24.01.15, 10:41
dziś zaczęłam się poważnie o siebie bać. jednocześnie nie mam odwagi, by udać się do psychologa i opowiedzieć mu o tym wszystkim co się we mnie dzieje. poniżej opiszę w skrócie wszystkie fakty, które jak sądzę, mogą mieć wpływ na mój stan emocjonalny:
- mój ojciec był alkoholikiem, nie pamiętam go, zachlał się na śmierć gdy mama wyrzuciła go z domu kiedy byłam jeszcze mała, wiem to tylko z opowieści
- dzieciństwo pamiętam jako szczęśliwe, mama pracowała, zarabiała dużo pieniędzy, miałam wszystko, czego potrzebowałam, opiekowała się mną mama i babcia
- kiedy miałam 14 lat mama zmarła na raka. zostałam sama ze starszym bratem, dziadkowie już nie żyli
- mój brat starał się nas jakoś utrzymać, radził sobie nieźle, ale jest cholerykiem i często na mnie krzyczał, wyzywał mnie - jak zresztą 22-letni chłopak miał sobie poradzić z rozpieszczoną gó...arą w żałobie po mamie
- zawsze dobrze się uczyłam, miałam świadectwa z paskiem, wygrywałam konkursy itp. ale nigdy nie wierzyłam w swoje możliwości i myślałam, że to wszystko przez przypadek
- smutek zajadałam. byłam bardzo gruba - czułam się brzydka i niechciana.
- wyszłam za mąż bardzo młodo za wspaniałego faceta. znaliśmy się kiedy byłam gruba, ale zaczęliśmy być razem dopiero gdy schudłam kilkanaście kilo
- mąż nie był zbyt chętny, żeby ze mną sypiać, tłumaczyłam sobie to tym, że wciąż jestem za gruba, ale robiłam mu o to awantury
- po jakimś czasie okazało się, że mąż ogląda pornografię i zaspokaja się w ten sposób, zaczął się mój obłęd - sprawdzanie go, wypytywanie, jego kłamstwa, moje awantury z tym związane, jego w końcu przyznawanie się do winy i przepraszanie
- myślałam, że uciekanie w pornografię to wina tego, że jestem nieatrakcyjna - schudłam więc jeszcze bardziej, obiektywnie jestem bardzo atrakcyjna, z seksem się trochę poprawiło, mąż ogląda pornografię rzadziej, częściej mnie komplementuje i częściej coś inicjuje
- mam dosyć dobrze płatną pracę, zarabiam więcej niż mój mąż, mam poczucie że wszystko jest na mojej głowie bo przez ostatnie 2-3 lata mąż miał bardzo małe dochody, zdarzały się miesiące, w których miał wysokie zarobki, ale są też miesiące, w które ma 400 zl zysku
- mąż rozkręca swoją firmę, przynosi to coraz więcej pieniędzy, raczej nie ma zysków niższych niż 1500 m-c - finansowo jest więc trochę lepiej
- mąż poświęca dużo czasu na pracę, często pracuje wieczorami i w weekendy, więc spędzamy mało czasu razem
- mam mało znajomych, wszyscy moi przyjaciele zostali w rodzinnym mieście gdy ja wyjechalam na studia, nie mam z nimi już kontaktu, w nowym mieście nie znalazłam "swojej paczki"
- większość czasu oprócz pracy spędzam sama, wracając z pracy jestem bardzo zmęczona
- bardzo kocham mojego męża, nie chciałabym być z nikim innym, ale nie mam już siły wciąż na niego czekać
- dziś miał jechać na małe zlecenie, a potem mieliśmy pojechać na weekend do jego rodziców, wczoraj się pokłóciliśmy o pierdołę - zawiniłam i ja i on. powiedziałam mu, że nigdzie z nim nie jadę. on nie protestował. nie przygotowałam się więc na wyjazd - nie zrobiłam prania, nie ogarnęłam się. mówiłam mu o tym, że po całym tygodniu mam stertę prania i że ja nie jadę więc planuję pranie na następny dzień, a jeśli on chce coś na wyjazd to ma sobie wyprać. nic nie wspomniał o tym, że chce żebym jechała z nim itp.
- dziś rano (spaliśmy oddzielnie) na pół godziny przed planowanym wyjazdem powiedział, że chce żebym jechała. ja wpadłam w furię. Bardzo chciałam jechać, ale nie zdążyłabym już się ogarnąć (wykąpać, spakować itp.) tak, żeby zdążył na zlecenie. Pokłóciliśmy się znów, on nie pozwolił mi przejść w drzwiach, zaczęłam go uderzać, a na koniec oblałam go wodą i zaczęłam rzucać zakupami
- strasznie się ze sobą czuję, nie miałam nad sobą totalnie kontroli, nie chciałam się tak zachować
- pojechał sam, a ja wyję bo wiem, że czeka mnie kolejny weekend spędzony od początku do końca, a od poniedziałku praca, której nie lubię, ale jest stabilna, dzięki niej możemy się utrzymać - spłacić kredyt itp.

Nie wiem co robić, nie chcę mieć takich napadów jak dziś, wydaje mi się, że jestem zaplątana i nie wiem jak się odplątać.
Edytor zaawansowany
  • nvv 24.01.15, 13:45
    Ja też nie. Może detal po detalu, tak jakoś układa się życie. Zapominasz o bajzlu i skupiasz się na pierwszej rzeczy do zrobienia, takiej której zrobienie nie jest nieprzyjemne. Jak się wkręcisz, to tak można całe życie ułożyć - jak to jakoś ujął Lao Tzu: nawet podróż dookoła Ziemi zaczyna się od małego kroku.

    Jeśli kocha, to jazdy wybaczy. Takie jazdy czasem są mimowolnie testem siebie nawzajem, swoich reakcji, uczuć. Kryzysy rozwalają to co nietrwałe, i umacniają te związki którym dane być razem, tak myślę, choć na razie doświadczyłem tylko tego pierwszego.

    Jak Cię tak czytam między wierszami, to wyczuwam że może masz problem z brakiem akceptacji siebie. Jesteś OK, zmagasz się z problemami jak tysiące innych; prawie nikt nie miał idealnego dzieciństwa, prawie każdy mógłby się czegoś wstydzić, a niepotrzebnie. Zabawne jest to, że częściowo rozwiązania naszych problemów się zazębiają o siebie. Gapimy się w ekrany telefonów, facebooki z setkami "przyjaciół", mieszkamy w miastach i mijajmy tysiące realnych ludzi, zamykamy się w czterech ścianach. A czasem zwykły spacer z kimś życzliwym dodaje otuchy.

    Cierpliwość. Też się wciąż tego uczę. Czas też jest niezłym testem. Też czasem przestaje mieć siły czekać. Dwoje kochających się ludzi chyba nie powinno się testować, w żaden sposób. No ale czasem emocje za nas decydują o ścieżkach jakimi podążamy.

    > [...] jestem zaplątana i nie wiem jak się odplątać.

    Może razem ze swoim facetem; otwarcie i szczerze, tak jak nam tu opisałaś; co dwie głowy to nie jedna. Myślę, że osobą która najlepiej może Cię w tej chwili zrozumieć i wesprzeć jest on.
  • clarissa3 24.01.15, 14:09
    Rozwiazalas konflikt wedle wzoru jaki ci pokazano - mama wyrzucila ojca, pewnie to bylo gwaltowne, a brat choleryk... W sytuacjach stresowych robisz to samo - bo to jedyny sposob jaki znasz - dzialasz wedle wzoru jaki dostalas. Inne trzeba poznac by zastapic te nimi, mysle, i moze warto by porozmawiac z psychologiem zeby podsunal pomysl jak to zrobic? Mezowi tez taki by mogl wyjasnic, mysle, zeby cie nie zaskakiwal tak niespodziankami - otwarciej dzialal..? wspolnie a nie sama sobie zostawial..?
  • zolza14 24.01.15, 23:14
    Tak, jak ja to widzę, to jednak powinnaś skorzystać z fachowej pomocy. I to nie dlatego, że zdarzyło Ci się ostatnio przeżyć niekontrolowany wybuch złości. To nic takiego, chociaż może Cię przerażać.

    Powinnaś nie tyle udać się do psychologa, co poddać się terapii, a tym zajmują się psychoterapeuci, a nie psycholodzy.

    Myślę, że pomocna byłaby dla Ciebie terapia dla Doroslych Dzieci Alkoholików. To nic, że Ty nie bardzo pamiętasz picie ojca, bo go nie było już w domu. Pozostały różne emocje z nim związane, które należy przepracować.

    Twój brak wiary w siebie prawdopodobnie wynika z tego faktu opuszczenia rodziny przez ojca, czy jak napisałaś, wyrzucenia go przez matkę z powodu picia.
    Dzieci nie mają świadomości przyczyn alkoholizmu i często za zachowanie swoich rodziców obwiniają siebie.
    To, co się z ojcem stało, a później śmierć matki w okresie dorastania pozbawily Cię poczucia bezpieczeństwa, które może przejawiać się autodestrukcyjnym zachowaniem w postaci objadania się i w ten sposób radzenia sobie z emocjami.

    Z tego, co piszesz, wynika, że za problemy z mężem też obwiniasz głównie siebie. to, np. że ogląda pornografię i w ten sposób się zaspokaja- bo Ty jesteś gruba i nieatrakcyjna.
    A przecież mąż wiedział jak wygladasz gdy się żenił z Tobą, a mimo to zdecydował się być z Tobą.
    Myślę, że problem jest inny. Myślę, że to Ty poszukałaś sobie takiego mężczyznę, który unika bliskości z Tobą, podobnie jak unikał jej ojciec. Każdy nałóg jest formą unikania bliskości, ucieczką przed nią.
    Myślę dalej, że jest w Tobie wiele nagromadzonej złości do męża i ten Twój wybuch nastapił, bo miarka się przebrała.
    Trzeba się nauczyć na bieżąco mówić o swoich uczuciach związanych z zachowaniem męża.
    Tak, aby te negatywne emocje się nie kumulowały w Tobie, lecz były na bieżąco " rozbrajane".

    Widzę u Ciebie kilka problemów, z którymi sama sobie nie poradzisz i moim zdaniem powinnaś poszukać dla siebie terapii.
    Rozumiem Twój lęk przed otwarciem się , lecz jest on nieuzasadniony. Terapia powinna Ci pomóc przepracować: uczucia zwiazane z ojcem, śmiercią rodziców, nauczyć radzenia sobie z emocajmi oraz problemy małżeńskie.





    --
    Czasem płaczę krojąc marchewki,
    by cebule nie myślały, że są brzydkie czy coś.
  • fastnfurious 25.01.15, 11:40
    Dzięki. Niestety, choć prawdopodobnie każdy kto mnie zna, wybuchnąłby w tym momencie śmiechem, to jestem nieśmiała i z pewnością nie udam się na tym etapie do specjalisty.

    Z brakiem poczucia bezpieczeństwa się akurat zgadzam - każda próba ograniczenia mojej wolności - zablokowania mi przejścia, przytrzymania mnie itp. kończy się napadem furii. Poza tym, prawdopodobnie gdyby nie strach przed samotnością i koniecznością poradzenia sobie ze wszystkim samodzielnie, pewnie odeszłabym od męża w trakcie największego kryzysu związanego z jego pornografią.

    Tego, że mam pokłady złości nagromadzonej w kierunku męża jestem pewna. Nie jest jednak tak, że mu nie mówię o emocjach. Zawsze mu mówiłam co mnie boli i dlaczego. Mam jednak wrażenie, że on nic z tym nie robi, że się tym nie przejmuje. Że już tyle się nasłuchał, że znieczulił się totalnie.
  • malwi.4 25.01.15, 12:29
    Poza tym, prawdopodobnie gdyby nie strach przed samotnością i koniecznością poradzenia sobie ze wszystkim samodzielnie

    Chcieć znaczy móc. To tylko w Twojej głowie jest to, że sobie sama nie poradzisz. To tylko obraz stworzony przez osoby trzecie. Odblokuj się.
  • ankaskakanka14 25.01.15, 12:56
    Ja to żeby mu się przypodobać to jeszcze silikony bym se zrobiła,lifting - najgorsze chyba,że większość kobiet za postępowanie facetów obarcza siebie winą lub osoby trzecie.

    Każdemu zdarza się błądzić i chyba ta druga osoba jest między innymi po to aby ciągnąć do góry i wynika to z czystej logiki ( jeżeli już nie uczuć ) że nigdy nie wiadomo co nas może spotkać.
    Uciekanie od problemów ich nie rozwiązuje.

    U mnie ojciec dzieci jest alkoholikiem byłam przy nim,bo chciałam.Mi się zdarzyło zachorować to jeszcze miał pretensję,że on też sobie usiądzie i powie,że ma depresje.Nawet nie liczyłam,że będzie mi wsparciem ale przynajmniej nie będzie dokładał swojej cegiełki.Nie ma świadomości,że swoim postępowaniem też był jedną z przyczyn.
    Coś tu nvv wspominał o osobowości narcystycznej - teraz to widzę.
  • ankaskakanka14 25.01.15, 13:10
    Tak jak i mi mówią - jest tylu wspaniałych mężczyzn na świecie :D i z tego co piszesz obrotna jesteś.
  • malwi.4 25.01.15, 13:14
    ok, Twoje wypowiedzi od dziś będę omijać szerokim łukiem, skoro potem złośliwości otrzymuję w zamian za życzliwość

    lubisz szukać zaczepki jak widać

  • fastnfurious 25.01.15, 21:05
    Mój brat też jest alkoholikiem. Przez lata nie mogłam zrozumieć jakim cudem jego żona i matka jego dziecka przy nim trwa. Ale jakimś cudem doprowadziła go do tego, że pije znacznie mniej. Nie powiem, że jest wyleczony i wyszedł z nałogu, ale okiełznał ten swój nałóg do poziomu, który jest społecznie akceptowalny. Nie szlaja się po nocach, pije głównie przy okazji imprez ew. piwo wieczorem. Wyznacza sobie ile może wypić i się tego trzyma. Byli już na granicy rozstania, ale się poddźwignęli. Nie znam dokładnie Twojej historii, ale chyba obie musimy zrobić to samo - zadbać przede wszystkim o siebie, swoje emocje i swój stan. Dopiero potem ratować związki. Ja czuję się po dziś zmotywowana. Wypisałam sobie kilka celów, które zamierzam zrealizować. Myślę, że jestem od niego uzależniona, ale coraz bardziej przeszkadza mi ten stan. Wiecie, że nawet nie maluję paznokci na kolor, który mu się nie podoba i nie kupuję ubrań, które mi się bardzo podobają bo on woli inne? To chore! Niech już przyjdzie wiosna... Wtedy o wiele łatwiej z nadzieją patrzy się w przyszłość!
  • fastnfurious 25.01.15, 13:49
    Widzisz... I tu dochodzimy do tego, że ja nie mam swojej rodziny. Nie mam więc nikogo, kto miałby obowiązek mi pomóc, gdy będzie źle. Z kim będę spędzać Święta? Z kim jeździć na wakacje?
    W nowym mieście nie odnalazłam się na tyle by nawiązać głębokie przyjaźnie, trudno jest mi się otworzyć przed ludźmi. Za każdym razem gdy się już z kimś zaprzyjaźniam to dzieje się coś co tą relację niszczy i szczerze mówiąc to nie mam już sił by zaczynać od nowa.
    Poza tym, kocham mojego męża, ale jest mi coraz trudniej. Potrzebuję go mieć przy sobie, a on jest ciągle gdzieś daleko.
  • ankaskakanka14 25.01.15, 14:02
    malwi do kogo to pisałaś?

    Jeżeli go kochasz - cóż ja mojemu próbowałam pewne rzeczy uzmysłowić,zaczęłam wytyczać granicę to się jeszcze na agresję naraziłam. Mnie odrzuca i na samą myśl,że ma np. przyjechać czuję niepokój,poddenerwowana - na myśl o kontakcie fizycznym obrzydzenie.

    Mówię mu - z mojej strony masz kartę czystą.Nie będę się mieszać do Twojego życia ani ewentualnej Twojej partnerki informować jakiś był wspaniały.
    Chciałam zobaczyć co powie - powiedział: Ale ja powiem Twojemu żeś jako prostytutka robiła.
    Z poniektórymi po prostu się nie da.
    Ale próbuj w Twoim przypadku wcale tak być nie musi.
  • ankaskakanka14 25.01.15, 14:16
    Dodatkowo cały czas widzi we mnie wroga,który chce go wykończyć to finansowo to psychicznie.Pytałam go niejednokrotnie jaki cel bym w tym miała? Nie potrafił mi logicznie wytłumaczyć.
    Nie dociera,że mając z nim dzieci wspólny dom itp. jestem ostatnią osobą,której by na tym zależało.Każde próby dotarcia do niego kończyły sie skrajną agresją - obecnie to mnie chyba nawet nienawidzi - paradoksalnie drżąc abym go nie zostawiła,bo boi się samotności.
    Różni ludzie różne osobowości.
    Myślę,że jest chory,a ja przy nim jeszcze bardziej waruję.
    Ciekawe jest też to,że on wszystko co się wydarzy jest moją winą.To,że córka ma stany depresyjne wylądowała w szpitalu potem u psychiatry - moja wina.To,że sąsiad wyskoczył do naszego dziecka moja wina to,ze pił moja wina itp. itd.
    Obłęd.
  • ankaskakanka14 25.01.15, 14:31
    Doszło do sytuacji,że kpię z niego Na jego zarzuty jakieś głupie teksty już nie potrafię inaczej. Włącza mi sie śmiech i kpina aby samej zachować w miarę zdrowe zmysły.Tak absurdalne rzeczy gada,że szok.Ostatnio córka zaczęła mnie hamować,że nie może słuchać jak sobie łacha z niego ciągnę,bo samej chce się jej śmiać,a jej nie wypada z ojca.

    Ostatni hit na temat zdrad.Mówię mu,ze jak będę miała dom to wmontuję sobie tam takie okienko gdzie sie zmieści tyłek reszta w domu by nie marznąc.Nad okienkiem napis: dzisiaj gratisowo - gdzie będzie wisiał zawsze,a córka będzie tylko od czasu do czasu szlaufem podlewać.
    Albo ciągła wojna o kasę - mówię mu,ze jak widzę,że idą biedni to otwieram okno i im rzucam banknoty.
    No bo jak tu się nie śmiać?
  • mona.blue 25.01.15, 20:25
    Anka, a nie możesz od niego odejść? Przecież dasz sobie radę sama.
    --
    inspiracje-psychologiczne.blog.pl/

    inspiracjemoje.blogspot.com/
  • ankaskakanka14 25.01.15, 21:13
    mona.blue napisała:

    > Anka, a nie możesz od niego odejść? Przecież dasz sobie radę sama.

    Trzyma mnie jeszcze to,że współwłaściciel mieszkania jeszcze tylko to - albo sprzedam i mu oddam połowę albo zamienię na dom i będę spłacać.
    Tylko to to złośliwe takie on czuje pismo nosem i zaczyna problemy stwarzać,że nie zgodzi się na to czy tamto.
    A tak ogółem żebym alimentów nie dostała za wysokich to na bezrobocie pójdzie itp. bzdety.
    Oj czeka mnie jeszcze przeprawa.
  • mona.blue 26.01.15, 00:30
    ankaskakanka14 napisała:

    > Trzyma mnie jeszcze to,że współwłaściciel mieszkania jeszcze tylko to - albo sp
    > rzedam i mu oddam połowę albo zamienię na dom i będę spłacać.

    Ja też długo nie mogłam sprzedać mieszkania, bo chciał za nie wygórowana cenę. Ale w końcu się udało i to było to :) Co prawda dużo się nachodziłam za nowym mieszkaniem, żeby było fajne, ale się udało, jestem zadowolona z niego i wreszcie urządzam tak jak chcę i nikt mi nie żałuje pieniędzy :)

    > Tylko to to złośliwe takie on czuje pismo nosem i zaczyna problemy stwarzać,że
    > nie zgodzi się na to czy tamto.

    Współczuję Ci, ale wierzę, że się uda.

    > A tak ogółem żebym alimentów nie dostała za wysokich to na bezrobocie pójdzie i
    > tp. bzdety.

    Mi ex ani złotówki alimentów nie zapłacił, cóż, już się z tym pogodziłam. Nie miałam wyjścia, bo córki nie chciały go sadzić o alimenty.

    > Oj czeka mnie jeszcze przeprawa.

    Trzymaj się!
    --
    inspiracje-psychologiczne.blog.pl/

    inspiracjemoje.blogspot.com/
  • malwi.4 25.01.15, 14:58
    kochasz go, czy jesteś uzależniona od niego??

    Jesteś samotna, bo być może to lubisz. Nie potrzebujesz towarzystwa do dzielnie się swoimi sprawami. Samotność, samotne święta to nie jest żadne dziwadło. Ludzie są różni. Może przyjdzie etap, że się otworzysz, a jednocześnie zaczniesz słuchać i znajomości się zawiążą.

    Zacznij o sobie myśleć jako odrębnej osobie, nie jako uzupełnienie męża. A może wtedy dostrzeżesz, czy jestes z nim bo chcesz, czy może jedynie z lęku przed samotnością.
  • ada_ww 18.02.15, 15:21
    Malwi, zaloguj sie np. jako Baska_ww, czy Basia_ww i zrobmy faktycznie w xuja (...) i niech mysli, ze my siostry, a on bezdzietny.
  • mona.blue 18.02.15, 15:31
    ada_ww napisała:

    > Malwi, zaloguj sie np. jako Baska_ww, czy Basia_ww i zrobmy faktycznie w xuja (
    > ...) i niech mysli, ze my siostry, a on bezdzietny.

    a to Wy nie jesteście siostry? ;)
    --
    inspiracje-psychologiczne.blog.pl/

    inspiracjemoje.blogspot.com/
  • ada_ww 18.02.15, 16:40
    mona.blue napisała:

    > ada_ww napisała:
    >
    > > Malwi, zaloguj sie np. jako Baska_ww, czy Basia_ww i zrobmy faktycznie w
    > xuja (
    > > ...) i niech mysli, ze my siostry, a on bezdzietny.
    >
    > a to Wy nie jesteście siostry? ;)

    Tak Mona, siostry blizniaczki;)
  • mona.blue 18.02.15, 16:55
    ada_ww napisała:

    > mona.blue napisała:
    >
    > > ada_ww napisała:
    > >
    > > > Malwi, zaloguj sie np. jako Baska_ww, czy Basia_ww i zrobmy faktycz
    > nie w
    > > xuja (
    > > > ...) i niech mysli, ze my siostry, a on bezdzietny.
    > >
    > > a to Wy nie jesteście siostry? ;)
    >
    > Tak Mona, siostry blizniaczki;)

    :D O, to super miec siostre bliźniaczkę!
    --
    inspiracje-psychologiczne.blog.pl/

    inspiracjemoje.blogspot.com/
  • nvv 18.02.15, 17:03
    Od dzisiaj, Mona, jesteś moją siostrą-bliźniaczką.
  • mona.blue 18.02.15, 17:05
    nvv napisał:

    > Od dzisiaj, Mona, jesteś moją siostrą-bliźniaczką.

    :D Fajnie. Chociaz jak byłam dzieckiem to chciałam mieć starszego brata :)
    Ale siostra bliźniaczka to jest to!
    --
    inspiracje-psychologiczne.blog.pl/

    inspiracjemoje.blogspot.com/
  • nvv 18.02.15, 17:08
    Mam dwie młodsze siostry. I coś mi się zdaje, że posiadanie starszego brata jest przereklamowane, no ale pewnie zależy od przypadku, każda sytuacja ma swoje plusy.
  • ada_ww 18.02.15, 17:12
    nvv napisał:

    > Mam dwie młodsze siostry. I coś mi się zdaje, że posiadanie starszego brata jes
    > t przereklamowane, no ale pewnie zależy od przypadku, każda sytuacja ma swoje p
    > lusy.

    To tak jak moj ojciec, tez ma dwie mlodsze siostry.
  • malwi.4 18.02.15, 20:43
    ada_ww napisała:

    > Malwi, zaloguj sie np. jako Baska_ww, czy Basia_ww i zrobmy faktycznie w xuja (
    > ...) i niech mysli, ze my siostry, a on bezdzietny.

    pomyślę o tym w wannie
  • mona.blue 18.02.15, 20:47
    malwi.4 napisała:

    > ada_ww napisała:
    >
    > > Malwi, zaloguj sie np. jako Baska_ww, czy Basia_ww i zrobmy faktycznie w
    > xuja (
    > > ...) i niech mysli, ze my siostry, a on bezdzietny.
    >
    > pomyślę o tym w wannie

    coś ostatnio dużo osób mysli w wannie :)

    --
    inspiracje-psychologiczne.blog.pl/

    inspiracjemoje.blogspot.com/
  • zolza14 25.01.15, 15:09
    fastnfurious napisała:

    > Dzięki. Niestety, choć prawdopodobnie każdy kto mnie zna, wybuchnąłby w tym mom
    > encie śmiechem, to jestem nieśmiała i z pewnością nie udam się na tym etapie do
    > specjalisty.


    > To jest oczywiście Twoje życie i zrobisz z nim co zechcesz. Jednak, jesli ludzie nie widzą w Tobie tej niesmiałości, o której piszesz, to może jest tak, że ją sama sobie wmawiasz.

    Jeśli siebie definiujesz tak - "jestem nieśmiała" - to robisz wszystko, by tę swoją nieśmiałość sobie udowodnić. W taki sposób nigdy nie zmienisz swojego życia. Najpierw trzeba zmienić myślenie o sobie, na takie, które daje Ci szansę zmiany. Ty sama sobie ją odbierasz.

    Ponadto, do psychologa nie idą śmiali, pewni siebie ludzie, tylko osoby w kryzysie, znerwicowane, zablokowane i on jest od tego, by takiej osobie pomóc się odblokować i stworzyć takie warunki, w których poczuje się bezpiecznie.

    > Z brakiem poczucia bezpieczeństwa się akurat zgadzam - każda próba ograniczenia
    > mojej wolności - zablokowania mi przejścia, przytrzymania mnie itp. kończy się
    > napadem furii.

    Poza tym, prawdopodobnie gdyby nie strach przed samotnością i k
    > oniecznością poradzenia sobie ze wszystkim samodzielnie, pewnie odeszłabym od m
    > ęża w trakcie największego kryzysu związanego z jego pornografią.
    >


    Widzisz Twoja postawa ma cechy współuzależnienia. Mąż jest uzależniony od pornografii, a Ty od niego.
    > Tego, że mam pokłady złości nagromadzonej w kierunku męża jestem pewna. Nie jes
    > t jednak tak, że mu nie mówię o emocjach. Zawsze mu mówiłam co mnie boli i dlac
    > zego. Mam jednak wrażenie, że on nic z tym nie robi, że się tym nie przejmuje.
    > Że już tyle się nasłuchał, że znieczulił się totalnie.

    I tak będzie zawsze jeśli Ty się nie zmienisz. Mąż się na pewno nie zmieni, bo jemu widać tak jest dobrze. Ty męża nie zmienisz. Zmienić możesz tylko siebie, a nie zrobisz tego sama, bo nie wiesz jak. I dlatego potrzebna jest Ci moim zdaniem terapia.

    Piszesz w innym poście, że nie odczuwałaś braku ojca. Jednak sama napisałaś o nim jako o jednej z przyczyn, które mogą mieć wpływ na Twój dzisiejszy stan emocjonalny.
    Możesz mieć wiele uczuć z nim związanych, które zostały w dziecistwie wyparte, a które do dzisiaj są zamrożone w Tobie i wpływają na Twój stan.

    Potrzebna jest Ci psychoterapia w nurcie psychodynamicznym. Takie jest moje zdanie, a Ty zrobisz to, co zechcesz.
    --
    Czasem płaczę krojąc marchewki,
    by cebule nie myślały, że są brzydkie czy coś.
  • ankaskakanka14 26.01.15, 17:05
    fastnfurious napisała:



    Zawsze mu mówiłam co mnie boli i dlac
    > zego. Mam jednak wrażenie, że on nic z tym nie robi, że się tym nie przejmuje.
    > Że już tyle się nasłuchał, że znieczulił się totalnie.

    Ty masz się liczyć z jego potrzebami typu wypad gdzieś tam,a on na Twoje oczekiwania głuchy.
    Czy nie jest to właśnie przypadkiem uzależnienie emocjonalne?
    Ja na jakimś etapie życia też się borykałam z podobnym problemem tyle,że ja sobie po prostu znalazłam faceta.
  • fastnfurious 26.01.15, 20:28
    A ja sobie nie znajdę. Byłam nawet w takim jednym zauroczona. I zauroczyłam się właściwie dlatego, że czułam się przy nim ładna i doceniona. Ale chyba nie umiałabym zdradzić. Poza tym bałam się, że się wyda. No i bałam się też samego obiektu westchnień - facet, który nie może się opędzić od panienek raczej nie wróży dobrze na przyszłość a już na pewno nie na przyszłość, w której chodzi o coś więcej niż seks :).

    Nie mogę też powiedzieć, że mąż od zawsze był głuchy na moje potrzeby. Wie, że potrzebuję wiedzieć, że mu się podobam i widzę, że stara się powiedzieć coś miłego za każdym razem gdy coś zauważy.

    Nie uważam, że wszystkie nasze problemy są moją winą, ale sądzę, że mam jakiś problem i nie jest to normalne, że wymagam ciągłych dowodów miłości i uznania, bo kiedy ich nie dostaję to mam doła i jestem zła na męża, że "mnie nie kocha, że mu się nie podobam" itp.
  • zolza14 26.01.15, 20:55
    fastnf[i]urious napisała:



    > Nie uważam, że wszystkie nasze problemy są moją winą, ale sądzę, że mam jakiś p
    > roblem i nie jest to normalne, że wymagam ciągłych dowodów miłości i uznania, b
    > o kiedy ich nie dostaję to mam doła i jestem zła na męża, że "mnie nie kocha, ż
    > e mu się nie podobam" itp.


    Polecam Ci lekturę nastepujących książek:

    1." Kobiety, które kochają za bardzo"- Robin Norwood

    2."Toksyczna miłość i jak się z niej wyzwolić"- Pia Mellody

    3."Toksyczne związki _ Anatomia i terapia współuzależnienia "- Pia Mellody

    4."Koniec współuzależnienia"- Jak przestać kontrolować życie innych i zacząć troszczyć się o siebie"- Melody Beattie

    W powyższych książkach masz program do przeprowadzenia głębokiej autopsychoterapii.
    Ksiązki sa dostępne w internecie. Po lekturze tych książek, powinnaś mimo wszystko skorzystać z pomocy terapeuty.
    Pozdrawiam i życzę powodzenia.
    --
    Czasem płaczę krojąc marchewki,
    by cebule nie myślały, że są brzydkie czy coś.
  • mona.blue 26.01.15, 22:38
    zolza14 napisała:

    > 1." Kobiety, które kochają za bardzo"- Robin Norwood
    >
    > 2."Toksyczna miłość i jak się z niej wyzwolić"- Pia Mellody
    >
    > 3."Toksyczne związki _ Anatomia i terapia współuzależnienia "- Pia Mellody
    >
    > 4."Koniec współuzależnienia"- Jak przestać kontrolować życie innych i zacząć tr
    > oszczyć się o siebie"- Melody Beattie
    >

    Wszystkie powyższe książki przeczytałam ;) Ale tak ostatecznie to terapia współuzależnienia mi pomogła.

    > W powyższych książkach masz program do przeprowadzenia głębokiej autopsychotera
    > pii. Ksiązki sa dostępne w internecie. Po lekturze tych książek, powinnaś mimo wszys
    > tko skorzystać z pomocy terapeuty.

    Zgadzam się w 100%.

    > Pozdrawiam i życzę powodzenia.


    --
    inspiracje-psychologiczne.blog.pl/

    inspiracjemoje.blogspot.com/
  • clarissa3 26.01.15, 22:54
    powinnaś mimo wszystko skorzystać z pomocy terapeuty.

    No moze, powiedzmy ze, kogos kto sie na takich problemach rzeczywiscie zna? !
  • zolza14 27.01.15, 10:03
    clarissa3 napisała:

    > powinnaś mimo wszystko skorzystać z pomocy terapeuty.
    >
    > No moze, powiedzmy ze, kogos kto sie na takich problemach rzeczywiscie zna? !


    --
    Tak, kogoś kto się specjalizuje w tej problematyce uzależnień i wspóluzależnienia.
    Czasem płaczę krojąc marchewki,
    by cebule nie myślały, że są brzydkie czy coś.
  • fastnfurious 30.01.15, 18:23
    Dzięki! Przeczytam na pewno. Pierwszą mam już w posiadaniu :).
  • nanie2 25.01.15, 10:55
    I w czym problem? Normalne życie, normalne problemy. Jeśli chcesz bliskości z mężem to tę bliskość rozsądnie zbuduj- bo te ataki gniewu to właśnie wołanie o kontakt, o dotyk. Ale to trzeba usiąść i się zastanowić co robić i pogadać szczerze z mężem (np. poprosić go żeby przytulił Cię gdy będziesz zdenerwowana) a nie wymyślać sobie problemy i oskarżać wszystkich od zmarłego ojca do starającego się brata. NB, to co piszesz jest totalnie niespójne.
    Skoro nie akceptujesz tego, że Twój mąż mało zarabia ("wszystko na mojej głowie") to nie dziw się, że ucieka w pracę (przecież tego chcesz) i pornografię (cóż, dziwki nie marudzą). Kiedy ostatnio go skomplementowałaś, pochwaliłaś za coś, zachwyciłaś się czymś co zrobił, doceniłaś w towarzystwie czy w łóżku? I druga rzecz- oprócz "atrakcyjności" którą szantażujesz faceta (dam, nie dam, masz wziąć bo to ja daję, bo ja schudłam właśnie dla ciebie, nie bierzesz więc co z ciebie za facet), masz jeszcze jakiś swój świat, jakąś pasję, coś co możesz mu zaoferować oprócz marudzenia że jesteś sama i oplatania go jak bluszcz (i naprzemiennego odrzucania awanturami)? Może boisz się jego siły, męskości, jego sukcesu i hodujesz go sobie w pozycji dziecka (on nie ma prawa odejść, nie ma prawa odmówić seksu, nie ma prawa zarabiać więcej, nie ma prawa pojechać sam do rodziców- a dlaczego?)? Skoro dla Ciebie praca/pieniądze/pranie są sednem to czemu uważasz że dla niego nie mogą być? Sama przecież nie przekładasz My nad "zarabiam" więc czemu chcesz żeby on się starał o przestrzeń My gdy Ty sygnalizujesz że masz w d..ie związek? Czy w ogóle jest coś co lubisz (bo mam wrażenie że nie lubisz niczego-męża, pracy, siebie)? Czy w ogóle tolerujesz samotność, czy ciągle ktoś Cię musi zabawiać (brak znajomych)? Ja tego nie wiem, zadaję sobie tylko pytania, Ty wiesz, ale mam wrażenie, że bardzo się samo-oszukujesz a faceta dusisz, odgrywasz na nim swoje niepowodzenia i używasz go do rozgrywania swoich frustracji (zła praca, nuda, brak pieniędzy, zmęczenie etc, etc). Jego zachowaniu w takiej sytuacji się nie dziwię. Też bym uciekła.
  • malwi.4 25.01.15, 11:00
    ale pomogłaś :(

    nie ma jak kopać leżącego
  • zolza14 25.01.15, 11:41
    malwi.4 napisała:

    > ale pomogłaś :(
    >
    > nie ma jak kopać leżące
    go


    Dla Nanie , pestką nie wartą wspomnienia jest; mieć ojca alkoholika, który się zapija na śmierć, śmierć Matki w wieku 14 lat , zajadanie emocji skutkujące kilkunastu,( lub więcej) kilogramami nadwagi oraz maż, który zamiast do łożka z żoną woli sam przy pomocy obrazków sobie przyjemności dostarczać. To wszystko jej zdaniem wypływa z nadmiernego przejmowania się sobą autorki wątku.

    Pewnie , co to jest w porównaniu z tym, co przeżyła Nanie. To była prawdziwa tragedia!!!
    Znalazł się niekompetentny trener, który publicznie, na warsztatach jej zwrócił uwagę, że nie wykonuje ćwiczeń jak należy. Skutek: pełnoobjawowy stres pourazowy wymagający terapii, który wystąpił u Nanie.
    Tak więc, autorka wątku powinna wziąć poprawkę na wypowiedź Nanie, bo pewnie jeszcze ten stres pourazowy tak działa na nią. Taki stres pozostawia u niektórych osób ślad na całe życie.


    --
    Czasem płaczę krojąc marchewki,
    by cebule nie myślały, że są brzydkie czy coś.
  • malwi.4 25.01.15, 12:23
    Widać zakręty życiowe autorki wątki to wielkie NIC w porównaniu z tym co przeżyła Nianie na warsztatach.

    A swoją drogą jeśli dla Nanie mąż z zaburzeniem na tle seksualnym to NORMALKA. To współczuję Nanie tej normalki w jej życiu.
  • wiolcia29_2 25.01.15, 16:06
    No ja też współczuję.;)
    --
    Jeżeli życie daje Ci w kość, to nie po to byś się nad sobą użalał, tylko po to abyś coś w nim zmienił, wziął się w garść i uwierzył w siebie...
  • nanie2 26.01.15, 10:29
    To ciekawe co piszesz: a co złego w pornografii? Myślisz że można sobie kogoś wychować, żeby nie oglądał? I na jakiej podstawie twierdzisz że oglądanie pornoli to "zaburzenie"?

    Co do "zakrętów życiowych" autorki wątku- wiele samotnych i bezrobotnych kobiet chciałoby być na jej miejscu i wiele kobiet na jej miejscu (pracujących z pracującym partnerem) sobie świetnie radzi.
  • malwi.4 26.01.15, 15:14
    Pornografia jest dla dojrzałych ludzi. Można potraktować jako źródło urozmaiceń, gdy komuś monotonnie. A ten pan tylko na tej pornografii jedzie. I robi to za plecami i bez zgody partnerki.
  • nanie2 26.01.15, 15:58
    Być może jedzie tylko na pornografii, nie wiadomo. Więc o tych plecach i zgodzie trzeba rozmawiać, a nie o tym, ze facet jest "zboczony" "nienormalny" i co on jej, biedaczce, zrobił, bo ona chce być uwodzona i bezwarunkowo akceptowana a tu gów..o.
  • malwi.4 26.01.15, 16:05
    bo ona chce być uwodzona i bezwarunkowo akceptowana a tu gów..o.

    a ja mam wrażenie, ze ona jedynie NORMALNOŚCI oczekuje
  • nanie2 26.01.15, 16:28
    Konia z rzędem temu kto wie co to jest "normalność" :)
  • ankaskakanka14 26.01.15, 16:37
    Ja to się dziwię,że nie znalazła sobie kogoś innego.Egzekwowałabym tylko spłacanie kredytu - a nie sponsorowanie jego lenistwa.

  • leda16 26.01.15, 16:45
    malwi.4 napisała:
    > a ja mam wrażenie, ze ona jedynie NORMALNOŚCI oczekuje

    Jego zachowanie jest jak najbardziej normalne. Natomiast w odniesieniu do osoby kochanej (i nie tylko) normalne nie są chamskie wrzaski, napady furii, kontrolowanie, szpiegowanie, bicie, rzucanie zakupami, itp.Jakim prawem Ona tak się zachowuje?! Prawem kaduka Malwi? Bo wg. kodeksu karnego jest to ewidentne przestępstwo; ewidentna przemoc! I jeszcze ma czelność oczekiwać miłości. Zachowuj Ty się tak wobec własnego męża Malwi a szybciutko zostaniesz rozwódką i samotną matką. Raz wypowiedziane złe słowo można wybaczyć, ale nie zapomnieć. To co traumatyczne utrwala się w naszej pamięci na lata. Pani organizuje panu taką traumę co najmniej raz w tygodniu. A potem będzie ryk, że do brzydszej odszedł, ale bardziej męską psychikę rozumiejącej.

    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • leda16 26.01.15, 16:08
    malwi.4 napisała:

    > Pornografia jest dla dojrzałych ludzi.


    Generalnie rzecz biorąc, pornografia jest dla ludzi a najbardziej pasjonują się nią ledwo opierzeni chłopcy w wieku gimnazjalnym. Oglądanie treści pornograficznych nie wyczerpuje znamion zaburzenia seksualnego. Zaburzona jest raczej autorka wątku najwyraźniej zazdrosna o mężowskie zainteresowania. Traktuje je niemalże jak zdradę erotyczną.


    A ten pan tylko na tej pornografii jedzie. I robi to za
    > plecami i bez zgody partnerki.


    Skąd wiesz, że "tylko"? Może na tych delegacjach ze dwie kochanki obrabia, więc po powrocie na żonę ani sił ani ochoty nie zostaje? I odkąd to dorosły facet ma obowiązek pytać żonę o zgodę na oglądanie pornografii? Twoim zdaniem na walenie konia też zgoda żony potrzebna? Zresztą małżonka traktuje męża niemalże jak żywy wibrator - on ma chcieć i basta. Sama zaś robi za infantylne, humorzaste bobo - "...Potrzebuję go mieć przy sobie,... " a jak jest przy Niej to w ruch idą pięści, wrzaski i pomyje. Oczywiście, cienia refleksji czego on potrzebuje, a podejrzewam, że na pewno nie konkretnego lakieru na Jej pazurach i szmat na cielsku. Mężczyźni najbardziej lubią kobiety...nagie ;)



    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • malwi.4 26.01.15, 16:14
    I odkąd to dorosły facet ma obowiązek pytać żonę o zgodę na oglądanie pornografii?

    każda para ma własne reguły usatalone wspólnie jak i każdy ma własną definicję zdrady
  • fastnfurious 26.01.15, 19:39
    Co jest złego w pornografii? Nic dopóki nie zastępuje ona seksu w związku i dopóki partner sam nie przychodzi z płaczem, że ma tego dość i chce przestać. I nie mówi, że z nią jest wszystko ok- podoba mu się i w ogóle, ale przez tą pornografię nie ma ochoty i jest tak od mniej więcej 5 lat.
  • zolza14 26.01.15, 20:05
    fastnfurious napisała:

    > Co jest złego w pornografii? Nic dopóki nie zastępuje ona seksu w związku i dop
    > óki partner sam nie przychodzi z płaczem, że ma tego dość i chce przestać. I ni
    > e mówi, że z nią jest wszystko ok- podoba mu się i w ogóle, ale przez tą pornog
    > rafię nie ma ochoty i jest tak od mniej więcej 5 lat.


    Nie tłumacz się, szkoda Twoich nerwów! Napisałaś bardzo klarownie wszystko w swoim pierwszym poście i każdy kto chciał, mógł zorientować się w Twoich problemach. Niektórym osobom chodzi o rozładowanie własnych, negatywnych emocji i co byś nie napisała, to znajdą powód , by Ci dowalić. To jest ich stałą praktyką, wiec nie masz co się tym przejmować. Świadczy to o nich , a nie o Tobie.
    --
    Czasem płaczę krojąc marchewki,
    by cebule nie myślały, że są brzydkie czy coś.
  • leda16 27.01.15, 10:34
    fastnfurious napisała:

    > Co jest złego w pornografii? Nic dopóki nie zastępuje ona seksu w związku i dop
    > óki partner sam nie przychodzi z płaczem, że ma tego dość i chce przestać. Iprzez tą pornog
    > rafię nie ma ochoty i jest tak od mniej więcej 5 lat.


    Czyżby dorosły mężczyzna nie wiedział jak się drzwi do seksuologa otwierają? A Ty niby chcesz go "leczyć" własnym odchudzaniem?


    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • ankaskakanka14 27.01.15, 10:40
    KSU - Za mgłą
    www.youtube.com/watch?v=LYBud4hXJI8
  • nanie2 26.01.15, 10:20
    Taki stres pozostawia u niektórych osób ślad na całe życie.
    Tak, u tych bardziej wrażliwych.
  • nanie2 26.01.15, 10:19
    Przecież miła pani nie prosiła o głaski ale o zrozumienie. To faktycznie może boleć.
  • malwi.4 26.01.15, 15:16
    nanie2 napisała:

    > Przecież miła pani nie prosiła o głaski ale o zrozumienie. To faktycznie może b
    > oleć.

    ale obarczać ją winą za zboczenie męża? to juz przesada
  • nanie2 26.01.15, 15:52
    Korzystanie z pornografii nie jest żadnym zboczeniem. Jeśli już, to pewnym symptomem, że coś może się dziać (nie musi, ale może) niepokojącego w związku: z bliskością, z uważnością, z wolnym czasem, pożądaniem, zaufaniem etc. A gdyby chodził na dziwki to też byłby "zboczony"? No, litości...
  • malwi.4 26.01.15, 15:55
    To jest różnica, czy zabawia sie sam przed komputerem, czy potrzebuje kontaktu z drugim człowiekiem (partnerką/kochanką/prostytutką)
  • malwi.4 26.01.15, 16:04
    Ale ok, jeśli dla Ciebie to normalna sprawa, ze facet sam siebie zaspokaja - mając żonę, mogąc zainicjować coś z nią, nawet zrobić wcześniej za nią to pranie, by miała czas na "chwile we dwoje".

    Mam wrażenie, ze bohatera tego wątku traktujesz z wyrozumiałością jak dla dziecka, a od autorki oczekujesz matczynych, opiekuńczych skrzydeł dla niego - ONA zainicjuje rozmowę na temat bliskości, zgodzi się na seks, mimo, ze nie będzie czuła podniecenia do faceta, który dzień wcześniej zaspokoił się sam, zostawi pranie i poleci za nim w brudnej sukience, bo on ma prawo nie rozumieć, co to obowiązki domowe.
  • nanie2 26.01.15, 16:26
    Jeszcze raz: ja nie wiem jak jest, piszę tylko co mi się skojarzyło. Może jest to gó...arz, nie wiem. Zupełnie mnie nie obchodzi co ta pani ze swoim życiem zrobi, ale mam wrażenie czytając, że opiekuńcze matczyne skrzydła to facet już w związku od dawna ma. Może się pierzem udławił.

    - ONA
    > zainicjuje rozmowę na temat bliskości, zgodzi się na seks,


    To jej zależy na nim a jemu być może nie zależy na niej i w tym problem. Tu nie chodzi o "jej napady" jak to przedstawia ("Nie wiem co robić, nie chcę mieć takich napadów jak dziś, wydaje mi się, że jestem zaplątana") ale o jej niewyrażone przypuszczenie (którego symptomem jest taki napad), że facet jej nie kocha. Tylko na to już nikt z zewnątrz nie poradzi i jej nie utwierdzi w przekonaniu, że jest kochana. Albo że będzie kochana jeśli tylko schudnie, zrobi pranie, będzie miła, będzie niemiła etc. etc. Ona to wie lepiej (oni to wiedzą lepiej) i tyle.
  • malwi.4 26.01.15, 16:43
    Możliwe, ze ona staje na rzęsach i mówi sobie, ze jeszcze za mało, a tymczasem on ma tego nadskakiwania dość, jak i tego że po każdym wybuchu wdeptuje siebie w ziemię, biczuje i kaja się przed nim. Oboje tkwią związku nie wiedząc czy z miłości, czy z przymusu.

    Dlatego pomogłaby jej praca nad poczuciem własnej wartości, poczuciem godności jako człowieka.

    I może ona atrakcyjna dla niego mogłaby się okazać, bo atrakcyjność nie w ciele, ale w głowie jest.
  • malwi.4 26.01.15, 16:45
    Ale może i być tak, że znalazła sobie partnera, co ją utwierdza w tym, ze jest beznadziejna. Dlatego dopóki nie umocni swego poczucia godności, nie oceni swej sytuacji obiektywnie.
  • leda16 26.01.15, 16:58
    malwi.4 napisała:
    > Mam wrażenie, ze bohatera tego wątku traktujesz z wyrozumiałością jak dla dzie
    > cka, a od autorki oczekujesz matczynych, opiekuńczych skrzydeł dla niego - ONA
    > zainicjuje rozmowę na temat bliskości,

    Ona, Ona Malwi, bo to Jej jest żle w tym modelu. A na psychoterapii też wyłącznie Ona będzie się starała zmienić, bo psychoterapia tak właśnie działa, nie inaczej. Pracować nad WŁASNĄ ZMIANĄ ma klient, nie jego partner, mąż, ojciec, matka, itp.


    zgodzi się na seks, mimo, ze nie będzie
    > czuła podniecenia do faceta, który dzień wcześniej zaspokoił się sam,


    A co, jeśli on zaspokaja się sam właśnie dlatego, że Ona mu spowszedniała, znudziła się erotycznie, już go nie podnieca? To też jego wina?


    zostawi p
    > ranie i poleci za nim w brudnej sukience,



    Ach, Ona rzekomo tak dobrze zarabia, a ma w szafie tylko jedną sukienkę, w dodatku brudną :))). A ważniejsze od męża jest pranie.



    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • malwi.4 26.01.15, 17:08
    A co, jeśli on zaspokaja się sam właśnie dlatego, że Ona mu spowszedniała, znudziła się erotycznie, już go nie podnieca? To też jego wina?

    Dlatego muszą ze sobą rozmawiać, m.in o tym czy ten związek ma sens, czy chcą odbudowywać go, a może nigdy nic faktycznie nie zbudowali i są ze sobą bo są. Może ona pod wpływem terapii nauczy sobie radzić z furią, dowie się skąd są u niej takie napady - bo one swe źródło mają.

    I rozmawiać tez trzeba, kiedy znaleźć czas na pranie, a kiedy na seks. Bo pranie też ważne jest.
  • fastnfurious 26.01.15, 19:43
    Jeśli zaspokaja się sam bo mu spowszedniałam i go nie podniecam to niech mi łaskawie o tym powie. Ale nie powie mi tego, bo jest ode mnie finansowo zależny.

    Sukienek mam w szafie sporo i od razu możecie porzucić wątek dotyczący tego, że powinnam występować w sexy bieliźnie i tańczyć na stole bo nie jestem ani kłodą, ani primadonną jak mnie ktoś nazwał, i nie czekam aż Pan będzie stawał na rzęsach by spełnić moje oczekiwania.
  • leda16 27.01.15, 10:42
    fastnfurious napisała:

    > Jeśli zaspokaja się sam bo mu spowszedniałam i go nie podniecam to niech mi łas
    > kawie o tym powie. Ale nie powie mi tego, bo jest ode mnie finansowo zależny.


    No i wszystko jasne. A skoro wiesz, że siedzi z Tobą z przyczyn merkantylnych, to po co domagasz się kłamstw, komplementów, fałszu i obłudy? Po co na nim takie zachowania wymuszasz wrzaskami, awanturami, polewaniem go wodą?

    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • ankaskakanka14 27.01.15, 10:43
    leda16 napisała:

    > fastnfurious napisała:
    >
    > > Jeśli zaspokaja się sam bo mu spowszedniałam i go nie podniecam to niech
    > mi łas
    > > kawie o tym powie. Ale nie powie mi tego, bo jest ode mnie finansowo zale
    > żny.
    >
    >
    > No i wszystko jasne. A skoro wiesz, że siedzi z Tobą z przyczyn merkantylnych,
    > to po co domagasz się kłamstw, komplementów, fałszu i obłudy? Po co na nim taki
    > e zachowania wymuszasz wrzaskami, awanturami, polewaniem go wodą?
    >
    Samo sedno problemu :))
  • nanie2 26.01.15, 16:05
    Nawet gdyby zabawiał się sam to i co z tego? Może ona go już nie pociąga? Może jest gejem? Może nie ma ochoty na gry wstępne bo jest za bardzo zmęczony i martwi się kredytem? Po coś wymyślono dildo, wibratory i sztuczne lale- to jest zboczenie? Gdzie tu jest norma? Pół lali na tydzień, wibrator raz w miesiącu? Autoerotyzm jest przecież ludzki, normalny, nie ma się co oburzać.
  • malwi.4 26.01.15, 16:09
    wibratory do gry wstępnej mogą służyć, albo, gdy partner daleko, albo gdy go nie ma w ogóle, ale gdy jest obok w łóżku??

    a te lale to zboczenie na maksa :) ale nie trzeba się przynajmniej wysilać na zdobycie kobiety, myć się nie trzeba, kupować kwiatów nie trzeba ;)
  • malwi.4 26.01.15, 16:21
    Ok, nie wiemy czy tylko ogląda, czy się sam zaspokaja. Ale ja generalnie byłabym zła, gdyby facet nie inicjował ze mną seksu, ale pornografię lubił oglądać. Bo dla mnie oznaczałoby to, że albo go nie podniecam już, albo ma jakieś problemy z bliskością.
  • nanie2 26.01.15, 16:30
    Właśnie, nie trzeba kwiatów. Bo kobieta przyleci jak się zagwiżdże, więc po co kwiaty?
  • brygada_ww 29.01.15, 10:03
    nanie2 napisała:

    > Właśnie, nie trzeba kwiatów. Bo kobieta przyleci jak się zagwiżdże, więc po co
    > kwiaty?

    A Tobie Nianiu juz wszyscy ze wszystkimi sie pomylili, juz dokopalas nawet bratu pijakowi.
    --
    www.youtube.com/watch?v=d5KMOAGxsqo
  • fastnfurious 26.01.15, 19:45
    Kredytem nie ma się co martwić bo ja go spłacam. Więc kredytem to mogę się martwić ja. I niech się masturbuje jak ma ochotę, ale na miłość boską niech nie kłamie, że tego nie robi i niech zostawi trochę swojej energii seksualnej, aby spożytkować ją ze mną.
  • fastnfurious 25.01.15, 11:34
    > I w czym problem? Normalne życie, normalne problemy. Jeśli chcesz bliskości z m
    > ężem to tę bliskość rozsądnie zbuduj- bo te ataki gniewu to właśnie wołanie o k
    > ontakt, o dotyk. Ale to trzeba usiąść i się zastanowić co robić i pogadać szcze
    > rze z mężem (np. poprosić go żeby przytulił Cię gdy będziesz zdenerwowana) a ni
    > e wymyślać sobie problemy i oskarżać wszystkich od zmarłego ojca do starającego
    > się brata. NB, to co piszesz jest totalnie niespójne.

    Takie zachowanie jak moje wczorajsze nie wydaje mi się normalne. Poza tym, nie wydaje mi się również normalne, że mąż zamiast sypiać ze mną oglądał pornografię i zaspokajał się tłumacząc się wszystkim tylko nie diagnozując swojego problemu. Nie wydaje mi się również "normalne" to, że mnie wciąż okłamywał, po czym jednak się przyznawał gdy stawiałam wszystko na ostrzu noża (bo nie wiem skąd, ale widziałam, że kłamie) i wyprowadzałam się do innego pokoju na ileś dni.
    Nie zrzucam problemów na ojca, ani na brata, nie oczekuję poklepania mnie po ramieniu i powiedzenia "wspaniała jesteś kochana, to oni wszyscy są źli". Mam pełną świadomość tego, że nawet kiedy cały świat zachowuje się źle, ja mogę zachować się dobrze. Ale nie wiem już co jest dobrze, a co złe. Znam siebie i wiem, że nie pójdę, przynajmniej na tym etapie do psychologa. Pomyślałam więc, że podam na tacy podstawowe informacje tłumaczące tło dla moich problemów. Sama nie upatruję przyczyn w braku ojca - nigdy nie odczułam jego braku, nie tęskniłam, nie marzyłam by mieć pełną rodzinę. Moja mama zrobiła co w jej mocy bym miała szczęśliwe dzieciństwo i jako takie je pamiętam. Jedyne co mogę jej zarzucić to fakt, że za dużo pracowała.

    > Skoro nie akceptujesz tego, że Twój mąż mało zarabia ("wszystko na mojej głowie
    > ") to nie dziw się, że ucieka w pracę (przecież tego chcesz) i pornografię (cóż
    > , dziwki nie marudzą).

    Akceptuję to, że mało zarabia. Nie akceptuję tego, że przez wiele miesięcy nie widział problemu w tym, że ja nas utrzymuję, a zamiast się wziąć za rozwój firmy zabawiał się sam ze sobą do obrazków z internetu. Nie akceptuję tego, że mam wrażenie, że jestem ostatnia na liście jego priorytetów - że nasze plany może zmienić (odwołać wyjście do kina, wyjście na randkę), a w związku z pracą na wszystko się zgadza nawet jak nie ma z tego korzyści finansowych.

    Kiedy ostatnio go skomplementowałaś, pochwaliłaś za coś,
    > zachwyciłaś się czymś co zrobił, doceniłaś w towarzystwie czy w łóżku?

    Tu akurat nie trafiłaś bo komplementuję go bardzo często, a gdyby w towarzystwie on mnie tak często komplementował jak ja jego, byłabym wniebowzięta. Wszystkie moje koleżanki myślą, że mój mąż to ideał bo opowiadam o nim wyłącznie w pozytywnym świetle.

    I druga
    > rzecz- oprócz "atrakcyjności" którą szantażujesz faceta (dam, nie dam, masz wz
    > iąć bo to ja daję, bo ja schudłam właśnie dla ciebie, nie bierzesz więc co z ci
    > ebie za facet), masz jeszcze jakiś swój świat, jakąś pasję, coś co możesz mu za
    > oferować oprócz marudzenia że jesteś sama i oplatania go jak bluszcz (i naprze
    > miennego odrzucania awanturami)?

    Mam coś co mnie cieszy. Niestety jest to drogie i czasochłonne hobby, na które nie mogę sobie pozwolić z powodu konieczności spłacania naszego kredytu i opłacania rachunków.

    Może boisz się jego siły, męskości, jego sukce
    > su i hodujesz go sobie w pozycji dziecka (on nie ma prawa odejść, nie ma prawa
    > odmówić seksu, nie ma prawa zarabiać więcej, nie ma prawa pojechać sam do rodzi
    > ców- a dlaczego?)?
    Chwała Bogu jeśli będzie zarabiał więcej niż ja! Z pewnością odetchnę z ulgą. Niech wyjeżdża sam jeśli ma ochotę, ale niech do cholery znajdzie też czas dla mnie bo nie chcę zadowalać się ochłapami czasu, który dla mnie pozostaje. I nawet wtedy, z jego inicjatywy nigdy nic nie robimy tylko siedzi obok mnie z laptopem i ogląda samochody.

    Skoro dla Ciebie praca/pieniądze/pranie są sednem to czemu u
    > ważasz że dla niego nie mogą być? Sama przecież nie przekładasz My nad "zarabia
    > m" więc czemu chcesz żeby on się starał o przestrzeń My gdy Ty sygnalizujesz że
    > masz w d..ie związek?

    Nie wiem czym sygnalizuję, że mam w dupie związek.

    Czy w ogóle jest coś co lubisz (bo mam wrażenie że nie l
    > ubisz niczego-męża, pracy, siebie)? Czy w ogóle tolerujesz samotność, czy ciągl
    > e ktoś Cię musi zabawiać (brak znajomych)?
    Tak lubię. Lubię też być sama. Nie mam z tym problemu przez większość czasu, ale jeżeli praktycznie wszystkie wieczory i trzeci weekend z rzędu spędzam w całości sama bo przez dwa pierwsze pracował, a teraz sam wyjechał to mam tego dość.

    Ja tego nie wiem, zadaję sobie tylko
    > pytania, Ty wiesz, ale mam wrażenie, że bardzo się samo-oszukujesz a faceta du
    > sisz, odgrywasz na nim swoje niepowodzenia i używasz go do rozgrywania swoich f
    > rustracji (zła praca, nuda, brak pieniędzy, zmęczenie etc, etc).
    Moja praca nie jest zła. Jestem w niej dobra i dobrze zarabiam. Chętnie bym ją rzuciła i ruszyła w poszukiwaniu swoich pasji, tylko kto nas wtedy utrzyma?
    Nie podoba mi się praca na cały etat plus to, że większość obowiązków domowych spoczywa na mnie, a on łaskawie raz na kilka tygodni odkurzy i raz w tygodniu wstawi albo opróżni zmywarkę.

    Jego zachowani
    > u w takiej sytuacji się nie dziwię. Też bym uciekła.
    Ok, ustaliłyśmy już, że Twoim zdaniem jestem zła i okropna i dlatego on ucieka. Co mogę z tym zrobić?
  • mona.blue 26.01.15, 00:37
    Twój mąż jest uzależniony od pornografii, Ty od niego. Szkoda, że nie chcesz iść do psychologa, bo moim zdaniem cierpisz na współuzależnienie, czyli wypracowałaś sobie niezdrowe mechanizmy reakcji na jego uzależnienie.
    Mi osobiście bardzo pomogła terapia współuzależnienia (w przypadku ex chodziło o alkohol) i lektura - polecam książkę Mellody Beattie "Koniec współuzależnienia". Dużo wiedzy z tej książki jest na moim blogu (drugi link w stopce).

    --
    inspiracje-psychologiczne.blog.pl/

    inspiracjemoje.blogspot.com/
  • nanie2 26.01.15, 10:18
    Nie nie wiem czy jesteś zła i okropna (mi to obojętne), po prostu jesteś niespójna w każdej wypowiedzi. Piszesz o ojcu a jednocześnie piszesz że to nie problem (to po co piszesz?); piszesz że idziesz do psychologa ale jednocześnie nie idziesz bo siebie znasz; skoro znasz to po co tu piszesz. Sygnalizujesz, żeby facet zarabiał więcej, więc zarabia, ale to znowu źle bo wtedy jest zmęczony i nie sypia z tobą. Żeby sypiał rzucasz w niego zakupami. Wolne chwile wypełniasz praniem (bo trzeba). Tych niespójności jest więcej. Ja widzę handel a nie miłość : ja daję (jestem super, schudłam, mam pracę, łożę na kredyt, jestem mamusią dla nas) więc i ty daj. W każdym zdaniu: ja jestem świetna, poświęcam się dla nas, a on jest cham i ogląda gołe baby. Cokolwiek mąż zrobi jest źle. I co gorsza- piszesz o tym publicznie, to nielojalne, zamiast z mężem porozmawiać jak można inaczej ustalić obowiązki. Jeśli jesteś ostatnia na jego liście priorytetów- to czemu piszesz do obcych ludzi a nie rozmawiasz o tej liście z mężem?
    Facet po prostu nie rozumie twoich gierek albo może po prostu nie kocha, czego zobaczyć się boisz. Albo jest zajeb*ny na śmierć, bo ciężko pracuje. Zazdrościsz mu znamion wolności (pornografia, firma, jego pasja, odpoczynek, wolność od prac domowych). Co robić? Zacznij więc sama odpoczywać, realizować swoje pasje i oglądać pornosy. Kochanka sobie znajdź.
    I ciekawe- jak ostro stawiam sprawę to nagle zaczynasz odwracać kota ogonem (praca jest ok, samotność jest ok, ja jestem ok, zarobki męża są ok, mąż jest ok-jak opowiadasz przyjaciółkom). Więc jednak nie ma problemu?
    Chcesz być kochana i myślisz że jak się poświęcisz jak twoja mama, będziesz idealną laską i wyrozumiałą praczką to ci się należy. Że zapracujesz sobie na miłość - ale tak to działa tylko w główkach niedojrzałych kobiet. Znam samotne kobiety, idealne, pracujące, plastikowe - a samotne i sfrustrowane (jak to? ja taka super, szczupła, i z doktoratem a z nikt mnie nie kocha...).
    Piszę ostro, ale wiele kobiet chciałoby być na twoim miejscu. Doceniłyby stabilną pracę i partnera rozkręcającego firmę- ale ty, primadonna, sama nie wiesz czego chcesz i wymagasz od innych żeby wiedzieli.
  • ankaskakanka14 26.01.15, 11:17
    nanie2 napisała:

    zamiast z mężem porozmawiać jak możn
    > a inaczej ustalić obowiązki. Jeśli jesteś ostatnia na jego liście priorytetów-
    > to czemu piszesz do obcych ludzi a nie rozmawiasz o tej liście z mężem?

    A facet to dziecko? Trzeba rozmawiać o tak oczywistych kwestiach?
  • nanie2 26.01.15, 12:05
    A facet to dziecko? Trzeba rozmawiać o tak oczywistych kwestiach?

    Oczywiście, przecież w głowie nie czyta nawet dziecko, tym bardziej że miła autorka wątku sama nie wie czego chce a fakty przedstawia w zależności od nastroju. To facet ma się domyślać czego ona chce? A co to są "oczywiste kwestie"? To znów zależy dla kogo (dla faceta oczywista jest praca, dla niej pranie i seks). O tym trzeba rozmawiać, nie da się inaczej.
  • ankaskakanka14 26.01.15, 12:09
    czyli sprzątanie i seks nie jest czymś oczywistym ?
  • nanie2 26.01.15, 13:15
    Nie, to tylko barometr, przykrywka, powierzchnia spraw. Głębia to bliskość, poczucie bezpieczeństwa, intymności, zrozumienia etc, etc. W dobrych relacjach zmywanie robi się samo (czasem nie musi się robić) a seksem nikt nie manipuluje. Jak facet ucieka w pornografię to nie znaczy że jest "zaburzony", ale że jest problem -wspólny lub wspólnego zagonionego sposobu życia; jak kobieta woli robić pranie zamiast z facetem pojechać gdzieś - to też. I o tym co jest pod spodem warto gadać. Chyba że już za późno bo nie ma z kim.
  • malwi.4 26.01.15, 15:28
    Ty też piszesz niespójnie. Najpierw sugerujesz, ze facet jest jaki jest bo ona go źle traktuje, woli pranie, nie zachęca go do wynurzeń, manipuluje seksem i nie chwali. A potem piszesz ze taki jest, bo może jej nie kocha.
  • nanie2 26.01.15, 15:48
    Oczywiście. Przecież jak jest naprawdę wie tylko autorka tych wynurzeń, ja tylko opisuję swoje przypuszczenia i skojarzenia. Może jest jeszcze zupełnie inaczej, tego nie wiemy. Dlatego naiwne jest pisanie "miałam takie i takie dzieciństwo,robię pranie zamiast pojechać do teściów" a teraz powiedzcie mi jaka jest o mnie prawda, zanalizujcie mnie i powiedzcie co mam robić. Tego przecież nie wie nikt, tylko ta miła pani i ten miły pan.
  • fastnfurious 26.01.15, 20:09
    Nie wiem czy ja jestem niespójna czy Ty nie zechciałaś dokładnie wczytać się w ten wątek (opcji, że nie umiałaś przeczytać ze zrozumieniem nie biorę pod uwagę). Napisałam o ojcu, bo choć nie odczułam nigdy jego braku, mam świadomość że mogę wypierać emocje z nim związane. Nigdzie nie napisałam, że pójdę do psychologa, napisałam właśnie, że do niego nie pójdę bo znam siebie na tyle (w domyśle: w tej kwestii siebie znam), że się nie odważę. Co do prania to nie wiem jak Twoje, ale moje się samo nie robi, a że lubię chodzić w czystych i pachnących rzeczach, jest to dla mnie obowiązek, którego nie zaniedbuję.

    Piszę publicznie anonimowo, a z mężem rozmawiałam nie raz nie dwa.

    Gdybym chciała znaleźć sobie kochanka to już bym to zrobiła - tylko, że wtedy to małżeństwo nie miałoby dla mnie sensu, więc dziękuję, ale nie skorzystam z tej rady.

    Samotność nie jest ok - na dłuższą metę. Samotny wieczór czy weekend to nie tragedia, ale raczej nie wychodziłam za mąż po to, żeby spędzać z mężem godzinę przed pójściem spać i drugą po przebudzeniu. Nie należę jednak do osób, które po powrocie do domu muszą włączyć TV żeby nie słyszeć własnych myśli. Przydałby mi się jakiś balans.
  • nanie2 27.01.15, 10:28
    Więc jednak :). Pranie jest obowiązkiem, jestem idealną mamusią, nie puszczam się bo jestem dobra i mam zasady, facet ma mnie dowartościowywać, bo spłacając kredyt kupiłam sobie zabawkę, która ma mnie obskakiwać, bo jestem taka fajna lala i schudłam. Wykastrowałaś faceta więc i masz chłopaczka pierdołę. Który za twoimi fochami idąc stara się coś męskiego zrobić. A zazdrościsz mu jego wolności (niezobowiązujący seks, praca-własna firma, wolność od spłacania kredytu, wolność od obowiązków)- bo sama sobie na wolność nie pozwolisz, kochasz czystość, ty jesteś dobra z zasadami a on zły-brudny-reagujący (fuj!) na gołe baby w komputerze. I zrobisz wszystko żeby się facet nie wyzwolił do męskości, bo jak się wyzwoli to ucieknie do kogoś kto woli się pieprzyć niż jak mamunia robić pranie. I tu strach - przecież bez faceta czujesz się nikim. I rozczarowanie- jak to? Ja jestem chodzący ideał a on bydlę i mnie nie chce? Zamiast zastanowić się dlaczego usiłujesz być taka idealna, dobra, szczupła, obowiązkowa i nieagresywna a pranie jest twoim życiowym priorytetem to strzelasz focha i sobie przeczysz. Nie po złości piszę - chciałaś rozplątania to rozplątuję. Choć po niektórych twoich wypowiedziach w wątku widzę, że coś zaczyna do młodej główki dochodzić. Tak trzymaj.
    I ubrudź sobie czasem nogi.
    A propos nóg- przypominasz mi (wybacz skojarzenie) jedną znajomą. Idealna, plastikowa, odchudzona, doprana, dobra, miła, wyuczona, nóg sobie nigdy nie ubrudzi, bo nie wypada i źle się wtedy czuje. Od 20 lat sama, seksu zero, bo się nie umie puścić. W sensie przenośnym również. Jedynie pije. Zaprzeczając sobie, bo jest miła i ma zasady.
  • zdegus_towana 27.01.15, 10:48
    przeczysz. Nie po złości piszę - chciałaś rozplątania to rozplątuję.

    Na tym forum, to juz nic wiecej nie ma, tylko dowalanie wzajemne, nie ma zlosliwosci, wszystko w bialych rekawiczkach, czego dowadza wpisy w watku trolla, czy w innym watku, gdzie Nvv pociesza zalamana matke, ze moze widywac dziecko i wiele innych.
  • nanie2 27.01.15, 11:35
    Bardzo słusznie. Ponieważ człowiek to anioł i wszyscy się kochamy. A ślepą pannę, która rozwala sobie życie i bliźniemu, i wystawia się na publiczne "rozplątywanie" z czystego lenistwa, trzeba pochwalić, wesprzeć i pogłaskać po głowie, żeby nam wszystkim było jeszcze milej.
  • zdegus_towana 27.01.15, 11:41
    nanie2 napisała:

    > Bardzo słusznie. Ponieważ człowiek to anioł i wszyscy się kochamy. A ślepą pann
    > ę, która rozwala sobie życie i bliźniemu, i wystawia się na publiczne "rozpląty
    > wanie" z czystego lenistwa, trzeba pochwalić, wesprzeć i pogłaskać po głowie, ż
    > eby nam wszystkim było jeszcze milej.

    A jeszcze sluszniej byloby przestac pisac trollowskie, konfabulowane, pomawiajace watki. Tak to jednak jest, gdy nie ma sie wlasnego zycia, to robi sie z cudzego zywota wlosa podzielonego na 10.
  • nanie2 27.01.15, 12:16
    Piszesz o autorce wątku? Słusznie to widzisz.

    Autorka chciała być "rozplątywana": więc dostaje od każdego "rozplątywanie". Cyt: "dziś zaczęłam się poważnie o siebie bać. jednocześnie nie mam odwagi, by udać się do psychologa i opowiedzieć mu o tym wszystkim co się we mnie dzieje.poniżej opiszę w skrócie wszystkie fakty, które jak sądzę, mogą mieć wpływ na mój stan emocjonalny:" i dalej "Nie wiem co robić, nie chcę mieć takich napadów jak dziś, wydaje mi się, że jestem zaplątana i nie wiem jak się odplątać.". Nic nie ma o głaskach...

    A co ciebie tak naprawdę uderzyło w moich wypowiedziach, że się obruszasz?
  • zdegus_towana 27.01.15, 12:27
    A co ciebie tak naprawdę uderzyło w moich wypowiedziach, że się obruszasz?

    Ja mam sie Krysiu obruszac? na mnie to nie robi wrazenia, bo Ty znana jestes z ciekawskosci i zakladania trollowskich watkow, jeszcze w takim momencie, gdy zra sie niemal wszyscy.
  • nanie2 27.01.15, 12:38
    Nie obruszasz się, nie odnosisz wrażeń a jednak odpowiadasz, komentujesz i czytasz właśnie moje wątki. Ciekawe.

    Mylisz mnie z kimś innym chyba, ja tu rzadko pisuję i nie czuję się w prawie nikogo uspokajać. A czemu mieliby się nie żreć? (ref.jeszcze w takim momencie, gdy zr
    > a sie niemal wszyscy.
    ?
    Acha, jeszcze jedno, nie mam na imię Krystyna (jest bardzo ładne, prawda?), jak widzę zdecydowanie mnie mylisz z kimś innym.
  • zdegus_towana 27.01.15, 13:05
    nanie2 napisała:

    > Nie obruszasz się, nie odnosisz wrażeń a jednak odpowiadasz, komentujesz i czyt
    > asz właśnie moje wątki. Ciekawe.

    No wybacz, zeby jeszcze zabraniala mi Twoje watki czytac i komentowac.

    > Mylisz mnie z kimś innym chyba, ja tu rzadko pisuję i nie czuję się w prawie ni
    > kogo uspokajać. A czemu mieliby się nie żreć? (

    Taka juz specyfika i natura tego forum, nawet Liveisaparadox, ktory wydaje sie jednostka psychicznie silna nie dal rady i juz go tu nie widac, a wiele ciekawego mial do powiedzenia.

    > Acha, jeszcze jedno, nie mam na imię Krystyna (jest bardzo ładne, prawda?), jak
    > widzę zdecydowanie mnie mylisz z kimś innym.

    Jezeli Cie myle, to przepraszam, a Krystyna to faktycznie ladne imie.
  • ankaskakanka14 27.01.15, 14:31
    zdegus_towana napisała:


    > Jezeli Cie myle, to przepraszam, a Krystyna to faktycznie ladne imie.

    Mi się z majestatycznością kojarzy jak i Elżbieta czy Wiktoria - nie to co np. Magdalena jawnogrzesznica ;)

    miłego dnia :)
  • ankaskakanka14 27.01.15, 12:33
    Pisałam już ja np. byłam u psychologa i to nawet na kilku sesjach.Pani psycholog patrzyła tępo na mnie a ja na nią.
    Odfajkowała sesję dostała wypłatę i koniec.
    Rozmawiałam z psycholog córki,która ma jej pomóc - a ta jakby nie było problemu - córka jako jedna z wielu czubków,która nie wie co zrobić ze sobą chociaż w opinii ze szpitala wyraźnie napisane - dekompensacja stanu psychicznego,zaburzenie snu itp.
    Mam dalej?

    Nie nie dosr... - zapytałam wprost bez złośliwości czy potrzebujesz coś czasem od innych ludzi?
  • ankaskakanka14 27.01.15, 12:36
    i co dajesz od siebie innym w zamian.
  • nanie2 27.01.15, 12:45
    Tak, oczywiście, i potrzebuję, i daję, i otrzymuję.
    Czy sugerujesz że jestem psycho? Nie, nie jestem.
  • ankaskakanka14 27.01.15, 12:54
    nanie2 napisała:

    > Tak, oczywiście, i potrzebuję, i daję, i otrzymuję.

    też się staram - kto wie,może w/w wyniesie coś z tego? Może spotka inną kobietę/mężczyznę i pomoże tak zupełnie bezinteresownie jak i tutaj dostała odp. na swoje pytania.

    To wszystko.

  • leda16 27.01.15, 15:46
    zdegus_towana napisała:
    A jeszcze sluszniej byloby przestac pisac trollowskie, konfabulowane, pomawiaj
    > ace watki.


    Odróżniacie posty od wątków koleżanko? A może należałoby do słowniczka komputerowego dla pierwszaków czasami zajrzeć, przed napisaniem głupiego postu.



    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • zdegus_towana 27.01.15, 16:10
    leda16 napisała:

    > zdegus_towana napisała:
    > A jeszcze sluszniej byloby przestac pisac trollowskie, konfabulowane, pomawia
    > j
    > > ace watki.
    >
    >
    > Odróżniacie posty od wątków koleżanko? A może należałoby do słowniczka komputer
    > owego dla pierwszaków czasami zajrzeć, przed napisaniem głupiego postu.

    A najwazniejsze jest odroznianie gowna od miodu, a jak ktos tego nie potrafi, to nie ma o czym mowic. Jeszcze lepiej zakonczyc durnowaty show teatrzyk, gdzie wszedzie i wszystko maluje sie na fiolet wymieszany z biela, ale nie, jeszcze skometuja, ze z nadmiaru komus sie w glowie przewraca i chce byc kims innym po to, zeby poczuc sie kims lepszym. Z nadmiaru czego jestem ciekawa, bo chyba tylko z nadmiaru nerwow, bo moze ktos sobie tej paskudnej roli nie zyczy, a wrecz jej nie znosi.
  • ankaskakanka14 27.01.15, 11:44
    nanie2 napisała:

    A ślepą pann
    > ę, która rozwala sobie życie i bliźniemu, i wystawia się na publiczne "rozpląty
    > wanie" z czystego lenistwa, trzeba pochwalić, wesprzeć i pogłaskać po głowie, ż
    > eby nam wszystkim było jeszcze milej.

    Ze wszystkim w życiu dajesz sobie radę.Jesteś alfa i omega czy czasami potrzebujesz coś od innych?
  • nanie2 27.01.15, 12:01
    A ty pytasz żeby dos.ać czy naprawdę cię to interesuje czy czegoś potrzebuję?
  • leda16 26.01.15, 16:25
    nanie2 napisała:

    Jeśli chcesz bliskości z m
    > ężem to tę bliskość rozsądnie zbuduj- bo te ataki gniewu to właśnie wołanie o k
    > ontakt, o dotyk.


    Ależ Nanie2 , psychiczna konstrukcja mężczyzny jest prosta jak cepy, skoro pani w odpowiedzi na dotyk, przytrzymanie, stanięcie jej na drodze itp próby kontaktu , zaczyna młócić pięściami, oblewać go wodą niczym goniącego się kundla, mało tego - czyni postanowienia "zadbania o siebie" zamiast o atmosferę w związku, to nie dziwota, że facet spieprza jak od zarazy. Pornos przynajmniej w łeb go nie zdzieli gdy jakiś nagły pomysł wpadnie mu do głowy. No i "ogarniał się " nie będzie :). Poza tym, gdyby kilka razy podała wyszukaną kolację przy świecach a potem zatańczyła nago na stole, dałoby to lepszy efekt niż dwa lata psychoterapii :).

    Kiedy ostatnio go skomplementowałaś, pochwaliłaś za coś,
    > zachwyciłaś się czymś co zrobił, doceniłaś w towarzystwie czy w łóżku?


    Tej pani nie stać na wdzięczność (choćby wobec brata), więc tym bardziej na miłość. A słowa "kocham cię" tow Jej wykonaniu taka czysto werbalna deklaracja, bez treści.


    mam wrażenie, że bardzo się samo-oszukujesz a faceta du
    > sisz, odgrywasz na nim swoje niepowodzenia i używasz go do rozgrywania swoich f
    > rustracji (zła praca, nuda, brak pieniędzy, zmęczenie etc, etc).



    Też mam takie wrażenie: uzależnienie emocjonalne i brak celu w życiu a nie miłość.


    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • malwi.4 26.01.15, 16:34
    Leda, gdyby kobieta musiała tańczyć nago przed facetem co by zrezygnował dla niej z obejrzenia "pornola" to chyba desperatką musiałaby być. Pół świata tego kwiata!
  • leda16 26.01.15, 17:25
    malwi.4 napisała:
    Pół świata tego k
    > wiata!


    Ależ oczywiście Malwi. Zawsze mówię, że kobiecie do 50-tki wystarczy stanąć na ulicy i gwizdnąć - panowie w długiej kolejce do seksu się ustawią. Jednak kandydatów do ołtarza zdecydowanie mniej. Ot, mnie się tylko jeden napatoczył a inne panie po 3-4 mężów zaliczyły. Co one takiego w sobie miały ;)
    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • hansii 26.01.15, 18:09
    malwi.4 napisała:
    > Leda, gdyby kobieta musiała tańczyć nago przed facetem co by zrezygnował
    dla niej z obejrzenia "pornola" to chyba desperatką musiałaby być.

    - ciekawe, gdyz tylko takie akceptowalem.

    Pół świata tego kwiata!

    - naturalnie.
    funkcja sprzedawania warzyw w warzywniaku (zwlaszcza zima)
    jest z pewnoscia przyjemniejsza, niz odtanczenie piruetu nago.

    a co najwazniejsze: - JEST GODNA.
  • fastnfurious 26.01.15, 20:14
    Jak łatwo można kogoś skwitować na podstawie znajomości kilku faktów z jego życia. Może i Twoja diagnoza z uzależnieniem emocjonalnym i brakiem celu w życiu jest prawdziwa, albo ma z prawdą wiele wspólnego, ale z pewnością nie masz prawa twierdzić, że słowa "kocham cię" w moim wykonaniu nie niosą za sobą żadnej treści.
  • leda16 27.01.15, 10:50
    fastnfurious napisała:
    ale z pewnością nie masz praw
    > a twierdzić, że słowa "kocham cię" w moim wykonaniu nie niosą za sobą żadnej tr
    > eści.


    Nie mam prawa? A dlaczegóż to?


    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • ankaskakanka14 26.01.15, 19:58
    Weź Ty kobieto zadbaj o siebie - psychicznie i poszukaj kogoś kto warty będzie o ile nie chcesz być sama.
  • fastnfurious 26.01.15, 20:17
    Dziękuję, taki mam plan :). Zadbać o siebie - psychicznie i fizycznie też. W zdrowym ciele, zdrowy duch :) Nie chcę być sama, chcę mieć dzieci i męża, który nie będzie od trzech tygodni przekładał naszego umówionego wyjścia do kina. Najlepiej gdyby to był ten sam mąż, ale powoli przyzwyczajam się do myśli, że to może się nie udać.
  • kobza16 26.01.15, 23:26
    Myslisz, ze ten sam problem nie wystąpi w twoim kolejnym związku, gdyby taki miał miejsce? Zero refleksji nad samą sobą, tylko roszczenia i roszczenia, bo to, bo tamto....

    > Dziękuję, taki mam plan :). Zadbać o siebie - psychicznie i fizycznie też. W zd
    > rowym ciele, zdrowy duch :)

    Zadbaj o związek, tak samo jak chcesz zadbać o siebie!

    Nie chcę być sama, chcę mieć dzieci i męża, który n
    > ie będzie od trzech tygodni przekładał naszego umówionego wyjścia do kina. Najl
    > epiej gdyby to był ten sam mąż, ale powoli przyzwyczajam się do myśli, że to mo
    > że się nie udać.

    No to zaczynaj od początku z jakimś baranem, zobaczymy czy uwijesz cieplutkie gniazdko? Dąsami, brakiem rozmowy, otwartości myślisz że rozwiązesz swoje problemy? Nawet nie próbujesz zrozumieć męża, a brak seksu nie musi koniecznie wynikac z tego, że go nie pociągasz, może inicjujecie zbyt dlugie seks, może on woli coś krótszego, nie wiem. Porno to brak konwenansów, niektórzy faceci tego chcą. Wiele jest możliwości np jest zestresowany, przemęczony, martwi się o prace, o firmę. Może się też czuć gównem w związku bo napominasz że to Ty go utrzymujesz itd. To rodzi stres i frustracje. Faceci też mają swoje emocje. Jesteś żoną mężczyzny, którego zapewne nawet dobrze nie znasz, bo zamiast słuchac, tylko wymgasz, wymagasz, wymagasz.... czemu on ma iść na ustępstwa, jesli sama na nie nie idziesz? Czemu wprost się go nie zapytasz o to, ze za mało seksu, że Cie zwodzi itd.

    Chcesz to rzucić i szukać szcześcia gdzies indziej? jak myslisz, po jakim czasie wystąpią te same problemy w nowym związku? nie doceniamy dopoki nie stracimy....

  • clarissa3 26.01.15, 23:33
    Nawet nie próbujesz zrozumieć męża, a brak seksu nie musi koniecznie wynikac z tego, że go nie pociągasz, może inicjujecie zbyt dlugie seks, może on woli coś krótszego, nie wiem. Porno to brak konwenansów, niektórzy faceci tego chcą.

    Ha, ha ;)

    A doczytal ktos ze to ta kobieta dom utrzymuje i o wszytko sama dba?!? - podczas gdy on w konia notorycznie wali przed kompem?

    W peniuarku, makijazu, wymsowana, wyspana i chetnym kociakiem mozna sobie byc gdy sie obiazen w postaci rachunkow i nudnej roboty na glowie nie ma - a w tym przypadku wyglada ze to wszystko na jej wlasnie glowie... za ZARO usmiechu nawet. Ehhh, faceci!
  • m_ann_a 30.01.15, 17:59
    Faktycznie z Twojej relacji wynika że oboje jesteście winni. Nie wygląda na to, żeby Wam czegokolwiek brakowało, tak naprawdę zrobiła się wielka wojna o nic. Zareagowałaś zbyt emocjonalnie, postaraj się kontrolować emocje w przyszłości.

    --
    Harmonia Istnienia-rozwój duchowy
  • malwi.4 27.01.15, 15:02
    bo zamiast słuchac, tylko wymgasz, wymagasz, wymagasz....

    a skąd taki wniosek?
    przecież pisze, ze chce rozmawiać, że próbuje z nim rozmawiać, bo zależy jej na nim,
    i co ona takiego od niego wymaga?? póki co to wymaga od siebie, bo wszystko na JEJ głowie

    która z was chciałaby takiego faceta, jak bohater tego wątku?? chciałaby któraś wychowywać takiego?? bo to nie mężczyzna a gó...arz jest co to ślini się do obrazków, a żony zaspokoić nie potrafi
  • malwi.4 27.01.15, 15:08
    zabawne jest, jaką wyrozumiałością dla męża autorki niektóre forumowiczki epatują, a w innych wątkach się wypowiadają, jak to wymagać od dzieci należy

    może bądźmy wyrozumiałe dla dzieci, a od dorosłych oczekujmy dojrzałości - pranie samo sie nie robi!

    i słusznie Anka zapytała Nanie, czy sama nie lubi od czasu do czasu głaskania - to pytanie nieco zbiło z ją tropu ;) nie odpowiedziała!
  • nanie2 27.01.15, 15:36
    Pijesz do mnie?

    jak to wymagać od dzieci należy

    oczywiście, stąd takie niedojrzałe relacje potem. Wymagać trzeba najpierw od dzieci, od dorosłych już za późno ;).

    pran
    > ie samo sie nie robi!

    Fakt, robi to pralka automatyczna, czas obsługi 1,5min. Chyba że autorka pierze w rzece i kijanką, to przepraszam. A serio: tylko w chorych relacjach pranie urasta do rangi problemu, w normalnych domach robi się samo, nikt na ten temat nie dyskutuje.

    pytanie nieco zbiło z ją tropu ;) nie odpowiedziała!
    szok! Zbiło mnie tak strasznie, ciągle zastanawiam się co odpowiedzieć.
  • malwi.4 27.01.15, 16:40
    tylko w chorych relacjach pranie u rasta do rangi problemu

    Ale to TY masz problem z praniem autorki. Bo nie rzuca go i nie leci za swym "dużym" dzieckiem.

    Oczywiście te chore relacje to wina autorki. Bo jak facet pije, bije i się masturbuje to wiadomo wina kobiety! I to wszystko przez to pranie!

  • clarissa3 27.01.15, 19:37
    Zauwaz Malwi ze to w wiekszosci kobiety tak - czyz to nie fascynujace? ;( ... jakby jakims obowiazkiem nad obowiazki bylo cackac sie z pasozytniczym onanista, i do dziobka go karmic cieplo. Ehh kobiety!.... :(
  • nanie2 28.01.15, 09:48
    Mam wrażenie , że nie rozumiesz niczego.
    Moje uwagi ( nie "prawda obiektywna"):
    1. dorosła osoba daje "dane" i każe "się rozplątywać". Po pierwsze usługa fantazjowania psychologów na temat jest płatna, po drugie nie ma nikogo na świecie, kto proces "rozplątywania" mógłby za kogoś zrobić. Sama postawa: roszczeniowa, naiwna i bierna jest niedojrzała. Nawet u psychologa czy psychoterapeuty trzeba samodzielnie myśleć, czego ta pani nie chce zrobić a myśli że dostanie za frico na forum.
    2. dorosła osoba podaje nielojalnie intymne informacje o swoim partnerze. Ohyda.
    3. faktycznym celem jej wątku ( o czym nie pisze wprost) jest otrzymanie głasków i publiczne potępienie mężczyzny za oglądanie pornografii. Potępiać kogoś za seksualność może tylko osoba niedojrzała- w tym przypadku pani, która boi się męskości i nie ma pozytywnego obrazu męskości (brak ojca, matka w roli obojga rodziców, pijący brat)
    4. dorosła osoba obarcza się bezrefleksyjnie kredytem przy świadomości że faktycznie będzie go spłacać sama - nieodpowiedzialność.
    5 dorosła osoba pisze, że problemem jest dla niej wybuch gniewu- w przypadku osób dojrzałych agresja jest czymś normalnym, zaakceptowanym, więc kontrolowanym a nie wypieranym. Wpis jest formą "ukarania się" za agresję (okazało się, że jestem zła, zróbcie coś, bo mój obraz idealnej istoty upadł w moich oczach)
    6. dorosła osoba pisze, że schudła dla partnera, wybiera ciuchy dla partnera i nie ma żadnych zainteresowań ani znajomych. Jest pusta, egocentryczna, uwieszona na facecie.
    7. winą autorki- o ile tu można mówić o winie (ja nic takiego nie twierdzę, opisuję pewien obraz)- jest niedojrzałe wejście w rolę matki (być może wzorce z domu) a nie partnerki i sprowadzenia sobie mężczyzny do roli chłopca do bicia i dziecka. Facet jest normalny- ma opory by pieprzyć się z mamusią, co jasne.
    8. autorka podkreśla swoją czystość (lubię czyste ciuchy) i brud oziębłego mężczyzny (on ośmiela się robić TO z komputerem). Wybiera pranie zamiast spędzenia weekendu z mężem ( nie ja ;)). Wyjątkowo zły, głupi wybór- nikt nie chce być odtrącany z powodu prania!
    9. dorosła osoba nie rozmawia zrozumiale, skutecznie i mądrze z partnerem- stąd brak sensownego podziału obowiązków domowych. Napięcie więc narasta, kończy się wybuchem. Jest niekomunikatywna, postępuje niekonsekwentnie.
    10. dorosła osoba zarzuca partnerowi za niskie zarobki. Gdy partner zaczyna zarabiać więcej (i może się wyemancypować) stawia poprzeczkę jeszcze wyżej (ma mieć wolny czas dla niej, ma ją pieprzyć na żądanie, ma być wypoczęty etc). Jej żądania są niespójne.
    11. dorosła osoba publicznie (przyjaciółki)- kłamie na temat swojego partnera i samo-oszukuje się że jej związek jest dobry.
    12. dorosła osoba usiłuje "ratować" faceta, który być może jest uzależniony już od pornografii- robi to 5 lat (!!!), oczywiście nieskutecznie.
    13. dojrzała osoba pisze o swoim ciele "brzydkie". Utożsamia szczupłość z seksualną atrakcyjnością.
    14. dorosła osoba zakładając taki wątek używa innych jak źródła pozytywnego obrazu siebie (niech powiedzą że mam rację i jestem świetna a mój facet to cham). Jest zewnątrzsterowna.

    Wniosek taki: to nie jest dorosła osoba, tylko niedojrzała dziewczynka obecnie niezdolna do miłości i samo-refleksji. I zamiast przemyśleć swoją postawę (poczucie niskiej wartości, niedojrzałość, chore myślenie o seksualności i ciele, rola kobiety w związku, wzorzec męskości etc) ucieka w samo-oszukiwanie, zaprzeczanie i myślenie magiczne (jak schudnę, przyjdzie wiosna i zrobię sobie paznokcie to będzie dobrze).

    O facecie nie wiemy w zasadzie nic-być może jest niedojrzały do roli (więc czemu został jej mężem?), wygodnie mu w roli synka (co jasne) , być może jest już uzależniony od pornografii, ale to temat dla seksuologa a nie dla partnerki.

    Tego wszystkiego jest więcej, ale sama już sobie doczytaj, tylko uważnie. Dziwię się, bo to forum psychologia a nikt tu prawie nie nawiązuje do psychologii!
    Może ty ten wątek tak naiwnie czytasz, ale ja nie.
    Cóż, mnie głupota kobiet boli podwójnie, więc faktycznie piszę ostro. Za chorobę tego świata w połowie odpowiadają kobiety, to prawda.
    Bez odbioru, mnie już szkoda czasu na puste przepychanki czy analizy gó...ar.
  • nvv 28.01.15, 13:37
    Ładna analiza, miejscami - wg mnie - trafna, ale jednostronna, skrajnie negatywna. Na prawie wszystko można znaleźć alternatywne wytłumaczenia.

    Kiedyś ktoś podobną terapię szokową zastosował wobec mnie. Nienawidziłem tej osoby przez długi czas. Może jednak długo-terminowo pomogła się ocknąć.

    Niedojrzałość-dojrzałość to nie jest stan zero-jedynkowy, prawie wszyscy się rozwijamy.
  • zolza14 30.01.15, 18:31
    nvv napisał:

    > Ładna analiza, miejscami - wg mnie - trafna, ale jednostronna, skrajnie negatyw
    > na. Na prawie wszystko można znaleźć alternatywne wytłumaczenia.


    Dawno mnie tak nikt nie zadziwił jak Ty swoim stwierdzeniem. Nie wiem; czy To zrobiłeś z kurtuazji, czy nie wczułeś się w to, co czytasz ?

    Według mnie ta analiza zasługuje tylko na to , (używając metaforyki forumowej), żeby się na nią wyrzygać i ją zakryć.

    Widok tych rzygowin byłby dla mnie bardziej znośny, niż ta analiza, będąca pokazem okrucieństwa, manipulacji, ignorancji i arogancji, którego autorka ma tak wysokie mniemanie o sobie i swojej wrażliwości.

    Wrażliwości na cudze cierpienie autorka tych wypocin ma tyle, co prosektor dla swoich pacjentów.

    Trzeba nie mieć nie tylko sumienia, odrobiny empatii, lecz też wyobraźni, by dziewczynę , która była półsierotą i w wieku 14 lat została sama na świecie, w ten sposób potraktować i obwiniać o wszystko, łącznie z tym , że nie ma rodziców , a brata pijaka.

    Duża część tych jej zarzutów jest zupełnie bezpodstawana i pokazuje sposób myślenia Nanie, dużo mówiąc o jej wrogości i motywacjach, a nie motywacjach autorki wątku, ponieważ większość z nich wyczytała w myślach autorki.

    Pomijając już wszystko, zarzuty zawarte w tej"analizie"' są niespójne, a niespójność zarzuca autorce watku.
    Jedyne zdanie do końca prawdziwe, w tej pożal się Boże "analizie" to, to gdzie pisze ,że to jej prawda subiektywna, a nie obiektywna.

    I jaki jest jest cel takiej analizy? Co autorka wątku ma z tym zrobić; wziąć sznur i się powiesić, lub się ma zastrzelić?

    Wniosek:
    Ja myślę, że to autorka tej analizy zakopując dziewczynę dwa metry pod ziemię użyła jej, by samej pozostać na poziomie ZERO.


    --
    Życie to nie problem do rozwiązania; to przygoda do przeżycia.
  • malwi.4 31.01.15, 10:20
    Pomijając już wszystko, zarzuty zawarte w tej"analizie"' są niespójne

    tak, dużo niespójności w wypowiedzi Nanie. Np gdy raz pisze do autorki, że owinęła się wokół partnera jak bluszcz innym razem wypomina jej, ze pranie ważniejsze niż on.

    Nie wiem jak to jest z wymaganiem od dzieci. Myślę, ze dzieci też muszą nauczyć się SAME wymagać od siebie. Trzeba pozwolić im kierować własnym życiem jak najszybciej według standardów jakie widzą, słyszą, czują. Ktoś, kto nie nauczył się sam wymagać od siebie, bo całe dzieciństwo wymagała od niego matka, będzie takiej matki szukał w dorosłym życiu. Nie partnerki.

    Nanie tłumaczy się na wszelkie sposoby, ze ona chciała dobrze. A miała po prostu gorszą chwilę, dla której wartościowsza była by samorefleksja niż szukanie kozła. Też mam takie chwile, gdy szukam kozła.



  • nvv 31.01.15, 11:51
    Obrywa się też za obiecywanie więcej niż się daje i tym samym rozczarowywanie; gdy obiecujemy mało, a dajemy dużo - jest miła niespodzianka.
  • malwi.4 31.01.15, 12:14
    nvv napisał:

    > Obrywa się też za obiecywanie więcej niż się daje i tym samym rozczarowywanie;
    > gdy obiecujemy mało, a dajemy dużo - jest miła niespodzianka.

    a dasz wiarę, ze czasem obrywa się za to, co jest wprost wytykane a nie ze powód jest gdzieś na dziewiątym tym dnie?
  • malwi.4 31.01.15, 12:17
    spróbuj odczytywać komunikaty wprost - kobiety lubią być rozumiane, gdy nie są - odchodzą
  • nvv 31.01.15, 12:18
    Niektóre widać powinny; aby zrobić miejsce dla innych.
  • malwi.4 31.01.15, 12:44
    nvv napisał:

    > Niektóre widać powinny; aby zrobić miejsce dla innych.


    a umiesz dyskutować wprost: argument na argument czy tylko: argument - złośliwość do argumentu? to irytujące jest, gdy z kimś wprost nie można porozmawiać

    ja od jakiegoś czasu pytam się Ciebie: czy bywa, ze informacje zwrotne odczytujesz wprost, czy zawsze szukasz problemu w tej osobie, co informację zwrotną Ci udziela?
  • zolza14 31.01.15, 16:38
    W dzisiejszej gazecie jest arytkuł powiązany z tematem niniejszego wątku, o kobietach, które kochają za bardzo.https:/

    weekend.gazeta.pl/weekend/1,138262,17317069,__Przytul_mnie__mamo______Kobiety__ktore_cale_zycie.html?v=1&pId=32855213&send-a=1#opinion32855213
    Życie to nie problem do rozwiązania; to przygoda do przeżycia.
  • brygada_ww 31.01.15, 18:06
    zolza14 napisała:

    > W dzisiejszej gazecie jest arytkuł powiązany z tematem niniejszego wątku, o kob
    > ietach, które kochają za bardzo.https:/
    >
    > weekend.gazeta.pl/weekend/1,138262,17317069,__Przytul_mnie__mamo______Kobiety__ktore_cale_zycie.html?v=1&pId=32855213&send-a=1#opinion32855213
    > Życie to nie problem do rozwiązania; to przygoda do przeżycia.

    Masz racje Zolza z tym zyciem jako przygoda, a nie problemem, tak wlasnie moj dziadek tez mowil. Pojawi sie problem to pomyslec sobie "no i ch...", nalezy go rozwiazac i zyc dalej.

    --
    www.youtube.com/watch?v=d5KMOAGxsqo
  • malwi.4 31.01.15, 18:41
    Pojawi sie problem to pomyslec sobie "no i ch...", nalezy go rozwiazac i zyc dalej.

    masz rację, odpocznę, wyśpię się i pociągnę to dalej

    i czas pomyśleć, co robić, by takim zwiotczałym nie być - o czym ten fajny artykuł mówi

    minimalizm nic nie mnie pomógł, wyrzuciłam ubrania, meble, a teraz muszę kupić nowe ubrania i nowe meble, bo nie mam w czym chodzić i gdzie nowych ubrań trzymać
  • malwi.4 31.01.15, 19:00
    może i jestem wampirem, ale nie mam już ochoty na wypijanie krwi

    czy ja mam to sobie na czole napisać??!!
  • nvv 31.01.15, 19:07
    :)

    Faceci też święci nie są, chcą się do Was dobrać również, tylko inaczej. (;
  • brygada_ww 31.01.15, 19:29
    malwi.4 napisała:

    > Pojawi sie problem to pomyslec sobie "no i ch...", nalezy go rozwiazac i zyc
    > dalej.

    >
    > masz rację, odpocznę, wyśpię się i pociągnę to dalej
    >
    > i czas pomyśleć, co robić, by takim zwiotczałym nie być - o czym ten fajny arty
    > kuł mówi
    >
    > minimalizm nic nie mnie pomógł, wyrzuciłam ubrania, meble, a teraz muszę kupić
    > nowe ubrania i nowe meble, bo nie mam w czym chodzić i gdzie nowych ubrań trzym
    > ać

    Jeszcze popros ruskiego ojca chrzestnego o dobre auto, moze Ci kupi.
    --
    www.youtube.com/watch?v=d5KMOAGxsqo
  • nvv 31.01.15, 18:47
    No tak. Czasem mawiam, że nie ma problemów, tylko wyzwania - takie spojrzenie mnie motywuje zamiast dołować.

    Niektóre problemy jednak chyba nie mają pełnego, jednego rozwiązania, co najwyżej jakiś kompromis. Np. część pragnień/potrzeb kobiet zazębia się z pragnieniami/potrzebami facetów, ale są też takie które są w jakimś stopniu w konflikcie i każda strona zwykle próbuje przeciągnąć linę na swoją stronę. Faceci mają swoje sposoby, kobiety mają swoje sposoby, ale te pokrętne taktyki prowadzą do wyniszczających konfliktów. Może byśmy tak otwarty, szczery dialog czasem poprowadzili.

    Trudno jest znaleźć ten kompromis na środku, bo trudno wyczuć na ile druga strona już zrobiła ustępstwa, a na ile próbuje przebić aby, dla poczucia bezpieczeństwa, ugrać więcej niż potrzebuje do szczęśliwego życia, kosztem drugiej strony. Faceci nie potrzebują wiele do szczęścia, wystarczyłoby aby poczuć że kobieta jest nie na przeciwko jako napierający wróg próbujący coś wytargać, podcinający skrzydła męskiego ego, a u boku spoglądając w podobnym kierunku.
  • clarissa3 31.01.15, 21:42
    Malwi, mnie tez sie flaki wywracaja na wiekszosc jego wypowiedzi - takie cyniczno / lubiezne uwagi ch.. wie po co i do kogo....

    Czy to jakas samoobrona?

    A czy nie korzystniej byloby wprost, nvv?

    No chyba ze wlasnie po to tu piszesz - by tak saczaco trucicielsko niby slodko i jakby czekolada ale jadem polewac kobiety? ...
  • leda16 31.01.15, 22:51
    zolza14 napisała:
    > Według mnie ta analiza zasługuje tylko na to , (używając metaforyki forumowej)
    > , żeby się na nią wyrzygać i ją zakryć.


    Forumowej? Nie zauważyłam, żeby Dyskutanci tego Forum prezentowali poziom wypowiedzi meneli spod budki z piwem. Najwyraźniej jest to więc Twoja prywatna metafora. A skoro tak, to lepiej idź rzygać gdzie indziej.



    > analiza, będąca pok
    > azem okrucieństwa, manipulacji, ignorancji i arogancji, którego autorka ma tak
    > wysokie mniemanie o sobie i swojej wrażliwości.


    A cóż Cię obchodzi autorka? Potrafisz rzeczowo zanalizować Jej wypowiedź, krytycznie, bez emocji ustosunkować się do wniosków jakie wyciągnęła z informacji podanych nam przez Autorkę wątku czy tylko bździć wyzwiskami, inwektywami i epitetami jak gimnazjalna głuptula nie mająca pojęcia o sztuce erystyki?




    > Wrażliwości na cudze cierpienie autorka tych wypocin ma tyle, co prosektor dla
    > swoich pacjentów.


    A co to ma do rzeczy? Jaką Nanie2 ma "wrażliwość" to nie Twoja działka. W sposób precyzyjny nakreśliła Autorce wątku mechanizmy psychologiczne Jej postępowania. Zawodowy psycholog lepiej by tego nie zrobił. To smutne, że nie stać Cię na na nic lepszego niż stek wyzwisk których nie powstydziłaby się ordynarna przekupka z jarmarku.



    > Trzeba nie mieć nie tylko sumienia, odrobiny empatii, lecz też wyobraźni, by dz
    > iewczynę , która była półsierotą i w wieku 14 lat została sama na świecie, w t
    > en sposób potraktować i obwiniać o wszystko, łącznie z tym , że nie ma rodziców
    > , a brata pijaka.


    Ani dzieciństwo, ani sieroctwo, ani braciszek- pijak, nie usprawiedliwiają pospolitego chamstwa z jakim traktuje męża. To niestety Jej wina i nikogo innego, ponieważ każdy człowiek ma wolną wolę - może być chamem, ale nie musi. Poza tym, żadna nauka z psychologią włącznie, przy analizie i wyjaśnianiu mechanizmów ludzkiego zachowania bądź zjawisk fizyczno - przyrodniczych nie bazuje na subiektywnych odczuciach typu "sumienie", "wrażliwość", "empatia", itp.To całkowicie dyletanckie pojęcia. Psychologia wyklucza - w imię obiektywizmu - spojrzenie na człowieka z tej perspektywy.




    > Duża część tych jej zarzutów jest zupełnie bezpodstawana i pokazuje sposób myś
    > lenia Nanie, dużo mówiąc o jej wrogości i motywacjach, a nie motywacjach autork
    > i wątku,


    Szkoda, że nie napisałaś która i dlaczego, dzięki czemu Twoja wypowiedź straciłaby formę prymitywnego, zawistnego ataku ad persona i mogłaby być potraktowana z szacunkiem. No ale skoro wolisz rzygać, to - jak wcześniej napisałam - rób to gdzie indziej.



    > Pomijając już wszystko, zarzuty zawarte w tej"analizie"' są niespójne,


    Co to znaczy "niespójne"? Potrafisz uzasadnić swój kolejny epitet? Wszak niepodobna dyskutować z epitetami. Z rzeczowymi argumentami - tak!



    > I jaki jest jest cel takiej analizy? Co autorka wątku ma z tym zrobić; wziąć sz
    > nur i się powiesić, lub się ma zastrzelić?


    Autorka ma tylko pracować nad poprawą komunikacji w relacjach z mężem, zrezygnować z gier małżeńskich, nauczyć się kontrolować swoje emocje. Taki był cel tej analizy. Zaś skoro Autorka wątku woli się unicestwić, to też ma prawo to zrobić. Ani Nani ani nikt z Forum płakał po Niej nie będzie. Chyba że Ty Zołza skoroś taka "wrażliwa i empatyczna" ;)



    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • malwi.4 31.01.15, 23:07
    > A co to ma do rzeczy? Jaką Nanie2 ma "wrażliwość" to nie Twoja działka.

    to działka nas wszystkich, na sadystyczne wdeptywanie w ziemię trzeba reagować!

    > W sposób precyzyjny nakreśliła Autorce wątku mechanizmy psychologiczne Jej postępowani

    precyzyjnie?? te niespójności to precyzja?? raz pisze, ze autorka to bluszcz, raz, ze pranie ważniejsze niż partner

    > Zawodowy psycholog lepiej by tego nie zrobił

    tak, zawodowy psycholog nie był by tak OKRUTNY.

    Nanie się chyba odmóżdżajacych kolorowych gazet naczytała, według których dzisiejsze kobiety to nic w domu robić nie muszą, bo pralka posortuje, pralka załaduje, pralka wypierze, potem wywiesi, poprasuje i schowa do szafy. A kobieta powinna siedzieć w fotelu i w kazdej chwili być gotowa na spólkowanie z nowoczesnym maczo z mózgiem nastolatka.
  • brygada_ww 31.01.15, 23:08
    Forumowej? Nie zauważyłam, żeby Dyskutanci tego Forum prezentowali poziom wypowiedzi meneli spod budki z piwem. Najwyraźniej jest to więc Twoja prywatna metafora. A skoro tak, to lepiej idź rzygać gdzie indziej.

    Byle nie Celinie na taras.


    --
    www.youtube.com/watch?v=d5KMOAGxsqo
  • zolza14 01.02.15, 01:16
    leda16 napisała:


    > Forumowej? Nie zauważyłam, żeby Dyskutanci tego Forum prezentowali poziom wypow
    > iedzi meneli spod budki z piwem. Najwyraźniej jest to więc Twoja prywatna metaf
    > ora. A skoro tak, to lepiej idź rzygać gdzie indziej.
    >

    Nie jesteś na bieżąco, trzeba czytać różne wątki, a nie tylko polować na ofiary zwracajace się na forum o pomoc.

    .

    >

    > A cóż Cię obchodzi autorka? Potrafisz rzeczowo zanalizować Jej wypowiedź, kryt
    > ycznie, bez emocji ustosunkować się do wniosków jakie wyciągnęła z informacji p
    > odanych nam przez Autorkę wątku czy tylko bździć wyzwiskami, inwektywami i epit
    > etami jak gimnazjalna głuptula nie mająca pojęcia o sztuce erystyki?

    >
    Mnie autorka nie obchodzi wcale, dopóki jej zachowanie nie nosi znamion hejterstwa i przemocy psychicznej.


    > A co to ma do rzeczy? Jaką Nanie2 ma "wrażliwość" to nie Twoja działka. W sposó
    > b precyzyjny nakreśliła Autorce wątku mechanizmy psychologiczne Jej postępowani
    > a. Zawodowy psycholog lepiej by tego nie zrobił. To smutne, że nie stać Cię na
    > na nic lepszego niż stek wyzwisk których nie powstydziłaby się ordynarna przeku
    > pka z jarmarku.


    Nanie i Ty jak widze też, macie takie pojęcie o mechanizmach psychologicznych, jak Amerykanie o angielskiej królowej, a jeśli ta metafora jest mało zrozumiała, to użyję innej: jak ślepy o kolorach.


    > Ani dzieciństwo, ani sieroctwo, ani braciszek- pijak, nie usprawiedliwiają pos
    > politego chamstwa z jakim traktuje męża. To niestety Jej wina i nikogo innego,
    > ponieważ każdy człowiek ma wolną wolę - może być chamem, ale nie musi.

    No własnie !Słuszna uwaga !.
    Ty przecież też nie musisz być chamką, ani sadystką, a dlaczego jesteś ? Lubisz? Czy jesteś zaburzona i musisz ?

    Poza tym
    > , żadna nauka z psychologią włącznie, przy analizie i wyjaśnianiu mechanizmów l
    > udzkiego zachowania bądź zjawisk fizyczno - przyrodniczych nie bazuje na subiek
    > tywnych odczuciach typu "sumienie", "wrażliwość", "empatia", itp.To całkowicie
    > dyletanckie pojęcia. Psychologia wyklucza - w imię obiektywizmu - spojrzenie na
    > człowieka z tej perspektywy.
    >

    >
    Autorka nie zwracała się tutaj o przeprowadzenie badań nad nią, tylko z prośbą o pomoc.
    Nanie sama napisała, że to jest jej subiektywna opinia, a nie obiektywna.

    To, co Nanie napisała, to nie jest analiza psychologiczna, tylko psychoterapeutyczna, oparta na jej umiejętności czytania w myślach autorki oraz manipulacjach faktami.
    W psychoterapii wrażliwość i empatia ma kluczowe znaczenie, niezależnie od tego; czy Ci się to podoba czy nie.


    > Szkoda, że nie napisałaś która i dlaczego, dzięki czemu Twoja wypowiedź stracił
    > aby formę prymitywnego, zawistnego ataku ad persona i mogłaby być potraktowana
    > z szacunkiem. No ale skoro wolisz rzygać, to - jak wcześniej napisałam - rób t
    > o gdzie indziej.

    Ustosunkuję się bardzie merytorycznie.



    > Co to znaczy "niespójne"? Potrafisz uzasadnić swój kolejny epitet? Wszak niepo
    > dobna dyskutować z epitetami. Z rzeczowymi argumentami - tak!

    A chociażby taki zarzut, że najpierw obwinia autorkę, że mąż zamiast seks uprawiać z nią uprawia go z komputerem i pornosami, a później dochodzi do wniosku, że to może jednak jest uzależnienie męża , czyli mówiąc wyraźniej; nałóg i znowu obwinia za ten jego nałóg autorkę, pomijając zupełnie to, co autorka napisała, że największe nasilenie tych jego zachowań występowało na początku ich związku. Czyli logiczny wniosek nasuwa się taki, że mąż w momencie rozpoczynania związku był juz uzależniony od pornografii i nie autorka jest temu winna.


    > Autorka ma tylko pracować nad poprawą komunikacji w relacjach z mężem, zrezygno
    > wać z gier małżeńskich, nauczyć się kontrolować swoje emocje. Taki był cel tej
    > analizy. Zaś skoro Autorka wątku woli się unicestwić, to też ma prawo to zrobić
    > . Ani Nani ani nikt z Forum płakał po Niej nie będzie. Chyba że Ty Zołza skoroś
    > taka "wrażliwa i empatyczna" ;)
    >
    >
    Tylko pracować nad poprawą komunikacji? Mylisz się, czeka ją o wiele większa praca a że powinna kontrolować emocje, to sama autorka doskonale wie, bo jej wybuch ją przeraził. Może jej doradzisz jak to ma zrobić, zamiast nakazywać ?



    --
    Życie to nie problem do rozwiązania; to przygoda do przeżycia.
  • wiolcia29_2 01.02.15, 07:36
    Mylisz się, Ledo, i to bardzo, ponieważ teraz podkreśla się, jak istotna jest wrażliwość i empatia u przyszłego psychologa. Wszak to jest praca z ludźmi, często bardzo cierpiącymi. Nie wiem, czego uczono w Twoich czasach, albo co odrzucasz jako niewygodne Ci, bo Ty takich cech może nie posiadasz.

    A już na pewno empatia jest podstawą psychoterapii.

    --
    Jeżeli życie daje Ci w kość, to nie po to byś się nad sobą użalał, tylko po to abyś coś w nim zmienił, wziął się w garść i uwierzył w siebie...
  • wiolcia29_2 28.01.15, 14:47
    Chyba trochę przeginasz, nie uważasz?

    Siebie może przeanalizuj, dlaczego tak niedojrzale zareagowałaś kiedyś na zwrócenie uwagi. To jest dopiero problem, jak już tak oceniamy.



    --
    Jeżeli życie daje Ci w kość, to nie po to byś się nad sobą użalał, tylko po to abyś coś w nim zmienił, wziął się w garść i uwierzył w siebie...
  • nanie2 28.01.15, 15:25
    Chyba trochę przeginasz, nie uważasz?

    Nie, nie uważam.

    Nie mam ze sobą problemów, ale wyraźnie ty ciągle masz ze mną. To jest poza tym wątkiem, ale współczuję ci uwikłania w moje rzekome problemy, które sobie zresztą tylko wyobrażasz.
    I podobnie jak do naiwniutkiej malwi: bez odbioru. Poziom dyskusji z tobą, niemerytoryczny zresztą, jest dla mnie za niski. Ale dziękuję za troskę.
  • malwi.4 28.01.15, 15:29
    forum.gazeta.pl/forum/w,210,156386225,156401075,Re_Sadyzm_psychiczny.html
  • wiolcia29_2 28.01.15, 16:07
    Malwi, masz nadzieję, że cokolwiek dotrze?...


    --
    Jeżeli życie daje Ci w kość, to nie po to byś się nad sobą użalał, tylko po to abyś coś w nim zmienił, wziął się w garść i uwierzył w siebie...
  • fastnfurious 30.01.15, 18:19
    Nanie2, uważam jednak, że nie umiesz czytać ze zrozumieniem. Rozumiem skąpstwo poznawcze, dotyczy każdego z nas, ale Twoje jest rozwinięte do granic możliwości, ponieważ wyciągasz bardzo precyzyjnie zorientowane wnioski nie zagłębiając się nawet na chwilę w informacje tu zawarte.

    > Mam wrażenie , że nie rozumiesz niczego.

    Ja mam wrażenie, że to Ty nic nie rozumiesz.

    > Moje uwagi ( nie "prawda obiektywna"):
    > 1. dorosła osoba daje "dane" i każe "się rozplątywać". Po pierwsze usługa fanta
    > zjowania psychologów na temat jest płatna, po drugie nie ma nikogo na świecie,
    > kto proces "rozplątywania" mógłby za kogoś zrobić. Sama postawa: roszczeniowa,
    > naiwna i bierna jest niedojrzała. Nawet u psychologa czy psychoterapeuty trzeba
    > samodzielnie myśleć, czego ta pani nie chce zrobić a myśli że dostanie za fric
    > o na forum.

    Dałam dane, nie kazałam się rozplątywać. Wskaż chociaż jedno zdanie w moim wątku, które świadczy o tym, że oczekuję psychoanalizy i najlepiej kolejne, które wskazuje na roszczeniową postawę. Chyba nie potraktowałaś mojej wypowiedzi "Ustaliłyśmy już, że jestem zła, ale co mam z tym zrobić" poważnie...

    > 2. dorosła osoba podaje nielojalnie intymne informacje o swoim partnerze. Ohyda

    Nie wiem dlaczego nielojalnie. Robię to po pierwsze anonimowo, po drugie, nie napisałam nic czego on by nie wiedział.

    > .
    > 3. faktycznym celem jej wątku ( o czym nie pisze wprost) jest otrzymanie głaskó
    > w i publiczne potępienie mężczyzny za oglądanie pornografii. Potępiać kogoś za
    > seksualność może tylko osoba niedojrzała- w tym przypadku pani, która boi się m
    > ęskości i nie ma pozytywnego obrazu męskości (brak ojca, matka w roli obojga ro
    > dziców, pijący brat)

    Nie potępiam męża to raz. Dwa, już na pewno nie za seksualność, a za wybieranie drogi na skróty. Seksualność jest cechą wielce u mężczyzny pożądaną.

    > 4. dorosła osoba obarcza się bezrefleksyjnie kredytem przy świadomości że fakty
    > cznie będzie go spłacać sama - nieodpowiedzialność.

    Skąd wzięłaś informację, że kredyt zaciągnęłam przy świadomości, że będę go spłacać sama?
    Zaciągnęłam kredyt, gdy oboje mieliśmy podobne zarobki. Poza tym, nie narzekam na kredyt. Stać mnie na jego spłatę, nie mam problemów z jego spłatą. Nie podoba mi się tylko, że mąż ma tak niskie zarobki proporcjonalnie do czasu, który poświęca na pracę.

    > 5 dorosła osoba pisze, że problemem jest dla niej wybuch gniewu- w przypadku os
    > ób dojrzałych agresja jest czymś normalnym, zaakceptowanym, więc kontrolowanym
    > a nie wypieranym. Wpis jest formą "ukarania się" za agresję (okazało się, że je
    > stem zła, zróbcie coś, bo mój obraz idealnej istoty upadł w moich oczach)

    Post napisałam będąc w dołku. Nie wypieram tego faktu, chcę się z nim zmierzyć. Nie do końca jeszcze wiem jak się do tego zabrać, ale z pewnością agresja w formie przeze mnie ostatnio zaprezentowanej, nie jest dla mnie czymś akceptowalnym.

    > 6. dorosła osoba pisze, że schudła dla partnera, wybiera ciuchy dla partnera i
    > nie ma żadnych zainteresowań ani znajomych. Jest pusta, egocentryczna, uwieszon
    > a na facecie.

    Nie napisałam, że schudłam dla niego. Napisałam, że myślałam, że nie chce ze mną sypiać bo jestem za gruba. Schudłam dla siebie, świetnie się czuję z sobą w wersji mini. Gdyby zależało mi tylko na partnerze to przytyłabym pewnie znów, gdy zauważyłam, że schudnięcie nie przyniosło oczekiwanych rezultatów. Nie napisałam też, że nie mam zainteresowań, a że mam drogą pasję, której nie jestem w stanie realizować tak często jak bym chciała.

    > 7. winą autorki- o ile tu można mówić o winie (ja nic takiego nie twierdzę, opi
    > suję pewien obraz)- jest niedojrzałe wejście w rolę matki (być może wzorce z do
    > mu) a nie partnerki i sprowadzenia sobie mężczyzny do roli chłopca do bicia i d
    > ziecka. Facet jest normalny- ma opory by pieprzyć się z mamusią, co jasne.

    Nie jestem i nie zamierzam być dla niego mamusią. Nie jestem typem, który odrzucony próbuje podstawić mężulkowi wszystko pod nos. Piorę i sprzątam bo nie chcę żyć w syfie.

    > 8. autorka podkreśla swoją czystość (lubię czyste ciuchy) i brud oziębłego mężc
    > zyzny (on ośmiela się robić TO z komputerem). Wybiera pranie zamiast spędzenia
    > weekendu z mężem ( nie ja ;)). Wyjątkowo zły, głupi wybór- nikt nie chce być od
    > trącany z powodu prania!

    Nie odtrąciłam go z powodu prania, a z powodu kłótni. Nie pojechałam bo nie uważam, że powinnam natychmiast rzucać wszystko i zmieniać plany (jakiekolwiek przyziemne by one nie były) bo jaśnie książę obudził się na pół godziny przed wyjazdem.

    > 9. dorosła osoba nie rozmawia zrozumiale, skutecznie i mądrze z partnerem- stąd
    > brak sensownego podziału obowiązków domowych. Napięcie więc narasta, kończy si
    > ę wybuchem. Jest niekomunikatywna, postępuje niekonsekwentnie.

    Nie wiesz czy nie rozmawiam mądrze. O ile mi wiadomo, nie byłaś nigdy uczestnikiem mojej z nim dyskusji.

    > 10. dorosła osoba zarzuca partnerowi za niskie zarobki. Gdy partner zaczyna zar
    > abiać więcej (i może się wyemancypować) stawia poprzeczkę jeszcze wyżej (ma mie
    > ć wolny czas dla niej, ma ją pieprzyć na żądanie, ma być wypoczęty etc). Jej żą
    > dania są niespójne.

    Chwała Bogu jeśli będzie zarabiać więcej :)! Jedyne o co mi chodzi to fakt, że poświęca czas na pracę, z której nie ma pieniędzy i angażuje się w niedochodowe projekty, co odbija się na ilości poświęcanego mi czasu i nie potrafi organizować dobrze czasu. Dla mnie, osoby bardzo dobrze zorganizowanej, jest to nie do pomyślenia. Nie wymagam 100% jego czasu, ale nie sądzę, żeby chęć wspólnego wyjścia gdzieś razem raz w tygodniu, była zbyt wygórowana. A pieprzenie na żądanie to nie wiem skąd wzięłaś.


    > 11. dorosła osoba publicznie (przyjaciółki)- kłamie na temat swojego partnera i
    > samo-oszukuje się że jej związek jest dobry.
    Nie okłamuję koleżanek. Mówię prawdę na temat dobrych rzeczy, które robi i jego pozytywnych cech. Z szacunku nie zagłębiam się w jego i nasze problemy.

    > 12. dorosła osoba usiłuje "ratować" faceta, który być może jest uzależniony już
    > od pornografii- robi to 5 lat (!!!), oczywiście nieskutecznie.

    Nie próbuję go ratować. Jego stan ma jednak wpływ także na mnie, a ponieważ go kocham, chciałabym mu pomóc.

    > 13. dojrzała osoba pisze o swoim ciele "brzydkie". Utożsamia szczupłość z seksu
    > alną atrakcyjnością.

    Nie napisałam, że jestem brzydka, ale, że za czasów, kiedy miałam nadwagę, czułam się brzydka. I zapewne nie jest tak w każdym przypadku, ale w moim, szczupłość znacząco wpłynęła na wzrost mojej seksualnej (i nie tylko) atrakcyjności.

    > 14. dorosła osoba zakładając taki wątek używa innych jak źródła pozytywnego obr
    > azu siebie (niech powiedzą że mam rację i jestem świetna a mój facet to cham).
    > Jest zewnątrzsterowna.

    Resztę Twojego wpisu usunęłam ze względu na zbyt dużą ilość znaków w poście. Ale zgadzam się z Tobą - bez odbioru. Nie interesują mnie wynurzenia na mój temat, przeprowadzone przez osobę, która nie potrafiła nawet przyswoić kilku faktów i wydaje sądy, bez nawet minimalnej wiedzy, na podstawie której sąd swój powinna opierać.
  • leda16 31.01.15, 21:55
    fastnfurious napisała:

    > Nanie2, uważam jednak, że nie umiesz czytać ze zrozumieniem.


    Tak, najlepiej odmówić oponentowi inteligencji, od razu czujemy się lepiej prawda? Jeszcze żebyś po chińsku pisała, to przeciętna Polka mogłaby nie rozumieć... ale tu jest inna kwestia: po słowach Nani2 Twój obraz własnej osoby ostro pikuje w dół i tworzy się dysonans poznawczy między tym, jak sama się widzisz, a tym jak Cię widzi np.Nani. Jednak jeżeli powiesz sobie i uwierzysz (a mocno chcesz uwierzyć), że Nani jest głupia, od razu czujesz się lepiej ;) Wszak durniami nie warto się przejmować.


    wyciągasz bardzo precyzyjnie zorientowane wnioski nie zagłębiając s
    > ię nawet na chwilę w informacje tu zawarte.


    To prawda, wnioski Nani są pod względem psychologicznym bardzo wnikliwe i niestety, wyciągnięte wyłącznie z informacji, jakich byłaś łaskawa nam udzielić. A że Tobie się nie podobają, to kwestia wybiórczej, subiektywnej samooceny oraz brak dystansu wobec własnego postępowania. Innymi słowy - wierzysz w to, w co sama chcesz wierzyć. Jednak wiara jest czymś zupełnie różnym od wiedzy. Ty nie masz wiedzy na temat mechanizmów własnego postępowania i co gorsze - nie chcesz jej mieć. A Nani napisała akurat to, czego nie chciałaś przeczytać ;)


    Wskaż chociaż jedno zdanie w moim wątk
    > u, które świadczy o tym, że oczekuję psychoanalizy


    To, co napisała Nani nie jest psychoanalizą. To b. rzetelna i obiektywna analiza mechanizmów psychologicznych Twojego zachowania, którego źródłem jest osobowość niedojrzała.



    i najlepiej kolejne, które w
    > skazuje na roszczeniową postawę.



    Cały Twój post na nią wskazuje o czym ja też gdzieś Ci napisałam, ale z ludźmi jest tak, że nie widzą tego, czego nie chcą zobaczyć.



    "Usta
    > liłyśmy już, że jestem zła, ale co mam z tym zrobić" poważnie...


    Zmienić się, czyli podjąć psychoterapię o ile będziesz się na nią nadawała, w co po Twojej reakcji na krytykę i zerowym wglądzie, raczej wątpię.



    > Nie potępiam męża to raz.


    Nie? A te awantury, wrzaski, fochy,bezwzględna kontrola i krytyka jego upodobań seksualnych, wręcz zarzucanie mu zboczenia, to pewnie aprobata?




    > Post napisałam będąc w dołku.


    Czyli u Ciebie emocje górują nad rozumem. Ale teraz nie jesteś "w dołku" a trzymasz się swoich delikatnie mówiąc - błędów myślowych generujących nieprzystosowawcze reakcje, jak pijany płotu.




    > Nie napisałam, że schudłam dla niego. Napisałam, że myślałam, że nie chce ze mn
    > ą sypiać bo jestem za gruba.


    Przecież to na jedno wychodzi zwłaszcza, że dalej piszesz o noszeniu kiecek jakie on lubi i lakierze na paznokciach którego kolor przede wszystkim jemu się podoba.


    Schudłam dla siebie, świetnie się czuję z sobą w w
    > ersji mini.


    Dobre sobie :))) A oszukać chcesz nas, czy znowu siebie?


    Nie napisa
    > łam też, że nie mam zainteresowań, a że mam drogą pasję, której nie jestem w st
    > anie realizować tak często jak bym chciała.



    Jednak ludzie na pewnym poziomie kultury mają liczne zainteresowania , nie jedno.



    Piorę i sprzątam bo nie chcę
    > żyć w syfie.


    Większość kobiet pierze i sprząta ale nie stawia się z tego powodu na piedestale. To znaczy pierze pralka a sprząta odkurzacz, zmywarka, itp. maszyny.





    > Nie odtrąciłam go z powodu prania, a z powodu kłótni.


    Którą sama sprowokowałaś.


    Nie pojechałam bo nie uwa
    > żam, że powinnam natychmiast rzucać wszystko i zmieniać plany (jakiekolwiek prz
    > yziemne by one nie były) bo jaśnie książę obudził się na pół godziny przed wyja
    > zdem.



    Masz prawo do takich poglądów ale one kopią przepaść między Wami. I cóż to jest jak nie potępianie męża, który reaguje nie tak, jakbyś sobie tego życzyła.

    >
    > Nie wiesz czy nie rozmawiam mądrze. O ile mi wiadomo, nie byłaś nigdy uczestnik
    > iem mojej z nim dyskusji.



    Nie była też uczestniczką wrzasków, awantur i polewania męża wodą. Więc raczej wiemy jak ta "mądra rozmowa" w Twoim wykonaniu wygląda.


    > Chwała Bogu jeśli będzie zarabiać więcej :)!


    A co ma Bóg do tego???



    Jedyne o co mi chodzi to fakt, że
    > poświęca czas na pracę, z której nie ma pieniędzy i angażuje się w niedochodowe
    > projekty,


    Myślisz, że on nie chciałby zarabiać więcej i tylko po to, żeby Ci zrobić na złość poświęca czas na pracę, z której nie ma pieniędzy?


    co odbija się na ilości poświęcanego mi czasu i nie potrafi organizo
    > wać dobrze czasu.



    A cóż Ty jesteś, dzidziuś uwieszony u mężowskiego cyca, czas Ci musi poświęcać? A gdyby poświęcał czas dla bezdomnych psów lub umierających dzieci w hospicjum, to też byłyby pretensje że, jesteś najważniejsza? Facet pracuje - źle, nie pracuje -też źle. Kup sobie gumową, nakręcaną lalę - będzie robić dokładnie to, co chcesz.



    >
    Mówię prawdę na temat dobrych rzeczy, które robi i jego
    > pozytywnych cech.



    Oooo a ma jakieś?! Bo dotąd nie zauważyłam, żebyś wymieniła chociaż jedną.


    > Nie próbuję go ratować. Jego stan ma jednak wpływ także na mnie, a ponieważ go
    > kocham, chciałabym mu pomóc.


    Więc w związku z tym ukończyłaś pewnie seksuologię. Przez 5 lat można było. Tyle, że żaden chirurg nie będzie operował swoich bliskich, żadna psychoterapeutka "leczyła" swojego męża, ale Ty pewnie taka Zosia-samosia, wszystko potrafi ;)


    > Nie napisałam, że jestem brzydka, ale, że za czasów, kiedy miałam nadwagę, czuł
    > am się brzydka.


    Nie usprawiedliwiaj się. Podziękuj Nanie2 za uprzejmość oraz poświęcony na przeczytanie Twoich postów czas i zacznij pracować nad swoim nieprzystosowawczym zachowaniem, kontrolą emocji, dojrzałością psychiczną, zamiast infantylnie "dbać o siebie".



    Nie interesują mnie wynurzenia na mój temat



    Na swój temat "wynurzyłaś się" sama. I pytałaś o rady. Ale zamiast podziękować, usiłujesz personalnie poniżyć osoby, których rady Ci nie pasują. Jakież to typowe...
  • malwi.4 31.01.15, 22:15
    I pytałaś o rady. Ale zamiast podziękować, usiłujesz personalnie poniżyć osoby, których rady Ci nie pasują. Jakież to typowe...

    tak - pytała o rady, a niektórzy zamiast udzielić rad - wdeptali ją w ziemię. Jak to Zołza trafnie napisała - zrobili to po to, by poczuć się lepiej na swym poziomie ZERO.
  • zolza14 31.01.15, 22:43


    Podobno bieguny magnetyczne ziemi się odwracają i chyba to prawda, bo jak widać, jakoś to na Ledę podziałało, bo też jej się coś odwróciło w głowie, tak jakby biegun północny mylił się jej z południem.


    --
    Życie to nie problem do rozwiązania; to przygoda do przeżycia.
  • leda16 31.01.15, 22:58
    malwi.4 napisała:
    > tak - pytała o rady, a niektórzy zamiast udzielić rad - wdeptali ją w ziemię.


    Widzę na monitorze dziesiątki postów z ocenami, radami,sugestiami. Wdeptanej w ziemię Furiosus nie widzę ;)


    J
    > ak to Zołza trafnie napisała - zrobili to po to, by poczuć się lepiej na swym p
    > oziomie ZERO.


    W mojej ocenie to Zołza obrzucając Nanie stekiem wyzwisk urągań i epitetów oraz sypiąc mnóstwem frazesów, chciała się poczuć lepiej. Może nawet Jej się udało ;)


    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • malwi.4 31.01.15, 23:17
    W mojej ocenie to Zołza obrzucając Nanie stekiem wyzwisk urągań i epitetów oraz sypiąc mnóstwem frazesów, chciała się poczuć lepiej. Może nawet Jej się udało ;)

    Ale te epitety nie pojawiły się w odpowiedzi na prośbę o radę, pomoc. A tak zrobiła Nanie. Na prośbę o radę rzuciła stekiem urągań, pseudoanaliz.

    Zołza nie raz okazała tu na forum swą wrażliwość. Nanie nigdy. Zawsze wdeptuje w ziemię i obwinia proszącego o radę. Poziom Zołzy jest akurat bardzo wysoko. Bo nie dość, ze nieprzeciętnie wrażliwa na krzywdę drugiego człowieka, to do tego bardzo inteligentna.
  • leda16 07.02.15, 11:43
    malwi.4 napisała:
    Na prośbę o radę rzuciła stekiem urągań, pseudoanaliz.


    To smutne Malwi, że nie potrafisz odróżnić obiektywizmu, rzeczowości, oraz przede wszystkim dystansu emocjonalnego do problemu rozmówcy, jakich to postaw brakuje zresztą sporej ilości Forumowiczów, Ciebie oczywiście nie wyłączając, od epitetów i urągań, których Zołza nie szczędzi Dyskutantom w sytuacjach, gdy brakuje Jej pomysłu na inteligentną, kompetentną ripostę a czuje się w obowiązku coś napisać, żeby podtrzymać wysokie mniemanie o własnej hm..."empatii" "kompetencji"(?) Choćby to dowodzi, że kultura prowadzenia dyskusji o wnikliwości psychologicznej już nie wspominając, jest Jej całkowicie obca. Nie wiem więc o jakiej "amatorszczyźnie" Nani i "profesjonaliźmie" Zołzy piszesz? A co do psychologii - Nani dała się poznać jako autorka powszechnie znanego bloga, gdzie prezentuje racjonalną, krytyczną, w wielu aspektach oryginalną postawę wobec pseudo-autorytetów z dziedziny psychologii i psychoterapii, zaś Zołza jako bezkrytyczna odtwórczyni internetowego śmiecia (posty o DDA) oraz wypisywanych z tupetem ignoranta personalnych zniewag pod adresem osób, których poglądy na prezentowane tu problemy są inne, niż Jej.



    Zołza nie raz okazała tu na forum swą wrażliwość. do teg
    > o bardzo inteligentna.



    Wrażliwość i wysoka inteligencja Malwi wystarczy, żeby pracować wolontaryjnie w Schronisku dla Zwierząt, zaś w pracy psychologa i psychoterapeuty te cechy są w pewnym sensie drugorzędne. Za priorytet uważany jest: dyplom jako zbiór usystematyzowanej, ustawicznie pogłębianej wiedzy, doświadczenie zawodowe i jakość warsztatu pracy. Rozczulanie się nad pacjentem, emocjonalność, egzaltowana ckliwość, raczej przeszkadzają w zdystansowanej ocenie. Tymczasem z wypowiedzi Zołzy wynika, iż nie ma Ona podstawowej wiedzy koniecznej do obiektywnej analizy psychologicznych problemów. A Ty Malwi swoim sposobem rozumowania przypominasz te wszystkie młode mamuśki siedzące w poczekalni u pediatry, oceniające, który pediatra "dobry" a który "zły". Kryteria merytorycznej kompetencji lekarza są i stereotypowe i bardzo powierzchowne: bo ta taka miła i uprzejma...ta oschła, nieprzyjemna :))). Czyli zero wiedzy, zero wnikliwości na tej wiedzy opartej, ocena na wskroś emocjonalna, a więc błędna. Fakt, że Fouriosus podziękowała akurat Zołzie wyraźnie wskazuje, że Autorka wątku nie szuka pomocy w zmianie SWOJEGO zachowania,(inaczej zasięgnęłaby rad profesjonalisty od którego siebie i męża przez 5 lat stara się trzymać jak najdalej) tylko szuka usprawiedliwienia i akceptacji. Właśnie tego, co Nani nazwała "głaskami". A głaskać dorosłą kobietę to znaczy infantylizować ją a nie pomagać jej. W relacji psychoterapeutycznej taka postawa nazywa się paternalistyczną i jednocześnie jest ona na wskroś merkantykna. Pacjent dostaje to, co chce dostać a nie to, co z naukowego punktu widzenia da mu wymierne korzyści. Wrzód się Malwi przecina i opróżnia z toksycznych treści, a nie głaszcze się pacjenta po tym wrzodzie i dziobie skalpelem po kawałeczku, żeby mniej bolało. To nie jest bynajmniej działanie "okrutne" - jak bezmyślnie powtarzasz za swoją mentorką - tylko profesjonalne. To, że Ty nie chciałabyś być leczona profesjonalnie bo nie masz pojęcia na czym profesjonalizm polega, nie odbiera temu podejściu wartości.
    Między bajki należy też włożyć stwierdzenie, że "psychoterapeuta nie ocenia pacjenta". Ocenia i to wieloaspektowo. Ocenia, co jest nieprawidłowego w jego modelu funkcjonowania, czy nadaje się na psychoterapię, czy jego oczekiwania są adekwatne do oferty, ocenia i rozważa wiele zmiennych.
    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • fastnfurious 01.02.15, 18:52
    > fastnfurious napisała:
    > > Nanie2, uważam jednak, że nie umiesz czytać ze zrozumieniem.
    > Tak, najlepiej odmówić oponentowi inteligencji, od razu czujemy się lepiej pra
    > wda? Jeszcze żebyś po chińsku pisała, to przeciętna Polka mogłaby nie rozumieć.
    > .. ale tu jest inna kwestia: po słowach Nani2 Twój obraz własnej osoby ostro p
    > ikuje w dół i tworzy się dysonans poznawczy między tym, jak sama się widzisz, a
    > tym jak Cię widzi np.Nani. Jednak jeżeli powiesz sobie i uwierzysz (a mocno ch
    > cesz uwierzyć), że Nani jest głupia, od razu czujesz się lepiej ;) Wszak durnia
    > mi nie warto się przejmować.

    Jestem skłonna przyjąć krytykę, ale wyrażoną w sposób konstruktywny. Nani oparła swoją pseudoanalizę na szczątkach opisanych przeze mnie informacji, całkowicie mieszając fakty. W związku z tym nie uważam jej za wiarygodną i taką, z której warto byłoby wyciągać wnioski, zwłaszcza, że jej opinia została wyrażona w sposób, którego nie akceptuję. W związku z tym moja samoocena nie poszybowała w dół. Jedyne z czym mogę się zgodzić to, że postawy, które prezentuję w chwilach wzburzenia świadczą o braku dojrzałości. Nie jest to jednak żadne okrycie, ponieważ łatkę braku dojrzałości, można, jak sądzę, przypiąć do min. 50% społeczeństwa.

    > wyciągasz bardzo precyzyjnie zorientowane wnioski nie zagłębiając s
    > > ię nawet na chwilę w informacje tu zawarte.

    > To prawda, wnioski Nani są pod względem psychologicznym bardzo wnikliwe i niest
    > ety, wyciągnięte wyłącznie z informacji, jakich byłaś łaskawa nam udzielić. A
    > że Tobie się nie podobają, to kwestia wybiórczej, subiektywnej samooceny oraz b
    > rak dystansu wobec własnego postępowania. Innymi słowy - wierzysz w to, w co sa
    > ma chcesz wierzyć. Jednak wiara jest czymś zupełnie różnym od wiedzy. Ty nie ma
    > sz wiedzy na temat mechanizmów własnego postępowania i co gorsze - nie chcesz j
    > ej mieć. A Nani napisała akurat to, czego nie chciałaś przeczytać ;)

    Nie podoba mi się forma i podstawa, na której Nani oparła swoje wnioski. Bez solidnej podstawy, całe wnioski mają jak dla mnie zerową wartość.
    >
    > Wskaż chociaż jedno zdanie w moim wątk
    > > u, które świadczy o tym, że oczekuję psychoanalizy
    >
    >
    > To, co napisała Nani nie jest psychoanalizą. To b. rzetelna i obiektywna analiz
    > a mechanizmów psychologicznych Twojego zachowania, którego źródłem jest osobowo
    > ść niedojrzała
    > i najlepiej kolejne, które w
    > > skazuje na roszczeniową postawę
    > Cały Twój post na nią wskazuje o czym ja też gdzieś Ci napisałam, ale z ludźmi
    > jest tak, że nie widzą tego, czego nie chcą zobaczyć.

    Chętnie zobaczę w którym miejscu zaprezentowałam postawę roszczeniową, musiałabyś jednak wskazać bardziej konkretnie.

    > > Nie potępiam męża to raz.

    > Nie? A te awantury, wrzaski, fochy,bezwzględna kontrola i krytyka jego upodobań
    > seksualnych, wręcz zarzucanie mu zboczenia, to pewnie aprobata?
    >
    Awantury i wrzaski są związane ze mną, nie z nim. Z tym, że ja nie potrafię kontrolować moich reakcji. Oczywiście on wielokrotnie również zachował się względem mnie źle, co nie zmienia faktu, że jestem jedyną osobą odpowiedzialną za moje zachowanie i na jego złe zachowanie mogłabym odpowiedzieć moim dobrym.
    Nie widzę tu potępienia dla męża.

    > > Post napisałam będąc w dołku.

    > Czyli u Ciebie emocje górują nad rozumem. Ale teraz nie jesteś "w dołku" a trzy
    > masz się swoich delikatnie mówiąc - błędów myślowych generujących nieprzystoso
    > wawcze reakcje, jak pijany płotu.

    Z pewnością są sytuacje, w których emocje górują nad rozumem. Tego właśnie dotyczy ten wątek.
    > Schudłam dla siebie, świetnie się czuję z sobą w w
    > > ersji mini.

    > Dobre sobie :))) A oszukać chcesz nas, czy znowu siebie?
    >
    Nie rozumiem dlaczego podważasz fakt, że po schudnięciu czuję się ze sobą lepiej niż przed :)

    > Nie napisa
    > > łam też, że nie mam zainteresowań, a że mam drogą pasję, której nie jeste
    > m w st
    > > anie realizować tak często jak bym chciała.

    > Jednak ludzie na pewnym poziomie kultury mają liczne zainteresowania , nie jedn
    > o.
    Dla mnie różnica między zainteresowaniem i pasją jest zasadnicza. Zainteresowań mam więcej, ale nie jestem jedną z tych, którzy piszą w CV jak to się interesują kinematografią, muzyką, literaturą, a zapytani o ulubiony gatunek muzyki odpowiadają "wszystko co leci w radiu".
    >
    > Piorę i sprzątam bo nie chcę
    > > żyć w syfie.

    > Większość kobiet pierze i sprząta ale nie stawia się z tego powodu na piedestal
    > e. To znaczy pierze pralka a sprząta odkurzacz, zmywarka, itp. maszyny.

    A dlaczego mam i pracować i sprzątać, a mąż tylko pracować?

    > > Nie odtrąciłam go z powodu prania, a z powodu kłótni.
    > Którą sama sprowokowałaś.

    Skąd ta informacja?

    > Nie pojechałam bo nie uwa
    > > żam, że powinnam natychmiast rzucać wszystko i zmieniać plany (jakiekolwi
    > ek prz
    > > yziemne by one nie były) bo jaśnie książę obudził się na pół godziny prze
    > d wyjazdem.

    > Masz prawo do takich poglądów ale one kopią przepaść między Wami. I cóż to jest
    > jak nie potępianie męża, który reaguje nie tak, jakbyś sobie tego życzyła.

    Latanie za nim na każde zawołanie negatywnie odbija się na moim poczuciu godności.

    > > Nie wiesz czy nie rozmawiam mądrze. O ile mi wiadomo, nie byłaś nigdy ucz
    > estnik
    > > iem mojej z nim dyskusji.

    > Nie była też uczestniczką wrzasków, awantur i polewania męża wodą. Więc raczej
    > wiemy jak ta "mądra rozmowa" w Twoim wykonaniu wygląda.

    Fakt zaistnienia awantury, nie wyklucza możliwości podjęcia wcześniej próby przeprowadzenia mądrej dyskusji.

    > Jedyne o co mi chodzi to fakt, że
    > > poświęca czas na pracę, z której nie ma pieniędzy i angażuje się w niedoc
    > hodowe
    > > projekty,
    >
    > Myślisz, że on nie chciałby zarabiać więcej i tylko po to, żeby Ci zrobić na zł
    > ość poświęca czas na pracę, z której nie ma pieniędzy?

    Myślę, że by chciał. Ale myślę też, że kiepska organizacja sprawia, że ma dla mnie za mało czasu.

    > co odbija się na ilości poświęcanego mi czasu i nie potrafi organizo
    > > wać dobrze czasu.

    > A cóż Ty jesteś, dzidziuś uwieszony u mężowskiego cyca, czas Ci musi poświęcać?
    > A gdyby poświęcał czas dla bezdomnych psów lub umierających dzieci w hospicjum
    > , to też byłyby pretensje że, jesteś najważniejsza?

    Może jestem staroświecka, ale uważam, że partnerzy powinni spędzać ze sobą czas.
    Nie mówię, że ma czekać na mnie w domu z obiadkiem, ale nie widzę powodu, dla którego powinnam przejąć w domu wszystkie obowiązki i nigdy nie mieć go dla siebie. Czym różniłoby się moje życie od życia singielki?

    >Kup sobie gumową, nakręcaną lalę - będzie robić dokładnie to, c
    > o chcesz.
    Dmuchana lala z seksem może mieć problem ;)

    > Mówię prawdę na temat dobrych rzeczy, które robi i jego
    > > pozytywnych cech.
    > Oooo a ma jakieś?! Bo dotąd nie zauważyłam, żebyś wymieniła chociaż jedną.
    Wybacz, że nie opisałam w jednym wątku wszystkich szczegółów mojego życia. Tak mój mąż oprócz wad, ma dużo zalet.

    > > Nie próbuję go ratować. Jego stan ma jednak wpływ także na mnie, a poniew
    > aż go kocham, chciałabym mu pomóc.
    > Więc w związku z tym ukończyłaś pewnie seksuologię. Przez 5 lat można było. Tyl
    > e, że żaden chirurg nie będzie operował swoich bliskich, żadna psychoterapeutka
    > "leczyła" swojego męża, ale Ty pewnie taka Zosia-samosia, wszystko potrafi ;)
    Nie potrafię. Kiedyś myślałam, że moja miłość go wyleczy...Dziś wiem, że to niemożliwe.

    > Nie usprawiedliwiaj się. Podziękuj Nanie2 za uprzejmość oraz poświęcony na prze
    > czytani
  • zolza14 01.02.15, 18:48
    nanie2 napisała:

    > Mam wrażenie , że nie rozumiesz niczego.
    > Moje uwagi ( nie "prawda obiektywna"):
    > 1. dorosła osoba daje "dane" i każe "się rozplątywać". Po pierwsze usługa fanta
    > zjowania psychologów na temat jest płatna, po drugie nie ma nikogo na świecie,
    > kto proces "rozplątywania" mógłby za kogoś zrobić. Sama postawa: roszczeniowa,
    > naiwna i bierna jest niedojrzała. Nawet u psychologa czy psychoterapeuty trzeba
    > samodzielnie myśleć, czego ta pani nie chce zrobić a myśli że dostanie za fric
    > o na forum.


    Dorosłe osoby równiez potrzebują od czasu do czasu pomocy. Nie ma w tym, co napisała żadnych podstaw, by wysnuć wniosek o rzoszczeniowości autorki.

    > 2. dorosła osoba podaje nielojalnie intymne informacje o swoim partnerze. Ohyda

    Informacje autorka podaje anonimowo, więc zarzut nieuprawniony.
    > .
    > 3. faktycznym celem jej wątku ( o czym nie pisze wprost) jest otrzymanie głaskó
    > w i publiczne potępienie mężczyzny za oglądanie pornografii.


    Czytanie w myślach i imputowanie autorce swoich domysłów.

    [i] Potępiać kogoś za
    > seksualność może tylko osoba niedojrzała- w tym przypadku pani, która boi się m
    > ęskości i nie ma pozytywnego obrazu męskości (brak ojca, matka w roli obojga ro
    > dziców, pijący brat)
    [/i]

    Wniosek całkowicie nieuprawniony. Autorka nigdzie nie potępia męża za seksualność, ani nic nie wskazuje na to, by się bała seksu, wręcz przeciwnie, ma pretensję do męża o brak, czy też zbyt mało seksu. Znowu imputowanie autorce swoich fantazji na ten temat.

    > 4. dorosła osoba obarcza się bezrefleksyjnie kredytem przy świadomości że fakty
    > cznie będzie go spłacać sama - nieodpowiedzialność.


    Dorosła osoba zaciągając kredyt powinna się liczyć z tym, że będzie go musiała spłacać. To jest odpowiedzialność. Natomiast nieodpowiedzialnością byłoby zaciągać kredyt i liczyć, że ktoś inny będzie go nam spłacać.- Zarzut chybiony.

    > 5 dorosła osoba pisze, że problemem jest dla niej wybuch gniewu- w przypadku os
    > ób dojrzałych agresja jest czymś normalnym, zaakceptowanym, więc kontrolowanym
    > a nie wypieranym.


    Ten zarzut jest "najlepszy". Autorka analizy,jak wszyscy chyba wiemy, zaciekle zwalcza "brednie" psychoanalityczne, jak również autora psychoanalizy Z. Freuda.

    Sama tutaj zaś używa terminu, który psychoterapia zawdzięcza właśnie jemu. To Freud pierwszy odkrył rolę nieświadomości i mechanizmów wypierania.
    Jeśli ktoś, jako dziecko wypierał emocje, to automatycznie po osiągnięciu dorosłości nie podejmuje zobowiązania, że "od dzisiaj nie będę wypierać emocji" tylko wypiera je nadal, ponieważ ten proces przebiega poza świadomością, czego autorka analizy zdaje się nie kojarzyć, bo inaczej by czegoś takiego nie napisała.
    Nanie powtórzyła tutaj, za mną moje przypuszczenie o wypieraniu emocji związanych z ojcem, lecz je mylnie zastosowała do wypierania złości na męża, co jest zarzutem bezpodstawnym. Autorka wątku jest świadoma swoich negatywnych uczuć i je potwierdziła.

    Wpis jest formą "ukarania się" za agresję (okazało się, że je
    > stem zła, zróbcie coś, bo mój obraz idealnej istoty upadł w moich oczach)


    To jest projekcja autorki analizy na autorkę wątku.

    > 6. dorosła osoba pisze, że schudła dla partnera, wybiera ciuchy dla partnera i
    > nie ma żadnych zainteresowań ani znajomych. Jest pusta, egocentryczna, uwieszon
    > a na facecie.


    Manipulacja opisanymi faktami. Autorka nie ma wielu znajomych, bo się przeprowadziła, a grono przyjaciół zostało. Nie wiemy jakie autorka ma zainteresowania, ponieważ wzmiankuje tylko o jednej pasji.
    Zarzut nieuprawniony. Zdanie : jest pusta, egocentryczna ...... iitd. jest nieuprawnioną oceną.

    > 7. winą autorki- o ile tu można mówić o winie (ja nic takiego nie twierdzę, opi
    > suję pewien obraz)- jest niedojrzałe wejście w rolę matki (być może wzorce z do
    > mu) a nie partnerki i sprowadzenia sobie mężczyzny do roli chłopca do bicia i d
    > ziecka.


    Taak, najlepiej obwinić i zaraz potem się tego wyprzeć- manipulacja.

    Facet jest normalny- ma opory by pieprzyć się z mamusią, co jasne.


    Wniosek nieuprawniony- ocena.

    > 8. autorka podkreśla swoją czystość (lubię czyste ciuchy) i brud oziębłego mężc
    > zyzny (on ośmiela się robić TO z komputerem). Wybiera pranie zamiast spędzenia
    > weekendu z mężem ( nie ja ;)). Wyjątkowo zły, głupi wybór- nikt nie chce być od
    > trącany z powodu prania!


    Manipulacja i jeszcze raz manipulacja. Autorka nie pojechała z mężem dlatego, bo się pokłóciła z nim dzień wcześniej, a nie z powodu prania.

    > 9. ta, kończy si
    > ę wybuchem. Jest niekomunikatywna, postdorosła osoba nie rozmawia zrozumiale, skutecznie i mądrze z partnerem- stąd
    > brak sensownego podziału obowiązków domowych. Napięcie więc narasępuje niekonsekwentnie.


    Zarzut nieuprawniony. To są domysły autorki analizy.

    > 10. dorosła osoba zarzuca partnerowi za niskie zarobki. Gdy partner zaczyna zar
    > abiać więcej (i może się wyemancypować) stawia poprzeczkę jeszcze wyżej (ma mie
    > ć wolny czas dla niej, ma ją pieprzyć na żądanie, ma być wypoczęty etc). Jej żą
    > dania są niespójne.

    Manipulacja

    > 11. dorosła osoba publicznie (przyjaciółki)- kłamie na temat swojego partnera i
    > samo-oszukuje się że jej związek jest dobry.

    manipulacja

    > 12. dorosła osoba usiłuje "ratować" faceta, który być może jest uzależniony już
    > od pornografii- robi to 5 lat (!!!), oczywiście nieskutecznie.


    to prawda!

    > 13. manipulacja
    > 14. dorosła osoba zakładając taki wątek używa innych jak źródła pozytywnego obr
    > azu siebie (niech powiedzą że mam rację i jestem świetna a mój facet to cham).
    > Jest zewnątrzsterowna.

    manipulacja i imputowanie autorce swoich fantazji.
    >
    > Wniosek taki: to nie jest dorosła osoba, tylko niedojrzała dziewczynka obecnie
    > niezdolna do miłości i samo-refleksji. I zamiast przemyśleć swoją postawę (pocz
    > ucie niskiej wartości, niedojrzałość, chore myślenie o seksualności i ciele, ro
    > la kobiety w związku, wzorzec męskości etc) ucieka w samo-oszukiwanie, zaprzecz
    > anie i myślenie magiczne (jak schudnę, przyjdzie wiosna i zrobię sobie paznokci
    > e to będzie dobrze).

    >
    Wniosek nieprawidłowy i znowu imputowanie swoich domysłów.
    Autorka nie jest w stanie sama zweryfikować swojej postawy ponieważ zachowuje się tak, jak umie najlepiej.

    >[i] O facecie nie wiemy w zasadzie nic-być może jest niedojrzały do roli (więc czem
    > u został jej mężem?), ,
    bo nie miał na czole napisane, że nie jest dojrzały.

    wygodnie mu w roli synka (co jasne) , być może jest już u
    > zależniony od pornografii, ale to temat dla seksuologa a nie dla partnerki.

    >
    > Tego wszystkiego jest więcej, ale sama już sobie doczytaj, tylko uważnie. Dziwi
    > ę się, bo to forum psychologia a nikt tu prawie nie nawiązuje do psychologii!
    > Może ty ten wątek tak naiwnie czytasz, ale ja nie.
    > Cóż, mnie głupota kobiet boli podwójnie, więc faktycznie piszę ostro. Za chorob
    > ę tego świata w połowie odpowiadają kobiety, to prawda.
    > Bez odbioru, mnie już szkoda czasu na puste przepychanki czy analizy gó...ar.


    Najważniejszy zarzut do analizy: żaden psychoterapeuta nie ma prawa ustawiać się w roli Boga, sędziego, ani prokuratora i osądzać, oskarżać, oceniać i poniżać osoby oraz mówić jej; co ma czuć, albo, że coś źle czuje, tak jak to zrobiła Nanie.


    --
    Życie to nie problem do rozwiązania; to przygoda do przeżycia.
  • fastnfurious 01.02.15, 18:54
    Dziękuję!
  • leda16 02.02.15, 21:42
    zołza14 napisała:
    Najważniejszy zarzut do analizy: żaden psychoterapeuta nie ma prawa ustawiać się w roli Boga, sędziego, ani prokuratora i osądzać, oskarżać, oceniać i poniżać osoby oraz mówić jej; co ma czuć, albo, że coś źle czuje, tak jak to zrobiła Nanie.


    I najbardziej chybiony - ani bowiem Nanie NIE JEST psychoterapeutą, ani nie napisała swojej analizy z pozycji psychoterapeuty.
    Na resztę komentarzy brakuje mi dziś czasu.
    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • zolza14 02.02.15, 22:08
    leda16 napisała:

    > zołza14 napisała:
    > Najważniejszy zarzut do analizy: żaden psychoterapeuta nie ma prawa ustawiać si
    > ę w roli Boga, sędziego, ani prokuratora i osądzać, oskarżać, oceniać i poniżać
    > osoby oraz mówić jej; co ma czuć, albo, że coś źle czuje, tak jak to zrobiła N
    > anie.
    >

    Ponieważ Nanie nie jest psychoterapeutą, nie powinna się bawić w psychoanalizę osób, które zwracają się o pomoc. To jest oczywiste dla każdego, kto ma trochę samokrytycyzmu w sobie.

    Taka pseudoanaliza to jak zapałki w ręku dziecka. Tutaj akurat natrafiła na osobę dość silną psychicznie, lecz zdarzało si ę, że po takiej forumowej "psychoterapii" osoby lądowały u psychiatry, albo miały załamanie nerwowe.
    >
    > I najbardziej chybiony - ani bowiem Nanie NIE JEST psychoterapeutą, ani nie na
    > pisała swojej analizy z pozycji psychoterapeuty.
    > Na resztę komentarzy brakuje mi dziś czasu.


    --
    Życie to nie problem do rozwiązania; to przygoda do przeżycia.
  • nanie2 03.02.15, 16:16
    Nie, moja droga Zołzo i tobie podobne, tak tu gardłujące przeciw moim wypowiedziom: to, co was tak oburza to wasza własna wiara w potęgę psychologów; pasek, na którym wodzą was szamani. Wasze voodoo - niebezpieczne tylko dla wierzących. Wasze poniżenie i wiara, że ktoś inny może mieć "prawdę" o was i może ją ogłosić światu. A tu ktoś z was zakpił. Bo gdyby powiedział na sesji coś podobnego jakiś medialny psycho, "ekspert", przyjęłybyście to na klęczkach i pocałowały w rękę za łaskę. I zapłaciły stówę za godzinę empatii. Świadomość tego może faktycznie boleć.

    Ponieważ Nanie nie jest psychoterapeutą, nie powinna się bawić w psychoanalizę
    > osób, które zwracają się o pomoc.

    Nonsens. To nie psychoanaliza. I patrz: "Forum nie zastępuje lekarza. Nie traktuj rad jak diagnozy."
    Amen.

  • zolza14 03.02.15, 16:40
    nanie2 napisała:

    > Nie, moja droga Zołzo i tobie podobne, tak tu gardłujące przeciw moim wypowiedz
    > iom: to, co was tak oburza to wasza własna wiara w potęgę psychologów; pasek, n
    > a którym wodzą was szamani. Wasze voodoo - niebezpieczne tylko dla wierzących.
    > Wasze poniżenie i wiara, że ktoś inny może mieć "prawdę" o was i może ją ogłosi
    > ć światu. A tu ktoś z was zakpił. Bo gdyby powiedział na sesji coś podobnego ja
    > kiś medialny psycho, "ekspert", przyjęłybyście to na klęczkach i pocałowały w r
    > ękę za łaskę. I zapłaciły stówę za godzinę empatii. Świadomość tego może faktyc
    > znie boleć.
    >
    > Ponieważ Nanie nie jest psychoterapeutą, nie powinna się bawić w psychoanal
    > izę
    > > osób, które zwracają się o pomoc.

    > Nonsens. To nie psychoanaliza. I patrz: "Forum nie zastępuje lekarza. Nie trakt
    > uj rad jak diagnozy."
    > Amen.


    Diękuję, że się ustosunkowałaś do mojej wypowiedzi. Przynajmniej teraz wiem, że to nie była jednorazowa wpadka, lecz Twoja stała postawa. Sto procent racji miał Altz, który czytając onegdaj Wasze wpisy, Twoje i Ledy uznał, że jesteście obie zaburzone.
    Dalsza dyskusja z Wami jest bezcelowa.


    --
    Życie to nie problem do rozwiązania; to przygoda do przeżycia.
  • leda16 07.02.15, 12:04
    zolza14 napisała:

    Sto procent racji mi
    > ał Altz, który czytając onegdaj Wasze wpisy, Twoje i Ledy uznał, że jesteście o
    > bie zaburzone.
    > Dalsza dyskusja z Wami jest bezcelowa.


    W swoim zadufaniu we własne, chyba całkowicie życzeniowe kompetencje, ustawiając się zadem do problemu i polewając go - jak sama nazywasz - rzygowinami, lżąc nas niewybrednymi, typowymi dla prymitywnej, jarmarcznej przekupki epitetami, wyrządzasz Furiosus ewidentną szkodę, kierując Jej aktywność na manowce. Usiłujesz wepchnąć dziewczynę w jakąś bliżej niesprecyzowaną psychoterapię indywidualną zakrzykując fakt, że problem leży - na co Nanie wyraźnie wskazała - w zaburzonej komunikacji małżeńskiej , więc i terapia małżeńska i seksuologiczna. Mnie to oczywiście lotto jaka w Twojej i jakiegoś Altza ocenie jestem, ale osoby sugestywne i niekompetentne może uda Ci się swoim tupetem i chamstwem zbajerować, przede wszystkim ze szkodą dna Nich! Bo jak widzę - na tym Forum rzyga Ci się szczególnie miło.



    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • zolza14 07.02.15, 15:21
    leda16 napisała:

    > zolza14 napisała:
    >
    > Sto procent racji mi
    > > ał Altz, który czytając onegdaj Wasze wpisy, Twoje i Ledy uznał, że jeste
    > ście o
    > > bie zaburzone.
    > > Dalsza dyskusja z Wami jest bezcelowa.
    >
    >
    > W swoim zadufaniu we własne, chyba całkowicie życzeniowe kompetencje, ustawiają
    > c się zadem do problemu i polewając go - jak sama nazywasz - rzygowinami, lżąc
    > nas niewybrednymi, typowymi dla prymitywnej, jarmarcznej przekupki epitetami,
    > wyrządzasz Furiosus ewidentną szkodę, kierując Jej aktywność na manowce. Usiłuj
    > esz wepchnąć dziewczynę w jakąś bliżej niesprecyzowaną psychoterapię indywidual
    > ną zakrzykując fakt, że problem leży - na co Nanie wyraźnie wskazała - w zaburz
    > onej komunikacji małżeńskiej , więc i terapia małżeńska i seksuologiczna. Mnie
    > to oczywiście lotto jaka w Twojej i jakiegoś Altza ocenie jestem, ale osoby s
    > ugestywne i niekompetentne może uda Ci się swoim tupetem i chamstwem zbajerować
    > , przede wszystkim ze szkodą dna Nich! Bo jak widzę - na tym Forum rzyga Ci si
    > ę szczególnie miło.
    Tylko na tyle Cię stać radosna sadystko? Teraz chyba lepiej Ci będzie obiad smakował, bo juz jad wylałaś.
    Jesteś żałosna.


    --
    Życie to nie problem do rozwiązania; to przygo
    da do przeżycia.
  • leda16 07.02.15, 15:57
    zolza14 napisała:
    Tylko na tyle Cię stać radosna sadystko? Teraz chyba lepiej Ci będzie obiad sm
    > akował, bo juz jad wylałaś.
    > Jesteś żałosna.


    Niestety, Twoje dyskryminujące innych Dyskutantów posty na więcej nie zasługują, prócz życzeń - więcej samokrytycyzmu.



    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • zolza14 07.02.15, 16:11
    leda16 napisała:

    > zolza14 napisała:
    >
    >
    >
    > Niestety, Twoje dyskryminujące innych Dyskutantów posty na więcej nie zasługują
    > , prócz życzeń - więcej samokrytycyzmu.

    O to, to! Ja samokrytyzmu mam aż w nadmiarze, ale Tobie by się odrobina przydała.
    Inaczej, kiedyś ciężko Ci będzie umierać, gdy spojrzysz wstecz za siebie i zobaczysz wszystkie te osoby, które sponiewierałaś i oplułaś przez dwanaście lat pisania na forum.
    >
    >
    >


    --
    Życie to nie problem do rozwiązania; to przygoda do przeżycia.
  • siwra 08.02.15, 00:07
    zolza14 napisała:


    kiedyś ciężko Ci będzie umierać, gdy spojrzysz wstecz za siebie i zoba
    > czysz wszystkie te osoby, które sponiewierałaś i oplułaś przez dwanaście lat p
    > isania na forum.

    Rozumiem ty ze juz jestes po terapii kozetkowej
  • leda16 08.02.15, 10:30
    siwra napisał:
    Rozumiem ty ze juz jestes po terapii kozetkowej



    Zapewne chybionej ;). Jedynie mam nadzieję, że z Jej własnych dochodów a nie z naszych podatków.


    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • wiolcia29_2 08.02.15, 11:10
    Ledo, kończ już, wstydu oszczędź.

    --
    Jeżeli życie daje Ci w kość, to nie po to byś się nad sobą użalał, tylko po to abyś coś w nim zmienił, wziął się w garść i uwierzył w siebie...
  • zdegus_towana 08.02.15, 11:52
    wiolcia29_2 napisała:

    > Ledo, kończ już, wstydu oszczędź.
    >
    Dokladnie Wiolcia, tego typu osoba moze doprowadzic celowo czlowieka do takiej nerwicy, ze organizm jedzenia nie chce przyjmowac, bo zoladek jest tak skurczony, ze bez przerwy na wymioty bierze. Wiem, bo przeszlam w realu przez cos takiego.
  • nvv 08.02.15, 12:16
    Współczuje.

    Myślę, że Leda16 raczej nie ma intencji doprowadzić do nerwicy. Pośród złośliwych i czasem chybionych słów, miewa też celne uwagi i spojrzenia. Mam wrażenie, że czasem jedno jej zdanie może być warte wysłuchania wielu pomyj. Też miewam jej dość i wtedy jej nie czytam, ale gdy ze spokojem próbuję ją czytać, czasem wynoszę coś dobrego dla siebie.
  • zdegus_towana 08.02.15, 12:34
    nvv napisał:

    > Współczuje.
    >
    > Myślę, że Leda16 raczej nie ma intencji doprowadzić do nerwicy. Pośród złośliwy
    > ch i czasem chybionych słów, miewa też celne uwagi i spojrzenia. Mam wrażenie,
    > że czasem jedno jej zdanie może być warte wysłuchania wielu pomyj. Też miewam j
    > ej dość i wtedy jej nie czytam, ale gdy ze spokojem próbuję ją czytać, czasem w
    > ynoszę coś dobrego dla siebie.

    No bo Ty jestes facetem Nvv, a ona do facetow przymila sie niczym kotka w rui, natomiast nienawidzi kobiet. Koncentruje swoj jad na tych kobietach, ktore maja problemy, bo takie przychodza na forum psychologia, ktorych reakcja obronna jest trolling zasmiecajacy watki na forum. Nie wiesz jak sponiewierala jedna kobiete (z wyksztalceniem stomatologicznym na marginesie) nazywajac ja kuchta w watku, w ktorym jechala po jej corce. Jak chcesz, to wynos z jej pisaniny cos pozytywnego.
  • siwra 08.02.15, 18:08
    zdegus_towana napisała:

    Nie wiesz jak sponiewierala jedna kobi
    > ete (z wyksztalceniem stomatologicznym na marginesie) nazywajac ja kuchta w wat
    > ku, w ktorym jechala po jej corce. Jak chcesz, to wynos z jej pisaniny cos pozy
    > tywnego.

    "(z wyksztalceniem stomatologicznym na marginesie)" A ty jakie masz wykształcenie na marginesie?


  • zdegus_towana 08.02.15, 18:26
    siwra napisał:

    > zdegus_towana napisała:
    >
    > Nie wiesz jak sponiewierala jedna kobi
    > > ete (z wyksztalceniem stomatologicznym na marginesie) nazywajac ja kuchta
    > w wat
    > > ku, w ktorym jechala po jej corce. Jak chcesz, to wynos z jej pisaniny co
    > s pozy
    > > tywnego.
    >
    > "(z wyksztalceniem stomatologicznym na marginesie)" A ty jakie masz wykształcen
    > ie na marginesie?

    Niepelne podstawowe.
  • siwra 08.02.15, 18:34
    Myślałem ze masz coś ze stomatologią, a to tylko pęknięty plastyk w gębie.
  • zdegus_towana 08.02.15, 19:03
    siwra napisał:

    > Myślałem ze masz coś ze stomatologią, a to tylko pęknięty plastyk w gębie.

    To zle myslales, ja nie mam nic wspolnego ze stomatologia.
  • ankaskakanka14 09.02.15, 11:02
    zdegus_towana napisała:


    > No bo Ty jestes facetem Nvv, a ona do facetow przymila sie niczym kotka w rui,
    > natomiast nienawidzi kobiet. Koncentruje swoj jad na tych kobietach, ktore maja
    > problemy, bo takie przychodza na forum psychologia, ktorych reakcja obronna je
    > st trolling zasmiecajacy watki na forum.

    Nie zgodzę się - czasami w moim odczuciu przegina ale faktycznie czasami ma celne uwagi - jest to osoba,która nie głaszcze tylko pisze wprost bez ogródek.
  • malwi.4 12.02.15, 15:40
    jest to osoba,która nie głaszcze tylko pisze wprost bez ogródek.

    i Ty sama przyjęłabyś bez szemrania to jej pisanie bez ogródek??

    Jak Ci napisałam kiedyś, że brakuje Ci empatii do kobiet, które panicznie boją się porodu naturalnego to z forum odchodzić chciałaś - tak Cię ubodło to "bez ogródek".

    Rozumiem, ze dla niektórych to nie lada igrzyska gdy jedna kobieta kopie i miesza z błotem drugą kobietę. Jeden nawet sam przyznał, że jest wesoło jak jedna odpowiada na prowokacje drugiej. Się tak mi przedstawił.

    Ludzie! Więcej empatii! Współodczuwania!
  • ankaskakanka14 12.02.15, 16:17
    malvi.4 to zdaje się jedna z tych co to do przeszłości powracają?

    Cóż pisałam,że poniektóre wypowiedzi jej mi się nie podobają.

    I zapewniam Cię,że kobietą rodzącym współczuję zresztą każdemu komu coś dolega.
  • clarissa3 12.02.15, 22:53
    i pewnie z tego wspolczucia bys je do lozka mocno przywiazywala i za glowe trzymala podczas gdy sie beda takie drzec w niebiosa, ... o aniele!
  • malwi.4 08.02.15, 19:21
    > Myślę, że Leda16 raczej nie ma intencji doprowadzić do nerwicy. Pośród złośliwy
    > ch i czasem chybionych słów, miewa też celne uwagi i spojrzenia. Mam wrażenie,
    > że czasem jedno jej zdanie może być warte wysłuchania wielu pomyj. Też miewam j
    > ej dość i wtedy jej nie czytam, ale gdy ze spokojem próbuję ją czytać, czasem w
    > ynoszę coś dobrego dla siebie.

    no własnie, zatem jak Tobie ktoś wiadrem pomyj chluśnie tu na forum to nie narzekaj więcej tylko wybieraj wartościowe kąski tak jak tu nam w poście powyżej radzisz
  • malwi.4 08.02.15, 19:25
    leda16 napisała:

    > W swoim zadufaniu we własne, chyba całkowicie życzeniowe kompetencje, ustawiają
    > c się zadem do problemu i polewając go - jak sama nazywasz - rzygowinami, lżąc
    > nas niewybrednymi, typowymi dla prymitywnej, jarmarcznej przekupki epitetami,
    > wyrządzasz Furiosus ewidentną szkodę(...)

    oj, czujesz kompleks przy Zołzie :) to się wyczuwa w każdym Twym jadzie skierowanym do niej!

    Zazdrość to bardzo wyniszczające uczucie. Współczuję.
  • zdegus_towana 08.02.15, 19:38
    malwi.4 napisała:

    > leda16 napisała:
    >
    > > W swoim zadufaniu we własne, chyba całkowicie życzeniowe kompetencje, ust
    > awiają
    > > c się zadem do problemu i polewając go - jak sama nazywasz - rzygowinami,
    > lżąc
    > > nas niewybrednymi, typowymi dla prymitywnej, jarmarcznej przekupki epitet
    > ami,
    > > wyrządzasz Furiosus ewidentną szkodę(...)
    >
    > oj, czujesz kompleks przy Zołzie :) to się wyczuwa w każdym Twym jadzie skierow
    > anym do niej!
    >
    > Zazdrość to bardzo wyniszczające uczucie. Współczuję.

    Ale Leda chciala pojechac po Tobie wykorzystujac Twoja wrazliwosc na punkcie dziecka i w pewnym momencie wlaczylo sie u mnie czerwone swiatelko.
  • malwi.4 08.02.15, 19:44
    > Ale Leda chciala pojechac po Tobie wykorzystujac Twoja wrazliwosc na punkcie dz
    > iecka i w pewnym momencie wlaczylo sie u mnie czerwone swiatelko.

    Nie wiem. Może. Ale widocznie nie mam na tym punkcie kompleksów, bo nie zauważyłam wokół siebie żadnego wyprowadzającego z równowagi, natrętnego brzęczenia :D
  • zdegus_towana 08.02.15, 19:49
    malwi.4 napisała:

    > > Ale Leda chciala pojechac po Tobie wykorzystujac Twoja wrazliwosc na punk
    > cie dz
    > > iecka i w pewnym momencie wlaczylo sie u mnie czerwone swiatelko.
    >
    > Nie wiem. Może. Ale widocznie nie mam na tym punkcie kompleksów, bo nie zauważy
    > łam wokół siebie żadnego wyprowadzającego z równowagi, natrętnego brzęczenia :D

    No wlasnie, nie reagowac, olac to (wiem, ze latwo sie mowi) i bez potrzeby nie trollowac (tu nie o Ciebie chodzi, inny troll, ktory tez ma swoja wrazliwosc) i co wazne, nie miec kompleksow.
  • siwra 08.02.15, 19:55
    zdegus_towana napisała:

    > malwi.4 napisała:
    >
    > > > Ale Leda chciala pojechac po Tobie wykorzystujac Twoja wrazliwosc n

    > > Nie wiem. Może. Ale widocznie nie mam na tym punkcie kompleksów, bo nie z
    > auważy
    > > łam wokół siebie żadnego wyprowadzającego z równowagi, natrętnego brzęcze
    > nia :D
    >
    > No wlasnie, nie reagowac, olac to (wiem, ze latwo sie mowi) i bez potrzeby nie
    > trollowac (tu nie o Ciebie chodzi, inny troll, ktory tez ma swoja wrazliwosc) i
    > co wazne, nie miec kompleksow.


    Malwi delikatnie mowi ci spier.., ale ty tępy baboch tego nie rozumiesz
  • zdegus_towana 08.02.15, 20:02
    siwra napisał:


    > Malwi delikatnie mowi ci spier.., ale ty tępy baboch tego nie rozumiesz

    To niech Malwi napisze mi to wprost, dlaczego to Ty za nia piszesz?
  • siwra 08.02.15, 20:14
    zdegus_towana napisała:

    > siwra napisał:
    >
    >
    > > Malwi delikatnie mowi ci spier.., ale ty tępy baboch tego nie rozumiesz
    >
    > To niech Malwi napisze mi to wprost, dlaczego to Ty za nia piszesz?
    To ci Malwi napisała.
    """Wiesz, ja mam wrażenie, ze Ty się kreujesz na zupełnie inna osobę niż faktycznie jesteś. Stworzyłaś wirtualny byt, by sie negatywnych emocji pozbyć, a podejrzewam, że takie wyładowywanie wcale Ci ulgi nie przynosi a wręcz niesmak samej sobie fundujesz. W wątku obok fajnie piszesz o szczęściu, czasem fajnie coś komuś doradzisz pisząc jak kobieta "z pazurem". Szkoda, ze tak rzadko dajesz tu nam coś pozytywnego"""

    Jednak ty nie rozumiesz. Ty potrzebujesz pomyje prosto w twarz.
    Każdy twój komentarz babochu kręci się wokół Ledy. Leda to, Leda sro. Tylko tyle? Tylko tyle potrafisz? Jak ktoś coś ma do Ledy, to personalnie Jej to wywala, bez oczekiwania na twoje wsparcie, babochu.
  • zdegus_towana 08.02.15, 20:16
    siwra napisał:




    Ja nie pisze za Malwi, ja nie wiem co robi Malwi w tym momencie bo skad mam to wiedziec. Paranoja
  • malwi.4 08.02.15, 20:40
    Siwra napisał:

    > Jednak ty nie rozumiesz. Ty potrzebujesz pomyje prosto w twarz.
    > Każdy twój komentarz babochu kręci się wokół Ledy. Leda to, Leda sro. Tylko tyl
    > e? Tylko tyle potrafisz? Jak ktoś coś ma do Ledy, to personalnie Jej to wywala,
    > bez oczekiwania na twoje wsparcie, babochu.

    A Ty co podpuszczasz? Źle mnie zrozumiałeś najwyraźniej! Nic nie przyfasoliłam Zdegustowanej! Znów mieszać w rodzinie Ci się zachciało? A wont mi stąd!
  • siwra 08.02.15, 20:58
    malwi.4 napisała:
    Nic nie przyfasoliłam
    > Zdegustowanej! Znów mieszać w rodzinie Ci się zachciało?

    Jestem tu nowy. Czy to nie Tobie baboch proponował gdybaniem lesbijska rodzinę? Ty i ona, z papierem USC ze jesteście rodziną. Ty, baboch i Twoje latorośle. Poczułem swąd pikanterii. Ale do łózka miedzy was nie będę się pchał.

  • zdegus_towana 08.02.15, 21:00
    malwi.4 napisała:

    > Siwra napisał:
    >
    > > Jednak ty nie rozumiesz. Ty potrzebujesz pomyje prosto w twarz.
    > > Każdy twój komentarz babochu kręci się wokół Ledy. Leda to, Leda sro. Tyl
    > ko tyl
    > > e? Tylko tyle potrafisz? Jak ktoś coś ma do Ledy, to personalnie Jej to w
    > ywala,
    > > bez oczekiwania na twoje wsparcie, babochu.
    >
    > A Ty co podpuszczasz? Źle mnie zrozumiałeś najwyraźniej! Nic nie przyfasoliłam
    > Zdegustowanej! Znów mieszać w rodzinie Ci się zachciało? A wont mi stąd!


    Tym przypadkiem niech sie zajmie To.niemozliwe
  • siwra 08.02.15, 21:10
    zdegus_towana napisała:


    >
    > Tym przypadkiem niech sie zajmie To.niemozliwe

    Straszysz mnie babochu? Czujesz się zagrożona?
  • zdegus_towana 08.02.15, 21:12
    siwra napisał:

    > zdegus_towana napisała:
    >
    >
    > >
    > > Tym przypadkiem niech sie zajmie To.niemozliwe
    >
    > Straszysz mnie babochu? Czujesz się zagrożona?

    Nie, ja sie Niemozliwego nie boje.
  • malwi.4 03.02.15, 16:41
    Akurat na temat tego, co nas boli to nie możesz mieć zielonego pojęcia. Wydajesz się mieć ograniczone postrzeganie świata, bo postrzegasz go jedynie przez pryzmat nieuświadomionej agresji wobec siebie. Skoro Tobie z tym dobrze to ok, ale nam by się przyjemniej żyło, gdyby otaczali nas ludzie taktowani...

  • malwi.4 03.02.15, 16:45
    taktowni miało być
  • zauroczonaewa 03.02.15, 17:07
    dlaczego? poniekąd leda itd. uświadomiły,że laska nie dostanie to czego oczekuje - według mnie też forma terapii.
    Może i agresywnej ale jednak.
  • zolza14 03.02.15, 17:32
    zauroczonaewa napisała:

    > dlaczego? poniekąd leda itd. uświadomiły,że laska nie dostanie to czego oczekuj
    > e - według mnie też forma terapii.
    > Może i agresywnej ale jednak.


    Jesli Ci się podoba nic nie stoi na przeszkodzie byś sama skorzystała z ich pomocy. Pewnie chętnie Ci jej udzielą.


    --
    Życie to nie problem do rozwiązania; to przygoda do przeżycia.
  • ankaskakanka14 03.02.15, 17:51
    ok - czasami uświadomienie pewnych rzeczy przebiega boleśnie.
    Laska dowiedziała sie dzięki temu,ze niekoniecznie dostanie to czego chce,bo nie chce druga strona?
    I to akurat pozytywne.
  • malwi.4 03.02.15, 17:55
    akurat od Nanie to się dowiedziała, ze całe zło w jej związku to ONA sama, nawet to, ze facet oglądał pornografię zanim ją poznał, to TEŻ jest jej wina

    szarlatenaria i wróżenie z fusów...
  • malwi.4 03.02.15, 18:23
    Jeszcze się dowiedzieliśmy od Nanie, że jeśli nie wymaga się od dzieci, to potem wyrosną na takie roszczeniowe osobniki jak partner autorki, dla którego trzeba teraz-natychmiast pranie rzucić. Ale generalnie Nanie uważa, ze dzieciństwo nie rzutuje na dorosłość. Ot jedna z wielu nieścisłości. Trudno przeoczyć amatorstwo Nanie przy profesjonalizmie Zołzy.
  • ankaskakanka14 03.02.15, 18:52
    oj ja takich "terapii" przerobiłam sporo.
    Nigdzie nie piszę,że obiektywnie oceniły.
    Jednak myślę,że laska otworzy oczy i spojrzy szerzej z korzyścią dla siebie.Nie dostanie to czego oczekuje od tego faceta i tyle.
  • zolza14 03.02.15, 18:49
    ankaskakanka14 napisała:

    > ok - czasami uświadomienie pewnych rzeczy przebiega boleśnie.
    > Laska dowiedziała sie dzięki temu,ze niekoniecznie dostanie to czego chce,bo ni
    > e chce druga strona?
    > I to akurat pozytywne.


    Aniu, a już zapomniałaś jak to jest, gdy ktoś Ci wmawia coś, o czym Ty wiesz, że to nieprawda ?
    Ciebie nawet nikt nie wyzywał od gó...ar, nie zarzucał, że się ohydnie zachowujesz i nie poniewierał przy tym tak, jak Nanie sponiewierała autorkę.
    A mimo to, samobójstwem groziłaś !



    --
    Życie to nie problem do rozwiązania; to przygoda do przeżycia.
  • ankaskakanka14 03.02.15, 18:54
    Koleżanko droga to co zrobiła clarissa to wmawianie choroby psychicznej,a to różnica i nie subtelna różnica.
  • ankaskakanka14 03.02.15, 18:57
    a ja jestem po prostu zmęczona śmieciami,które z braku argumentów,nudy wmawiają coś czego nie ma w wielu przypadkach aby "wyczyścić" sobie piórka.
    Laska dostała info zwrotne,że nic z tego nie będzie,bo facet nie zainteresowany.I nie ma tu jej winy jego czy samego boga.
  • malwi.4 03.02.15, 19:53
    Z tego co pamiętam to naskoczyłaś z impetem na Clarissę tylko dlatego, że, ta się zapytała się, czy nie będziesz się bała, że Renata się zemści, że jej zarobić nie dałaś. Więc my już wiemy, żeś w gorącej wodzie kąpana ;)

    A Nanie nie pisała, ze z tego związku nic nie będzie, ale że będzie pod warunkiem, ze będzie skakać nad facetem.
  • malwi.4 03.02.15, 20:04
    Ciekawe Anka, czy byś chciała, by ktoś tak agresywną terapię Twojej córce zrobił.
  • ankaskakanka14 03.02.15, 20:45
    malwi.4 napisała:

    > Ciekawe Anka, czy byś chciała, by ktoś tak agresywną terapię Twojej córce zrobi
    > ł.

    Wiesz,gdyby miało jej to pomóc zrozumieć z jakim szambem się zadała i gdyby to było z korzyścią dla niej?

    Prócz tego,że utuliłam,pożałowałam to i wyprostowałam,że musi uważać z kim się zadaje - jednym słowem by jak idiotka sie nie zachowywała - przyjęła z pokora i nie wpłynęło to na nasze relacje.

  • wiolcia29_2 03.02.15, 20:55
    Anka, ale z jakiegoś powodu Twoja córka zadała się z takim towarzystwem. I warto byłoby przyjrzeć się powodom tego. Ale to już do niej należy, zdecydowanie.
    --
    Jeżeli życie daje Ci w kość, to nie po to byś się nad sobą użalał, tylko po to abyś coś w nim zmienił, wziął się w garść i uwierzył w siebie...
  • malwi.4 03.02.15, 21:06
    > Wiesz,gdyby miało jej to pomóc zrozumieć z jakim szambem się zadała i gdyby to
    > było z korzyścią dla niej?

    zatem bierzesz pod uwagę to, ze taka terapia mogła by i też zaszkodzić!

    Wiesz, komuś terapia szokowa może pomóc, a kogoś innego zdołować jeszcze bardziej wręcz podkopać resztę gruntu.

    Powiedzenie komuś będącemu w nieuzasadnionej furii "zwariowałaś" może pomoc zreflektowac się nad swoim zachowaniem, ale z kolei kogoś wrażliwego może dotknąć.

    Po mnie spłynęłoby, gdyby ktoś na forum napisał bez uzasadnienie ze chora psychiczna jestem. Ale taka pseudoanaliza wdeptująca w g ówno, jaką zrobiła Nanie dotknęłaby do żywego.
  • ankaskakanka14 03.02.15, 21:16
    malwi.4 napisała:


    > Po mnie spłynęłoby, gdyby ktoś na forum napisał bez uzasadnienie ze chora psych
    > iczna jestem. Ale taka pseudoanaliza wdeptująca w g ówno, jaką zrobiła Nanie do
    > tknęłaby do żywego.

    Widzisz rożna wrażliwość rożny poziom inteligencji.Laska się nie zastanowiła dlaczego w/w w ten sposób pisze po co to robi.


    A clarissa bez urazy na durnotę mi nie wygląda biorąc pod uwagę w jakim miejscu tematycznym sie znajdujemy no i jej ta troska po wielorazowym wcześniejszym oblewaniu rzygowinami.
  • ankaskakanka14 03.02.15, 21:18
    Szkoda,ze nie widziałaś pomyj,które tu wylewała w moją stronę.No ale ok - rozumiem pomroczność jasna jadąc klasykiem.

    dobranoc :)))

  • ankaskakanka14 03.02.15, 21:20
    oczywiście wybaczam - niech sobie żyje w spokoju :))
  • malwi.4 03.02.15, 21:30
    Widzisz rożna wrażliwość

    tak bywa, że czasem mała rzecz urasta do megaproblemu co nas przytłacza

    ja sie chyba za bardzo skupiam na tym jak mnie inni w realu odbierają, i zamiast żyć po prostu, żyję w napięciu - ale to inny temat

    za dużo na psychologii siedziałam ostatnimi laty i za bardzo analizuje, gdy wyszłam w końcu między ludzi (w pracy)

    nie wiem, czy znajdę tu kogoś z kim kontakt bardziej szczery załapię, ktoś już mnie rozczarował, za dużo oczekuję... tak pomyślałam właśnie

    i nie chcę Cię zamęczać tamtą sprawą z Clarissą, lubię Was obie

    dobranoc
  • ankaskakanka14 03.02.15, 21:37
    malwi.4 napisała:


    > i nie chcę Cię zamęczać tamtą sprawą z Clarissą, lubię Was obie
    >
    > dobranoc


    oj bardzo jestem wdzięczna i zobowiązana za zaakcentowanie tego faktu :)))
  • brygada_ww 03.02.15, 21:49
    Widzisz rożna wrażliwość rożny poziom inteligencji.Laska się nie zastanowiła dlaczego w/w w ten sposób pisze po co to robi.

    Tylko Anka wiedz jedno, to nie ww napisala ten watek, ja meza nie mam, na szczescie.

    --
    www.youtube.com/watch?v=d5KMOAGxsqo
  • fastnfurious 03.02.15, 21:22
    Mnie nie dotknęło :).

    Ta jej pseudo psychoanaliza była nawet optymistyczna. Ach, gdyby to brak dojrzałości był głównym z moich problemów... W kwestii formy już się wypowiadałam, ale forma świadczy o nadawcy, a nie o odbiorcy komunikatu, więc mogę Nanie co najwyżej współczuć.
  • leda16 07.02.15, 12:18
    malwi.4 napisała:

    > Ciekawe Anka, czy byś chciała, by ktoś tak agresywną terapię Twojej córce zrobi
    > ł.


    Widzę, że nie odpuszczasz szukając Zołzie popleczników :))). I z tej służalczej, bezmyślnej gorliwości aż ślepniesz na podaną u góry tłustym drukiem dewizę Forum.


    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • zdegus_towana 07.02.15, 14:45
    leda16 napisała:

    > malwi.4 napisała:
    >
    > > Ciekawe Anka, czy byś chciała, by ktoś tak agresywną terapię Twojej córce
    > zrobi
    > > ł.
    >
    >
    > Widzę, że nie odpuszczasz szukając Zołzie popleczników :))). I z tej służalczej
    > , bezmyślnej gorliwości aż ślepniesz na podaną u góry tłustym drukiem dewizę Fo
    > rum.
    >
    >
    Nie bede pisac, co Ty uczynilas z jedna forumowiczka, ktora miala bardzo ciezki okres w zyciu, bo i tak wszyscy to wiedza, jednak nie nalezy mylic forum z realem. Teraz probujesz to samo zrobic z Malwi. Jestes znana z tego, ze robisz problemy wszedzie, Ty pewnie zyjesz dla robienia problemow i gnojenia ludzi.
  • ankaskakanka14 03.02.15, 20:38
    malwi.4 napisała:

    > Z tego co pamiętam to naskoczyłaś z impetem na Clarissę tylko dlatego, że, ta s
    > ię zapytała się, czy nie będziesz się bała,

    Pisałam Ci juz ze dwa trzy razy to Twoje,a nie moje subiektywne odczucie co chciała zasugerować clarissa - mam narysować?

    > A Nanie nie pisała, ze z tego związku nic nie będzie, ale że będzie pod warunki
    > em, ze będzie skakać nad facetem.
    A tego to nie wiem.
  • malwi.4 03.02.15, 17:52
    podejrzewam, ze Ty na taką "terapię" nie zareagowałabyś z takim opanowaniem jak autorka
  • leda16 07.02.15, 12:09
    malwi.4 napisała:
    taktowni miało być


    Masz jakiś problem Malwi, z otaczaniem się ludźmi taktownymi? Brakuje ich w Twoim środowisku, nie masz wpływu na wybór swojego towarzystwa? Chcesz o tym porozmawiać?


    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • malwi.4 08.02.15, 19:40
    leda16 napisała:

    > malwi.4 napisała:
    > taktowni miało być
    >
    >
    > Masz jakiś problem Malwi, z otaczaniem się ludźmi taktownymi? Brakuje ich w Tw
    > oim środowisku, nie masz wpływu na wybór swojego towarzystwa? Chcesz o tym poro
    > zmawiać?
    >
    >

    Wiesz, ja mam wrażenie, ze Ty się kreujesz na zupełnie inna osobę niż faktycznie jesteś. Stworzyłaś wirtualny byt, by sie negatywnych emocji pozbyć, a podejrzewam, że takie wyładowywanie wcale Ci ulgi nie przynosi a wręcz niesmak samej sobie fundujesz. W wątku obok fajnie piszesz o szczęściu, czasem fajnie coś komuś doradzisz pisząc jak kobieta "z pazurem". Szkoda, ze tak rzadko dajesz tu nam coś pozytywnego.

    I tak, mam problem z odnajdywaniem ludzi taktownych, życzliwych, nieinteresownych, nie gardzących ludźmi mniej przebojowymi. Ale na to sie chyba nic nie poradzi. Trzeba się uodpornić i doceniać, gdy trafi się wartościowa znajomość.
  • wiolcia29_2 08.02.15, 21:06
    malwi.4 napisała:


    >
    > Wiesz, ja mam wrażenie, ze Ty się kreujesz na zupełnie inna osobę niż faktyczni
    > e jesteś. Stworzyłaś wirtualny byt, by sie negatywnych emocji pozbyć, a podejrz
    > ewam, że takie wyładowywanie wcale Ci ulgi nie przynosi a wręcz niesmak samej s
    > obie fundujesz.
    >

    Jestem podobnego zdania, Malwi. I myślę, że trudno jest być w zgodzie ze sobą, tworząc jakiegoś tam "awatara" (by Leda).;)

    --
    Jeżeli życie daje Ci w kość, to nie po to byś się nad sobą użalał, tylko po to abyś coś w nim zmienił, wziął się w garść i uwierzył w siebie...
  • wiolcia29_2 03.02.15, 17:31
    Terapia nie polega na ocenianiu. ;)
    --
    Jeżeli życie daje Ci w kość, to nie po to byś się nad sobą użalał, tylko po to abyś coś w nim zmienił, wziął się w garść i uwierzył w siebie...
  • leda16 07.02.15, 10:15
    zolza14 napisała:
    > Taka pseudoanaliza to jak zapałki w ręku dziecka. Tutaj akurat natrafiła na oso
    > bę dość silną psychicznie, lecz zdarzało si ę, że po takiej forumowej "psychot
    > erapii" osoby lądowały u psychiatry, albo miały załamanie nerwowe.



    Pracujesz może w PZP jako sprzątaczka i cichcem, gdy lekarze już pójdą do domu, przeglądasz historie chorób pacjentów, ze szczególnym uwzględnieniem motywów zgłoszenia się do psychiatrów? Więc rzeczywiście "zdarzało Ci się" widzieć brednie, jakie tutaj sadzisz pragnąc dowartościować swoje urojone kompetencje psychologiczne i psychoterapeutyczne, czy też o etiologii "załamań nerwowych" i przyczynach leczenia psychiatrycznego wiesz tyle, ile wół o gwiazdach?





    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • hansii 28.01.15, 16:28
    malwi.4 napisała:
    chciałaby któraś wychowywać takiego??

    wychowuje to sie dzieci.
    - menszow to sie "zachowuje"
    - albo i nie.

    zapisz to sobie, jesli nie potrafisz zapamietac.
  • ankaskakanka14 27.01.15, 10:13
    Lub niech spróbuje spojrzeć na swoją sytuację z pozycji biernego obserwatora.
  • ankaskakanka14 27.01.15, 11:15
    Jeszcze do autorki wątku,kiedyś ktoś mi napisał bardzo mądre zdanie : ja nic nie muszę ja mogę tylko ewentualnie chcieć.
  • ankaskakanka14 27.01.15, 16:28
    i po co złośliwości?
    Życie i tak podłe bywa.
  • zdegus_towana 27.01.15, 16:44
    ankaskakanka14 napisała:

    > i po co złośliwości?
    > Życie i tak podłe bywa.

    To nawet nie chodzi o zlosliwosci, lecz o te podlosc zycia. Bo czlowiek chcialby zyc wlasnym zyciem, ale chcac nie chcac musi zyc cudzym, bo teatrzyk jest najwazniejszy.
  • ankaskakanka14 27.01.15, 19:55
    Nie,to nawet nie głaskanie tylko na bazie własnych doświadczeń.
    Dostała laska kilka perspektyw i sama powinna wiedzieć.
    Może dotrze,że jej partner nic nie musi on może chcieć,a tu ewidentnie nie chce ( coś jak z ojcem moich dzieci-nie chce być ojcem w pełnym tego słowa znaczeniu i nic nie zrobię prócz akceptacji tego faktu ) i nawet gdyby się spociła nie zrobi nic.Szkoda czasu.
  • ankaskakanka14 27.01.15, 19:58
    Miałam raczej na myśli,że skoro mi ktoś czas poświęca i swoją uwagę dlaczego nie miałabym tego robić względem innych ludzi.
  • ankaskakanka14 28.01.15, 11:00
    Punkt widzenia od punktu siedzenia - każdy widzi co chce widzieć,co do pasji to napisała wprost,że spłaca kredyt i nie stać jej na rozwijanie swoich pasji.To,że schudła cóż faceci są wzrokowcami i nie dziwię się jej,że pomyślała w taki,a nie w inny sposób ( chociaż ja osobiście nie torturowałabym się dla żadnego faceta ) dietami,operacjami jeszcze mi nie odbiło.
    Co do jego seksualności? Też bym pytała,zastanawiała się co jest nie tak i gdzie leży problem.
    Dostała wskazówki no a co zrobi to jej sprawa.
    A gdzie to robi i komu o tym mówi to już jej prywatna sprawa.
  • brygada_ww 31.01.15, 23:32
    Zolza chcialas mi dowalic o kobietach, ktore kochaja za bardzo, zdarza sie.

    --
    www.youtube.com/watch?v=d5KMOAGxsqo
  • zolza14 01.02.15, 00:21
    brygada_ww napisała:

    > Zolza chcialas mi dowalic o kobietach, ktore kochaja za bardzo, zdarza sie.
    >
    Nie Brygado ! Absolutnie nie Ciebie miałam na myśli. Zamieściłam ten link , bo mówi o kobietach, które za bardzo kochają.
    Ja wcześniej poleciłam autorce tego wątku taką książkę na ten temat :" "Kobiety, które kochają za bardzo". autorki Robin Norwood.
    Poleciłam ją dlatego, że na podstawie tego, co napisała o sobie i swoim małżeństwie, można zidentyfikować ,że ma podobny problem.

    --
    Życie to nie problem do rozwiązania; to przygoda do przeżycia.
  • brygada_ww 31.01.15, 23:43
    Czytam ten watek trollowski i nie wierze. Runal moj obraz malzenstwa na tle takich problemow. Jak sie ciesze, ze nie mam meza i nigdy nie mialam.
    --
    www.youtube.com/watch?v=d5KMOAGxsqo
  • brygada_ww 01.02.15, 01:01
    Jeszcze Niania dojebala takiej, co nie chciala sie puscic, a to jej sprawa. Moze kochala kogos i kogo to obchodzi
    --
    www.youtube.com/watch?v=d5KMOAGxsqo
  • ankaskakanka14 12.02.15, 16:32
    Leda się wypowiadała z zakresu depresji i według mnie pisała kompletne bzdury.Aby wypowiadać się w tym temacie to trzeba samemu przez to przejść,bo wiedza książkowa........ pozostaje niestety tylko teorią.

  • mona.blue 12.02.15, 16:45
    ankaskakanka14 napisała:

    > Leda się wypowiadała z zakresu depresji i według mnie pisała kompletne bzdury.A
    > by wypowiadać się w tym temacie to trzeba samemu przez to przejść,bo wiedza ksi
    > ążkowa........ pozostaje niestety tylko teorią.
    >
    Zgadzam się. Ale coś jej ostatni nie ma na forum, może nie wywołuj wilka z lasu.

    --
    inspiracje-psychologiczne.blog.pl/

    inspiracjemoje.blogspot.com/
  • clarissa3 12.02.15, 18:43
    > coś jej ostatnio nie ma na forum, może nie wywołuj wilka z lasu.<

    A w czym dokladnie Leda ci przeszkadza?

    ps: Zastanow sie Mona nad swoja tendencja do dolaczania do tych atakujacych ! ... ktorzy ci sie silniejszymi zdaja...?

    Dbaj o wlasny kregoslup!
  • malwi.4 12.02.15, 19:27
    Mnie akurat Leda silniejsza się zdaje. Bo ludzie bez skrupułów, bez współczucia betonowi się wydają. Sama nie chcę takiego traktowania "bez ogródek", bo tak traktowana byłam przez lata, i dopiero co zaczynam wychodzić z tego dołu, w który mnie wepchnięto poprzez wytykanie tego, jak beznadziejna jestem. A Leda lubi wytykać innym, ze beznadziejni są. Może własnie po to by samemu na pozycji zero pozostać. Może sama ma problem ze swymi atutami.
  • clarissa3 12.02.15, 19:57
    a mnie rece opadaja gdy cos takiego czytam, Malwi. tym bardziej ze przeciez czytamy to samo!

    Masz zly humor to go sobie jakos popraw - nie koniecznie wieszaniem psow na innych...

    Ale to jakas moda, widac. Przez caly rok, obserwowalam sobie przeciz ze, nikomu nie przeszkadzalo to jak to Wiolcia ujezdzala po mnie - zlapalas bakcyla? !
  • wiolcia29_2 12.02.15, 20:32
    Lubisz rolę ofiary? To się nazywa wiktymizacją.

    A może oni widzieli, jak mnie nieustannie obrażasz i prowokujesz? Nie wchodzę już w to, moja droga. ;)

    Czy w tym, co robi Leda nie widzisz przemocy psychicznej, jak większość? Dlaczego, skoro tak łatwo wyłapujesz ponoć przemocowców?
    --
    Jeżeli życie daje Ci w kość, to nie po to byś się nad sobą użalał, tylko po to abyś coś w nim zmienił, wziął się w garść i uwierzył w siebie...
  • clarissa3 12.02.15, 22:49
    skoro tak łatwo wyłapujesz ponoć przemocowców?

    No to wreszcie wiesz dlaczego TY tak na mnie dzialasz.

    Organicznie tez nie znosze lgarzy.
  • bitchyusa 12.02.15, 22:54
    clarissa3 napisała:

    > skoro tak łatwo wyłapujesz ponoć przemocowców?
    >
    > No to wreszcie wiesz dlaczego TY tak na mnie dzialasz.
    >
    > Organicznie tez nie znosze lgarzy.

    Wujek czekal, ze przyjdzie ktos z Iranu nie z Ukrainy, ale bal sie, ze nie wroci.
  • bitchyusa 12.02.15, 22:59
    bitchyusa napisała:

    > clarissa3 napisała:
    >
    > > skoro tak łatwo wyłapujesz ponoć przemocowców?
    > >
    > > No to wreszcie wiesz dlaczego TY tak na mnie dzialasz.
    > >
    > > Organicznie tez nie znosze lgarzy.
    >
    > Wujek czekal, ze przyjdzie ktos z Iranu nie z Ukrainy, ale bal sie, ze nie wroci.


    Wrocilam, wujek pytal czy wroce.
  • malwi.4 13.02.15, 16:14
    > Wrocilam, wujek pytal czy wroce.

    Wujek się pyta czego się napijesz? Kawa, herbata?
  • wiolcia29_2 12.02.15, 23:21
    A projektuj, projektuj. Chętnie poznam inne twoje problemy. ;)
    --
    Jeżeli życie daje Ci w kość, to nie po to byś się nad sobą użalał, tylko po to abyś coś w nim zmienił, wziął się w garść i uwierzył w siebie...
  • bitchyusa 13.02.15, 06:21
    wiolcia29_2 napisała:

    > A projektuj, projektuj. Chętnie poznam inne twoje problemy. ;)

    Innych nie mam i nie chce miec, dzien dobry Wiolciu.
  • wiolcia29_2 13.02.15, 07:09
    To było do Clarissy i pod jej postem jest w drzewku. Dzień dobry.:)

    --
    Jeżeli życie daje Ci w kość, to nie po to byś się nad sobą użalał, tylko po to abyś coś w nim zmienił, wziął się w garść i uwierzył w siebie...
  • malwi.4 12.02.15, 21:09
    Faktycznie wszyscy tu sie uwzieli się na boguducha winną Lede.

    Nic dziwnego, ze w świecie tyle agresji i podłosci. To imponuje, to się sprzedaje. Ludzie maja problem z odróżnianiem dobra od zła, kata od ofiary.

    Leda mnie tu nie przeszkadza, ale niech nie kopie lezacego , bo każdy, kto się z tym leżącym utożsamia protestować będzie. Nvv tez mi nie przeszkadza. W końcu dam mu spokoj.
  • clarissa3 12.02.15, 23:09
    www.youtube.com/watch?v=nOXU68WENOU
  • zolza14 12.02.15, 23:46
    malwi.4 napisała:

    > Faktycznie wszyscy tu sie uwzieli się na boguducha winną Lede.
    >
    > Nic dziwnego, ze w świecie tyle agresji i podłosci. To imponuje, to się sprzeda
    > je. Ludzie maja problem z odróżnianiem dobra od zła, kata od ofiary.
    >
    > Leda mnie tu nie przeszkadza, ale niech nie kopie lezacego , bo każdy, kto się
    > z tym leżącym utożsamia protestować będzie. Nvv tez mi nie przeszkadza. W końcu
    > dam mu spokoj.

    Malwi !
    Jest wiele osób, którym podoba się zachowanie Ledy, ponieważ identyfikując się z nią mogą zastępczo zaspokoić swoje potrzeby w zakresie agresywności jak również swoje sadystyczne potrzeby.
    To są zwykle osoby, które świadomie lubia o sobie myśleć ,że są miłe i łagodne. Niektóre z takich osób mogą z upodobaniem wchodzić w rolę ofiary i tak manipulować innymi, by jej tego poczucia dostarczyli.
    --

    Życie to nie problem do rozwiązania; to przygoda do przeżycia.
  • ankaskakanka14 13.02.15, 06:16
    zolza14 napisała:


    > Malwi !
    > Jest wiele osób, którym podoba się zachowanie Ledy, ponieważ identyfikując się
    > z nią mogą zastępczo zaspokoić swoje potrzeby w zakresie agresywności jak równi
    > eż swoje sadystyczne potrzeby.

    Do tej pory miałam Cię za inteligentną osobę.Projekcja? hi hi

  • wiolcia29_2 13.02.15, 08:09
    Anka, wniosek Zolzy jest bardzo inteligentny. :)
    --
    Jeżeli życie daje Ci w kość, to nie po to byś się nad sobą użalał, tylko po to abyś coś w nim zmienił, wziął się w garść i uwierzył w siebie.
  • leda16 15.02.15, 15:39
    wiolcia29_2 napisała:

    > Anka, wniosek Zolzy jest bardzo inteligentny. :)


    A konkretnie Wiolciu, jak wysokie jest IQ tego wniosku i jaką metodą obliczone? :))) Z tych studiów "psychoLOGICZNYCH taką wiedzę wyniosłaś czy może psychoLOGIĘ z psychoBREDNIĄ mylisz?


    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • bitchyusa 13.02.15, 06:27
    Malwi !
    Jest wiele osób, którym podoba się zachowanie Ledy, ponieważ identyfikując się z nią mogą zastępczo zaspokoić swoje potrzeby w zakresie agresywności jak również swoje sadystyczne potrzeby.
    To są zwykle osoby, które świadomie lubia o sobie myśleć ,że są miłe i łagodne. Niektóre z takich osób mogą z upodobaniem wchodzić w rolę ofiary i tak manipulować innymi, by jej tego poczucia dostarczyli.


    Piszac te slowa Zolza wiem, ze masz mnie na mysli, to tylko forum, ale poczytaj sobie forum kobieta, na ktore ostatnio nie zagladal, jak mnie jeden publicznie wyzywal od najgorszych i mysli sobie, ze tak w nieskonczonosc moze kogos gnoic i szmacic. Mnie jest przyjemnie? Tez nie, mam dosc takiego publicznego wywlekania problemow, chce spokojnie zyc.
  • bitchyusa 13.02.15, 06:27
    Mialo byc na ktore ja nie zagladam.
  • bitchyusa 13.02.15, 06:34
    Ale przeciez to moj egocentryzm, z ktorym powinnam pewnie zglosic sie na terapie, przeciez o mnie nic nie pisal.
  • bitchyusa 13.02.15, 06:41
    I tak sobie wszedl w role ofiary kochany misiaczek, dokladnie Zolza, a moze on to nie wszedl, tylko weszedl.
  • zolza14 13.02.15, 08:21
    bitchyusa napisała:

    > Malwi !
    > Jest wiele osób, którym podoba się zachowanie Ledy, ponieważ identyfikując się
    > z nią mogą zastępczo zaspokoić swoje potrzeby w zakresie agresywności jak równ
    > ież swoje sadystyczne potrzeby.
    > To są zwykle osoby, które świadomie lubia o sobie myśleć ,że są miłe i łagodne
    > . Niektóre z takich osób mogą z upodobaniem wchodzić w rolę ofiary i tak manipu
    > lować innymi, by jej tego poczucia dostarczyli.

    >
    > Piszac te slowa Zolza wiem, ze masz mnie na mysli, to tylko forum, ale poczytaj
    > sobie forum kobieta, na ktore ostatnio nie zagladal, jak mnie jeden publicznie
    > wyzywal od najgorszych i mysli sobie, ze tak w nieskonczonosc moze kogos gnoic
    > i szmacic. Mnie jest przyjemnie? Tez nie, mam dosc takiego publicznego wywleka
    > nia problemow, chce spokojnie zyc.

    Nie Brygado , akurat nie Ciebie miałam na myśli. Masz prawo mieć dosyć publicznego wywlekania problemów. To niczemu nie służy przeważnie, a daje pożywkę różnym hienom.
    --
    Życie to nie problem do rozwiązania; to przygoda do przeżycia.
  • bitchyusa 13.02.15, 08:26
    Nie Brygado , akurat nie Ciebie miałam na myśli. Masz prawo mieć dosyć publicznego wywlekania problemów. To niczemu nie służy przeważnie, a daje pożywkę różnym hienom.

    Ja tez potrafie zamienic sie w hiene, ale po co. Wczoraj uslyszalam madre slowa- nie dawaj innym tego, czego sama nie chcesz miec.
  • malwi.4 13.02.15, 16:09
    Faktycznie tak to może działać, jak Zołza piszesz. Na dodatek osoby co uważają, ze pisanie Ledy jest jak najbardziej ok, same obruszają się, gdy im ktoś coś napisze prosto z mostu. Pamiętam jeden wątek Clarissy, w którym bardzo obruszyła się na terapię szokowa Lifa.

    Poza tym jaka jest wartość w tym, by poniżasz szukającego pomocy, zwłaszcza gdy on prosi, by skończyć to poniżanie? Jest w tym jedynie wartość dla tych, co lubią przemoc, sadyzm.

    I ja wiem, że nie jestem aniołem. Nie uwazam, się za osobę miłą i spokojną, bo pewnie to i do mnie post. Ja wiem, ze powinnam dać spokój z tym, co mnie w Nvv denerwuje. Ja często to co on pisze, biorę do siebie i coś się we mnie burzy. Gdy kiedyś pisywał z Kropidło na temat relacji z rodzicami też się we mnie wszystko burzyło, ale dawałam radę przemilczeć to wtedy. Gdy czytam radę, ze warto dawać na siebie wylewać pomyje, to mam wrażenie, ze to namowa do jakiegoś masochizmu, a wręcz traktowane tego masochizmu jako jedyną słuszną drogę. Kto chce niech się uczy życia w pomyjach. Ale z tego co widzę, dopóki z takich pomyj się nie wyjdzie nikt nie wzbije się w swym życiu wysoko, bo paliwem do wzbicia się jest tylko wiara we własne siły. A pomyje to nie są pozytywne impulsy dające "życie", wiarę w siebie. Tak jak i życia nie dają brzydkie, zaniedbane miejsca wokół nas. Ja mam dość pomyj. Ja się ich już nasłuchałam.


    > Malwi !
    > Jest wiele osób, którym podoba się zachowanie Ledy, ponieważ identyfikując się
    > z nią mogą zastępczo zaspokoić swoje potrzeby w zakresie agresywności jak równi
    > eż swoje sadystyczne potrzeby.
    > To są zwykle osoby, które świadomie lubia o sobie myśleć ,że są miłe i łagodne.
    > Niektóre z takich osób mogą z upodobaniem wchodzić w rolę ofiary i tak manipul
    > ować innymi, by jej tego poczucia dostarczyli.
  • leda16 15.02.15, 16:26
    malwi.4 napisała:
    Ja wiem, ze powinnam dać spokój z tym, co mnie w Nvv
    > denerwuje. Ja często to co on pisze, biorę do siebie i coś się we mnie burzy. G
    > dy kiedyś pisywał z Kropidło na temat relacji z rodzicami też się we mnie wszys
    > tko burzyło, ale dawałam radę przemilczeć to wtedy. Gdy czytam radę, ze warto d
    > awać na siebie wylewać pomyje, to mam wrażenie, ze to namowa do jakiegoś masoch
    > izmu, a wręcz traktowane tego masochizmu jako jedyną słuszną drogę. Kto chce ni
    > ech się uczy życia w pomyjach. Ale z tego co widzę, dopóki z takich pomyj się n
    > ie wyjdzie nikt nie wzbije się w swym życiu wysoko, bo paliwem do wzbici
    > a się jest tylko wiara we własne siły. A pomyje to nie są [b]pozytywne impulsy[
    > /b] dające "życie", wiarę w siebie. Tak jak i życia nie dają brzydkie, zaniedb
    > ane miejsca wokół nas. Ja mam dość pomyj. Ja się ich już nasłuchałam.


    A ja myślałam, że żyjesz w szczęśliwej rodzinie, w przyjaznym otoczeniu, koncentrujesz się przede wszystkim na swoim małym dziecku i wpadasz tu tylko okazjonalnie. Ale skoro czyjeś pierdzielenie na tutejszym Forum dostarcza Ci tyle frustracji, stresów, negatywnych emocji, to po cholerę z godną politowania obsesją tkwisz tutaj codziennie, zamiast zająć się czymś pożytecznym? To ten masochizm Cię do tego skłania czy jak? Chcesz "pomagać" to skończ medycynę, psychologię, socjologię, pedagogikę czy choćby weterynarię i zatrudnij się w realu na cały etat, albo chociaż jako wolontariuszka w hospicjum lub Schronisku dla Zwierząt, zamiast tutaj pustą demagogię razem z Wiolcią i Zołzą uprawiać i wirtualnych klientów szukać, żeby wyładować własne "pomocowe" potrzeby. Wiolcia zna wyłącznie jeden mechanizm ludzkiego działania - projekcję (swoiście zresztą rozumianą) Zołza gardłuje za psychoterapią uważając ją za panaceum na wszelkie dolegliwości (tylko zdaje się certyfikatu do uprawiania tego zawodu Jej brakuje) dla Ciebie "wiara w siebie" jest najważniejsza dla permanentnego umocowania jednostki w szczęściu i dobrobycie. Otwórzcie więc dziewczyny jakąś działalność gospodarczą i hulajcie sobie wspólnie ku radości gawiedzi :) I nie koncentrujcie się tak obsesyjnie na niewątpliwie arcyciekawym awatarze "leda16" skoro on o taką straszliwą traumę Was przyprawia. ;) Na 253 posty umieszczone w tym wątku, z grubsza licząc ok.1/3 dotyczy mojej osoby. Tak, tak "osoby", bo moje wypowiedzi są przekręcane, zniekształcane, interpretowane tendencyjnie. Faktem jest, że inspirują Was one do agresji werbalnej, złości i frustracji. W innych wątkach nie lepiej. Jesteście jak mrówki, którym ktoś wsadzi kij w mrowisko. Tak też się zachowujecie i będziecie zachowywać dopóki nie zrozumiecie, że to tylko WASZ PROBLEM, nie mój ;).

    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • malwi.4 15.02.15, 18:37
    > dla Ciebie "wiara w siebie" jest najważniejsza dla permanentnego umocowania jednostki w
    > szczęściu i dobrobycie

    To prawda. Każdy w coś wierzy. Ty z kolei zapatrzona w dyplomy jesteś.

    > Chcesz "pomagać" to skończ medycynę, psychologię, socjologię, pedagogikę czy choćby weterynarię

    czasem wystarczy po prostu NIE SZKODZIĆ
  • malwi.4 15.02.15, 19:54
    Wiesz Leda, przyznaję Ci rację, ze przesadziłam z tym obsmarowywaniem Ciebie, podczas Twej nieobecności. I napiszę: przepraszam!

    Nie wiem skąd u niektórych myśl, ze ja takie szczęśliwe życie mam. Może ta wiara w siebie działa, i umiem dostrzec i przedstawić moją szklankę jako do połowy pełną. I to dzięki tym psychologicznym bredniom :)
  • leda16 16.02.15, 17:47
    malwi.4 napisała:
    > czasem wystarczy po prostu NIE SZKODZIĆ


    Nikt tu nikomu nie szkodzi Malwi. Ludzie szkodzą sobie najczęściej sami wskutek przyjętych przez siebie wierzeń, zależności od cudzych opinii, stereotypów i przesądów.Zaś inni szkodzą im tylko tyle, na ile pozwalają im zaszkodzić.
    Ps.A propos' przeprosin, po prostu życzę lepszego samopoczucia jakie zawsze jest wynikiem przyjętych przeprosin ;)


    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • zolza14 17.02.15, 09:31
    leda16 napisała:

    > malwi.4 napisała:
    > > czasem wystarczy po prostu NIE SZKODZIĆ
    >
    >
    > Nikt tu nikomu nie szkodzi Malwi. Ludzie szkodzą sobie najczęściej sami wskute
    > k przyjętych przez siebie wierzeń, zależności od cudzych opinii, stereotypów i
    > przesądów.Zaś inni szkodzą im tylko tyle, na ile pozwalają im zaszkodzić.
    > Ps.A propos' przeprosin, po prostu życzę lepszego samopoczucia jakie zawsze je
    > st wynikiem przyjętych przeprosin ;)
    >
    >

    To niby prawda, ale to bardzo radykalne założenie, w praktyce mało u kogo wykonalne, bo rzadko kto jest naprawdę całkowicie niezależny od opinii innych.
    Co potwierdza chociażby Twoja Ledo bardzo emocjonalna reakcja na komentarze pod Twoim adresem.
    Tak więc; nie oszukuj się i nie stosuj podwójnych standardów.


    --
    Życie to nie problem do rozwiązania; to przygoda do przeżycia.
  • clarissa3 17.02.15, 11:07
    coraz podobniej do Wiolci brzmisz Zolza - czy to jakas epidemia?

    Uwazaj na siebie, nie daj sie popsuc!
  • wiolcia29_2 17.02.15, 15:13
    Hahaha, dobre. ;)
    --
    Jeżeli życie daje Ci w kość, to nie po to byś się nad sobą użalał, tylko po to abyś coś w nim zmienił, wziął się w garść i uwierzył w siebie...
  • leda16 17.02.15, 16:24
    zolza14 napisała:
    bo rzadko kto jest naprawdę całkowicie niezależny od opinii innych.
    > Co potwierdza chociażby Twoja Ledo bardzo emocjonalna reakcja na komentarze po
    > d Twoim adresem.


    Moja reakcja bynajmniej nie jest emocjonalna i nie staje się taka tylko z powodu postrzegania i nazwania jej przez Ciebie "emocjonalną" Powiedziałabym nawet, że to Ty masz daleko posuniętą zdolność widzenia emocji tam, gdzie ich nie ma np. w wypowiedziach Nani. A nazwanie Clarissy "wariatką" to fakt może, czy jednak Twój na wskroś emocjonalny odbiór napisanych przez Nią treści? A ta Twoja pogarda dla chorych psychicznie (wariatów) z którymi "nie dyskutujesz", to jest rzeczowy osąd, czy emocjonalny jednak i z na wskroś negatywnych emocji wynikający?



    Tak więc; nie oszukuj się i nie stosuj podwójnych standardów.



    Więc kto tu siebie oszukuje? To prawda, nikt nie jest całkowicie wolny od opinii ludzi go otaczających rodzinnie, towarzysko, zawodowo, bądź kręgów społecznych do wejścia w które aspiruje, ale zapewniam Cię, że mało kto jest zależny od opinii nicków internetowych. Owszem, czasami wpadają tutaj jacyś tacy, głasków jak kania deszczu pragnący i są to wyjątki. Jednak generalnie jest tak, że człowiek gasi kompa, a wirtualne byty gdzieś tam sobie krążą w cyberprzestrzeni, snu nikomu z powiek nie spędzając ani radości cudzego życia nie gasząc....Tutaj też - żremy się(o sorry - dyskutujemy) z poglądami, a nie z "osobami" leda, clarissa, wiolcia itp. Pogląd możesz nazwać plugawym, głupim wariackim, itp. persony zawartej w nicku jakoś nie wypada ;)



    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • malwi.4 17.02.15, 17:17
    Słowa wariatka uzywa sie, gdy kogoś opinie za niemadre się uważa. Clarissa, która tym słowem nazwana została, o osobach piszących wedlug niej niemadre opinie pisze -chłopka, kobieta z prowincji Czy to oznacza, ze gardzi chłopkami, mieszkańcami prowincji?

    I to nie jest tak, ze zamyka się komputer i byty odfruwają. Za tym nikiem stoi żywy człowiek, wrażliwy na wszelkie bodźce. I to, ze Tobie się wydaje, ze nie ma znaczenia kto co o Tobie napisze Twoja podświadomość reaguje na aprobatę lub dezaprobatę. Nie uwierze, ze słowa poparcia od wirtualnych nikow, które cenisz przyjemności Ci nie sprawiają.
  • zolza14 17.02.15, 18:03
    leda16 napisała:


    >
    > Moja reakcja bynajmniej nie jest emocjonalna i nie staje się taka tylko z powod
    > u postrzegania i nazwania jej przez Ciebie "emocjonalną"
    To dlaczego próbujesz nas zdyskredytować w swoim poście? Myślisz, że jak zaprzeczysz swojej agresji, to jej nie ma? Czy jesteś zupełnie jej nieświadoma, chociaż od dwunastu lat Ci ludzie sygnalizują ,że ich obrażasz?

    A nazwanie Clarissy "wariatką" to fakt może, czy jedn
    > ak Twój na wskroś emocjonalny odbiór napisanych przez Nią treści?
    Ja nie nazwałam Clarissy wariatką. Zarzuciłam jej tylko, że bezkrytycznie przytacza jakieś teorie, a ja z wypowiedziami wariatów nie zamierzam dyskutować.
    [i]A ta Twoja po
    > garda dla chorych psychicznie (wariatów) z którymi "nie dyskutujesz", to jest r
    > zeczowy osąd, czy emocjonalny jednak i z na wskroś negatywnych emocji wynikając
    > y?
    .[/ Ja nic tutaj nie piszę o chorych psychicznie , a niechęć do dyskusji z głupimi poglądami wcale nie świadczy o pogardzie dla umysłowo chorych. Jeśli Ty uwielbiasz dyskutować z wariatami masz do tego prawo.
    >
    >
    >
    > Więc kto tu siebie oszukuje? To prawda, nikt nie jest całkowicie wolny od opini
    > i ludzi go otaczających rodzinnie, towarzysko, zawodowo, bądź kręgów społecznyc
    > h do wejścia w które aspiruje, ale zapewniam Cię, że mało kto jest zależny od
    > opinii nicków internetowych.


    To dlaczego się miotasz jak żaba na postronku, gdy pod adreaem Twojego nicka jakaś ktytyczna uwaga padnie? W takim razie należysz do tej mniejszości.




    --
    Życie to nie problem do rozwiązania; to przygoda do przeżycia.
  • clarissa3 17.02.15, 18:44
    A do BBC juz dzwonilas zbesztac ich za to ze nieboszczyka wspominaja?
  • zolza14 17.02.15, 19:21
    clarissa3 napisała:

    > A do BBC juz dzwonilas zbesztac ich za to ze nieboszczyka wspominaja?

    Racz łaskawie odpieprzyć się ode mnie.
    --
    Życie to nie problem do rozwiązania; to przygoda do przeżycia.
  • ada_ww 18.02.15, 01:01
    Leda jest na wakacjach w luksusowym hotelu.
  • malwi.4 12.02.15, 17:28
    Jeden forumowicz jest fanem pisaniny Ledy, ale przyznał kiedyś, ze nie chciałby aby ona jego samego na swój widelec wzięła - czyli jest zabawnie, gdy inni cierpią.

    Mam nadzieję, ze ona już się ogarnęła i że będzie nam farmazonić dalej, bo bez tych farmazonów to nie to samo. Jutro piątek, więc znów Lwa wypada odwiedzić. A potem dedykację zrobić. Mam nadzieję, ze piątek będzie ok, bo czwartek to porażka :((((
  • clarissa3 12.02.15, 18:46
    Piatek bedzie 13 ego, a 13ego jak to 13ego - dla jednych fart a dla innych kleska.

    ps: Moj sie w porzo zapowiada! ;))
  • ankaskakanka10 13.02.15, 07:56
    tak,idę do reala :D
  • bitchyusa 13.02.15, 08:03
    ankaskakanka10 napisała:

    > tak,idę do reala :D

    Naprawde, a poza tym jak tam Romeczek, nadal mowi, ze on jest Robin Hood z tym, ze nie daje biednym?;)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka