Dodaj do ulubionych

Czy umiecie być sobą?

09.07.18, 13:34
Czy umiecie być sobą wśród innych, nie bać się ich krytyki, odrzucenia?
Nie być obłudnym, żeby zyskać akceptację?
I jeżeli tak, to co Wam w tym pomaga?


--
www.youtube.com/watch?v=Lb4I4MH7PWk
inspiracjemoje.blogspot.com/
inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
Edytor zaawansowany
  • ada_ww 09.07.18, 13:38
    Tak, jak najbardziej, umiem byc soba. Niestety czasem okolicznosci, takie jak np. praca na to nie pozwalaja, musisz byc kims innym dla jak to ktos okreslal- show, a ja aktorka nie jestem. Co mi pomaga? Nic, po prostu nie po to urodzilam sie soba, zeby byc kims innym.
  • mona.blue 09.07.18, 14:37
    U mnie to zależy z kim. Jak kogoś dobrze znam, to jestem sobą, jak sienie boję. Jak ktoś mniej znany, to nie wiem, czy mnie akceptuje i staje się zbyt miła, co nie jest całkiem szczere i to mi przeszkadza. W takim przypadku też chciałabym umieć byc sobą.

    --
    www.youtube.com/watch?v=Lb4I4MH7PWk
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • herakles-one 09.07.18, 14:52
    Mona a ja odwrotnie. Wśród osób mi znanych i bliższych zdarzało mi się odczuwać tremę np. przed wystąpieniem publicznym przy nich, ale przy obcych tego nie odczuwałem. W relacjach interpersonalnych jeden na jeden staram się być zawsze sobą. Mona, 1,5 miliarda Chińczyków Cię nie akceptuje i musisz się nauczyć z tym żyć.
  • leda16 10.07.18, 16:31
    Bzdura. 1,5 miliarda Chińczyków nie wie o istnieniu Mony, a Jej jest ten fakt całkowicie obojętny.

    --
    www.pmiska.pl
  • herakles-one 10.07.18, 16:46
    Oj Leda, Leda, faktycznie z wyobraźnią masz wielki kłopot. Toż dlatego to napisałem, że się przejmuje opiniami nieznanych osób. Zachowujesz się tak, jakby Ci ten Twój chirurg wyciął część mózgu i jestem wobec tego bezradny.
  • herakles-one 10.07.18, 16:52
    A może faktycznie miałaś guza mózgu i to są skutki po jego usunięciu? Jeśli tak to przestaję Ci dokuczać.
  • leda16 10.07.18, 18:41
    To raczej Ty masz problem z rozumowaniem konkretnym, o abstrakcyjnym już nie wspominając. Jak można niwelować kompleksy Pacjentki tak absurdalnymi porównaniami niewyżyty psychoterapeuto ?

    --
    www.pmiska.pl
  • herakles-one 10.07.18, 20:49
    Leda nie ośmieszaj się ! Wiesz ja jestem takim typem, że przy większości komedii nie czuję się komfortowo. Nie lubię gdy ludzkie słabości czy wady są tam pokazywane. To jeszcze zresztą zależy w jaki sposób jest to pokazane. A Ty tutaj co i raz wystawiasz się na ośmieszenie. Ty o moje konkretne, ani abstrakcyjne rozumowanie naprawdę nie musisz się martwić. Daję sobie radę.
    Za to, Tobie wiele razy zwracano tutaj uwagę, że nie rozumiesz przenośni, metafory, żartu. Nie masz kontroli nad swoimi emocjami i wygląda to tak jakbyś w ogóle nie zdawała sobie sprawy ze swojej agresji. Nie wiem, czy faktycznie cierpisz na aleksytymię, czy jesteś takim narcyzem, że uważasz , że Ciebie nie obowiązują takie zasady jak innych? Zachowujesz się tutaj jak furiatka, nie potrafisz spokojnie dyskutować nie obrażając swojego adwersarza, nie oceniając go negatywnie i nie dewaluując tego co pisze, albo i tego i jego osoby przy okazji. Robisz to samo co przed banem, a deklarowałaś, że postarasz się nie obrażać nicków.
    Oczywiście, że to moje stwierdzenie jest absurdalne ( i było rzucone żartem), tak samo jak absurdalny jest lęk przed brakiem akceptacji przez obce osoby.
    Taki lęk jest charakterystyczny dla osób neurotycznych. Neurotyk chciałby być kochany przez wszystkich, a to jest nierealne.
  • leda16 11.07.18, 10:18
    herakles-one napisał:

    A Ty tutaj c
    > o i raz wystawiasz się na ośmieszenie.


    A śmiej się koleś, skoro taką masz potrzebę. Wszak śmiech to zdrowie, więc litościwie nie napiszę, po czym ludowe przysłowie poznaje głupiego.
    >

    Nie wiem, czy faktycznie cier
    > pisz na aleksytymię, czy jesteś takim narcyzem, że uważasz , że Ciebie nie obow
    > iązują takie zasady jak innych?


    I wiedzieć nie musisz terapeutycznie niewyżyty. Zastanów się lepiej, co leży u podłoża Twojej fascynacji moim nickiem? Typuję poczucie zagrożenia w swoim urojonym profesjonalizmie. A ponieważ wgląd też masz zerowy, jak najszybciej przepracuj to na psychoterapii własnej zamiast rozsiewać tutaj infantylne oceny i rady, o które nikt Cię nie prosi.

    > Oczywiście, że to moje stwierdzenie jest absurdalne ( i było rzucone żartem),


    Psychoterapia bazująca na technikach żartu? Ooo, to coś nowego. Jak najszybciej otwieraj ten prywatny gabinet psychoterapeutyczny w realu, bo szkoda, żeby się takie nowatorskie osiągnięcia psychoterapeutyczne wśród internetowych śmieci poniewierały. A do mnie na bazar możesz przyjść po fartuch lekarski, którym wśród pacjentów tymi technikami powagi sobie dodasz. Inaczej uciekną od Ciebie do cyrkowych clownów - mistrzów w opowiadaniu dowcipów. Używany fartuch sprzedam Ci z 20% rabatem, podobno szczęście przynoszą ;)

    t
    > ak samo jak absurdalny jest lęk przed brakiem akceptacji przez obce osoby.
    > Taki lęk jest charakterystyczny dla osób neurotycznych. Neurotyk chciałby być
    > kochany przez wszystkich, a to jest nierealne.


    No więc takie pouczenia skieruj sobie do neurotyków, nie do mnie. Do Mony, skoro tak "mądrze" Ją zdiagnozowałeś :))).




    --
    www.pmiska.pl
  • herakles-one 11.07.18, 11:23
    Widzę leda, że dostajesz orgazmu przy moich postach. To, że szczytujesz przy podręczniku Bilikiewicza to sama pisałaś. Sprawdź w klasyfikacji gdzie takie zaburzenie sklasyfikowano. Dobrze Ci radziłem , nie byłabyś taka sfrustrowana.
    A co do tego, co mi zarzucasz, ze Monę zdiagnozowałem. Nie , ja tego nie zrobiłem. Mona nie ukrywa swoich problemów, a pewne cechy neurotyczne ma większość ludzi. I byłoby o całe niebo lepiej gdyby w społeczeństwie przeważały te cechy, a nie cechy psychopatyczne. Lepiej dla społeczeństwa jest być wrażliwą osobą, jak to Ty zdiagnozowałaś ' infantylną" niż psychopatką.
  • leda16 11.07.18, 10:55
    mona.blue napisała:
    > Jak ktoś mniej znany, to nie wiem, czy mnie akceptuje i staje się zbyt miła, c
    > o nie jest całkiem szczere i to mi przeszkadza. W takim przypadku też chciałaby
    > m umieć byc sobą.


    Czyli nie są to jednak, - jak wróży Herakles Chińczycy czy Eskimosi. Są osobami trochę Ci znanymi, może nowa osoba we Wspólnocie, nowa koleżanka w pracy o wysokiej pozycji zawodowej, w sumie ludzie, którym chciałabyś się pokazać z jak najlepszej strony. Więc w mojej ocenie nie jest to żaden "neurotyzm", tylko normalne, typowe dla każdego z nas zachowanie, pozbawione cienia patologii. Każdy chce mieć poprawne stosunki z ludźmi z pracy, stowarzyszenia, nowo poznanymi znajomymi znajomych, itp. więc w takich sytuacjach ma prawo czuć się trochę spięty. Tymczasem Psychoterapeutycznie Niewyżyty od razu brałby się za Twoją psychoterapię. Nie może w realu, więc chociaż tu :))).

    Ps. Mona, załóż wątek o Japończykach. Chętnie poczytam.




    --
    www.pmiska.pl
  • mona.blue 11.07.18, 11:16
    Może i założę o Japonczykach :) Nie wiem o nich zbyt wiele, ale trochę obserwacji mam że względu na córkę i nasze wakacje w Japonii w zeszłym roku.

    --
    www.youtube.com/watch?v=Lb4I4MH7PWk
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • herakles-one 11.07.18, 11:38
    Społeczeństwo japońskie jest bardzo odmienne od polskiego. Japończycy są od najmłodszych lat uczeni życia w wspólnocie, nastawienia na innych, okazują szacunek dla drugiego człowieka, starają się wywiązywać jak najlepiej ze swych obowiązków. Tam nie ma takiej agresji jak jest u nas. Liczy się dobro wspólnoty, a nie indywidualizm. Są też społeczeństwem bardzo zestresowanym, bo taki perfekcjonizm i konieczność stałego tłumienia emocji odbija się na zdrowiu.
  • leda16 11.07.18, 12:01
    No i o to chodzi, o spojrzenie z zewnątrz na inną mentalność oczami Polaka. Córka też się pewnie z Tobą dzieliła jakimiś opiniami na ich temat.

    --
    www.pmiska.pl
  • leda16 11.07.18, 12:05
    herakles-one napisał:
    > Społeczeństwo japońskie jest bardzo odmienne od polskiego.

    Bardzo odkrywcze spostrzeżenie :) Ale Forumowiczów w tym mnie, nie interesuje powielanie gazetowych stereotypów przez kogoś, kto nigdy nogi w Japonii nie postawił.


    --
    www.pmiska.pl
  • herakles-one 11.07.18, 19:56
    Leduś Kochanie Ty Moje i znowu spudłowałaś !

    Wiem, że sprawię Ci teraz wielki zawód i przykrość, więc może na wszelki wypadek, wpierw zanim to przeczytasz, zażyj lekarstwo, bo nie chciałbym być przyczyną Twojego zawału.

    Oczywiście, że byłem w Japonii. W dodatku leciałem w obie strony w bussines class. Leciałem holenderskimi liniami lotniczymi z Amsterdamu przez Biegun Północny z międzylądowaniem na Alasce. Widziałem Alaskę z lotu ptaka, bo była ładna pogoda.
    Byłem dwa tygodnie w Tokio i zwiedzałem też dawną stolicę Japonii -Kioto- zwaną "Stolicą Stolic", czy też" Stolicą Wschodu". Jechałem tam superszybkim pociągiem z Tokio i widziałem świętą górę Japonii- Fudżi, która liczy ponad 3300m n.p.m. Na dodatek, ta podróż nic mnie nie kosztowała, bo byłem tam w delegacji na zaproszenie pewnej międzynarodowej instytucji, która za wszystko płaciła. W hotelu, w którym mieszkaliśmy jedliśmy śniadania i kelnerom okropnie się myliły dania , które zamawialiśmy, bo tam sami Japończycy mieszkali i nasza delegacja była jedyną z Europy. A do wyboru z europejskich dań były tylko: jajka sadzone, omlet i jajecznica oraz szynka, która smakowała jak plastik. Jakie sztućce mają podać do tego, to sobie we wnętrzu dłoni , jak widziałem, notowali.
    Jadłem tam surowego tuńczyka i inną surową białą rybę. Były dobre.. Najbardziej wykwintne danie jakie tam jadłem, to szabu- szabu. To jest taki rosołek gotowany na stole gdzie jako jarzyny w skład wchodzą liście młodej chryzantemy, a wkład mięsny stanowi mięso pokrojone na cieniutkie plasterki z wołów hodowanych w mieście Kobe, które są karmione jęczmieniem i pojone piwem i aby mięso było kruche ręcznie się je masuje. To mięso wrzuca się do wywaru jarzynowego i po minucie gdy zaszumi , bo robi się trochę piany się je wyjmuje i je. Stąd taka nazwa dania. Japończycy jedzą bardzo mało mięsa, nie widziałem sklepów mięsnych, głownie owoce morza, ryż, i do wszystkiego pakują wodorosty nawet do ciastek. Na targowiskach widziałem tylko wiszące ośmiornice. Słodycze mają nieciekawe - taka gumiasta słodka masa -głownie z mąki ryżowej farbowana na różne kolory. Sklepy są u nich inaczej usytuowane niż u nas. Są całe ulice sklepów np. rowerów, albo nart czy innych rzeczy. Jeden obok drugiego sklep -wszystkie sprzedają podobny asortyment towaru. W dzielnicy gdzie sprzedaje się sprzęt RTV można oczopląsu dostać i ogłuchnąć od reklam- taki natłok dźwięków reklam i pulsujących neonów. W knajpkach gość jest witany od drzwi przez specjalnych "witaczy", są to przeważnie kobiety, które nic innego nie robią tylko się kłaniają wchodzącym klientom. Barman za baru też się kłania w pas wchodzącym. Nieraz wchodząc do takiej knajpki należy zdjąć buty, bo się siedzi na zgiętych jak do klęczenia nogach na macie. Jak oni to wytrzymują tego nie wiem.
    To co napisałem, o dystansie jaki zachowują miałem okazję zaobserwować na dyskotece w nocnym barze. Tam nikt nie dotykał partnerki. W wielomilionowym Tokio kobieta samotna może sama w nocy wracać przez miasto i czuć się bezpiecznie. Japończycy są słabsi fizycznie od nas, szybciej się męczą( również psychicznie) piją o wiele słabsze trunki. Ich sake ma zaledwie ok.20% i piją ją albo na zimno, albo na ciepło. Dla mnie bardziej strawna była na ciepło. Piwo mają dobre. Mężczyźni po pracy idą do barów się zrelaksować, ale tam nikt się nie upija. Siedzą razem, opowiadają dowcipy, śpiewają, wznoszą toasty piwem. Byłoby ogromnym faux pas gdyby ktoś na takim spotkaniu zaczął mówić o pracy.
    Nie dosyć, że długo pracują , to jeszcze idą do knajpek, a żona czeka w domu. Kobieta jeśli pracuje to nie może liczyć na większą karierę niż stanowisko kierownika sekcji. Dzieci są posyłane do przedszkola od najmłodszych lat. W weekendy widzi się całe tabuny wycieczek szkolnych w granatowych mundurkach, bo wykorzystuje się wolne dni od nauki- też do nauki, ale innej- przez zwiedzanie.
    Wracałem przez Zurich. Z lotniska Narita wylecieliśmy o godz. 21,00 przylecieliśmy na Alaskę wczesnym świtem, po zatankowaniu paliwa ok. godz. 10,00 samolot wystartował i znowu lecieliśmy przez następną noc i przylecieliśmy do Zurichu znowu wczesnym rankiem.(Tak się dzieje gdy lecimy ze wschodu na zachód). Na lotnisku okazało się, że nie możemy dalej lecieć, bo samoloty przymarzły do lotniska i dopiero ok. godz. pierwszej po południu wylecieliśmy do Warszawy, a w Japonii gdy przylecieliśmy kończyły się deszcze monsunowe i przez nasz pobyt była piękna pogoda -jak u nas w pogodnym , ciepłym wrześniu, a to był przełom listopada i grudnia.
    Napisałem tak dokładne sprawozdanie tylko dla Ciebie Moja Droga Ledo. Mam nadzieję, że szlag Cię nie trafi.
  • kod_matrixa 09.07.18, 14:34
    Jednym słowem pytasz o non/konformizm.
  • mona.blue 11.07.18, 11:17
    kod_matrixa napisał(a):

    > Jednym słowem pytasz o non/konformizm.


    Może i tak. Jakieś refleksje?

    --
    www.youtube.com/watch?v=Lb4I4MH7PWk
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • kod_matrixa 11.07.18, 12:00
    No pewnie że być sobą. Chyba nie chcesz iść w kierunku osobowości wielorakiej.
  • leda16 11.07.18, 12:07
    kod_matrixa napisał(a):

    > No pewnie że być sobą. Chyba nie chcesz iść w kierunku osobowości wielorakiej.

    Ale one wszystkie i każda z osobna ma zawsze tylko jednego właściciela.




    --
    www.pmiska.pl
  • ada_ww 11.07.18, 12:21
    leda16 napisała:

    > kod_matrixa napisał(a):
    >
    > > No pewnie że być sobą. Chyba nie chcesz iść w kierunku osobowości wielora
    > kiej.
    >
    > Ale one wszystkie i każda z osobna ma zawsze tylko jednego właściciela.
    >
    >
    >
    Tak jak i ta wspomniana na forum szczeka:) Nic nie pobije sztucznej szczeki oblizywanej przez tesciowa siostry z resztek jedzenia

  • mona.blue 11.07.18, 12:25
    ada_ww napisała:

    > leda16 napisała:
    >
    > > kod_matrixa napisał(a):
    > >
    > Tak jak i ta wspomniana na forum szczeka:) Nic nie pobije sztucznej szczeki obl
    > izywanej przez tesciowa siostry z resztek jedzenia
    >

    Ada, dlaczego masz upodobanie do opisywania takich obrzydliwosci? ;)


    --
    www.youtube.com/watch?v=Lb4I4MH7PWk
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • ada_ww 11.07.18, 12:29
    Ja to wlasnie dzis przeczytalam i bylam pod piorunujacym wrazeniem, Leda wspomniala o jednym wlascicielu, stad moj post:))))))))))
  • leda16 11.07.18, 21:01
    No, i nawet Matrixa zatkało :)))

    --
    www.pmiska.pl
  • mona.blue 10.07.18, 12:18
    A może nie ma nic złego w uprzejmości, to wyraz życzliwości i nawet jeżeli trochę przesadny to może na zasadzie, która wyznają Amerykanie " fake it till you make it", czyli jeżeli nawet nie czujesz takiej życzliwości to trochę poudawaj, dopóki nie nauczysz się być naprawdę życzliwym? A może to jednak hipokryzja?


    --
    www.youtube.com/watch?v=Lb4I4MH7PWk
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • nick.jak.nick 11.07.18, 11:24
    Ja tez sam lapie sie na hipokryzji, a to ze czasem lubie sobie wypic, te hipokryzje we mnie wzmaga, nie umiem czasem odmawiac, chociaz powinienem. Zostalem nie tak dawno zaproszony do siostry na obiad, gdzie tez byla jej tesciowa. W sumie nie mialem ochoty tam isc, bo jednak szwagier do najczystszych nie nalezy, siostra weszla miedzy wrony, wiec jest tak, a nie inaczej, Po prostu tam mi smierdzi i nic mi nie smakuje, w tym piwo. Kupuja do tego takie siki, ze nie moga mi przejsc przez gardlo, a ja musze udawac, ze mi smakuje. W sumie nie musze, ale czasem jestem malo asertywny. Podobnie z jedzeniem, zawsze wychodzilem z zalozenia, ze powinni siostrze kuchenke wyrzucic przez okno w dobrodziejstwie dla wszystkich... no moze nie dla szwagra, bo ten to i gowno by zjadl. Nigdy nie mialem odwagi jednak jej tego wszystkiego powiedziec i tu tkwi moja hipokryzja. Ostatnio wszystko jednak na tym obiedzie przeszlo samo siebie, tesciowa moja siostry zjadla jako pierwsza, wyciagnela po jedzeniu sztuczna szczeke i ja oblizala. No nie wytrzymalem, pobieglem do wc, zeby zwymiotowac, a pomimo wszystko powiedzialem, ze jedzenie bylo wysmienite, atmosfera wspaniala, tylko ze ja zle sie czulem, bo za duzo wypilem. Czasem jednak hipokryzja pozwala zniwelowac napiecia rodzinne.
  • herakles-one 11.07.18, 11:30
    Ależ oczywiście, że nie ma w tym nic złego . Taka życzliwość łagodzi obyczaje.To nie jest hipokryzja.
  • mona.blue 10.07.18, 12:19
    I czy traktujecie innych tak, jak na to zasługują, czy raczej staracie się być mimo wszystko uprzejmym i życzliwym?

    --
    www.youtube.com/watch?v=Lb4I4MH7PWk
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • iwona334 10.07.18, 13:37
    wtedy, gdy to sie zwyczajnie nie oplaca, przynosi straty matarialne, czy choby tylko wizerunkowe


    a nie chodzi (w danym wypadku) o konieczna obrone Wartosci...
  • milamala 10.07.18, 13:39
    Mysle, ze raczej tak. Mnie chyba wiek pomaga. W pewnym wieku (ok 40tki) to juz tak jakby mniej zalezy, jakos tak czowiek inaczej ten swiat ogarnia, zaczyna widziec, co na prawde moze miec znaczenie, i ze nie zawsze o wszystko trzeba sie starac, czasem spokoj jest najwazniejszy.
  • leda16 10.07.18, 18:35
    Zawsze jestem sobą, tyle, że w różnych rolach społecznych. Role te są integralnie związane z moim istnieniem. Nie mam też problemów z akceptacją, bo po prostu nie zadaję się z ludźmi, którzy mnie nie akceptują. A moją pracą zawodową rządzą prawa podaży i popytu a nie czynniki emocjonalne. Dla pracodawcy jestem na tyle cenna, na ile on na mojej pracy skorzysta.

    --
    www.pmiska.pl

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.