Dodaj do ulubionych

Agresywna żona nie wiem co począć.

18.05.14, 10:57
Cześć jestem 44latkiem. Od dawna nie układa nam się z żoną. Małżeństwo w zasadzie istnieje na papierze. mamy wspólny dom i kredyt do spłacania na wiele lat. Wczoraj po raz pierwszy od dłuższego czasu postanowiłem wyjść na piwo z przyjaciólmi. Od dłuższego czasu oznacza, że w trakcie trwania małżeństwa (20to lecie w tym roku) sam byłem może 4-5 razy. Całe życie pod zakazem. Po dzisiejszym powrocie po mimo umowy, że wracam albo ost autobusem nocnym albo rano. Zostałem zbluzgany i w zasadzie pobity w obecności dziecka (6lat) Powiedziała, że póki mieszkam pod "jej" dachem mam" tańczyć jak ona zagra". Dziecko spłakane, ona wyszła i nie wraca, syn dopytuje o mamę...Całe małżeństwo byłem pod butem....Starsza córka (20) mówi, że powinienem się wyprowadzić dla spokoju rodziny i żeby nie było krzyków i awantur. Ale gdzie mam pójść? Tym bardziej, że wszystkie oszczędności (m.in. ze sprzedaży mieszkania rodzicó moich) władowałem w dom. Zony pieniądze to powiedzmy 2/3. W imię spokoju dzieci mam się wyprowadzić do przytułku? Już nie wiem co mam robić...jestem szantażowany. Żona mówi, że gdybym miał honor to wyszedłbym z domu w skarpetkach... Nie wiem co myśleć jestem zdołowany totalnie :(
Edytor zaawansowany
  • malwi.4 18.05.14, 13:04
    To powiedz, ze się wyprowadzisz, owszem. Ale niech zona weźmie pod uwagę, ze do kosztów stałych dojdzie wam oplata za wynajmowane mieszkanie dla ciebie.

    Czy ona da rade spłacać kredyt, gdybyście formalnie się rozwiedli?? Dom można podzielić na dwa mieszkania - znam taki przypadek.

    Wyjdź spod tego buta!! Ona nie ma prawa wyrzucać cię na ulicę bez niczego.
  • nvv 18.05.14, 19:24
    A mnie kręcą próby zdominowania faceta przez kobietę.

    Tyle, że rolą faceta jest być mężczyzną, nie płakać, nie żalić się; szukać rozwiązań i radzić sobie w każdych warunkach.
  • rock35 18.05.14, 19:43
    Najgorsze jest to, że swiadkiem awantur i rękoczynów jest mój 5cio letni synek, który zestresowany płacze i ucieka. Ona tłumaczy, że nie może się powstrzymać i trudno. Więc jeśli ma być spokój to muszę chodzić na postronku. Żywą tarczę z dziecka zrobiła. "ja zawinię dziecko otrzyma cios". To podłem ale w trosce o psychikę dziecka jestem pod tym butem już od dłuższego czasu. Na policję nie będę zgłaszaą awantur bo się wstydzę. Ręki na żone nie podniosę i na żadną inną kobietę. nie wiem. Czuję się jak w impasie.
  • 1lapaz 18.05.14, 19:48
    44 lata... nie wie co zrobic ... roztrząsa sprawe na forum, no nie wiem, może do mamusi zadzwoń?
  • rock35 18.05.14, 19:54
    Dzięki stary za wsparcie. Dobrze, że można zawsze liczyć na takich jak ty. To budujące.
  • rock35 18.05.14, 19:55
    Na marginesie mówiąc, chyba faktycznie wygłupiłem się tym wątkiem.
  • nvv 18.05.14, 20:18
    Może trochę. Nie wiem jakiej odpowiedzi oczekiwałeś, może po prostu miałeś potrzebę się wyżalić. A co powinieneś zrobić to chyba Ty sam wiesz najlepiej, Ty znasz swoją żoną i dogłębnie swoją sytuacje i swoje możliwości.

    Fakt, że jesteś trochę w czarnej dupie, ale po części na własne życzenie (Ty sobie kobietę wybrałeś i dałeś się jej zdominować, nie dając sobie furtki awaryjnej w postaci planu B), ale z każdej czarnej dupy jest jakieś wyjście.

    Wg mnie w relacjach z drugą osobą dobrze jest mieć plan "B", tzn. nie być skazanym na bycie razem, ale to taka uwaga na boku też dla siebie samego abym i ja się tak nigdy nie wkopał. Paradoksalnie, łatwiej wtedy kochać kogoś bez negatywnych emocji, wiedząc że nie łączy tylko ekonomia/wspólny-dom/wspólny-kredyt/etc. i że ma się inne wyjście.

    Tak jak ja to widzę, to bym wyszedł z domu na kilka(naście) dni, do kolegi, do przytułku, czy nawet do lasu (teraz już całkiem ciepło), aby od siebie nawzajem odpocząć i przemyśleć na dystans swoje życie i wybory, a potem ew. na chwilę wrócił porozmawiać i znaleźć wspólnie jakieś rozsądne rozwiązanie dobre dla wszystkich, lub po prostu układał sobie życie od nowa bez tej lwicy.
    No ale Ty jesteś Ty, Ty wiesz lepiej czego Ty chcesz i co możesz. W każdym razie nie tańcz jak lwica zagra, tylko wsłuchaj się w siebie, a znajdziesz odpowiedzi.
  • nina_simone 18.05.14, 21:20
    Ja bym chciała wysłuchać jeszcze drugiej strony by obiektywnie ocenić sytuację. Znając relację Pana oczywiście chciałoby się powiedzieć: ma Pan przerąbane. Pytanie: dlaczego? Czy dlatego, że ożenił się Pan z materialistką, despotką i choleryczką i pokornie znosi jej humory? Czy może dlatego, że i Pan nie jest bez winy? Hipotetycznie, zaznaczam hipotetycznie zakładam, że niezbyt się Pan przykłada do utrzymania/poprawy warunków bytowych rodziny i wszystko co związane jest z domem, utrzymaniem i rodziną jest na głowie żony( sprzedaż mieszkania rodziców- przyzna Pan- nie wymaga dużego nakładu pracy) i zwyczajnie żona czuje do Pana niechęć z tego powodu. A może widząc Pana uległość, być może niezaradność żona przyjęła rolę głowy rodziny jednocześnie tracąc do Pana szacunek? Nie wiem. W każdym razie dobrze nie jest i według mnie są dwa rozwiązania: szczera i spokojna rozmowa z żoną ( oddając na czas tej rozmowy synka pod opiekę kogoś zaufanego), która być może ułatwi choćby częściowe porozumienie, drugie wyjście- rozwód lub separacja. Pana argument "nie mam dokąd pójść" mnie nie przekonuje. Jeśli ma Pan pracę i dochody, nie będzie problemu z wynajmem małego mieszkania. Potem pozostaje sądowy podział majątku( jeśli dorobiliście się domu w trakcie trwania małżeństwa nie ma znaczenia, że wkład żony wynosił 2/3, no chyba, że dom jest własnością żony przed ślubem a Pan tylko się potem "dołożył" to nie będzie on składnikiem podziału). Może Pan wystąpić o alimenty jeśli po rozwodzie lub podczas separacji nie będzie się Pan miał z czego utrzymać. Różne są możliwości prawne, radzę zasięgnąć porady prawnika.
    Jest jeszcze trzecie wyjście: pokornie godzić się na rolę kapciowego, siedzieć w domu i robić co żona każe, czyli to, co do tej pory. I jak mówi, że ma Pan wrócić o dwudziestej drugiej to Pan wraca. I to trzeźwy jak niemowlę;)
  • leda16 19.05.14, 10:44
    nina_simone napisała:
    hipotetycznie[/b] zakładam, że niezbyt się Pan
    > przykłada do utrzymania/poprawy warunków bytowych rodziny i wszystko co związa
    > ne jest z domem, utrzymaniem i rodziną jest na głowie żony


    Jakich warunków?! 95% harujących jak woły Polaków może sobie tylko pomarzyć o domku z ogródkiem, a ta ma to bez żadnego wysiłku i jeszcze pyszczy. Nie miała by domu, gdyby nie ta "nie wymagająca dużego nakładu pracy" sprzedaż mieszkania rodziców Za 20 lat tłamszenia jego potrzeb mógłby przecież tam zamieszkać olewając wredną sukę zamiast w spłatę kredytu pakować. No, ale jeśli takie masz dzidzia pojecie o życiu, to chyba trudno ci będzie złapać frajera do zaobrączkowania :).


    według mnie są dwa rozwiązania: szczera
    > i spokojna rozmowa z żoną ( oddając na czas tej rozmowy synka pod opiekę kogo
    > ś zaufanego),


    A po co, jeśli rozmowa ma być spokojna? I w ogóle jesteś chyba bardzo naiwniutka słonko licząc, że 1 rozmowa wymaże zaszłości 20-to letniej patologii.


    Pana argument "nie mam dokąd pójść" mnie nie przekonu
    > je. Jeśli ma Pan pracę i dochody, nie będzie problemu z wynajmem małego mieszka
    > nia.


    A dlaczego to on miałby wynajmować "małe mieszkanie" a nie ona? Po to, żeby dostać rozwód z własnej winy i jeszcze alimenty na rozwrzeszczaną chamkę płacić?! Przecież o to jej chodzi : "Porzucił rodzinę wysoki sądzie, wyprowadził się z domu, zamieszkał z kochanką..." Psiapsiułka żony: "Tak wysoki sądzie, mieszkam z pozwanym, współżyjemy seksualnie, ale on mi mówił, że wszystko między nimi skończone..."


    Może Pan wystąpić o alimenty jeśli po rozwodzi
    > e lub podczas separacji nie będzie się Pan miał z czego utrzymać.


    He, he, pod warunkiem, że rozwód będzie z jej winy. I czarno to dzidzia widzę, jeśli będzie na tyle debilny, żeby z twoich rad skorzystać.






    > Jest jeszcze trzecie wyjście: pokornie godzić się na rolę kapciowego, siedzieć
    > w domu i robić co żona każe,


    Trzecie wyjście to poszukać bogatej kochanki z własnym domem i koniecznie ze sponsoringiem i przez 20 lat cierpliwie czekać na spłatę swojej połowy domu.


    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • malwi.4 18.05.14, 21:10
    rock35 napisał:

    > Na marginesie mówiąc, chyba faktycznie wygłupiłem się tym wątkiem.


    Nie, nie wygłupiłeś się. Nie rób z siebie dodatkowo ofiary, nie dokopuj sobie. Bez przesady!!!

    Czasem tak jest, że im bardziej ktoś jest uległy, tym bardziej ta druga strona agresywnie napiera, by w końcu jakaś interakcja zaszła, wymiana zdań, żali. Może ją to irytuje jeszcze bardziej, ze uciekasz od interakcji, bierzesz całą winę na siebie. Moze ona w głębi czuje się podle za to, jak cię traktuje, ale ma jakiś wewnętrzny problem i wyładowywuje na słabszym psychicznie, a przynajmniej na tym uległym. Bo moze tak naprawdę to ona ta słabsza psychicznie jest. Nie radzenie sobie z agresją to jest jak brak kontroli nad samym sobą.

    I to nie jest tak, ze ona jest agresywna, bo ty robisz coś nie tak. Ona ten próg krytyczny wybuchu ma bardzo nisko - byle powód do niego doprowadzić może. Pewnie i czasem w pracy daje ujście negatywnym emocjom.

    Ma problem. Oboje macie. Pewnie terapia pomogłaby jej dojść do przyczyny tego wysokiego poziomu agresji i sobie z nią poradzić. Terapia dla was obojga mogłaby przywrócić wieź między wami.

    Jest jeszcze opcja rozstania. Zawsze jest jakieś wyjście mieszkaniowe. Możecie sprzedać dom, spłacić kredyt i kupić dwa mieszkania częściowo na kredyt. Szkoda tylko, że syna nie miałbyś na co dzień (podejrzewam, że z żoną by został). Ale lepiej raz na tydzień zjeść z synem jego ulubione lody w przytulnej kawiarni, niż codziennie kolację, której towarzyszą kłótnie z żoną.

    Trzymaj się. I dbaj o synka.

  • malwi.4 18.05.14, 21:17
    > Tyle, że rolą faceta jest być mężczyzną, nie płakać, nie żalić się

    Tak się TOBIE wydaje.

    Poza tym jakie role?? Niech każdy sam sobie wybiera rolę.
  • nvv 18.05.14, 21:42
    Lwiątko słodkie. Role zostały już rozdane, np. Ty jesteś kobieta, ja mężczyzna.
  • rock35 18.05.14, 21:33
    No cóż dziękuję wam wszystkim. Myślę, że to ostatni moment na konkretne decyzje. Jeśli nie teraz to kiedy? Wielkie dzięki.
  • hansii 18.05.14, 21:46
    moglbym i raz na dwa tygodnie, ale...
    szczerze muviac - kasy brak...

    mowie, ze wychodze i... wychodze...
    koniec, kropka.
    potrzebujesz do tego zgody zony ?
  • rock35 18.05.14, 22:15
    raczej wstydzę się awantur pod drzwiami po powrocie i cierpienia dziecka w domu.
  • hansii 19.05.14, 15:48
    rock35 napisał:
    > raczej wstydzę się awantur pod drzwiami po powrocie i cierpienia dziecka w domu

    No - czyli dales sie zastraszyc.
    A o to jej chodzilo.
    - przykre.

    Ja na awantury reagowalem spokojnie.
    W koncu ustaly, gdy Panienka stwierdzila, ze nic nie daja.
  • leda16 18.05.14, 23:29
    rock35 napisał:
    Nie wiem co myśleć jestem zdołowany tot
    > alnie :(



    Nie myśl, działaj - weź babę za kudły i kopniakami do garów zagoń. Jak ci żarcie przestanie smakować, wal regularnie talerzami o glebę. Nie napraszaj się na seks tylko kochankę w domu zainstaluj i dogadzaj sobie na oczach żony. Wrzeszczeć zacznie, to wezwij karetkę psychiatryczną. Wyjadaj z lodówki wszystko, co ona tam zostawi. . Skacz w zabłoconych buciorach po małżeńskiej łożnicy. Trzy miechy takiego działania i po kontraktowej dupie nawet smród nie zostanie.


    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • 1lapaz 19.05.14, 07:56
    > Nie myśl, działaj - weź babę za kudły i kopniakami do garów zagoń. Jak ci żarci
    > e przestanie smakować, wal regularnie talerzami o glebę. Nie napraszaj się na s
    > eks tylko kochankę w domu zainstaluj i dogadzaj sobie na oczach żony. Wrzeszcze
    > ć zacznie, to wezwij karetkę psychiatryczną. Wyjadaj z lodówki wszystko, co ona
    > tam zostawi. . Skacz w zabłoconych buciorach po małżeńskiej łożnicy. Trzy mi
    > echy takiego działania i po kontraktowej dupie nawet smród nie zostanie.
    >

    a to wszystko w trosce o 5 letniego synka, leda16 nic do ciebie nie dociera ....
  • leda16 19.05.14, 10:06
    1lapaz napisała:
    a to wszystko w trosce o 5 letniego synka, leda16 nic do ciebie nie dociera ..


    To do ciebie nic nie dociera. Facet sobie jaja robi licząc na naiwność takich jak ty i śmieje się do rozpuku. 44 lata, ożenił się i przez 20 lat za popychle robił. Zamiast już 20 lat temu się wyprowadzić to jeszcze rozwrzeszczanej przekupce drugiego bachora zmachał, kasę po rodzicach we wspólnocie małżeńskiej utopił i skuczy niczym ostatni przygłup. 20-to letnia córuś już go z domu wypycha, więc teraz niech się troszczy o 6-cio letniego "synka" zamiast o siebie. Niech czeka aż za 10 lat synek kopniakami go pogoni. Jak nie rozumie prostego przesłania: noga-dupa-brama, to jego strata. Zresztą, jeśli wkład żony w dom rzeczywiście 2/3 wynosi, to i tak wg. prawa ma przesrane.


    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • md.123 19.05.14, 09:41
    leda16, powiem Ci co w podobnej sytuacji powiedziała Policja (wielce doświadczona w tego typu "walkach" pomiędzy kobietą a mężczyzną- o czyje dobra walkach nie wspomnę): niech pan weźmie pod uwagę że może walnąć głową w ścianę, zawiadomić policje i pójdzie pan siedzieć, zanim się sprawa (o ile) wyjaśni, będzie pan wrakiem, ...albo jakoś podobnie. Niestety, słaba płeć zaprawiona w takich "bojach", a to o alimenty, a to o mieszkania czy domy.Prawo tak skonstruowane, że zawsze przyzna im rację.
  • leda16 19.05.14, 10:15
    md.123 napisał:

    Niestety, słaba płeć zaprawiona w takich "boja
    > ch", a to o alimenty, a to o mieszkania czy domy. Prawo tak skonstruowane, że za
    > wsze przyzna im rację.


    A co, miejsce pobytu dzieci przy matce i alimenty się jej nie należą? A nieruchomości sąd we wspólnocie małżeńskiej i tak dzieli na połowę. To nie znaczy, że prawo jest źle skonstruowane. Jedyna opcja to rozdzielność majątkowa wraz z intercyzą i alimentami przed ślubem ustalanymi. Na cywilizowanym Zachodzie kobiety nie maja obciachu przed zabezpieczeniem a zacofanym Polkom ciągle "jakoś tak głupio" A ten to już pieje nie wiedząc co to jest dyktafon i jak drzwi do prokuratury się otwierają.


    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • torado 19.05.14, 10:34
    md.123 napisał:

    > leda16, powiem Ci co w podobnej sytuacji powiedziała Policja (wielce doświadczo
    > na w tego typu "walkach" pomiędzy kobietą a mężczyzną- o czyje dobra walkach ni
    > e wspomnę): niech pan weźmie pod uwagę że może walnąć głową w ścianę, zawiadomi
    > ć policje i pójdzie pan siedzieć, zanim się sprawa (o ile) wyjaśni, będzie pan
    > wrakiem, ...albo jakoś podobnie. Niestety, słaba płeć zaprawiona w takich "boja
    > ch", a to o alimenty, a to o mieszkania czy domy.Prawo tak skonstruowane, że za
    > wsze przyzna im rację.

    no sorry to nie prawo jest tak skonstruowane, bo tam nie ma zapisu, że to zawsze od faceta należy zasądzać alimenty i ustalać miejsce pobytu dziecka zawsze przy matce...to jest presja stereotypów, że to dziecku zawsze będzie lepiej przy matce, nawet jeśli bywa agresywna...a tym stereotypom także ulega wiele osób na tym forum, choćby te które piszą, że facet się nie użala nad sobą, nie przyznaje się do słabości i że se sam musi dawać radę....no i ten post, że facet ma 44 lata i nie wie, co robić, to niech zadzwoni do mamusi. Inne byłyby wpisy, gdyby ten wątek założyła kobieta...nie byłoby tyle sarkazmu, a więcej współczucia....
    --
    no to sru.....
    1041737
  • hansii 19.05.14, 15:53
    ale to samo mozna osiagnac lagodniejszymi (chociaz zdecydowanymi) srodkami,
    zgodnymi z polskim prawem i nie podpadajac pod Kodeks Karny.

    Panienka tez probowala sie szarpac, ale w koncu doszla do sciany i stanela przed wyborem:
    albo rozstanie, albo ma usiasc na d... i sie zamknac.
    Wybrala to drugie.
    Mam spokoj.
  • 1lapaz 19.05.14, 09:25
    jedyne co mozesz zmienic to siebie, wiec skup sie na swoich wadach i pracuj nad nimi,
    jesli chodzi o zone to raczej podchodz do niej z emapatią ( wiem jestes mezczyzna i nie masz o niej pojecia ) mimo wszystko,
    wyreczaj w czesci prac domowych, bez wczesniejszego mowienia, czy proszenia ( jakos faceci lubia zeby ich prosic jak powinni cos zrobic w domu lub zagrodzie )
    i nigdy nie sluchaj frustratow z forow internetowych, gdyby mieli jakies zycie to nie siedzieli by w internecie .... Ty tez stad zmykaj ;) do dzieci
  • malwi.4 19.05.14, 10:15
    Czy niewykonywanie obowiązków domowych usprawiedliwia według ciebie agresje wobec drugiej strony?? Bo według mnie nie. Z reszta to juz druga odpowiedź w tym wątku, która "usprawiedliwia" żonę. Juz wcześniej tu padło cos w stylu "skoro cie bije musiałeś zasłużyć".
  • torado 19.05.14, 10:36
    1lapaz napisała:

    > i nigdy nie sluchaj frustratow z forow internetowych, gdyby mieli jakies zycie
    > to nie siedzieli by w internecie .... Ty tez stad zmykaj ;) do dzieci

    rozumiem, że siebie też masz na myśli ;-) :-D :-D
    --
    no to sru.....
    1041737
  • easyblue 19.05.14, 20:26
    Nie czuj się winny, bo nie Twoja wina, że masz - sorry - głupią babę:/
    Dziecku wytłumacz, że mama jest nerwowa i zapewniaj o swojej miłości! Nie koloryzuj, powiedz, że jest ciężko, ale to sprawy dorosłych a dorośli czasami zachowują sie bardzo głupio. Mozesz też go przeprosić za to, że musi słuchać waszych awantur.
    Nie zachęcam do bicia żony, ale jak podniesie na Ciebie rękę złap ją i dobitnie, cicho powiedx, że jeszcze raz, a oddasz ją do sądu i pozbawisz praw. Może otrzeźwieje. A jak będzie dalej się awanturować, że mas zsię wypropwadzić etc to powiedz, że owszem, ale ponieważ pogorszą Ci się warunki to wystąpisz o alimenty... na siebie. A jak będzie chciała alimenty na dziecko, to stwierdzisz, że chętnie będziesz syna wychowywał sam.
    Wtedy może być wojna, ale albo się pogodzicie, albo prędzej czy później skończy się ogniem na dachu i wtedy już nie wystarczą półśrodki:/
    Trzymam kciuki!
    --
    Najtrudniej przyznać, że nosi się w sobie diabła i umieć chwycić go za gardło w momencie, gdy tylko się ruszy.
    Ryszard Kapuściński
  • klaravv 19.05.14, 21:21
    Ja rozumiem Cie, bo ja mam z kolei inny problem. Mam 42 letnia corke, ktora tkwi w parszywym zwiazku z partnerem (konkubentem). Corka dobrze wyksztalcona, zarabia bardzo dobrze, jednak ma problem z asertywnoscia. Kazda wyplata corki zostala przelewana na konto partnera, do ktorego corka nie miala dostepu. Dochody corki dwukrotnie przewyzszaja dochody jej konkubenta, jednak kobieta nie mogla sobie nic kupic, zyli na poziomie minimum pomomo wysokich dochodow, on oszczedzal, wspolny dom, kredyt hipoteczny. Trwala to cale lata, corka chciala odejsc, jednak partner jeszcze poczekajmy, jeszcze poczekajmy i tak w nieskonczonosc. Pewnego dnia zdenerwowalam sie, poczekalam az upije sie, wzielam jego karte bankomatowa, dostalam sie do pin kodu i przez internet przelalam wszystkie dochody corki z tych lat. Odjelam pieniadze, ktore byly przeznaczane na zycie i splate kredytu, a reszte dzadowi zabralam. Na drugi dzien poszedl do banku i omal nie zemdlal, gdy zobaczyl, ze konto zostalo oczyszczone z dochodow mojej corki. Wiedzial dobrze, ze ja to zrobilam, zaczal straszyc mnie prawnikami, jednak ma swiadomosc tego, ze nie moze mi niczego udowodnic. Od tej pory kazda wyplata mojego dziecka trafia na jej osobiste konto, ktorego ja pilnuje, czekamy teraz cierpliwie na rozstanie.
  • mili2013 19.05.14, 22:51
    Do Klaravv: Wspanialomyslnie!!! Ze ja sama glupia na to nie wpadlam. Bylam z dziadem 7 lat,stala dobrze oplacalna praca a on tylko dorywczo pracowal.Do tego w domu musial miec posprzatane na glancus, chociaz sam nic nie robil.Wyplate moja ,,ja roztwanialam" jak on sadzil kupujac ubrania dla dziecka lub innych potrzebnych rzeczy (sobie nie moglam pozwolic prawie na nic bo ,,Oszczedzalismy")a ,,JEGO" wyplata ladowala na naszym kacie .Dlatego na kacie to byly tylko jego pieniadze,a nie moje.Po oznajmieniu ze sie wyprowadzam bo nie moge tak dalej zyc ,zamknal kato i niemialam do niego dostepu .Odzyskalam niewielka czesc a bylo tego sporo. Jednak uwierzcie ze po naszym rozwodzie zycie odplacilo mu pieknym za nadobne, i pisze to nie z radoscia ale z zalem, bo nigdy nie zyczylam mu zlego, a po latach to nawet mi go zal- samotnika- bo watpie zeby znalazl sobie druga taka ,,glupia jak ja".A pieniadze ? co z tego ze je mialam jak niebylam szczesliwa.Ja poukladalam sobie zycie ,jestem bardzo szczesliwa, finansowo rowniez nie narzekam a przede wszystkim moja corka wychowuje sie w normalnej szczesliwej rodzinie jaka tworzymy i ma normalne zdrowe spojrzenie na zycie-I to jest wlasnie wygrana. :-)
  • leda16 20.05.14, 07:42
    mili2013 napisała:

    > Do Klaravv: Wspanialomyslnie!!! Ze ja sama glupia na to nie wpadlam.


    A ja myślałam, że Klara bajki opowiada. Ale powiedzcie baby, jak może taka jedna z drugą idiotka dużą kasę zarobić? Jeśli nie za rozum i kwalifikacje to za co wasi pracodawcy wam płacą?


    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • wiolcia29_2 20.05.14, 10:33
    Witaj Ledo, czyżby znowu tabletki źle działały i wylewasz frustrację na forum?
    --
    Jeżeli życie daje Ci w kość, to nie po to byś się nad sobą użalał, tylko po to abyś coś w nim zmienił, wziął się w garść i uwierzył w siebie...
  • klaravv 20.05.14, 12:15
    wiolcia29_2 napisała:

    > Witaj Ledo, czyżby znowu tabletki źle działały i wylewasz frustrację na forum?

    Ja mysle, ze ta Leda to prowokatorka.
  • klaravv 20.05.14, 16:05
    leda16 napisała:

    > mili2013 napisała:
    >
    > > Do Klaravv: Wspanialomyslnie!!! Ze ja sama glupia na to nie wpadlam.
    >
    >
    > A ja myślałam, że Klara bajki opowiada. Ale powiedzcie baby, jak może taka jedn
    > a z drugą idiotka dużą kasę zarobić? Jeśli nie za rozum i kwalifikacje to za c
    > o wasi pracodawcy wam płacą?

    Nie wiem Leda, czy prowokujesz, czy kompletnie brak Ci empatii. Czy gdybys miala corke, pozwalalabys na to, zeby ja maz/ konkubent okradal? Oczywiscie masz racje, ze nie opowiadam zadnych glupot. W celu uratowania dochodow mojej corki wynajelam ksiegowa, pytalam o rady prawnikow, nic nie zrobilam ad hock od czapy. Dlaczego nazywasz moja corke glupia i przemowczynie, ktora miala podobny problem. Osoba glupia raczej nie pracuje na stanowisku ordynatora duzego oddzialu w szpitalu Ledo.
  • mili2013 20.05.14, 21:27
    No widzisz takie idiotki a moga zarobic duza kase. Zapewne taka madra osoba jak ty zarabia duzo mniej ...
  • klaravv 20.05.14, 12:14
    Gratulacje i zyczenia szczescia. Moja corka tez troche poplynela na kredycie hipotecznym, jednak co odzyskala, to odzyskala. Dom stoi na jej partnera i bardzo dobrze, bo jak bedzie chcial go sprzedac, to i tak nikt tego nie kupi, bedzie musial oddac za darmo, i tak pewnie nikt by nie chcial. Trzymajcie sie dziewczyny z podobnymi problemami, zycze wytrwalosci.
    Pozdr Klara:)
  • grysia7 21.05.14, 11:48
    Sytuacja, którą opisujesz bardzo przypomina mi tzw. przemoc domową której sama doświadczyłam. Jeśli nie podejmiesz działania to raczej nic sie nie zminie... W moim przypadku mąż zawłaszczył sobie dzieci (najstarsza córka 19 lat, syn 17, syn 5), które nie chcialy ze mna mieszkać. Maż obrażał i poniżał mnie przy nich dlatego wybraly silnego ojaca a nie słaba matkę.
    Bardzo wstydziłam sie tego co działo sie w moim domu. Myślalam,że jak będe posluszna to i mąż będzie grzeczniejszy, ale to tak nie działalo.
    Myślalam o zalożeniu niebieskiej karty meżowi jako sprawcy przemocy, ale wstyd ktory mialam był silniejszy ode mnie. Na jakimś forum ktoś napisał o psychologu przez internet. Napisalam maila i tak nabieralam siły zeby posprzatac mądrze w swoim życiu. Od tego psychologa dostałam duzo wsparca ale tewz wazny i przydatnych informacji o procedurze niebieskiej karty, co moge zrobić, co z dziecmi itd.
    Jesli chcesz to moge podac Ci namiary do tego psycholga z pomocy ktorego ja sama skorzystałam.
    Pozdrawiam i życze powodzenia.
  • rock35 21.05.14, 19:04
    DzieńDobry, bardzo poproszę o namiary. Pani sytuacja jest, można powiedzieć lustrzanym odbiciem mojej. Córka (19) pomimo iż całe swoje życie była świadkiem traktowania mnie przez jej matkę, teraz jest po jej stronie, co jest bardzo dla mnie bolesne. Synek ma dopiero 5 lat ale pomimo iż był swiadkiem awantur wszczynanych przez matkę bardziej lgnie do niej. Nie mogę tego pojąc, choć staram się jak mogę być dla niego kochanym ojcem. W przeciwieństwie do Pani, wezwanie przeze mnie, jako faceta, policji do awanturującej się żony to dopiero jest wstyd..a jaka trauma dla najmłodszego dziecka.
    Będę wdzięczny za namiar na tego psychologa bo w zasadzie od tego powinienem zacząć. Następnym etapem będzie chyba konsultacja u prawnika no...i chyba w końcu zdecyduję się na ten krok po 20tu latach. mój adres: pmozdzynski70@gmail.com
  • grysia7 21.05.14, 19:40
    ja trafiłam na strone www.e-hominis.pl Tam są trzy panie psycholog ale mnie polecono panią Anie Holeniewską i piszac tam maila zaznaczylam,że chciałabym żeby to własnie ona zajela sie moim problemem. Nie żałuje.
  • witchland 28.05.14, 08:15
    Przemocowca w rodzinie, w twoim ukladzie jest to kobieta.

    Co robic? A czy to ludzkie badzwie jeszcze kochasz, skoro z nia zostajesz?

    Zwyczajnie zglosic sprawe o rozwod do sadu w tym powiadomic policje o agresywnej przemocy w domu. Dobrze jest posluzyc sie swiadkami niezawislymi, zrobic zdjecia, nagrac jej wrzaski itp. Poszukac pomocy adwokata, nie wazne ile kosztuje, sad i tak ustali o podziale majatku.... Zabrac syna od przemocowej matki.

    Tylko tego trzeba chciec a nie bac sie i pozstawiac w zwiazku destruktywnym, tylko dlatego ze jest kredyt do splacenia....
    --
    "Na tamten świat zabierasz tylko to, co za życia bliźnim dałeś..."

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka