Dodaj do ulubionych

Zwariowałam przez mężczyznę

15.07.15, 23:24
Jestem nieszczęśliwie zakochana od wielu miesięcy, uczucie te przerodziło się w straszną obsesję i czuje ze niedługo postradam zmysły. Myślę o nim ciągle, cały czas bez ustanku, nie mogę pracować, zerwałam kontakty z ludźmi, sypiam po 3 godziny .
Gdzie szukać pomocy bo ja teraz wpadam w nałogi zęby tylko choć trochę złagodzić ból.
U psychiatry byłam i biorę antydepresanty, , leki wyciągnęły z dołka i aktywizowały do życia, pracy, problemem są te uporczywe mysli i tęsknota które wracają. Zmieniłam otoczenie, pracę i nie mam z nim kontaktu ale myśli i tęsknota są ciągle :(
Obserwuj wątek
    • marta_51 Re: Zwariowałam przez mężczyznę 16.07.15, 09:32
      Ola, kiedy cierpiałam przed laty z podobnego klęski miłości, bardzo mi pomogło jedno przeczytane w książce zdanie: miłość jest wieczna, ale niekoniecznie do tego samego obiektu. Wtedy podobnie jak Ty obecnie popadłam w obsesję na punkcie mężczyzny. To zdanie pokazało mi alternatywę, zacząłam myśleć i analizować. Spróbuj może spojrzeć na to z innej perspektywy. Myślę, że - jak każdy człowiek - pragniesz być szczęśliwa w związku z mężczyzną i szukasz takiego, który Ci da szczęście i spełnienie. Obojętne kim jest, jaki jest i jak się nazywa. Czy ten, którego kochasz, to Ci zapewnia? Czy raczej jest dla Ciebie wielkim nieszczęściem, bo cierpisz z jego powodu straszliwie. Nie piszesz wprawdzie wyraźnie, ale można się domyślić, że mężczyzna Twoich uczuć nie odwzajemnia. Jeśli tak jest, to po cholerę Ci taki facet???!!!
      Nie leży w Twojej mocy zmusić go do wzajemności, nie jest też Twoją własnością, nie musi Cię kochać. Takie są twarde reguły miłości - to najpiękniejsze z uczuć rządzi się swoimi prawami, przychodzi i odchodzi kiedy chce i nie zważa na cierpienia porzuconych.
      Wiem, strata bliskiej osoby boli potwornie. Może spróbuj potraktować to jak stratę nieodwracalną jak śmierć. Bunt nie ma tu sensu. Rzadko się zdarza znaleźć szczęście bez zaliczenia kilku bolesnych
      rozczarowań. A Ty zasługujesz na miłość. jeśli sama jesteś zdolna do dania szczęścia. Muszisz "tylko" znaleźć właściwego mężczyznę.
    • szaman.ka Re: Zwariowałam przez mężczyznę 16.07.15, 23:16
      olaa27p napisała:

      > Jestem nieszczęśliwie zakochana od wielu miesięcy, uczucie te przerodziło się w
      > straszną obsesję i czuje ze niedługo postradam zmysły. Myślę o nim ciągle, cał
      > y czas bez ustanku, nie mogę pracować, zerwałam kontakty z ludźmi, sypiam po 3
      > godziny .
      > Gdzie szukać pomocy bo ja teraz wpadam w nałogi zęby tylko choć trochę złagodzi
      > ć ból.
      > U psychiatry byłam i biorę antydepresanty, , leki wyciągnęły z dołka i aktywizo
      > wały do życia, pracy, problemem są te uporczywe mysli i tęsknota które wracają.
      > Zmieniłam otoczenie, pracę i nie mam z nim kontaktu ale myśli i tęsknota są ci
      > ągle :(
      pytania:
      1. Nie jest dla mnie jasne; czy to była miłość spełniona, czy nie?
      2. Co się składa na to zwariowanie? Pytam ;jakie inne uczucia przeżywasz oprócz tęsknoty ? Umiesz je nazwać?
      3. W jaki sposób nastąpiło rozstanie ?- kto zerwał znajomość?
      4. W jakie nałogi wpadasz obecnie ?

      --
      'Jeśli nie jesteś gotowy zmienić swojego życia,nie można ci pomóc".
      Hipokrates(460-377 p.n.e.)
      • olaa27p Re: Zwariowałam przez mężczyznę 17.07.15, 08:20
        Dziękuję za odpowiedzi. Byliśmy razem rok, czyli nie tak długo, ja bardzo się zakochałam, on też z początku był bardzo zaangażowany, potem mu się odmieniło. To jest mężczyzna starszy ode mnie, po przejściach, rozwodzie. Stwierdził że nie chce się już wiązać, boi się porażki. Czuję ogromną tęsknotę, miłość, pożądanie.
        On zerwał znajomość w marcu. Na początku wpadłam w dołek, z czasem zaczęłam sobie jakoś radzić, ale teraz znów wróciło. Wiem, że to głupie, ludzie mają gorsze problemy ale czułam że jest to facet dla mnie, było idealne porozumienie, dobrze sie układało ale on wybrał inaczej.
        Ból często tłumię alkoholem, ale zauważyłam że to nie pomaga ostatnio. Chyba czas jest potrzebny, liczę na to że z czasem mi przejdzie, mam ogromną nadzieję.
        • szaman.ka Re: Zwariowałam przez mężczyznę 17.07.15, 10:48
          olaa27p napisała:

          > Dziękuję za odpowiedzi. Byliśmy razem rok, czyli nie tak długo, ja bardzo się z
          > akochałam, on też z początku był bardzo zaangażowany, potem mu się odmieniło. T
          > o jest mężczyzna starszy ode mnie, po przejściach, rozwodzie. Stwierdził że nie
          > chce się już wiązać, boi się porażki. Czuję ogromną tęsknotę, miłość, pożądani
          > e.
          > On zerwał znajomość w marcu. Na początku wpadłam w dołek, z czasem zaczęłam sob
          > ie jakoś radzić, ale teraz znów wróciło. Wiem, że to głupie, ludzie mają gorsz
          > e problemy ale czułam że jest to facet dla mnie, było idealne porozumienie, dob
          > rze sie układało ale on wybrał inaczej.
          > Ból często tłumię alkoholem, ale zauważyłam że to nie pomaga ostatnio. Chyba cz
          > as jest potrzebny, liczę na to że z czasem mi przejdzie, mam ogromną nadzieję.

          Ustosunkowując się do tego, co napisałaś:

          Rozumiem Twój ból, ale pozwól, że spojrzę na to trzeźwym okiem.

          Nie wiem jak faktycznie było z tym porozumieniem między Wami, skoro się zachował tak - a nie inaczej.
          Nie zrozum mnie źle, ja nie neguję tego, co napisałaś, bo napewno tak czułaś, ale on chyba albo sam nie wiedział co czuje, albo Cię zwiódł.

          Takie zachowanie jak jego, jest dość typowe dla mężczyzn po przejściach, którzy chcieliby , a się boją.
          Jeśli jednak mu i poprzednio nie wyszło, to może to z nim jednak jest coś nie tak?

          Są osoby, które tak są ukształtowane, że bardzo pragną bliskości i zabiegają, by ją uzyskać, a później lęk powoduje, że uciekają od niej w różny sposób ; niszcząc związek, albo go zrywając.
          Czy tak jest z nim, tego nie wiemy, ale jeśli tak, to raczej powinnaś być zadowolona, że stało się to po roku, a nie po dłuższym czasie trwania Waszego związku.

          Jakby nie było , zachował się bardzo niedojrzale i egoistycznie ,w ten sposób Cię traktując - jako dostarczycielkę chwilowego podreperowania swego samopoczucia.

          Bardziej odpowiednie byłyby w tej sytuacji uczucia złości i wściekłości z Twojej strony, skierowanej na niego, a nie na siebie.
          To, co się dzieje z Tobą- ta depresja i uciekanie w zachowania autodestrukcyjne jakimi jest picie, jest wynikiem źle skierowanej złości i prawdopodobnie obwiniania się za to, co się stało.

          Kierujesz ją ( tę złość) niepotrzebnie przeciwko sobie, zamiast na właściwy obiekt- na niego.
          Gdybyś ją dopuściła do siebie i skierowała tam, gdzie należy, dość szybko byś wyszła z tego stanu " zwariowania" i poszukała nowych szans dla siebie.

          --
          'Jeśli nie jesteś gotowy zmienić swojego życia,nie można ci pomóc".
          Hipokrates(460-377 p.n.e.)
          • szaman.ka Re: Zwariowałam przez mężczyznę 17.07.15, 12:14
            Dodam jeszcze, że drugim uczuciem, które byłoby adekwatne w Twojej sytuacji, jest uczucie smutku - związane z utratą miłości.
            Trzeba je dopuścić do siebie i przeżyć żałobę związaną z tą stratą.


            PS. Zauważyłam błąd w moim poprzednim poście." Na pewno " piszemy oddzielnie, a nie jak mi się napisało.
            --
            'Jeśli nie jesteś gotowy zmienić swojego życia,nie można ci pomóc".
            Hipokrates(460-377 p.n.e.)
        • feministkapl Re: Zwariowałam przez mężczyznę 17.07.15, 14:31
          Przyznaj sie nam ze to myslenie o nim sprawia ci przyjemnosc - jakies mile momenty, wspomnienia w ktore wchodzisz myslami, i tak przezywasz przyjemnosc ktorej w zyciu masz niewiele?

          Mozg potrafi platac figle - w ucieczce od rzeczywistosci biegnie po mile wspomnienia!

          Na rzeczywistosci sie skup, zrob plan i sie go trzymaj, zmus sie - wejdz w jakies rzeczywiste relacje ktore ci dzien wypelnia, nad nimi pracuj, zmus sie do odwracania mysli od przyjemnych wspomnien z tym facetem!

          Mysle ze szamanka trafnie ci jego stosunek okreslila - bylas, dawalas bez oporu to i wzial, ale ze sie w jego planach nie miescilas to i sobie poszedl wlasna rzepke skrobac.

          Czasu swojego nie marnuj - rzuc sie w wir zycia, i zbieraj tez inne wspomnienia, nie len sie!

          Powodzenia!
          • feministkapl Re: Zwariowałam przez mężczyznę 17.07.15, 15:11
            dodam jeszcze zebys sobie zweryfikowala co to jest w co wierzysz!

            Ze, bajki o rycerzach na bialym koniu sa dokladnie tym - BAJKAMI !!

            Tez ze, seks jest seksem, nie miloscia.

            Zblizenie intymne do drugiego czlowieka ma swoje konsekwencje - wlasnie ich doswiadczasz!

            Postaraj sie wiec wyciagnac z tego doswiadczenia wnioski, i naucz sie z niego ze, zanim sie beznamietnie oddasz jakiemus mezczyznie najpierw zapytaj sie jego wyraznie jakie sa jego plany, i sluchaj uwaznie co mowi - i upewnij sie dobrze ze sa podobne do twoich - i jesli to jedynie skorzystanie z okazji do plomiennego seksu to wal natychmiast w zeby i potem glowy sobie takim nie zawracaj, bo inaczej to moze bolec przeciez!

            Glowa do gory! ;)
        • to.niemozliwe Re: Zwariowałam przez mężczyznę 17.07.15, 14:56
          A Pan nie jest czasem krótkodystansowiec? Tak z rok, póki ten, teges, no...motylki, odgrywanie donżuana. A potem szuka kolejnej, która da podobne ekscytacje?
          A poprzedniej się mówi, że się boi porażki. "Idealne" rozwiązanie - chciał, ale ma obawy, wiec w sumie nie jego wina. Całe szczęście, że tylko porażki się obawia, bo chyba odpowiedzialności to już nie...;-)
          --
          Mow do ludzi tak, aby twoje slowa ich wzbogacaly,
          sluchaj tak, by odnalezli w tobie zrozumienie.
    • witchland Re: Zwariowałam przez mężczyznę 17.07.15, 13:44
      Twoj problem to problem identyfikacji. Nie zyjesz tym zyciem jakim powinnas i nie realizujesz sie np. poprzez prace. Brak ci autentycznego zaangazowania. Poza tym masz bardzo slaby charakter, skoro popijasz smutasy alkoholem, ktory jedynie cie dobija.

      Powinnas moim zdaniem pogrzebac w swoim wnterzu i wyjsc na prosta sciezke, czyli realizowac swoje talenty, zdolnosci...Siebie. A wtedy drugi czloiwek bedzie na wlasciwym miejscu, czyli jako drugi a nie jak jest teraz, ze on sprawia, ze czujesz sie cala...
      • olaa27p Re: Zwariowałam przez mężczyznę 19.07.15, 16:55
        Nie zaprzeczam ,mam jakiś problem. Co dziwne nastolatką nie jestem ale nigdy nie przeżyłam takiego uczucia coś co trudno opisać. Na początku on był bardzo zaangażowany, poznaliśmy się z przypadkiem, on jest z innego miasta. Z czasem się bardzo zaangażowałam , dzieliła nas odległość ale co tydzień od piątku do niedzieli spędzaliśy czas razem. Zwierzył mi się jak było, nie ukladało mu się w malżenstwie ale do była żona zdecydowała o rozwodzie, poznala kogoś i po prostu nie chciała już z nim być. Bardzo to przeżył choć jak mówił milości już nie było, ma bardzo dobry kontakt z synem który ma 10 lat, często o nim mówił i wiem że dużo dla niego robi. Dla była dla mnie duża zaleta, byl od początku szczery.
        Nie wiem co mnie do niego ciągnie, obiektywnie mówiąc jest ode mnie starszy o 13 lat, po rozwodzie z zobowiązaniem alimentacyjnym, przeciętny z wyglądu.
        Mieliśmy realne plany że ja przeniosę się do niego po wakacjach ale nagle zaczęło się dziać źle, zmarł mu ojciec, problemy w pracy i powiedział że on jest stoworzony do samotności, boi się porażki i kolejnego rozczarowania. Gotowa byłam mu się poświecić całkowicie , rzucić to co mam tu tylko dla niego. Wiem że popadl w depresję, mamy trochę wspolnych znajomych, wiem że jest sam i w zasadzie w dolku bo dotąd byl bardzo aktywny ale rzucił wszystko.
        Nie mogę sobie od jakiegos czasu poradzić, wróciło ze zdowojoną silą, wpadam w panikę kiedy sobie uświadamiam że to koniec że już nigdy nie będziemy razem. Czemu on to zrobił , nie bylabym jak była żona , nigdy bym go nie zostawiła ani nie truła, byłabym wsparciem. Czy to kiedyś minie?
        • olaa27p Re: Zwariowałam przez mężczyznę 19.07.15, 17:08
          I nie chce żadnego innego choćbym miała przeżyć życie w celibacie i samotności , ilozuję się o ludzi, mężczyzn.
          Nie wiem, może warto iśc na psychoterapię ale jaką, to coś pomoże? Najgorsze jest to że wystarczyloby jedno jego słowo, jeden sms a pognałabym jak szalona do niego także zdrowy rozsądek już straciłam.
          • feministkapl Re: Zwariowałam przez mężczyznę 19.07.15, 17:32
            > nie bylabym jak była żona <

            A skad wiesz? Wystawila faceta za drzwi z jakiegos powidu przeciez - moze pojdz do niej i sie zapytaj!

            A tak serio, to, naprojektowalas sobie w glowie, to jasne - upojne weekendy, marzenia... Bo to jest tak, nie mloda juz jestes, jak napisalas, wiec nie o eksperymenty ci chodzi ale o ustatkowanie, domyslam sie. Tak jak spoleczenstwo nakazuje - rekawy zakasac i za gary sie wziac! W tym stanie gotowosci nagle pojawila sie jakics facet a ty go cap - bos gotowa. Nie bylby ten to bylby inny. Bos gotowa!... bez innych arzen, bez celow by cos osiagnac zdolnosciami jakie ci Bog dal.

            Moze zrob tak jak ci witchland zasugerowala - zweryfikuj inne niz swoja macica zalety jakie posiadasz i pojdz po tej linii? Rozwijaj zainteresowania, pracuj nad osiagnieciami innymi niz wiszace na krzesle portki i dzieci - bo masz do tego swietna okazje! Jestes wolna!!!

            Powodzenia! ;)
          • szaman.ka Re: Zwariowałam przez mężczyznę 19.07.15, 17:59
            olaa27p napisała:

            > I nie chce żadnego innego choćbym miała przeżyć życie w celibacie i samotności
            > , ilozuję się o ludzi, mężczyzn.
            > Nie wiem, może warto iśc na psychoterapię ale jaką, to coś pomoże? Najgorsze je
            > st to że wystarczyloby jedno jego słowo, jeden sms a pognałabym jak szalona do
            > niego także zdrowy rozsądek już straciłam.

            Myślę, że psychoterapia jest Ci potrzebna. Z tego, co opisujesz wynika, że ten Twój stan to bardziej uzależnienie, niż miłość. Nigdy nie zbudujesz zdrowego związku jeśli chcesz dla swego wybranka poświęcać wszystko. Tak się związku nie buduje. W związku musi być pewna równowaga w zakresie dawania i brania.
            Jeśli takie, lub podobne deklaracje mu składałaś, to mógł się poczuć spętany i dlatego zerwał z Tobą.
            Przypuszczam, że prawdopodobnie masz jakiś nierozwiazany problem z ojcem, że aż tak wsiąkłaś. Pomocna byłaby wtedy terapia w ujęciu psychodynamicznym i praca nad podniesieniem swojego poczucia wartości - czyli kochaniem siebie samej.
            Depresji reaktywnej nie wyleczysz lekami. Psychotropy Cię znieczulą i pozwolą jako tako fukcjonować , lecz te uczucia, nadal w Tobie będą ukryte.
            --
            'Jeśli nie jesteś gotowy zmienić swojego życia,nie można ci pomóc".
            Hipokrates(460-377 p.n.e.)
            • olaa27p Re: Zwariowałam przez mężczyznę 19.07.15, 20:41
              Masz rację, wychowałam się bez ojca, do dziś kontakt mamy słaby. Mam 27 lat, byłam już w paru związkach, byłam zakochana ale radziłam sobie z porażkami, rozstaniami. Tu jest inaczej. Nawet łapie się na tym że niby chce zapomnieć, uleczyć się ale ciągłe się łudzę że może on zmieni zdanie, rozwiąże swoje problemy i będzie chciał wrócić, więc jestem jakby w gotowości choć wiem że szanse są małe.
              Pójdę na tą psychoterapie bo nic innego mi już nie pozostaje. Raz byłam u psychologa z moim problemem i czułam się znacznie lepiej po wizycie , trafilo do mnie to co mówił.
              • szaman.ka Re: Zwariowałam przez mężczyznę 20.07.15, 07:41
                olaa27p napisała:

                > Masz rację, wychowałam się bez ojca, do dziś kontakt mamy słaby. Mam 27 lat, by
                > łam już w paru związkach, byłam zakochana ale radziłam sobie z porażkami, rozst
                > aniami. Tu jest inaczej. Nawet łapie się na tym że niby chce zapomnieć, uleczyć
                > się ale ciągłe się łudzę że może on zmieni zdanie, rozwiąże swoje problemy i b
                > ędzie chciał wrócić, więc jestem jakby w gotowości choć wiem że szanse są małe.
                >
                > Pójdę na tą psychoterapie bo nic innego mi już nie pozostaje. Raz byłam u psych
                > ologa z moim problemem i czułam się znacznie lepiej po wizycie , trafilo do mni
                > e to co mówił.

                To bardzo dobra dcyzja !
                --
                'Jeśli nie jesteś gotowy zmienić swojego życia,nie można ci pomóc".
                Hipokrates(460-377 p.n.e.)
              • kobza16 Re: Zwariowałam przez mężczyznę 26.07.15, 00:20
                twoj problem - pewnie mu nadskakiwałaś i się zmęczył. Rzucił cie, bo nie widzi swojej przyszłości z tobą, a ty przezywasz to jak byczek pierwszą trawke. Dlaczego nie znajdziesz se faceta na swoim poziomie, młodego, a nie starego ramola z zobowiązaniami? pewnie całe wasze bycie razem skupiało sie na jego opowiastkach o swojej zonie i synu.

                albo alternatywna wersja - wciaz ma zone, a ty mu odpowiadalas w roli darmowej dupy na boku.

                Jakkolwiek jest, on dalej jest emocjonalnie związany ze swoją obecną/ex zoną, a ty posluzylas jako maskotka. wiem brutalne, ale faceci nie kierują sie takimi pierdu sentymentami jak ty. chyba ze to kapciuch jakis
          • witchland Re: Zwariowałam przez mężczyznę 19.07.15, 22:45
            Moze ktos w Twojej rodzinie mial problemy z alkoholem? Tak na to wyglada i czesc z choroby alkoholowej przeszla na ciebie....
            Powinnas tez szukac pomocy u znajacych sie na rzeczy... Ale przede wszystkim pogrzebac w historii, w rodzinie...choroby, uzaleznienia, jakies manodepresyjne zachowania, alkohol, seksoholizam...Dzis juz wiadomo ze to badzwie przechodzi z czlowieka na czlowieka i jest efektem pracy m.in neuronow lustrzanych...
            Moze tez byc ze w podswiadomy sposob przeszlo na ciebie poprzez neutrony lustrzane jego wlasna tesknota, moze sam boryka sie z podobnymi uczuciami np, do bylej kobiety, moze teskni za nia... W kontaktach z ludzmi nalezy bardzo uwazac...
        • borasca0107 Re: Zwariowałam przez mężczyznę 26.07.15, 11:46
          olaa27p napisała:

          > Czy to kiedyś minie?

          Tak... minie... Ty się tylko dobrze rozpędź i walnij baranka w meblościankę. - jakby powiedziala Lucyna_n z forum Depresja :)

          Dziewczyno! Na swiecie jest tylu fajnych facetow, a Ty skupiasz sie akurat na tym, ktory Cie nie chce. Pomysl sobie tylko, ze gdy zatrzasniesz za nim drzwi, to przed Toba moze pojawic sie cos o wiele bardziej wartosciowego, piekniejszego i przede wszystkim trwalego. Nie warto marnowac swojego zycia dla jakiegos zaklamanego dupka, ktory sie tylko zabawil i zwinal zabawki jak tylko zaczelo robic sie powaznie.

          Glowa do gory!

          --
          www.borasca0107.blogspot.com
    • zbyszek600 Re: Zwariowałam przez mężczyznę 24.07.15, 03:51
      Cóż, kobiety sądzą, że jeśli jest się z kimś dłużej i się układa, to oznacza, że można stworzyć stały związek. Taki sposób myślenia jest obcy większości mężczyzn.
      Ten Twój miał z Tobą zapewne bardzo wygodnie. Do czasu gdy zaczęłaś mówić o wspólnej przyszłości. Wtedy podkulił ogon pod siebie i w nogi.
      Dojrzały mężczyzna imponował Ci. Domyślam się, że także seks z nim był dla Ciebie bardzo satysfakcjonujący. Zafascynował Cię, owładnął Twoim umysłem. Tak bardzo chciałaś być jego i dla niego, że musiało go to przerazić. I uciekł - czemu się nie dziwię.
      Czekanie na niego jest rozwiązaniem tragicznym. Przeraziłaś go i tego nie da się odwrócić. On nie potrzebuje takiej dziewczyny jak Ty. Teraz zostaw mu tylko malutką komóreczkę w swojej pamięci.
      Tym niemniej jest możliwe, że zgłosi się, bo samotność mu doskwiera, albo brak seksu. TO BYŁOBY TYLKO NA CHWILĘ. Nie daj się nabrać!
    • zbyszek600 Re: Zwariowałam przez mężczyznę 24.07.15, 04:18
      Znalazłem w sieci taki dowcip, który pokazuje dwa światy - męski i kobiecy:

      Rano w pracy, przy kawie rozmawiają dwie koleżanki:

      - Jak tam Twój wczorajszy sex? - beznadzieja... mąż przyszedł do domu, w
      3 minuty zjadł obiad, potem 4 minuty bzykania i po dwóch minutach
      spał... A u Ciebie?
      ... - No u mnie rewelacja, mąż przyszedł do domu,
      zabrał mnie na przepyszną romantyczną kolację. Później przez godzinę
      wracaliśmy do domu spacerkiem przez miasto, potem świece i godzina
      przecudownej gry wstępnej. Następnie godzina nieziemskiego sexu, a na
      koniec wyobraź sobie, że przez godzinę rozmawialiśmy czule ze sobą.
      Bajka po prostu!
      W tym samym czasie rozmawia ze sobą dwóch kolegów:
      - Jak tam Twój wczorajszy sex?
      - No zajebiście! Przychodzę do domu, obiad na stole, zjadłem, pobzykałem i zasnąłem! A u Ciebie?

      - U mnie? K*rwa, u mnie beznadzieja. Przychodzę - nie ma prądu bo
      zapomniałem zapłacić za rachunek, zabrałem więc gdzieś starą na kolację,
      żarcie beznadziejne było i takie drogie, że nie starczyło mi na
      taksówkę powrotną i musiałem zap**rdalać do domu na piechotę.
      Przychodzimy k*rwa przecież nie ma prądu, więc znowu te cholerne świece.
      Byłem tak wkurzony, że najpierw przez godzinę nie mógł mi stanąć a
      potem przez godzinę nie mogłem się spuścić. Na to wszystko tak się
      wk*rwiłem, że przez godzinę jeszcze usnąć nie mogłem.
      • marta_51 Re: Zwariowałam przez mężczyznę 25.07.15, 12:52
        Zbyszek, to nie dowcip, lecz bardzo smutna prawda. Dlatego mijamy się i nie jesteśmy w stanie wzajemnie spełnić swoich oczekiwań. Z tego powodu tak mało jest szczęśliwych związków. Większość mężczyzn w fazie zdobywania serca (i ciała) kobiety potrafi dostosować się do jej potrzeb, a potem wycofuję się zaangażowanie redukując do seksu, co powoduje, że więź zamiera stopniowo i związek staje się śmiertelnie nudny.
    • donvisso Re: Zwariowałam przez mężczyznę 14.08.15, 14:52
      Doskonale rozumiem przez co przechodzisz. Też się kiedyś zakochałem po uszy w dziewczynie która potem nagle z dnia na dzień zmieniła zdanie. I też ani nie byłem nastolatkiem ani nie był to pierwszy związek. I też dużo później piłem.

      Powrót do życia zajął mi niestety aż dwa lata, z czego jakieś pół roku trwała rozpacz a potem było już coraz lepiej. Na początku to był istny koszmar - wszędzie ją widziałem... W dodatku akurat była jakaś kampania reklamowa i z co drugiego bilbordu spoglądała podobna dziewczyna. Tzn miała podobna grzywkę - ale to wystarczyło ;)

      Nie korzystałem z terapeuty, ale miałem paru przyjaciół, a zwłaszcza jedną przyjaciółkę, która jak trzeba było to potrafiła strzelić w łeb i ustawić do pionu. Takich rozmów i sesji wypłakiwania się w rękaw odbyłem wiele i sądzę, że było to niezbędne do zakończenia okresu rozpaczy.

      Byłem całkowicie załamany, nie wierzyłem, że jutro ma jakikolwiek sens. Nie wyobrażałem sobie, że jest w ogóle jakaś przyszłość. Żeby zasnąć musiałem się najpierw upić.

      Przez te najgorsze pół roku non stop miałem w głowie serial z nieszczęsnym dziewczęciem w roli głównej. Różne odcinki: 'najlepsze chwile', 'dlaczego odeszła?', 'co mogłem zrobić żeby nie odeszła?' i najbardziej upiorny odcinek serii 'jak pięknie mogło by być i co byśmy robili gdyby nie odeszła'. Ten ostatni siał chyba największe spustoszenie w mojej psychice. Wydaje mi się, że jesteś mniej więcej na tym etapie.

      U mnie pomogło niemyślenie. O niej i o całej sprawie oczywiście. Dbałem o to, żeby mieć co robić i nie myśleć. W tygodniu praca, w weekendy imprezy, wyjazdy, hobby - cokolwiek. W ten sposób kiedy przestałem sam rozdrapywać swoje rany w psychice wszystko stopniowo przyschło.

      Kolejne półtora roku funkcjonowałem już coraz lepiej, ale byłem co nieco zamknięty na otoczenie - tzn innych niż najbliżsi przyjaciele. Potem poznałem moją aktualną żonę. Mamy dom, dzieci - jest super - także ta przyszłość mimo wszystko istnieje :) Oczywiście dziesięć lat temu jak byłem na dnie dołka absolutnie bym w to nie uwierzył, więc Ty też jeszcze nie musisz ;)

      Sądzę, że tego pierwszego okresu nie dało się skrócić. Tu zwyczajnie trzeba pozwolić wspomnieniom nieco wyblaknąć. Żałuję za to trochę tego drugiego okresu. Po latach dwie dziewczyny przyznały się, że próbowały mnie sobą zainteresować a ja tego nawet nie zauważyłem :)

      Nie jestem żadnym specjalistą więc nie uważam, że mogę coś doradzać - napisałem jak było ze mną - może coś z tego Ci się przyda. Powiem tylko tyle - głowa do góry, twarz do słońca i spraw sobie jakąś przyjemność :) I pomyśl o czymś innym.

      Z perspektywy czasu nawet nie żałuję, że to mi się przytrafiło. Bolało jak cholera, ale po czymś takim człowiek robi się dużo mądrzejszy i patrzy na sprawy związków z dużo większym dystansem, rozsądkiem i spokojem.

      Pozdrawiam!
      (nie napiszę, żebyś trzymała się ciepło, bo przy tej pogodzie to podchodzi pod złośliwość)
    • wszystkie-nazwy-zajete Re: Zwariowałam przez mężczyznę 14.08.15, 21:45
      Nie wiem, czy Tobie również pomoże, ale powiem Ci, co mi ostatnio pomogło.
      Rozpaczając po swojej ostatnio straconej "miłości" zupełnie przypadkiem spotkałam swoją dawniejszą "miłość" - sprzed kilku lat. Kiedy się rozstaliśmy (z tym "dawniejszym"), wydawało mi się, że życie mi się skończyło i chciałam umrzeć, myślałam, że nigdy już się nie uśmiechnę, nigdy już nic nie sprawi mi żadnej radości i że bez niego to już tylko żałosna wegetacja, nie chciało mi się nawet oddychać - trwałam w stanie takiej narkotycznej tęsknoty chyba z 2 lata, a wspominałam go dużo dłużej. Całymi godzinami wtedy modliłam się, żeby chociaż na ułamek sekundy go spotkać i zobaczyć.
      Spotykam go po kilku latach i co? I nic we mnie nie drgnęło, ziemia nie zadrżała, nie ucieszyło mnie to nawet, zupełnie jakbym zobaczyła kogoś obcego. Nawet gadać mi się nie chciało, bo i o czym? Nie ma już żadnej więzi, a kurtuazyjne pogaduszki o pogodzie to strata czasu. A zaznaczam, że nie miałam do niego żadnej złości ani żalu po rozstaniu, nic z tych rzeczy.
      To mi uświadomiło, że to ja nadaję wartość rzeczom, ludziom, sytuacjom. Ten, co dzisiaj jest ważny, też za jakiś czas może być zupełnie nieważnym. Coś, co wydaje się najważniejsze na świecie, w innym momencie Twojego życia może nie mieć kompletnie żadnej wartości. W pewnym sensie to Ty o tym decydujesz i ta wartość jest tylko w Twojej głowie. Oczywiście kiedy już się pojawiają emocje - trzeba je przeżyć - ale nie rozdrapuj ich, nie pław się w nieskończoność w swoim bólu. Zawsze przychodzi ten moment, w którym możesz dokonać wyboru - zostajesz w swojej przeszłości czy idziesz dalej.
      Jeszcze wiele lat przed Tobą i pewnie inne miłości - w ciągu życia perspektywa się zmienia - to, co teraz jest najistotniejsze pod słońcem, kiedyś będzie tylko jednym z wielu wspomnień.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka