sposób ów liść. Dla jednych ten liść spadał szybko, dla innego wolno, równo, płynnie, lub chaotycznie, miękko, porywiście, na wietrze lub tylko z oporem powietrza, liść duży czy mały, jaki konkretny miał kolor itd. itd. I z tego powodu powstanie dyskusja, bo każdy chce mieć racje, mimo że wszyscy widzieli to samo. Co więc każdy będzie bronił, faktu czy swoich racji?
      Pozdrawiam z miłością
      • 04.12.12, 09:13
        kim-ja-jestem napisał:

        > Każdy z nas identyfikuje się z czymś i tego broni i w tym jest problem. Bronimy
        > swoich racji, gdyż myślimy że takie a nie inne myśli są naszymi, a jeśli ktoś
        > podważa nasze myśli, wówczas myślimy że zostało zaatakowane nasze jestestwo.

        Brzmi ladnie, ale idealistycznie. Owszem, wiele przekonan dodaje balastu i ciezaru na plecy, co pokazuja emocje wokol Smolenska- ludzie sa gotowi niemal zabic bo sie 'identyfikuja' czy to z Tuskiem czy z Kaczynskim. Tutaj zgoda.

        Natomiast pewien margines 'mojego' jest niezbedny, inaczej zginiesz. Jesli bedzisz traktowal swoja rodzine tak samo jak obcych to rodzina bedzie na ciebie zla, a jesli swoja wlasnosc traktowal jako wspolne dobro, to skonczysz rozkradziony, bo nie wszyscy sa tak uduchowieni.

        W imie nie bronienia swoich 'racji' mam nadzieje dasz rade wsiasc do autobusu? Na przyklad przyjdziesz na dworzec godzine przed odjazdem, bedziesz pierwszy, a potem przyjdzie 50 osob i cie ominie w kolejce i kierowca powie 'nie mam juz miejsc', no i co, nie bedziesz sie spieral, bo po co identyfikowac sie z miejscem w kolejce?
        to tak pol zartem pol serio;)



        > Zastanówmy się też nad sensem bronienia swoich racji.


        A czemu nie zastanowmy sie nad sensem atakowania czyichs 'racji'? Jak nie ma ataku, to nie ma obrony i problem znika. Oczywiscie odrozniam atak od wlasnej opinii. Atak to chec zmieniania innych, opinia dotyczy mnie samego.
        Jest roznica miedzy
        'ja wierze w Boga i uwazam, ze bez Boga nie ma zycia'
        a
        'powinienes uwierzyc w boga, bo bez Boga zginiesz'.


        Oczywiscie, to tez zalezy jak wielkie masz to terytorium, istnieja ludzie przewrazliwieni, ktorym nic nie mozna powiedziec i o nic poprosic, bo biora to za 'atak', nawet jak ktos chce szklanke mleka pozyczyc albo niechcacy nadepnie na noge w autobusie.

        Co do opinii, jesli ktos mowi cos, z czym sie nie zgadzam, moge albo wypowiedziec swoja opinie, albo milczec, albo przytakiwac. Nie wiem, czy przytakiwanie to dobra postawa, milczenie moze byc czasem dobrym rozwiazaniem, jesli rozmowa moze przerodzic sie w klotnie, ale optymalnie jest jak dwie strony moga wyglosci swoje opinie bez atakow personanych, bez zlosliwosci i wrednosci.

        Widac to w swiecie polityki, niektorzy politycy potrafia miec skrajnie rozne poglady i zachowac szacunek i dystans, a inni skacza sobie do oczu jak psy z powodu niewielkiej roznicy zdan.
        • 04.12.12, 15:32
          kropidlo5 - gdy będziesz myślał "moja" rodzina, będziesz jej bronił, a także będziesz się na niej wyżywał - to traktujesz ich jako coś Twojego. Mam dwójkę dzieci i żonę, wypełniam obowiązki rodzinne, ale ja tylko przyczyniłem się w bardzo niewielkim stopniu do poczęcia dzieci - one żyją niezależnie od mojego widzimisie, one nie należą do mnie tylko do Życia. Jutro mogą już ich nie mieć z różnych przyczyn losowych. Nie mam prawa zatrzymywać ich przy sobie ani układać im życia - moim zadaniem jest tylko zapewnić bezpieczeństwo i pozwolić żyć, otwierając im umysły i pomagając jak każdy w rodzinie. Wszelkie materialne rzeczy nie należą do mnie ale są wspólne, nie mogę rozporządzać rzeczami bez ich wiedzy. Gdy jednak dzieci czy żona chce coś oddać to nie mam nic przeciwko, mogę jedynie chcieć poznać przyczynę.
          Widzę że upierasz się przy możliwości "usprawiedliwionej" samoobrony. Dobrze, zobacz do czego to prowadzi. Sam tworzysz swoje życie, jeśli będziesz siać atak, zbierzesz atak. Nie ma innej możliwości - prawo przyczyny i skutku jest niezawodne.
          Pozdrawiam z miłością
          • 04.12.12, 17:33
            ROzumiem mniej wiecej twoja logike, jest dosc kompleksowa, i ogolnie spojna, choc w jednym punkcie widze niespojnosc logiczna, a mianowicie tutaj:

            > Widzę że upierasz się przy możliwości "usprawiedliwionej" samoobrony. Dobrze, z
            > obacz do czego to prowadzi. Sam tworzysz swoje życie, jeśli będziesz siać atak,
            > zbierzesz atak. Nie ma innej możliwości - prawo przyczyny i skutku jest niezaw
            > odne.
            > Pozdrawiam z miłością

            Jesli bede siac atak- zbieram atak. Ale skoro ja 'sieje atak' to znaczy, ze jestem zawsze przyczyna wszelkich atakow. Ok, Kropidlo sieje ataki i zbiera. Teraz mowisz Monie to samo 'jesli siejesz atak, zbierasz atak'. Ok Mona sieje ataki i zbiera. Teraz wyobrazmy sobie konflikt miedzy Kropidlo a Mona.

            Logicznie Kropidlo i Mona nie moga jednoczenie siac ataku pierwsi i na raz zbierac go drudzy. Ktos musi byc pierwszy, nawet jakby zaczynali atak na sygnal startowy z pistoletu, to chociaz milisekunde ktos bedzie pierwszy.

            Czy rozumiesz o co mi chodzi? Nie mozna zawsze 'siac atakow' tylko statystycznie fifty-fifty, no chyba ze wychodzisz z zalozenia ze wszyscy ludzie sa swieci a Ty jedyny konfliktowy na swiecie, ale to tez sie nie trzyma kupy, bo sa konflikty poza twoja osoba.Na przyklad Kaczynski-Tusk. Nie Ty je chyba 'zasiales'?

            Wiec Twoja rada chyba dotyczy sytuacji, w ktorej moge zrezygnowac z ataku na inna oaosbe, ale nie mam wplywu na to, czy ktos zaatakuje mnie- i wtedy sa te strategie 'usprawiedliwionej samoobrony'. Nie myl rzeczywistej obrony z udawana obrona, gdzie rzekoma obrona to tak naprawde atak (jak atak george Busha na Irak 'w obronie USA' choc Irak jeszcze nie atakowal)
            • 04.12.12, 17:40
              Mowiac 'atak' mam nadzieje faktyczny atak, a nie drobnostki. Czyli gdy ktos zaczyna ci ublizac, drwic, insynuowac, falszywie oskarzac i klamac, zadac czegos nieprawnie, byc natretnym (fizycznie i psychicznie).
              Pomniejsze rzeczy takie jak negatywna opinia o moim ubiorze czy wystroju mieszkania warto olac i uznac jako czyjas prywatna opinie i nic wiecej. A gdy ktos czyni to nadmiernie to mozna poprosic, aby zmienil temat rozmowy bo takie cos nei ma sensu, a jak nie da sie dojsc do porozumienai to warto zrezygnowac z takiego znajomego, bo po co taki ktos?
              znajoomi sa po to, by sie z nimi czulo przyjemnie, by podpowiadali fajne rozwiazania (nawzajem) by sie posmiac- a nie by sie czepiac, az chyba taki szlachetnmy nie jestes zeby godzinami wysluchiwac czyichs przytykow w imie jakiejs wyzszej wyrozumialosci?
              Ja tak robilem w imie dziwnej lojalnosc i to byla najwieksza glupota.
              • 05.12.12, 15:35
                Atak przybiera różnorodne formy i nie da się tego sklasyfikować. Ty rozumiesz atak w jakiś sposób a ja mogę w inny. Atak należy wyczuć w sobie będąc w pełni świadomym w danej sytuacji.
                Atak powstaje zawsze w wyniku lęku - to jest moja teza a Ty wniknij w nią głęboko by ją zrozumieć w pełni.
                Atak jest zawsze nieuzasadniony - to jest moja teza, którą powinieneś również wnikliwie rozpatrzyć.
                Gdy w pełni zrozumiesz te dwie tezy, nie będziesz już musiał atakować ani czuć się atakowanym.
                Pozdrawiam z miłością
                • 05.12.12, 15:50
                  Nie o to mi chodzi. Atak jest z natury zly, sama definicja 'atak' oznacza zaburzenie ladu, agresje. Ja nie pochwalam ataku. Natomiast nie moge zgodzic sie z teza (albo jej zrozumiec) ze atak i obrona to to samo i ze tak naprawde ataki nie istnieja.
                  Atak wynika z leku, tak jak agresja- nie neguje tego. W ataku jest jednak ktos, kto zaczal, nie moze byc tak, ze ktos atakuje ale naprawde nie atakuje bo to ten drugi atakuje i w koncu nie wiadomo, kto atakuje, oboje albo nikt.
                  • 05.12.12, 16:57
                    kropidlo5 napisał:

                    > Atak wynika z leku, tak jak agresja- nie neguje tego.

                    wg mnie atak wynika z agresji, ale skoro agresja wynika z lęku to jest to przechodnie
                    jednak cały czas nie mogę pogodzić się z tezą, że agresja wynika z lęku - nie wiem z czego wynika

                    W ataku jest jednak ktos, kto zaczal,

                    też tak uważam

                    nie moze byc tak, ze ktos atakuje ale naprawde nie atakuje bo to ten drugi atakuje i w koncu nie wiadomo, kto atakuje, oboje albo nikt.

                    jest agresor i ofiara
                    --
                    inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                    monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                    • 05.12.12, 17:21
                      kim-Ja-jestem no wlasnie wyjasnial to juz kilka razy i ciagle nie rozumiem o co w tym chodzi. Rozumiem, ze mozna sprokowac agresje na rozny sposob, nawet niekoniecznie swiadomie, rozumiem, ze mozna zaatakowac samemu albo mozna bronic sie nadmiernie i przypisac komus atak choc go nie bylo i kontratakowac bez potrzeby- wszystko zgoda.
                      Nie rozumiem natomiast jak mozna uznac, ze atak obiektywnie nie istnieje (choc zarazem twierdzic, ze ja sieje ataki to zbieram ataki a jak nie sieje to nikt mnie nie atakuje). Jak to nikt nie atakuje, czasem ktos pobije przechodnia na ulicy albo wyrwie torebke- tutaj tez nie ma ataku albo pobity/ obrabowany 'zasial atak'? Nic z tego nie kumam.
                      • 06.12.12, 07:46
                        kropidło5 - nie postrzegaj ataku jako ataku ale jako wyniku przebywania w lęku. Albo z powodu lęku atakujemy albo z powodu lęku jesteśmy atakowani. W przyrodzie jest to bardzo widoczne - jeśli okażesz strach, to zostaniesz zaatakowany, np. przez psa, powszechnie wiadomo że zwierzęta wyczuwają lęk, lęk który jest zaproszeniem do ataku. Z drugiej strony każdy kto Cię lub innego atakuje, żyje w lęku, gdyż inaczej nie musiałby atakować.
                        Jest tylko jeden sposób by to zakumać - obserwacja. Obserwuj bardzo wnikliwie ale bez oceniania sytuacji. Możesz też agresora zapytać się dlaczego to zrobi - w końcu wyjdzie że boi się czegoś, co jest lub co było a lęk jest realny.
                        Każdy z nas żyje w lęku - ot przyczyna ataku.
                        Pozdrawiam z miłością
                        • 06.12.12, 10:49
                          Nie no, tak, poza psychopatia, gdzie jest deficyt leku, agresja i atak wynika z jakiegos leku i strachu, np poczucia gorszosci, zazdrosci, poczucia zagrozenia itp. Tylko ze chodzi o to, ze odpowiedzialny za atak jest atakujacy, tylko i wylacznie. Ja sam pisalem, ze lek przyciaga drapieznika, np pies zacznie gonic, aleto nie jest 'wina' tego, kto sie boi. Tym bardziej wsrod istot zwanych rozumnymi, czyli ludzi.
                          Nie mozna zdejmowac odpowiedzialnosc z nikogo za jego zachowania- mozna rozumiec okolicznosci, ale nie zdejmowac odpowiedzialnosc.Szczegolnie, gdy to reakcja agresywna, atak jakiegos rodzaju.

                          Na przyklad kupie sobie jakas unikatowa plyte i kolega zobaczy ja i z zazdrosci ja zarysuje. Np przyjde do pracy jak zwykle a kierownik ma zly dzien i zaczyna sie czepiac.
                          Np jade autobusem i nagle dresiarz wali mnie piescia w twarz.
                          Np ktos dowiaduje sie, ze jestem ateista i mnie wyzywa za to.
                          I tak dalej.

                          Latwo tak spekulowac, ze atak nie istnieje i ze trzeba dac agresorowi zrozumiec swoj lek, trudniej jak stoisz w autobusie z wybitymi zebami albo bez portfela.
                          • 07.12.12, 11:22
                            Rozumiem że chcesz być sędzią i mówić "to twoja wina, więc musisz ponieść karę (najlepiej taką jaką sam wymierzę)". Ale czy w ten sposób nie szerzysz złość, atak i inne negatywne emocje? Gdzie będzie koniec takich zachowań, gdy każdy każdemu będzie oddawał oko za oko, ząb za ząb?
                            Podajesz przykład z dresiarzem - już teraz atakujesz gdyż postrzegasz tzw. dresiarzy jako niebezpiecznych ludzi, których powinno się zamykać, odizolowywać, karać itd. Już dokonałeś ataku.
                            Podajesz przykład z płytą - dlaczego kawałek plastiku ma być ważniejszy od człowieka? Dlaczego ten człowiek zrobił coś takiego, czy nie zrobiłeś mu coś pierwszy, albo czy nie myślałeś źle o nim wcześniej - myśli tworzą i są realne, choć nie dla zmysłów ciała.
                            Podajesz przykład z kierownikiem - on przekazuje swój atak dalej, on żyje w lęku, beznadziei życia - on jest tłamszony przez swoich przełożonych, przez rodzinę albo jego pragnienia (np. by dostać unikatową płytę) się nie spełniły i z lęku tak się właśnie zachowuje.
                            Każde zachowanie ma swoją przyczynę a Ty chcesz usuwać tylko skutek, czyż nie tak?
                            Jeśli jesteś ateistą, chrześcijaninem czy buddystą i ktoś Cię wyzywa, to będziesz cierpiał. Przestań utożsamiać się z czymkolwiek to nie będzie Cię to bolało.
                            Pozdrawiam z miłością

                            • 07.12.12, 11:45
                              Podajesz przykład z kierownikiem - on przekazuje swój atak dalej, on żyje w lęku, beznadziei życia - on jest tłamszony przez swoich przełożonych, przez rodzinę albo jego pragnienia (np. by dostać unikatową płytę) się nie spełniły i z lęku tak się właśnie zachowuje.
                              --


                              Tak wlasnie myslą ludzie, którzy nie szanują stabilnych reguł ani społecznych struktur.
                              No bo co to obchodzi pracownika, że jego szef jest tłamszony w domu?
                              Szef przychodząc do pracy powinien zachowujać się profesjonalnie tzn, zostawić swoje problemy tam gdzie je ma, czyli w domu. Nic niewinni ludzie nie mają żadnego prawa, ale to żadnego, być kolejną ofiara jego porażek na polu rodzinnym....Cóż oni mają z tym współnego? Jezeli szef nie potrafi tej sztuki, niech przestanie być szefem, bo się do tego nie nadaje.

                              Czy pazerny, złośliwy kolega, który zniszczy ulubioną płytę. Czy taki ktoś niszczy tylko płytę? Nie, on niszczy tę odrobinę satysfakcji, jaką poprzez swoją chciwosc i pazerność odmawia i załuje swojemu koledze. Jego zachowanie jest odbiciem tego kim jest. Burakiem.

                              Ktoś ma się zrezygnować ze swojego utożsamiania sie z np. buddyzmem, bo to ma go uwolnić od cierpienia. This is bulshit! Ale to kompletny...Własnie jest zupełnie na odwrót.

                              Człowiek malo zintegrowany w swojej całości, pozbawiony częsci swoich kawałków, korzeni i tozsamosci to człoiwek o najsłabszych strukturach psychciznych i słabym Ja. To najbardziej nieszęśliwy z nieszczęsliwych ludzi!





                              Pogadynka
                              • 07.12.12, 11:50
                                Tu zreszta znowu jest sprzecznosc.
                                Jak kolega mi zarysowal plyte, to 'tylko kawal plastiku', to przeciez moglem mu cos zrobic rok wczesniej. Kolega niewinny.
                                ale niechbym ja zarysowal komus plyte- o nie, tu juz 'sieje ataki' i zasluguje by mi obito morde.

                                co za logika!
                            • 07.12.12, 11:49
                              Nie no, absolutny odlot. Operujemy na zupelnie innych poziomach kim-ja-jestem, ja jestem na ziemii, a Ty gdzies w przestworzach. Ja sie kieruje ziemska logika.

                              Ja nie kazalem aresztowac dresiarzy, kto tak napisal? Przypisales mi cos. Ja nie chce 'osadzac', od tego sa sady powszechne i cywilne. Logika, w mysl ktorej ja mam sie zajmowac motywami innych jest dla mnie nie do przyjecia, ja zajmowac sie musze motywami swoimi.

                              Moge byc empatyczny,. probowac byc wyrozumialy, probowac rozumiec, ale do czasu. Jak ktos ewidentnie robi cos zlego to nie widze zadnego sensu usprawiedliwiania i szukania praprzyczyn.

                              Ok, jak lekkie przyklady tak bagatelizujesz, to ciezszy kaliber:
                              1. ojciec gwalci corke. czy w mysl twojej logiki corka zasiala atak?
                              2. ktos zneca sie nad psem, przypadkowym psem z ulicy. czy pies zasial atak? czy ten co sie zneca jest ok?
                              3. zlodziej wyrywa babci torebke na ulicy z cala renta. babcia jest winna? zsaiala atak?



                              zamieniam sie w sluch.
                              • 07.12.12, 12:17
                                kropidło5 - jeśli wiesz lepiej, to po co się pytasz? Czy nie jest tak że cokolwiek napiszę, Ty będziesz widział to po swojemu broniąc swoje ego? Czy nie lepiej jest najpierw poznać siebie zamiast głosić opinię?
                                Jakieś dwa lata temu myślałem podobnie jak Ty. Gdy byłem skrzywdzony przez kogoś, lub ktoś nie spełnił moich oczekiwań, kipiałem ze złości, przeżywałem to wiele razy, poddawałem się uczuciu zemsty i niechęci. Teraz jakikolwiek atak jest przeprowadzany na mnie, na moich tzw. bliskich, czy rzeczy będące w moim posiadaniu, to negatywne uczucia, moje uwarunkowania występują bardzo krótka, czasami tylko kilka sekund i następuje spokój. Nie ma tu żadnego tłumienia uczuć, jest po prostu zrozumienie. Co też zauważyłem, to to że takich sytuacji, które nie są dla mnie miłe, lub są odbierane jako atak jest już niewiele.
                                Moja postawa i postrzeganie życia przynosi mi spokój, siłę i zdrowie, a jak jest z Tobą?
                                Pozdrawiam z miłością
                                • 07.12.12, 12:47
                                  Ja nie bronie swojego ego, ja po prostu mam rozumowanie typowe dla tzw szarego czlowieka. Pytam bo probuje zrozumiec Twoja logike.
                                  Moja logika przedstawiona w przykladach to logika racjonalizmu, a takze tzw zwyklego rozsadku, to niewiele ma wspolnego z ego czy moimi przezyciami.
                                  Nie napisales, co sadzisz o przykladach ze zwgalcona dziewczyna/ okadziona babcia/ znecaniem sie nad psem.
                                  Te rzeczy sie zdarzaja codziennmie, to nie hipoteza.
                            • 07.12.12, 12:16
                              kim-ja-jestem napisał:


                              > Każde zachowanie ma swoją przyczynę a Ty chcesz usuwać tylko skutek, czyż nie t
                              > ak?
                              > Przestań utożsamiać się z czymkolwiek to nie będzie Cię to bolało.
                              >
                              > Pozdrawiam z miłością


                              Stary, ja nie musze utozsamiac sie z plyta, ja kupilem jej bo chce posluchac muzyki na niej nagranej. Jak ja koles zarysowal, to juz nie poslucham. I co mam zrobic? Kupic druga? zaplacilem za nia 100 pln, musze caly dzien zaiwaniac, zeby kupic duplikat, a jeszcze plyta rzadka jest, nie wiem czy dostane.

                              co radzisz z ta plyta, konkretnie?

                              Nie musze utozsamiac sie z moimi zebami, ale jak mi je dresiarz wybil to po pierwsze- nie moge jesc, po drugie- nikt mnie nie zatrudni i zadna dziewczyna nie zechce szczerbatego. wiec musze wstawic implanty, wydatek rzedu kilkunastu tysiecy zlotych.
                              Ale co, mam w imie jakiejs duchowosci chodzic szczerbaty i szczesliwy, swietnie, naprawde tak bys mogl w realnym zyciu?
                              • 07.12.12, 12:33
                                100 zł jest kolorowym papierkiem któremu nadano wartość.
                                Co zrobić w przypadku płyty - przebacz, to wszytko.
                                Z dresiarzem - przestać bujać w swojej wyobraźni, jeszcze nie ma takiego problemu a Ty już wiele o tym napisałeś. Czy złość, nienawiść przywróci Ci to co straciłeś, zgubiłeś, czy cofnie czas byś mógł uniknąć tego?
                                Twoje intelektualne podejście nic nie da, logika zawodzi, a ograniczenia, które nałożyłeś na siebie, a których nie jesteś nawet świadom nie pozwalają Tobie dostrzec tego co mógłbyś. Nie na darmo jest powiedzenie, że człowiek uczy się całe życie i głupim umiera. Porzuć swoje uwarunkowania i ograniczenia a zrozumiesz.
                                Pozdrawiam z miłością
                                • 07.12.12, 12:51
                                  Wlasnie nie wiem, co moglbym dostrzec. Ktos mi podrapal plyte i nie mam plyte, to jest fakt. Oczywiscie nie mowie, ze mam nie spac po nocach z tego powodu albo kogos zasztyletowac a ulicy- ale zgodnie z porzadkiem spolecznym moge zadac zwrotu od tego, co zarysowal.

                                  Z dresiarzem nie bujam w wyobrazni, bo akurat bylem zaatakowany, tylko ze ucieklem, jakbym nie uciekl moglbym dzis seplenic. Ja nie mowie o nienawisci, mowie o sprawiedliwosci i normalnych ucziach ludzkich- zlosci, frustracji itp.

                                  Negatywne uczucia nie sa dobre, ale sa naturalne, kazdy je przezywa, blokowanie ich i udawanie ze nic sie nie stalo to samooszustwo.

                                  Poza tym jest cos takiego, jak uczenie sie na bledach, wyciaganie wnioskow. JEsli bede mial podejscie ze wszyscy sa ok tylko ja 'zly' to bede ciagle dostawal po mordzie i kieszeni, bo znajdzie sie zawsze ktos, kto naiwnego wykorzysta.

                                  Nie byc naiwnym to nie znaczy byc wyrachowanym frustratem, miedzy tymi biegunami jest przestrzen- bycie rozwaznym, a nie z glowa w chmurach.
                                  • 07.12.12, 13:41
                                    Poniekad rozumiem o co chodzi w Twojej logice, wydaje mi sie, i zgadzam sie z jej czescia, tylko ze mam wrazenie Ty posuwasz sie do skrajnosci.
                                    No bo tak, na krytyke/ agresje mozna zareagowac kontratakiem i agresja, albo mozna sie zdolowac i gryzc- obie reakcje nie sa zdrowe, jesli mozliwa jest trzecia reakcja- asertwyna reakcja a potem zignorowanie napastliwych slow czy czynow. Zignorowanie to znaczy zrozumienie, ze to zachowania powodowane niskimi pobudkami, ze nie ma co sie spierac i, co najwazniejsze, ze lepiej takiej osoby unikac i nie byc w jej poblizu.
                                    Tak to rozumiem. Ty natomiast postulujesz, wedle mojego zrozumienia, ze ja mam za zadanie rozumiec kogos, kto mnie atakuje, mam go pokochac, mam myslec o tej osoby motywach, mam jednym slowem wziac odpowiedzialnosc za te sytuacje, inne sytuacje, za caly swiat.
                                    Z tym zdecydowanie sie nie zgadzam, absolutnie, to nie jest zdrowe i to wbrew naturze ludzkiej pod kazdym wzgledem. Zeby kogos nie nienawidziec nie musze go kochac. Obojetnosc- to jest rozwiazanie wobec takiej osoby. Obojetnosc i dystans.

                                    druga zrecz ktorej nie wyjasniles to sprzecznosc: mowisz, ze nie istnieje cos takiego jak atak, a za chwile mowisz, ze to ja pierwszy atakuje. zdecyduj sie, nie istnieje atak czy ja atakuje.

                                    • 07.12.12, 15:27
                                      kropidlo5 napisał:

                                      > Zignorowanie to znaczy zrozumienie, ze to zachowania powodowane niskimi pobudk
                                      > ami, ze nie ma co sie spierac i, co najwazniejsze, ze lepiej takiej osoby unika
                                      > c i nie byc w jej poblizu.
                                      > Tak to rozumiem. Ty natomiast postulujesz, wedle mojego zrozumienia, ze ja mam
                                      > za zadanie rozumiec kogos, kto mnie atakuje, mam go pokochac, mam myslec o tej
                                      > osoby motywach, mam jednym slowem wziac odpowiedzialnosc za te sytuacje, inne s
                                      > ytuacje, za caly swiat.
                                      > Z tym zdecydowanie sie nie zgadzam, absolutnie, to nie jest zdrowe i to wbrew n
                                      > aturze ludzkiej pod kazdym wzgledem. Zeby kogos nie nienawidziec nie musze go k
                                      > ochac. Obojetnosc- to jest rozwiazanie wobec takiej osoby. Obojetnosc i dystans

                                      Kropidło, to tak jak nauczał Jezus w Kazaniu na Górze: Kochajcie waszych nieprzyjaciół, kochajcie, a nie nienawidźcie. I módlcie się za nich.

                                      Wiem, że to etyka z nieba, nam śmiertelnikom do niej daleko :)

                                      --
                                      inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                                      monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                                      • 07.12.12, 15:58
                                        mona napisala:

                                        > Kropidło, to tak jak nauczał Jezus w Kazaniu na Górze: Kochajcie waszych nie
                                        > przyjaciół, kochajcie, a nie nienawidźcie. I módlcie się za nich
                                        .
                                        >
                                        > Wiem, że to etyka z nieba, nam śmiertelnikom do niej daleko :)


                                        wazny jest kontekst. Jezus powiedzial cos w stylu, ze 'mowicie, ze kochacie przyjaciol, a ja wam mowie ze i poganie tak robia, a ja mowie, kochajcie nieprzyjaciol'

                                        Tym samy Jezus wyraznie wskazal, ze naturalna postawa w tamtym czasie nie bylo kochanie nieprzyjaciol, to byl zupelnie nowy postulat. Zmierzam do tego, ze taka postawa jest raczej malo instynktowna, zgodna z natura czlowieka- odwrotnie, jest przeciwna tej naturze i moze powstac tylko wskutek wlasnej swiadomej decyzji, okupionej zwalczeniem owych instynktow.

                                        Czlowiek ma rozne instynkty i w roznych kulturach roznie je hamuje, rozny jest zakres tego, niemniej jednak mysle, ze trudno jest zyc z wartosciami, ktore znacznie odbiegaja od 'normy'. Nie chodzi mi tutaj o pochwale konformizmu, a raczej o bycie 'odkrytym', w tej sytuacji.

                                        Mialem kiedys znajomego, 10 lat temu, ktory byl nieco szalony i twierdzil, ze 'chlopaki z osiedla'- taki raczej margines, w sensie zadymiarze, zlodziejaszki i ciagle przy wodce- wymagaja zrozumienia i wysluchania, ze sa dobrzy w srodku, a ze wynajmowal mieszkanie to zaczal ich zapraszac, dwie czy trzy imprezy pozniej nie dosc ze zniszczyli mu mieszkanie to go pobili i zrobili burde na korytarzu i sasiedzi zawiadomili policje a ta wlascicieli i sie musial wynosic. autentyk historia.

                                        Tak wiec, jestem za, aby szukac dobra w ludziach, probowac rozumiec, ale nie wolno byc naiwnym.



                                        • 07.12.12, 16:50
                                          Masz rację.Zgadzam się,że nie można być naiwnym i postępować wbrew swoim uczuciom.Jeśli czujecie,że ktoś na Was najeżdża i czujecie z tego tytułu dyskomfort,to trzeba się bronić ,a nie zastanawiać nad motywami,jakie może ten mieć.
                                          Polecam film dot.tego tematu,który poruszyłeś Kropidło.Jest to stary film Luisa Bunuela-Viridian.- Zakonnica,która chce zrealizować postulaty religijne, zaprasza pod nieobecność wuja do jego domu żebraków i przygotowuje dla nich wspaniałą ucztę
                                          .Podczas tej uczty zostaje przez nich zgwałcona.( dalszego ciągu nie będę opisywać.)

                                          Zarówno Ty Mona jak i Kropidło macie problemy z samoobroną.Gdy opanujecie tę sztukę,to zapewniam Was,że wasza pewność siebie wzrośnie i zmaleje poziom lęku.
                                          Możecie wtedy pogłębiać swoją empatię i objąć nią również swoich nieprzyjaciół.
                                          Tak naprawdę,o wysokim poziomie empatii świadczy właśnie umiejętność zrozumienia i współodczuwania z kimś kogo nie lubimy.O wiele łatwiej jest być empatycznym dla osoby bliskiej,którą kochamy i lubimy.
                                          • 07.12.12, 17:28

                                            Tak naprawdę,o wysokim poziomie empatii świadczy właśnie umiejętność zrozumienia i współodczuwania z kimś kogo nie lubimy.O wiele łatwiej jest być empatycznym dla osoby bliskiej,którą kochamy i lubimy.


                                            Tak, zwłaszcza po tym jak się komuś przywali słowem pełnym nienawiści....można sobie pisać cos takiego...
                                            I znowu źle widzisz rzeczywistość! Tak jakbyś zupełnie nie miała ochoty widzieć prawdy.

                                            Kropidło5, jest jak najbardziej tu na forum, asertywnym człowiekiem, z tego co mogę wyczytać. On dokonuje swiadomych wyborów. I jest jak najbardziej strikt z regułami i kodeksem o asertywnosci.
                                            Problem macie wy, z kolei: ty-szamanko, mona, i ta osoba piszaca spod nicka 'nie wiem kim jestem'. To wam brakuje silnych struktur w integracji. Widać to po reakcjach jakie następują gdy adwersiarz przekroczy wam wasze wirtualne granice, które są wstepem do tych realnych, jak łatwo się identyfikujecie z wirtualną ksywką! Toć to zaburzone.

                                            Ty i mona atakujecie jak zajadłe psy! Z kolei ksywka ' nie wiem kim jestem' proponuje chować jak struś głowę w pasek i fantazjuje fantomy- na tematy mu kompletnie obce!


                                            --
                                            Pogadynka
                                            • 07.12.12, 17:45
                                              Wyraźnie napisałam,że nie chcę mieć nic wspólnego z Tobą.
                                              Nie mam obowiązku zachowywać się wobec Ciebie empatycznie,bo nie jestem Twoim terapeutą. Żegnam.
                                              • 07.12.12, 17:56
                                                szaman.ka napisała:

                                                > Wyraźnie napisałam,że nie chcę mieć nic wspólnego z Tobą.
                                                > Nie mam obowiązku zachowywać się wobec Ciebie empatycznie,bo nie jestem Twoim t
                                                > erapeutą. Żegnam.

                                                Mowa o terapii w twoim wypadku raczej odpada. Nie szukam terapeuty, na razie nie jest mi ktos taki potrzebny...:-)
                                                Pytanie czy tobie nie jest potrzebny?
                                                Chętnie się tobą zajmię, panna. Wielu wyszło z moich terapii i żyją dziś szczęsliwie.
                                                Wiedz jedno gwarantuję ci 100% sukces i progress w wyjściu na prostą!
                                                Reklamacje też przyjmuję....:-)))



                                                --
                                                Pogadynka
                                              • 08.12.12, 13:59
                                                szaman.ka napisała:

                                                > Wyraźnie napisałam,że nie chcę mieć nic wspólnego z Tobą.
                                                > Nie mam obowiązku zachowywać się wobec Ciebie empatycznie,bo nie jestem Twoim t
                                                > erapeutą. Żegnam.


                                                Twoja empatie mozna sobie kupic na sesji, za pieniadze. Zapewne ze sprzedaniem ciala, tez bys nie miala problemu...
                                                • 08.12.12, 16:31
                                                  l.witch.l napisała:

                                                  > szaman.ka napisała:
                                                  >
                                                  > > Wyraźnie napisałam,że nie chcę mieć nic wspólnego z Tobą.
                                                  > > Nie mam obowiązku zachowywać się wobec Ciebie empatycznie,bo nie jestem Twoim terapeutą. Żegnam.
                                                  >

                                                  >
                                                  > Twoja empatie mozna sobie kupic na sesji, za pieniadze.

                                                  :-D


                                                  --
                                                  Prawda ma wartość tylko dla tych, którzy są w stanie ją pojąć.
                                                  • 08.12.12, 20:28
                                                    Nie wiem dlaczego cytujesz jeszcze raz to co napisała Witch?
                                                    . Witch ma bardzo ciekawy sposób myślenia.Gdy ona atakuje i obrzuca gnojem znane i zupełnie nieznane osoby,to twierdzi,że to tylko nicki i nie ,można obrazić nicka.Natomiast gdy pod adresem jej nicka padnie coś nieprzyjemnego,wtedy grozi sądem.
                                                    Uważa ponadto,że każdy psycholog i każdy terapeuta powinien spokojnie znosić jak go obrzuca gnojem i okazywać jej empatię,bo powinien wiedzieć jakie jej problemy to powodują.
                                                    Bardzo ciekawy sposób myślenia !
                                                  • 08.12.12, 21:01
                                                    Witch ma swoje za uszami i kto ja dluzej (forumowo) zna, ten wyczuje ja nawet, jak zalozy kolejny nick. Swego czasu, jak moderowalem, to tez sie troche jej nawycinalem za jezyk hieny, az mnie usunela ze "znajomych" za kare. Ale, za to, jak poinformowalem, ze koncze moderacje, to uslyszalem od niej naprawde cieple slowa.
                                                    Witch Cie cwiczy. Jest inteligentna i dobra obserwatorka, wiec wylapuje Twoje slabosci i tam uderza. Mnie tez probowala, chyba uznala, ze nie warto, bo jakos mnie to nie pobudzalo, ani o wscieklosci, ani do placzu.
                                                    Szamanka, to tylko forum. Ciesze sie, ze duzo osob Ci tu ziekuje za pomoc, masz wiedze, checi. Tak, ze wszystko bedzie Ok. Po prostu mniej sie tym wszystkim, co tu pisza, przejmuj. :-)
                                                    --
                                                    Prawda ma wartość tylko dla tych, którzy są w stanie ją pojąć.
                                                  • 08.12.12, 22:17
                                                    to.niemozliwe napisał:

                                                    > Witch ma swoje za uszami i kto ja dluzej (forumowo) zna, ten wyczuje ja nawet,
                                                    > jak zalozy kolejny nick. Swego czasu, jak moderowalem, to tez sie troche jej na
                                                    > wycinalem za jezyk hieny, az mnie usunela ze "znajomych" za kare.

                                                    Widzę, że witch alias rt4 traktowana jest tu na forum jak święta krowa, a nie tak jak na to zasługuje.

                                                    >Szamanka, to tylko forum. Ciesze sie, ze duzo osob Ci tu ziekuje za pomoc, masz
                                                    > wiedze, checi. Tak, ze wszystko bedzie Ok. Po prostu mniej sie tym wszystkim,
                                                    > co tu pisza, przejmuj. :-)

                                                    Trudno nie przejmować się jak ktoś oblewa Cie pomyjami, choćby wirtualnie.

                                                    Czy tak trudno zrozumieć, że każdy ma prawo wymagać szacunku i dobrego traktowania,a jak go nie uzyskuje to ma prawo sie bronić, oczekiwac tez obrony przez osoby zaprzyjaźnione, a ostatecznie ignorowac agresorki?
                                                    --
                                                    inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                                                    monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                                                  • 09.12.12, 02:57
                                                    'wy wszyscy jestecie pojebani, was wszystkich trzeba leczyc'- cytat z Psow ktory i jakos pasuje do tego forum.
                                                  • 09.12.12, 03:57
                                                    Spokojnie, nie poddawaj sie. Sa proste zasady asertywnosci.
                                                    Na pewno stwierdzenie, ze "wszyscy jestescie ....bani" nijak do nich nie pasuje.
                                                    Sluchaj, czy jak pisalem do Ciebie, ze byles nadmiernie zalezny od oceny innych, czy pytalem o Twoje uzaleznienie od alkoholu, albo czy jestes lojalny, to czy odbierales to jako aroganckie pouczanie?
                                                    Zarzuca mi sie tu brak obrony ofiar. Tzn. tych, ktorzy jako ofiara o sobie opowiadaja. Owszem, jestem dosc powsciagliwy w klepaniu po plecach, albo przytakiwaniu, ze "no tak, to toksyczna ta twoja matka...". Bowiem dla ofiary kluczowe jest zawsze zaprzestanie myslenia o sobie i postrzegania siebie jako ofiara. Zgodzisz sie chyba ze mna, na podstawie osobistych refleksji, ze ktos, kto wierzy, ze jest ofiara i odmawia sobie prawa do zarzadzania swoja godnoscia zawsze wikla sie w rozne niekorzystne dla siebie relacje i role? Tak, ze utwierdzanie, naiwne bronienie, zabawa w Wybawce, tylko poglebia i ubezwlasnawalnia.
                                                    Ale jest cos jeszcze, niejednokrotnie z historii forumowych watkow, ale nie tylko, okazywalo sie, ze to bycie ofiara jest niejednoznaczne i nieoczywiste. Ze za taka postawa kryje sie jeszcze drugie dno.
                                                    Klasycznym przykladem moze tu byc osoba o wrodzonych cechach osobowosci biernej ze sklonnosciami do prokrastynacji, ktora bedzie twierdzic, ze swiat sie ciagle do niej przypieprza i czegos bez sensu chce.
                                                    Wracajac do tematu watku, ktory fantastycznie sie nam rozwinal - przyjmowanie krytyki i oddzielanie jej od manipulacji to sztuka asertywnosci. I dlatego tym bardziej nie zgodze sie z Szamanka, ze "oko za oko, zab za zab", to taktyka dzialajaca skutecznie.
                                                    To dziala pozornie efektywnie, w istocie wywoluje w rozmowcy reakcje jezyka hieny. Trzymajmy sie jezyka Zyrafy, patrzmy na siebie przez perspektywe empatii, takze wobec tych, ktorzy nie sa pacjentami na terapii, komunikujmy wobec siebie tak, by po komunikacie nie obnizac godnosci wlasnej lub cudzej, unikajmy komunikacji ocennej, nie przypisujmy intencji i bedzie o wiele sympatyczniej. Nie siejmy wiatru, nie bedzie burzy.

                                                    --
                                                    Prawda ma wartość tylko dla tych, którzy są w stanie ją pojąć.
                                                  • 09.12.12, 09:29
                                                    Spokojnie, 'wy wszyscy jestescie pojebani, was trzeba leczyc' to cytat z filmu 'Psy',i pewna metafora i swego rodzaju czarny humor.
                                                    Co do roli ofiary- to zgadza sie, osoby nerwicowe w takiej roli wlasnie tkwia czesto, natomiast azne jest oddzielenie roli ofiary od wydarzen. To, ze ktos np pozwolil sobie, by go ktos wykorzystywal, stawia g w roli ofiary, ale w niczym nie usprawiedliwia tego, ktory go wykorzystal, to wazne. Bycie 'ofiara' to rak umiejetnosci samoobrony, a nie wspolsprawstwo, to trzeba pamietac.
                                                  • 09.12.12, 09:28
                                                    kropidlo5 napisał:

                                                    > 'wy wszyscy jestecie pojebani, was wszystkich trzeba leczyc'- cytat z Psow ktor
                                                    > y i jakos pasuje do tego forum.

                                                    Kropidło, dlaczego nie jesteś asertywny w stosunku do rt4?

                                                    Wczoraj ona do Ciebie wystartowała agresywnie (nie chce już mi się szukać wpisu ) - coś nie życzę sobie, itd, niby asertywnie w treści, ale kończąc w sposób agresywny pisząc Zrozumiałeś?, a ty niby nigdy nic odpowiadasz jej ok, zamiast nie tym tonem, albo coś w tym stylu.

                                                    --
                                                    inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                                                    monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                                                  • 09.12.12, 09:36
                                                    To jest zachowanie asertywne wlasnie. Ani agresywne ani ulegle. Jesli ktos o cos mnie prosi, moge sie zgodzic na to lub nie. Czynie to w neutralny sposob. No i nie bardzo chce mi sie wiklac w forumowe wojenki.
                                                  • 09.12.12, 10:37
                                                    to.niemozliwe napisał:

                                                    > Witch ma swoje za uszami i kto ja dluzej (forumowo) zna, ten wyczuje ja nawet,
                                                    > jak zalozy kolejny nick. Swego czasu, jak moderowalem, to tez sie troche jej na
                                                    > wycinalem za jezyk hieny, az mnie usunela ze "znajomych" za kare. Ale, za to, j
                                                    > ak poinformowalem, ze koncze moderacje, to uslyszalem od niej naprawde cieple s
                                                    > lowa.
                                                    > Witch Cie cwiczy. Jest inteligentna i dobra obserwatorka, wiec wylapuje Twoje s
                                                    > labosci i tam uderza. Mnie tez probowala, chyba uznala, ze nie warto, bo jakos
                                                    > mnie to nie pobudzalo, ani o wscieklosci, ani do placzu.
                                                    > Szamanka, to tylko forum. Ciesze sie, ze duzo osob Ci tu ziekuje za pomoc, masz
                                                    > wiedze, checi. Tak, ze wszystko bedzie Ok. Po prostu mniej sie tym wszystkim,
                                                    > co tu pisza, przejmuj. :-)


                                                    Ciekawe,że Ty innym umiesz udzielać dobrych rad,a sam się do nich nie stosujesz. Dlaczego znowu się przyczepiłeś do mnie,jeśli już raz Cię prosiłam byś raczył tego nie robić i mnie nie nauczać,a Ty powiedziałeś OK ?
                                                  • 09.12.12, 10:47
                                                    Ty To.Niemożliwe zachowujesz się dokładnie tak jak ta stara kobieta,o której pisałam,że ona uważa,że innych słucha i nad wszystkim się zastanawia i wyciąga wnioski i sie dostosowuje do tego co inni mówią.
                                                    To,że to Ty mnie traktujesz jako konkurenta i próbujesz mnie zdominować poprzez ciągłe przyjmowanie postawy wyższoscuowej i udzielanie pouczeń i dobrych rad jakoś do Ciebie nie dociera.
                                                    Mnie zarzucasz ,że próbuję zawłaszczyć terapeutyzowanie innych, i Was postrzegam jako konkurentów? To weź zapytaj autorkę wątku "Jak nauczyć się z siebie śmiać",co jej odpisałam ,gdy napisała do mnie na priv i miała skrupuły,że zabiera mi czas .Odpisałam jej,że jeśli chce pisać na priv ,bo nie chce mówić o swoich problemach na forum, to może.Tylko,że poprzez priv dostanie tylko ode mnie informację zwrotną,a na forum dostanie różne opinie.Musi być jednak przygotowana na to,że nie wszystkie mogą być życzliwe.
                                                  • 09.12.12, 15:20
                                                    Jaki mialbym miec cel w zdominowaniu Ciebie?
                                                    --
                                                    Prawda ma wartość tylko dla tych, którzy są w stanie ją pojąć.
                                                  • 09.12.12, 22:00
                                                    to.niemozliwe napisał:

                                                    > l.witch.l napisała:
                                                    >
                                                    > > szaman.ka napisała:
                                                    > >
                                                    > > > Wyraźnie napisałam,że nie chcę mieć nic wspólnego z Tobą.
                                                    > > > Nie mam obowiązku zachowywać się wobec Ciebie empatycznie,bo nie je





                                                    > stem Twoim terapeutą. Żegnam.
                                                    > >

                                                    > >
                                                    > > Twoja empatie mozna sobie kupic na sesji, za pieniadze.
                                                    >
                                                    > :-D
                                                    >
                                                    >
                                                    Ponieważ nie potrafisz sam wyczuć co może być obraźliwe dla drugiego, to ten tekst jest obraźliwy dla mnie i już Ci o tym pisałam.
                                                  • 09.12.12, 22:11
                                                    ten maly usmieszek cie tak zdenerwowal, co? Wystarczy az tyle- bo to 'to.niemozliwe' napisal.
                                                    A przeciez przeczytaj swoj tekst sama i wyciagnij z niego wnioski. Kto tak pisze?

                                                    Profesjonalny terapeuta? smiech na sali...! Idz sapac wielkodupie!




                                                    --
                                                    Pogadynka
                                                  • 09.12.12, 22:41
                                                    rt.4 napisała:

                                                    > ten maly usmieszek cie tak zdenerwowal, co? Wystarczy az tyle- bo to 'to.niemoz
                                                    > liwe' napisal.
                                                    > A przeciez przeczytaj swoj tekst sama i wyciagnij z niego wnioski. Kto tak pisz
                                                    > e?
                                                    >
                                                    > Profesjonalny terapeuta? smiech na sali...! Idz sapac wielkodupie!
                                                    Nie , nie ten uśmieszek mnie zdenerwował tylko to, co napisał,że jest szokowany tym,że tylko za pieniądze okazuję empatię.
                                                    Podczas gdy ja nic takiego nienapisałam. Zarówno w relacji do Ciebie jak i do To.niemozliwego nie jestem żadnym terapeutą tylko zwykłym uczestnikiem forum wiec nie liczcie na to,że możecie bezkaranie mnie obrażać,bo oddam każdemu z nawiązką.

                                                    Jako długoletnia uczestniczka forum powinnaś wiedzieć,ze nie wolno zakładać wątków poświęconych innemu uczestnikowi forum. To Ciebie nienawiść zżera,że posuwasz się aż do takich kroków. Dobranoc,a nie udław się żółcią.


                                                  • 09.12.12, 22:52
                                                    To forum powinno zmienic nazwe z Psycholgia na Piaskownica.
                                                  • 09.12.12, 23:02
                                                    albo na psychiatryk !
                                                  • 09.12.12, 23:38
                                                    szaman.ka napisała:

                                                    > albo na psychiatryk !

                                                    o, to, to :P


                                                    --
                                                    inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                                                    monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                                                  • 09.12.12, 23:51
                                                    mona.blue napisała:

                                                    > szaman.ka napisała:
                                                    >
                                                    > > albo na psychiatryk !
                                                    >
                                                    > o, to, to :P
                                                    >
                                                    >


                                                    Coraz bardziej zastanawiam sie nad sensem pisania tutaj. Ja myslalem, ze jestem najbardziej poje.nym uczestnikiem, ktory szuka rady, a ostatnio dochodze do wniosku ze jestem jednym z niewielu normalnych!
                                                    Wojenki, przepychanki, oskarzenia, to wszystko zastanawia mnie. Szczegolnie gdy tak zachowuja sie ludzie, ktorzy sa pierwsi do dawania lekcji, bez nazwisk.
                                                    Wyczytalem tutaj sporo ciekawych rzeczy i nauczylem sie wiele, ale tez ujrzalem pewne negatywne strony. I nie mowie tutaj o frajerach ktorzy wmawiali mi, ze szkocja to wyspa w imie zasady 'jestem jedyny mundry' ale o ogolnej atmosferze.
                                                  • 10.12.12, 00:07
                                                    Kropidło, szkoda by było, gdybyś tu nie pisał.
                                                    Co do mnie to będę starał się odpowiadać asertywnie, nie agresywnie, przynajmniej takie mam postanowienie.
                                                    --
                                                    inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                                                    monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                                                  • 10.12.12, 12:42
                                                    Ok moze sie troche unioslem wczoraj a moze probowalem apelowac i bic na alarm.
                                                  • 09.12.12, 23:37
                                                    kropidlo5 napisał:

                                                    > To forum powinno zmienic nazwe z Psycholgia na Piaskownica.

                                                    Albo Magiel Towarzyski.
                                                    --
                                                    inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                                                    monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                                          • 07.12.12, 21:16
                                            Tak, oczywiscie, tylko ktos pewny siebie moze sie zdobyc na ryzyko, wystawic,przymykac oko. Tak jak ktos kto ma duzo pieniedzy moze sobie pozwolic zainwestowac w ryzykowne przedsiewziecie, a ktos z mala gotowka musi liczyc kazdy grosz dwa razy. dariusz Michalczewski moze sobie pozwolic odpuszczac prymitywne zaczepki w barze, bo wie, ze jak by przywalil to by czlowieka zabil.

                                            Druga rzecz, nauki Chrystusa nie sa tak jednoznaczne i wcale nie promuja takiej naiwnosci i uleglosci, jaka sie czasem sugeruje. W koncu Jezus wywalil kupcow ze swiatyni, ostro mowiac do nich, a nie wnikal w ich motywy 'oh, biedni musza zarobic, maja rodziny na utrzymaniu', nie obchodzilo go to, zasady sa zasadami.
                                            Jezus tez w kazaniu na gorze wspominal o 'blogoslawionych, ktorzy lakna sprawiedliwosci'- zatem widzial jakas sprawiedliwosc jednak. 'blogoslawieni cisi', 'blogoslawieni przesladowani', i tak dalej wskazuja wyraznie, ze Jezus wcale nie myslal kategoriami jakiegos podkladania sie i uleglosci. Raczej widzial wszystko w perspektywie nagrody w niebie- ale nagrody za dobra postawe. Nadstaw drugi policzek, kochaj nieprzyjaciol- bo dostaniesz nagrode w niebie, ale tu na ziemii bedziesz tracil- nie ma zludzen.
                                            Jezus takze bardzo ostroznie i krytycznie podchodzil do ludzi, ktorzy sa przekonani, ze sa doskonali, przeciw hipokryzji. belka i drzazga, nie sadzcie a nie bedziecie sadzeni i upomnienie Pioptra wskazuja, ze Jezus widzial czlowieka jako istote bladzaca.
                                            Sumujac dwa powyzsze- czlowiek bladzi, i ma prawo do bledu, bo jest ulomny, zarazem powinien starac sie przestrzegac pewnych zasad, a ze przestrzegajac ich bedzie dostawal w dupe- to wiadomo, ale nagroda czeka w niebie.

                                            Modyfikacja tych nauk pod katem braku wiary w zycie niebieskie i nagrode w niebie polega na tym, by uznac, ze skoro nie bedzie tej nagrody i wyrownania krzywd- to trzeba je wyrownac tu na ziemii.

                                            Buddyzm wierzy w prawo karmy, czyli zasade, ze to co dasz, to otrzymasz- wydasz zlo, otrzymasz zlo, wydasz dobro- otrzymasz dobro. Tutaj tez jest poczucie sprawiedliwosci, tutaj tez jest przyznanie, ze istnieje dobro i zlo, nie ma przyzwolenia dla nihilizmu- tylko znowu, nagroda i kara jest odrocznoa w czasie. Prawo karmy nie mowi, ze jak zrobiles cos zlego to wcale nic zlego nie zrobiles, bo wlasciwie to nikt nie robi nic zlego. Calkiem odwrotnie.


                                            Hinduizm glosi, ze reinkarnacja odbywa sie w sposob zalezacy od zachowania czlowieka na ziemii. Ktos zly zostaje po smierci w nastepnym wcieleniu szczurem albo mucha, ktos dobry krowa albo sloniem, a najlepszy czlowiekiem.

                                            Judaizm, ze stara zasada oko za oko i zab za zab, islam ktory promuje duzo agresywniejsza walke o swoje prawa.

                                            Stare poganskie religie, indianskie wierzenia, afrykanskie kulty- wszedzie istnialo cos takiego, jak rzucanie czaru/ uroku, laleczki voodoo, skladanie ofiar, kraina wiecznych lowow dla dobrych ludzi.

                                            tak wiec kazda religia na swiecie dostrzega kwestie sprawiedliwosci, a nawet swoiscie pojetej zemsty (ladniej nazwane karma, kara w piekle czy urokiem). Twierdzenie, ze nie ma sprawcy i nie ma ofiary oraz ze agresor jest dobry i bezkarny jest zatem kompletnie wyalienowane z wszelkich religijnych systemow. Nie wspomne systemow swieckich, gdzie takie postulaty ustepowania silniejszym i podkladania sie praktycznie nie istnieja.
      • 04.12.12, 12:04
        kim-ja-jestem napisał:

        > Każdy z nas identyfikuje się z czymś i tego broni i w tym jest problem [...]

        >Anthony de Mello słusznie stwierdził, że cokolwiek nazwiesz jako "moje" wówczas tego bronisz.

        Ale nie da się chyba nie nazywać "moim" pewnych rzeczy, jak chociażby własnych dzieci, partnera/partnerki, dóbr osobistych i materialnych - przede wszystkim zaś własnej tożsamości i poczucia godności?

        > Cokolwiek więc nazwiesz jako "moje" - będziesz z tego powodu cierpieć.

        Pewnie tak, ale cierpienie jest wpisane w życie - jest to krzyż, który dał nam Bóg do dźwigania na każdy dzień, a który nie jest zbyt ciężki dla nas, chociaż niejednokrotnie wydaje sie takim być.


        > Dlaczego chcesz bronić swoich racji? Bronić swoich racji oznacza dla mnie używa
        > ć przemocy w tzw. samoobronie, by bronić "swoje" czyli tzw. "moje" myśli.

        Ciekawe podejście, masz rację że to jest przemoc, nigdy tak o tym nie myślałam.
        Mam też niesmak po tych ostatnich pyskówkach na forum - teraz rozumiem, że dałam się sprowokować do życia przemocy wobec drugiej osoby.

        A jak jest alternatywa do niebronienia swoich racji? Przy założeniu, że ktoś na nas obrzuca błotem, a my nie chcemy na to pozwolić?

        W jakim celu chcesz to zrobić - znajdź przyczynę tego samoobrony, zastanów się co ch
        > cesz bronić

        swoją godność

        co się stanie gdy nie będziesz się bronić?

        nie wiem, jej zarzuty moga przylgnąć do mnie, wg powiedzenia milczenie oznacza zgodę, to znaczy jeżeli sie nie bronię, to widocznie ona ma rację i nie pozostaje mi nic jak zamilknąć

        > Zastanówmy się też nad sensem bronienia swoich racji. Gdy zobaczę ja i jeszcze
        > dziesięć osób spadający liść i każdy będzie patrzał na ten liść ze swojej persp
        > ektywy, wówczas okaże się, że każdy (co prawda widział spadający liść) widział
        > w swój indywidualny, niepowtarzalny sposób ów liść. Dla jednych ten liść spadał
        > szybko, dla innego wolno, równo, płynnie, lub chaotycznie, miękko, porywiście
        > , na wietrze lub tylko z oporem powietrza, liść duży czy mały, jaki konkretny m
        > iał kolor itd. itd. I z tego powodu powstanie dyskusja, bo każdy chce mieć racj
        > e, mimo że wszyscy widzieli to samo. Co więc każdy będzie bronił, faktu czy swo
        > ich racji?

        masz rację, ale to raczej przykład bronienia swoich poglądów

        mi zależy bardzo, żeby dowiedzieć się, co zrobić, gdy zostanę ponownie zaatakowana osobiście, jak bronić swojej tożsamości i godności?

        też pozdrawiam :)
        > Pozdrawiam z miłością


        --
        inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
        monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
        • 04.12.12, 14:50
          mona.blue - napisałaś że chcesz bronić swojej godności. Znowu jest tam owo "swoje". A poza tym czym jest godność? Zapytaj wszystkich dookoła lub forumowiczów a zobaczysz że każdy postrzega ją inaczej.
          Niesmak po awanturach, który odczuwasz, nie jest Tobą, a tylko jest w Tobie i tak jak się pojawił tak odejdzie. Ważne jest raczej nie to że jest ale dlaczego się pojawił. To oznacza, że postrzegasz świat w taki a nie inny sposób, który później powoduje takie uczucia. Obserwuj to uczucie a poznasz przyczynę i będziesz jej świadoma.
          Dlaczego wychodzisz z założenia że będziesz atakowana, dlaczego chcesz się przygotować na taką ewentualność? Gdy znajdziesz przyczynę dlaczego uczucie że jesteś atakowana w Tobie powstało i będziesz świadoma przyczyny, wówczas nie będziesz się czuła atakowana. Wówczas będziesz raczej widziała, że ktoś w taki a nie inny sposób broni swoich racji, bo myśli że utraci swoją tożsamość czy godność, czymkolwiek one są. Nie broń więc swojej racji, ale wygłaszaj swoje poglądy nie zamykając sobie umysłu, dziś bowiem myślisz tak a jutro możesz myśleć inaczej.
          Pamiętaj, że każdy ma rację wg swojego aktualnego stanu umysłu, ale to jest tylko jego racja w danym momencie.
          Ilość osób reprezentująca swoje racje też nie jest przesądzająca, np. Kolumb twierdził że dopłynie do Indii (choć dotarł do Ameryki) i twierdził że nie da się spaść z krawędzi ziemi, mimo że kościół twierdził że ziemia jest płaska, albo przykład z Kopernikiem, który wstrzymał słońce a ruszył ziemię, mimo ogólnie panującego przekonania że ziemia jest centrum.
          Pozdrawiam z miłością
          • 04.12.12, 16:27
            kim-ja-jestem napisał:

            > mona.blue - napisałaś że chcesz bronić swojej godności. Znowu jest tam owo "swo
            > je". A poza tym czym jest godność? Zapytaj wszystkich dookoła lub forumowiczów
            > a zobaczysz że każdy postrzega ją inaczej.

            wiem, a raczej moge sie domyślać

            > Niesmak po awanturach, który odczuwasz, nie jest Tobą, a tylko jest w Tobie i t
            > ak jak się pojawił tak odejdzie.

            pewnie tak :)

            Ważne jest raczej nie to że jest ale dlaczego się pojawił. To oznacza, że postrzegasz świat w taki a nie inny sposób, który później powoduje takie uczucia. Obserwuj to uczucie a poznasz przyczynę i będziesz jej świadoma.

            nie bardzo wiem, o jakiej przyczynie mówisz?

            > Dlaczego wychodzisz z założenia że będziesz atakowana, dlaczego chcesz się przy
            > gotować na taką ewentualność?

            bo to jest fakt, od kilku co najmniej dni jestem tu atakowana już wręcz psychopatycznie przez klony ledy i przez rt4, i nie zanosi sie żeby miały zamiar odpuścić, vide ostatni post EM nt. odpowiedzialności matki za gwałt na nieletniej córce

            >Gdy znajdziesz przyczynę dlaczego uczucie że jesteś atakowana w Tobie powstało i będziesz świadoma przyczyny,

            kurcze, to jest fakt, że jestem atakowana, nie żadne "uczucie"

            wówczas nie będziesz się czuła atakowana.

            nie, atak to atak, zamykanie na niego oczu nie sprawi, że przestanie byc atakiem

            Wówczas będziesz raczej widziała, że ktoś w taki a nie inny sposób broni swoich racji, bo myśli że utraci swoją tożsamość czy godność, czymkolwiek one są.

            Raczej, że utraci bezpowrotnie E.

            Nie broń więc swojej racji, ale wygłaszaj swoje poglądy nie zamykając sobie umysłu, dziś bowiem myślisz tak a jutro możesz myśleć inaczej

            mam dac sie zlinczować?
            > .
            > Pamiętaj, że każdy ma rację wg swojego aktualnego stanu umysłu, ale to jest tyl
            > ko jego racja w danym momencie.

            co to to nie, istnieje coś takiego jak sprawiedliwość czynów i mysli, i to osądza Bóg

            > Ilość osób reprezentująca swoje racje też nie jest przesądzająca, np. Kolumb tw
            > ierdził że dopłynie do Indii (choć dotarł do Ameryki) i twierdził że nie da się
            > spaść z krawędzi ziemi, mimo że kościół twierdził że ziemia jest płaska, albo
            > przykład z Kopernikiem, który wstrzymał słońce a ruszył ziemię, mimo ogólnie pa
            > nującego przekonania że ziemia jest centrum.


            > Pozdrawiam z miłością


            --
            inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
            monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
            • 05.12.12, 15:25
              mona.blue - chcesz rozwiązać swój problem idąc utartymi, starymi i nie dającymi efektu ścieżkami. Do tej pory nie przyniosło to efektu, więc czy przyniesie w przyszłości? Jeśli chcesz zmienić świat i innych - to zacznij od siebie. Zmień swoje nastawienie, a gwarantuje że przyniesie Tobie spokój. Obserwuj swoje myśli i uczucia, a zrozumienie przyjdzie.
              Pamiętaj, nikt za Ciebie nie przestawi w Tobie sposobu myślenia, ani nie usunie szkodliwych, dręczących Cię myśli i uczuć.
              Pozdrawiam z miłością
              • 05.12.12, 21:38
                kim-ja-jestem napisał:

                > mona.blue - chcesz rozwiązać swój problem idąc utartymi, starymi i nie dającymi
                > efektu ścieżkami.

                czyli jakimi?

                Do tej pory nie przyniosło to efektu, więc czy przyniesie w przyszłości?

                nie, ale nie wiem, co robię nie tak?

                Jeśli chcesz zmienić świat i innych - to zacznij od siebie. Zmień swoje nastawienie, a gwarantuje że przyniesie Tobie spokój. Obserwuj swoje myślii i uczucia, a zrozumienie przyjdzie.

                Na jakie nastawienie zmienić?
                O tej obserwacji, to stale muszę sobie przypominać, szczególnie uczuć

                > Pamiętaj, nikt za Ciebie nie przestawi w Tobie sposobu myślenia, ani nie usunie
                > szkodliwych, dręczących Cię myśli i uczuć.

                wydaje mi się, że uczuć nie mozna usunąć

                > Pozdrawiam z miłością


                --
                inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                • 06.12.12, 08:08
                  mona.blue - postaraj się obserwować siebie jakby się to wydarzało komuś innemu a zauważysz w jakich żyjesz uwarunkowaniach, których teraz nie jesteś świadoma.
                  Jeśli poznasz swoje uwarunkowania, stare schematy postępowania, gdy zaczniesz dostrzegać że żyjesz w lęku, że wolisz atakować niż przebaczyć, że ciągle żyjesz w przeszłości lub lękasz się przyszłości - wówczas dostrzeżesz co robisz nie tak. Wówczas będziesz wiedziała że miałaś takie nastawienie, które powodowało ból i cierpienie. Przeczytaj książkę Eckharta Tolle - Cisza przemawia i Anthonego de Mello - Przebudzenie, one pozwolą Tobie spojrzeć na siebie w inny sposób.
                  Pierwszy krok już zrobiłaś, masz dość tego uczucia, ataku i bezradności. Teraz czas na kolejny - poznaj przyczynę. Do tego jednak trzeba mieć otwarty umysł - musisz zrozumieć, że tak jak my wszyscy, nic nie wiemy.
                  Jeszcze na koniec o obserwacji. Piszesz że musisz sobie o niej przypominać. Pomyśl że przez wiele lat, dzień w dzień, żyłaś w nieświadomości, karmiona kłamstwami i schematami, kazano Ci coś robić a nie pytać dlaczego, obserwowałaś innych którzy też tak robili, więc przyjęłaś że to właściwy sposób życia. Ale wszyscy cierpią, atakują się, żyją w lęku - i gdy nas to spotyka, zdajemy sobie sprawę że coś jest nie tak, że tak być nie może, że to bez sensu. Po tak długim czasie trudno jest się przestawić na inny sposób postrzegania świata, gdyż wciąż jesteś uwarunkowana, wciąż jest w Tobie tyle złej energii. Mi zajęło rok by zrozumieć czym jest prawdziwe przebaczenie, a jeszcze bywa że wpadam w stare tory. Obserwuj więc siebie w każdej możliwej chwili, wyciszaj umysł, żyj w chwili obecnej.
                  To co piszę nie jest wyssaną z palca bajką, abstrakcją, jak to już odczuwam. Ale Ty musisz dojść do tego sama. Ja jestem tylko palcem wskazującym, ale drogę musisz odbyć sama. Ta droga jest w Tobie.
                  Pozdrawiam z miłością
                  • 06.12.12, 11:07
                    Wiesz Kim -ja -jestem ja nie neguję tego co piszesz,ale uważam,że Twoje rady mogą wieść na manowce. Dlaczego ?
                    Masz rację w tym co piszesz.Jak najbardziej ,jest tak,że atak jest spowodowany lękiem agresora,jak również prawdą jest to co piszesz,że obrona w formie ataku tez wynika z leku.Prawdą jest tez to,że nie powinniśmy żyć przeszłością,ani martwić się o przyszłość,bo przeszłości już nie ma,a przyszłości jeszcze ma ,jest teraz i powinniśmy żyć tym dzisiaj i każdą chwilę wykorzystywać jak najlepiej potrafimy.To wszystko prawda. Gdzie wobec tego tkwi błąd?
                    Twoje rozumowanie zakłada,że człowiek jest w pełni świadomy swoich uczuć i może je spokojnie obserwować.
                    Tymczasem,osoby z zaburzeniami osobowości,psychopatyczne,a także silnie znerwicowane nie mają świadomości wszystkich swoich uczuć,bo albo je wypierają,albo tłumią.
                    Uczucia tłumione są jeszcze bardziej dostępne dla świadomości,niż uczucia wyparte,które funkcjonują całkowicie poza świadomością danej osoby.Występują u tych osób tak silne mechanizmy obronne,że trudno je przezwyciężyć w procesie terapii,a u niektórych osób, dotkniętych psychopatią ,jest to w zasadzie niemożliwe.Silniejsze oddziaływanie na takie osoby ma psychoterapia grupowa,niż indywidualna ponieważ trudniej jest odeprzeć coś co widzi i twierdzi kilkanaście osób, niż gdy takiej osobie mówi to tylko terapeuta.

                    Co więc się dzieje,gdy taka osoba zaczyna podążać ścieżką tzw.rozwoju duchowego?
                    Piszę tak zwanego ponieważ jest to przeważnie złudny rozwój.Dlaczego? Dlatego,że taka osoba nadal nie ma świadomości własnych uczuć i zachowań i tylko jeszcze może w większym stopniu niż przedtem stosować projekcję.Wydaje się jej,że ona jest świadoma siebie i doskonała,a to inni powinni pracować nad sobą.
                    Takich przykładów tutaj na forum mamy mnóstwo.
                    Uważam,że ta ścieżka,którą Ty proponujesz jest bardzo dobra,tylko kolejność powinna być inna.
                    Najpierw musi taki człowiek ,który ma problemy w zakresie rozpoznawania i uświadamiania sobie uczuć, przejść przez porządną psychoterapie,która mu pomoże poznać siebie i przezwyciężyć swoje mechanizmy obronne,dotychczasowe wzorce myślenia i nawykowe zachowania,a dopiero później może podążać tą ścieżką i pogłębiać samopoznanie i empatię dla innych.
                    To jest moim zdaniem właściwa kolejność.Człowiek nie jest w stanie sam siebie poznać bez drugiego człowieka i bez otrzymywania od niego informacji zwrotnej.
                    • 06.12.12, 11:34
                      Ja tu nadal widze wewnetrzna sprzecznosc. Jesli to atakowany odpowiada za atak (pierwsza teza), to dlaczego jesli ja atakuje nagle ja odpowiadam za atak(druga teza)?

                      Wychodzi na to, ze czy ja atakuje czy ja jestem atakowany to i tu i tam odpowiadam ja. A druga strona co, zawsze niewinna? Chyba powinan byc symetria. Inaczej, przy takim rozumowaniu, bardzij oplaca sie byc agresywnym i atakowac, bo tak czy tak jestem winny, to juz lepiej komus ukrasc niz jak mi maja ukrasc, nie taka to logika?


                      Tezy o tym, ze atak ktory jest niby obrona czy przesadny kontratak to niewlasciwie i agresywne zachowania sa tak oczywiste, ze nie warte debaty. Normalne jest, ze jak mnie w dyskotece facet lutuje po twarzy 'bo sie gapilem' to jest jego agresja, choc on uwaza, ze sie broni, a nie moja, choc w swietle teorii o ktorej wyzej mowa to wlasciwie nie wiem, moze i ten co spojrzal to byl atakujacy, mowie, dla mnie to wewnetrzne sprzecznie.
                      • 06.12.12, 12:39
                        .Znam teorię ,którą głosi Kim -ja -jestem.Sama się tymi zagadnieniami dość mocno interesowałam i trochę weszłam w środowisko ludzi,którzy uważali,że są na ścieżce rozwoju duchowego.Nie spotkałam ani jednej osoby,o której można powiedzieć,że jest naprawdę wysoko rozwinięta duchowo i udało się jej zastosować w praktyce wszystkie założenia.
                        Najczęściej, te osoby widzą swój cień u innych,a siebie w aureoli świetlistej postaci.
                        Ja pokazuję tutaj na forum swoją agresywną stronę i robię to z całą świadomością ponieważ uważam,że większość problemów emocjonalnych bierze się z nieakceptowania swoich negatywnych emocji.
                        Każdy człowiek chce myśleć o sobie,że jest dobry,mądry,doskonały i zasługuje na miłość.
                        Neurotyk ma tzw.swoje wyobrażone "doskonałe ja" i cierpi z tego powodu,że zdaje sobie sprawę,że do tego ideału nie dorasta.O psychopatach się mówi,że nie mają tego wyobrażeniowego "idealnego ja".Ja bym się nie zgodziła z tym twierdzeniem.Uważam,że psychopatom się wydaje,że są doskonali.Przykład: JK,który potrafił powiedzieć o sobie,że w nim jest czyste dobro.Natomiast nasi przeciwnicy,to ludzie mali pod każdym względem-intelektualnym i moralnym.-uważam,że taki mechanizm działa u psychopatów,że brak im autorefleksji i silne mechanizmy projekcyjne.
                        Człowiek,który nie akceptuje swojej agresywności jest pozbawiony możliwości obrony.Trudno wtedy u niego o poczucie bezpieczeństwa,a z tym się wiąże duży poziom lęku.
                        Trudno taki lęk przezwyciężyć tylko na drodze intelektualnego rozumowania i uświadomienia sobie przyczyn ;dlaczego ten ktoś inny nas atakuje,jeśli brak nam elementarnego poczucia bezpieczeństwa i mamy niskie poczucie własnej wartości.
                        To,że się akceptuje własną agresywność jeszcze nie powoduje,że musimy jej stale używać i napadać na innych.
                        To jest identycznie tak, jak w sztukach walki.Mistrz kung-fu nie musi używać swojej siły i techniki,by atakować innych.Ma duże poczucie bezpieczeństwa,bo wie,że w razie ataku na niego potrafi się obronić.Jest jak taki duży rasowy pies,który idzie i nie zwraca uwagi na ujadanie kundli,które go obszczekują,bo wie,że nie tylko potrafi się przed nimi obronić,ale jeszcze gdyby chciał,to mógłby zrobić im prawdziwą krzywdę i dlatego nie robi nic.



                        • 06.12.12, 12:56
                          Blokada agresji i dazenie do bycia perfekcyjnie kontrolujacym sie, zawsze pozytywnym czlowiekiem sa niezgodne z natura ludzka, a mam wrazenie, ze to proponuje Kim-ja-jestem. Moze chodzi o zmiane natury ludzkiej, tylko czy to nie naiwne?

                          Tak to wyglada chyba, ze jak zablokuje agresje, to nie umiem sie bronic, bo obrone traktuje w swojej glowie jako objawianie agresji i pozbawiam sie cennego narzedzia.
                          Mialem z tym spory problem cale zycie i wydaje mi sie, ze rady typu 'zablokuj agresje' to jest jak wychodzenie z marihuany poprzez branie heroiny, jak cos cie meczy to rob tego jeszcze wiecej?

                          Moze samo slowo 'aghresja' ma negatywne konotacje, bo zaklada inwazje, natomiast obrona polega na uzyciu sily by wypchnac kogos z naszego terytorium, a nie aby sie wepchnac na czyjes terytoruim, i czesto dobre slowo nie dziala, a nawet czesto pogarsza sytuacje.

                          Mialem kiedys wspollokatorke, ktora sprowadzila do domu waleta- swojego chlopaka. Zapytala mnie i innych lokatorow, czy jest ok jak on zamieszka na tydzien, zanim znajdzie pokoj, i zeby nie mowic wlascicelowi. Powiedzielismy, ze nie ma problemu.

                          Minelo osiem tygodni a walet nadal siedzial, wiec tak delikatnie jak moglem zapytalem 'sluchaj, jak dlugo on jeszcze bedzie mieszkal, bo mial mieszkac tydzien a minelo 2 miesiace prawie juz' a ona na mnie z morda i agresja, ze co mnie to obchodzi! Ja mowie, ze obchodzi, bo dzielimy kuchnie i lazienke i takie sa zasady, a ona ze on 'malo jest w domu bo pracuje' ja mowie, ze wszscy pracuja, a ona na koniec mowi do mnie 'trzeba byc troche czlowiekiem'.

                          Tak zadzialala moja lagodnosc, wlazla mi na leb i jeszcze przerzucila na mnie wine, w koncu uzylem argumentu, ze zapytajmy wlasciciela mieszkania, co o tym sadzi. 'Za kare' przestala skladac sie na abonament TV, ktory nota bene sama naciskala by placic.

                          Blad byl, ze nie bylo reakcji po dwoch tygodniach, stanowczej i bez ceregieli, a my sie czailismy, tak to jest, jak i ze zwracaniem pieniedzy, dluznik nie wstydzi sie nie oddawac a ten co pozyczyl wstydzi sie upomniec o swoje, tak to jedni zeruja na drucgich, w tym kontekscie postulat by sie uduchawiac i pozwalac innym skakac nam po glowie wydaje mi sie mocno niezyciowy.

                          • 06.12.12, 13:25
                            Brawo! Prosta, a jakze logiczna definicja na zycie!
                            Ja mysle,ze jestem jedna z tych kilku osob na forum, ktore cenia tego typu argumentacje.

                            Doloze na boku od siebie, ze jezykow jest tyle ile...ludzi. I chamski, narcystyczny typek zakladajacy na swoje oczy klapki megalomana, nie zrozumie jezyka czlowieka, ktory dobrze zna zycie, chocby z doswiadczenia. Nie uszanuje tez jego praw i racji. Trudno od glupka wymagac aby samoloty konstrulowal....to nie ta glowa.
                            To taka refleksja na marginesie powyzszego posta.





                            Pogadynka
                            • 06.12.12, 13:43
                              Ale majac na względzie fakt, że 'glowa nie ta', powinniśmy może zastosowac pewne względy jak to robimy z ludzmi na ulicy widocznie fizycznie poszkodowanymi. Tak jak jest wielu kulawych na nogę, tak jest tylu kulawych na glowę, zeby to przyziemnie zilustrowac. Nie ma co traktowac ich jak współzawodnikow, ani naszych przeciwnikow pelnowymiarowych, bo tak nie jest i nie bedzie, żeby kiedykolwiek byla to równa i ślachetna rozgrywka.
                              • 06.12.12, 15:58
                                Masz zapewne na mysli nie wypalac swojej energii na niczym, co i tak nie zaskutkuje...
                                Pewnie!


                                --
                                Pogadynka
                    • 06.12.12, 11:48
                      > Piszę tak zwanego ponieważ jest to przeważnie złudny rozwój.Dlaczego? Dlatego,ż
                      > e taka osoba nadal nie ma świadomości własnych uczuć i zachowań i tylko jeszcze
                      > może w większym stopniu niż przedtem stosować projekcję.Wydaje się jej,że ona
                      > jest świadoma siebie i doskonała,a to inni powinni pracować nad sobą.
                      > Takich przykładów tutaj na forum mamy mnóstwo.

                      Możesz wymienić kilka z nich?
                      --
                      Prawda ma wartość tylko dla tych, którzy są w stanie ją pojąć.
                      • 06.12.12, 12:42

                        Mogę,ale nie chcę.Nie chcę tutaj nikogo personalnie atakować ,ani mu na siłę psychoterapii robić.
                        • 06.12.12, 14:33
                          Myślisz, że mogłabyś sformułować to w taki spośób, by i nie atakować osobiście i jednoczesnie nie robić psychoterapii "na siłę"?
                          --
                          Prawda ma wartość tylko dla tych, którzy są w stanie ją pojąć.
                          • 06.12.12, 15:48
                            ito.niemozliwe napisał:

                            > Myślisz, że mogłabyś sformułować to w taki spośób, by i nie atakować osobiście
                            > i jednoczesnie nie robić psychoterapii "na siłę"?

                            Obawiam się,że nie. Wszystko co napiszę na temat jakiejś osoby,co nie jest zgodne z jej obrazem samej siebie będzie potraktowane jako atak.No chyba,że ktoś sam poszukuje pomocy i jest otwarty na przyjęcie uwag również tych niezbyt dla niego miłych,bo nie zgadzających się z jego obrazem siebie.
                            To tak, jakbym tej osobie, o której wcześniej pisałam powiedziała:oszukujesz się.To nie jest prawda.Jesteś uparta,apodyktyczna itd. Ja tego nie zrobiłam,ponieważ wiem,że byłoby to w jej wieku zupełnie nieskuteczne.

                            • 06.12.12, 15:52
                              A mogłabyś mówić o zjawisku, a nie o człowieku. Np. owej starszej osobie - zwrócić jej uwagę, że np. odnosi się w sposób, który moze byc przez innych postrzegany, jako wrogi, przez co budzi w nich obawy, a przeciez tak naprawdę, chce w istocie zblizenia z nimi?
                              --
                              Prawda ma wartość tylko dla tych, którzy są w stanie ją pojąć.
                              • 06.12.12, 16:21
                                oczywiście,że gdybym podjęła taką próbę,to mówiłabym o zjawisku,a nie o niej.Uznałam jednak,że jest to całkowicie bezcelowe.
                                • 06.12.12, 16:46
                                  ten watek jest nieczytelny poprzez to, że nie wiadomo na jaki wpis lub jego fragment delikwent odpowiada.
                    • 07.12.12, 11:39
                      Jeśli dobrze się przyjrzysz moim wypowiedziom to stwierdzisz że zachęcam ludzi do tego by wniknęli w siebie i tam szukali odpowiedzi.
                      Kto wg Ciebie jest psychopatą, lub osobą ze stwierdzonymi zaburzeniami, kto to stwierdza i na jakiej podstawie? Czy jesteś w stanie stwierdzić czy dana osoba leczy się lub powinna się leczyć i na co? Ludzie tutaj piszą i zadają pytania a ja na nie odpowiadam. Jeśli wg Ciebie potrzebna im jest pomoc terapeuty lub spotkanie w gronie osób to organizuj je wg własnych pomysłów na uleczenie świata i zapisuj te osoby do terapeuty. Dzieci nie uczą się dobrze wg sztywnego programu, zmuszane do długiego siedzenia w szkole i odrabiania pracy domowej, tylko przez zabawę gdzie wykazują chęć i zainteresowanie. Czy z konieczności chodzenia do terapeuty można uzyskać pomoc, czy ludzie chodzący do kościoła bo boją się śmierci i piekła mogą być zbawieni?
                      szaman.ka - Twoja nazwa na tym forum wskazuje że dostrzegasz wymiar duchowy - dlaczego zawężasz go tylko do umysłu i uczuć?
                      Pozdrawiam z miłością
    • 04.12.12, 11:14
      Nie zawsze możliwe. Są tacy co obrażają się o wszystko
    • 04.12.12, 11:49
      Nie napisałeś mi jeszcze, dlaczego grałeś przez lata jej przyjaciela? I dlaczego pozwalałeś jej na to samo?
      --
      inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
      monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
      • 04.12.12, 11:59
        Mona zauważ,że nie tak dawno napisałaś jak Cię irytują posty Kropidła. To nie jest żaden zarzut z mojej strony,lecz chcę Ci zwrócić uwagę ile jest podobieństw w Waszych reakcjach na ataki i przemoc.On robi dokładnie to co Ty;też się tłumaczy,wyjaśnia motywy swojego działania próbuje tłumaczyć dlaczego tak,a nie inaczej,a to po prostu nie działa na takich agresorów.
        Wystarczyłoby takiej osobie powiedzieć :skończyłaś ?,to spuszczam wodę !
        • 04.12.12, 12:18
          szaman.ka napisała:

          > Mona zauważ,że nie tak dawno napisałaś jak Cię irytują posty Kropidła. To nie j
          > est żaden zarzut z mojej strony,lecz chcę Ci zwrócić uwagę ile jest podobieństw
          > w Waszych reakcjach na ataki i przemoc.

          cenna uwaga, zaczynam pomału to zauważać

          On robi dokładnie to co Ty;
          też się tłumaczy,wyjaśnia motywy swojego działania próbuje tłumaczyć dlaczego tak,a nie ina
          > czej,a to po prostu nie działa na takich agresorów.

          > Wystarczyłoby takiej osobie powiedzieć :skończyłaś ?,to spuszczam wodę !

          ale wówczas przylgnęłoby do mnie wszystko to g...., którym nie taki agresor obrzucił, tak mi sie wydaje

          --
          inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
          monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
          • 04.12.12, 12:19
            miało być: mnie agresor obrzucił
          • 04.12.12, 12:51
            Nie Mona ,to gó... ,by nie przylgnęło,bo dajesz tym samym do zrozumienia ,co jej wypowiedź dla Ciebie znaczy i że masz gdzieś jej słowa.Nie przyjmujesz tego do siebie,tylko spuszczasz.
            • 04.12.12, 13:20
              Nie, Szamanko, czlowiek ktory nie przyjmuje do siebie okreslonych slow i malo one dla niego znacza, inaczej reaguje. Twoja proponowana reakcja swiadczy o czyms wprost przeciwnym.
              • 04.12.12, 13:49
                shachar napisała:

                > Nie, Szamanko, czlowiek ktory nie przyjmuje do siebie okreslonych slow i malo o
                > ne dla niego znacza, inaczej reaguje. Twoja proponowana reakcja swiadczy o czym
                > s wprost przeciwnym.

                o czym? co sugerujesz?

                --
                inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                • 04.12.12, 13:55
                  Z drugiej strony Chrystus dał się opluć, bić, szydzić siebie, założono mu koronę cierniową, biczowano, w końcu założono Mu na ramiona krzyż, a na Golgocie ukrzyżowano Go.
                  On się nie bronił przed tym, a my mamy Go naśladować.
                  --
                  inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                  monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                  • 04.12.12, 14:10
                    Mona myślę,że to nie jest dobry pomysł,by pasywnie naśladować Chrystusa i dać się krzyżować innym.
                    Bóg musiałby być jakimś sadystą,by tego od nas wszystkich wymagać.Myślę,że wiele twierdzeń Jezusa zostało mylnie zinterpretowanych.
                    Sachar ma rację w tym co pisze,że człowiek,którego to naprawdę nie obchodzi nie reaguje tak, jak Ci zaproponowałam.
                    Ma racje,że taki człowiek nie musi się bronić.Taki człowiek musi mieć ogromną pewność siebie i wielkie poczucie swojej wartości,którego nic nie jest w stanie mu odebrać.Taką pewność siebie i poczucie własnej wartości miał Jezus.Taką pewność siebie i poczucie własnej wartości należy najpierw zbudować,a wtedy rzeczywiście nie będą nas dotykać niczyje złośliwe i nienawistne uwagi.
                    Jak na razie,to większości forumowiczów daleko do osiągnięcia takiego stanu i
                    Ciebie też żywo obchodzi co ta RT4 Ci zarzuca i dlatego warto się bronić i robić to skuteczniej niż dotychczas robiłaś.
                    • 04.12.12, 14:36
                      Zaczynam coraz bardziej to rozumiec, choc jeszcze od teorii do praktyki droga daleka, ze slowa innych rania wtedy, gdy sami pozwolimy na to. To jest trudne i do tego trzeba miec duza pewnosc siebie, wielu ludzi takowa ma, wielu nie ma, ale paradoksalnie jest tutaj cos, co tej pewnosci siebie dodaje przy takim nastawieniu.
                      Mianowicie swiadomosc, jak wielka wladze odzyskuje sie nad soba. Czlowiek z niskim poczuciem wartosci mysli, ze inni maja wladze nad jego emocjami, stad przyzwolenie na wtracanie sie, krytykanctwo- i zabieganie o akceptacje.
                      Gdy sobie uswiadamiam, ze czyjes slowa to tylko opinia- a nie fakt- i ze niech sobie mysli co chce a ja wiem swoje, wtedy jest latwiej, tylko czasem latwiej powiedziec niz zrobic.
                      • 04.12.12, 17:34
                        kropidlo5 napisał:

                        > Zaczynam coraz bardziej to rozumiec, choc jeszcze od teorii do praktyki droga d
                        > aleka, ze slowa innych rania wtedy, gdy sami pozwolimy na to. To jest trudne i
                        > do tego trzeba miec duza pewnosc siebie, wielu ludzi takowa ma, wielu nie ma, a
                        > le paradoksalnie jest tutaj cos, co tej pewnosci siebie dodaje przy takim nasta
                        > wieniu.

                        masz rację, faktycznie :)

                        > Mianowicie swiadomosc, jak wielka wladze odzyskuje sie nad soba. Czlowiek z nis
                        > kim poczuciem wartosci mysli, ze inni maja wladze nad jego emocjami, stad przyz
                        > wolenie na wtracanie sie, krytykanctwo- i zabieganie o akceptacje.

                        trafiłeś w sedno

                        > Gdy sobie uswiadamiam, ze czyjes slowa to tylko opinia- a nie fakt- i ze niech
                        > sobie mysli co chce a ja wiem swoje, wtedy jest latwiej, tylko czasem latwiej p
                        > owiedziec niz zrobic.

                        chciałabym mieć takie podejście, to mogłoby rozwiązać problem z nietrafiona i wredną krytyka forever :) chociaż emocje zawsze pozostają emocjami i być może pierwsza, impulsywna reakcja byłaby podobna jak do tej pory, ale może łatwiej byłoby ja szybko skorygować :)



                        --
                        inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                        monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                      • 05.12.12, 22:14
                        Brawo! Moje uznanie!
                        Zdumiewa mnie Twoj szybki rozwoj duchowy, jakiemu dajesz wyraz tu, na forum. Wystarczy odszukac Twoje pierwsze posty, na ktorych koncentrowales sie na pozornych cechach komunikacji z powyzszym, siegajacym glebokiej istoty stwierdzeniem.
                        Duzo piszesz, widac, ze formulowanie mysli w postaci czcionki na ekranie, ktora potem czytasz Cie rozwija wewnetrznie.
                        To idz w strone czegos jeszcze wazniejszego - akceptacji i humanistycznego wspolodczuwania, glebokiej, egzystencjalnej empatii wobec innych, takze tych agresywnych. To wyzwala w sposob absolutny. :-)
                        --
                        Prawda ma wartość tylko dla tych, którzy są w stanie ją pojąć.
                        • 05.12.12, 22:22
                          to.niemozliwe napisał:

                          > Brawo! Moje uznanie!
                          > Zdumiewa mnie Twoj szybki rozwoj duchowy, jakiemu dajesz wyraz tu, na forum. Wy
                          > starczy odszukac Twoje pierwsze posty, na ktorych koncentrowales sie na pozorny
                          > ch cechach komunikacji z powyzszym, siegajacym glebokiej istoty stwierdzeniem.
                          > Duzo piszesz, widac, ze formulowanie mysli w postaci czcionki na ekranie, ktora
                          > potem czytasz Cie rozwija wewnetrznie.
                          > To idz w strone czegos jeszcze wazniejszego - akceptacji i humanistycznego wsp
                          > olodczuwania, glebokiej, egzystencjalnej empatii wobec innych, takze tych agre
                          > sywnych. To wyzwala w sposob absolutny. :-)


                          To juz wyzsza szkola jazdy- rozumienie agresora i nawet wspolczucie mu. Ale dobry jest punkt, gdzie przynajmniej jest wiadomo, kto za co odpowiada i nie trzeba miec nadziei czy ochoty zmieniac otoczenia, tylko siebie/swoje reakcje.
                        • 06.12.12, 11:04
                          to.niemozliwe napisał:

                          > To idz w strone czegos jeszcze wazniejszego - akceptacji i humanistycznego wsp
                          > olodczuwania, glebokiej, egzystencjalnej empatii wobec innych, takze tych agre
                          > sywnych. To wyzwala w sposob absolutny. :-)

                          Ale jak to zrobić? Wiem, że brak mi czasem empatii i współczucia, szczególnie wobec osób mi nieżyczliwych albo tych, którym czegoś zazdroszczę.

                          Generalnie trafiłeś w sedno :) Wiem, że powinnam byc bardziej empatyczna i współczująca - ja to nazwałam sobie, że powinnam mieć większą miłość do Boga i do bliźnich.

                          Tylko jak to praktycznie osiągnąć?

                          --
                          inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                          monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                          • 06.12.12, 11:17
                            Co do tej empatii wobec agresywnych itd- ja mysle, ze mam jej dosc duzo, nawet za duzo czasem. Pamietam kiedys bylem z filmem na filmie Przed egzekucja- to film o mordercy w celi smierci, ktory z pomoca zakonnicy powoli zaczyna rozumiec swoj czyn, na koncu go bardzo zaluje, odblokowuje sie, przeprasza rodziny ofiar- ale i tak zostaje wyrok wykonany.
                            Wychodzimy z kina, ja lzy w oczach, a moj kumpel 'widzisz, przyznal sie na koncu ze jednak zabil, dobrze ze go zabili'.
                            Nie mam natury potepiacza jakiegos, jesli juz to bardziej potepiam mechanizmy i zachowania niz ludzi. Jest jednak jeden wyjatek- gdy ktos bezposrednio mnie notorycznie atakuje czy jest wredny- wtedy robie sie emocjonalny i nie stac mnie na empatie. To zapewne wynika z moich wlasnych lekow, a takie osoby swoim zachowaniem mi je realizuja (np niska samoocena i kumpel, ktory wysmiewa i drwi, nieufnosc i wspolokator, ktory pozyczyl pieniadze i nie chce oddac).
                            OCzywiscie to nie tak, ze nie wspolczuje innym ofiarom agresji czy oszustw, rozrozniam dobro od zla (wg moich kryteriow) i nie widze sensu takiego nihilizmu, gdzie ofiara staje sie katem i vice versa, ale to nie wyklucza jakiejs tam empatii.

                            No i warunek dodatkowy, albo powiedzmy bardzo pomocny- ktos, kto uczyni jakies zlo, moze albo wyrazic skruche czy tylko przyznac sie, a moze mimo wyjasnien i prosb sie smiac w twarz i robic to samo- temu drugiemu to naprawe ciezko jest w czymkolwiek wspolczuc czy byc empatycznym.
                          • 07.12.12, 09:16
                            Jak to zrobić? Moja Droga, gdybym wiedział, potrafił dać uniwersalny sposób, to chyba byłbym jakimś guru :D.
                            Nie wiem, ale czuję, że jest to mieszanka zdolności do przeżywania swoich emocji, nazywania ich, zaprzyjaźniania się z nimi, mieszanka umiejętności asertywnych.
                            To także dobrze pojmowanie współodczuwanie i obrona swoich granic - czyli i empatia i wartości.
                            Osobiście nie uważam tego sposobu ekspresji, jaki prezentuje Szamanka - poprzez sterowane, kontrolowane wyrażanie agresji za celowe i skuteczne. Tzn. mozna się obronić bez agresji słownej, bo jej następstwa komunikacyjne są dalej idące niż tylko ta komunikacja w obrębie której się dzieje. Oczywiście przed napaścią fizyczną czasem jedyną mozliwoscią obrony jest kontratak fizyczny, to nie kwestionowane prawo każdego do samoobrony, ale inne formy - to już niekoniecznie.
                            --
                            Prawda ma wartość tylko dla tych, którzy są w stanie ją pojąć.
                            • 07.12.12, 10:08
                              Ja nikogo pierwsza nie atakuję
                              .Owszem, zwracałam nieraz uwagę,co mogło przez te osoby być odbierane jako atak,ale robiłam to wtedy,kiedy taka osoba napadała na osobę,albo w inny sposób ubliżała osobie szukającej na forum pomocy,lub głosiła tezy,które mogły takiej osobie zaszkodzić jeszcze bardziej.Wtedy to było autentyczne oburzenie.
                              Nawet, jeśli mnie ktoś zaczepia,to nie reaguję zaraz agresją,tylko próbuję najpierw spokojnie wyjaśnić i uzmysłowić napastnikowi,że mi się to nie podoba.Używam agresji dopiero wtedy,kiedy te środki nie działają.
                              Tak było w Twoim przypadku.Kilka razy prosiłam Cię, byś mi nie robił psychoterapii,bo jej nie potrzebuję,poza tym uważam,że nie masz do jej prowadzenia żadnych kwalifikacji,a Ty ciągle mi wmawiałeś cechy,które akurat zupełnie nie są,ani nigdy nie były moim problemem.Zupełnie tak,jak robił to Life w stosunku do Kropidły .Obaj projektowaliście na nas własne cechy i
                              to z Waszej strony były zachowania agresywne,a zarówno ja jak i Kropidło się tylko broniliśmy przed Waszymi zapędami na nasze terytorium.
                              Tak, jak już pisałam, psychoterapii nikomu się nie robi na siłę,a poza tym nie wystarczy do jej robienia przeczytać kilka książek.Oprócz wiedzy,i umiejętnosci potrzebne są pewne cechy osobowe,które dopiero umożliwiają wykonywanie tego zawodu i osiąganie wyników w pracy.
                              Taką cechą jest empatia.Jeśli ktoś nie ma jej w wystarczającym stopniu, to na nic cała jego wiedza,nigdy nie będzie dobrym terapeutą.
                              Zauważyłam na przykład,co napisałeś Monie w wątku Toksyczna Matka.Ona się skarży,że nie może doprosić się od matki uwagi,by jej chociaż wysłuchała,a Ty każesz Monie deficytów szukać u siebie. No i co to ma jej pomóc w takiej sytuacji ? Mona jest osobą samokrytyczną i potrafi się przyznać do swoich błędów i co to jej Twoim zdaniem ma dać ,że jeszcze bardziej się zdołuje?Poza tym jak ma sama odkryć ,że ma jakiś deficyt?
                              W przeciwieństwie do Ciebie przechodziła już trochę psychoterapii i pewnie ma wyższą samoświadomość niż Ty i uważasz,że Ty możesz jej pomóc?
                              Czy nie jest to arogancja z Twojej strony ?Zauważyłam,że traktujesz ludzi protekcjonalnie.Tak próbowałeś traktować mnie,co mi się bardzo nie podobało.Tak potraktowałeś Monę.Tak potraktowałeś ostatnio Kropidłę.
                              Taka ignorancja i arogancja razem wzięte zawsze stanowią mieszankę wybuchową i powodują konflikty.

                              Nie miałam zamiaru odgrzewać tego tematu,ani wchodzić z Tobą w dyskusję,lecz sam wyraźnie mnie w tym wątku sprowokowałeś.
                              • 07.12.12, 10:12
                                A i jeszcze jedno; co do moich kwalifikacji do prowadzenia terapii, wprawdzie nie mam certyfikatu PTP,ale są takie,że pani doktor psychologii -pracownik naukowy uniwersytetu zaproponowała mi wspólne prowadzenie psychoterapii grupowej.
                                • 07.12.12, 12:04
                                  szaman.ka napisała:

                                  > A i jeszcze jedno; co do moich kwalifikacji do prowadzenia terapii, wprawdzie n
                                  > ie mam certyfikatu PTP,ale są takie,że pani doktor psychologii -pracownik nauk
                                  > owy uniwersytetu zaproponowała mi wspólne prowadzenie psychoterapii grupowej.



                                  Tak to widać, że nie tylko brak ci kompletnego certyfikatu, ale nawet gruntownych podstaw w wiedzy.
                                  Masz ogromne luki- ale nawet i to jest pestką w porównaniu z brakiem zdolności do wykonywania tego typu pracy.

                                  Braku talentu, nie zastapi nawet najwieksza wiedza ksiazkowa i ogromna ilość odbytych terapii.
                                  Ludzie jako ludzie, kompletnie cie nie interesują. To co ciebie interesuje, to, to- jak wygląda to twoje odbicie na tle tych ludzi i jak ty sama odbijasz sie w nich. To jest bardzo mało dojrzałe zachowanie, ba wręcz wybitnie narcystyczne.

                                  Dlatego tragedią ludzi jest trafic na takiego terapeutę, twojego pokroju, infantylnego, głupiego małego człowieczka, któremu sie wydaje, że jest kimś, a w sumie jest zwyczajnie nikim. Do tego w bestialskim i barbarzyńskim zwyczajem- bierze sie za życie i losy innych ludzi, wmawiajac im, że ich terapetyzuje. W sumie nie terapetyzujesz tych ludzi, a szamanizujesz! Bo na poziomie szamanstwa jest ta twoja terapia i pseudo pomoc.

                                  Zastanwiam sie czy w Polsce nie ma kontroli panstwowej nad tym, aby sprawdzić jacy ludzie pracują jako terapeuci z innymi ludzmi i aby szybko wycofać takie 'zgniłe jaja' z obiegu, aby sobą nie szkodziły innym!






                                  --
                                  Pogadynka
                              • 07.12.12, 13:17
                                niepotrzebnie się tłumaczysz.
                                Nawiązałem do Twojej wypowiedzi, jaką udzieiłaś Monie:
                                " szaman.ka 04.12.12, 19:18Odpowiedz
                                mona blue napisała:
                                szaman.ka napisała:
                                >
                                > > Sachar ma rację w tym co pisze,że człowiek,którego to naprawdę nie obcho
                                > dzi ni
                                > > e reaguje tak, jak Ci zaproponowałam.
                                >
                                > to znaczy jak?

                                Agresywnie.
                                .W tej mojej podpowiedzi o tym spuszczeniu wody jest dużo agresji.
                                Uważam jednak,że do pewnego typu osób należy użyć agresji, by powstrzymać ich agresję,bo nic inaczej nie zdziałasz."

                                Chodzi mi o to, że ten rodzaj odpowiedzi, który proponujesz, nawet nie jako pierwsza osoab, nie jako inicjator, ale własnie ripostujący - jest niewłaściwey i nieskuteczny, bo eskaluje konflikt, podsycajac jego emocjonalną, niekontrolowaną stronę. I zamyka Ciebie i osobę z którą rozmawiasz na wymianę argumentów.
                                Tylko o tym chciałem napisać.

                                --
                                Prawda ma wartość tylko dla tych, którzy są w stanie ją pojąć.
                                • 07.12.12, 15:46

                                  > To.niemożliwe napisał :

                                  > Chodzi mi o to, że ten rodzaj odpowiedzi, który proponujesz, nawet nie jako pi
                                  > erwsza osoab, nie jako inicjator, ale własnie ripostujący - jest niewłaściwey i
                                  > nieskuteczny, bo eskaluje konflikt, podsycajac jego emocjonalną, niekontrolowa
                                  > ną stronę. I zamyka Ciebie i osobę z którą rozmawiasz na wymianę argumentów.
                                  > Tylko o tym chciałem napisać.

                                  Szkoda,że się nie odezwałeś wtedy,jak Mona zwróciła się publicznie z prośbą o pomoc i nie rozwiązałeś tego konfliktu jak należy.
                                  Wolisz, za to,swoje pouczające uwagi głosić teraz.
                                  Ja to nie napisałam jako ripostująca do Rt4,lecz do Mony jako podpowiedź ponieważ odebrałam jej apel o pomoc jako wyraz skrajnej bezradności.To przecież cały czas w tym watku RT4 pastwiła się nad Moną,a ta się jej usiłowała tłumaczyć,wyjaśniać.Niestety,wszystkie wyjaśnienia Mony rt4 wykorzystywała przeciwko niej.
                                  Jeśli taka dyskusja ma być wymianą argumentów,to ja dziękuję. Uważam,że taką dyskusję należy przerwać i odizolować się od takiej osoby.Wiem jaką diagnozę ma Mona i wiem jak niebezpieczne jest dla niej coś takiego, jak robiła z nią rt4.
                                  Właśnie o to chodzi,że Mona była cały czas otwarta,a ta ją obrzucała gnojem jak to ma we zwyczaju czynić z wszystkimi myślącymi inaczej,lub wyrażających odmienne zdanie od niej.Jest przy tym tak zawzięta,że nawet błaganie o litość, by ją nie powstrzymało.Tak pastwiła się nad matką,która zwróciła się tutaj na forum z prośbą o pomoc w problemach z córką. Ja napisałam tej matce,że pewnie popełniła jakieś błędy wychowawcze,ale wyraziłam jej współczucie,to rt4 uznała,że szambo ze mnie wyłazi. Po czym ,za chwilę ,zwraca się do kogoś innego
                                  z pochwałami i robi się słodka jak cyjanek potasu w polukrowanej kapsułce.
                                  Ja z taką osobą nie mam najmniejszej ochoty dyskutować,bo ona nie jest dla mnie partnerem do dyskusji.Nie mam też najmniejszej chęci się otwierać na nią,bo wiem już,że to zaraz wykorzysta przeciwko.
                                  Ty napisałeś,że uczestnicy forum są bezradni wobec takich atakujących osób.Nie byliby bezradni, gdyby wszystkie osoby zastosowały ostracyzm wobec takich osób.

                                  >
                                  • 07.12.12, 17:10
                                    Problem z Toba szamanko jest taki, że to co siejesz to i sama zbierasz.

                                    Pisanie o tym, że sie pracuje jako terapeuta, że się skończyło psychologię itp. na forum, jest już wstępem do wszelkiej maści nadużyć nad innymi uczestnikami forum, jakie później sobie sama uzurpujesz np. w formie posiadania ostatniego zdania 'experta', którego podważać nikt nie powinien, a jeszcze mniej wyrazić krytykę...

                                    Daleko takiemu zachowaniu do etyki i profesjonalizmu, bliżej natomiast do patologii!
                                    Przecież to, jak na dłoni widać- żeś baba zbyt prosta, na to aby pracować zarówno jako psycholog czy terapeuta. Emocje toba miotają jak kukiełką na wietrze, zresztą osoba, która dokładnie nie wie kim jest i gdzie powinna szukać swojego spełnienia- jest w życiu jak taka szmaciana kukiełka...W twoim wypadku szamańska kukiełka...





                                    • 07.12.12, 21:25
                                      Pozwole sobie z Toba sie nie zgodzic. Szamanka rzadko wystepuje w obronie samej siebie, w ogole rzadko pisze o sobie, z reguly wlacza sie w rozmowy broniac osob trzecich i tym czasem prowokuje zlosc. Mozesz sie zgodzic albo i nie z jej argumentacja, ale mysle, ze powinnas uznac ten fakt. Mozesz uznac, ze niepotrzebnie sie wtraca- i pytac, czy nalezy ingerowac w takie sytuacje- ale faktem jest, ze takie dzialania nie wynikaja zwykle z ambicjonalnych czy egoistycznych motywacji, a z checi zareagowania na sytuacje w jej opinii niewlasciwe.
                                      • 07.12.12, 22:04
                                        Nie prawda! Widocznie tak jak poprzednio nie czytasz tych postow, ktore ja wylapuje i czytam skrzetnie. I tu nasze zdania sie mijaja.

                                        Szaman.ka- ogromnie duzo napisala na swoj temat, nalezy zajrzec do archiwum. Miala tez i inne nicki, ale nie mam ochoty ich tutaj wymieniac. Co do pozostalego twojego tekstu powiem tak:- twoje szczescie ze niedowidzisz...


                                        --
                                        Pogadynka
                                        • 07.12.12, 22:10
                                          rt.4 napisała:

                                          > Nie prawda! Widocznie tak jak poprzednio nie czytasz tych postow, ktore ja wyla
                                          > puje i czytam skrzetnie. I tu nasze zdania sie mijaja.
                                          >
                                          > Szaman.ka- ogromnie duzo napisala na swoj temat, nalezy zajrzec do archiwum. Mi
                                          > ala tez i inne nicki, ale nie mam ochoty ich tutaj wymieniac. Co do pozostalego
                                          > twojego tekstu powiem tak:- twoje szczescie ze niedowidzisz...
                                          >
                                          >


                                          Mowie o swoich obserwacjach, nie czytalem i nie czytam wszystkich postow na forum, szczegolnie tych, ktore mnie nie dotycza, ale moje obserwacje sa takie jak napisalem.
                                          • 07.12.12, 22:21
                                            A wiec jakie sa twoje obserwacje? Prawda standartowa? Obiektywne? Subiektywne?
                                            Masz monopol na jakis jeden sposob widzenia spraw? Dla mnie widzenie twoje i ocena sytuacji nie jest obiektywna.
                                            Prawde znam tylko ja i te dwie panie, ktore potrafia zycie ludziom 'umilic', do tego stopnia, ze realu naslalabym...mojego bodyguard!

                                            Wiecej na tym forum pisac nie bede wiec mozecie sie putrac we wlasnym sosie....



                                            --
                                            Pogadynka
                                            • 08.12.12, 12:32
                                              Za bardzo sie nakrecasz, ja napisalem przeciez, ze to sa moja obserwacje pobiezne. Nie mam monopolu na prawde i sobie nie roszcze i jak mowilem nie zaglebiam sie w konflikty personalne, czasem cos zauwaze, ale ogolnie to unikam. Dosc mam swoich wlasnych problemow.
                                              • 08.12.12, 13:57
                                                kropidlo5 napisał:

                                                > Za bardzo sie nakrecasz, ja napisalem przeciez, ze to sa moja obserwacje pobiez
                                                > ne. Nie mam monopolu na prawde i sobie nie roszcze i jak mowilem nie zaglebiam
                                                > sie w konflikty personalne, czasem cos zauwaze, ale ogolnie to unikam. Dosc mam
                                                > swoich wlasnych problemow.


                                                Twoje obserwacje to byla twoja okreslona i jasna opinia na temat dzialanosci i pisania szamanki. Z ktora ja sie jedynie nie zgodzilam. W twoim wypadku, to ja sie juz nie nakrecam, raczej sie odkrecilam. A jezeli sie gdzies w temacie nakrece to mam prawo wydawac moje opinie, ktore uwazam za sluszne dopoty adwersiarz mnie nie przekona, ze nie mam racji. Dotad jedynie adwersiarka szamanka, pokazala sie z jak najgorszej strony!

                                                Takich postow od ciebie jakie powyzej dostalam, wiecej sobie nie zycze!
                                                Zrozumiales?
                                                • 08.12.12, 16:26
                                                  ok
                                                  • 08.12.12, 16:47
                                                    Szamanka dosc czesto i chetnie wkracza w role Wybawcy z trojkata dramatycznego (to nie krytyka, czy zlosliwosc z mojej strony, tylko spostrzezenie). Jak ktos sie pojawi na forum w roli Ofiary, to mu pomoze, poradzi, jak inny forumowicz udzieli innej porady, czy ma odmienne zdanie, to atakuje. Sadze, ze w dobrej wierze, ze "broni" ofiary, ktora jest pomawiana, atakowana, ponizana.
                                                    Ciagle podkreslanie swoich kompetencji, wiedzy, teraz cos o wspolpracy z doktor psychologii..dla mnie to dziwne, jakies takie...zakompleksione. Psychologia to specyficzne forum, sa tu inteligentni ludzie, biegli w odczytywaniu manipulacji i manipulowaniu. Jesli ktos ma w sobie jakies nieprzepracowane tematy, to predzej, czy pozniej sie o nich tu dowie. I to wcale nie wprost, tylko tutejsi forumowicze wydusza to z tej osoby, zdemaskuja, obnaza.
                                                    Dla mnie to zaleta forum, ta pozytywna rola, ze sie dostaje czasem naprawde mocny feedback, jakiego nie da rodzina, znajomi, partner, zona...Moze czasem byc nieprzyjemnie, czy szokujaco, ale trzeba docenic, ze tu ludzie daja szanse np. zblizyc sie do emocji, ktore sie tlumi.
                                                    --
                                                    Prawda ma wartość tylko dla tych, którzy są w stanie ją pojąć.
                                                  • 08.12.12, 20:18
                                                    Masz rację,że często wkraczam w rolę wybawcy.To prawda. Mam wrażenie,że nieraz bez mojej interwencji wdeptalibyście człowieka w ziemię.Ja się nie boję przeciwstawić nawet Wam wszystkim razem.
                                                    Tak było, co najmniej kilka, lub nawet kilkanaście razy za mojej bytności na forum.Mam podać nazwy wątków i Waszych ofiar ? Postaram się je wyłonić.
                                                    Tak,rzeczywiście kilka razy podkreśliłam swoje kompetencje,sprowokowana Waszymi ,między innymi Twoimi, pouczeniami .Z jednej strony często mnie pytałeś o podstawowe rzeczy,a z drugiej uważałeś,że masz kompetencje, by mnie poprawiać i kwestionować to co piszę.
                                                    Nie wiem na ile to świadczy o moich kompleksach,a na ile o Twoich i Waszych ?

                                                    Ta ostatnia dyskusja z Tobą,tutaj w tym wątku, skojarzyła mi się z reklamą produktów z Biedronki gdzie jeden mówi;patrz jesteśmy na liście gości,a ten drugi: coś Ty to lista menu.
                                                    Tak miałam wrażenie,że zupełnie nie rozumiesz tego co piszę.

                                                    Na forum prawnym gdzie też ludzie zwracają się z różnymi pytaniami prawnymi z prośbą o pomoc ,porady są udzielane też anonimowo,lecz osoba używająca nicka podaje ,jakie ma kwalifikacje w temacie w którym się wypowiada.Pisze np.że pracuje jako aplikant,albo radca prawny itd.Uważam,że też tak powinno być na forum psychologia gdzie poruszane są nieraz bardzo istotne sprawy,a forumowicze beztrosko piszą co im ślina na język przyniesie nie licząc się zupełnie z uczuciami i bólem zwracającego się o pomoc.Najczęściej wyładowuje się tutaj na szukających pomocy swoje frustracje,leczy własne kompleksy i tak wygląda pomoc.

                                                    Ciekawe,że Ty nie uważasz za stosowne interweniować, kiedy ofierze dzieje się krzywda,a wkraczasz ,by mnie pouczać i bronić agresorów przed moją agresją.
                                                    Ja uważam,że to, co nieraz się tutaj dzieje niczym się nie różni od sytuacji kiedy na ulicy kilku chuliganów napada na jedną osobę i ją bije.Ja uważam,że w takiej sytuacji moim obowiązkiem jest pośpieszyć z obroną. Wy wolicie udawać,że nic nie widzicie,by nie popsuć sobie wzajemnych stosunków i nie powodować konfliktów w Waszej zżytej grupce stałych bywalców.



                                                  • 08.12.12, 20:45
                                                    Nie pouczam Cie i nie bronie agresorow. Ty myslisz, ze Cie pouczam, a ja jedynie wypowiadam swoj poglad, do czego mam forumowe prawo, jak kazdy. Pomysl, jak moglbym Cie pouczac, skoro Twoje kwalifikacje sa wielokroc wieksze niz moje, prawda?
                                                    Czy forumowicze wdeptuja? Czasem tak to wyglada, trzeba wiedziec kto mowi. Inaczej sie wypowie Leda, inaczej Witch, Ty tez masz swoj styl. Czasem konfrontacja z brutalnymi faktami tez sie przydaje. Ty chcesz kazdego biedaka tu na forum terapeutyzowac, a zobacz - wreszcie pod nazwa forum, administracja zaznaczyla, ze forum nie zastepuje lekarza, a rady forumowiczow to nie diagnoza.
                                                    I chwala im za to, bo to juz powinno byc dawno jasno okreslone.
                                                    Nie rozimiem dlaczego obrazasz praktycznie prawie wszystkich forumowiczow, nawet wobec Kropidlo, w pewnym momencie, wyrazilas irytacje, ze "gdyby zrobil, jak mu pisalas...".
                                                    Jedynie jak widzisz ofiare, to chcesz "leczyc", a kazdy inny kto ma inne zdanie, to konkurent do tego leczenia, konkurent do wytepienia. Atrybuujesz cudze opinie jako ofensywne, agresywne i rywalizujace z Toba, podczas, kiedy to tylko opinie.
                                                    Nie dziwie sie, ze temperament poniosl Witch, bo np. powiedzenie komus, ze nie okazesz mu empatii, bo Ci nie placi brzmi zaskakujaco w zestawieniu z tym,jak latwo oceniasz innych jako niezdolnych do okazania wspolczucia ofiarom.
                                                    Dlaczego uwazasz, ze to, co Ci pisze, to ofensywne pouczanie Ciebie? Jak powinienem to napisac, zebys tego tak nie odczula?

                                                    --
                                                    Prawda ma wartość tylko dla tych, którzy są w stanie ją pojąć.
                                                  • 08.12.12, 21:12
                                                    Tak jak juz jak mowilem, ja z reguly nie wtracam sie w indywidualne spory miedzy uzytkownikami, personalne zapasy itd, zauwazylem jednak na tym forum niepokojace zjawiska. Jednym z nich sa wojny miedzy uczestnikaimi. Drugim jest tendencja do traktowania wlasnych sadow zbyt powaznie, a opinii innych zbyt lekcewazaco. Trzecim i dla mie janbardziej zniechecajacym natomiast jest tendencja do kwestionowania faktow przytaczanych przez piszacych. Ktos sie tutaj loguje i opisuje problem i zbyt czesto nastepuje domyslanie sie 'reszty' a nawet czasem tworzenie faktow wyssanych z palca, nie majacych nic wspolnego z opisem. Interpretacja faktow moze byc rozmaita, ale fakty to fakty i nie widze zadnego sensu kiedy ktos kwestionuje opisywane fakty albo wymysla.
                                                    Sam spotkalem sie tym wiele razy, na wlasnej skorze. Podobno mam 'genetyczne uszkodzenei mozgu', podobno nienawidze swoich rodzicow, podobno nienawidze ludzi, podobno jestem agresywny, podobno ludzie ktorych przedstawiam jako przyjaciol sa wrogami a ci, ktorych przedstawiam jako toksycznych sa moimi najlepszymi przyjaciolmi. Podobno jestem psychopata, podobno jestem wykluczony ze spoleczenstwa, podobno zadam od rodzicow pieniedzy, podobno zyje z zasilkow, podobno... i tak moglbym ciagnac. Nic takiego nigdy nie napisalem, ale przypisano mi tutaj mnostwo zdarzen, ktore nie mialy miejsca.
                                                  • 08.12.12, 21:52
                                                    Wiesz ,możemy tak do końca świata się sprzeczać .Ja będę mówiła,że mnie pouczasz,a Ty,że nie pouczasz, tylko wypowiadasz swoje zdanie.W komunikacji jest taka zasada,że za treśc komunikatu odpowiada nadawca,a nie odbiorca. ,Dlaczego Ty widzisz,że ja każdego biedaka chcę terapeutyzować ,a nie widzisz tego,że to robicie wszyscy ? Może najmniej Leda ,bo ta się nie zastanawia nad interpretacją psychologiczną,lecz z reguły przejeżdża się po delikwencie jak walec drogowy.Natomiast zarówno Ty,jak Life,jak Witch, i paru innych, stawiacie diagnozy i robicie różne analizy.To, co to jest Twoim zdaniem jak nie terapeutyzowanie ?
                                                    Oczywiście,że takie zastrzeżenie musi być na forum,bo nikt nie może brać odpowiedzialności za to,co anonimowi ludzie piszą.
                                                    Nie, nie każdy,kto ma inne zdanie,to konkurent do leczenia.Pojawia się tutaj od czasu do czasu kilka sensowanych osób i jak widzę,co one piszą,to nie tylko nie kwestionuję ich wypowiedzi,ale się cieszę,że mam wsparcie.Taką osobą była sovrina,mad- telepath,wiatrodnowy,szarama-gajama i parę innych.
                                                    Piszesz się,że się nie dziwisz Witch,że ją temperament ponosi,bo jej powiedziałam,że jej nie okażę empatii,bo mi nie płaci ? Nic takiego nie powiedziałam.Wcale tego nie miałam na myśli,że mi nie płaci.
                                                    Inne osoby,tutaj z forum,którym okazuję empatię też mi nie płacą.
                                                    Miałam na myśli, to,że jeśli pracuje się z zaburzonym pacjentem i ten wobec terapeuty zachowuje się agresywnie,to jakby obowiązkiem terapeuty jest okazać mu empatię,bo to wynika z roli jaką wobec pacjenta pełni.Jeśli terapeuta pracuje z zaburzoną rodziną,to jego obowiązkiem jest starać się zrozumieć wszystkich w tej rodzinie,a nie przypisywać winę jednemu z członków tej rodziny.
                                                    Natomiast ja Witch żadnej terapii nie robię,co więcej, ona raczej nigdy tutaj ze swoimi problemami nie wychodzi ,sama uważa,że jest ekspertem i świetnie sobie radzi ze swoimi problemami, więc nie rozumiem dlaczego miałabym nie reagować ,jak mnie obrzuca gównem ,lub robi to w stosunku do innych ???
                                                    Piszesz,że nawet w stosunku do Kropidły wyraziłam irytację ? A to co; wobec niego nie wolno wyrażać irytacji ? On tak samo może wyrażać wobec mnie irytację,sama mu to napisałam,że jeśli jest zły na mnie ma prawo mi to napisać i wcale się nie obrażę.



                                                    Jak masz to napisać,bym nie odbierała tego jako pouczanie ? To przeczytaj sobie jeszcze raz ten swój post i sam oceń jakbyś się Ty czuł gdyby Ci ktoś coś takiego napisał ?
                                                    Być może ja mam większą wrażliwość na to, co ktoś pisze lub mówi i może stąd ten problem?
                                                  • 08.12.12, 22:12
                                                    Gdyby mi ktos napisal taki post, to bym pomysla "moze to prawda, moze nie, moze cos ta osoba dojrzala, czego ja nie widze u siebie - zobacze, poobserwuje, jak to wyglada w innych sytuacjach".
                                                    Na pewno nie dramatyzowalbym, nie atakowal i nie tlumaczylbym sie.
                                                    A teraz sformuuj, jak chcialabys widzec te moja wypowiedz tak, bys nie odebrala jej jako pouczenie?
                                                    --
                                                    Prawda ma wartość tylko dla tych, którzy są w stanie ją pojąć.
                                                  • 09.12.12, 11:11
                                                    to.niemozliwe napisał:

                                                    > Gdyby mi ktos napisal taki post, to bym pomysla "moze to prawda, moze nie, moze
                                                    > cos ta osoba dojrzala, czego ja nie widze u siebie - zobacze, poobserwuje, jak
                                                    > to wyglada w innych sytuacjach".
                                                    > Na pewno nie dramatyzowalbym, nie atakowal i nie tlumaczylbym sie.
                                                    > A teraz sformuuj, jak chcialabys widzec te moja wypowiedz tak, bys nie odebrala
                                                    > jej jako pouczenie?

                                                    Bardzo pięknie byś się zachował.
                                                    .Nie wiem tylko dlaczego się tak nie zachowujesz?. Czy nie uważasz,że jeśli powtarzasz za Witch zarzut,że potrafię tylko za pieniądze okazywać empatię, to jest to ogromnie agresywne ,bo negatywnie mnie oceniające i dyskwalifikujące ? Ja cię nie nauczę jak masz taki post napisać,bo nie nauczę Cię w dwóch postach czuć. Nie nauczę Cię empatii.

                                                    Uważam,że większość z Was tutaj stale piszących maskuje swoje kompleksy taką właśnie agresywnością ukrytą lub bezpośrednią i jawną.Nie potrafi natomiast przyznać się do swoich uczuć, tych prawdziwych.Przyznaje się tylko do uczuć i zachowań takich ,jakie wypada mieć.
                                                    Jedyny ze stałych bywalców zrobił to Life,kiedy kalistera dosadnie mu napisała,co myśli o jego zachowaniu i za to, go jakoś doceniam.
                                                    Przepraszam,potrafi to tez Mona.

                                                  • 09.12.12, 16:33
                                                    > Nie nauczę Cię empatii.

                                                    Nie ucz, trudno. Niech juz bede spisany na straty.
                                                    Ale moglabys chociaz nauczyc mnie formulki, zebym przynajmniej udawal empatie, bezplatnie. ;-)
                                                    Moj komunikat do Ciebie jest taki:
                                                    Nie zgadzam sie z twietdzeniem Szamanki, ze na agresje trzeba odpowiadac agresja. To jeden z bardziej niszczacych komunikacje i porozumienie sposobow. Zawiera w sobie przeslanie przemocy, zamyka druga strone na wyrazenie swoich uczuc lub przynajmniej zaakceptowanie ich istnienia. W zwiazku z tym uwazam proponowana przez Szamanke technike "kontrolowanej agresji" wobec atakujacego za poglebiajaca konflikt zamiast sluzaca jego rozwiazaniu.
                                                    A teraz sformuluj mi to tak, bym Cie nie urazil pouczeniem i nie wyrazil usilowania zdominowania Ciebie?
                                                    --
                                                    Prawda ma wartość tylko dla tych, którzy są w stanie ją pojąć.
                                                  • 09.12.12, 16:46
                                                    ze swojej strony jedynie dodam, że jedynie w zderzeniu z nieagresywnością, osoba agresywnie zachowująca się ma szansę zderzyć się z kontrastem spokoju i wyciągnąc ewentualne wnioski.
                                                    Oczywiście nie zawsze mozna liczyc na procesor myslowy agresywnej osoby, ale wydaje mi się, że jednak często. Ludzie mają wbudowany balans tego co normalne a co nie i często wiedzą że ich reakcje są wariackie. Dlatego dobudowują sobie potem teorie , dlaczego muszą być wariatami, furiatami, religijnymi wyznawcami, nadczynnymi terapeutami...bo świat straci balans, bo świat się zawali i zejdzie na psy.
                                                    Ale wszyscy oni nie sa w stanie sprostać prostocie pytania, 'jaki byłby moj cel' bo to obnaży ich projekcje.
                                                  • 09.12.12, 17:07
                                                    Rosenberg formuluje poglad o "naturalnym wspolodczuwaniu" wlasciwym ludziom, prawdopodobnie jako wyraz admiracji zycia, a wlasciwie jego przemijalnosci. Tak, jakby kazdy z nas rodzac sie i noszac w sobie nieuchronnosc przeminiecia, byl wyposazony w naturalne wspolczucie dla siebie z tego powodu.
                                                    To wspolczucie ulega wyparciu, alienacji, zawstydzeniu w procesie socjalizacji. Czasem zastapieniu przez agresje.
                                                    Odnalezienie w sobie wspolodczuwania dla rozmowcy, czy osoby z ktora komunikujemy, nawet w sporze, uwaza on za fundament na ktorym nalezy budowac " mowe milosci".
                                                    To trudne, bo slabym wydaje sie, ze traca resztki gardy za ktora sie kryja, sadza, za staja sie absolutnie bezbronni.
                                                    Agresja nigdy nie jest zrodlem sily, a jedynie jej udawaniem, proteza. Czasem substytutem
                                                    --
                                                    Prawda ma wartość tylko dla tych, którzy są w stanie ją pojąć.
                                                  • 09.12.12, 17:15
                                                    jestem pewna, że tak jest.. Ale czasami ludzie nie wierzą swoim instynktom, swojemu samopoczuciu, swojemu odczuciu, co jest prawe, a co bezprawe, z róznych względów. Najczęściej z zaburzonego oglądu co jest ,w ostatecznym rozrachunku, żródlem siły, a co nie.
                                                  • 09.12.12, 20:44
                                                    hachar napisała:

                                                    > ze swojej strony jedynie dodam, że jedynie w zderzeniu z nieagresywnością, osob
                                                    > a agresywnie zachowująca się ma szansę zderzyć się z kontrastem spokoju
                                                    > i wyciągnąc ewentualne wnioski.
                                                    > Oczywiście nie zawsze mozna liczyc na procesor myslowy agresywnej osoby, ale wy
                                                    > daje mi się, że jednak często. Ludzie mają wbudowany balans tego co normalne a
                                                    > co nie i często wiedzą że ich reakcje są wariackie. Dlatego dobudowują sobie
                                                    > potem teorie , dlaczego muszą być wariatami, furiatami, religijnymi wyznawcami
                                                    > , nadczynnymi terapeutami...bo świat straci balans, bo świat się zawali i zejdz
                                                    > ie na psy.
                                                    > Ale wszyscy oni nie sa w stanie sprostać prostocie pytania, 'jaki byłby moj cel
                                                    > ' bo to obnaży ich projekcje.


                                                    Jest podstawowa roznica miedzy jednorazowym kontaktem z osoba agresywna a zachowaniami trwalymi. Czlowiek powinien uczyc sie na wlasnych bledach. Jeslki ktos mnie raz zaatakuje, nawet najbardziej nieslusznie, moge owszem sprobowac techniki odpowizei przez spokoj, zrozumienie, 'kontrast spokoju'.
                                                    Czasem to zadziala, czasem nie. Jesli nie zadziala, gluponaiwnie kokazywac cieplo agresorowi, gdy ten sie rozbetswia w miedzyczasie. Moze jestes zbyt naiwna albo niedoswiadczona, ale w niektorych przypadkach tak wlasnie jest, ze przyzwolenie na agresje dla sprawcy oznacza akceptacje, a nie refleksje. 'Ok, jestem ok' albo nawet 'O, jestem skuteczny bedac agresywnym' albo 'Jestem bezkarny'.
                                                    Czlowiek jest istota z natury ulomna i czasem kazdy jest agresywny, niesprawiedliwy, 'sieje ataki', jednak niektore osoby wchodza w schemat gdy staje sie to dzialaniemk stalym, narzedziem. Brak zdecydowanej reakcji za kazdym razem utrwala te zachowania, z czego potem trudno wyjsc, wiec takie oswajanie agresora i udawanie ze wszystko jest ok jest tak naprawde niedzwiedzia przysluga.
                                                    Mowia, ze kazdy zlodziej w koncu wpada z jednego zasadniczego powodu- bo sie rozzuchwala i przestaje byc ostrozny. brak kary i konsekwencji powoduje, ze czuje sie coraz bardziej bezkarny, az w koncu wpada.
                                                  • 09.12.12, 12:25
                                                    Dlaczego uwazasz, ze to, co Ci pisze, to ofensywne pouczanie Ciebie? Jak powinienem to napisac, zebys tego tak nie odczula?


                                                    No cóz, wygląda to jak duża doza zawodowej zazdrosci z jej strony, ze umiesz pozostac opanowany i rozwazny. Ten stan jest poza zasięgiem Szamanki w tym momencie, co jest ewidentne. Jej posty są krzykliwe i lekko histeryczne, co w duzym stpniu zasnuwa myśl, ktora chcialaby ona ewentualnie przekazac. A juz zdecydowanie twoje wpisy dzialaja na nia jak płachta na byka, zdumiewajace u terapeuty :-)
                                                  • 09.12.12, 14:35
                                                    Chyba juz tylko kim-ja-jestem moze dac rade, jakas dawka milosci.
                                                  • 09.12.12, 15:03
                                                    shachar napisała:

                                                    > No cóz, wygląda to jak duża doza zawodowej zazdrosci z jej strony, ze umiesz po
                                                    > zostac opanowany i rozwazny.

                                                    Wydaje mi się, że źle oceniasz Szamankę.

                                                    Ten stan jest poza zasięgiem Szamanki w tym momencie, co jest ewidentne. Jej posty są krzykliwe i lekko histeryczne, co w duzym stopniu zasnuwa myśl, ktora chcialaby ona ewentualnie przekazac.

                                                    Ona po prostu reaguje - terapeuta też człowiek ma swoje uczucia. Z kolei Twoje posty odbieram jako cyniczne.

                                                    juz zdecydowanie twoje wpisy dzialaja na nia jak płachta na byka, zdumiewajace u terapeuty :-

                                                    nic co ludzkie nie jest mi obce
                                                    > )


                                                    --
                                                    inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                                                    monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                                                  • 09.12.12, 15:15
                                                    zawsze mozna na ciebie liczyć, ze napiszesz, co ci się wydaje :-)
                                                    Bardzo szanuję twoje uczucie osamotnienia i usilnego dialogu w związku z tym, czemu dalam wyraz niejednokrotnie, żeby obchodzić się z tobą łagodniej, gdzie tu miejsce na cynizm? :-)

                                                    przepraszam, że czasami nie odpowiadam, albo na co 30ty post, ale nie nadążam.
                                                  • 09.12.12, 16:55
                                                    No zdumiewajace. Tylko, ze ja nie rozumiem do konca o co chodzi.
                                                    Poniewaz w gruncie rzeczy jestem dosc naiwny i ideowo prostolonijny. Gdybym mial feedback od innych forumowiczow "Niemozliwy, przeginasz, czepiles sie Szamanki, skoncz z chamska agresja, itd...", to bym pomyslal, ze cos przeginam.
                                                    Tymczasem Szamanka oczekuje ode mnie jakies formy autocenzury.
                                                    Jakiegos tabu na Jej temat. Moge pisac, co mysle o pogladach innych, ale Jej mi nie wolno, pod rygorem okrzykniecia mnie Katonem. Tylko ktorym?
                                                    Wikipedia podaje, ze Katon Starszy kazda mowe w senacie konczyl zdaniem, ze "Kartagine nalezy zniszczyc". Tylko, ze ja nie koncze kazdego postu wolaniem by "Zniszczyc Szamanke wraz z jej guslami".
                                                    Czyli chodzi jej o Katona Mlodszego, znanego z prawosci i uczciwosci stoika. Skoro tak, to ja jestem za! Mily komplement.:-)
                                                    --
                                                    Prawda ma wartość tylko dla tych, którzy są w stanie ją pojąć.
                                                  • 09.12.12, 17:04
                                                    Nie przejmuj się , a bo tak trudno pomylić Katona z kimś, kto katuje.
                                                  • 09.12.12, 17:11
                                                    Mowisz, ze dlatego Katon, bo to taki kat nad katami? ;-)
                                                    Jakby powiedzieli persowie Niemozliwy to "Matka wszystkich katow" :-D
                                                    --
                                                    Prawda ma wartość tylko dla tych, którzy są w stanie ją pojąć.
                                                  • 09.12.12, 17:18
                                                    Przykro mi,że nie rozumiesz określenia przybierać pozę Katona. Może poszukaj w gdzieś w internecie,to się dowiesz,Ja Cie dokształcać nie będę.
                                                  • 09.12.12, 17:22
                                                    czytaj uważniej wątek, to się sama dokształcisz w niuansach tego określenia, no chyba że to był wpis adresowany do Mony.
                                                  • 09.12.12, 18:01
                                                    Uczył Marcin Marcina.......
                                                  • 09.12.12, 18:36
                                                    shachar napisała:

                                                    > czytaj uważniej wątek, to się sama dokształcisz w niuansach tego określenia, no
                                                    > chyba że to był wpis adresowany do Mony.

                                                    Uczył Marcin Marcina..........
                                                  • 09.12.12, 20:09
                                                    shachar napisała:

                                                    > czytaj uważniej wątek, to się sama dokształcisz w niuansach tego określenia, no
                                                    > chyba że to był wpis adresowany do Mony.

                                                    Shachar, napisałam o Twoim cynizmie, bo jakoś nigdy nie określiłaś się co do wartości, które wyznajesz, a z Twoich postów też tego nie mogę wyczytać.

                                                    --
                                                    inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                                                    monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                                                  • 09.12.12, 20:07
                                                    szaman.ka napisała:

                                                    > Przykro mi,że nie rozumiesz określenia przybierać pozę Katona. Może poszukaj w
                                                    > gdzieś w internecie,to się dowiesz,Ja Cie dokształcać nie będę.

                                                    Moralizator ;P
                                                    --
                                                    inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                                                    monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                                                  • 09.12.12, 17:59
                                                    Wiesz to .niemożliwe nie wiem czy specjalnie mnie chcesz sprowokować i rzniesz głupa,czy jesteś aż takim cymbałem.
                                                    Poparłeś Witch i zgodziłeś się z jej bardzo negatywną oceną mojej osoby.Napisałeś,że to Witch mnie ćwiczy i pokazuje mi moje słabości. Ponadto napisałeś ,że obrażam wszystkich forumowiczów. To,że Ty czujesz się obrażony,nie upoważnia Cię do występowania w imieniu wszystkich.Nie widzę tutaj kolejki popierających Ciebie i uskarżających się na mnie, za wyjątkiem agresywnej Sachar.
                                                    Podpisując się pod oceną Witch i wygłaszając takie opinie o mnie, jeszcze nie czujesz,że jesteś agresywny wobec mnie ? Ty jesteś zawsze ten dobry,a wady są u innych .Dokładnie tak jak robi to prezes Kaczyński..
                                                    Już podczas poprzedniego starcia usiłowałam Ci wytłumaczyć,że takie robienie psychoterapii komuś na siłę jest agresją wobec niego.Ty z uporem maniaka chcesz mi wskazywać moje słabości i nieproszony wpychasz się między wódkę i zakąskę i udzielasz mi pouczeń.
                                                    Na dodatek,przekręcasz to, co kiedykolwiek napisałam.Ja też uważam,że najlepszą metodą jest postawa asertywna.Są jednak przypadki,że w stosunku do psychopatycznych osób ta metoda nie działa.Taka osoba ma frajdę kiedy ofiara przyznaje się,że cierpi.W stosunku do takich osób niestety,czasami trzeba użyć identycznych metod jakie one stosują.

                                                    Zarzucasz mi,że usiłuję ograniczyć Twoje wypowiedzi i wprowadzam coś na kształt cenzury?
                                                    Absolutnie nie.Myśl sobie co chcesz ,ale jeśli mi chcesz takie rzeczy pisać, jak napisałeś nieraz, to miej świadomość tego,że jest to agresja z Twojej strony.Negatywna ocena kogoś też jest formą agresji.Nawet udzielanie nieproszonych dobrych rad też jest formą agresji. Osoba udzielająca takiej rady stawia się w sytuacji tej mądrzejszej.
                                                    Ty, a Witch podobnie się zachowujecie. Witch sama obraża ludzi,obraża mnie,a jak jej przywalę,to kwik i groźby umieszczenia mnie na czarnej liście,albo sądy.
                                                    Tak nawiasem mówiąc, to nigdy się nie chwaliłam na wstępie,że jestem terapeutą,jak to napisała Witch.
                                                    Wypytywana przez Witch pod przebraniem za Noniewierzę owszem przyznałam ,że zajmuję się pracą z ciałem i że mam przygotowanie z psychologii,lecz,że traktuję to bardziej jako hobby,a nie jako podstawowe źródło utrzymania.
                                                    Napisałam,że nie mam certyfikatu i nie wiem gdzie tu jakiś kompleks w tym ?
                                                    Nie wiem czy miałam kłamać i zapierać się tego ,z czego teraz mi próbujecie zrobić zarzut? To ona udawała psychologa klinicznego,lecz raczej nikt się na to nie nabrał.Mnie tak naprawdę wisi opinia Witch,bo jest zupełnie nietrafiona. Oczywiście,że mam swoje problemy,ale akurat nie takie, jak mi tutaj Witch i Ty wyciągacie. Nie sądzę jednak,by opisywanie ich na forum w czymkolwiek mi pomogło.
                                                    To,że zadaję sobie trud i ją prostuję jest spowodowane tym,że czyta to mnóstwo ludzi i nie chcę,by takie opinie krążyły o terapeutach,na podobnej zasadzie,. jak trotyl i zamach upowszechnił się w społeczeństwie.

                                                  • 09.12.12, 18:16
                                                    dlaczego więc piszesz epistołe na długość ekranu, dlaczego na samym początku ,piszesz o cymbalstwie Niemożliwego, czego nie jesteś w stanie udowodnic, jeno swój podwyższony emocjonalny stan względem niego?
                                                  • 09.12.12, 18:35
                                                    A co Ciebie to obchodzi ?
                                                  • 09.12.12, 19:42
                                                    Widze, ze to, co pisze, faktycznie uznajesz za agresywne. Z tym, ze krytyczna opinia nie jest tozsama z agresja. Myslisz, ze mam osobowosc psychopatyczna, skoro wobec mnie nie stosujesz zasad komunikacji asertywnej, tylko uzywasz okreslenia agresywnego cymbala? Nie obawiasz sie, ze ten poziom emocji Twojej wypowiedzi wlasnie swiadczy o Tobie wiecej niz o mnie?
                                                    Czy jesli jestem takim cymbalem i niewyksztalconym psychologicznie prostakiem, to czy zasluguje na jakies minimalne wspolczucie z Twojej strony?
                                                    --
                                                    Prawda ma wartość tylko dla tych, którzy są w stanie ją pojąć.
                                                  • 09.12.12, 20:11
                                                    Tak,nie każda krytyczna opinia jest tożsama z agresją,lecz to, co Ty zrobiłeś na pewno nią jest.Jeślibym poprosiła Cię,byś mi wskazał moje słabe punkty i Ty to zrobił,to nie byłaby z Twojej strony agresja.

                                                    Po pierwsze; wcale Cię o Twoje opinie nie prosiłam,a wręcz przeciwnie; prosiłam byś się odczepił ode mnie,ale to n ie skutkowało i nie docierało.To nie jest Twój pierwszy zagon na moje podwórko..Wtedy użyłam nieparlamentarnego zwrotu byś się odp..... ode mnie i wtedy dopiero na jakiś czas poskutkowało .Okazuje się,że nie na długo,bo w tym wątku zrobiłeś znowu to samo.
                                                    Jak to świadczy o Tobie,to sam sobie odpowiedz.
                                                    Czy zasługujesz na jakieś minimalne współczucie z mojej strony?
                                                    Zapewniam Cię,że gdybyś zwrócił się do mnie z jakimś swoim problemem psychologicznym potrafiłabym odłożyć swoje emocje na bok i udzieliłabym Ci takiej samej pomocy, jakiej udzielam innym,zgodnie ze swoją najlepszą wiedzą.Kasa tutaj nie ma żadnego znaczenia.


                                                  • 09.12.12, 20:39
                                                    Ktory element mojej wypowiedzi swiadczy o agresji?
                                                    --
                                                    Prawda ma wartość tylko dla tych, którzy są w stanie ją pojąć.
                                                  • 09.12.12, 20:13
                                                    to.niemozliwe napisał:

                                                    > Widze, ze to, co pisze, faktycznie uznajesz za agresywne. Z tym, ze krytyczna o
                                                    > pinia nie jest tozsama z agresja. Myslisz, ze mam osobowosc psychopatyczna, sko
                                                    > ro wobec mnie nie stosujesz zasad komunikacji asertywnej, tylko uzywasz okresle
                                                    > nia agresywnego cymbala?

                                                    Ciekawe Niemożliwy dlaczego nie dyskutujesz w ten sposób z witch jak z Szamanką?
                                                    Czyśbyś witch popierał w jej działaniach?



                                                    --
                                                    inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                                                    monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                                                  • 09.12.12, 21:02
                                                    Mona, Witch jest znana z temperamentu i pewnej dozy dwoistosci, jaka w sobie posiada. Raz pisze ciekawie i trafnie, zeby za kilka dni sypnac inwektywami lub prowokowac bluzgi.
                                                    Nie wymagaj ode mnie pelnienia roli straznika czystosci wypowiedzi innych. Jak ktos chce miec glebszy poglad, niech sobie wyfiltruje co dany nick pisze od kilku miesiecy, czasem lat i na tej podstawie wyrabia swoja opinie.
                                                    W tym watku, mysle, ze Szamanka znow projektuje na mnie swoja zlosc na sama siebie, jak juz kiedys to sie zdarzylo. A to dlatego, ze ja, w tym watku jedynie krytycznie wypowiedzialem sie o jej sposobie na odpieranie agresji agresja. Nie pisalem o Niej, tylko o asertywnosci. To wystarczylo do zarzutu, ze jestem wobec Niej ofensywny. Mysle, ze ma ona problemy z przyjmowaniem krytyki.
                                                    Zreszta, osobiscie podziwiam Twoje humanistyczno - chrzescijanskie podejscie, zgodne z nakazem i potrzeba milosierdzia. Uwazam je za sluszne i skuteczne.
                                                    --
                                                    Prawda ma wartość tylko dla tych, którzy są w stanie ją pojąć.
                                                  • 09.12.12, 21:40
                                                    Wiesz co, To.niemozliwe, Ty jesteś niereformowalny.
                                                    Każesz mi napisać,który fragment Twojej wypowiedzi jest agresywny? Już Ci to pisałam .Po jakiemu mam to napisać ? Dużymi literami ?
                                                    Przeczytaj jeszcze raz, to co napisałam może się nauczysz czytać ze zrozumieniem.
                                                    Ku... Mać jesteś debilem emocjonalnym czy co ?
                                                    Wpierałeś mi narcyzm i to według Ciebie nie było agresywne i ja miałam to pokornie przyjąć od Ciebie ? Gdy Ci powiedziałam ,że Twoja psychoterapia nie jest mi potrzebna,bo przeszłam przez bardzo głęboką psychoterapię,to uznałeś,że musieli to przeoczyć. To świadczy o Twojej arogancji,a nie mojej,którą też mi wmawiałeś.Siedmiu terapeutów i 20 osobowa grupa obserwowała mnie przez trzy miesiące ,dzień po dniu i nie widziała ani arogancji,ani narcyzmu,ani niedojrzałości emocjonalnej, jak wmawia mi Witch,a doskonali samozwańczy forumowi psychoterapeuci zaraz to wykryli i mam to pokornie przyjąć i się nie wkurzać.
                                                    Pisałam już ,że gdybyś mi to powiedział w cztery oczy, to tyle by mnie to obeszło co zeszłoroczny śnieg,lecz czyta to mnóstwo osób i nie życzę sobie takich opinii o sobie ,bo są negatywne i nieprawdziwe.
                                                    Tak samo teraz; piszesz do Mony,że nie możesz występować w roli strażnika czystości,ale w roli Katona wobec mnie możesz ?




                                                  • 09.12.12, 23:28
                                                    Szamanko, ja tez nie widzę w Tobie narcyzmu :)

                                                    Dziwi mnie tylko temperatura Twojej reakcji na posty Niemożliwego, ale chyba czegoś nie łapię. Czy drażni Cię to, że on występuje z niesłuszną krytyką Twojej osoby?
                                                    --
                                                    inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                                                    monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                                                  • 10.12.12, 00:16
                                                    mona.blue napisała:

                                                    > Szamanko, ja tez nie widzę w Tobie narcyzmu :)
                                                    >
                                                    > Dziwi mnie tylko temperatura Twojej reakcji na posty Niemożliwego, ale chyba cz
                                                    > egoś nie łapię. Czy drażni Cię to, że on występuje z niesłuszną krytyką Twojej
                                                    > osoby?

                                                    Tak, zdaję sobie sprawę,że moja reakcja w tym wątku może się wydawać postronnym nieadekwatna. Tylko,że To.niemożliwe doprowadził mnie jakiś czas temu do tego,że zmuszona byłam mu powiedzieć by się odpie...ł ode mnie raz na zawsze.Jak widać nie posłuchał i znowu się przypieprzył.
                                                  • 10.12.12, 09:19
                                                    A co by sie stało, gdybyś naprawdę przyznała, że jest w Tobie jakaś potrzeba aplauzu, uznania, bycia potrzebną, użyteczną, pomocną ludziom? Że jest to dla Ciebie ważne, by wiedzieć, że ktoś, komu pomagasz jest Ci wdzięczny. Że nie robisz tego przez przypadek, tylko naprawdę w znacznym stopniu wyznacza to Twoje mysleni o sobie jako o kimś fajnym.
                                                    Kazdy człowiek, szczególnie jeśli coś komuś proponuje lub wyjaśnia, ma w sobie ten rodzaj myślenia o sobie. Ja też teraz myslę o sobie w ten sposób, że jeśli Ci napiszę o tym, że ten pieprzony narcyzm potrafi płatać ogromne figle, to nawet jeśli na forum napiszesz o mnie, że jestem agresywnym chamem i uprawiam tu pseudoterapie, to ja i tak mysle, ze sama jakąs tam korzyść ztego odniesiesz. A ja odniosę korzyść taka, że na przyszłość Twoje dobre merytorycznie i kształcące wpisy pozostaną bez tego zaczepno-ofensywnego stylu.
                                                    :-)
                                                    --
                                                    Prawda ma wartość tylko dla tych, którzy są w stanie ją pojąć.
                                                  • 10.12.12, 10:56
                                                    to.niemozliwe napisał:

                                                    > A co by sie stało, gdybyś naprawdę przyznała, że jest w Tobie jakaś potrzeba ap
                                                    > lauzu, uznania, bycia potrzebną, użyteczną, pomocną ludziom? Że jest to dla Cie
                                                    > bie ważne, by wiedzieć, że ktoś, komu pomagasz jest Ci wdzięczny. Że nie robisz
                                                    > tego przez przypadek, tylko naprawdę w znacznym stopniu wyznacza to Twoje mysl
                                                    > eni o sobie jako o kimś fajnym.
                                                    > Kazdy człowiek, szczególnie jeśli coś komuś proponuje lub wyjaśnia, ma w sobie
                                                    > ten rodzaj myślenia o sobie. Ja też teraz myslę o sobie w ten sposób, że jeśli
                                                    > Ci napiszę o tym, że ten pieprzony narcyzm potrafi płatać ogromne figle, to na
                                                    > wet jeśli na forum napiszesz o mnie, że jestem agresywnym chamem i uprawiam tu
                                                    > pseudoterapie, to ja i tak mysle, ze sama jakąs tam korzyść ztego odniesiesz. A
                                                    > ja odniosę korzyść taka, że na przyszłość Twoje dobre merytorycznie i kształcą
                                                    > ce wpisy pozostaną bez tego zaczepno-ofensywnego stylu.
                                                    > :-)
                                                    Ależ To.niemożliwe ja sobie doskonale zdaję z tego sprawę i nawet Ci to napisałam.
                                                    Napisałam Ci to wtedy,kiedy wkroczyłeś w obronie Life,gdy miałam stracie z nim jako kalistera.
                                                    Każdy człowiek ma potrzebę uznania,szacunku,bycia potrzebnym,a gdy ktoś Cię atakuje,to godzi w te potrzeby,ale to jeszcze nie jest narcyzm.Narcystyczne zaburzenie osobowości jest sklasyfikowane w DSM IV.i jeśli chcecie to Wam przytoczę kryteria diagnostyczne,byście pochopnie go nie diagnozowali u innych.
                                                    To,co tutaj obserwuję to wszyscy kompensujecie (mówię o tej garstce:Ty,Life,Leda,Witch ) swoje niskie poczucie własnej wartości w różny sposób,zamiast się przyznać do własnych uczuć i potrzeb. To jest bardzo neurotyczna i destrukcyjna postawa. Chociaż rozumiem,że trzeba mieć dużo odwagi, tak jak Kropidło,by obnażyć swoje słabości na takim forum,gdzie hieny zaraz się zlatują.Łatwiej wynajdywać te słabości u innych.
                                                    To,że mam dobre zdanie o sobie i wysokie poczucie własnej wartości nie bierze się z powietrza,ani z mojego zaburzonego myślenia o sobie.Nie chcę w szczegółach ujawniać bliższych danych o sobie,lecz mam w swoim życiu kilka spektakularnych osiągnięć i sukcesów. Zauważam,że Wy wszyscy bierzecie mnie za młodą osobę .Owszem jestem młoda duchem,lecz trochę mój pesel temu przeczy.
                                                    W latach przełomu ustrojowego brałam aktywny udział w tych przemianach.Byłam przewodniczącą jednej z sekcji krajowych Solidarności.Reprezentowałam ok.20 tys ludzi,którzy mnie wybrali.Nawiasem mówiąc wybrali mnie prawie sami mężczyźni.
                                                    .Przeprowadziłam wtedy, w obronie tych,ludzi taką akcję,w powodzenie której nikt nie wierzył i nie dawał najmniejszych szans jej powodzenia.Sama ,stojąc na czele tej grupy ludzi przeciwstawiałam się federacjom liczącym 100 tys ludzi i wygrałam.
                                                    Później, tworzyłam od podstaw okręg dużej,ogólnopolskiej , znanej firmy międzynarodowej i byłam dyrektorem tego okręgu. Zarządzałam ponad 300 ludźmi.Byliśmy najlepiej ocenianym okręgiem,o najlepszej atmosferze. Zdarzało się,że moi podwładni przychodzili do mnie i mówili mi,że są szczęśliwi,że mogą przychodzić do pracy.Czy może być wieksza pochwała dla menedżera ?
                                                    Nie byłoby możliwe stworzenie takiej atmosfery,gdybym wcześniej nie odbyła tej swojej wspaniałej psychoterapii.Niestety,teraz już nie ma ośrodka w Polsce,który prowadziłby tak intensywną psychoterapię.
                                                    Zdobyłam praktycznie najwyższe kwalifikacje menedżerskie,mam dyplom MBA oraz liczące się międzynarodowe kwalifikacje ACCA z finansów.
                                                    Wszystko to zdobyłam sama,bez niczyjej pomocy i dlatego śmieszą mnie takie zarzuty jakie stawia mi Witch o braku dojrzałości,czy nie panowania nad emocjami. Uczestniczyłam nieraz w negocjach prowadzonych na szczeblu ministerstwa i Urzędu Rady Ministrów i byłam uważana za osobę niezwykle zrównoważoną , bardzo silną psychicznie i merytoryczną. Znałam osobiście Kuronia,znam Boniego ,Kuczyńskiego i paru innych.Byłam na zjeżdzie kiedy sp.Lech Kaczyński startował do wyborów na Przewodniczącego Solidarności i przegrał z Wałęsą.

                                                    Dlatego być może, tak silnie reaguję na wszelkie próby pouczania mnie przez osoby,które jak oceniam mają nieco mniejsze doświadczenie.Ponadto, lata tak intensywnej i odpowiedzialnej pracy, w którą się angażowałam równie mocno jak tutaj na forum nieco wyczerpały mnie psychicznie i potrzebuję odpoczynku.
                                                  • 10.12.12, 12:16
                                                    Szamanko, jestem pełna podziwu za Twoją biografię :)
                                                    Ja tez początkowo myślałam, że jesteś młodą terapeutką, ale jak widać zmyliła mnie ta Twoja młodość ducha. Miałaś ciekawe życie, zazdroszczę też tego, że uprawiasz psychoterapię, bo ja już od liceum byłam rozdarta czy iść na psychologię czy na informatykę ;)
                                                    --
                                                    inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                                                    monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                                                  • 10.12.12, 12:56
                                                    Tak,mogę powiedzieć,że miałam ciekawe życie.Nie będę tutaj wywlekać swoich wszystkich osobistych spraw,ale też miałam bardzo trudne relacje z teściową,która była bardzo zazdrosna o syna,którego traktowała jak namiastkę męża,który ją opuścił.Była ogromnie zaborcza,apodyktyczna ,a poza tym jej mąż,a ojciec mojego miał tytuł barona i ona zachowywała się jak rozparcelowana hrabina względem mnie.Miałam ten sam dylemat moralny, co Wy macie wobec toksycznych matek.Z jednej strony widziałam,że to biedna,nieszczęśliwa,samotna kobieta,a z drugiej strony tak mi zachodziła za skórę,że głównie z jej powodu trafiłam na psychoterapię.
                                                    Mimo to, po psychoterapii potrafiłam ułożyć sobie z nią stosunki na nowych zasadach,chociaż musiałam stoczyć najpierw walkę o to.
                                                    W każdym razie,gdy umierała i oboje z mężem przyszliśmy ją odwiedzić w szpitalu powiedziała do mnie:
                                                    "Jak się cieszę kochana,że przyszłaś ". I były to praktycznie jedne z ostatnich jej słów.
                                                  • 10.12.12, 13:00
                                                    szaman.ka napisała:

                                                    "> To,że mam dobre zdanie o sobie i wysokie poczucie własnej wartości nie bierze
                                                    > się z powietrza,ani z mojego zaburzonego myślenia ...
                                                    ....> Dlatego być może, tak silnie reaguję na wszelkie próby pouczania mnie przez oso
                                                    > by,które jak oceniam mają nieco mniejsze doświadczenie.Ponadto, lata tak intens
                                                    > ywnej i odpowiedzialnej pracy, w którą się angażowałam równie mocno jak tutaj
                                                    > na forum nieco wyczerpały mnie psychicznie i potrzebuję odpoczynku."
                                                    Wszystkie Twoje dokonania z życia realnego nie mają żadnego kompletnie znaczenia na forum. Tutaj, jesteś oceniana tylko po tym co i jak piszesz.
                                                    Jeśli piszesz komuś "na atak odpowiedz atakiem", to ja jestem takiej postawie przeciwny.
                                                    I będę protestował, bo dopóki atak nie jest fizyczny, to uniwersalne zastosowanie mają zasady asertywności. W tym sensie, to co piszesz jest nawet szkodliwe, skoro usiłujesz swoim autorytetem autoryzować przemoc w komunikacji.

                                                    Nie rozumiem także, dlaczego kłamałaś, kiedy kilka m-cy temu zapytałem CIę w jednym z postów, czy Kalistera i Ty, to ta sama osoba? Odpowiedziałaś, że nie, choć jasne dla mnie było, że naprawdę trudno jest popełniać błędy interpunkcyjne w tak charakterystyczny sposób, jak Ty to robisz.
                                                    Co chciałaś tą fałszywą deklaracją uzyskać? Jakiero rodzaju grę prowadziłaś, uczestnicząc w dyskusjach z forumowiczami pod dwoma nickami?
                                                    Czy Kalistera miala być tą zrównowazoną, rozsądną osobą, a Szmanka - to ta ofensywna, rozdająca razy niepokornym?
                                                    Muszę przyznać, że coraz bardziej mnie zdumiewa Twój comming - out. Praktycznie, kto Cię zna z reala, bez trudu wie kim jesteś z imienia i nazwiska, więc serdecznie proponuję CI przemyslenie, czy aby nie zwrócić się do administracji o usunięcie fragmentów Twojej biografii, zanim watek został zarchiwizowany. Żebyś potem nie żałowała, że aż tyle o sobie piszesz.
                                                    Kończę swój udział w tym wątku, widzę, ze temperatura emocji stanowczo wykracza poza forumowe dyskusje. Zupełnie niepotrzebnie.
                                                    --
                                                    Prawda ma wartość tylko dla tych, którzy są w stanie ją pojąć.
                                                  • 10.12.12, 17:10
                                                    Wybacz To.niemożliwe nie chcę Ci zarzucać kłamstwa,ale chyba się mylisz z tym pytaniem do mnie o tożsamość. czy Szamanka i kalistera to ta sama osoba.Jako żywo nic takiego nie pamiętam.
                                                    Przeszukałam też swoje posty i też nic takiego nie widzę.
                                                    Przypominam sobie jedynie ,że rt4 czy w.o. zorientowała się ,gdy jej zwróciłam uwagę,że diagnozuje kogoś zupełnie z powietrza w oderwaniu od klasyfikacji.
                                                    Odpisałam jej wtedy,że" Tobie się różne rzeczy wydają " i nie miałam żadnych wobec niej wyrzutów,bo ona robi to nagminnie.

                                                    Ponadto chciałam Cie prosić byś nie przeinaczał mojej wypowiedzi. Ja też polecam asertywność.Mam Ci udowodnić ile postów na ten temat napisałam? To,że sama jej tutaj nie zastosowałam wobec Was to już inna sprawa.Powody już wyjaśniłam.
                                                    Jest też rzeczą niezmiernie istotną z punktu zdrowia psychicznego,by nie zaprzeczać swojej agresji.Z tego powodu powstaje wiele problemów komunikacyjnych.

                                                  • 11.12.12, 08:21
                                                    "kalistera 29.07.12, 19:32Odpowiedz
                                                    Postanowiłam ujawnić,że założyłam drugiego nicka-"eirene-the-best",by oszczędzić sobie ataków na siebie jako kalisterę.
                                                    Ujawniam też na swoim profilu swoje kwalifikacje.
                                                    Rozumiem,że jeśli ktoś będzie chciał mnie krytykować i zarzucać, że bzdury piszę, ujawni też swoje w tym temacie. "

                                                    Przepraszam, przyznałaś się sama do założenia drugiego (właściwie, to trzeciego nicka, jak się okazuje), a nie zaprzeczyłaś. Nie pytałem Cię, choć takie pytanie chodziło mi po głowie w owym czasie, bo zbieżnosć błędów interpunkcyjnych i styl bardzo zblizone. Mea culpa.

                                                    No cóż polecasz asertywność, ale w wersji zmodyfikowanej o agresję, kiedy stwierdzisz, że masz do czynienia z psychopatą, a także, jako nick "eirene-the-best" proponowałaś technikę "zamglania", jako uchylenie się od krytytki.
                                                    W obu przypadkach skonstatowaliśmy, jak sądzę, że różnimy się w interpretacji tego rodzaju działań. Dla mnie to manipulacja i, niestety - ale odrzucam takie działanie z powodów, nazwijmy to zasadniczych - nie chcę budować relacji z ludzmi w oparciu o manipulację, agresję, czy ściemnianie. Chcę budować cos z innymi, nie zużywać ich, jak tworzywo.
                                                    Rozumiem, ze Tobie sie to sprawdziło, masz, jak twierdzisz bogate doświadczenie i skoro tego rodzaju działania dają Ci satysfakcję, to nie będę podważał tych metod (ofensywnej odpowiedzi, zamglania, itp...).
                                                    Dziekuję Ci także, za złagodzenie stylu wypowiedzi i także doceniam poziom szczerości, na jaki sie zdobyłaś opisujac tu osobiste doświadczenia. To, chyba zbliża nas wszystkich do myslenia o sobie wzajemnie jak, przede wszystkim o ludziach - istotach nie wolnych od błedów, fałszów, czy dylematów. Zaś sposoby ich rozwiazania, pozostają nieustającym trudem z jakim przychodzi nam się zmagać.
                                                    --
                                                    Prawda ma wartość tylko dla tych, którzy są w stanie ją pojąć.
                                                  • 11.12.12, 12:20
                                                    Naprawdę jestem pod wrażeniem poziomu rozwoju niektórych tutaj osób na forum.
                                                    Osiągnęły taki stan,że doskonale panują nad swoimi emocjami,wyzbyły się narcystycznych potrzeb szacunku i uznania ,które Maslow uznał,że jedne z najważniejszych dla człowieka i umieścił w swojej piramidzie.
                                                    Osiągnęły taki poziom empatii,że pozwalają agresorowi wyrazić gniewne emocje,bez atakowania go.
                                                    Co więcej ,zrobiły to bez psychoterapii,tylko na podstawie obserwacji siebie.Naprawdę zazdroszczę takim osobom .
                                                    Mnie natomiast, jak widać i jak słusznie zauważył To.niemożliwe, to się nie udało,chociaż jestem po psychoterapii,też starałam się rozwijać duchowo i kurczę pieczone nici z tego.
                                                    Takie osoby więc jak; Kim -ja -jestem,Lifeparadox,To.niemożliwe mogą więc służyć tutaj jako mistrzowie-nauczyciele,a ja niestety,która stoję o wiele niżej, w tej hierarchii, uniosłam się zawiścią do czego niniejszym się przyznaję i składam samokrytykę.
                                                    Jednego tylko nie rozumiem Mistrzu To.niemożliwe ?
                                                    Dałeś tutaj piękną lekcję Kropidle sztuki asertywności.
                                                    Naprawdę podziwiam!
                                                    Nie rozumiem tylko jednego; dlaczego gdy nazwałam Cię z zawiści cymbałem,nie zastosowałeś technik prezentowanych Kropidle ? Zacząłeś natomiast pisać jak wróżka układająca horoskopy na zamówienie,albo portrety numerologiczne- analizy na mój temat, gdzie wytykasz mi nieoswojony narcyzm,bronienie wizerunku i zarzucasz nawet kłamstwo,zresztą bezpodstawnie?

                                                    Może się mylę w swoich odczuciach,ale wydaje mi się ,że jest to forma kontrataku ?

                                                  • 11.12.12, 12:55
                                                    ale proszę Pani, bo jest Pani już chyba starszą panią ,sądząc po odległości od wydarzeń grudniowych, czy nie warto mieć wyczucie, kiedy należałoby przestać?

                                                    naprawdę te wpisy i bardzo niskiej jakości uszczypliwość tylko samej Pani szkodzą, powodują zażenowanie i skojarzenia ze zwyczajną przekupą, a nie poważanym specjalistą.

                                                    ps' po co zmienia się nicki co miesiąc?
                                                  • 11.12.12, 13:13

                                                    szaman.ka napisała:

                                                    > Naprawdę jestem pod wrażeniem poziomu rozwoju niektórych tutaj osób na forum.
                                                    > Osiągnęły taki stan,że doskonale panują nad swoimi emocjami,wyzbyły się narcys
                                                    > tycznych potrzeb szacunku i uznania ,które Maslow uznał,że jedne z najważniejsz
                                                    > ych dla człowieka i umieścił w swojej piramidzie.
                                                    > Osiągnęły taki poziom empatii,że pozwalają agresorowi wyrazić gniewne emocje,be
                                                    > z atakowania go.
                                                    > Co więcej ,zrobiły to bez psychoterapii,tylko na podstawie obserwacji siebie.Na
                                                    > prawdę zazdroszczę takim osobom .

                                                    Ekchm....nie zazdrość, to przykra cecha, spalasz się sie przez coś, na co nie masz wpływu.

                                                    > Mnie natomiast, jak widać i jak słusznie zauważył To.niemożliwe, to się nie uda
                                                    > ło,chociaż jestem po psychoterapii,też starałam się rozwijać duchowo i kurczę p
                                                    > ieczone nici z tego.

                                                    Ja nie wiem, czy Ci się coś uda, czy nie. Natomiast dostrzegam i uznaję z szacunkiem, że jeszcze długa droga przed Tobą. Co, w zasadzie powinno cieszyć, bo chyba nie ma nic gorszego niż spocząć na laurach i eks-katedra pouczać świat o swojej wielkości.

                                                    > Takie osoby więc jak; Kim -ja -jestem,Lifeparadox,To.niemożliwe mogą więc służy
                                                    > ć tutaj jako mistrzowie-nauczyciele,a ja niestety,która stoję o wiele niżej, w
                                                    > tej hierarchii, uniosłam się zawiścią do czego niniejszym się przyznaję i skład
                                                    > am samokrytykę.

                                                    Nigdy nie twierdziłem, że jestem jakimkolwiek mistrzem, nie kryję, że nie miałem psychoterapii, nie studiowałem psychologii. Staram się wyrażac poglądy z jasnym, jednakże przesłaniem, że forum nie jest gabinetem terapeutycznym.

                                                    > Jednego tylko nie rozumiem Mistrzu To.niemożliwe ?
                                                    > Dałeś tutaj piękną lekcję Kropidle sztuki asertywności.
                                                    > Naprawdę podziwiam!

                                                    Dziękuję, staram się, choć często ludzie probują mnie wyprowadzić z równowagi ku swoim, czasem niejasnym dla mnie korzyściom.

                                                    > Nie rozumiem tylko jednego; dlaczego gdy nazwałam Cię z zawiści cymbałem,nie za
                                                    > stosowałeś technik prezentowanych Kropidle ? Zacząłeś natomiast pisać jak wróżk
                                                    > a układająca horoskopy na zamówienie,albo portrety numerologiczne- analizy na
                                                    > mój temat, gdzie wytykasz mi nieoswojony narcyzm,bronienie wizerunku i zarzucas
                                                    > z nawet kłamstwo,zresztą bezpodstawnie?

                                                    Chyba dlatego, że nie uważam siebie za cymbała, tak w gruncie rzeczy, wewnetrznie nie ma we mnie ani kszty podejrzenia, że jestem cymbałem, debilem, czy co tak, jeszcze wymyslisz.
                                                    Co oczytwiście, nie sytuuje mnie na przeciwnym biegunie - doskonałości, chociażby z tego prozaicznego powodu, że tam miejsce już jest zajęte ...;-)

                                                    > Może się mylę w swoich odczuciach,ale wydaje mi się ,że jest to forma kontratak
                                                    > u ?

                                                    Zgadzam się, to jest forma kontaktu. Cżesto na forum są dwie grupy ludzi, jedni oczekują wsparcia, pomocy, podniesienia na duchu. Są wrażliwi, empatycznie i zagubieni, coś im sięnie układa i chcieliby podzielić się swoimi wątpliwościami z innymi, anonimowymi ludźmi.
                                                    Druga grupa, to osoby, które czegoś w sobie nie akceptuja, natomiast całkowicie wypierają jakąkolwiek możliwość zblizenia sie do tego. Stad zwykle atakują innych, to, co w nich dominujące, dopatrują się, projektują siebie na innych. Czasem się blokuja, czasem wystarcza im powtórzenie doświadczenia przemocy, jakiego kiedyś doznali, by znaleźć ukojenie.
                                                    Staram sieodnajdywać zrozumienie i pogodne współodczuwanie, dla tych, którzy mają w sobie agresję, ale jej wyrażanie projektują na innych. Zakaładam, że na tym polega wyjątkowa pozycja tego forum, że w przeciwieństwie do innych i wykrzyczenie tematu i jego przemilczenie - bywa wymowne.
                                                    :-)
                                                    --
                                                    Prawda ma wartość tylko dla tych, którzy są w stanie ją pojąć.
                                                  • 11.12.12, 14:10
                                                    to.niemozliwe:

                                                    Zgadzam się, to jest forma kontaktu. Cżesto na forum są dwie grupy ludzi, jedni
                                                    > oczekują wsparcia, pomocy, podniesienia na duchu. Są wrażliwi, empatycznie i z
                                                    > agubieni, coś im sięnie układa i chcieliby podzielić się swoimi wątpliwościami
                                                    > z innymi, anonimowymi ludźmi.
                                                    > Druga grupa, to osoby, które czegoś w sobie nie akceptuja, natomiast całkowicie
                                                    > wypierają jakąkolwiek możliwość zblizenia sie do tego. Stad zwykle atakują inn
                                                    > ych, to, co w nich dominujące, dopatrują się, projektują siebie na innych. Czas
                                                    > em się blokuja, czasem wystarcza im powtórzenie doświadczenia przemocy, jakiego
                                                    > kiedyś doznali, by znaleźć ukojenie.
                                                    > Staram sieodnajdywać zrozumienie i pogodne współodczuwanie, dla tych, którzy ma
                                                    > ją w sobie agresję, ale jej wyrażanie projektują na innych. Zakaładam, że na ty
                                                    > m polega wyjątkowa pozycja tego forum, że w przeciwieństwie do innych i wykrzyc
                                                    > zenie tematu i jego przemilczenie - bywa wymowne.
                                                    > :-)


                                                    Tak z czystej ciekawosci, w jaki sposob dostrzegasz roznice? Przeciez kazdy czlowiek ma w sobie agresje, jak to ustalilismy. Te dwie grupy- wrazliwii i zagubienie vs nie akceptujacy czegos w sobie i agresywni- moga sie przenikac i zapewne przenikaja.
                                                    Z reguly kto jest wrazliwy i zagubiony, ten ma niskie poczucie wartosci i problem z samoakceptacja. Jak ktos ma zdrowa samoocene i jest pewien siebie, to nie ma problemu z akceptacja wlasnych bledow, negatywnych emocji, pomylek, slabostek, wad. Za to ktos kto ma niskie poczucie wartosci bedzie mial z tym wszystkim problem- co jest poniekad naturalne, to jest wlasnie istota niskiej samooceny, czyz nie tak?
                                                    Natomiast z domyslaniem sie, czy ktos ma cos i sie nie chce zblizyc, to pierwsza rzecz- jest to nieco ryzykowne, bo latwo sie mozna pomylic, a drugie-w takich przypadkach konstruktywne byloby napisac co konretnie, jaki problem, poprzec przykladem i podac propozycje rozwiazania. Samo powiedzenie komus 'nie akceptujesz wlasnej agresji' to pustoslowie.
                                                  • 11.12.12, 14:43
                                                    Słusznie zauważyłeś, że na pierwszy rzut oka tego nie widać. Myslę, ze przede wszystkim - przesadzone reakcje, nieproporcjonalne do przyczyny lub okoliczności. Po drugie - systematyczna narracja o tej samej wymowie, o tym samym przesłaniu. Tak, jakby każda przesłanka zmierza do okreslonego wniosku, który jest powtarzany lub sugerowany. Ten sam wniosek, mimo, że przesłanki różne - i gdyby kierowac się czystą logiką, to nie powinny prowadzić do tego samego wniosku. Tylko, że gdzieś tam po drodze, albo ukryty, albo "wspomagający" jest inny akcent.
                                                    Tak, jakby ktoś powiedział "Jestem samotny i nie mogę znaleźć sobie partnerki, bo jestem niski". Tylko, ze obiektywnie niski wzrost nie jest decydująca przeszkodą do tego, by znaleść jakąkolwiek, lub jakąś w ogóle partnerkę.
                                                    Przy osobie o stłumionej agresji widac to po komunikatach, zawierają zwykle element ocenny lub inny z którego wynika obniżenie godności odbiorcy komunikatu lub innej osoby.
                                                    Klasyczny przykład to Leda16, która potrafiła napisać 10 sensownych zdań, a na końcu dodać sformułowanie w rodzaju "zajdź na ziemię ze szczytów swojej głupoty, pannico" lub w podobnym wyrazie. Czyli poniżyła. W tym sensie, ten wywód poprzedzajacy to zdanie był tylko przykrywką, barwą ochronną głównego przesłania komunikatu "Ja mądra - Ty głupia".
                                                    Tacy ludzie używają innych w celu wymuszenia uznania swojej osoby, być moze żyjąc w sferze jakiegos faktycznego lub wyobrażonego deficytu.
                                                    Z tym, ze zwykle osoby agresywne, wiedzą o tym, ze mają problem z ofensywnością lub władczością (która daje zblizony efekt) i kryją się dość starannie. Pamiętam, że Leda16, jak ją kilka razy wycinałem za agresję, na pewien czas starała się pisac spokojniej, ale widocznie sprawiało jej to trudnosc, lub wydawało się za mało ekspresyjne i przekonywujące, bo w koncu wracala do pierwotnego stylu.
                                                    I wtedy zauważam często drugie zjawisko, chyba intuicyjne , ze inni członkowie społecznosci, kiedy wyczuja intuicyjnie, ze coś ktoś chowa głęboko, to natychmiast zaczynają kierowac takie komunikaty, które sprawia, ze skrywane emocje wyjdą na wierzch.
                                                    Nie wiem, na czym to polega - czy to jest chęć poznawcza, po stronie tych osób, czy to dociekliwosc, chęc interakcji emocji? Chyba to, tzn. - nasze emcjonalne, nierozumowe poznanie nadal jest decydujące dla wyrobienia w sobie nastawienia. Zakaładam, że to chyba to zjawisko. Ludzie mają dysonans poznawczo-emocjonalny i go drążą, aż sobie wyrobią stereotyp.
                                                    W tym sensie, biorąc pod uwagę Twoje doświadczenia, to musisz (i ja też, każdy) załozyć, że ludzie będa prowokowac Twoje (moje) słabe strony, czarne punkty emocjonalne, czy komunikacyjne w celu ustalenia swojej relacji do Ciebie (mnie).
                                                    Nie wydaje mi sie, żeby odbycie psychoterapii, czy szkoleń mogło trwale zmienić, przynajmniej po ostatnich doświadczeniach. Skłaniałbym sie do poglądu, że w stresie, a może wraz z wiekiem (uwaga, to nie złośliwośc, przemyslenie), w każdym razie - że się zapomina, wychodzi z wprawy, lub cokolwiek innego i do głosu dochodzą nadmiarowe lub deficytowe emocje. TO chyba najbardziej widać w wieku podeszłym, kiedy kontrola myslenia logicznego jest osłabiona i np. złośliwy, podejrzliwy dziadek staje się nieznośny, a zalękniona, depresyjna babcia zaczyna się nad sobą użalać, biadolić i praktycznie ciągle mówi tylko o sobie i swoich chorobach.
                                                    --
                                                    Prawda ma wartość tylko dla tych, którzy są w stanie ją pojąć.
                                                  • 11.12.12, 16:43
                                                    Coz, wchodzi na to, ze wiele osob na forach internetowych ma problemy z agresja, bo te fore czesto ociekaja jadem, ale tez w zyciu realynym. Ja nie wiem, ja to nazywam kompleksami, za nimi kryje sie pewnie strach i chec obrony przez atak albo dowartosciowania sie. To jest nagminne w urzedach, pewnych sklepach, kasach PKP- ze pani z okienka robi miny i ostentacyjnie poniza klientow, albo cos skomentuje, na zasadzie, zapytalem w kiosku na peronie dworca PKP czy moze maja bilety PKP (bio kiedys mieli) a facet do mmnie, zebym sie stuknal w czolo jesli nei wiem, ze bilety sie kupuje w kasie, a akurat wczesniej tam kupowalem, ale po co ten komentarz byl?

                                                    Jesli chodzi o uderzanie w cule pnkty to jest to dosc powszechna, ale skrajna i co tu nie mowic, dosc podla taktyka, ale bardzo skuteczna. Tym gorzej jest, gdy te slabe punkty obnaze komus w zaufaniu, a to zostaje potem wykorzystane przeciwko mnie. Tutaj na forum to zauwazylem, mialem tez tak w realu, np toksyczni exznajomi o ktorych tu wiele razy pisaem, wypytywali mnie o problemy emocjonalne, a potem uzyli argumentu w dyskusji, gdy nie mieli innych, ze ja przeciez jestem znerwicowany wiec sie myle. Tutaj tez na przyklad wmawiano mi nienawisc do matki, bo zwierzylem sie z pewnych wydarzen, zali i pretensji- nie napisalem ze nienawidze, wrecz odwrotnie, podkreslalem ze konflikt we mnie jest.

                                                    Takie 'slabe punkty' moga nawet obnazone zaskzodzic w prozaicznych sprawach, na przyklad ja zawsze mialem oszczednosci i sie tym chwalilem na lewo i prawo, chyba zeby sie dowartosciowac, a potem co tydzien ktos pukal o pozyczke.
                                                  • 11.12.12, 15:44
                                                    Rozumiem Mistrzu !

                                                    Ty, jako mistrz; masz prawo kontratakować i używać agresji,bo jesteś mistrzem i dlaczego ktoś Cię ma negatywnie oceniać i zarzucać rzeczy z którymi się nie zgadzasz ? To jest dla mnie jasne.
                                                    Teraz już jasne jest też dla mnie,że ja powinnam przyjąć spokojnie i okazać empatię, gdy spotykam się z negatywnymi ocenami jak to,że jestem narcyzem,arogancka,mam empatię tylko za pieniądze,niedojrzała emocjonalnie,niekompetentna, mimo,że się z nimi nie zgadzam,bo nie jestem tak opanowana jak Ty Mistrzu i mam potrzebę obrony.Muszę nauczyć się to przezwyciężyć.

                                                    Wiem już wszystko, co chciałam wiedzieć i kończę,bo widzę,że Sachar przychodzi Ci w sukurs i woła do mnie jak ten Kmicic : " Kończ aśćka,wstydu oszczędź."
                                                  • 11.12.12, 15:47
                                                    Rozumiem Mistrzu !

                                                    Ty, jako mistrz; masz prawo kontratakować i używać agresji,bo jesteś mistrzem i dlaczego ktoś Cię ma negatywnie oceniać i zarzucać rzeczy z którymi się nie zgadzasz ? To jest dla mnie jasne.
                                                    Teraz już jasne jest też dla mnie,że ja powinnam przyjąć spokojnie i okazać empatię, gdy spotykam się z negatywnymi ocenami jak to,że jestem narcyzem,arogancka,mam empatię tylko za pieniądze,niedojrzała emocjonalnie,niekompetentna, wychodzi ze mnie szambo, mimo,że się z nimi nie zgadzam,bo nie jestem tak opanowana jak Ty Mistrzu i mam potrzebę obrony.Muszę nauczyć się to przezwyciężyć.

                                                    Wiem już wszystko, co chciałam wiedzieć i kończę,bo widzę,że Sachar przychodzi Ci w sukurs i woła do mnie jak ten Kmicic : " Kończ aśćka,wstydu oszczędź."
                                                  • 11.12.12, 15:53
                                                    szaman.ka napisała:

                                                    > Rozumiem Mistrzu !
                                                    >
                                                    > Ty, jako mistrz; masz prawo kontratakować ...

                                                    A czyż nie bronisz sie skutecznie? Jak oceniasz swoją obronę? Jako dobrą, skuteczną?
                                                    --
                                                    Prawda ma wartość tylko dla tych, którzy są w stanie ją pojąć.
                                                  • 11.12.12, 16:58
                                                    Mysle, ze bardzo niedocniany aspekt ludzkiej natury tutaj na forum to temperament. Ludzie maja rozne temperamenty- a temperament to kwestia biologii a nie psychologii. Wyroznia sie ogolnie sangwinikow, flegmatykow, cholerykow i melancholikow i oczywiscie typy mieszane. Jak dobrze pamietam to jest kwestia nauronowej szybkosci powstawania i wygaszania reakcji. Rozne osoby maja rozne temperamenty i rozne sa tego efekty, ja sam jestem czesciowo cholerykiem a czesciowo melancholikiem i czasami mam tzw goraca krew, ale taka moja natura, nie wuazam ze choleryk jest gorszy niz flegmatyk i vice versa, po prostu sa to inni ludzie i dobrze, bo swiat bylby nudny z jednym typem.
                                                  • 13.12.12, 11:16
                                                    Nie miałam zamiaru wracać już do tej dyskusji,ale ponieważ pytasz wypada mi odpowiedzieć.
                                                    Moją obronę uważam za połowiczny sukces.
                                                    Sądząc po Twojej reakcji,coś do Ciebie dotarło.
                                                    Gdyby dotarło w pełni,to byś mnie przeprosił.
                                                    Ja jestem realistką i nie oczekuję tego,że w ciągu doby nastąpi cud przemiany charakterologicznej.
                                                    Taki cud może nastąpić tylko w wyniku ciężkiej i długiej pracy nad sobą.
                                                    Przepraszam,że zachowywałam się dość brutalnie wobec Ciebie,lecz niejako sam się o to prosiłeś.
                                                    Poza tym, w takiej formie pisemnej jaka tutaj tylko jest dostępna są bardzo ograniczone możliwości oddziaływania.
                                                    Na tym polega głęboka psychoterapia,że konfrontuje się pacjenta z wypartymi aspektami jego osobowości.
                                                  • 13.12.12, 11:43
                                                    Zmiataj z tego forum! Dosyc juz tych durnych dyskusji z toba, gdzie uzywasz innych jak papieru toaletowego, aby wytrzec sobie innymi swoje zaburzone ego.

                                                    Nikt nie powinien rozmawiac z osoba, ktora klamie, manipuluje i oszukuje. Podajac sie za kogos kim nie jest i wierzac, ze czytajacy beda tak naiwni jak ona sama, aby uwierzyc w te chore bzdury.

                                                    Naklamalas oszukalas wiec... WON stad, oszutko! Szkoda czasu dla klamcy i oszusta!
                                                    --------------------------
                                                    "kalistera 29.07.12, 19:32Odpowiedz
                                                    Postanowiłam ujawnić,że założyłam drugiego nicka-"eirene-the-best",by oszczędzić sobie ataków na siebie jako kalisterę.
                                                    Ujawniam też na swoim profilu swoje kwalifikacje.
                                                    Rozumiem,że jeśli ktoś będzie chciał mnie krytykować i zarzucać, że bzdury piszę, ujawni też swoje w tym temacie. "

                                                  • 13.12.12, 13:09
                                                    Przykro mi bardzo Witch, że tak bardzo cierpisz z mojego powodu,lecz nie potrafię Ci pomóc.
                                                    Moje kwalifikacje nie są wystarczające,by pomagać takim jak Ty.Poza tym, jest to niemożliwe na forum,bo tutaj się nie leczy.Musisz poszukać u siebie lekarza.W Szwecji macie bardzo dobrą opiekę medyczną i psychologiczną.
                                                    Ja jedynie mogę wyrazić Ci moje szczere i głębokie współczucie.
                                                  • 13.12.12, 13:38
                                                    szaman.ka napisała:

                                                    > Przykro mi bardzo Witch, że tak bardzo cierpisz z mojego powodu,lecz nie potraf
                                                    > ię Ci pomóc.
                                                    > Moje kwalifikacje nie są wystarczające,by pomagać takim jak Ty.Poza tym, jest t
                                                    > o niemożliwe na forum,bo tutaj się nie leczy.Musisz poszukać u siebie lekarza.W
                                                    > Szwecji macie bardzo dobrą opiekę medyczną i psychologiczną.
                                                    > Ja jedynie mogę wyrazić Ci moje szczere i głębokie współczucie.



                                                    Tak dziekuje ci za rade. Bede w potrzebie to napewno takiego znajde. Wszak mam duzo na ogol zyczliwych mi przyjaciol.

                                                    Z kolei jezeli chodzi o twoje kompetencje, to tylko kompletny duren moglby w nie na slepo uwierzyc.
                                                  • 09.12.12, 23:25
                                                    to.niemozliwe napisał:


                                                    > Zreszta, osobiscie podziwiam Twoje humanistyczno - chrzescijanskie podejscie, z
                                                    > godne z nakazem i potrzeba milosierdzia. Uwazam je za sluszne i skuteczne.

                                                    Miło mi :)

                                                    Co do istoty Twojego sporu z Szamanką trudno mi się połapać, prawdę mówiąc.

                                                    Co do Witch to nie przeszkadzała mi na tym forum, dopóki nie zaczęła mnie atakować osobiście.
                                                    --
                                                    inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                                                    monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                                                  • 10.12.12, 09:06
                                                    mona.blue napisała:

                                                    > Co do istoty Twojego sporu z Szamanką trudno mi się połapać, prawdę mówiąc.

                                                    Istota sporu sprowadza sie do tego, że Szmanka twierdzi, że odbyła długtrwałą i wszechstronną psychoterapię, która nie zaowocowała zaobserwowaniem u niej cech narcystycznych, natomiast ja te cechy dostrzegam: w chęci zdobycia aplauzu i uznania na forum, w podważaniu opini innych w arogancji i ofensywny sposób, w zmienianiu nicków (to też jest charakterystyczne - narcyz wypiera to w sobie, więc wydaje mu się, że jak "dziś zacznie od nowa", to juz będzie kimś innym, a przynajmniej tego swojego niemiłego wobec innych "ja" nie będzie widział), wreszcie w słabej zdolności w znoszeniu krytyki. Nawet post poniżej pisze Ona, że w cztery oczy wzruszyłaby ramionami, ale w publicznie nie może tego znieść. nie może bo czego broni - swojego wyobrażenia o tym, jakie wrażenie robi na pozostałych. Gdyby faktycznie miała swój narcyzm zagospodarowany, gdyby znalazła dla niego odpowiednie miejsce w swojej głowie, takie miejsce, w którym czyje się on bezpieczny, w którym przestanie on opanowywać jej emocje, to czy to w cztery oczy, czy publicznie, nie uważałaby odmiennej opini za przejaw agresji.
                                                    W czym problem? W tym, że moje zdanie jest odmienne, czy w tym, że śmiem w ogóle mieć inną opinię i ją formułować?
                                                    Szamanka całkowicie odrzuca okoliczności przemawiające za myśleniem narcystycznym i ja to rozumiem, bo utożsamia swoje poczucie wartosci z wizerunkiem, który kreuje.
                                                    Dopóki nie zastapi Ona narcyzmu samoakceptacją swojej niedoskonałości i nie odczuje ulgi ze zblizenia się do innych w tejże ułomności, tych, którzy nie są doskonali również, to cały ten młyn będzie się powtarzał. Bo to jest dojście do ściany, ściany wiedzy o sobie.
                                                    A tak, nota bene - to zabawny, w tym wszystkim, wydaje mi sie spór w którym uczestniczą Witch i Szamanka, bo oba nicki są takie...wiedźmowate ;-).
                                                    Czyli mamy tu wojnę dwóch czarownic, obu biegłych w magii i oczarowywaniu gawiedzi.
                                                    Mój nick, jego geneza jest nieco odmienna.
                                                    To, jest poczatk wyrażenia, które zwykle towarzyszy osobie, która dowiaduje się, że oto coś, o czym była przeświadczona jest w istocie czymś inny, Co taka osoba mówi? W pierwszym momencie.."To niemożliwe!". A wiec - otwarcie na prawdę i szacunek dla rozumienia spraw, które zwykle są bardziej złozone niż nasze najwytrwalsze stereotypy nam mówiły przez całą naszą wieczność. Dlatego na końcu musi pojawić się sygnaturka, że....
                                                    --
                                                    Prawda ma wartość tylko dla tych, którzy są w stanie ją pojąć.
                                                  • 10.12.12, 10:15
                                                    to.niemozliwe napisał:

                                                    > mona.blue napisała:
                                                    >
                                                    > > Co do istoty Twojego sporu z Szamanką trudno mi się połapać, prawdę mówią
                                                    > c.
                                                    >
                                                    > Istota sporu sprowadza sie do tego, że Szmanka twierdzi, że odbyła długtrwałą i
                                                    > wszechstronną psychoterapię, która nie zaowocowała zaobserwowaniem u niej cech
                                                    > narcystycznych, natomiast ja te cechy dostrzegam: w chęci zdobycia aplauzu i u
                                                    > znania na forum, w podważaniu opini innych w arogancji i ofensywny sposób, w zm
                                                    > ienianiu nicków (to też jest charakterystyczne - narcyz wypiera to w sobie, wię
                                                    > c wydaje mu się, że jak "dziś zacznie od nowa", to juz będzie kimś innym, a prz
                                                    > ynajmniej tego swojego niemiłego wobec innych "ja" nie będzie widział), wreszci
                                                    > e w słabej zdolności w znoszeniu krytyki. Nawet post poniżej pisze Ona, że w cz
                                                    > tery oczy wzruszyłaby ramionami, ale w publicznie nie może tego znieść. nie moż
                                                    > e bo czego broni - swojego wyobrażenia o tym, jakie wrażenie robi na pozostałyc
                                                    > h. Gdyby faktycznie miała swój narcyzm zagospodarowany, gdyby znalazła dla nieg
                                                    > o odpowiednie miejsce w swojej głowie, takie miejsce, w którym czyje się on bez
                                                    > pieczny, w którym przestanie on opanowywać jej emocje, to czy to w cztery oczy,
                                                    > czy publicznie, nie uważałaby odmiennej opini za przejaw agresji.
                                                    > W czym problem? W tym, że moje zdanie jest odmienne, czy w tym, że śmiem w ogól
                                                    > e mieć inną opinię i ją formułować?
                                                    > Szamanka całkowicie odrzuca okoliczności przemawiające za myśleniem narcystyczn
                                                    > ym i ja to rozumiem, bo utożsamia swoje poczucie wartosci z wizerunkiem, który
                                                    > kreuje.
                                                    > Dopóki nie zastapi Ona narcyzmu samoakceptacją swojej niedoskonałości i nie odc
                                                    > zuje ulgi ze zblizenia się do innych w tejże ułomności, tych, którzy nie są dos
                                                    > konali również, to cały ten młyn będzie się powtarzał. Bo to jest dojście do śc
                                                    > iany, ściany wiedzy o sobie.
                                                    > A tak, nota bene - to zabawny, w tym wszystkim, wydaje mi sie spór w którym uc
                                                    > zestniczą Witch i Szamanka, bo oba nicki są takie...wiedźmowate ;-).
                                                    > Czyli mamy tu wojnę dwóch czarownic, obu biegłych w magii i oczarowywaniu gawie
                                                    > dzi.
                                                    > Mój nick, jego geneza jest nieco odmienna.
                                                    > To, jest poczatk wyrażenia, które zwykle towarzyszy osobie, która dowiaduje się
                                                    > , że oto coś, o czym była przeświadczona jest w istocie czymś inny, Co taka oso
                                                    > ba mówi? W pierwszym momencie.."To niemożliwe!". A wiec - otwarcie na prawdę i
                                                    > szacunek dla rozumienia spraw, które zwykle są bardziej złozone niż nasze najwy
                                                    > trwalsze stereotypy nam mówiły przez całą naszą wieczność. Dlatego na końcu mus
                                                    > i pojawić się sygnaturka, że....


                                                    Nie domorosły terapeuto!
                                                    Nie dlatego założyłam inne nicki,by ukryć swoje narcystyczne cechy.Założyłam je dlatego,że widziałam ,że jesteście bandą psychopatycznych lub głęboko zaburzonych jednostek,która okopała się tutaj i leczy swoje kompleksy i podbudowuje swoje poczucie wartości projektując swoje kompleksy na ofiary,które zdecydowały się tutaj szukać pomocy.
                                                    Takie niestworzone rzeczy,jakie przypisywał Life ,Renka i paru innych Kropidle wymagały stworzenia pewnej równowagi.
                                                    Tak było zresztą wcześniej z wielu mniej odpornymi i świadomymi osobami,które tutaj zdecydowały się szukać pomocy.Zostały wdeptane w ziemię przy całkowicie biernej postawie moderatora To.niemożliwe. Przez te miesiące mojej bytności na forum To.niemożliwe wkraczał tylko,by mnie dawać przykazania i wskazywać braki i pokazywać się w pozie Katona oraz bronić innych agresorów przede mną.
                                                    Tak, mogę się wydawać podobna do Witch,bo pokazałam Wam jakie metody stosujecie.
                                                    Jak Ty To.niemożliwe zarzucasz mi narcyzm,arogancję to to jest tylko Twoja opinia i nie ma w niej agresji.Natomiast gdy ja napiszę,że jesteś domorosłym terapeutą i cymbałem,to to jest bardzo agresywne.Tak samo z Witch,gdy ona mi zarzuca,że wychodzi ze mnie szambo,bo okazuję współczucie kobiecie,która straciła kontakt z córką,to to jest OK. Ja natomiast nie jestem OK,bo nie okazuję jej empatii,a powinnam jako terapeuta.
                                                    Kończę wiec,bo z kim przestajesz takim się stajesz.
                                                    Tak mi się ułożyła sytuacja życiowa,że nie jestem teraz czynna zawodowo.Myślałam więc,że wykorzystam swoją wiedzę,by pomóc tutaj komuś. Niestety, klimat tego forum,ciągłe dowalanie sobie,projektowanie swoich nieprzerobionych kompleksów na innych ,przy aktywnej obronie tego stanu przez byłego moderatora nie sprzyja temu.


                                                  • 10.12.12, 11:42
                                                    Szamanko,
                                                    ja mam takie same spostrzezenia jak Ty na temat to.niemozliwe:
                                                    "-ciagle przyjmowanie postawy wyzszosciowej
                                                    -udzielanie pouczen
                                                    -traktowanie ludzi protekcjonalnie"

                                                    Twoje posty szamanko, sa bardzo madre, zawsze czytam je z wielkim zainteresowaniem, moim zdaniem potrafisz pomoc szukajacym tutaj porady ludziom. Bylaby to wielka szkoda, gdybys opuscila to forum!!!
                                                    Zostan..
                                                  • 10.12.12, 13:06
                                                    Nie domorosły terapeuto!
                                                    Nie dlatego założyłam inne nicki,by ukryć swoje narcystyczne cechy.Założyłam je dlatego,że widziałam ,że jesteście bandą psychopatycznych lub głęboko zaburzonych jednostek,która okopała się tutaj i leczy swoje kompleksy i podbudowuje swoje poczucie wartości projektując swoje kompleksy na ofiary,które zdecydowały się tutaj szukać pomocy.


                                                    Szkoda, ze nie zauwazasz i tak lekko dyskredytujesz porady, czy chocby zwykla wymiane zdan i pomoc jaka ' ta banad psychopatycznych i gleboko zaburzonych' ludzi udzielila tysiacom pytajacych.

                                                    Tu na forum, nikt ani siebie nie leczy:=) Ani jeszcze nikogo nie wyleczyl. Zobacz co jest napisane o formie forum, jaka naprawde pelni funkcje.
                                                    Poza tym, jak zwykle, ile by ci nie napisal, to i tak nie zauwazysz i nie przyznasz racji tam, gdzie ona powinna byla byc przyznana.Ze strachu i zawisci!

                                                    Niskie poczucie wartosci- to masz Ty 'szaman.ko'! Wszystkie twoje wpisy jak jeden o tym swiadcza.

                                                    > Takie niestworzone rzeczy,jakie przypisywał Life ,Renka i paru innych Kropidle
                                                    > wymagały stworzenia pewnej równowagi.


                                                    Ale czy 'kropidlo5', sam sie swietnie nie obronil? Czy twoje sztuczne i agresywne miejscami az zanadto, tworzenie rownowagi bylo mu potrzebne? (Zwlaszcza tam gdzie go strofowalas jak malego chlopca, jego matka robi to podobnie.) Napewno nie! Ba, nawet szkodliwe.
                                                    Zycie jest jak dzungla i sam w niej musisz sobie radzic, inaczej pomoc innych zrobi z ciebie nieudacznika, a wtedy wystraczy zwykly 'powiew wiatru', najmniejsze frustracje, i padasz pod naporem.

                                                    Natomiast ta chec niesienia pomocy innym, za wszelka cene i wbrew rozsadkowi, mowi cos wiecej o tobie i twoich problemach. Tak latwo z tymi poprzebujacymi pomocy sie identyfikujesz i projektujesz siebie- ze zapominasz o tym, ze kazdy czlowiek jest indywidualna i niepowtarzalna jednostka. I kieruje sie wlasnym zyciowym torem. Ingerencja w cudze zycie, takich pseudo-terapeutow, twojego pokroju moze doprowadzic do wielkich tragedii, w przyszlosci.

                                                    To,co tutaj obserwuję to wszyscy kompensujecie (mówię o tej garstce:Ty,Life,Leda,Witch ) swoje niskie poczucie własnej wartości w różny sposób,zamiast się przyznać do własnych uczuć i potrzeb. To jest bardzo neurotyczna i destrukcyjna postawa.

                                                    A skad ty to wiesz, ze mamy niskie poczucie wlasnej wartosci? Czy np. osoba ktora swietnie realizuje sie zawodowo, ma szczesliwy dom, fajne dzieci, pisze i publikuje ksiazki- kupowane na calym swiecie, 'powinna' miec poczucie nieskiej wartosci? Bo ty tak ja postrzegasz, z twojej perspektywy?

                                                    Czesciowo to poczucie wysokiej wartosci 'szaman.ko', jest dziedziczone, po rodzicach, a jezeli ci, dali dobre podstawy to raczej rzadko taka osoba boryka sie z niskim poczuciem wartosci. A nawet, gdyby nie dali tego rodzice to, wiedz ze wysokie poczucie wlasnej wartosci podobnie- jak poczucie sprawiedliwosci i empatii- jest wrodzone ludziom. Mamy to w spadku od matki natury. Czytaj wiecej na temat.


                                                    W latach przełomu ustrojowego brałam aktywny udział w tych przemianach.Byłam przewodniczącą jednej z sekcji krajowych Solidarności.Reprezentowałam ok.20 tys ludzi,którzy mnie wybrali.Nawiasem mówiąc wybrali mnie prawie sami mężczyźni.
                                                    .Przeprowadziłam wtedy, w obronie tych,ludzi taką akcję,w powodzenie której nikt nie wierzył i nie dawał najmniejszych szans jej powodzenia.Sama ,stojąc na czele tej grupy ludzi przeciwstawiałam się federacjom liczącym 100 tys ludzi i wygrałam.


                                                    Tak wielu dzis bezdomnych, bezrobotnych, biednych emerytow, biednych rencistow, ludzi bez szans na przyszlosc, emigrantow do krajow, gdzie nie sa nikomu potrzebni itp. za te akacje tej durnej Solidarnosci z Walesa na czele, ci pewnie dzis dziekuje, rownie durna dzialaczko! Pewnie sie tak w tej polityce realizowalas jak tu na forum...

                                                    *Ja tez sie pochwale! Znam H-C! Osobiscie z nia rozmawiam przez Skype, od czasu do czasu, fajna babka...:=)*

                                                    Zdobyłam praktycznie najwyższe kwalifikacje menedżerskie,mam dyplom MBA oraz liczące się międzynarodowe kwalifikacje ACCA z finansów.
                                                    Wszystko to zdobyłam sama,bez niczyjej pomocy i dlatego śmieszą mnie takie zarzuty jakie stawia mi Witch o braku dojrzałości,czy nie panowania nad emocjami.


                                                    O rety! O rety! Wielce to imponujace....No ale z tego wynika ze te studia Psychologiczne i terapeutyczne to jakos nie mieszcza sie czasowo w twoim CV...Pewnie je sobie wymyslilas, z polotem zreszta.

                                                    I to tez jest to NARCYSTYCZNE! No bo do diaska, po co o sobie pisac takie rzeczy, gdzie zwykly internauta tego nie sprawdzi. Po co az tak bardzo identyfikowac sie ze swoja ksywka anonimowa na forum, ktora automatcznie robi, ze jestesmy wszyscy sobie rowni.I to jest fajne, a nawet potrzebne!
                                                    Ja rozumiem ze ci odbija dlatego to piszesz, ze musisz sobie odreagowac zlosc, ale napisze ci jedno, to co powiedzial Zygmunt Freud: "Czym mniesze ego, tym wieksza projekcja."

                                                    Ludzie ktorzy naprawde sa kims znaczacym dla ludzkosci, sa BARDZO SKROMNI.To jest prawda standartowa i regula. Wielcy ludzie nie potrzebuja widowni i oklaskow. Oni po prostu sa wielcy!

                                                    Byłam na zjeżdzie kiedy sp.Lech Kaczyński startował do wyborów na Przewodniczącego Solidarności i przegrał z Wałęsą.

                                                    Obaj powinni byli przegrac! Ani jeden ani drugi, nigdy, ale to nigdy nie nadwal sie do wladzy! A doszli az tak daleko i tyle problemow stworzyli Polsce!
                                                    A co ty robilas tam na tym zjezdzie? Herbatke serwowalas?

                                                    Co bys ty 'szaman.ko', nie robila i kim nie byla i co nie robila TO....i tak do piet nie siegasz mojej cudownej i wspanialej, madrej mamie!..:=) Dlatego nie przegonisz mnie. Nigdy!


                                                  • 10.12.12, 16:56
                                                    Nie bede wnikal w te spory tutaj i jeszcze dolaczal sie do zamieszania, ale mam jedna uwage. Zgadzam sie z opinia, ze zasadniczo kazdy powinien przedstawiac wlasne poglady i nie potrzebuje 'adwokata', jednak to forum jest specyficzne, bo chodzi o potencjalnie zaburzone jednostki, ktore tu przychodza. Jak ktos kogos obrazi na forum 'gotowanie' albo 'emigracja' to najwyzej ktos sie zdenerwuje, ale jak przyjdzie ktos w depresji wyzalic sie a zostanie powiedzmy oskarzony i obwiniony, to moze dolozyc sobie cegle na plecy i zlapac za sznur, w najskrajniejszym przypadku, a w mniej skrajnym- pogorszy sie takiej osobie stan umyslu.

                                                    To nie jest kwestia lamania prawa, bo jak sie nie lamie nietykiety to mozna napisac wszystko, to kwestia pewnego wyczucia i odpowiedzialnosci za wlasne slowa, empatii. Ktos po drugiej stronie monitora to jest czlowiek, wiec nalezy nie tylko ladnie okraglo mowiac o nie-sianiu agresji i wspolodczuwania z ludzmi, ale stosowac te madrosci w praktyce np tutaj na forum. Szczegolnie, gdy to uzytkownik nowy, ktorego nikt nie zna.

                                                    Nigdy nie bedzie idealnie, ale mozna sie starac przynajmniej. Nie trzeba przejmowac sterow za kogos, ale dobrze jest dac znak, ze ktos rozumie, ze ktos ma inne zdanie albo ze podziela rozterki piszacego, szczegolnie istotne jest to gdy zdarzy sie sytuacja jakiegos osaczenia, gdy np troje forumowiczow jedzie po takim nowym uczestniku i nie ma przeciwwagi, wiec wyglada to na 'obiektywny osad' a nie zwyczajne opinie kilku osob.

                                                    Nie wiem, sadze ze jednak znakomita czesc forumowiczow wykazuje taka postawe, ale czasem zdarzaja sie sytuacje dosc specyficzne i niezgodne z tymi 'wytycznymi'.
                                                  • 11.12.12, 09:23
                                                    Wiem Witch,że wszystkiemu co piszesz, przyświeca tylko jeden cel;pozbawić mnie ludzkich ułomności i zrobić ze mnie profesjonalnego terapeutę.Cel bardzo chwalebny,lecz niewykonalny.
                                                    Po pierwsze nie nauczysz starego psa szczekać,a po drugie nie mogę Twoich postów czytać,bo co jaki otworzę,to mi piana z niego spływa przez monitor i klawiaturę zalewa.Wtedy mi się robią te błędy interpunkcyjne,które Cię tak drażnią. Wybacz więc ,że tak mało korzystam z Twoich cennych rad.
                                                  • 11.12.12, 12:12

                                                    Wiem Witch,że wszystkiemu co piszesz, przyświeca tylko jeden cel;pozbawić mnie
                                                    > ludzkich ułomności i zrobić ze mnie profesjonalnego terapeutę.Cel bardzo chwale
                                                    > bny,lecz niewykonalny.



                                                    Hmm? W twoim wypadku nic nie jest juz wykonalne! Ty sie juz poddalas. Ty jestes czlowiek stracony, Stracony na samym starcie. Wiesz o czym pisze?!
                                                  • 11.12.12, 10:37
                                                    Może faktycznie poniosły mnie emocje i nie doceniłam ogromu Waszej pomocy?
                                                    Mieliście tutaj mnóstwo wspaniałych rodzajów interwencji terapeutyucznej,i różne metody jak rozwydrzone,roszczeniowe ofiary przywołać do porządku i ustawić do pionu oraz pokazać ludziom tutaj piszącym z prośbą o pomoc; jak są mali , głupi i źli.
                                                    To było możliwe dzięki opiece wspaniałego moderatora,który stanowi wzór cnót wszelakich jako prawdziwy Katon tego forum.
                                                    Najznakomitszym przykładem tego jest terapia jaką przeprowadzono na margaritce 85, nadwrażliwej schizofreniczce w depresji,po dwóch próbach samobójczych,która niestety miała tak płytkie marzenia i czytała tak mało ambitną literaturę jak Cosmopolitan i co więcej; marzyła, by tam zostać redaktorką. Na szczęście usiłowaliście wybić jej to z głowy.
                                                    Inny przykład wspaniałej terapii zawiera wątek -nienawiść do matki-zrozpaczona kasia77,
                                                    jeszcze inny gdzie wiele osób się bardzo angażowało - jestem uzależniona od matki -nikitaa83,a już prawdziwy pokaz profesjonalizmu i empatii dała Witch pod nickiem w.0 w wątku; Problem z mamą-proszę przeczytajcie i pomóżcie-lewenstein


                                                  • 09.12.12, 21:19
                                                    A co bys mona chciala aby co, kazdy po kolei wystawil tutaj swoj zad i poddal sie waszemu kopaniu?
                                                    Przeciez, to co wy robicie wedlug waszej normy, to macie na to taryfe ulgowa? Natomiast ktos kto sam zaczyna sie bronic, to agresor, chory psychicznie, cymbal, ma spier..dalac w sina dal i sie odpier..dolic. Wsze inwektywy maja wartosc zlotego jaja, natomiast adwersiarz ma wlozyc glowe w piasek, skulic ogon po sobie i przyznac sie do swoich wielkich 'bledow' i win.

                                                    Kobieta pod nickiem 'szamanka' wciska ludzi w swoj model swiata, ktory nie wszystkim pasuje.
                                                    Do tego wmawia im poczucie winy. Oprocz tego dla zamkniecia ludziom ust, powiada o sobie ze jest terapeuta, po studiach psychologicznych itp. rece opadaja jak sie to czyta...

                                                  • 09.12.12, 23:33
                                                    l.witch.l napisała:

                                                    > A co bys mona chciala aby co, kazdy po kolei wystawil tutaj swoj zad i poddal
                                                    > sie waszemu kopaniu?

                                                    Ja z reguły nie kopie niewinnych. co do winnych to niepotrzebnie często stosuje agresję zamiast asertywności, ale uczę się, m.in. na Tobie :)

                                                    > Przeciez, to co wy robicie wedlug waszej normy, to macie na to taryfe ulgowa?

                                                    Nie, dlaczego? Każdy ma na tym forum takie same prawa.

                                                    Natomiast ktos kto sam zaczyna sie bronic, to agresor, chory psychicznie, cymbal
                                                    > , ma spier..dalac w sina dal i sie odpier..dolic.

                                                    To Ty raczej atakujesz, a ja się bronię, czasem niecenzuralnie. Ale po ostatniej, piątkowej sesji psychoterapii grupowej postanowiłam zacząć konsekwentnie stosować obronę asertywną :)

                                                    Wsze inwektywy maja wartosc zlotego jaja, natomiast adwersiarz ma wlozyc glowe w piasek, skulic ogon po sobie i przyznac sie do swoich wielkich 'bledow' i win.

                                                    To chyba nie o sobie piszesz? :)
                                                    >
                                                    > Kobieta pod nickiem 'szamanka' wciska ludzi w swoj model swiata, ktory nie wszy
                                                    > stkim pasuje.

                                                    Moim zdaniem obiektywnie ocenia rzeczywistość.

                                                    > Do tego wmawia im poczucie winy. Oprocz tego dla zamkniecia ludziom ust, powiad
                                                    > a o sobie ze jest terapeuta, po studiach psychologicznych itp. rece opadaja jak
                                                    > sie to czyta...

                                                    Mi bardzo dobrze czyta się jej posty, uważam je za merytoryczne i pomocne dla innych, m.in. dla mnie.


                                                    --
                                                    inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                                                    monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                                                  • 09.12.12, 19:48
                                                    Nie wiem czy jestem w stanie zebrac ten kompletny chaos w jakis porzadek, ale sprobuje.

                                                    1. Nie jestem osoba spod nicka "no.niewierze". Naprawde nia nie jestem. Czasami uzywam innych nickow, w sumie b. rzadko. Piszac z tego komputera pisze jako rt.4 ale to wszyscy wiedza. O co wam poszlo z 'noniewierze' tego nie wiem, bo nie czytalam.

                                                    2. Nie jestem tez psychologiem klinicznym. To byl tylko glupi zart do ciebie, sorry! Pisalas wtedy pod inna ksywka. I tak strasznie sie "rzucalas" ze mialam ochote ci zagrac na nosku, co tez zrobilam. Dosc niefortunnie, ale w koncu wyjasnilam ci ten zart, dosc szybko. Nie wiem dlaczego zapominasz o tym.

                                                    3. Lubie pisac. Pisanie lezy mi blizej niz jakiekolwiek inne zajecie. Pisanie na forum jest dla mnie o tyle wazkim aspektem, ze sklania mnie ku mowie, kwiecistej i ojczystej z ktora ni jak nie mam kontaktu na codzien. Byczki- to prawda, sadze jak kukurydze na grzatce, nie mam polskiego korektora, ale go zainstaluje.

                                                    4. W komunikacji z toba widze mnostwo bledow. Takich generalnych bledow. Bledy te swiadcza o niskim stopniu komunikowania sie nie tyle z otoczeniem, co ze swoimi wlasnymi - uczuciami. Te blokady widac po tym jak mocno i agresywnie reagujesz, gdy adwersiarz zajadle broni swojego zdania i swojej pozycji. Zaraz wyciagasz maczuge. A przeciez po osobie profesjonalnej oczekuje sie czegos wiecej, niz po zwyklym zjadaczu chleba, takim jak ja. Osoba taka ma wiekszy wglad w tajniki mentalnosci drugiej istoty, w jego uczucia przezycia i rozne stany umyslu. Jest zawsze krok, dwa do przodu.Terapeuta nie projektuje swoich uczuc na innych, jeszcze mniej odreagowuje swoje frustracje na innych.

                                                    Tak calkiem generalnie uwazam, czy to w zawodzie psychologa-terapeuty, czy innym zawodzie, gdzie sie pracuje z ludzmi, trzeba dobrze wiedziec kim sie jest. Kim sie jest samemu.
                                                    Poznac siebie od podszewki. Zaakceptowac ta prawde o sobie. Wtedy byc moze twoj wewnetrzny krajobraz nie bedzie ci takim obcym, a integracja agresji jaka masz w sobie bedzie naturalna. Problem ludzi twojego pokroju, WYBITNIE NARCYSTYCZNYCH, jest taki ze maja jakies okreslone wyobrazenia o sobie i swojej postaci, najczesciej idealistyczne. A w sytuacjach podbramkowych- to wyobrazenie pada jak domek z kart i Wylania sie naga prawda...Nie zawsze przyjemna.







                                                  • 09.12.12, 20:18
                                                    Daruj sobie Witch .Naprawdę nie mam ochoty dyskutować z Tobą,bo przeinaczasz fakty i wykręcasz kota ogonem.Twoje opinie na mój temat mnie nie interesują. Ani Ty się nie zgłosisz do mnie na terapię,ani ja do Ciebie więc nie rozumiem dlaczego tak usilnie chcesz mi udowodnić brak kompetencji i niedojrzałość emocjonalną ?
                                                    Chcesz się w ten sposób sama poczuć lepiej ? Tylko ,że w ten sposób poprawione samopoczucie szybko mija i pozostaje kac,który wymaga klina.
                                                  • 09.12.12, 21:25
                                                    szaman.ka napisała:

                                                    > Daruj sobie Witch .Naprawdę nie mam ochoty dyskutować z Tobą,bo przeinaczasz fa
                                                    > kty i wykręcasz kota ogonem.Twoje opinie na mój temat mnie nie interesują. Ani
                                                    > Ty się nie zgłosisz do mnie na terapię,ani ja do Ciebie więc nie rozumiem dlac
                                                    > zego tak usilnie chcesz mi udowodnić brak kompetencji i niedojrzałość emocjonal
                                                    > ną ?
                                                    > Chcesz się w ten sposób sama poczuć lepiej ? Tylko ,że w ten sposób poprawione
                                                    > samopoczucie szybko mija i pozostaje kac,który wymaga klina.


                                                    W przeciwienstwie do ciebie nie wiem co mam sobie darowac. A co do klina, to raczej trafilas w zla opcje. Moze przenies sie w koncu na wlasciwe forum dla ciebie, gdzie pomoc skuteczna bedzie ci udzielona, jest chyba takie forum dla DDA....

                                                    To ze zycie cie nie piescilo, 'szamanko' to nie tlumaczy, ze mozesz sobie teraz przyzwalac i dowalac dowolnie wedlug wlasnej woli ludziom. Jak rozbrykana dzidzia...


                                                  • 09.12.12, 22:07
                                                    to.niemozliwe napisał:

                                                    > Nie pouczam Cie i nie bronie agresorow. Ty myslisz, ze Cie pouczam, a ja jedyni
                                                    > e wypowiadam swoj poglad, do czego mam forumowe prawo, jak kazdy. Pomysl, jak
                                                    > Nie rozimiem dlaczego obrazasz praktycznie prawie wszystkich forumowiczow, nawe
                                                    > t wobec Kropidlo, w pewnym momencie, wyrazilas irytacje, ze "gdyby zrobil, jak
                                                    > mu pisalas...".
                                                    > Jedynie jak widzisz ofiare, to chcesz "leczyc", a kazdy inny kto ma inne zdanie
                                                    > , to konkurent do tego leczenia, konkurent do wytepienia. Atrybuujesz cudze opi
                                                    > nie jako ofensywne, agresywne i rywalizujace z Toba, podczas, kiedy to tylko op
                                                    > inie.
                                                    > Nie dziwie sie, ze temperament poniosl Witch, bo np. powiedzenie komus, ze nie
                                                    > okazesz mu empatii, bo Ci nie placi brzmi zaskakujaco w zestawieniu z tym,jak l
                                                    > atwo oceniasz innych jako niezdolnych do okazania wspolczucia ofiarom.
                                                    > Dlaczego uwazasz, ze to, co Ci pisze, to ofensywne pouczanie Ciebie? Jak powini
                                                    > enem to napisac, zebys tego tak nie odczula?
                                                    >
                                                    To też jest dla mnie obraźliwe.
                                                  • 08.12.12, 21:44
                                                    Masz rację,że często wkraczam w rolę wybawcy.To prawda. Mam wrażenie,że nieraz bez mojej interwencji wdeptalibyście człowieka w ziemię.Ja się nie boję przeciwstawić nawet Wam wszystkim razem.

                                                    To takie freudianskie, wybawiam innych, bo sama chce byc wybawiona... Ciebie nalezy wybawic od ciebie samej!

                                                    Jezeli jestes jakas czarna lista terapeutow w Polsce, to ja znajde i wpisze tam twoje imie i nazwisko, tego badz pewna! Do tego zalacze wszystko co pisalas tu na forum lacznie z tym jak pod nickiem 'ziemiomorze' grozilas mi pobiciem. Kim jestes? Wiesz kim jestes?

                                                    Bo ja wiem!



                                                  • 08.12.12, 22:15
                                                    Nie przesadzaj, wyglupiasz sie, a ona to przezywa.
                                                    --
                                                    Prawda ma wartość tylko dla tych, którzy są w stanie ją pojąć.
                                                  • 08.12.12, 22:15
                                                    Witch,skonsultuj się z lekarzem,bo to co piszesz świadczy,że wpadasz w paranoję.
                                                    Pierwszy raz widzę taki nick jak ziemiomorze i ja na pewno nikomu pobiciem nie groziłam.
                                                  • 09.12.12, 02:22
                                                    szaman.ka napisała:

                                                    > Witch,skonsultuj się z lekarzem,bo to co piszesz świadczy,że wpadasz w paranoję
                                                    > .
                                                    > Pierwszy raz widzę taki nick jak ziemiomorze i ja na pewno nikomu pobiciem nie
                                                    > groziłam.


                                                    Pewnie, to jest bardzo do ciebie podobne, aby zaprzeczyc, sklamac faktom, jakie ludzie ci mowia. Odeprzec atak- atakiem, radzic innym, aby stosowali agresje. Fuck! A przy tym chlubic sie i pysznic swoimi 'osiagnieciami' na polu dzialalnosci terapeutycznej, jak taka mala dziewczynka.
                                                    Ty nawet pisac poprawnie gramatycznie nie potrafisz, nie wiesz jak sie uporac z interpunkcja i innymi drobiazgami. A w sytuacjach stresowych nastepuje regresja- w agresje. Tak jak u malych dzieci. Agresja jest dowodem na to, szamanko, zes NIEDOJRZALA EMOCJONALNIE. Mozliwe, widzac po twoich wpisach, ze masz i inne powazniejsze zaburzenia.

                                                    Taka osoba jak ty, moze jedynie w gabiniecie Psychologa, czy terapeuty- kosze ze smieciami oprozniac, a nie zajmowac sie ludzkimi problemami i brac odpowiedzialnosc za cudze zycie.

                                                    Po prostu nie ta glowa! Glowy widac tez nie umiesz wymienic :-), wiec przkrec szyja i poszukaj sobie innej roboty, gdzie podolasz, chocby przy miotle, byle nie ze szkoda dla innych...
                                                  • 09.12.12, 09:58
                                                    l.witch.l napisała:

                                                    A w sytuacjach stresowych nastepuje regresja- w agresje. Tak jak u malych dzieci. Agresja jest dowodem na to, szamanko, zes NIEDOJRZALA EMOCJONALNIE. Mozliwe, widzac po twoich wpisach, ze masz i inne powazniejsze zaburzenia.

                                                    Ja widzę to samo u Ciebie Witch (Rt4) - reagujesz najczęściej agresją w stosunku do kobiet (do mężczyzn na ogół nie, co jest znamienne). Więc ja też mogę uważać, że jesteś niedojrzała emocjonalnie, a może masz jeszcze inne głębsze zaburzenia.

                                                    >
                                                    > Taka osoba jak ty, moze jedynie w gabiniecie Psychologa, czy terapeuty- kosze z
                                                    > e smieciami oprozniac, a nie zajmowac sie ludzkimi problemami i brac odpowiedzi
                                                    > alnosc za cudze zycie.
                                                    >
                                                    > Po prostu nie ta glowa! Glowy widac tez nie umiesz wymienic :-), wiec przkrec
                                                    > szyja i poszukaj sobie innej roboty, gdzie podolasz, chocby przy miotle, byle
                                                    > nie ze szkoda dla innych...


                                                    --
                                                    inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                                                    monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                                                  • 09.12.12, 10:10
                                                    l.witch.l napisała:

                                                    > Pewnie, to jest bardzo do ciebie podobne, aby zaprzeczyc, sklamac faktom, jakie
                                                    > ludzie ci mowia. Odeprzec atak- atakiem, radzic innym, aby stosowali agresj
                                                    > e.
                                                    Fuck! A przy tym chlubic sie i pysznic swoimi 'osiagnieciami' na polu
                                                    > dzialalnosci terapeutycznej, jak taka mala dziewczynka.

                                                    Uważam, że niesprawiedliwie oceniasz Szamankę.


                                                    > Taka osoba jak ty, moze jedynie w gabiniecie Psychologa, czy terapeuty- kosze z
                                                    > e smieciami oprozniac, a nie zajmowac sie ludzkimi problemami i brac odpowiedzi
                                                    > alnosc za cudze zycie.

                                                    Uważam, że jesteś agresywna, a tu nie ma przyzwolenia na agresję. Jeżeli nie przestaniesz obrażać ludzi w swoich wpisach, będę zgłaszać je do administracji ze wskazaniem do skasowania.

                                                    >
                                                    > Po prostu nie ta glowa! Glowy widac tez nie umiesz wymienic :-), wiec przkrec
                                                    > szyja i poszukaj sobie innej roboty, gdzie podolasz, chocby przy miotle, byle
                                                    > nie ze szkoda dla innych...

                                                    Mam już serdeczne dość Twojej agresji. Jeżeli jesteś czymś sfrustrowana to zastanów się co to jest i jak temu zaradzić.
                                                    --
                                                    inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                                                    monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                                                  • 09.12.12, 10:54
                                                    Dziękuję Ci Witch za Twoje diagnozy.Wezmę je sobie pod uwagę.Owszem,popełniam błędy interpunkcyjne,bo nigdy nie czytam postu przed wysłaniem, i pisze szybko.Ty natomiast popełniasz błędy ortograficzne ,więc odśwież sobie moze zasady ortografii,a później nauczaj innych poprawnej interpunkcji.

                                                    Co do Twoich podejrzeń,że występowałam pod nickiem jaki podajesz ,to jeszcze raz Ci powtarzam;nie znam takiego nicka i nigdy pod nim nie pisałam.Nigdy w życiu też nikomu nie groziłam pobiciem.
                                                  • 09.12.12, 09:54
                                                    l.witch.l napisała:

                                                    > To takie freudianskie, wybawiam innych, bo sama chce byc wybawiona... Ciebie na
                                                    > lezy wybawic od ciebie samej!
                                                    >
                                                    > Jezeli jestes jakas czarna lista terapeutow w Polsce, to ja znajde i wpisze ta
                                                    > m twoje imie i nazwisko, tego badz pewna! Do tego zalacze wszystko co pisalas t
                                                    > u na forum lacznie z tym jak pod nickiem 'ziemiomorze' grozilas mi pobiciem. Ki
                                                    > m jestes? Wiesz kim jestes?
                                                    >
                                                    > Bo ja wiem!
                                                    >
                                                    >
                                                    Nie podoba mi się Witch sposób w jaki traktujesz Szamankę.
                                                    Ja odbieram to jako agresję z Twojej strony.
                                                    Nie życzę sobie, żebyś tu, na tym forum obrażała dyskutantów.



                                                    --
                                                    inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                                                    monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                                                  • 08.12.12, 22:13
                                                    szaman.ka napisała:

                                                    > Ciekawe,że Ty nie uważasz za stosowne interweniować, kiedy ofierze dzieje się k
                                                    > rzywda,a wkraczasz ,by mnie pouczać i bronić agresorów przed moją agresją.

                                                    Mnie też to niepomiernie dziwi i nie podoba mi się.

                                                    > Ja uważam,że to, co nieraz się tutaj dzieje niczym się nie różni od sytuacji ki
                                                    > edy na ulicy kilku chuliganów napada na jedną osobę i ją bije.Ja uważam,że w ta
                                                    > kiej sytuacji moim obowiązkiem jest pośpieszyć z obroną. Wy wolicie udawać,że n
                                                    > ic nie widzicie,by nie popsuć sobie wzajemnych stosunków i nie powodować konfli
                                                    > któw w Waszej zżytej grupce stałych bywalców.
                                                    >
                                                    --
                                                    inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                                                    monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                                                  • 08.12.12, 22:17
                                                    Mona, nie moderuje od pocz. kwietnia. Nie zauwazylas?
                                                    --
                                                    Prawda ma wartość tylko dla tych, którzy są w stanie ją pojąć.
                                                  • 09.12.12, 10:00
                                                    to.niemozliwe napisał:

                                                    > Mona, nie moderuje od pocz. kwietnia. Nie zauwazylas?

                                                    Ty nie moderujesz? Wiem i bardzo szkoda, bo szczególnie od jakiegoś czasu to forum zamieniło się w coś w rodzaju magla.
                                                    Dlaczego to forum nie ma moderatora, jak wiele innych na GW?

                                                    --
                                                    inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                                                    monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                                                  • 09.12.12, 10:28
                                                    to.niemozliwe napisał:

                                                    > Mona, nie moderuje od pocz. kwietnia. Nie zauwazylas?

                                                    Co nie przeszkadza Ci występować w roli obrońcy agresorów i w roli Katona do mnie.
                                                  • 09.12.12, 11:31
                                                    szaman.ka napisała:

                                                    > to.niemozliwe napisał:
                                                    >
                                                    > > Mona, nie moderuje od pocz. kwietnia. Nie zauwazylas?
                                                    >
                                                    > Co nie przeszkadza Ci występować w roli obrońcy agresorów i w roli Katona do mn
                                                    > ie.

                                                    Zgadzam się.
                                                    --
                                                    inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                                                    monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                    • 04.12.12, 17:30
                      szaman.ka napisała:

                      > Mona myślę,że to nie jest dobry pomysł,by pasywnie naśladować Chrystusa i dać s
                      > ię krzyżować innym.
                      > Bóg musiałby być jakimś sadystą,by tego od nas wszystkich wymagać.Myślę,że wiel
                      > e twierdzeń Jezusa zostało mylnie zinterpretowanych.

                      pewnie tak

                      > Sachar ma rację w tym co pisze,że człowiek,którego to naprawdę nie obchodzi ni
                      > e reaguje tak, jak Ci zaproponowałam.

                      to znaczy jak?

                      > Ma racje,że taki człowiek nie musi się bronić.Taki człowiek musi mieć ogromną
                      > pewność siebie i wielkie poczucie swojej wartości,którego nic nie jest w stanie
                      > mu odebrać.

                      moja pewność siebie i poczucie własnej wartości nigdy nie były stabilne, ale nie wiem jak je zdobyć

                      Taką pewność siebie i poczucie własnej wartości miał Jezus.Taką pew
                      > ność siebie i poczucie własnej wartości należy najpierw zbudować,a wtedy rzeczy
                      > wiście nie będą nas dotykać niczyje złośliwe i nienawistne uwagi.

                      tak myślisz?

                      > Jak na razie,to większości forumowiczów daleko do osiągnięcia takiego stanu
                      i Ciebie też żywo obchodzi co ta RT4 Ci zarzuca i dlatego warto się bronić i rob
                      > ić to skuteczniej niż dotychczas robiłaś.
                      >
                      to znaczy jak? co proponujesz?
                      dzięki za pomoc btw :)


                      --
                      inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                      monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
                      • 04.12.12, 19:18
                        mona blue napisała:
                        szaman.ka napisała:
                        >
                        > > Sachar ma rację w tym co pisze,że człowiek,którego to naprawdę nie obcho
                        > dzi ni
                        > > e reaguje tak, jak Ci zaproponowałam.
                        >
                        > to znaczy jak?

                        Agresywnie.
                        .W tej mojej podpowiedzi o tym spuszczeniu wody jest dużo agresji.
                        Uważam jednak,że do pewnego typu osób należy użyć agresji, by powstrzymać ich agresję,bo nic inaczej nie zdziałasz. Wszelkie nadstawiania drugiego policzka, tłumaczenia,usprawiedliwienia tylko rozjuszają takiego oprawcę.
                        Czym bardziej Cię krzywdzi,tym bardziej nienawidzi,bo gdzieś tam u niego, głęboko pojawiają się wyrzuty sumienia i wstyd za to,że Cię krzywdzi.
                        Musi je za wszelką cenę stłumić i dlatego projektuje na Ciebie różne swoje cechy czy zachowania,by samemu nie czuć się źle ze sobą i usprawiedliwić swoje zachowanie przed sobą samym.
                        Rozumiesz teraz ?
                        >
                        > > Ma racje,że taki człowiek nie musi się bronić.Taki człowiek musi mieć og
                        > romną
                        > > pewność siebie i wielkie poczucie swojej wartości,którego nic nie jest w
                        > stanie
                        > > mu odebrać.
                        >
                        > moja pewność siebie i poczucie własnej wartości nigdy nie były stabilne, ale ni
                        > e wiem jak je zdobyć
                        >
                        > Taką pewność siebie i poczucie własnej wartości miał Jezus.Taką pew
                        > > ność siebie i poczucie własnej wartości należy najpierw zbudować,a wtedy
                        > rzeczy
                        > > wiście nie będą nas dotykać niczyje złośliwe i nienawistne uwagi.
                        >
                        > tak myślisz?
                        Tak,jestem o tym przekonana.Czy Jezus miał miał dużą pewność siebie i wielkie poczucie swojej wartości ? Oczywiście ! Poszedł przecież na śmierć za swoje przekonania,tak był pewien ,że to, co głosi jest prawdą,a ponadto o czym jak nie o wielkim poczuciu własnej wartości świadczy jego twierdzenie,że jest synem Boga ? Czy może być coś bardziej wartościowego ?
                        My, zgodnie z jego nauką, też jesteśmy dziećmi Bożymi i dlatego sami w sobie posiadamy wielką wartość.
                        Tylko,że osoby,które zostały mocno skrzywdzone w dzieciństwie, kiedy nie potrafiły się obronić i nie zaznały miłości, tego nie czują.By zbudować swoje poczucie wartości trzeba wyleczyć stare rany.
                        >
                        > > Jak na razie,to większości forumowiczów daleko do osiągnięcia takiego sta
                        > nu
                        > i Ciebie też żywo obchodzi co ta RT4 Ci zarzuca i dlatego warto się bronić i r
                        > ob
                        > > ić to skuteczniej niż dotychczas robiłaś.
                        > >
                        > to znaczy jak? co proponujesz?
                        > dzięki za pomoc btw :)

                        Trzeba ostro i wyraźnie powiedzieć takiej osobie co myślisz o jej zachowaniu i zakończyć komunikację z nią.
                        >
                        • 04.12.12, 19:36
                          Polecam Ci książkę _Kod Uzdrawiania-Aleksandra Loyda i Bena Johnsona.
                          Książka jest napisana w stylu amerykańskim,ale zawiera mnóstwo trafnych myśli i stwierdzeń i myślę,że może Ci się bardzo przydać w pracy nad sobą i swoim uzdrowieniem.
                          Pozdrawiam serdecznie.
                        • 04.12.12, 21:48
                          Tak, tez tak mysle, takie idealistyczne podejscie jest nieco niepraktyczne. Aczkolwiek kiedys czytalem wytyczne policji z zaleceniami jak sie zachowywac spotykajac albo widzac potencjalnie agresywna grupe ludzi (powiedzmy idziemy noca obok sklepu nocnego i mijamy grupke pijacych piwo tzw dresiarzy ktorzy sa wulgarni).
                          Otoz zalecenie mowi, ze nie nalezy ani przyspieszac, ani zwalniac kroku i ze nie nalezy ani wpatrywac sie w nich ani odwracac glowy. Otoz wedle policyjnych analiz to co prowokuje agresje to jest albo agresja, albo strach. Tak wiec, przyspieszajc kroku czy odwracajac glowe okazujemy ten strach, co moze sklonic dresiarzy do zaczepki. z kolei zwalniajac i/czy przypatrujac sie mozemy sprawic wrazenie, ze prowokujemy albo ingerujemy, co moze spowodowac agresje rowniez.

                          Inne zalecenie, w przypadku napadu czy gwaltu, mowi, zeby nie okazywac agresji ale takze nie prosic napadajacych o litosc, nie plakac, nie okazywac emocji, tylko mozliwie minimalnie okazywac reakcje, oddac portfel czy co tam chca i miec nadzieje, ze nie rozwala lba.


                          To co mowisz natomiast- gresja za agresje- jest zapewne dobrym rozwiazaniem gdy jestesmy w sytuacji 'rowny z rownym', wtedy warto ziwelowac pewnie iluzoryczna przewage agresora, o czym z kolei mowi inen zalecenie- to juz akurat 'podworkowe', ze jak ktos ostro leci z geba, to warto odpowiedziec tez ostro i slowna kontra czesto zahamuje sprawce, bo on liczy tylko na strach i skulenie sie. No ale to trzeba wiedziec, ze jest zaplecze, bo nie bede przeciez fikal do Michalczewskiego (choc sa tacy co probuja:D)

                          • 04.12.12, 22:06
                            ps

                            Dodam jeszcze, ze czasami a nawet czesto istotnie mozna zalagodzic czyjas nawet potencjlna agresje czy tylko nawet konfrontacje- i w wielu sytuacjah to dziala- jezeli traktujemy druga osobe po partnersku. z niektorymi sie nie da, jesli sa to ludzie nastawieni bardzo na konflikt, ale w wielu sytuacjach jest to mozliwe, jesli druga strona ma jakies 'ale' ale nie jest nastawiona na konflikt bez wzgledu na wszystko.
                            Podam takie dwa przyklady.
                            Nigdy nie mialem kontaktow z policja, w sensie nie bylem aresztowany, zatrzymany, a nawet podejrzany, jednak mialem pewien rodzaj kontaktu i to notorycznie w mlodych latach- mianowicie, lubilem pic w miejscach tzw publicznych, mimo, ze byly zakazy. Oczywisie glownie ze wzgledow finansowych, piwo ze sklepu tansze. Mialem co najmniej 50 razy, jak nie wiecej, kontaktow z patrolem policji w tej sprawie. I tak sie sklada, ze ani raz w zyciu nie ponioslem zadnych konsekwencji, nawet nie dostalem mandatu, mimo, ze w kazdym przypadku zlamalem prawo o spozywaniu alkoholu w miejscu publicznym i moglem taki madat dostac. Nie uciekalem, nikt mnie nie wyciagal z tego, to byl tylko dialog. Zawsze jak policja podchodzila do mnie i zaczynala 'wie pan, ze jest zakaz' i tak dalej, ja bylem dla nich po pierwsze mily, po drugie mowilem im, ze tak, wiem, ze rozumiem, iale ze tak tylko na chwile, ze knajpy drogie, ze my tu z kolegami spokojnie, po cichu sobie pijemy i tak dalej. Jak mowie, zawsze konczylo sie skromnym pouczeniem, najwyzej spisaniem danych, a czesto nawet textami typu 'panowie, ja was rozumiem, ale skonczcie te piwo i idzcie gdzies do lokalu'.
                            Mialem natomiast znajomych, ktorzy kryli sie po krzakach, udawali glupich i byli konfrontacyjni i podostawali wiele mandatow. To byla ich glupota, ze zamiast zrozumiec pozycje i zadanie policjanta udowadniali, ze policjant jest zly albo ze sie czepia, i wzbudzali zapewne agresje/ chec rewanzu.

                            • 04.12.12, 22:19
                              Ależ oczywiście ! Nie potrzeba w każdej sytuacji i na każdy atak odpowiadać agresją,wręcz przeciwnie.Agresji można użyć dopiero wtedy, jak wszystkie inne metody trafienia do oprawcy nie przynoszą rezultatu.
                              Ja też kiedyś jechałam 60 czy 80 w miejscu gdzie obowiązywało 40. Zatrzymali mnie i policjant odesłał do swojego kolegi,który siedział w furgonetce.Ten mi mówi ile to kosztuje i chyba 4 pkty karne.
                              Ja mówię do niego z takim ubolewaniem: Wszyscy tutaj tak jadą,a akurat mnie zatrzymaliście>odwołałam się w ten sposób do jego poczucia sprawiedliwości.On w odpowiedzi: Niech Pani jedzie,życzę dużo zdrowia. Ja również nawzajem Panu.
                              • 04.12.12, 22:39
                                Tak, tak to wlasnie dziala. Czasem nawet wstepna wrogosc drugiej strony daje sie zalagodzic, jesli negocjuje sie szanujac te druga osobe i traktuje po partnersku, odwoluje do jakichs zewnetrznych wartosi czy okolicznosci, a nie atakuje.

                                Ciekawe jest to, ze z 50 patrolami policyjnymi potrafilem sobie bez trudu poradzic i z nimi rozmawiac, a z tym jednym toksycznym znajomym nie potrafilem. Musiala byc po jego stronie naprawde wielka chec dowalenia i zwyciestwa 'potyczki'. Ja z nimi 'negocjowalem' podobnie jak z policjantami, tlumaczac swoje zachowanie, i tu zadzialalo za kazdym razem, a tutaj za zadnym w przypadku jednej osoby. O czyms to swiadczy.
                          • 04.12.12, 22:10
                            Kiedyś mnie zaczepiał zboczeniec.Ja najpierw się nie zorientowałam o co mu chodzi i nawet przystanęłam by mnie doszedł ,bo widziałam ,że czegoś chce.On podszedł do mnie i grzecznie i nieśmiało zapytał :Ma Pani chwilę czasu ? Miał przy tym taki dziwny wyraz twarzy,że się zorientowałam, o co mu chodzi i coś mu odburknęłam i poszłam dalej.Czekałam na kogoś i nawet nie weszłam do budynku,tylko stanęłam pod drzwiami.Wtedy on zaczął się przysuwać ,ale schowany w cieniu(to było wieczorem na pustej ulicy)i intensywnie masturbować.Wtedy zawołałam portiera z budynku. Podczas tego zdarzenia w ogóle nie odczułam żadnego strachu.Tenże człowiek , w tym samym miejscu , wczesnym rankiem wciągał na siłę dwie kobiety,jedną po drugiej do swego samochodu.Pierwsza mu się wyrwała i uciekła,a drugiej przyszedł z pomocą portier,bo narobiła wrzasku.
                            Jest znanym faktem,że przestępcy,którzy dokonują napadów na ulicy na obce osoby potrafią wybrać osoby ,które mają tendencję do bycia ofiarą. Ich podświadomość rejestruje ich ruchy ciała i potrafią wyczuć czy ktoś się boi.
                            • 04.12.12, 22:29
                              Nie tylko przesptepcy, nawet zwykli naciagacze, albo nawet niewinni bezdomni. Ja sie kiedys zastanawialem, czemu bezdomni ciagle czepiaja mnie o pieniadze, az sie zorientowalem, ze ja sie na nich patrze, bo mi ich szkoda, a wiekszosc ludzi ich ignoruje, i ooni wylapuja moj wzrok.
                              Ale, nawet zwierzeta potrafia takie rzeczy wyczuwac, na przyklad psy, jak sie boisz psa to zwiekszasz szanse, ze on za toba pobiegnie. To bledne kolo, bo jak sie boisz psow, to je przyciagasz, i tym bardziej sie boisz.

                              Ogolnie ludzie z duzym lekiem boja sie zwierzat i jest sporo terapii ktore polegaja wlasnie na kontakcie ze zwierzetami, na jezdzie konnej czy opieka nad psami.
            • 04.12.12, 13:48
              Moim zdaniem nie, bo wiele osób źle to zinterpretuje.

              Chrystus tez bronił się słowami " Jeżeli coś złego zrobiłem, to udowodnij, a jeżeli nie to dlaczego mnie bijesz?".
              --
              inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
              monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
          • 04.12.12, 13:36

            ale wówczas przylgnęłoby do mnie wszystko to g...., którym nie taki agresor obrzucił, tak mi sie wydaje

            zastanow sie nad tym ,czy te obawy wyplywaja z Twojego przekonania ze to gowno juz jest przyklejone do ciebie na dobre, tylko lepiej zeby nikt nie zauwazyl.

            czy bedziesz wdawac sie w dyskusjena temat spraw dla ciebie obojetnych , dla przykladu ze masz np rude wlosy i zielone brwi?
            • 04.12.12, 13:44
              a teraz sytuacja jesli rzeczywiscie masz rude wlosy i zielone brwi ale sie tego wstydzisz. Najprawdopodobniej zaczniesz forumowicz ktory ci zwroci uwaga wyzywac od kurew, albo co najmniej zaczniesz spuszczac za nim wode :-)

              tak wiec najlepiej wiedziec kim sie jest i co sie o sobie mysli, wtedy nasza racja jest obroniona.
              • 04.12.12, 17:54
                shachar napisała:

                > a teraz sytuacja jesli rzeczywiscie masz rude wlosy i zielone brwi ale s
                > ie tego wstydzisz. Najprawdopodobniej zaczniesz forumowicz ktory ci zwroci uwag
                > a wyzywac od kurew, albo co najmniej zaczniesz spuszczac za nim wode :-)
                >
                od kurew wyzywam tylko ku...

                > tak wiec najlepiej wiedziec kim sie jest i co sie o sobie mysli, wtedy nasza ra
                > cja jest obroniona.


                --
                inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
            • 04.12.12, 13:50
              shachar napisała:

              > zastanow sie nad tym ,czy te obawy wyplywaja z Twojego przekonania ze to gowno
              > juz jest przyklejone do ciebie na dobre, tylko lepiej zeby nikt nie zauwazyl.

              kolejna ubecka prowokacja
              >



              --
              inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
              monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
              • 04.12.12, 13:58
                oczywiscie. nawet wiecej, uzbecka.
                • 04.12.12, 17:57
                  shachar napisała:

                  > oczywiscie. nawet wiecej, uzbecka.

                  kobieto, napisz raz a wyrażnie co masz przeciko mnie?

                  też chodzi o te same portki, o którch tak obrazowo pisze leda, nie zauważając chyba, że tkwi w nich mężczyzna i to o Niego chodzi?

                  bo jakoś dziwnym trafem inne kobiety mnie nie atakują poza tymi, które zostały odstawione na boczny tor przez E.


                  mylę się, czy cos jest na rzeczy? masz odwage odpowiedzieć?

                  --
                  inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
                  monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
              • 04.12.12, 14:03
                No wiec, wracajac do tematu glownego/ wyjsciowego: 'jak bronic swoich racji'.

                Pytanie wczesniejsze, patrzac na dyskusje, wychodzi jednak 'czy mam w ogole bronic swoich racji'? Niektorzy kwestionuja bronienie swoich racji.

                Teraz, co to znaczy 'bronic racji'? Czy to tez oznacza przedstawienie swojej opinii, gdy jest inna niz opinia partnera w rozmowie? Czy forsowanie jej?


                Mysle, ze przedstawienie swoich pogladow, oczekiwan, potrzeb, gustow to nie jest obrona, tylko szacunek dla siebie samego. Obrona jest wtedy, gdy ktos zmienia cos w nas na sile- przekonuje do pogladow politycznych, do swojej wizji swiata, narzuca. Wtedy- czemu sie nie bronic?
                Pytanie wiec wraca do - jak sie bronic, a nie czy sie bronic.
                hahaha

                • 06.12.12, 14:32
                  Jak racje są racjonalne, to w pewnym sensie bronią się same. :-)
                  --
                  Prawda ma wartość tylko dla tych, którzy są w stanie ją pojąć.
                  • 06.12.12, 15:08
                    Istnieja kwestie bardzio obiektywne, mniej i calkiem subiektywne. Te ostatnie to kwestia obrony wlasnych oczekiwan, a nie faktow obiektywnych.

                    Pisalem tutaj kiedys o gosciu, ktory byl na jakims etapie moim wspollokatorem i byl bardzo oszczedny i przychodzil do mnie na komputer. Pomijajac fakt, ze sie 'rozkrecal' i zaczelo sie godzina na tydzien a potem bylo dwie godziny codziennie, az nie powiedzialem stop, ale nie w tym rzecz.

                    Czlowiek ten mial dosc specyficzny, dosc obrzydliwy nawyk. Otoz przychodzil na komputer w klapkach i non stop grzebal w stopach. Wkladal rece miedzy palce od nog, skubal paznokcie itp. I rece wedrowaly na zmiane ze stop na klawiature komputera i z powrotem. Cos tam napisal, jakis post, potem czytal inne wypowiedzi i grzebal w nogach, i tak w kolo.
                    Ja bedac wtedy malo asertywny najpierw czekalem, ze moze przestanie tak robic, a po jego wizytach czyscilem klawiature i mysz, gdy jednak nie przestal i nie wytrzymalem, powiedzialem do niego lagodnie: 'sluchaj, czy moglbys nie grzebac w stopach jak siedzisz przy komputerze'

                    A on wiesz co na to? Mowi 'a co cie to obchodzi, to moje stopy', na to ja mowie, ze korzysta z klawiatury z ktorej tez korzystam wiec stad prosba, a on sie awanturuje, ze on ma czyste stopy, ze bral prysznic dopiero co, ja mowie, ze mimo wszystko mi sie to nie podoba, to zaczal glowa kiwac jaki niby ze mnie dziwolag ze mi taka glupota przeszkadza. Niewiarygodny gosc.

                    I gdzie byl blad? W tym,z e jak zobaczylem ze to robi od razu pwinienem byl powiedziec, stanowczym i nieco oburzonym tonem 'sluchaj, grzebiesz w nogach i dotykasz mojej klawiatury, przestan bo nie ppozwole ci wiecej korzystac z komputera' a jak on sie burzy to wyprosic go z pokoju i powiedziec, ze jak zmieni zdanie to moze wrocic.

                    Podobna sytuacje mial kumpel w pizzerii w Londynie, jakis Turek przychodzil do pracy i myl stopy w zlewie, gdzie normalnie sie myje warzywa- w kuchni- chlopaki mowia mu, ze to obrzydliwe, a tamten sie kloci, ze co w tym za problem, ze on splucze zlew itp, az kumpel mowi mu 'ok jak ty myjesz tu nogi to jak bede myl dupe' dopiero to go przekonalo.

                    tak wiec czasem sytuacje sa 'nieobiektywne', choc zapewne wiekszosc spoleczenstwa uzna oba te przypadki za jednoznaczne, ale beda tacy, ktorzy nie widza w tym ni zdroznego, wiec tutaj po prostu chodzi o wlasny interes i obiektywizm nie jest potrzebny.
                    • 06.12.12, 15:17
                      Nie przekonasz nikogo do dobrowolnego przyjęcia Twoich standardów, o ile nie zobaczy w tym jasnej i wyraźnej korzyści lub uniknięcia kary. Dlatego są przepisy i kary za ich unikanie lub łamanie.
                      Akurat to, co piszesz jest o tyle ciekawe, ze kiedy nie masz mozliwosc przekonac kogoś, to dopiero jest jazda...można negocjować, tak, jak ten od mycia nóg w zlewie spozywczym..;-)
                      --
                      Prawda ma wartość tylko dla tych, którzy są w stanie ją pojąć.
                      • 06.12.12, 15:27
                        zgoda, ludzie musza widziec korzysc lub strate, by cos zmienili, ale gosc nie musi przyjmowac moich standardow, niech sobie kupi komputer i grzebie i w stopach ile chce, niech nawet siedzi dupa na klawiaturze, nie mam nic przeciwko, ale gdy to jest moj komputer to ja decyduje o warunkach.
                        Negocjacje w tym miejscu sa cwg mnie zbedne, to powinno byc oznajmienie roszczenia, ja robilem blad ze negocjowalem wlasnie, i gosc dlatego sie rzucal.

                        Rozumiem, zeby nie byc jakims policjantem surowym, mozna przymknac oko na pewne drobne rzeczy, albo incydentalne, ale nie na takie. Z pizzeria sprawa o tyle trudna, ze jedynym ktory mogl 'nakazac' byl wlasciciel, a nie inni pracownicy, wiec poszla propozycja mycia dupy, dobra strategia.
                        • 06.12.12, 15:33
                          Zgadzam się, problem był w tym, ze granice miałeś ustanowioną zbyt blisko Twojej sfery osobistej, a nawet w tej sferze. Rozumiem także, że jest to skutkiem oczekiwań na akceptację.
                          Specyficznej formy "Dobrótek". Zatracałeś się w obawie przed odrzuceniem lub negatywną oceną, przez co podlegałeś manipulacjom.
                          Pewne rzeczy są jasne dopiero z osiągnieciem dojrzałości. Ja o sobie np. wiele się dowiedziałem zostając ojcem.
                          --
                          Prawda ma wartość tylko dla tych, którzy są w stanie ją pojąć.
                          • 06.12.12, 15:40
                            Tak, na zbyt wiele pozwalalem, zapewne podswiadomie z leku przed agresja czy negatywna ocena, nawet ze strony osob, ktorych nie lubilem. To, co mnie mylilo byl fakt, ze wiekszosc ludzi nie ingerowala w te mojs sfere i nie przekraczala granic, wiec jak ktos przekraczal to ja uznawalem, ze cos jest nie tak z ta osoba, ze ona powinna wiedziec, zamiast jasno i stanowczo komunikowac swoje oczekiwania, nawet ryzykujac to, ze ktos sie obrazi, jego problem a nie moj.
                            Natomiast gdy myslisz 'kurde, powiedzialbym cos, ale zaraz sie obrazi' to bierzesz odpowiedzialnosc za czyjes zachowania i czyjes uczucia i cierpisz. A druga osoba albo o tym nei wie albo ma to w d...
                  • 06.12.12, 15:36
                    to.niemozliwe napisał:

                    > Jak racje są racjonalne, to w pewnym sensie bronią się same. :-)
                    To Ci się tak tylko wydaje.W relacjach międzyludzkich nie ma czegoś takiego jak obiektywne racje,czy racjonalne racje.Co dla jednego jest racjonalne dla drugiego takie nie jest.
                    Ostatnio rozmawiałam z osobą mocno zaawansowaną wiekowo,która ma stały konflikt ze swoją rodziną.Jest to osoba mocno zdziwaczała ,apodyktyczna,uparta i konfliktowa,a jednocześnie bardzo przeżywająca swoją samotność i traktowanie jej przez resztę rodziny.

                    Mówię jej:" Pamiętaj,że zmienić możesz tylko siebie,a nie innych".A ona na to ;"jak to nie można zmienić innych? Dlaczego inni się nie chcą zmienić ?
                    Ja przecież słucham co do mnie mówią ,analizuję i się zmieniam jeśli uznam ,że ktoś ma rację."

                    Jest świecie przekonana o tym,że ona jest podatna na zmiany.Niestety,tak nie jest.
                    • 06.12.12, 15:44
                      No wlasnie, ludzie sa rozni i oprocz pewnych ogolnych norm spolecznych maja rozmaite 'odchylenia' i kwestia jest taka, ze trzeba osiagac kompromis- jesli jest to jakis konflikt dwustronny- albo byc asertywnym- jesli jest to problem jednej strony.
                      Konieczna jest gotowosc obu stron do kompromisu, a niestety ludzie nie sa gotowi opuscic pozycjii nawet o centymetr. Wszystko albo nic. Beda udowadniac, atakowac, manipulowac, wyzywac, obrazac sie, grozic- aby tylko ich wersja zwyciezyla, i jak druga strona sie nie podda to jeszcze obwinia ja o brak 'kompromisu', takie to zycie.
                    • 06.12.12, 15:49
                      "> Ja przecież słucham co do mnie mówią ,analizuję i się zmieniam jeśli uznam ,że
                      > ktoś ma rację."
                      Problem w tym, że ta deklaracja jest fałszywa i bardziej ma stanowić pwyraz poglądu tej osoby o własnej zdolności do przyjmowania cudzych poglądów, niż faktycznej otwartości na cudzy punkt widzenia.
                      Pytanie zawarte w wątku nie dotyczy racji w relacjach, tylko tego jak bronić swoich racji w ogóle. Czyli zdania, które się wypowiada.
                      Jednak będę się upierał, że racje bronią sie same - a więc zdania, która są prawdziwe, weryfikowalne, uzasadnione, poparte obserwacją, doświadczeniem lub prawdopodobieństwem, lub logicznym ciagiem przyczynowo-skutkowym, albo nawet domniemaniem opartym o wnioskowanie dedukcyjne - te się bronią.
                      A to, o czym piszesz - zdolnośc do pojęcia tej prawdy, co jest zresztą moim mottem w sygnaturce, to juz zupełnie inna kwestia.
                      --
                      Prawda ma wartość tylko dla tych, którzy są w stanie ją pojąć.
                      • 06.12.12, 16:18
                        Nie mogę się z Tobą zgodzić.Owszem; jeśli mówię 2+2=4. To to jest stwierdzenie,które się samo broni.
                        Jeśli natomiast powiem PO ma lepszy program niż PIS,to każdy zwolennik PISu będzie chciał mnie zlinczować,a zwolennik PO będzie zadowolony i może powiedzieć;zna się na rzeczy,mądrze mówi.
                        Problem leży w tym,że oceniamy zjawiska poprzez swoje nastawienie,swój sposób myślenia,wartości,swoje emocje.
                        Gdyby tak nie było nie było nie byłoby tyle konfliktów między ludźmi,narodami,religiami.
                        Piszesz,że ta deklaracja jest fałszywa.Owszem,z naszego punktu widzenia jest fałszywa,ale z jej nie,bo świadomie nie kłamie.Jej się rzeczywiście wydaje,że słucha co inni jej mówią i to analizuje i się dostosowuje.
                        Piszesz,że pytanie nie dotyczy tego jak bronić swoich racji w relacjach,tylko jak bronić racji w ogóle. Przyznaję,że nie rozumiem. Przed kim w takim razie bronić, jeśli nie w relacjach z innymi? Jak bronię czegoś przed Tobą,to wchodzimy przecież w jakąś relację między sobą .
                        To, nie muszą być problemy relacyjne między nami,lecz np.Ty będziesz twierdził,że JK jest charyzmatycznym przywódcą,a ja,że Tusk jest mężem stanu. To gdzie jest racjonalna racja?


                      • 06.12.12, 17:57
                        Coz, moje zdanie jest takie, ze fakty bronia sie same, ale fakty kwestionuja tylko ludzie bardzo uparci albo niedouczeni. Mysle, ze fakty sa rzadziej obiektem sporow, a jak sa to sa dosc latwo rozstrzygalne (wylaczywysz owych upartych i niedouczonych).

                        Szara strefa to sa za to rzeczy subiektywne, poczawszy od standardow spolecznych ktore ktos podwaza az po totalnie indywidualne upodobania. Tutaj nie ma jednego slusznego rozwiazania.
                        No i liczy sie tez natura sporu, czy chodzi o spor sam w sobie, czy o jakies wlasne interesy. Liczy sie tez wola osiagniecia porozumienia przez obie strony.

                        W niektorych domach chodzi sie w butach, w innych w kapciach. Niektorzy jedza obiad o 14 a inni o 18. Niektorzy odkurzaja codziennie a inni raz na tydzien. Dla niektorych nerki czy plucka sa obrzydliwe, a dla innych przysmakiem.

                        Problem pojawia sie gdy ktos narzuca taka norme innemu i domaga sie, zeby ten inny uzasadnial, czemu ma inna norme i nie chce przyjac nowej. To jest odwrocenie sprawy do gory nogami. To sprzedawca musi uzasadnic, dlaczego produkt jest dobry, a nie klient musi udowodnic, ze produkt jest kiepski, a jak nie udowodni to musi kupic.

                        Kazdy ma prawo do wlasnych norm, o ile nie wchodzi w kompetencje i obszar innych, i wielu ludzi tego nie rozumie. Tak jak gosc ktory myl nogi w zlewie- nie robil tego we wlasnej kuchni, tylko w miejscu publicznym, naruszal pewna norme spoleczna i nie chcial sie do tego przyznac, przerzucil ciezar dowodu na tego, ktory sie broni, a nie na siebie.

                        Dodatkowo wielu ludzi robi bledy logiczne we wlasnym rozumowaniu, manipulujac w ten sposob i udowadniajac, ze fakty to nie fakty albo ze moje to nie moje. Albo zmieniajac temat. Albo zmieniac kontekst. Albo falszowac proporcje. Albo generalizowac jeden przypadek. ALbo pomijac fakty albo selekcjonowac.

                        Z takimi osobami rozmowa i wspolpraca jest wlasciwie strata czasu i szarpaniem nerwow, mysle ze najwieksza umiejetnosc z zakresu bronienia swoich racji jest wiedziec, kiedy trzeba sobie darowac i zmienic otoczenie.

                        To jest dosc ciezkie i pozornie 'tchorzostwo' bo jak ktos odpuszcza to drugi mysli, ze wygral, ale tutaj to sa tylko kwestie ambicjonalne, krotkowzroczne myslenie.

                        • 06.12.12, 18:08
                          Nawet fakty nie bronią się same.Zauważ,że tylko 56% Polaków nie wierzy,że był zamach w Smoleńsku
                          • 06.12.12, 20:22
                            Wierzenia nie sa faktami. To w co ludzie wierza lub nie, nie podlega racjonalnej ocenie. Co jest blizsze prawdzie? Hinduistyczna reinkarnacja w innym wcieleniu, czy chrzescijanskie zmartwychwstanie? Tego nie sposob rozstrzygnac, co nie przeszkadza opowiedziec sie za jakas wersja.
                            --
                            Prawda ma wartość tylko dla tych, którzy są w stanie ją pojąć.
                            • 06.12.12, 20:57
                              to.niemozliwe napisał:

                              > Wierzenia nie sa faktami. To w co ludzie wierza lub nie, nie podlega racjonalne
                              > j ocenie. Co jest blizsze prawdzie? Hinduistyczna reinkarnacja w innym wcieleni
                              > u, czy chrzescijanskie zmartwychwstanie? Tego nie sposob rozstrzygnac, co nie p
                              > rzeszkadza opowiedziec sie za jakas wersja.

                              Jakoś mam wrażenie,że się ciągle nie rozumiemy.Oczywiście,że wierzenia nie są faktami,lecz chcę powiedzieć,że z tych samych faktów prawie połowa narodu wysnuwa zupełnie inne wnioski niż ta druga połowa.(chodzi o katastrofę Smoleńską)
                              • 06.12.12, 21:49
                                Problem ze smolenskiem jest taki, ze do faktow (spadl samolot) dobudowuje sie inne fakty, i popelnia/stosuje podstawowa manipulacje logiczna, w mysl ktorej zamiast udowodnic teze zmusza sie oponenta do udowodnienia antytezy. Nikt nie udowodnil, ze byl zamach- ale PIS cozekuje, ze ktos udowodni, ze zamachu nie bylo.
                                W ogole to mysle, ze JK czuje sie podswiadomie winny tej katastrofy i probuje te wine zmazac. To on uwiklal spokojniejszego brata w te wojny, ktorej elementem byl oddzielny wyjazd do Smolenska, ale to moja hipoteza.

                                Jesli chodzi o fakty, to ja mialem na mysli rzeczy empirycznie jednoznacznie udowadnialne. Faktem jest, ze Tunezja lezy w Afryce, ze Papiez rezyduje w Watykanie . Sa tacy, ktorzy nie maja pojecia a beda sie klocic albo manipulowac z upartosci z nawet takimi faktami, ale to juz jest postawa zenujaca.faktami sa rzeczy, o ktore pyta sie w 'jeden z dziesieciu':)

                                Reszta to sa interpretacje faktow. Mickiewicz byl wielkim poeta? Kopernik byl Polakiem czy Niemcem? Polacy w kampanii wrzesniowej walczyli dobrze czy slabo?


                                takie tematy sa jednak teoretycznymi kwestiami do debaty, mysle ze wiekszy problem w relacjach miedzyludzkich lezy jednak w sferach wzajemnego szacunku, naruszania przestrzeni, zaufania, zachowania w codziennych sytuacjach. Czy powinno sie sprzatac raz na tydzien czy raz na miesiac, itp. I tutaj potrzebna jest wola uszanowania czyjejs decyzji, gdy sprawa jest prywatna, albo kompromisu, a jak jej nie ma to trzeba sie rozejsc.

                                • 06.12.12, 22:33
                                  No właśnie,właśnie chodzi o interpretacje faktów przy obronie swoich racji,a o nic innego.Z takimi faktami jak podałeś w Jednym z dziesięciu się raczej nie dyskutuje i nie ma wtedy potrzeby bronić swoich racji,a o tym jest wątek.
                                  • 06.12.12, 22:46

                                    No o tym wlasnie mowilem, choc sa i tacy co beda takie rzeczy dyskutowac. A drugi poziom to sa niemal fakty, tu juz niektorzy beda sie spierac do suranej smierci. Jak lokatorka, ktora przywlokla waleta, zasada spoleczna jest taka, ze tak sie nie robi, a ona sie spierala, ze tak sie robi. No ale to zasada, a nie prawo (pomijajac umowe), i z takimi ludzmi rozmowa jest bardzo ciezka, bo zaprzecza oczywistosciom aby dopiac swego. Albo tak jak ten co myje nogi w zlewie w kuchni, i wez mu wytlumacz, jak zapiera sie jak osiol.



                                    szaman.ka napisała:

                                    > No właśnie,właśnie chodzi o interpretacje faktów przy obronie swoich racji,a o
                                    > nic innego.Z takimi faktami jak podałeś w Jednym z dziesięciu się raczej nie dy
                                    > skutuje i nie ma wtedy potrzeby bronić swoich racji,a o tym jest wątek.
                              • 07.12.12, 08:49
                                No wysnuwa różne wnioski. To jest naturalne, że ludzie czują się w obowiązku mieć jakieś stanowisko, wiec pytani w ankiecie "czy wierzysz w katastrofe" lub "czy wierzysz, ze katastrofa jest wykluczona" zadeklaruja swoją wiarę.
                                Z tym, że jesli dokładnie wypytać o przesłanki takich twierdzeń, to szybko się okaże, że głownie wynikają z ...niewiedzy.

                                --
                                Prawda ma wartość tylko dla tych, którzy są w stanie ją pojąć.
                        • 06.12.12, 20:31
                          Prawdziwa jazda zaczyna sie, kiedy masz piec osob o roznych stylach osobowosci i cechach percepcji i chcesz, zeby kazdy wspial sie na wyzyny swoich mozliwosci, kiedy nad czyms pracujecie wspolnie. To jest dopiero zabawa...;-)
                          --
                          Prawda ma wartość tylko dla tych, którzy są w stanie ją pojąć.
                          • 06.12.12, 21:52
                            Coz, w zarzadzaniu sa style zarzadzania demokratyczne, autokratyczne i liberalne. Ponoc najlepszy jest styl demokratyczny a najgorszy liberalny. Mozna tez podzielic zadanie. Ogolnie praca w grupie to wyzwanie, choc wiele zalezy od osobnikow, jak sie trafi nadmiernie ambitny czy narzucajacy swoja wole to jest problem.

                            • 07.12.12, 08:51
                              Jest więcej stylów i ich wzajemnych wpływów, są style mieszane. Wreszcie - można być na tyle elastycznym i wyćwiczonym, by swobodnie zmieniać style w zależności od potrzeb.
                              --
                              Prawda ma wartość tylko dla tych, którzy są w stanie ją pojąć.
                              • 07.12.12, 09:58
                                to.niemozliwe napisał:

                                > Jest więcej stylów i ich wzajemnych wpływów, są style mieszane. Wreszcie - możn
                                > a być na tyle elastycznym i wyćwiczonym, by swobodnie zmieniać style w zależnoś
                                > ci od potrzeb.

                                Tak, wiem, mialem zarzadzanie na studiach:) stylow jest tyle ilu akademikow ktorzy je nazwa i podziela. Kiedys robilem testy na style zarzadzania i wyszlo mnie autokrata zyczliwy.
    • 04.12.12, 23:37
      Fajnie ze tu wparowalas ale jest tez forum o Savoir vivre i tam szukaj snesownej rady...Tu mozna cie jedynie wymasowac od strony odbytniczej, co przyspieszy ci uzdrawiajacych wiatrow...
      • 05.12.12, 08:46
        moja odpowiedź powinna brzmieć :
        Ty rt.4
        po pierwsze nie jestem pierwszy raz na forum psychologia - to nie wparowałam jakby co
        po drugie wiem tez o istnieniu forum Savoir vivre
        a po trzecie .......(niekończący sie wielokropek)
        to tak dla Twojej wiadomości.

        • 05.12.12, 12:44
          lidka449 napisała:

          > moja odpowiedź powinna brzmieć :
          > Ty rt.4
          > po pierwsze nie jestem pierwszy raz na forum psychologia - to nie wparowałam ja
          > kby co
          > po drugie wiem tez o istnieniu forum Savoir vivre
          > a po trzecie .......(niekończący sie wielokropek)
          > to tak dla Twojej wiadomości.

          ciekawa jestem, dlaczego jej nie umiesz tak przypie...ć jak mnie?


          --
          inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
          monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
        • 06.12.12, 19:03
          lidka449 napisała:

          > moja odpowiedź powinna brzmieć :
          > Ty rt.4
          > po pierwsze nie jestem pierwszy raz na forum psychologia - to nie wparowałam ja
          > kby co
          > po drugie wiem tez o istnieniu forum Savoir vivre
          > a po trzecie .......(niekończący sie wielokropek)
          > to tak dla Twojej wiadomości.

          >
          Lidka obroniłaś swojego zdania nie obrażajac niejakiej 'rt4'...
          Widzisz nie jest to wcale takie trudne. A ci na górze o czym oni dyskutują, bo juz nie pamiętam....:-)

          --
          Pogadynka
      • 05.12.12, 12:43
        rt.4 napisała:

        > Fajnie ze tu wparowalas ale jest tez forum o Savoir vivre i tam szukaj snesow
        > nej rady...Tu mozna cie jedynie wymasowac od strony odbytniczej, co przyspieszy
        > ci uzdrawiajacych wiatrow...

        to aluzja do anal sexu?

        --
        inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
        monikaprzemoc.blox.pl/2012/12/Czym-jest-przemoc.html - przemoc domowa
    • 07.12.12, 11:12
      lidka449 napisała:

      > nie obrażając przy tym innych osób ?
      > Czy to jest możliwe ?


      Długi ten wątek. Miejscami ciekawy miejscami bardzo nieciekawy. Nie da się iść przez życie i nieobrazić kogoś, albo nie będąc samemu obrażanym.

      Wszystko zależy od tego, gdzie leży ten twój czuły punkt- na punkcie, którego każda najmniejsza uwaga innych czy odmienne zdanie wyprowadza cie z rownowagi i czujesz, że musisz się naprężać aby nieobrażać.

      Np. jakiś gruby, łysy zalatujący piwskiem i papierochami nie mytym potem, zaleca się do ciebie. Deklaruje to i owo, to nawet gdy deliktanie go spławisz i powiesz, że niestety, ale jesteś zajęta. To też go obrazisz!

      Ale co to obchodzi cię wtedy? Napewno nie! To jego uczucia, jego sprawa jak z nimi się upora i co zrobi. Ty nie ponosisz za jego odczucia i uczucia zadnej odpowiedzialności. że broniłaś swoich granic.
      Albo np. gdy taki odrzucony amant, strzeli sobie po twojej odpowiedzi w łeb, to też będziesz siebie obwiniać?

      Tak można dojść do absurdów, lidka.
      Za swoje uczucia i to czy mu nadeptnięto na odcisk kazdy odpowiada sam.
      Jestes nadwrażliwym pajacem- na swoim punkcie masz masochistyczne, narcystyczne tendecje,to cierp. Twój biznes, ze sie nie rozwijasz w strone swiata, a w kirunku odwrotnym w strone swojego malego pępka.

      To tyle, temacie....





      >


      --
      Pogadynka
    • 08.12.12, 18:05
      Witam. Ja tu trochę w innej sprawie. Chciałabym zaprosić Państwa do badania, które jest anonimowe, krótkie oraz bardzo proste. Tyczy się wszystkich: osób starszych, w średnim wieku i tych młodszych. Wykorzystane będzie tylko do celów naukowych. Bardzo proszę o pomoc w badaniu. Każda osoba się liczy. Osoby chętne do udziału w badaniu serdecznie zapraszam do wysłania zgłoszenia mailowo na adres: badanie20122013@wp.pl
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.