Dodaj do ulubionych

Czy potraficie kochac siebie?

07.01.14, 14:20
n/t

I co to dla Was znaczy?
--
inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
Edytor zaawansowany
  • mona.blue 07.01.14, 14:21
    I dlaczego mówi się, że nie kochając siebie nie bedziemy potrafili kochac innych?
    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
  • hansii 07.01.14, 14:51
    mona.blue napisała:
    > I dlaczego mówi się, że nie kochając siebie nie bedziemy potrafili kochac innych?


    Znalem gorszych Palantow od siebie samego, ale zeby sie od razu kochac ?
    - Nie jestem Narcyzem.

    Co innego chciec i umiec dbac o wlasne Interesy.
  • nvv 07.01.14, 21:09
    To jest chyba tak, że jak się kocha siebie bardzo, to się ma niechęć do innych (w tle: strach przed innymi) i to jest narcyzm. W drugą stronę też bywa (niechęć do siebie, miłość do innych), taki anty-narcyzm, który może najbliższy jest osobowości borderline.

    Sądzę, że gdzieś jest złoty środek, jak się w odpowiedniej dawce kocha (a może lepsze słowa: szanuje, akceptuje, lubi) siebie, to podobnie można podchodzić do innych. Tak jakby pozytywne emocje do siebie vs pozytywne emocje do innych były na dwóch szalach wagi szalkowej, albo jedna przeważa, albo druga, albo (o co trudno) jest równowaga.

    Mam też hipotezę, że w stanie depresji obie szale mogą pójść w jednym kierunku (niechęć do siebie i do innych), a w stanach dobrego nastroju/hypomanii można kochać siebie i wszystkich.
  • leda16 08.01.14, 22:51
    mona.blue napisała:

    > I dlaczego mówi się, że nie kochając siebie nie bedziemy potrafili kochac innyc
    > h?

    Bo "mówi się" wiele głupot.
    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • psst_ona 08.01.14, 00:42
    Ale się wszyscy boją nazwać to uczucie do siebie 'miłościa'. Miłośc do siebie to nie narcyzm. Narcyz siebie wielbi i idealizuje. Mówi 'jestem zajebisty we wszyskim i nawet moja wada to nie wada tylko cecha'. Narcyz nie potrafi przyjąć krytyki, bo wtedy jego wizja siebie się wali. On gdzieś tam głeboko widzi w sobie swoje wady, defekty i brudy, jednak upycha je mocno, czasem kłamliwie wybiela i sam siebie oszukuje.
    Druga strona to całkowita dawaluacja siebie - jestem do niczego, beznadziejny we wszystkim. A jak ktos powie takiej osobie co w niej widzi fajnego, ona tego nie przyjmie, co więcej, obróci ten pozytwny sygnał w krytyke siebie.
    I są ludzie, którzy widzą siebie w sposób wyważony - są świadomi swoich wad i zalet. Uczciwie mówia: w tym jestem zajebisty, w tym mniej sobie radzę, to jest moja wadą, ale to zaletą. I z tym proporcjonalnym obrazem swojej oosby zwyczajnie siebie lubią. Sa dla siebie zyczliwi - nie biczują sie za wady, ani nie wymagają stawiania pomników za zalety. Mają do siebie serdeczną zyczliwośc, opiekują sie sobą, dbaja o siebie, nie pozwalają krzywidzić przez innych. I to jest miłośc. Bo jest wiele rodzajów miłości - inaczej kochamy rodziców, inaczej brata, jeszzce inaczej żonę czy męża, a jeszce inaczej swojego kota. I siebie też kochamy specyficzna miłościa. To znaczy właśnie nie wszyscy chyba kochaja, ale każdy może pokochac.
    A co do zależności miłości własnej z miłością do innych. Miłośc do innych często podszyta jest oczekiwaniami - np brakuje nam bezpieczenstwa, uwagi, miłości własnie etc i podswiadomie wymagamy od partnera, aby zaspokoił nasze deficyty. I często nasze oczekiwania i wręcz roszzcenia niszczą relację. Kiedy jesteśmy samodzielni emocjonalnie stajemy sie partnerami, a nie zaleznymi dziećmi. A po drugie, to, co w sobie odnaleźlismy chętnie widzimy u innych. Np jeżeli cos nam nie wychodzi, tolerancyjnie i ze zrozumieniem podchodzimy do poodbnego problemu u innych. Jezeli trudno mi sie nauczyć niemieckiego, rozumiem doskonale jak komus też to opornie idzie. Jezli kocham koty, rozumiem jak ktos za nimi szaleje. Jeżeli wybaczam sobie jakis błąd, komus innemu tez umiem wybaczyc. (jezeli tego u siebie nie wybaczam, innych krytykuje). Jeżeli siebie kocham prawdziwie, innych też będe umieć. :)
  • egzystencjalka 08.01.14, 01:29
    Psst
    Ech dobre.
    Tu w temacie będą subtelności, można kochać siebie i być pozytywnym narcyzem, czyli ktoś siebie uważa za siebie/ obecnie jest ogromny nacisk aby siebie za siebie nie uważać a poświęcać się dla innych, szczególnie dla tej drugiej osoby co nie jest miłością tylko uwaga: zakochaniem/ .
    Większość ludzi jest jedynie zakochana, a za tym idzie coś za coś, czyli mieć kogoś na własność by spełniał moje oczekiwania, im bardziej nie kochamy siebie tym bardziej nie dostrzegamy ludzi tylko kosumcje związku i oczekiwań, czyli ZAKOCHANI.
    A to nie ma nic wspólnego z miłością, bo aby kogoś kochać musimy być egocentryczni, czyli pojąć swoją wartość, pozytywny narcyzm, który pozwoli docenić wartość drugiej osoby i relacje z drugą osobą, w tym co od niej do nas dochodzi jako osoby...a nie idealistycznych obrazów jaki kto ma być by spełniać potrzeby. Wtenczas jesteśmy w relacji MIŁOSNEJ. Niewiele jest osób co odróżnia miłość od zakochania i zakochani to napewno były osoby które naukowo miłość tłumaczą chemią, tu chemia rządzi i instynkty. A...normalnie nie byłoby tej chemii i instyktów bez wyborów człowieka, jego decyzji, bo jeśli chce seksu to na moje pragnienie odpowie chemia mojego organizmu, nigdy naodwrót jak próbuje się nam wmówić że chemia za nas podejmuje decyzje.
  • nativeau 08.01.14, 01:35
    jasne, bo endorfiny to wymysl diabla.
  • egzystencjalka 08.01.14, 01:42
    nativeau
    Nie ale najpierw jest decyzja człowieka, np: pobiegam a chemia idzie od jego bieganiam odpowiednio. Nauka patrzy na człowieka jak na przedmiot jakby chemia była bogiem decydującym, a tak naprawdę świadomość i chemia jest w korelacji, tak więc opisując miłość nauka opisze ją bez świadomości, za to filozofia czy sztuka już nam pokaże więcej. Podmiot.
  • psst_ona 08.01.14, 10:27
    @egzystencjalka
    Bardzo słuszne uwagi! :)
    'Uważać siebie za siebie' to myśle wielka dojrzałośc, znajomośc siebie i lubienie/kochanie siebie. Ilu ludzi tak na serio siebie 'nie czuje' i nie wie czego chce, tylko podświaodmie podkłada sie pod oczekiwania innych, aby zdobyć ich akceptacje. Tak jak to opisałaś - poświęcają sie dla innych. Tylko wtedy to nie miłośc, tylko transakcja. Bo tak na serio, to nie kocha sie uczciwie tej drugiej strony, tylko daje mu się siebie w zamian za uwagę, czas, seks, bliskośc itd. I potem są sytuacje, gdy żona mówi 'dla niego zrezygnowałąm z pracy, wybaczyłam mu zdradę, pośweięciłam sie dla domu, a on chce odejść'. Mąż natomaist powie 'dla niej pracowałem 20 lat w robocie której nie znoszę, znosiłem jej fochy i odpuściłem dla niej wymarzony wyjazd za granicę, a ona nawet tego nie docenia'. Każda z tych stron prowadziłą grę, aby coś ugrać dla siebie. Ale tak na serio stracili obydwoje. Wiadomka, że w relacji zawsze jest potrzebny kompromis, ludzkie poświęcenie się, zrobienie czegoś dla kogoś. Ale zrobienie tego dobrowolnie, z miłości, a zrezygnowanie z siebie wbrew sobie, aby coś ugrać to dwie rózne sprawy. Poza tym, jeżeli się kogoś kocha, daje mu sie wolnośc - nie jest miłością obcinanie komuś skrzydeł w swoim interesie. Mąż może bać sie samodzielnosci zawodowej i finansowej zony i nie chce aby podjęłą pracę, a zona boi się parotygodniowej samotności i nie zgadza sie na wyjazd męża. Jeżeli każde z nich zadbałoby samo o siebie i pokochało siebie, wtedy ich relacja i zycie byłyby o ileż bogatsze.
    "im bardziej nie kochamy siebie tym bardziej nie dostrzegamy ludzi tylko kosumcje związku i oczekiwań' - przezajebiste słowa! :) Dalej nazywasz ten stan rzeczy 'zakochaniem'. Hm.. Ja bym tego chyba jednak nie nazwałą zakochaniem. Zakochanie to zauroczenie i ktoś automatycznie spelnia nasze oczekiwania, gdyz go w tej fazie idealizujemy, co jest normlane. Każda dojrzała milośc (ta romantyczno-seksualna) zaczyna się od zakochania i potem ewoluuje, pogłębia sie i przechodzi w cos dojrzalszego. I wtedy dopiero robi sie ciekawie, kiedy odkrywamy czyjeś karty, poznajemy wady, słąbości, euforia zakochania i seksualny rausz powoli cichną i staje przed nami taki nagi, parwdziwy człowiek. I takiego człowieka musimy pokochać :) A pokochac go umiemy wtedy, kiedy sami też kochamy siebie 'nagich', z wadami i słabościami.
  • egzystencjalka 08.01.14, 15:51
    Psst
    Dlatego napisałam iż tu będą subtelności, bo dla ciebie miłość to proces do którego się dojrzewa i mamy miłość jakby niedojrzałą, idealistyczną ala Wokulski/ polacy w miłości to Wokulski/ gdzie ta osoba ma być jak ja sobie ją wyobrażam, a mam gdzieś jaka jest, bo bojąc się siebie boję się też nagości drugiej osoby czyli taka jak jest, prawie wszyscy chcą być tutaj ubrani nawet w łóżku, prawie nikt nie chce być na golasa/, a kobieta stara się szukając akceptacji dostosować do obrazu idealizacji w jaką jest wpychana, a golas i tak wyjdzie i tak wyjdzie i wtenczas potworne pretensje, dlaczego ty nie jesteś taka, taki, jak powinieneś być, coś strasznego się z tobą dzieje. I ty w tym momencie piszesz o dojrzałości czyli zaakceptowaniu swojej nagości, zaakceptować Łęcką i Wokulski byłby szczęśliwy gdyby jej nagość i ona jego nagość zaakceptowali. Nasz w szkole uczy się niedojrzałej miłości, wysadzamy zamki i tak naprawdę ogromna ilość ludzi pozostaje na etapie wokulskiego, nie tylko w polsce i dlatego jest pojęcie inaczej ustawione, bo tu nie ma miłości, to nie jest miłość, więc to tylko zakochanie, dlatego zakochanie w którym ogromna ilość ludzi żyje nie jest miłością.
  • lafiryndnica 08.01.14, 16:22
    Masz racje, dlaczego w szkolach uczono i idealnej milosci jednego mezszczyzny do kobiety i jednej kobiety do mezszczyzny. Dlaczego od zarania wpajaja nam taki egoizm, a tak wzniosle pisza o altruizmie. I gdzie ten altruizm? Dlaczego wiekszosc mezszczyzn nie chce sie dzielic kobietami i wiekszosc kobiet mezszczyznami, przeciez to takie egoistyczne. Dlaczego tyle zdrad konczy sie rozwodem, czyz nie lepiej byloby zaakceptowac trojkaty, czy kwadraty, urozmaicic sobie zycie i seks. Dlaczego wstydzimy sie nagosci, dlaczego latem do sklepu nie chodzimy nago, przeciez mezszczyzni i tak widza cycki i cipki kobiet spod ubrania. Masz racje, ratujesz ten swiat przed jego koncem.
  • egzystencjalka 08.01.14, 17:24
    Lafiryndnica
    Mam nadzieje że nie pobiegniesz nago do sklepu, bo nie o taką nagość mi szło. Tylko o zaakceptowanie drugie bez maski, odgrywamy przed sobą teatr masek i kostiumów, a człowiek jest nagi, prawda jest naga, boimy się tej nagości czyli zajrzeć pod maskę i kostium. My mamy na nogach często za ciężkie buty, a za ogromne majtasy, kapelusze kilogramowe i gdy pojawi się człowiek nagi, czyli taka jestem w swoim bycie prujemy się jak kot któremu ktoś nadepnął na ogon.
    A poligamia i monogamia to kwestia wyboru lubisz seks z wieloma to w związku monogaminczym będziesz chodziła na boki, więc może spróbować czegoś innego. Lubisz z jednym to będziesz się źle czuła jak przeleci ciebie tabun facetów, bo potrzebujesz bycia bezpieczną.
  • ankaskakanka14 08.01.14, 17:33
    egzystencjalka napisał(a):

    gdy pojawi się człowiek nagi, czyli taka jest
    > em w swoim bycie prujemy się jak kot któremu ktoś nadepnął na ogon.

    Wiele w tym prawdy - nie raz i nie dwa się odsłoniłam taką jaką jestem - nie wiem czy był to dobry pomysł,bo musiałam się potem osłaniać przed ciosami innych,a to męczące.

    --
    "nieprzystosowanie do tego co jest a przystosowanie do tego co być powinno"
  • ankaskakanka14 08.01.14, 17:57
    egzystencjalka napisał(a):


    > A poligamia i monogamia to kwestia wyboru lubisz seks z wieloma to w związku mo
    > nogaminczym będziesz chodziła na boki, więc może spróbować czegoś innego. Lubis
    > z z jednym to będziesz się źle czuła jak przeleci ciebie tabun facetów, bo potr
    > zebujesz bycia bezpieczną.

    Monogamia to według Ciebie potrzeba poczucia bezpieczeństwa ze strony kobiety? No proszę Cię ha ha ha
    Coś Ci wkleję,co dobrze ujmuje według mnie sedno minogami u kobiet :
    >>>> mogłabym mieć mężczyzn. Kobieta,
    Jeżeli nie jest szczególnie upośledzona przez los, a już jeżeli jest jako
    tako ładna, może mieć bez większego trudu każdego mężczyznę...
    Prawie każdego - sprostowałem w myśli.
    - ...prawie każdego - sprostowała głośno dziewczyna. <<<
    >>> - Tak, mogłabym - podjęła. I znów na chwilkę przerwała, i znów po chwilce
    podjęła:
    - Ale nie chcę. Bo jeszcze więcej niż tej gry, wiesz, to brzydzę się
    mnogości. Wielości. Brzydzę się. Fizycznie i nie tylko fizycznie. Ja nie
    jestem wieloma kobietami. Jestem jedną kobietą i chcę być jedną. I nie
    chcę wielu mężczyzn. Chcę jednego.<<<<
    Tutaj link jeżeli ktoś nie zna.
    poema.pl/publikacja/8975-pokocham-ja-sila-woli
    --
    "nieprzystosowanie do tego co jest a przystosowanie do tego co być powinno"
  • egzystencjalka 08.01.14, 18:09
    Ankaskakanka
    Tak rozebrać się przed publiką, czyli tak jestem, to można oberwać, bo wszyscy co siebie nieakceptują mają gwałtowną chęć nadal siebie nieakceptować i to jest spoliczkowanie takiej osoby. Gdy się rozbieramy i ty już sukienkę w dół spuszczasz, to patrzysz a tu wszyscy zwiali i gardłują uciekając machając pięściami.
    Uważasz że kobieta która szuka bezpieczeństwa będzie skakała z kwiatka na kwiatek, czy zarygluje dzwi jak tylko jeden facet gnany huraganem w jej domek z piernika wskoczy?
  • egzystencjalka 08.01.14, 18:19
    O rany mamy nadzieje że tu nie ma psychologów, bo co ja wypisuje, przecież to stosunek seksualny- facet gnany huraganem, który wskakuje do domku z piernika a kobieta rygluje dzwi- nogi.
    "

    Uważasz że kobieta która szuka bezpieczeństwa będzie skakała z kwiatka na kwiatek, czy zarygluje dzwi jak tylko jeden facet gnany huraganem w jej domek z piernika wskoczy?"

    Rany aż się zarumieniłam, niegrzeczna dziewczynka:-D
  • ankaskakanka14 08.01.14, 18:27
    Ty nadal sprowadzasz do seksu - ja miałam na myśli emocje,rozumiem o czym Ty piszesz ale Ty nie jesteś w stanie pojąć o czym ja :(((
    Odsłaniając sie ze swoją monogamią jestem przez Ciebie traktowana jak kobieta mająca problem z seksem?
    Tak odebrałam .
    --
    "nieprzystosowanie do tego co jest a przystosowanie do tego co być powinno"
  • egzystencjalka 08.01.14, 18:41
    ankaskakanka14
    Nie, nie sprowadzam do seksu tylko do kwestii bezpieczeństwa, przelotne związki dla kobiet potrzebujących bezpieczeństwa nie są pociągające. To ty masz w główce kategorie że ja coś traktuje jak złe a drugie jak dobre. A dla mnie to kwestia wyboru, dla mnie nie ma zła i dobra, są kobiety co tylko z jednym i nie zmuszam je do polowania na innych facetów, ale są też kobiety które lubią różnorodność, więc nie propnuje im stabilizacji.
    A ostatni post to sama zobaczyłam że mi wyszedł erotycznie, jak mi brak seksu to mi metafory się erotyzują i będe musiała ruszyć na polowanie, na jakiegoś młodego byczka lub oddam się masturbacji.
  • psst_ona 08.01.14, 21:10
    Zalezy o jakim rodzaju bezpieczeństwa mówicie. Jeżli o takim zyciowym typu jeden facet, dom, stabilizacja, zobowiązania i wspólne jutro, to monogamia (w sensie wierne trwanie z tym jedynym) jest ok i zrozumiała. Ale jesli łazi o bezpieczeństwo emocjonalne, gdy ktoś podświadomie go poszukuje, to moze byc różnie. Można mieć lęk przed bliskością (borderline) i zmieniac partnerów co sezon - poczułam przez chwilę bezpieczenstwo, ale bliskośc mnie wystraszyła, wiec spadam, ale za chwile znowu mnie ssie do kogos i szukam innego by poczuc sie bezpiecznie. Albo mozna sobie zaoferować takie maxbezpieczenstwo tzn trójkąt. Kochają mnie dwie osoby, a to podwójna miłość, intensywnie ją czuje, jest zajebiście bezpiecznie i nawet jak jeden sobie pójdzie jest drugi w asekuracji. To, czy wolimy mono czy poli sporo o nas mówi. Warto poszperac w sobie dlaczego mamy predyspozycje do danego wyboru ;)
  • egzystencjalka 08.01.14, 23:06
    Pss
    Czyli kobiete pewną siebie potraktujesz jako zaburzoną bo zmienia facetów.? Kobieta ma partnera i z nim czuje się bezpiecznie, wmiarę uregulowany dom i co robi- okopuje się w tym bezpieczeństwie, boi się nawet podejrzeń o nową znajomość bo zbombardują jej okopy i wyleci w powietrze. Tak przynajmniej jej się wydaje. Kobieta zmieniająca partnerów nie jest tak lękliwa, ma odwagę ruszyć na dalszy front, nie okopuje się na pozycji, idzie na żywioł który jej przyniesie nowe przygody, nawet jak jedna się skoczy to nie histeryzuje, co to będzie, tylko maszeruje dalej, ma mniejszą potrzebę bezpieczeństwa, bardziej stawia co z żywiołu wyciągnie dla siebie. Jest bardziej indywidualna a bezpieczeństwo i wolnościowy indywidualizm to sprzeczności.
  • forowiczka71 08.01.14, 23:26
    Tak sobie myślę, że nie trzymanie się kogoś na siłę ze strachu to oznaka, że owo bezpieczeństwo - które z pewnością jest stanem pożądanym w życiu - potrafimy zapewnić sobie same. I jak kochamy siebie, kochamy (w szeroko pojętym tego słowa znaczeniu) innych, to nie straszna nam samotność. Skoro z kimś nam nie po drodze, to poszukamy - idąc w swoją drogą - kogoś, kto choć chwilowo zmierza w tym samym kierunku.
    Łatwo się mówi, robi trudniej, ale tylko te trudy i napotkani po drodze ludzie, pozwalają nam się rozwijać :)
  • psst_ona 08.01.14, 23:56
    forowiczka
    Rewelacyjnie to odczuwasz! Tak jest jota w jote jak piszesz. Czasem ludzie nie lubią siebie i nie umieją byc sami - nawet fizycznie. Cały czas szukają kontaktu, aby nie musieć sie ze sobą konfrontować i 'zagłuszaja się' towarzystwem. Albo włąsnie boją się samotnosci emocjonalnej i trwaja w marnej relacji. Lub zabiegają o uczucia innych.
    Fajnie jest sie rozwijac, nie? Dla mnie megafrajda ;)
  • forowiczka71 09.01.14, 10:07
    Tak... jak to czytam, to jakbym widziała siebie z przed roku... Paniczny strach przed byciem samą ze sobą :)
    Teraz czasem mi się to zdarza, ale tylko czasem :)
    Ja bym zaryzykowała stwierdzenie... fajnie jest w końcu żyć!

    psst_ona napisała:

    > forowiczka
    > Rewelacyjnie to odczuwasz! Tak jest jota w jote jak piszesz. Czasem ludzie nie
    > lubią siebie i nie umieją byc sami - nawet fizycznie. Cały czas szukają kontakt
    > u, aby nie musieć sie ze sobą konfrontować i 'zagłuszaja się' towarzystwem. Alb
    > o włąsnie boją się samotnosci emocjonalnej i trwaja w marnej relacji. Lub zabie
    > gają o uczucia innych.
    > Fajnie jest sie rozwijac, nie? Dla mnie megafrajda ;)
  • psst_ona 08.01.14, 23:39
    egzystencjalka
    To, że kobieta zmienia facetów, może miec miliard przyczyn. Moze być zaburzona, jasne. A może też bardzo cenic siebie i szukać odpowiedniego sobie partnera. Nie poprzestaje na pierwszym, lub nie zadowala sie 'byle czym' (to tylko kolokwializm, nie umniejszam nikomu), tylko próbuje kolejnych relacji aby znaleźć to, z czym jej będzie dobrze. Może tez nie chcieć zwyczajnie stałej, wiecznej relacji i z wyboru świadomego chce przechodzić kazdy odcinek zycia z kim innym. A czasem chce tego jedynego, ale nie umie utrzymac relacji i z nadzieją wchodzi w następną i robi sie z tego spora liczba.
    Wszystko co tu piszę, analizuje tylko psychologicznie, mocno ogólnie i z duzym dystansem. I nie atakuje Twojego feminizmu, wręcz przeciwnie, jest on tez po mojej mysli ;)
    A 'pewnośc siebie' kobiet to już oosbny temat.
  • egzystencjalka 09.01.14, 00:08
    Psst
    Nie czuje się atakowana, ale za dużo możliwości na raz, rozdrabniasz się, czyli dużo analizy za mało syntezy. Umysł działa od analizy do syntezy i jak widzę rozebrany samochodzik i osóbkę która części ogłąda, to jakby z automatu syntezuje.
    Zwróć uwagę na spór między wolnością a bezpieczeństwem, jak nas politycy chcą pozabezpieczać, że to kończy się odebraniem praw wolnościowych i to samo dzieje się z ludzmi osobiście, jedni idą w bezpieczeństwo drudzy w wolnościowe zachowania, starsi wolą to co znają, a młodych fascynuje to czego nie znają. Najlepsza jest oczywiście równowaga, ale to odrywa ogromne rzeczy w naszym życiu. Widzisz synteza.
  • malwi.4 10.01.14, 19:16
    egzystencjalka napisał(a):

    Kobieta zmieniająca partnerów nie jest tak lękliwa, ma odwagę ruszyć na dalszy front

    a może nie potrafi się zaangażować w związek??
  • egzystencjalka 10.01.14, 19:36
    Malwi
    To powiedz to Arabom. Nie potraficie założyć związku bo macie kilka kobiet. Dla nich związek to kilka kobiet biedna kobieto.
  • ankaskakanka14 08.01.14, 18:54
    dobra egzystencjalka nie będę Cię więcej molestować ;) ani przeszkadzać.Każdy ma swój świat,swoją bajkę.
    Nie postrzegam poligamii i monogamii jako dobro czy zło - raczej jako przeciwległe sobie bieguny :)) jeden woli to drugi tamto - powodzenia życzę :D
    --
    "nieprzystosowanie do tego co jest a przystosowanie do tego co być powinno"
  • psst_ona 08.01.14, 20:56
    egzystencjalka
    W szkole zbieramy pierwsze wzorce o miłości (czyli własnie Wokulskich lub tragicznych Werterów). Oczywiście poza domem rodzinnym, ale wiadomo, ze z domu nie zawsze takie dobre wzorce sie wyniesie. Częściej się trzeba leczyć ze swojego dziecinstwa i naprawiać siebie. (kiedyś widziałąm taki zajebiście satyryczny gif: pusta sala, a na niej 2 siedzące osobno osoby i nad wszystkim napis 'coroczny zjazd osób majacych szczęsliwe dzieciństwo' ;D). Reszta wzorców idzie z otoczenia. Zobacz na teksty tych wszystkich tkliwych romantycznych piosenek (albo kocham i szaleję bo masz cudne oczęta, albo sie zabijam z samotności bez ciebie). Wszystkie megaromantyczne filmy, popkulturowe uniesienia. Lub seks. Wszechobecny teraz seks troche inaczej definiuje miłość. Tzn fajnie z jednej strony, bo sporo wyzwala i nareszcie przegania od ludzi pruderyjnośc, ale z drugiej tworzy takie mocno fizyczne wzorce miłości. No i jeszzce jest trzeci siermięzny wzorzec miłości głoszony przez kościół. Tutaj to mamy mocny hardcor, czyli zaciskaj zeby i znoś wszystko i nawet nie waż się być wolnym, kochać siebie i szukac swojego włąsnego szczęscia - masz byc szczęsliwy tylko po naszemu. Cóż, i jak tu ludzie mają nie żyć w takiej iluzji. Masz rację w zupełności, takie lektury powinno sie omawiać analizując psychologicznie, nie tylko literacko. W ogóle wielkie debaty o nauczaniu w szkołach edukacji seksualnej, ale o jakiejś podstawowej edukacji psychologicznej nikomu się nawet nie śni. Nikt nie mówi rodzicom, jak wazny wpływ mają na kształtującą sie oosbowosc dziecka (tylko jakies prymitywne debaty, czy klaps to przemoc i czy jest dozwolony i czy chować bezstresowo czy stresowo). Nikt nie uczy rozwiązywania problemów, poznawania siebie, samoświadomości, pracy nad swoimi emocjami - nawet teoretycznie nie przekazuje sie takiej wiedzy. Dlatego ludziom trudno dojrzewać i mamy 30 latków, dla których miłość to obrazek walentynek.
  • egzystencjalka 08.01.14, 21:11
    Psst
    Właśnie edukacja seksualna to biologia z elementami psychologii.
    Ludziom w polsce się wydaje że jakaś boska natura im reguluje seks, tu wszystko jest jakieś boskie, a raczej zabobonne. Bo seks to psychika i co masz w tej psychice to odbija się na seksie. Jak seksualność jest wypierana to zdziczeje i żadna boska natura jej nie uchroni, a dzika seksualność czyli wyparta poza obręb świadomości społecznej to gwałty, zboczenia, wykorzystywanie, brak relacji, bo jak swojej seksualności nie szanuje to uszanuje czyjąś seksualność i wejdę w relacje na tej płaszczyźnie?. No nie bardzo, jakbym była zdziczała seksualnie jak w polsce jest norma, to bym waliła faceta tylko dla swojej korzyści bo co mnie obchodzi jego relacja emocjonalno-seksualna i polacy siebie gwałcą z większym lub mniejszym natężeniem, a pornografia to jest dziecko moralności katolickie, to co rodzi się jak seks jest zdziczały. A tu nie ma relacji.
  • leda16 09.01.14, 00:15
    psst_ona napisała:
    Lub seks. Wszechobecn
    > y teraz seks troche inaczej definiuje miłość. Tzn fajnie z jednej strony, bo sp
    > oro wyzwala i nareszcie przegania od ludzi pruderyjnośc, ale z drugiej tworzy t
    > akie mocno fizyczne wzorce miłości.


    Seks nie jest żadnym wzorcem miłości. Seks to tylko fizjologia.



    No i jeszzce jest trzeci siermięzny wzorzec
    > miłości głoszony przez kościół. Tutaj to mamy mocny hardcor, czyli zaciskaj ze
    > by i znoś wszystko i nawet nie waż się być wolnym, kochać siebie i szukac swoje
    > go włąsnego szczęscia - masz byc szczęsliwy tylko po naszemu. Cóż, i jak tu lu
    > dzie mają nie żyć w takiej iluzji.


    Czy wierność, lojalność, uczciwość małżeńska, odpowiedzialność moralna za założoną rodzinę stabilizacja finansowa, uczuciowa "...w zdrowiu i chorobie " to jest "wzorzec siermiężny"? A znasz jakiś lepszy? To przedstaw nam go proszę, tylko przy okazji nie pomyl miłości z kopulacją.

    . W ogóle wielkie
    > debaty o nauczaniu w szkołach edukacji seksualnej, ale o jakiejś podstawowej e
    > dukacji psychologicznej nikomu się nawet nie śni.


    Psychologia nie jest dla dzieci i wyedukowana psychologicznie możesz być dopiero po 5-ciu latach studiów + specjalizacja. Natomiast edukacja moralna też leży w szkołach na obie łopatki a ta jest potrzebna dzieciom jak powietrze.


    Nikt nie uczy rozwiązywania problemów, poznawania siebie, samoświado
    > mości, pracy nad swoimi emocjami - nawet teoretycznie nie przekazuje sie takiej
    > wiedzy.


    Dom tego uczy, szkoła i Kościół.


    Dlatego ludziom trudno dojrzewać i mamy 30 latków, dla których miłość
    > to obrazek walentynek.


    Przeszkadza ci to? jeśli tak okazują sobie miłość to przecież tylko ich sprawa, nie twoja.


    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • egzystencjalka 09.01.14, 01:02
    Leda
    "Seks nie jest żadnym wzorcem miłości. Seks to tylko fizjologia. "

    Gdybym była facetem to bym seksu z tobą nie chciała jak to tylko fizjologia, bo to mi trąci pieskami na trawniku, piesek na suni zrobi swoje i drepcze do właścicielki po patyczek. Kościół zezwierzęcił ludzi swoją moralnością..

    "Czy wierność, lojalność, uczciwość małżeńska, odpowiedzialność moralna za założoną rodzinę stabilizacja finansowa, uczuciowa "...w zdrowiu i chorobie " to jest "wzorzec siermiężny"? A znasz jakiś lepszy? To przedstaw nam go proszę, tylko przy okazji nie pomyl miłości z kopulacją. "


    Biedna Łecka Wokulski nie wybaczy i w takim typie idealistycznym, wymówki będą o innych partnerów wcześniejszych, niedoceni doświadczenia kobiety, tylko za to co mu daje piętnowanko, bo nie była dziewicą oddała mu się nieczysta, z fizjologią innego w pochwie. Znam dobre związki kilku facetów jedna kobieta, mnóstwo rzeczy załatwionych bo nie jest para tylko więcej w związku i ten seks, czasem razem czasem osobno, no to jest właśnie niebo , raj.

    "Psychologia nie jest dla dzieci i wyedukowana psychologicznie możesz być dopiero po 5-ciu latach studiów + specjalizacja. Natomiast edukacja moralna też leży w szkołach na obie łopatki a ta jest potrzebna dzieciom jak powietrze. "

    Edukacja moralna zawsze leżała gdy kler nauczał swojej moralności która wyklucza seksualność i co mamy zdziczenie młodzieży pod każdym względem, a najbardziej upośledzone są relacje.

    "
    Dom tego uczy, szkoła i Kościół."

    No kościół tylko uczy moralności która polega na -zluzuj pianę z kolan, to dzieci zgwałciły księdza, prezerwatywa przecieka bo HIV jest kul. A jak od tego nauczania syfa muszę nagminie u pacjentów oglądać.


  • lafiryndnica 09.01.14, 14:17
    egzystencjalka napisał(a):

    >
    > Biedna Łecka Wokulski nie wybaczy i w takim typie idealistycznym, wymówki będą
    > o innych partnerów wcześniejszych, niedoceni doświadczenia kobiety, tylko za to
    > co mu daje piętnowanko, bo nie była dziewicą oddała mu się nieczysta, z fizjol
    > ogią innego w pochwie. Znam dobre związki kilku facetów jedna kobieta, mnóstwo
    > rzeczy załatwionych bo nie jest para tylko więcej w związku i ten seks, czasem
    > razem czasem osobno, no to jest właśnie niebo , raj.

    Rozumiem, ze piszac o zwiazkach klilku facetow z jedna masz na mysli siebie. Tylko zdaj sobie sprawe z tego, ze ci faceci nie traktuja tego jako zwiazek, lecz jako seksualne zadoscuczynienie sobie i nimfomance, jestes dla nich darmowa prostytutka, dlatego wlasnie korzystaja, nie musza placic, maja za darmo to, co w burdelu sporo by kosztowalo ... a zony zazwyczaj wiedza ile pieniedzy jest w domowym budzecie. Zacznij sie bardziej szanowac, kasuj forse, nie za darmo!
  • egzystencjalka 09.01.14, 18:38
    Lafiryndyca
    Nie, obecnie w zapędzonym świecie takich związków jest coraz więcej bo więcej ludzi w związku bardziej daje radę i nawet seksuolodzy twierdzą że być może takie związki zastąpią stary model bo kochać można parę osób a nie tylko jedną.
  • egzystencjalka 09.01.14, 18:49
    www.matkapolka.com.pl/zwiazki/poliamoria-8211-nowy-model-rodziny.html
  • lafiryndnica 09.01.14, 19:12
    egzystencjalka napisał(a):

    > Lafiryndyca
    > Nie, obecnie w zapędzonym świecie takich związków jest coraz więcej bo więcej l
    > udzi w związku bardziej daje radę i nawet seksuolodzy twierdzą że być może taki
    > e związki zastąpią stary model bo kochać można parę osób a nie tylko jedną.

    Tak sobie naiwnie tlumacz, ze panowie, ktorzy przychodza do ciebie spuscic z krzyza tworza z toba zwiazek. Ci panowie sa zadowoleni, ze dostaja za darmoche, jak ich do tego czestujesz obiadkami i alkoholem, to juz sa podwojnie zadowoleni- za darmoche seks, zarcie i popiwka. Ja nie mam az tak wybujalych potrzeb seksualnych, lecz gdybym takowe miala, na pewno nie zaspokajalabym ich za darmo, bralabym kase.
  • egzystencjalka 09.01.14, 19:39
    Lafiryndyca
    Ty sprawdź przpadkiem czy nie zdewiaciołaś.
  • lafiryndnica 09.01.14, 20:15
    egzystencjalka napisał(a):

    > Lafiryndyca
    > Ty sprawdź przpadkiem czy nie zdewiaciołaś.

    To o czym ja pisze, to zadne dewiacje, natomiast to, o czym piszesz ty, to zwyczajna nieznajomosc meskiej psychiki. Nie wiem, ilu masz tych kochasiow, z ktorymi czujesz sie jak w raju, ale uwierz, przychodza do ciebie tylko po to, zeby sobie za darmoszke pouzywac. Faceci juz tacy sa, ze gdy widza darmoche, to ida i biora, nie musza przeciez placic. Zrob eksperyment i powiedz im, ze seks, jak najbardziej, jednak musza kaska za ten seks sypnac, to zobaczysz ilu z nich przyjdzie, pewnie zaden, bo zona zobaczy ubytki w domowym budzecie. Dla ciebie to tez bedzie korzystne, bedziesz miala przyjemne z pozytecznym, zaspokojone potrzeby seksualne, a przy okazji dodatkowy grosz.
  • egzystencjalka 09.01.14, 20:54
    Lafirynda
    Kochanie idź pod kościół warczeć, a nie na mnie tu będziesz lała z pyska świętą piane oburzenia.
  • lafiryndnica 09.01.14, 21:39
    egzystencjalka napisał(a):

    > Lafirynda
    > Kochanie idź pod kościół warczeć, a nie na mnie tu będziesz lała z pyska świętą
    > piane oburzenia.

    Czy ty umiesz czytac? Moj nick brzmi lafiryndnica, a nie jakas tam lafirynda.
    Nie pojde pod kosciol warczec, poniewaz instytucja KK i jej poglady nie sa mi bliskie. Ja nie leje piany z pyska, tylko dobrze ci radze, poniewaz znam struktury meskiej psychiki. To ty myslisz nielogicznie, uprawianie seksu z kilku czy kilkunastoma mezczyznami to dla ciebie duma, a zarabianie w ten sposob pieniedzy to dewiacja, czy tez powod do wstydu. Nie wiesz, ze faceci bardziej szanuja ekskluzywne prostytutki, niz darmowe cichodajki, to poczytaj literature, w tym forumowa. Ja ide zapytac panow na innym forum.
  • egzystencjalka 09.01.14, 21:47
    Lafirynda
    Wkleiłam artykuł na temat polimorii i takich związkach. Pojedź do Arabii i wmawiaj im, że mając kilka żon są dewiantami, bo ty jesteś zdetrminowana katolickim obłędem, bo jesteś, a na to nie trzeba chodzić do kościoła. Osoby o kurzym móżdzku z otoczenia nabierają takich jak ty poglądów, które nawet nie są poglądami tylko zaburzeniem.
  • yadaxad 09.01.14, 22:04
    Żona jest pojęciem ekonomicznym, w rodzinach królewskich była politycznym, no i można dalej wymieniać państwowotwórcze powody określania związku małżeńskiego. Nijak się to ma do samego funkcjonowania seksualnego społeczeństwa.
  • egzystencjalka 09.01.14, 22:16
    Yada
    No ma się bardzo bo tam gdzie kwitło bogactwo to funcjonowała poligamia, tam gdzie była bieda monogamia, a że kultura katolicka to bunt plebsu i biedoty w Rzymie tak wartością stała się monogamia, chociaż jest mało realizowalna bo człowiek jak twierdzi nauka biologiczna jest poligamiczny. O tym już pisałam na innym wątku.
  • lafiryndnica 10.01.14, 14:35
    egzystencjalka napisał(a):

    > Lafirynda
    > Wkleiłam artykuł na temat polimorii i takich związkach. Pojedź do Arabii i wmaw
    > iaj im, że mając kilka żon są dewiantami, bo ty jesteś zdetrminowana katolickim
    > obłędem, bo jesteś, a na to nie trzeba chodzić do kościoła. Osoby o kurzym móż
    > dzku z otoczenia nabierają takich jak ty poglądów, które nawet nie są poglądami
    > tylko zaburzeniem.

    Alez ja nie mam czego szukac w Arabii, poza tym mam w paszporcie pieczatke z Izraela, wiec do zadnego z krajow muzulmanskich nie wpuszczonoby mnie ... moze za wyjatkiem Turcji, ktora pomimo religijnosci obywateli pozostaje krajem laickim.
    Jakie to ja mam niby zaburzenie? Przeciez to logiczne, ze glupota jest sypianie z kilkunastoma facetami nie pobierajac gratyfikacji. Niedosc, ze to glupota, to jeszcze brak szacunku do samej siebie. Wyobraz sobie, ze siedza koledzy w knajpie na piwie, jednemu przychodzi ochota na seks i komentuje w stylu "ide na darmoche z krzyza spuscic", zegna sie z kolegami i zamyka knajpiane drzwi. Powiedz, co masz z tego, ze dajesz za darmo oprocz krotkotrwalego orgazmu? Nic, a facet, ktory przychodzi do ciebie na darmoche idzie pozniej do sklepu i za ta kase, ktora musialby w burdelu zaplacic, kupuje zonie prezent, czy zabawki dla dzieci. Mysl logicznie, szanuj sie i kasuj forse, zawsze wiecej grosza na drobne wydatki.
  • egzystencjalka 10.01.14, 14:56
    Lafirynda
    No jeśli ty widzisz mężczyzn tylko przez pryzmat spuszczenia się to masz bardzo zaburzoną psychikę, chyba że takie jest otoczenie na jakieś katolickiej wsi, bo katolicyzm zezwierzęca seks i to też jest zaburzenie bo przyklejasz obraz patologii do normalnych ludzi.
  • lafiryndnica 10.01.14, 15:01
    egzystencjalka napisał(a):

    > Lafirynda
    > No jeśli ty widzisz mężczyzn tylko przez pryzmat spuszczenia się to masz bardzo
    > zaburzoną psychikę, chyba że takie jest otoczenie na jakieś katolickiej wsi, b
    > o katolicyzm zezwierzęca seks i to też jest zaburzenie bo przyklejasz obraz pat
    > ologii do normalnych ludzi.

    Czytaj ze zrozumieniem, ja rozumiem, ze do ciebie przychodza nie tylko za darmo z krzyza spuscic, ale tez gratis zjesc i sie napic. W takim razie wychodzi na to, ze to ty za tenze seks placisz, co jeszcze bardziej tych panow satysfakcjonuje.
    Ale nic tam, zyj w przekonaniu, ze ta meska druzyna pilkarka cie kocha:)
  • egzystencjalka 10.01.14, 15:08
    Lafirynda
    No mamy odpowiedź twoja znajomość mężczyzn to jedynie rypanie na trawniku, no to powodzenia w relacji z takim obrazem mężczyzn.
  • lafiryndnica 10.01.14, 15:11
    egzystencjalka napisał(a):

    > Lafirynda
    > No mamy odpowiedź twoja znajomość mężczyzn to jedynie rypanie na trawniku, no t
    > o powodzenia w relacji z takim obrazem mężczyzn.

    Wrecz odwrotnie, bo to co robia z toba ukrywajac przed zonami, to jest dla nich niczym dla psow "rypanie na trawniku".
  • egzystencjalka 10.01.14, 16:08
    Lafirynda
    Sprawdź co to jest projekcja bo to ty tak widzisz związki i projektujesz na mnie swój obraz. Nie będe wnikała dlaczego masz takie problemy.
  • lafiryndnica 10.01.14, 17:21
    egzystencjalka napisał(a):

    > Lafirynda
    > Sprawdź co to jest projekcja bo to ty tak widzisz związki i projektujesz na mni
    > e swój obraz. Nie będe wnikała dlaczego masz takie problemy.

    A gdzie ja napisalam, ze jestem przeciwniczka wolnych zwiazkow?
    Zawsze bywalo, ze mezczyzni mieli kochanke, a kobiety kochanka i nic tego nie zmieni. Jednak kazda szanujaca sie kochanka dba o to, zeby kochas kupowal prezenty, zabieral na wakacje, do restauracji, na wycieczki, a nie za darmoche pouzywal, zamknal za soba drzwi i poszedl do domu:)
  • egzystencjalka 10.01.14, 18:02
    Lafirynda
    No a ja pisze o wolnych związkach gdzie wielu facetów zabiera ciebie do restauracji, troszczy się i kocha, zamiast jednego partnera masz kilku którzy robią to samo co jeden partner, tylko jest większe urozmaicenie. Po co oszukiwać męża i kochanka, jak oni mogą o sobie wiedzieć i im to nie przeszkadza, a mąż podwozi ciebie do kochanka na cudowny seks. O co ta afera co?
  • lafiryndnica 10.01.14, 19:09
    egzystencjalka napisał(a):

    > Lafirynda
    > No a ja pisze o wolnych związkach gdzie wielu facetów zabiera ciebie do restaur
    > acji, troszczy się i kocha, zamiast jednego partnera masz kilku którzy robią to
    > samo co jeden partner, tylko jest większe urozmaicenie. Po co oszukiwać męża i
    > kochanka, jak oni mogą o sobie wiedzieć i im to nie przeszkadza, a mąż podwozi
    > ciebie do kochanka na cudowny seks. O co ta afera co?

    Twoj sposob pojmowania uczuciowosci wyzszej to jeden wielki blad poznawczy, bo to, co ty nazywasz kochaniem dla wiekszosci jest beznamietnym pieprzeniem. Masz skrzywiony obraz uczuciowosci wyzszej, nic wiecej, dlatego tez w tej kwestii nie osiagniemy nigdy porozumienia, bo ja mam zupelnie inna wizje postrzegania swiata.
  • egzystencjalka 10.01.14, 19:29
    Lafirynda
    Jeśli dla ciebie seks z facetem jest tylko pieprzeniem i on się na tobie wymasturbuje i idzie, to ty jesteś prostytutką bo tak działa prostytucja.
  • mona.blue 10.01.14, 19:33
    Egzystencjalka, może uściślijmy - czym jest dla ciebie miłość?
    I czym jest uczciwość i wiernośc w miłości, bo o ile pamiętam sa to jej przymioty opiewane przez wieki w literaturze?

    I dlaczego wg ciebie np. Wokulski chciał się zabić, gdy zauważył, że Łęcka 'ma feblik' do Starskiego?

    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
  • egzystencjalka 10.01.14, 19:50
    Mona
    Bo idealista widział w marzeniach taką kobiete jak sobie wymarzył a marzenie nigdy nie sprosta rzeczywistości, był niedojrzały nie potrafił zaakceptować normalnej kobiety. On też była idealistką i na początku nie była wstanie zaakceptować Wokulskiego a póżniej zrozumiała ten błąd, on nie. To miłość niedojrzała zawsze się kończy tragedią bo nikt nawzajem siebie nie akceptuje według tego jacy są i wielu śni o jednych jedynych chociaż dobieramy się przypadkowo.
  • malwi.4 10.01.14, 19:56
    egzystencjalka napisał(a):
    chociaż dobieramy się przypadkowo.

    nie dobieramy się przypadkowo

    ale też mniej lub bardziej do siebie pasujemy, nad tym dopasowaniem się pracuje
  • egzystencjalka 10.01.14, 20:13
    Malwi
    Gombrowicz kiedyś napisał- miłość to pierwsza lepsza która się napatoczy . I miał racje, ktoś ci się napatoczy a ty mu wmawiasz jeden jedyny, to poczucie że są jedni jedynie wzieło się z mitu o Adamie i Ewie.
  • lafiryndnica 10.01.14, 19:34
    egzystencjalka napisał(a):

    > Lafirynda
    > Jeśli dla ciebie seks z facetem jest tylko pieprzeniem i on się na tobie wymast
    > urbuje i idzie, to ty jesteś prostytutką bo tak działa prostytucja.

    Skoro ja jestem prostytutka, to to ty jestes zwykla ku... i do tego za darmoche!
  • mona.blue 10.01.14, 19:31
    lafiryndnica napisała:


    > Twoj sposob pojmowania uczuciowosci wyzszej to jeden wielki blad poznawczy, bo
    > to, co ty nazywasz kochaniem dla wiekszosci jest beznamietnym pieprzeniem. Masz
    > skrzywiony obraz uczuciowosci wyzszej, nic wiecej, dlatego tez w tej kwestii n
    > ie osiagniemy nigdy porozumienia, bo ja mam zupelnie inna wizje postrzegania sw
    > iata.

    Też tak uważam, że ona nie wie, co to jest prawdziwa miłość, myli pożądanie i bzykanie z miłością
    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
  • lafiryndnica 10.01.14, 19:36
    mona.blue napisała:

    > Też tak uważam, że ona nie wie, co to jest prawdziwa miłość, myli pożądanie i b
    > zykanie z miłością

    Egzystencjalka ma zaburzenie, ktore to nazywa sie zubozeniem ukladu limbicznego mozgu. Osrodek odpowiedzialny za uczuciowosc wyzsza jest zredukowany, natomiast wzbogacona czesc mozgu odpowiedzialna za instynkty.
  • egzystencjalka 10.01.14, 19:53
    Lafirynda
    To cała biologia jest zaburzona bo twierdzi że człowiek jest poligamiczny, linki wklejone, człowiek jest poligamiczny tylkie skąd wiejskie dewoty o tym mają wiedzieć przecież .
  • egzystencjalka 10.01.14, 19:42
    Mona
    Miłość polega na tym że można kochać kilku facetów, tup tup rzeczywistość puka, ilu facetów kochaliście w życiu? No kilku i to kilku można też naraz głupie dewoty.
  • mona.blue 10.01.14, 19:44
    egzystencjalka napisał(a):

    > Mona
    > Miłość polega na tym że można kochać kilku facetów, tup tup rzeczywistość puka,
    > ilu facetów kochaliście w życiu? No kilku i to kilku można też naraz głupie de
    > woty.

    jak masz zamiar mnie wyzywac od głupich dewot to rozmawiaj sama ze sobą

    widać ci adoratorzy nie zapewniają ci towarzystwa bo siedzisz na forum od rana do wieczora

    pewnie wpadna na bzykanko, jakich przypili, ale więcej to juz z siebie nie dadzą
    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
  • egzystencjalka 10.01.14, 20:08
    Mona
    Ja piszę o innych związkach i to wy dewotki dostaliście napadu histerii i mnie tu obrażacie. Co beleczki w oczku nie widzi ?
  • mona.blue 10.01.14, 19:48
    Widzisz, nawet nie potrafisz napisać, co to jest miłość, oprócz tego, że to zabieranie do restauracji i pieprzenie. To akurat można robić bez miłości.
    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
  • egzystencjalka 10.01.14, 20:10
    Mona
    Ja cały czas o miłości nawet wypunktowałam a wy o pieprzeniu, was wszyscy pieprzą.
  • szaman.ka 10.01.14, 15:05
    lafiryndnica napisała:

    > egzystencjalka napisał(a):
    >
    > > Lafirynda
    > > Wkleiłam artykuł na temat polimorii i takich związkach. Pojedź do Arabii
    > i wmaw
    > > iaj im, że mając kilka żon są dewiantami, bo ty jesteś zdetrminowana kato
    > lickim
    > > obłędem, bo jesteś, a na to nie trzeba chodzić do kościoła. Osoby o kurz
    > ym móż
    > > dzku z otoczenia nabierają takich jak ty poglądów, które nawet nie są pog
    > lądami
    > > tylko zaburzeniem.
    >
    Szkoda Egzystencjalko,że nie czytałaś książki,której autorką jest kobieta z kręgu arabskiej kultury,której mąż dobiera sobie następną żonę mimo,że ona go bardzo kocha.Autorka opisuje w niej swój dramat tym spowodowany.
    Niestety,nie pamiętam już ani tytułu ani nazwiska autorki.
    Człowiek jest istotą społeczną i nieraz musi się dostosować do obowiązującej kultury.Inaczej przejedzie po nim walec i go wyrówna.
    Okazuje się,że nie wszystkie kobiety tam są tak wyzwolone jak Ty.Może pojedź tam i zrób im wykłady na ten temat i wyprowadź kobiety islamu z tej ciemnoty.Poza tym, będziesz tam miała wielkie branie i nie będziesz musiała marzyć o przytulaniu się do penisa.
  • lafiryndnica 10.01.14, 15:10
    szaman.ka napisała:

    > Szkoda Egzystencjalko,że nie czytałaś książki,której autorką jest kobieta z krę
    > gu arabskiej kultury,której mąż dobiera sobie następną żonę mimo,że ona go bard
    > zo kocha.Autorka opisuje w niej swój dramat tym spowodowany.
    > Niestety,nie pamiętam już ani tytułu ani nazwiska autorki.
    > Człowiek jest istotą społeczną i nieraz musi się dostosować do obowiązującej ku
    > ltury.Inaczej przejedzie po nim walec i go wyrówna.
    > Okazuje się,że nie wszystkie kobiety tam są tak wyzwolone jak Ty.Może pojedź ta
    > m i zrób im wykłady na ten temat i wyprowadź kobiety islamu z tej ciemnoty.Poza
    > tym, będziesz tam miała wielkie branie i nie będziesz musiała marzyć o przytul
    > aniu się do penisa.

    Masz racje Szamanko z tym wyjazdem Egzystencjalki, tylko dla jej wlasnego bezpieczenstwa polecalabym taki kraj, jak Irak, ktory George Busch zliberalizowal. Tam bedzie mogla glosic swoje poglady na temat rozwiazlosci seksualnej, a jej bezpieczenstwo bedzie chronione kodeksem. W krajach z religia w konstytucji to nie przejdzie.
  • egzystencjalka 10.01.14, 16:04
    Lafirynda
    W europie kwitną wolne związki i w polsce też zaczyna tak być, wygląda na to że będziesz musiała wyjechać do trzeciego świata przy swojej zniewolonej mentalności bo się tu zaplujesz z frustracji.
  • lafiryndnica 10.01.14, 17:17
    egzystencjalka napisał(a):

    > Lafirynda
    > W europie kwitną wolne związki i w polsce też zaczyna tak być, wygląda na to że
    > będziesz musiała wyjechać do trzeciego świata przy swojej zniewolonej mentalno
    > ści bo się tu zaplujesz z frustracji.

    Problemtkwi w tym, ze ty mnie nie rozumiesz i mojej mentalnosci, ale nic, sprobuj wyjechac do ktoregos z krajow arabskich, zobaczysz, jaka wyzwolona tam bedziesz i na ile ci pozwola.
  • egzystencjalka 10.01.14, 18:07
    Lafirynda
    Ty mnie szantażujesz , czyli lubisz seks to zobaczysz co ci zrobią muzeumanie. Kochanie nawet terrorysta mnie nie zdejmnie z męskiego penisa bo to lubię i tak chce.
  • lafiryndnica 10.01.14, 19:04
    egzystencjalka napisał(a):

    > Lafirynda
    > Ty mnie szantażujesz , czyli lubisz seks to zobaczysz co ci zrobią muzeumanie.
    > Kochanie nawet terrorysta mnie nie zdejmnie z męskiego penisa bo to lubię i tak chce.

    Ja cie w zaden sposob nie szantazuje, zorientuj sie moze lepiej jakie prawa maja kobiety w ortodoksyjnych krajach muzulmanskich, a pozniej wypowiadaj sie, jaki one maja tam raj.
    Zadam pytanie, czy piszac tu na forum tez siedzisz na meskim penisie? Z tego co widac przesiadujesz wiekszosc czasu na forum, wiec mozna wywnioskowac, ze jestes krowa, ktora tylko duzo ryczy, a malo mleka daje.
  • egzystencjalka 10.01.14, 19:26
    Lafirynda
    Arabowie to też islamiści ale islam ma wielu nurtów i kobiety w haremach są raczej szczęśliwe, bo taka jest tam poligamiczna kultura że miłością można obdarzać więcej kobiet niż jedną, dlatego są kochane wszystkie przez jednego faceta. Tak jak kobieta może kochać więcej facetów i wszyscy będą szczęśliwi bo są kochani i takie związki już są. To że na tobie się facet tylko spuszcza to znajdź sobie innego który da ci rozkosz. Bo ty masz problem.
  • lafiryndnica 10.01.14, 19:32
    egzystencjalka napisał(a):

    > Lafirynda
    > Arabowie to też islamiści ale islam ma wielu nurtów i kobiety w haremach są rac
    > zej szczęśliwe, bo taka jest tam poligamiczna kultura że miłością można obdarza
    > ć więcej kobiet niż jedną, dlatego są kochane wszystkie przez jednego faceta. T
    > ak jak kobieta może kochać więcej facetów i wszyscy będą szczęśliwi bo są kocha
    > ni i takie związki już są. To że na tobie się facet tylko spuszcza to znajdź so
    > bie innego który da ci rozkosz. Bo ty masz problem.

    Ja nie mam problemu, tyllko inna wizje postrzegania milosci i zwiazkow, chyba mam do tego prawo, tak samo, jak i ty masz prawo do wlasnych pogladow, z ktorymi ja nie mam obowiazku sie zgadzac. Tobie niewatpliwie przydalyby sie lekcje kultury, bo obrazasz na tym forum niemal wszystkich, zadajesz poza tym durne pytania Monie na moj temat, bo skad ta kobieta moze wiedziec, jak wyglada moj zwiazek i zycie intymne.
  • egzystencjalka 10.01.14, 19:45
    Lafurynda
    To ty mnie wyzywasz gdy ja buduje inny rodzaj związku wiejski buraku.
  • egzystencjalka 10.01.14, 15:16
    Szamanka
    No właśnie człowiek jest gatunkiem społecznym i w arabii w charemach nie ma problemu z zazdrością, bo nie ma fałszu że kochać można tylko jednego. Kobieta która napisała to pisała już z pryzmatu kultury której się jedynie wydaję że kochać można tylko...jednego, co jest fałszem bo byśmy nie kochały swoich dzieci i swoich mężów i to tu w tej kulurze jest ogromny problem z podziałem miłości między mężem i dzieckiem, gdzie często fałsz kultury determinuje kobiete do opuszczania emocjonalnego męża na rzecz dziecka i facet czuje się niepotrzebny.
  • szaman.ka 10.01.14, 14:55
    Taa !!!
    Taka nimfomania świadczy o lęku przed bliskością i braku umiejętności stworzenia trwałego związku. (innych nie będę wymieniać).
    To,że staje się to zjawiskiem coraz bardziej powszechnym nie świadczy jeszcze o tym,że jest to zjawisko zdrowe i prawidłowe.
    Można oczywiście tworzyć różne iluzje i dorabiać do tego różne ideologie.
    Widziałam angielskie nastolatki przylatujące na weekend na Maderę,które spędzają tam upojne noce.W drodze powrotnej dokonują licytacji kto ile zaliczył/zaliczyła partnerów lub partnerek.Wychodzi średnio po kilkanaście sztuk na osobę przez weekend.
    Widocznie wszyscy zarazili się marksistowska ideologią i mają nadzieję,że im ilość przejdzie w jakość.
    W starożytnym Rzymie też królowała rozpasana seksualność i raczej na dobre mu to nie wyszło.Może i nasza cywilizacja kończy pewien cykl i jesteśmy w przededniu jej upadku ?

    Wczoraj czytałam gdzieś tutaj,a teraz nie widzę tego postu,w którym autorka dość pogardliwie pisze o religii i jej wyznawcach naśmiewając się z nich,że wierzą w takie bzdety jak Jezusa,który narodził się z dziewicy bez bzykania.
    Myślę,że autorka tego postu nie musi wierzyć w Boga ani żadne dogmaty religijne i nikt tutaj chyba nie ma zamiaru jej nawracać.Pomyślałam jednak,że ta osoba na pewno nie kocha siebie.
    Gdyby było inaczej to wtedy szanowałaby własne uczucia i potrafiła też szanować uczucia,wierzenia i poglądy innych.
    Obojętnie, czy Bóg stworzył człowieka, czy też człowiek Boga- na swój obraz i podobieństwo, to nie da się zaprzeczyć,że potrzeba istnienia Boga (różnie nazywanego) jest istotną i dość powszechną potrzebą człowieka.
    Nie zgadzam się,też z osobami,które upatrują w religii źródła wszelkiego zła.
    Jest prawdą,że błędnie rozumiane i wdrażane w procesie wychowania różne nakazy i zakazy religijne dotyczące seksualności człowieka są główną przyczyną( obok tłumienia emocji i uczuć agresywnych) różnych nerwic, zaburzeń osobowości i innych psychicznych zaburzeń.
    To potwierdzają nawet psychoterapeuci chrześcijańscy.
    Nie można jednak nie widzieć pozytywnych skutków oddziaływania religii na człowieka i całe społeczeństwa w zakresie moralności i etyki.
    Takie widzenie świata,że wszystko co złe ma swoją przyczynę w religii,świadczy o neurotyzmie i zaburzeniach polegających na widzeniu świata w kategoriach czarne-białe.
    Kto czytał prace Karen Horney,ten wie o czym piszę.
    Czym skutkuje brak jakichkolwiek wartości duchowych i funkcjonowanie tylko w materialistycznym wymiarze świadczy najlepiej stan społeczeństwa w byłym ZSRR,po upadku komunizmu.

  • leda16 10.01.14, 23:52
    egzystencjalka napisał(a):
    >
    > Gdybym była facetem to bym seksu z tobą nie chciała jak to tylko fizjologia, bo
    > to mi trąci pieskami na trawniku, piesek na suni zrobi swoje i drepcze do właś
    > cicielki po patyczek.


    To ma być argument dowodzący błędów w moim postrzeganiu rzeczywistości? :))) A kogo obchodzi czego ty byś chciała jako mężczyzna? Nie jesteś mężczyzną, nigdy nim nie będziesz więc po co wypowiadasz się w imieniu nie swojej płci? Natomiast skoro jesteś zdolna tylko do rozumowania organoleptycznego, stań sobie pod agencją towarzyską i zapytaj jakiegoś faceta po co tam idzie. Albo może kobiety zgwałconej o jakość tej okazanej jej miłości.


    Kościół zezwierzęcił ludzi swoją moralnością..


    Szkoda mi czasu na polemikę z tak debilnym stwierdzeniem.

    > Biedna Łecka Wokulski nie wybaczy i w takim typie idealistycznym, wymówki będą
    > o innych partnerów wcześniejszych, niedoceni doświadczenia kobiety, tylko za to
    > co mu daje piętnowanko, bo nie była dziewicą oddała mu się nieczysta, z fizjol
    > ogią innego w pochwie.


    Dziecko, czy ty aby na pewno rozumiesz o co w " Lalce" chodzi? Bo o co chodzi w erystyce, długo jeszcze nie zrozumiesz.


    Znam dobre związki kilku facetów jedna kobieta, mnóstwo
    > rzeczy załatwionych bo nie jest para tylko więcej w związku i ten seks,


    Jeszcze raz pytam, co ma seks wspólnego z miłością?




    > Edukacja moralna zawsze leżała gdy kler nauczał swojej moralności która wyklucz
    > a seksualność i co mamy zdziczenie młodzieży pod każdym względem, a najbardziej
    > upośledzone są relacje.


    Upośledzeni moralnie ludzie potrafią stworzyć tylko upośledzone relacje m.in podnosić kopulację do rangi miłości.


    > No kościół tylko uczy moralności która polega na -zluzuj pianę z kolan, to dzie
    > ci zgwałciły księdza, prezerwatywa przecieka bo HIV jest kul. A jak od tego nau
    > czania syfa muszę nagminie u pacjentów oglądać.


    Twoich pacjentów? A ja odnoszę wrażenie, że z tak wulgarnym światopoglądem sama jesteś zdolna tylko do grania roli pacjentki :).




    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • egzystencjalka 11.01.14, 00:25
    Leda
    Kościół upośledził seksualność człowieka, kobieta ma być posłuszna facetowi, czyli on się rozładowuje a ona ściska różaniec, to się nazywa prostytucja małżeńska, bo żona jak prostytutka obsługuje faceta. W miłości jest relacja czyli musi być partnerstwo, są sobie równi i nawzajem dają sobie rozkosz. Tak więc katoliczki pojmują seks tylko przez fizjologie, że facet się ma na niej spuścić, więc kler zezwierzęcił katolicyzmem ludzi. Dlatego jest tyle rozwodów bo ludzie nie potrafią żyć po partnersku i nawzajem dawać sobie miłość.
  • ankaskakanka14 11.01.14, 00:31
    egzystencjalka napisał(a):

    > Leda
    > Kościół upośledził seksualność człowieka, kobieta ma być posłuszna facetowi


    W Twoim chorym świecie - normalny facet nie traktuje kobiety jak służącej nadającej się tylko na naczynie na spermę.

    , cz
    > yli on się rozładowuje a ona ściska różaniec, to się nazywa prostytucja małżeńs
    > ka, bo żona jak prostytutka obsługuje faceta.

    W Twoim chorym świecie - normalny facet czuje satysfakcję z tego,że potrafi zadowolić partnerkę.

    W miłości jest relacja czyli musi
    > być partnerstwo, są sobie równi i nawzajem dają sobie rozkosz. Tak więc katoli
    > czki pojmują seks tylko przez fizjologie, że facet się ma na niej spuścić, więc
    > kler zezwierzęcił katolicyzmem ludzi. Dlatego jest tyle rozwodów bo ludzie nie
    > potrafią żyć po partnersku i nawzajem dawać sobie miłość.

    Jesteś niepoważna :((( ja nie jestem katoliczka,a Twoja pisanina jest przykładem związków w średniowieczu.Obecnie nie wiem czy wiesz kobiety oczekują / i dostają / czegoś więcej jak tylko spuszczenia sie w nie.
    Mam pytanie do Ciebie czy ze swoją wizją ideologią podzieliłaś sie kiedyś z seksuologiem czy psychiatrą?
    --
    "nieprzystosowanie do tego co jest a przystosowanie do tego co być powinno"
  • egzystencjalka 11.01.14, 00:44
    Ankaskakanka
    To zapytaj się katolików czy robią żoną seks oralny? Większość odpowie że to wstrętne i ochydne. Tak więc zapokajają tylko swoją chuć a kobieta udaje cnotliwą i nawet nie poprosi i co masz to żona obsługuje męża jak prostytutka klienta, klient też nie liże prostytutki, dba tylko o swoją przyjemność , tu nie ma relacji miłosnej tylko małżeńska prostytucja, żona płaci pochwą bo przyniósł kartofle, prostytutka aż tak nisko nie upadła jak katoliczka i nie ma nie chce mąż chce się rozładować to ją grzmoci a ta liczy kropki na suficie kiedy skończy i ile te kartofle wogóle kosztują. Taka kobieta zaczyna cierpieć na oziębłość seksualną czyli dewiacieje i atakuje inne kobiety którym się ten seks układa bo mąż jak kocha to też daje z siebie i to jest relacja miłosna, uwielbia kobiety waginę przyciskać do pyska bo widzi że jest jej dobrze.
  • ankaskakanka14 11.01.14, 00:50
    Napisze Ci raz jeszcze : większość moich koleżanek jest katoliczkami i ze swoim mężem uprawiają seks nie tylko oralny ale i bardziej wyrafinowany :)) i nie są przy tym pruderyjne,bo rozmawiają o tym - a co najciekawsze w tym wszystkim to te które są zaspakajane w pełnym tego słowa znaczeniu nie szukają innych partnerów seksualnych twierdząc,że jeden im po prostu wystarczy :)) i ma to logiczne uzasadnienie - po co kobieta ma szukać wrażeń z innym mężczyzna skoro jej własny ja zaspokaja?
    Bez urazy ale piszesz takie bzdety,że słów szkoda.
    --
    "nieprzystosowanie do tego co jest a przystosowanie do tego co być powinno"
  • ankaskakanka14 11.01.14, 00:51
    i napiszę Ci więcej osobiście boję się takich kobiet jak Ty, mam obawę / i to uzasadnioną / że przez takie jak Ty mogę złapać jakiegoś syfa i nim zdołam wychować dzieci umrę.
    --
    "nieprzystosowanie do tego co jest a przystosowanie do tego co być powinno"
  • egzystencjalka 11.01.14, 01:17
    Ankaskakanka
    To kler potępia prezerwatywy i całą antykoncepcje ludzie lekcewarzą zabezpiecznia bo się pierduł nasłuchali i przenoszą choroby. Z tymi pretensjami to do kościoła a nie do mnie.
  • ankaskakanka14 11.01.14, 01:21
    egzystencjalka napisał(a):

    > Ankaskakanka
    > To kler potępia prezerwatywy i całą antykoncepcje ludzie lekcewarzą zabezpieczn
    > ia bo się pierduł nasłuchali i przenoszą choroby. Z tymi pretensjami to do kośc
    > ioła a nie do mnie.

    Ale co Ty mi tu o klerze posuwasz? Ja pytam wprost czy jesteś tak zjechana,że popęd płciowy przesłonił Ci ryzyko zakażeń?
    --
    "nieprzystosowanie do tego co jest a przystosowanie do tego co być powinno"
  • egzystencjalka 11.01.14, 01:29
    Ankaskakanka
    Kler potępieniem antykoncepcji wywołał epiedmie hiva w afryce, kler potępieniem antykoncepcji w Polsce spowodował ogromny wzrost chorób. Do kleru kieruj swoje pretensje. Tak tępa jesteś.?
  • egzystencjalka 11.01.14, 01:14
    Ankaskakanka
    Tak oczywiście 70% rozwodów jest spowodowanych nieudanym pożyciem małżeńskim.
  • ankaskakanka14 11.01.14, 01:17
    egzystencjalka napisał(a):

    > Ankaskakanka
    > Tak oczywiście 70% rozwodów jest spowodowanych nieudanym pożyciem małżeńskim.

    Pożycie małżeńskie koleżanko to nie tylko seks - nie wiesz o tym?
    --
    "nieprzystosowanie do tego co jest a przystosowanie do tego co być powinno"
  • egzystencjalka 11.01.14, 01:19
    Ankaskakanka
    Seks jest więziotwórczy ale ty oczywiście nawet o tym nie masz pojęcia a to już ci tłumaczyłam.
  • ankaskakanka14 11.01.14, 01:21
    egzystencjalka napisał(a):

    > Ankaskakanka
    > Seks jest więziotwórczy ale ty oczywiście nawet o tym nie masz pojęcia a to już
    > ci tłumaczyłam.

    W nadmiarze partnerów chorobotwórczy i śmiertelny - kumasz?
    --
    "nieprzystosowanie do tego co jest a przystosowanie do tego co być powinno"
  • egzystencjalka 11.01.14, 01:30
    Ankaskakanka
    mobile.natemat.pl/29319,poligamia-w-polsce-to-kwestia-kilku-lat-juz-teraz-istnieje-przynajmniej-kilkanascie-tysiecy-trzyosobowych-malzenstw
  • ankaskakanka14 11.01.14, 01:34
    Ale ja piszę do Ciebie personalnie - dlaczego reklamujesz tutaj ideę wielopartnerstwa narażając innych na ryzyko chorób? O to mi sie rozchodzi.Kler na razie zostawmy w spokoju.Ty chyba nie jesteś tępa więc mi odpowiedz dlaczego tak robisz.
    --
    "nieprzystosowanie do tego co jest a przystosowanie do tego co być powinno"
  • ankaskakanka14 11.01.14, 01:35
    U naszych zachodnich sąsiadów kler nie ma nic do powiedzenia,a jednak ludzie łączą sie w pary monogamiczne.
    --
    "nieprzystosowanie do tego co jest a przystosowanie do tego co być powinno"
  • egzystencjalka 11.01.14, 01:51
    Ankaskakanka
    Naprawdę monogamiczne.....?


    internetowy-flirt.pl/polimoria/
  • ankaskakanka14 11.01.14, 02:01
    Jesteś chora i nie napisałam/zasugerowałam Ci to tylko ja, a większość użytkowników tutaj czyli musi być coś na rzeczy - nie sadzisz?? - i jeszcze raz dużo,dużo zdrówka :)))
    --
    "nieprzystosowanie do tego co jest a przystosowanie do tego co być powinno"
  • egzystencjalka 11.01.14, 06:08
    Ankaskakanka
    Wątpie czy większość ale jest tu kilku uprzedzonych i to raczej ze wsi bo wiejska mętalność jest tak zaburzona że przeraża ją wszelka inność i żydzi i homki i poligamiści i ludzie kultury i rumuni i wszelcy obcy, a to są zaburzenia.
  • egzystencjalka 11.01.14, 01:50
    Ankaskakanka
    Dlatego że żydzi przerabiają dzieci na mace a ufo jest zielone. To ty zarażasz bo nikt nie wie z kim spał twój mąż i niczego nie reklamuje.
  • szaman.ka 09.01.14, 16:40
    psst_ona napisała:
    W ogóle wielkie
    > debaty o nauczaniu w szkołach edukacji seksualnej, ale o jakiejś podstawowej e
    > dukacji psychologicznej nikomu się nawet nie śni. Nikt nie mówi rodzicom, jak w
    > azny wpływ mają na kształtującą sie oosbowosc dziecka (tylko jakies prymitywne
    > debaty, czy klaps to przemoc i czy jest dozwolony i czy chować bezstresowo czy
    > stresowo). Nikt nie uczy rozwiązywania problemów, poznawania siebie, samoświado
    > mości, pracy nad swoimi emocjami - nawet teoretycznie nie przekazuje sie takiej
    > wiedzy. Dlatego ludziom trudno dojrzewać i mamy 30 latków, dla których miłość
    > to obrazek walentynek.

    Jestem tego samego zdania i o to mam pretensje do naszych władz i naszych posłów,że takiego problemu i takiej potrzeby nie widzą.

    Edukacja psychologiczna na podstawowym poziomie,nauka właściwej komunikacji interpersonalnej i wyrażania emocji zapobiegłaby wielu konfliktom,nerwicom i niekorzystnym zjawiskom społecznym,które są przekazywane z pokolenia na pokolenie.
    Ostatnio Owsiak poruszył ten problem,że instytucje odpowiedzialne za opiekę i ochronę dzieci zajmują się bzdetami ,a nie widzą problemu w tym,że tyle dzieci w Polsce zostaje zakatowanych na śmierć i nikt nie reaguje włącznie z kościołem,który zajęty jest ideologią gender.
    Przedtem, gdy była dyskusja nad ustawą o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie to kościół podnosił krzyk,że państwo nadmiernie ingeruje w rodzinę i pozbawia rodziców praw rodzicielskich i dlatego mamy w Polsce tak duże przyzwolenie na przemoc.



    --
    'Jeśli nie jesteś gotowy zmienić swojego życia,nie można ci pomóc".
    Hipokrates(460-377 p.n.e.)
  • lafiryndnica 09.01.14, 17:12
    szaman.ka napisała:

    > Jestem tego samego zdania i o to mam pretensje do naszych władz i naszych posłów,
    > że takiego problemu i takiej potrzeby nie widzą.

    A moze przydaloby sie pozatrudniac psychologow w szkolach i wprowadzic taki przedmiot jak np. komunikacja miedzyludzka, gdzie nauczanoby pozytywnego sposobu wyrazania emocji.

    > Edukacja psychologiczna na podstawowym poziomie,nauka właściwej komunikacji in
    > terpersonalnej i wyrażania emocji zapobiegłaby wielu konfliktom,nerwicom i niek
    > orzystnym zjawiskom społecznym,które są przekazywane z pokolenia na pokolenie.
    > Ostatnio Owsiak poruszył ten problem,że instytucje odpowiedzialne za opiekę i o
    > chronę dzieci zajmują się bzdetami ,a nie widzą problemu w tym,że tyle dzieci w
    > Polsce zostaje zakatowanych na śmierć i nikt nie reaguje włącznie z kościołem,
    > który zajęty jest ideologią gender.

    Z ta ideologia gender jest to tylko zamydlanie oczu, zeby odwrocic uwage spoleczenstwa od rzeczywistych problemow takich jak bieda, bezrobocie, ktore to sa najczestszymi przyczynami przemocy i innych tragedii. Kosciol poza tym koncentruje sie na bzdurnych zakazach, ktore to spoleczenstwo uwsteczniaja, zamiast modernizowac. Z pewnoscia kosciol wystapilby o zakaz edukacji psychologicznej, poniewaz bylaby ona zbyt wielka konkurencja dla tejze instytucji.

    > Przedtem, gdy była dyskusja nad ustawą o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie
    > to kościół podnosił krzyk,że państwo nadmiernie ingeruje w rodzinę i pozbawia
    > rodziców praw rodzicielskich i dlatego mamy w Polsce tak duże przyzwolenie na p
    > rzemoc.
    >
    >
    >
  • psst_ona 09.01.14, 22:47
    szaman.ka

    A wiesz, że sporo osób podobnie mysli? Teraz psychologia to taka popnauka, wszechobecna wręcz. W wielu instytucjach, firmach - psycholog. Negocjatorzy, terapeuci, coache. Ludzie szukają sami z siebie samorozwoju. Tysiace poradników, szamanów, warsztaty, terapie itd I bardzo fajnie, moze psychologia oswoi się z ludźmi i społeczeństwo odczuje realna poprawę na sobie. Wtedy powoli mogłaby zostac traktowana jako niezbędna wiedza do zachowanai zdrowia psychicznego (tak jak sie propaguje zdrowe odzywianie), a nie tylko ekstrawagancka fanaberia rozwoju lub interwencja dla tych 'na zakręcie', zaburzonych czy chorych psychicznie.
    :)
  • egzystencjalka 09.01.14, 22:58
    Psst
    Pionierzy psychologii to byli zwalczani przez kler, do tej pory można przeczytać brednie księży w internecie na temat Frauda, Yunga, Adlera, że spowodowali komunizm i wynaturzyli ludzką psychikę. Polska gromadnie jest w czasach przed psychologicznych ,najprostrze reakcje które już mamy w liceach streszczone i portrety psychologiczny czyli charakterystyki tu są fenomenem. To doskonale widać po edukacji seksualnej, która jest połączeniem biologii i psychologii, bo tak samo wyzywano i zwalczano dziadków psychologii , od deprawatorów seksualnych, seksualizowania dzieci, bo stwierdzali że sfera seksualna piętnowa przez kler buduje poważne zaburzenia psychiczne i co teraz widzimy w polsce....to co było ponad 100 lat temu.
  • yadaxad 09.01.14, 23:16
    To nie jest żadna psychologia, tylko korepetycje z zachowania. W sensie socjalnym z współczesnej nierodziny człowiek wynosi tylko ograniczone tematycznie traumy, bez instrukcji. Socjalizacja w niedostępnych przedszkolach leży, szkoła uczy szczurowatości. Dawniej różnych aspektów życia uczył rozbudowany kontakt ze społecznością lokalną, czy kontakt z krewnymi, między którymi można było skakać z problemem.
  • egzystencjalka 10.01.14, 01:24
    Yada.
    A ja myślałam że zamiast ganiać po psychologach bo się związek rozpada, to w szkole za darmo masz dawkę edukacji która pozwoli pielęgnować przyszły związek, bo edukacja seksalna to relacja mężczyna kobieta, gdzie 70% rozwodów ma przyczyny w pożyciu seksualnym. Och dlaczego w polsce jest tyle rozwodów, czyżby czegoś w szkole brakowało?
  • ankaskakanka14 08.01.14, 16:31
    psst_ona napisała:


    Zakocha
    > nie to zauroczenie i ktoś automatycznie spelnia nasze oczekiwania, gdyz go w te
    > j fazie idealizujemy, co jest normlane.

    hmm no ja mam właśnie z tym problem,bo nawet w fazie zauroczenia dostrzegam wady partnera z tym,że nie przeszkadzają mi specjalnie , potem można nad nimi popracować tak aby się nie zorientował ;)

    Każda dojrzała milośc (ta romantyczno-s
    > eksualna) zaczyna się od zakochania i potem ewoluuje, pogłębia sie i przechodzi
    > w cos dojrzalszego. I wtedy dopiero robi sie ciekawie, kiedy odkrywamy czyjeś
    > karty, poznajemy wady, słąbości, euforia zakochania i seksualny rausz powoli ci
    > chną i staje przed nami taki nagi, parwdziwy człowiek. I takiego człowieka musi
    > my pokochać :) A pokochac go umiemy wtedy, kiedy sami też kochamy siebie 'nagic
    > h', z wadami i słabościami.

