Dodaj do ulubionych

Jak zapomnieć o byłym partnerze?

06.04.14, 17:59
Mija pół roku odkąd się rozstaliśmy, a ja ciągle nie mogę o nim zapomnieć. Trudno też jest mi się zainteresować innym mężczyzną. Nie wiem czy to dlatego, że spotykam niewłaściwych, czy dlatego że oni nie są moim byłym. Co prawda coraz rzadziej o nim myślę, coraz rzadziej płaczę, ale mam jeszcze takie dni jak ten, że nie mogę znieść bólu, tęsknoty, świadomości, że jego już w moim życiu nie ma i prawdopodobnie nie będzie, choć ciągle wydaje mi się, że on pożałuje rozstania i kiedyś będzie chciał wrócić, bo nie spotka drugiej tak podobnej do siebie kobiety, z którą spędził tyle cudownych chwil i którą na początku wariacko się zafascynował. Kiedy byliśmy ze sobą (zaledwie kilka miesięcy) nie byłam świadoma jak bardzo mi na nim zależy, że nie potrafię być szczęśliwa bez niego. Czuję jakby ktoś mi odebrał bratnią duszę, wydarł cząstkę mnie samej, uczynił mnie niekompletną. Jak mam o nim zapomnieć? Jak mam żyć dalej bez niego? Może sposobem jest znienawidzenie go? Ale jak to zrobić skoro nie mam złych wspomnień z nim związanych? Nawet nie zdążyliśmy się pokłócić, były tylko drobne sprzeczki.
Obserwuj wątek
        • bardotka35 Re: spokojnie... 06.04.14, 21:08
          Domi
          No są osoby które latami nosiły żałobę po śmierci lub rozstaniu i z biegem czasu ma się wrażenie że zmarnowały własne życie , czepiając się tego wspomnienia o osobie której już nie ma, umarły razem z tą osobą, a później gdy pustka zawitała nie były już w stanie wyść z grobu który sobie wykopały, życie mineło , nie otrzymały i nie dały wiele i w pewien sposób je zmarnowały i czy tego ten ktoś by chciał kto odszedł? No napewno nie. A jeśli chodzi o rozstania to po co awantury, przez tyle miesięcy dawaliśmy z siebie dobre rzeczy innej osobie i miłe jest dostać przy rozstaniu list lub kwiatek dziękujący za te chwile i ważne jest by ta druga osoba dalej żyła, po prostu czasem mówie, że muszisz korzystać z życia, musisz żyć jak najbardziej owocnie.
        • 50moni Re: spokojnie... 13.04.14, 23:15
          nie da się tego skrócic i nikt nas nie pocieszy i nikt nie zastąpi tej osoby ,wiem sama jak to boli i do jakiego stanu mozna sie doprowadzic ,nikt za nas tego nie przejdzie niestety najlepiej chyba nie zakochiwać sie nigdy ,bo wszystko jest jest piekne do czsasu aż prawda wyjdzie na jaw a potem jest ten cholerny ból
      • domi.00 Re: Jak zapomnieć o byłym partnerze? 06.04.14, 22:31
        On mnie rzucił, bo nie jestem jego ideałem (ironizuję). Chyba nigdy nikogo nie kochał, mimo że młodzieńcem nie jest. Może nie jest do tego zdolny. Do czasu aż jego spotkałam też chyba nie byłam zakochana. Trafiła kosa na kamień. Straciłam go i poczułam jak bardzo mi źle bez niego, jak bardzo mi zależy.
        Nie siedzę bezczynnie i nie rozpaczam, przynajmniej próbuję, ale są dni kiedy coś prowokuje wspomnienia i wtedy łapię doła. Dawno nie było tak źle jak dzisiaj. Strasznie za nim tęsknię.
        Próbuję poznawać innych, ale on mi ich przesłania. Powinnam się zresetować i może wtedy udało by mi się z kimś innym, ale nie wiem jak to zrobić i dlatego proszę Was o radę.
          • bociekk7 Re: Jak zapomnieć o byłym partnerze? 12.04.14, 21:34
            Tutaj najlepszym lekarzem będzie czas. Chociaż nawet po latach będziesz pamiętać o Nim, ale już coraz słabiej. Drugim - nawet ważniejszym czynnikiem - jest oczywiście poznanie drugiej bratniej duszy. Kłopot tylko w tym że na początku przynajmniej ciągle się porównuje nową osobę do tej byłej...
    • 1lapaz Re: Jak zapomnieć o byłym partnerze? 07.04.14, 10:49
      > Mija pół roku odkąd się rozstaliśmy, a ja ciągle nie mogę o nim zapomnieć. Trud
      > no też jest mi się zainteresować innym mężczyzną.

      Gratuluje swiadomosci, ze sie rozstaliscie. To juz jest cos... mam tyle kolezanek, ktore z 2 lata temu cos przelotnie przezyly, a do dzisiaj sa w zwiazku :)
      Jedyna rada to zainteresowania, rozwijanie tego co robisz tak nadprogramowo, lub co lubisz. Niestety dla wiekszosci kobiet ten facet to ostatnia deska ratunku w zyciowej pustce.
      • domi.00 Re: Jak zapomnieć o byłym partnerze? 07.04.14, 21:42
        Ja do takich kobiet nie należę. Szczerze mówiąc po zerwaniu w jakimś sensie było mi nawet lepiej, bo miałam wreszcie trochę czasu dla siebie i swoje zajęcia. Jestem sama, a czasu mi ciągle brakuje. Po prostu zwyczajnie tęsknię za nim, chciałabym wiedzieć co się u niego dzieje, chciałabym tak jak kiedyś odkrywać z nim nowe miejsca, smaki, inne doznania, itd. Zupełnie inaczej te same rzeczy robi mi się samej albo z innymi, którzy nie są tak podobni do mnie jak on.
        • to.niemozliwe Re: Jak zapomnieć o byłym partnerze? 08.04.14, 04:52
          Twoje fantazje na jego temat zastepuja Ci rzeczywistosc. Tak, ze przede wszystkim nalezaloby porzucic myslenie fantazyjno-zyczeniowe i przestac wciaz odtwarzac w glowie ten sam film utrwalony w pamieci jak na celuloidowej tasmie.
          Majac te wspomnienia w myslach i odtwarzajac je, tracisz widzenie siebie samej realnej, tego co jest wokol Ciebie tu i teraz, takze tracisz mozliwosc interakcji z kims, kto jest dla Ciebie atrakcyjny.
          Ta jednosc, ktora z nim odczuwalas, nie byla w istocie jakas unifikacja, idealnym dopasowaniem, tylko koherencja wynikla z przezywania intymnosci. Intymnosc to stan relacji wynikajacy z empatycznego otwarcia sie, porozumienia opartego na otwarciu.
          Intymnosci mozna doznawac z wieloma osobami, na roznych poziomach, ale otwarcie sie na drugiego czlowieka jest jej warunkiem koniecznym i dopoki puszczasz sobie ten film ze swoim Rudolfem Valentino, to nie doznasz intymnosci z innymi ludzmi.
          Zastanow sie tez na ukrytymi korzysciami, jakie Twoje emocje czerpia z doprowadzania sie do melancholii. Jest to rodzaj obezwladnienia i "odlotu" w ktorym tracisz kontakt z rzeczywistoscia. Moze byc dla Ciebie wewnetrznie pociagajacy, to wspiera w Tobie, Twoje wewnetrzne metaprogramy - np. silny metaprogram z dziecinstwa, ze jak bylo nam zle, to zawsze mama przytulila i sie uspokajalismy. I teraz sama w myslach wywolujesz w sobie smutek, by doznac wewnetrznie samopocieszenia. Powtarzasz, wiec jakas ukryta nagroda musi byc.
          Ze wspomnieniami wiaza sie dwie rzeczy: pierwsza, to uswiadomienie sobie, ze to tylko mysli, produkty mozgu, nie realnosc, mozna je miec lub nie, lecz "istnieja" tylko jak je przywolasz. I drugi aspekt, to znajdowanie im w glowie naleznego im miejsca. Godnego ich, jednak wlasciwego, co do rangi, znaczenia i wplywu na doczesnosc lub przyszlosc. Dla wiekszosci wspomniej tym miejscem w glowie, gdzie jest im najlepiej jest polka z napisem "Bylo-minelo". Istota swiata jest nietrwalosc i zmiennosc, im jest sie starszym, tym wiecej miejsca na to co bylo trzeba sobie znajdowac i zamykac symbolicznie istnienie tych spraw jak przeczytana ksiazke na polce.
          :-)
          --
          Mow do ludzi tak, aby twoje slowa ich wzbogacaly,
          sluchaj tak, by odnalezli w tobie zrozumienie.
          • domi.00 Re: Jak zapomnieć o byłym partnerze? 08.04.14, 18:29
            Dziękuję, takich słów trzeba mi było. Uświadomiłam sobie i zrozumiałam pewne rzeczy. Myślę, że przede wszystkim fragment o intymności mi pomoże. Bo do tej pory innych mężczyzn on mi przesłaniał, postrzegałam ich jakby przez jego pryzmat. Na pierwszym planie widziałam jego, w tle innych mężczyzn. Mimo że starałam się tego nie robić, porównywałam ich z nim i oczywiście nie mieli szans w tym porównaniu. Świadomość, że z kimś innym mogę poczuć taką jedność, bliskość, że ten stan nie jest wcale taki wyjątkowy (ograniczony do tej wybranej, "przeznaczonej" nam osoby) i jest to kwestia otwarcia się na kogoś nowego, pozwoli mi zamknąć tamten etap i naprawdę otworzyć się na nowego mężczyznę.

            Tylko jeszcze muszę przekonać samą siebie, że on już nie będzie chciał powrotu (większość mężczyzn z którymi mam do czynienia próbuje odnowić kontakt, ja to ucinam, nie mam już ochoty na kontynuowanie znajomości), bo w tej chwili czuję, jestem tego prawie pewna, że on za jakiś czas powie "spróbujmy jeszcze raz" i boję się, że ja już wtedy będę czuła niechęć do niego (tak jak do tych innych mężczyzn, którzy próbują odnowić kontakt), odeślę go z kwitkiem i zmarnujemy coś pięknego i niepowtarzalnego, szansę na wspólne szczęście. W efekcie blokuję się i podświadomie robię wszystko, żeby nie zapomnieć.
            • 1lapaz Re: Jak zapomnieć o byłym partnerze? 09.04.14, 10:15
              > Tylko jeszcze muszę przekonać samą siebie, że on już nie będzie chciał powrotu
              > (większość mężczyzn z którymi mam do czynienia próbuje odnowić kontakt, ja to u
              > cinam, nie mam już ochoty na kontynuowanie znajomości), bo w tej chwili czuję,
              > jestem tego prawie pewna, że on za jakiś czas powie "spróbujmy jeszcze raz" i b
              > oję się, że ja już wtedy będę czuła niechęć do niego (tak jak do tych innych mę
              > żczyzn, którzy próbują odnowić kontakt), odeślę go z kwitkiem i zmarnujemy coś
              > pięknego i niepowtarzalnego, szansę na wspólne szczęście. W efekcie blokuję się
              > i podświadomie robię wszystko, żeby nie zapomnieć.

              Jak Marcinkiewicz do żony :))
              Czyli jednak, jak typowa kobieta, chcesz żyć w wymyślonym zwiazku pod tytułem "to skomplikowane" :)) a wczesniejsza analiza była naprawde swiatna ...
            • roxxane Re: Jak zapomnieć o byłym partnerze? 11.04.14, 09:05
              domi.00 napisał(a):

              W efekcie blokuję się
              > i podświadomie robię wszystko, żeby nie zapomnieć.
              Proponuje w ogóle założyć blokadę na facetów - mniej utrapienia.
              Lepiej sobie darować jak mieć tego typu rozterki.
              Dobrać/spotkać właściwą osobę to chyba większa loteria jak prawdopodobieństwo wygranej.
              Wiem cos o tym real zostawię w spokoju,bo co spotkam kogoś to okazuje się być zwykłym chamem i prostakiem / taki niefart czy przyciągam takich? /
              Spotkałam kogoś na necie / ogółem w jednym miejscu dość ciekawe grono ludzików / okazałam swoją sympatię zresztą jakieś tam zainteresowanie okazuję większości spotkanych ludzi i lubię przebywać w dość wybranym gronie - cenię sobie indywidualizm i takie tam.
              No więc ku mojej "rozpaczy" "wybranek" okazał się być kochającym inaczej dość starszy jak ja. Ale co tam myślę sobie - spróbować warto? Tym-bardziej,ze pociągała mnie jego osobowość nim sie dowiedziałam.Nigdy wcześniej nie zetknęłam sie z tym "problemem" chociaż osobiście tego typu ludzi nie rozpatruje pod katem problemu czy odchyłu bo ani nikomu nie wyrządzają krzywdy ani chyba nawet nie jest to niesmaczne? No w każdym razie według mnie w porównaniu do nekrofilii,pedofilii czy zoofilii czy o przemocy seksualnej nie wspomnę niewielki odchył na którym obecnie poniektórzy robią karierę polityczna.Poniekąd współczuję tym ludziom w pewnym sensie,bo być piętnowanym za homoseksualizm czy lesbijstwo jest przesada.No mniejsza z tym - przestudiowałam wszystko co możliwe w tym temacie i ku swojemu zdziwieniu zaczęłam składać poniektóre zdarzenia sytuacje z moim długoletnim partnerem.Byłam w szoku ! Pominę milczeniem.Wracając do tego ktosia doszłam do wniosku hmm mimo,ze taki a nie inny chyba warto? Więc dałam mu do zrozumienia,że dla mnie kwestia seksu nie stanowiłaby chyba problemu? Mimo,że jakoś nigdy mi wcześniej nie przyszło do głowy aby szukać panów o specyficznych upodobaniach to pomyślałam że może warto spróbować tylko nic o moralności normalności - moja intymność moja spawa,a że działo się to w kręgu pewnych osób ktoś wspaniałomyślnie życzliwie doszedł do wniosku,że mam problem z tożsamością płciowa - k u r w a ja cała w skowronkach a tu kubeł zimnej wody na łeb,zostałam dosłownie zlinczowana zachwiało to całą moja równowaga nie tylko emocjonalna ale psychiczna - patrząc oczami tamtego towarzystwa okazało sie,że jakaś chora idiotka.Potem zas dostałam kosza i doszłam do wniosku,że juz nigdy żaden facet nie będzie miał wstępu w moje emocje,które idą w parze z seksualnością - chyba sama poważnie zastanowię sie nad zmiana orientacji ;)
              Piszę Ci to byś uważał na siebie i nie przejmowała sie tak bardzo - faceci to w większości zwykle świnie - doświadczyłam tego juz w wieku 11-12 lat potem systematycznie była deptana jakaś moja godność - nie warto !

            • leda16 Re: Jak zapomnieć o byłym partnerze? 12.04.14, 08:54
              domi.00 napisał(a):
              > (większość mężczyzn z którymi mam do czynienia próbuje odnowić kontakt, ja to u
              > cinam, nie mam już ochoty na kontynuowanie znajomości),


              no widzisz, skoro po rozstaniu masz gdzieś uczucia partnerów, nie dajesz im prawa do naprawiania błędów, to z jakiego tytułu oczekujesz, że ten "tak bardzo podobny do ciebie" miałby się liczyć z twoimi uczuciami, wracać...A po co, żeby dostać kopa w zadek? Po co, jeśli wyraźnie ci powiedział, że nie kocha?


              , odeślę go z kwitkiem i zmarnujemy coś
              > pięknego i niepowtarzalnego, szansę na wspólne szczęście. W efekcie blokuję się
              > i podświadomie robię wszystko, żeby nie zapomnieć.


              "MY"??? Ty zmarnujesz, bo jak on może być szczęśliwy z kimś, kogo nie kocha i z kim realizował znajomość na zasadzie uroku nowości. A do miłości zapewne oboje nie jesteście zdolni. Ty przeżywasz związek z egzaltacją bohaterki harlequina, on "po wariacku" - krótko, płytko, intensywnie. Wiec nawet z tym "podobieństwem" to gruba przesada.


              --
              Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
    • leda16 Re: Jak zapomnieć o byłym partnerze? 12.04.14, 08:37
      domi.00 napisał(a):

      ciągle wydaje mi się, że on pożałuje rozstani
      > a i kiedyś będzie chciał wrócić, bo nie spotka drugiej tak podobnej do siebie k
      > obiety, z którą spędził tyle cudownych chwil i którą na początku wariacko się z
      > afascynował.


      Wariacko? Mogłaś więc przewidzieć, iż wzorem każdego wariata jest to człowiek emocjonalnie niestabilny a uczuciowo płytki. Zaś z nawijania, że na świecie nie ma drugiej takiej jak ty, praktycznie nic nie wynika. Zamiast więc zapominać, staraj się zapamiętać nauczkę , którą dało ci życie.
      --
      Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
    • jan_stereo Re: Jak zapomnieć o byłym partnerze? 17.04.14, 09:57
      Skoro nie mieliscie zadnych klotni i wiekszych sprzeczek to ten zwiazek musial srednio fascynujacy (mdly, mowiac wprost), bo zakladam, ze nie poznaliscie sie w wieku lat 85. Znajdz sobie jakiegos faceta z ktorym bedziesz miec wieksze napiecie i silniejsze interakcje....
      • ijonaa.tichy Re: Jak zapomnieć o byłym partnerze? 17.04.14, 10:46
        Też prawda ;)

        Ja poza tym, o czym już tu pisałam, "wierzę" we wzajemność -
        tzn. TYLKO kiedy ona zachodzi uczucie jest prawdziwe. Reszta to mrzonki, (urażone) ego, osamotnienie, deficyty emocjonalne czy inne niezrozumienie istoty KOSMOSU - tudzież jego świętych praw ;)
    • marta_51 Re: Jak zapomnieć o byłym partnerze? 19.04.14, 13:24
      Domi, dlaczego chcesz zapomnieć o nim i pięknych chwilach z nim przeżyciach? Powinnaś raczej zachować go we wdziecznej pamięci do końca życia, że potrafił wzbudzić w Tobie takie uniesienia. Fakt, że jesteś do nich zdolna przyda Ci się w przyszłości. Tak to bywa w miłości, tym najpiękniejszym i najbardziej nieobliczalnym z uczuć - przychodzi i odchodzi, kiedy chce. "W tym największy jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz", ta fraszka wyjątkowo trafnie oddaje istotę miłości. Jak jedno przestaje chcieć, wszystko szlag trafia, a drugie cierpi. Mnie po zdradzie pomogło spojrzenie na stary dramat z nowej perspektywy, najkrócej: uświadomiłam sobie, że w miłości szukam długotrwałego szczęścia, które z tym konkretnym facetem przestało być możliwe, czyli nie jest dla mnie tym właściwym. Zaliczyłam pomyłkę, związek się skończył, umarł jak ktoś bliski, trzeba wyprawić mu symboliczny pogrzeb i żyć dalej i dalej szukać... Kochając chcemy, żeby szczęście trwało wiecznie, a nie zawsze tak jest, ryzyko cierpienia wpisane jest w każde zaangażowanie, niestety i trzeba to zaakceptować albo się nie angażować - innego wyjścia nie ma.
      Zyczę Ci, żeby szybko przestało boleć
      • domi.00 Re: Jak zapomnieć o byłym partnerze? 19.04.14, 15:27
        Wlaśnie tego się obawiam, że nie zapomnę, że będę z kimś innym, a będę ciągle myśleć o nim, cierpieć, bo nie ma go obok. Żyć bez niego w poczuciu niespełnienia i braku jakiejś cząstki mnie. Nie chodzi tylko o mój ból spowodowany tęsknotą, ale o to, że jestem osobą lojalną i będę się męczyć tym, że zamiast w 100% skupić się na mężczyźnie z którym będę, oddać mu całą swoją uwagę, uczucie, będę myślała o nim (będę się tak czuć już do końca życia? :(. Poza tym nie wiem, czy będę potrafiła w pełni zaangażować się w związek z kimś innym, kimś kto nie jest tak dopasowany do mnie, zwłaszcza jeżeli nie zapomnę o nim. Chciałabym wymazać go ze swojej pamięci, żeby móc zacząć od nowa.

        Myślałam, że pomoże mi post to.niemozliwe, w którym jest napisane o intymności. Po jego przeczytaniu nabrałam nadziei, pomyślałam, że jeżeli otworzę się na kogoś, dopuszczę do tej intymności, poczuję to samo co przy nim, ale już widzę, że tak nie będzie. Żaden z mężczyzn których poznaję od czasu naszego rozstania, nie jest nawet w części tak podobny do mnie jak on, choćby w systemie wartości, wrażliwości, ambicjach, czy zainteresowaniach. To powodowało, że fenomenalnie czułam się przy nim. Dopiero później (kiedy już nie byliśmy ze sobą) uświadomiłam sobie, że kiedy byliśmy ze sobą nie mogłam sobie wyobrazić, że może go nie być w moim życiu, chociaż byłam pewna, że nie jestem zakochana i pamiętam, że nawet prosiłam go, żebyśmy trochę odsunęli się od siebie, bo nie chcę się za bardzo zaangażować, ale to było po tym kiedy w nim nastąpiła zmiana, kiedy minęła szaleńcza fascynacja mną i to najpierw on zaczął się inaczej zachowywać. Krótko mówiąc, nikt inny nie będzie mi tak bliski, bo nie będzie tak podobny do mnie, nawet jeżeli się otworzę i dopuszczę do stworzenia intymności między nami. Mam nadzieję, że się mylę.

        Co gorsza cały czas czuję, że on będzie chciał powrotu. Będzie próbował z innymi, ale to ciągle nie będzie to i pomyśli o mnie. Chciałabym tak nie myśleć, bo to kolejna rzecz, która nie pozwala mi zapomnieć. Jestem pesymistką, więc powinnam być przekonana, że to definitywny koniec, a jestem prawie pewna, że nie. I co dziwne, gdyby chciał powrotu, to z jednej strony bardzo chciałabym z nim być, a z drugiej nie wiem czy nie powiedziałabym nie, bo mam wrażenie, że on jest niedojrzały i patrzy nierealistycznie na związki, więc i tak nie przetrwalibyśmy, bo szybko nastąpiłoby rozczarowanie odnowionym związkiem. Jak to jest możliwe, że nie potrafię żyć bez niego ale jednocześnie nie potrafiłabym żyć z nim?

        Teraz trochę na siłę próbuję skupić się na innym mężczyźnie, staram się o nim myśleć, nastawić na niego..Nawet gdybym miała się nim rozczarować, to i tak byłoby to dużo mniej bolesne niż to co teraz czuję, kiedy co chwila w moich myślach pojawia się były, a jego nie ma obok.
        Pierwszy raz ktoś złamał mi serce. W najgorszych wyobrażeniach nie podejrzewałam, że to może być aż tak bolesne i tak długo trwać. A kiedy z nim byłam wydawało mi się, że nie jestem w nim zakochana...
        • marta_51 Re: Jak zapomnieć o byłym partnerze? 19.04.14, 18:38
          Domi, nie to miałam na myśli. Pamiętać tak, iść naprzód z głową cały czas zwróroną ku przeszłości, do tyłu - w żadnym wypadku. Jeśli związek się skończył, to były jakieś po temu powody. Kiedy byłaś z nim, nie doceniałaś tego co masz, a teraz idealizujesz i rozpamiętujesz. W dodatku piszesz, że gdyby chciał wrócić, być może powiedziałabyś nie...Czy Ty wogóle wiesz, czego tak naprawdę chcesz? On jest niedojrzały czy może Ty?
          • domi.00 Re: Jak zapomnieć o byłym partnerze? 19.04.14, 19:21
            Gdybym miała brać pod uwagę tylko swoje uczucia i pragnienia, to chciałabym z nim być, nawet gdyby za jakiś czas i tak to się rozpadło. W tej chwili to jest jedyny mężczyzna na tej planecie, którego chcę, mimo że po nim próbowałam spotykać się z innymi. Ale kiedy zaczynam myśleć o tym jaki on jest, jakie ma wątpliwości, jak beznamiętnie, oschle mówił o poprzednich swoich kobietach, to wątpię, czy on na dłużej, na stałe potrafi być z jakąkolwiek kobietą i to byłoby powodem moich wątpliwości. Zastanawiałabym się czy po miesiącu znowu by mnie nie rzucił. Co innego gdybym ja sama mogła się przekonać o tym, że nic z tego związku nie będzie, a co innego być porzuconym.
          • domi.00 Re: Jak zapomnieć o byłym partnerze? 19.04.14, 19:49
            Nie do końca jest tak, że nie doceniałam tego co było. Pamiętam, że byłam wtedy szcześliwa, radosna, często rozszczebiotana, choć oczywiście bywały smutne momenty, bo każdy ma jakieś problemy w życiu. Po prostu nie zdawałam sobie sprawy, że tak zaangażowałam się w tę znajomość. Nie miałam typowych objawów zakochania. To bardziej inni, przyjaciele, kiedy już było po, a ja im się zwierzałam twierdzili, że tak o mężczyźnie mówi tylko zakochana kobieta. Skoro tak długo cierpię, to musi w tych słowach być przynajmniej ziarno prawdy. Ja sama chyba mam problem z rozpoznawaniem niektórych swoich uczuć i emocji.
            • marta_51 Re: Jak zapomnieć o byłym partnerze? 20.04.14, 08:12
              "Miłość jest wieczna, ale niekoniecznie do tego samego obiektu" - te słowa wyszły spod pióra niemieckiego psycho- i socjologa Petera Laustera i wydały mi się światełkiem w tunelu, kiedy cierpiałam z powodu rozstania. Pozwoliły mi zrozumieć, że wszyscy szukamy spełnienia, ale nie jest związane z konkretną osobą. Tzw. polówka jabłka czy pomarańczy to ktoś, z kim uda mi stworzyć szczęśliwy związek, takiego mężczyzny muszę szukać. Ten, w którym zakochałam się nieszczęśliwie bez wzajemności, przestał być ważny, ponieważ nie spełniał tych kryteriów. Dzięki temu wyzbyłam się pretensji do partnera i do losu, mogłam bez tego balastu iść dalej. Myślę, Domi, że daleka jesteś jeszcze od zrozumienia i tych słów i istoty miłości, niestety. W życiu wszystko się zmienia, różni ludzie towarzyszą nam na pewnych jego odcinkach, krótszych lub dłuższych, a potem idą w swoją stronę i mają pełne prawo nie liczyć się z naszymi uczuciami (każdy powinien być wierny własnym).
              C'est la vie, decinadą jest bunt przeciwko prawom miłości.
              • domi.00 Re: Jak zapomnieć o byłym partnerze? 20.04.14, 09:17
                Ten sposób patrzenia na miłość wydaje mi się egoistyczny, np. nie liczenie się z uczuciami innych, które my sami wywołaliśmy. Zdecydowanie bliższy mojemu sposobowi myślenia jest cytat "Jesteś odpowiedzialny za to co oswoiłeś".

                Ale jedno jest pewne. Lepiej nie żyć romantyczną myślą, że przeznaczona jest nam tylko ta jedna jedyna osoba. Osób, które możemy pokochac i z którymi możemy być szczęśliwi chodzi wiele po tym świecie. W moim przypadku problem polega na tym, że wiele lat czekałam na to, żeby spotkać mężczyznę, który tak by mi odpowiadał. Wcześniej próbowałam, zmuszałam się, starałam się przekonać do mężczyzn z którymi się spotykałam, bo myślałam, że po prostu jestem zbyt wybredna i próbowałam z tym walczyć. Pewnie przy okazji sama złamałam kilka serc, niestety, choć staram się szybko wszystko ucinać kiedy wiem, że nic z tego nie będzie, żeby druga strona nie angażowała się bardziej.
                Jak mam się przekonać, że oprócz tej jednej jedynej osoby do której tak tęsknię są jeszcze inni do których mogę poczuć przynajmniej coś zbliżonego? Może przede wszystkim nie powinnam tu już zaglądać. Pisanie postów tutaj rozbudza emocje, wspomnienia, prowokuje łzy, w efekcie nie zapominam, tylko się znowu nakręcam. Zamiast zaglądać tutaj i rozpamiętywać powinnam ten czas i moją uwagę poświęcić innemu mężczyźnie i to chyba będzie najlepsza droga do zapomnienia. Piszę to, żeby osoby, które przeżywają podobne rozterki i szukają ratunku m.in. na forach też to sobie uświadomiły.
                • marta_51 Re: Jak zapomnieć o byłym partnerze? 20.04.14, 19:16
                  Jesteś tego pewna? "Jesteś odpowiedzialny, za to, co oswoiłeś" nie oznacza gwarancji zaangażowania na resztę życia, niestety. Wyobraź sobie, że wzbudzisz czyjąś miłość i przy braku Twojego zaangażowania ktoś domaga się od Ciebie uczucia powołując się na przytoczoną wyżej dewizę.
                  Zadne argumenty do niego nie trafiają, szantażuje Cię i nie chce się pogodzić z porażką. Byłabyś w stanie kochać w takich warunkach? Wierność swoim uczuciom nie jest egoizmem, lecz uczciwością, która za dobre wychodzi też innym, bo co im po iluzjach? Nie jest w naszej mocy bowiem zmusić się do uczuć; świat byłby lepszy, gdybyśmy mogli kochać tych, których byśmy chcieli lub powinni.
                  • domi.00 Re: Jak zapomnieć o byłym partnerze? 21.04.14, 13:55
                    W tym cytacie nie chodzi o to, żeby na siłę być z kimś kogo się nie kocha, tylko dlatego że on nas pokochał. Moim zdaniem chodzi o to, żeby nie dążyć do rozbudzania uczuć w kimś kogo sami nie możemy pokochać, jeżeli wiemy na pewno, że tak będzie. A jeżeli już do tego dojdzie, z rozwagą traktować rozkochanego delikwenta, żeby szkody poczynione odrzuceniem były jak najmniejsze. Niestety i to pierwsze, i to drugie jest bardzo trudne - wymaga wysokiej inteligencji emocjonalnej i doświadczenia w tej materii. W dodatku nasze uczucia i pragnienia mieszają/mijają się z rozsądkiem, który powinine nam przypominać o tych zasadach i dobru drugiej osoby.
    • witchland To nie milosc, choc to wyglada na milosc... 19.04.14, 18:42
      Milosc rodzi sie powoli i towarzyszy temu poznawanie- nagiej, prawdy- trywialnej o sobie jaki i o tym drugim...
      "cząstkę mnie samej, uczynił mnie niekompletną." Natomiast ten fragment swiadczy o braku identyfikacji oraz swojej wlasnej realnej tozsamosci.

      W takich okolicznosciach czlowiek szuka swojego kawalka osobowosci,czyli czesci samego poza soba- w drugim czlowieku... Idealizuje te czesc, i jakgdyby dopelniajac siebie ta druga osoba...Wtedy czuje sie caly i bezpieczny...
      Takich ludzi w 'polowkach', chodzi po tej planecie miliony i miliony...bez konca... Co bardziej paradoksalne, czym bardziej 'cywilizowany' spolecznie kraj i srodowisko tym czesciej o takie osoby, nieszczesliwe...nie ze swojej winy.

      O tym zjawisku, bardzo malo sie pisze jeszcze mniej mowi...Bo jakze tu mowic ludziom prawde, ze sa w drodze do realizacji najwiekszej zaglady duchowej czlowieka jak w opowiesci Aldousa Huxleya "Nowy cudowny swiat."

      Na szczescie z tej pulapki sie wychodzi...ale potrzebna jest terapia, u kogos kto by umial przechwycic i pomoc ci powrocic na wlasciwa sciezke na to prawdziwe Ja i na nowo zbudowac twoja rzeczywista tozsamosc...Taka prawdziwa... Opierajaca sie na prawdzie o tobie na tym kim jestes i jak naprawde chcesz byc w oparciu o twoje talenty i umiejetnosci, budowac swoje zycie...Nie patrzac na innych ludzi...z otoczenia. Czesto wtedy nalezy nawet zmienic dotychczaswe srodwisko unikajac zlych negatywnych wplywwow ludzi... np. goniacych za kariera, czy pieniedzmi...

      Inaczej za jakis czas historia sie powtorzy, az do momentu kompletnego wyczerpania i depresji.


      --
      "Na tamten świat zabierasz tylko to, co za życia bliźnim dałeś..."
      • domi.00 Re: To nie milosc, choc to wyglada na milosc... 19.04.14, 19:34
        Być może jest tak jak piszesz, nie wiem, nie jestem psychologiem. Wiem jedno, do czasu aż poznałam jego czułam się pełna, kompletna i nie szukałam dopełnienia. Nie rozumiałam co znaczą przysłowiowe "dwie połówki", co najwyżej czasami podczas seksu zdarzało mi się odczuwać jedność z mężczyzną, ale poza tym byłam jednością sama i długo nie rozumiałam o co chodzi z tymi połówkami jabłka czy pomarańczy skoro ja sama jestem takim pełnym jabłkiem/pomarańczą i nie potrzebuję nikogo i niczego, żeby mnie uzupełniało. On był pierwszym mężczyzną z ktorym tak naprawdę chciałam być, choć nie było uczucia od razu (ja nie z tych), ale był tym potencjalnym do którego mogę coś poczuć. Jemu zależało, starał się o mnie, poszłam za nim, ja zaczęłam się angażować, a on zaczął się wycofywać i skończyło się, a ja zostałam z pocharatanym sercem, po raz pierwszy w życiu, mimo że nastolatką nie jestem. Chyba trochę żałuję, że nasza znajomość poszła w takim kierunku (uczuciowym), bo to co nas łączy i sprawia, że czuję jakby był moją bratnią duszą, mogło być solidną podstawą przyjaźni.
        • witchland Przestraszyl sie... 20.04.14, 10:53
          swoich uczuc... Dosc typowe dla poczatkow znajomosci. On wroci, to raczej pewne.

          Ale badz ostrozna. Moze zbyt duzo sobie obiecujesz i wyobrazasz...To tez i on odczul. W jakims stopniu jest to ogromne oczekiwanie od tej drugiej strony, czasem to uczucie drugiej osoby przerasta czlowieka i osoba sie oddala...
          Gdy wroci za jakis czas, a napewno to zrobi, potraktuj go jak dobrego kumpla, przyjaciela itp. nie okazujac zbyt wiele...

          Pomiedzy ludzmi istnieje telapatia.... I tak, gdy jedna strona chlodnie, to druga ten chlod odczuwa...Tak jak ty zaczniesz chlodnac, to on to wyczuje, nawet bedac, na koncu swiata... Wtedy wroci... sprawdzic jak tam z toba naprawde jest, czy jeszcze ci sie podoba, itp.

          Sam fakt takiego odciecia sie od ciebie, jednak powinien dac ci cos do myslenia...

          Czyzby facet byl az tak slaby, ze az tak mocno sie wystraszyl? A moze jest slaby w klocki i ma problemy z regulacja uczuc, kontrola emocji, itp. A wiec przestan sie czarowac pieknym gadaniem, i ze tak fajnie razem, a spojrz na niego od innej strony, jako czlowieka, gdzies tam jednak emocjonalnie slabego i byc moze kulawego w sprawach emocjonalnych...

          Poczytaj tez sobie na temat zaburzenia odczytywania emocji, tzw. Aleksytymia. Ponoc syndrom ten ma co 4 czlowiek...

          U ciebie tez jest problem, z tzw. PTSS, masz lekkie sklonnosci ku temu stresowemu problemowi.
          Cos ci sie 'kreci' i kreci wokol jednego tematu, jak taka starta plyta od adapteru....I nie wiadomo jak z tego wyjsc. Pewnikiem cos sie kiedys wydarzylo co narazilo cie na silny stres, to moze byc cos o czym juz kompletnie nie pamietasz, zapomnialas, a to cos zostalo wkodowane w pamiec, ale nie zostalo przerobione... To sa najczesciej jakies sprawy przykre i wstydliwe, o ktorych nie mowi sie nikomu, bo to wstyd i hanba, a jednak one jada tam gdzies w mozgu swoim wlasnym torem i przy kazdej silnej emocji odzywaja sie w przebranej postaci. A najczesciej wtedy, gdy ktos zakochuje sie tzw. nieszczesliwe i bez wzajemnosci...

          Psychika czlowieka jest skonstrulowana na szczesliwa milosc i wzajemnoscia. Opcje nieszczesliwych milosci to opcje nieprzerobionych traum...ktore hamuja rozwoj duchowy i osobowsciowy czlowieka...


          --
          "Na tamten świat zabierasz tylko to, co za życia bliźnim dałeś..."
          • domi.00 Re: Przestraszyl sie... 20.04.14, 20:47
            Chyba nie do końca jest tak jak piszesz. Po prostu on na początku, kiedy mnie jeszcze nie znał, zadurzył się we mnie, a raczej w swoim wyobrażeniu mnie. A ponieważ ogólnie mi odpowiadał, podobał się, choć nie było od początku szału z mojej strony, a z każdym spotkaniem coraz bardziej mnie w to wciągał, stawał się dla mnie coraz bardziej interesujacy i pociągający, z każdym dniem, każdym spotkaniem angażowałam się coraz bardziej. U niego było dokładnie odwrotnie - szał na początku, a im lepiej mnie poznawał, tym zaczynał nabierać większych wątpliwości, aż doszło do rozstania, ale wahał się. Chciał się z tego wycofać, o czym dowiedziałam się później, choć widziałam jakie emocje nim targają po rozstaniu. Nigdy go w takim stanie nie widziałam. Dla mnie to dowód, że jednak ta znajomość też musiała dla niego sporo znaczyć, no chyba że jest tak bardzo wrażliwy i empatyczny, że te emocje były spowodowane współczuciem dla mnie, świadomością jak może mnie zranić.
            Niewątpliwie ma problem z rozpoznaniem i nazwaniem pewnych swoich emocji i uczuć (podobnie jak ja), ale aleksytymikiem raczej nie jest. Szczerze mówiąc pierwszy raz się spotkałam z tym pojęciem, poczytałam trochę na ten temat.

            Doszłam dzisiaj do wniosku, że nie chcę zostać starą, samotną i zgorzniałą kobietą marzącą o swojej niespełnionej miłości i zamkniętą na innych. Spróbuję posłuchać jednej z wcześniejszych rad, tzn. postaram się otworzyć i wpuścić do sfery intymnej (stworzyć z nim taką sferę) kogoś innego, nawet jeżeli nie będzie tak podobny do mnie jak były, najważniejsze żeby nie było różnic między nami w kluczowych i najważniejszych kwestiach.
            • witchland Re: Przestraszyl sie... 21.04.14, 12:03
              I zrob tak jak zamierzasz...Pewnie ze moge sie mylic, wszak nikt nie zna ciebie i twojej sytuacji tak dobrze jak ty sama... Powodzenia ci zycze...:=) Niech i Tobie slonce zaswieci nad nadzieja...


              --
              "Na tamten świat zabierasz tylko to, co za życia bliźnim dałeś..."
          • marta_51 Re: Przestraszyl sie... 21.04.14, 09:01
            witchland, jest jeszcze "syndrom Casanowy" - wspaniały, wrażliwy, mężczyzna na początku znajomości zdolny do silnego zaangażowania i bliskości, ale zupełnie niezdolny do stałego związku. Ten typ poznałam bardzo dobrze, bo miałam nieszczeście się w takim zakochać, a po rozstaniu od lat jesteśmy w przyjaźni. Kobieta interesuje go tylko do momenu, kiedy zdobędzie jej serce, potem chłodnie i daje nogę. Spędziłam ładnych parę lat życia na huśtawce, zanim zrozumiałam jego kalectwo emocjonalne, które ze mną nie ma nic wspólnego. Do dziś, po prawie 20 latach, twierdzi, że żadnej kobiety nie kochał tak, jak mnie (był miłością mojego życia). Nawet mu wierzę, ale co z tego, skoro do dziś nic nie zrobił, żeby pozbyć się lęku przed związkiem.
            • witchland Re: Przestraszyl sie... 21.04.14, 12:09
              Szczerze przyznam, ze nie slyszalam o takim syndromie...

              I owszem mialam wsrod znajomych takich osobnikow, ze tak ich okresle, wtedy gdy bylam bardzo mloda i uczylam sie poznawiac ludzi i swiat... Moja wiedza w temacie byla, szczerze mowiac, zadna..:=)

              Ciesze sie ze dzis inaczej postrzegam ludzi i zwyczajnie faceci tacy mnie nie kreca...W ogole mnie nie kreca. Postrzegam facta jak zwyklego czleka, i raczej ich nie idealizuje, na tyle na ile sobie na to nie zasluguja.

              Jednak Casanowa to facet, w jakims tam stopniu niewybalansowany emocjonalnie, w ogole emocjonalnie pusty, malo meski taka odmiana baby, lecz w spodniach...czlek dosc slaby...neurotyczny...itp.


              --
              "Na tamten świat zabierasz tylko to, co za życia bliźnim dałeś..."
              • marta_51 Re: Przestraszyl sie... 21.04.14, 19:56
                Nie słyszałać o "syndromie Casanowy"? Aż dziw bierze, bo niezdolność do wierności to chyba najbardziej rozpowszechniona wśród mężczyzn przypadłość, która zniszczyła i ciągle niszczy wiele związków
                • witchland Kim byl Casanowa..... 22.04.14, 09:07
                  Zdaje sie byl dzieckiem kobiety, ktora byla samotna matka, choc dobrze prosperowala jako egoistyczna i narcystyczna ...spiewaczka operowa, wtedy na tamte czasy prawie jak kurtyzana..

                  Wiec borykal sie od zarania z problematyka identyfikacji... Swiata iluzji, zaklamania i falszu jaki reprezentowala matka, z totalnym brakiem wzorca faceta....Bo tych fircykow, ktorych matka przyjmowala, trudno bylo nazwac mezczyznami.

                  Obecnie mozna porownac Casanowe z seksoholikiem, zreszta tacy czesto zamieniaja wybiorczo kobiety na flaszke wodki...


                  --
                  "Na tamten świat zabierasz tylko to, co za życia bliźnim dałeś..."
                  • marta_51 Re: Kim byl Casanowa..... 22.04.14, 16:51
                    Witchland, zamiast snuć domysły, poczytaj sobie, kim był Giacomo Casanova. Napewno była to postać niezwykła, jego "Historia mojego życia" uchodzi za najważniejszy dokument epoki.
                    • witchland Re: Kim byl Casanowa..... 22.04.14, 19:31
                      marta_51 napisała:

                      > Witchland, zamiast snuć domysły, poczytaj sobie, kim był Giacomo Casanova. Nape
                      > wno była to postać niezwykła, jego "Historia mojego życia" uchodzi za najważnie
                      > jszy dokument epoki.
                      :::::

                      A co ty marta tak sie nosisz jak mysz w profesorskim kitlu. Mam ciekawsze historie do poczytania niz o Casanowie i jego szybko rozpinajacym sie rozporku....Tobie tez radze nabrac oglady i kultury na tyle aby odroznic dzielo epoki od taniego kiczu...nieszczesna!

                      --
                      "Na tamten świat zabierasz tylko to, co za życia bliźnim dałeś..."
                      • marta_51 Re: Kim byl Casanowa..... 23.04.14, 08:35
                        Przepraszam witchland, nie chciałam Cię urazić, ale trudno się dyskutuje z kimś, kto zabiera głos na temat, o którym nie ma - i nie chce mieć - bladego pojęcia. Uważam to za zakończenie naszej niepotrzebnej wymiany zdań.
      • domi.00 Re: Jak zapomnieć o byłym partnerze? 20.04.14, 20:49
        Dziękuję za słowa otuchy, ale naprawdę nie siedzę w domu. Jestem dość zajętą osobą z deficytem czasu i szczerze mówiąc nawet mi dobrze teraz bez faceta, bo mam więcej czasu na swoje sprawy. ;) Co nie zmienia faktu, że jednak się rozglądam, bo trochę czasu to zajmie, a docelowo nie chcę być sama.
    • malwi.4 Re: Jak zapomnieć o byłym partnerze? 22.04.14, 21:32
      Domi, tak jak tu wcześniej było wspomniane, prawdziwa miłość, miłość wzbogacająca nas to miłość z wzajemnością. "Kochać i być kochanym" a ON odszedł przecież... I zgadzam się z tym, że prawdziwe uczucie rodzi się latami.

      Piszesz, że widziałaś w nim cząstkę, której brakowało Tobie, że Cię uzupełniał. Zastanów się, co było tą "cząstką" i pracuj nad tym, by stworzyć ją w sobie. Często obdarzamy uczuciem kogoś, kogo cechy sami chcielibyśmy mieć. Chyba nie na tym prawdziwa miłość polega...
    • domi.00 Re: Jak zapomnieć o byłym partnerze? 01.05.14, 13:52
      Dzień wolny i znowu mam kryzys, doła i zalewam się łzami. Myślę o tym (choć próbuję tego nie robić) ile przyjemnych rzeczy moglibyśmy teraz wspólnie robić.
      Pierwszy raz w życiu ktoś złamał mi serce i nie mogę zrozumieć dlaczego ten świat jest tak urządzony, że można tęsknić, pragnąć, kochać osobę, która pewnie nawet już nie pamięta o naszym istnieniu. To niesprawiedliwe, wkurza mnie to.
    • domi.00 Re: Jak zapomnieć o byłym partnerze? 10.05.14, 11:00
      Dla informacji wszystkich ze złamanymi sercami, którzy tu zajrzą w poszukiwaniu ratunku, podobnie jak ja to zrobiłam: czas naprawdę leczy rany, powoduje, że zapominamy. Najlepiej w takiej sytuacji zerwać kontakt z byłym/-ą i przynajmniej starać się nie wspominać, nie myśleć o nim/o niej. Wiem, że to trudne i niemal niewykonalne, bo te myśli same nachodzą, ale trzeba próbować i celowo ich nie wywoływać. Z czasem będą coraz rzadsze, mniej wyraźne i.... zaczniemy zapominać. Właśnie doszłam do tego momentu. Nie ma dnia, w którym bym nie myślała o nim, ale obraz w mojej głowie jest coraz bardziej zamazany, niewyraźny, emocje coraz słabsze i nie tęsknię już tak szaleńczo jak wcześniej, bo nie mam za kim - zapominam go. Nie czuję już rozrywającego bólu na myśl, że jego nie będzie już w moim życiu.

      Być może w jakiś dzień, gdy nie będę mieć dużo zajęć, dopadnie mnie jeszcze taki kryzys jak ostatnio, kiedy wyrzuciłam to z siebie właśnie tutaj, ale te kryzysy nachodzą mnie coraz rzadziej, są coraz krótsze i słabsze. On już pewnie dawno o mnie zapomniał, nie odezwie się, tak myślę, choć czuję inaczej (że jednak kiedyś się odezwie) i dzięki temu będę mogła do reszty wyzbyć się uczuć do niego i mam nadzieję, że jednak nie zapomnieć całkowicie, bo przeżyliśmy wiele pięknych chwil, do których chcę jeszcze kiedyś wrócić we wspomnieniach, ale już bez bólu i poczucia straty.

      Ten potworny ból po rozstaniu naprawdę można przeżyć i nadejdzie taki moment, kiedy będziecie w stanie wyobrazić sobie kogoś innego w waszym życiu. Po wielu miesiącach wylewania łeż za jednym mężczyzną, miły jest moment, kiedy uświadamiamy sobie, że tęsknimy za innym mężczyzną, że w końcu poprzedni jest nam już na tyle obojętny, że można otworzyć się na kogoś innego. :) Głowa do góry! Naprawdę kiedyś będzie dobrze, a takie przeżycia tylko nas wzbogacają. Teraz już się tak nie boję złamanego serca, bo wiem, że ten ból i tęsknota w końcu miną.
      • malwi.4 Re: Jak zapomnieć o byłym partnerze? 10.05.14, 11:16
        Myślę, że za jakiś czas nie będziesz już w ogóle myślała o tym, czy on się odezwie, a nawet będzie Ci dobrze z tym, że się nie odezwał, że prawdopodobnie zapomniał zupełnie.

        Spojrzysz się wtedy na siebie (z czasu zauroczenia) z innej perspektywy. I zobaczysz kobietę, która zatraciła samą siebie dla kogoś, kto nie wart był tego, bo nie kochał, nie odwzajemniał, nie współczuł.

        To jakby miłość uzależniająca; im mniej dostajesz, tym bardziej kochasz. Ale jest pewna granica... wtedy umysł się budzi i oczyszcza z toksycznych emocji.
        • domi.00 Re: Jak zapomnieć o byłym partnerze? 10.05.14, 21:02
          To jest niesamowite. Rano taka optymistyczna wiadomość i pewność, że mam to już za sobą, a teraz załamanie, bo usłyszałam w tv piosenkę z filmu, który razem oglądaliśmy. Przypomniało mi się jak leżałam obok niego oglądając ten film, to co wtedy czułam i... zalałam się łzami. Rano byłam pewna, że wyszłam na prostą, że zapomniałam, a teraz czuję, że nie chcę żyć bez niego, bez niego moje życie nie ma sensu. Czy miłość to choroba psychiczna? Czuję się jak wariatka, z jednego stanu emocjonalnego w zupełnie przeciwny. Poza tym mam wrażenie, że zwariuję z tęsknoty.
          • ew.25 Re: Jak zapomnieć o byłym partnerze? 14.07.14, 18:47
            Kurcze a juz myslalam ze faktycznie jest Ci lepiej i mialam cicha nadzieje ze mi tez w koncu przejdzie ta depresja... :(

            Mnie chłopak zostawił po 7 latach, 4 lata razem mieszkalismy. Nie moglam w to uwierzyc kiedy sie wyprowadzal... probowalam tez polknac spora ilosc tabletek ale udalo mu sie mnie powstrzymac chociaz szczerze mowiac żałuję że to zrobił. .. mialabym teraz święty spokój. ..

            Zrobil to na poczatku czerwca, mimo ze minęło już półtora miesiąca ja czuję sie caly czas tak samo a nawet gorzej bo pochwalił mi się wczoraj ze spotkal się juz z jakąś dziewczyną ale ona jakos za specjalnie nie chce sie z nim dalej widywac... myślałam ze mi serce pęknie gdy to usłyszałam. .. cały czas ludzilam sie ze jeszcze do mnie wróci chociaz powtarzał mi że takiej opcji nie zakłada :(

            Mam mieszkanie ktore wynajmuje, urzadzalismy je razem, wszystko mi tam o nim przypomina jak i wieeele miejsc w ktorych razem spędziliśmy czas. Jestem w trakcie zmiany pracy, poki co siedze u rodziców ale cholernie boje sie momentu kiedy bede musiała wrócić do mieszkania, nie wiem jak poradze sobie z ta pustką i samotnoscia... ; (

            Moj byly za powod rozstania podaje takie rzeczy jak brak wsparcia z mojej strony i ze sie nie staralam... podczas gdy ja naprawde dawalam z siebie wszystko, sprzatalam, pralam, prasowalam, gotowalam itp. Najwidoczniej to mu nie wystarczalo. Powiedzial rowniez ze spptkalismy sie zbyt szybko : ja skomczylam liceum on mial rok studiow za soba. Tak naprawde bylam jego pierwsza dziewczyna wiedzie w jakich sprawach. .. i on sie nie zdarzył wyszalec, chciałby zobaczyc jak to jest z innymi laskami... itp.

            Wiem że powinnam byc na niego wkurzona ale jakos nie potrafię. .. mamy ze soba kontakt, co jakis czas sie widzimy. Owszem mial wiele wad, ciagle liczyl kase, marudzil i podobno jak twierdza moi rodzice mnie nie szanowal... mimo to nie potrafie wyzbyc sie żalu po tym co stracilam i czego juz mieć nie będę. .. niemal codziennie rycze, najgorzej rano i wieczorem gdy nie ma go przy mnie i dlatego boje sie tego co będzie po powrocie do mieszkania. ..

            Nie mam pojecia jak sobie z tym poradzic... czuje się jakby ktos mnie dusil, moj caly swiat sie zawalil w jednej chwili. .. poki co z nerwow schudlam juz 7 kg bo w ogóle nie mam apetytu... chciałabym zapasc sie pod ziemię albo faktycznie ze soba skonczyc bo zycie dla mnie juz nie ma sensu...

            • chcetylkoszczescia Re: Jak zapomnieć o byłym partnerze? 26.07.14, 08:11
              Cześć - ew.25

              jak Ci będzie źle to pisz - tu czy na innych forach - rozmowa pomaga, kiedyś znajdziesz osobę której się wygadasz... nie raz, nie dwa. Zajmij się czymś, sport/wysiłek pomagają na co dzień - no mnie pomagają.
              Postaraj się uśmiechać do ludzi.
              Schudłaś już 7 kg, wykorzystaj to - postaraj się przekręcić w dobre to co złe - sama jesteś w stanie tego dokonać.

              Przytulas i trzymaj się :-).
              Tomek
            • domi.00 Re: Jak zapomnieć o byłym partnerze? 03.08.14, 20:14
              Próbuję nie myśleć o tamtym związku, nie prowokować wspomnień, żeby w końcu zapomnieć, dlatego przestałam tu pisać, ale skoro założyłam ten wątek, tym wszystkim, którzy zajrzą tutaj szukając pomocy, winna jestem przedstawienie zakończenia tej historii i wniosków do których doszłam, czego się nauczyłam.

              Kiedy byłam w takim stanie jak Ty, ze świeżo złamanym sercem, nie mogłam słuchać o tym, że czas leczy rany. Myślałam - co mnie obchodzi co będzie za pół roku, skoro ja dzisiaj nie mogę poradzić sobie z bólem, skoro nie potrafię wyobrazić sobie tego życia za pół roku bez niego, skoro czuję, że za chwilę zwariuję z tęsknoty i z powodu świadomości, że go już nie będzie? To brzmi banalnie, ale prawdą jest, że czas pomaga i można nauczyć się żyć bez osoby, która była całym naszym światem, dawała nam szczęście.

              Najlepszym sposobem na to by czas uleczył złamane serce jest zerwanie kontaktu. Ja nie mam go z byłym od kilku miesięcy i powoli wychodzę na prostą, a widzę jak znajomi, którzy mają kontakt ze swoimi niespełnionymi miłościami miotają się, cierpią i nie mogą sobie z tym poradzić. Wiem, że trudne jest wyrzucenia z naszego życia tak ważnej osoby, ale myślę, że bez tego wychodzenie z tego stanu będzie trwało dużo dłużej.

              Ciągle jeszcze nie zapomniałam, ale patrzę na jego zdjęcia (lepiej tego nie robić przez dłuższy czas, dopóki nie doprowadzimy się do równowagi) i już nie wydaje mi się tak atrakcyjny jak wcześniej. Zaczynam dostrzegać jego braki, niedoskonałości, w końcu spadły mi różowe okulary. Mimo to nadal nie ma dnia, w którym nie myślałabym o nim. To i tak duży postęp, kiedyś nie było godziny bez myśli o nim, a dziś cieszę się kiedy wieczorem uświadamiam sobie, że nie myślałam o nim w ciągu dnia. Ucieszyłam się też, kiedy w końcu poczułam zainteresowanie innym mężczyzną. Leczenie w moim przypadku trwa długo, przeżywam czasami chwile załamania, ale są postępy i to mnie cieszy. Już niewiele mi brakuje do tego, żeby zamknąć ten rozdział mojego życia ostatecznie.

              Natomiast martwi mnie to, że nie mogę pozbyć się myśli, że on jeszcze kiedyś wróci. Wszyscy mężczyźni z którymi łączyło mnie, choć krótko, coś więcej niż koleżeństwo, po pewnym czasie wracają, próbują odnowić kontakt. Dla mnie on nadal jest bratnią duszą, kimś przy kim dobrze się czułam, rozumiałam z nim, patrzyliśmy w zbliżonym kierunku, mamy wiele cech wspólnych. Nie znam nikogo tak podobnego do mnie. Odkąd zerwał ze mną, nie byłam nawet przez moment tak szczęśliwa, jak wtedy kiedy z nim byłam. Mam też poczucie, że jemu również było ze mną dobrze i z inną kobietą już mu tak nie będzie. To wszystko powoduje, że nie potrafię/nie chcę przekonać samej siebie, że to już definitywny koniec, że on nie będzie chciał powrotu. Z resztą gdyby chciał, to nie wiem, czy ja wróciłabym do niego, a mimo to nie potrafię przestać o tym myśleć i ostatecznie zamknąć tej znajomości w sobie. Może faktycznie chodzi o to, że to ja zostałam odrzucona, że tęsknie za kimś kogo nie mogę mieć. Gdyby znajomość skończyła się inaczej, może teraz byłabym w innym miejscu, nie czułabym tego co czuję?

              Czasami zastanawiam się, czy sposobem na całkowite zapomnienie nie byłoby spotkanie z nim. Być może teraz, gdy różowe okulary zniknęły z mojego nosa, zobaczyłabym go w innym świetle, dużo gorszym. Być może we wspomnieniach go idealizuję. Gdybym go zobaczyła, skonfrontowałabym moje wyobrażenia o nim z rzeczywistością i może wypadłby blado, a ja już całkowicie zniechęciłabym się do niego. Ale po 1. to jest ryzykowne, bo może też być zupełnie odwrotnie, mogą znowu rozbudzić się przytłumione uczucia i wszystko odżyje. Po 2. nie zainicjuję kontaktu - co miałabym mu powiedzieć? Moja duma na to nie pozwala.

              Tak czy inaczej, chciałabym, żeby ta wiadomość miała optymistyczny wydźwięk. Chcę powiedzieć wszystkim tym, którzy teraz umierają z tęsknoty, bólu i rozpaczy, są w depresji, że naprawdę kiedyś będzie lepiej. Jednym to zajmie mniej czasu, innym więcej, ale powrót do normalności, do bycia znów szczęśliwym jest możliwy. A już na pewno cała ta sytuacja nie jest warta tego by odbierać sobie życie. Mamy je tylko jedno, drugiej szansy na przeżycie go nie dostaniemy, więc szanujmy to które mamy.
    • ankja35 Re: Jak zapomnieć o byłym partnerze? 15.07.14, 12:10
      Z doświadczenia wiem, że jedynym czynnikiem "leczniczym" przypadku porzucenia/zerwania z kimś jest CZAS. Są oczywiście inne metody, bardziej wyniszczające takie jak alkohol, imprezy, przelotne znajomości bazujące na seksie z innymi facetami. Ale to wszystko tylko wyniszcza, zasłania główny problem porzucenia, samotności. Jedynie czas sprawia, że dystansujemy się od problemu, żeby w końcu całkiem przez przypadek poznać kogoś nowego, w kim się zakochamy i odkryjemy, że ten nasz były, który nas zostawił, jest jedynie przykrym wspomnieniem.
      • victo.ria7 Re: Jak zapomnieć o byłym partnerze? 29.07.14, 17:56
        Nie wiem, czy to nadal aktualne, ale wg. mnie to jest poprostu zraniona ambicja i tyle. Nie ma co dopisywać ideologii w tym wypadku. Po raz pierwszy doświadczasz uczucia bycia porzuconą i chcesz, żeby wrócił po to, żeby wasz związek ewentualnie wygasł śmiercią naturalną, albo, żeby Tobie przeszło. Zadaj sobie pytanie i staraj się odpowiedzieć uczciwie sobie samej, czy naprawdę chciałabyś z Nim być znając jego wady i zalety? Zależy Ci na nim samym czy na emocjach, jakie z nim przeżywałaś, tzn. na namiętności? No i czy wart jest tego, by z nim być facet, który odchodzi a potem wraca? Taki niezdecydowany? Zresztą, ja stawiam, że NIE wróci, to Twoja wyobrażnia podsuwa Ci takie teorie, "wiem, że kiedyś wróci". Nie wróci. Omamia inną. Może jest narcyzem? Pozdrowienia

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka