mam dosc..... Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • przyszlam, bo po prostu nie daje rady...jestem wykonczona psychicznie.....od 2 tygodni kolacze mi serducho i leki ktore dostalam nie pomagaja mi zbytnio...dzisiaj bylo bardzo nerwowo z mama...sypaly sie k...y i tym podobne wulgaryzmy, krzyczala mi w twarz....szalenstwo.....moze ktos kto to czyta stwierdzi "co ta baba chce od tej swojej biednej mamy" ona jest biedna, ale mocna w buzi...nie zalezy jej na niczym i na nikim...ma wszystko gdzies...wiem to choroba, ale ja jestrem potrzebna swojej rodzinie, nie mozna wszystkiego postawic na jedna karte, bo inni przez to cierpia...ile malzenstw sie rozpadlo dlatego , ze ktores z malzonkow za bardzo sie opiekowalo swoim rodzicem , a dla rodziny niemial czasu.....jestem w rozsterce....nie wiem jak to zalatwic aby byc z mama rzadziej...musze dbac o siebie....jestem egoistka ale musze tez czasem i o sobie pomyslec, bo kto to za mnie zrobi.....
    • 3bebiko napisał(a):

      > przyszlam, bo po prostu nie daje rady...jestem wykonczona psychicznie.....od 2
      > tygodni kolacze mi serducho i leki ktore dostalam nie pomagaja mi zbytnio...dzi
      > siaj bylo bardzo nerwowo z mama...sypaly sie k...y i tym podobne wulgaryzmy, kr
      > zyczala mi w twarz....szalenstwo.....

      Zwróć się do lekarza mamy o leki na uspokojenie dla niej. A przede wszystkim nie dawaj się wkręcać w dialog. Postępuj jak z dzieckiem - zmieniaj temat, przykładaj palec do ust mówiąc ciiii, jeśli ona zaczyna podnosić głos, albo po prostu wychodź do drugiego pokoju lub zamykaj się w łazience dopóki nie ochłoniesz. A poza tym zacznij szukać domu opieki lub pomyśl nad zatrudnieniem opiekunki zanim zwariujesz.
      • aqua48 napisała:
        Zwróć się do lekarza mamy o leki na uspokojenie dla niej.


        A z czego wnioskujesz, że jej matka ma lekarza psychiatrę? No i lekarz już się rozpędzi dawać leki osobie, której nawet na oczy nie widział. Córuś wykupi i będzie potajemnie podtruwała mamuśkę, żeby mieć spokój oraz słówek na k nie słyszeć pod swoim adresem :))).


        A
        > poza tym zacznij szukać domu opieki


        Przecież ona za młoda na dom opieki, zaś matki z jej domu na pewno nie wygryzie, choćby się usrała. Jak ma dość, niech sama sobie poszuka mieszkania i na chlebuś zarobi.


        lub pomyśl nad zatrudnieniem opiekunki zan
        > im zwariujesz.


        :))). Może jak skończy szkołę i zacznie pracować. Ale chyba nie prędko to będzie.


        --
        Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
        • corusia ma 57 lat i nie da mamie duzej dawki leku zeby nie slyszec k...a i nie pojdzie do szkoly bo jest za stara.......do wiezienia tez nie pojde, bo tam nie zamykaja za niepopelnienie zbrodni......
          • 3bebiko napisał(a):

            > corusia ma 57 lat


            Niektórzy nigdy nie dojrzeją 57-mio letnia BEBIKO :))).

            --
            Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
            • Leda czemu tak kasasz????.......ja jestem niedojrzala, a co Ty wiesz o mnie...moze mam duze problemy, a Ty nawet sobie nie zdajesz z tego sprawy.....jezeli masz tak radzic to wcale nie czytaj tego co pisza osoby korzystajace z tego forum....
      • moja mama ma takiorganizm, ze najmniejsza dawka leku na uspokojenie ja powala...a polozenie jej palca na ustach moze doprowadzic ja do jeszcze wiekszych nerwow...dom opieki nie wchodzi w gre siostra sie nie godzi....a na dobra opiekunke nas nie stac....
    • 3bebiko napisał(a):

      >...jestem wykonczona psychicznie.....od 2
      > tygodni kolacze mi serducho i leki ktore dostalam nie pomagaja mi zbytnio...dzi
      > siaj bylo bardzo nerwowo z mama...sypaly sie k...y i tym podobne wulgaryzmy, kr
      > zyczala mi w twarz....szalenstwo.....


      Tylko dzisiaj aż tak zdenerwowałaś matkę, czy robisz to częściej?


      " ona jest biedna, ale mocna w buzi...nie zal
      > ezy jej na niczym i na nikim...ma wszystko gdzies...wiem to choroba,


      Sypanie wulgaryzmami nie jest objawem choroby tylko chamstwa. Na chamstwo lekarstwa nie ma.


      ..nie wiem jak to zalatwic aby byc z mama rzadziej...


      Wyprowadź się. Osoba, która ma siłę tak wrzeszczeć, na pewno sobie poradzi.





      --
      Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
      • Leda, czy wierzysz w taka ewentualnosc, ze 'wina' moze byc po stronie rodzica albo pol na pol? W relacjach, ich slabej jakosci. Nie mowie tutaj konkretnie ani nigdzie konkretnie, ale czy w ogole wedlug Ciebie jest takie cos mozliwe na ziemii?
        • kropidlo5 napisał:

          > Leda, czy wierzysz w taka ewentualnosc, ze 'wina' moze byc po stronie rodzica a
          > lbo pol na pol? W relacjach, ich slabej jakosci. Nie mowie tutaj konkretnie ani
          > nigdzie konkretnie, ale czy w ogole wedlug Ciebie jest takie cos mozliwe na zi
          > emii?
          >

          Ależ jak najbardziej Kropidło. Jednak w tym wypadku matka nie jest przecież winna swojej chorobie.
          --
          Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
          • eda16 napisała:

            > kropidlo5 napisał:
            >
            > > Leda, czy wierzysz w taka ewentualnosc, ze 'wina' moze byc po stronie rod
            > zica a
            > > lbo pol na pol? W relacjach, ich slabej jakosci. Nie mowie tutaj konkretn
            > ie ani
            > > nigdzie konkretnie, ale czy w ogole wedlug Ciebie jest takie cos mozliwe
            > na zi
            > > emii?
            > >
            >
            > Ależ jak najbardziej Kropidło. Jednak w tym wypadku matka nie jest przecież win
            > na swojej chorobie.

            Dobrze, z chociaz tak zakladasz. Pytam, bo jak mnie pamiec nie zawodzi to jeszcze nigdy nie widzialem na tym forum, abys wziela strone dzieci w sporach dzieci-rodzice. Co wiecej, w kazdym chyba przypadku opiera sie na projekcji, bo przychodza tutaj ludzie wyzalac sie na swoje relacje z rodzicami- a ty z automatu kwestionujesz ich prawdomownosc, piszesz wlasna narracje i ostatecznie 'uniewinniasz' rodzicow.To jakas Twoja misja?
            Czy po prostu blizsza koszula cialu?

            Ja moge miec odchylenie w kierunku odwrotnym, ale opieram sie na zeznaniach, a nie wlasnych domyslach, tzn nie neguje tego, co ktos tutaj pisze by wmawiac, ze jest inaczej, natomiast gdy widze, ze ktos jest roszczeniowy czy niesprawiedliwy to staje po stronie rodzicow, choc saram sie to robic delikatnie bo nie znam realiow poza tym, co tu wpisane.

            Moja motywacja jest tez to, ze w relacjach rodzice- dzieci rodzice zawsze sa strona silniejsza. Z natury, z automatu. Rodzice maja wszelkie narzedzia, by sobie z dziecmi 'poradzic' i nic nie ryzykuja, poza przypadkami gdy zlamia prawo. natomiast dzieci sa w zasadzie bezbronne.
            Wiec chyba tak jakos naturalnie powinno stawac sie po stronie slabszego, czyz nie?

            Co do relacji doroslych dzieci i rodzicow to te relacje juz powinny byc partnerskie, choc z reguly rodzice maja przewage i tak i tak, bo raczej rzadko zdarza sie tutaj rodzic logujacy sie z dylematami na teat dzieci, a mnostwo dzieci szuka pomocy czy rady w sprawie relacji z rodzicami. Tak wiec i tutaj rodzice sa nadal w przewadze.

            Oczywiscie najlepiej jest zachowac jakis obiektywizm i nie potepiac z automatu ani rodzicow, ani dzieci, tylko rozwiazywac problemy. zamiast szukac winnego- szukac rozwiazania dla problemu. zamiast szukac kto ma racje- szukac co zrobic, aby racji nie musial miec nikt i kazdy byl zadowolony.
            • zrobilo mi sie lzej na sercu jak przeczytalam Twoj post....dziekuje za te slowa....bo teraz wiem, ze nie jestem osamotniona w tym problemie...kocham swoja mame , ale jest bardzo ciezko jej dogodzic....a ja po prostu juz nie wyrabizm psychicznie to juz trwa 11 rok i jest coraz gorzej,......a nie wszyscy byli, a moze nigdy nie beda w takiej sytuacji czego im zycze z calego serca...pozdrawiam
          • czy ktos z was doczytal sie, ze ja mame winie za to, ze jest taka przy chorobie...przeciez przyszlam tu tylko sie wygadac czy to mnie juz dyskryminuje????
      • leda16 napisała:

        > 3bebiko napisał(a):
        >
        dzisiaj bylo bardzo nerwowo z mama...sypaly sie k...y i tym podobne wulgaryz
        > my, krzyczala mi w twarz....szalenstwo.....
        >
        >
        > Tylko dzisiaj aż tak zdenerwowałaś matkę, czy robisz to częściej?

        Leda, czy ty jesteś całkiem normalna?
        >

        --
        inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
        dysfukcyjnedziecinstwo.blogspot.com/ - problematyka DDA/DDD
        • mona.blue napisała:
          > Leda, czy ty jesteś całkiem normalna?

          Nie, i jestem z tego dumna. Przeciętniactwo nigdy mnie nie pociągało.


          --
          Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
      • wulgaryzm mojej mamy wynika z przebytego zawalu pnia mozgu, a nie z chamstwa...poza tym mama nie jest samodzielna i wymaga opieki drugiej osoby......
        • 3bebiko napisał(a):

          > wulgaryzm mojej mamy wynika z przebytego zawalu pnia mozgu, a nie z chamstwa...


          Nie kłam. Zmianę osobowości daje tylko uszkodzenie płatów czołowych.



          > poza tym mama nie jest samodzielna i wymaga opieki drugiej osoby......


          No to opiekę niech sprawuje siostra, której jakoś to nie ciąży. Z czym tak trudno Ci się rozstać, z opieką nad chorą matką, której nawet nie lubisz, czy może z partycypacją w spadku po niej? Zresztą Ty już chyba tutaj klepałaś w tej sprawie. Z żadnej z udzielonych Ci rad nie skorzystałaś, więc czego tu jeszcze szukasz, głasków, bo mąż też nie chce ich zapewniać?



          --
          Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
          • oj leda, leda dziecko co Ty piszesz?????...mlodziutka jestes i zycie przed Toba i nie wiadomo czy Ty sprawujac opieke nad swoim rodzicem nie bedziesz narzekac.........jaki spadek kobieto???? a siostra ma ten sam dylemat...to sa tylko opisy swiadczace o tym, ze jestesmy ludzmi slabymi i kruchymi .........i jest nam ciezko podolac takiej opiece....czy to zle o nas swiadczy????.....w Towim mysleniu na to wyglada....juz czlowiek ponarzekac se nie moze...olera!!!!!!!...pozdrawiam...:)
      • leda16 napisała:
        Sypanie wulgaryzmami nie jest objawem choroby, tylko chamstwa.
        Na chamstwo lekarstwa nie ma.

        jest, jest...
        przy mnie tam przeklenstw nie ma.
        gdyz puszczam mniej wiecej taki tekst:
        - przestan, k..wa , kląć, albo wychodze !

        i w 99 % skutkuje.
        • to nie dziala na moja mame...zaraz krzyczy i mnie wola...u nas agresja rodzi agresje w slowach oczywiscie, a nie doslownie...
          • 3bebiko napisał(a):
            > to nie dziala na moja mame... zaraz krzyczy i mnie wola...
            u nas agresja rodzi agresje w slowach oczywiscie, a nie doslownie...

            jestes uzalezniona, lub nieporadna.
            ja , grozac ze wyjde (gdy przeklenstwa beda sie powtarzac) w przypadku niespelnienia moich warunkow wychodze naprawde
            (mam kanape w piwnicy, gdzie moge przenocowac)

            nie mozesz czasem przenocowac w samochodzie lub u znajomych
            - zamiast dac sie terroryzowac ?
            Terrorysta (chocby tylko psychiczny) nie jest Panem Twego zycia - gdy mu sie przeciwstawisz.
            • nie ja nie zostawiam mamy, bo tak nie potrafie...i dlatego zgodze sie z Toba, ze jestem uzalezniona...
              • Już w poprzednim wątku Ci pisałam jakie masz wyjście:powiedzieć siostrze,że nie dajesz rady i niech ona się wyłącznie zajmie Mamą.Byłoby to o tyle usprawiedliwione i uzasadnione,że jak napisałaś, cale lata Mama tylko siostrze pomagała.

                Ponadto; jeśli Mama ma jakieś uszkodzenie mózgu i dlatego, jak napisałaś, jest agresywna to przecież nie możesz tego traktować jak zachowań zdrowej osoby i brać sobie do serca jej agresji.

                Już Ci raz napisałam,że TY chcesz zadowolić wszystkich,a to się nie da .Chcesz być wzorową córką i robisz to wbrew swoim emocjom ,co odbija się na Twoim zdrowiu.


                --
                'Jeśli nie jesteś gotowy zmienić swojego życia,nie można ci pomóc".
                Hipokrates(460-377 p.n.e.)
                • trafnie ocenilas moja osobe, ale Twoja propozycja nie jest do zrealizowania, bo siostra nie dostrzega tego, ze ja nie daje rady...ze sama mam problemy zdrowotne i tp.....jestem jak na karuzeli robie wszystko aby pomoc innym, a nie mam za to nic doslownie nic i to najbardziej boli...nigdy nie mialam dobrych relacji z mama i to tez mi utrudnia opieke nad nia...ja sie po prostu wypalam...pozdrawiam:)
                  • Znowu szukasz wymówek.Jeśli powiesz siostrze stanowczo,że nie możesz dłużej zajmować się mamą to ma wtedy dwa wyjścia:sama się nią zająć lub oddać pod opiekę specjalistów,jeśli opieka nad nią przekracza też jej siły.
                    Myślę,że Ty podświadomie ciągle próbujesz zasłużyć na miłość innych i dlatego tak się zachowujesz.Nie potrafisz przeprowadzić stanowczej rozmowy z siostrą,bo się boisz,że się obrazi na Ciebie.
                    Tak mocno przeżywasz agresywne zachowania matki wobec Ciebie,bo starasz się ciągle być dobrą córką w nadziei,że zasłużysz na jej miłość.Masz już 57 lat i czas byłoby przestać się oszukiwać.Jeśli do tej pory mama nie dała Ci miłości to raczej jest wątpliwe byś ją w ten sposób wysłużyła teraz, kiedy jest w takim stanie.
                    Czas odrzucić iluzje i zacząć samej nauczyć się chociaż odrobinę kochać siebie,bo szaleństwem jest zachowywać się ciągle tak samo i oczekiwać innego rezultatu.

                    --
                    'Jeśli nie jesteś gotowy zmienić swojego życia,nie można ci pomóc".
                    Hipokrates(460-377 p.n.e.)
                    • jestes prawdziwa szamanka.......to co piszesz nie jest do zrealizowania, bo juz byla namiastka tej rozmowy i nic z tego nie wyniklo...siostra daje mi do zrozumienia, ze tak bedzie jak jest i koniec....ja nie umiem walczyc o swoje dobro....na milosc mamy juz nie licze, ale to ze trace juz sily wcale nie poprawia mi nastroju....nie jestem i nigdy nie bede idealem...zmienilam w sobie juz baardzo duzo, a to teraz jest moja dodatkowa szkola przetrwania...
                    • moj syn za namowa mojego szwagra wykupil mieszanie mamy...nie mial pieniedzy i szwagier mu pozyczyl mowiac, ze jak bedzie mialk to mu odda, bo szkoda tego mieszkania, a jem u jest niepotrzebne ( majetna rodzina)...i tak syn zrobil...poparu latach moja siostra zaczela narzucac synowi a to, ze liczniki nie wymienione, a to ze mieszkanie trzeba pomalowac bo jest wlascicielem...itd....jakis czas temu mialysmy problemy z doborem opiekunki, bo chopdzilo o sprawy finansowe, alejakos sie ulozylo i mamy dwie opiekunki...wszystko placimy z kasy mamy....siostra mowi, ze ona niemusi pomagac finansowo a ja ze nie mam....i gdy zaczelam mowic o tym, ze juz nie daje rady sie zaczelo...zap0roponowano nam , aby syn oddal jej mieszkanie mamy i wtedy znajda sie pieniazki na opiekunki, ktore wtedy bedziem iec.....co sie pozniej okazalo, ze ona zalozy pieniadze na opiekunki, a w momencie sprzedazy mieszkania odbieze je sobie...syn moj wezmie tylko tyle ile zapalcil przy wykupieniu mieszkania 4 tys a reszta ma byc na jej 3 dzieci plus jakis grosz dla mnie za opieke i co mam dalej walczyc jak ona taka twarda", a ja miekka????..zagotowalo mi sie wszystko w srodku i powiedzialam, ze ten numer nieprzejdzie, bo to jest jedyna lokata pieniedzy mojego syna...i teraz jak chce mi dowalic to zaraz mowi o tym mieszkaniu....wiec kiedy mi podskoczy to jej powiem, ze moj czas sie juz skonczyl , a ona odbije pileczke to niech sie twoj syn zajmie mama i co mam robic zeby bylo dobrze, no co?????
                  • 3bebiko napisał(a):

                    > trafnie ocenilas moja osobe, ale Twoja propozycja nie jest do zrealizowania, bo
                    > siostra nie dostrzega tego, ze ja nie daje rady...ze sama mam problemy zdrowot
                    > ne i tp.....jestem jak na karuzeli robie wszystko aby pomoc innym, a nie mam za
                    > to nic doslownie nic i to najbardziej boli.

                    A Ty znowu swoje "nie da się". Ręce opadają. Jak siostra ma dostrzegać, skoro jej nie powiesz wprost - słuchaj od przyszłego poniedziałku musisz przejąć opiekę nad mamą, bo ja jadę do sanatorium/będę chodzić na rehabilitację/zabiegi lub po prostu nie daje rady psychicznie i muszę odpocząć.
                    Jeśli tylko jęczysz do niej i powtarzasz w kółko, że nie dajesz rady, po czym podejmujesz obowiązki, to nic dziwnego, że ona puszcza Twoje narzekania mimo uszu.
                    Poza tym pisałaś, że jednocześnie z opieką nad mamą podjęłaś się zajmowania wnukiem, brakuje jeszcze tego żebyś codziennie po drodze do sklepu pozamiatała pół swojej ulicy i skosiła wszystkim trawniki. Weź się puknij w czoło i powiedz swojemu dziecku to samo co siostrze - nie masz już siły i musisz teraz przede wszystkim odpocząć i zadbać o własne zdrowie.
                    Jak sama nie wysiądziesz z tej karuzeli na którą siadłaś to nikt Cię z niej nie zdejmie, nie licz na to. Tak samo jak nie powinnaś liczyć że za swoje poświęcanie się ponad siły i cierpiętnictwo dostaniesz aureolę i miejsce w gronie świętych. Jak sama nie zaczniesz się szanować, to będziesz zawsze i dla wszystkich tylko posługaczką, bo w takiej roli się ustawiłaś.

                    • aqua jestes siostra blizniacza szamanki???:)....niestety tacy ludzi ejak ja musza istniec....poza tym wyjazd do sanatorium rowna sie pozniej z odpracowaniem tegoz pobytu...tak jak to sie stalo z moim powrotem z operacji wszczepienia endoprotezy stawy biodrowego...bylam w szpitalu trzy tygodnie, a na drugi dzien po powrocie mialam juz mame na trzy tygodnie i co dalej mam sie za soba wstawiac?????mam o siebie dbac, ale jak ...bez przerwy cos mi sie narzuca, a ja jak ten koziol ofiarny wszystkiemu si epodporzadkuje dla swietego spokoju....jestem z wyboru poslugaczka bop to geny mojego taty takmnie urzadzily......a wnuczek co to by byla za " afera"..maz zaraz by mi mowil przeciez ja jeszcze jestem i ci pomagam....zaklety krag....to n ie sa wymowki to jestem cala ja...:(:(
                      • 3bebiko napisał(a):

                        > aqua jestes siostra blizniacza szamanki???:)

                        Nie, jestem tylko osoba realnie patrzącą na problemy - jak się pojawiają to należy dążyć do jak najprostszego ich rozwiązania, a nie zanurzać w nich z niezdrową rozkoszą.

                        > mam sie za soba wstawiac??
                        > mam o siebie dbac, ale jak ...bez przerwy cos mi sie narzuca, a ja
                        > wszystkiemu się podporzadkuje dla swietego spokoju

                        No to masz, co chciałaś... ten swój ŚWIĘTY SPOKÓJ.

                        > a wnuczek co to
                        > by byla za " afera"...zaklety krag....to n ie sa wymowki to jestem cala ja...

                        Owszem to są tylko wymówki. Afera być może byłaby, ale by się skończyła. A Ty byś miała to na czym Ci rzekomo tak strasznie zależy. Tylko skończyły by się również powody do narzekań, płaczów i stawiania się na piedestale tej, która się dla wszystkich tak strasznie poświęca...A ja nie jestem pewna, czy Ty w ogóle potrafisz bez tego żyć. To nie zaklęty krąg, tylko Twój sposób na bycie potrzebną i podniesienie sobie własnej wartości. Możesz jednak być pewna jednego: nikt tego nie doceni i jest to zachowanie bardzo uciążliwe dla otoczenia.

                        A skoro Twój syn wykupił mieszkanie mamy to moralnie on jest jej winny zapewnienia opieki. Tu siostra ma rację. Poza wszystkim mieszkanie można wynająć i za otrzymywane pieniądze zapewnić mamie spokój do końca życia. A Tobie odciążenie od obowiązków.
                      • Owszem,to są wymówki,które widzę nie tylko ja. Piszesz,że taka jesteś jak Twój ojciec.
                        Nie, nie jesteś taka jak Twój ojciec,tylko od niego przejęłaś wzory zachowań.Ty jednak nie jesteś swoim zachowaniem,które w każdej chwili możesz zmienić, jeśli tylko naprawdę zechcesz.
                        Problem w tym byś chciała chcieć.
                        Słusznie napisała Aqua,że w ten sposób,robiąc z siebie męczennicę próbujesz uzyskać akceptację i poczucie,że jesteś potrzebna i niezastąpiona.Ma rację również co tego,że to w tym wypadku na synu ciąży obowiązek opieki jeśli przejął mieszkanie po niej. Natomiast nie bardzo rozumiem to, co piszesz, o tych opiekunkach i potrzebnych pieniądzach na nie.Piszesz,że siostra i jej rodzina jest bardzo majętna i jej nie stać na opiekunkę ?Tym bardziej,że Wasza matka przez lata im pomagała?
                        O ile pamiętam, to Twój mąż też jest mocno niezadowolony z tego,że zajmujesz się jego teściową,która go nie akceptowała i nie akceptuje.Dlaczego nie zwrócisz się do niego o pomoc i wsparcie jeśli czujesz,że sama sobie nie poradzisz z siostrą?
                        To co napisałaś o tym,że po trzech tygodniach pobytu w szpitalu i operacji wymiany stawu biodrowego,która jest bardzo poważną operacją i wymaga około rocznej rehabilitacji i opieki,Ty dałaś się zaprząc sama do opieki jeszcze nad mamą świadczy o Twojej pozycji w rodzinie i poszanowaniu w jakim Cię wszyscy mają.Sama napisałaś w pierwszym wątku,że czas byś się sama zaopiekowała sobą,bo nikt tego za Ciebie nie zrobi.Dlaczego tak szybko się z tego wycofujesz? Usłyszałaś parę słów krytyki i dlatego ?
                        Wobec tego; po co piszesz na forum,jeśli uważasz,że nic się nie da w Twojej sytuacji zrobić ?
                        Chcesz tak tylko sobie trochę pojojczeć i dostać parę słów pożałowania : och jakaś Ty biedna?
                        Na tym Ci zależy? Czy to w jakikolwiek sposób poprawi Twoją sytuację?

                        --
                        'Jeśli nie jesteś gotowy zmienić swojego życia,nie można ci pomóc".
                        Hipokrates(460-377 p.n.e.)
                        • szaman.ka napisała:

                          > Chcesz tak tylko sobie trochę pojojczeć i dostać parę słów pożałowania : och ja
                          > kaś Ty biedna?
                          > Na tym Ci zależy? Czy to w jakikolwiek sposób poprawi Twoją sytuację?

                          Tak, mnie sie wydaje, że Bebiko o to chodzi - nikt jej nie docenia, to niech choć foro doceni i się użali. A na dodatek uważam, że nie ma problemów z matką i siostrą, tylko z synem i sposobem w jaki go wychowała.
                          Nie dość, że przejął mieszkanie po babci zwalając obowiązek opieki nad nią na matkę, to jeszcze wrzuca jej dodatkowo opiekę nad własnym dzieckiem.
                          Po powrocie matki ze szpitala po operacji tym bardziej syn powinien odciążyć ją z wszelkich obciążeń i zorganizować wszystko tak, żeby mogła się poświecić własnemu dochodzeniu do zdrowia.
                          dodam, ze w mojej rodzinie ktokolwiek z młodszego pokolenia wykupił mieszkanie babci to jednocześnie zobowiązywał się do zorganizowania opieki nad nią. Coś za coś.

                        • zgadza sie nie potrafie sie zmienic, bo sie boje odrzucenia i zerwania wiezow rodzinnych...maz mi ni epomoze bo nie chce, a syn nie mieszka z mama tylko wynajmuje mieszkanie....nienawidze siebie za to , ze taka jestem i nie por\trafie sie zmienic, ale coz mam swoj wiek i nie mam juz sil na zmiany...nie potrafie walczyc o dobra pozycje w rodzinie...tak jestem kozlem ofiarnym ale z wyboru....uslyszalam tu prawde o sobie i bardzo Wam za to dziekuje.......syn niemoze sie zajac mama bo pracuje 20 godz dziennie....synowa tez nie bo moja mama jest dla niej obca osoba....narzekam, ale nie oczekuje glaskania po glowie, bo wiem jaka jestem.....a kazdy ma prawo do osadzenia mnie we wlasny sposob......wiem, ze ja wczesniej padne niz moja mama....tylko szkoda, ze nie zobacze "rozpaczy" moich bliskich .....
                          • To, co napisałaś na końcu,że szkoda,że nie zobaczysz rozpaczy swoich bliskich to muszę Ci powiedzieć,ze tak często myślą małe dzieci.Gdy czują złość do rodziców, a boją się ją wyrazić,to wyobrażają sobie,że zachorują i umrą,a wtedy dopiero rodzice będą płakać i ich żałować,a będzie już za późno.Taki dziecinny rodzaj pragnienia zemsty.Wiem,że w tym wieku trudno jest się uczyć nowych zachowań,ale na zmiany nigdy nie jest za późno.
                            Pozdrawiam i życzę powodzenia.
                            --
                            'Jeśli nie jesteś gotowy zmienić swojego życia,nie można ci pomóc".
                            Hipokrates(460-377 p.n.e.)
                          • 3bebiko napisał(a):

                            > maz mi ni epomoze bo nie chce,

                            Ale sama prę linijek wyżej pisałaś, ze pomógłby Ci w opiece nad wnukiem - wiec po prostu przerzuć ten obowiązek na niego i po kłopocie.

                            a syn nie mieszka z mama tylko wynajmuje mieszkanie....

                            nienawidze siebie za to , ze taka jestem i nie por\trafie sie zmienic, ale coz mam swoj wiek i nie mam juz sil na zmiany...nie potrafie walczyc o dobra pozycje w rodzinie

                            Znowu wymówki - co zrobić, żeby nic nie zrobić, a jak już nie można nic innego wymyślić to o wieku. Zamiast walczyć ze wszystkimi w rodzinie, poproś ich o pomoc i o odciążenie.

                            >...syn niemoze sie zajac mama bo pracuje 20 godz dziennie....synowa tez nie bo moja mama jest dla niej obca osoba

                            Wiesz, ludzie z powodzeniem zajmują się obcymi osobami, zwłaszcza jeśli dzięki nim mają gdzie mieszkać, więc, proszę nie pisz takich rzeczy. Syn niech się wprowadzi do mamy - czyli do siebie, a pieniądze, które do tej pory wydawał na wynajem, spokojnie może dodać do kosztów pielęgnacji babci. Ale tu znowu górę bierze Twoje myślenie - dlaczego czegoś NIE MOŻNA zrobić.

                            ....narzekam, ale nie oczekuje glaskania po glowie
                            > wiem, ze ja wczesniej padne niz moja mama....tylko szkoda, ze nie zobacze "rozpaczy" moich bliskich .

                            Typowe - zamiast na pomoc swoich bliskich liczysz na to że padniesz, a oni wtedy będą w rozpaczy. Już pisałam - nie będą, nie licz na żadną rozpacz, odetchną, że wreszcie przestałaś się nad sobą użalać i doskonale zorganizują sobie życie bez Twojego wiecznego NIE MOŻNA i NIE DA SIĘ.
                            • ale dostalam po "lapkach"...moze cos w tej mojej dziecinnej glowce zacznie kielkowac doroslego....wszystko sie zgadza co pisalas Ty i szamanka.....bede pracowac nad soba...porozmawiam z synem i synowa i moze sie ulozy jakos.....syn nie wprowadzi sie do mamay bo mamam ma maly pokoj i kuchenke, poza tym wszyscy bedac na " kupie" zaczeli by sie nienawidziec...mama mieszka sama juz 26 lat i wyobrazacie sobie, ze nagle zaczyna tam mieszkac malzenstwo i dzieckiem????? no sory...:)
                              • Ty doskonale wiesz co wszyscy wokół Ciebie czują ,albo co mogliby czuć,tylko nie zwracasz uwagi na swoje uczucia.
                                Dlatego Ci serce wariuje,bo go nie słuchasz.

                                --
                                'Jeśli nie jesteś gotowy zmienić swojego życia,nie można ci pomóc".
                                Hipokrates(460-377 p.n.e.)
                                • ja to wszystko wiem tylko, ze moj strach jest silniejszy od moich potrzeb....zawsze mialam nad soba krzyczaca i niezadowolana mame i to weszlo mi w krew.....masz inny charakter niz ja wiec Tobie jest lzej w zyciu, a takich ludzi jak ja jest bardzo duzo...ja wole przemilczec niz sie motac w obronie, ktorej niem am wpojonej w moim charakterze.....dziekuje Ci za to co od Ciebie uslyszalam i od aquy....latwo jest myslec ale gorzej z realizacja......mam dosc....pozdrawiam...:)
                                  • Facettka popros ,,kochanke,,o pomoc.
                                  • 3bebiko napisał(a):

                                    > .latwo jest myslec ale gorzej z realizacja......mam dosc....
                                    >
                                    Bo do realizacji powinnaś na początku przystępować mając pod bokiem życzliwą osobę, która Cię wesprze w trudnym momencie stanowczego odmawiania. Czyli rozmawiać z siostrą w obecności męża, z synem w obecności siostry, lub szwagra, i tak dalej. Kiedy już, już poczujesz, że dla świętego spokoju ulegniesz, to buzia na kłódkę i dajesz się wypowiedzieć tej wspierającej, która wtedy mówi, że jednak absolutnie nie i że nie ma takiej możliwości.
                                    I pamiętaj, że nie jesteś już dzieckiem na które ktoś może nakrzyczeć. A to, że ktoś się fochnie, obrazi, nadmie, to na prawdę nie koniec świata i nie przesądza o Twojej wartości..
                          • 3bebiko napisał(a):

                            > .....syn niemoze sie za
                            > jac mama bo pracuje 20 godz dziennie....


                            Ależ Ty poierdzielisz, jakbyś się śliwek najadła :))))





                            --
                            Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
    • Takie zachowanie wyklucza kontakt. Nie wazne jak bardzo jest chora, i jak bardzo chialabys jej pomoc.

      • Bebiko, dobry lekarz potrafi dobrać odpowiednią dawkę leków tak, żeby nie wprowadzić pacjenta w otępienie, a żeby nieco wyciszyć agresywne zachowania, poza tym nie piszesz nic o próbach zmiany tematu - wytrącenia chorej z "nakręcania się", mnie ten sposób doradziła pielęgniarka - po prostu jak widzisz, że sytuacja zmierza ku katastrofie to szybko ni z gruszki ni z pietruszki pytasz mamę czy woli na obiad pierogi czy kotlet, czy lubi kolor zielony czy woli beżowy, czy uprasować jej tę bluzeczkę czy inną, mówisz, że dobrze jej w tej fryzurze, że wczoraj spotkałaś ciocię Anię, która powiedziała... i tak dalej i tak dalej. Spróbuj, to nic nie kosztuje.
        Choć mnie się wydaje, że Ty wolisz cierpieć i lamentować niż poczynić jakiekolwiek kroki aby przynajmniej trochę ułatwić sobie i swojej rodzinie sytuację, bo każda Twoja odpowiedź na poduwane rady to: nie da się, albo nie mogę.
        • ja nie wole ciepiec, a dlaczego bo juz to przerabialam, a konczy sie to w ten sposob " a spier...j albo pierd...e czy krzyczac NIE BEDE!!!!!!! do lekarza wybiore sie aby dal mamie cos na spokojnosc, bo jak jest pobudzona to cisnienie jej skacze...
          • A tobie nie skacze? Co się z mamuską stanie jak wylądujesz w szpitalu? Umrze czy rodzinka się zorganizuje do opieki jak będzie musiała.
            Może bez czekania na zawał trzaśniesz drzwiami i powiesz że już więcej do matki nie idziesz
            • ja nie trzasne drzwiami....a jak trafie do szpitala ( oby nie) to wychodzac z niego bede miala do odrobienia te dni ktore spedze w nim....oplaca mi sie???
          • 3bebiko napisał(a):

            > ja nie wole ciepiec, a dlaczego bo juz to przerabialam, a konczy sie to w ten s
            > posob " a spier...j albo pierd...e czy krzyczac NIE BEDE!!!!!!! do lekarza wybi
            > ore sie aby dal mamie cos na spokojnosc, bo jak jest pobudzona to cisnienie jej
            > skacze...
            -----------------

            Bo czlowiek tak juz skonstrulowany, ze pomimo rozsadku, wydarzen, okolicznosci na jakis tam sposob kocha tego swojego rodzica...

            Inna sprawa to takie glebokie przywiazanie pomimo ze dosc destruktywne, zawiera sobie duzo elementow nadziei.
            Historii wspolnego zycia...itp. Z tych kawaleczkow tworzy sie twoj wlasny los, w ktory matka jest wpleciona...

            Wiele osob zyje w trudnych relacjach, do konca wierzac, ze kiedys osoba sie zmieni, uszanuje, doceni, bedzie kochac....Przeprosi za bledy itepe, itepe...

            A osoba taka czesto taka juz jest, bo choc zywa i zyje, to tak naprawde malo w niej zycia...



            --
            "Błędy, to wielkie chwile..."
            • ja nie licze na to , ze mama sie zmieni, bo na to juz jest za pozno...ona jest w swoim swiecie i nikt tam juz niema dostepu....jest wpleciona w moje zycie, ale gdybym miala inny charakter moglabym sie od opieki nad nia odwrocic....jest mi ciezko bo wydaje mi sie, ze zaczynam wariowac tam w srodku swego ciala i nijak nie moge sobie z tym poradzic, zal mi siebie, ale sama sobie taki los zafundowalam...nie wiem ile jeszcze wytrzymam....nie wiem jak sie od tego uwolnic...zostawic siostree sama z tym wszystkim...czy tak mozna?
              • 3bebiko napisał(a):

                > nie wiem ile jeszcze wytrzymam....nie wiem jak sie od tego uwolnic...zo
                > stawic siostree sama z tym wszystkim...czy tak mozna?

                Wiesz doskonale co zrobić, bo pół wątku jest na ten temat. I wcale tu nie chodzi o siostrę, tylko o syna i mieszkanie po babci. Ty chcesz, żeby syn mieszkanko zachował, ale opiekę chcesz zrzucić na siostrę. Tak nie można, oddajcie babcię wraz z mieszkaniem, tak jak siostra proponowała. A Ty idź się leczyć w spokoju. Zachłanność nie popłaca.
              • nie wiem jak sie od tego uwolnic...zostawic siostree sama z tym wszystkim...czy tak mozna?

                .....

                Ja nie sledze tego watka, wiec nie znam calej tresci twoich wpisow.

                Czy mozna zostawic matke na barki siostry? Moze poszukac pielegniarki, ktora dochodzi do chorych osob. Duzo takich pielegniarek pracuje w ten sposob tu, gdzie ja mieszkam. Ludzie nie chca isc do domow opieki chociaz te w wiekszosci sa luxusowe. Wola mieszkac u siebie w domu...

                Od matki trudno jest sie uwolnic, bo relacje sa raz dobre a raz mniej i ta ambiwalencja jest uzalezniajaca od wszelkich relacji nie tylko z matkami...


                --
                "Błędy, to wielkie chwile..."
    • Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Jesteś osobą, która pod wpływem okoliczności rozwoju osobowości, pozostała infantylna. Jak dziecko , masz poczucie winy, jak nie spełniasz oczekiwań, innych " mających prawo wymagać", nie mając własnych priorytetów, których posiadanie pozastawiało by cię spokojną. Może sfrustrowaną, zbrzydzoną, sytuacją, ale wewnętrznie pewną. Nie opiekujesz się matką, tylko dajesz terroryzować. Nie umiesz wytyczyć granic, za którymi działanie innych ciebie nie dotyczy. Nie dotyczy i to tak, że się od tego emocjonalnie odcinasz, emocje pozastawiając dla tych, którym się twoje pierwsze emocje należą, np. utrzymanie w emocjonalnej całości swojego małżeństwa, rodziny. Jakby twoja matka poczuła, że już nie jest twoim emocjonalnym wampirem, idziesz, robisz co trzeba, i pa, a jak chcesz w czymś się dusić, to już nie moja sprawa, spływa jak woda po kaczce, bo ja mam swoje życie, to pewnie mniej by cię matka potrzebowała.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.