Dodaj do ulubionych

Zazdrość w związku

29.03.18, 22:55
Witam.
Piszę tu by prosić was o radę bądź wytłumaczenie mojego zachowania którego czasem ja sama nie rozumiem. Na wstępie powiem, że chodzi o moją chorobliwą zazdrość.
Zacznę zatem w skrócie od początku.
Mam 23 lata, jestem z dużego miasta. Jestem abstynentką, raczej introwertyczką, trochę samotnikiem i lesbijką. Mój ojciec pochodził ze wsi i był alkoholikiem, co mocno odbiło się na moim postrzeganiu ludzi z małych miejscowości. W przeszłości byłam z kobietą, którą kochałam lecz ta parokrotnie mnie zdradziła, o czym dowiedziałam się od obcych osób. Życie się posypało. Później ja zdradziła ją, pomimo tego że obiecałam sama sobie, że tego nie zrobię... że zdrada mnie nie dotyczy bo ja taka nie jestem.
A jednak. Minęło parę lat i obecnie jestem w szczęśliwym 3 związku z kobietą, można rzec idealną...no i tu zaczynają się schody. Moja przeszłość pozostawiła skazy na psychice. Od momentu kiedy zostałam zdradzona, już nigdy nie potrafiłam spojrzeć na miłość w ten sam sposób. Stałam się podejrzliwa, nieufna, zazdrosna. Moja kobieta dba o mnie, mówi, że kocha ale ja nadal nie potrafię nikomu zaufać. Boję się, że po raz drugi zostanę na lodzie. Są dni, kiedy mówię sobie : okej, ona mnie kocha i nie zrobi mi krzywdy. Jest dobrze parę dni, po czym wystarczy, że wyjdzie z domu na zakupy a w mojej głowie już roją się scenariusze, że pewnie idzie do innej, innego albo sprzedaje się za kasę. Mam obsesję na punkcie sprawdzania jej fb, smsów, poczty (mamy nawzajem swoje dane do portali). Zazwyczaj jej o tym nie mówię działając pod przykrywką dobrej dziewczyny. Wybucham tylko jak zobaczę, że ktoś wysyla jej o jedno serduszko za dużo albo jak ona sama za długi pisze z konkretną osobą. To samo jest kiedy ona wychodzi na piwo ze znajomymi. Mój mózg od razu podsuwa mi, że ona idzie się zachlać do upadłego i pewnie swój stan poprawi dodatkowo narkotykami a na koniec z kimś się prześpi. A co najlepsze, ona nigdy nie dała mi powodu do zazdrości, mimo tego ja ciągle świruje. Wystarczy, że wyjdzie z domu a ja biegam z nerwami po całym domu, gorączkowo próbuje znaleźć sobie zajęcie by o niej nie myśleć by w rezultacie zacząć płakać przez swoje własne obawy i strach przed jej utratą. Nie mieszkamy razem. Dzieli nas 300km. To naprawdę wspaniała kobieta i nie chcę jej stracić. Czy ktoś z Was miał taki przypadek, czy może wiecie jak sobie z tym poradzić? Jak zmienić swoje nastawienie i zacząć po prostu żyć własnym życiem?
Edytor zaawansowany

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.