17.03.17, 20:32
Czy możliwe jest wyleczenie psychoterapią narcyzmu? Na necie czytam, że tak, ze i owszem. Ponoć kilkuletnia terapia może uleczyć. Ale jeżeli to jest możliwe, to co się dzieje wówczas z infantylnym, niedojrzałym systemem wartości narcyza w trakcie terapii? Nagle dojrzewa? Przyznacie, że to trochę niedorzeczne... Znacie osobiście uleczonych narcyzów?
Edytor zaawansowany
  • 17.03.17, 21:28
    Jedyną formą leczenia narcystycznych zaburzeń osobowości jest właśnie psychoterapia. Jest to jak najbardziej możliwe pod warunkiem , że się zgłosi na terapię. Leczenie tego typun zaburzeń jest trudne, ale możliwe. Problem z większością zaburzeń osobowości w tym i narcystycznych jest taki ,że osoby dotknięte tymi zaburzeniami nie widzą, by cokolwiek z nimi było nie tak. Wszystkie problemy czy trudności przypisują otoczeniu- to świat do nich nie przystaje, a nie oni do świata.
    Co rozumiesz pod pojęciem niedojrzałego systemu wartości?
  • 18.03.17, 05:52
    Dzięki.
    >Co rozumiesz pod pojęciem niedojrzałego systemu wartości?
    Sfokusowany na chronę dumy i samooceny - czyli atrakcyjność fizyczną, władzę, bogactwo, ubiór, maniery, prestiż etc.
    Ciekawa jestem czy w tym obszarze po psychoterapii jest widoczna jakaś spektakularna transformacja...
  • 19.03.17, 18:09
    To co napisałeś, to jeszcze nie muszą być narcystyczne zaburzenia osobowości. Każdy z nas ma narcystyczne potrzeby i to nie jest choroba. O zaburzeniach mówimy wtedy gdy dana osoba spełnia określone psychiatryczne kryteria diagnostyczne.
  • 20.03.17, 06:45
    Mnie bardzo interesuje to zagdnienie z duchowego punktu widzenia. Akurat ta osoba jest numerologiczną 9 (czyli stara dusza, "czysta" bez obciążeń 9 jest bardzo empatyczna, humanitarna etc.). U niej z 9 zostało tylko praktycznie tulenie się do drzew i to wszystko. Jak córka zamyka w szkole dziecko w szafce na kluczyk ("dla fanu"), to ją to bawi, nie ma mowy aby weszła "w buty ofiary"- nie potrafi, potwornie wampirzy energetycznie, tragicznie traktuje "słabszych" etc Nic fajnego, generalnie na kilometr. Ale jeżeli mnie intuicja nie myli, to teoretycznie taka 9 po uwolnieniu obiążeń duchowych (narcyzmu), powinna być cud, miód, malina - do rany przyłóż...
  • 20.03.17, 08:15
    Wolę narcyza jak sadystycznego psychopate z urojeniami wielkościowymi,a uwierz mi spotkałam kilku w swoim życiu i nie życzę
  • 20.03.17, 12:43
    Ani jedni, ani drudzy... Wydaje mi się (na mojej drodze też stanęło sporo dysfukcyjnych osób), że to jest w pewnym sensie uwarunkowe karmiczne. Jak przepracujesz "w głowie temat", to problem znika. Psychopaci i narcyzi stają się dla Ciebie aseksualni i kompletnie nieatrakcyjni, to z kolei " nie łechta" ich ego, więc się odsuwają.
  • 20.03.17, 17:37
    Też nie działa te osoby które przewinęły się przez moje życie dysfunkcyjne jak to określiłes budziły jedynie mój strach i zawsze starałam się do pewnych granic podporządkować dla świętego spokoju. Aż do teraz,bo teraz nie mam już nic do stracenia ani na niczym mi nie zależy. Proste. I nie zamierzam nikomu nic darować nie mam w tym interesu
  • 17.03.17, 21:41
    A po co chcesz leczyc narcyzm, to piekna choroba. Kochaj siebie samego jak blizniego swego, mawial jeden slawny narcyz...
  • 18.03.17, 06:00
    >Kochaj siebie samego jak blizniego swego, mawial jeden slawny narcyz...
    Prawdziwy narcyz by chyba czegoś takiego nie był w stanie z siebie wyartykułować. Wydaje mi się...
  • 18.03.17, 14:50
    Jest to możliwe, ale psycholog sam sprawy nie załatwi. Ja mam masochistyczne zaburzenie osobowości - moja rodzina przelewa na mnie wszystkie swoje frustracje, wyrzuca mi, że do nich nie pasuję, a teraz okazuje się, że to ich wina, że mam taki problem. Więc całkowicie się od nich odcięłam. Trzeba mieć wolę zidentyfikowania źródła problemu (zwykle są to relacje z rodziną) i odcięcia się. Domyślam się, że w obronie swojego zranionego self wytworzyłeś speedy_gonzo osobowość kontrolera pozbawionego wyrzutów sumienia i empatii. Trzeba dążyć do połączenia w sobie tych skrajności. Zwracaj uwagę na momenty, gdy jesteś smutny i cierpisz - zastanów się dlaczego. I pamiętaj - to nie ludzie Cię odrzucają tylko Ty ich. Jeśli podejmiesz terapię, to znajdź dobrego psychologa, bo można bardzo łatwo się zrazić. Lepiej, żeby to był mężczyzna, bo kobietę będziesz chciał oczarować, a to tylko wszystko utrudni i okaże się, że ją podłamiesz, jeśli ma słabe doświadczenie.
  • 18.03.17, 15:25
    To, nie do końca tak Studentlex. Ja jestem DDA. Moja "przyjaciołka" ze szkoły średniej jest narcyzem. Wiem, duet doskonały ;) Zeszłyśmy się po latach rozłąki. Bardzo się zmieniłam w ostatnich latach...
    Normalnie bym postawiła jej krzyżyk na drogę i odeszła w podskokach w długą (nawet nie mieszkamy w tym samym mieście), ale w międzyczasie zostałam matką chrzestną jej dwójki dzieci (super dzieciaczki, są adoptowane), i przez chwilę myślałam, że namówię ją może na terapie.. Ale słabo to w sumie widzę... No cóż karma.. Trzeba się z tym zmierzyć..
  • 18.03.17, 16:36
    Spotkałam narcyza, chyba dał mi kosza albo ja jemu - zależy jak na to spojrzeć. Mimo że był ch...em (bez urazy), a ja się teraz leczę z depresji, to cieszę się, że go spotkałam. Rozkminiłam jego zachowanie i przy okazji swoje problemy. Żałuję, że nie poznałam go od tej strony, którą ciągle ukrywał, bo jego poza i głupie kłamstwa kompletnie mnie nie ruszały. Typowe teksty: "źle mnie zrozumiałaś", "za szybko wyciągasz wnioski". Ponoć narcyzi bardzo rzadko trafiają na terapię - jeśli już, to przymuszeni przez partnerów, zwykle szybko rezygnują. Btw. mam pytanie - czy potrafisz się w kimś zakochać, czy to jest tak, że każdy Ci się prędzej czy później nudzi i jest po prostu "do przelecenia"?
  • 18.03.17, 16:41
    Ok teraz widzę o co chodzi i że pomyliłam płeć. W każdym razie ja chcę coś zmienić, a i tak jest mega ciężko, a jeśli ktoś sam nie widzi problemu to i terapia nie pomoże.
  • 18.03.17, 17:13
    No właśnie ja też jestem mocno pocharatana przez narcyza... I podchodzę do niej jak do jeża.
    >Ponoć narcyzi bardzo rzadko trafiają na terapię
    No właśnie tak samo mi się wydaje. Jak tracą grunt pod nogami, to wtedy może być mowa o zmianie..
    >Btw. mam pytanie - czy potrafisz się w kimś zakochać, czy to jest tak, że każdy Ci się prędzej czy później nudzi i jest po >prostu "do przelecenia"?
    Potrafię. Widocznie jeszcze nie spotkałaś właściwego faceta, stąd to pytanie. :) Życzę Ci więc, żeby życie (pozytywnie!) Cię zaskoczyło w tym temacie..:)
  • 18.03.17, 17:39
    To jest problem nie tylko osób z narcystycznymi zaburzeniami osobowości, lecz prawie wszystkich zaburzeń osobowości, że nie widzą w sobie niczego nieprawidłowego, lecz uważają, że to świat nie przystaje do nich i to świat powinien się dostosować. Na tym właśnie polega zaburzenie.
    Osoby z zaburzeniami obsesyjno-kompulsywnymi są świadome swoich zaburzeń i to ich odróżnia od pozostałych.
    Obawiam się, że pierwsza, lepsza terapeutka nie poradzi sobie z terapią zaburzenia osobowowści, bo to są bardzo trudne sprawy do terapii i naprawdę trzeba mieć doświadczenie w takich przypadkach. Są ośrodki, które specjalizują się w leczeniu zaburzeń osobowości. Narcyz może trafić na terapię nie z powodu swoich zaburzeń, lecz z powodu depresji, która często towarzyszy temu zaburzeniu i wtedy gdy trafi na dobrego, doświadczonego terapeutę jest szansa wyleczenia.

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.