Dodaj do ulubionych

Jak wychować pewnego siebie człowieka?

12.05.16, 18:24
pediatria.mp.pl/prawidlowyrozwoj/rozwojspoleczny/79876,jak-wychowac-pewnego-siebie-czlowieka-budowanie-poczucia-wlasnej-wartosci
Edytor zaawansowany
  • lilith45 12.05.16, 20:20
    Z obserwacji wiem że ludzie teraz często wpadają w tą drugą skrajność, wpajają dziecku ze tylko ono jest wyjątkowe lecz nie ucza że inni ludzie tez takimi są.

    --
    W pieniaczej ziemi jest miasto Pysków. Tam jęzorami robi się wszystko, męstwo - w jęzorze, siła - w jęzorze, jęzor tam miele, piele i orze."
    - Arystofanes "Ptaki" 414 r.p.n.e.
  • nanie2 12.05.16, 21:12
    Ja raczej zadałabym sobie pytanie dlaczego w tym chorym świecie jest nam potrzebna tak bardzo "pewność siebie". I do czego- do przepychania się łokciami, do zdobywania resztek zasobów? Niepewne ego wiecznie pytające się o "swoją wartość". "Pewności siebie", obstawiam, nie da się wytresować. To kwestia biologii, genów, temperamentu etc. I "poczucie wartości" nie jest tym co wartość.
  • 1klementyna 12.05.16, 22:02
    Uważasz, że "pewność siebie" służy głównie przepychaniu się łokciami? To rozpatrywanie w kategoriach czarne - białe. Myślę, że jest ona istotna w wielu kwestiach, dotyczących codziennego życia. Wytresować nie, ale poprawić "pewność siebie" jak najbardziej można. Oprócz wymienionych przez Ciebie czynników, które mogą na nią wpływać, jest jeszcze jeden bardzo istotny - wychowanie (o czym traktuje zalinkowany artykuł).

    Oczywiście, że "poczucie wartości" nie jest tym co wartość. Pierwsze jest wyobrażeniem o sobie, drugie tym, co sobą reprezentujemy.
  • nanie2 13.05.16, 08:41
    No, właśnie, ja piję do owego "codziennego życia" w którym jednostka jest na tyle sama/samotna, że musi wzmacniać Ja i budować "pewność siebie", czyli wyobrażenia (często nieadekwatne) na swój temat. Prawdziwą pewność siebie buduje się faktycznymi osiągnięciami a nie wychowaniem czyli "wytresowaniem".
    A co do błędów wychowawczych wspomnianych w tekście: nie znam nikogo, kto by ich nie popełniał i nie znam nikogo, kto miałby idealnego wspierającego rodzica. Dzieciństwo nie jest okresem determinującym rozwój- inaczej gatunek homo sapiens dawno by wymarł.
  • 1klementyna 13.05.16, 10:34
    Tradycyjnie nie zgodzę się z Tobą, ponieważ uważam, że dzieciństwo w pewnym stopniu determinuje rozwój. Napisałaś, że jednostka ma często nieadekwatne wyobrażenia na swój temat i o to chodzi. Niektórzy są przekonani o swojej wspaniałości, bo wpajali im to rodzice, którzy częstokroć tym dzieckiem leczą swoje własne kompleksy, niespełnione ambicje. Z drugiej strony są rodzice, którzy wpajają dziecku, że do niczego nie nadaje się, podcinają mu skrzydła. Czasem nawet rywalizują z własnym dzieckiem, co zdarza się, niestety.
  • nanie2 13.05.16, 12:11
    o domniemanym wpływie wychowania Steven Pinker
    psycho-kit.pl/?p=7329
  • 1klementyna 13.05.16, 10:37
    Dodam, że "pewność siebie" to nie tylko osiągnięcia o których piszesz. Można ich nie mieć i być osobą pewną siebie, nie mieć parcia na sukces.;)
  • nanie2 13.05.16, 10:53
    Można ich nie mieć i być osobą pewną siebie,

    Tak i to jest straszne. Tu nie chodzi o "sukces". Bezwartościowość reklamująca się jako wartość. Pustka która reklamuje się jako pełnia. Fuj.
  • 1klementyna 13.05.16, 11:07
    Dla mnie to nie jet straszne. Bardziej przeraża i martwi mnie ta ślepa pogoń za sukcesem, bycie "kimś".;)
  • nanie2 13.05.16, 11:16
    jeśli ktoś kto chce być kimś ma jakieś zasoby ku temu to jest ok. Pisarz ma coś do powiedzenia , pisze i szuka wydawcy. Może w siebie nie wierzyć, ale robi to bo czuje że ma jakąś misję, że wzbogaci tym innych, wzruszy ich. Gorzej jest jeśli pustka chce być "kimś", celebrytą.
  • chloe.7 13.05.16, 17:38
    Ja myślę że ten 3-4 latek w piaskownicy ma już jakieś poczucie własnej wartości. Te dzieciaki nie są sobie równe już nawet w wieku 2lat. Ta wartość albo jest potwierdzana albo dewaluowana od pierwszych minut po wyjściu na świat. Łatwiej gdy dziecko nagradza matkę uśmiecham, gaworzeniem gorzej gdy to dziecko ma kołki, alergie, ciągle płacze i się przyzwyczaja że matka od niego wzrokiem ucieka, traktuje go zmęczona, zniechęcona mina. Trzeba wtedy ponad to uczucie zmęczenia się unieść i dziecko tulić, głaskać, uspokajać.

    To co nanie kwestionuje to tak jakby kwestionować moje odczucia. To że ktoś jakimś badaniami zakwestionował inne badania (a jak wiadomo badania się robi na zlecenie) to nie wywraca mego poglądy do góry nogami bo ja nie dzialam na zasadzie odczytu papki z badaniami ale własnych obserwacji, odczuć, doświadczeń.

    Znałam starszą panią, miała 3 synów. Średni był jej ulubieniec. Miłość wzajemny szacunek i troska. On ją komplementowal że w wieku 50 lat z pomadka na ustach wygląda jak 20, ona zpromianiala się. Opowiala mi potem, że ten średni był najspokojnieszym niemowlakiem. Starszy i najmłodszy płakali od urodzenia, dostawali klapsy "żeby choć wiedzieli czego rycza" (nie bila noworodków, tylko już starsze dzieci). Starszy wyrosl na przemocowca, młodszy na mega uleglego. Nie ma w rodzinie identycznego traktowania rodzeństwa.
  • chloe.7 13.05.16, 17:50
    W żadnej rodzinie nie widzę identycznego traktowania rodzeństwa. Owszem każdy się też rodzi z innym temperamentem, i ten temperamentny przy ojcu przemocowca wyrośnie na aspolecznego buntownika, ten mniej temperamentny na popychadlo, w rodzinie fdziue jest miłość i wsparcie swój temperament wykorzysta do pełniejszego korzystania z życia.

    Nanie mówi, że wychowanie nie kształtuje ale sama odczuwa że kształtuje ją doświadczenia życiowe. Doświadczenie w dzieciństwie też kształtuje. Ale ja jest szansa wyrwać się z klimatów dziecinstwa które nam nie służyły jest szansa bardzo zmodyfikować swoja życiową postawę... choć jedni odrywają się i znów te same kliamty wybierają inni inne niż te znane. Jakby brzydkie kaczatka mentalnej rodziny szukały.

    Super niani nigdy nie ogladalam slyszac o mertydach z językami. Nie zdzwioam się doniesieniom co jerj syn zrtobil. Kary to upadlanie młodej istoty.

    Nanie pisze do ciebie bo z Klementyna nie pogadam. Myślimy tak samo. Piszesz cos odmiennego i się dziwisz że ludzie to komentują.
  • nanie2 13.05.16, 19:09
    ja się nie dziwię. Większość psychologów badaczy pisze właśnie to "cos innego". Pinker i J.R. Harris, przez terapeutów znienawidzona. I napisałam w artykule jak myślę: że Kowalski i Pinker (mogłaby cie zainteresować jej książka "Każdy Inny") mają różne narracje. Że czym innym jest ujęcie statystyczne a czym innym indywidualna narracja. Ba! taki Hillman idzie jeszcze dalej robiąc z losów człowieka obraz archetypowy a nie liniową opowieść. Uważam, że cholernie niebezpieczna i głupia jest wiara w determinizm dzieciństwa i to że można "jakoś wychować". Że omija rzecz b. ważną: zdolność człowieka do odnowy, samo-rozwoju, jego odporność. Z introwertyka nie zrobi sie ekstrawertyka głaskami ani batem. Oczywiście jest pięknie, że rodzice odzwierciedlaja dziecko, ale te dzieci, które nie były odzwierciedlane też sobie później radzą. Nie chodzi o doświadczenie życiowe (bo pewnie że nas to jakoś kształtuje) ale o doświadczenia w wieku 2 lat etc. Nikt nie miał "szczęśliwego dzieciństwa" -jakim cudem więc żyjemy? :)
  • chloe.7 13.05.16, 20:11
    Ale to myślenie zero-jedynkowe. Jeden miał mniej szczęśliwe dzieciństwo inny bardziej. Jeden doznał mniej złych doświadczeń inny więcej - chodzi o to jakie doświadczenia przewazały. Jeden po ciężkim dzieciństwie zmieni klimat i wyjdzie na prostą drugi całe życie w patologii bedzie tkwił i patologiczne dzieciństwo zgotuje swoim dzieciom. Nie wiem skąd to się bierze ze są tacy co potrafi się wyrwać z patologii i mimo obciążeń jakoas życie ułożyć, umieć wykorzystać terapie, zmieniać się pod wpływem innych ludzi odmiennych od klimatów rodzinnych. Inny chocby miał dostęp do terapii nie wykarze chęci zmian, innych ludzi niż z mentalnością środowiska rodzinnego wyśmieje i będzie się kisil mimo że mu źle w atmosferze rodzinnych klimatów zamiast wiać.

    Nie chodzi o to by jakos wychować, ale otoczyć bezpieczeństwem i dać możliwość ekspresji indywidualnych cech.

    Jeden się odnowei inny nie i spiep.rzy życie potomstwu które wyda na świat. I to mnie intryguje dlaczego jeden się odnowi, lub próbuje to zrobić a inny mimo, że wie że istnieje inna perspektywa trzyma się uparcie utartych schematow zachowań. Nie wspomnę o takim co nawet nie wie że np może być związek bez przemocy bo poza granice własnego plemienia się nie wydostał. I ja tak też myślałam do ok 20 lat życia. Że nie ma facetów nie agresywnych. Potem, zmienilam miejsce zamieszkania poznałam koleżankę która była zupełnie wychowywana niż ja, była osobą łagodna, opiekujaca się soba (ze tak się wyrażę), najpierw jakas chec szydzenia z niej we mnie się pojawiła, a z czasem chyba chciałam być jak ona. I jeszcze druga połówka, który urzekł mnie spokojem i opanowaniem, którego wcześniej u facetów nie zauważyłam. Mnie nie tylko ukształtowało dzieciństwo ale i też ludzie których potem spotkalam, ale ja mialm szanse sie wyrwac mentalnie z gniazda. Są schematy które powtarzam jak w dzieciństwie. Ale może po prostu w otoczeniu ludzi którzy mi osobowościowo do dzieciństwa pasują. Ale i też od kilku lat poszukuje sposobu na nauczenie się szacunku do siebie. I wiem, ze pewne mantry mają ogromną moc.

  • chloe.7 13.05.16, 20:15
    Chyba duch święty we mnie wstąpil, ze taki wyklad o sobie dalam :-D
  • chloe.7 13.05.16, 20:31
    Klementyna to nie zarzut, że z tobą nie pogadam. Po prostu w niektórych kwestiach rozumiemy się bez słów. :-)
  • nanie2 13.05.16, 20:59
    Kilka uwag. Pierwsza: dzieciństwo nie stanowi aż tak. Druga: " Nie wiem skąd to się bierze ze są tacy co potrafi się wyrwać z patologii i mimo obciążeń jakoas życie ułożyć,"- no właśnie :) I nadal odniosę się do "Kazdy Inny"- mamy w sobie biologiczny program przetrwania, mamy różne doświadczenia, wpływy losu. Trzecie: nie chodzi mi o patologię, ale o pewne wspólne doświadczenia dzieciece: pierwszy strach, pierwsze zawstydzenie, pierwsza nienawiść, dojrzewanie etc - bez względu na to jacy byli rodzice a i trudno od rodziców wymagać żeby potrafili wejść w dziecięcy świat. Wszyscy mamy za sobą doświadczenie słabości.
    Ja nie buduję sobie narracji wokół rodziny pochodzenia, to zwariować można. Po co? mam swój rachunek i jestem już dorosła. Nawet jeśli widzę jakieś analogie (to nie wpływ) jestem już dorosła, nie da sie ukryć :).
  • chloe.7 13.05.16, 21:23
    Ostatnio ktoś mi opowiadał o kobiecie co zachorowała na chorobę immunologiczna, leżała w szpitalach, brała sterydy. Ostatecznie miała dość faszerowania sie lekami po których wasy zaczęły jej rosnac. Odstawiła leki, zmieniła dietę zaczęła ruch uprawiać. I jest ok. Nie wiem czy zupełnie przeciwciała wyeliminowala, ale czuje się podobno świetnie. Niestety organizm sam się potrafi eliminowac gdy wyczuwa że jego właściciel nie ma chęci do życia. I zregenerować gdy ta chęć jest.

    Jeden z trójki synow o której wspomniałam (ten przemocowiec, którego matka gdy poplakiwwal bila, by wiedział dlaczego płacze) całe swe dorosle życie zmaga sie z chorobami. To nie jest zycie. Ja nie widzę instynktu przetrwania. To wegetacja.

    I pewnie że dzieciństwo nie wywiera takiego pietna, gdy nie dzieje się w patologii, gdy rodzice miewają jakies tam potknięcia jako że nikt idealny nie jest, a dziecko to realizuje spokojnie swój potencjał nie ograniczane i tlamszone. Pisalas o agresorach co powodują że ofiary tracą kontakt ze sobą a co gdy takiemu agresorowi, komuś kto uwielbia męczyć potomstwo się trafi? Czy taki nastolatek po nastu latach będzie wiedział kim jest i kontakt ze sobą miał? Po nastu latach sluchania że jest "wrzodem na du.pie" do tego matka co tłumaczy, bo tatusia zdenerwowałes?
  • lilith45 13.05.16, 23:32
    Na takie pytania nie ma jednoznacznej odpowiedzi bo to zależy od wielu czynników a mianowicie na jakich ludzi w życiu trafił prócz rodziców przemocowych, jaki poziom inteligencji osobnik posiadał i jakie miał parcie na poznawanie i wiedzę i jakie wnioski wyciągnął że swych doświadczeń życiowych. Wszystko jest możliwe, tylko czasem przychodzi to latami i tacy ludzie zanim odzyskają równowagę i zrozumieją samych siebie i swoje emocje, mija wiele lat, zatem do innych sa jakby "opoznieni" a w tym czasie popełniają wiele błędów z uwagi na brak wzorcow w dziecinstwie, są nieufni, nie czują zrozumienia, boja sie otwartosci, bo czrują wlasnie to niezrozumienie, wstydzą się przed innymi swojego dzieciństwa, choć to nie ich wina była, ze majabtakich rodzicow i maja sami problemy w nawiazywaniu relacji, obrastają przez to skorupą. Z patologii tez są ludzie mądrzy tylko poblokowani i czasem przez to niezaradni i nie do życia.

    --
    W pieniaczej ziemi jest miasto Pysków. Tam jęzorami robi się wszystko, męstwo - w jęzorze, siła - w jęzorze, jęzor tam miele, piele i orze."
    - Arystofanes "Ptaki" 414 r.p.n.e.
  • chloe.7 14.05.16, 08:50
    To ze ktoś wychowywany wnpatologii nie znaczy że nie miał szansy rozwijać swej inteligencji. Z resztą cwaniactwo to też inteligencja. Cwaniactwo to taka inteligencja bez wiedzy i standardów/wartości - analfabetyzm etyczny. Poza tym czy ktoś kto miał szczęśliwe życie by tak zapieral dech swymi dziełami jak Beksiński.

  • chloe.7 14.05.16, 11:24
    Przeczytałam recenzje dweoich książek pani Hartis i niestety nie przekonują mnie jej poglądy, że w większym stopniu kształtują nas geny i rówieśnicy niż rodzice. To nie geny zadają rany. To nie rówieśnicy zaniżają nasza samoocene wyzwiskami ale wyzywani najpierw jesteśmy w domu. A jeśli w domu odnoszą się do nas z szacunkiem nie jesteśmy materiałem do boksowania dla bezwzględnych dzieci.

    Jedyne co mnie intryguje to dlaczego takich a nie innych rówieśników wybieramy. Nie wybieramy np poprzez podobieństwo klimatów domowych ale jakby jakieś wewnetrzne (genetyczne) preferencje nas z pewnymi ludzmi scalaly. Moje wybrane koleżanki z dzieciństwa nie przypominały mojej matki i relacji z nią. Nie wiem czy te rówieśnicze relacje mnie ukształtowały - ja chyba je wybrałam bo miałam taką wewnętrzna potrzebę. A może szukałam ludzi uleglych, cichych bo tak mnie wychowano i tego oczekiwano i szukałam "swoich".

    Ja nie ufam bezkrytycznie psychologom. I nie traktuje bich jako wyrocznie np odnośnie wychowania. Sama miałam dwa lata temu wizytę u psychologa odnośnie mojego dziecka, który nie mógł się zaaklimatyzować w przedszkolu choć moja intuicją mówiła mi czemu tak jest. Pani psycholog sztampowo obwinila mnie, dała kilka sztampowych rad i gdyby nie ta moja intuicja mówiąca mi że kobieta się myli mogłam w kompleks beznadziejnej matki wpaść. Bywa że potrzeba czasu, wyrozumiałości, wsparcia i jasnych komunikatów że życie nie jest lekkie i ze oprócz zabawy jest praca a wcześniej przedszkole, które do tej pracy przygotowywuje. Niektórych etapów się nie przeskoczy obwiniając matkę.
  • lilith45 14.05.16, 15:32
    Czasem geny też determinują nasze zachowania, bo choć rodzice usiłują wychować na cicha i uległą jednak potrafimy się temu przeciwstawiac i buntować i wybierać właśnie rówieśników zupełnie innych od wzorców propagowanych w domu. Geny również nami kierują, lecz ich tłamszenie przez rodziców czasem właśnie niszczy naszą psychikę. Rodzice wówczas nie są autorytetami ale szukamybich w środowisku i oni nas kształtuje, a po zabiegach wychowawczych rodziców pozostają rany.

    --
    W pieniaczej ziemi jest miasto Pysków. Tam jęzorami robi się wszystko, męstwo - w jęzorze, siła - w jęzorze, jęzor tam miele, piele i orze."
    - Arystofanes "Ptaki" 414 r.p.n.e.
  • herakles-one 14.05.16, 13:04
    Dla mnie te badania, które wskazała Nanie na swoim blogu, są zupełnie nie przekonujące.
    Powiedziałbym nawet więcej- nadają się, by je o kant dupy potłuc.
    To Ty Chloe wykazujesz o wiele więcej intuicji, niż autor tych badań.
    Chociaż, wydaje mi się, że nie jesteś psychologiem?

    Jeśli on zakłada, że dzieci pochodzące z jednej rodziny są identycznie traktowane, to robi kardynalny błąd.
    Rodzice traktują różnie swoje potomstwo w zależności od: płci dziecka- (dziewczynkom mniej wolno, niż chłopcom, którzy mają większe przyzwolenie na agresję), od aktualnego stanu ich związku- inaczej się matka odnosi do dziecka gdy sama czuje się kochana i bezpieczna, a inaczej gdy związek przeżywa kryzys, od stosunku matki do własnej ciąży- czy to akurat dziecko było wyczekiwane, czy też niechciane. Czy oboje rodzice akceptują płeć dziecka, czy może któreś czuje zawód?
    No i wreszcie zależy od cech dziecka, które się urodziło. Jedno dziecko w rodzinie rodzi się spokojne, radosne i pogodne, a drugie jest płaczliwe, albo nawet wrzeszczące i często wyprowadza tym z równowagi rodzica.
    Rodzice przy kolejnych dzieciach też inaczej się zachowują, bo są bardziej już dojrzali, mają większą wiedzę na temat wychowywania dzieci, są spokojniejsi. Poza tym, wpływ ma też to; czy to jest dziecko najstarsze, średnie, czy najmłodsze- inne role im są przypisane i inaczej też kształtują się u nich pewne cechy osobowości.
    To wszystko wpływa na sposób komunikacji z dzieckiem i często przebiega na poziomie nieświadomym u rodziców.
    Ma wpływ również to, czy w rodzinie są jeszcze inne osoby dorosłe: babcie, dziadkowie, ciocie, wujkowie- to oni mogą korygować błędy rodziców, lub je pogłębiać.
    Nawet w bardzo patologicznej rodzinie, gdzie dziecko doznawało wiele przemocy, jest ważne, by przynajmniej znalazła się jedna osoba, która współczuła mu, okazywała zrozumienie dla jego uczuć, wtedy takie dziecko ma szansę przezwyciężyć trudne doświadczenia wyniesione z domu.
    Gdy tego zabraknie- z dziecka wyrasta jednostka psychopatologiczna.
  • herakles-one 14.05.16, 13:14
    PS. przepraszam za bład! miało być : zupenie nieprzekonujące
  • lilith45 14.05.16, 15:36
    Są jeszcze osoby z dalszego środowiska które mogą wpłynąć na nasze wychowanie. Może to być nauczyciel, pedagog, ktoś znajomy lub nawet rówieśnicy - ktoś kto stał się dla nas autorytetem.

    --
    W pieniaczej ziemi jest miasto Pysków. Tam jęzorami robi się wszystko, męstwo - w jęzorze, siła - w jęzorze, jęzor tam miele, piele i orze."
    - Arystofanes "Ptaki" 414 r.p.n.e.
  • herakles-one 15.05.16, 19:54
    Tak, jak najbardziej ! Pod jednym wszakże warunkiem- że okaleczone przemocą dziecko nawiąże więź emocjonalną z taką osobą, która jest dla niego autorytetem.
  • lilith45 15.05.16, 21:11
    Nie zgodzę się. Zmieniamy się całe życie.

    --
    W pieniaczej ziemi jest miasto Pysków. Tam jęzorami robi się wszystko, męstwo - w jęzorze, siła - w jęzorze, jęzor tam miele, piele i orze."
    - Arystofanes "Ptaki" 414 r.p.n.e.
  • herakles-one 16.05.16, 19:14
    Możesz się nie zgadzać. Nie wymagam, by się wszyscy ze mną zgadzali.
    Jednak prawda jest taka, że dziecko maltretowane, podane skrajnie silnej przemocy, które nie miało prawidłowych więzi z nikim, ( a o takim rozmawiamy) nie jest w stanie się samo zmienić, bez nawiązania takiej więzi i to w młodym jeszcze wieku. Inaczej wyrośnie z niego socjopata.
  • lilith45 16.05.16, 20:08
    Ale my tu nie piszemy wyłącznie o skrajnosciach. Nie zauważyłam w żadnym poście żeby była mowa i maltretowaniu.
    Poza tym takie dziecko również wychodzi z domu i idzie w końcu do ludzi i wcale nie musi stać się jednostka psycho czy socjopatyczna. Nawet artykuł Klementyny na to wskazuje, bowiem całe życie zyjemy wsrod ludzi, wchodzimy z nimi w relacje i jesteśmy w stanie się zmieniać. Oczywiście że takiej jednostce jest trudniej normalnie funkcjonowac ale nie jest to niemożliwe.

    --
    W pieniaczej ziemi jest miasto Pysków. Tam jęzorami robi się wszystko, męstwo - w jęzorze, siła - w jęzorze, jęzor tam miele, piele i orze."
    - Arystofanes "Ptaki" 414 r.p.n.e.
  • herakles-one 17.05.16, 10:24
    Ja pisałem, ale tego postu teraz nie widzę. Nie wiem co się stało. Niczego nikomu nie zarzucałem, więc nie mógł zostać wycięty.Moja uwaga odnosi się do tego postu, który zniknął.
  • herakles-one 17.05.16, 10:27
    aaa! Teraz zobaczyłem; "Nawet w bardzo patologicznej rodzinie, gdzie dziecko doznawało wiele przemocy, jest ważne, by przynajmniej znalazła się jedna osoba, która współczuła mu, okazywała zrozumienie dla jego uczuć, wtedy takie dziecko ma szansę przezwyciężyć trudne doświadczenia wyniesione z domu."
    Gdy tego zabraknie- z dziecka wyrasta jednostka psychopatologiczna.
  • lilith45 17.05.16, 19:30
    Ja odnosilam sie do ogolnie rodziny patologicznej a nie jakis skrajnosci. Widocznie mi umknęło to "bardzo".

    Nie będę się sprzeczac bo nie znam statystyk, nawet nie wiem czy takie istnieja, ale mysle ze szansa jest zawsze na ich normalne zycie i bardzo rzadko sie zdarza zeby nie mialy ani jedmej osoby im przychylnej i wspierajacej w okresie dziecinstwa czy dorastania. Jednak zapewne zdecydowana wiekszosc takich dzieci jest mocno zaburzona.

    --
    W pieniaczej ziemi jest miasto Pysków. Tam jęzorami robi się wszystko, męstwo - w jęzorze, siła - w jęzorze, jęzor tam miele, piele i orze."
    - Arystofanes "Ptaki" 414 r.p.n.e.
  • nanie2 16.05.16, 08:47
    Reprezentujesz poglądy powszechnie akceptowane ale nie mające odzwierciedlenia w rzeczywistości. To są stereotypy. Można w nie wierzyć bo dają poczucie że ogarnia się świat. Dane metaanalityczne są inne. Prywatne historie nie mają nic z tym wspólnego. Nie czuję się przekonana: gdyby dobrze funkcjonować mogły tylko jednostki chciane, bez traum w dzieciństwie, odzwierciedlane przez rodziców - to byśmy nie przeżyli jako gatunek.
  • chloe.7 16.05.16, 09:38
    Według mnie to nie są poglądy powszechnie akceptowalne. Stereotypem jest tłumacznie, ze jak z nastolatkiem są jakieś problemy to dlatego, że za mało bity był. Stereotypem jest też obarczaniem winą genów za to, że dziecko wykazuje skłonnosci aspołeczne, psychopatyczne a szczytem obłudy jest zrzucaniem za to odpowiedzilanosci na rówieśników. Mnie się wydaje, ze poglądy Herkalesa czy Allice Miller najbardziej dotykają tych, ktorym ciężko sie przyznać, że popełnili błędy w wychowywaniu dzieci (nie pisze tu o tobie, ale o tych naukowcach i badaniach ich, które jak wiadomo, są na czyjeś zlecenie).

    I niestety tak jest, ze im gorze ktoś funkcjonuje tym gorsze perspektywy na żcyie a nawet przeżycie, bo albo wegetuje, albo popełnia samobójstwo, albo siedzi w więzieniu - sam się unicestwia, albo wyklucza.

    Z bagazem traum można dobrze funkcionować, gdy sobie te traumy czlowiek uporzadkuje. Jesli tego nie zrobi to życie toczy się według schematów ktorych punkty przewodnie nadają te traumy.

    Człowiek wystawiony jest na dobre i złe oddziaływania. I one dyktują to jak funkcjonuje w życiu, w zaleznosci, czy coś złe równoważy dobre, czy to złe po prostu się nie wydarza, czy to złe atakuje lawinowo. Złe moze wydobyc z nas pokłady siły i wytrwałosci a moze dobić, w zależności co nas oprócz tego zła otacza, i w zależnosci od poprzednich naszych doswiadczen,, które ukształtowały naszą osobowość na wypadek "wojny", ale i też czy mamy motywację po to by walczyć.

  • nanie2 16.05.16, 10:24
    Nie wiem czy Pinker popełnił błedy wychowawcze (zresztą wszyscy rodzice popełniają). Harris jest niepełnosprawna, ma jedno dziecko biologiczne i drugie adoptowane. Też nie wiem nic o jej błędach. Ich badania wpisują się w nurt współczesnej psychologii (czytaj metaanaliz statystycznych) które mogą być różnie niż intuicja. Na pewno nie napisali, że dzieci należy maltretować bo nic im nie będzie- piszą, że nasza osobowość jest wypadkową przeróżnych składników, często losowych, wśród których "wychowanie" nie gra głównej roli.
    Przerażająca jest ta społeczna narracja o tym, ze jeśli ktoś miał "nieszczęśliwe dzieciństwo" to jest skazany na nieszczęście- jesli nie "przerobi", najlepiej w gabinecie. Ludzka psychika "przerabia" świat nieustannie. Życie jako schematy do przerobienia- jaka to smutna opowieść. Życie człowieka jest czymś więcej niż liniowym determinizmem - choć niestety tak się to widzi często w spsychologizownaym społeczeństwie. Piszesz tak jakby depresja, nieaktywność, więzienie były jakoś nieludzkie, niepożądane. Ilu twórców tworzy w depresji...
    Reasumując: jestem na nie takiej wizji człowieczeństwa.
  • chloe.7 16.05.16, 10:45
    Depresja to dla mnie nie to samo co nieaktywność. Nieaktywność raczej nic nie stworzy. No chyba że ktos w niaktywnosci olsnienia dostanie jak Tolle. Depresja moze niszczyć, a można zyc ok. Można zyc ok mimo depresji - można to umiec, a można sie nauczyc dopiero. I nikt tu nie pisze, ze nieszczęśliwe dzieciństwo determinuje nieszczęśliwe zycie. Sa ludzi co sobie radzą mimo tego nieszczesliwego dzieciństwa, ale jesli sobie nie radzą a chcieli by sobie poradzić, to warto skorzystac z porady kogos kto powie "tworzysz siebie cale zycie, mozesz sie odciać od tego co bylo". Fajnie o tym mówi artykul zalinkowany przez Klementynę o neuronach. Ty widzisz w poppsychologii motywację do utrzymywania ludzi w stagnacji ja widze wręcz przeciwnie.

    Nie przeszkadzam w pracy. Ja akurat mam czas na klepanie postów, z nosa cieknie, w domu siedzę. Ale nie bedę rozparszać. Zajmę się swoimi sprawami.
  • lilith45 16.05.16, 10:50
    Niestety ale nieszczesliwe dziecinstwo trzeba przerobic, niekoniecznie na terapii, mozna samemu, to zależy od świadomości i inteligencji, i wiedzy jednostki. Nic się samo nie wyprostuje, nawet gdy się wiedzie "normalne" życie wśród szanujących Cię ludzi. To pomaga bardzo, ale nie uleczy Twoich uprzedzeń, blokad i reakcji nieadekwatnych do sytuacji.

    --
    W pieniaczej ziemi jest miasto Pysków. Tam jęzorami robi się wszystko, męstwo - w jęzorze, siła - w jęzorze, jęzor tam miele, piele i orze."
    - Arystofanes "Ptaki" 414 r.p.n.e.
  • nanie2 16.05.16, 11:05
    Nie uważam tak. Wszyscy mamy za sobą traumy, poczucie bezsilności, słabości i nieszczęśliwe dzieciństwa. Wszyscy mają uprzedzenia i bywają nieadekwatni. Takie jest samo doświadczenie życia. Psychika żyje swoim życiem, utajonym, na wielu płaszczyznach. Tak to funkcjonuje i żadne "przerabianie" tego nie zmieni. Zawsze będą progi i ukryte problemy.
  • 1klementyna 16.05.16, 11:42
    Ależ generalizujesz, Nanie. W różnych rodzinach żyjemy i nie sposób postawić znak równości między doświadczeniami różnych osób. Widzę, że według Ciebie psychika żyje obok życia, a nie wygląda na to, żeby tak było.;)
  • nanie2 16.05.16, 11:46
    Oczywiście, jak każdy tutaj, choć generalne idee pojmuję.
    "nie sposób postawić znak równości między doświadczeniami różnych osób"- właśnie od tego są narzędzia statystyczne używane w psychologii- do matematycznego porównania doświadczeń.
    "Widzę, że według Ciebie psychika żyje obok życia" - z, obok, pod i nad.
  • 1klementyna 16.05.16, 12:16
    Matematyczne porównanie doświadczeń? O czym Ty piszesz? A konstrukcja psychiczna i jej wpływ na przeżywanie doświadczeń? Nie ma takiej miary, która byłaby w stanie odzwierciedlić to i piszę te słowa ja - ścisłowiec.;)
  • nanie2 16.05.16, 12:51
    ależ, jest, jest. Psychometria się nazywa.
  • 1klementyna 16.05.16, 13:00
    Wiem, co to jest psychometria. :D
  • 1klementyna 16.05.16, 13:09
    Oprócz użytych narzędzi bardzo istotna jest rola wywiadu, rozmowy i obserwacji w ocenie funkcjonowania kogokolwiek. ;)
  • nanie2 16.05.16, 13:18
    Owszem. A potem jest formularz:). I daje sie to -doświadczenie i zachowanie-jakoś ująć w ramy, porównać do norm i nazwać. Można doświadczenia w masie porównać. Przecież jasne, że przemyślenia Kowalskiego to nie do końca to samo co przemielony współczynnik korelacji. Ale coś się da uzyskać. Więc Pinkera i Harris nie wyrzucałabym do kosza tylko dlatego, że wyniki są inne od naszej intuicji. My wolimy być w matke i ojca wrzepieni- z różnych powodów - i taką bajke sobie opowiadamy.
  • 1klementyna 16.05.16, 13:31
    Nie wiem, jak wygląda to u Ciebie, ale moje poglądy są wypadkową moich przeżyć, doświadczeń, obserwacji, poznawania siebie i lektur z naprawdę wielu lat życia. Czuję, że usilnie próbujesz indoktrynować mnie.;)

    W chwili obecnej bardzo odchodzi się od porównywania doświadczeń w masie. Jednostkę traktuje się indywidualnie.
  • nanie2 16.05.16, 13:51
    Jednostkę traktuje się indywidualnie.

    Oj,oj, a gdzie? U psychologia/terapeuty gdzie jednostka jest schematem, u analityka gdzie jest mechanizmem czy u psychiatry, gdzie jednostka jest przypadkiem medycznym? Czy w sieci dystrybucji gdzie jest targetem?
    Nie przesadzaj. Wymyślasz argumenty teraz.

  • 1klementyna 16.05.16, 14:04
    Nie wymyślam argumentów. Mamy różne doświadczenia i spojrzenie na świat oraz siebie, jak widzę. Skończyłabym szybko współpracę z "fachowcem", który widziałby we mnie tylko schemat, mechanizm czy przypadek medyczny. W sumie spotkałam też takich w moim życiu, jednak nasze drogi szybko rozeszły się. Moimi wykładowcami psychopatologii byli psychiatrzy i tłukli studentom do głów, żeby nie podchodzić do człowieka tak, jak piszesz. ;)
  • chloe.7 16.05.16, 14:15
    Masz rację Klementyna. Ja też ominęłam szerokim łukiem psycholog, która mnie i moje dziecko potraktowała schematycznie. Psychologowie i psychoterapeuci są różni. Wszyscy mają wiedzę ciekawą na temat mechanizmów, ale grzebać przy moim życiu pozwoliłabym tylko takiemu z którym mogłabym w jakieś porozumienie i zrozumienie wejść.
  • 1klementyna 16.05.16, 14:27
    Ciekawe skąd u Ciebie taka generalizacja, swoją drogą? Celem jest podmiotowość, a nie przedmiotowość.;)
  • nanie2 16.05.16, 14:27
    Moimi wykładowcami psychopatologii byli psychiatrzy i tłukli studentom do głów, żeby nie podchodzić do człowieka tak, jak piszesz. ;)

    Pewnie tłukli do głów, żeby podchodzić jak do zepsutej rzeczy :). Co do traktowania indywidualnie- sam człowiek może siebie indywidualnie traktować. Swoje przeżycia, sny etc. Ale psychologia/psychiatria to masówka, statystyka, norma.
  • 1klementyna 16.05.16, 14:36
    nanie2 napisała:

    > Ale psychologia/psychiatria to masówka, statystyka, norma.

    Nie zgadzam się z tym, ani sama nie mam takiego podejścia. Gdybym miała, nie pisałabym tu teraz. Przypięłabym Ci etykietkę i zakończyła rozmowę.;)
  • chloe.7 16.05.16, 14:45
    oj tam, Klementyna, przyznaj się od kiedy chodzisz na terapię, to pewnie nawet w to co się ubierasz psychoterapeuta ingeruje.

    a tak na poważnie masówka to dla mnie stwiedzenie nanie "Wszyscy mamy za sobą traumy, poczucie bezsilności, słabości i nieszczęśliwe dzieciństwa. Wszyscy mają uprzedzenia i bywają nieadekwatni." to jest dopiero wrzucenie do JEDNEGO WORA
  • 1klementyna 16.05.16, 14:53
    To jest generalizacja i mogę zastanawiać się, jakie korzyści przynosi autorce.
  • nanie2 16.05.16, 14:46
    Nie udawaj że nie rozumiesz. Nie rozmawiasz przecież z psychologią/psychiatrią a z tekstem. Naprawdę nie ma norm w psychologii ani etykietek ani schematów w terapii? Może posłodzone "empatią", ale są. Nie wymyślaj teraz alternatywnej rzeczywistości.
  • 1klementyna 16.05.16, 14:58
    Jak dla mnie, to Ty wymyślasz jakąś alternatywną rzeczywistość, w której człowiek jest tylko rzeczą. Nie pozwalam na takie traktowanie siebie, już nie i sama nie traktuję w taki sposób innych.
  • nanie2 16.05.16, 15:10
    Oj, uśmiałam się. Każdy supermarket traktuje Cię jak rzecz. Każdy terapeuta traktuje cię jak schemat. Może boleć, ale po prostu inaczej się nie da. Jesteśmy masowo zarządzani, masowym przepływem informacji i dóbr. Naprawdę uważasz, że jak kasjerka ci mówi "dzień dobry" to mówi to do ciebie, bo jesteś jednostką :)? To nie ma nic wspólnego z intencjami a raczej z tym, że się inaczej nie da zarządzać. W gabinecie też nikt by nie umiał wejść z twoją historię bez podkładki w postaci schematu.
    Psychologia narodziła się wraz z kapitalistyczną konkurencją. Opiera się na racjonalnym. Na obliczeniu, normie etc. Nie ma inaczej- jako nauka nie zajmuje się "jednostkowym" - a jeśli to jedynie przez etykietkę, schemat. Jednostkowym to się poezja może zajmować... :). Nie twierdzę, że człowiek to rzecz, ale w instytucjach jest tak traktowany.
  • 1klementyna 16.05.16, 15:22
    Mnie nie śmieszy Twoje widzenie świata, niestety.

    Znam kasjerki, które nie dość, że powiedzą dzień dobry, także spotkane przypadkowo, to i mają czas na chwilę rozmowy, czy żart. Pewnie dlatego, że takie, a nie inne sygnały wysyłam do otoczenia.;)
  • nanie2 16.05.16, 15:35
    Fakt, są różne te widzenia. Ale co z tego? Dobrze że się różnimy. Można widzieć świat jak Polyanna, można też realistycznie. Co komu potrzebne.
    Reasumując: myślę, że nie da się "wychować". Rzeczywistość jest nazbyt skomplikowana, żeby było tak prosto.
  • chloe.7 16.05.16, 15:39
    Reasumując: myślę, że nie da się "wychować"

    i nikt temu nie zaprzecza w tym wątku!
    wychowywać to urabiać, a temu mówimy stanowcze NIE, urabianie niszczy indywidulaność
  • chloe.7 16.05.16, 15:45
    Można widzieć świat jak Polyanna, można też realistycznie. Co komu potrzebne.

    Realistycznie to tyle samo jest dobra, co zła - swiat nie jest ani biały, ani czarny. Jesli ty upatrujesz sie jedynie zlych intencji w innych, to i pewnie sama masz takie intencje prowadząc bloga.
  • lilith45 16.05.16, 20:23
    Czyli dzieci się nie wychowuje tylko hoduje :)
    W wychowaniu zawsze trzeba stawiać jakies granice (choćby dla samego bezpieczeństwa dzieck), ale też dawać wybor inaczej wyhodujesz jednostkę zaburzona, nieprzystosowana do życia w normalnym świecie gdzie są obowiązki i jest odpowiedzialnosc ;)

    --
    W pieniaczej ziemi jest miasto Pysków. Tam jęzorami robi się wszystko, męstwo - w jęzorze, siła - w jęzorze, jęzor tam miele, piele i orze."
    - Arystofanes "Ptaki" 414 r.p.n.e.
  • chloe.7 16.05.16, 20:37
    "hoduje"

    tak, daj się jeść, pić i wystawia na słońce

    tej odpowiedzialnosci dziecko uczy się zwyczajnie współżyjąc w rodzinie, obserwując ją, naśladując, potem przychodzi dostosowywanie sie do społeczności przedszkolnej, dzieci nie rodzą się niewychowane, by je wychowywać ;) nie lubię tego słowa - wychowywać
  • lilith45 16.05.16, 20:52
    Nie zawsze uczy sie, bo dziecko wcale nie jest z natury obowiazkowe, dopóki mu nie wskazesz palcem, nie powiesz czego oczekujesz to tego nie zrobi. Nawet jak powiesz to mozevtego nie zrobić. Dzieci nie zawsze naśladują. Mamusia sprząta to ja też posprzątać zabaweczki... - tak nie ma.
    Do przedszkola tez niekoniecznie musi chcieć chodzić, bo rano trzeba wstac, może też niechciec się uczyć, może być niedobre w przedszkolu dla innych dzieci, moze niechciec wielu rzeczy i potem w szkole tak samo itd itp.
    A jak będzie starsze to hodowla może skończyć się kompletnym fiaskiem, bo w wieku 14 lat albo i młodszym, wyjdzie do klubu i co wtedy? Również granic nie postawisz? Czy może jednak....


    --
    W pieniaczej ziemi jest miasto Pysków. Tam jęzorami robi się wszystko, męstwo - w jęzorze, siła - w jęzorze, jęzor tam miele, piele i orze."
    - Arystofanes "Ptaki" 414 r.p.n.e.
  • lilith45 16.05.16, 20:59
    Dziecku wyrabia się dobre nawyki, ale żeby je wyrobić zazwyczaj trzeba postawić pewne wymagania.
    Inaczej wychowywanie byłoby proscizna, dziecko nasladowaloby rodziców (którzy zakładam że sa prawymi ludzmi) i nic więcej robić nie trzeba :) Zbyt proste, bo dziecko nie zawsze chce naśladować.

    --
    W pieniaczej ziemi jest miasto Pysków. Tam jęzorami robi się wszystko, męstwo - w jęzorze, siła - w jęzorze, jęzor tam miele, piele i orze."
    - Arystofanes "Ptaki" 414 r.p.n.e.
  • chloe.7 16.05.16, 21:17
    Każdy "wychowuje" po swojemu. Każdy jakieś błędy robi. Gdzie nie muszę tam nie wymagam, nie zmuszam. Dużo tłumacze, np dlaczego musi iść do przedszkola. Naśladowanie to miałam raczej na myśli przyswajanie sobie zasad życia we wspólnocie - że jeden z wszystkich, że miło jest razem zjeść ciastko siedząc przy stole a nie za każdy w innym kącie. Nie każdy ma taką sytuację że sobie może pozwolić na tłumaczenie, odpuszczanie pewnych spraw. Ja też tą matka pozno zostałam, gdy już co nieco w mej głowie ogarnęłam. Co nie znaczy że jak ktoś dzieci urodził wcześnie a był potargany efektami nieudanego dzieciństwa nie znaczy że ma dziś zle kontakty z dziećmi. Jak w tym artykule o neuronach. Wszystko można naprawić jeśli tylko się chce. Sama jestem ciekawa jakie moje dziecko kiedyś będzie do mnie zastrzeżenia miało. Co bagatelizuje, bo cos inne wydaje mi się ważniejsze. Nie boję się wyjścia jego do klubu. Nie żyje w szklanej kuli. Wśród ludzi żyje i toczy też potyczki adekwatne do wieku.
  • chloe.7 16.05.16, 21:21
    Nie masz pojęcia kim jest moje dziecko, jak funkcjonuje w grupie a już mi rad udzielasz, ostrzegasz, krytykujesz wychowanie. Nie obrażam się. Emocjonalnie do tematu pochodzisz.
  • 1klementyna 16.05.16, 15:54
    Ty widzisz świat "na nie", ja "na tak". I wcale nie uważam, że jestem marzycielką. Wprost przeciwnie: szukam środka, po latach bycia skrzywioną realistką. Widocznie do czegoś jest Ci potrzebne takie myślenie o świecie i innych. ;)
  • nanie2 16.05.16, 15:59
    Tak :). Widać do czegoś Ci potrzebne takie myślenie o świecie i innych.
  • 1klementyna 16.05.16, 16:22
    :D Do życia, zamiast użerania się z życiem. Skrajny negatywizm już dość dawno odrzuciłam.;)

  • nanie2 16.05.16, 20:12
    Ja wolę poszukiwanie prawdy, nawet najgorszej. I dlatego ani Harris ani Pinker mnie nie przerażają. Po prostu stanowią część układanki i zaciekawiają. W odróżnieniu od anegdotek.
  • chloe.7 16.05.16, 20:30
    prawdy czy iluzji (?)
  • 1klementyna 16.05.16, 21:14
    Słuszne pytanie.:)
  • 1klementyna 16.05.16, 21:13
    Uważasz, że Ci, którzy nie wielbią Harris, Pinkera, czy Witkowskiego nie szukają prawdy? A może szukają jej w sobie, nie szukając autorytetów wśród takich ludzi ? ;)

  • nanie2 17.05.16, 08:38
    To nie są moje autorytety i ich nie wielbię. To są osoby które przekazują intersubiektywnie pewną wiedzę. Pewną wiedzę przekazuje też Hillman. Plotki z magla to nie wiedza, przykro mi. A prawda w sobie? Jest ważna ale jest subiektywna, nie można jej przekazać. I jest ograniczona do jednego doświadczenia. Każdy maca słonia i każdy ma inną perspektywę.
  • lilith45 17.05.16, 09:29
    Nanie intersubiektywna wiedza jest również taką plotka z magla. Wiedzy najbardziej pomaga praktyka. Przeintelektualizowane wywody zazwyczaj mało mają wspólnego z rzeczywistością. Żeby uznać coś za prawdziwe należy doświadczyć lub powołać się na potwierdzone badania. Nalezy sibie zdac sprawe że tych prawd może być wiele, intersubiektywna wiedza nijak na się do rzeczywistości każdego.

    --
    W pieniaczej ziemi jest miasto Pysków. Tam jęzorami robi się wszystko, męstwo - w jęzorze, siła - w jęzorze, jęzor tam miele, piele i orze."
    - Arystofanes "Ptaki" 414 r.p.n.e.
  • chloe.7 17.05.16, 10:13
    Plotki z magla to nie wiedza

    Zgadza się. Dlatego bierzemy poprawkę na przemaglowane na twym blogu historie rzekomo pokrzywdzonych przez psychoterapeutów.
  • 1klementyna 17.05.16, 10:21
    Tak się złożyło, że znam jedną z osób, o której Nanie pisała i szkoda, że po sugestiach zainteresowanej nie wprowadziła korekty, ani nie napisała wyjaśnienia. Za jakiegoś powodu nie chciała zburzyć stworzonego przez siebie obrazka. Ba, znam jeszcze drugą osobę, przypomniało mi się.;)
  • chloe.7 17.05.16, 10:30
    Nanie i jej intencje....
    Każdy widzi w innych to, co nosi w sobie
    A magiel to już wiadomo gdzie.

    A teraz znikam bo będzie powtórka z pewnego piątkowego wieczoru.

  • nanie2 17.05.16, 10:48
    Tak, wiadomo gdzie magiel :). Np w tym: Każdy widzi w innych to, co nosi w sobie - przecież to głupie:)

    I po co ci te złośliwości? czego mnie szarpiesz? Zabrakło argumentów więc się wycofaj a nie obrzucaj innych gównem bezpodstawnie. Nie znasz mnie przecież i nie wiesz o mnie nic. Czytasz tylko tekst. Ale łatwo, za łatwo ci przychodzi pisanie o intencjach w tym tekście. Jak jesteś tak zainteresowana moją osobą to załóż oddzielny wątek "Nanie i jej intencje". Klementyna ci pomoże i sobie pogadacie- jak w maglu.
  • chloe.7 17.05.16, 11:38
    Ale to ty zaniżyłaś loty z braku argumentów pisząc na odczepnego magiel/anegdotki. Magiel i maglowanie to na swym blogu uprawiasz. I za anegdotkami węszysz. Nawet tu węszysz za kolejnymi bohaterami twego bloga-magla. Zanim kogoś obrzucisz błotem spójrz na siebie. Tak się kończą dyskusje z nanie.
  • nanie2 17.05.16, 12:06
    Tak, kończą się.
  • chloe.7 17.05.16, 12:11
    Wybacz Nanie, ale to ty z braku osiągnięcia celu (przekonania nas do swej wizji) naszą wizję nazywasz maglem, anegdotkami, i uciekaniem od prawdy. To nie jest dyskusja na poziomie.
  • nanie2 17.05.16, 12:53
    To nie był mój cel. Problemem tej dyskusji nie na poziomie jest coś innego- to że stanowię tu jakąś atrakcję, obiekt waszego nienormalnego, kompulsywnego zainteresowania, tekst do kopania w dupę dla przyjemności. Interesujecie się nie ideą ani poglądem (bo to można mieć różne i jest ok), ale moim blogiem, intencjami tutaj, intencjami na blogu, celami, przeszłymi wypowiedziami, stanem psychicznym i zaburzeniami, kontaktami i cholera wie jeszcze czym. To jest chore. I napiszę szczerze- jeśli tak wierzycie w zmianę , terapię, korygującą relację etc, etc- to wreszcie zróbcie coś z tą waszą perwersyjną fascynacją i poddajcie jej terapii. Piszę serio. Tylko fachowiec może wam pomóc w refleksji, może psychiatra. Bo na autorefleksję nie liczę.
  • 1klementyna 17.05.16, 13:20
    Faktem jest, że przeginam czasami, ale Ty sama wystawiasz się. I tak zastanawiam się, czy coś zrobisz z tą swoją "perwersyjną fascynacją" dowalaniem środowisku psycho? Skoro jednak nie chcesz tutaj dyskusji na temat bloga, to w jakim celu go tak namolnie linkujesz? Jak sama zauważasz, inni mają szansę zmienić coś w terapii, a Tobie, skoro w nią nie wierzysz, pozostanie chyba tylko czekać na cud. Powodzenia.;)
  • chloe.7 17.05.16, 13:46
    Nanie to ty tę przepychankę zaczelas. W pewnym momencie logiczne argumenty zastapilas słowami magiel, anegdotki, niechęć do szukania prawdy. I wtedy skrecilo w stronę twego bloga. Czego oczekujesz po naszej terapii? Że damy się tobie obrażać? Nie obrażaj nas nie będziemy ciebie obrażać. Boisz się merytorycznej dyskusji i trudnych pytań dlatego nie będę z tobą rozmawiać. Pisz sobie co chcesz.

  • nanie2 17.05.16, 13:53
    spierd.aj.
  • chloe.7 17.05.16, 15:32
    czyżby osławiony intelekt nanie wysiadł przy moim? jedyne co była w stanie wyartykułować w odpowiedzi to przekleństwo
  • nanie2 17.05.16, 13:51
    Jasne: ofiara jest sobie sama winna bo "się wystawia". Jeśli jesteś przedstawicielką środowiska psycho to wystawiasz mu fatalną opinię, zwłaszcza tym że nie rozróżniasz rozmowy o blogu (celach, intencjach, przedmiocie, autorze) od rozmowy o problematyce poruszonej w jednym artykule - a po to został podlinkowany, co jest oczywiste.
    Ja nie rozumiem: niby wykształcone panie, oczytane (jak mniemam), po terapiach i z samo-świadomością z podręczników psycho nabranej a reprezentujecie poziom nędznej, żałosnej, ogarniętej kompulsywną nienawiścią świni. Jeśli wasze osoby mają być reklamą jakiejkolwiek pomocy psychologicznej to nie są: są anty-reklamą. Jeśli efekt jest właśnie taki: nieuświadomiona i nieprzerobiona fascynacja do jakiegoś tekstu i chore fantazje na temat jego autora to ja dziękuję.
  • chloe.7 17.05.16, 15:40
    "Jeśli wasze osoby mają być reklamą jakiejkolwiek pomocy psychologicznej to nie są: są anty-reklamą."

    Ale dla mnie twoja opinia znaczy tyle co nic.

    Jeśli masz być reklamą, że odrzucając terapię, można sobie samemu w wszystko głowie poukładać - to jesteś anty-reklamą tej idei, którą nachalnie promujesz.
  • nanie2 17.05.16, 16:14
    fajne są te twoje fantazje o mnie, dawaj! Z pewnością są niczym skoro tak je wytrwale komentujesz.
    No cóż. Zaczynam się przekonywać do tego że może tak być, że jacy rodzice takie i poronione dzieci. Matka chleje, ojciec chleje i pomiot też odjeżdża i oblewa swoim gównem wszystkich dookoła. Pewnie FAS. A szczekaj sobie, szczekaj, skoro nie można się od ciebie odpieprzyć i nawet kij nie pomaga. Od rodziców też odczepić się nie umiałaś? Widać, pewnie pili widząc takie potomstwo.
  • chloe.7 17.05.16, 16:27
    Panowie i Panie, a oto i Autorka poważnego bloga pscho-kit w pełnej krasie!!!!

    niechaj ta wypowiedź będzie reklamą tego "konstruktywnego" przedsięwzięcia, niechaj ją zainteresowani googlują pisząc w wyszukiwarce PSYCHO-KIT

    "fajne są te twoje fantazje o mnie, dawaj! Z pewnością są niczym skoro tak je wytrwale komentujesz.
    No cóż. Zaczynam się przekonywać do tego że może tak być, że jacy rodzice takie i poronione dzieci. Matka chleje, ojciec chleje i pomiot też odjeżdża i oblewa swoim gównem wszystkich dookoła. Pewnie FAS. A szczekaj sobie, szczekaj, skoro nie można się od ciebie odpieprzyć i nawet kij nie pomaga. Od rodziców też odczepić się nie umiałaś? Widać, pewnie pili widząc takie potomstwo. "

    nanie2
  • herakles-one 18.05.16, 02:07
    Chloe, a co Ty pier....sz? Odkąd to psycho-kit jest poważnym bogiem? Chyba Ci na mózg coś padło ! Całkiem niedawno Cię chwaliłem, a tutaj dałaś plamę. Zawiodłem się na Tobie !
    Dziewczyna pisze sobie swojego bloga, radzi sobie w ten sposób ze swoimi lękami i frustracjami, pozyskuje lajki na fb wśród równie zestrachanych i dobrze. Każdy orze jak może ! Ten blog jest równie poważny jak pewien audyt. Dwóch facetów rozmawia: " Nie wiesz pan co to audyt? To coś, jak jeden impotent chwali się przed drugim, że mu nie staje...."
  • 1klementyna 17.05.16, 13:59
    Dodam, że o kimś, kto nie podziela Twoich poglądów piszesz, iż nie szuka prawdy. Z góry zakładasz, że jedynie to co Ty robisz jest słuszne i obrażasz innych, pisząc o maglach, czy anegdotkach, na co zwraca Ci uwagę Chloe.;)

    Pisałaś tutaj wielokrotnie, że nie odwołujesz się do swojej przeszłości, dzieciństwa, bo jesteś dorosła. Jednak, na moja intuicję, to tam powinnaś poszukać prawdy o sobie. :)
  • nanie2 17.05.16, 14:22
    Brawo! świetnie opanowałaś moje wypowiedzi. Uczysz się ich na pamięć? Oklejasz swój dom moimi cytatami? Robisz sobie nimi dobrze? Może się do nich modlisz?
    A ty gdzie szukasz prawdy o sobie? Bo terapia nic ci nie pomogła- chyba że byłaś jeszcze bardziej podłą, wredną i małą osobą. Po co ci terapia była skoro do dziś pałasz do bliźnich taką nienawiścią za nic? I utajoną kompulsywną fascynacją? Bo co się tu pojawię to ty szczekasz do mnie. Czy choć wiesz czemu masz przymus szczekania właśnie do mnie o mnie? Skąd to chore zainteresowanie kimś, kto tobą nie jest zainteresowany?
    Znajdź sobie inną ofiarę do gnojenia i dawania gó...anych rad, ty domorosła psycholoszko. Przecież cały świat czeka na twoje bezcenne uwagi.
  • nanie2 17.05.16, 10:41
    Bzdura. Nie znasz ani jednej :)
    A co do korekty- nie było podstaw. Miła pani podająca się za psycholoszkę po prostu napisała prawdę o swoim środowisku.
  • 1klementyna 17.05.16, 10:45
    Znam Perfekcyjną choćby. Jak nie wierzysz, zapytaj ją o to.:D
  • nanie2 17.05.16, 10:49
    Ja nie znam.
  • 1klementyna 17.05.16, 10:50
    Pisałaś o niej przecież i nie sprostowałaś tego, o co prosiła.;)
  • 1klementyna 17.05.16, 10:54
    Mam rozumieć, że piszesz w amoku, nie kontrolując tego, o czym piszesz?
  • nanie2 17.05.16, 11:02
    Pierdolisz.
  • 1klementyna 17.05.16, 11:23
    Nie ja. :D
  • nanie2 17.05.16, 10:39
    Ja ciebie nie zapraszam. Są miliony blogów. Wybierz inny, z anegdotkami. A poszkodowani przez terapeutów? Cóż, przecież żyją obok was. Nie wam oceniać.
  • chloe.7 16.05.16, 15:36
    kasjerka powinna się nie odzywać, w milczeniu ze spuszczoną glową nabijac towar, a regały w sklepie powinny być stare i zardzewiałe, produkty oklejone szarymi etykietami, podłoga myta raz na miesiąc - bylibyśmy szczuplejsi i bogatsi, nie byloby na co wydawać, bo kiecki w sklepie tez tylko w jednym kolorze, szaroburym

    jak czlowiek ma nieco oleju w glowie, to ten kapitalizm wykorzysta dla swoich potrzeb - by to życie bardziej kolorowe i przyjemne było

  • chloe.7 16.05.16, 15:26
    Chyba nikt nie chodzi, do psychoterapeuty, by poczuć się wyjątkowo, tylko po to by on pomógł. Najważniejsze, że psychologia POMAGA. Pomaga tym, co chcą sobie pomóc, tym co nie czekają aż coś spadnie z nieba, albo nie oczekują, że terapeuta mocno i długo wygłaszcze.

    Jak ktoś się przygotuje, ze w gabinecie czeka go ciezka praca, a nie głaski to wtedy raczej bolą tylko wspomnienia a nie ego.
  • chloe.7 16.05.16, 14:38
    "Pewnie tłukli do głów, żeby podchodzić jak do zepsutej rzeczy :). Co do traktowania indywidualnie- sam człowiek może siebie indywidualnie traktować. Swoje przeżycia, sny etc. Ale psychologia/psychiatria to masówka, statystyka, norma. "

    Tak, korzystają tylko głupcy i ograniczeni. Ty jesteś ponad to. Jesteś mądra i szczęśliwa :)
  • nanie2 16.05.16, 14:48
    Brak argumentów więc jest ad personam? Kończymy więc.
  • chloe.7 16.05.16, 14:55
    Ok, bo już mam dość tego generalizowania, ze każdy klaps boli tak samo.
  • 1klementyna 16.05.16, 14:43
    nanie2 napisała:

    > Pewnie tłukli do głów, żeby podchodzić jak do zepsutej rzeczy :).

    Zastanawia mnie to, skąd u Ciebie takie przekonanie? Bo oni mówili bardzo dużo o podmiotowości.;)
  • nanie2 16.05.16, 14:47
    Właśnie, mówili :).
  • 1klementyna 16.05.16, 15:00
    Myślę, że taka niewiara w czyjeś dobre intencje do niczego dobrego nie prowadzi, serio.:)
  • chloe.7 16.05.16, 14:19
    Nanie rozpaczliwie powołujesz się na jakieś badania, które jak sama twierdzisz robi się na zamówienie. Rozejrzyj się po prostu wokół. Zobacz jak ten świat funkcjonuje, jak relacje wyglądają, jak akcje wywołują reakcję. Po prostu doświadczaj.
  • lilith45 17.05.16, 20:17
    Nanie, wybacz alechyba zwariowalas... Wszyscy? Tzn kto?

    --
    W pieniaczej ziemi jest miasto Pysków. Tam jęzorami robi się wszystko, męstwo - w jęzorze, siła - w jęzorze, jęzor tam miele, piele i orze."
    - Arystofanes "Ptaki" 414 r.p.n.e.
  • nanie2 16.05.16, 13:27
    I nikt tu nie pisze, ze nieszczęśliwe dzieciństwo determinuje nieszczęśliwe zycie.

    No jak nie? Dziś przeczytałam "agresywne dzieci mają agresywnych rodziców" czy "nieszczesliwe dziecinstwo trzeba przerobic,".

    Fajnie o tym mówi artykul zalinkowany przez Klementynę o neuronach.

    Za optymistyczny. Jasne, że trzeba podtrzymać nadzieję, ale psychoterapia nie działa... :). Ale tego już nie będę rozwijać, za dużo tego już było.

    "Ty widzisz w poppsychologii motywację do utrzymywania ludzi w stagnacji

    Nie, raczej narzędzie do zarządzania masami przez płytki, tani sens.

  • 1klementyna 16.05.16, 13:40
    nanie2 napisała:
    > Fajnie o tym mówi artykul zalinkowany przez Klementynę o neuronach.
    >
    > Za optymistyczny. Jasne, że trzeba podtrzymać nadzieję, ale psychoterapia nie d
    > ziała... :). Ale tego już nie będę rozwijać, za dużo tego już było.

    Sama psychoterapia nie zadziała to fakt. Pisałam Ci już wiele razy, że bez zaangażowania nie będzie efektów. Znam wiele osób, którym psychoterapia bardzo pomogła, łącznie ze mną. Ale ani ja, ani oni nie czekaliśmy z założonymi rękoma aż zadziała, bo nam się to należy. I też więcej nie będę tego rozwijać. :P
  • chloe.7 16.05.16, 14:12
    ---- No jak nie? Dziś przeczytałam "agresywne dzieci mają agresywnych rodziców" czy "nieszczesliwe dziecinstwo trzeba przerobic,".

    ale ja piszę o agresywnych dzieciach, nie DOROSŁYCH, nie każdy kto w dzieciństwie był bity bije potem własne dzieci.

    ----- Za optymistyczny. Jasne, że trzeba podtrzymać nadzieję, ale psychoterapia nie działa... :).

    to czemu mam szczęśliwe życie mimo nieszczęśliwego dzieciństwa? akurat na terapii nie bylam, ale czytanie podobnej lektury pomogło mi się uprać z własną niemocą, własnym wykluczaniem siebie z życia, wybaczeniem rodzicom i poukładaniem sobie siebie na nowo (co wciąż czynię)

    ---- Nie, raczej narzędzie do zarządzania masami przez płytki, tani sens.

    skoro tak plytki, to dlaczego do mas nie dociera, masy nadal uważają, ze bicie dziecka nie szkodzi, a to że jest agresywny, to dlatego, ze mało bity, albo dlatego, ze zadaje sie z agresywną rówieśniczką. Albo po prostu tak ma (te cholerne geny). Jego rodzice to przecież porządni ludzie - mawiają sąsiedzi.

  • nanie2 16.05.16, 14:42
    Wszystko co piszesz jest argumentem za tym, że nie ma schematów typu "agresywne dzieci są dlatego, że rodzice byli agresywni". Gdyby były, widać by to było w badaniach statystycznych. Ja się nie upieram przy samych badaniach ale przy tym, że nie można nikogo skreślać tylko dlatego że miał trudny początek.

    skoro tak plytki, to dlaczego do mas nie dociera, masy nadal uważają, ze bicie dziecka nie szkodzi,

    W podlinkowanym artykule (Newsweek) osoby tak uważające są mniejszością. Masy uważają, że jak ktoś wychował się w dysfunkcyjnej rodzinie to ciągnie taką dysfunkcję dalej. Że potrzebna jest terapia, że to jest choroba (np. DDA). Że klaps jest "raną na całe życie" -szczerze? Całe moje pokolenie było bite i ja tych klapsów nie pamiętam. No ni cholery. To nieprawda, że rodzina stanowi aż tak bardzo jak sie w pop-psychologii przedstawia: przecież sama to zauważasz (cyt: o czemu mam szczęśliwe życie mimo nieszczęśliwego dzieciństwa?") i tak piszesz o sobie (chyba że nie wychowałaś się w dysfunkcyjnej rodzinie).
  • 1klementyna 16.05.16, 14:49
    Generalizujesz, że całe Twoje pokolenie było bite, bo ja tego akurat nie doświadczyłam, co nie znaczy, iż moja rodzina nie była dysfunkcyjna. Są też inne formy przemocy, które pamiętam i odcisnęły silne piętno na moim życiu. Jak widać nie wyparłam ich.;)
  • chloe.7 16.05.16, 14:54
    "nie można nikogo skreślać tylko dlatego że miał trudny początek."
    a kto skreśla? mozna sobie poradzić mimo trudnego poczatku, czasem ktoś poradzi sobie sam, czasem wsparcia z zewnątrz potrzebuje, ale nie jest zdetreminowany - jak ja - mimo, ze jestem DDA

    jedne klaps nie musi być traumą, 10 też nie, ale ślady paska na udach, ze dziecko wstydzi się rozebrać na WFie (rodzina katolicka, poważana wsród sąsiadów) mogą rany na długo pozostawiać

    DDA nie detreminuje na całe życie, jeśli ma się szczęście by od tego uciec, albo na tyle inteligencji, by szukać pomocy czy to u autorytetów, czy za opłatą u specjalistów. Ale są i tacy co dysfunkcję przekazuja następnemu pokoleniu - dlaczego?

  • lilith45 16.05.16, 20:28
    Ani jeden ani 10 klapsow ani pasek nie jest normalnoscia i nie ma znaczenia czy dziecko mialo z tego powodu traume czy nie. Dzieci tez maja rozna wrazliwosc i rozna odpornosc psychiczna. Poza tym nawet gdy nie ma traumy to przejmuje wzorce. Bicie jest zawsze złem.

    --
    W pieniaczej ziemi jest miasto Pysków. Tam jęzorami robi się wszystko, męstwo - w jęzorze, siła - w jęzorze, jęzor tam miele, piele i orze."
    - Arystofanes "Ptaki" 414 r.p.n.e.
  • lilith45 17.05.16, 20:47
    Nanie trudne dziecinstwo ma wpływ na dorosłą jednostkę, mniejszych lub wiekszy, ale ma. Zalezy od odpornosci psychicznej samego dziecka, jego kontaktów pozarodzinnych oraz poziomu czynników patologicznych którym zostało poddane.
    Tak samo jak w wieku doroslym bardzo ciezkie doswiadczenia czesto wplywaja na pozniejsze twoje relacje z otoczeniem, choćby z uwagi na mechanizmybibronne które się wytwarzają. Jeednakslu chodzi o dziecinstwo - to nie przekreśla przyszłości, a jedynie stawia utrudnienia. Tacy ludzie mogą przecież normalnie funkcjonować ale często mają pewne blokady a nawet zaburzenia, ich funkcję poznawcze i emocjonalne mogły bardzo ucierpiec, ulegnac wypaczeniu. Jednak uswiadamiajac sobie problem mogą go niwelowac, wlasnie przepracowujac go. To jednak nie wyklucza ich z życia społecznego, zawodowego czy rodzinnego. To właśnie nasz wybór w życiu dorosłym co zrobimy ze swoim problemem czy będziemy uzalac się nad soba i winić rodziców czy weźmiemy się za siebie i sami sobie pomożemy, a rodzicom wybaczymy krzywdy i będziemy mieli do tego co bylo stosunek obojętny.

    --
    W pieniaczej ziemi jest miasto Pysków. Tam jęzorami robi się wszystko, męstwo - w jęzorze, siła - w jęzorze, jęzor tam miele, piele i orze."
    - Arystofanes "Ptaki" 414 r.p.n.e.
  • nanie2 18.05.16, 09:28
    Pewnie jakieś tam ma. W sumie zaczynam się z wami zgadzać. I Wiolcia i Chloe z ciężkim dzieciństwem nie potrafią znieść frustracji związanej z tym, że ktoś myśli inaczej, wypowiada się publicznie na tematy neutralne i każda wymiana myśli kończy sie tutaj atakiem na mnie (i na innych też). Nie znoszą frustracji związanej z tym, że świat jest nieprzewidywalny a ludzie są wolni- to może być efekt nieprzewidywalnego świata w dzieciństwie. W tym jest jeszcze wyraźna kompulsywna fascynacja przedmiotem ataku, zazdrość o prowadzenie bloga (przecież każdy może, one też), dochodzą też fantazje/urojenia na temat tego, że każdy kto się tu wypowiada ma "ciężkie dzieciństwo"- cokolwiek by to nie było. Myślę, że utożsamiają mnie z kimś kto im kiedyś wyrządził krzywdę i był w tym wolny i ciągle próbują się z tym kimś skonfrontować. K. ma ogromną potrzebę kontroli - jakby ktoś nie mógł mieć innego zdania, jakby go trzeba było zamknąć w schemacie pop-psychologicznym, żeby przewidzieć co napisze. Stawia się zawsze wyżej niż rozmówca, w pozycji oceniającej i kontrolującej poziom meta komunikacji. Chloe ma słowotok, niezbornie myśli, wszystko odbiera personalnie, czaro-biało i nie umie zakończyć dyskusji- jakby cięgle stała przed rodzicami, ciągle czuła sie odpowiedzialna za relację. Pisze post za postem, jakby ciągle musiała być słyszana. Postawa tych kobiet daje do myślenia- że pewnych schematów nie dą się przepracować nawet jeśli się o tym trąbi, czyta i siedzi w terapii. Jak piszesz: "ich funkcję poznawcze i emocjonalne mogły bardzo ucierpiec, ulegnac wypaczeniu". Może coś w tym jest: widzi się świat tylko i wyłącznie przez "ciężkie dzieciństwo" i to jest jakoś podświadome, odruchowe, że każdą reakcję drugiego się "ciężkiemu dzieciństwu" przypisuje. Piszesz dalej: "Jednak uświadamiajac sobie problem mogą go niwelowac, wlasnie przepracowujac go." W tych dwóch przypadkach ja nie widzę przepracowania - ten schemat ataków personalnych się tutaj powtarza regularnie i ani wyjaśnienie ani prośba, ani przekleństwo ani personalny kontratak nie są w stanie czegoś takiego zatrzymać. Są pewne słowa, które wywołują te ataki (tu było "magiel", "anegdotka")- jakby takie słowo dyskredytowało osobę tych interlokutorek. Może rodzice tych pań wyzywali je od bezwartościowych jak coś powiedziały niemądrego? Tak, że panie nie odróżniają krytyki wypowiedzi od krytyki osoby. Reasumując, czuje się trochę przekonana: patrzę na te uczestniczki forum i dochodzę do wniosku, że faktycznie w pewnych przypadkach z gó...anych rodzin wyrastają gó...ani dorośli. Widać, że w pewnych przypadkach te utrudnienia faktycznie utrudniają normalne funkcjonowanie i nic z tym nie można zrobić. I że nie ma sensu dyskusja z kimś, kto jest ciągle na poziomie wystraszonego światem dziecka i kto używa forum tematycznego do "przerabiania" swoich zaburzeń. Problem w tym, że ja nie wierzę żeby to pomagało- bo rezultatów nie widać wcale. Wręcz przeciwnie: te ataki to jest patologia tutejszego forum i to sie pogłębia - właśnie przez te dwie osoby. CO nie znaczy, że każda osoba utożsamiająca się z "ciężkim dzieciństwem" nie radzi sobie na takim forum, oczywiście.

    Co do samego widzenia świata przez pryzmat "ciężkiego dzieciństwa"- ciekawie o tym pisze James Hillman, sam zresztą terapeuta i analityk, którego bardzo lubię i polecam. Kilka próbek z "Kodu duszy" i Stawiszyńskiego, może będą inspiracją.
    psycho-kit.pl/?p=8336
    psycho-kit.pl/?p=8333
    psycho-kit.pl/?p=8173
    psycho-kit.pl/?p=6968
  • chloe.7 18.05.16, 10:18
    O jak pięknie napisałas o sobie. Nie przejmuj się Nanie kazdy z nas ma coś z dziecka. To dziecko tworzy w nas integralną całość, bez niego nie bylibyśmy tym, kim jesteśmy.

    Nie będę już z tobą dyskusji prowadzić bo tego nie lubisz. Po prostu daje ci na koniec dużego lajka - proszę :-) to też chyba jakiś nawyk z dzieciństwa że tych lajkow tak potrzebujesz ;-) trzymaj się ciepło! Ja już też wracam do zdrowia .

  • chloe.7 18.05.16, 10:37
    Ta rozwlekła analiza moja i Klementyny...

    Co jak co, ale w maglowaniu jesteś THE BEST!
  • nanie2 18.05.16, 10:57
    Dodam jeszcze jedno skojarzenie z ostatniej wypowiedzi Chloe: mimo że nie podtrzymuję rozmowy, wcina się jak zwykle. Coś jakby małe niezauważone dziecko w dorosłej postaci. Kojarzy mi się to ze schematem nękania- ciągły kontakt, ciągłe dogryzanie, ciągłe narzucanie się, ciągłe nastawianie się na odrzucenie i powtarzanie schematu odrzucenia. Dziecko chce być choć odrzucane, mieć kontrolę nad obiektem, wrzepić się w niego i mieć kontakt, jakikolwiek. Taki jest świat stalkerów, straszny.
  • chloe.7 18.05.16, 12:20
    Ale ślepy strzał! To co piszesz nie charakteryzuje mego dzieciństwa.

    "Dodam jeszcze"

    no śmiało dodawaj, analizuj, fanazjuj, magluj
    myślę, ze chętnie tę twoją forumowa twarz poznają wpisujący w google psych-kit.pl

    niechaj swymi popisami słownymi w postaci pomyj i wulgaryzmów promuje Nanie2 swą idee - że nie warto chodzić na terapię - jesteś na to super reklamą - gdy skończyły ci się argumenty, gdy pojawiły sie pytania na które nie potrafiłaś odpowiedzieć zaczęłas szczekac - spierda.laj i magiel

    to ty to zaczęłaś!

    no to już nie podtrzymuj tej rozmowy kochana, weź sie tam za robote, bo za maglowanie w internecie chyba ci tam nie płacą, a mnie na L4 nikt nie zabroni poczytać miłą Nanie

  • lilith45 18.05.16, 19:19
    Dodam jeszcze jedno skojarzenie z ostatniej wypowiedzi Chloe: mimo że nie podtrzymuję rozmowy, wcina się jak zwykle. Coś jakby małe niezauważone dziecko w dorosłej postaci. Kojarzy mi się to ze schematem nękania- ciągły kontakt, ciągłe dogryzanie, ciągłe narzucanie się, ciągłe nastawianie się na odrzucenie i powtarzanie schematu odrzucenia. Dziecko chce być choć odrzucane, mieć kontrolę nad obiektem, wrzepić się w niego i mieć kontakt, jakikolwiek. Taki jest świat stalkerów, straszny.


    Nie, Nanie na forum każdy ma prawo się wtrącić w dyskusję jesli uwaza ze ma cos do powiedzenia w temacie, bo temu forum służy - wymianie myśli wielu ludzi. Jeśli chcesz wymieniać myśli z jedną osobę to może powinas skorzystać z czatu lub priv.
    Do reszty się nie odniosę bo to wycieczki personalne wiec nie ma sensu. Jak sie uspokoisz, to przeczytaj to jeszcze raz co napisalas i sama przed sobą się przyznaj czy dzieciństwo nie ma wpływu chocby na umiejętność życia wśród ludzi.

    --
    W pieniaczej ziemi jest miasto Pysków. Tam jęzorami robi się wszystko, męstwo - w jęzorze, siła - w jęzorze, jęzor tam miele, piele i orze."
    - Arystofanes "Ptaki" 414 r.p.n.e.
  • 1klementyna 18.05.16, 21:28
    Nanie, przypuszczam, że chyba bardzo denerwuje cię dostrzeżone w kimś dziecko. Dziecko jest w każdym z nas i im bardziej temu zaprzeczamy, tym bardziej ono domaga się uwagi.:)
  • nanie2 19.05.16, 08:50
    Nie podzielam twoich urojeń. Rzeczywistość jest taka, że nie jesteś przecież żadnym dzieckiem, dorośli nie mają dzieci w sobie (chyba że to ciąża), dorośli ludzie wokół nie są "maltretowanymi dziećmi" a ja/mój tekst nie są twoją dysfunkcyjną matką. Uświadomiła mi L, że jest to forum otwarte, więc mogą tu pisać osoby zaburzone lub chore psychicznie, o "wypaczonych funkcjach poznawczych i psychicznych" jak napisała, czego nie wzięłam pod uwagę dyskutując na serio. Teraz już rozumiem, że jestem tu regularnie atakowana przez dwie głęboko zaburzone osoby - nie z powodu ich złego dnia czy gorącej wymiany poglądów ale ich urojeń i dysfunkcji. To tak jak dyskutować z wyznawcami religii smoleńskiej czy Duchem, który odleciał - nie da się. Tak jak nie da się dyskutować po dorosłemu z dzieckiem i to z dzieckiem po przejściach. Dobrze, że jesteś pod opieką "empatycznych psychiatrów". Ja nie jestem psychiatrą, nie pomogę ci.
  • chloe.7 19.05.16, 10:49
    Tak ja i my nie musimy być twą matką, zachwyconą córcinym intelektem. To, że nią nie jesteśmy, nie chwalimy cię, na lajkujemy nie znaczy, że nie szanujemy ciebie za twoje poglądy.

    Druga sprawa to to, że jak ktoś ma inne poglądy niż ty, nie oznacza że jest głęboko zaburzony.
  • 1klementyna 19.05.16, 11:44
    Pamiętam, iż pisałaś gdzieś o tym, że zaproponowano Ci leczenie, po lekturze Twoich wpisów w sieci...
  • nvv 19.05.16, 19:52
    Klementyna. Nie wiem jakie masz intencje i do czego zmierzasz, ale czuję niesmak. Takie poczucie jakbyś próbowała zdominować Nanie2, być powyżej jej, narzucić jej coś może, przekonać że to z nią jest coś "nie tak"?; kiedy od niej są dość wyraźne informacje mówiące: "odczep się". Zaczynam trochę żałować, że zwróciłem uwagę Clarissie i jeszcze ta znikneła :(
    tak wygląda że teraz znajdujesz sobie kolejny "cel".

    Swoją drogą, ktoś tu napisał coś co dało mi do myślenia, chyba Nanie2. Taki skrypt, w którym ktoś się pcha tam gdzie go nie chcą, dostaje po nosie, jasne informacje "odczep się" czasem już ubrane w najbardziej dosadne słowa jakie można znaleźć, a pcha się dalej i wyraźnie wkrurza. Wciąż próbuje zrozumieć ten skrypt [motywacje, cel].

    Inny skrypt-gra, w którą grywają ludzie [tutaj też jestem winny], a psychopatologia czasem w tym pomaga, to "z Tobą jest coś nie tak": szukanie problemu w drugim człowieku; może po to aby poczuć się lepszym, poczuć że można mówić drugiemu człowiekowi co ma robić [bo on jest gorszy/głupszy], może wykorzystać, może zdominować; przykra gra, zaciemnia rzeczywistość i utrudnia zrozumienie czlowieka.
  • chloe.7 19.05.16, 20:03
    A ten znów swoje. Przecież ona dosadnie powiedziala, czyli to spierd.alaj, jak jej ARGUMENTÓW brakło. To nie była odzywka na żaden atak, ale na merytoryczny argument.

    Mówi że ma dość rozmów z nami a a za chwilę niesmaczne analizę nam robi, czyli jednak chce to ciągnąc nadal. Ty jak zwykle wybiórczo widzisz, wkur.wia cię, ze ofiara się broni.

    Szkoda, ze niesmaku nie czujesz, ze ktos kogoś pomiotem nazywa. Nikt nie ma prawa tak mówić o drugim człowieku. Nikt.

    A Clarisa poszła tam, gdzie nas wszystkie wyganiała. Do magla.
  • chloe.7 19.05.16, 20:12
    wku...a.jące jest to, ze ktoś w pewnym momencie merytorycznej dyskusju czyni nam uwagi, ze nasze poglądy są uciekaniem od prawdy, są anegdotakami, plotkami z maga, ktoś robi nam obrzydliwą analizę dzieciństwa, nazywa nas pomiotem a potem zostajey zbesztane że śmiemy się bronić!!!

    nvv tez zabieraj też się do tego magla, bo jak już gówna na forum przestają latac to pojawiasz się TY i pytasz dlaczego nie dałyśmy się tymi gównami zadławić, rozumiem ze ci ciężko w życiu.

    I też widzę, ze w Klementynie cel znalazałes, próbujesz jej narzucić SWOJE intencje, ale źle trafiłeś to silna kobieta, nie dasz rady pozbawić jej kontaktu z samą sobą i uczuciami, które podpowiadają jej prawidłowe reakcje. Ta przemoc na Klemenentynie ci się nie uda.
  • 1klementyna 19.05.16, 21:15
    Przeczytaj jeszcze raz cały wątek, a może zauważysz kto, co i komu próbował narzucać. Kto kogo próbował zdominować i jakimi epitetami obrzucał nie tylko mnie. Na tym kończę dyskusję.
  • 1klementyna 20.05.16, 11:48
    Nvv, nie uważasz, że zwracając się do mnie per "dziecko" (nie pierwszy raz zresztą), to Nanie ustawia się w pozycji dominującej w stosunku do mnie. Swoją drogą ciekawe jest to, że dostrzegasz jakieś zachowanie u mnie, a nie dostrzegasz u innych. A może są bardziej podobni do Ciebie i dlatego jesteś dla nich bardziej pobłażliwy? Lubimy przecież bardziej ludzi podobnych do siebie.;)
  • nvv 20.05.16, 12:52
    Dziecko drogie. Hm. To nawet miłe, mogłaby do mnie też tak słodko się zwracać.

    Ja ją trochę lubię, trochę czasem z nią empatyzuje i czasem trochę jestem po jej stronie, niemniej Nanie2 - w moim odczuciu - też przegina i miewa odstraszające mnie poglądy, jakby walczyła z prawie całym światem. Jednak czuje, że jej krytyczno-cyniczne spojrzenie czasem też jest istotnym głosem, który warto przynajmniej przemyśleć.

    Co ja dostrzegam, to ja już lepiej wiem. A na co reaguje, a na co nie, to mój wybór. Mój.
  • herakles-one 20.05.16, 16:11
    Cóż to za za piękna projekcja!!!

    Akurat w tym poście, nic innego nie robisz, tylko ustawiasz się w tej pozycji, którą projektujesz na Klementynę. Zwłaszcza to:" szukanie problemu w drugim człowieku; może po to aby poczuć się lepszym, poczuć że można mówić drugiemu człowiekowi co ma robić [bo on jest gorszy/głupszy], może wykorzystać, może zdominować; przykra gra, zaciemnia rzeczywistość i utrudnia zrozumienie czlowieka."
  • lilith45 20.05.16, 21:27
    @ nvv a nie uważasz że sam bronisz tych co nie mają argumentów a chcą coś narzucić?
    Klementyma je ma więc tylko mówi, wyraża swoją opinię
    To jest chore ze komus kto ma argumenty (nieistotne czy w naszym mniemaniu dobre czy źle, czy prawdziwe czy nie ) zarzuca się narzucania czegoś. Nie mam argumentów to się nie odzywam, mówię że mam inne zdanie, nie zgadzam sie i się nie dogadamy, ale też nie pisze SPIERDALAJ :D

    --
    W pieniaczej ziemi jest miasto Pysków. Tam jęzorami robi się wszystko, męstwo - w jęzorze, siła - w jęzorze, jęzor tam miele, piele i orze."
    - Arystofanes "Ptaki" 414 r.p.n.e.
  • nvv 21.05.16, 09:46
    Narzucić? Na forum internetowym? Dopóki ktoś nie posuwa się do moderacji (tj. czynów), niczego nie może nikomu narzucić, to tylko słowa, słowami się czarujemy i straszymy; a że bywamy, w mniejszym lub większym stopniu, nadwrażliwi i np. swoje poglądy traktujemy jako część siebie, to i cierpimy; czy czujemy się że ktoś nam coś narzuca (słowami; sic!). Ale to bzdura taka jak ten kot w okręgu narysowanym na ziemi wołający "uwolnij mnie natychmiast!". To ten kot potrzebuje sobie zdać sprawę, że jest sam zniewolony przez siebie, swój strach, percepcje. Kot na wolnośći ignoruje sztuczne granice i to co jakiś człowiek od niego chce; po prostu idzie gdzie chce i robi co chce. Tymczasem człowiek zamyka w klatkach i mówi, że kocha. Dziwnym gatunkiem jesteśmy, sparafrazuje Szamankę: północ z południem nam się myli.

    Mnie Nanie2 nie uraża, nawet tam gdzie, wg mojego stanu wiedzy, się myli - uważam, że ma prawo uważać inaczej i ma prawo głosić to; ale już np. straszenie Klementyny ("ostrzegam") budzi we mnie do niej niechęć. A słowo "spierd...laj" - spójrz kto użył tego słowa kilka dni temu. Na miejscu Nanie2 nie odpowiadałbym nawet takim słowem, tylko totalnie zignorował, bo poniżej pewnego poziomu dyskusji nie ma sensu schodzić (no chyba, że mamy ochotę podbić sobie adrenalinę i poćwiczyć erystykę): to jest jak tarzanie się ze świnią w błocie; świnia ma w tym większe doświadczenie i jej się to po prostu podoba. Takoż dla mnie w momencie gdy padają argumenty ad personam, dyskusja jest zakończona, a osoba która uzyła tych "argumentów", sama się z dyskusji wyłączyła.
  • lilith45 21.05.16, 13:02
    Nvv a nie widzisz, że teraz zaprzeczasz sam sobie....skoro tu pięknie przytaczasz przypowieść o kocie, to skąd pretensje do innych, że smią wygłaszać negatywne opinie o wypowiedziach innych. To forum i każdy ma prawo mieć poglądy jakie chce i ich bronić do upadłego, jedyną zasadą jest nierobienie wycieczek osobistych do czego jest skłonnych wiele osób. Nawet Klementyny "ostrzegam" nie powinno miec wpływu jeśli nie jest się kotem zniewolonym ;)
    Jeżeli ktoś nie ma argumentów i obrzuca inwektywami lub wulgaryzmami wystawia sobie laurkę świni umazanej w błocie. i nieistotne jest tłumaczenie bo ktoś mi też dołożył wcześniej to ja teraz mam prawo też tak się zachować. To zawsze i tak świadczy, że jest taką samą świnią, nie lepszą ani gorszą, bo weszła już do tego błota.
    Nvv mam wrażenie, że sam nie wiesz dokładnie o co Ci chodzi, bo wszystkim chcesz trzymać palec prosto... i trzymaj ale bądź też obiektywny. Przynajmniej staraj się.

    PS. Nie wiem kto uzyl slowa spie...j wcześniej bo nie czytam wszystkich wpisow, ale tak jak wspomniałam zniżanie się do takiego poziomu też świadczy o wypowiadającym i jest śmieszne, bo podniecacie się dyskusja o teoretycznych bzdetach.

    --
    W pieniaczej ziemi jest miasto Pysków. Tam jęzorami robi się wszystko, męstwo - w jęzorze, siła - w jęzorze, jęzor tam miele, piele i orze."
    - Arystofanes "Ptaki" 414 r.p.n.e.
  • nvv 21.05.16, 13:28
    Tyle, że ja nie mam do nikogo o nic pretensji.

    Poza tym "bronienie poglądów"? Kosmiczna abstrakcja.
    Poglądy się ma (jeśli się ma) i już.

    >[...] bądź też obiektywny [...]

    A mogę być człowkiem, który jest subiektywny? Dziękuje.

    > Przynajmniej staraj się.

    Jeśli mnie ładnie poprosisz, to rozważę Twoją prośbę.
  • lilith45 21.05.16, 14:29
    Poglądy się ma i się kontrargumentuje inne, czyli broni swoich, czepianie się sł owek jest małostkowe...to takie przeintelektualizowane gadki nie mające nic wspólnego z meritum sprawy tak naprawdę ;)

    Nie masz do nikogo pretensji ale krytykujesz i użalasz się jakie to biedne ofiary z niektorych osób :D, więc wygląda to jak jakieś żale...

    Prosić nie mam zamiaru, zwróciłam jedynie uwagę... jestem ciekawa co jest dla Ciebie marchewką....ale przyjdzie czas i się okaże :D

    --
    W pieniaczej ziemi jest miasto Pysków. Tam jęzorami robi się wszystko, męstwo - w jęzorze, siła - w jęzorze, jęzor tam miele, piele i orze."
    - Arystofanes "Ptaki" 414 r.p.n.e.
  • lilith45 21.05.16, 14:50
    Acha! I broni do upadłego w sensie tak dlugo kontrargumentuje az skończą mi się argumenty a potem kończę dyskusję a nie szukam środków zastepczych byleby by moje pozostalo na wierzchu...niestety niektórzy tego nie potrafią.

    --
    W pieniaczej ziemi jest miasto Pysków. Tam jęzorami robi się wszystko, męstwo - w jęzorze, siła - w jęzorze, jęzor tam miele, piele i orze."
    - Arystofanes "Ptaki" 414 r.p.n.e.
  • nvv 21.05.16, 15:16
    Lilith45, nie chce mi się z Tobą bawić w kotka i myszkę, odbijać słownego ping-pinga i polować na błędy które można wypomnieć; już tu Malwi za mną lata od miesięcy z siekierą-agresji i kopie po kostkach jakby się szaleju objadła. Proponuje Ci przyjaźnie pakt o nie-agresji.
  • lilith45 21.05.16, 15:59
    Nvv ja na tym forum nie zakładam z góry z kim będę sie "kochać" a z kim nie, bo nie taki jest cel mojej bytności tutaj. Wchodzę, wypowiadam się i tyle... nie mam w założeniu z nikim prowadzić wojenek i za nim biegać i doszukiwać się czegoś, ani spijać sobie z dzióbków, po prostu mówię każdemu to co uważam i reaguje też gdy ktoś mnie wywołuje do tablicy (jak robiła Leda), ale czasem też odpuszczam, gdy widze że rozmowa nie ma sensu i ktoś chce mnie wciągnąć w swoje bagno. Każdego traktuje tak samo, może dlatego że z nikim tu nie wchodze w bliższe relacje i staram się byc obiektywna, odnosić się jedynie do postów które ktoś pisze. W jednym temacie mogę się sprzeczać, w innym tej samej osobie przyznać rację. Nie sympatyzuję z nikim ani nikogo nie neguję do końca. Dlatego spij spokojnie :D Lecz nie licz też na taryfę ulgową :P

    --
    W pieniaczej ziemi jest miasto Pysków. Tam jęzorami robi się wszystko, męstwo - w jęzorze, siła - w jęzorze, jęzor tam miele, piele i orze."
    - Arystofanes "Ptaki" 414 r.p.n.e.
  • nvv 21.05.16, 17:11
    W takim razie i ja postaram się mieć na Ciebie oko.

    Wracając do naszej rozmowy. Poglądy. Obrona.
    Poglądy to byt abstrakcyjny, którego nie da się zaatakować w sensie stricte.
    Zwykle im ktoś jest mniej pewny swoich poglądów, tym bardzie je uzewnętrznia, zapraszając do ew. ataku na tę ekspresje, zapraszając do przedstawienia kontrargumentów; to ma swoje plusy zresztą, pozwala znaleźć kontrargumenty (inni sami znajdują). Wg mnie dobrze jest mieć otwarty umysł, nie przywiązywać się do poglądów, nie utożsamiać się z nimi; jest też taki efekt w psychologii, że jak już wypowiemy swoje poglądy, to mamy tendecje widzieć więcej argumentów za i pomijać argumenty przeciw, więc jeśli chcemy być - w miarę ludzkich możliwości - obiektywni w jakiejś kwestii [np. jesteśmy sędzią], dobrze jest wstrzymać się z ekspresją swojego spojrzenia do czasu gdy jest konieczne lub dobre uzewnętrznić swoje stanowisko. Ja to nazywam "wstrzymaniem osądu" i staram się to ciągnąć w nieskończoność.
  • lilith45 22.05.16, 03:36
    Kto jest mniej ich pewny, ten nie ma argumentów, to raz.
    Na tym polega właśnie dyskusja - na wymianie poglądów i związanych z nimi argumentów.
    Tylko krowa nie zmienia poglądów więc o przywiązaniu na cale życie nie ma mowy, wszystko się zmienia, my się zmieniamy, o ile zyjemy i smakujemy tego zycia i pogłebiamy wiedzę, jednak warto je mieć sprecyzowane i potrafić wyjaśnić dlaczego akurat te są bliskie, a nie inne, a nie tylko dlatego że jakiś autorytet (mniejszy lub wiekszy) tak stwierdził. Umiejetnośc wyjaśnienia dlaczego mam taka a nie inną opinię w temacie świadczy, że nie żyjesz bezrefleksyjnie. Nalezy brać pod rozwagę argumenty przeciwnika, lecz jeśli do mnie te argumenty nie trafiają, nie zgadzam się z nimi, bo w żaden sposób nie ubogacają ani Twojej wiedzy ani doświadczenia, nie weryfikują tego, to pozostaję przy swoich i mam do tego prawo, tak samo jak do zmodyfikowania ich pod wpływem dyskusji. To chyba oczywiste.
    Jeśli chcesz stac z boku i powstrzymywać się, to nie bierzesz udziału w dyskusji. Mozna i tak, kazdy ma inny cel, jeden przychodzi tu zeby dyskutować a inny obserwować. Ja nie mam czasu na obserwowanie i czytanie wszystkiego od deski do deski, poza tym nawet niedawno widzialam tu temat o tym ze spędzanie na forum zbyt wiele czasu i czytanie wszystkich dyskusji uwstecznia i coś w tym jest. To strata czasu, można go spożytkować inaczej niż upajanie sie pomyjami.
    Poglądy to nie osąd to opinia, choć poglady/opinie nalezy odróżnic od faktów.
    W tej dyskusji Panie przedstawiły rozne pkty widzenia poparte autorami, ach i och, ale tak naprawde nikt nie pomyślał, że trzeba zastanowić się ktore z tych stanowisk są bliższe prawdy. Musielibyśmy porownać badania tych autorów, na jakiej próbie zostały przeprowadzone, kto brał udział w tych badaniach, czy były ilościowo zbliżone, czy zaburzenia osób uczestniczących w badaniach były podobne, jak długo trwały i co najważniejsze czy zostały potwierdzone przez inne zespoły badawcze.
    Ale to raczej powinna przeanalizować Nanie, skoro upiera się, że uznane dotąd badania z psychologi o wpływie traumatycznych przeżyć na psychikę człowieka jest żaden. Wtedy mogłaby swoje stanowisko uargumentować, zamiast wylewać żale. Bo wychodzi na to, że wszyscy leżący na kozetkach są cwaniakami albo hipochondrykami użalającymi sie nad sobą, że dzieci z chorobą sierocą rownież są małymi podstępnymi szujami, ktorym ktoś wmówił że mogą się bujać i moczyć przez sen i to robią, bo chcą wzbudzić litość, że ofiary gwałtów i pedofilii to też wymysł, a uprzedzenia do seksu mają, bo są z natury mało temperamentni albo oziębli i szukają sobie choroby jako wymówki itd, itd. I przykłady można by mnożyć. Wszyscy się mylą i oszukują.


    --
    W pieniaczej ziemi jest miasto Pysków. Tam jęzorami robi się wszystko, męstwo - w jęzorze, siła - w jęzorze, jęzor tam miele, piele i orze."
    - Arystofanes "Ptaki" 414 r.p.n.e.
  • herakles-one 22.05.16, 09:33
    Zgadzam się z Tobą Lilith, że w dyskusji nie zawsze wszystkie poglądy mogą być równoprawne. Zależy to też od przedmiotu dyskusji. Gdy ja mówię np.: że blondynki są uosobieniem kobiecości- to Nvv może mieć równoprawny, odmienny pogląd- że takimi kobietami są brunetki.
    Natomiast, w takich zagadnieniach, które są przedmiotem dyskusji tutaj, już te poglądy nie zawsze mogą być uznane za równoprawne. Są zagadnienia, które zostały dość dokładnie zbadane, które są nauczane na wyższych uczelniach i jeśli ktoś głosi odmienne teorie, to powinien to udowodnić, a nie obrażać adwersarzy.
    Ponadto, za bardzo dziwne uważam anonimowe udowadnianie swoich poglądów. Ktoś, kto to chce robić i obalać poglądy powszechnie przyjęte w teorii akademickiej i stosowanej praktyce, robi to zwykle pod swoim imieniem i nazwiskiem.
    Łatwo jest anonimowo, prowadząc takiego bloga: wytykać rzekome nadużycia,(nie twierdzę, że nadużyć nie ma) wydawać osądy bez wysłuchania drugiej strony i bez uwzględnienia opinii fachowców na ten temat, albo nawet bez uwzględnienia sprostowania samej pokrzywdzonej, o czym pisała Klementyna.
    Publiczka to lubi, igrzyska zawsze cieszyły się powodzeniem.
    O co tutaj więc chodzi?
    Jak sądzę, chodzi o udowodnienie samej sobie, że to w co wierzy, jest prawdą. Dlatego każde odmienne zdanie budzi tak silne emocje i wyzwala tak gwałtowne reakcje mające na celu zdyskredytowanie adwersarza.
    Mnie uderzyło to, co Nanie gdzieś napisała. Nie pamiętam; czy to było tutaj, czy na jej blogu? W każdym razie gdzieś całkiem niedawno to czytałem.
    Napisała mianowicie , że dr Marshall B. Rosenberg- twórca metody porozumienia bez przemocy- jest idiotą, czy głupi.
    (Porozumienie bez Przemocy (Nonviolent Communication, w skrócie NVC) ‒ metoda komunikacji opracowana przez dr psychologii Marshalla B. Rosenberga, która pozwala na całkowite wyeliminowanie lub co najmniej ograniczenie przemocy w kontraktach międzyludzkich. Kluczowymi pojęciami dla niej są empatia ‒ wysłuchanie rozmówcy z głębokim wewnętrznym zrozumieniem ‒ oraz szczere wyrażanie siebie.
    Rosenberg twierdzi, że ilekroć zwracamy się do kogoś lub ktoś zwraca się do nas, robimy to z zamiarem wyrażenia swoich potrzeb. Często dzieje się to w zawoalowany i destrukcyjny sposób pod postacią krytyki, obwiniania, obrażania, pomniejszania. Kluczowa dla pokojowej komunikacji jest zatem świadomość swoich uczuć i potrzeb oraz umiejętność rozumienia uczuć i potrzeb innych ludzi. Umożliwia ona znajdowanie strategii działania zaspokajających potrzeby wszystkich zaangażowanych stron.

    nvc_logoPorozumienie bez Przemocy przyczyniło się do olbrzymich zmian w sposobie myślenia, porozumiewania się i działania społeczeństw na całym świecie, pokazując ludziom, jak można komunikować się w sposób empatyczny. Ponad dwustu certyfikowanych trenerów Porozumienia bez Przemocy przekazuje swoją wiedzę w szkołach, instytucjach, ośrodkach mediacji, więzieniach, kościołach i firmach w ponad trzydziestu pięciu krajach świata. Co roku z ideami NVC na różnego rodzaju warsztatach i kursach styka się ponad dwieście pięćdziesiąt tysięcy osób.)
    Jak sądzę, ta jej opinia wynika z tego, że Rosenberg dotyka problemu, który jej dotyczy.

    Gdy się w ten sposób dyskredytuje przeciwnika w dyskusji- jak robi to Nanie- to wywołuje to również wrogie reakcje po drugiej stronie i wtedy Nanie czuje się ofiarą.

    To jest ten sam proces, którego świadkami jesteśmy aktualnie na arenie politycznej w naszym kraju.

  • nanie2 23.05.16, 11:26
    herakles, piszesz perfidnie pomówienia. Czy to wyraz twojej złej woli czy głębokiego niezrozumienia? Może też należysz do nieprzerobionych dorosłych dzieci z dysfunkcjami poznawczymi, nie wiem.
    Na blogu Rosenberga opisałam tak: psycho-kit.pl/?p=8487
    Wskaż proszę zdanie z bloga w którym napisałam że R. jest "głupi" czy "idiotą". Choć i taką tezę byłabym w stanie obronić.
    Co do sprostowania "pokrzywdzonej" - takiej nie było a tekst powstał na bazie jej wypowiedzi cytowanych dosłownie:
    psycho-kit.pl/?p=4384

    W związku z tym, że jest to forum otwarte i anonimowe zamierzam nadal fragmenty dyskusji czy poglądów publikować u siebie jako ilustrację pewnych postaw, podając- zgodnie w przyjętą normą-ich źródło.

    Oczywiste chyba jest, że dyskusja- notorycznie prawie każda ostatnio - jest tu wymianą poglądów do momentu, gdy skręca na poziom meta za sprawą dwóch osób, które twierdzą że są dziećmi a przedmiotem dyskusji staje się nagle jakaś figura wyobrażona przez nich na bazie tekstu. Choć twoje zdanie na temat moich komentarzy/osoby mi zwisa (a blog jest przeznaczony dla osób dorosłych i myślących więc raczej nie takich jak ty) prostuję dla porządku te bzdury.
  • 1klementyna 23.05.16, 12:15
    nanie2 napisała:


    > Wskaż proszę zdanie z bloga w którym napisałam że R. jest "głupi" czy "idiotą".
    > Choć i taką tezę byłabym w stanie obronić.

    O tym napisałaś bodajże w odpowiedzi do Kropidło w czasie niedawnej z nim dyskuji, bo mnie również utkwiła w pamięci ta nieuzasadniona niczym ocena.


    > Co do sprostowania "pokrzywdzonej" - takiej nie było a tekst powstał na bazie j
    > ej wypowiedzi cytowanych dosłownie:
    > psycho-kit.pl/?p=4384

    Wyjaśniałam Ci, że chodziło mi o cytowanie bloga Perfekcyjnej (zatrzymajmnie...) i chybione komentarze, co wynikało z wyjaśnień autorki, której historię znam dość dobrze. Natomiast Ty nadal z uporem przypisujesz mi odwoływanie się do innego wpisu. Ciekawi mnie, dlaczego?


    > Oczywiste chyba jest, że dyskusja- notorycznie prawie każda ostatnio - jest tu
    > wymianą poglądów do momentu, gdy skręca na poziom meta za sprawą dwóch osób, kt
    > óre twierdzą że są dziećmi a przedmiotem dyskusji staje się nagle jakaś figura
    > wyobrażona przez nich na bazie tekstu. Choć twoje zdanie na temat moich komenta
    > rzy/osoby mi zwisa (a blog jest przeznaczony dla osób dorosłych i myślących wię
    > c raczej nie takich jak ty) prostuję dla porządku te bzdury.

    Hmmm, pisałaś niedawno, że do postawienia diagnozy zaburzeń trzeba wielu narzędzi użyć itd., a tymczasem sama "diagnozy" wytrzepujesz z rękawa. I znajdź moją wypowiedź, w której twierdzę, że jestem dzieckiem. Na jakiej podstawie wnioskujesz również, że interlokutor nie myśli, bo mnie to bardzo ciekawi?
  • nanie2 23.05.16, 13:05
    "O tym napisałaś bodajże w odpowiedzi do Kropidło w czasie niedawnej z nim dyskusji, bo mnie również utkwiła w pamięci ta nieuzasadniona niczym ocena."
    Kłamiesz.
    W tej wypowiedzi napisałam " R jest durniem choć elokwentnym" I szeroko uzasadniłam dlaczego.


    I znajdź moją wypowiedź, w której twierdzę, że jestem dzieckiem.
    Proszę bardzo: "Dziecko jest w każdym z nas i im bardziej temu zaprzeczamy, tym bardziej ono domaga się uwagi.:)"

    Fakt, domaga się uwagi -pomówieniami. Fuj.
  • 1klementyna 23.05.16, 13:24
    Dla mnie i osób uznających podobne teorie to, że w każdym z nas jest dziecko, nie jest równoznaczne z tym, że każdy jest dzieckiem.

    Ciekawe jest to, dlaczego tak żywo reagujesz na to dziecko. Fakt, że niektórym nie dano prawa do bycia dzieckiem w odpowiednim czasie, stawiając im dorosłe wymagania...

    A co z przypisywaniem mi kłamstwa i wypowiedzią, do której odniosłam się? Po raz enty powtórzę, że chodzi o Perfekcyjną i nie wrzucaj miliona innych linków. Fuj.;)
  • 1klementyna 23.05.16, 13:32
    Właściwie to nie musisz mi odpowiadać.
  • nanie2 23.05.16, 14:00
    No pewnie że nie muszę. W odróżnieniu od dzieci, które muszą.
  • 1klementyna 23.05.16, 14:25
    Dzieci też nie muszą. I nie muszą być z tego powodu bite.
  • nanie2 24.05.16, 12:04
    Przykro mi, że ktoś cię bije, ale nie pomogę.
  • 1klementyna 24.05.16, 13:54
    Ładna projekcja, bo byłaś bita w dzieciństwie, o czym tutaj pisałaś, a nie ja. A czy teraz bije Cię ktoś, o tym jeszcze nie pisałaś na forum.

    No ja Ci też nie pomogę. Sama musisz rozwiązać swoje problemy.
  • nanie2 24.05.16, 15:00
    Ja byłam bita? Ja jestem bita? Co ty do cholery palisz, że aż tak odlatujesz? Wypraszam sobie takie pomówienia co do mnie, mojego partnera i moich rodziców.
  • 1klementyna 24.05.16, 15:12
    Ja również wypraszam sobie, ale Ty chyba ciągle o tym zapominasz. Twoje pomówienia są wyżej.;)
  • nanie2 24.05.16, 15:53
    Z pewnością niczego takiego nie napisałam, że byłam bita, bo to nieprawda. Problem w tym, że wypełniasz fantazjami tekst a potem kolportujesz te fantazje jako prawdę- tak było np z moim treningiem. To jest zachowanie gó...arza. Skoro wyznajesz religię "wszyscy to dzieci" to jasne jest że dopuszczasz sobie pozycję dziecka i zachowania gó...arskie: ataczki zza węgła, oczernianie, pomówienia, fantazjowanie na czyjś temat. To nie jest norma osoby dorosłej. To co mnie niepokoi to fakt, że wybrałaś mnie sobie na ofiarę. Zawsze piszesz komentarz pod moim, na każdy temat, nawet od czapy, żeby coś twojego było pod moim. Porusz tę sprawę na swojej terapii: dlaczego darzysz taką kompulsywną fascynacją i nienawiścią jakiś tekst w internecie. Pozujesz na taką psycholoszkę, a sama sobie z własną infantylną nienawiścią poradzić nie umiesz. Zbliżasz się do granicy stalkingu.

    Tak, myślę, że powinnaś zgłosić do moderacji co ci się nie podoba. Śmiało. Masz także możliwość zablokowania mojego loginu, zrób to. Nie proś mnie więcej o uwagę, bo mnie już nuży takie gadanie z dzieciakiem o niczym.
  • 1klementyna 24.05.16, 15:51
    Mentalność Kalego, drogie dziecię.;)
  • chloe.7 23.05.16, 16:41
    "W związku z tym, że jest to forum otwarte i anonimowe zamierzam nadal fragmenty dyskusji czy poglądów publikować u siebie jako ilustrację pewnych postaw, podając- zgodnie w przyjętą normą-ich źródło. "

    spróbuj tylko, to przestaniesz być anonimowa, obiecuję ci
  • nanie2 24.05.16, 08:39
    :))
    czego się boisz, dziecko?
  • herakles-one 24.05.16, 13:50
    nanie2 17.04.16, 17:12
    "Kropidło, zlituj się. Przecież to jasne i oczywiste że psychologizacja całego życia to manowce... Psycholodzy powiedzą Ci jedynie to wg czego sami zostali wytresowani. "Język żyrafy" i inne pieprzenie nie sprawdzą się w realnym życiu, bo ludzie grali , graja i będą grali w inne gry niż Ty. Nie dziwię się tej dziewczynie, bo to co piszesz (komunikaty ja, uczucia, asertywność) to są sztuczne nonsensy dla ludzi pozbawionych własnego kręgosłupa, wyczucia i podstaw grzeczności. Przecież są rangi, poziomy komunikacji, subtelności języka etc. etc. Rosenberg był durniem choć elokwentnym. Ludzie nie dają się wytresować jesli chodzi o wyrażanie siebie, i chwała bogom."

    Rzeczywiście, prostuję nie powiedziałaś, że jest głupi, tylko że jest durniem. Zastrzegałem się, że nie pamiętam zbyt dobrze.
    Poza tym konstatuję, że jesteś zwolenniczką przemocy w komunikacji, więc nie rozumiem; dlaczego się czujesz ofiarą gdy się spotykasz z przemocą? Ja bym się cieszył gdybym miał takie upodobania jak Ty.
  • nanie2 24.05.16, 15:15
    Ktoś kto nie jest zwolennikiem Rosenberga nie musi być z automatu "zwolennikiem przemocy". Błędnie wyciągasz wnioski, zaśmiecając zresztą swój własny watek pomówieniami i pustymi rozważaniami "co nanie". Faktycznie, muszę być dla was jakos interesująca.

    "dlaczego się czujesz ofiarą gdy się spotykasz z przemocą?"

    No widzisz :), przyznajesz jasno że twoje koleżanki stosują przemoc w stosunku do uczestników tego forum. A "czuję się", bo jestem normalnym człowiekiem, mam odczucia i układ nerwowy, logicznie postrzegam rzeczywistość i umiem nazwać to co się dzieje. Dla agresora jest zawsze lepiej gdy agresji się nie nazywa wprost, prawda? Ale ja jestem dorosła i wolna i nazywam. Mam nadzieję, że ta odpowiedź cię zadowoli.

    "Ja bym się cieszył gdybym miał takie upodobania jak Ty. "
    Pojęcia nie mam co masz na myśli. Moje upodobania to inteligentna, dowcipna i merytoryczna rozmowa. Bardzo mnie te upodobania smucą, bo mało kto je podziela.
  • chloe.7 24.05.16, 15:53
    "Moje upodobania to inteligentna, dowcipna i merytoryczna rozmowa. Bardzo mnie te upodobania smucą, bo mało kto je podziela."

    może dlatego, ze każesz ludziom spie.rda.lać, gdy twym poglądom nie przyklaskują
    coś pomogłam?
  • nanie2 24.05.16, 16:06
    Bardzo mi przykro, że tak napisałam. Tylko raz mi się zdarzyło. Nie zdawałam sobie sprawy, że rozmawiam z "dorosłym" dzieckiem, które pragnie uwagi. Teraz mam już jasność. Słabszego -emocjonalnie, poznawczo etc- nie należy kopać. Przepraszam.
  • chloe.7 24.05.16, 18:20
    "Słabszego -emocjonalnie, poznawczo etc- nie należy kopać. Przepraszam. "

    ale właśnie to robisz hipokrytko nazywając mnie dzieckiem
  • chloe.7 24.05.16, 19:08
    W sumie to masz prawo reagować nerwowo na cudze poglądy, bo dzieci bite wyrastają na nadpobudliwych dorosłych. A to, że nie odróżniasz słów "w każdym z nas jest dziecko" od "jestem dzieckiem" świadczy o tym, że może nie tylko w du.pe ale że i w głowę czasem oberwałaś.
  • nanie2 25.05.16, 10:03
    Hmm, coś nie tak. Może coś pomyliłam, ale zdawało mi się, że napisałaś o sobie, że jesteś DDA. To oznacza: Dorosłe Dziecko Alkoholików, czyli: jestem dorosłym dzieckiem alkoholików. Czyli dziecko - ktoś słabszy emocjonalnie i poznawczo- nie da się ukryć, ze dzieci właśnie takie są. Nie widzę żadnej luki w moim myśleniu. Dorośli ludzie nie określają siebie społecznie jako "dziecko ojca i matki", bo to biologicznie oczywiste i niczego poznawczego nie wnosi.
    A samą etykietkę DDA uważam- i nie tylko ja- za szkodliwą. Ale to już twoja sprawa jeśli chcesz ją sobie nosić.
  • herakles-one 24.05.16, 18:25
    Naprawdę w tak młodym wieku cierpisz na sklerozę?
    A może są to jakieś zaburzenia dysocjacyjne?

    A któż to, jak nie Ty, napisał: " Pochwałę Szakala"- stanowiącą apoteozę agresji i przemocy? Może sobie przypomnisz?
    psycho-kit.pl/?p=8487

    Któż, jak nie Ty, wyśmiewał ideę porozumienia bez przemocy, a twórcę tej idei nazwał durniem?

    Naprawdę uważasz, że należy szanować Twoje uczucia, a Ty nie masz obowiązku szanować uczuć innych?
    Nie czujesz tego, że ludzi obrażasz, czy masz moralność Kalego?

    A może masz tak wysokie przekonanie o swojej inteligencji i nieomylności, wszechwiedzy i wielkości Twojego umysłu, że nie potrafisz się zniżyć i przyjąć perspektywy innych osób i nie dociera do Ciebie, że ustawiasz się ponad nimi?
    Nie masz ani odrobiny empatii by poczuć, że dyskredytowanie innych jest dla nich równie przykre jak dla Ciebie, gdy Ciebie ktoś dyskredytuje?
    Sądzisz, że z racji twojej genialności Tobie przysługują inne prawa, niż pozostałym?
  • herahero 24.05.16, 18:59
    O! Wiolcia oszalala do reszty i za Heraklesa robi na drugim etacie! Ha ha ha :) Brawo!
  • chloe.7 24.05.16, 19:17
    Jest w sieci takie idealne miejsce dla ciebie. Autorka tego miejsca wyrywa z kontekstu wypowiedzi z forum psychologia, obrabia w swój komentarz i voila! Bohater mimowoli nawet obronić się nie może bo dorosła ponoć panna zablokowała (tak słyszałam) komentarze - być może ją irytowało, że w komentarzach dostawała zaproszenia na leczenie. Także zero prawa do krytyki, ale lajkować można do woli! To miejsce to wirtualny magiel - podpytaj Nianie gdzie to.

  • nanie2 25.05.16, 09:08
    Ja wiem :) i mądre, myślące osoby zapraszam. Z pewnością nie te, które uważają że dorośli są maltretowanymi dziećmi i -wbrew dowiedzionej przez psychologów oczywistości- że "dzieciństwo determinuje dorosłość i trzeba je przerobić". Bardzo się cieszę, że mój blog cieszy się zainteresowaniem. Dziękuję za reklamę, Chloe, choć przemawia przez ciebie bezsilność :)). Zamiast gryźć w bezsile łapki, stwórz w sieci interesujące miejsce, chętnie odwiedzę. To będzie bardziej dojrzałe niż pisanie tu i wiecznie o jednym- o Nanie.
  • nanie2 25.05.16, 08:57
    Nie da się ukryć, że panie powariowały :)) Koniecznie chcą ze mną, o mnie i wokół mnie rozmawiać. Ich wola :))
  • nanie2 25.05.16, 08:54
    czyje uczucia miałabym obrażać? Rosenberga, który dawno nie żyje? Czy krytyka obraża uczucia? Chyba tylko dziecka.

    Co do bloga. Przecież sama wkleiłam ten tekst. Tak, oczywiście, napisałam to i cieszył się ten tekst sporym zainteresowaniem. Jestem z niego bardzo dumna. Jest o tym, że wypieranie agresji niczemu nie służy, że trzeba się z nią skonfrontować nazywając wprost. Jest o rzeczywistości a nie psychologicznych bajaniach, którymi nie da się zatamować tego co jest. Jest też cytat z Lema, którego bardzo cenię.

    Oczywiście, że R. zbyt mądry nie jest. Czy zadałeś sobie pytanie czemu jest to koncepcja tak mało popularna - skoro tak wg R. skuteczna? Czemu tak mało ludzi posługuje się "mową żyrafy"? Dlaczego robią to ludzie w zasadzie z USA czy Niemiec- i z jakiej przyczyny właśnie tam? Dlaczego Kropidło, niegłupi przecież, wyznaje "to nie działa" -choć oczywiste jest że działać nie może? Dlaczego takich sztuczek nikt nie używa w stosunku do ISIS- dlaczego nikt nie pyta terrorystów o ich "potrzeby" i nie stara się "porozumieć bez przemocy"? To jest, moim zdaniem, przykład szkodliwej psychologicznej bzdurki. Marzenie lewicy o świecie bez ograniczeń, Ojca i agresji. Marzenie bitego chłopca, który nie doszukał się swojej agresji i nie umie sobie poradzić z agresją innych. Można wierzyć w jej skuteczność, ale to w realu nie działa i działać nie może - bo człowiek jest czymś innym niż pełnym dobrej woli aniołem a agresja jest wrodzona i oczywista. I żeby było jasne , ja R. czytałam dużo, uczyłam się także tej metody. Jest sztuczna, odzierająca komunikację ze wszystkiego i redukująca człowieczeństwo do niezaspokojonych dziecięcych potrzeb. I głęboko nieskuteczna. Takie jest moje zdanie.

    I zeby było jasne: zauważ, że mnie pitolenie tutejszych dzidzia pierników nie dotyka.Ani wieczny wasz wątek np nasza fascynacja Nanie. Reaguję jedynie gdy ktoś bezczelnie kłamie, bo to już ohydne.

    I też proszę: zgłoś moje wypowiedzi do moderacji i zablokuj login, skoro tak bardzo czujesz się urażony, że komuś nie podoba się R.
  • herakles-one 25.05.16, 10:18
    Ależ ja się wcale urażony nie czuję ! Dlaczego miałbym starać się Ciebie blokować? W paranoję wpadasz. Nie stanowisz dla mnie żadnego zagrożenia.
    Nie pisałem o obrażaniu Rosenberga tylko o Twoim stylu prowadzenia dyskusji tutaj. I odnoszę wrażenie, że to Ty wypierasz emocje, mimo że twierdzisz, jakobyś pisała swój tekst w celu, który wyżej podajesz. Nie wynika z tego tekstu ten cel jaki Ci przyświecał.
    Jak dla mnie; ten tekst świadczy jedynie o Twoim kompletnym niezrozumieniu tej tematyki. Natomiast, jeśli chodzi o wypieranie przez Ciebie emocji, to Twoje występy tutaj, na tym forum, wyraźnie na to wskazują.
    Jeśli swoje posty uważasz za przykład behawiorystycznej narracji- to raczej się mylisz.
    A i mam takie pytanie: odkąd zmieniłaś zdanie i stałaś się zwolenniczką psychoanalizy?
    To przecież koncepcja Freuda i jego epokowe odkrycie - wyparcie, nieświadomość itd. To raz piszesz, że psychoanaliza to bzdura, a zaraz potem ją uznajesz? Czy może odrzucasz koncepcję motywów nieświadomych w ludzkim zachowaniu, a uznajesz że wyparcie jednak jest możliwe?

    A i tak na marginesie; Rosenberg rozmawiał z terrorystą i doprowadził do porozumienia.
  • nanie2 25.05.16, 10:47
    Cieszę się, że nie stanowię zagrożenia. Ale widzisz- uderzasz w argumenty ad personam. Najprościej napisać, że interlokutor nie ma pojęcia. Ale spróbuj odpowiedzieć na pytania jakie zadałam- nie mnie, ale sobie lub innym. Np. to: jesli R. miał takie osiągnięcia to czemu nikt tej drogi nie kopiuje? Prościej przecież pogadać z terrorystą niż strzelać, otwierać więzienia, prowadzić śledztwo etc. etc.

    Dyskusję o mnie, jako pewnej figurze zza tekstu uważam za bezprzedmiotową. Ale jeśli to innych bawi, mnie to nie przeszkadza, możecie kontynuować do usranej. To dziecinne-pół wątku o tym kim jest nanie :), ale to już wasza sprawa. Ja nawet nie czytam tego i nie wchodzę tutaj żeby jakaś pani robiła mi domorosłą analizę, choć to zabawne. Jasne jest przecież, że po pierwsze każdy tekst się autonomizuje i żyje swoim życiem w głowie odbiorcy i że ma jakiegoś autora. Tu nie ma o czym gadać.

    Co do psychoanalizy, do jakiegoś czasu dostrzegam jej dobre strony. Jeśli chodzi o teorię jest to kwestia sekciarskiej wiary i ja tej wiary nie podzielam, bo dostrzegam inne wyjaśnienia i narracje, ale traktuję psychoanalizę kozetkową jako coś opozycyjnego w stosunku do psychoterapii twarzą w twarz. Nie czuję się ani wrogiem ani zwolenniczką. Ale skoro jest w zbiorowej kulturowej narracji to i ja jej także używam, bo jestem także użytkownikiem kultury.
  • herakles-one 25.05.16, 12:08
    Dlaczego znowu używasz generalizacji" -" nikt nie kopiuje" i przeczysz w ten sposób faktom? W moim poprzednim tekście dot. Rosenberga podałem; w ilu krajach jest upowszechniana idea porozumienia bez przemocy. Na jakiej podstawie twierdzisz, że nikt jej nie stosuje?

    A co do psychoanalizy i Twojego podejścia do niej, to ja już wiem, że zmieniasz poglądy jak Klaudia z serialu Rancho- w zależności od potrzeby chwili. Teraz była Ci potrzebna by się wymotać z tego, co napisałaś w swojej " Pochwale szakala." Jeśli ten cel , o którym napisałaś faktycznie Ci przyświecał, to ukryłaś go bardzo głęboko- nawet przed sobą. Pewnie go wyparłaś !
    Nie kojarzysz jednego z drugim? Nie kojarzysz, że jeśli uznajesz ,że wyparcie rzeczywiście ma miejsce- to ono powstaje w procesie wychowania- w procesie socjalizacji, a nie w genach? A Ty twierdzisz, że tylko geny decydują.

    Nie wiem też, jak to jest możliwe; twierdzisz, że nie czytasz tego, co ktoś pisze, a odpowiadasz na to?
    To czytasz w myślach, na odległość? Masz takie telepatyczne zdolności?
  • nanie2 25.05.16, 12:36
    nie rozumiem o czym piszesz, serio. Nie znam żadnej Klaudii.
    Ciągle podpisuję się pod "Pochwałą szakala".
    Konkretnie jakie masz zarzuty? że jestem człowiekiem i buduję poglądy gdy napływają nowe sytuacje? No faktycznie, straszne.

    "Nikt nie kopiuje"
    Napisałeś: "Ponad dwustu certyfikowanych trenerów Porozumienia bez Przemocy przekazuje swoją wiedzę w szkołach, instytucjach, ośrodkach mediacji, więzieniach, kościołach i firmach w ponad trzydziestu pięciu krajach świata. Co roku z ideami NVC na różnego rodzaju warsztatach i kursach styka się ponad dwieście pięćdziesiąt tysięcy osób."
    Po pierwsze, styka się co nie znaczy stosuje na co dzień. Po drugie 200 trenerów wobec 7 miliardów w blisko 200 krajach świata to trochę mało. Rozumiem, że jesteś przywiązany do tej koncepcji, ale tu nie ma argumentu. Tego nikt nie używa, chyba że się wytresował na warsztatach.
    A ty, czemu nie używasz? Bo jakoś komunikatów ja w twoich wypowiedziach nie widzę.

    "A Ty twierdzisz, że tylko geny decydują".
    Proszę, przeczytaj ze zrozumieniem. Wszystkie TRZY prawa+ artykuł. Gadasz tylko i wyłącznie z własną głową. I czemu tak cię denerwuje ta koncepcja? naukowa wizja jak inne.
  • herakles-one 25.05.16, 18:58
    To założ sobie okulary, jeśli niedowidzisz !
    Owszem, naukowa koncepcja,ale całkiem przestarzała. Obecnie żaden poważny genetyk nie twierdzi, że to geny za wszystko odpowiadają. Uważa się ,że geny są tylko jednym z czynników, które mają wpływ na osobowość. Uważa się, że geny mają wpływ,ale pośredni, wpływają na predyspozycje, ale jej nie determinują.

    Profesor Włodzimierz Oniszczenko z UW tak o tym mówi:"Gen zawiera informacje o kodowaniu białek. To one uczestniczą w tworzeniu mechanizmów odpowiedzialnych za podłoże nerwowe człowieka, tj. system neuroprzekaźników w mózgu czy hormonów. Dopiero te mechanizmy stanowią podstawę do rozwoju pewnych postaw i zachowań. Jakby tego było mało, rodzą się one w określonym środowisku, które może im sprzyjać bądź przeciwnie. Podsumowując: geny to predyspozycje. Ale za ich wyzwolenie odpowiada środowisko".
    Inny naukowiec; L. Pervin porównuje to do sprzętu komputerowego i mówi tak: geny to sprzęt, a środowisko oprogramowanie.
    Co więcej, ostatnie badania robione na szczurach dowodzą, że środowisko ma wpływ na geny i tę zmianę może wywołać zła lub dobraopieka matki .ciekawe.onet.pl/spoleczenstwo/geny-czy-doswiadczenie-co-ksztaltuje-nasza-osobowo,1,5613501,artykul.html
  • chloe.7 25.05.16, 15:46
    "Prościej przecież pogadać z terrorystą niż strzelać, otwierać więzienia, prowadzić śledztwo etc. etc."
    prościej?

  • lilith45 25.05.16, 00:09
    Herakles zaprzczanie temu, co ludzie w większości doświadczają jest albo jakąś nieuzasadnioną chęcią buntu (której nie przeszla w okresie dojrzewania albo jeszcze w nim ciagle tkwi, czyli niedojrzała) albo checia bycia oryginalnym na siłę.
    Nie chce oceniać Nanie, bo myślę że to typowa postawa dziecka skrzywdzonego. Czego jej współczuję, choć mnie wkurza taka bezmyślność ubrana w płaszczyk odkrywczego myślenia, który okazuje się nieco przykusy. Myślę, że powinna przeanalizować co niektóre sprawy. Co zrobi... jej sprawa.

    --
    W pieniaczej ziemi jest miasto Pysków. Tam jęzorami robi się wszystko, męstwo - w jęzorze, siła - w jęzorze, jęzor tam miele, piele i orze."
    - Arystofanes "Ptaki" 414 r.p.n.e.
  • herakles-one 25.05.16, 10:38
    Tak, zgadzam się z tym, co napisałaś.
    Takie zajadłe, graniczące z fanatyzmem zwalczanie teorii głoszonych przez współczesną psychologię rozwojową i upieranie się przy natywistycznej (biologicznej) teorii wyznawanej do przełomu XIX- XX wieku, wskazuje, że taka osoba sama jest bohaterką narracji, którą tak zaciekle zwalcza.

    Ponadto, widzę w tym pisaniu silny egocentryzm : niemożność wyobrażenia sobie świata z innej perspektywy, niż własna oraz niezdolność do uświadomienia sobie, że własna perspektywa jest tylko jedną z wielu możliwych.
    Przeprowadzono badanie, w którym na kartonie narysowano z jednej strony psa, z drugiej kota i pokazywano je dzieciom. Gdy dziecko obejrzało karton z obu stron, eksperymentator ustawiał go między sobą a dzieckiem i zadawał dziecku dwa pytania: " co ty widzisz?" i drugie " co ja widzę". Wszystkie trzylatki potrafiły przyjąć czyjś punkt widzenia, czyli wywnioskować, na co patrzy druga osoba. Natomiast tylko połowa dwulatków potrafiła określić, co widzi inna osoba.
  • nanie2 25.05.16, 11:01
    upieranie się przy natywistycznej (biologicznej) teorii wyznawanej do przełomu XIX- XX

    cha, cha, jaki XIX wiek? Muszę sprostować, bo jeszcze ktoś te bzdury przeczyta i uwierzy.
    Prawa genetyki behawioralnej, całkiem świeżutkie :)

    1. Każda ludzka cecha behawioralna jest dziedziczna.

    2. Wpływ genów jest silniejszy od wpływu dorastania w jednej rodzinie.

    3. Znacznej części wariancji złożonych ludzkich cech behawioralnych nie da się wyjaśnić ani działaniem genów, ani wpływem rodziny

    I ciekawy artykuł w temacie wychowania do czegoś: www.racjonalista.pl/kk.php/s,9522
    Fragment:
    "Dowiedziono bowiem, że dzieci nie są takie jakie są ze względu na styl wychowania czy edukację moralną lecz ze względu na wspólne geny, które dzielą z biologicznymi rodzicami. Dorosłe dzieci prawych rodziców wyrastają na prawych ludzi, dlatego że mają te same geny, a nie dlatego że były wychowywane autorytatywnie. Swoje musi jeszcze zdziałać przypadek i grupa rówieśnicza. Wychowanie autorytatywne koreluje z byciem prawym człowiekiem, ale nie kształtuje prawego człowieka. Oto bezwzględne fakty naukowe, które ? jak postaramy się dowieść w niniejszym artykule ? wcale nie muszą wywoływać w nas lęku przed bezsensem i chaosem oraz naruszać naszych najgłębszych pragnień sensu i bezpieczeństwa. "
  • chloe.7 25.05.16, 15:32
    "upieranie się przy natywistycznej (biologicznej) teorii wyznawanej do przełomu XIX- XX

    cha, cha, jaki XIX wiek? Muszę sprostować, bo jeszcze ktoś te bzdury przeczyta i uwierzy.
    Prawa genetyki behawioralnej, całkiem świeżutkie :)"

    jakieś dowody naukowe???
  • nanie2 25.05.16, 15:39
    jakieś dowody naukowe???

    Oczywiście :). W podlinkowanym artykule masz pełna bibliografię i odnośniki. Tam znajdziesz dowody naukowe.
  • chloe.7 25.05.16, 15:47
    i badania, które wiadomo robi się na czyjeś zlecenie, nieprawdaż?

    jakieś dowody naukowe???

    Oczywiście :). W podlinkowanym artykule masz pełna bibliografię i odnośniki. Tam znajdziesz dowody naukowe.
  • nanie2 25.05.16, 15:49
    Tak, w podanych książkach jest to napisane jaki uniwersytet to zlecał i do jakich badań odnoszą się metaanalizy. Proszę zajrzyj właśnie tam jeśli cię to ciekawi.
  • chloe.7 25.05.16, 16:01
    A co z uniwersytetami, które nauczają inaczej? I tez na podstawie badań?

    Nanie, badania badaniami, a najważniejsze samemu świat obserwować. A najlepiej samemu dziecko wychować - z szacunkiem i bez przemocy. Obserwacje - bezcenne. Ja po protu nie wierzę, ze moje dziecko byłoby takie samo, gdybym przynajmniej o 90 stopni zmieniał metodę wychowania.


    "Tak, w podanych książkach jest to napisane jaki uniwersytet to zlecał i do jakich badań odnoszą się metaanalizy. Proszę zajrzyj właśnie tam jeśli cię to ciekawi. "
  • herakles-one 25.05.16, 18:17
    Nanie !
    Tutaj masz bryk, który zapewne nie przekroczy Twoich możliwości intelektualnych, a który pomoże Ci przestać się kompromitować. Nie chce Ci się uczyć teorii, to chociaż bryk przeczytaj, zanim następną głupotę palniesz.
    www.bryk.pl/wypracowania/pozosta%C5%82e/psychologia/18597-rozw%C3%B3j_osobowo%C5%9Bci.html
  • nanie2 31.05.16, 10:28
    Bardzo dziękuję. Jestem pod wrażeniem.
    Bryk poleciłam także S. Pinkerowi, z pewnością tego nie wiedział.

    ""Uważa się ,że geny są tylko jednym z czynników, które mają wpływ na osobowość. Uważa się, że geny mają wpływ,ale pośredni, wpływają na predyspozycje, ale jej nie determinują."

    Wow!!! Faktycznie zaczynasz przyswajać te trzy prawa genetyki behowaioralnej:), coś drgnęło. Determinizm genetyczny jest jedynie w twojej główce, nikt go "nie głosi".

    "Co więcej, ostatnie badania robione na szczurach dowodzą, że środowisko ma wpływ na geny i tę zmianę może wywołać zła lub dobraopieka matki"

    Oczywiście. Gdyby nie to żaden gatunek by nie przetrwał i dostosowywał się do środowiska. I jeden tylko problem. Uogólnienie życia szczurów na rodzaj ludzki. Chyba że czujesz się szczurem, to się nie czepiam. Ja już wolę badania na amerykańskich studentach.

    "Taki artykuł, jaki popełniła Nanie, na pewno nikogo nie uświadomi i nie oduczy wypierać tych "złych" emocji, bo to się dzieje poza świadomością, a źródło swoje ma zwykle w dzieciństwie."

    Nie jest to jego celem. Celem jest walka z "hejt stop" i z hipokryzją, każącą nam okrywać listkiem figowym coś co należy nazywać po imieniu. Agresja była jest i będzie- dzięki niej żyjemy. "Złe emocje" powstają też tu i teraz- ze stresu, z frustracji, z kultury i zasranego życia społecznego.
    PS "wyparcie" to termin nie używany jedynie w psychoanalizie. W mowie potocznej oznacza: zapomnienie, przesłonięcie, zaprzeczenie. Nie jesteśmy aniołami, bogom dzięki.

    H, ja naprawdę nie jestem winna temu, że cię bili w dzieciństwie. Jak masz złość do rodziców, to nie przenoś tego gówna na mnie. Masz te same geny co oni, od nich dostałeś życie. Jesteś tak samo zdolny do podłości, wredoty- nawet jeśli przejdziesz sto warsztatów. Twoja złość tego nie zmieni.
  • herakles-one 31.05.16, 11:30
    Dziękuję za informację, ale nie zamierzam wchodzić z Tobą w dyskusję i dostarczać Ci paliwa, którym się chcesz pożywić. Nie sprowokujesz mnie.
  • nanie2 31.05.16, 11:41
    Tak, dyskusja jest niemożliwa. Nie widzę żadnej możliwości zbliżenia poglądów jeśli ktoś nie uznaje autorytetu nauki bo inaczej jest to przytaczanie anegdotek a tu każde ma swoje. Nie mam argumentów oprócz tych co podałam niżej.
    Poziomu skretynienia polskiego społeczeństwa się nie zmieni.
    A tekst o "prowokacji" świadczy o twoim odlocie i jakichś osobistych wycieczkach do mnie, ale to już - jak pisałam- całkowicie twój problem.
  • herakles-one 31.05.16, 13:43
    Wybacz, ale nie mam zwyczaju rozmawiać z osobami, które projektują na mnie swoje emocje i zachowania. Takie osoby nie są dla mnie partnerami do dyskusji.
  • nanie2 31.05.16, 14:27
    Tak, nie jesteś partnerem. Ale mimo wszystko czuję się wygrana: wyobraziłam sobie szczury, które -jak proponujesz ty i inni- powinny poddać psychoanalizie relacje ze "złym rodzicem", by przeżyć i mieć lepszą "jakość życia", cokolwiek by to nie było.
  • 1klementyna 25.05.16, 16:35
    chloe.7 napisała:

    > i badania, które wiadomo robi się na czyjeś zlecenie, nieprawdaż?
    >

    Dobre.:) Mieczem wojujesz, od miecza giniesz. :D
  • nanie2 25.05.16, 11:19
    I jeszcze jedno skojarzenie z takim "zajadłym zwalczaniem odkryć" genetyki behawioralnej. Może być tak, że osoby nienawidzące swoich rodziców (bo bili, chlali, byli biedni, brzydcy, nieprzystający do korporacyjnych norm etc etc) nie mogą się pogodzić z faktem, że dziedziczą geny po nich. Że coś ich -mimo wszystko- łączy i tego nie można wymazać, "przerobić", nawet na terapii. I może stąd ciągła popularność nieprzystających do rzeczywistości narracji "wychować do".
  • 1klementyna 25.05.16, 11:54
    Sorry, że znowu pisze pod Twoim postem, ale to nie jest takie czarno-białe, jak piszesz. Nikt nie neguje wpływu genów. Jednak obecnie przyjmuje się, że oprócz wpływu tychże genów, wychowania i środowiska, największe znaczenie dla funkcjonowania człowieka ma to, co zrobi z tą "spuścizną".
  • nanie2 25.05.16, 12:42
    Kto przyjmuje?
  • chloe.7 25.05.16, 15:36
    a ko powiedział, ze ludzie majacy trudne dziecińtwo nienawidzą rodziców? żal nie jest równoznaczny z nienawiedzeniem
    "byli biedni, brzydcy, nieprzystający do korporacyjnych norm etc etc: moja mata ani nie jeste/nie była brzydka, ani biedna, a od norm to odstawała w góre jesli chodzi o powodzenie z życiu zawodowym, społecznym


    "I jeszcze jedno skojarzenie z takim "zajadłym zwalczaniem odkryć" genetyki behawioralnej. Może być tak, że osoby nienawidzące swoich rodziców (bo bili, chlali, byli biedni, brzydcy, nieprzystający do korporacyjnych norm etc etc) nie mogą się pogodzić z faktem, że dziedziczą geny po nich. Że coś ich -mimo wszystko- łączy i tego nie można wymazać, "przerobić", nawet na terapii. I może stąd ciągła popularność nieprzystających do rzeczywistości narracji "wychować do". "
  • herakles-one 25.05.16, 18:06
    Chloe !
    I to jest własnie to, co zarzuciłem Nanie; brak znajomości i rozumienia zagadnienia, o którym pisze.
    Nie wiem, czy czytałaś ten jej artykuł z bloga - Pochwała szakala, który jest promocją agresji i przemocy i jednocześnie neguje porozumienie bez przemocy.

    Ona teraz pisze, że motywem tego artykułu było uświadomienie, że wypieranie agresji i przemocy jest szkodliwe.
    Nie ma na ten temat słowa w jej artykule, ale nie w tym rzecz. Czasami nie musi być wyłożona kawa na ławę.
    Oprócz braku znajomości i braku rozumienia, zarzucam jej sprzeczność poglądów.

    Z jednej strony głosi, że nie można wychować człowieka, bo o wszystkim decydują geny- a z drugiej strony pisze teraz, o mechanizmie obronnym- wyparciu- który powstaje na skutek właśnie zderzenia wrodzonych popędów, czy instynktów z wymogami; kultury, religii, nakazów i zakazów.

    Taki drobny fakt, że ten mechanizm obronny powstaje i przebiega całkowicie poza świadomością jednostki i potrzeba psychoterapii głębi, by dotrzeć do jego źródła, już pomijam.

    Taki artykuł, jaki popełniła Nanie, na pewno nikogo nie uświadomi i nie oduczy wypierać tych "złych" emocji, bo to się dzieje poza świadomością, a źródło swoje ma zwykle w dzieciństwie.

    Często wypierane są też pragnienia i potrzeby seksualne, jako złe, nieczyste itp.

    Nie rozumie też, że dopuszczenie do siebie złości, żalu na rodzica, nie jest równoznaczne z nienawiścią do niego, chociaż nawet nienawiść też jest uprawniona w niektórych wypadkach i dopuszczenie jej do siebie ma leczniczy charakter.

    Miłość i nienawiść to są emocje blisko spokrewnione. Toksyczne tylko jest wypieranie takich emocji, lub ich tłumienie i hodowanie w sobie. Miłość nie oznacza, że tylko czujemy same ochy i achy do danej osoby- to jest zakochanie.

    Miłość oznacza akceptację osoby wraz z jej wadami, które nieraz nas denerwują, złoszczą i sprawiają ból i nie stoi na przeszkodzie, by upomnieć się, również u rodzica, o poszanowanie swoich praw i swoich uczuć.
  • herahero 25.05.16, 19:52
    Czym wy sie tu charekteryzujecie - i co ma smak atakow Nanie - jest wasza kompletna, chamska, nieumiejetnosc prowadzenia rozmowy z inteligentnym czlowiekiem!

    Zamiast zapytac grzecznie - 'powiedz mi prosze co mialas na mysli mowiac to i tamto' wrzycacie bieg ataku - smiechy, chihy, pomowienia, klamstwa, naloty, nagonki, ... chamskie zachowania!!

    A sio, do kurnika spadac holoto!


    Czytac sie nauczcie najpierw zanim w klawiature klepac zaczniecie!
  • lilith45 25.05.16, 21:07
    Herahero a mi sie wydaje ze Nanie sama powinna odpowiedziec argumentujac swoje wypowiedzi a nie strojac fochy....a czy nas ktos prosi zebysmy uargemuntowali swoje? To forum dla doroslych a nie przedszkole... i proszenie o wypowiedź, zachecanie....do negatywnych wypowiedzi o innych jakoś jej nikt nie zachęca a pisze całe elaboraty :D

    --
    W pieniaczej ziemi jest miasto Pysków. Tam jęzorami robi się wszystko, męstwo - w jęzorze, siła - w jęzorze, jęzor tam miele, piele i orze."
    - Arystofanes "Ptaki" 414 r.p.n.e.
  • herahero 25.05.16, 21:24
    A mnie sie wydaje ze takie jak ty powinny sie potrafic zachowywac wsrod ludzi.

    @przedszkole' wlasnie takie jak wy prezentujecie - wiecznego oskarzania innych .... o to ze mowia o czyms czego do tej pory nie slyszalyscie.

    ....I nie oczekujcie ze sie wam bedzie nadskakiwac, i do dziobka wkladac, zebysci laskawie mialy ochote pojac to co sie do was mowi. Wezmiecie z tego co chcecie - ale nie zawracajcie swoim koltunstwem innym glowy!

    A jesli nie rozumieci tego co same piszeci, i co wami motywuje, to znaczy ze partnerem do dyskusji jestescie zadnym. Zero.
  • lilith45 25.05.16, 22:15
    Ale czy my ją wyzywalysmy bo mówi o rzeczach które są irracjonalne i nie potrafi powiedzieć dlaczego akurat te teorie uważa za sluszne? NIE. To ona zaczęła wycieczki osobiste bo jej nie przyklasnełysmy. Zatem ? Kto tu ma problem ze sobą?
    Poza tym ja nie czuję się w obowiązku być czyimś partnerem do rozmów. Nie musi ze mna dyskutować. Mi to lotto :D Mój świat się naprawdę nie zawali z tego powodu. Zwyczajnie mogę się z kimś nie zgadzać i tyle :)

    --
    W pieniaczej ziemi jest miasto Pysków. Tam jęzorami robi się wszystko, męstwo - w jęzorze, siła - w jęzorze, jęzor tam miele, piele i orze."
    - Arystofanes "Ptaki" 414 r.p.n.e.
  • herahero 25.05.16, 22:28
    I po co znowu zmyslasz?

    Idz no ty pobiegac, dobrze radze!
  • lilith45 25.05.16, 22:22
    A poza tym herahero dlaczego nie piszesz pod swoim Nickiem? :D

    --
    W pieniaczej ziemi jest miasto Pysków. Tam jęzorami robi się wszystko, męstwo - w jęzorze, siła - w jęzorze, jęzor tam miele, piele i orze."
    - Arystofanes "Ptaki" 414 r.p.n.e.
  • herakles-one 25.05.16, 21:59
    Mylisz się Herahero!

    Ja posiadłem umiejętność porozumiewania się bez przemocy, ale Nanie takiej formy rozmowy nie akceptuje.
    Nie chcę by mnie też nazywała durniem, tak jak autora tej metody, bo wtedy nie mógłbym prowadzić z nią konwersacji, a jest ona dla mnie ciekawym doświadczeniem.

    Z durniem przecież Nanie nie będzie rozmawiać.

    Dlatego dostosowałem się, aczkolwiek niechętnie, do jej stylu, sądząc że łatwiej nam będzie się porozumieć. Teoria komunikacji mówi, że trzeba się dopasować do partnera.
  • herahero 25.05.16, 22:06
    Tak ty twierdzisz, co powyzej, a ja twierdze inaczej. Nie odowiadza ci? To spadaj!

    A co do tego co napisalas: czy nazwala cie durniem? Czy uniemozliwila ci prowadzenie z nia konwersacji? Czy prosila cie o bycie krolikiem dosiadczalnym dla ciebie?

    NIE.

    Tak, z durniem malo kto chce rozmawiac widzac ze do durnia nic nie dociera.

    Dopasowywac sie wszystkim radze do wyzszych pieter - zamiast ciagnac za majtki w dol tych ktorym sie nie dorownuje - tak moja rada. Zaadoptujcie ja sobie!
  • herakles-one 25.05.16, 22:24
    Mój przyjaciel miał takie powiedzenie:" Nie rozmawiaj z dupą ,bo Cię osra."
    Zaczynam się skłaniać do przyznania mu racji.
  • herahero 25.05.16, 22:30
    Taka dupa to ty zwykle bywasz, prawda?
  • herakles-one 25.05.16, 22:38
    Ja nie jestem tranwestytą, nie musisz się do mnie zwracać w formie żeńskiej Herahero!
  • herahero 25.05.16, 23:16
    Dobrze, ale pamietaj ze z Hera rozmawiasz Heraklesie ;)
  • lilith45 25.05.16, 21:59
    Mozna miec rodzica czy rodzicow przemocowych, odciac sie od nich, ale coś w nas zostaje, chocbysmy oddzielili się od nich już w życiu dorosłym, to pozostają wzorce, złe nawykibi mozemy ich (rodzicow) nienawidzić ale gdzies to z nas wyłazi dopóty, dopóki sami się z tym nie pogodzimy, czyli dopoki im nie wybaczymy. .. brzmi irracjonalnie ale taka jest prawda, nalezy przeanalizowac zycie rodzicow, dlaczego takimi byli, dokładnie i ze zrozumieniem czasów w których żyli, problemow jakie ich dotykaly, z czym migli sobie nie radzic, jakie sami mieli dziecinstwo...u mnie ten proces nastąpił bardzo intensywnie, gdy musiałam się nimi opiekować dzien w dzien przed ich śmiercią, gdy z wielu rzeczy musialam zrezygnowac, a wcale ich nie kochalam, to cos jak wiezy krwi, nie poczucie obowiazku (no gdyby o obowiazek chodzilo, odsalabym do domu opieki, hospicjum, bez mrugniecia okiem) ale w koncu po smierci ich, wszystko im wybaczylam, to byl dobry czas na analize i refleksje i zobaczenie w nich czlowieka, choć bylo trudno, czasem bardzo, nadal nie zaprzeczam ze byli fatalnym rodzicami, ale im wybaczylam, od tego czasu umiem bardziej zaakceptować swoje zachowania i się do nich przyznać i potrafię je dzięki temu zmieniać. Nienawidzilam ich zawsze za to co zle ale zawsze chcialam kochac i nie umialam, bo bylo za wiele zalu. Za wszystkie moje depresje i samobójstwa i całą krzywdę. Ale juzbteraz nie potrzebny był mi w tej sprawie psychoterapeuta. Sama do tego doszłam, zadając sobie wciąż pytanie dlaczego? Dlaczego tak bylo, dlaczego oni tacy byli. To dobre pytanie w kazdej sytuacji. Tylko trzeba szczerze i z wnikliwoscia znaleźć na nie odpowiedź. To pomaga nawet później zauważyć w nas samych swoje niedoskonałości jako rodzica, pomimo tego że bardzo kochamy swoje dziecko. I to naprawdę wiele uczy. Tylko trzeba miec w sobie trochę pokory i trochę zrozumienia dla innych. I nie chodzi żeby oprawców gloryfikowac ale zrozumieć mechanizmy jakimi nimi kierowały. Wtedy dopiero staje się człowiek świadomy calej przeszlosci a takze własnych braków, rowniez własnej nieidealności. I wie w czym rzecz, co mamy po rodzicach, mam na myśli zlych rodziców, a co już osiągnęliśmy i co ciągle musimy kontrolować i nad czym pracować. I choc jeatesmy niby inni ale to wszystko ciagle gdzies wychodzi, bo to praca na całe życie. A nie pstryk i koniec - jestem idealna. Oczywiscie nie chodzi o idealnosc w dosłownym sensie.
    Myślę ze empatia dużo pomaga..

    --
    W pieniaczej ziemi jest miasto Pysków. Tam jęzorami robi się wszystko, męstwo - w jęzorze, siła - w jęzorze, jęzor tam miele, piele i orze."
    - Arystofanes "Ptaki" 414 r.p.n.e.
  • herahero 25.05.16, 22:08
    Ty to wyraznie cierpisz na nadmiar czasu.

    Moze idz sobie pobiegac?
  • lilith45 26.05.16, 20:12
    A owszem mam bardzo dużo czasu, ale nie spędzam go na forum. Życzę Ci Herahero tego samego :)

    --
    W pieniaczej ziemi jest miasto Pysków. Tam jęzorami robi się wszystko, męstwo - w jęzorze, siła - w jęzorze, jęzor tam miele, piele i orze."
    - Arystofanes "Ptaki" 414 r.p.n.e.
  • 1klementyna 25.05.16, 22:12
    Napisałaś o czymś bardzo istotnym: próbach rozumienia rodziców i kierujących nimi motywami, jako kluczu do zrozumienia siebie samego i innych ludzi. Niektórzy próbują pójść drogą na skróty i odciąć się od rodziców, czy od myślenia o nich. Nie polecam tej drogi. Poczucie zakorzenienia jest bardzo ważne dla satysfakcjonującego funkcjonowania.
  • herahero 25.05.16, 22:15
    Dlatego tez polecam wszelakie pretensje do nich to wlasnie zglaszac i ewentualnie sobie z nimi o tym dyskutowac - a wlaczajac sie do wszelakich dyskusji z kimkolwiek innym, trzymac sie TEMATU. !!
  • herakles-one 25.05.16, 22:19
    To bardzo mądre, co napisałaś. Tak właśnie trzeba !
    Dopuścić do siebie te uczucia, które tłumiliśmy, przeżyć je i wtedy możemy zrównoważyć je współczuciem dla rodziców, empatycznym zrozumieniem i wybaczyć im.
    Rodzice zawsze postępują tak, jak najlepiej umieją, czynią tak , jak najlepiej potrafią w danym momencie swojego życia. Mogli dorastać w jeszcze trudniejszych warunkach, niż nam przyszło dorastać i mogli nam dać tylko tyle, ile sami dostali.
  • mona.blue 25.05.16, 22:53
    Cenna wypowiedź, szczególnie w przeddzień Dnia Matki. Mi też bliski jest temat wybaczenia rodzicom. Myślę, że już niewiele mi brakuje, żeby tak całkowicie im wybaczyć. Też mi w tym pomaga myślenie o tym, jakie oni mieli trudy w dzieciństwie, jakich braków sami doznali.

    --
    www.youtube.com/watch?v=Lb4I4MH7PWk

    inspiracjemoje.blogspot.com/
  • mona.blue 25.05.16, 22:55
    To było do Lilith :)

    --
    www.youtube.com/watch?v=Lb4I4MH7PWk

    inspiracjemoje.blogspot.com/
  • mona.blue 26.05.16, 18:54
    Pozostaje jeszcze kwestia, jak radzić sobie z ich wadami obecnie, w przypadku moich rodziców to glownie z ich narcyzmem, mówieniem głównie o sobie, swoich sprawach i niewielkim zainteresowaniem moimi sprawami. Czesto czuję się jakby szukali u mnie tej miłości, której nie zaznali w dzieciństwie i od siebie nawzajem. A ja też potrzebuje wysłuchania, zrozumienia i miłości.

    --
    www.youtube.com/watch?v=Lb4I4MH7PWk

    inspiracjemoje.blogspot.com/
  • nvv 26.05.16, 19:22
    Jeśli ktoś ma wyraźnie narcystyczne cechy, to - z mojego doświadczenia - wręcz lepiej aby taka osoba się nie interesowała zbytnio nami; takie osoby mają silną potrzebę kontroli, a przynamniej wpływania, a im mniej ktoś wie o życiu danego człowieka, tym mniej może sznurków pociągać. Swoją drogą, niektórzy mogą być częściowo świadomi swoich negatywnych tendecji i świadomie biorą korektę, np. starając się nie interesować zbytnio życiem córki aby dać jej żyć po swojemu, choć w głębi serca może są zainteresowani i zatroskani.

    > A ja też potrzebuje wysłuchania, zrozumienia i miłości.

    A Ty chyba już dorosła kobieta jesteś, może wybierz sobie jakiegoś mężczyznę. (:
  • mona.blue 26.05.16, 20:29
    Dzięki za zwrócenie na to uwagi, faktycznie są u nich również skłonności do dominacji i kontroli. W sumie są sprawy, o które wolę żeby nie pytali, sama nawet staram się je pomijać w rozmowie. Tylko mecza mnie takie ciągle próby dowartosciowania się, często kosztem innych, takie ciągle szukanie akceptacji, podziwu i uznania.
    Dziś już doszlam do wniosku, że trzeba bylo nawet lepiej zmienic temat sprawy polityki, nawet usiąść przed TV i komentowac, bo zbyt długa rozmowa na tematy osobiste, w której oni sie przechwalaja i domagaja podziwu jest zbyt męcząca dla mnie.

    --
    www.youtube.com/watch?v=Lb4I4MH7PWk

    inspiracjemoje.blogspot.com/
  • lilith45 26.05.16, 20:30
    Zgadzam się z Nvv . Już to nie raz monie pisalam trzeba zminimalizować kontakt. Wybaczenie nie spowoduje że oni się zmienią, czy nagle będziesz tolerować ich zachowania. Przecież nawet nie powinnaś. Będziesz je bardziej rozumiała, bedziesz wiedziala z czego wynikają, ale co z tego. Nadal będą one mialy negatywny wplyw na Ciebie. Dlatego wybaczasz i idziesz swoją drogą bez tych, którym wybaczylas, żeby nie być ciągle ich "ofiara".
    To jak ze zdradą w małżeństwie czasem wybaczysz ale już nie umiesz z tym człowiekiem być. Nie umiesz już zaufać i budować dalej związku. Dlatego odchodzisz.
    Ibtrzeba się też pogodzić z brakiem miłości, nie zmienisz tego. Nie wal głowa w mur z uporem maniaka, bo go nią nie przebijesz, a co najwyżej roztrzaskasz. Miłości szukaj gdzie indziej, w innych ludziach.

    --
    W pieniaczej ziemi jest miasto Pysków. Tam jęzorami robi się wszystko, męstwo - w jęzorze, siła - w jęzorze, jęzor tam miele, piele i orze."
    - Arystofanes "Ptaki" 414 r.p.n.e.
  • nvv 26.05.16, 20:51
    Ja tylko dodam taką refleksje, że tak naprawdę, to zasadniczo nie wiemy czy drugi człowiek kocha (przyjmując definicje miłości taką oto: pragnienie aby był(a) szczęśliwy/-a), raczej wierzymy w jakąś wersje na podstawie poszlak i tego jak się czujemy.

    Czasem ktoś może być nieprzyjemny i może nas od siebie opdychać właśnie dlatego, że kocha. Oczywiście, to dyskusyjne, ale o tym mi się nie chce dyskutować, chcę tylko wyrzucić z siebie to spostrzenie, że czasem jednak ktoś może być świadomy (słusznie lub nie), że komuś będzie lepiej na dystans.

    A w ogóle, od tematu miłości boli mnie głowa.
  • mona.blue 26.05.16, 21:44
    Lilith, dlaczego uważasz, że jestem ich 'ofiara'?
    I mam też jakieś poczucie winy, że nie mówię im niektórych ważnych sprawach w moim życiu.
    I dlaczego uważasz, że ich zachowanie świadczy o braku miłości (czy opierasz się na mojej wypowiedzi, że w dzieciństwie zabrakło tej miłości)?

    --
    www.youtube.com/watch?v=Lb4I4MH7PWk

    inspiracjemoje.blogspot.com/
  • apersona 26.05.16, 22:10
    nvv napisał:

    > > A ja też potrzebuje wysłuchania, zrozumienia i miłości.
    >
    > A Ty chyba już dorosła kobieta jesteś, może wybierz sobie jakiegoś mężczyznę. (
    > :

    lub przyjaciółkę. Przestań dobijać się u rodziców o to czego nie są w stanie ci dać.
  • 1klementyna 25.05.16, 23:01
    Nie wiem, czy polecałam tutaj książkę P. Caplan "Nie obwiniaj matki". To bardzo pomocna lektura dla osób, szczególnie kobiet, które chcą uporać się emocjonalnie z matką. Szczerze polecam.:)
  • mona.blue 26.05.16, 20:39
    @Lilith, podziwiam Cię, że wybaczylas rodzicom, mimo takich problemów, które mialas w życiu, spowodowanych pewnie w dużej mierze trudnym dzieciństwem i młodością.
    Mi najtrudniej wybaczyć właśnie problemy związane z depresja, która jak myślę jest konsekwencją dziecinstwa, braku dostatecznej miłości i mądrości w wychowywaniu mnie.

    --
    www.youtube.com/watch?v=Lb4I4MH7PWk

    inspiracjemoje.blogspot.com/
  • herakles-one 28.05.16, 20:31
    Mona, ale dlaczego Ty obwiniasz rodziców za swoją depresję? To Ty odpowiadasz za swoje uczucia, a nie oni. Ja rozumiem żale z dzieciństwa, lecz nie widzę powodu, by ich obwiniać za stan aktualny- jeśli piszesz, jak rozumiem, o aktualnej depresji?
    Czy się może mylę?
    Depresja najczęściej jest spowodowana jakąś stratą. To może być utrata miłości, utrata pracy, utrata swojego poczucia wartości, utrata dobrej opinii, fiasko planów, utrata marzeń, nie sprostanie własnym standardom czy oczekiwaniom, itd.

    Jeśli powodem Twojej depresji jest to, że zdałaś sobie sprawę z tego, że nigdy nie dostaniesz od nich tej miłości jakiej oczekiwałaś i potrzebowałaś, to dopuść do siebie ten żal i przeżyj go, ale nie pogrążaj się w nim. Możesz też powiedzieć rodzicom, o co masz żal i o co jesteś zła. Nawet, należałoby to zrobić dla Twojego zdrowia. Jeśli to zbyt trudne dla Ciebie to im to napisz, ale nie duś tego w sobie.
    Depresja powstaje gdy; żal, smutek, stłumiony gniew kieruje się na siebie, a nie na obiekt, który ten nasz gniew , czy smutek wywołał.

    Przypuszczam, że w Twoim dzieciństwie, w fazie kiedy następuje stopniowa separacja dziecka od matki, nastąpiło zakłócenie tego procesu, spowodowane przez panikę zarówno matki jak i w konsekwencji Twoją. Matka, jak przypuszczam, poczuła się zagrożona Twoją chęcią odseparowania się i pewnie jakoś tak zareagowała, że z kolei u Ciebie też taką panikę wzbudziła.

    Narcystyczni rodzice nie kochają nawet siebie samych. Nieprawdą jest, że narcyz kocha tylko siebie. Oni tak zabiegają o ten podziw, bo im go ciągle brakuje. Potrzebny im jest do stałego potwierdzania, że są tacy jak myślą o sobie- doskonali, wspaniali. Oni nie czują tego, że ten wyidealizowany obraz samego siebie jaki mają, jest fałszywy.
    To zakłócenie powstało w ich dzieciństwie, całkiem podobnie jak u Ciebie, tylko prawdopodobnie w innej troszeczkę fazie rozwojowej gdzie nastąpił narcystyczny uraz. Ty masz problem z przejściem od symbiozy do odseparowania, a oni; od fałszywego, wielkościowego obrazu siebie- do bardziej realnego. Ten fałszywy obraz jest u nich taką barykadą, która ma chronić to zranione w środku dziecko ( jeśli faktycznie są narcyzami)
    Z tego, co tutaj opisujesz, wynika że u Ciebie występują dwie przeciwstawne tendencje. Z jednej strony; dążysz do symbiotycznej więzi z rodzicami, a z drugiej się przed nią bronisz i chcesz wyznaczać granice między sobą, a rodzicami. (Wspominasz np. że masz poczucie winy gdy im wszystkiego nie opowiadasz, a z drugiej strony przeżywasz ciągłe rozczarowanie ich zachowaniem.) To świadczy, że za bardzo się identyfikujesz z nimi, nie stawiasz im granic, a jednocześnie masz o to pretensje i potrzebę oddzielenia się od nich, bo czujesz się rozczarowana nimi.
    Jedynym wyjściem z tej sytuacji jest budowa własnej niezależności, o czym Ci już tutaj forumowicze pisali.





  • mona.blue 28.05.16, 21:04
    A jak budować własną niezależność?

    --
    www.youtube.com/watch?v=Lb4I4MH7PWk

    inspiracjemoje.blogspot.com/
  • apersona 29.05.16, 12:49
    Wyjdź z klatki powinności i rozejrzyj się trochę po świecie na własną rękę. Zadaj sobie pytanie: na którą ścieżkę mam ochotę, a nie którą ścieżkę należy wybrać.
  • mona.blue 30.05.16, 18:41
    Ale jednak mamy powinności, nie możemy kierować się tylko tym, czego chcemy.

    --
    www.youtube.com/watch?v=Lb4I4MH7PWk

    inspiracjemoje.blogspot.com/
  • mona.blue 29.05.16, 19:44
    Wydaje mi się, że skłonność do depresji może wynikać z dzieciństwa, nie tylko z aktualnej sytuacji, czytałam takie opracowania. Teraz akurat przeżywam pewna stratę, ale mam tez doświadczenia, że depresja nawraca, mimo braku jakichś specjalnych okoliczności, które mogłyby ją wywołać.

    --
    www.youtube.com/watch?v=Lb4I4MH7PWk

    inspiracjemoje.blogspot.com/
  • herakles-one 29.05.16, 21:16
    Masz rację- skłonność do depresji powstaje w dzieciństwie.
    Taka osoba w przypadku wystąpienia sytuacji trudnej emocjonalnie, łatwiej niż inne osoby może na nią powtórnie zapaść.
    Tylko przecież nie możesz obwiniać teraz za to rodziców. To znaczy możesz, ale to bezcelowe i niekorzystne.
    To trochę tak, jakbyś ich obwiniała za geny, które Ci przekazali. Jeśli twierdzisz, że są narcyzami, to jakby z definicji nie są zdolni do miłości, bo nawet siebie prawdziwie nie kochają i dlatego nie mogli Ci dać więcej niż dali. Oni na pewno dali Ci tyle, ile mogli, ile byli w stanie dać.
    Różne były, poza tym, dawniej szkoły- odnośnie sposobu wychowywania i bzdurne zalecenia; niektóre zalecały karmienie wykonywać zgodnie z harmonogramem, a nie wtedy, kiedy dziecko jest głodne i płacze. Były zalecenia tzw. zimnego wychowu, opartego na rozsądku- nie przytulać, nie okazywać dziecku uczuć, nie rozpieszczać go.

    Jeśli winę przypisujesz rodzicom, to Cię to zwalnia z odpowiedzialności za siebie. To Ty musisz wziąć tę odpowiedzialność i starać się wyjść z choroby.

    Pierwszym i podstawowym warunkiem jest tego chcieć.
    Nie twierdzę, że Ty tak robisz, ale wiele osób ucieka w chorobę, bo ma z tego pewne korzyści psychiczne- nie muszą podejmować wyzwań, nie muszą się męczyć, stawiać czoła przeciwnościom- bo usprawiedliwia je choroba.

    Drugim warunkiem, jest zrobienie porządku z zalegającymi emocjami i uczuciami. Już pisałem, co trzeba z tym zrobić.
    Trzecim warunkiem jest starać się żyć w zgodzie ze swymi uczuciami i obudzić w sobie nadzieję.

    Pytasz w innym wątku o autentyczność i powinności. Słuchaj głosu serca i nie zmuszaj się do czynienia dobrych uczynków na siłę, bo to nie są dobre uczynki- czynione wbrew sobie i swoim uczuciom. Szanuj swoje uczucia i postępuj zgodnie z nimi. Naucz się asertywności i stawiania granic innym, aby Cię nie wykorzystywali. Dotyczy to rownież rodziców.
    Nie czekaj na rodziców, aż zaspokoją Twoje potrzeby emocjonalne. Ty sama możesz się zaopiekować sobą. Jesteś dorosła !

    Wiem, że to bardzo przykre i bolesne , że nie możesz oczekiwać od najbliższych miłości, wsparcia i zrozumienia, ale całe życie rozpaczać z tego powodu- to zło przydawać do zła.
    Trzeba się z tym pogodzić.

  • mona.blue 29.05.16, 21:36
    Dziękuję.

    --
    www.youtube.com/watch?v=Lb4I4MH7PWk

    inspiracjemoje.blogspot.com/
  • herakles-one 29.05.16, 22:15
    Jeszcze jedno ! Jeśli znasz angielski, to pobierz sobie w internecie pdf książki :Do I Have to Give Up Me to Be Loved by You

    To dotyczy Twojego problemu.
  • mona.blue 30.05.16, 13:59
    Niestety tylko płatne linki znalazłam, bezpłatny się nie otwiera.

    --
    www.youtube.com/watch?v=Lb4I4MH7PWk

    inspiracjemoje.blogspot.com/
  • 1klementyna 21.05.16, 18:42
    Nvv, czy mam rozumieć, że akceptujesz notoryczne łamanie prawa przez niektóre osoby? Zmieściłam ostrzeżenie, ale jak widać nie pomogło, a admin wreszcie zaczął reagować. Masz do mnie o to pretensje, a nie do osób które uważały, że ich prawo nie dotyczy?
  • nvv 22.05.16, 18:16
    Nie, Klementyno.
  • nvv 21.05.16, 10:10
    Masz lekkie pióro Nanie2, znałem tylko dwie osoby które prezentowały porównywalny poziom wrażliwości, świadomości, złośliwości, humoru i umiejętności zgrabnego przelewania myśli na słowa. Jedna to womanhool/Azazelle, która była dla mnie trochę jak nauczycielka, druga to Czarodziejka/Ania, która chyba została dziennikarką.
  • chloe.7 19.05.16, 11:01
    "Nanie, przypuszczam, że chyba bardzo denerwuje cię dostrzeżone w kimś dziecko. Dziecko jest w każdym z nas i im bardziej temu zaprzeczamy, tym bardziej ono domaga się uwagi.:) "

    tak Klementyno, świat nie jest czarno biały, jest zawiły, skomplikowany, nieprzewidywalny

    ktoś jest bardziej dojrzały, bardziej dorosły inny mniej - co go w żaden sposób nie dyskwalifikuje, bo przecież Nanie zdyskwalifikowana się chyba nie czuje, a dojrzałości w tym wątku zdecydowanie nie prezentuje. Lilith to według mnie bardzo dojrzała osoba, ale to osoba z głęboką autorefleksją, i przede wszystkim otwarta na tę refleksję, i prawdę.

    Nanie w tym wątku upada wraz ze swoimi ideałami, że dzieciństwo nie ma na nas wpływu na kształtowanie czlwoika i że człowiek jest w stanie się sam odnowić. Tak sie nie da. Nie byłoby wówczas na swiecie ani dysfunkcji, ani alkoholizmu, ani psychopatii itd.

  • lilith45 20.05.16, 22:08
    Dzięki Chloe to kwestia wieku i doświadczeń, czasem dość ciężkich ale bez przesady, mysle ze inni mieli gorsze, wszystko ma na nas wpływ przecież i zaprzeczanie temu jest głupie, ale nie moze tez stanowić wiecznej wymówki, jednak zawsze ludziom z trudnymi doświadczeniami czy z dzieciństwa czy z życia pozniejszego jest trudniej bo mają swoje mechanizmy obronne, stają się mniej otwarci, obrastaja skorupą, ich zachowania są czasem nieadekwatne do sytuacji, to naturalne...i żeby się tego wyzbyć trzeba mieć świadomość tego i chęć zmiany, czyli praca nad sobą a przede wszystkim swoim myśleniem, nastawieniem... zycie uczy najbardziej ;)

    --
    W pieniaczej ziemi jest miasto Pysków. Tam jęzorami robi się wszystko, męstwo - w jęzorze, siła - w jęzorze, jęzor tam miele, piele i orze."
    - Arystofanes "Ptaki" 414 r.p.n.e.
  • 1klementyna 18.05.16, 11:20
    Poanalizuj Ty lepiej swoje dzieciństwo, a może być Ci lepiej ze sobą samą i w relacjach z ludźmi. Z jakiegoś powodu nie chcesz go pamiętać. Inni niech sami siebie analizują.:)
  • nanie2 18.05.16, 12:08
    Tak, niech analizują. Niech zaczną zbawianie świata od siebie jeśli tak chcą. Bo być może są jak ty i Ch- są żrąco toksycznymi, kwaśnymi, małymi, zawistnymi i pełnymi resentymentów niedojrzałymi dorosłymi, usprawiedliwiającymi wyrządzaną krzywdę tym, że ofiara "sama chciała". Zacznij od siebie, dziecko, i nie martw się o czyjeś dobre życie i dobre relacje.
    Ja już w wątku rozmowy z tobą i Ch powiedziałam wszystko co chciałam powiedzieć. Nie będę kontynuować tej rozmowy z wami.
  • chloe.7 18.05.16, 12:24
    "Ja już w wątku rozmowy z tobą i Ch powiedziałam wszystko co chciałam powiedzieć. Nie będę kontynuować tej rozmowy z wami. "

    tak, kojarzę nawet to zakończenie. Na ostatniego merytorycznego posta odpowiedziałaś "spierda.laj". Nie wiem czemu czujesz sie tu taką naszą ofiarą. Całe życie tak masz? Całe życie czujesz się pokrzywdzona?

    ale już nie odpowiadaj, to do miłego!

  • herakles-one 18.05.16, 13:58
    Ja Cię Chloe przepraszam, za mój poprzedni post, ale nie strzymałem. Mnie, gdy czytam tego reklamowanego bloga przypomina się serial Rancho i jedna z jego bohaterek- Klaudia. Ta Klaudia, jest piękną, młodą dziewczyną, bardzo się angażuje we wszystko co robi i jak to zwykle dziewczyny mają we zwyczaju, ciągle się zakochuje w różnych dziwnych facetach i za każdym razem wtedy dostosowuje się do ukochanego i zmienia diametralnie swój; wygląd, ubranie, zachowanie i zaczyna głosić poglądy wypowiadane przez ukochanego. Podobnie autorka tego bloga. Z prawdziwym zaangażowaniem głosi poglądy wypowiadane przez jej ulubionych autorów i podobnie jak Klaudii, wcale jej nie przeszkadza, że są czasem wzajemnie sprzeczne. O wyciąganiu nieuprawnionych wniosków z tej literatury już nie wspomnę. Obie też głoszą różne zasady, które uważają za godne polecenia, ale same się do nich nie stosują. To by było na tyle o blogu i moich wrażeniach z nim związanych.
    Natomiast, jeśli chodzi o temat wątku i wpływ wychowania, czy też jego braku na osobowość człowieka, to uważam tę dyskusję za bezprzedmiotową, bo każda ze stron pozostanie przy swoim zdaniu. Z czyjąś wiarą się nie dyskutuje.
    Pewien władca Sycylii, kilka wieków temu, miał naukowe zacięcie i chciał zbadać; jaki jest pierwotny język człowieka? Kazał odebrać rodzicom grupę dzieci i oddać je mamkom, którym surowo nakazał nie odzywać się wcale przy nich i ich nie dotykać.
    Niestety, nie dowiedział się jaki jest ten pierwotny język, bo wszystkie dzieci zmarły.
    Tak więc, teoria związków z obiektem została udowodniona kilka wieków wcześniej, zanim powstała.
  • lilith45 18.05.16, 19:23
    Innym wytykasz magiel a sama okazalas sie tu najlepsza "maglarka" w mieście forumowym. Bo zamiast odnieść się do tematu i posta czy postów maglujesz jakieś sprawy które mnie kompletnie nie interesują i nie mam zamiaru w tym uczestniczyć.

    --
    W pieniaczej ziemi jest miasto Pysków. Tam jęzorami robi się wszystko, męstwo - w jęzorze, siła - w jęzorze, jęzor tam miele, piele i orze."
    - Arystofanes "Ptaki" 414 r.p.n.e.
  • nanie2 18.05.16, 19:59
    ... na forum każdy ma prawo się wtrącić w dyskusję jesli uwaza ze ma cos do powiedzenia w temacie, bo temu forum służy - wymianie myśli wielu ludzi. Jeśli chcesz wymieniać myśli z jedną osobę to może powinas skorzystać z czatu lub priv.
    Do reszty się nie odniosę bo to wycieczki personalne wiec nie ma sensu. Jak sie uspokoisz, to przeczytaj to jeszcze raz co napisalas i sama przed sobą się przyznaj czy dzieciństwo nie ma wpływu chocby na umiejętność życia wśród ludzi.
    :))))
  • 1klementyna 15.05.16, 00:18
    Ciekawy artykuł powiązany z tematem dyskusji: juliawahl.natemat.pl/17803,neurobiologia-interpersonalna-i-neurony-lustrzane-czyli-po-co-nam-relacje
  • lilith45 15.05.16, 08:02
    Dlatego między innymi praca w wolontariacie pomaga ludziom samotnym, co czesto jest negowane przez osoby tarzające sie w swej samotnosci "bo przeciez nie o taki rodzaj bliskości im chodzi" - lubiebtakie wytłumaczenia od biologicznej strony funkcjonowania naszego organizmu. Bardzo fajny artykuł.
    Wiem też po sobie ze mohe relacje z ludźmi bardzo się zmieniały i nadal zmieniają, źle przeżycia wracają, gdy znów ktoś skrzywdzi, ale wlasnie tak jak jest napisane trzeba umieć się odciąć od tego i wciąż szukać nowych doświadczeń.

    --
    W pieniaczej ziemi jest miasto Pysków. Tam jęzorami robi się wszystko, męstwo - w jęzorze, siła - w jęzorze, jęzor tam miele, piele i orze."
    - Arystofanes "Ptaki" 414 r.p.n.e.
  • chloe.7 15.05.16, 09:26
    Fajny artykuł. Te neurony to coś mistycznego wręcz. Nie jesteśmy tylko ciałem.

    "Każda osoba zmienia to, kim jesteśmy - jeżeli tylko jej na to pozwolimy "
  • 1klementyna 15.05.16, 12:41
    Właśnie o tę gotowość na zmiany chodzi w terapii.:)
  • mona.blue 15.05.16, 17:33
    Ciekawy artykuł, daje tez poniekąd odpowiedź na moje pytanie w sąsiednim wątku :)

    --
    www.youtube.com/watch?v=Lb4I4MH7PWk

    inspiracjemoje.blogspot.com/
  • chloe.7 17.05.16, 16:39
    szczytem prawidłowego rozwoju ludzkiego jest nazwać drugiego człowieka POMIOTEM, tylko dlatego, że ma inne poglądy...

    nanie2 szczęśliwa, że wystawiała du.pę do klapsów, i tak to jej one WŁAŚNIE nie zaszkodziły
  • lilith45 17.05.16, 20:50
    Myślę ze to nie tylko klapsy...

    --
    W pieniaczej ziemi jest miasto Pysków. Tam jęzorami robi się wszystko, męstwo - w jęzorze, siła - w jęzorze, jęzor tam miele, piele i orze."
    - Arystofanes "Ptaki" 414 r.p.n.e.
  • chloe.7 19.05.16, 21:48
    Z Clarissa to taka sprawa, ze już do miesięcy nić oprócz "jesteś ze wsi" i "magiel" nie pisała. A wcześniej potrafiła zaciekawić mimo swej oschłości. Nanie przynajmniej dopóki się nie zdenerwuje pisze na temat a przy okazji podaje ten temat z innej perspektywy.
  • lilith45 20.05.16, 21:57
    Ja Femi na początku gdy tu się pojawilam chyba jeszcze jako lilith70 uważałam za bardzo inteligentna i mądra dziewczynę (pozniej z postow okazalo sie ze to dojrzala kobieta) ale później gdy tu zajrzałam już jako lilith45 to jakoś się zdziwiłam, zagubila swoj potencjal, choć nadal widziałam ten potencjał. W wojenni się nie wdaje bo mi trudno mi osądzić co było. Chcialabym znowu zmienić zdanie...
    Zresztą też dobrze mi się czytalo innych... nawet nanie, czy nvv, Was też (Ciebie i Klementyne). Za Leda nie przepadałam bo jej ton wobec innych był zwyczajnie bezczelny. Choć niekiedy moglam się z nią zgodzić. I to robiłam. Ale niecierpię ludzi bez argumentów i na sile próbujących zaistnieć.

    A tak do wszystkich - więcej dystansu, to tylko Internet, wiedzą teoretyczna w zyciu prywatnym nie zawsze się sprawdza i trzeba mieć tego świadomość, każdy jest inny, ma inne doświadczeniami przeżycia albo ich brak, życie to zweryfikuje i tak, i tak....nie ma o co się kłócić, dyskutować owszem ale nie wyzywać i nie wyrokowac, o nie polega tylko na teorii. Praktyka zyciowa jest najwazjniejsza, naprawdę i człowiek skłonny do myślenia analizowania swoich zachowan najwięcej z tego wyciąga. I wtedy wie które badania się potwierdzają a które można i kant tyłka roztrzaskac.

    --
    W pieniaczej ziemi jest miasto Pysków. Tam jęzorami robi się wszystko, męstwo - w jęzorze, siła - w jęzorze, jęzor tam miele, piele i orze."
    - Arystofanes "Ptaki" 414 r.p.n.e.
  • chloe.7 21.05.16, 22:58
    Nvv napisałam ci spierd. bo napisałeś ponizający tekst wobec mnie a nie dlatego że wyglosiles inne poglądy na jakiś temat. Nie napisze ci spierd. dlatego że myslisz inaczej ale napiszę ci jeśli będziesz mnie w białych rękawiczkach podduszal lub jak będziesz kazal mi się tłumaczyć dlaczego bronie się przed lawiną gówna skierowana do mnie.

    Lubisz mieć kontrolę to widać. Lubisz grać w grę dorosły -dziecko wymuszając na mnie i Klementyna jakieś tłumaczenia przed tobą. I lubisz ustalać dla innych zasady, których sam się nie trzymasz. Trzymaj się zdala od oceny innych to i nie będziesz oceniany


  • nvv 23.05.16, 10:55
    Chcesz trochę popkornu? A nie. Nie dam Ci!

    Za 3 dni dzień matki.
  • hmmm11 28.05.16, 10:39
    ostatni mój wpis na ten temat ; walkaomarzeniaiozyciemamjejedno. ... marze.html
  • chloe.7 29.05.16, 19:43
    Powoli nadchodził moment, gdy i ja będę musiała zająć się schorowanymi rodzicami. Zostawić pewne sprawy na boku, moje dotychczasowe życie, zbliżyć się tak bardzo z ludźmi którzy nigdy blisko mnie nie traktowali. Wszystko dzieje się po cos. Dziękuje ci Lilith za twoje wspomnienia. Bardzo mi one pomagają.
  • nvv 30.05.16, 11:48
    Ja właśnie mam dylemat czy jechać odwiedzić ojca w szpitalu.

    > [...] ja będę musiała [...]

    Nie, Chloe. Nie musisz. Jesteś wolna. Decyduj sama, mądrze. Choćby cały świat na Ciebie krzywo spoglądał i naciskał z całych sił, daj Ci (i mi) Boże/losie/wszechświecie sił abyśmy postępowali spójnie z tym co uważamy za słuszne i dobre.
  • lilith45 30.05.16, 13:52
    Chloe pamiętaj tylko że nie warto robić czegoś tylko pod presją innych, pod presją ich ocen. Niech mówią najgorzej, a Ty zawsze rób co uważasz za dobre dla siebie.
    Tak naprawdę nie mamy obowiązku opiekowania się rodzicami, nie jesteśmy ich własnością, tak samo jak nie mamy obowiazku opieki dorosłymi dziećmi.
    Nie daj sobie wmówić, że coś musisz czy powinnaś. Przede wszystkim pomysl czy chcesz, inaczej i tak można temu narzuconemu zadaniu niepodołać.

    --
    W pieniaczej ziemi jest miasto Pysków. Tam jęzorami robi się wszystko, męstwo - w jęzorze, siła - w jęzorze, jęzor tam miele, piele i orze."
    - Arystofanes "Ptaki" 414 r.p.n.e.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.