Dodaj do ulubionych

Czy akceptujecie wady osób, które lubicie?

20.02.14, 13:01
Jak w temacie. Jak podchodzicie do tych wad, jak udaje sie Wam je akceptować?
Próbujecie wpływać na ich zmianę?
--
inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
Obserwuj wątek
        • nvv Re: Czy akceptujecie wady osób, które lubicie? 20.02.14, 15:45
          A co to w ogóle jest "wada", Moniko? To cecha, która komuś przeszkadza.

          Np. wrażliwość, gruboskórność, pracowitość, beztroska, punktualność, spontaniczość -- to są cechy, dla jednego niektóre z nich są wadami, dla drugiego te cechy same są zaletami.

          Ktoś mądry nauczył mnie, że kocha się ludzi nie za ich zalety, ale mimo wad.
          A życie mnie uczy, że "wady" istnieją tylko w umyśle oceniającej osoby.
          • mona.blue Re: Czy akceptujecie wady osób, które lubicie? 21.02.14, 11:32
            nvv napisał:

            > A co to w ogóle jest "wada", Moniko? To cecha, która komuś przeszkadza.
            >
            > Np. wrażliwość, gruboskórność, pracowitość, beztroska, punktualność, spontanicz
            > ość -- to są cechy, dla jednego niektóre z nich są wadami, dla drugiego te cech
            > y same są zaletami.
            >
            Ale są wady uznane powszechnie, chociażby grzechy główne z katechizmu.

            > Ktoś mądry nauczył mnie, że kocha się ludzi nie za ich zalety, ale [i]mimo wad[
            > /i].
            > A życie mnie uczy, że "wady" istnieją tylko w umyśle oceniającej osoby.

            Podpba mi sie takie podejście, musze sie go nauczyc :)
            --
            inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
          • babciajadzienka Re: Czy akceptujecie wady osób, które lubicie? 28.02.14, 19:11
            Nie ma osob idealnych. Zacznijmy od tego. Kazdy ma jakies ulomnosci, ma tez zalety. Po jakims czasie obcowania z druga osoba poznajemy jego sposob bycia. Trudno powiedziec o tym przy znajomosci internetowej. Ze jest tam drugie dno to czuje od bardzo dawna. Nie znam czlowieka. Czytam jego wypowiedzi. I to co czytam najczesciej bardzo mi sie podoba. I co dalej? Duzo sie nauczylam. Wiele w swoim zyciu zmienilam. To dobrze. Jestem zarliwa katoliczka. Co moge zrobic? Moge modlic sie za Ktosia. :)
    • hansii mona, pamilujsa... 20.02.14, 19:12
      jak mozna akceptowac cos, co sie nie podoba ?

      akceptowac mozna cala osobe,

      a te jej wady, ktore wqoorviaja sie jednynie TOLERUJE , a czasem nawet zwalcza :)
    • hansii mona, pamilujsa... 20.02.14, 19:13
      jak mozna akceptowac cos, co sie nie podoba ?

      akceptowac mozna cala osobe,

      a te jej wady, ktore wqoorviaja - sie jedynie TOLERUJE , a czasem nawet zwalcza :)
    • mila2712 Re: Czy akceptujecie wady osób, które lubicie? 21.02.14, 11:40
      mona.blue napisała:

      > Jak w temacie. Jak podchodzicie do tych wad, jak udaje sie Wam je akceptować?
      > Próbujecie wpływać na ich zmianę?

      Jeżeli kogoś lubię to go akceptuję takim jaki jest.
      Nie mam w zwyczaju zmieniać kogokolwiek ( podejmowanie działań )
      Poza tym wzajemne relacje osób, które darzą się sympatią nie polegają na sztucznym, wymuszonym dostosowywaniu się do siebie nawzajem.
      • mona.blue Re: Czy akceptujecie wady osób, które lubicie? 21.02.14, 13:27
        ankaskakanka14 napisała:

        > Przyjmijmy,że "wady" to negatywy - negatywy zawsze obracają przeciw właścicielo
        > wi - jak zostawić kogoś / zwłaszcza bliskiego / aby sam se krzywdę robił?

        Niezłe, takie altruistyczne podejście. Pod warunkiem, że jest to chęć zwrócenia uwagi na prawdziwe wady, a nie skłonność krytykowania kogoś.
        --
        inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień
        • ankaskakanka14 Re: Czy akceptujecie wady osób, które lubicie? 21.02.14, 14:18
          mona.blue napisała:

          > ankaskakanka14 napisała:
          >
          > > Przyjmijmy,że "wady" to negatywy - negatywy zawsze obracają przeciw właśc
          > icielo
          > > wi - jak zostawić kogoś / zwłaszcza bliskiego / aby sam se krzywdę robił?
          >
          >
          > Niezłe, takie altruistyczne podejście. Pod warunkiem, że jest to chęć zwrócenia
          > uwagi na prawdziwe wady, a nie skłonność krytykowania kogoś.

          No właśnie i na tym często problem polega - np. widzisz jak sam ktoś siebie krzywdzi - próbujesz tłumaczyć,wpływać to jeszcze wrogiem zostaniesz lub posądzonym w najlepszym razie o zazdrość,zawiść itp. itd. przykre - jednak jak już kiedyś pisałam - ludziki są jeszcze na etapie badania swoich instynktów.Jeżeli wcześniej się nie wyrżniemy / chęć dominacji / to może kiedyś,kiedyś ......
          Ja np. widząc jakieś negatywy u kogoś automatycznie analizuję siebie czy i ja tak się np. nie zachowuję - czyli "lecząc" kogoś leczę przy okazji samą siebie.

          --
          "nieprzystosowanie do tego co jest a przystosowanie do tego co być powinno"
          • ankaskakanka14 Re: Czy akceptujecie wady osób, które lubicie? 21.02.14, 14:28
            to kurde miało być tutaj -> lub podejrzenia o niskim/wysokim poczuciu swojej wartości - wydaje mi się,że najgorszym uczuciem/emocją / o ile to można tak zakwalifikować / jest obojętność wobec drugiego.To jest chyba najbardziej przykre -> obojętność.
            --
            "nieprzystosowanie do tego co jest a przystosowanie do tego co być powinno"
      • nvv Re: Czy akceptujecie wady osób, które lubicie? 21.02.14, 14:46
        Chyba sporo zamieszania jest na świecie z tego powodu, że ktoś widzi "problem" w kimś drugim i koniecznie chce pomóc, nie proszony o to, kiedy bardziej pomocy on(a) sama potrzebuje.

        Czasami warto komuś pomóc wbrew woli tej osoby, ale to raczej rzadzkie sytuacje i -- jeśli już -- warto to robić przemyślenie i delikatnie, tak aby ta pomoc nie była widoczna.
        A wpierw warto pomagać sobie. Po to aby potem móc sprawniej pomagać innym, tzn. nie być słoniem w składzie porcelany który wymachuje radośnie trąbą i powtarza "ja tylko chcę pomóc".
        Dlatego wpierw sobie... aby nie robić krzywdy innym dobrymi chęciami.
        • ankaskakanka14 Re: Czy akceptujecie wady osób, które lubicie? 21.02.14, 15:14
          nvv napisał:

          > Chyba sporo zamieszania jest na świecie z tego powodu, że ktoś widzi "problem"
          > w kimś drugim i koniecznie chce pomóc, nie proszony o to, kiedy bardziej pomocy
          > on(a) sama potrzebuje.
          >
          > Czasami warto komuś pomóc wbrew woli tej osoby, ale to raczej rzadzkie s
          > ytuacje i -- jeśli już -- warto to robić przemyślenie i delikatnie, tak aby ta
          > pomoc nie była widoczna.
          > A wpierw warto pomagać sobie. Po to aby potem móc sprawniej pomagać innym, tzn.
          > nie być słoniem w składzie porcelany który wymachuje radośnie trąbą i powtarza
          > "ja tylko chcę pomóc".
          > Dlatego wpierw sobie... aby nie robić krzywdy innym dobrymi chęciami.

          Tak to prawda że jeżeli ktoś usilnie chce zobaczyć problem w drugim / zwłaszcza jeżeli go nie ma / to robi tylko krzywdę - wydaje mi się,że tutaj właśnie potrzebna duża wrażliwość,zdolność identyfikacji z drugim.
          Dokładnie, pisząc "pomoc" nie miałam na myśli krytyki,bo ta z reguły przynosi odwrotny skutek tylko jakaś taka praca nad kimś w ten sposób aby nawet świadomy tego nie był.
          --
          "nieprzystosowanie do tego co jest a przystosowanie do tego co być powinno"
          • nvv Re: Czy akceptujecie wady osób, które lubicie? 21.02.14, 16:32
            Kojarzę wiele sytuacji pt. "my tylko chcemy Ci pomóc", w których osoba której się "pomaga" w słowie "pomóc" widzi słowo "dopiec". I słusznie. A osoby "pomagające" nie rozumieją sytuacji, bo się w niej nie znajdują, widzą z zewnątrz to co chcą widzieć i to co osoba chce pokazać. A każdy ma prawo do prywatności i nie mówienia wszystkiego, ani nikt dorosły nie musi się tłumaczyć przed drugim człowiekiem.
            Stąd 'pomaganie wbrew woli' zwykle jest chybione. Jest gwałtem na drugim człowieku.

            Kiedyś komuś bliskiemu pomagałem wbrew woli tej osoby, tzn. upierałem się aby ją wyręczyć w robieniu czegoś co robiłem szybciej i sprawniej. To było głupie i obróciło się przeciwko: ta osoba nie miała okazji (z powodu mojej "pomocy") nauczyć się radzić sobie z danym problemem (mimo, że chciała i próbowała, ale moja "pomoc" niweczyła te próby), a do mnie zrodziła się niechęć.

            Uważam, że należy pilnować swojego nosa i nie wścibiać się w czyjeś życie bardziej niż ktoś nam je otwiera przed nami z własnej woli. Pomagać? Gdy jest się o to proszonym - jasne.

            Pomaganie wbrew woli to śliski temat i w pierwszej chwili chciałem się zapedzić w napisanie, że nigdy nie należy pomagać wbrew woli, ale kojarzę rzadzkie i ekstremalne sytuacje w których pomoc wbrew woli okazała się dobra. Od każdej reguły są wyjątki.
            • ankaskakanka14 Re: Czy akceptujecie wady osób, które lubicie? 21.02.14, 18:28
              nvv napisał:

              > Kojarzę wiele sytuacji pt. "my tylko chcemy Ci pomóc", w których osoba której s
              > ię "pomaga" w słowie "pomóc" widzi słowo "dopiec". I słusznie. A osoby "pomagaj
              > ące" nie rozumieją sytuacji, bo się w niej nie znajdują, widzą z zewnątrz to co
              > chcą widzieć i to co osoba chce pokazać.

              Tobie sie tak może wydawać - aby zrozumieć sytuację drugiego człeka wystarczy zidentyfikować się z nim,postawić w jego sytuacji / nic trudnego wbrew pozorom /
              ostatnio sąsiadki syn miał wypadek na rowerze,trzasną głową o chodnik kałuża krwi / straszne - zakładam,że w tych ułamkach sekund był zdezorientowany,wystraszony / natomiast sąsiadka lecąca do niego wystraszona czy żyje.Oczywiście w takich sytuacjach nie wiele można zrobić lub ...... chociaż być przy tej kobiecie. No ale oczywiście masz prawo widzieć inaczej jak ja :)))

              --
              "nieprzystosowanie do tego co jest a przystosowanie do tego co być powinno"
              • ankaskakanka14 Re: Czy akceptujecie wady osób, które lubicie? 21.02.14, 18:52
                No oczywiście możemy akceptować wady u innych jak chciwość,zawiść,zazdrość,próżność,pychę,zarozumialstwo tylko,ze dając tym osoba prawo do takich emocji - skazujemy je na wykluczenie - bo nie wszyscy ludzie są tolerancyjni. i tak np. my akceptujemy czyjeś zarozumialstwo / nam ta cecha nie przeszkadza np. w partnerze / ale np. w pracy zostanie zbesztany i wyśmiany,a swoją frustrację może przenieść do domu na nas samych - czy opłaca się akceptować wady?
                --
                "nieprzystosowanie do tego co jest a przystosowanie do tego co być powinno"
                • ankaskakanka14 Re: Czy akceptujecie wady osób, które lubicie? 21.02.14, 19:16
                  c.d. albo czy opłaca sie akceptować wady osób rządzących / nawet tych z którymi sympatyzujemy /? No akceptujemy,oczywiście,że akceptujemy i co za ta "akceptację" mamy? Wierzący akceptują wady Rydzyka,Kaczyńskiego,lewicowcy? - wady Tuska,homosie wady Palikota czy Grodzkiej i co mamy,z tego że akceptujemy wady w/w tylko dlatego,że z nimi sympatyzujemy ideowo? Oj można by było dawać masę przykładów i odnośników.
                  --
                  "nieprzystosowanie do tego co jest a przystosowanie do tego co być powinno"
                  • nvv Re: Czy akceptujecie wady osób, które lubicie? 21.02.14, 23:41
                    Idź lepiej się dobrze wyspać, Anka-Skakanka. A jutro proponuje Ci użyć Twojego podejścia (cytuje):

                    > aby zrozumieć sytuację drugiego człeka wystarczy zidentyfikować się z nim,postawić w
                    > jego sytuacji / nic trudnego wbrew pozorom /

                    ... i postawić Ci się w roli Tuska, czy u kogo tam widzisz wady. Jak się mocno zagłębisz to staniesz się niemal Tuskiem i zdasz sobie sprawę jak trudno jest być premierem Polski, jak wiele sprzecznych interesów, jak wiele trudnych decyzji, każda niesie za sobą jakieś problemy i kolejne trudności, a jak mało doceniania ze strony obywateli.
                    Z punktu widzenia Anki-Skakanki to oczywiście inaczej wygląda, ale pozory mylą -- nie sądź innych, szczególnie tych w których butach nie stałaś.

                    I zaakceptuj swoje "wady", zauważając w nich cechy nad którymi możesz pracować i je zmieniać, w zamian dostaniesz większy spokój ducha.

                    Dobranoc.
        • ankaskakanka14 Re: Czy akceptujecie wady osób, które lubicie? 21.02.14, 15:46
          nvv napisał:


          >
          > Czasami warto komuś pomóc wbrew woli tej osoby, ale to raczej rzadzkie s
          > ytuacje

          Myślę,ze warto pomagać wszystkim - nie wiadomo co nas jeszcze w życiu spotka i ja np. nie chciałabym być wtedy "segregowana",że tej warto pomóc a tej nie.
          --
          "nieprzystosowanie do tego co jest a przystosowanie do tego co być powinno"
          • ankaskakanka14 Re: Czy akceptujecie wady osób, które lubicie? 21.02.14, 16:08
            ankaskakanka14 napisała:

            > nvv napisał:
            >
            >
            > >
            > > Czasami warto komuś pomóc wbrew woli tej osoby, ale to raczej rzad
            > zkie s
            > > ytuacje
            >
            > Myślę,ze warto pomagać wszystkim - nie wiadomo co nas jeszcze w życiu spotka i
            > ja np. nie chciałabym być wtedy "segregowana",że tej warto pomóc a tej nie.

            Widzisz, już tutaj uwypukliłam Twoją wadę,niedoskonałość / oczywiście według własnych priorytetów / podałam logiczny argument dlaczego warto pomagać innym czyli świadomie pracuję nad Tobą :)))
            ot takie zboczenie :)) życiowe - pozdrawiam
            --
            "nieprzystosowanie do tego co jest a przystosowanie do tego co być powinno"
            • ankaskakanka14 Re: Czy akceptujecie wady osób, które lubicie? 21.02.14, 16:11
              i mam nadzieje,że nie przyjmiesz jako złośliwość,czy chęć błyszczenia z mojej strony czy próbą dowartościowania się Twoim kosztem nie taki mój cel - fascynujące jest modelować/naprawiać psychiki innych ludzi.
              --
              "nieprzystosowanie do tego co jest a przystosowanie do tego co być powinno"
            • ankaskakanka14 Re: Czy akceptujecie wady osób, które lubicie? 21.02.14, 16:15

              >
              > Widzisz, już tutaj uwypukliłam Twoją wadę,niedoskonałość / oczywiście według wł
              > asnych priorytetów / podałam logiczny argument dlaczego warto pomagać innym czy
              > li świadomie pracuję nad Tobą :)))
              > ot takie zboczenie :)) życiowe - pozdrawiam

              Zmęczona już jestem, w zdaniu miało być słowo "wszystkim",a nie "innym"
              --
              "nieprzystosowanie do tego co jest a przystosowanie do tego co być powinno"
          • nvv Re: Czy akceptujecie wady osób, które lubicie? 21.02.14, 16:42
            > > Czasami warto komuś pomóc wbrew woli tej osoby,
            > > ale to raczej rzadkie sytuacje

            > Myślę,ze warto pomagać wszystkim [...]
            > ja np. nie chciałabym być wtedy "segregowana",że tej warto pomóc a tej nie.

            Gdy pisałem o rzadkich sytuacjach miałem na myśli sytuacje -- ktoś np. skacze z mostu.
            • ankaskakanka14 Re: Czy akceptujecie wady osób, które lubicie? 21.02.14, 18:14
              nvv napisał:

              > > > Czasami warto komuś pomóc wbrew woli tej osoby,
              > > > ale to raczej rzadkie sytuacje
              >
              > > Myślę,ze warto pomagać wszystkim [...]
              > > ja np. nie chciałabym być wtedy "segregowana",że tej warto pomóc a tej ni
              > e.
              >
              > Gdy pisałem o rzadkich sytuacjach miałem na myśli sytuacje -- kto
              > ś np. skacze z mostu.

              ee no to chyba już za późno na pomoc?
              Nie lepiej zapobiegać?

              --
              "nieprzystosowanie do tego co jest a przystosowanie do tego co być powinno"
    • witchland To zalezy... 21.02.14, 14:47
      Od tego jakie to sa te wady.
      jezli ktos mna pomiata, umniejsza mi, obraza, jest negatywnie nastawiony i zwyczajnie daje mi odczuc ze mnie nie lubi...to zmiatam od kogos takiego daleko. Nie wazne jak lubie te osobe i jak blisko stoimi w hierarhi rodzinnej.
      tzw. chemia jest bardzo wazna dla mnie.
      • ankaskakanka14 Re: To zalezy... 21.02.14, 15:25
        witchland napisała:

        > Od tego jakie to sa te wady.
        > jezli ktos mna pomiata, umniejsza mi, obraza, jest negatywnie nastawiony i zwyc
        > zajnie daje mi odczuc ze mnie nie lubi...to zmiatam od kogos takiego daleko. Ni
        > e wazne jak lubie te osobe i jak blisko stoimi w hierarhi rodzinnej.
        > tzw. chemia jest bardzo wazna dla mnie.

        Niby tak- ale te emocje skądś się biorą - może czasami warto wzbić się ponad swoje osobiste uprzedzenia i spojrzeć na taką osobą "chłodnym wzrokiem" i zastanowić się?
        Ja w swoim życiu miałam nieszczęście spotkać kilka osób - które krótko rzecz ujmując zrobiły mi krzywdę - dużą, z psychicznego,fizycznego punktu widzenia.
        Miałabym moralne prawo mścić się za to - jednak pierwszym krokiem aby wybaczyć było zrozumienie "problemu" tych ludzi / no i uświadomieniu sobie,że świat,ludzie są jacy są / znalazłam kilka przyczyn,które mogły wpłynąć na ich takie zachowanie / oczywiście nie usprawiedliwiam - nie mam takiej potrzeby / chociaż praca akurat nad tymi jednostkami byłaby ponad moje siły - zostawiłam to innym / o ile będą miały farta w życiu i znajdzie się ktoś komu na nich w jakiś sposób będzie zależeć,no przynajmniej na tyle aby uzyskać jakieś wsparcie,pomoc /

        --
        "nieprzystosowanie do tego co jest a przystosowanie do tego co być powinno"
        • witchland Re: To zalezy... 22.02.14, 10:02
          jednak pierwszym krokiem aby wybaczyć było zrozumienie "problemu" tych ludzi / no i uświadomieniu sobie,że świat,ludzie są jacy są / znalazłam kilka przyczyn,które mogły wpłynąć na ich takie zachowanie / oczywiście nie usprawiedliwiam - nie mam takiej potrzeby /

          Ta chec zrozumienia jednak w moim prywatnym i osobistym odczuciu, daje jakies tam pojecie akceptacji, dla takich zachowan. A w innym, z kolei nie stawia nas na rowni z 'nimi' co krzywdza.
          To moze prowadzic do pojecia "Ja i Oni", Oni to tacy i tacy- bo to i to- im sie stalo.

          Ja jestem tu bardziej radykalna...I uwazam, ze przyczyna nie zawsze usprawiedliwia zle zachowanie. I ono najczesciej jest zwiazane z wolnym wyborem. Wolnego wyboru nie ma jedynie czlowiek chory psychicznie. Bo tego powala choroba, to ona kontroluje jego myslami, zachowaniem.
          • ankaskakanka14 Re: To zalezy... 22.02.14, 10:36
            witchland napisała:



            > Ja jestem tu bardziej radykalna...I uwazam, ze przyczyna nie zawsze usprawiedli
            > wia zle zachowanie. I ono najczesciej jest zwiazane z wolnym wyborem. Wolnego w
            > yboru nie ma jedynie czlowiek chory psychicznie. Bo tego powala choroba, to ona
            > kontroluje jego myslami, zachowaniem.

            Wiem dlatego napisałam,że ich nie usprawiedliwiam,ze nie mam takiej potrzeby - istotne dla mnie były przyczyny dla których w/w zachowali się jak zachowali.Myślę,ze było nią też "akceptacja wad" przez innych - dzieciństwo,psychopatia / przynajmniej w dwóch przypadkach - brak skruchy,wyrzutów sumienia /alkohol.
            Męczyło mnie to przez lata -> "dlaczego"? stąd tez moje zainteresowanie psychologią,nie wiem psychiatrią chociaż nie mam żadnego wykształcenia w tym kierunku.
            --
            "nieprzystosowanie do tego co jest a przystosowanie do tego co być powinno"
            • witchland Re: To zalezy... 22.02.14, 10:54
              "dlaczego"? stąd tez moje zainteresowanie psychologią,nie wiem psychiatrią chociaż nie mam żadnego wykształcenia w tym kierunku.

              Ja tez nie ma zadnego wyksztalcenia w tym kierunku, a przyczyna moich zainteresowan jest podobna...Dlaczego? Dlaczego jedni sa tacy, a inni pomimo podobienstw wyniesionych z domu, sa inni i inaczej sie zachowuja. I raczej bylabym sklonna myslec, ze w tym ma duzy udzial sama genetyka.
              • ankaskakanka14 Re: To zalezy... 22.02.14, 11:21
                witchland napisała:

                >I raczej bylabym sklonna
                > myslec, ze w tym ma duzy udzial sama genetyka.

                no ja tez - zresztą w swoich postach pisałam kiedyś,ze punktem wyjściowym jest zawsze psychopatia lub jej brak.
                Ktoś tu nawet chyba pisał,ze mózg psychopatów ma zupełnie inną strukturę budowy / według badań naukowych / jak tych "normalnych" pozdrawiam
                --
                "nieprzystosowanie do tego co jest a przystosowanie do tego co być powinno"
                • witchland Re: To zalezy... 22.02.14, 11:52
                  Ja rowniez obstaje za...psychopatia.
                  Z pewnoscia jest w jakiejs tam skali od- do. Ten przedzial moze byc duzy.


                  To co jest trudne dla osob, ktore kogos takiego znaja, ba, moze nawet bardzo dobrze znaja...To myslenia typu: " To sie zdarza innym, ale nie mi..." " To moze byc, w innych rodzinach, ale nie w mojej..." Itp.

      • mona.blue Re: To zalezy... 21.02.14, 15:36
        witchland napisała:


        > tzw. chemia jest bardzo wazna dla mnie.

        a co rozumiesz przez tę "chemię"?
        --
        inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka uzależnień

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka