Dodaj do ulubionych

A jak to u Was jest?

03.05.15, 12:15
Poniewaz sie to.niemozliwe martwil ze analiz dawno tu nie pisalam, po zobaczeniu dzis wpisu Krystyny Jandy na FB, wklejam ponizej jej analize dzisiejszego spoleczenstwa, i zapytuje - a jak to u Was z tym zdrowiem jest?

'Najpierw są szczupli, smukli, gibcy, mają marzenia i są pewni że będą wyjątkowi. Inni niż ich rodzice i lepsi niż rówieśnicy. Potem ich marzenia weryfikuje rzeczywistość i orientują się, że samo się nie staje nic, a ich wybory przynoszą określone skutki. Łączą się w pary z miłości, przypadku lub konieczności i zaczynają iść razem przez kolejne dni. Następują wielkie wydarzenia, narodziny dzieci, mieszkanie, lodówka, samochód, telewizor. Praca wciąż nielubiana i traktowana jak zła konieczność. Życie oszczędne i bez pasji. Dzieci dorastają pogardzając nimi, bo myślą, że są i będą inne, że będą lepsi, wartościowsi, szczęśliwsi. Dzieci odchodzą. Oni idą na emeryturę. Są urządzeni, w domu nic nie zmieniają, nie lubią też zmian. Co rano z wielkimi brzuchami, małymi krokami obrażeni na siebie od dawna , nie wiadomo za co, ale za to stale, idą na zakupy i po gazetę. Przed weekendami i świętami na zakupy większe. Jedzenie jest stosunkowo tanie, więc ich głównym zajęciem jest gotowanie i jedzenie. Wracają do domu, ona sprząta, trochę pierze, on ogląda telewizję, czyta gazetę, wyczytuje z niej że wszyscy kradną , kłamią, chcą dla nich źle, lub mają gorzej od niego i spotykają ich same nieszczęścia. Dzieli się z nią gazetowymi frustracjami i dogląda gotujących się potraw. Gotowanie po latach pracy staje się i dla niego atrakcją. Obiad gotuje 4, 5 nawet 6 godzin. Potem jedzą. Siadają potem przed telewizorem i jedzą dalej, tylko co innego niż na obiad. Potem jedzą kolację produkując w kółko cholesterol. Wieczorem mierzą razem ciśnienie i to jest ich wkład w zdrowie. Potem mają wylew, zator, atak serca lub raka i orientują się że mieli żyć inaczej.
Znam ich. Są szczęśliwi. Nie wpadli w młodości pod samochód, ich dzieci żyją, nie rozwiedli się. Robią po 1 000 , 1 500 kroków dziennie.
Twierdzi się że 10 000 kroków to dzienna norma, to aktywne życie. Telefony mierzą ilość kroków. Pytam wczoraj znajomego lekarza, ile robi kroków. - Około dziewięciu tysięcy. A ty ?- odwzajemnia pytanie. – Około pięciu, sześciu tysięcy. Staram się. Szczególnie kiedy gram spektakl. ( Zmierzyłam kiedyś ilość kroków w każdej roli, telefon miałam w kieszeni kostiumu, lub w staniku jeśli w kostiumie nie było kieszeni. Wszyscy się ze mnie śmiali) - I co ? Czujesz że wystarcza? – Nie, jak wracam, przeważnie nocą, chodzę po ogrodzie aż dobiję do 10 000. Patrzy na mnie z uśmiechem. - Ja nie mam siły – mówi - szczególnie po dniach w których operuję.
Sakramentalne dziesięć tysięcy kroków dziennie. Czy to odmienia los? Twierdzi się że tak. Że to odmienia wszystko.'

pl-pl.facebook.com/pages/Krystyna-Janda/51712213900
Obserwuj wątek
    • to.niemozliwe Re: A jak to u Was jest? 03.05.15, 17:15
      10 000 kroków dziennie nie chroni przed rakiem. Ale w sumie fajna agitka do ruszenia 4 liter. Zatem, ide na rower...:-)
      --
      Mow do ludzi tak, aby twoje slowa ich wzbogacaly,
      sluchaj tak, by odnalezli w tobie zrozumienie.
    • hansii kup sobie rover. 03.05.15, 19:44
      po spozyciu (alkoholu - rzecz jasna)

      nie da sie chodzic, ani biegac...

      za to swietnie jezdzi sie rowerem (dla spalania kalorii - rozumie sie...)

      naturalnie tylko po lokalnych i lesnych drozkach...

      - gdzie nie ma POLICJI.

      • leda16 Re: kup sobie rover. 03.05.15, 22:47
        hansii napisał:

        > po spozyciu (alkoholu - rzecz jasna)

        > za to swietnie jezdzi sie rowerem (dla spalania kalorii - rozumie sie...)
        >
        > naturalnie tylko po lokalnych i lesnych drozkach...
        >
        > - gdzie nie ma POLICJI.
        >


        Ciekawy pomysł. Muszę spróbować. W tym celu trzeba wyjechać samochodem do lasu, rower wziąć do bagażnika. Koło Nowego Targu są takie piękne, świetliste polany
        --
        Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
        • ankaskakanka10 Re: kup sobie rover. 07.05.15, 19:48
          a tez mnie ostatnio wzięło na wspominki o rowerze.tata mi kiedyś kupił - kurde Jubilat 2 - miał większe koła od standardowego modelu - szybciej sie jeździło :D.Niestety ojczym mi go POPSUŁ.

          Mam nadzieję,ze nie ma tu kochających inaczej :D Fajni w sumie ludzie poznałam nawet kilku jacy heh mili i sympatyczni :D Szkoda mi ich trochę,bo w ciągłej pogoni za seksem zmianą partnerów narażają się na różne paskudztwa.
          Nie zazdroszczę pustki emocjonalnej,której najlepszy seks nie zastąpi.

    • leda16 Re: A jak to u Was jest? 03.05.15, 22:42
      U nas jest podobnie. Ale pracę naszą lubimy, ponieważ tam dzieje się ciągle coś nowego. Ja gotuję 1x na 3 dni i nadwagi nie mamy. Nie celebrujemy też jedzenia, bo to nudne, jemy byle co. Sprząta dziecko. Kończymy budowę domu. Ciśnienie mierzę rzadko. Nie wiem na co umrzemy. Ja bym wolała raka niż zawał. Kroków zrobionych dziennie nie liczę, bo po co? Zrobiłam 2 wielkie błędy w życiu. Nie do naprawienia.TV nie oglądamy, GW w pracy, książek dużo, praca w ogrodzie oczywiście. I na nic nie ma czasu. Plany na przyszłość: adopcja kota.
      --
      Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
      • clarissa3 Re: A jak to u Was jest? 04.05.15, 11:10
        ze gimnastykowac sie trzeba - ona sobie pedometrem ilosc krokow mierzy ale o ruch glownie chodzi, zeby byl regularny - i miec zajecia, pasje, nie jesc w nadmiarze bo wtedy sie mniej jeczy, wagi nie nabywa, obrazonym nie siedzi ...

        Bo w zdrowym ciele zdrowy duch!

        ... od tego tygodnia Pilates zarzadzam dla siebie - bo zdecydowanie kompa za duzo uzywam ...

        • wolfbreslau Re: A jak to u Was jest? 04.05.15, 11:43
          clarissa3 napisała:

          > ze gimnastykowac sie trzeba -

          nadal nie rozumiem tej Jandowej wykladni zdrowia...skad ona wie, co robia inni i jak sie czuli, do czego zmierzaja, co im dolega , co ich kreci it etc -skoro nic z tego co opisala jej nigdy nie dotyczylo. to jakis abstrakt.
          najgorzej jak celebryta bierze sie za nauki spoleczne...wychodzi z tego burdel przeliczony na ilosc krokow...a nie pisali gdzies, ze najlepszy jest spacerniak ?
          --
          lupus paradiso
          • clarissa3 Re: A jak to u Was jest? 04.05.15, 11:56
            celebryta czy nie w bance nie zyje przeciez wiec i widzi co sie dzieje dookola, nie? Czytac tez potrafi, i rozmawiac - a badan dot zdrowia, a przede wszystkim powodow jego braku, jest dosc, wiec sie jej nie czepiaj - ... i idz na rower ;)

            A moze byscie, forumowe chlopaki ... i Leda.., druzyne kolarska zalozyli razem, i odpytywali sie tu ile to dziennie przejechane? Ja nie dolacze bo na rowerze nie jezdze ... ale moze nabede pedometr...
            • wolfbreslau Re: A jak to u Was jest? 04.05.15, 12:00
              clarissa3 napisała:

              > celebryta czy nie w bance nie zyje przeciez wiec i widzi co sie dzieje dookola,
              > nie?

              gó... widzi, poza koncem wlasnego nosa...tak juz jest z celebrytami, i innymi osobnikami co lubuja sie w zajmowaniu samymi soba i opowiadaniu jak wedlug nich wyglada swiat obok.
              janda to dobra aktorka...ale jako felietonistka, idiotka.
              co sie tyczy bblogow, facebukow itp....ladne fotografie czasem ludzi publikuja...wystaczyl ostatnio trzydniowy cykl reklam piwa EB ....i mnostwo ludzi fotografuje sie w ten weekend z EB .....fatum jakies, lub celebrytyzm funkjonalny :-0

              --
              lupus paradiso
                • wolfbreslau Re: A jak to u Was jest? 04.05.15, 12:44
                  clarissa3 napisała:

                  > Janda nie Janda, i jakiekolwiek o niej bys mial zdanie, tu poruszyla istotny te
                  > mat, przyznasz.

                  no wlasnie nie wiem , jaki ten temat jest:
                  czy to otylosc i brak ruchu..czy opisana poniekad degrengolada zycia spoleczno-rodzinnego.
                  ani Janda nie jest gruba, a o wlasnej rodzinie powinna rozmawiac ewentualnie z wlasna rodzina...bo pisywac o cudzych to jakos nie wypada ;-)
                  aktor niech wypowiada sie o sztuce aktorskiej
                  zielarz o zielarskiej
                  gruby o grubych
                  chudy o chudych
                  jest i opcja inna....zapros Jande na forum. wtedy bedzie mogla bez ograniczen klepac o wszystkim co jej sie wyda okolicznoscia psycholgiczna :-)

                  --
                  lupus paradiso
                  • wolfbreslau Re: A jak to u Was jest? 04.05.15, 12:46
                    znam fajnych , grubasow. zyczliwiych, usmiechnietych, szczesliwych i co ciekawsze...to ich uradowanie zyciem udziela sie innym wokol....do glowy by im nie przytszlo lazic 10 000 krokow dziennie...a dlaczegoby nie poszerzyc takiej propozycji o 20 000 mil podwodnej podrozy raz w roku ?
                    to dopiero wyzwanie dla harmonii wewnetrznej ludzkosci...spacer po dnie oceanu
                    --
                    lupus paradiso
                    • wolfbreslau Re: A jak to u Was jest? 04.05.15, 12:49
                      clarissa3 napisała:

                      > alez bredzisz!

                      ja jednak jestem tylko tworem wirtualnym...wiec moge bredzic bezkarnie
                      gorzej jest gdy bredzi taka Janda.....:-)
                      to dopiero brednie na oskarowym poziomie
                      --
                      lupus paradiso
                        • wolfbreslau Re: A jak to u Was jest? 04.05.15, 12:54
                          clarissa3 napisała:

                          > a to nie ty tam w watku obok narzekales na kolko prasowe..?

                          pisalem w znaczeniu ,ze nie wiem kto komu i na co odpowiada bardzo czesto...ale w tym watku wiem i ty tez wygladasz na taka co sie orientuje po co mi odpisujesz a ja tobie :-)

                          ale ok....jakby co przepraszam i bez urazy.
                          wy tu jednak lubujecie sie nie tyle co w psychologii,,,ile w czym innym.
                          to jednak temat na inny watek




                          --
                          lupus paradiso
        • hansii tesz tak uwazam 04.05.15, 17:05
          clarissa3 napisała:
          > ze gimnastykowac sie trzeba


          - tesz tak uwazam. Clarcia.
          umyc klatke schodowa, zrobic zakupy staruszce-sasiadce,
          potem po pijaku wsiasc na rower,
          pojezdzic po lesie,
          a potem prysznic i dobry seksik.

          I uwazam, ze to wystarczy.
          Co o tym myslisz, moj Ty Aniele ?
    • wolfbreslau Re: A jak to u Was jest? 04.05.15, 12:51
      clarissa3 napisała:

      > Oni idą na emeryturę. Są urządzeni, w domu nic nie zmieniają
      > , nie lubią też zmian. Co rano z wielkimi brzuchami, małymi krokami obrażeni na
      > siebie od dawna , nie wiadomo za co, ale za to stale, idą na zakupy i po gazet
      > ę. Przed weekendami i świętami na zakupy większe. Jedzenie jest stosunkowo tani
      > e, więc ich głównym zajęciem jest gotowanie i jedzenie. Wracają do domu, ona sp
      > rząta, trochę pierze, on ogląda telewizję, czyta gazetę, wyczytuje z niej że ws
      > zyscy kradną , kłamią, chcą dla nich źle, lub mają gorzej od niego i spotykają
      > ich same nieszczęścia. Dzieli się z nią gazetowymi frustracjami i dogląda gotuj
      > ących się potraw.
      --

      to autopsja Jandowa ?.....czy spostrzezenia osobiste?..bo jesli tak, to wspolczuje jej sasiadow i okolicy w jakiej mieszka...jakies buraki i cwoki :-)
      lupus paradiso
      • clarissa3 Re: A jak to u Was jest? 04.05.15, 13:33
        moze sasiedzi a moze nie a moze i buraki - wystarczajaco takich duzo ze az Janda o tym pisze a w szpitalach najlepiej wiedza dlaczego delikwent do nich zjechal .. mnie ona przypomniala zeby mniej siedziec bo, jak to.niemozliwe nazwal, fajna to agitka! ;)

        A rachunek sumienia niech sobie kazdy w ciszy robi.

        • wolfbreslau Re: A jak to u Was jest? 04.05.15, 14:24
          pozwole sobie jeszcze raz zacytowac pania Jande:
          "...Twierdzi się że 10 000 kroków to dzienna norma, to aktywne życie. Telefony mierzą ilość kroków. Pytam wczoraj znajomego lekarza, ile robi kroków. - Około dziewięciu tysięcy. A ty ?- odwzajemnia pytanie. ? Około pięciu, sześciu tysięcy. Staram się. Szczególnie kiedy gram spektakl. ( Zmierzyłam kiedyś ilość kroków w każdej roli, telefon miałam w kieszeni kostiumu, lub w staniku jeśli w kostiumie nie było kieszeni. Wszyscy się ze mnie śmiali) - I co ? Czujesz że wystarcza? ? Nie, jak wracam, przeważnie nocą, chodzę po ogrodzie aż dobiję do 10 000. Patrzy na mnie z uśmiechem. - Ja nie mam siły ? mówi - szczególnie po dniach w których operuję.
          Sakramentalne dziesięć tysięcy kroków dziennie. Czy to odmienia los? Twierdzi się że tak. Że to odmienia wszystko.'...

          to typowe inteligenckie pieprzenie w bambus. siedzi tak na dupie, siedzi i wymysla...lata od studia do studia, z teatru na teatr , 6 chaltur plus dubbingi...i wymysla. no to wymyslil 10000 krokow do nieba.
          niech powinszuje owe 10 000 krokow kobiecie z warzywniaka, co caly dzien stoi i biega, az jej zylaki wychodza po 40-tce, niech pogada z innymi na temat 10 000 krokow.
          ale fajnie czasem poczytac jak taki celebryta pochyli sie w swej zyczliwosci i trosce nad nami maluczkimi :-)))

          --
          lupus paradiso
            • wolfbreslau Re: A jak to u Was jest? 04.05.15, 14:56
              clarissa3 napisała:

              > Rany! A tobie co?... w warzywniaku zbyt czesto przebywasz? ;)

              mam do niego zbyt wiele krokow...........warzywa kupuje w internecie , a psychologie studiuje pod trzepakiem.
              --
              lupus paradiso
                • wolfbreslau Re: A jak to u Was jest? 05.05.15, 11:08
                  clarissa3 napisała:

                  > i koperkowe rozmowy prowadzisz..

                  nie bardziej koperkowe niz jandowe pieprzenie w bambus o 10000 krokow :-)
                  ale jak juz pisalem...ja se w necie na forum mogie figlowac bezkarnie. ale taka janda...ho-ho, janda :-)..ona to dopiero mundrosci wyglasza, na fejsbuku

                  www.youtube.com/watch?v=XztqFWGHddE

                  --
                  lupus paradiso
                    • wolfbreslau Re: A jak to u Was jest? 05.05.15, 14:49
                      clarissa3 napisała:

                      > alez sie tej Jandy uczepiles - jak taka baba z warzywniaka. Janda, janda, janda
                      > a o gimnatykowaniu sie dla poprawy nastroju i zdrowia ani slowa...
                      >
                      > Ehhh ludziska!

                      bo gledzenie o gimnastykowaniu sie uwazam za strate czasu.....a cokolwiek napisalbym osobistego w tej mierze, to nijak sie to ma do rzeczywistosci.
                      ale masz racje....pies ganial jande.
                      wole isc z rana na basen,niz czytac na fejsbuku co napisaly moje dzieci, lub jakie wkleily fotografie...choc to niekiedy jedyna szansa na kontakt z nimi w danym tygodniu :-0
                      --
                      lupus paradiso
              • hansii to cwany z Ciebie gosciu... 04.05.15, 17:11
                wolfbreslau napisał:
                warzywa kupuje w internecie

                - znaczy, lubisz suszone ?

                , a psychologie studiuje pod trzepakiem.

                - w szkole to ja to na trzepaku studiowalem podrywanie,
                bo dziewczyny niezle sie braly na rozne figurki akrobatyczne.
                - ale Ty to raczej jakis flozof jestes ?
                demotywatory.pl/3134664/Dzis/Dzis
          • szaman.ka Re: A jak to u Was jest? 07.05.15, 21:54
            Ja bardzo lubię Jandę, ale ten wywiad przeczytałam z niesmakiem. Janda opisując te inne rodziny mówi o nich z wyraźną pogardą. ( Jej mąż zmarł kilka lat temu)
            --
            'Jeśli nie jesteś gotowy zmienić swojego życia,nie można ci pomóc".
            Hipokrates(460-377 p.n.e.)
    • wolfbreslau Re: A jak to u Was jest? 05.05.15, 15:11
      clarissa3 napisała:

      >
      > 'Najpierw są szczupli, smukli, gibcy, mają marzenia i są pewni że będą wyjątkow
      > i.
      --

      wiec wlasciwie to u "nas" jest tak : nadal jestem szczupły. smukły, gibki adekwatnie do wieku pondprzecietna. nadal jestem wyjątkowy. marzenia własciwie dopiero teraz moge realizowac,. wczesniej albo z nich niekiedy rezygnowalem bo byl czas wychowywania dzieci i budowania domu i takie tam inne sadzenia drzew ...potem miewalem okresy pijanstwa, dranstwa i milego kurestwa. i marzenia grzecznie czekaly na swoja kolej, czyli na teraz :-0

      pomijajac okrutny czas pijanstwa kurestwa i dranstwa...wszystko odbywalo sie we wlasciwym czasie i miejscu w moim zyciu . moze dlatego ze jestem wyjatkowy, szczuply, inteligentny i lubie siebie...o ile akurat nie chlam na umór z nienawisci do swych slabosci. a do nich zaliczam: jestem szczuply i inteligentny, kobiety za mna przepadaja, choc ja za nim tak sobie. jestem grymasny, kaprysny, lubie pomarzyc o niebieskich migdalach i zielonych banknotach za gumka od stringów tancerki go-go.
      reasumujac....nie zamienilbym ani jednego dnia z mego aktualnego zycia nawet za 1000 000 dolarow i 10000 krokow wstecz .
      czego i innym zycze
      lupus paradiso
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka