Dodaj do ulubionych

śmierć bliskiej osoby-pomóżcie

12.09.04, 23:23
Kilka dni temu umarła bardzo bliska mi osoba - moja matka chrzestna.
Mieszkałam z Nia od kilku lat. Chorowała na nowotwór. Od kilku tygodni jej
stan bez przerwy sie pogarszał. Od tygodnia leżała w domu, opiekowałam sie
Nia. To były straszne chwile , przede wszsytkim dla Niej, ale dla mnie i Jej
syna również. Nie miałam do tej pory pojęcia, co to znaczy opiekować sie
umierajaca osoba w takim stanie ( świeżo po operacji, nie gojaca się rana
pooperacyjna i sztuczny odbyt ). Robilismy koło Niej wszystko co trzeba, nie
tsac nas było na pielegniarke, a do hospicjum nie chcialismy Jej oddać. Nie
było łatwo, każdy człowiek ma pewne bariery , nie zawsze jest w stanie sobie
poradzić w takiej sytuacji. Ale staralismy sie ze wszystkich sił.
W tą środe w południe Ola umarła. Trzymalismy ja za reke do ostatniego
oddechu. Patrzylismy jak odchodzi i nic nie moglismy zrobić.
To wszystko było bardzo trudne, ale chce napisać o czymś innym - od jej
smierci nie moge sobie poradzic sama w domu. Zwyczajnie boję sie zostać sama.
Wczoraj po raz pierwszy byłam sama kilka godzin po południu. A teraz jest juz
noc, a ja jestem sama. Boje sie , sama nie wiem czego. Boje sie patrzyc w
strone Jej pokoju, to wszystko jest takie trudne. Czuje sie źle, jestem
kompletnie przerażona. Czy to minie ? Kiedy minie ?
Jak mam sobie poradzic, jak to wytłumaczyc ? Co mam zrobic żeby to koszmarne
uczucie mineło ?
Edytor zaawansowany
  • 12.09.04, 23:31
    To nie minie nigdy, Amoko
    bedziesz musiala z tym zyc.
    z czasem tylko cisnienie ciezkich mysli bedzie coraz mniej dokuczliwe.

    Trzymaj sie.
  • 12.09.04, 23:34
    amoka napisała:

    > Kilka dni temu umarła bardzo bliska mi osoba - moja matka chrzestna.
    > Mieszkałam z Nia od kilku lat. Chorowała na nowotwór. Od kilku tygodni jej
    > stan bez przerwy sie pogarszał. Od tygodnia leżała w domu, opiekowałam sie
    > Nia. To były straszne chwile , przede wszsytkim dla Niej, ale dla mnie i Jej
    > syna również. Nie miałam do tej pory pojęcia, co to znaczy opiekować sie
    > umierajaca osoba w takim stanie ( świeżo po operacji, nie gojaca się rana
    > pooperacyjna i sztuczny odbyt ). Robilismy koło Niej wszystko co trzeba, nie
    > tsac nas było na pielegniarke, a do hospicjum nie chcialismy Jej oddać. Nie
    > było łatwo, każdy człowiek ma pewne bariery , nie zawsze jest w stanie sobie
    > poradzić w takiej sytuacji. Ale staralismy sie ze wszystkich sił.
    > W tą środe w południe Ola umarła. Trzymalismy ja za reke do ostatniego
    > oddechu. Patrzylismy jak odchodzi i nic nie moglismy zrobić.
    > To wszystko było bardzo trudne, ale chce napisać o czymś innym - od jej
    > smierci nie moge sobie poradzic sama w domu. Zwyczajnie boję sie zostać sama.
    > Wczoraj po raz pierwszy byłam sama kilka godzin po południu. A teraz jest juz
    > noc, a ja jestem sama. Boje sie , sama nie wiem czego. Boje sie patrzyc w
    > strone Jej pokoju, to wszystko jest takie trudne. Czuje sie źle, jestem
    > kompletnie przerażona. Czy to minie ? Kiedy minie ?
    > Jak mam sobie poradzic, jak to wytłumaczyc ? Co mam zrobic żeby to koszmarne
    > uczucie mineło ?

    Przedewszystkim przyjmij kondolencje, strasznie mi przykro:(
    Nie bój się zmarłych, bój się zyjacych.
    To byla bliska Ci osoba, tak, ze nie rozumiem strachu
    Boisz się pustki po niej, tego, że nie bedziesz umiala jej zapełnic, czy boisz
    się jej ducha, że byc moze wciaz jest w domu?
    Powiedz , czego dokladnie sie boisz?
    Przytulam
    Sciskam
    Staram sie zrozumiec
    Zwierciadelko
  • 12.09.04, 23:39
    Wiem ze to dziwne i pewnie głupie, ale boje sie że jak tam zajrze to Ja zobacze.
  • 12.09.04, 23:55
    amoka napisała:

    > Wiem ze to dziwne i pewnie głupie, ale boje sie że jak tam zajrze to Ja
    zobacze
    > .

    Zapewniam Cię wobec tego, że to przejdzie, ja do tej pory (po 1,5 roku) jak
    spojrze na lóżko na ktorym zmarla moja babcia, przez ulamek sekundy spodziewam
    sie ja tam zobaczyc.
    U Ciebie jest to swieze , wiec jest i strach.
    Moze sprobuj zrobic jakies przemeblowanie male, zeby nie kojarzylo sie z
    okresem kiedy Ona jeszcze żyla.
    Przestaw lozko w inne miejsce, narzuc na nie jakas kolorowa kape, zeby nie
    kojarzylo sie z cierpieniem i z Nią.
    Oprocz tego polecam modlitwe w intencji jej duszy.Dziala uspokajajaco.
    Ale przedewszystkim zajmij się czyms przyjemnym, a zapomienie o strach pozostaw
    czasowi. To minie napewno.
    pozdrawiam ciepło.
  • 13.09.04, 00:10
    Ja iwm ze to minie, tylko kiedy?
    Pies sie dziwnie zachowuje, co chwila patrzy dziwnie w kierunku Jej pokoju,
    wtedy mój strach narasta.
    Wczoraj otworzyłam drzwi do jej pokoju, przed chwila znowu je zamknełam.
    Nie potrafie sobie tego wytłumaczyc. Czego ja sie boje ?
  • 13.09.04, 00:28
    amoka napisała:

    > Ja iwm ze to minie, tylko kiedy?
    > Pies sie dziwnie zachowuje, co chwila patrzy dziwnie w kierunku Jej pokoju,
    > wtedy mój strach narasta.
    > Wczoraj otworzyłam drzwi do jej pokoju, przed chwila znowu je zamknełam.
    > Nie potrafie sobie tego wytłumaczyc. Czego ja sie boje ?

    Minie, za miesiac , za tydzien... trudno powiedzieć. Zawsze bedziesz o niej
    pamietac, ale pozostana tylko wspomienia, bez strachu.
    Piesek sie przyzwyczail do wlascicieli, jemu pewnie jej brak, stad to
    wypatrywanie.
    Wydaje mi się, że boisz się tego czego wiekszosc ludzi boi się najbardziej.
    Nieznanego. Zastanawiasz się, co teraz sie dzieje z jej dusza, czy ciagle jest
    w domu, jesli jest, czy moze dac jakis znak...i pewnie czekasz na ten znak,
    stad ten strach.
    To zupelnie ludzkie, że się boisz i tak jak ktos juz mowil, dobrze by bylo,
    zeby ktos przy Tobie był przez jakis czas(kiedy nie jestes sama sie nie boisz?).
    Pozatym pamiętaj, że to co czujesz w dużej mierze zależy od Ciebie.
    Nie napędzaj się sama. Równie dobrze, mozesz pomyslec, że nawet jesli zajrzysz
    do jej pokoju i ona tam będzie( co się nie zdarzy) to przeciez nie zrobi Cię
    krzywdy.Słyszałaś kiedy o morderstwie popelnionym przez ducha? Zwłaszcza na
    bliskiej osobie?:)
    Tak więc boisz się nieznanego co jest zrozumiale i zdaj sobie sprawę, że strach
    ten jest irracjonalny, to pozwoli Ci go zaakceptować i szybciej o nim zapomieć.
    Raz jeszcze trzymaj się. I spokojnej nocki.
    Zwierciadełko
  • 13.09.04, 00:32
    Bardzo mi pomagacie, dziekuje.
  • 13.09.04, 00:34
    amoka napisała:

    > Bardzo mi pomagacie, dziekuje.

    Ze swojej strony cieszę się, że mogłam pomoc:)
  • 12.09.04, 23:35
    Nie boj sie. Kochala cie, wiec bedzie sie toba opiekowala, krzywdy ci nie
    zrobi. To bardzo piekne, ze nie umierala sama w szpitalu, ze trzymalas ja za
    reke do ostatniej chwili. To piekne.
  • 12.09.04, 23:41
    Dziękuje Ci Melanie
  • 12.09.04, 23:47
    na poczatek szczere kondolencje...

    "to" minie, z czasem
    przyzwyczaisz sie do pustego domu
    do braku rzeczy
    (ktore kiedys bedziesz musiala uprzatnac...)
    pierwszy szok minie i wszystko sie uspokoi

    a teraz, jak sie da nie badz sama w domu, albo na krotko
    spij przy zapalonym swietle
    niech zawsze gra radio czy telewizor
    (ja 'uzywalam' tego pierwszego)

    trzymaj sie cieplo, sciskam mocno :)))

  • Gość: agnieszka IP: *.proxy.aol.com 13.09.04, 02:29
    Posluchaj Amoka,

    Ja jestem w bardzo podobnej sytuacji. W srode minie miesiac odkad zmarla moja
    chrzestna, tez na nowotwor. I tez bylam z nia bardzo blisko, ale ona zmarla
    akurat w szpitalu. Nie wiem jak Ci naprawde na imie, wiec trudno mi sie do
    Ciebie zwracac po imieniu, w kazdym razie chcialam Ci powiedziec, ze ja tez sie
    boje. Codziennie mysle o tej smierci i nie moge tego zaakceptowac. A najgorzej
    jest kiedy wlasnie nadchodzi noc, bo wtedy nie moge zasnac, a jak juz zasne, to
    pozniej budze sie 3 razy w nocy i znowu nie moge spac. Ja osobiscie boje sie
    kontaktu z duchami, boje sie, ze ciocia moze przyjsc, ale z drugiej strony
    mysle sobie, ze ona wiedziala, ze ja sie balam obecnosci dusz i wlasnie dlatego
    nie bedzie mnie meczyc w nocy. Ale inna sprawa, ktora strasznie mnie przeraza
    to to, ze ona ciagle mi sie snila przez 2 tygodnie po smierci, teraz juz troche
    miej, wiec zaczelam sie modlic za nia i troche to wszystk sie uspokoilo.
    Posluchaj, nie przejmuj sie tak, dobrze? Pamietaj, ze te wszystkie leki w uzej
    mierze wynikaja z faktu, ze za duzo myslimy o tym, co sie stalo! I to gdzies
    tkwi w naszej podswiadomosci i pozniej w nocy przybiera najwiekze rozmiary. Ja
    po sobie zauwazylam, ze czas koi bol, takze pamietaj, amoka, to wszystko jest
    kwestia czasu i na pewno nie przejdzie z dnia na dzien, bo z mysla o smierci
    chrzestnej musisz sie oswoic i nabrac do tego dystansu. Posluchaj, wierze, ze
    jest Ci trudno i wierze, ze sie boisz, ale to powoli przejdzie, tylko sie tak
    tym nie przejmuj. Ja na przyklad czesto zapalam w nocy swiatlo, bo zwyczajnie
    nie moge zasnac ze strachu, ale tak z drugiej strony mysle sobie, ze przeciez
    nie powiinnam sie bac, bo to byla moja kochana ciocia, wiec na pewno nie bedzie
    chciala mnie skrzywdzic. Po prostu duzo sie za nia modl i powoli wszystko wroci
    do normy. A tak w ogole, to jesli bedziesz chciala cos jeszcze napisac i o tym
    pogadac, to podaje Ci swojego maila: lalenkaja@o2.pl pozdrawiam i nie martw
    sie, czas wyleczy bol i zabierze strach, agnieszka
  • Gość: elka IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.09.04, 02:49
    Mój brat nagle zmarł w marcu..mój Tata zmarł 13 lat temu..boli ciagle tak
    samo...ale ja generalnie nie mam ochoty sie ztym godzic..bo to jest
    niewyobrazalne ,ze ich nie ma..Tata be przerwy jest obecny w moim zyciu ,brat
    również ,nie chcę zapomniec ,ani myslec ,ze nie zyją..moze wyjechali..ale
    sa.straszne sa uczucia,straszne jest kogos kochac..ale bez tego ani rusz..
  • 13.09.04, 04:37
    Amoka moje szczere kondolencje.Nie boj sie,zapal swieczke i pomodl sie za nia
    to ci pomoze,nie zamykaj drzwi do jej pokoju tak jak ktos ci radzil przestaw
    tam meble i zobaczysz poczujesz sie lepiej.Zycze ci duzo spokoju i jeszcze raz
    nie boj sie modl sie za jej dusze co dziennie.Pozdrawiam serdecznie.
  • Gość: Ala IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 13.09.04, 07:47
    Jestes zmeczona i fizycznie i psychicznie. Potrzeba ci dziewczyno odpoczynku i
    najlepiej abys mogla na kilka dni opuscic to mieszkanie, abys mogla byc wsrod
    ludzi. To napewno przykre uczucie przebywac samotnie w domu w ktorym umarl ktos
    bliski, ale to tylko twoja psychika. Chrzestnej juz tu nie ma. Jej meczarnia
    sie skonczyla i powinnas myslec o tym wlasnie w tych kategoriach. Jesli jest
    zyciu po zyciu to ona jest szczesliwa, jesli nie ciagu dalszego to nie masz sie
    czego bac.Bylas dzielna i dobra dla cioci, podziwiam cie.
  • 13.09.04, 09:35
    naprawde ; wiem to bo stracilam swoich najblizszych wiele lat temu ;
    zawsze zostaje pustka po tych ktorych kochamy ale z czasem przestaje
    dokuczac ten straszny bol ;

    pozwol sobie na czas oplakiwania, to naturalne ;


    pozdrawiam Cie serdecznie, lune


    ps. a pieska przytul, zajmij go czyms, idz z nim na spacer ; on nie wiem gdzie
    jest ten ktos kto byl zawsze ; moze wciaz na nia czeka i dlatego tak sie
    dziwnie zachowuje ?




  • Gość: lekshey IP: 62.233.201.* 13.09.04, 10:49
    witam,
    zrobiła Pani wszystko co w ludzkiej mocy.
    Reszta to transcendencja.
    Nie napisała Pani jak wyglądała religijność Chrzestnej.
    Czy modliłyście się wspólnie przed śmiercią czy przyjeła ostatnie sakramenty.
    Czy był u niej ksiądz.
    Nie wiem czy była praktykująca czy nie?
    Jesli była np. katoliczką to polecam modlitwę w jej intencji( za zmarłych
    Koronkę do Miłosierdzia Bożego Litanie do wszystkich świętych) i zamówienie
    Mszy np. 40 dni po smierci lub w rocznice urodzin.
    Jesli interesowała sie religiami orientalnymi polecam unikatowy bezpłatny
    serwis Phova prowadzony przez Mistrza Buddyjskiego dr Yutang Lina z USA
    wystarczy na adres e-mail powa@ yogichen.org
    wysłac bez tekstu tylko imie i nazwisko chrzestnej a wtedy w jej intencji
    odprawiony zostanie specjalny obrzęd oczyszczający mający ogromna moc.
    pozdrawiam
    OM AMITABHA HRI
    lekshey
  • 13.09.04, 11:08
    Szczere kondolencje.
    To piękne że byliście przy niej, naprawdę piękne.
    To przykre jak odchodzi osoba którą kochamy, ale może gdzie indziej będzie
    szczęśliwsza, przyniesie innym radość.
    Nigdy nie zapomniałem bliskiej mi osoby która umarła, nie wyrzuciłem jej z
    pamięci, dzięki temu ona żyje, ona żyje we mnie.Pielęgnuje jego życie we mnie,
    bo był człowiekiem naprawdę wspaniałym.
    Uważam że odszedł ciałem, ale żyje duchem.
    Jestem dumny że mogłem go poznać.
    Przejdzie Ci brak obecności cielesnej, ale dbaj o obecność duchową.
    Powodzenia.

  • 13.09.04, 11:47
    Tak, to wspaniałe, że mogłam być wtedy przy Niej i "przeprowadzic" Ją na druga
    strone. Jednak wciaż powaraca do mnie obraz Jej siniejacej w zastraszajacym
    tempie reki, moment kiedy nie złapała juz kolejnego oddechu. szeroko otwarte
    oczy, wielkie źrenice... Przez kilka dni nie mogłam pozbyć sie uczucia zimnej
    reki, cały czas miałam wrażenie, że to zimno zostanie.
  • 13.09.04, 13:03
    opuszczała Was, a Wy byliście wtedy przy Niej, to jest najważniejsze, dla Niej
    bo mogła odejść wśród kochających osób i dla Was bo Wy byliście tymi osobami.
    Intensywność Waszych odczuć fizycznych z czasem zmaleje, zostaną te duchowe.
    Piszą że w smierci jest jakaś magia , ja w niej nie widzę magii, dla mnie jest
    zmianą ciała w celu życia gdzie indziej, dlatego staram się dawać z siebie
    wszystko abym po opuszczeniu swojego ciała, żył w jak największej ilości osób.

  • Gość: baba zona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.04, 13:16
    Boisz sie, bo smierc budzi lek - zawsze. Odbywa sie jakies misterium, ktorego
    nie rozumiemy i to przeraza.
    Ja tez niedawno kogos pozegnalam. Ale poczucie straty trwa.
    Daj sobie czas. Kiedys docenisz, ze dane Ci bylo byc z ta osoba wtedy, kiedy
    odchodzila.
    Pozdrawiam Cie bardzo cieplo :)
  • Gość: Ligia IP: *.mosar.pl / *.mosar.pl 13.09.04, 13:44
    Mój dziadek umarł 19 lutego na raka. Mieszkałam z nim i z babcią przez 12 lat
    swojego życia, to było tak niedawno, bo w końcu 6 lat temu (teraz mam 19). Wiem
    co oznacza śmierć tak bliskiej osoby. To przedziwne w jaki sposób taki
    człowiek, który znajduje się na granicy życia i śmierci, stara się przeżyć jak
    najdłużej, jak walczy z chorobą, wierzy w swój powrót do zdrowia. Masz
    szczęscie, ze mogłaś być przy niej cały czs. Ja nie zdążyłam- miałam jechać do
    dziadka w dniu jego śmierci, zabrakło mi dosłownie 1,5 godziny :-( Z tym, ze ja
    chciałam być sama, uciekałam od ludzi, od tematu jego śmierci... Do tej pory
    najlepiej czuję się gdy mogę być sama na cmentarzu, poprostu posiedzieć przy
    jego grobie i pomyśleć nad chwilami, które wspólnie spędziliśmy. I ylko
    przeraża mnie ta cisza, gdy babcia zaśnie, a z jego pokoju już nie dochodza
    żadne odgłosy... Brakuje mi go... Ale wiem, ze tk lepiej, że cierpiałby
    bezsensownie na tym świecie. Bo przecież nowotwór potwornie boli, fizycznie i
    psychicznie, gdy człowiek musi być zdany na pomoc innych, gdy powoli wszystko
    mu się myli, gdy czuje, ze śmierć jest blisko. Tak, tam mu lepiej. Ale do teraz
    boli, tylko już inaczej, nie z żalu, że akurat on, ale z tęsknoty.
    A jeśli chodzi o jeszcze jeden strach- potwornie boję się teraz nowotworów.
    Zawsze myślałam, że to spotyka innych, że to los itd. Teraz już tak nie myślę.
    Moja babcia miała raka, ale przeżyla, jej brat zmarł na raka, dziadek też...
    Brrr...
    Swoją drogą, moze ktoś wie co mam zrobić z dziadka prawem jazdy? Bo zachowałam
    się jak głupi dzieciak i zabrałam je gdy babcia chciała wyrzucić, poprostu nie
    chciałam zapomnieć jego rysów twarzy itp. Teraz wiem, ze to nie jest mi
    potrzebne. Jego mam w sercu.
  • Gość: lekshey IP: 62.233.201.* 13.09.04, 14:46
    witam,
    najlepszą formą oczyszczenia we wszystkich religiach jest spalenie.
    Spal prawo jazdy i pomódl się za dziadka tak jak potrafisz.
    pozdr
    lekshey
  • 13.09.04, 15:52
    Pozegnalam:
    - meza 20,5 roku temu
    - ojca 5 miesiecy pozniej
    - przyjaciolke ze szkolnej lawy 18 lat temu
    - narzeczonego 15 lat temu
    - bardzo bliskiego przyjaciela 6 lat temu
    - matke w Boze Narodzenie zeszlego roku

    oni wszyscy sa ze mna. W mojej pamieci. Dopoki zyje. Tylko w taki sposob moglam
    sie pogodzic z ich odejsciem.
  • 15.09.04, 11:41
    Przemeblowałam wczoraj. Wyrzuciłam czesc rzeczy.
    I przezyłam szok. Wziełam do reki Jej budzik, który stał na stoliku przy Jej
    łóżku. I zbladłam zupełnie - budzik zatrzymał sie dokładnie w chwili, kiedy Ona
    umarła. To jest zwykły budzik na baterie, swieżo zreszta wymienioną. Jak
    wziełam go do reki to po chwili zaczał dalej działać. Ale wtedy sie po prostu
    zatrzymał. Nie jestem w stanie tego pojąć...
    Czy ktoś przeżył coś podobnego?
  • 15.09.04, 23:15
    amoka napisała:

    > Przemeblowałam wczoraj. Wyrzuciłam czesc rzeczy.
    > I przezyłam szok. Wziełam do reki Jej budzik, który stał na stoliku przy Jej
    > łóżku. I zbladłam zupełnie - budzik zatrzymał sie dokładnie w chwili, kiedy
    Ona
    >
    > umarła. To jest zwykły budzik na baterie, swieżo zreszta wymienioną. Jak
    > wziełam go do reki to po chwili zaczał dalej działać. Ale wtedy sie po prostu
    > zatrzymał. Nie jestem w stanie tego pojąć...
    > Czy ktoś przeżył coś podobnego?

    Moze ktos ustawił zegarek na tej godzinie,- ktos z rodziny, kto wiedzial o
    której Ona zmarła.
    Na wsiach kiedy "wyprowadzenie" zwłok jest z domu, praktykuje się to , że do
    czasu pogrzebu ustawia się i zatrzymuje zegarki na godzinie w której nastapił
    zgon.
    Przemeblowanie pomogło choc trochę? jak się teraz czujesz?
  • 15.09.04, 23:53
    Pomogło , jest juz lepiej. Ucze sie z tym zyc.
    Ale strach pozostał, nie wytłumaczalny i irracjonalny, ale jest...
  • 16.09.04, 00:03
    amoka napisała:

    > Pomogło , jest juz lepiej. Ucze sie z tym zyc.
    > Ale strach pozostał, nie wytłumaczalny i irracjonalny, ale jest...

    Przejdzie i strach:) Myślę, że jak przez jakiś czas Chrzestna nie zrobi Ci
    krzywdy, to w koncu uwierzysz, że jej duch nie ma złych zamiarów i najpewniej
    jest już w niebie :)
    Trzymaj się
  • 16.09.04, 11:06
    Dziekuje Wam, swiadomosc, ze moge sie komus wygadac jest bardzo budująca ...
  • Gość: aaaaa IP: 83.238.1.* 15.09.04, 12:40
    Amoko droga,
    ja przeżyłam śmierć mojej Mamy dziesięć miesięcy temu. Było niemal tak samo jak
    opisywałas Ty - też rak, też zmarła w domu a ja siedziałam i trzymałam Ją za
    rękę, patrzyłam jak ostatni oddech zastyga Jej na ustach, jak odchodzi do
    innego świata... Tego nie da się zapomnieć... to jest przeżycie, które
    pozostanie w nas na zawsze... tesknię za Nią każdego dnia, serce mi pęka, gdy
    widzę róże kwitnące na działce, które tak kochała, gdy nalewam zupę do jej
    ulubionego takerza... gdy, gdy, gdy... ciągle. Ale też wiem, że Ona jest i
    będzie ze mną zawsze.
    Amoko, ból z czasem wcale nie staje się mniejszy, tylko my uczymy się z nim
    żyć. Ale cierpienie zwykle idzie w parze z miłością...
    Kochana, jednego bądź pewna... na pewno Twoja Mama chrzestna odchodząc była
    szczęśliwa, że byłaś przy niej cały czas, czuła, że trzymałaś ją za rękę...
    teraz Ona będzie się Tobą opiekowała. I nie bój się... Kochała Cie - krzywdy na
    pewno Ci nie zrobi... postaraj się wyjśc gdzieś, może na chwilkę
    wyjechać...oderwać sie od miejsca... Jesteś bardzo dzielną osobą (przepraszam,
    że mówię na TY).. dałaś Oli wszystko co byłaś w stanie, a może nawet jeszcze
    więcej... to jest niesamowicie dużo... na pewno Ola uśmiecha się teraz do
    Ciebie, więc Ty też - obetrzyj łzy i spróbuj usmiechnąć się do Niej! Pozdrawiam
    Cię z całych sił....
    PS. Ja w domu, gdy Mama zmarła zatrzymałam sama wszystkie zegary... nakręciłam
    dopiero kilka dni później...
  • Gość: lukiz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.04, 15:34
    Może to troche nie na miejscu ale zacytuję słow piosenki.
    "mówią, po jednym roku leczą się myśli"

    Wiedz że zawsze po roku ból mija i pozostają "tylko" wspomnienia
  • Gość: inka_s IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 16.09.04, 18:51
    Gość portalu: lukiz napisał(a):

    > Może to troche nie na miejscu ale zacytuję słow piosenki.
    > "mówią, po jednym roku leczą się myśli"
    >
    > Wiedz że zawsze po roku ból mija i pozostają "tylko" wspomnienia

    Zawsze? Ludzie to nie roboty, nie maja wpisanego programu "śmierć-żałoba-rok
    czasu-ból mija- miłe wspomnienia".
    Ból zmniejsza sie z czasem, u jednych szybko, u innych trwa to dłużej.
    Pozostaje tęsknota. Na pewno warto pomysleć o tym, że osoba która odeszła
    chciałaby dla nas jak najlepiej. Wiara w to że jeszcze sie spotkacie pomaga na
    pewno.
  • Gość: Imagine IP: *.unl.edu 16.09.04, 19:40
    wszystko co opisujesz jest wynikiem konfliktu w tobie samej. z jednej strony
    caly czas podejmujesz proby racjonalizowania wydarzen i w konsekwencji odrzucasz
    istnienie dusz, zycia posmiertnego. nawet jesli zdalas mature z religii, KK
    okazuje sie byc najgorszym z mozliwych nauczycieli duchowosci. niby wierzymy,
    ze czlowiek ma dusze, ale naginamy sie bardziej w kierunku watpliwosci.
    oto caly problem: instynktowna czesc twej swiadomosci wie, ze istnieja
    rownolegle swiaty do naszego, fizycznego podczas gdy racjonalna czesc zaprzecza
    temu z calych sil. To czego doswiadczasz to zwyczajny lek przed utrata prymatu
    racjonalnej czesci ciebie samej. jedyna droga wyjscia jest calkowite, be zadnych
    gdyban zaakceptowanie faktu, ze istnieje swiat duchowy i ze ty, z calej sily
    otwierasz serce i umysl dla tego faktu.
    jako cwiczenie proponuje podniesienie sie z fotela, pojscie do pokoju Oli,
    usmiechnac sie i przemowic do niej: Olu kochana, chce Cie zapewnic o
    nieustajacym uczuciu do Ciebie. Z calych sil zapraszam Cie do odwiedzania mnie
    kiedy tylko tego sobie zapragniesz. Potem pusc do Niej oko, zrob jakis znak
    pokoju lub milosci i uwolnisz sie od strachu. Powtarzaj ta formule za kazdym
    razem, gdy poczujesz sie niepewnie. Konfrontuj ten strach z obiektem
    wywolujacym strach.
    W innych kulturach, na wschodzie, pojecia leku i stanow jakich ty doswiadczasz
    sa w zasadzie nie znane.
  • 17.09.04, 09:33
    Bardzo mi przykro.
    Ja pol roku temu stracilam moja kochana Babcie-obok Mamy najblizsza mi osobe. Nie mialam czasu na pozegnanie, odeszla nagle, miala zawal. Jak tylko sie dowiedzialam pobieglam do niej co sil w nogach i siedzialam przy niej - zawsze myslalam ze bede bala sie siedziec przy zmarlym. Nie balam sie jej dotknac ani odgarnac jej wlosow z czola. Dzis jak wchodze do Jej pokoju mam ten obrazek przed oczami-Ją lezacą w niebieskiej sukience. Kiedy to minie? Nie wiem. Stoje nad grobem i wierzyc mi sie nie chce ze to Jej grob. Bardzo mi jej brakuje ale czas leczy rany.
    Daj sobie troche czasu. Wszystko jest za swieze zeby o tym nie myslec.
    Pozdrawiam i myslami jestem z Toba

    --
    GG: 2654599
  • 19.09.04, 18:24
    Jest troszke, odrobinke lepiej.
    Zaczynam uczyc sie usmiechac do ludzi,zaczynam zauważać świat na nowo. Jest
    inny niż do tej pory. Nie gorszy, inny..
    Dzisiaj zauważyłam na ulicy całą mase lisci , które tak uwielbiam. Spadły kilka
    dni, dla mnie dopiero dzisiaj. Łaziłam tak po tych lisciach i faktycznie czułam
    Jej obecnosć. Jakby czekała, aż je zauważe.
    Moze jednak jeszcze kiedys bedzie normalnie?
  • Gość: Klara IP: *.toya.net.pl 19.09.04, 23:33
    Bardzo Ci wspólczuję. Dobrze, że juz Ci troche lepiej. Bedzie coraz lepiej.
    Przez jakis czas bedziesz sie czula nieswojo w domu, ale to minie. Najlepiej,
    gdyby teraz mieszkal ktos z Toba, chociaz przez jakies dwa tygodnie, miesiac.
    Dobrze, zebys mogla wyjechac chcby na tydzien, odpoczac od wspomnien, bo zycie,
    roztargnienie, smutek beda po prostu bardzo męczace. Trudno jest radzic sobie
    nawet ze zwyklymi sprawami. Czasem wydaje sie, ze wyprawa do sklepu czlowieka
    przerasta. Moze wyjedz w gory, teraz jest tam pieknie. Wyrwij sie na pare dni,
    to pomaga. Za kazdym tygodniem, bedzie coraz lepiej. Uwierz mi. Cztery miesiace
    temu zmarla mi bliska osoba. I tez bylam przy smierci.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.