Dodaj do ulubionych

Depresja...

11.10.13, 03:14
Mam na imię ... i od prawie ... miesięcy choruję na depresję. Mam ... lat. Dużo? Mało? Przy tej chorobie, która jest chyba najbardziej demokratyczną chorobą na świecie, nie ma znaczenia ile masz lat, jakie studia skończyłeś, czy jesteś wysoki, niski, masz długie czy krótkie włosy. Uderza z siłą osiemnastokołowej ciężarówki prosto w Twoją głowę.

Gdy pojawiły się pierwsze objawy Pani D., nie do końca wiedziałam co się dzieje. Najpierw chandra, obniżony nastrój, zmniejszający się apetyt, smutek. Cóż... Zdarza się każdemu, prawda? Potem zaczęło się to przeciągać w czasie. Kolejne minuty, godziny, dni, tygodnie, w których nie chciało mi się wyjść z łóżka, wykąpać, jeść, żyć...

Następnie przychodzi jakieś takie dziwne otępienie. Ludzie próbują Cię wyciągać w miejsca, które zawsze lubiłeś, ale zoo czy park czy kino już nie wywołują tych samych uczuć. No spoko, są słonie. Luz, niech sobie te kangury biegają. Park? No jest. Rosną drzewa, ok, niech sobie świeci to słońce. Komedia? No fajnie fajnie, ale nie jest w ogóle zabawna. I to robienie dobrej miny do złej gry, udawanie, że coś Cię interesuje, że czymś się przejmujesz bo „tak wypada”, bo ktoś opowiada o czymś ważnym dla niego.

Nie chcę, żeby ktokolwiek mnie kochał, żeby komukolwiek na mnie zależało. To wywołuje taką silną bolesną presję... Że w jakiś sposób jestem zobowiązana żyć dla tego kogoś. Po co? Jaki to ma w ogóle sens? Przestańcie do mnie mówić, pytać, dobijać się, martwić... Nie jestem tego warta... I nigdy już nie będę...

Nie potrafię już chyba czuć... Wydaje mi się, że kocham, ale czy na pewno? Poza tym, co jest warta moja miłość? Czy jeśli nienawidzę siebie samej, to mogę kogoś prawdziwie kochać? Takie miewam rozterki...

Może jestem zbyt wrażliwa, może coś we mnie pękło, może coś się gdzieś w środku złamało i już się nie da tego poskładać w całość. Ale nie chcę pomocy... Nie chcę nikogo zobowiązywać do tego, żeby próbował mnie w jakikolwiek sposób „ratować”. Jeśli jestem daremna, to nie powinnam mieć w swoim otoczeniu NIKOGO, komu kiedyś może przejść przez myśl, żeby nie daj boże mnie pokochać...

Łzy odkryłam już dawno. Idąc ulicą, jedząc pizzę, zasypiając, budząc się... Ale najlepiej, najbezpieczniej, płacze się pod prysznicem, w wannie, biegając w deszczu...

Chcę zniknąć...

Przestać istnieć...

Zatopić się w niebycie...

Depresyjne rozterki...
--
www.psycholog-pisze.pl
Edytor zaawansowany
  • zolza14 11.10.13, 13:06
    A TY, tak w ogóle, to chcesz wyzdrowieć,czy tak Ci dobrze ?
  • nvv 11.10.13, 13:32
    Słuszna uwaga. Znam przypadek-doświadczenie, w którymś ktoś w stanach dysforii miał obok urządzenie, którym mógł ot-tak poprawić sobie nastrój, stymulując odpowiednie obszary w mózgu. Nie chciał.

    Jest coś w nas co czasem chce cierpieć. Dobry nastrój jest trochę jak latanie Ikara w powietrzu -- przyjemne, ale w tle jest świadomość, że ten stan nie jest wieczny i będzie spotkanie z Ziemią, tym boleśniejsze im mocniej się wzbijemy. Ale i tak latać warto.
  • kropidlo5 11.10.13, 16:27
    nvv napisał:

    > Słuszna uwaga. Znam przypadek-doświadczenie, w którymś ktoś w stanach dysforii
    > miał obok urządzenie, którym mógł ot-tak poprawić sobie nastrój, stymulując odp
    > owiednie obszary w mózgu. Nie chciał.
    >
    > Jest coś w nas co czasem chce cierpieć. Dobry nastrój jest trochę jak latanie I
    > kara w powietrzu -- przyjemne, ale w tle jest świadomość, że ten stan nie jest
    > wieczny i będzie spotkanie z Ziemią, tym boleśniejsze im mocniej się wzbijemy.
    > Ale i tak latać warto.




    Gdzie to doswiadczenie bylo, na czym konkretnie polegalo?(nie wiedzialem, ze sa takie urzadzenia, ktorymi mozna sobie poprawiac nastroj, czemu nie sa w sprzedazy? Toc to miliardowy biznes)
    Czy ten czlowiek, ktory mogl sobie 'poprawiac nastroj' sprobowal jak dziala to urzadzenie, zanim podjal decyzje?
    A moze bal sie grzebania w mozgu, nie wiem jak to urzadzenie dziala- czy to diody i kable, czy laser.

    Ale ogolnie teoria, ze ludzie 'nie chca' wyjsc ze zlego stanu jest jak na moj gust bardzo watpliwa. Nie potrafia- tak, ale nie chca?

    Jeden prosty fakt i cala teoria upada: w Polsce mamy 3 miliony alkoholikow i dwa miliony narkomanow (wliczajac w to leki przepisane przez lekarza) plus miliony kolejne poprawiajace sobie nastroj jeszcze innymi sposobami.
    Jakby ludzie w zlym nastroju lubili przebywac i nie chcieli 'naciskac przyciskow' to by nie bylo nalogow ani handlu uzywkami.

    Ale moze pija, bo maja nadzieje poczuc sie jeszcze gorzej?
  • 1lapaz 14.10.13, 08:40
    > Gdzie to doswiadczenie bylo, na czym konkretnie polegalo?(nie wiedzialem, ze sa
    > takie urzadzenia, ktorymi mozna sobie poprawiac nastroj, czemu nie sa w sprzed
    > azy? Toc to miliardowy biznes)
    > Czy ten czlowiek, ktory mogl sobie 'poprawiac nastroj' sprobowal jak dziala to
    > urzadzenie, zanim podjal decyzje?
    > A moze bal sie grzebania w mozgu, nie wiem jak to urzadzenie dziala- czy to dio
    > dy i kable, czy laser.

    takie urzadzenie było w Blade Runner, to książka sf autorstwa Philipe Dick ... z urzadzenia czsem korzystała zona głównego bohatera... ale częst nie miała ochoty poprawiać sobie humoru. Na tym sprytnym ustrojstwie można było ustawić sobie okolo 300 roznych stanów, świat w przyszłości ;-) kobiety ni mogły miec dzieci, nie miały nic do roboty, trzeba było coś takiego wymyślić, żeby w ogóle dało się przetrwać...
  • nvv 14.10.13, 09:09
    > Toc to miliardowy biznes

    Może chcesz go zacząć? tDCS -- to bezinwazyjna, bezbolesna i łatwa w użyciu metoda. Można stymulować konkretne obszary -- można wyjść z depresji, poprawić sobie pamięć roboczą, itp.
    Na zachodzie już są takie gotowe urządzenia do kupienia dla zwykłych ludzi, kosztują sporo, ale koszt produkcji takiego urządzenia jest mniejszy niż 100 zł.

    Istnieje też inna metoda (TMS), która również jest bezinwazyjna. Piękno tDCS polega na prostocie i możliwości zbudowania urządzenia, które będzie małe i będzie wyglądać "cool", jak np. tutaj.
  • kropidlo5 11.10.13, 16:24
    To jest kompletnie nietrafione pytanie do osob w depresji. To tak, jakbys zapytal psa ludzkim jezykiem, czy chce kielbasy.
    Pies zaszczekal wiec nie chce, bo tak to by przeciez odpowiedzial poprawna polszczyzna ' owszem, czemu nie'.
  • zolza14 11.10.13, 17:57
    Nie masz racji.Bycie w depresji daje mnóstwo korzyści.
  • nativeau 24.11.13, 03:27
    zolza14 napisał(a):

    > A TY, tak w ogóle, to chcesz wyzdrowieć,czy tak Ci dobrze ?

    Genialne, znam taka jedna osobe. Wmawia wszystkim ze ma depesje (ma chyba jaks forme schizofrenii) ale tak naprawde to zdaje sie chce te depresje miec jako koderke do przxykrycia zamiast zap..c w pracy.
  • to.niemozliwe 11.10.13, 14:19
    Piszesz czego nie chcesz, a czy zdajesz sobie sprawę czego inni chcą od Ciebie?
    --
    Mow do ludzi tak, aby twoje slowa ich wzbogacaly,
    sluchaj tak, by odnalezli w tobie zrozumienie.
  • mona.blue 11.10.13, 14:38
    A bieresz leki przeciwdepresyjne? Może sa xle dobrane, przy depresji nieraz trzeba zmienić, bo na róznych ludzi róże leki działają.
    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
    dysfukcyjnedziecinstwo.blogspot.com/ - problematyka DDA/DDD
  • ankaskakanka14 15.10.13, 08:54
    mona.blue napisała:

    > A bieresz leki przeciwdepresyjne? Może sa xle dobrane, przy depresji nieraz trz
    > eba zmienić, bo na róznych ludzi róże leki działają.

    No nie do końca się zgodzę,że antydepresanty są dobre.Generalnie zmieniają w dość znaczny sposób osobowość / o czym się nie mówi / Wpływają ujemnie na libido no i istnieje ryzyko,ze raz podane antydepresanty trzeba będzie przyjmować już do końca życia,organizm stanie się zbyt leniwy aby samemu wyłapywać serotoninę "hormon szczęścia"
  • paco_lopez 11.10.13, 17:13
    wpis dramatyczny dość. wychowywałaś się w polskiej szkole cieląt i sierot. da sie z tego wyjść. trzeba powyczepiać sporo i zobaczyć na wiosnę. pozdrowienia od mojej depresji wieku młodzieńczego.
  • brygada_ww 12.10.13, 12:42
    A ja mam wrazenie, ze jest Ci wygodnie tkwic w tym stanie, byc moze w celu przyciagniecia uwagi otoczenia, bo na to wskazuje styl opisu Twojej depresji.
    Czy jak Cie boli zab, to tez miesiacami sie meczysz, czy idziesz do dentysty?
  • ese1 13.10.13, 17:36
    eee tam, nie zadna depresja tylko autopromocja swojej strony internetowej
    --
    Kazdy z nas ma dwie rzeczy do wyboru: Jestesmy albo pelni milosci, albo pelni leku. A Einstein
  • brygada_ww 14.10.13, 20:18
    ese1 napisała:

    > eee tam, nie zadna depresja tylko autopromocja swojej strony internetowej

    Masz racje.
  • jedr-ek28 13.10.13, 19:10
    Skoro stworzyłaś tutaj ten wątek, to znaczy, że jednak chcesz pomocy.
  • zolza14 14.10.13, 10:23
    Napisałaś wątek o swoim samopoczuciu i tym co przeżywasz w depresji.
    W jakim celu to zrobiłaś?
    Jako psycholog wiesz zapewne więcej o mechanizmach i przyczynach depresji niż przeciętny użytkownik anonimowego forum.Nie wyklucza to jednak możliwości poszukiwania pomocy i jej uzyskania również na takim forum.
    Moje pytanie było więc zasadne,lecz nie odpowiedziałaś na nie.
    Czego oczekujesz? Pomocy? Współczucia? Czy miałaś ochotę na odrobinę anonimowego ekshibicjonizmu ?
  • psychologpisze 14.10.13, 19:31
    Nie chcę współczucia. Nie reklamuję się. Potrzebuje pomocy, wsparcia itp. Leki biorę od niemal roku.
    --
    www.psycholog-pisze.pl
  • zolza14 14.10.13, 19:39
    OK !

    A czy odbywasz jakąś terapię ?
  • brygada_ww 14.10.13, 20:17
    psychologpisze napisała:

    ... i od prawie ... miesięcy choruję na depresję

    Leki biorę od niemal roku.


    Jest to duza niespojnosc, chorujesz od prawie miesiecy i leki bierzesz niemal od roku. Konfabulacja, nic wiecej.
  • psychologpisze 14.10.13, 22:23
    Od 10 miesięcy biore leki, od niemal roku mam zdiagnozowaną depresję, czyli w moim rozumieniu od tego okresu czasu choruję. Natomiast de facto chorowałam już wcześniej tylko bez aż takich objawów.

    Chodzę to psychiatry, biorę leki przeciwdepresyjne. Uczęszczałam na terapię. Obecnie nie.
    --
    www.psycholog-pisze.pl
  • zolza14 14.10.13, 22:30
    A i jeszcze jedno.Wcześniej napisałam,że chorowanie na depresję daje wiele korzyści.
    Czy pokusiłabyś się o wyliczenie takich korzyści jakie daje choroba Tobie?
  • to.niemozliwe 15.10.13, 09:37
    Jak ma napisać o korzyściach, skoro doskwierają jej dolegliwości wynikające z choroby?
    Jakie się ma korzyści z amputacji nogi?
    --
    Mow do ludzi tak, aby twoje slowa ich wzbogacaly,
    sluchaj tak, by odnalezli w tobie zrozumienie.
  • zolza14 15.10.13, 11:33
    Nie rozumiem dlaczego się wtryniasz między wódkę i zakąskę ? Możesz pozwolić,by autorka wątku mi odpowiedziała? Nie do Ciebie moje pytanie było skierowane.
  • to.niemozliwe 15.10.13, 14:36
    OK, przepraszam.
    --
    Mow do ludzi tak, aby twoje slowa ich wzbogacaly,
    sluchaj tak, by odnalezli w tobie zrozumienie.
  • brygada_ww 15.10.13, 13:01
    to.niemozliwe napisał:

    > Jak ma napisać o korzyściach, skoro doskwierają jej dolegliwości wynikające z choroby?
    > Jakie się ma korzyści z amputacji nogi?

    Nie ma jako tako wymiernych korzysci wynikajacych z choroby, jednak Zolza nie bez celu zadala pytanie. Ludzie doszukuja sie czesto subiektywnych korzysci w postaci uwagi, zainteresowania otoczenia, litosci, mozna dluzej posiedziec na zwolnieniu lekarskim, sa tez tacy, dla ktorych czasowe przebywanie na oddziale otwartym w szpitalu psychiatrycznym jest rodzajem wakacji w hotelu.
    Pamietam tez jedna kobiete, ktora przez ponad rok chodzila z depresja do psychiatry, dostawala leki, jednak jak sie okazalo po czasie wcale ich nie brala nabierajac otoczenie, ze psychiatra jest niekompetentny, a leki nie pomagaja. Sa tez tacy, ktorzy zwyczajnie lubia przyjmowac wszelkiego rodzaju lekarstwa (lekomania nie jest zjawiskiem rzadkim) i rozpoznanie lezy w gestii lekarza prowadzacego danego pacjenta. Klasycznym przykladem byla jedna starsza kobieta, ktorej syn po urazie dostal srodki przeciwbolowe, ktore dzialaja na osrodkowy uklad mozgowy tylko i wylacznie usmierzajac bol. Syn stwierdzil, ze nie musi ich wybrac do konca, wiec pozostalo mu w szufladzie jakies 12 sztuk. Starsza pani dowiadujac sie, ze zostala spora ilosc tabletek, w momencie dostala takiego ataku bolu, ze w ciagu 2 godzin zjadla wszystkie, chociaz dozwolona dzienna dawka nie moze przekraczac 3. Pozniej wielka panika, bo starsza pani caly dzien nie mogla zejsc z kibla, prosby o wezwanie pogotowia, zeby zatrzymac jej sraczke, ktora sama na wlasne zyczenie spowodowala. Tak, ze neistety te subiektywne korzysci wystepuja.
  • johnnie-w-alker 15.10.13, 15:55
    Zolzie chodzi zapewne o korzyści podświadome z choroby.
    Niektóre zwierzęta mają taką strategię,że w obliczu zagrażającego im niebezpieczeństwa ze strony silniejszego przeciwnika przewracają się i udają że są martwe.
    Podobną trochę rolę pełni depresja.Człowiek,którego problemy przerastają lub są zbyt bolesne -zapada na depresję.Staje się też wtedy jakby martwy,znieczulony.Podświadomość w ten sposób próbuje go ochronić.
    Co nie zmienia faktu,że depresja jest bardzo poważną chorobą i przysparza ogromnych cierpień osobie w niej pogrążonej.
    Depresja nie jest świadomą ucieczką w chorobę.To trzeba wyraźnie powiedzieć.

  • brygada_ww 15.10.13, 16:17
    johnnie-w-alker napisał(a):

    > Zolzie chodzi zapewne o korzyści podświadome z choroby.

    Podswiadome, lub calkowicie uswiadomione, natomiast napewno subiektywne.

    > Niektóre zwierzęta mają taką strategię,że w obliczu zagrażającego im niebezpiec
    > zeństwa ze strony silniejszego przeciwnika przewracają się i udają że są martwe.

    Tak, zgadzam sie, jednak ten przyklad moim zdaniem nijak ma sie do depresji. Depresja jest niedobor dwoch hormonow w organizmie, serotoniny przede wszystkim, w dalszej kolejnosci melatoniny.

    > Podobną trochę rolę pełni depresja.Człowiek,którego problemy przerastają lub są
    > zbyt bolesne -zapada na depresję.Staje się też wtedy jakby martwy,znieczulony.
    > Podświadomość w ten sposób próbuje go ochronić.

    Zgadza sie, jednak dziala to w dwie strony, czlowiek, ktory popada w depresje, automatycznie popada w problemy. Wiec, zeby wyrwac sie z tego stanu znieczulenia, nalezy udac sie do kompetentnego psychiatry, ktory pozwoli powrocic ze swiata zombi do swiata zywych. Dziwi mnie, ze dziesieciomiesieczne zazywanie lekow nie przynosi skutkow. Sama mialam epizod depresyjny, ktory leczylam antydepresantami, czasowo tez polaczonymi z blokerami D2. W pelni zadowalajacy skutek uzyskalam po czasie ok. 4,5 miesiaca, gdy farmakoterapia byla przewidziana na okres 6 miesiecy. Organizm sam odrzucil leki, problem depresji zniknal, wiec nie czulam koniecznosci dalszego ich zazywania. Dzis jestem blisko 3,5 roku po zakonczeniu terapii i nie odczuwam powrotu stanow depresyjnych. Pojawila sie nerwica w zwiazku z przyjsciem dziecka na swiat, jednak jest to u matek normalne- lek o dziecko, ktore kocha sie najbardziej na swiecie.

    > Co nie zmienia faktu,że depresja jest bardzo poważną chorobą i przysparza ogromnych
    > cierpień osobie w niej pogrążonej.

    Skoro przysparza cierpien, to nalezy cos z tym robic, nie biernie czekac i narzekac.


    > Depresja nie jest świadomą ucieczką w chorobę.To trzeba wyraźnie powiedzieć.

    Ja tego nie powiedzialam.

  • ankaskakanka14 15.10.13, 18:13
    brygada_ww napisała:


    > Tak, zgadzam sie, jednak ten przyklad moim zdaniem nijak ma sie do depresji. De
    > presja jest niedobor dwoch hormonow w organizmie, serotoniny przede wszystkim,
    > w dalszej kolejnosci melatoniny.
    >
    Z roku na rok w Polsce rośnie liczba samobójstw - obecnie w wyniku samobójstw rocznie ginie więcej ludzi jak w wypadkach samochodowych.Czyli z jakiś powodów w organizmach Polaków / dość wysoki % samobójstw na tle innych krajów / jest wynikiem braku serotoniny,a jeżeli tak to jaki czynnik ma wpływ na brak tego hormonu?
    --
    Internet jest odzwierciedleniem ludzi? - to kim ja jestem?
  • brygada_ww 15.10.13, 19:01
    Depresja, niedobor serotoniny to tylko jedna z przyczyn samobojstw, jednak patrzac procentowo nie jest glowna przyczyna. W pierwszej kolejnosci ida zaburzenia osobowosci (bardzo czesto BPD), pozniej alkoholizm, depresja jest na trzecim miejscu. Co wplywa na wzrost zachorowalnosci na depresje- tempo pracy zwiazane z krwiozerczym kapitalizmem, za czym idzie wyscig szczurow wykanczajacy organizm, to z kolei pociaga za soba nieprawidlowy tryb zycia (niedostateczna ilosc snu, zly tryb odzywiania sie), przemeczenie, ktore prowadzi do apatii i ogolnego zniechecenia.
  • ankaskakanka14 15.10.13, 20:39
    Faktycznie nieprawidłowe odżywianie może doprowadzić do zaburzenia organizmu w tym i funkcjonowaniu hormonów, co może skutkować depresją. Wcześniej tej zależności nie widziałam.Pozdrawiam
    --
    Internet jest odzwierciedleniem ludzi? - to kim ja jestem?
  • zolza14 17.10.13, 20:40
    brygada--ww napisała:Tak, zgadzam sie, jednak ten przyklad moim zdaniem nijak ma sie do depresji. Depresja jest niedobor dwoch hormonow w organizmie, serotoniny przede wszystkim, w dalszej kolejnosci melatoniny.

    Owszem, w depresji występują zakłócenia w przekaźnictwie serotoniny i melatoniny,lecz te zakłócenia nie biorą się z niczego.
    Fizjologia i psychika ludzka stanowią jedność,bo jesteśmy jednością.Nasze ciało jest ściśle związane z naszym życiem wewnętrznym i wszelkie przeżywane uczucia i emocje wywierają bezpośredni na niego wpływ.
    Dlatego też niektóre jednostki są biologicznie bardziej podatne na depresję ;nie bez wpływu pozostaje też konstytucja genetyczna jaką dziedziczymy po rodzicach.
    Różnice między nami pod tym względem są bardzo znaczne;zależy to od naszej przeszłości,od przeżyć,od konstytucji psychofizycznej otrzymanej od rodziców.
    Niektórzy mają za sobą naprawdę ciężkie przeżycia,a nie zapadają na depresję, bo mają mocną konstrukcję genetyczną,a inni, bardziej wrażliwi,którzy mieli na pozór szczęśliwe życie rodzinne zapadają na nią.
  • zauroczonaewa 17.10.13, 20:50
    zolza14 napisał(a):

    bardziej wrażliwi,którzy mieli na p
    > ozór szczęśliwe życie rodzinne zapadają na nią.

    Tak, to prawda wrażliwość czy nadwrażliwość (nie mylić z neurotycznością) jest dobrą bazą pod depresję.
  • brygada_ww 19.10.13, 14:02
    zolza14 napisał(a):

    > Owszem, w depresji występują zakłócenia w przekaźnictwie serotoniny i melatoni
    > ny,lecz te zakłócenia nie biorą się z niczego.
    > Fizjologia i psychika ludzka stanowią jedność,bo jesteśmy jednością.Nasze ciało
    > jest ściśle związane z naszym życiem wewnętrznym i wszelkie przeżywane uczucia
    > i emocje wywierają bezpośredni na niego wpływ.

    Dokladnie tak wlasnie jest, to jest zaleznosc psychosomatyczna. Nasz nastroj, stan psychiczny ma ogromny wplyw na samopoczucie fizyczne.

    > Dlatego też niektóre jednostki są biologicznie bardziej podatne na depresję ;n
    > ie bez wpływu pozostaje też konstytucja genetyczna jaką dziedziczymy po rodzicach.
    > Różnice między nami pod tym względem są bardzo znaczne;zależy to od naszej prze
    > szłości,od przeżyć,od konstytucji psychofizycznej otrzymanej od rodziców.

    Depresja egzogenna i engogenna, na ktora sladaja sie pewne predyspozycje i uwarunkowania genetyczne, czy tez w znacznej mierze srodowiskowe. Wg wielu zrodel depresji jako takiej nie dziedziczymy, jako dziedziczna uwaza sie chorobe afektywna dwubiegunowa, ktorej przebieg to naprzemienne stany depresji i afektu.

    > Niektórzy mają za sobą naprawdę ciężkie przeżycia,a nie zapadają na depresję, b
    > o mają mocną konstrukcję genetyczną,a inni, bardziej wrażliwi,którzy mieli na p
    > ozór szczęśliwe życie rodzinne zapadają na nią.

    Moim zdaniem najwiekszy wplyw na sile konstrukcji naszej psychiki ma wychowanie. Osoby z wychowaniem "wojskowym"beda w przyszlosci silniejsze psychicznie, jednostki wychowane na mimoze beda slabsze.
  • zolza14 17.10.13, 20:18
    Nie odpowiedziałaś mi.
    Szczerze mówiąc, nie spodziewałam się odpowiedzi na moje pytania,ale liczyłam,że się odezwiesz. Odpowiedź wymagałaby dokonania publicznej wiwisekcji własnego wnętrza,a to, nawet anonimowo, jest dla większości osób bardzo trudne,jeśli nie mają skłonności wybitnie ekshibicjonistycznych.
    Zadałam Ci te pytania by Ci uświadomić,że uzyskanie pomocy tutaj na forum jest praktycznie w takich wypadkach niemożliwe.Terapia depresji wymaga grzebania w bebechach aż do głębi,aż dokopiemy się do najgłębszych pokładów emocjonalnych trucizn i uwolnimy od nich.Jest to operacja bolesna lecz skuteczna i jedynie taka terapia gwarantuje odzyskanie zdrowia.
    Jeśli się leczysz farmakologicznie około roku to już dawno powinna być poprawa.
    Psychoterapię przerwałaś czy zakończyłaś? Jaka to była terapia?
  • psychologpisze 19.10.13, 17:43
    Tak powinna być poprawa, dlatego zmieniam leki. jestem w trakcie schodzenia z dawki poprzednich. W ciągu 10 miesięcy leki nie zadziałały...

    Terapię przerwałam. Najpierw terapeutka musiała gdzieś wyjechać, potem ja, potem coś tam... Zawsze były jakieś wymówki moje i jej... A potem już się jakoś to "rozlazło"...

    Nie szukam tutaj terapii. Gdzieś to chciałam po prostu wyrzucić z siebie...
    --
    www.psycholog-pisze.pl
  • zolza14 14.10.13, 22:26
    Napisałaś wiele o swoich rozterkach i samopoczuciu,lecz ani słowa o swoich lękach.
    Czy potrafisz zidentyfikować i nazwać czego się boisz?
  • psychologpisze 19.10.13, 17:36
    Nie czuję korzyści z mojego stanu. Boli mnie dusza, boli mnie ciało. Sypiam po 1,5h na dobę lub po 21,5h na dobę. Uwaga? Tak, ale nie większa niż była przed diagnozą. Czuję się jak ubezwłasnowolnione dziecko. Mam wydzielane leki, jestem pilnowana... Z własnej winy (próby samobójcze), ale jednak...

    Czego się boję? Że z tego nie da się wyjść...
    --
    www.psycholog-pisze.pl
  • nvv 19.10.13, 17:50
    Sprawdziłaś stan hormonów tarczycy?
  • psychologpisze 19.10.13, 17:55
    Tak. Badałam krew, podstawową morfologię, hormony tarczycy. Przechodziłam wszelkie możliwe badania od ginekologicznych po ogólne. Wszystko jest w normie.
    --
    www.psycholog-pisze.pl
  • leda16 20.10.13, 22:26
    psychologpisze napisała:
    Wszystko jest w normie.

    Z wyjątkiem poczucia sensu życia. Tego najwyraźniej w normie nie masz, bo w przeciwnym razie zajęłabyś się jakąś pożyteczną robotą zamiast marnować czas na infantylnego bloga i bezcelowe włóczenie się po świecie.


    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • johnnie-w-alker 20.10.13, 21:11
    psychologpisze napisała:

    > Nie czuję korzyści z mojego stanu. Boli mnie dusza, boli mnie ciało. Sypiam po
    > 1,5h na dobę lub po 21,5h na dobę. Uwaga? Tak, ale nie większa niż była przed d
    > iagnozą. Czuję się jak ubezwłasnowolnione dziecko. Mam wydzielane leki, jestem
    > pilnowana... Z własnej winy (próby samobójcze), ale jednak...
    >
    > Czego się boję? Że z tego nie da się wyjść...

    Z tego da się wyjść.Tutaj akurat Twoje obawy są nieuzasadnione.Musisz jednak poddać się terapii i to nie u jakiejś pierwszej lepszej terapeutki,która jak sama napisałaś robiła uniki,lecz w wyspecjalizowanym ośrodku leczenia depresji i nerwic.
    Natomiast inne Twoje tłumione lęki kumulują się i powodują bezsenność lub nadmierną senność.Tak jak już tutaj napisano; potrzebna Ci jest głęboka psychoterapia,w trakcie której dotrzesz do przyczyn swojej depresji i występujących objawów.Farmakologicznie możesz jedynie przytłumić objawy,lub nawet na jakiś czas poprawisz samopoczucie,lecz na pewno nie wyleczysz się z depresji.

  • leda16 20.10.13, 22:23
    psychologpisze napisała:

    Boli mnie dusza, boli mnie ciało.


    Jesteś pewna, że masz duszę. No, ale to lepiej brzmi gdy się pierdzieli o bólu "duszy" niż o bólu psychiki. A ciało dzidzia to Cię dopiero boleć może jak się nabawisz choroby nowotworowej, reumatycznej lub SM. Na razie ciesz się z tego co masz zamiast w hipochondrię popadać.


    Sypiam po
    > 1,5h na dobę lub po 21,5h na dobę.


    A średnio wychodzi 8 godz. na dobę czyli normalka ;).


    Mam wydzielane leki, jestem
    > pilnowana... Z własnej winy (próby samobójcze), ale jednak...


    Następny zaburzony psychicznie psycholog :( Widać te studia kochają popaprańców.


    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • zauroczonaewa 19.10.13, 17:58
    psychologpisze napisała:


    > Gdy pojawiły się pierwsze objawy Pani D., nie do końca wiedziałam co się dzieje
    > . Najpierw chandra, obniżony nastrój, zmniejszający się apetyt, smutek. Cóż...
    > Zdarza się każdemu, prawda? Potem zaczęło się to przeciągać w czasie. Kolejne m
    > inuty, godziny, dni, tygodnie, w których nie chciało mi się wyjść z łóżka, wyką
    > pać, jeść, żyć...
    >
    hmm,a może chciałoby Ci się innym pomagać którzy przejawiają objawy depresyjne? Skoro Twoje życie nie ma wartości dla Ciebie - to może życie innych przedstawia jakąś wartość w Twoich oczach i warto by b ło pomóc aby np. ktoś nie odebrał sobie życia?
  • psychologpisze 19.10.13, 23:26
    Opisuję swoja historię, piszę bloga, próbuję jakoś słuchać innych ludzi... Na więcej mnie nie stać, bo nie mam nawet siły się wysikać czy umyć, a co dopiero pomagać i funkcjonować...

    Może mogę zrobić coś jeszcze?
    --
    www.psycholog-pisze.pl
  • nvv 19.10.13, 23:31
    > Może mogę zrobić coś jeszcze?

    Chodź na spacer.
  • psychologpisze 19.10.13, 23:35
    Zaczęłam od wychodzenia z psem raz dziennie... Na więcej mnie nie stać. Układam puzzle, czytam książki... Próbuję się sie frustrować i nie dołować...
    --
    www.psycholog-pisze.pl
  • zolza14 20.10.13, 15:56
    Weź skierowanie na porządną terapię w porządnym ośrodku.Bez tego trudno Ci będzie wyjść z tego.
  • zolza14 20.10.13, 23:06

    Depresja,ta bolesna i mroczna siła,która ogarnia nas wydobywając się z najgłębszych pokładów naszego jestestwa i zdaje opanowywać cały nasz organizm,ma swój początek w ranach wczesnego dzieciństwa. Są to bardzo zadawnione rany,cierpienia zepchnięte w ukryte strefy naszej jaźni,które w pewnym momencie wypływają na powierzchnię świadomości.Ogarnia nas wtedy i paraliżuje smutek i poczucie winy;wydaje nam się równocześnie,że jesteśmy niezdolni do zrobienia czegokolwiek wartościowego.Znika energia i chęć życia,pozostaje niechęć do wszystkiego lub wręcz pragnienie zniknięcia i śmierci.
    Co się dzieje ,kiedy dziecko dorastając czuje,że nie jest kochane,że jego zdolności i umiejętności nie są doceniane?
    Kiedy matka jest stale zajęta albo kiedy pochłonięta jest swoimi myślami,kiedy jest zmęczona,zdeprymowana,zbyt zapracowana i zaabsorbowana,by reagować na płacz i potrzeby dziecka,a kiedy reaguje to gniewem i agresją?
    Co się dzieje kiedy matka chce zachować dziecko wyłącznie dla siebie,kiedy dziecko jest otoczone atmosferą konfliktów,kiedy jest świadkiem gwałtownych scen?
    W takich warunkach dziecko zaczyna się bać,ogarnia je strach i uczucie osamotnienia.
    Widząc,że nie jest kochane,a więc nie chciane,dziecku zaczyna się wydawać,że jest złe.To dlatego-myśli sobie-stale mnie kontrolują,odsuwają,biją
    I nagle dziecko zaczyna sobie wyobrażać,że jest winne,że to ono jest powodem całego zła.
    Powstaje w nim negatywny obraz samego siebie,rodzi się poczucie jakiejś wielkiej winy.
    Niektórzy sądzą,że dziecko nic nie czuje,że nie cierpi z powodu dwuznaczności postępowania i niekonsekwencji dorosłych,którzy je otaczają.To oczywiście nieprawda.Dziecko jest nadzwyczaj wrażliwe.Potrzebuje miłości,czułości,atmosfery zgody.Potrzebuje również prawdy,nie potrafi znieść niesprawiedliwości ani kłamstwa.
  • zolza14 20.10.13, 23:35
    Dziecko bardzo cierpi,kiedy jego pragnienie bliskości pozostaje bez odpowiedzi lub kiedy istniejąca bliskość urywa się się nagle;jeszcze gorsze są sytuacje kiedy dziecko jest okłamywane,bite i karane bez powodu.Kiedy więzy porozumienia zostają zerwane,pozostaje lęk,osamotnienie i przerażenie;ginie zaufanie do samego siebie.
    Wszystkie te cierpienia potęgują się we wrażliwej psychice dziecka na skutek jego własnych ambiwalencji i sprzeczności,rodzących się w nim samym.Dziecko zaczyna mieć żal do rodziców,czasem może się nawet zrodzić u niego uczucie nienawiści,co przeraża dziecko i utwierdza go w przekonaniu,że jest złe.
    Zaczyna je przerażać tkwiąca w nim rzekomo siła niszczenia,odkrywa w sobie" potwora".
    Jakże można odczuwać nienawiść i złość do ojca i matki,którzy są przecież dla niego źródłem życia,żywią i opiekują się nim!.Jakże można kochać i nienawidzić, chcieć równocześnie życia i śmierci,pragnąć obecności i zniknięcia?

    Wszystkie te rozterki są dla dziecka zbyt wielkim ciężarem.Jego sprzeczne uczucia połączone z lękiem i poczuciem winy są nie do zniesienia.Trzeba o nich zapomnieć,zdławić je,ukryć w podświadomości,otoczyć murem.
    Dziecko zaczyna więc odcinać się od swoich zbyt bolesnych wrażeń.Jeśli może rzuca się w wir pracy i rozrywek.Próbuje wypełnić świadomość inną rzeczywistością,by zapomnieć i móc żyć.
    Ale choć zdławione,sprzeczności i cierpienia tkwią nadal w głębi jaźni,są zakodowane w jego tkankach i mózgu.Stanowią jak gdyby strefę ciemności,nienawiści i winy,Ciemności te zaczynają w pewnym momencie brać górę,wywierać coraz większy wpływ na życie i postawy dziecka w okresie dojrzewania,w wieku młodzieńczym,zaczynają determinować częściowo niektóre cechy charakteru i tłumaczą jego lęki,wybuchy złości,chęć panowania i inne irracjonalne postawy.Mają również swój udział w pragnieniu światła,ideału,doskonałości>Bo trzeba przecież uciec od zła,które się w sobie nosi,naprawić je,uciec od kłamstwa i poczucia winy.
    Depresja jest wynikiem działania wszystkich tych ukrytych sił,które wydostają się na powierzchnię świadomości i ogarniają całą psychikę.

    Pojawienie się depresji,jej inwazja dokonuje się w określonym momencie życia:przy okazji jakiegoś niepowodzenia,ciężkiego przeżycia,w momencie kiedy zapory,jakimi otoczyliśmy nasze "ja" pękają,w okresie wielkich napięć i konfliktów.
    Wszystkie negatywne uczucia,jakie przeżywało kiedyś dziecko i które zostały zapomniane odradzają się w depresji.Osoba dorosła nie rozumie ich,nie może odkryć ich źródła.Ta niemożność zrozumienia pogarsza jeszcze sytuację.Depresją staje się wtedy chorobą,którą zaczyna się uważać za wstydliwą.W świadomości pojawiają się myśli:"Jestem wariatem/tką. Muszę iść do psychiatry".
    Wyobrażenie jakie mamy o sobie,staje się jeszcze bardziej wypaczone,czujemy się jeszcze gorsi,zaczynamy uważać się za odrzuconych,nienormalnych,za kogoś kto jest ciężarem dla innych.
  • leda16 20.10.13, 22:37
    psychologpisze napisała:

    > Zaczęłam od wychodzenia z psem raz dziennie...


    Taka obsikana, śmierdząca od niemycia?


    Na więcej mnie nie stać.


    Na więcej stać rodziców finansujących pasożyta.


    Układam
    > puzzle, czytam książki...


    Och, taką depresję to ja też chciałabym mieć, zamiast po 10 godz. dziennie gardło zdzierać w robocie.


    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • zolza14 22.10.13, 07:31
    Żałuję,że poruszyłam ten temat korzyści z choroby.Jakkolwiek, ten problem korzyści psychicznych rzeczywiście występuje,to nie jest on z reguły świadomy dla pacjenta.
    Nie sądziłam,że spowoduje to taką reakcję,która świadczy o absolutnym braku zrozumienia tego czym jest depresja.
    Muszę powiedzieć,że miałam takie doświadczenie z pacjentką w depresji,po próbie samobójczej,która była w takim stanie,że rzeczywiście wysikała się koło łóżka szpitalnego.
    Zapewniam,że nie było to wcale śmieszne.
  • leda16 22.10.13, 20:35
    zolza14 napisał(a):
    Żałuję,że poruszyłam ten temat korzyści z choroby.Jakkolwiek, ten problem korzy
    > ści psychicznych rzeczywiście występuje,to nie jest on z reguły świadomy dla pa
    > cjenta.


    Mam odmienne zdanie na ten temat. Wtórne korzyści z choroby natury materialnej, są powszechnie uświadomione i wyrażają się w dążeniu pacjentów do uzyskiwania umiarkowanego stopnia niepełnosprawności celem podniesienia swoich szans na rynku pracy,darmowych przejazdów środkami komunikacji, stałych zasiłków socjalnych, itp. Co do korzyści psychicznych to czymże innym są np. próby samobójcze jak nie wołaniem o pomoc w rozwiązaniu własnych problemów, chęcią zogniskowania uwagi bliskich, szantażem emocjonalnym typowym dla zaburzeń osobowości.


    > Muszę powiedzieć,że miałam takie doświadczenie z pacjentką w depresji,po próbie
    > samobójczej,która była w takim stanie,że rzeczywiście wysikała się koło łóżka
    > szpitalnego.


    Ale na brak siły do sikania pewnie nie narzekała.


    > Zapewniam,że nie było to wcale śmieszne.


    Natomiast u psychologa, który w "depresji" siedzi w domu aktywnie organizując sobie rozrywki - czyta książki, pisze bloga, spaceruje z psem, układa puzzle to jest śmieszne, przynajmniej dla mnie.


    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • to.niemozliwe 27.10.13, 07:42
    Tez jestes psychologiem?
    --
    Mow do ludzi tak, aby twoje slowa ich wzbogacaly,
    sluchaj tak, by odnalezli w tobie zrozumienie.
  • leda16 20.10.13, 22:33
    psychologpisze napisała:

    nie mam nawet siły się wysikać czy umyć, a co dopiero p
    > omagać i funkcjonować...


    Ale klepać tutaj egocentryczne farmazony masz siłę? Pierwsze słyszę, że do sikania siły potrzeba :)))). A tak szczerze dzidzia - masz cewnik założony, czy szczasz do wyra?




    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • brygada_ww 21.10.13, 13:02
    leda16 napisała:

    > psychologpisze napisała:
    >
    > nie mam nawet siły się wysikać czy umyć, a co dopiero pomagać i funkcjonować...
    >
    >
    > Ale klepać tutaj egocentryczne farmazony masz siłę? Pierwsze słyszę, że do sik
    > ania siły potrzeba :)))). A tak szczerze dzidzia - masz cewnik założony, czy s
    > zczasz do wyra?

    Tym postem Leda wprowadzilas mnie w dobry humor na caly dzien. Po jego przeczytaniu omalo nie posilalam sie ze smiechu przed komputerem, na szczescie do kibelka jakies 3 metry:))))
  • zauroczonaewa 21.10.13, 13:43
    a ja dalej czekam na odp. czy tej kobiecie w depresji przytrafiło się coś przykrego w dzieciństwie lub życiu dorosłym ?
    Czy potrafi się ewentualnie cofnąć do dzieciństwa i zlokalizować zdarzenie,które nią wstrząsnęło emocjonalnie.
  • brygada_ww 21.10.13, 14:02
    zauroczonaewa napisała:

    > a ja dalej czekam na odp. czy tej kobiecie w depresji przytrafiło się coś przyk
    > rego w dzieciństwie lub życiu dorosłym ?
    > Czy potrafi się ewentualnie cofnąć do dzieciństwa i zlokalizować zdarzenie,które nią
    > wstrząsnęło emocjonalnie.

    Ja Ci nie odpowiem na to pytanie, bo nie jestem autorka tego watku, ani psychologiem. Dla mnie jest conajmniej dziwne, ze 10-miesieczne zazywanie lekow nie przynioslo zadnych skutkow. W ktoryms z postow napisalam, ze znany byl mi przypadek kobiety, ktora przez rok chodzila do psychiatry, dostawala recepty, ktore ladowaly w koszu i tak narzekala, jak to jej ciezko z depresja a psychiatra byl niekompetentny. Ja tez odnosze wrazenie podobne do Ledy, ze autorce watku jest z ta depresja wygodni i dlatego nic z tym problemem nie robi.
  • zauroczonaewa 21.10.13, 15:18
    brygada_ww napisała:

    Ja tez odnosze wrazenie podobne do Ledy, ze autorce watku jest z
    > ta depresja wygodni i dlatego nic z tym problemem nie robi.

    Z depresją nie może być wygodnie,( zresztą z którą choroba może? )zwłaszcza,że autorka zdaje se sprawę z własnego stanu i w związku z tym ma skalę porównawczą - jak się czuła przed depresją,a jak się czuje w trakcie depresji.( no chyba,że jest jakaś masochistką?)
    Zadałam jej pytanie bo jestem zwolenniczką twierdzenia,że nic się nie dzieje przypadkowo,bez przyczyny.No i na razie czekam.
  • leda16 21.10.13, 22:33
    brygada_ww napisała:
    znany byl mi przypad
    > ek kobiety, ktora przez rok chodzila do psychiatry, dostawala recepty, ktore la
    > dowaly w koszu i tak narzekala, jak to jej ciezko z depresja a psychiatra byl n
    > iekompetentny.


    Ja znam stosy takich przypadków. Ich celem nie jest leczenie a umiarkowany stopień niepełnosprawności i co za tym idzie - stały zasiłek z MOPS-u. Zaś na czarno pracują aż furczy :).


    Ja tez odnosze wrazenie podobne do Ledy, ze autorce watku jest z
    > ta depresja wygodni i dlatego nic z tym problemem nie robi.


    Ja raczej odnoszę wrażenie, że albo autorka wątku nie jest psychologiem, albo nie ma depresji lecz...zaburzenia osobowości :).


    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • nvv 21.10.13, 23:07
    Leda, lubię czytać Twoje otrzeźwiające-twarde spojrzenia, ale chwilami przeginasz. Jedziesz czasem po innych jak czołg. Fajnie się to czyta z boku, daje czasem do myślenia, bo miewasz celne uwagi i cięty język, ale ostrość Twojej krytyki może kogoś zdołowanego jeszcze mocniej zdołować. Naście lat temu byłem w analogicznym miejscu jak autorka tego wątku. I kilka takich nieempatycznych osób jak Ty spychało mnie w jeszcze głębszy dół. Patrząc z perspektywy, widzę że takie twarde-otrzeźwiające spojrzenie też było mi potrzebne, bo od głaskania po główce nikt jeszcze się nie rozwinął -- to przeciwności i ich pokonywanie nas buduje. Tylko jak przeciwności są duże, a krytyka ostra, to może dobić. Dosłownie. Szczególnie jak ktoś ma wrażliwą osobowość.

    Czasem warto komuś dowalić z grubej rury, ale są też momenty że ktoś leży. Tak po ludzku, chyba lepiej przejść obojętnie, ignorując, niż kopać leżącego.

    Do autorki mam apel: czytaj Ledę (jeśli w ogóle) tak aby jej krytyka dodała Ci sił.
  • johnnie-w-alker 22.10.13, 00:16
    Przynajmniej jedna osoba się znalazła,która ośmieliła się, w słowach bardzo oględnych, zwrócić uwagę tutejszej hejterce,że to jest niegodziwe co robi.
    Reszta forumowiczów udaje,że nie ma problemu.
    Przyzwalanie na przemoc eskaluje przemoc !
  • psychologpisze 22.10.13, 15:55
    Czytałam ledę16 wielokrotnie... Odnosze wrażenie, że nieważny wątek, nieważne problemy - byle ostrym, bolesnym często językiem zwrócić na siebie uwagę. Tak, patrząc z boku czasem bywa to mądre, zabawne czy celne. Leżącego na zimnej podłodze, płaczącego człowieka to tylko dobija...


    --
    www.psycholog-pisze.pl
  • leda16 22.10.13, 20:47
    psychologpisze napisała:
    Leżącego na zimnej podło
    > dze, płaczącego człowieka to tylko dobija...


    Wiesz co? Dla mnie to, co o sobie piszesz tak na prawdę jest wstrząsające i nie wiem z czego t a Twoja postawa wynika. Wyobraź sobie, że onkolog dowiaduje się, że ma czerniaka, po czym wchodzi na grupę dyskusyjną pt. "Nowotwory" i radzi się laików, co ma robić, użala nad sobą, boi się, że umrze. Co byś o kimś takim powiedziała? Zastanawiam się, ile są warte te Twoje studia...
    >
    >


    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • psychologpisze 22.10.13, 20:58
    Człowiek chory chwyta się wszelkich możliwych sposobów. Szuka pomocy u chińskich zielarzy, psychologów, na forach i blogach tematycznych. Wierzę, że pomoc może nadejść czasem z najmniej oczekiwanego miejsca lub od osoby, po której najmniej się tego spodziewamy.

    To, że ukończyłam psychologię i pracowałam w tym zawodzie do momentu wystąpienia choroby, nie daje mi monopolu na zdrowie psychiczne. Moja wiedza sprawia tylko tyle, że jestem nieco bardziej świadoma tego, co się ze mną dzieje. Co jest i dobre i złe niestety.
    --
    www.psycholog-pisze.pl
  • nvv 22.10.13, 21:11
    Jak wyjdziesz z depresji, to będziesz mogła lepiej pomagać innym.
    Będziesz mieć też praktyczną wiedzę, zdobytą na sobie.
  • leda16 22.10.13, 21:15
    nvv napisał:

    > Jak wyjdziesz z depresji, to będziesz mogła lepiej pomagać innym.
    > Będziesz mieć też praktyczną wiedzę, zdobytą na sobie.


    Jak może pomagać innym ktoś, kto nie potrafi pomóc nawet sobie?


    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • leda16 22.10.13, 21:13
    psychologpisze napisała:

    > Wierzę, że pomoc moż
    > e nadejść czasem z najmniej oczekiwanego miejsca lub od osoby, po której najmni
    > ej się tego spodziewamy.


    A jakiejże pomocy oczekujesz w internecie, na forum dyskusyjnym?! Wiara, wbrew biblijnym bajkom Cie nie uzdrowi.


    > To, że ukończyłam psychologię i pracowałam w tym zawodzie do momentu wystąpieni
    > a choroby,


    Czyżby? Z Twojego bloga jakoś to nie wynika


    nie daje mi monopolu na zdrowie psychiczne.


    Tylko depresja psychotyczna jest chorobą psychiczną. Inne postacie depresji nie. Zresztą nie brzmisz jak chora psychicznie tylko zaburzona psychicznie niekoniecznie w kierunku depresyjnym.



    Moja wiedza sprawia tylk
    > o tyle, że jestem nieco bardziej świadoma tego, co się ze mną dzieje.


    Skoro tu szukasz pomocy to Twoja świadomość jest w formie szczątkowej .Wiedza psychologiczna również a także kompetencje zawodowe.


    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • zauroczonaewa 22.10.13, 21:18
    leda16 a jaka jest różnica między zaburzonym psychicznie,a chorym psychicznie - jeżeli byś mogła?
  • leda16 22.10.13, 21:38
    zauroczonaewa napisała:

    > leda16 a jaka jest różnica między zaburzonym psychicznie,a chorym psychicznie -
    > jeżeli byś mogła?


    Oj, zajrzyj sobie do Wikipedii bo mnie dydaktyka nie leży ;).


    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • malwi.4 22.10.13, 21:41
    Nvv ludzie raczej nie lubią i zazwyczaj nie oczekują głaskania po główce. Ale głaskać po główce a zaakceptować kogoś takim jakim jest to jest różnica. Ale skoro tobie pomaga tylko twarda krytyka to ok.
  • malwi.4 22.10.13, 22:43
    To, ze ktoś kogoś akceptuje, lubi nie oznacza, że wad nie widzi. Widzi je. Ale lubi za całokształt. A jeśli ktoś czuje, ze jest lubiany, akceptowany pomyśli w końcu to może ja jednak fajna/fajny jestem skoro ktos mnie lubi?? A to dodaje energii do pracy nad sobą, by dążyć do doskonałości.

    Matka małe dziecko też chwali a nie krytykuje. Mimo, ze ono takie roztrzepane, nieuwazne i niezdarne. I z każdym dniem staje się mniej niezdarne. I coraz mniej brudzi siebie i otoczenie podczas jedzenia i coraz mniej chlapie, gdy uprze się by mieszać ciasto na naleśniki.

    Ktoś, kto ma problem, jak autorka (o ile historia jest prawdziwa) nie oczekuje głaskania. Oczekuje wysłuchania, zrozumienia, nieoceniania. I nawet rad nie oczekuje. Bo każdy z nas chyba wie, od czego zacząć, gdy czuje się na dnie. Tylko zwykle sił brakuje, by pierwszy krok zrobić.

  • johnnie-w-alker 23.10.13, 05:26
    malwi.4 napisała:

    > To, ze ktoś kogoś akceptuje, lubi nie oznacza, że wad nie widzi. Widzi je. Ale
    > lubi za całokształt. A jeśli ktoś czuje, ze jest lubiany, akceptowany pomyśli w
    > końcu to może ja jednak fajna/fajny jestem skoro ktos mnie lubi?? A to dodaje
    > energii do pracy nad sobą, by dążyć do doskonałości.
    >
    > Matka małe dziecko też chwali a nie krytykuje. Mimo, ze ono takie roztrzepane,

    >
    > Ktoś, kto ma problem, jak autorka (o ile historia jest prawdziwa) nie oczekuje
    > głaskania. Oczekuje wysłuchania, zrozumienia, nieoceniania. I nawet rad nie ocz
    > ekuje. Bo każdy z nas chyba wie, od czego zacząć, gdy czuje się na dnie. Tylko
    > zwykle sił brakuje, by pierwszy krok zrobić.

    Powiedziałbym,że człowiek w depresji potrzebuje wielokrotnie więcej, niż każdy z nas, tego co napisałaś :wysłuchania,zrozumienia,nieoceniania ponieważ sam siebie negatywnie ocenia i obwinia wystarczająco mocno i zwykle niezasłużenie.
    Jest wystarczająco zdołowany i naprawdę nie potrzeba jeszcze bardziej go wkopywać i deptać.

  • malwi.4 23.10.13, 20:35
    Patrząc z perspektywy, widzę że takie twarde-otrzeźwiające spojrzenie też było mi potrzebne, bo od głaskania po główce nikt jeszcze się nie rozwinął -- to przeciwności i ich pokonywanie nas buduje.

    to Nvv faktycznie kolców musisz szukać, może boli, ale to najlepsze warunki rozwoju, a jak jest miło, spokój, równowaga to się stoi w miejscu, to nie są warunki do pracy
  • leda16 21.10.13, 22:26
    zauroczonaewa napisała:
    a ja dalej czekam na odp. czy tej kobiecie w depresji przytrafiło się coś przyk
    > rego w dzieciństwie lub życiu dorosłym ?



    Na litość Boską Ewka, ta kobieta jest psychologiem! A przynajmniej za taką się podaje. Etiologię zaburzeń depresyjnych, rokowanie i sposoby radzenia sobie z nimi powinna mieć w małym palcu. Depresja nie powstaje wskutek doznanych w dzieciństwie przykrości, nie polega na braku siły do odlania się, spacerach z psem, układaniu puzzli i czytaniu książek, nie towarzyszy jej lęk. Po co więc karmisz trolla który gotów się skompromitować zawodowo, byle tylko skupić na sobie cudzą uwagę?


    > Czy potrafi się ewentualnie cofnąć do dzieciństwa


    A po cholerę ma się cofać do dzieciństwa?! Zresztą Ona już jest tak jakby cofnięta, a raczej zatrzymana w tej fazie rozwojowej, czyli po prostu psychicznie niedojrzała. Skoncentrowane wyłącznie na sobie duże bobo. Gdy wejdziesz na jej blog, do którego swego czasu próbowała nagonić Uczestników Forum, znajdziesz tam słowo "ja" odmieniane przez wszystkie przypadki. Nie wiem, gdzie baba robiła studia, ale pisze, że je ukończyła i zamiast zabrać się do roboty, krąży po świecie, manna Jej z Nieba lub z kieszeni rodziców leci i smędzi jak nawiedzona.


    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • zauroczonaewa 21.10.13, 22:39
    Wiesz być może tak - tego nie wiem,dlatego zadałam jej pytanie czy doznała jakieś urazu emocjonalnego,nigdy nie zakładam,że ktoś robi coś takiego tylko dla ewentualnego eksperymentu,co by było podwójnie przykre - bo może się kiedyś znaleźć osoba,która naprawdę będzie potrzebowała pomocy i wtedy przez taką jej nie otrzyma.
    A zapytałam,bo osoby wrażliwe,nadwrażliwe po jakiś urazach mają predyspozycje do depresji ale ona nie odpowiedział,bo nie wiedziała co - > gdyby odpowiedziała,że pamięta tam jakieś sytuacje w dzieciństwie czy przytrafiło się jej coś w życiu dorosłym ( nie wiem -> śmierć bliskiej osoby,choroba ) wtedy byłby punkt zahaczenia,gdyby odpowiedziała,że nie pamięta to znaczyło by,że nas w ciula robi.Ale chyba faktycznie - jej milczenie jest wymowne.Nie lubię takich ludzi - depresja to nie zabawa.
  • zauroczonaewa 21.10.13, 22:47
    Zobacz ile ona tutaj osób zmobilizowała do pomocy - osób,które bezinteresownie poświęciły jej czas.A jeżeli pojawi się ktoś kto naprawdę będzie miał "doła" Jak się zachowamy przez nią? No być może ktoś będzie starał się pomóc ale już z większą dozą ostrożności,podejrzliwości,a jak trafią się ze dwie trzy takie jak ona? Nikomu juz nie będzie się chciało lub będzie myślał "następna bajerantka" a paradoksalnie właśnie ten ktoś będzie miał np. myśli samobójcze. Zniesmaczają mnie takie działania.
  • johnnie-w-alker 22.10.13, 00:07
    Rzeczywiście, takie uwagi są bardzo "pomocne" dla osoby w depresji.Życzliwość aż bije z Twojego postu.
  • leda16 22.10.13, 21:30
    zauroczonaewa napisała:

    > Zobacz ile ona tutaj osób zmobilizowała do pomocy - osób,które bezinteresownie
    > poświęciły jej czas.


    Ach, to na tym polega pomoc, na poświęcaniu czasu? :))) No i co Ona ma z tej "pomocy"? Jest mniej depresyjna, wychodzi z psem 2x dziennie, ma chociaż odrobinę więcej sił na sikanie?

    A jeżeli pojawi się ktoś kto naprawdę będzie miał "doła" Ja
    > k się zachowamy przez nią?


    Ewka, my nie jesteśmy odpowiedzialni za cudze samopoczucie. I kompetentni do udzielania pomocy ani nawet stawiania diagnozy zwłaszcza przez internet. Obojętne jak się zachowamy, w chorobie może pomóc tylko LEKARSTWO, nie gadka-szmatka. Autorka wątku jest podobno psychologiem. Więc wie, gdzie iść po pomoc. Wie też, że depresja to nie grypa, nie minie za tydzień. Więc te jej tu narzekania mają niejako charakter "pozadepresyjny" ;).


    ,a jak trafią się ze dwie trzy takie jak
    > ona? Nikomu juz nie będzie się chciało lub będzie myślał "następna bajerantka"
    > a paradoksalnie właśnie ten ktoś będzie miał np. myśli samobójcze. Zniesmaczaj
    > ą mnie takie działania.


    Ewka, my wszyscy razem i każdy z osobna jesteśmy bezsilni wobec cudzej choroby lub nieszczęścia. Klepanie frazesów o współczuciu i takie tam jeszcze nikomu nie pomogły. Może (choć nie na pewno bo jest mnóstwo chorób lekoopornych) pomógłby lek, profesjonalnie prowadzona psychoterapia ( i to nie od razu)ale nie ktokolwiek z nas. Psycholog wie to doskonale. Więc po co tu klepie - z nudów, dla głasków? Właśnie ta zagadka jest dla mnie wstrząsająca.


    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • zauroczonaewa 22.10.13, 21:35
    Byc może - osoba mi bliska chorująca na to goowno potrzebowała kogoś bliskiego,potrzebowała "normalności" stąd być może moje podejście.
  • zauroczonaewa 21.10.13, 23:06
    zauroczonaewa napisała:

    gdyby odpowiedziała,że nie pamięta to znaczyło by,że nas w ciu
    > la robi.
    Nie dokończyłam myśli -> gdyby odpowiedziała,że nie pamięta to znaczyło by,że nas w ciula robi,bo każdy z nas miał w życiu przykre momenty które chcąc czy nie pamięta.
  • leda16 22.10.13, 21:33
    zauroczonaewa napisała:
    > że nas w ciula robi,bo każdy z nas miał w życiu przykre momenty które chcąc czy
    > nie pamięta.

    Tylko tu nie konfesjonał. Nie ma obowiązku zwierzeń. Czasem też postawa ekshibicjonistyczna bywa niesmaczna.


    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • zauroczonaewa 22.10.13, 21:39
    leda16 napisała:

    > zauroczonaewa napisała:
    > > że nas w ciula robi,bo każdy z nas miał w życiu przykre momenty które chc
    > ąc czy
    > > nie pamięta.
    >
    > Tylko tu nie konfesjonał. Nie ma obowiązku zwierzeń. Czasem też postawa ekshibi
    > cjonistyczna bywa niesmaczna.
    >
    >
    Nie wiem, nie znam jej podejścia no ale skoro zaczęła się spowiadać.
  • zauroczonaewa 22.10.13, 21:43
    Cóż, leda16 Ty patrzysz z punktu widzenia psychiatry,ja z punktu widzenia kogoś kto miał z tym do czynienia bliskiej osoby.
  • johnnie-w-alker 22.10.13, 00:04
    Autorka wątku nie jest na przesłuchaniu u prokuratora,by musiała odpowiadać na wszystkie zadawane jej pytania.I co byś z tym zrobiła gdyby Ci odpowiedziała,że tak miałam bardzo trudne doświadczenia? Zaspokoiłabyś tylko swoją ciekawość nic więcej,bo pomóc jej w żaden sposób nie jesteś w stanie.

  • zauroczonaewa 22.10.13, 00:29
    johnnie-w-alker napisał(a):

    > Autorka wątku nie jest na przesłuchaniu u prokuratora,by musiała odpowiadać na
    > wszystkie zadawane jej pytania.I co byś z tym zrobiła gdyby Ci odpowiedziała,że
    > tak miałam bardzo trudne doświadczenia? Zaspokoiłabyś tylko swoją ciekawość n
    > ic więcej,bo pomóc jej w żaden sposób nie jesteś w stanie.
    >
    Oczywiście,że nie jest ale to tutaj się zgłosiła - opisując swój problem,a znam temat.Nie Tobie oceniać czy zdołam pomóc czy też nie ale żeby móc to ewentualnie zrobić chciałam się dowiedzieć czy faktycznie choruje.
  • johnnie-w-alker 22.10.13, 08:42
    zauroczonaewa napisała:

    > Oczywiście,że nie jest ale to tutaj się zgłosiła - opisując swój problem,a znam
    > temat.Nie Tobie oceniać czy zdołam pomóc czy też nie ale żeby móc to ewentualn
    > ie zrobić chciałam się dowiedzieć czy faktycznie choruje.

    Rzeczywiście,zbyt pochopnie wyraziłem swój sceptycyzm.
    Autorce wątku, jak dotąd ,nie byli w stanie pomóc ani terapeutka,która robiła uniki,bo problem ją przerastał,ani psychiatra, u którego się leczy od roku,ale nie wziąłem pod uwagę,że przecież Ty możesz jej pomóc,bo znasz świetnie temat ponieważ Twoja ciotka chorowała na depresję.
  • zauroczonaewa 22.10.13, 08:54
    johnnie-w-alker napisał(a):

    > zauroczonaewa napisała:
    >
    > > Oczywiście,że nie jest ale to tutaj się zgłosiła - opisując swój problem,
    > a znam
    > > temat.Nie Tobie oceniać czy zdołam pomóc czy też nie ale żeby móc to ewe
    > ntualn
    > > ie zrobić chciałam się dowiedzieć czy faktycznie choruje.
    >
    > Rzeczywiście,zbyt pochopnie wyraziłem swój sceptycyzm.
    > Autorce wątku, jak dotąd ,nie byli w stanie pomóc ani terapeutka,która robiła u
    > niki,bo problem ją przerastał,ani psychiatra, u którego się leczy od roku,ale
    > nie wziąłem pod uwagę,że przecież Ty możesz jej pomóc,bo znasz świetnie temat p
    > onieważ Twoja ciotka chorowała na depresję.

    No własnie :)) fajnie,że zrozumiałeś :)))
  • zauroczonaewa 22.10.13, 09:01
    i nie tylko ciotka - ale mam nadzieję,że nie będziesz drążył tematu,bo przecież tutaj to nie prokuratura aby sie spowiadać - prawda?
    pozd
  • zauroczonaewa 22.10.13, 09:08
    Ponadto skoro "zgłosiła się tutaj po pomoc" to aby ktoś mógł jej pomóc to ona musi jak na spowiedzi u księdza się wyspowiadać,bo jak pomóc komuś kto nie chce naświetlić swojego problemu? A krzyczy "pomocy" ?
    spokojnego dnia życzę.
  • johnnie-w-alker 22.10.13, 10:28
    Nie przypominam sobie,by autorka krzyczała o pomoc.Przeczytaj jeszcze raz jej post otwierający wątek.
    Ale rozumiem,że czujesz się bardzo zawiedziona,że autorka nie zrobiła tutaj generalnej spowiedzi.(dopiero forumowa krwiożercza gawiedź miałaby ucztę)
    Jesteś bardzo pewna siebie,że mogłabyś jej pomóc.
    Mam pytanie takie; czy gdyby Twoja ciotka chorowała na nowotwór,to też podjęłabyś się leczyć innych z chorobą nowotworową,uważając ,że masz wystarczającą wiedzę i doświadczenie,którego w tym wypadku brakuje psychiatrze i terapeutce mimo,że mają wieloletnie wykształcenie w tym kierunku i spotykają się z różnymi przypadkami depresji codziennie ?
    Sądząc po Twoich wpisach, jest dość oczywiste,że Ty takiego kierunkowego wykształcenia nie masz.
    Naprawdę uważasz,że masz wystarczające kwalifikacje,by leczyć czyjąś duszę ?

    Oj Misiu,Misiu o bardzo małym rozumku i bardzo wielkim ego.



  • zauroczonaewa 22.10.13, 11:26
    johnnie-w-alker napisał(a):

    > Nie przypominam sobie,by autorka krzyczała o pomoc.
    Nie? To czymże są jej spowiedzi,że lekarz nie pomaga,ze leki zawiodły?
    oj oj Panie psycholog
    Aby móc leczyć chorobę trzeba pierw uświadomić/znaleźć przyczynę o co poprosiłam autorkę.
    Nie mierz mnie swoją miarką,że jestem ciekawska i oczekuję spowiedzi - generalnie cóż mogłoby mnie interesować jej życie i problemy - robię to tylko po to aby ewentualnie ratować czyjeś życie - przypominam,że depresja często prowadzi do samobója
    pozdr.


  • leda16 22.10.13, 21:37
    johnnie-w-alker napisał(a):
    pomóc jej w żaden sposób nie jesteś w stanie.


    Skoro tak uważasz, to czemu zarzucasz Jej nieżyczliwość a mnie nikczemność? Skoro A to nie B, to B też nie A. Logika formalna się kłania Kolego. W internecie anonimowemu nickowi ani nie pomożesz w chorobie, ani nie zaszkodzisz



    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • psychologpisze 22.10.13, 15:50
    Nie doznałam urazu w dzieciństwie. Wszystkie te tematy miałam opracowane z psychiatrą i pierwszym psychologiem. Cofnięcie się do dzieciństwa, urazy, wypadki, traumy, przemoc itp.

    Co do nieodpisywania, to wybacz, ale nie siedzę na forum 24h na dobę... próbuję sobie jakoś radzić z D.ziwką i zaglądam tu co kilka dni.

    Poza tym, trochę się odechciewa odpisywać, gdy do dyskusji włącza się leda16.
    --
    www.psycholog-pisze.pl
  • szaman.ka 22.10.13, 20:35
    psychologpisze napisała:

    > Nie doznałam urazu w dzieciństwie. Wszystkie te tematy miałam opracowane z psyc
    > hiatrą i pierwszym psychologiem. Cofnięcie się do dzieciństwa, urazy, wypadki,
    > traumy, przemoc itp.

    Wiesz Moja Droga,to,że opracowałaś to z psychologiem i psychiatrą to jeszcze nie jest wystarczające do wyzdrowienia.Trzeba wydobyć na światło dzienne różne uczucia i je przeżyć.
    Jeśli przeżyjesz katharsis,to dopiero wtedy zaczniesz się leczyć.Nie wystarczy intelektualnie to rozpracować.
    Moja rada jest taka:pomyśl może o leczeniu w Ośrodku Leczenia Nerwic w Komorowie,albo w Klinice Nerwic i Depresji na Sobieskiego w Warszawie.
    Pozdrawiam i życzę szybkiego powrotu do zdrowia.
    Trzymaj się i nie poddawaj!




    --
    'Jeśli nie jesteś gotowy zmienić swojego życia,nie można ci pomóc".
    Hipokrates(460-377 p.n.e.)
  • leda16 22.10.13, 21:03
    zauroczonaewa napisała:

    > Wiesz być może tak - tego nie wiem,dlatego zadałam jej pytanie czy doznała jaki
    > eś urazu emocjonalnego,nigdy nie zakładam,że ktoś robi coś takiego tylko dla ew
    > entualnego eksperymentu,co by było podwójnie przykre - bo może się kiedyś znale
    > źć osoba,która naprawdę będzie potrzebowała pomocy i wtedy przez taką jej nie o
    > trzyma.


    Nawet gdyby robiła eksperymenty, żyjemy w XXI wieku a w tytule tego portalu dyskusyjnego stoi jak byk "Forum nie zastępuje lekarza". Jeżeli więc ktoś tutaj szuka pomoc, to albo z chęci zaistnienia albo z lenistwa.


    > A zapytałam,bo osoby wrażliwe,nadwrażliwe po jakiś urazach mają predyspozycje d
    > o depresji


    Nadwrażliwość wynika z różnych przyczyn, ale bardzo często bywa jedynie przewrażliwieniem. Oczywiście istnieje depresja reaktywna (np. po śmierci osoby bliskiej) jednak generalnie trudno tutaj mówić o "skłonnościach depresyjnych"

    ale ona nie odpowiedział,bo nie wiedziała co -


    I mogła nie wiedzieć, ponieważ nie ma bezpośredniego związku miedzy urazami a depresją.

    > gdyby odpowiedz
    > iała,że pamięta tam jakieś sytuacje w dzieciństwie czy przytrafiło się jej coś
    > w życiu dorosłym ( nie wiem -> śmierć bliskiej osoby,choroba ) wtedy byłby
    > punkt zahaczenia,gdyby odpowiedziała,że nie pamięta to znaczyło by,że nas w ciu
    > la robi.


    Niekoniecznie. Istnieje depresja endogenna w której trudno doszukać się jakichkolwiek przyczyn. Nie znają ich ani pacjenci ani psychiatrzy.


    Nie lubię takich ludz
    > i - depresja to nie zabawa.


    Nie przypuszczam, żeby chciała się bawić ale też, że ma depresję. Stawiam na zaburzenia osobowości ;).


    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • leda16 21.10.13, 22:39
    brygada_ww napisała
    > Tym postem Leda wprowadzilas mnie w dobry humor na caly dzien. Po jego przeczyt
    > aniu omalo nie posilalam sie ze smiechu przed komputerem,


    Tak jak mnie autorka wątku brakiem siły do oddania moczu jako osiowym objawem depresji :).


    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • johnnie-w-alker 22.10.13, 00:10
    Faktycznie ,można mieć ubaw po pachy,jeśli ktoś kopie leżącego.
  • psychologpisze 22.10.13, 15:53
    Widać jak mało (nic?) wiesz o depresji. O tym, że ludzie chorujący na ciężką depresję endogenną maja problemy ze wstaniem z łóżka, z higieną, z odsłonięciem okien, maja światłowstręt, płaczą, nie jedzą nic lub się objadają, nie śpią lub śpią za dużo...

    Dowiedz się, poczytaj, potem wchodź w rolę eksperta.
    --
    www.psycholog-pisze.pl
  • brygada_ww 22.10.13, 21:44
    psychologpisze napisała:

    > Widać jak mało (nic?) wiesz o depresji. O tym, że ludzie chorujący na ciężką de
    > presję endogenną maja problemy ze wstaniem z łóżka, z higieną, z odsłonięciem o
    > kien, maja światłowstręt, płaczą, nie jedzą nic lub się objadają, nie śpią lub
    > śpią za dużo...
    >
    > Dowiedz się, poczytaj, potem wchodź w rolę eksperta.

    Ja akurat uwazam, ze taka osoba, jak Leda16 jest bardzo potrzebna na tym forum. Czasem zimny prysznic w postaci ostrych slow dziala lepiej, niz glaskanie i utwierdzanie w przekonaniu: tak, masz depresje, wspolczujemy ci, poloz sie i czekaj, az przyjda krasnoludki, wezma te depresje pod pachy i wyniosa. Powtarzam raz jeszcze, nie wierze, ze po 10 miesiacach stosowania lekow, stan Twoj nie ulegl zadnej poprawie. Przyznaj sie, Ty po prostu tych lekow nie zazywalas i tu tkwi pies pogrzebany.
    Masz wyksztalcenie, dobry perspektywiczny zawod, ale nie ... Ty wolisz lezec w lozku, narzekac i czekac az Ci pod to lozko kaczke podloza. Nie wiesz, jakie problemy ludzie maja, a moze i wiesz, lecz poza czubkiem wlasnego nosa nic Cie nie obchodzi. Ja na przyklad do blisko 40 roku zycia mialam problem z zajciem w ciaze. Patrzylam na szczesliwe matki w zwiazkach, cieszace sie z posiadania upragnionego potomstwa. Na wlasne zyczenie wybieralam samotnosc, plakalam pokatnie, zagladalam do kieliszka... jednak nie zalamywam sie i nie pokladalam w lozku. Pozbieralam sie, odstawilam kieliszek dawno temu i zycie potoczylo sie dalej. Dzis jestem szczesliwa matka i zaprzeszle czasy odstawilam dawno w kat, koncentrujac sie na terazniejszosci i przyszlosci dla mojego dziecka. Nie wiem, co byloby z Toba, gdybys miala dzieci na wychowaniu. Polozylabys sie do wyra i czekala, az opieka spoleczna przyjdzie i je wykarmi, bo matka ma depresje?
    Bedac mlodsza, majac obnizony nastroj bralam wolontariat (ktory byl mi pozniej wliczony do praktyk zawodowych), bo wierzylam, ze pomagajac innym moge pomoc rowniez sobie. Ale na to pewnie Cie nie stac, jestes psychologiem, wiec wolontariat z pewnoscia bylby duza ujma.
    Jest jesien, tez mialam spadek nastroju czekajac, az krasnoludki przyjda posprzatac, stosy prania nie wlozonego do szafy, niepozmywane gary, nie odkurzone, slowem syf i malaria. Jednak pewnego dnia wyciagnelam rower, pojechalam w okolice lasu zbierac grzyby, i tak kazdego dnia po pol godziny. Zajelam sie marynowaniem, krojeniem, mrozeniem, przygotowywaniem jesiennych potraw, dotlenilam sie i zregenerowalam. Ale jedno jest pewne, ja tego chcialam, nie lezalam w lozku i nie spedzalam calych dni na zawracaniu glowy innym, jak to mi jest zle. Nikt nie ma idealnie, ale zeby cos zmienic, to nalezy chciec.
  • psychologpisze 22.10.13, 21:55
    Leki brałam regularnie. Doszłam do maksymalnej możliwej dawki terapeutycznej konkretnej substancji.

    Ludzie z depresją nie mogą właśnie "wziąć się w garść" na tym to zaburzenie polega. Że osobom patrzącym z boku może się wydawać, że to lenistwo, olewanie spraw codziennych itd. Ale tak nie jest. Problem tkwi dużo głębiej.

    Wiem jakie ludzie mają problemy. Pracowałam w szpitalu onkologicznym, byłam tam wolontariuszką, w hospicjum, w fundacji pracowałam z ludźmi uzależnionymi. Wierz mi, że mimo dość młodego wieku, mam pewne doświadczenia jak my wszyscy tutaj zgromadzeni.
    --
    www.psycholog-pisze.pl
  • brygada_ww 23.10.13, 21:38
    psychologpisze napisała:

    > Leki brałam regularnie. Doszłam do maksymalnej możliwej dawki terapeutycznej ko
    > nkretnej substancji.

    To w takim razie jednego nie rozumiem, skoro Twoj organizm jest odporny na te konkretna substancje, to w jakim celu zwiekszano dawki do maksymalnej mozliwej, zamiast zastapic te substancje czyms innym?


    > Ludzie z depresją nie mogą właśnie "wziąć się w garść" na tym to zaburzenie pol
    > ega. Że osobom patrzącym z boku może się wydawać, że to lenistwo, olewanie spra
    > w codziennych itd. Ale tak nie jest. Problem tkwi dużo głębiej.

    Akurat o depresji to wiem co nieco, sama zajmowalam sie terapia depresji i nerwic w tym depresji poporodowej) i rowniez wiem, ze nikt nie pomoze ludziom, ktorzy sami sobie nie chca pomoc. Psychiatrzy/psychoterapeuci to tez tylko ludzie, nie cudotworcy. Tlumaczysz swoj stan depresja endogenna i z gory zakladasz, ze nikt i nic nie jest w stanie Ci pomoc. Jak nie zmienisz tego negatywnego myslenia, to nikt i nic Ci nie pomoze, bo jak wczesniej napisalam Ci- to Ty sama musisz chciec sobie pomoc.

    > Wiem jakie ludzie mają problemy. Pracowałam w szpitalu onkologicznym, byłam tam
    > wolontariuszką, w hospicjum, w fundacji pracowałam z ludźmi uzależnionymi. Wie
    > rz mi, że mimo dość młodego wieku, mam pewne doświadczenia jak my wszyscy tutaj
    > zgromadzeni.

    Akurat wolontariat z ludzmi przebywajacymi na oddzialach onkologicznych to nie jest najlepszy wybor dla osob ze sklonnosciami depresyjnymi. Pograzasz w ten sposob siebie jeszcze bardziej, a przy okazji ciezko chorych ludzi, ktorym w takich okolicznosciach potrzebny jest ktos, kto pomoze im podtrzymac wiare, ze moze nie wszystko jeszcze stracone. Osoba w Twoim stanie psychicznym pomagalaby podejrzewam w taki sposob: wspolczuje ci, masz raka, pewnie umrzesz, a ci ludzie kogos takiego nie potrzebuja.

    Osobiscie jednak Ci powiem, ze nigdy nie podjelabym sie wspolpracy terapeutycznej z Toba z jednej prostej przyczyny. Balabym sie problemow, bo wydaje mi sie, ze nikt Ci nie dogodzi, uparlas sie przy tej depresji endogennej i pewnie zaden terapeuta do Ciebie nie trafi. Byc moze sie myle i obym sie mylila.
  • to.niemozliwe 27.10.13, 07:46
    A co robisz dla siebie, tylko dla siebie?
    --
    Mow do ludzi tak, aby twoje slowa ich wzbogacaly,
    sluchaj tak, by odnalezli w tobie zrozumienie.
  • psychologpisze 27.10.13, 11:21
    To pytanie dało mi do myślenia... Bo tak naprawdę raczej niewiele robię TYLKO dla siebie. Czytam książki, bo to mnie bardzo odpręża i odrywa myśli.

    Poza tym... Hmmm...


    --
    www.psycholog-pisze.pl
  • zauroczonaewa 27.10.13, 15:56
    psychologpisze napisała:

    > To pytanie dało mi do myślenia... Bo tak naprawdę raczej niewiele robię TYLKO d
    > la siebie. Czytam książki, bo to mnie bardzo odpręża i odrywa myśli.
    >
    Jakie myśli? I czym są one spowodowane?
  • leda16 22.10.13, 21:50
    psychologpisze napisała:

    > Widać jak mało (nic?) wiesz o depresji. O tym, że ludzie chorujący na ciężką de
    > presję endogenną maja problemy ze wstaniem z łóżka, z higieną, z odsłonięciem o
    > kien, maja światłowstręt, płaczą, nie jedzą nic lub się objadają, nie śpią lub
    > śpią za dużo...


    To wszystko wiedziałam od dawna. Natomiast o braku siły do sikania słyszę po raz pierwszy ;). Więc Ty masz depresję endogenną?



    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • psychologpisze 22.10.13, 21:57
    Tak. Endogenną od wielu wielu lat obniżony nastrój, pesymistyczne myślenie, wczesne próby samobójcze itd itd itd, ostatnie dwa lata i wydarzenia intensywne w moim życiu wywołały silne reakcje depresyjne, które wymagały już włączenia farmakologii, gdy wystąpiło ewidentne zagrożenie życia i zdrowia.
    --
    www.psycholog-pisze.pl
  • leda16 23.10.13, 21:27
    psychologpisze napisała:

    > Tak. Endogenną od wielu wielu lat obniżony nastrój, pesymistyczne myślenie, wcz
    > esne próby samobójcze itd itd itd, ostatnie dwa lata i wydarzenia intensywne w
    > moim życiu wywołały silne reakcje depresyjne, które wymagały już włączenia farm
    > akologii, gdy wystąpiło ewidentne zagrożenie życia i zdrowia.


    Więc jak funkcjonowałaś zawodowo???!!!


    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • to.niemozliwe 20.10.13, 22:54
    > Może mogę zrobić coś jeszcze?
    A co chciałabyś robic?
    --
    Mow do ludzi tak, aby twoje slowa ich wzbogacaly,
    sluchaj tak, by odnalezli w tobie zrozumienie.
  • zauroczonaewa 20.10.13, 00:00
    psychologpisze napisała:


    > dobijać się, martwić... Nie jestem tego warta... I nigdy już nie będę...
    >

    Skąd taki niska samoocena?

    > Nie potrafię już chyba czuć...

    hmm to raczej oznaczałoby "spłycenie uczuciowe",a z tego co wiem to w depresji czuje się aż za nadto,aż emocje paraliżują, następuje zamknięcie się w świecie własnych emocji stąd niechęć do "normalnego funkcjonowania,życia"
    Słuchaj,a może w dzieciństwie miałaś jakieś przykre zdarzenia - potrafisz się cofnąć do dzieciństwa i zlokalizować jakieś przykre zdarzenie/a?
    Dziwne odnośnie leków - z tego co wiem to u mojej ciotki leki zaczęły działać już po 2 tyg. a po dwóch miesiącach chodziła z bananem na buzi a świat nabrał różowych barw :))
    Z badań może zrób sobie jeszcze może poziom żelaza ( ukryta anemia ) czasami mimo dobrej hemoglobiny jest niedobór w/w a anemia powoduje senność,brak apetytu,ociężałość brak chęci do "działania"
  • zauroczonaewa 22.10.13, 11:43
    Pewnie nie dopuszczasz do myśli swoich,że ktoś jest życzliwy i skory do pomocy poprzez własne doświadczenia,jak i pewnie wydaje Ci się być może,ze okazując zainteresowanie chcę podbudować swoje "ego" cóż lata "podwójnego dna" sukienkowych robią swoje,a ruch Palikota dopełniają całości.Jezeli masz pisać do mnie w tonie oskarżeń i podejrzeń - to wolę nasza rozmowę zakończyć na tym etapie.Nie jestem przyzwyczajona do pozycji broniacego się.pa
  • zauroczonaewa 22.10.13, 16:20
    >>> Nie potrafię już chyba czuć...<<<

    W depresji czuje się własnie aż za nadto z tym,że dominujące są to emocje negatywne.
    Proponuję raczej iść w kierunku spłycenia bądź stępienia uczuciowego.
    bo nawet w trakcie depresji kochamy i chcemy być kochani,a Ty napisałaś:

    >
    Nie chcę, żeby ktokolwiek mnie kochał, żeby komukolwiek na mnie zależało. To wywołuje taką silną bolesną presję... Że w jakiś sposób jestem zobowiązana żyć dla tego kogoś.
    >Nie potrafię już chyba czuć... Wydaje mi się, że kocham, ale czy na pewno? Poza tym, co jest warta moja miłość?
  • yadaxad 22.10.13, 16:55
    W 50% poczucie "szczęścia" jest genetyczne. Aby się realizować potrzebujesz silnego kopa. Jeśli leczenie nic nie przynosi, to nie masz powszedniej depresji, bo choćby nie wiem ile się w ciebie wpompowało, to twoja frustracja to niweluje. Jesteś typem wojownika, który bez zadań, w łóżeczku umiera. Ale pewnie otoczenie nie pozwala ci na działanie nie na poziomie, bo się zhańbisz, pobrudzisz, zniżysz. To sobie leżysz i umierasz. A po prostu potrzebujesz działania.
  • lutsyfer 23.10.13, 14:18
    Prosze nie reagowac i nie poswiecac cennego czasu, ktory mozna spozytkowac na pojscie do pubu i napicie sie piwa. Ja juz nie czytam, bo nabawie sie depresji, ktora to nazywa sie depresja koorwicogenna. Przeczytajcie, co wklejam ponizej i sami wyciagnijcie wnioski.
    forum.gazeta.pl/forum/w,210,22840615,,pogubilam_sie_nie_moge_sie_odnalezc_.html?v=2
  • mona.blue 23.10.13, 14:24
    lutsyfer napisał:

    > Prosze nie reagowac i nie poswiecac cennego czasu, ktory mozna spozytkowac na p
    > ojscie do pubu i napicie sie piwa. Ja juz nie czytam, bo nabawie sie depresji,
    > ktora to nazywa sie depresja koorwicogenna. Przeczytajcie, co wklejam ponizej i
    > sami wyciagnijcie wnioski.

    ale o co chodzi?
    > forum.gazeta.pl/forum/w,210,22840615,,pogubilam_sie_nie_moge_sie_odnalezc_.html?v=2


    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
    dysfukcyjnedziecinstwo.blogspot.com/ - problematyka DDA/DDD
  • malwi.4 23.10.13, 14:56
    Mona nie wiem, czy wypada by UCZCIWY psycholog w depresji reklamował swojego bloga o tematyce psychologicznej (bo reklama jest przy każdym wpisie autorki) i czy wypada, by psycholog w depresji takiego bloga prowadził??

    Może niech inaczej nazwie tego bloga chociaż. A może to jakiś eksperyment?? A może tylko reklama?? W każdym razie Ledzie coś tu nie gra :/
  • mona.blue 23.10.13, 15:02
    Mnie zadziwia raczej, że autorka wątku w depresji jest w stanie czytac ksiązki i układac puzzle. zawsze mi sie wydawało, ze w depresji nie ma sie ochoty na dłuższe skupianie uwagi.
    I że może sobie tak spokojnie zyć - a co z obowiązkami domowymi, takimi codziennymi?
    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
    dysfukcyjnedziecinstwo.blogspot.com/ - problematyka DDA/DDD
  • nvv 23.10.13, 17:57
    > Mnie zadziwia raczej, że autorka wątku w depresji jest w stanie czytac ksiązki
    > i układac puzzle. zawsze mi sie wydawało, ze w depresji nie ma sie ochoty na dł
    > uższe skupianie uwagi.
    > I że może sobie tak spokojnie zyć - a co z obowiązkami domowymi, takimi codzien
    > nymi?

    Masz okazje uzupełnić wiedzę, najnowszy wpis na blogu autorki opisuje czym jest depresja.
  • nvv 23.10.13, 17:49
    > Mona nie wiem, czy wypada by UCZCIWY psycholog w depresji reklamował swojego bloga
    > o tematyce psychologicznej (bo reklama jest przy każdym wpisie autorki) i
    > czy wypada, by psycholog w depresji takiego bloga prowadził??

    Wypada. Aby ktoś kto niekomercyjnie coś robi. W sygnaturce miał linka do swojego bloga.

    Psycholog też człowiek. Blog autorki może zrobić coś dobrego, jak również jej wpisy tutaj. Chociażby niektóre młode osoby mogą się "oswoić" z psychologiem, przekonać się że to też człowiek, ma ludzką twarz, też cierpi, też może wpaść w depresje.

    Coś Cię chyba ugryzło, Malwi; empatyzuje, ale klaps w tyłek to Ci się należy.
  • malwi.4 23.10.13, 18:07
    Nvv

    Jeśli na blogu są autorki własne przemyślenia jako psychologa to jej zapiski nie są uczciwe wobec czytelników.

    Jest psychologiem wie, jak sobie pomóc. A ona się pyta jakby nie miała zielonego pojęcia od czego zacząć.

    Pierwszy post zbyt patetyczny jak dla mnie.

    Mnie tu coś nie gra, jakaś nutka fałszu, nic nie poradzę :/
  • nvv 23.10.13, 18:20
    Co konkretnie jest nieuczciwego?
  • malwi.4 23.10.13, 18:31
    > Co konkretnie jest nieuczciwego?

    w sumie nic, każdy leczy się przez internet na własną odpowiedzialność

    ale jakoś mi nie gra, że ktoś, kto zdaje sobie sprawę, że aby "leczyć" zawodowo innych co jakiś czas poddawany jest terapii, miałby pomagać innym pod nazwą "psycholog" gdy sam terapii bardzo potrzebuje



  • malwi.4 23.10.13, 18:33
    mnie to się kłóci ze wspomnianymi przez Ledę kompetencjami zawodowymi

  • szaman.ka 23.10.13, 18:50
    Myślę,że Leda potrafi być w swoim pisaniu bardzo sugestywna
    --i ma duży wpływ na kształtowanie opinii forumowych przynajmniej u części osób.Może tez temu uległaś?
    Mnie się to wcale nie kłóci z kompetencjami zawodowymi,a wręcz przeciwnie.Ja osobiście wolałabym się leczyć u kogoś,kto sam chorował czy choruje na jakąś chorobę niż u kogoś, kto zna ją tylko z podręcznika.
    Błąd w myśleniu polega na tym,że traktujecie depresję nie jak każdą inna chorobę,lecz jakby zawinioną przez osobę nią dotkniętą.(lub jako jej świadomą ucieczkę w chorobę).


    'Jeśli nie jesteś gotowy zmienić swojego życia,nie można ci pomóc".
    Hipokrates(460-377 p.n.e.)
  • malwi.4 23.10.13, 18:57
    > Mnie się to wcale nie kłóci z kompetencjami zawodowymi,a wręcz przeciwnie.

    ok, może nie kłóci, z resztą jak moja koleżanka psycholog powiedział, każdy ma problemy, nie ma psychologa bez problemów

    mnie pierwszy post zdezorientował po prostu, ostatnia myśl jaka mi przyszła do głowy po pierwszym poście, to to, ze psycholog, który prowadzi bloga tu szuka pomocy, może Leda podtrzymała to moje pierwsze wrażenie

    Ja os
    > obiście wolałabym się leczyć u kogoś,kto sam chorował czy choruje na jakąś chor
    > obę niż u kogoś, kto zna ją tylko z podręcznika.

    tak, mnie tez dużo pomagają ludzie, co mają podobne problemy i do tego wiedzę
  • nvv 23.10.13, 18:41
    Nawet psychoterapeuci chodzą do psychoterapeuty. Superwizora.

    A żeby zostać psychoterapeutą trzeba przejść wieloletnią "ścieżkę zdrowia", nie wystarczą same studia.

    Psycholog to "tylko" osoba po studiach psychologicznych.

    A depresja to depresja. Można "wiedzieć" jak wyjść z dziury, mimo to można nie mieć siły/motywacji.

    > mnie to się kłóci ze wspomnianymi przez Ledę kompetencjami zawodowymi

    Każdego człowieka należy czytać z dawką krytycyzmu i szukać swoich własnych poglądów, a wiedzę weryfikować i niczego nie być pewnym, bo jutro może się okazać, że jednak jest inaczej. A niepewnych oskarżeń lepiej unikać. Bo oskarżenie można cofnąć, ale niesmak zostaje.
  • malwi.4 23.10.13, 18:46
    Mam prawo powątpiewać, czy historie są realne. A skoro to niesmak w tobie wzbudziło to trudno. Nie załamałam się w każdym razie.
  • mona.blue 23.10.13, 21:24
    Jak nie jest w depresji, to czemu nie. Chociaż z drugiej strony wydawałoby się,że aby leczyć psychoterapią innych to trzeba miec zdrową swoja psychikę, by mieć zdrowe reakcje (informacje zwrotne) na temat problemów innych, by sensownie doradzić.
    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
    dysfukcyjnedziecinstwo.blogspot.com/ - problematyka DDA/DDD
  • szaman.ka 23.10.13, 18:15
    Też tak myślę.
    Lutsyfer sugeruje,że autorka jest narkomanką.
    Ludzie o skłonnościach depresyjnych bardzo często uciekają w alkohol lub narkotyki.Nawet jeśli tak jest,to nie nam ją oceniać i potępiać.W ten sposób starają się znieczulić swój ból.
    Jest to oczywiście sposób bardzo destrukcyjny.
    Myślę,że nikt dobrowolnie sobie życia nie niszczy,a jeśli to robi,to ma jakiś swój wewnętrzny powód,którego my nie znamy.
    Każdy człowiek potrzebuje zainteresowania i aprobaty innych ludzi i czyni różne starania mniej lub więcej skuteczne by je pozyskać.Czasami może to być dla nas irytujące lub nawet wkurzające.
    Nie napisała tutaj nic takiego co usprawiedliwiałoby takie zarzuty pod jej adresem jakie tutaj padały.
    W sąsiednim wątku niejaka Larusse zakładając wątek "wróciłam" napisała post podobny trochę w klimacie jak autorka tego wątku.Nie widziałam by padały takie oskarżenia pod jej adresem jak te tutaj.
    Czytając oba watki bezsprzecznie autorka tego tutaj ma poważniejsze problemy.

    Czyżbyśmy stosowali podwójną miarę dlatego,że to psycholog?

    --
    'Jeśli nie jesteś gotowy zmienić swojego życia,nie można ci pomóc".
    Hipokrates(460-377 p.n.e.)
  • malwi.4 23.10.13, 18:25
    Czyżbyśmy stosowali podwójną miarę dlatego,że to psycholog?

    Nie. Szamanko. Ja jestem zdezorientowana po prostu. Nie wiem czy ta historia jest prawdziwa i tyle. Mam prawo nie wierzyć czy podejrzewać manipulację, czy autoreklamę. To internet każdy pisze co chce.

    Gdyby miała inny nick, napisała tym samym stylem i dodała, ze jest psychologiem inaczej bym na historie się spojrzała. A pierwsze wrażenie jakie pierwszy post wywołał na mnie to było słowa "autoreklama". Zwłaszcza, że autorka kilka miesięcy temu w celu autoreklamy na forum zajrzała. Wiem, nieempatyczna jestem.
  • szaman.ka 23.10.13, 18:39
    Malwi napisała:
    "Wiem, nieempatyczna jestem."

    Akurat Tobie zupełnie tego nie zarzucam.
    Natomiast zerknęłam teraz na tego jej bloga i muszę powiedzieć,że dobrze ,że go jakoś reklamuje czy informuje o nim,bo są tam zawarte w pigułce podstawowe ,ważne informacje, z którymi każdy kto potrzebuje może się zapoznać .Używanie teraz takiego nicka ma sens.
    Natomiast; też mnie raził ten nick gdy pojawiła się na forum poprzednio i reklamowała ten swój blog,który wtedy miał zupełnie inną treść.Wtedy, też odbierałam to jako infantylne i pretensjonalne.
    Teraz informacje podane są profesjonalnie i nie ma powodu by się jej czepiać z tego powodu,że pewnie chce zrobić coś dobrego dla innych.

    --
    'Jeśli nie jesteś gotowy zmienić swojego życia,nie można ci pomóc".
    Hipokrates(460-377 p.n.e.)
  • malwi.4 23.10.13, 18:42
    ok, może blog ciekawy, ale jeśli ten wątek to autoreklama to mnie zniechęciła

    a może faktycznie ma problem, nie wiem
  • nvv 23.10.13, 18:46
    > ok, może blog ciekawy, ale jeśli ten wątek to autoreklama to mnie zniechęciła

    Miejże litość. Autorka niczego nie sprzedaje. We własnym wolnym czasie dzieli się wiedzą, a utrzymanie bloga ją kosztuje pieniądze które pokrywa z własnej kieszeni. Robi coś pro bono. Należą się jej podziękowania i wdzięczność, a jeśli komuś nie pasuje, to niech chociaż idzie dalej, bez plucia jadem.
  • nvv 23.10.13, 18:53
    Poza tym sądzę, że ten blog jest sposobem autorki na wyjście z depresji. Chce zrobić coś dobrego dla innych (dzieląc się wiedzą). To jeden z najlepszych sposobów na wyjście z depresji: znalezienie konstruktywnego zajęcia, takiego w którym pomagamy innym. Bo pomagając innym, pomagamy sobie.

    Blog autorki jest jednym z nielicznych blogów jakie znam, w którym wpisy dają cenną praktyczną psychologiczną wiedzę. Gdybym był odważniejszy, to sam bym sobie dodał do mojej sygnaturki link do tego bloga (razem z linkiem do 3dno.pl ), aby promować wiedzę i dobre strony.
  • malwi.4 23.10.13, 19:00
    Pluje jadem?? no dzięki za komplement. A widzisz jaka obrzydliwa jestem?? No i wyszło ze mnie moje prawdziwe ja.

  • malwi.4 23.10.13, 19:04
    bardzo "budujące" jest dowalanie, robienie na złość, wzbudzanie poczucia winy

    ....to nie moje klimaty do życia
  • nvv 23.10.13, 19:06
    Twoje "prawdziwe ja" to też to, ale nie tylko. Każdy z nas ma złe i dobre oblicze: negatywne i pozytywne emocje. Grunt aby złe emocje kierować konstruktywnie w kierunku siebie na samo-rozwój. Np. mam ochotę komuś wpierniczyć, ale mogę te negatywne emocje spożytkować na zrobienie 50 pompek, 50 brzuszków, albo przebiegniecie się i jutro będę miał lepszą kondycje i poprawi mi się nastrój.

    Lubię Cię, Malwi, ale tak, ziółko wkurzające czasem z Ciebie jest. ;>
    Wierzę jednak w Ciebie i w to, że z takiej przygody jak na tej dyskusji wyciągniesz konstruktywne wnioski.

    --
    www.psycholog-pisze.pl
    www.3dno.pl - głębsze spojrzenie na świat
  • szaman.ka 23.10.13, 19:23
    Dokładnie tak jak napisał NVV.
    Każdy ma swoje dobre i złe strony.
    Ważne,że potrafiłaś bez zacietrzewienia spojrzeć na siebie.To, jak się okazuje, dość rzadka umiejętność;posiadanie pewnego dystansu do siebie.
    --
    'Jeśli nie jesteś gotowy zmienić swojego życia,nie można ci pomóc".
    Hipokrates(460-377 p.n.e.)
  • malwi.4 23.10.13, 19:42
    Szamanko, może robię błąd, ze podejrzewam kogoś o reklamę bloga a ten ktoś ma ogromny problem. Nic nie poradzę na to, ze mam mieszane uczucia co do tego wątku.

    Nie zgadzam się z Nvv, ze słów nie można cofnąć. Wybaczasz innym wybaczają i tobie.

    A czy się zacietrzewiłam?? Tak na Nvv się zacietrzewiłam, ale to za całokształt. Według niego delikatna już nie byłam. Jadem plułam. Kropidło mógłby się ode mnie konfrontacji uczyć. I ten akapit powinnam sobie podarować.
  • szaman.ka 23.10.13, 19:55
    Ja ani przez moment nie pomyślałam,że problem jest wymyślony.
    Nie widziałam u Ciebie jakiegoś wielkiego zacietrzewienia.Owszem , w pewnym momencie się starliście,lecz szybko przyszła autorefleksja.

    Tak na marginesie dodam,że terapeutami uzależnień często właśnie zostają osoby,które same miały tego typu problemy.
    Bardzo słynna terapeutka dla osób współuzależnionych Melody Beattle sama najpierw zmagała się z problemem uzależnień od narkotyków i alkoholu. Później napisała książkę dla osób współuzależnionych-"Koniec Współuzależnienia"-Jak przestać kontrolować życie innych i zacząć troszczyć się siebie.",która była drogowskazem dla milionów ludzi i bestselerem przez kilka lat.
    --
    'Jeśli nie jesteś gotowy zmienić swojego życia,nie można ci pomóc".
    Hipokrates(460-377 p.n.e.)
  • leda16 23.10.13, 22:33
    Najwyraźniej widać te aspekty w przypadku zaburzonej psychicznie psycholog. Schizoidalna psycholożka, która siebie traktuje na tyle bezosobowo, żeby sprowadzić wszystko co ważne w Jej indywidualnym życiu do ksywki zawodowej "psychologpisze", zachorowała rzekomo na depresję endogenną. Ponieważ 10-cio miesięczne lub może wieloletnie profesjonalne leczenie jest nieskuteczne, szuka "pomocy" u laików jak prymitywna wiejska baba u znachora i mocno "wierzy", że ten pomoże. Czyli, gdy jeszcze była zdrowa, w praktyce zawodowej też kierowała się wiarą (zamiast wiedzą, wynikami badań, statystyką wyleczeń), iż serwowana pacjentom gadka-szmatka szumnie zwana psychoterapią, ich wyleczy. A wyleczyła któregoś, przekonała o pięknie życia i jego bezcennej wartości? Nie? Więc co stanowi podłoże jej dziecięcej wiary? Może za krótko "leczyła" i pacjenci dawali nogę zanim mogła udowodnić skuteczność swoich metod? Zresztą Ona też nie dała szans swojej prywatnej psychoterapeutce, nam zaś daje do zrozumienia, że obu było w tych rolach - "leczonej" i "leczącej" nader niewygodnie. Zapewne jedna miała poczucie bezsensu tego leczenia a druga poczucie...wstydu (za nieodpowiedzialne dojenie kasy)? Może psycholog napisałaby coś więcej na ten arcyciekawy dla wszystkich temat, ale nie lubi postaw wolterowskich czyli - gdy ta sceptyczna i prześmiewcza leda16 upierdliwie wcina się w dyskusję niczym stringi w dupę. A czemu się tak tą ledą przejmuje, skoro ona tylko udaje eksperta, a wiedzy na temat depresji nie ma? No bo skąd - zdaniem psychologa by miała mieć? A propos' tej wiedzy - moje hasło: "depresja endogenna" było eksperymentem. To rozpoznanie już dawno wykreślono z ICD-10. I kto jak kto, ale psycholog, zwłaszcza praktykujący, powinien o tym wiedzieć.
    Oczekiwania społeczne wobec psychologów zakładają przede wszystkim ich ponadprzeciętną zdolność do empatii, wrażliwość na cudze cierpienie, szacunek dla uczuć innych ludzi, dojrzałość psychiczną, odpowiedzialność. Więc gdzie do kurki nędzy były te cechy u PSYCHOLOGA dokonującego prób samobójczych?! Gdzie wrażliwość na uczucia bliskich, odpowiedzialność za swoje czyny, dojrzałość psychiczna? Poszły spać, czy też nigdy ich nie było, a studia z psychologii realizował egocentryczny, egzaltowany infantyl, za nic mający cudze życie i swoje?
    Znam 23-letnia dziewczynę po 5-ciu próbach samobójczych. Za każdym razem ląduje w szpitalu psychiatrycznym a kochający rodzice odchodzą od zmysłów, błagają lekarzy o pomoc i gwarancję, że po wyjściu z oddziału nie ponowi próby. Powody i metody tych prób są błahe - obniżenie nastroju, kłótnia z aktualnym chłopakiem, jedynka w szkole (pannica po kilka lat studiuje na jednym roku a kierunek studiów (płatnych z kieszeni ciężko pracujących rodziców) zmieniła już chyba po raz trzeci. Metody też humorystyczne - to nażre się acodinu i informuje o tym kumpele na Facebooku, to płyciutko natnie nadgarstki. W ogóle sznyty na giczołach robi sobie często i z upodobaniem. Przeszła już kilka psychoterapii indywidualnych i grupowych nie byle gdzie, bo w Klinice Psychiatrii Młodzieży oczywiście za pieniądze podatników...Ma rozpoznanie - uwaga - OSOBOWOŚĆ NIEPRAWIDŁOWA. Ale myśli, że ma depresję ;). Z diagnozą się "nie zgadza". Inna, z tym samym rozpoznaniem, przywieziona na Izbę Przyjęć przez przerażoną matkę "ma myśli samobójcze": rzucić się pod tramwaj, z okna na ulicę..Nie ważne, że innym narobi smrodu, umoczy w swoim gó...e motorniczego tramwaju, wyląduje na czyichś plecach łamiąc mu kręgosłup i czyniąc kaleką na całe życie...Dzisiaj rano słyszałam w radiu, jak jakaś ciężka psychopacica wysadziła się w powietrze w... autobusie pełnym ludzi! Więc nie rozczulajcie się tak nad potencjalnymi samobójcami - zazwyczaj planują horror dla innych. Jak to pisał Hemingway "Nie pytaj, komu bije dzwon, bije on tobie".
    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • szaman.ka 24.10.13, 11:18
    Czytając ten post Ledy nie mogę z podziwu wyjść nad łatwością z jaką diagnozuje autorkę wątku na podstawie tych paru słów,które ta napisała o sobie.
    Stosuje przy tym iście makiaweliczną zasadę,że wszystkie chwyty dozwolone,byle udowodnić swoją tezę,że psycholodzy i cała psychoterapia są do dupy.
    Swojej diagnozy nie opiera na faktach, lecz na swoich domniemaniach, pomówieniach i manipulacjach.
    Jest w tym poście jak ten stalinowski prokurator, polskiego pochodzenia, Andrzej Wyszyński,który stosował dewizę:" dajcie mi człowieka,a ja znajdę paragraf na niego."

    Nie wiem czy to prawda i skąd o tym wie , ale jak niedawno napisała Brygada-ww; Leda jest podobno psychiatrą i biegłym sądowym ?

    Jeśli to prawda,to zapomina o tym,że w naszym sądownictwie obowiązuje zasada,że winę trzeba oskarżonemu udowodnić,a nie opierać oskarżenia na pomówieniach,insynuacjach i domniemaniach.
    Zarzuca autorce brak profesjonalizmu. A czy jest profesjonalne diagnozowanie nicka na podstawie kilku postów?
    Leda wiele razy na zwróconą jej uwagę,że obraża i poniża ludzi odpowiadała drwiną:jak można obrazić nicka ?
    Można byłoby zrozumieć takie stanowisko gdyby jednocześnie sama gdy ktoś obrazi jej nicka nie reagowała tak emocjonalnie i nie szukała odwetu.
    Jest to zachowanie co najmniej niekonsekwentne,by nie powiedzieć przewrotne.Ustanawia w ten sposób inne prawa dla siebie,a inne dla pozostałych uczestników forum.
    Na czym polegają jej manipulacje?
    Podważa wiarygodność tego co napisała autorka,używa określeń rodem ze środowiska przestępczego-" ksywka".Przeinacza to,co napisała autorka i imputuje jej naiwną,mocną wiarę,że laik jej pomoże.Dalej ,z tego stwierdzenia wyciąga nieuprawnione wnioski,że autorka w swojej pracy zawodowej również tą naiwną wiarą się kierowała,a nie wynikami badań.Popuszcza wodze fantazji i sugeruje,że pacjenci dawali nogę i uciekali z terapii przez nią prowadzonych podczas gdy autorka nigdzie nie napisała,że zajmowała się psychoterapią.
    Dalej imputuje,co autorką i jej terapeutką kierowało ,że obie robiły uniki i terapia została przerwana.

    Tego nie wiedziałam,że Leda zajmuje się wróżbiarstwem lub ma dar jasnowidzenia i potrafi czytać w myślach innych osób.Jeśli ma taki dar to przy jej sugestywności ja z kolei wróżę jej wielką karierę w branży wróżbiarskiej.
    W każdym razie; te jej stwierdzenia mają taką samą wartość merytoryczną i diagnostyczną jak porady wróżki piszącej hurtowo horoskopy.
    A co do meritum:rzeczywiście depresja endogenna nie jest obecnie wyodrębniona w klasyfikacjach diagnostycznych,co nie oznacza,że to określenie nie funkcjonuje nadal w praktyce.

    Zarzuca autorce,że ta nie cierpi na depresję,lecz ma zaburzenia osobowości. Jest to wniosek całkowicie nieuprawniony,oparty tylko i wyłącznie na jej spekulacji.(A autorce zarzuca nieopieranie się na badaniach)
    Nawet gdyby przyjąć,że Leda ma rację i autorka rzeczywiście cierpi na zaburzenia osobowości,to Leda zamiast ją obwiniać, jako ekspert powinna wiedzieć,że u pacjentów z zaburzeniami osobowości mogą występować:
    - objawy egosyntoniczne-gdy pacjenci nie rozpoznają,by w nich samych było cokolwiek nieprawidłowego,co wymagałoby zmian;istniejące zaburzenia postrzegają jako następstwa "nieprzystającego do nich świata";
    -objawy egodystoniczne-gdy pacjenci mogą doznawać przykrych objawów wewnętrznych wiedząc że sami je wywołują;nie są jednak w stanie zmienić swego zachowania.

    Powinna jako ekspert też wiedzieć,że u pacjentów z zaburzeniami osobowości bardzo często współwystępują objawy osi I,czyli zespoły kliniczne takie jak np.depresja,schizofrenia czy nadużywanie substancji psychoaktywnych.

    To prawda,że samobójstwa zaburzenia psychiczne , zaburzenia osobowości,depresje i wszelkie choroby psychiczne nieomal zawsze oddziałują na inne osoby i są bardzo trudne zwłaszcza dla najbliższej rodziny.
    Jednak obwinianie kogoś za to,że jest chory psychicznie,ma zaburzenia osobowości,depresję i zarzucanie mu z tego powodu,że jest nieempatyczny i nieodpowiedzialny ma taki sam sens,jakbyśmy osobie chorej na nowotwór robili z tego zarzut:jak może być tak nieempatyczna i nieodpowiedzialna,że ona sobie umiera,a jej rodzina będzie cierpieć.
    Równie dobrze, jak zrobiła to Leda ,można byłoby zdyskredytować wszystkich lekarzy,którym się spodobało chorować;co to za lekarz,że nie potrafi się samemu wyleczyć i choruje?

















    --
    'Jeśli nie jesteś gotowy zmienić swojego życia,nie można ci pomóc".
    Hipokrates(460-377 p.n.e.)
  • wiolcia29_2 25.10.13, 22:29
    Czytam to forum od niedawna, ale zdążyłam już zauważyć jak jadowitą osobą jest Leda. Zastanawiam się jaki ma problem i skąd ta nie awersja do psychologów. Zapytałam ją o to, ale nie odpowiedziała. Poza tym wyraźnie widać, że stosuje podwójne standardy. I jeszcze jedno: pisze o psychoterapii prowadzonej przez psychologa, a od kiedy psycholog ma prawo do tego? Psychoterapeuta i psycholog to dwie róźne profesje.

    Może ta "depresja endogenna", a właściwie uwaga o jej braku w obecnej klasyfikacji chorób, to odwet za moją uwagę o użyciu przez nią terminu "nerwica" jakiś czas temu? :P
    --
    Jeżeli życie daje Ci w kość, to nie po to byś się nad sobą użalał, tylko po to abyś coś w nim zmienił, wziął się w garść i uwierzył w siebie...
  • zauroczonaewa 24.10.13, 12:09
    leda16 napisała:




    Więc gdzie do kurki nęd
    > zy były te cechy u PSYCHOLOGA dokonującego prób samobójczych?! Gdzie wrażliwoś
    > ć na uczucia bliskich, odpowiedzialność za swoje czyny, dojrzałość psychiczna?

    Twierdzisz,że osoby które chorują na depresję są niedojrzałe psychicznie? hmm ciekawa teoria.
    Jak Twoim zdaniem osoba chora na depresję / choroba psychiczna / ma być odpowiedzialna? hi hi

    depresant bardzo często kończy ze sobą a jednym z powodów jest tez to,że nie chce męczyć się sam i osób bliskich przy okazji - no ale jako psychiatra powinnaś raczej o tym wiedzieć?

    Naturalnie zgadzam się,ze u autorki wątku to raczej nie jest depresja - chociaż ani psychologiem ani psychiatrą nie jestem.
    pozd.
  • leda16 26.10.13, 08:51
    zauroczonaewa napisała:
    > Twierdzisz,że osoby które chorują na depresję są niedojrzałe psychicznie? hmm c
    > iekawa teoria.


    Nie Ewciu, twierdzę, że PSYCHOLOG dokonujący prób samobójczych jest psychicznie niedojrzałym egoistą, nie liczącym się z negatywnymi skutkami swoich działań dla innych ludzi. Szczególnie drastyczną postać przybiera to w opisanym przeze mnie przykładzie - plugawej dziwki, która wysadziła się w powietrze w autobusie pełnym ludzi powodując nieopisaną tragedię osób, których bliscy przypadkowo pożegnali się z życiem. Skoro psycholog nie liczy się z uczuciami najbliższych, jaką masz gwarancję, że w swojej pracy będzie się liczył z uczuciami pacjentów, że w ogóle je zauważy?



    > Jak Twoim zdaniem osoba chora na depresję / choroba psychiczna / ma być odpowie
    > dzialna? hi hi


    Tylko depresja psychotyczna, przebiegająca z urojeniami i halucynacjami wyłącza odpowiedzialność za czyny związane z jej objawami. W tzw. "samobójstwie rozszerzonym" mamy do czynienia z takim zjawiskiem. Zaś we wszystkich innych przypadkach każdy człowiek począwszy w Polsce od ukończenia 18 lat, jest odpowiedzialny za swoje decyzje. Samobójstwo też nie jest niczym innym jak dobrowolną decyzją.


    > depresant bardzo często kończy ze sobą a jednym z powodów jest tez to,że nie ch
    > ce męczyć się sam i osób bliskich przy okazji


    Ty chyba nie umiesz czytać po polsku. Mało jest "depresantów" psychotycznych. Zaś wszyscy inni poprzez swoje próby samobójcze właśnie nie mają żadnych skrupułów moralnych przed narażeniem na cierpienie osób bliskich. Na podstawie danych zawartych w blogu i w tym wątku, Autorka NA PEWNO nie cierpi na depresje psychotyczną. Więc? Psycholog skoncentrowany na czubku własnego nosa. Jakież to smutne.

    Ps. Nie jestem psychiatrą. Nie wiem, kto dorobił mi gębę psychiatry :). Współpracuję z tymi specjalistami. A biegłą jestem czasami.




    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • ankaskakanka14 26.10.13, 09:36
    leda16 depresja / jak zapewne wiesz / to autoagresja.Osoba w depresji choruje na przewlekły smutek "wyłapuje" wszystkie negatywne rzeczy rzeczywistości,co ją w konsekwencji dobija.Nie ma równowagi,ze "widzi" się zarówno pozytywy jak i negatywy plus bardzo często brak dystansu do swiata.Mówimy o depresji - natomiast co dolega w/w - niestety najprawdopodobniej nie była bym w stanie stwierdzić nawet przy kontakcie osobistym - z prostej przyczyny nie znam się na chorobach psychicznych. Samobój w depresji to rodzaj uwolnienia siebie / i najbliższych / od cierpienia.Tak myślę.
    --
    Internet jest odzwierciedleniem ludzi? - to kim ja jestem?
  • zauroczonaewa 26.10.13, 09:50
    No ja niestety tez się nie wypowiem na temat Pani Psycholog - osoba która znałam a chorowała na depresje nie była wstanie pisac bloga,układac puzzli,czytac ksiązek,spacerowac i uczestniczyc na forum była zupełnie skoncentrowana na swoich emocjach
  • leda16 26.10.13, 23:34
    zauroczonaewa napisała:

    > No ja niestety tez się nie wypowiem na temat Pani Psycholog


    A czemuż to z dużej litery, skąd takie poszanowanie dla blagierstwa?



    - osoba która znała
    > m a chorowała na depresje nie była wstanie pisac bloga,układac puzzli,czytac ks
    > iązek,spacerowac i uczestniczyc na forum była zupełnie skoncentrowana na swoich
    > emocjach



    I tutaj masz całkowitą rację, chociaż moje rozumowanie szło trochę innymi torami. Najpierw ten brak siły do oddawania moczu zazgrzytał mi humorystycznie i bardzo dziecinnie na przeciwko dramatycznego opisu objawów rzekomo ciężkiej depresji, jako że sikanie to czynność tak odruchowa jak oddychanie bądź defekacja. Potem wpadłam w osłupienie czytając, że autorka bloga od lat choruje na depresję endogenną (czyli ciężką, bez wyraźnej etiologii) i z tą ciężką depresją ukończyła studia, pracowała w hospicjum, od paru lat prowadzi bloga krygując się tam na osobę wykształconą i refleksyjną, jednak na blogu próżno szukać refleksji i indywidualnych przemyśleń na temat pracy na onkologii, z narkomanami w hospicjum właśnie, czyli najbardziej traumatycznymi miejscami pracy jakie można sobie wyobrazić...Zamiast tego egocentryczne tokowanie -"ja-psycholog, ja-psycholog, ja, ja, ja..., jakie to kraje ja zwiedziłam, czego to ja nie widziałam, jakie ciężkie studia ukończyłam, itd". No a później te próby samobójcze u psychologa, totalna nieodpowiedzialność i nieliczenie się z uczuciami najbliższych, niesmaczne, życzeniowe chciejstwo, żeby bliscy przestali ją kochać, by bez poczucia winy mogła się zabić (a jak miała te próby samobójcze, to poczucie winy spało?) i niespotykany u osób dojrzałych ekshibicjonizm. Poza tym to chciejstwo jest - jak na psychologa - po prostu głupawe, bo nikt nie zmienia swoich uczuć na czyjeś życzenie. I psycholog o tym nie wie?! Slang egzaltowanej nastolatki :" Leżącego na zimnej podłodze, płaczącego człowieka to tylko dobija..." Następna sprawa - osoby z tak ciężką postacią depresji o jakiej pisze autorka wątku, są hospitalizowane do 3 miesięcy a później leczone ambulatoryjnie. Natomiast Koleżanka o hospitalizacji ani pisnęła. Ot, poleciała do lekarza, bierze leki takie i owakie i sikać nie ma siły, a Wy Jej w ramach terapii radzicie, żeby pomagała innym :))). Również słownictwo jak na ciężką depresję nietypowe. Najpierw pani D, potem dziwka D. Czyli emocje grają, wbrew typowej dla depresji apatii i spłyceniu afektu ;). No i w końcu wchodzę na tego bloga nie widzianego od kilku miesięcy (komu się chce, może znaleźć w archiwum moje wpisy związane z tamtym blogiem) a tu.. rewolucja! Blog przenicowany od podszewki na drugą stronę. Zrobiło to osoba...w ciężkiej depresji nie mająca nawet siły, żeby się wysikać... I stwierdzeniem - bujać to my, ale nie nas, można by zakończyć ten wątek. Przy czym nie uważam oczywistej w świetle powyższych danych autoreklamy pseudo psychologa za czyn moralnie naganny. W reklamie wszystkie chwyty są dozwolone. Przypomnijcie sobie reklamy Benettona szokujące kiedyś tamtejszy establisment, wymyślany tylko po to, by sprzedać kolekcje kiecek. Dziś już nikogo nie szokuje biała matka karmiąca piersią czarne dziecko i inne tego typu wymysły. Osobiście współczuję tej stosunkowo młodej, dobrze odżywionej, pyzatej kobiecie, że nie ma głębszych zainteresowań niż prowadzenie bloga, siedzenie na facebooku i pisanie o sobie.


    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • psychologpisze 27.10.13, 01:17
    Nieco podziwiam ludzi, którzy nie mając nic innego do roboty "jadą" innych.
    Droga Ledo. Co do depresji endogennej, to ZDIAGNOZOWANO mi ją rok temu, natomiast objawy miałam już dużo dużo wcześniej, ale nikt nie zwrócił na to szczególnej uwagi lub po prostu było to zrzucane np. na karb okresu dojrzewania itp.
    Mój blog jest moim blogiem. Nie mam obowiązku pisania tam o mojej pracy na onkologii czy w fundacji. Piszę trochę o podróżach, bo nie tylko siedzę, czy też raczej siedziałam w domu studiując wszelkie psychologiczne książki. Mam też inne pasje i zainteresowania.
    Co do stanu obecnego, to jest tak jak opisałam. Okoliczności zewnętrzne sprawiły, że depresja uderzyła ze strojoną siłą i nie podołałam.
    I są dni, kiedy nie mam siły jeść, pić, wstać z łóżka, wykąpać się itp. ale bywają też te lepsze, gdy zbierając w sobie wszelkie możliwe siły, stać mnie na zjedzenie obiadu z rodziną czy wrzucenie notki na bloga, którego lubię, w którego włożyłam sporo pracy i o którego dbam.
    --
    www.psycholog-pisze.pl
  • nvv 27.10.13, 08:06
    Ludzie słyszą co chcą słyszeć. Nie trać czasu na wyjaśnienia. Jak to ujął Coelho.
    Tłumacząc się (zdradzając więcej informacji) atakującemu, daje się amunicje przeciw sobie.

    --
    www.psycholog-pisze.pl
    www.3dno.pl - głębsze spojrzenie na świat
  • nvv 27.10.13, 08:40
    A co do tematu, to jeden z tricków polega na jednorazowym zarwaniu nocy. To taki strzał niczym z defibrylatora, zwiększający pobudzenie mózgu. Potrzeba jeszcze codziennej motywacji, celów oraz czegoś co daje satysfakcje. Marzeń. Oraz pokonania strachu, tak aby zacząć podążać ku realizacji.

    --
    www.psycholog-pisze.pl
    www.3dno.pl - głębsze spojrzenie na świat
  • leda16 27.10.13, 13:29
    psychologpisze napisała:
    Nieco podziwiam ludzi, którzy nie mając nic innego do roboty "jadą" innych.


    Jadą??? Przecież ja próbuję z Tobą DYSKUTOWAĆ o Twoich jako psychologa postawach wobec życia, wartości istnienia, zdolności do empatii. Myślałam, że po to weszłaś na forum dyskusyjne, a nie po to, by rozczulać się nad sobą i zbierać kondolencje z powodu depresji.



    Co do depresji endogennej, to ZDIAGNOZOWANO mi ją rok temu, natomia
    > st objawy miałam już dużo dużo wcześniej,


    Ha, to w sensie logiki formalnej bardzo ciekawe. Wiele lat temu miałaś objawy depresji, ale rok temu otrzymałaś diagnozę depresji ;).Pomijając podstawowy drobiazg, że już wówczas w ICD-10 depresja endogenna nie istniała i żaden szanujący się psychiatra nie postawiłby takiego rozpoznania. Tym bardziej w Polsce, gdzie NFZ zdrowo by jego i jego pracodawcę łupnął po kieszeni, gdyby chciał wypisywać leki pod takie rozpoznanie. Więc? Może jednak rozpoznanie było inne?



    ale nikt nie zwrócił na to szczególne
    > j uwagi lub po prostu było to zrzucane np. na karb okresu dojrzewania itp.


    Łącznie z Tobą? No ale to przecież z tymi "objawami" skończyłaś studia i pracowałaś zawodowo. Jakim cudem i po co, skoro rzekomo wszystko było Ci obojętne? Co dawałaś w pracy tym ludziom, przecież nie chęć do życia i radość?


    > Mój blog jest moim blogiem. Nie mam obowiązku pisania tam o mojej pracy na onko
    > logii czy w fundacji.


    A kto mówi o obowiązku pisania? Miałam raczej na myśli potrzebę współczucia. W hospicjum umierają ludzie; dorośli i dzieci, bo idąc z duchem czasu i prawami ekonomii również w Polsce powstało parę umieralni dla dzieci, gdzie mogą "godnie" umierać. "Godnie", to znaczy szybko, tanio, zabici dużą dawką morfiny. Oszczędza się na lekach, aparaturze podtrzymującej życie, kosztownych procedurach, łóżkach szpitalnych. Dorośli, mimo iż otumanieni opiatami, osłabieni chemioterapią są jednak w pełni świadomi, że umieszczono ich w "poczekalni do gazu". Dzieciom pytającym czy umrą, mówi się - tak! według nowej mody przeflancowanej z Zachodu wraz z ideą budowy umieralni. Dramat pozostałej przy życiu rodziny jest niewyobrażalny. W takim to miejscu, podobnym do dantejskiego kręgu piekielnego rzekomo pracowałaś jako psycholog z "depresją endogenną", niosąc ulgę umierającym i ich bliskim. Czy z tych to doświadczeń powstały w Tobie pewne refleksje o śmierci i umieraniu, szokujące w swojej intelektualnej i emocjonalnej pustce? "O śmierci przy kawie". Nie udławiłaś się tą kawą, z bezmyślną swadą rozprawiając o największym z ludzkich dramatów? Oto parę kwiatków tej angielskiej filiżanki :"...Lepiej umrzeć we śnie czy podczas wykonywania pracy? Młodo czy w podeszłym wieku? W domu czy szpitalu? Z najbliższymi czy samotnie? ...Jon Underwood i zaszczepił tę modę w Wielkiej Brytanii, a wkrótce trafiła ona także do Stanów Zjednoczonych, gdzie rozmowy o śmierci i umieraniu przy kawie, herbacie i ciastkach stały się prawdziwym wielkim hitem...Do tej pory Kawiarnie Śmierci powstały w 6 krajach...Czy w Polsce taki projekt mógłby się przyjąć? Rozmawiacie o śmierci? Jestem ciekawa Waszych opinii i przemyśleń..." Komentarzy paru szczeniar, które przypadkowo wpadły na blog cytować nie będę. Jaki psycholog, taka klientela. Ale przynajmniej jakaś jest, niczym w babskim porzekadle - niechby pił i bił byle był.



    Piszę trochę o podróżach,


    I okazuje się, że całkiem miła ta depresja endogenna - nie trzeba wstawać rano, wlec się do pracy środkami komunikacji, harować za nędzne wynagrodzenie. Wałkonisz się w domu, śpisz dokąd chcesz, manna z nieba leci, a Ty podróżujesz, czasem przy kawie i ciasteczkach o cudzym umieraniu w hospicjum lub na onkologii popierdzielisz i czas mija przyjemnie, lekko, bezproblemowo. Tylko ta dziwka DE przemknie gdzieś w oddali. Cóż, wpadnij tu dzidzia jak pochowasz swoich rodziców lub swoje dziecko.


    nie tylko siedzę, czy też ra
    > czej siedziałam w domu studiując wszelkie psychologiczne książki.


    Ach, myślałam, że może jednak studiowałaś na jakiejś polskiej uczelni. Ale skoro w domu, to wszystko jasne :)


    > I są dni, kiedy nie mam siły jeść, pić, wstać z łóżka, wykąpać się itp.


    Każdy z nas ma takie dni, zwłaszcza po weekendzie. Spało by się do południa, nie Forumowicze? ;).


    ale byw
    > ają też te lepsze, gdy zbierając w sobie wszelkie możliwe siły, stać mnie na zj
    > edzenie obiadu z rodziną czy wrzucenie notki na bloga, którego lubię, w którego
    > włożyłam sporo pracy i o którego dbam.


    A psychologiem nazwij się dopiero wtedy, gdy zamiast w egzaltowany, pensjonarski pamiętnik włożysz tyle samo pracy, troski i serca w swoich pacjentów. Tego Ci szczerze życzę.


    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • johnnie-w-alker 26.10.13, 10:52
    Leda 16 napisała:> Ps. Nie jestem psychiatrą. Nie wiem, kto dorobił mi gębę psychiatry :). Współpr
    > acuję z tymi specjalistami. A biegłą jestem czasami.

    Aha ! Nie zawiodła mnie więc intuicja! W naszej pierwszej dyskusji w wątku o psychoterapii grupowej- miałem wrażenie,że dyskutuję z ekspertami z zespołu Maciarewicza- gdzie ekspert od budowy mostów czuje się również ekspertem od katastrof lotniczych,a inni swoje twierdzenia udowadniają na podstawie przykładów pękających parówek i wybuchających stodół.
    Nie wiem czy Leda sama starała się zrobić wrażenie,że jest biegłym psychiatrą,czy też rzeczywiście ktoś" dorobił jej taką gębę",a być może sam sposób pisania zasugerował innym,że rzeczywiście posiada wiedzę i doświadczenie,na które się powołuje? Tego nie wiem.


  • nvv 23.10.13, 18:55
    A dodałem sobie sygnaturkę. :>

    --
    www.psycholog-pisze.pl
    www.3dno.pl - głębsze spojrzenie na świat
  • psychologpisze 24.10.13, 11:45
    Rozpoczynając pisanie bloga nie miałam takich objawów jak mam teraz. Chciałam zrobić coś dobrego, zapoznać innych z pewnymi psychologicznymi informacjami, ciekawostkami itd. Psychologia to moja wieloletnia pasja, nie ma to związku z tym, że moja psychika działa jak działa i że zachorowałam.

    Wpis nie jest autoreklamą, na blogu można znaleźć wiele moich bolesnych przemyśleń i doświadczeń w związku z depresją i dopiero teraz postanowiłam o tym napisać na forum, bo już pewne próby radzenia sobie z tym przelały czarę goryczy.

    Tak czy inaczej, nie szukam tutaj terapii czy konkretnej wymiernej pomocy. Czasem człowiek musi po prostu coś z siebie wylać, wyrzucić, żeby spojrzeć temu wszystkiemu prosto w oczy.
    --
    www.psycholog-pisze.pl
  • malwi.4 24.10.13, 14:12
    Ja kilkanaście miesięcy temu byłam w tragicznym stanie psychicznym i trafiłam do psychiatry. Stwierdził, ze depresja, przepisał leki i kazał przyjść za miesiąc. Leków nie wykupiłam. Nie chciałam brać "zadowolenia" w tabletkach. Postanowiłam powalczyć z obniżonym nastrojem siłą wewnętrzną. I udało mi się odbić.

    Moja przyjaciółka stwierdziła, ze nie było ze mną aż tak źle, skoro dałam radę znaleźć siłę w sobie. Że są ludzie, dla których tabletki to jedyna możliwość, by poczuć się lepiej. Nie wiem jak jest u ciebie. Ale skoro brakuje ci sił by tę iskrę życia wykrzesać, to może warto szukać skutecznych tabletek.

    Może twój obniżony nastrój to skutek jakiegoś rozczarowania, zawiedzenie, przykrego wydarzenia i potrzeba czasu abyś przebolała to. A może dokonałaś jakiegoś remanentu życiowego i nie jesteś zadowolona z wyniku. Skoro było lepiej, a teraz jest gorzej to myślę, ze to lepiej wróci w końcu.

  • malwi.4 25.10.13, 10:52
    i jeszcze to
  • nvv 25.10.13, 11:02
    Ładnie napisane. Prawie wybroniłaś się, prawie cofnęłaś swój błąd. Jednej rzeczy zabrakło, ale mi też zwykle brakuje, bo trzeba nie lada odwagi aby wprost i bezpośrednio przeprosić osobę, której zadaliśmy ból, tak aby mieć pewność że to usłyszy/przeczyta. Nie na wątku obok, nie u bliskich, ale wprost do tej osoby. W każdym razie, myślę że autorka przeczyta i Ci przebaczy, w końcu też jest człowiekiem i też czasem ma błędnę interpretacje, pochopne wnioski i negatywne emocje.

    Z moim kotkiem mieliśmy często zabawy w droczenie się i bijatyki. Nauczyłem, że jak pokazuje dłoń od dołu i mówię "rozejm", to jest koniec bijatyki i drapanie za uszkami, mimo że rany cięte i kłute od jej szponów i pazurów wciąż bolą (trochę przesadzam, nie gryzła do krwi, ale lubiła gryźć). Więc, rozejm. (:

    --
    www.psycholog-pisze.pl
    www.3dno.pl - głębsze spojrzenie na świat
  • malwi.4 25.10.13, 11:23
    Ale ja nie mam problemu z tym, by napisać; autorko, nie chciałam przybić Cię jeszcze bardziej. Jestem człowiekiem i miewam różne wątpliwości i czasem mi zabraknie taktu, by te wątpliwości zostawić sobie. PRZEPRASZAM, ze zamiast wysłuchania i zrozumienia zraniłam Twoją dusze jeszcze bardziej. Wierze, że sobie poradzisz!!

    A to, ze ktoś ma takie pasje, dzięki którym realizuje siebie a jednocześnie pomaga innym uważam za współpracę międzyludzka idealną.
  • leda16 26.10.13, 09:29
    psychologpisze napisała:

    > Rozpoczynając pisanie bloga nie miałam takich objawów jak mam teraz. Chciałam z
    > robić coś dobrego, zapoznać innych z pewnymi psychologicznymi informacjami, cie
    > kawostkami itd. Psychologia to moja wieloletnia pasja, nie ma to związku z tym,
    > że moja psychika działa jak działa i że zachorowałam.


    Pasja czy zawód Koleżanko? Bo pasja to zupełnie coś innego niż profesjonalizm. Kiedyś pasjonowała mnie historia medycyny, kryminologia, łykałam wszystkie książki Thornwalda. Ale to nie znaczy, że pracuję jako lekarka czy kryminolog. Ponieważ Ty przedstawiasz się jako zawodowy psycholog, to parafrazując chyba Słowackiego - z początku porwał mnie śmiech pusty a potem litość i trwoga ;).
    Piszesz Koleżanko, że leczysz się bezskutecznie od ok.10-ciu miesięcy, w innym poście, że chorujesz od lat - "Endogenną od wielu wielu lat obniżony nastrój, pesymistyczne myślenie, wczesne próby samobójcze itd itd itd, ostatnie dwa lata i wydarzenia intensywne w moim życiu wywołały silne reakcje depresyjne..." i nie masz nawet siły się wysikać. No to przepraszam bardzo, ale skąd siły na radykalne przerobienie bloga jakiego dokonałaś w ciągu ostatnich paru miesięcy? Zmieniłaś treść, szatę graficzną, zdjęcia, dodałaś komentarze. Nie ma już zdjęcia pustej drogi donikąd oraz wyższościowych tekścików w stylu: "zapytaj mnie", z których tak radośnie kpiłam kilka miesięcy temu ;). Blog zmienił się na korzyść, mniej w nim egzaltacji, chociaż jeszcze w paru miejscach śmierdzi żywcem przepisywanym podręcznikiem. Ale właśnie dlatego ta rzetelna praca zbija w proch Twoje twierdzenia o ciężkiej depresji.
    >
    > Wpis nie jest autoreklamą,


    I teraz mnie, starego wróbla na plewy nie złapiesz :). Z łatwością przekonasz, że jesteś pacjentką, psychologiem nie byłaś prawdopodobnie nigdy.


    Czas
    > em człowiek musi po prostu coś z siebie wylać, wyrzucić, żeby spojrzeć temu wsz
    > ystkiemu prosto w oczy.


    Od zwierzeń są przyjaciele, rodzice, rodzeństwo. Czyżbyś ich w ogóle nie miała? Tutaj jesteś tylko żałosną ekshibicjonistką z zaburzeniami osobowości, prawdopodobnie w kierunku narcystycznym, kompromitującą zawód psychologa.


    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • a.g.g.a 30.10.13, 23:31
    Mnie również autorka wątku nie wygląda na osobę z ciężką depresją..pierwsze co mi się "rzuciło w oczy"to swojego rodzaju romantyzm i egzaltacja,jakby zachwyt nad własnym bólem,język zupełnie nie pasujący do ciężkiej depresji.
    Sama cierpię na dystymię,która ma przebieg o wiele łagodniejszy niż ciężka depresja,a mimo to nie jestem w stanie tak aktywnie spędzać czasu jak autorka wątku,puzzle,wychodzenie z psem,pisanie bloga..litości,dobrze jest jak byle jaki obiad upichcę i porządniejszy manicure zrobie nie mówiąc o sprzataniu mieszkania czy spotkania ze znajomymi.To nie tak,że mi się nie chce,to coś gorszego,to brak woli działania.W szczególnie kryzysowej chwili nie jestem w stanie egzaltowanie opisywac swojego stanu,tylko leżę w łózku i "kwiczę".Nie znam sie na psychologi,ale autorce wątku raczej "zarzuciłabym"zaburzenia osobowości i rys narcystyczny.
  • leda16 31.10.13, 19:50
    Gdyby nie krygowała się na psychologa z depresją endogenną, pracującego w hospicjum, na onkologii, z narkomanami, nawet bym nie zwróciła na Nią uwagi. A już ten zdecydowany brak potępienia dla zwyrodniałych uczuciowo psychopatów bezmyślnie paplających o umierających ludziach przy kawusi i ciasteczkach, ba - niezdrowo podniecających się tym tematem, cuchnie totalną atrofią uczuciowości wyższej. Że też rodziny kopniakami nie wyścigały takiego "psychologa" od łóżek swoich umierających bliskich.
    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • psychologpisze 19.11.13, 17:30
    Chcę się z Wami podzielić, moim zdaniem, idealnym odzwierciedleniem depresji w postaci komiksu.

    pokazywarka.pl/v2mddo/
    --
    www.psycholog-pisze.pl
  • clarissa3 24.11.13, 11:34
    Z gory uprzedzam ze nie czytalam calego watku - jedynie oryginalny post.

    Piszesz ze wiek nie ma znaczenia, a jednak ma. Jestes kobieta. Jesli to wiek ok 45 to moze zaczynac sie twoja menopauza, ale tez nie koniecznie bo mozesz miec takiego farta ze przez cale zycie od dojzewania po koniec poziom hormonow bedzie mial wplyw na twoj nastroj, i poziom twojej energii. Jest cos takiego co sie nazywa 'depresja reprodukcyjna' (reproductive depression), i zalicza sie do niej rowniez ta po-porodowa ktora najlepsze zrozumienie dostaje juz, ale nie jedyna jest, i napiecia przed-miesiaczkowe wchodza w te kategorie tez. Poprawia sie kobietom ten stan dopasowanymi odpowiednio przez lekarza-endokrynologa czy ginekologa dawkami estogenu, z lepszym efektem niz ADs. Tu wiecej informacji o tym: www.studd.co.uk/reproductivedepression.php - moze warto sie zastanowic i sprobowac? ....

    Pozdrawiam!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.