    Często słyszy się zdanie,opinie,że np. kocham ją/jego za to,że : -> miły/a,przystojny/ładna z poczuciem humoru itp. - jak można kochać kogoś za coś? Według mnie to wyrafinowaniem zalatuje - zawsze mi się wydawało,że kocha się kogoś za to,że w ogóle jest,że istnieje.
    --
    "nieprzystosowanie do tego co jest a przystosowanie do tego co być powinno"
  • psst_ona 08.01.14, 21:31
    ankaskakanka
    To zdrowa postawa, jak tak wczesnie widzisz wady ;) Ludzie lubią lukrowac wszystko na początku. Ja tez kiedys zawsze lukrowałam i kurcze, te miłostki gdzie było lukrowanie szlag jasny trafił ;D Dlatego jak teraz facet mówi do mnie 'jesteś idealna' to troche mnie to niepokoi, bo przeciez nikt nie jest idealny i on mnie kiedys zdemaskuje. Tzn nie ja siebie samą zdemaskuje, gdyż przeciez ja jestem sobą, gram w otwarte karty. Ale przyjdzie moment, gdy on spojrzy na mnie uczciwie, bez rózowych okularów i jakąs moja cechę uzna za wadę. I od jego dojrzałości zalezy, co z tym zrobi. W kazdym razie ja ostroznie podchodze do 'ideałów' ;)
    Wiesz co, tak powinno chyba być, że kocha sie kogoś bezwarunkowo. Za nic. Ale czy taka miłośc istnieje? (moze macierzyńska? ale to jest miłosc taka 'genetyczna', bardzo instynktowna). Wiesz, mamy w sobie predyspozycje, które kierują nasze emocje na jakiegoś konkretnego człowieka i mitem jest to, że partnerzy nam sie trafiają. My ich wybieramy podświadomie. Jestes z kimś chwilę i jesli Wasze emocje się zsynchronizują to idziecie dalej. Jeżeli nic nie zaskoczy, konczy sie na wersji demo. A zaskakuje dlatego, że Wasze osobowości jak puzzle do siebie pasują. I tym zaspokajacie swoje potrzeby. To wszystkie oczywiscie dzieje się głeboko w podświadomosci i nawet tego nie czujesz na wierzchu. I kochasz niby 'jego', ale tak na serio w srodku to kochanie sie dzieje bo sa zaspokajane Twoje podświadome ciągotki i niedokochania z dzieciństwa. Nie wiem, czy istnieje taka 'czysta' miłośc, stricte personalna. Wtedy musialaby byc ona pozbawiona kompletnie wszelakich oczekiwań i potrzeb. Czy jest to możliwe, nie wiem.
  • leda16 09.01.14, 00:00
    psst_ona napisała:

    Ilu ludzi tak na serio siebie 'nie czuje' i nie wie czego c
    > hce, tylko podświaodmie podkłada sie pod oczekiwania innych, aby zdobyć ich akc
    > eptacje.


    Podświadomie? Bynajmniej. Większość ludzi całkiem świadomie i we własnym interesie realizuje oczekiwania konkretnych jednostek lub grup społecznych zwanych w psychologii "grupami odniesienia". Nie wyobrażam sobie ambitnego studenta nie realizującego oczekiwań egzaminatora, podwładnego nie "podkładającego się" (swoją ścieżką - ha, ha, cóż za wulgarne sformuowanie) pod wymagania szefa, dziecka chcącego spełnić wymagania rodziców, panny zakochanej pragnącej dowlec obiekt swoich uczuć do ołtarza a nawet mafiosa ignorującego oczekiwania "ojca chrzestnego". A ludzie, którzy tego nie robią są po prostu głupcami.


    Tak jak to opisałaś - poświęcają sie dla innych.


    To nie jest żadne poświęcanie tylko metoda realizacji swoich interesów. Bo ten przysłowiowy student zarywając noce spędzane nad książką aby dostosować się do wymagań profesora, otrzymuje gratyfikację w postaci zdania egzaminu i przepustki do ciekawej pracy albo odskoczni od łopaty.Co więcej, jest to metoda, która ZAWSZE daje pozytywne efekty a jej stosowanie nie ma nic wspólnego z miłością siebie bądź innych.


    Tylko wtedy to nie mi
    > łośc, tylko transakcja.


    Wobec tego czym w twoim wyobrażeniu jest miłość?

    Bo tak na serio, to nie kocha sie uczciwie tej drugiej
    > strony,


    Co to znaczy "uczciwie"? I w ogóle, jak można kochać nieuczciwie? Więc albo sprecyzuj swoją wypowiedź, albo przestań uprawiać wodolejstwo :).


    tylko daje mu się siebie


    Znowu frazes. Co to znaczy "daję siebie"? Uważasz się za jakiś przedmiot, który komuś "dajesz" ?



    w zamian za uwagę, czas, seks, bliskośc itd. I


    I jeszcze uważasz, że większość ludzi gotowa się cenić tak nisko?


    > potem są sytuacje, gdy żona mówi 'dla niego zrezygnowałąm z pracy, wybaczyłam
    > mu zdradę, pośweięciłam sie dla domu, a on chce odejść'.


    No, ale gdyby zachowywała się inaczej, prawdopodobnie żoną nazywałaby się znacznie krócej.


    Mąż natomaist powie 'd
    > la niej pracowałem 20 lat w robocie której nie znoszę,


    I to byłoby prostackie kłamstwo, bo pracował przede wszystkim na swoje utrzymanie, a emocjonalny stosunek do pracy był generowany wyłącznie przez jego nastawienie, a nie przez żonę. I jak spłodził dzieci, to niestety też musi na nie pracować.


    Ka
    > żda z tych stron prowadziłą grę, aby coś ugrać dla siebie.


    To ty nie wiesz, że właśnie na tym polega małżeństwo? Psychoterapeuci rodzinni określają to jako "gry małżeńskie"

    Ale tak na serio str
    > acili obydwoje.


    Ale i zyskali, być może znacznie więcej. Ile, tego nie wiesz. Istnieje parę typów komunikacji w małżeństwie oraz zaburzeń tej komunikacji i każde generalizowanie bez dokładnej znajomości historii związku, osobowości małżonków oraz wzajemnych oczekiwań i metod ich realizacji będzie bezsensownym, nie przystającym do rzeczywistości teoretyzowaniem. Odnoszę wrażenie, iż u ciebie ta generalizacja wynika z braku stażu w roli żony i matki.


    Ale zrobienie tego dobrowolnie, z
    > miłości, a zrezygnowanie z siebie wbrew sobie, aby coś ugrać to dwie rózne spr
    > awy. Poza tym, jeżeli się kogoś kocha, daje mu sie wolnośc - nie jest miłością
    > obcinanie komuś skrzydeł w swoim interesie.


    I sypiesz frazesami jak nieletnie dziewuszka piaseczkiem w piaskownicy.



    Mąż może bać sie samodzielnosci zaw
    > odowej i finansowej zony i nie chce aby podjęłą pracę, a zona boi się parotygod
    > niowej samotności i nie zgadza sie na wyjazd męża. Jeżeli każde z nich zadbałob
    > y samo o siebie i pokochało siebie, wtedy ich relacja i zycie byłyby o ileż bog
    > atsze.


    Bynajmniej. Gdyby każde podjęło terapię zaburzeń osobowości jakie swoimi postawami prezentują.


    Każda dojrzała milośc (ta romantyczno-s
    > eksualna) zaczyna się od zakochania i potem ewoluuje, pogłębia sie i przechodzi
    > w cos dojrzalszego.


    W CO dojrzalszego? W motylki w brzuchu?


    I wtedy dopiero robi sie ciekawie, kiedy odkrywamy czyjeś
    > karty, poznajemy wady, słąbości, euforia zakochania i seksualny rausz powoli ci
    > chną i staje przed nami taki nagi, parwdziwy człowiek. I takiego człowieka musi
    > my pokochać :)


    A niby czemu musimy? Zostawiamy taki odbrązowiony twór i dalej gonimy za własnymi urojeniami ;). Bo przecież to w nich się "zakochaliśmy"

    A pokochac go umiemy wtedy, kiedy sami też kochamy siebie 'nagic
    > h', z wadami i słabościami.


    Tak to jest, gdy ktoś myli miłość z akceptacją swojej osoby.


    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • psst_ona 09.01.14, 21:41
    leda16

    Co do 'grup odniesienia' - przedstawiasz relację podwładny - szef, gdzie całkiem na miejscu i naturalne jest, iż chcemy zaprezentowac najlepiej jak umiemy nasze umiejętności, aby potem je 'sprzedac' i dostac gratyfikację w postaci wypłaty, dobrej oceny itd. W relacjach zawodowych więc zaspokajamy oczekiwania pracodawcy, wykładowcy (na szerszą skalę polityk będzie wychodził naprzeciw oczekiwaniom wyborców np) we własnym interesie - dokłądnie jak napisałas. Jednakże relacja osobista to nie układ 'sprzedaje - dostaje zapłatę'. W związku dwojga ludzi transfer uczuć jest za free, nie trzeba sobie na nic czymś zasłuzyc. Mowa tu o tak elementarnych sprawach jak miłość, uwaga, czas, zaangażowanie itd. Dzieci, jeżeli nie sa kochane bezinteresownie i niezależnie od ich siągnięć i zachowania, tylko muszą wiecznie zabiegać o miłośc rodziców (np ocenami, wzorowym zachowaniem, wyborami które są sprzeczne z ich pragnieniami, ale które sa po myśli rodziców i ich zadowolą) stają się małowartościowe w swoich oczach i wyrastają na dorosłych o zaniżonej samoocenie (bo przecięz nikt mnie nie kochał za to że jestem, tylko za to JAKI jestem) i całe dorosłe zycie zabiegają o czyjeś uczucia, chca na nie zapracowac, bo nie czuja się warci tego, aby ich kochac 'za nic'. I taki dorosły będzie własnie PODŚWIADOMIE robił różne rzeczy, aby na miłośc sobie zasłuzyc. Bo swiadomie to możemy zakuwac do egzaminu aby dostac piatkę - jak napisałaś, ale w procesie podświadomym dzieją się bardziej subtelne procesy. I tak na wspomnianym przykladzie żona, która rezygnuje z pracy zawodowej (bo mąż jest po cichu przeciwny), całkiem racjonalnie to wytłumaczy opieka nad dzieckiem, brakiem wykształcenia itp, jednak podswiadomie nie pójdzie do roboty bo boi sie odrzucenia męża i tego, ze nie spełni jego wizji jako żona (ona jest cały czas tym dzieckiem, które realizuje oczekiwanai rodziców). Gdyby zona umiała samą siebie kochac, nie bałaby sie odrzucenia faceta i miała na uwadze swoje własne ambicje i pragnienia (bo jak sie kogoś kocha pozwala mu sie i wspiera go w rzeczach dla niego waznych). To samo facet - z jakichs powodów ma obniżone poczucie wartości (geneza 99% w dziecinstwie) i widzi zagrożenie w awansie społecznym żony (czy jezeli ona bedzie miala pieniadze, pozycję, wartośc społeczna, to czy ja nadal będe dla niej atrakcyjny? itp - podswiaodmie boi sie utraty jej miłości - dotad tak bezpiecznej i pewnej, kiedy była przywiązana do domu i do niego). Jezli gosc by lubiał (albo kochał - tak bojkotujecie to słowo), siebie, nie trząsłby portkami o utrate względów zony. A dla dojrzałych ludzi, partner który sie rozwija i idzie do przodu staje sie jeszzce bardziej atrakcyjny. Dojrzali ludzie nie boją sie zmian, a co za tym idzie rozwoju.
    Jasne, ze miłośc może byc nieuczciwa. Owa 'gra małzenska' to włąsnie milosc nieuczicwa. I tak, terapeuci stosuja to określenie, bo tyczy sie ich pacjentów. Tam gdzie jest gra, jest manipulacja, rywalizacja, szantaz emocjonalny. Nie ma bliskosci, zaufania. Małżenstwo się sypie i wizytuje w gabinetach terapetów - tam się kończą gry małzenskie.

    "No, ale gdyby zachowywała się inaczej, prawdopodobnie żoną nazywałaby się znacznie krócej."
    Czyli zachowuje sie tak, aby utrzymac jak najdluzej swój status żony. Nie robi tego co cche, robi to, co nalezy robic, aby byc nadal żoną. Jej własny dylemat co wybiera - kazdy ma swoje priorytety.

    "I to byłoby prostackie kłamstwo, bo pracował przede wszystkim na swoje utrzymanie, a emocjonalny stosunek do pracy był generowany wyłącznie przez jego nastawienie, a nie przez żonę. I jak spłodził dzieci, to niestety też musi na nie pracować."
    A może facet chciał być piosenkarzem rockowym? A żona była przeciwna, bo obawiała się jego popularności i rzeszy fanek. I wymogła na nim by parcował jako urzędnik - bo to było dla niej bezpieczne. Przyklad mocno uproszzcony, ale nie wiesz, jak wiele kobiet jest zazdrosnych nawet o samo hobby faceta. Gośc nie moze iśc pokopac piłki, bo ona czuje sie porzucona emocjonalnie. Jest tak niedokochana i infantylna wewnętrznie, ze wymaga od niego ciagłej opieki uczuciowej. I tu nie chodzi o sytuacje, ze miała cięzki dzien w robocie i potrzebuje wsparcia, tylko o niezdrowe zespalanie sie ze soba.

    "Odnoszę wrażenie, iż u ciebie ta generalizacja wynika z braku stażu w roli żony i matki."
    hahahaha Wrazenie mozesz odnosic dowolne:) Nie mam zamiaru weryfikowac go swoim zyciorysem tutaj.

    "Seks nie jest żadnym wzorcem miłości. Seks to tylko fizjologia."
    Cóz... Skoro dla Ciebie seks jest równoznaczny z siusianiem i trawieniem.. Każdy robi to jak lubi, zające też;)

    "Psychologia nie jest dla dzieci i wyedukowana psychologicznie możesz być dopiero po 5-ciu latach studiów + specjalizacja. Natomiast edukacja moralna też leży w szkołach na obie łopatki a ta jest potrzebna dzieciom jak powietrze."
    Nasze dzieci (bo zakładam ze Ty oczywiście masz dzieci:) uczy sie na lekcjach biologii wiedzy o ciele ludzkim, zdrowym odzywianiu, są lekcje wf - dlaczego maja byc pozbawione wiedzy psychologicznej? Uczyc się całkiem elementarnych umiejętności. Wiesz, lekarzem też będe dopiero po latach nauki, co mi nie przeszkadza poznać szkielet człowieka w podstawówce.

    "Dom tego uczy, szkoła i Kościół."
    Hm... Gdyby dom tak fajnie wszystkiego uczył, nie byłoby zaburzen osobowości, nałogów, samobójstw, depresji i tysiąca innych ciekawych wynalazków ludzkiej psychiki.I psychoterapuci byliby bezrobotni.
    Co do kościoła pozwól ze sobie odpuszczę, miałam dziś cięzki dzien. Hm.. Choć tak nawiąże tylko. "Będziesz miłował bliźniego swego, jak siebie samego" - czy to nie sam Jezus nawiązywał do miłości własnej? Hm... I nawet synonimów nie stosował, mimo ze hebrajski bogaty pewnei język (wybacz, nie znam).

    "Przeszkadza ci to? jeśli tak okazują sobie miłość to przecież tylko ich sprawa, nie twoja."
    Bardziej martwi;) Bo to mój świat i też go kocham.
    pozdrawiam;)
  • lutsyfer 10.01.14, 00:28
    Zwymiotowalem
  • mona.blue 10.01.14, 18:50
    Jak brakuje merytorycznych argumentów, to zawsze można kogoś opluć, prawda?
    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
  • egzystencjalka 10.01.14, 19:09
    Mona
    Aż przez chwile chciałam się zapytać lafiryndy jak widzi męskiego penisa, bo pewnie niedobrze.
    1. Prostytucja- kobieta jedynie obsługuje faceta, brak relacji.
    2. Prostytucja małżeńska- kobieta jedynie obługuje męża, on się daniem jej rozkoszy nie interesuje.- domy o moralności katolickiej.
    3. Relacja miłosna partnerów- oboje dają sobie rozkosz.
    4. Relacja miłosna kilku partnerów przykładowo kochanek i mąż, obydwoje dają kobiecie rozkosz a ona odwzajemnia bo można kochać więcej niż jednego.
    Lafirynda jest na etapie punktu 2 i dlatego jej wszysko się kojarzy z facetami którzy rozładowują się na kobiecie.
  • lafiryndnica 10.01.14, 19:14
    egzystencjalka napisał(a):

    > Mona
    > Aż przez chwile chciałam się zapytać lafiryndy jak widzi męskiego penisa, bo pe
    > wnie niedobrze.
    > 1. Prostytucja- kobieta jedynie obsługuje faceta, brak relacji.
    > 2. Prostytucja małżeńska- kobieta jedynie obługuje męża, on się daniem jej rozk
    > oszy nie interesuje.- domy o moralności katolickiej.
    > 3. Relacja miłosna partnerów- oboje dają sobie rozkosz.
    > 4. Relacja miłosna kilku partnerów przykładowo kochanek i mąż, obydwoje dają ko
    > biecie rozkosz a ona odwzajemnia bo można kochać więcej niż jednego.
    > Lafirynda jest na etapie punktu 2 i dlatego jej wszysko się kojarzy z facetami
    > którzy rozładowują się na kobiecie.

    Mozesz wytlumaczysz dlaczego podajesz mnie pod ocene Mony?
  • egzystencjalka 10.01.14, 19:33
    Lafirynda
    Bo to ty mnie gryziesz ja lubie seks z wieloma i są takie związki a tobie mój styl życia przeszkadza bo nikt ci dobrze nie pokazał że miłość to wzajemne dawanie rozkoszy, ty żyjesz w świecie gdzie to kobieta jest naczyniem na spermę, a tak świat to prostytucja jak też prostytucja małżeńska. Chcesz mnie sciągnąć na złą drogę bo ja jestem w relacji a ty obsługujesz bo cały czas tak ci się widzi seks.
  • mona.blue 10.01.14, 19:37
    egzystencjalka napisał(a):

    > Lafirynda
    > Bo to ty mnie gryziesz ja lubie seks z wieloma i są takie związki a tobie mój s
    > tyl życia przeszkadza bo nikt ci dobrze nie pokazał że miłość to wzajemne dawan
    > ie rozkoszy, ty żyjesz w świecie gdzie to kobieta jest naczyniem na spermę, a t
    > ak świat to prostytucja jak też prostytucja małżeńska. Chcesz mnie sciągnąć na
    > złą drogę bo ja jestem w relacji a ty obsługujesz bo cały czas tak ci się widzi
    > seks.

    Sama jak to napisałaś jesteś tym właśnie, i to sperme wielu facetów. A jak przypadkiem zajdziesz w ciążę to badania genetyczne będą potrzebne? I co jak będziesz miała dziecko, jak wytłumaczysz ilość 'tatusiów'?

    no chyba, że jesteś trollem, bo tak głupie poglądy to nawet na tym forum rzadko sie zdarzają
    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
  • mona.blue 10.01.14, 19:39
    mona.blue napisała:


    > Sama jak to napisałaś jesteś tym właśnie, i to sperme wielu facetów. A jak przy
    > padkiem zajdziesz w ciążę to badania genetyczne będą potrzebne? I co jak będzie
    > sz miała dziecko, jak wytłumaczysz ilość 'tatusiów'?
    >

    i nie zdziw sie wtedy, że powiedza co adieu, bo wygodne 'pogotowie seksualne' przestanie byc takie wygodne
    > no chyba, że jesteś trollem, bo tak głupie poglądy to nawet na tym forum rzadko
    > sie zdarzają


    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
  • egzystencjalka 10.01.14, 20:02
    Mona
    Wiejska dewotko jesteś na forum psychologia a biologia i psychologia oddawna twierdzi że człowiek jest naturalnie poligamiczny , linki wklejałam i linki o tym jak ludzie i w polsce i na zachodzie tak sobie miłosne relacje układają. No cóż wiejska dewotko ziemia już nie jest płaska z czym się jak widać pogodzić wam ciężko buraczane damy.
  • mona.blue 10.01.14, 19:29
    egzystencjalka napisał(a):

    > Mona

    to nie było do ciebie, chyba że piszesz również spod nicka lutsyfer

    > 2. Prostytucja małżeńska- kobieta jedynie obługuje męża, on się daniem jej rozk
    > oszy nie interesuje.- domy o moralności katolickiej.

    jak nie znasz tematu to się nie wypowiadaj
    co ty wiesz o prawdziwie chrześcijańskiej miłości, gdzie jedno dba o dobro durgiego,o delikatności tej miłości, o szczęściu, które daje

    > 4. Relacja miłosna kilku partnerów przykładowo kochanek i mąż, obydwoje dają ko
    > biecie rozkosz a ona odwzajemnia bo można kochać więcej niż jednego.

    a jesteś za tym, aby oni tez mieli kilka partnerek?
    i zapytam cię, ale zastanów się i odpowiedz naprawdę szczerze - czy byłaś kiedys na serio zakochana?


    > Lafirynda jest na etapie punktu 2 i dlatego jej wszysko się kojarzy z facetami
    > którzy rozładowują się na kobiecie.

    Lafiryndnica ma rację, żaden normalny facet nie chciałby kobiety, która go zdradza z innymi
    I żadna normalna kobieta nie chciałaby mieć faceta, który zdradza ja z innymi

    Prawdziwa miłość dąży do jedności, wyłączności. Jeżeli tego nie wiesz, to znaczy, że nigdy nie kochałaś, pewnie nazywasz każdy przejaw pożądania miłością, a pożądanie jest tylko składnikiem miłości, może tez pojawiać się bez miłości,jako czysto fizjologiczna reakcja
    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
  • egzystencjalka 10.01.14, 19:39
    Mona
    To pisz do kogo piszesz.
    A widzę że mamy drugą dewotkę, no niestety w katolicyzmie kwitnie prostytucja małżeńska a wy drogie panie poza ten grajdołek to nie zavbardzo potraficie wyjrzeć i wszystko kojarzy się z tym co macie w domu.
  • mona.blue 10.01.14, 19:42
    Napisałam ci, że nie odróżniasz miłości od pożądania

    odpisz, czym jest dla ciebie miłość?

    a w prawdziwie chrześcijańskiej rodzinie miłośc jest piękna, znam wiele takich rodzin w wiem co mówię


    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
  • egzystencjalka 10.01.14, 20:06
    Mona
    A to nie przychodźcie katolicy do mnie z problemami w pożyciu jak miłość chrześcijańska jest taka cudowna, ona paciorek ściska a on ją wali by sobie dobrze zrobić bo kobieta moralna takimi świństwami się nie zajmuje.
  • hansii 10.01.14, 22:03
    egzystencjalka napisał(a):
    no niestety w katolicyzmie kwitnie prostytucja małżeńska

    Nie tylko.
    kwitnie w 2/3 tego Swiata.
    od Meksyku po Chiny.

    viem, bo znam :)
  • egzystencjalka 10.01.14, 22:28
    Hansil
    Schemat katolicki głosi aby kobieta służyła mężowi i była mu posłuszna więc kobieta gra tu rolę prostytutki by męża zaspokoić, on sobie na niej robi po prosty dobrze i nawet nie liźnie kobiety bo co go to obchodzi. Tacy mężczyźni brzydzą się seksu oralnego u kobiety. Dlatego też w schemacie katolickim jest najwięcej gwałtów małżeńskich bo facet chce a z kobietą się nie liczy. Z takiego punktu widzenia oziębłe katolickie kobiety widzą seks jak tylko zaspokajanie fizjologiczne przez faceta. I wierność jest tu zrelatywizowana że przecież to samo robi prostytutka ale że z wieloma to ona czuje się lepsza. W takim świecie bym wolała zostać prostytutką, bo żona dla cnoty im mniej się podnieca czyli nic nie czuje tym lepsza żona bo siebie szanuje, w oczach siebie i takich kobiet. Katolicyzm zawsze przez negacje niszczył miłość na rzecz pornografii. Bo to masz na pornografii, pornografia jest dowodem na to co katolicyzm zrobił z miłością.
  • mona.blue 10.01.14, 22:50
    Cos dla ciebie:

    wyborcza.pl/1,75248,15247645,Ani_pornografia__ani_skandal___Nimfomanka__Czesc_I_.html#TRNajCzytSST
    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
  • egzystencjalka 10.01.14, 23:21
    Mona
    Coś dla ciebie

    internetowy-flirt.pl/polimoria/
  • mona.blue 10.01.14, 23:28
    egzystencjalka napisał(a):

    > Mona
    > Coś dla ciebie
    >
    > internetowy-flirt.pl/polimoria/

    Oglądałam dokument o takich osobach, który wzbudził we mnie obrzydzenie. To, że takie odchyły istnieją nie znaczy, że to ma byc normą.

    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
  • egzystencjalka 10.01.14, 23:51
    Mona
    Ludzie się kochają w takich związkach, inny typ miłości nie jest odchyłem , a nawet niektórzy seksuolodzy uważają iż takie związki są bardziej wydajne i zastąpią stary model. Kiedyś arystokracja tak potrafiła żyć, jak Caryca Katarzyna, która wszystkich swoich kochanków kochała , a ludzie tacy jak ty upośledzeni, jej jakąś nieprawdziwą mitologie z koniami wymyślili, czyli znowu chłopki , to co świnią robią przeprojektowali na Katarzynę. No historia się powtarza, wieś zaburzona w relacjach najszybciej zwalcza to co inne bo nie wiejskie.
  • egzystencjalka 10.01.14, 19:57
    Mona
    Wiejska dewotko miłością można obdarzyć kilka osób jak można o tym nie wiedzieć, a bo jak na wsi zobaczyłaś araba i murzyna to proboszcz powiedział lucyfery, tak i wszyscy wokoło lucyfery dewotko ze wsi?
  • leda16 11.01.14, 00:51
    psst_ona napisała:
    Jednakże relac
    > ja osobista to nie układ 'sprzedaje - dostaje zapłatę'. W związku dwojga ludzi
    > transfer uczuć jest za free, nie trzeba sobie na nic czymś zasłuzyc.


    Owszem przeciętna ładna, młoda, wykształcona, zdrowa psychicznie kobieta nie pokocha menela grzebiącego w śmietniku i w tamtą stronę żaden miłosny transfer od niej nie poleci.


    . Dzieci,
    > jeżeli nie sa kochane bezinteresownie i niezależnie od ich siągnięć i zachowani
    > a, tylko muszą wiecznie zabiegać o miłośc rodziców (np ocenami, wzorowym zachow
    > aniem, wyborami które są sprzeczne z ich pragnieniami,


    Chyba jeszcze nie jesteś matką skoro stawiasz pragnienia i wybory nieletnich ponad oczekiwaniami rodziców. Niestety, czy Ci się to podoba czy nie, na tym polega wychowanie - na stawianiu dzieciom wymagań, nagradzaniu i karaniu.


    i całe dorosłe zycie zabiegają o czyjeś uczucia,
    > chca na nie zapracowac, bo nie czuja się warci tego, aby ich kochac 'za nic'.



    Tak, ja całe dorosłe życie zabiegam o uczucia męża i vice versa. I jeżeli Ty tego w swoim małżeństwie zaniechasz, będziesz oczekiwała uczuć za samo swoje istnienie, staniesz się rozwódką szybciej niż się spostrzeżesz. Ale chyba to nawet Ty pisałaś o kompromisach w związku i pielęgnowaniu uczuć?



    > I taki dorosły będzie własnie PODŚWIADOMIE robił różne rzeczy, aby na miłośc so
    > bie zasłuzyc. Bo swiadomie to możemy zakuwac do egzaminu aby dostac piatkę - ja
    > k napisałaś,


    Nie, całkiem świadomie robisz to, co wg Twojej znajomości ukochanego - sprawi mu przyjemność.


    ale w procesie podświadomym dzieją się bardziej subtelne procesy.


    Cóż, podświadomość to tylko konstrukt teoretyczny, a przykładowa kobieta może przejawiać niechęć do pracy z najróżniejszych powodów, w tym najczęściej z własnego wygodnictwa, lenistwa, ciasnoty horyzontów myślowych. I jeszcze bardziej bym tu stawiała na nieznajomość wizji męża niż na jej lęk przed odrzuceniem. Również dzieci mają lepszy wzorzec w postaci aktywnej zawodowo, ambitnej matki, niż tłukącej się garami kuchty.


    > (bo jak sie kogoś kocha pozwala mu sie i wspiera go w
    > rzeczach dla niego waznych). To samo facet - z jakichs powodów ma obniżone pocz
    > ucie wartości (geneza 99% w dziecinstwie) i widzi zagrożenie w awansie społeczn
    > ym żony (czy jezeli ona bedzie miala pieniadze, pozycję, wartośc społeczna, to
    > czy ja nadal będe dla niej atrakcyjny? itp - podswiaodmie boi sie utraty jej mi
    > łości - dotad tak bezpiecznej i pewnej, kiedy była przywiązana do domu i do nie
    > go).


    Jeśli boi się awansu społecznego żony, to najprawdopodobniej sam zajmuje b. niską pozycję społeczną i z takąż kobietą się ożenił. Ładną, głupią, wypraną z ambicji, bez zawodu. A takiej i kopniakami do mopa nie wygonisz. Uczyć też jej się nigdy nie chciało więc rola prostytutki małżeńskiej jest dla niej jedynym sposobem na życie. I nawet może kochać swojego chlebodawcę ;). Jednak na 100% straci go gdy się zestarzeje, jeśli tylko tyle ma do zaofiarowania i...zostanie na lodzie jako klientka opieki społevcznej.




    > Jasne, ze miłośc może byc nieuczciwa. Owa 'gra małzenska' to włąsnie milosc nie
    > uczicwa. I tak, terapeuci stosuja to określenie, bo tyczy sie ich pacjentów. Ta
    > m gdzie jest gra, jest manipulacja, rywalizacja, szantaz emocjonalny. Nie ma bl
    > iskosci, zaufania.


    Gra jest zawsze i wszędzie. jeśli malujesz się na randkę z ukochanym, to też grasz


    Małżenstwo się sypie i wizytuje w gabinetach terapetów - tam
    > się kończą gry małzenskie.


    Nie, tam uczą się innych gier.

    > Czyli zachowuje sie tak, aby utrzymac jak najdluzej swój status żony. Nie robi
    > tego co cche, robi to, co nalezy robic, aby byc nadal żoną.


    Zacytuję tu słowa Engelsa: "Wolność to uświadomiona konieczność" ;).


    > A może facet chciał być piosenkarzem rockowym? A żona była przeciwna, bo obawia
    > ła się jego popularności i rzeszy fanek. I wymogła na nim by parcował jako urzę
    > dnik - bo to było dla niej bezpieczne.


    A może też tak było, że jego chęci były wyższe niż możliwości, co też często się dzieje.


    Przyklad mocno uproszzcony, ale nie wies
    > z, jak wiele kobiet jest zazdrosnych nawet o samo hobby faceta. Gośc nie moze i
    > śc pokopac piłki, bo ona czuje sie porzucona emocjonalnie. Jest tak niedokochan
    > a i infantylna wewnętrznie, ze wymaga od niego ciagłej opieki uczuciowej. I tu
    > nie chodzi o sytuacje, ze miała cięzki dzien w robocie i potrzebuje wsparcia, t
    > ylko o niezdrowe zespalanie sie ze soba.


    Tak, masz rację ale to są symptomy zaburzeń osobowości i niczego więcej.


    Nie mam zamiaru weryfikowac go swoim
    > zyciorysem tutaj.


    I ja nie o to pytam



    uczy sie na lekcjach b
    > iologii wiedzy o ciele ludzkim, zdrowym odzywianiu, są lekcje wf - dlaczego maj
    > a byc pozbawione wiedzy psychologicznej? Uczyc się całkiem elementarnych umieję
    > tności. Wiesz, lekarzem też będe dopiero po latach nauki, co mi nie przeszkadza
    > poznać szkielet człowieka w podstawówce.


    A konkretnie jakiej wiedzy psychologicznej? Pewników czy hipotez?


    > "Dom tego uczy, szkoła i Kościół."
    > Hm... Gdyby dom tak fajnie wszystkiego uczył, nie byłoby zaburzen osobowości, n
    > ałogów, samobójstw, depresji i tysiąca innych ciekawych wynalazków ludzkiej psy
    > chiki.I psychoterapuci byliby bezrobotni.


    Nigdzie nie napisałam, że każdy dom. A co do symptomów psychiatrycznych tak częstych w społeczeństwach nie tylko w polskim, pominę psychoedukację z tym związaną. Temat jest zbyt obszerny.


    > Co do kościoła pozwól ze sobie odpuszczę, miałam dziś cięzki dzien. Hm.. Choć t
    > ak nawiąże tylko. "Będziesz miłował bliźniego swego, jak siebie samego" - czy t
    > o nie sam Jezus nawiązywał do miłości własnej? Hm... I nawet synonimów nie stos
    > ował, mimo ze hebrajski bogaty pewnei język (wybacz, nie znam).


    Co mi Ty tu o Jezusie?! Ja nie jestem fanką religii katolickiej Jej dwoistość i jest wręcz schizofreniczna. Ale nie da się przecenić jej wartości w rozwoju cywilizacji, nauki i kultury.




    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • szaman.ka 11.01.14, 01:07
    leda16 napisała:

    > psst_ona napisała:
    > Jednakże relac
    > > ja osobista to nie układ 'sprzedaje - dostaje zapłatę'. W związku dwojga
    > ludzi
    > > transfer uczuć jest za free, nie trzeba sobie na nic czymś zasłuzyc.
    >
    >
    > Owszem przeciętna ładna, młoda, wykształcona, zdrowa psychicznie kobieta nie po
    > kocha menela grzebiącego w śmietniku i w tamtą stronę żaden miłosny transfer od
    > niej nie poleci.
    Słuszna uwaga.
    W myśl tego twierdzenia o transferze za free powinna i nie powinno jej sprawiać to różnicy,bo przecież niczego nie oczekuje.


    --
    'Jeśli nie jesteś gotowy zmienić swojego życia,nie można ci pomóc".
    Hipokrates(460-377 p.n.e.)
  • mona.blue 09.01.14, 12:12
    psst_ona napisała:

    > @egzystencjalka
    > Ilu ludzi tak na serio siebie 'nie czuje' i nie wie czego c
    > hce, tylko podświaodmie podkłada sie pod oczekiwania innych, aby zdobyć ich akc
    > eptacje. Tak jak to opisałaś - poświęcają sie dla innych. Tylko wtedy to nie mi
    > łośc, tylko transakcja.

    No nie wiem, to własnie spełnianie oczekiwań innych (ale tych, na które my tez mamy zgode albo pójście na kompromis) to chyba własnie miłość. Inaczej to jest egoizm - 'nie obchodzi mnie czego oczekuesz ode mnie, obchodzę tylko sama siebie'.


    Bo tak na serio, to nie kocha sie uczciwie tej drugiej strony, tylko daje mu się siebie w zamian za uwagę, czas, seks, bliskośc

    To chyba normalne, że w relacji ma się oczekiwania czasu, seksu, bliskości, z wzajemnoscią.

    > "im bardziej nie kochamy siebie tym bardziej nie dostrzegamy ludzi tylko kosumc
    > je związku i oczekiwań' - przezajebiste słowa! :)

    nie rozumiem tych słów

    > Każda dojrzała milośc (ta romantyczno-s
    > eksualna) zaczyna się od zakochania i potem ewoluuje, pogłębia sie i przechodzi
    > w cos dojrzalszego. I wtedy dopiero robi sie ciekawie, kiedy odkrywamy czyjeś
    > karty, poznajemy wady, słąbości, euforia zakochania i seksualny rausz powoli ci
    > chną i staje przed nami taki nagi, parwdziwy człowiek. I takiego człowieka musi
    > my pokochać :) A pokochac go umiemy wtedy, kiedy sami też kochamy siebie 'nagic
    > h', z wadami i słabościami.

    Umiesz kochac mimo słabości i wad drugiej strony? Jak nie przywiązywac do nich zbyt dużej wagi?


    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
  • psst_ona 09.01.14, 22:14
    mona.blue

    Myślę, że spełnianie oczekiwan innych jest calkiem naturalne i okej, dopóki nie robimy tego wbrew sobie i nie tracimy w relacji siebie. Sa ludzie, którzy dostosowuja do drugiego całe swoje zycie, a jka przchodzi kryzys wieku sredniego i refleksja, to czują się stłamszeni i oszukani przez siebie (albo zrzucają wine na partnera - 'ona mi nie pozwalała'). Realizacja siebie z uwzględnieniem partnera to na pewno nie eogoizm. A patrząc z drugiej strony - czy wymaganie( w lajtowej wersji 'oczekiwanie') od drugiego, aby z czegoś bardzo dla siebie wąznego dla nas zrezygnował, to nie egoizm równiez?

    "Umiesz kochac mimo słabości i wad drugiej strony? Jak nie przywiązywac do nich zbyt dużej wagi?"
    Każdy z nas ma wady i słabości, ale ludziska się jakos kochają. I to mocno:) A to moz edlatego, że nie 'przywiązuja wage', tylko akceptują te słabsze strony partnera.

    Tak, kocham siebie:) Bywam na siebie zła (za lenistwo np), czasem jest mi smutno i boleśnie z jakiegos powodu, czasem cos spartolę, ale nie wpływa to na moją sympatię do mnie.To tak, jakbys miala przyjaciela - przestaniesz go lubic, bo zrobił cos źle? Pewnie zawsze będzisz tez miala na uwadze jego fajne strony, osobowosc, stosunek do świata i mase innych. Ze sobą moze byc tak samo.
  • mona.blue 08.01.14, 09:02
    Psst, dzieki, mądre to co napisałaś.
    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
  • szaman.ka 09.01.14, 05:53
    Psst_ona Bardzo się cieszę,że się pojawiłaś na forum.
    --
    'Jeśli nie jesteś gotowy zmienić swojego życia,nie można ci pomóc".
    Hipokrates(460-377 p.n.e.)
  • mona.blue 09.01.14, 12:05
    Psst, a kochasz siebie taka miłoscią? Znasz takich ludzi?
    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
  • psst_ona 09.01.14, 22:17
    mona.blue

    aneks jeszzce xD
    Jasne, że znam takich ludzi. Takich ludzi łatwo wyczuc, są bardzo pogodzeni ze sobą i swiatem, łagodni (nie w sensie żę nudni, zwyczajnie nia mają w sobie złości, jadu, frustarcji i tego całego syfu który nas zatruwa). No i widąc jak traktują siebie.
  • mona.blue 09.01.14, 23:56
    psst_ona napisała:

    > mona.blue
    >
    > aneks jeszzce xD
    > Jasne, że znam takich ludzi. Takich ludzi łatwo wyczuc, są bardzo pogodzeni ze
    > sobą i swiatem, łagodni (nie w sensie żę nudni, zwyczajnie nia mają w sobie zło
    > ści, jadu, frustarcji i tego całego syfu który nas zatruwa). No i widąc jak tra
    > ktują siebie.

    No to wygląda, że ja pomału zaczynam kochać siebie ;)


    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
  • mona.blue 09.01.14, 23:58
    Na razie przynajmniej akceptuję, poza sytuacjami, gdy popełniam błędy albo ktoś swoja krytyka naruszy moje poczucie wartości.
    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
  • jan_stereo 08.01.14, 10:38
    mona.blue napisała:

    > I co to dla Was znaczy?

    Nie ma czasu na kochanie siebie. Siebie, to ja jedynie odzywiac i zabawiac ledwie wyrabiam ;'))
  • ankaskakanka14 08.01.14, 17:35
    daleko nie trzeba szukać np. taka liluchna potrafiła wykorzystać czyjąś traumę aby dokopać.
    --
    "nieprzystosowanie do tego co jest a przystosowanie do tego co być powinno"
  • lafiryndnica 08.01.14, 17:52
    ankaskakanka14 napisała:

    > daleko nie trzeba szukać np. taka liluchna potrafiła wykorzystać czyjąś traumę
    > aby dokopać.

    Czy uwazasz, ze ona w taki sposob okazuje, czy tez wzmacnia milosc do samej siebie? Jezeli tak, to jest to powazne zaburzenie osobowosci.

    Odpowiadajac na pytanie zadane w watku, kochac siebie to moze szanowac sie, nie pozwalac sie krzywdzic, stawiac innym granice i nie pozwalac im ich przekraczac, dbac o siebie, wlasciwie odzywiac sie, miec czas na rozrywke, zainteresowania/hobby i odpowienia ilosc snu.
  • ankaskakanka14 08.01.14, 19:10
    Jednak według mnie poligamia nie wiąże się z zazdrością,chęcią posiadania czy poczuciem bezpieczeństwa jak sugerowałaś w swoich postach / na zasadzie -> dobra i zła /

    --
    "nieprzystosowanie do tego co jest a przystosowanie do tego co być powinno"
  • forowiczka71 08.01.14, 19:48
    Hej :) nowa tu jestem. Temat mnie zainteresował, więc się wypowiem :)
    Kiedyś nie potrafiłam spojrzeć w lustro i powiedzieć "kocham cię". Teraz już to potrafię.
    Było mi źle ze sobą. 24 godz. na dobę przebywać z kimś, za kim się nie przepada... słabe.

    Od roku chodzę na terapię i uczę się, że kochanie siebie jest tak samo ważne jak kochanie swoich dzieci, rodziców, partnerów. Kochanie siebie, to szanowanie swoich potrzeb, dawanie prawa do błędów, wybaczanie, troszczenie się o swój umysł, ciało i duszę - dlaczego mam siebie traktować gorzej niż innych?
    I paradoksalnie okazało się, że im lepiej siebie traktuję, tym lepiej traktuję wszystkich w koło :)

    Moje życie bardzo się przez ten rok zmieniło. I życie moich bliskich też :) na lepsze oczywiście.
  • psst_ona 08.01.14, 21:56
    ŁaŁ!!! Nareszcie ktoś w dyskusji przyznał, że siebie kocha! :)
    Bo to taki mocno teroretyczny i dośc abstrakcyjny problem - ludzie rozumieją, ze można kochać kogos, ale siebie? nie, to jakieś takie dziwne i nie na miejscu. Odpychają od siebie te myśli, analizują podejrzliwie, sceptycznie obserwują. A identycznie jak sie kocha kogoś, można i siebie, nawet czuje sie ten rausz 'zakochania' na początku. To wielka przyjemnośc bytu, zwykła codzienność smakuje jak święto. I Ci, którzy tego nie poczuli nigdy, teraz rechotaja pewnie i mają zajebisty ubaw, lub myslą 'wariatka'. Trudno ;) Fajnie jednak, że są tacy, którzy to poczuli i rozumieją.
    Wiesz, ja czasem sobie mówie: 'inni ludzie są, lub ich nie ma, a ja jestem ze sobą zawsze i będe do końca zycia'. Miłosc własna jest tu koniecznym warunkiem do szczęscia.
    pozdrawiam!:)
  • malwi.4 08.01.14, 20:43
    Łatwo jest kochać siebie na codzień, w zwykły dzień. Ale prawdziwa akceptacja siebie samego i szacunek do siebie wychodzi w trudnych sytuacjach.
  • ankaskakanka14 08.01.14, 22:19
    Dość ciekawy temat - teraz się zastanowiłam czy kocham samą siebie? Nie wiem ale wiem z pewnością,że nie chciałabym być kimś innym.
    --
    "nieprzystosowanie do tego co jest a przystosowanie do tego co być powinno"
  • nativeau 08.01.14, 22:54
    np politykiem od malowania kominow tez nie?
  • kropidlo5 09.01.14, 17:30
    mona.blue napisała:

    > n/t
    >
    > I co to dla Was znaczy?

    Nie potrafie.
    Jestem swoim najgorszym krytykiem.
    Bezwzglednym, wrednym, pamietliwym i msciwym.
    Nawet Hitlerowi latwiej wybaczam niz sobie.

  • szaman.ka 09.01.14, 19:13
    Przeczytałam Twoją wiadomość na forum i Ci odpowiedziałam.Natomiast, co do tego co napisałeś teraz tutaj, chcę się ponownie tym zająć,lecz nie wiem; czy mam pisać na forum, czy wolisz na priv?
    --
    'Jeśli nie jesteś gotowy zmienić swojego życia,nie można ci pomóc".
    Hipokrates(460-377 p.n.e.)
  • kropidlo5 09.01.14, 21:11
    szaman.ka napisała:

    > Przeczytałam Twoją wiadomość na forum i Ci odpowiedziałam.Natomiast, co do tego
    > co napisałeś teraz tutaj, chcę się ponownie tym zająć,lecz nie wiem; czy mam p
    > isać na forum, czy wolisz na priv?

    jak niezbyt osobiste to dawaj tutaj. innym tez sie przyda.
  • szaman.ka 10.01.14, 09:23
    To jednak dość osobiste.
    --
    'Jeśli nie jesteś gotowy zmienić swojego życia,nie można ci pomóc".
    Hipokrates(460-377 p.n.e.)
  • nvv 09.01.14, 19:20
    Zrób coś czasem dla siebie. Poproś innych o coś co potrzebujesz/chcesz. I podziękuj. Dziękuj innym nawet za drobne rzeczy. Pełnym słowem "dziękuje", a nie jakimś tam "dzięki".

    Czasem myślę, że najgorszym wrogiem każdego człowieka jest on sam. Co mi przypomina takie chińskie przysłowie: jeśli ktoś ci zrobił coś złego, siądź bezczynnie nad brzegiem rzeki. Za jakiś czas ujrzysz w rzece pływające zwłoki (tego kogoś).
  • kropidlo5 09.01.14, 21:12
    nvv napisał:

    > Zrób coś czasem dla siebie. Poproś innych o coś co potrzebujesz/chcesz. I podzi
    > ękuj. Dziękuj innym nawet za drobne rzeczy. Pełnym słowem "dziękuje", a nie jak
    > imś tam "dzięki".


    Dzieki.



    :O)
  • brygada_ww 10.01.14, 00:52
    kropidlo5 napisał:

    > mona.blue napisała:
    >
    > > n/t
    > >
    > > I co to dla Was znaczy?
    >
    > Nie potrafie.
    > Jestem swoim najgorszym krytykiem.
    > Bezwzglednym, wrednym, pamietliwym i msciwym.
    > Nawet Hitlerowi latwiej wybaczam niz sobie.

    Dla mnie taka jedna osoba, ktora kochalam bardzo byl moj dziadek i mam jeden dylemat, nadal go kocham, ale nie potrafie mu wybaczyc.
  • ive-tte 12.01.14, 11:31
    Miłuj bliźniego jak siebie samego. To zalecenie miłości rozsądnej nie duszącej drugiej osoby. Jednak jeżeli zbyt kochamy siebie to myślimy przede wszystkim o sobie a nie o kimś drugim więc... prawda leży w pośrodku.
  • neojeriomina 12.01.14, 11:45
    Tak. Stawiam granice i nie pozwalam ich przekraczać, mam o sobie dobre zdanie, którego nikt nie jest w stanie naruszyć, nie pozwalam się wykorzystywać ani krzywdzić. Jeśli ktoś narusza moje prawa, używam wszelkich możliwych środków, żeby z tym walczyć a nie wmawiam sobie, że na to "zasłużyłam".
    Kiedyś należałam do pewnej sekty, która skutecznie mi wgrała skłonność do poczucia winy za najmniejszy drobiazg. Długo się z tego leczyłam.
    Na pewno ma też znaczenie to, że mam wspaniałego faceta przy sobie, który mnie wspiera.
  • ive-tte 12.01.14, 11:58
    Fajnie że masz szacunek do siebie, to zwykle wiąże się z wyznawaniem zasad których się trzymamy. Religia często wpędza nas w poczucie winy (klasyczny przykład - antykoncepcja - katolicyzm), sprzeczne z logiką i zdrowym rozsądkiem. Brawo że wyzwoliłaś się od tego.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.