Dodaj do ulubionych

Dziecinstwo nie ma znaczenia?

25.09.18, 16:23
Tak twierdzi czesto wspominany tu przez forumowicza psycholog Witkowski. Facet promuje sie na innosci zeby sprzedac swoje ksiazki, z jego pogladow rzucilo mi sie w/w w oczy. Nie wiem czy sam w to wierzy, czy to jest jego trik na wzbdzenie sensacji i wyroznienie sie z towarzystwa, ale tak czy owak dosc glupie i niemoralne to jest.
Edytor zaawansowany
  • milamala 25.09.18, 16:44
    Dla scislosci, uwaza, ze trauma w dziecinstwie, zwlaszcza tak podkreslnym przez psychologow wczesnym dziecinstwie, nie ma wiekszego znaczenia niz np. trauma sprzed ostatnich 5 lat. Wg niego czlowiek jest "zagniazdowcem" i przez fakt, ze nie musi sie zbyt szybko przystosowywac do samodzielnego zycia, to nie koduje tak gleboko pierwszych doswiadczen jak mowia psychologowie, bo nei ma takiej potrzeby rozwojowej, a skoro nie musi, totez nie koduje.
    Po pierwsze, skad takie zalozenie, ze skoro "nie musi" to nie ma? Bog raczy wiedziec.
    Po drugie, wyrostka tez nie musi miec a ma.
  • karolink 26.09.18, 04:49
    Ja śledzę informacje na jego temat, oczywiście nie znam wszystkich jego wypowiedzi, ale bynajmniej w książkach nigdy nie znalazłam twierdzenia, że podważa wpływ dzieciństwa na rozwój człowieka i przebyte traumy w dzieciństwie na rozwój zaburzeń psychicznych. Gdzieś powołuje się na to, że psychoanaliza może wywoływać urojone wspomnienia z molestowania, była głośna sprawa na ten temat w mediach amerykańskich jakiś czas temu, bynajmniej nie Witkowski ją wywołał, ale nigdzie nie widziałam, ani nie słyszałam, aby twierdził, że trauma z dzieciństwa nie odbija się na życiu dorosłym. Prawdą też jest, że wszelkie wspomnienia jakie mamy także odnośnie traum są przekształcane przez nas, przez nasze emocje, przez kolejne doświadczenia. To wszystko jest wynikiem takiej, a nie innej pracy naszego mózgu. Badacze doszli do wniosku między innymi na podstawie obrazowania, że możliwe jest tzw. wyparcie, ale żadne mechanizmy, ani terapia nie są w stanie tego wypartego wspomnienia wydostać na zewnątrz. Żadne, ono po prostu przepada w ciele migdałowatym (odpowiedzialnym za pamięć emocjonalną, utajnioną przyp. Joseph Ledoux), a hipokamp (pamięć jawna), który przechowuje wspomnienia i pozwala na ich wyartykułowanie. Jeżeli wspomnienie zapisze się tylko w pamięci ciała migdałowatego, organizm reaguje fizjologicznie np. wywołuje strach itp. i może oddziaływać na dalsze funkcjonowanie, ale nie jest możliwe wydobycie tego wspomnienia jeżeli nie przeszło ono przez korę poznawczą i nie zapisało się w hipokampie. Po drugie faktem jest i do doszczętnie zbadanym również obrazowaniem, że pamięć ma swoje mankamenty, pewne rzeczy się nadpisują, pewne rzeczy nam umykają, a pewne rzeczy przekształcamy biorąc pod uwagę to czym uzupełniliśmy naszą pamięć, zarówno poprzez doświadczenia jak i fakty, badania, naukę, a istota wspomnienia to w tym tylko ziarenko, mały engram zapisany w hipokampie. Tak po prostu pracuje nasz mózg. "Zdarzenia rzeczywiste (pamięć epizodyczna) odtwarzane są jedynie z niewielkimi zniekształceniami. Odtwarzanie jest procesem przywoływania informacji z pamięci długotrwałej do pamięci krótkotrwałej oraz uzupełniania ich najbardziej prawdopodobnymi danymi. Dzięki temu dane pamięciowe stają się świadome i możliwe do zakomunikowania". To dlatego przy przesłuchaniu policyjnym daje się większą wiarę jeżeli fakty mniej więcej trzymają się kupy, ale relacjonuje się ją trochę inaczej za każdym razem niż jak powtarza się coś odtwarzając pamięć zdarzeń słowo w słowo bez zająknięcia. Witkowski zwraca uwagę na sytuację jaka miała miejsce właśnie w Stanach, a wiąże się z odkrywaniem nigdy nie uświadomionych dotychczas wspomnień i jaki koszmar stanowi coś takiego dla samych pacjentów. Tam posuwano się nawet do przepisywania barbituranów, aby pacjent sobie "przypomniał". Okazuje się jednak, że tak jak faktycznie barbiturany mogą wpływać na pamięć i skłaniają do mówienia o faktach, ale w równym stopniu skłaniają do fantazjowania. I nawet sądy odmówiły dawania wiary zeznaniom wypowiadanym przez osoby je przyjmujące. Patricia Burgus poddana była terapii w której wyniku "odzyskała" wspomnienia o uczestnictwach w satanistycznych rytuałach, byciu wykorzystywaną seksualnie, wykorzystywaniu własnego dziecka, a także jedzenia ludzi. W 1997 roku w wyniku wygranej rozprawy otrzymała 10,6 mln odszkodowania. Nadean Cool szukała terapii, aby pomóc córce. Psychiatra wygrzebał z niej wspomnienia molestowania, przynależności do satanistów, jedzenia dzieci, bycia gwałconą, uprawiania seksu ze zwierzętami, bycia zmuszoną do oglądania morderstwa swojego 8 letniego przyjaciela. Uwierzyła, że miała 120 osobowości , w tym bycia kaczką. Pozwała psychiatrę i uzyskała 2,4 mln dolarów. Takie rzeczy przytacza Witkowski, a nigdzie nie widzę, aby pisał o konsekwencjach faktycznych wspomnień traumy z dzieciństwa, często tłumionej. Być może ogranicza go widzenie tunelowe i to, że ogranicza się tylko do wytknięcia ewentualnych mankamentów jakie mogą się pojawić w psychoterapii, a może nie znalazł miejsca, ani czasu, aby zająć się tym tematem. Was też charakteryzuje jeszcze bardziej szczelne tunelowe patrzenie na temat psychoterapii.
  • kod_matrixa 25.09.18, 17:07
    Jak na razie to nie dr Witkowski a psychologia jest niewiarygodna, co niejednokrotnie już udowodniła. Przykład z psychoanalizą dobitnie infantylizm tej "nauki" obnażył.

    To na tych, którzy twierdzą, że istnieją ścisłe związki między konkretnymi wydarzeniami z życia, a konkretnymi wymyślanymi jednostkami chorobowymi i zaburzeniami, leży obowiązek dostarczenia jednoznacznych dowodów. A tych po prostu brak.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • milamala 25.09.18, 18:37
    Nie wiem czy robisz to specjalnie, czy nie zdajesz sobie sprawe, ale ty komletnie nie odnosisz sie do zadnych argumentow. Powtarzasz tylko swoja mantre.
    Psychoanaliza to zaden przyklad, jest historia psychologi i nikt o niej nie mysli inaczej jak w tej kategorii, poczytaj sobie historie jakiejkolwiek innej dziedziny nauki (lacznie ze scislymi) a dowiesz sie ile to bredni ludzie potrafili wymyslec i w nie wierzyc, a nawet palic na stosie tych co nie podzielali ich bredni na przestrzeni dziejow.

    Bardzo naiwne myslenie: ze jakoby zwiazki miedzy konkretnymi wydarzeniami a jednostkami chorobowym nie istnieja.
    To by znaczylo, ze taki np. zespol stresu pourazowego tez nie istnieje. Bzdura, bzdura mega bzdura.

    Nie znam jak narazie innych twierdzen Witkowskiego, ale juz tylko to powoduje ze zapala sie we mnie czerwona lampka: uwaga na goscia.
  • herakles-one 26.09.18, 00:04
    Niezupełnie się zgadzam z tym co napisałaś , że psychoanaliza to już tylko historia .Freud mylił się w wielu sprawach, ale stworzył podwaliny dla większości obecnie istniejących nurtów psychoterapii. Jego odkrycie nieświadomych mechanizmów obronnych i nieświadomych przyczyn zachowań to epokowe odkrycie.
    Natomiast co do dr Witkowskiego to podzielam Twoją opinię.
  • karolink 26.09.18, 03:46
    herakles-one napisał:

    > Niezupełnie się zgadzam z tym co napisałaś , że psychoanaliza to już tylko hist
    > oria .Freud mylił się w wielu sprawach, ale stworzył podwaliny dla większości o
    > becnie istniejących nurtów psychoterapii. Jego odkrycie nieświadomych mechanizm
    > ów obronnych i nieświadomych przyczyn zachowań to epokowe odkrycie.
    > Natomiast co do dr Witkowskiego to podzielam Twoją opinię.

    Freud oszukiwał przede wszystkim, sam się do tego przyznał i odkryto to, a nieświadome przyczyn zachowań w takiej formie jak to przedstawił to bzdura. Na tej podstawie jeden z psychoanalityków doszedł do wniosku, że anoreksja to tak naprawdę zaprzeczenie pożądania spermy ojca. Sperma w tym układzie = jedzenie. Dziewczyna zaprzecza swojemu wewnętrznemu kompleksowi Elektry, który pozostał nierozwiązany. Takie wypaczanie spraw i doszukiwanie się czegoś bez absolutnie żadnych podstaw jest chore, do tego zboczone. Tym bardziej można to podważyć, że jak się okazuje kompleks Elektry i Edypa, który Freud przez całe życie starał się udowodnić opisywał na podstawie obserwacji dzieci molestowanych, a fakt, że były molestowane zataił.
    Polecam książkę Zmierzch i upadek Freuda, tam jest przytoczona jego korespondencja z Fleissem. Odnośniki także do tych faktów odnajdziecie w książce Masona Przeciw terapii. Niestety z dziwnych powodów niedostępnej na rynku.
  • karolink 27.09.18, 15:00
    milamala napisała:

    > Nie wiem czy robisz to specjalnie, czy nie zdajesz sobie sprawe, ale ty komletn
    > ie nie odnosisz sie do zadnych argumentow. Powtarzasz tylko swoja mantre.
    > Psychoanaliza to zaden przyklad, jest historia psychologi i nikt o niej nie mys
    > li inaczej jak w tej kategorii, poczytaj sobie historie jakiejkolwiek innej dzi
    > edziny nauki (lacznie ze scislymi) a dowiesz sie ile to bredni ludzie potrafili
    > wymyslec i w nie wierzyc, a nawet palic na stosie tych co nie podzielali ich b
    > redni na przestrzeni dziejow.
    >
    > Bardzo naiwne myslenie: ze jakoby zwiazki miedzy konkretnymi wydarzeniami a jed
    > nostkami chorobowym nie istnieja.
    > To by znaczylo, ze taki np. zespol stresu pourazowego tez nie istnieje. Bzdura,
    > bzdura mega bzdura.
    >
    > Nie znam jak narazie innych twierdzen Witkowskiego, ale juz tylko to powoduje z
    > e zapala sie we mnie czerwona lampka: uwaga na goscia.

    To raczej ty obnażasz się tutaj z syndromem jaskiniowca i widocznie nie umiesz czytać ze zrozumieniem podważając choćby Witkowskiego, który tylko ugruntowuje własne spojrzenie na sprawę na podstawie przytoczonych źródeł. Freud to był zapatrzony w sobie bufon. Historia tego co robił jest tak niechlubna, że w ogóle jego dzieł nie powinno się brać pod uwagę. Właściwie wszystko wyssał z palca, a jedyne do czego doszedł, a co było coś warte zostało już dostrzeżone wcześniej, jak choćby sławne "wyparcie". Jakbyś poczytała trochę obszerniej literaturę w temacie może dostrzegłabyś, że w naukowej psychologii, którą zajmują się ludzie, którzy szanują naukę sława Freuda jest i jego poczynania, min. używania sobie z dziećmi, a nawet własną córką są potępiane.
  • karolink 27.09.18, 16:24
    Terapia psychodynamiczna dzisiaj buduje swój fundament właśnie prawie wyłącznie na klasycznej psychoanalizie, przy tym próbuje trochę udoskonalić i podreperować rolę terapeuty w tym układzie. Opieranie się jednak na kompletnych bzdurach choćby z tego tytułu, że hipotezy jakie zostały postawione na podstawie obserwacji były zakłamane, nie jest w tym układzie najszczęśliwszym rozwiązaniem. Trzeba by zacząć od podstaw. To nie to samo co wychodzenie od fluidu cieplika do ruchu cząstek przy próbie wyjaśniania czym jest ciepło. Nauka to stawianie hipotez stawianych przede wszystkim na podstawie obserwacji, a potem dowodzenie ich. Przy czym właśnie to dowodzenie i znalezienie dowodów jest najważniejszym fundamentem nauki. Nie pomoże jednak nauce dowodzenie wyssanej z palca hipotezy, do tego postawionej na podstawie zakłamanych informacji z obserwacji. Na to w swych wywodach zwraca uwagę Witkowski. To właściwie klucz jego przesłania, a mianowicie że psychologia zbyt bardzo odsunęła się od stawiania hipotez, które są możliwe do udowodnienia. Opierając się na hipotezach wyssanych z palca, gdzie nie można ani odrobinę przybliżyć się do ich udowodnienia niektórzy wykorzystując znaczenie psychologii w świecie zrobili sobie niezły biznes i wcale im nie zależy na rozwoju w temacie. Przykład : leki antydepresyjne. Mimo, że koncerny farmaceutyczne zbijają sobie kokosy na pigułce szczęścia i głoszeniu, że hipoteza o upatrywaniu przyczyny depresji w nierównowadze chemicznej w mózgu jest faktem, naukowcy np. na Harvardzie nadal prowadzą badania w temacie próbując dowodzić tej tezy. Okazuje się, że lek, który obniża poziom serotoniny Tianeptyna także przynosi pozytywne rezultaty, a to z kolei podważa tezę o nierównowadze chemicznej. SSRI pobudzają tworzenie się nowych neuronów w hipokampie. Może to ma decydujące znaczenie w leczeniu depresji ? Choćby dlatego, że osoby z depresją, jak zresztą właśnie te po ptsd mają mniej tkanki miękkiej w hipokampie i ciele migdałowatym? Z kolei jeszcze inna grupa badaczy twierdzi, że być może poprawa na skutek leczenia depresji to efekt tego, że ludzie widzą skutki działania leków ( tutaj akurat efekty uboczne) zaczynają wierzyć w działanie leku i dlatego ich stan poprawia się, tutaj jeden z badaczy prof psychologii Irving Kirsch dowiódł w badaniach klinicznych, że placebo wynosi aż 75% skuteczności leków antydepresyjnych, czyli w istocie niewiele się różni od efektu działania samych leków. Cóż to są na razie hipotezy w trakcie dowodzenia ich. Słuszne są jednak podstawy zajmowania się nimi i przyczyniają się one do istotnego postępu w psychiatrii. Irving też będąc również psychoterapeutą sam dowodzi w swoich badaniach, że sukces psychoterapii bierze się w dużej mierze z efektu placebo, czyli już z samej wiary pacjenta w możliwość poprawy stanu na skutek psychoterapii.
  • kod_matrixa 27.09.18, 16:43
    Karolink, to jest dość oczywiste czemu stawiają nieweryfikowalne hipotezy. Po prostu w mętnej wodzie łatwiej łowić ryby. No i naciągać klientów, którzy będą ulegać sugestii tworzonej na bazie efektu Barnuma (efekt horoskopowy) pl.m.wikipedia.org/wiki/Efekt_horoskopowy

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • herakles-one 26.09.18, 00:52
    Matrix, to nie o związek między konkretnym wydarzeniem z życia, a konkretną jednostkową chorobową chodzi, tylko o naszą reakcję na tę sytuację.
    Nie można zakładać, że np. rozwód rodziców spowoduje u każdego dziecka jakieś zaburzenie. Jedno dziecko zniesie to lepiej, a inne bardzo źle. To zależy od wielu czynników: jego konstrukcji psychicznej, tego jak rodzice mu to wytłumaczą, jakie miało więzi z obojgiem rodziców, w jakiej atmosferze rodzice się rozstają itd.
    Tych dowodów jest wystarczająco dużo i nikt Ci ich nie musi dostarczać, bo nie tylko psychologowie, ale i psychiatrzy całego, zachodniego świata dawno uznali go za udowodniony tymi badaniami, które były i są prowadzone.

    Jeśli chodzi o psychiatrię to pogląd jaki reprezentuje na psychopatologię dzieci można streścić tak:
    1. Większość zaburzeń występuje częściej u chłopców niż dziewczynek. Chłopcy mają wrodzoną mniejszą odporność na sytuacje stresowe.
    2.Objawy psychopatologiczne są zwykle wynikiem nieprawidłowych wzajemnych oddziaływań pomiędzy dzieckiem a środowiskiem, w którym ono żyje. Często istnieje kilka dodatkowych czynników genetycznych, fizjologicznych lub zależnych od temperamentu usposabiających do choroby psychicznej.
    Jednorazowy uraz ( np. jednorazowy epizod krótkotrwałych pieszczot seksualnych przez osobę nie będącą członkiem rodziny) mogą wywołać przejściowe stany lęku, złości, depresji , jednak nie powodują zaburzeń psychopatologicznych, jeśli nie są to interakcje długotrwałe dziecka z otoczeniem.

    3.Nieprawidłowe zachowania mogą być wynikiem świadomych lub nie uświadamianych sobie sugestii pochodzących od rodziców. Dzieci swoim zachowaniem zwykle starają się spełniać oczekiwania rodziców.
    4. Fazy rozwojowe dziecka muszą przebiegać w określonej kolejności. U wszystkich osób występuje skłonność do postępu w rozwoju, jeżeli nie zadziałają niekorzystne czynniki.
    Do czynników tych można zaliczyć uszkodzenia wewnątrzmaciczne i około porodowe, predyspozycję fizjologiczną i genetyczną, a także działanie różnych stresorów środowiskowych.
    Niektóre cechy osobowości i doświadczenia z okresu dzieciństwa mogą przetrwać do okresu dorosłości i wywierać nadal istotny wpływ. np. dziecko opuszczone przez rodziców w 3 r.ż. zapadają na depresje w późniejszym życiu zawsze kiedy je ktoś opuści. Dzieci, które doświadczają przewlekłej deprywacji i zaniedbania przez opiekunów w okresie dzieciństwa, objawiają nadmierną zależność i potrzebę opieki w dorosłych związkach.

  • herakles-one 26.09.18, 01:01
    Ja teraz piszę bardzo poważnie. Nie dopatruj się w tym prowokacji. Chcę Ci powiedzieć, że to z jakim natężeniem bronisz się przed przyjęciem tezy o wpływie środowiska nasuwa podejrzenie, że wypierasz jakieś przeżycia.
  • karolink 26.09.18, 04:56
    herakles-one napisał:

    ...ości i doświadczenia z okresu dzieciństwa mogą przetrwać d
    > o okresu dorosłości i wywierać nadal istotny wpływ. np. dziecko opuszczone prze
    > z rodziców w 3 r.ż. zapadają na depresje w późniejszym życiu zawsze kiedy je k
    > toś opuści. Dzieci, które doświadczają przewlekłej deprywacji i zaniedbania prz
    > ez opiekunów w okresie dzieciństwa, objawiają nadmierną zależność i potrzebę op
    > ieki w dorosłych związkach.
    >
    Nie brzmi to jak wyartykułowanie nabytej wiedzy, a raczej jak ściągnięcie czegoś z książki lub co gorsza z jakieś niewiarygodnej stronki.
  • herakles-one 26.09.18, 08:08
    Masz rację, że wspomnienia z okresu niemowlęctwa są trudne do odzyskania, chociaż nie całkiem niemożliwe do odzyskania.
    Znam udokumentowany przypadek dziewczynki chorej od niemowlęctwa na ciężką postać choroby skóry, która większość przeżytych dni, aż do okresu dorosłego spędzała w różnych szpitalach. Lekarze nie byli w stanie jej pomóc. Całe ciało oprócz twarzy było pokryte ranami. Pomógł jej hipnotyzer. Rzecz miała miejsce w Niemczech, a pomagającym był Wiceprzewodniczący Niemieckiego Towarzystwa Hipnotyzerów, który zajmował się hipnozą terapeutyczną. Byłem na spotkaniu z nim i nawet zapisałem się na kurs u niego, który miał być w Polsce zorganizowany, ale do niego nie doszło.
    Okazało się, że przyczyną jej choroby był lęk przed dotykiem matki. Widziałem jego książkę dot. tego przypadku z zamieszczonymi zdjęciami, które jej robiono podczas licznych pobytów w szpitalach. Jej cała skóra była pokryta ropiejącymi ranami oprócz twarzyczki i choroba postępowała.
    To nie są wymysły, bo są tam również kserokopie dokumentacji medycznej ze szpitali. Po dotarciu w hipnozie do przyczyny tego, choroba się całkowicie cofnęła.
    W XX wieku, prace nad odzyskiwaniem wspomnień z okresu niemowlęcego i prenatalnego oraz około porodowego prowadził amerykański psychiatra czeskiego pochodzenia Stanisław Groff, który leczył takie podobne, bardzo trudne przypadki, którym nikt i nic nie pomagało przez docieranie do wspomnień swoich pacjentów w zmienionym stanie świadomości. Odzyskane wspomnienia, tam gdzie to było możliwe, były sprawdzane i potwierdzane u żyjących matek.
    Okazało się, że np. pacjent potrafił sobie w zmienionym stanie świadomości przypomnieć wzór na tapecie z pokoju i dokładnie ten pokój opisać , w którym mieszkali z matką w okresie pierwszych miesięcy po porodzie, -a później się z niego wyprowadzili i wyjechali w inne miejsce i nigdy tej miejscowości i tego pokoju nie odwiedzili już potem.
    PS. Co do tej wiedzy nabytej. Przecież napisałem, że to streszczenie oficjalnego stanowiska współczesnej psychiatrii . Korzystałem z podręcznika, bo starałem się być precyzyjny , by niczego nie zmienić i nie dodać od siebie i nie narazić się na zarzuty, że psychoanalityk freudowskie bzdury pisze.

    Ja mam swoją wiedzę z praktyki i wiem jak samo uświadomienie sobie przyczyny występowania jakiegoś objawu cofa momentalnie występowanie danego objawu. Np. pacjentka miała bardzo silne bóle nerwu trójdzielnego. Leżała w szpitalu na neurologii gdzie ją faszerowano prochami i nic jej nie pomogli.Później trafiła do Przychodni Leczenia Bólu gdzie jej wykonano serię chyba 20 zabiegów akupunktury, też nic jej to nie pomogło i nadal cierpiała jak potępieniec. Te bóle nie były jedynym objawem, cierpiała na ciężkie bóle głowy i nerwicę . Trafiła na terapię grupową i podczas terapii zapytana: czy sytuacja życiowa w jakiej się znajdowała i którą opisywała- ją upokarzała? - uświadomiła sobie uczucie, które te bóle nerwu trójdzielnego wywołuje. Było to uczucie upokorzenia, którego nie dopuszczała do siebie.
    Bóle minęły bezpowrotnie.
    Terapia tak nie działa, że trzeba się latami grzebać w przeszłości i nic z tego nie wynika.
  • aaleksiss77 26.09.18, 09:37
    oj mamy nowego Kolumba. Pisałam tutaj o czymś podobnym. Miałam sąsiadkę, która bardzo współczuła swojemu ojcu łuszczycy. Przychodziła i pie...ła mi o tym non toper. Aż do zarzygania. Przykro mi było i ze względu na jej ojca i nią samą. I kiedyś w końcu wreszcie - ni z tego ni z owego wysypało mnie cała. Na początku nie wiedziałam poszłam do dermatologa, dostałam sterydy. Wszędzie we włosach, łokcie plamy łuszczycowe miałam wszędzie. Przestałam mieć z nią kontakt z innego oczywiście powodu, potem sie wyprowadziłam. I od 10 prawie lat nie mam nawet małej plamki nigdzie. Nie byłam świadoma tego - tutaj skojarzyłam fakty.
  • aaleksiss77 26.09.18, 09:54
    Mojej matce też współczułam choroby nowotworowej, chemioterapii, łysienia itp. sama zachorowałam i tak jak ona poradziłam sobie z tą chorobą.
    Ale dzięki Wam - przestałam współczuć i litować się. Matka też ostatnio definitywnie odcięła pępowinę.
    Dzięki Wam nauczyłam sie mieć wyjebane na to czy kogoś mogę urazić czy wyrządzić wręcz krzywdę walcząc o swoje. Matki przykład - że można nawet i zabijać bezkarnie. itp. itd. Super - czuję sie wolna :D
  • aaleksiss77 26.09.18, 09:57
    No i wyjebane, ze ktoś dziecko obija, czy sąsiad sąsiadkę napie.... Jeżeli kiedyś się to zemści, dając przyzwolenie na patologię.Powiem sobie jak i Wy. Trudno - takie życie, świat :D
  • kod_matrixa 26.09.18, 10:12
    Tak można cofać się cały czas w czasie, aż do okresu prenatalnego i rozwoju płodu. Ale ten fakt już wyprzesz ty ze swojej świadomości, bo jak słusznie zauważyła Karolink charakteryzuje cię szczelne tunelowe patrzenie zorientowane na potrzeby psychoterapii.

    Karolink słusznie też zauważyła, że nikt nie kwestionuje wpływu naszych przeżyć na dalsze życie (włączając w to oczywiście siłą rzeczy okres dzieciństwa), łącznie z przeżywaniem rozwodu rodziców lub ciągłych kłótni i awantur w przypadku jego braku. Nie należy jednak tworzyć jednostek zaburzeniowych/chorobowych na rympał i co gorsza przypisywać ich hurtowo ludziom lekką ręką na podstawie jakiegoś przywołanego epizodu z życia sprzed x lat podczas psychoterapii (czasem nawet wyindukowanego) tak jak czyni to na masową skalę obecnie psychologia, tylko dlatego, że brakuje jej właściwych instrumentów do poznania faktycznego stanu rzeczy i jego udokumentowania z zachowaniem prawdziwych standardów naukowych. Nie wspominając już o motywach ekonomicznych jak i w ogóle o mocno wątpliwej skuteczności psychoterapii o różnorakiej modalności.




    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • afq 26.09.18, 10:50
    kod_matrixa napisał:


    > Nie należy jednak tworzyć jednostek zaburzeniowych/chorobowych na r
    > ympał i co gorsza przypisywać ich hurtowo ludziom lekką ręką na podstawie jakie
    > goś przywołanego epizodu z życia sprzed x lat podczas psychoterapii

    myślę że nikt niczego na siłe nie przypisuje
    ale co zrobic kiedy sie okazuje ze jest jakas powtarzalność

    epizod epizodem, ale permanentna jakas sytuacja, to tez inaczej działa
    przykład?
    dzieciak dostał lanie, raz
    dzieciak jest bity regularnie

    przyznaj.. jest różnica

    o tym tez uwazam mowil artykul ktory gdzies tam wczesniej podawales
    nie rob tragedii bo klapsa kiedys dostales
    ale obrywanie kilka razy na tydzien to cos innego
  • kod_matrixa 26.09.18, 10:54
    No ale gdzie i jak wyznaczysz granicę? Jak później to skorelujesz dla indywidualnych przypadków, zwłaszcza po x latach? Skąd pewność akurat tej, a nie innej korelacji?

    Sorry, ale to co robi psychologia to istne wróżenie z fusów.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • afq 26.09.18, 11:19
    to nie jest prosta sprawa
    ludzkiej psychiki nie da sie opisac jednym matematycznym wzorem ktory bedzie pasowac do każdego

    jedna sytuacja komus zrobi krzywde kogos innego obejdzie
    w tym czasie jestesmy pod wplywem roznym roznych ludzi
    tu tez roznie relacje moga wygladac bo mozemy miec rozną wrazliwosc
    i tez rozne jest nasze otoczenie
    na to co przezywamy sklada sie taka ilosc zmiennych ze wariantow jest cala masa
    a jeszcze jak piszesz na takie wspomnienia naklada sie nam filtr czasu, wypaczen itp

    mysle ze rozumiem o co ci chodzi i masz racje
    nie da sie wyznaczyc granic typu [pozostane przy tym przykladzie] ile klapsow to juz trauma, albo w jakim wieku mozna a w jakim nie mozna jescze klapsa dac
    i nie o to chodzi
    ale wyobraz sobie taka sytuacje
    z mojej terapii, bo taka terapie znam
    facet alkoholi, okazuje sie ze wychowywal sie w alkoholowym domu, mama wspoluzalezniona dbala o dobro męża zapominajac o dzieciach, bywaly glodne i w dziurawych butach bo kasa szla na picie
    facet narkoman, wyszlo na to ze mial surowego ojca, zajetego sobą, ktory z nim nie gadal, a jesli to z krytyką wszystkiego
    i kolejny alkoholik, ojciec przemocowiec, bil wszystkich w domu, najczesciej matke, ale i dzieciak obrywal
    to tylko kilka przykladow, z zycia, z mojej terapii
    moglbym ich jeszcze nawypisywac wiecej

    kazda sytuacja jest nieco inna, ale wszystkie są patologiczne i dlugotrwale
    nie ma znaczenia w jakim wieku sie to dzialo, znaczenie ma wrazliwosc, bo nie koniecznie trzeba przez to potem przezywac w doroslym zyciu cos zleg
    tyle ze... przy dlugotwalym stresie wrazliwosc kazdego dziecka zostanie zlamana, to raczej tylko jest pytanie czy dzieciak jakos to sobie skompensuje? i czy z tej kompensacji nie wyjdzie cos rownie zlego, a moze jakas psychologiczna rzecz do prostowania. zapewne sa tez nieliczne przypadki ze dzieciak sobe pouklada w glowie wlasciwie, ale to nieliczne przypadki
  • kod_matrixa 26.09.18, 11:32
    W tym właśnie rzecz, że nikt tak na dobrą sprawę nie wie jak to wszystko działa. I zamiast twierdzić autorytatywnie jak robi to psychologia, że ma know-how, lepiej zachować powściągliwość w ferowaniu tak precyzyjnych korelacji i mieszaniu ludziom w głowach latami psychoterapią.

    Skuteczniejsze i bezpieczniejsze są rekonwalescencje, polegające na sprzyjaniu swojemu stanowi zdrowia przez różnego rodzaju naturalną aktywność, higieniczny styl życia, rozwijanie pasji, terapie zajęciowe, turnusy rehabilitacyjne w sanatoriach i innych ośrodkach, choćby takich o jakim pisała Ada w Chojnicach itp.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • afq 26.09.18, 11:52
    wiesz.. ja nie zauwazylem zeby terapeuci twierdzili ze jak jestem alkoholikiem to na pewno cos w dziecinstwie bylo nie halo
    bylo odwrotnie.. wyszlo na to ze bylo nie halo.. a dopiero na pocieche sie dowiedzialem ze no to w zaadzie jest regułą ze takie rzeczy z przeszlosci u alkoholika wychodzą

    a odnosnie drugiego akapitu... w ramach terapii musialem sobie przyswoic kilka zasad związanych i ze zdrowym trybem zycia
    jest taki program.. HALT sie nazywa
    i zeby nie przezywac glodow trzeba go przestrzegac, ten skrot oznacza ze nie moge byc ani glodny ani zmeczony, an samotny ani zly.. takie zasady szeroko rozumianej higieny, rowniez psychicznej
    tu nie ma juz zadnego grzebania w glowie.. tylko po prostu.. zapamietac i wdrozyc, i to tez jest element psychoterapii uzależnień
    ale samo to... to byloby duzo za malo
    utrzymanie abstynencji to tez za mało
    musze jeszcze trzezwo funkcjonowac, trzezwo widziec i oceniac, myslec trzezwo
    do tego musze umiec spojrzec na siebie z dystansu, dostrzec to kim bylem, co powinno byc inaczej i dokonac zmian
    ale niemozliwym jest zrobic to samemu, w pojedynke - i tu jest miejsce na, twoim zdaniem, ciemną stronę mocy - psychoterapię

    i tak jak juz pisalem.. nie specjalnie teraz juz dbam o to jak to dziala.. byl moment ze dociekalem, ale zawsze dostalem jasna odpowiedz co i jak.. w koncu uznalem ze po co mi pytac, szkoda czasu na mojej indywidualnej sesji na takie dociekania.. wole dociekac co we mnie siedzi i dalej siebie prostowac
    teraz ciesze sie ze po prostu to działa
  • kod_matrixa 26.09.18, 12:05
    W terapiach różne rzeczy wychodzą, łącznie z tym czego naprawdę nie było. To co wyszło wcześniej na jaw (przyczyna czy skutek) jest mniej istotne. istotne jest to, że zaczyna się łączyć pewne rzeczy nie mając co to tego takich pewności. W psychoanalizie tez wychodziły różne rzeczy.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • afq 26.09.18, 12:09
    kod_matrixa napisał:

    > W terapiach różne rzeczy wychodzą, łącznie z tym czego naprawdę nie było.

    u mnie to nie miało miejsca. nikt niczego mi nie zaindukował
  • herakles-one 27.09.18, 10:53
    Człowiek może poznać siebie tylko w relacji z inną osobą, a Matrix negując psychoterapię zdaje się to negować. Tak przynajmniej można odbierać to co pisze.
    Ja mam wrażenie, że on traktuje ludzi jakby byli robotami.
    Wystarczy, że psycholog jest dobry z matematyki, szybko wyliczy prawdopodobieństwo danej przypadłości, jeśli mu wyjdzie coś nie tak, odeśle pacjenta do psychiatry, by ten go zdzielił młotkiem w łepetynę (mam na myśli prochy, które mają podobne oddziaływanie) albo zastosował elektrowstrząsy.
    Kiedyś z kolegą testowaliśmy co zażywają pacjenci. Kolega z wykształcenia lekarz psychiatra i zarazem psychoterapeuta, młody człowiek, okaz zdrowia i kawał chłopa ,wzrostu ok. 190cm gdy zażył antydepresant przepisany kobiecie o wadze ok. 50 kg, która miała zalecone 3 takie na dobę, (tak jakby była niebezpieczna dla otoczenia) to go położyło za chwilę na stolik, przy którym siedzieliśmy i o mało nie zasnął. Tak działają prochy na nieprzyzwyczajony organizm. A ta kobieta brała takie leki latami i jeździła do pracy. Później odstawiła te leki, bo po kolejnej zmianie leków i zapewne jeszcze kolejny raz zwiększonej dawce nie była w stanie funkcjonować i wstać z łóżka rano do pracy. Udało się jej wyjść z depresji bez leków. Zrobiła to sama, przy naszej niewielkiej pomocy, czego nie zrobiły leki zażywane przez nią przez 10 lat.
    Jakie to zmiany robi w mózgu w przypadku długotrwałego zażywania tego niestety nikt nie bada.
    Terapeuta jest takim zwierciadłem, w którym się pacjent przegląda. Aby stać się dobrym zwierciadłem musi mnóstwo lat studiować i opanowywać umiejętności warsztatowe oraz sam odbyć psychoterapię, aby nie przypisywać swoich tendencji i problemów pacjentowi. Terapeuci też mają swoje problemy, bo od problemów są wolni tylko ci co leżą na cmentarzu. Tylko nie powinni ich projektować na pacjentów. Terapeuci powinien też poddawać się superwizji, by nie zboczyć na manowce.
    Żadne pogaduszki ze znajomymi czy przyjaciółmi nie zastąpią terapii. Takie rozmowy mogą pomóc gdy dostajemy od nich wsparcie i zrozumienie. Samo wygadanie się, opowiedzenie komuś zaufanemu, kto nie wykorzysta tego przeciwko nam, o swoich trudnych przeżyciach przynosi ulgę.

    Jednak ani terapeuta, ani przyjaciel nie powinni udzielać nikomu rad, co ktoś ma zrobić w danej sytuacji, bo to nie oni żyją życiem pacjenta, czy kolegi. Chodzi mi o rady typu: powinnaś/powinieneś się rozwieść , odejść od niego, wybrać taką, a nie inną szkołę itd. Również takie : nie przejmuj się, weź się w garść - mogą wywierać szkodliwy wpływ na kogoś kto jest w depresji, a wszystkich irytują, bo oznaczają brak szacunku dla uczuć danej osoby.
    Pacjenci czasami są zawiedzeni terapią, bo oczekują od terapeuty gotowych recept na to, co mają zrobić ze swoim życiem, a co poniektórzy tym, że terapeuta czy terapeutka nie odwzajemniają ich miłosnych zapędów.
  • afq 27.09.18, 11:06
    tak,
    jest jeszcze jedno małe ale,
    kiedy sie siada nawet przed najlepszym lustrem trzeba miec gotowość do tego żeby oczy otworzyć, najlepiej szeroko
    inaczej niczego sie nie zobaczy
  • afq 27.09.18, 11:15
    poza tym mam tez takie wrazenie..
    ty piszesz ze matrix ma ludzi za roboty ktore w opisany i policzalny sposob sie zachowują
    pewnie tak
    ja bym do tego dorzucil, ze w moich oczach matrix uwaza ze terapia wygląda tak:
    siada pacjent na fotelu przed terapeutą, a ten odprawia nad nim jakies gusła
    pacjent sobie siedzi zamienia z terapeutą luxne zdania, oczywscie nasycone sugestiami, i tym sposobem terapeuta programuje czlowieka
    tymczasem terapeuta nie ma zadnego wplywu na to czy czlowiek chce cos zrobic ze soba czy nie
    to pacjent musi wykonac zdecydowana większosc pracy
    nie wiem czy to zle nie zabrzmi, ale jak dla mnie.. terapeuta jest profesjonalnym narzędziem które ja chce wykorzystac
    to ja musze chciec cos ze sobą zrobic
    tyle ze bez narzędzi zwykle mozna dlugo dłubac z marnym skutkiem
  • herakles-one 28.09.18, 07:05
    To najprawdziwsza prawda Afg !
  • ada_ww 28.09.18, 07:13
    Szkoda, ze nie widzimy IP (ja przynajmniej nie widze), ale cos po tym "dowcipie" wyczuwam podswiadomie kolejna wersje matrixa. Gdybym przypadkiem widziala IP to bym miala calkowita pewnosc.
  • herakles-one 28.09.18, 08:03
    Ada masz poczucie humoru!
  • afq 28.09.18, 08:44
    Ada

    ja mam za to podswiadome przeczucie ze to mnie bierzesz za matrixa
    jesli tak jest to to jest martwiące dla mnie
  • aaleksiss77 28.09.18, 09:02
    Pewność czego ?
    Ja uważam, że mogłoby to być zabawne w tej sytuacji dla mnie :D
    Chociaż wiadro pomyj było raczej mało zabawne w moim kierunku. Ale popatrz - jak komuś napiszę, że zwykła ku... i śmieć to obraza stanu :D
  • kod_matrixa 27.09.18, 11:17
    No i jak zwykle brak argumentów. i tak w kółku panie Macieju.

    BTW.
    Ciekawe czy podobnie byś argumentował niezawodność psychoanalizy w epoce jej świetności. biorąc pod uwagę poziom twojej argumentacji zapewne tak by właśnie było.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • kod_matrixa 27.09.18, 11:20
    Swoją drogą to bardzo ciekawe jak spostrzeżenia dr Witkowskiego w kontekście inteligencji kadr psychologii pokrywają się właściwie w 100% z tym co można osobiście zauważyć na forum.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • afq 27.09.18, 11:24
    nie masz racji bo jestes głupi

    mniej więcej tak wygląda twoja argumentacja

    przy okazji sie przypomne
    pytania wciąz zostawiasz bez odpowiedzi
    wzoru na wyliczenie prawdopodobienstwa tez ani widu ani slychu :-)
  • kod_matrixa 27.09.18, 11:35
    Dam wam dobrą radę, z której skorzystacie lub nie. Jeżeli nie macie zielonego pojęcia o rachunku prawdopodobieństwa i w ogóle o matematyce, która jest uniwersalnym "językiem" ustalania wiarygodności wyników wszelkich badań (psychologia nie stanowi w tym żadnego wyjątku), a śmiem twierdzić, że właśnie tak jest, to po prostu nie wypowiadajcie się na tematy, ponieważ tylko pogrążacie się we własnej ignorancji i infantylizmie, nawet nie zdając sobie z tego sprawy.

    Matematyka w przeciwieństwie do humanistycznej percepcji rzeczywistości, nie pozostawia we wielu kwestiach pola manewru na jakieś luźne dywagacje, dowolność interpretacji i radosną twórczość jaką się tu obaj wykazujecie.

    Największym waszym nieszczęściem jest fakt, że nawet - jak już wcześniej wspomniałem - nie zdajecie sobie z tego sprawy.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • afq 27.09.18, 11:47
    czekam na wzór :-)
    ja z rachunkiem nie mam żadnego problemu, dlatego pytam - podasz wzór? :-)

    herakles ma racje - uważasz że ludzkie zachowania wzorem da się opisać
    absolutnie, za żadne skarby, nawet nie próbuj zmieniać tego swojego przekonania
    jeśli tylko to porządkuje twój świat, to się tego trzymaj
    dobrze tylko by było gdybyś przestał projektować mi mój świat i świat wielu innych osób :-)
    byłby wręcz wdzięczny

    zdajemy sobie za to sprawę czemu unikasz odpowiedzi
  • kod_matrixa 27.09.18, 12:02
    Wzór ci niewiele da. Oprócz wzoru trzeba mieć dokładne dane dotyczące liczby alkoholików, dokładne dane dotyczące osób po traumach z dzieciństwa itp. Takie rzeczy można jednak przyjąć szacunkowo, nie trzeba uciekać się do obliczeń.

    Jak wezmę przypadkową grupę, która choruje na AIDS to prawdopodobieństwo, że wszystkie czy prawie wszystkie osoby w tej grupie zaraziły się przez to że ich matki były zakażone jest bardzo małe.

    Zwykła logika nakazuje wnioskować, że ludzie sięgają z wielu przyczyn po alkohol, a przyczyny te są bardzo zróżnicowane i z całą pewnością są bardziej różnorodne niż to że 95-100% alkoholików w dzieciństwie przeszło przez faktycznie ciężkie traumy.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • afq 27.09.18, 12:07
    ogólny wzór, bez podstawiania danych chciałbym poznać :-)
  • kod_matrixa 27.09.18, 12:16
    Ogólny po uwzględnieniu pewnych współczynników będzie zbliżony jak wzór na obliczenie "6" w totolotka, przy czym musisz wstawić inne wartości zamiast trafianych 6 spośród 49.

    pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Lotto_(gra_liczbowa)&action=edit§ion=9


    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • kod_matrixa 27.09.18, 12:18
    pl.wikipedia.org/wiki/Lotto_(gra_liczbowa)#Prawdopodobieństwo_trafienia_"szóstki"

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • afq 27.09.18, 14:36
    juz ci odpowiedzialem na taki link

    pomijam to ze samo wpisanie hasła w googlu "gry liczbowe" czy "lotto"
    swiadczy o tym ze z góry definiujesz co w odpowiedzi googla ma byc

    to jeszcze sam nie potrafisz zapisac zadnego wzoru z rachunku
    tylko jakiegokolwiek linka ci potrzeba
    nawet skomplikowany wzor jesli go znasz mozesz napisac w najprostrzym edytorze tekstu
    takim jak tutejszy

    uwazam ze szastasz hasłem "rachunek prawdopodobienstwa" a tak na prawde nie uzywasz nie znasz nie wiesz co gdzie stosowac, bo nawet zadnego wzoru napisac nie umiesz

    umiesz uzywac googla
  • kod_matrixa 27.09.18, 15:09
    Mam jedno pytanie. Czy ty jesteś opóźniony... ?

    Podałem ci stron ze wzorami na wiki. Ale jeszcze ważniejsza jest informacja jaką podałem ci na stronie o przyczynach alkoholizmu. Jednoznacznie z niej wynika, że trudne dzieciństwo jest zaledwie jednym z wielu przyczyn, które jest tam wymienione jako przyczyny pedagogiczne (wychowawcze).

    Jak to ma się do faktu że rzekomo wszyscy alkoholicy w twojej grupie mieli problemy wychowawcze/ traumy z dzieciństwa?

    Czy naprawdę masz wraz z psychologami ludzi za idiotów próbując im wmówić, że ludzie w prawie 100% sięgają po alkohol bo mieli trudne dzieciństwo???

    Nawet humanista czy człowiek ociężały umysłowo (czasem to jedno i to samo) powinien zorientować się, że jest to zwyczajna LIPA!

    PS.
    Coraz bardziej zaczynam podziwiać psychiatrów, bo oprócz opieki nad chorymi, często muszą jeszcze większą opieką otaczać psychologów.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • afq 27.09.18, 16:05
    ty czytales ten artykul?
    wszystko co tam jest napisane to to ze znacznie wiekszy odsetek ludzi z trudnym dziecinstwem popada w uzaleznienie niz ludzi ktorzy takiego dziecinstwa nie mieli
    ten akapit wskazuje jasno... jest zwiazek trudnego dziecinstwa z uzaleznieniem
    w przypadku mojej grupy nawet bardzo wyrazny
    czy tak jest zawsze? nie mam pojecia, nie zaliczam wszystkich takich osrodkow w polsce czy europie
    podaje ci przyklad mojej grupy

    ale
    dla ciebie ten tekst oznacza niewielki jakis procent, tak? :-D
    a gdzie dokladnie to wyczytujesz?

    oczywiscie ze trudne dziecinstwo nie jest wylaczną i jedyna przyczyna uzaleznienia
    ja tak nie twierze
    ale mmoze ty twierdzisz ze tak twierdze? :-D
  • afq 27.09.18, 16:12
    a.. no i wciaz czekam na odpowiedzi
    czy uwazasz ze psycholodzy wymyslili sobie uzaleznienie zeby sobie rynek uslug poszerzyc? :-)
    i czy uwazasz ze z uzaleznienia mozna sobe ot tak samemu wyjsc? uznasz ze juz nie pijesz/nie cpasz.. i to juz, po problemie tak?
  • afq 27.09.18, 16:23
    odpowiem za ciebie
    bo juz nie licze ze poznam twoje zdanie

    zapewne nie odpowiadasz bo nawet dla ciebie oczywistym jest ze uzaleznienia psycholodzy sobie nie wyprodukowali, musialbys to przyznac, wiec milczysz
    byc moze nawet slyszales ze z uzaleznienia sie bez pomocy nie wychodzi, mozna co najwyzej zostac abstynentem, ale to nie jest to samo co trzeźwe zycie, trzeźwe myslenie, wiec znowu.. lepiej milczec

    a lepiej milczec z twojego punktu widzenia dlatego, ze zapewne uwazasz ze udzielenie odpowiedzi jedynych sensownych stanowiloby niebezpieczny wylom w betonowym murze ktorym chronisz swojej wersji psychoterapii

    ja ci matrix nie bronie miec swoja wizje tej formy leczenia
    tylko trzymaj sie tego co wiesz, a wiesz tylko to czego doswiadczyles
    reszta to cytaty ktore niestety nie udowadniaja calej twojej teorii, a jesli cos popierają to w wąskich wycinkach z ktorymi akurat byc moze niewielu dyskutuje
    a na pewno nie ja
    ja sie nawet w niektorych sprawa z Witkowskim zgadzam, ale dla mnie jest jasne, ten facet mowi uwazajcie na terapeutów i terapie
    nie kazdy nie zawsze i we wszystkim jest ok

    to nie jest twierdzenie - kazda terapia w calosci jest bee - mowi cos innego
    a inna sprawa ze jakies twierdzenia ze studenci psychologii maja niski iloraz... to smieszne.. bo tez i o sobie to mowi
    czy moze mam na niego popatrec i pomyslec.. nie no... inni maja niski ale on... nie no ma takie ładne brwi ze na pewno ma wysoki :-D
  • kod_matrixa 27.09.18, 16:34
    Nie wiem co twój bełkot o tym że rzekomo kwestionuję uzależniania ma wspólnego z zaprezentowaną przez
    ciebie korelacją: alkoholizm = trudne dzieciństwo (w 95%).

    Naprawdę trudno rozmawia się z kimś kto nie rozumie tak prostych komunikatów, poza tym traumy stawia na równi ze złymi wspomnieniami i żongluje procentami w zależności od tego co sobie przypomni.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • afq 27.09.18, 16:46
    nie stawiam na równi, choc wpływ bywa w zasadzie ten sam, pewnie dlatego ze cos co nie jest traumą przez małe dziecko jest traumatycznie przezywane, bo tu nie chodzi o obiektywną ocenę z dziś, tylko o rodzaj i poziom emocji wtedy
    to takie rownanie ktore nie jest spelnione ale jest prawda, w matematyce nie mozliwe, dlatego matematyka nie jest psychologią

    moj bełkot, rzekomo kwestionujesz uzalezniania.. o czym tutaj piszesz?

    i po trzecie
    zaprezentowałem korelacje alkoholizm[a dokładniej rózne uzaleznienia] = bardzo często trudne dzieciństwo miedzy innymi
  • kod_matrixa 27.09.18, 16:18
    Przecież ty sam twierdzisz że prawie wszyscy (na początku wszyscy) mieli w twojej grupie trudne dzieciństwo.

    Jak dla cię 95% nie jest generalizowanie to w zasadzie nie mamy o czym rozmawiać. Czasami odnoszę wrażenie że rozmawiam z kimś na poziomie gimnazjum.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • afq 27.09.18, 16:28
    tak.. i dalej tak twierdze bo sie nic w tej kwestii w mojej grupie nie zmienilo

    tylko zauwaz... ja pisze o mojej grupie
    jak jest w innych... nie wiem

    ta informacja ktora podalem byla w zw z dyskusja czy jest jakis wplyw dziecinstwa..
    otoz patrzac na moja grupe wychodzi ze jest. o tym mowilem

    nie wymądrzam sie jak to jest zawsze i wszedzie
    po prostu z moich obserwacji wynika ze jest taki związek
  • afq 27.09.18, 14:27
    kod_matrixa napisał:

    > Ogólny po uwzględnieniu pewnych współczynników będzie zbliżony jak wzór na obli
    > czenie "6" w totolotka, przy czym musisz wstawić inne wartości zamiast trafiany
    > ch 6 spośród 49.
    >
    > pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Lotto_(gra_liczbowa)&action=edit§ion=9
    >
    >

    aha
    czyli twoja odpowiedz na pytanie o wzor jest taka
    wpisujesz w goole hasło gry liczbowe albo lotto
    i masz wzor?


    ok, pokazałes ze umiesz googlowac
  • afq 27.09.18, 14:30
    ale ok, 3 za to ze sie starales

    a na pytania tez odpowiesz?
  • kod_matrixa 27.09.18, 12:09
    Tu masz wymienione przyczyny alkoholizmu. Dzieciństwo stanowi zaledwie jakiś mniejszościowy procent źródła alkoholizmu.
    www.odnowa24h.pl/przyczyny-alkoholizmu/

    Zwykła logika wskazuje, że wszyscy nie prawie wszyscy, którzy zostali alkoholikami przeszła przez traumy w dzieciństwie jest zwyczajną naciąganą bzdurą.


    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • afq 27.09.18, 14:24
    kod_matrixa napisał:

    > Tu masz wymienione przyczyny alkoholizmu. Dzieciństwo stanowi zaledwie jakiś mn
    > iejszościowy procent źródła alkoholizmu.
    > www.odnowa24h.pl/przyczyny-alkoholizmu/
    >
    > Zwykła logika wskazuje, że wszyscy nie prawie wszyscy, którzy zostali alkoholik
    > ami przeszła przez traumy w dzieciństwie jest zwyczajną naciąganą bzdurą.
    >
    >
    gdzie ten artykuł mowi o jakims mniejszosciowym procencie?
    a po drugie
    ja przytaczam przykład mojej grupy gdzie jest jak jest
    jako przykład tego ze dziecinstwo i przezywane wtedy rzeczy ma znaczenie
    piszac wczesiej ze wszyscy w mojej grupie bylo generalizowaniem, stad moja poprawka
    co do procentów
    bo kolego ja nie twierdze ze wszyscy zawsze itd
    to juz twoja jest domena, zdecydowanie unikam konkurowania z toba w tej kwestii

    ale wzór podaj
  • kod_matrixa 27.09.18, 15:19
    afq napisał:
    piszac wczesiej ze wszyscy w mojej grupie bylo generalizowaniem, stad moja poprawka
    co do procentów


    No, faktycznie zjechałeś ze 100% na 95%. 95% to naprawdę nie jest już generalizowanie. :D

    PS.
    Jeśli próbujesz ośmieszać swoich psychoterapeutów to świetnie ci to wychodzi. Obawiam się jednak, że faktycznie opisujesz to co tam się wyprawia, co już fatalnie świadczy o tych "specjalistach" i nawet mnie to nie dziwi.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • kod_matrixa 27.09.18, 15:26
    Najbardziej prawdopodobna wersja (wg mnie) jest taka, że wielu członków twojej grupy podało takie powody na odczep ego, bo nie chcą podać prawdziwych z różnych względów co trzeba uszanować.

    Jednak doskonale taki przykład pokazuje ile warte są późniejsze "naukowe" badania w oparciu o takie dane.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • afq 27.09.18, 15:59
    podaja rozmaite powody, m.in. rozmaite zle wspomnienia czy wrecz traumy
    nie wiesz tego bo nie jestes tego swiadkiem
    a tzn wg ciebie ze to nie ma miejsca a jesli jest to na pewno przebiega to jakos podejrzanie :-)
  • kod_matrixa 27.09.18, 16:21
    > podaja rozmaite powody, m.in. rozmaite zle wspomnienia...


    Aha czyli jak dostali wpier...l na podwórku czy w domu to znaczy, że przez to piją alkohol. :-)

    Nie ma więcej pytań. :D

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • afq 27.09.18, 16:30
    masz skleroze

    mowilem ze nie jakis wpie...tylko ze wpie...byl zawsze, wielokrotnie, dlugotrwale itd

    moze notuj sobie
  • kod_matrixa 27.09.18, 16:36
    Aha, teraz znowu że to długotrwałe. Ale jak rozumiem 95% to nadal dla ciebie nie jest generalizacja. :)

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • afq 27.09.18, 16:50
    zawsze mowilem ze dlugotrwale, moze nie doczytujesz
    mowilem o tym ze nie chodzi o klapsa.. tylko o lanie dzien w dzien w dziecinstwie np

    jezeli w grupie 25 osob 23 mowi o tym.. to nie wiem nie liczylem ale pewnie kolo 95% wyjdzie
    gdybym mowil ze w kazdej grupie bedzie taki odsetek to bym generalizowal
    a tu.. podaje ci przyklad.. jak to w pewnej grupie wygląda
    generalizowalem kiedy napisalem ze wszyscy.. no bo dwoch jednak nie
  • herakles-one 27.09.18, 17:26
    Afg ! Postanowiłeś ćwiczyć cnoty ewangeliczne? Tak mi to wygląda.
  • afq 28.09.18, 00:41
    herakles-one napisał:

    > Afg ! Postanowiłeś ćwiczyć cnoty ewangeliczne? Tak mi to wygląda.


    przemówiła do mnie ta uwaga
    nie miałem zamiaru, a wychodzi że ćwiczę..
  • herakles-one 28.09.18, 07:00
    Tutaj matrix przeszedł sam siebie:"Syndrom DDA powoduje, że wiele osób z trudnym dzieciństwem sami zgłaszają się do terapeutów gdy popadną w uzależnienie, ponieważ mają niejako usprawiedliwienie. Tymczasem ich uzależnienie najprawdopodobniej jest zwyczajnym uzależnieniem, w które popadli w dorosłym wieku albo z powodów obecnych problemów albo z własnej winy."
    haaaaaaaaaaaaa,haaaaaaaaaa, haaaaaaaaaaaaaaaaa !!!!!!!!!!!!!!!
  • herakles-one 28.09.18, 07:33
    Kurcze blade matrix jesteś genialny.Śmiałem się gdy przeczytałem Twój wpis, bo nie jestem tak bystry jak Ty. Faktycznie, przez to nieszczęsne DDA, wymyślone przez psychologów, alkoholik może krzywdę sobie zrobić. Nie wziąłem pod uwagę tego, co Twój genialny umysł, a mianowicie tego, że taki alkoholik przeważnie nie potrafi policzyć rachunku prawdopodobieństwa; czy ma zwykle uzależnienie czy DDA i to może się skończyć tragedią dla niego - sam się może zgłosić na terapię bez żadnego przymusu i się wyleczyć i przestanie być alkoholikiem. To prawie taki dramat jakbyś Ty nagle przestał być geniuszem.
  • kod_matrixa 28.09.18, 13:09
    Co w tym dziwnego? Skoro mieli fatalne dzieciństwo to chyba nic dziwnego że korelują je z różnymi problemami w życiu dorosłym zarówno zasadnie jak i bezzasadnie.

    Powszechnie znane opinie psychologów na temat korelacji trudnego dzieciństwa, DDA itp. i prolemów w dorosłym życiu jeszcze takie przekonania wzmacniają. To działa jak sprzężenie zwrotne (taki trudny termin dla ciebie).

    A "tęgie" głowy terapeutów korelują potem wszystko jak leci na terapiach z trudnym dzieciństwem.

    PS.
    herakles, myślenie nie jest najsilniejszą stroną psychologów. Niestety ty również nie stanowisz w tym żadnego wyjątku.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • herakles-one 28.09.18, 18:40
    No dobrze, że taki geniusz nam się trafił, który myśli za wszystkich.
  • kod_matrixa 28.09.18, 19:27
    Wiele godzin musiałeś nad myśleć. I jak zwykle góra urodziła mysz.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • herakles-one 28.09.18, 19:46
    A skąd wiesz?
  • afq 28.09.18, 19:56
    herakles-one napisał:

    > A skąd wiesz?

    z wikipedii pewnie :-D
    sam zrobił wpis
  • kod_matrixa 27.09.18, 18:04
    Aha, kolejna wersja tym razem ze wszystkimi uzależnieniami. Za chwilę z 95% zjedziesz do 50%. No jest jakiś progres.

    Złóżmy i ten wariant. Wychodzi jednak na to, że ludzi uzależnionych z powodów przeżyć w życiu dorosłym mających szczęśliwe dzieciństwo, praktycznie nie ma. No może tylko 5%.

    Twoja 25 osobowa grupa jest już wystarczająco duża żeby być dość reprezentatywną. Dlatego śmiem wątpić w ten "fenomen" nawet z twoją ostatnią wersją.

    Syndrom DDA powoduje, że wiele osób z trudnym dzieciństwem sami zgłaszają się do terapeutów gdy popadną w uzależnienie, ponieważ mają niejako usprawiedliwienie. Tymczasem ich uzależnienie najprawdopodobniej jest zwyczajnym uzależnieniem, w które popadli w dorosłym wieku albo z powodów obecnych problemów albo z własnej winy.

    I w tym przypadku odpowiedzialny jest efekt horoskopowy, o którym pisze Witkowski.

    Zwyczajnie jest to zbyt mało prawdopodobne, aby praktycznie wszyscy uzależnieni byli z powodu trudnego dzieciństwa. Część pacjentów tak jak pisałem wcześniej, może ulec sugestii lub podczepia się pod syndrom trudnego dzieciństwa.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • afq 27.09.18, 18:26
    ty nie rozumiesz ze nie ma znaczenia rodzaj uzaleznienia
    no ale jak masz rozumiec, ten temat jest ci obcy
  • kod_matrixa 27.09.18, 18:30
    Przecież już uwzględniłem, twoje najnowsze rewelacje. Czy jest jeden rodzaj uzależnienia czy ogół nie ma żadnego znaczenia w kontekście procentowego rozłożenia go wśród osób z trudnym i bez trudnego dzieciństwa.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • afq 27.09.18, 15:59
    no wlasnie.. dasz wiare ze przy takiej czestotliwosci 95% juz generalizowaniem nie jest? :-)
  • herakles-one 27.09.18, 13:32
    Obliczanie średniej arytmetycznej, wariancji oraz wyciągnąć pierwiastek kwadratowy z niej, aby obliczyć odchylenie standardowe, potrafi opanować średnio uzdolniony matematycznie każdy maturzysta. Można wrzucić ciąg danych do exela i policzy za nas.
    Więc nie demonizuj matrix tego braku umiejętności matematycznych u psychologów.
    Ja wprawdzie zdecydowanie wolę pracować z ludźmi niż z cyferkami, ale dwa razy zdarzyło mi się zdawać statystykę z pozytywnymi rezultatami ( na różnych studiach) raz zdawałem ustny egzamin, a ten drugi był pisemny i zawierał tylko zadania do rozwiązania, więc nie pisz matrix, że nie mam zielonego pojęcia o tym. Tak w ogóle, to jestem przekonany, że mógłbym ukończyć każde studia z wynikiem co najmniej dobrym, za wyjątkiem studiów muzycznych. Naturalnie, jedne wymagałaby dużo więcej pracy ode mnie, a inne mniej i nie wiem czy by mi się chciało, bo studiować coś, co mnie średnio interesuje, albo wcale, nie lubię. Zwykle wystarczało mi: być na wykładach i przeczytać podręcznik przed egzaminem, by go zaliczyć. A tak w ogóle, to marzyłem o tym by zostać reżyserem filmowym, lecz sytuacja życiowa spowodowała, że go nie zrealizowałem. Miałem też duże uzdolnienia plastyczne, lecz je zaniedbałem, ale teraz zamierzam wrócić do tego i to chociaż częściowo nadrobić. Co do muzycznych zdolności to dziwna sprawa. Niby mam słuch muzyczny, bo potrafię wychwycić gdy ktoś fałszuje, ale nie mam pamięci muzycznej i nie potrafię zapamiętać melodii i jej powtórzyć.
  • herakles-one 27.09.18, 15:17
    Być może też u mnie jest blokada psychiczna, bo będąc w pierwszej klasie szkoły podstawowej zostałem wybrany do występów na jakieś akademii i miałem śpiewać. Wyszedłem na scenę po raz pierwszy w życiu, spojrzałem na salę i jak każdego "prawdziwego artystę" trema mnie zjadła. Pamiętam ten występ pierwszy i ostatni do dzisiaj.
  • kod_matrixa 27.09.18, 15:22
    Mam nadzieję, że nie zacząłeś przez to pić w dorosłym życiu...

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • herakles-one 27.09.18, 15:38
    Gdybym nie pił, to bym dawno zmarł. Człowiek może bez jedzenia żyć bardzo długo, ale bez picia nie.

    Chyba, że masz na myśli nie to, to co pewien lekarz; badając pacjenta pyta go : "a płyny pan używa?" A pacjent: " a skąd panie doktorze, a jeśli, to tylko z herbatą". ( autentyczne)
    A teraz z udziałem psychologa. Młoda pani psycholog, świeżo po studiach, pełna wiedzy i zapału i z poczuciem misji swego zawodu podjęła pracę w Ośrodku Pomocy Społecznej i prowadzi wywiad z trunkowym podopiecznym. Pyta go: A czy nadal się pan intoksykuje ? Ten odpowiada, "Na mój dusu, paniusiu że nie, niech mnie Pan Bóg Broni. Wypić to se wypiję, ale co to, to nie."
  • kod_matrixa 27.09.18, 15:52
    I tak trzymaj. :)

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • afq 27.09.18, 16:01
    hahah
  • afq 27.09.18, 11:22
    ja pisze o tym ze opisujesz rzeczy po swojemu
    moje doswiadczenia sa zdecydowanie odmienne
    ty sobie trwaj przy swoich przekonaniach, na prawde :-)
  • herakles-one 26.09.18, 19:47
    Afg! Zawsze taki dzieciak płaci bardzo wysoką cenę takiego dzieciństwa. To może nie zawsze jest tak widoczne jeśli nie zostaje narkomanem czy alkoholikiem. Dzieci, które nie były kochane i rodzice nie poświęcali im wystarczającej uwagi, bo zajęci byli czym innym: np.ojciec piciem, a współuzależniona matka ratowaniem ojca i ukrywaniem jego wybryków, dzieci które nie mogły liczyć na rodziców, bo tata obiecał i nie dotrzymał obietnicy, dzieci których uczuć nikt nie szanował- same siebie nie szanują bo się tego nie nauczyły, mają bardzo niskie poczucie wartości i bardzo trudno im będzie zbudować dobry związek, bo niestety wybierają partnerów, którzy podświadomie im się kojarzą z tym co mieli w domu. I tak syn alkoholika najczęściej idzie w ślady ojca, a córka wychodzi za alkoholika. Taka osoba często ma wiele autodestrukcyjnych zachowań, nie potrafi upomnieć się o swoje i jest wykorzystywana w pracy. Nie wykorzystuje potencjału intelektualnego, it. itp.
  • afq 26.09.18, 20:13
    no wlasnie.. to sa rzeczy ktore do mnie dotarły
    cos tam wiedzialem i wczesniej
    ale aktualnie na wlasne oczy zobaczylem destrukcje wynikającą z takich sytuacji
  • kod_matrixa 26.09.18, 21:14
    > cos tam wiedzialem i wcześniej

    To na czym polega cały ten "cud", jeśli nie na sugestii?

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • afq 27.09.18, 08:37
    to zaden cud
    jak ze wszystkim, mozesz miec jakas wiedze, zasłyszaną, niekompletną
    a potem jesli w czyms jestes to obserwujesz efekty
    w mojej terapii nikt niczego nikomu nie sugeruje
  • kod_matrixa 26.09.18, 21:19
    mit DDA wiecznie żywy

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • karolink 30.09.18, 20:56
    herakles-one napisał:

    > Masz rację, że wspomnienia z okresu niemowlęctwa są trudne do odzyskania, cho
    > ciaż nie całkiem niemożliwe do odzyskania.
    >
    No i co mi z tego, może dziewczynka sobie zmyśliła. Matrix pisze o efekcie podobnym do efektu potwierdzenia, który można znaleźć w każdym szanującym się podręczniku do psychologii, a także na efekt ten wskazuje słynny profesor neuropsychologii Adrian Owen ( książka Mózg granica życia i śmierci). Nasz mózg lubi potwierdzenia pewnych sytuacji i dlatego łatwiej nam dostrzegać "upartego" byka zgodnie z przewidywaniami astrologów niż dostrzegać przypadki, kiedy ktoś jest bykiem, ale nie jest uparty, bo mózg lubi kojarzyć to co wcześniej zostało nam wielokrotnie powtórzone. To samo piszesz o rozwodach, że nie każde dziecko będzie przeżywać stres z tym związany, a teraz podajesz przykład jednej dziewczynki i tylko na jej przeżyciach opierasz wszystkie twierdzenia. Po pierwsze niemowlę jest tak poznawczo ograniczone w stosunku do dorosłego człowieka czy nawet 10 latka, że nie dawałabym wiary przywołanym wspomnieniom z tego okresu. Niemowlę nie znało języka nie mogłoby więc opisać tego czego widziało. Po drugie udowodniono, że wspomnienia nie są krystalicznie czystymi przywoływanymi faktami z przeszłości, ale aby je wypowiedzieć lub przywołać musimy najpierw je przetworzyć przez korę, aby móc je wyartykułować. To z kolei sprawia, że znajdujemy inne słowa na ich opis, a nie bez wpływu na to pozostaje nasza późniejsza nabyta wiedza, która pozwala nam np. dostrzec więcej szczegółów, inaczej wyjaśnić nasze lub czyjeś zachowanie itd.
  • kod_matrixa 30.09.18, 21:31
    Zauważ, że nadal nikt nie ustosunkował się również do mojego przykładu z porodem czy okresem noworodkowym. Wszyscy nad tym przeszli do porządku dziennego, choć obecna wiedza na ten temat wynosi ZERO.

    Natomiast w psychologach/psychoterapeutach tkwi silne przekonanie, że to musi być jakieś konkretne przeżycie. To naprawdę fascynujące jak ludzki umysł poddany silnej sugestii (w tym przypadku w okresie edukacji) potrafi kurczowo trzymać się jedynie słusznego kursu.

    Widać, jak na dłoni, że przedstawiciele nauk społecznych nie mają wyrobionego instynktu pokory wobec rzeczywistości, znanego np. fizykom (ludziom o nieporównywalnie większym potencjale intelektualnym), która dzięki zwodniczej ludzkiej percepcji wielokrotnie wyprowadziła już w pole wielu wybitnych naukowców.

    Ten charakterystyczny brak dystansu do wszelkich teorii jest tym większy i bardziej zauważalny im większe dyletanctwo, ignorancja, mniejsza wyobraźnia oraz zdolności poznawcze,logiczne i analityczne u człowieka.

    Nierzadko taka pewność co do pewności swoich przekonań przybiera wręcz formę groteski.

    Przykłady z psychoanalizą czy testami projekcyjnymi dobitnie pokazały ułomność w braku predyspozycji do naukowego sposobu myślenia i wyciągania odpowiednich wniosków z takich lekcji.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • herakles-one 30.09.18, 21:59
    Widzę, że zaliczasz się do osób, które nie potrafią czytać ze zrozumieniem. Nie martw się, nie jesteś w tym tutaj odosobniona.
  • kod_matrixa 30.09.18, 22:04
    herakles:
    Widzę, że zaliczasz się do osób, które nie potrafią czytać ze zrozumieniem. Nie martw się, nie jesteś w tym tutaj odosobniona.


    Najważniejsze żeby przypomnieć sobie z dzieciństwa cokolwiek, co nie? A jak się da to i z poprzedniego wcielenia. :)

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • kod_matrixa 30.09.18, 22:10
    A jak z tymi uzależnieniami? 23 na 25 miało trudne dzieciństwo. Wystarczyło mieć szczęśliwe dzieciństwo i nie straszne uzależnienia.

    Cholera, jakie to proste. Obawiam się jednak, że zbyt proste. :)

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • kod_matrixa 30.09.18, 22:12
    Właściwie gdzie by się nie obejrzeć w psychologii to "naukowość", aż boję po oczach...

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • kod_matrixa 30.09.18, 22:14
    bije*

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • afq 30.09.18, 22:14
    kod_matrixa napisał:

    > A jak z tymi uzależnieniami? 23 na 25 miało trudne dzieciństwo. Wystarczyło mie
    > ć szczęśliwe dzieciństwo i nie straszne uzależnienia.
    >
    > Cholera, jakie to proste. Obawiam się jednak, że zbyt proste. :)
    >

    proste bo upraszczasz na potrzeby swojego smiechu :-)
  • kod_matrixa 30.09.18, 22:15
    Matematyka ma odmienne zdanie na temat takich "wyjątkowych" zbiegów okoliczności.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • kod_matrixa 30.09.18, 22:01
    Podobno każdy z nas ma takie fałszywe wspomnienia z dzieciństwa (znam to z autopsji). Dzieci często opowiadają o rzeczach, których z oczywistych powodów nie mogą pamiętać. To są zazwyczaj zasłyszane opowieści w późniejszym dzieciństwie na podstawie których mózg tworzy sobie takie "wspomnienia".

    Oczywiście dla terapeutów to detal. W sumie najważniejsze, że ktoś coś będzie opowiadał. Czy to w normalnej rozmowie czy podczas głębokiej hipnozy.

    Ot, ludowa medycyna w czystej postaci.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • aaleksiss77 01.10.18, 08:48
    Mogą i pamiętają. Mogłabym Ci tutaj przytoczyć wiele sytuacji, szczegółów, które potwierdziła moja matka i ojciec jak żył. Powiem Ci więcej ja pamiętam większość swoich snów :D Pamiętam swoje emocje w danych sytuacjach z dzieciństwa, rozmowy rodziców, znajomych, a to co nauka ma w tym temacie do powiedzenia to mam wyjebane.
    Pamiętam he he swój wózek w którym matka mnie woziła - niewiarygodne ?
    A jednak :D
  • kod_matrixa 01.10.18, 08:58
    Ja też pamiętam jak z Urlichem von Jungingenem dostaliśmy wpier..l pod Grunwaldem od Korony w 1410. Przeszedłem taki dołek, że aż nabawiłem się nerwicy natręctw. Później już tylko pamiętam wiek XX.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • aaleksiss77 01.10.18, 09:03
    i nie byłam po urodzeniu "jednością" z matką. Byłam odrębna, a moje myśli wtedy, których nie potrafiłam jeszcze dokładnie sprecyzować brzmiały kim jestem i co tutaj robię? Wszystko się działo w sferze emocji jak logicznego myślenia.
    To, że dziecko po urodzeniu nie rozumie otaczającego świata nie znaczy, że nie zapamiętuje. Wracając myślami do dzieciństwa rozumiem wiele spraw i je rozumiem. Jako dziecko byłam raczej tylko obserwatorem tego, co działo się w okol mnie.
  • aaleksiss77 01.10.18, 09:17
    Pamiętam stan wojenny chociaż wtedy tego nie rozumiałam. Mówili o tym wszyscy. Ojciec wtedy wiózł mnie do sanatorium gdzie wojskowi wyciągnęli nas z pociągu i chcieli mnie sami dostarczyć na co ojciec sie nie zgodził. Pamiętam wypowiedziane słowa przez niego, ubiór itp. itd. Pamiętam nawet myśli a najbardziej emocje. Pamiętam powódź w 79 jak matka targała meble na piętro i wodę która się lala po łące z góry. Pamiętam w co sie bawiliśmy z koleżankami na podwórku i co lubiłam jeść. Boże pamiętam jak zachorowałam na płuca i siostrę, która przychodziła mi dawać zastrzyki. Miała taką żelazną walizkę, a w niej igły i strzykawki wielorazowego użytku itp. itd. Pamiętam większa część tego wszystkiego, co się działo gdy byłam dzieckiem. Pamiętam kiedy uczyłam się robić na nocnik i moje myśli wtedy. Dlaczego matka chodzi do zimnego i brudnego pomieszczenia. Pamiętam tatę opartego o zlew na wprost okna nucącego aktualne przeboje. Chcesz mi powiedzieć, że to moje urojenia ? Sorry. Moi rodzice to potwierdzili.
  • aaleksiss77 01.10.18, 10:06
    a może i moi rodzice mieli urojenia, co ? Bo nie zgadza się to z tym, co napisał jakiś przygłup uznany nie wiem czemu za autorytet. ha ha ha ha
  • kod_matrixa 01.10.18, 10:13
    "Pamiętasz" to, bo rodzice ci to opowiedzieli. A twój mózg stworzył z tego wizualizacje ze stanami emocjonalnymi, myślami i całą resztą. Następnie zarejestrował to jako doświadczenie wspomnień.

    Całkiem normalna sprawa.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • kod_matrixa 01.10.18, 10:24
    Na tym polega cały numer, że mózg nie jest w stanie odseparować wspomnień od faktów z wczesnego dzieciństwa. Nawet w dorosłym życiu często miewamy takie sytuacje, że nie do końca wiemy czy pewien konkretny fakt był elementem naszego snu czy faktów. Mało tego, zdarza się nawet proces w drugą stronę.

    Mózg potrafi zawiesić się do tego stopnia, że tworzy fałszywe wspomnienia jako przeżywane po raz kolejny na jawie. Nazywa się to deja vu. Pomojam fakt, że istnieją jeszcze inne teorie na temat wyjaśnienia tego zjawiska.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • aaleksiss77 01.10.18, 10:59
    a Ty próbujesz podważać coś o czym wiadomo chyba od początku. O procesie reinkarnacji, zmartwychwstania ( co religia to inny opis, znaczenie jednak to samo ) jak i istnienie istoty doskonałej. Tak naprawdę nic nie wiesz jak i większość, a rzucasz sie jakbyś wszystkie rozumy he he pozjadał. Zaprzeczasz naturze, a tym samym samemu sobie. Ale spoko jesteś w większości. Brak Ci podstawowego odruchu wyróżniającego nas na tej planecie. Podyskutujemy jak odnajdziesz pierw swoje człowieczeństwo. Gwarantuję Ci, ze obecnie rzeczy dla Ciebie absurdalne nabiorą innego znaczenia :D
  • kod_matrixa 01.10.18, 11:28
    Nie poruszam spraw metafizycznych, bo one całkowicie leżą poza naszym zasięgiem.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • aaleksiss77 01.10.18, 10:47
    Doprawdy ? Ja im powiedziałam, a oni potwierdzili.
  • kod_matrixa 01.10.18, 11:25
    Tyle że nie pamiętasz jak ci to opowiadali za pierwszym razem. Rodzice też mogli już nie pamiętać że ci to kiedyś opowiadali.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • aaleksiss77 01.10.18, 13:08
    moje sny z dzieciństwa tez mi opowiadali ? Je tez pamiętam :D
  • aaleksiss77 01.10.18, 15:05
    widzisz drogi matrixie twój mózg widzi, co che widzieć, został zakodowany przez he he wielkie autorytety :D nie dość, ze brak ci odruchu typowo ludzkiego to i jeszcze jesteś w dodatku głupi. Niezdolny do krytycznego myślenia bucha cha cha cha cha cha. A twoim wyznacznikiem poruszania sie po obszarze psychologii są inni, zakładam, że autorzy mondrych książek.
    Pamiętasz jak szalałam po śmierci ojca - jak chciałam umrzeć żeby z nim być ?
    Pamiętasz, co mi pokazała moja własna podświadomość ( sen )gdy prosiłam tatę aby mi pokazał, jak jest po drugiej stronie ?
    Cofnij sie do tego momentu :D
  • aaleksiss77 01.10.18, 15:22
    Będąc w głębokiej depresji pisałam tu również o jednym z moich snów. Byłam w statku jedną częścią na wodzie drugą na ladzie i jakaś siła próbowała mi pomóc wciągając mnie na ląd. Poszukaj tutaj w moich wpisach :D i szukaj he he w książkach autorytetów jak to możliwe ha ha ha
  • aaleksiss77 01.10.18, 15:27
    fachowo zdaje się : pamięć długotrwała :D
  • aaleksiss77 01.10.18, 15:36
    Powiem Ci, że moja matka wku...a się. Wraca do przeszłości próbując sie usprawiedliwiać - chyba nie sadziła, że będę pamiętać. A jednak. Próbowała mi wmówić jak i wy tutaj, że to są moje urojenia jak mnie traktowała, co ze mną robiła. Jednak jej zachowania : okrucieństwo, sadyzm potwierdził i mój brat, bo jemu podobne atrakcje zafundowała :D Czyli, co? Obydwoje z bratem mamy omamy i urojenia ? :D
    Tyle, że ona trochę inna taktykę obrała. Nie naciska na urojenia ( czyli chorobę psychiczną ) ale cały czas twierdzi, że ze mnie od dziecka było kawał ku... i potwora. zieffff
  • kod_matrixa 01.10.18, 15:28
    Ze snami jest podobnie. Zlewają się z prawdziwymi wydarzeniami i myślami. Twoje rewelacje wydają mi się małoprawdopodobne, ale może masz jakieś nadzwyczajne właściwości, których nauką nie poznała. Na 100% wielu rzeczy nie można być pewnym.

    A jast coś co pamiętasz sprzed narodzin z innego wcielenia?

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • kod_matrixa 01.10.18, 15:40
    Twoje opowieści w zasadzie są na podobnym stopniu wiarygodności jak psychologia, która jest zwyczajną improwizacją.

    Jakiś "naukowiec" psychologii wybzdurzy sobie teorirlę, że istnieją latające słonie, a następnie robi "badania", w których dopasowywuje wszystko pod tym kątem, aby potwierdziły tę teorię. Ale to pół biedy, bo jak już nie może potwierdzić tej teorii, to mimo to zostaje jej wierny z przywiązania emocjonalnego i twierdzi, że i tak jest dobra, bo nie można też udowodnić, że latające słonie nie istnieją.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • aaleksiss77 01.10.18, 15:43
    ale to ty sie na autorytetach opierasz i na zdobyczach psychologi - ja nie mam takiej potrzeby
  • aaleksiss77 01.10.18, 15:55
    Pamiętam swoje pobyty w szpitalach sanatoriach nawet gry, jedzenie i prezenty na święta, bo tam je niejednokrotnie spędzałam. Pamiętam o czym myślałam leżąc w łóżku, pamiętam twarze, rozmowy, zapachy. Pamiętam swoje łóżeczko i jak sie po nim wspinałam jak potrafiłam już chodzić, słoneczko, które mi świeciło na buzie rano i muchy, które dokuczały. Pamiętam jak jeszcze nie chodziłam. Siedziałam tylko. Pamiętam jak matka mnie kapała trzymając w jednej ręce moją główkę. Bardzo sie wtedy bałam aby jej nie upuściła do wody. Wnioskuję, że nie potrafiłam jeszcze sama utrzymać głowy w takiej pozycji. W jakim wieku dziecko potrafi utrzymać samo głowę ? Mogłabym Ci wymieniać i wymieniać ale nie mam zamiaru cie przekonywać, bo i po, co. Widać zresztą, że jesteś jak koń z klapkami na oczach :D
  • kod_matrixa 01.10.18, 16:08
    Nie opieram się na psychologii, która twierdzi, że wszystko to co dzieje się w dzieciństwie, odciska największe piętno.

    Psychologia czyni to dość intuicyjnie, podobnie jak ze wszystkim innym, zapominając o tym, że ludzka percepcja i intuicja może wyprowadzić człowieka w pole.

    Psychologia już od czasów Freuda fetyszyzuje dzieciństwo i tło seksualne i się na tym zafiksowała. Przypomina mi to psychologiczny efekt zakazanego owocu. Działa on w ten sposób, że im coś jest owiane większą tajemnicą, tym większe znaczenie się temu czemuś nadaje. Seks we wielu kulturach był tematem tabu, a na pewno w czasach Freuda w powiktoriańskiej Europie. Mimo, że to ważny biologiczny czynnik, to nadaje mu się zdecydowanie większe znaczenie niż ma on w rzeczywistości. Najsilniejszym instynktem jest instynkt samozachowawczy, a i tak człowiek jest gatunkiem, który cechuje najwyższy odsetek samobójstw, zaniedbuje zdrowie, naraża własne życie i zdrowie codziennie różnymi nałogami itd. mimo, że jest istotą świadomą.

    Jednak nie ma na tym punkcie takiej obsesji jaką nadał zachowaniom seksualnym. Najprawdopodobniej stało się to dzięki czynnikom kulturowym, a nie antropologicznym.

    Z kolei dzieciństwo siłą rzeczy dzięki naturze jest owiane tajemnicą z powodu deficytu pamięci z tego okresu. I znowu mamy efekt zakazanego owocu, który rozpala naszą wyobraźnię. No bo skoro natura przed nami coś ukrywa, to na pewno tam też musi być jakiś święty gral.

    Tak właśnie powstają mity i legendy, które nie są jednak dyktowane racjonalizmem, a bardziej emocjami i wyobraźnią.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • afq 01.10.18, 16:40
    a wiesz matrix... ze twoje wlasne emocje i twoja wyobraznia kaze ci tak myslec?
  • in133 01.10.18, 18:39
    Matrix chyba często bezmyślnie prowokuje dla własnego komfortu. Nie wszystko to co pisze to faktycznie jego myśli.
  • herakles-one 01.10.18, 19:50
    Tutaj jest opracowanie na ten temat.www.pum.edu.pl/__data/assets/file/0003/47442/NK_2011_106-119.pdf
    Ada ! Na stronie 112 i 113 jest objaśnienie: dlaczego się wydobywa nieświadome emocje.
    Wczoraj mnie nazwałaś schizofrenikiem paranoidalnym z tego powodu. Myślę, że należą mi się przeprosiny od Ciebie. Trochę mnie dziwi Wasz stan wiedzy po tylu latach pisania tutaj, ale widocznie mechanizmy obronne są zbyt silne.
    Nikogo nie namawiam na terapię. Każdy sam ponosi odpowiedzialność za swoje życie.
  • herakles-one 01.10.18, 10:18
    Karolink podobnie jak matrix wyczytuje z tekstu to, co chce wyczytać, a nie to co tam napisane. Dzieci jeszcze w łonie matki odbierają co się dzieje w otoczeniu: emocje matki, słyszą dźwięki. W badaniach Grofa wszystkie przypadki, tam gdzie się dało, były sprawdzane. Nie zawsze była taka możliwość gdy np. rodzice już nie żyli, to nie miał kto potwierdzić prawdziwości wspomnień.
    Ja wiem, że moja córka , która nie potrafiła jeszcze mówić ani chodzić i leżała w łóżeczku, podniosła alarm swoim płaczem gdy zapaliła się nam choinka. Dziecko rozumiało, że dzieje się coś nietypowego i niebezpiecznego i jej płacz przywołał nas do pokoju. Maluch słyszy od trzeciego miesiąca życia płodowego. Gdy kobieta jest w ciąży, a rodzice się kłócą też to odbiera, nie mówiąc już o takich przypadkach, gdy kobieta jest negatywnie nastawiona do swojej ciąży.
  • kod_matrixa 01.10.18, 10:27
    Nobel za "odkrycie" dla heraklesa. "Odkrył", że człowiek w okresie prenatalnym jest żywym organizmem odbierającym bodźce.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • karolink 01.10.18, 20:10
    kod_matrixa napisał:

    > Podobno każdy z nas ma takie fałszywe wspomnienia z dzieciństwa (znam to z auto
    > psji). Dzieci często opowiadają o rzeczach, których z oczywistych powodów nie m
    > ogą pamiętać. To są zazwyczaj zasłyszane opowieści w późniejszym dzieciństwie n
    > a podstawie których mózg tworzy sobie takie "wspomnienia".
    >
    > Oczywiście dla terapeutów to detal. W sumie najważniejsze, że ktoś coś będzie o
    > powiadał. Czy to w normalnej rozmowie czy podczas głębokiej hipnozy.
    >
    > Ot, ludowa medycyna w czystej postaci.
    >
    Dokładnie nie znaczy to że dziecko kłamie tylko, że nie potrafi choćby tego właściwie umieścić w czasie, ot taki nieukształtowany mózg może sprawiać dużo psikusów małoletnim. Gdzieś też pisało w popularnonaukowej literaturze, że dla 5 latka jakieś potwory pod łóżkiem faktycznie istnieją i szczerze w nie wierzy, a także się ich boi. Nie potrafi jeszcze odróżniać rzeczywistości od fikcji. 2 latek z kolei uznaje, że wszystko jest jego. Kilkumiesięczne dziecko traci zainteresowanie zabawką, która zniknie mu z oczu. Mózg się rozwija i uczy. Oceniając różne wydarzenia z perspektywy dziecka nie możemy na nie patrzeć w ten sam sposób jak na te same wydarzenia opisane przez dorosłego. Dzieci też są bardzo podatne na sugestię, jeżeli wmówi im się, że przeżyły hipnozę i cofnęły się do niemowlęctwa bardzo możliwe, że uwierzą, że to ich przeżycia i wspomnienia z tego okresu, a nie zaindukowane treści.
  • in133 01.10.18, 20:27
    Ja ci karolink wierzę, ze coś w twojej terapii poszło nie tak. Cholera wie w czym ty uczestniczyłaś skoro wybierałaś jakieś nieoznakowane gabinety w suterynach starych kamienic, gdzie "terapeutki" sypiały ze swoimi pacjentkami lub zachęcały je do próbowania różnych konstelacji erotycznych. Jesteś dobrym ostrzeżeniem, aby wybierać jedynie oszyldowane gabinety.
  • in133 25.09.18, 20:57
    MAtrix uważa, że co za bagaż mógł on mieć w wieku 3 lat.

    Dziecko w wieku 7 lat opowiedziało mi, ze pamięta jak przez pierwszych osiem miesięcy życia coś tam razem wykonywaliśmy (pomijam szczegóły, czy to dotyczyło posiłków, zabawy czy pielęgnacji). Ale około 9 miesiaca z racji tego, z dziecko było starsze to ta czynność zaczęła wyglądac zupełnie inaczej. Moze nie pamięta tego z okresu dwóch miesięcy, moze zaczęło kojarzyć koło 6 miesiąca, ale byłam zaskoczona jak mi to dokładnie opowiedziało. Możliwe że koło 18 roku zycia już tego nie będzie pamiętało w ogóle, bo to będą dla mózgu nieistotne "śmieci", ale to nie prawda, ze dziecko nic nie rejestruje przez pierwsze 3 lata życia.

    To okres gdzie dużo się dzieje. Dziecko jest spokojne, lub absorbujące. Matka szczęśliwa lub zmęczona, ale cierpliwa lub zmęczona i poirytowana, zawiedziona. Dziecko po wrzasku na przebudzenie widzi w kilka sekund pochyloną nad nim twarz matki, albo po miesiącu już nie krzyczy bo wie, ze matka i tak nie przybiegnie na wezwanie. Matka utuli jak się dziecko powywraca w trakcie eksperymentów na placu zabaw, albo nakrzyczy po co ci to było.

    Tu gdzieś padło, ze większe znaczenie ma trauma w ciągu ostatnich 5 lat przebyta niż ta z dziecinstwa. Pamiętam dawno temu wątek na "życie rodzinne", gdzie mężczyzna szalał z rozpaczy, bo zostawiła go narzeczona tuż przed ślubem. To był dla niego koniec świata. Ale jeszcze większy był jak - pisał dla jego matki. Matki, która powinna wiedzieć, że to nie koniec świata, że to sie zdarza, że karta się moze 10 razy odwrócić, że nie stracił ostatniej szansy, że życie to czasem kłody, strata, rozczarowanie, ze należy wziąć się w garść, stać się głuchym na komentarze sąsiadek i przede wszystkim nie przysparzać zmartwień swoją osobą synowi. To, ze syn nie radził sobie sytuacją to przez to, ze tak został zaopatrzony w system obronny przez własną matkę.
  • in133 25.09.18, 21:19
    Nie uważam, ze należy rodziców potępić, odrzucić. Ale takie uzmysłowienie sobie pewnych ich błędów pomaga nabrać dystansu do naszych niedoskonałosci, wad, porażek. Łatwiej sie od nich odciąć, łatwiej pozbyc się ich ciężaru, ich cienia przy podejmowaniu decyzji, myśleniu o perspektywach.
  • karolink 26.09.18, 05:20
    Nikt nie mówi, że nie ma znaczenia. Ma, ale zapisuje się gdzieś (dokładnie w ciele migdałowatym), gdzie nie ma możliwości tego wyartykułować i wydobyć, przejawia się to tylko w naszym codziennym funkcjonowaniu, tym bardziej powinno to niepokoić rodziców, którzy opiekują się niemowlakiem, ponieważ marne szanse, aby cokolwiek naprawić z tego okresu. Oczywiście można pracować nad skutkami, ale bynajmniej nie poprzez próbę wydobywania wspomnień z tego okresu. Późniejsze już uświadomione wspomnienia można jakoś przerobić, wyjaśnić, wytłumaczyć, ale tych wczesnodziecięcych się nie da. To dokładnie tak jak jest z życiem płodowym, nie pamiętamy go, ale ponosimy jego skutki tj. czy nasza rodzicielka dobrze się odżywiała, nie piła alkoholu, nie paliła itp. Jeżeli mama, rodzina, lub ktokolwiek będzie tak uprzejma i przytoczy to co się działo w naszym niemowlęctwie możemy sobie pewne rzeczy poskładać i pewne rzeczy przypisać w naszym zachowaniu do wydarzeń z wczesnego dzieciństwa. W innym przypadku pozostaje nam tylko radzenie sobie z następstwami jakie mają na codzienne życie i bynajmniej nie poprzez odwoływanie się do tego co ewentualnie mogliśmy przeżywać jako niemowlaki. W tym sensie można się zgodzić ze stwierdzeniem autorki tego wątku co przypisuje Witkowskiemu, ale ja bynajmniej nie odnalazłam w jego pracach takich stwierdzeń, ale że trauma we wczesnym dzieciństwie nie ma większego znaczenia niż trauma sprzed 5 lat, w tym sensie, że nie ma możliwości cofnąć się do niemowlęctwa by to przepracować, tylko tak jak z traumą sprzed 5 lat możemy tylko rozprawiać się ze skutkami, które są teraz, aktualne. Tak jest ze wszystkim. Miałaś ciężkie dzieciństwo, ja tak. Co da to, że sobie to uświadomisz i przepracujesz je na dłużej niż 5 minut. Nic? I tak przejdziesz do momentu, lub co gorsza co czasem się zdarza w psychoterapii, że nigdy do tego nie dojdzie, kiedy trzeba się będzie zająć aktualną sytuacją i układaniu sobie życia, pójściu do przodu. Ludzi nie obchodzi co się z tobą działo w dzieciństwie, pokiwają głową, politują się chwilę, a potem przejdą do tego co dzieje się tu i teraz, a jak będziesz drążyć będą od ciebie uciekać. Rozdrabnianie się nad dzieciństwem nie ma żadnego sensu. To strata czasu, no chyba, że ktoś tak chce i ma ochotę tracić czas w ten sposób. Można się zastanowić jak coś takiego ewentualnie wykorzystać. Ja np. jestem nadwrażliwa i wszędzie widzę zagrożenie, tak działa moje ciało migdałowate. Moja koleżanka bizneswoman, zupełnie jakby nieemocjonalna, zawsze stonowana i otwarta mówi, że to doskonałe narzędzie w prowadzeniu biznesu i zawiązywaniu nowych znajomości. Rozmawiamy o nowym potencjalnym kliencie i ja wysuwam masę możliwych zagrożeń jakie mi się nasuwają, nawet nie co do jego osoby, no, ale w jaki sposób może nas oszukać. Ona zawsze otwarta i gotowa do każdej współpracy przesiewa to sobie i tym samym pomaga jej to w upozycjonowaniu się po środku, nie bycia zbyt entuzjastyczną co do nowej transakcji. Stwierdziła, że bardzo jej to pomaga.
  • in133 26.09.18, 06:17
    Sama świadomość trudnego dzieciństwa to za mało. Ale jeśli po traumatycznych wydarzeniach dziecko trawi wstyd, poczucie winy, odpowiedzialność to psycholog może uświadomić ze dziecko nie jest odpowiedzialne za to co zrobili mu dorośli.
  • aaleksiss77 26.09.18, 08:47
    tez doszłam do wniosku. Odpowiedzialni nie tylko rodzica ale wszyscy ci którzy sie przyglądali tylko. I mam wyrąbane na jakiegoś trolla który będzie mi pie...ł o braku odpowiedzialności zbiorowej.
    Żyjemy w czasach gdzie nawet nieznajomość prawa nie jest tłumaczeniem. Nieprawdaż ?
  • aaleksiss77 26.09.18, 08:20
    cofam się nie tylko do własnego porodu. Światło lampy - przypomniałam sobie gdy pisałam tutaj i zobaczyłam w tv w jednym z filmów, lat 80 taką lampę na sali operacyjnej, matka miała cesarkę. Szok to był zwłaszcza fizyczny. Z ciepłego, ciemnego miejsca nagle ostre światło prosto w twarz i zimno. Cofam sie jeszcze dalej, chociaż logika, wiedza mi podpowiada, że to mogą być urojenia :D Ale jeżeli nie są - to Francja IX wiek i punkt " 0 " w chrześcijaństwie. Obie postacie kobiece, zapisały się dość wyraźnie w historii.
  • aaleksiss77 26.09.18, 08:36
    Moja matka sie wku...a, bo opisuje ze szczegółami nie tylko mieszkanie, kolor mebli ku... garnków ale i jej zachowanie względem mnie i nie tylko :D Relację moich rodziców. Tylko wtedy to wszystko chłonęłam bez oceniania bez weryfikowania. Reagowałam tylko uśmiechem, płaczem, poczuciem spokoju lub jego brakiem itp. itd.
    Czym sobie to tłumaczę? Ok, odniosę się fachowo Racjonalizuję :D Anomaliami anatomicznymi, chociażby tą, że mój mózg jest hmm dwie aorty doprowadzające krew do mózgu. Jedna jest cienka, za cienka z drugiej strony jakby natura chciała wyrównać za gruba, żadna z nich się nie mieści w standardach jak u większości, chociaż kobieta która robiła mi USG mówiła, ze spotkała się już z czymś takim. No i położenie tych zył ? Przy usuwaniu migdałów laryngolog ciachnęła mi i jedną i drugą bezcenne dusić sie własna krwią :D i mieć szwy w gardle :D dobrze, ze chociaż rozpuszczalne. Tak czy siak myślę sobie, że przez ta anomalie niedokrwienie mózgu z jednej strony, natomiast aż za bardzo z drugiej ? Nie wiem, nie jestem lekarzem aby móc odpowiedzieć na to pytanie. Ujęłam to tylko na logikę. Założenie hipotetyczne.
  • aaleksiss77 26.09.18, 08:44
    chyba dlatego tak walczyłam o naturalny poród tutaj. Myślę sobie, że te kilka godzin gdy dziecko się przemieszcza i nie ma tak bardzo ostrego światła w twarz na dzień dobry jest mniej szokowe dla dziecka. Zresztą myślę, że dziecko samo wie kiedy wyjść sobie na świat, samo wie kiedy jest gotowe. Dalej uważam, że cesarka powinna być ostatecznością. Też i ze względu na matkę, rana na brzuchu, zrosty itp.
  • in133 26.09.18, 08:52
    przy naturalnym jest tez ostre światło na twarz, przynajmniej nfz takie atrakcje refunduje
  • aaleksiss77 26.09.18, 09:02
    no niekoniecznie, cała moja trojka urodziła się buzia do podłogi. Tu chodzi o te pierwsze kilka sekund po wyjęciu. Potem następuje adaptacja do panujących warunków, co jest naturalnym procesem. Jakiś troll sie dojebał tutaj do mnie, że sadystka jestem, bo cesarka=równa sie mniejszy ból.
    Tak bardzo ludzie są zjebani.
    Sadząc po swoich doświadczeniach raczej chyba jestem skłonna chronić i dziecko i matkę namawiając jednak na naturalny poród.
    Nie oceniam czy to wina NFZ itp. tylko opisuję.
  • in133 26.09.18, 09:05
    chyba tak, chyba dziecko rodzi się głową w dół
  • ada_ww 27.09.18, 14:41
    in133 napisała:

    > chyba tak, chyba dziecko rodzi się głową w dół

    Czy ty jeszcze sie nie domyslilas, ze Duch piszac takie rzeczy wysmiewa "Dorotke ze schizofrenia"?
  • kod_matrixa 26.09.18, 10:51
    To o czym pisze herakles to klasyczny przykład z góry założonej krucjaty przeciw chorobie w poszukiwaniu "świętego grala" jakim jest traumatyczne przeżycie/przeżycia. Po prostu psychoterapeuci tak mają, że dla nich praprzyczyną zawsze musi być jakieś jedno boooom, pier...cie i nic innego nie wchodzi w grę, bo i przyczyny nie byłoby specjalnie do psychoterapii.

    Tymczasem życie jest jak zwykle bardziej nudne i nie tak spektakularnego jakby chciało się tego oczekiwać. Zarówno w moim, twoim jak i większości przypadków może być tak, że człowiek rodzi się z układem nerwowym bardziej narażonym na takie czy inne zaburzenie, do wyindukowania, którego wystarczy szereg stresowych sytuacji, jako pretekst do uaktywnienia się go. I nie muszą to być żadne cuda, wianki tylko wiele nieuchronnych sytuacji stresowych w naszym życiu - życiu każdego człowieka. Już sam poród może być dla dziecka wystarczającą "traumą", gdy przechodzi z jednego do drugiego środowiska naukowcy wyraźnie twierdzą, że jest to dla dziecka szok. No, ale taki powód psychoterapeutom nie wystarcza, bo urodzić przecież jakoś się musiało. A my też przechodzimy nad tym faktem do porządku dziennego, bo kto z nas pamięta własne narodziny?

    Takich stresujących sytuacji w życiu dziecka jest całe mnóstwo, które mogą stanowić wystarczający powód do wyindukowania takiego czy innego zaburzenia.


    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • kod_matrixa 26.09.18, 11:03
    Należy tu zaznaczyć, że poród u człowieka przebiega bardzo nietypowo w porównaniu z innymi gatunkami i z dużymi komplikacjami ze względu na zbyt dużą głowę dziecka, która nie mieści się luźno w miednicy matki.

    Ciąża u człowieka trwa wyjątkowo, krótko jeśli porównamy ją z ciążą u szympansów - najbliższych nam naczelnych. Tak, więc można powiedzieć, że okres noworodka jest dla człowieka wybitnie trudnym, stresującym i newralgicznym okresem w jego życiu już sam w sobie bez dodatkowych traum.

    Czasem bywa tak, że najciemniej jest pod latarnią, podczas gdy wszyscy skupiają się na poszukiwaniu nieistniejącego "świętego grala".


    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • aaleksiss77 26.09.18, 11:09
    może uda się dotrzeć do Twojej i nie tylko. Skąd obojętność i wyjebanie na los tych, którzy obronić sie nie mogą, co Ci sie przytrafiło, ze stałeś sie potworem ?
  • kod_matrixa 26.09.18, 11:10
    A czasem jest tak, że zaburzenie uaktywni się w późniejszym okresie, na skutek nagromadzonych sytuacji stresujących (zwyczajnych, a nie traumatycznych) w całym życiu. Może działać to w ten sposób, że po prostu układ nerwowy zostanie zwyczajnie przeciążony, a konkretne przeżycie mogło stanowić tylko kroplę, która przechyliła szalę i to wszystko.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • kod_matrixa 26.09.18, 11:16
    Dla wielu dzieci newralgicznym okresem jest już samo pójście do przedszkola czy do szkoły. Dla kogoś innego ta granica może leżeć jeszcze gdzie indziej, np. dopiero w dorosłości itd.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • in133 26.09.18, 11:22
    "Dla wielu dzieci newralgicznym okresem jest już samo pójście do przedszkola czy do szkoły. Dla kogoś innego ta granica może leżeć jeszcze gdzie indziej, np. dopiero w dorosłości itd."

    jakie u ciebie wszystko proste
  • kod_matrixa 26.09.18, 11:35
    Mniej sensacyjne, a to spora różnica.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • kod_matrixa 26.09.18, 12:08
    > jakie u ciebie wszystko proste

    W poważnych naukach stosuje się "Brzytwę Ockhama"

    encyklopedia.pwn.pl/haslo/brzytwa-Ockhama;3881454.html


    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • kod_matrixa 26.09.18, 12:21
    Oczywiście nie znaczy, że jest ona jakąś wyrocznią, ale należy się nią wspierać, bo w przeciwnym razie, reszta nauk wyglądała by dziś tak jak psychologia, w której uznaniowość i "widzimisię" jest w zasadzie bezkonkurencyjną metodą poznawania stanu rzeczy leżących w zakresie tej dziedziny.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • herakles-one 07.10.18, 11:34
    In133. Dla powstania nerwicy nie każde nawet bardzo trudne przeżycie ma jednakową wagę.
    U podstaw powstania każdej nerwicy leży poczucie niskiej wartości.
    A to poczucie kształtuje się w relacjach z najbliższymi- rodzicami lub opiekunami. Ich nieakceptujący stosunek emocjonalny do dziecka oraz brak samoświadomości swojego zachowania w tym zakresie mogą istotnie to poczucie obniżać. Również konflikty między rodzicami wpływają na to poczucie.
    Tak samo, nie wszystkie traumatyczne przeżycia z dzieciństwa powodują zaburzenia osobowości.
    (Zaburzenia osobowości należy odróżnić od nerwicy, która jest zaburzeniem lękowym.)

    Dziecko potrafi uporać się nawet z bardzo trudnymi przeżyciami gdy obok siebie ma kogoś kto go rozumie, współczuje mu i go wspiera. Istotna jest bliska więź z opiekunem.
    Przejmujące studium patologii rodzinnej i jej konsekwencji zawiera biografia Gary Gilmore'a, którą napisał jego młodszy brat Mikal Gilmore. " Strzał w serce". Agnieszka Holland zrobiła na ten temat film.
    W przypadku molestowania nie można wszystkich przypadków wrzucać do jednego worka. Inny jest ciężar gatunkowy jednorazowego incydentu molestowania gdy np. jakiś ekshibicjonista obnaży się przed nim i dziecko wróci do domu , opowie o tym i usłyszy od rodziców, że ten dziwnie zachowujący się pan jest chory, a zupełnie inne gdy ktoś z najbliższej rodziny regularnie odwiedza sypialnię dziecka i wykorzystując go, jednocześnie zastrasza by o tym nie mówiło, lub wmawia mu, że robi to dlatego, że bardzo go kocha i to jest ich wspólny sekret.
    A pozostali członkowie rodziny udają, że o niczym nie wiedzą. A gdy dziecko próbuje powiedzieć o tym, często spotyka się z niedowierzaniem , a nawet często jest obwiniane za to co się dzieje. Tak jak zrobił to jeden z tych, którzy uczą naród moralności (z tytułem doktora w tej dziedzinie) . Według niego, to dziecko jest rozbudzone seksualnie , uwodzi i samo włazi mu do łóżka.
    Matki też często nie mogą dopuścić do siebie gorzkiej prawdy, albo nawet wiedzą, ale powodowane lękiem przed utratą partnera godzą się na to. Zdarza się też, że mniej, lub więcej świadomie podsuwają w ten sposób zastępczą partnerkę, bo dla nich współżycie seksualne jest dyskomfortowe.
    Wtedy, dziecko czuje się zdradzone przez najbliższe osoby i to pogłębia jego traumę.
    Podczas gwałtu , aktu wykorzystania seksualnego mogą wystąpić zaburzenia dysocjacyjne u ofiary. portal.abczdrowie.pl/zaburzenia-dysocjacyjne
    Dziecko poddawane pieszczotom i odczuwając mimowolną przyjemność będzie mieć poczucie winy i współudziału.
  • kod_matrixa 07.10.18, 12:10
    > U podstaw powstania każdej nerwicy leży poczucie niskiej wartości.


    No większej bzdury jako uogólnienia już nie można powiedzieć. Nerwicę często mają podłoże genetyczne i u takich osób występują naturalne skłonności do ich powstawania.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • kod_matrixa 07.10.18, 12:16
    Nerwica i zaburzenia lękowe

    www.poradnikzdrowie.pl/zdrowie/psychiatria/nerwica-zaburzenia-lekowe-zdarza-sie-coraz-czesciej-aa-9r6F-63i3-iVEx.html

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • afq 07.10.18, 12:23
    według mnie artykuł mowi o tym że genetyczne skłonności owszem
    ale nie wystarczą do rozwoju nerwicy
  • kod_matrixa 07.10.18, 12:34
    > według mnie artykuł mowi o tym że genetyczne skłonności owszem
    ale nie wystarczą do rozwoju nerwicy


    No pewno że nie tylko genetyka, tak jak nie tylko środowisko.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • kod_matrixa 07.10.18, 12:38
    Czasem może wystarczyć czynnik genetyczny (człowiek posiada skłonności, które same w sobie już wystarcza),
    tak samo czasemm tylko środowiskowy, a jeszcze w innym przypadku oba czynniki mogą się przyczynić do nerwicy.

    Podobnie jest z innymi schorzeniami.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • kod_matrixa 07.10.18, 12:42
    Jeżeli człowiek nabawi się nerwicy w wieku dorosłym, to też będziesz upatrywać w tym winy wychowawczej?

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • kod_matrixa 07.10.18, 12:55
    Wystarczy, że człowiek posiada wrodzone skłonności do nerwicy do tego stopnia, że już niewielkie stres występujący od czasu do czasu może być przysłowiową iskrą zapalną. A przecież człowiek właściwie całe życie narażany jest na stresy już od czasów wczesnoszkolnych.

    Zatem samo życie i funkcjonowanie społeczne będzie wystarczającym pretekstem od "odpalenia" nerwicy, zaburzeń lękowych etc.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • herakles-one 07.10.18, 13:14
    To nawet nie muszą być czynniki genetyczne. Dziecko przejmuje też od matki nastawienie lękowe.
  • herakles-one 07.10.18, 13:16
    Również styl przywiązania ma tutaj znaczenie :pl.wikipedia.org/wiki/Style_przywi%C4%85zania_si%C4%99_u_dzieci
  • kod_matrixa 07.10.18, 13:20
    Ale przecież przed chwilą było to wałkowane, że tych czynników jest znacznie więcej niż ten jeden obsesyjnie przez ciebie forsowany.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • herakles-one 07.10.18, 13:23
    Nie spotkałem się dotąd, by którykolwiek z psychiatrów przypisywał nerwice czynnikom genetycznym.
  • kod_matrixa 07.10.18, 13:31
    To może lepiej nie przyznawaj się do swojego stanu wiedzy.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • kod_matrixa 07.10.18, 13:36
    Oddzielną kwestią jest tajemnica poliszynela dlaczego psychoterapeuci w każdym zaburzeniu upatrują przyczyn środowiskowych. No przecież dzięki takiej narracji łatwiej jest przekonywać wszystkich dookoła o zbawiennych i cudownych metodach uzdrawiania psychoterapią.

    Czyż to nie doskonały sposób dla uzasadnienia funkcjonowania psychoterapeutów na rynku, w szpitalach i gdzie się tylko da? Ano doskonały.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • kod_matrixa 07.10.18, 13:18
    > To nawet nie muszą być czynniki genetyczne. Dziecko przejmuje też od matki nastawienie lękowe.


    I już wystarczyło ci to do podważenia czynnika genetycznego, czy jak?

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • kod_matrixa 07.10.18, 12:31
    Rzadko się zdarza żeby za jakikolwiek rodzaj schorzenia psychicznego zawsze miał wpływ tylko jeden czynnik czy żeby występował zawsze i wszędzie bez względu na okoliczności.

    Na ogół jest tak że składowych jest znacznie więcej i w przypadku nerwic jest podobnie. Zarówno czynnik genetyczny odgrywa wielką rolę, jak i czynniki środowiskowe. Dlatego ciągle powtarzam, że oprócz przyczyn biologicznych do ogromnego przyrostu chorób i zaburzeń psychicznych przyczynia się patologiczną cywilizacja, którą sami sobie tworzymy, na zasadzie ludzie ludziom zgotowali ten los.

    Oczywiście, że jakiś procent za te i inne schorzenia mogą odpowiadać błędy wychowawcze, ale węszenie spisku wtylko w jednej kwestii (metody wychowawcze), zahacza już o obsesję i paranoje. Nie wspominając, że i o pseudonaukę, z której psychologia czerpie całymi garściami, upatrując w tym własny merkantylny kąsek - swój kawałek tortu.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • ada_ww 07.10.18, 14:46
    kod_matrixa napisał:

    > > U podstaw powstania każdej nerwicy leży poczucie niskiej wartości.
    >
    >
    > No większej bzdury jako uogólnienia już nie można powiedzieć. Nerwicę często ma
    > ją podłoże genetyczne i u takich osób występują naturalne skłonności do ich pow
    > stawania.
    >

    Herakles ma racje, nerwice jako zaburzenie lekowe bardzo czesto powoduje zanizone poczucie wartosci, chociaz nie tylko. Moga powodowac ja takie czynniki jak utrata pracy i brak srodkow do zycia, niesatysfakcjonujacy zwiazek, stalking i inne niesprzyjajace okolicznosci. Nerwica uwarunkowana jest srodowiskowo, nie genetycznie.
  • kod_matrixa 07.10.18, 14:52
    > Nerwica uwarunkowana jest srodowiskowo, nie genetycznie.



    Oho, kolejna biolog z Koziej Wólki.

    Jeszcze dodaj, że myszy biorą się z brudu i słomy, jak uważano przed wiekami.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • ada_ww 07.10.18, 14:55
    Nawet typowy neurotyzm nie jest uwarunkowany genetycznie, ale dla wiadomo, ze dla autysty to tylko cyferki i kazda zmiana srodowiska powoduje traumy. Po co w ogole dyskutowac, a o wszach we francuskich 18 wiecznych perukach napoleonskich mi sie nie chce.
  • kod_matrixa 07.10.18, 15:26
    Taaa a w Ameryce biją murzynów....

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • kod_matrixa 07.10.18, 14:54
    Ada, ja kiedyś wyczytałem w Skandalach, że nerwica bierze się wyłącznie ze stalkingu. W dodatku można zarazić się nią przez SMSa.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • ada_ww 07.10.18, 14:56
    kod_matrixa napisał:

    > Ada, ja kiedyś wyczytałem w Skandalach, że nerwica bierze się wyłącznie ze stal
    > kingu. W dodatku można zarazić się nią przez SMSa.
    >

    Zeby chociaz raz udalo ci sie stworzyc dowcip, z ktorego posmieje sie ktos inny oprocz ciebie.
  • kod_matrixa 07.10.18, 15:29
    Ada, widziałaś żebym się śmiał? Serio mówię. Nie odbieraj w ogóle SMSów.

    To co z tymi wszami w 18. wiecznych perukach? Poruszyłaś kolejny niezmiernie istotny wątek i nie kontynuujesz go.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • ada_ww 07.10.18, 16:18
    kod_matrixa napisał:

    > Ada, widziałaś żebym się śmiał? Serio mówię. Nie odbieraj w ogóle SMSów.
    >
    > To co z tymi wszami w 18. wiecznych perukach? Poruszyłaś kolejny niezmiernie is
    > totny wątek i nie kontynuujesz go.
    >

    Bo nie widze zainteresowania tym tematem, wiec nie bede go kontynuowac, jak bedzie jakas wzmianka w dyskusji, pod ktora mozna bedzie podlaczyc problematyke wszy we fransuskich perukach, to porusze. Co do cyferek, tez je lubie, szczegolnie te na zielonych papierkach.
  • herakles-one 07.10.18, 17:33
    Ada, a masz może złote kowadełko z młoteczkiem? Ja też lubię cyferki na zielonych papierkach i na innych też.
  • herakles-one 07.10.18, 18:31
    Tak, taka nerwica na skutek stalkingu jest najbardziej możliwa, ale u ofiary, a nie u prześladowcy.
    Jest też możliwa nerwica- lęk przed utratą własnej wartości.
    Pacjenci o niepewnym poczuciu własnej wartości są szczególnie podatni na przeżywanie choroby jako przejawu ich niedoskonałości, słabości czy niepowodzenia. Próbują wówczas podbudować poczucie swej wartości przez przechwalanie się własnym znaczeniem lub doskonałością, a innych traktują jako gorszych i bezwartościowych!!!
    Skąd my to znamy?
    Ada, ja nie dyskutuję z matrixem, bo wiem, że on jest tak zaimpregnowany, że nawet świder pneumatyczny nie przebije izolacji. Natomiast nie chcę by ktoś, kto to czyta był wprowadzany w błąd.
    Zwalić całą winę na geny jest łatwo, bo to zwalnia z odpowiedzialności. Bo co kto pocznie jak ma takie geny? Rodziców wina, że mu takie przekazali.

  • ada_ww 07.10.18, 18:49
    Wiesz Herakles, znajoma mi wczoraj mowila, ze ma gupika do zbycia, ze gupik plywa tak samotnie w akwarium i pytala, czy ja go chce. Powiedzialam, ze ja nie chce zadnego gupika, bo mam w akwarium jedna piranie, ktora z miejsca by go zabila. Moze ten gupik to byl matrix:)
  • herakles-one 07.10.18, 19:22
    Niestety, nie znam się na akwariowych rybkach. Nigdy się tym nie interesowałem.
  • kod_matrixa 07.10.18, 20:14
    > Zwalić całą winę na geny jest łatwo, bo to zwalnia z odpowiedzialności. Bo co kto pocznie jak ma takie geny? Rodziców wina, że mu takie przekazali.


    Widać, że w swojej pokrętnej logice całkiem się pogubiłeś. Po pierwsze nikt nie mówi żeby nie próbować walczyć z zaburzeniami. Po drugie łatwiej obarczyć winą rodziców za błędy wychowawcze niż za geny.

    Wyraźnie widać, że jeśli coś nie pasuje do twojej teorii wymyślasz na poczekaniu tak żenujące teksty zaklinające rzeczywistość rodem z Misia Barei. I tak mniej więcej w pigułce funkcjonuje cała psychologia. :)

    www.youtube.com/watch?v=2zJFhdZ6Ox4


    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • kod_matrixa 07.10.18, 20:41
    > Pacjenci o niepewnym poczuciu własnej wartości są szczególnie podatni na przeżywanie choroby jako przejawu ich niedoskonałości, słabości czy niepowodzenia. Próbują wówczas podbudować poczucie swej wartości przez przechwalanie się własnym znaczeniem lub doskonałością, a innych traktują jako gorszych i bezwartościowych!!!
    Skąd my to znamy?


    Jeśli pijesz to do mnie to kompletnie rypła ci się teoria. Nawet nie próbuję wmawiać, że jestem chodzącym ideałem i w odróżnieniu od ciebie łatwo przychodzi mi przyznanie się do winy i wzięcie na siebie odpowiedzialności gdy coś spieprzę.

    Jeśli piszę o swojej inteligencji to jednocześnie podkreślam drugą stronę medalu tego medalu tego faktu. Mam zapewne wiele wad i tylko człowiek infantylny i ograniczony nie jest w stanie przyznać się do błędu i wziąć na klatę, że dał d..... tak mniej więcej jak ty z czynnikami genetycznymi przy nerwicach i zaburzeniach lękowych.

    W chwilach niewygodnych uciekasz od faktów, zaklinasz rzeczywistość i nie masz zwykłej odwago żeby wziąć wytknięcie swoich błędów na klatę, że zwyczajnie nie miałeś racji.

    Dla przypomnienia dyletantowi:
    "Ostatnie prowadzono także badania nad konkretnymi genami związanymi z lękiem. Np. siedemnasty chromosom zawiera gen o nazwie SERT (gen transportera serotoniny), który bierze udział w wytwarzaniu tego neuroprzekaźnika. Ludzi, którzy mają „krótki” wariant tego mają większe predyspozycje do zaburzeń lękowych."

    Kolejny cytat:
    "Przyczyny nerwicy: winne geny i cywilizacja
    Coraz częściej mówi się o skłonności genetycznej do nerwicy, ale nie bez znaczenia jest też czynnik środowiskowy. Stały pośpiech, nawał obowiązków, narastająca rywalizacja, pogoń za sukcesem, dysonans między możliwościami a dążeniami sprawiają, że w ostatnich czasach obserwuje się wzrost występowania zaburzeń lękowych. Pośród czynników sprzyjających nerwicy wymienia się też zmniejszenie przestrzeni życiowej, hałas, kryzys więzi rodzinnych. Podatniejsze na chorobę są osoby o słabej konstrukcji psychicznej, wrodzonej lub nabytej, o skłonnościach egocentrycznych, koncentrujące się na sobie, głęboko przekonane, że ich problemy i cierpienia są nieporównywalne ze stanem innych. Człowiek egocentryczny jest nastawiony roszczeniowo do świata, przywykły do brania, a nie dawania, wydaje mu się, że świat kręci się wokół niego."


    PS.
    To jest właśnie m. in. powód, dla którego prawdziwa nauka postrzega nauki społeczne i jej reprezentantów z przymrużeniem oka, którzy z dowodami naukowymi mają tyle wspólnego co psychologia z nauką, a ich groteskowe próby przekonywania innych do swoich racji, są na poziomie zdolności poznawczych środowiska psychologicznego. :)


    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • in133 07.10.18, 21:34
    "obarczyć winą rodziców za błędy wychowawcze niż za geny"

    nie chodzi o to, aby kogokolwiek obarczyć, ale żeby zrozumieć mechanizm, czemu jesteśmy czasem niewolnikami jakiegoś matrixa właśnie - czyli jakiegoś pokrętnego myslenia o sobie, swoich lęków, obsesji, ucieczek. Jak ktoś nie wyjdzie poza obwinianie rodziców czy geny, to nic ze swoim życiem nie zrobi. Z resztę niekoniecznie od razu coś wielkiego trzeba robić, czasem wystarczy docenić.
  • kod_matrixa 07.10.18, 21:44
    Tu nie chodzi o obwinianie kogokolwiek czy czegokolwiek. Kwestię z obwinianiem podjął herakles.

    Mi natomiast chodzi o obiektywne, rzetelne i naukowe poznawanie prawdy, właśnie po to by móc lepiej zrozumieć funkcjonowanie człowieka i wszystkie aspekty zdrowotne z tym związane, a nie takie chałupnictwo, które cechuje psychologię. Na zasadzie buch, rzucamy teorię i zaczynany na siłę do niej wszystko dopasowywać, czasem robiąc więcej szkody niż pożytku.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • in133 07.10.18, 21:55
    "Na zasadzie buch, rzucamy teorię i zaczynany na siłę do niej wszystko dopasowywać, czasem robiąc więcej szkody niż pożytku."

    ale to są rzadkie przypadki, większość ludzi jednak jest zadowolona i byłaby bardziej, gdyby psychologia była bardziej dostępna dla portfela przeciętnego kowalskiego. Pozwól innym myśleć po swojemu, nie przekonuj na siłę. Artykuły, które tu linkowałeś dają Heraklesowi przewagę.

    Sam kiedyś pisałeś, ze lepiej rozumiesz kobiety, bo wychowywałeś sie z siostrą. To jednak to wychowanie w róznych warunkach ma znaczenie i rzutuje na dorosłość.


  • kod_matrixa 07.10.18, 22:08
    Jaką niby przewagę? To że sobie herakles i wielu terapeutów ubzdurało, sobie że tylko czynniki środowiskowe mają wpływ, zadłałem temu wyraźny kłam.

    W dodatku jak znam życie jesteśmy dopiero na początku drogi do właściwego poznawania prawdy.

    Trend jednak jest taki, że coraz częściej naukowcy skłaniają się do twierdzenia, że nerwicę i zaburzenia lękowe predestynuje wrodzona skłonność ze względu na budową anatomiczną układu nerwowego czy uszkodzony chromosom, a następnie na skutek działań środowiskowych poprostu się uaktywniają. Owszem wiele przypadków jest powodowanych skrajnymi warunkami środowiskowymi, traumami itp. Jednak szafowanie procentami konkretnie ile przypadków jest powodowane traumami, a ile decydujący wpływ na podłoże biologiczne tego dziś nie jest autorytatywnie stwierdzić.

    Co do pomocy terapeutycznej, to jak już pisałem wielokrotnie jest skuteczna bardziej doraźnie jako wsparcie i w lżejszych przypadkach.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • kod_matrixa 07.10.18, 22:13
    Jest dwoje ludzi. Oboje przechodzą przez podobną traumę czy trudne warunki środowiskowe w jednakowych warunkach. Jeden człowiek zapadnie na nerwicę, a inny nie.

    Twierdzenie, że anatomia układu nerwowego nie ma tu znaczenia jest kompletnie nonsensowne.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • in133 07.10.18, 21:27
    "Tak, taka nerwica na skutek stalkingu jest najbardziej możliwa, ale u ofiary, a nie u prześladowcy. "

    Sytuacja z smsami i w ogóle ta cała sytuacja mogła jednak nerwice, lęki pogłębić. Bo jeśli sytuacja wymyka się spod kontroli i na forum szpitala i przychodni z człowieka robi się niekontrolującego popędów samca, który dąży tylko do jednego... Możliwe, ze to tak strasznie nie wyglądało, jak nam tu opisano, ale dla kogoś, kto ma raczej surowe zasady mogła to być bardzo zawstydzająca sytuacja, uderzająca w męskość. Może dlatego matrix tak impulsywnie zareagował, gdy napisałam, ze zainteresowanie/zauroczenie drugą osobą, zawsze łączy się z potrzebą bycia blisko tej osoby. A nie miałam na mysli tego, ze był jedynie TYM zainteresowany.

  • kod_matrixa 07.10.18, 21:37
    Nie in133. Nie pogłębiło to u mnie nerwicy. :) Za swoje czyny poprostu trzeba brać odpowiedzialność i tyle. Byłem wkurzony na terapeutkę, ale to nie jest usprawiedliwienie żeby swoje frustracje wyładowywać na terapeutce. A już na pewno nie wyłącznie na niej.

    Trzeba umieć też wczuć sięw czyjąś sytuację i wiem, że ona miała prawo też się zdenerwować jeśli myślała, że ja chciałem ją wykorzystać.

    Nie ma co dzielić włosa na czworo. :)

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • in133 07.10.18, 21:41
    I ja nie uważam, aby ona była winna. Czasem się tak po prostu układają sprawy damsko- męskie.
  • herakles-one 07.10.18, 22:13
    Całkiem możliwe ! Nie kwestionuję tego.
  • herakles-one 07.10.18, 22:43
    Ja nigdzie nic takiego odnośnie anatomii nie twierdziłem. Napisałem tylko, że stres i charakter stale przeżywanych emocji powoduje uchwytne zmiany w obrazie mózgu.
    Nie wiem jakie masz anatomiczne zmiany w mózgu.
  • kod_matrixa 07.10.18, 22:51
    > Napisałem tylko, że stres i charakter stale przeżywanych > emocji powoduje uchwytne zmiany w obrazie mózgu.



    Przecież nikt tu tego nie neguje. Cały czas piszę, że przyczyny są różne, zarówno biologiczne jak i środowiskowe.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • herakles-one 07.10.18, 21:50
    Tutaj jest wywiad z profesorem Jerzym Aleksandrowiczem, który tłumaczy:
    czym się różni nerwica od pozostałych zaburzeń psychicznych.
    Tak dokładnie to tłumaczyłem tylko innymi słowami.
    Nerwice są tylko jednym z zaburzeń lękowych. Około 70% pacjentów chorych na depresję też odczuwa zaburzenia lękowe.
    Lęk występuje w zaburzeniach psychotycznych, w manii, w delirium i otępieniu, w zaburzeniach adaptacji do stresu przebiegających z lękiem oraz w zaburzeniach osobowości. Tutaj jest to nagranie:portal.abczdrowie.pl/jak-leczyc-zaburzenia-lękowe. (trzeba poszukać filmiku)
    Nawet autorzy Klasyfikacji zaburzeń psychicznych DSM _IV,- podręcznika diagnostyczno-statystycznego wyjątkowo ostrożnie i ogólnie podają przyczyny zaburzeń lękowych, a mianowicie, że są to przyczyny zewnętrzne i wewnętrzne, a prawdopodobnie przy niektórych zaburzeniach mogą to być inne przyczyny. Klasyfikacja DSM V nie wprowadziła zmian w tym zakresie.
  • herakles-one 07.10.18, 22:10
    PS.Takimi przyczynami wewnętrznymi zaburzeń lękowych może być przewlekły stres, który powoduje nierównowagę hormonalną, albo choroby tarczycy, ale to pominąłem, bo nie o tym jest dyskusja.
  • kod_matrixa 07.10.18, 22:15
    Przyczyn może być więcej, łącznie z konkretną anatomią układu nerwowego.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • kod_matrixa 07.10.18, 22:18
    Nie mam zamiaru się powtarzać, ale dla opornych wytłumaczę tylko, że np uszkodzenie chromosomu jest czynnikiem biologicznym.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • kod_matrixa 07.10.18, 22:48
    Wytłumaczę to wam na przykładzie wirusa HIV. Zakażenie wirusem HIV powoduje upośledzenie układu odpornościowego. Nie oznacza to automatycznej choroby AIDS, ale wysoce ją uprawdopodabnia. Dzieje się tak z tego względu, że układ immunologiczny jest słabszy i zaczyna łapać różnego rodzaju infekcje.

    Wirus HIV jest czynnikiem zewnętrznym, ale istnieją też ludzie z wrodzonym słabym układem odpornościowym. To nie oznacza, że są od razu chorzy, ale prawdopodobieństwo, że wcześniej czy później złapią pierwszą lepszą infekcję wynosi niemal 100%.

    Analogiczna sytuacja jest z układem nerwowym i nerwicami.

    Nie oznacza to, że nie da się leczyć tych zaburzeń minimalizując skutki nerwic czy nawet cafając ich objawy. Zwłaszcza, że mózg przejawia właściwości neuroplastyczne. Jednak w takich przypadkach zawsze pozostaną skłonności do tych zaburzeń i ryzyko ponownego ich się pojawienia.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • in133 07.10.18, 22:54
    A moze napisz nam cos o swoim dzieciństwie. Bo o czynnikach genetycznych juz wszystko wiemy.
  • in133 07.10.18, 23:12
    Herakles tu pisałeś o przenoszeniu leków na dziecko. Mnie kojarzy sie to np. Sytuacją, gdy matka porzucona za partnera przekazuje córce lęk przed wchodzeniem w związki, cos jak nasza Aleksis, ze wszyscy mężczyźni sa tacy sami. Albo (może) matka porzucona przez partnera wywołuje w synu poczucie winy, ze wy wszyscy faceci jesteście nas niegodni, tylko jedno was interesuje. A w razie potomstwa odchodzicie w dal. I syn odkupuje winy ojca.

  • ada_ww 07.10.18, 23:26
    Tego tak naprawde nie wiesz, co Aleksis przenosi na dzieci. Dla mnie takim przykladem, jaki podajesz moze byc taka matka, ktora ma meza na odsiadce i ktoremu co roku rodzi, a cala dzieciarnia pozostaje w domu dziecka, co sie urodzi, to zaraz tam trafia. Rodzice maja odwiedziny, mamusia dzwoni co slychac ...
  • in133 07.10.18, 23:42
    Mialam na myśli same sformułowanie. Nie wiem, czy Aleksis przenosi lęki na córki. Porzucona z tego co pisała nie została a i do pewnego momentu chyba jej sie układało.
  • herakles-one 08.10.18, 00:59
    Poruszyłaś ważny temat bardzo istotny w przypadku matki samotnie wychowującej dzieci, po opuszczeniu przez ojca. Rzadko matka potrafi wznieść się pona swoje uczucie urażenia i mówić dobrze o ojcu mimo tego co się stało. To nie dotyczy tylko córek, lecz także synów, którzy utożsamiają się z ojcem. Gdy takie dziecko słyszy ciągle jaki to drań jest z jego ojca, to sam się zaczyna tak czuć, bo też jest mężczyzną. Nie tylko zresztą o to tylko chodzi.Bardzo ładnie opisał to Wojciech Eichelberger w swojej książce Zdradzony przez ojca. w której opisuje różne zachowania samotnych matek i ich konsekwencje dla chłopca. Tutaj jest pdf :docplayer.pl/4686270-Wojciech-eichelberger-zdradzony-przez-ojca.html
  • herakles-one 08.10.18, 01:18
    Też takie przewrażliwienie na punkcie dziecka: z nim się nie baw, bo on to i to.., nie biegaj bo się spocisz i przeziębisz, nie baw się w piaskownicy bo tam są zarazki, itd. itp. pozbawia dziecko naturalnej spontaniczności i utrudnia nawiązywanie dobrych kontaktów z innymi dziećmi, a to jest istotne dla jego poczucia wartości, bo może być uznane za nieudacznika.
  • nick.jak.nick 08.10.18, 07:46
    Przede wszystkim samorne matki sa niewdzieczne, wiem z doswiadczenia. Kiedys chcialem jedna, robilem dla niej wszystko, chcialem miec z mis dzieci. Poszla do lozka z innym, zonatym i urodzila dziecko. Jako samotnej matce chcialem pomoc, jednak milosci nigdy od niej nie dostalem. Oszukala mnie i powiedzialem, ze jak nie bedzie ze mna to i dzieci straci, a nie powiem, bo jestem dosc wplywowy. Narobilem jej problemow po roznych instancjach udajac, ze jej pomagam, bo chcialem sie zemscic. Tymbardziej, ze juz nie moze miec wiecej dzieci, pewnie na wlasne zyczenie i mojego dziecka nigdy mi nie urodzi. Ona uwierzyla, ze ze mna bedzie jej latwiej dzieci utrzymac i ze jedna psycholog zajmujaca sie speawa tez tak uwaza. Niestety wydalo sie, ze ta psycholog wydala opinie na pismie, ze jak matka wejdzie w jakakolwiek relacje z kims takim, jak ja pozbawia ja dzieci. Zostalem wystrychniety na dudka zarowno przez samotna matje, jak i psycholog i tak juz pozostanie, ze jestem glupi juli. Zamiast byc wdzieczna, ze ktos w ogole chce puszczalska oszustke, to ta jeszcze ma roszczenia. Chciala kolege dla spedzania czasu, a ja chcialem kobiety i milosci. Mialem z jej powodu epizod gejowski, bo czulem sie przez kobiety skrzywdzony. Ale czy to powod, zeby malowac mnie na czarno i kazac udawac analfabete?
  • kod_matrixa 08.10.18, 07:55
    No cóż, fani Freuda mają takie same fixum dyrdum na tle seksualnym jak on sam. Nie sądzę jednak że psychoterapeuta przyzna się, że był w dzieciństwie molestowany seksualnie, choć sądząc po ich obsesjach jest to wręcz oczywiste.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • kod_matrixa 08.10.18, 08:10
    Cieszę się, że nasz specjalista zjechał z konieczności przeżycia traumy do zaledwie stresu jako warunku nabycia nerwicy, co w połączeniu z naturalnymi skłonnościami powoduje, że nerwica staje się u wielu osób nieuchronna. Jak powszechnie wiadomo, wszyscy podczas swojego życia narażeni jesteśmy na stresy.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • ada_ww 08.10.18, 08:07
    Wiec jak mozna wnioskowac palancie, ta samotna matka byla az tak glupia, czy az tak przez ciebie zastraszona gnido? Jezeli zastraszona to nalezaloby pomoc jej i dzieciom, bo kto wie, pewnie taki zbok z gejowskimi epizodami te biedne dzieci molestowal, stad taka decyzja psychologa zajmujacego sie sprawa.
  • kod_matrixa 08.10.18, 08:11
    Ada, jak nic wyczuwam stalking ...

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • in133 08.10.18, 08:20
    Pisze, ze tyko miłości szukal, a ty od rana juz sie wyzywasz ze to zbok był.
  • ada_ww 08.10.18, 08:24
    in133 napisała:

    > Pisze, ze tyko miłości szukal, a ty od rana juz sie wyzywasz ze to zbok był.

    Gdyby nic nie bylo, psycholog nie wysuwalaby takich wnioskow do sadu, ze jak kobieta zdecyduje sie na wspolne wychowywanie z nim dzieci, zostanie pozbawiona do nich praw. Poza tym jakim prawem ma sie mscic na kobiecie za to, ze nie odzwzajemnila mu milosci? Niech szuka gdzie indziej, moze znajdzie sie naiwna, ktora go pokocha i mu bedzie rodzic.
  • ada_ww 08.10.18, 08:34
    Poza tym, co to znaczy, ze go oszukala, ze nie odwzajemnnila mu milosci? Nie miala takiego obowiazku i jako wolna kobieta miala prawo isc do lozka z kim chciala, a nie jego pytac, czy moze. Nikt nie ma prawa nikogo do milosci zmuszac, bo nie tedy droga. A epizod gejowski przez te kobiete? No wybacz Inn, ale trzeba byc naprawde naiwna, zeby w to wierzyc, on po prostu ma homoseksualne sklonnosci, ktore wypiera, bo ich sie zwyczajnie wstydzi.
  • in133 08.10.18, 09:26
    Nie wiemy kto kogo oszukał. Możliwe ze to on zwodzil tę samotna matkę a watek gejowski to po prostu młoda, atrakcyjna Agnieszka.
  • kod_matrixa 08.10.18, 08:55
    No pewno psycholog jest jak wyrocznia, niczym Pytia ze starożytnej Grecji.

    Dostaje wizji wzorem kapłana Freuda.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • ada_ww 08.10.18, 08:59
    kod_matrixa napisał:

    > No pewno psycholog jest jak wyrocznia, niczym Pytia ze starożytnej Grecji.
    >
    > Dostaje wizji wzorem kapłana Freuda.
    >

    A mozesz mi powiedziec, jakiemu normalnemu facetowi jest potrzebna kobieta z cudzymi dziecmi, ktora go nie chce i nie kocha? Sam pisze, ze chce sie zemscic, bo mu uczuc nieodzwajemnila. Toz to zwykly psychopata. Moze mieszka gdzies pokatnie i szuka naiwnej, ktora zapewni mu staly adres zamieszkania i dochody, stad takie praktyki. Zaden normalny czlowiek nie chce nikogo do niczego zmuszac.
  • in133 08.10.18, 09:30
    Masz chyba ciężkie rozpoczęcie tygodnia. Bo juz od wczorajszego wieczora złość cię rozsadza. To co, napiszesz nam coś o swoim dzieciństwie, jak juz trochę ochłoniesz?
  • kod_matrixa 08.10.18, 09:54
    Nie wiem kogo pytasz, ale jeśli o mnie chodzi to rozpoczynam tydzień w dobrym humorze. Ale cóż, każdy rozpoznaje to co mu samemu w duszy gra.

    Moje dzieciństwo było jak najbardziej udane i każdemu bym takiego życzył. Jeśli chodzi o objawy nerwicowe to z całą pewnością od urodzenia miałem takie skłonności do przeżywania większego stresu i objawów nerwicowych, charakterystycznych dla OCD. Nie były one jednak wówczas jakoś szczególnie dokuczliwe i zdiagnozowane, choć już wtedy miałem przepisaną hidryksyzynę i po krótkiej farmakoterapii nastąpiła poprawa.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • kod_matrixa 08.10.18, 10:00
    Życie samo w sobie jest stresujące, a dla kogoś ze skłonnościami układu nerwowego może to być w zupełności wystarczający powód by mieć nerwicę.

    Nie widzę powodu do bajdurzenia, konfabulacji i wymyślania czy "przypominania" sobie traum, tudzież innych fajerwerków i rewelacji na potrzeby pschysobiznesu.

    Zdaję jednak sobie sprawę z faktu, że bardzo wiele osób jest podatnych na sugestię i są wpływowi, dlatego z łatwością dają się sobą manipulować. Dowiodły tego liczne eksperymenty. Nie ma w tym dla mnie nic odkrywczego.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • kod_matrixa 08.10.18, 10:15
    Ty in133 i afq też jesteście dość znamiennymi przykładami. Sama zastanawiałaś się czy aby na pewno to co spotkało cię w dzieciństwie było bezpośrednią przyczyną dla twoich objawów. Podobnie afq, który w cudowny sposób coś sobie nagle uzmysłowił z dzieciństwa.

    To są symptomatyczne zachowania dla sugestywnej korelacji pewnych przeżyć sprzed lat z obecnymi objawami.

    Oczywiście zawsze możecie zaprzeczyć, nie mniej nie brzmi to dla mnie przekonywująco, bo albo jest się czegoś pewnym albo zwyczajnie ulega się sugestii i zaczyna łączyć się pewne rzeczy pod jej wpływem.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • kod_matrixa 08.10.18, 10:18
    Oczywiście zawsze możecie zaprzeczyć, nie mniej nie brzmi to dla mnie przekonywująco, bo albo jest się czegoś pewnym albo zwyczajnie ulega się sugestii i zaczyna łączyć się pewne rzeczy pod jej wpływem.


    Oczywiście dla psychoterapii tylko w to graj. Dla niej każdy pretekst jest dobry, aby można było nad czymś pracować.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • kod_matrixa 08.10.18, 10:20
    Jako żywo przypomina mi to zachowanie Freuda, który łączył bezpodstawnie pewne fakty w sposób absurdalny i pseudonaukowy, tak jak łączył nos z genitaliami.

    Niestety psychologia wiele po nim odziedziczyła.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • kod_matrixa 08.10.18, 10:50
    Warto poczytać sobie o sile sugestii i tym jak ludzie pod jej wpływem łatwo ulegają manipulacji. Czasem zamierzonej, a czasem niezamierzonej.

    pieknoumyslu.com/sila-sugestii-poznaj-ja/amp/

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • kod_matrixa 08.10.18, 11:20
    Tu też warto poczytać o sile sugestii

    brainmed.pl/sila-sugestii-jak-wplywac-na-innych-cz-1/

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • kod_matrixa 08.10.18, 11:42
    Rozumiesz in133 teraz jak ludzie robieni są w bambuko po przeczytaniu tej lektury?

    Problem w tym, że nawet siłą sugestii ma swoje granice, a pacjenci psychoterapeutów po pewnym czasie znowu wracają do punktu wyjścia.

    Nie odbieram psychoterapeutom dobrych intencji, ale takie proste sztuczki i triki działają zazwyczaj w błahych przypadkach.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • in133 08.10.18, 12:00
    Ty coś udowadniasz od dupy strony. Jako 5 letnie dziecko nie wiedziałam nic o psychobiznesie, nie wiedziałam, że naukowcy twierdzą, że nie powinnam czuć wstydu i zażenowania. Jako mała dziewczynka wstydziłam i bałam sie wszelkich "wujków" w tym oprawcy. Potem wstydziłam się, gdy jakis chłopiec okazywał mi uczucia, podczas gdy koleżanki łączyły się w pary. Wstydziłam sie tego, ze zaczęłam stawac się kobietą, a potem w kazdym intymnym kontakcie jak np. dotyk ust budziły się tamte wspomnienia i wstyd. Jako nastolatka potrzebowałam odkrywac w sobie nowe sfery i jednocześnie nie mogłam znieść bliskości. Potem były kolejne problemy ze sobą, gdy wkroczyłam w dorosłość, ale już mi się nie chce o tym pisać. Wazne, ze coś mi pomogło. Taki deficyt empatii to na pewno uszkodzenie mózgu.
  • kod_matrixa 08.10.18, 12:20
    Wiele dzieci jest wycofanych i wstydliwych, aż do dorosłości. Nie wiem jak to jest dokładnie w twoim przypadku. Być może nikt na dzień dzisiejszy w medycynie nie może autorytatywnie stwierdzić.

    Podejrzewam, że niektórzy pacjenci boją się usłyszeć, że mają jakieś biologiczne skłonności, bo mylnie kojarzą to z jakimś strasznym defektem mózgu. A nic bardziej błędnego. Poprostu rodzimy się z wieloma właściwościami, dotyczącymi różnych rzeczy jak układ odpornościowy czy układ nerwowy. Jedni są bardziej podatni na konkretne zaburzenia inni mniej. Tak naprawdę każdy ma jakieś słabsze i mocniejsze punkty i nie jest to żaden powód do autostygmatyzowania.

    Jednak psychika robi swoje i ludzie z powodu wyimaginowanych obaw łatwo ulegają różnym sugestiom.

    Taka sytuacja staje się na rękę zarówno pacjentowi jak i psychoterapeucie, który dostaje gotowy materiał do obróbki.

    Fakt, który podałem w linku pozostaje faktem, że terapeuci stosują sugestię wobec pacjentów.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • kod_matrixa 08.10.18, 12:26
    Taki psychoterapeuta po wywiadzie z pacjentem wybierze sobie jakąś "traumę", na której będzie bazował, a pacjent siłą sugestii, że została wykryta u niego przyczyna zaburzenia zacznie odczuwać ulgę i ogólną poprawę samopoczucia.

    Klasyczny przykład grania na sile sugestii. Pacjent ma poczucie zdrowienia, a psychoterapeuta ma klienta.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • in133 08.10.18, 12:40
    Tak matrix. To pewnie deficyt mózgu sprawił, ze ja mając 5, 6, 7 czy 16 lat pamiętałam ten wstrętny oddech.
  • kod_matrixa 08.10.18, 13:07
    Nie twierdzę kategorycznie co było w twoim przypadku. W ogóle daleki jestem od wszelkich kategorycznych osądów.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • afq 08.10.18, 13:32
    kod_matrixa napisał:

    > W ogóle daleki jestem od wszelkich kategorycznych osądów.
    >
    skoro tak mówisz.. :-D
  • afq 08.10.18, 13:55
    kod_matrixa napisał:


    > Podobnie afq, który w cudowny sposób coś sobie nagle uzm
    > ysłowił z dzieciństwa.

    alez matrix.. ja sobie niczego z dziecinstwa nie uswiadomilem
    o dziecinstwie swoim to ja wiedzialem, cos innego sie stalo :-)
    i w żaden cudowny sposób, tylko z pomocą terapii
    mi pomogła, tobie niech nie pomaga :-)
  • kod_matrixa 08.10.18, 14:03
    No wiem afq, że z pomocą terapii. A jeszcze dokładniej, dzięki sile sugestii. :)

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • afq 08.10.18, 14:09
    kod_matrixa napisał:

    > No wiem afq, że z pomocą terapii. A jeszcze dokładniej, dzięki sile sugestii. :
    > )
    >
    no wiem ze juz nie pamietasz jak ci pisałem jak to sie odbylo
    i ze nie bylo zwyczajnie miejsca na jakąkolwiek sugestie
    w dodatku ty kompletnie nie wiesz o czym mowie:-)
    ale ty po prostu ..wiesz :-) bo przeciez matrixem jestes :-D
  • afq 08.10.18, 14:16
    godzine temu matrix z sesji wróciłem :-)
    domyslam sie ze jako matrix słyszałes wszystko i dzis o czym mowilem? :-D


  • kod_matrixa 08.10.18, 14:21
    Nie przejmuj afq, ważne że ty w to wierzysz. W końcu jak sam kiedyś napisałeś cały czas wiedziałeś, ale kropkę nad i postawiłeś w napisanym przez siebie liście.

    Teraz musisz tylko uwierzyć, że autosugestia to nie sugestia. ;)

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • afq 08.10.18, 14:32
    kod_matrixa napisał:

    > Nie przejmuj afq, ważne że ty w to wierzysz. W końcu jak sam kiedyś napisałeś c
    > ały czas wiedziałeś, ale kropkę nad i postawiłeś w napisanym przez siebie liści
    > e.
    >
    > Teraz musisz tylko uwierzyć, że autosugestia to nie sugestia. ;)
    >

    nie nie stary
    zadnej kropki nad i w liscie nie pisalem :-)
    ty nie wiesz do czego ten list byl, ani co w nim było :-D
    mój boże :-D
    twoje krasomówcze popisy na prawde nie przykryją w moich oczach twojego dyletanctwa :-)

  • afq 08.10.18, 14:34
    afq napisał:

    > kod_matrixa napisał:

    > > Teraz musisz tylko uwierzyć, że autosugestia to nie sugestia. ;)

    to zdanie sobie za to sam codziennie chyba powtarzasz :-D skutecznie :-D
    bo chyba na prawde wierzysz w swoje historie :-)
  • herakles-one 08.10.18, 14:23
    Pewnie się podłączył do Ciebie, a na wszelki wypadek tylko, pisze o jakiejś odmiennej anatomii mózgu u siebie. To dla zmyłki. Matrix myśli jak komputer.
  • herakles-one 08.10.18, 11:40
    Tutaj jest przykład jak emocje potrafią sterować inteligencją i zniekształcać odbiór świata.
    Matrix potrafi dostrzec, że różne zdarzenia, obrazy, opinie i celowo podane sugestie mogą wpływać na nasze myśli i zachowanie, ale wyklucza by to mogło dotyczyć dzieci, które są o wiele bardziej podatne na nie.
    Dedykuję mu więc dokumentalny film :www.youtube.com/watch?v=Ps1BzCeJl7Y Jest też druga część, która mówi o konsekwencjach "grzechu pierworodnego".
  • herakles-one 08.10.18, 11:52
    www.youtube.com/watch?v=_8s9abkIbXk
  • herakles-one 08.10.18, 12:06
    Ta druga część historii nazywa się : Jakoś to będzie.
  • herakles-one 08.10.18, 13:48
    No tak, matrix nie napisał, że ludzie są odporni na przeżycia. Odporne są według niego tylko dzieci, bo one nie zaliczają się do ludzi. Jednak co umysł matematyka, to nie to samo, co upośledzonych psychologów. Ja bez jego pomocy nigdy bym na to nie wpadł.
  • kod_matrixa 08.10.18, 14:02
    No, powiem ci herakles, że twoje riposty poprostu wymiatają. Są tak samo śmieszne jak Moty Python w wersji irańskiej. Nie spuszczaj z tonu! :D

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • herakles-one 08.10.18, 14:11
    Prawda, że poczucie humoru subtelne, a konkluzja śmieszna? Myślę, że udało mi się dostosować do Ciebie. Ale ja dopiero się uczę od Ciebie ! Gdzie mi tam do mistrza matrixa?.
  • kod_matrixa 08.10.18, 14:24
    Nooo tak, herakles, nawet bardzo śmieszna. Zwłaszcza po uwzględnieniu wysublimowanego humoru charakterystycznego dla Monty Pythona i twojego polotu.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • kod_matrixa 08.10.18, 11:54
    Nigdzie nie napisałem, że ludzie nie są podatni na przeżycia.

    Jak zwykle usiłujesz odwracać kota ogonem. Po raz kolejny muszę cię sprostować, że czym innym jest podatność na różne czynniki środowiskowe, a czym innym korelacje robione na siłę między różnymi przeżyciami, a konkretnymi objawami, zaburzeniami etc. co nie jest takie oczywiste wbrew temu co starasz się na siłę udowadniać.

    Nie znamy do końca mechanizmów obronnych przed przykrymi przeżyciami. Ale z całą pewnością takie mózg ze swoimi neuroplastyczne właściwościami posiada.

    Jednak psychoterapeuci pieprzą w kółko o nieprzepracowanych emocjach sprzed lat, wyciągają je od ludzi i robią się ludzkie dramaty. Oczywiście pod wpływem sugestii początkowo pacjenci czują poprawę, ale najczęściej jest tak że powstają nawroty i pacjenci uzależniają się od terapii.

    Podobnie jest z sugestią, która jest stosunkowo krótkotrwała.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • kod_matrixa 08.10.18, 11:57
    Dlatego tak często występują przypadki od uzależnienia terapiami na skutek ciągłego rozdrapywania ran. W ten sposób produkuje się pacjentów na całe życie.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • herakles-one 07.10.18, 13:11
    Zapomniałem, że Matrix z swoimi uzdolnieniami do matematyki i umiejętnością obliczania rachunku prawdpodobieństwa jest mądrzejszy niż doktor Andrzej Rogiewicz -były ordynator słynnego Ośrodka Leczenia Nerwic w Komorowie i lepiej zna przyczyny nerwic. Widocznie ma większe od ordynatora doświadczenie w leczeniu nerwic, bo leczy swoją nerwicę od trzeciego roku życia aż do teraz, łykając pigułki. A sądząc po tym, co napisał o sobie, jest co najmniej trzydziestce.
  • kod_matrixa 07.10.18, 13:16
    O, herakles swoim zwyczajem zmienia narrację, wyciągając ni z gruszki ni z pietruszki opinię jednego doktora z Komorowa, bo mu liczne przytaczane artykuły nie pasują do jego koncepcji.

    Jakże to charakterystyczne dla naszego forumowego omnibusa.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • afq 26.09.18, 11:29
    kod_matrixa napisał:

    > Dla wielu dzieci newralgicznym okresem jest już samo pójście do przedszkola czy
    > do szkoły. Dla kogoś innego ta granica może leżeć jeszcze gdzie indziej, np. d
    > opiero w dorosłości itd.
    >

    dokladnie tak, dla jednego dziecka pojscie do przedszkola to super sprawa, tyle dzieci innych i jest sie z kim bawic
    dla innego dziecka to ciezka trauma, poczucie porzucenia przez rodzicow, lęk przed obcym miejscem itd

    bo ostatecznie nie chodzi o obiektywna ocenę danego zdarzenia, ale o indywidualne przezycia
    ktore maja znaczenie potem

  • afq 26.09.18, 11:32
    powiesz ze sprawa przedszkola to normalne zdarzenie.. no tak, jesli to oceniasz obiektywnie, a przynajmniej z dzisiejszej perspektywy
    ale dla konkretnego czlowieczka w wieku 3-4 lat to nie jest normalne zdarzenie
  • afq 26.09.18, 11:38
    i tez w zaleznosci od tego co mamy wrodzone rózne efekty moga sie pojawic
    np w mojej przypadlosci nie uwazam zeby pojscie do przedszkola mialo szczegolna role
    chociaz podobno rozpaczalem bardzo, nie chcialem jesc, ojciec karmil mnie potem trzema posilkami z calego dnia na raz kiedy po mnie przychodzil, potem jadlem sam w ciagu dnia, ale tylko na stojąco, chyba w ramach dalszego protestu, nie wiem :-) a potem ie chcialem wracac do domu, tak mi sie podobalo
    ale w wypadku twojej np wrodzonej wadzie.. jesli przedszkole bylo dla ciebie przykrym doswiadczeniem to juz ta zwykla sytuacja stresem wystarczajacym byc mogla
  • herakles-one 07.10.18, 13:45
    Znam aktualne stanowisko psychiatrii w tej sprawie , a nie opinię jednego doktora. (jeśli chodzi o geny)
    Leczenie nerwicy pigułkami jest absurdem. Pacjenci umiejętnie leczeni psychoterapią pozbywają się różnych fobii i lęków. Leki można stosować tylko w przypadku bardzo silnych objawów, ale wtedy terapia jest utrudniona czy wręcz niemożliwa, bo pacjent zbyt mało czuje, jeśli chodzi o emocje.
    Terapia behawioralno- poznawcza, którą najczęściej się stosuje przy zaburzeniach lękowych nie zawsze jest w stanie dotrzeć do wszystkich przyczyn powstania nerwicy, czy fobii. Gdy odkryje się i uświadomi prawdziwą przyczynę lęku i uświadomi pacjentowi , że jego mechanizmy obronne w postaci różnych zachowań sprzyjają utrzymaniu nerwicy, to pacjent się leczy. W obozach koncentracyjnych nikt nie chorował na nerwice. Gdyby to była genetyczna przyczyna to by tak nie było.
  • kod_matrixa 07.10.18, 13:52
    > W obozach koncentracyjnych nikt nie chorował na nerwice. Gdyby to była genetyczna przyczyna to by tak nie było.


    Tiaaaa, jedziemy starą płytą. Pewnie byłeś prawą ręką doktora Mengele i on ci to wszystko powiedział.

    Masz tu geniuszu medycyny kolejne źródło potwierdzające m in genetyczne przyczyny nerwic i zaburzeń lękowych.

    nerwicalekowa.com/2011/10/14/jak-powstaje-nerwica/amp/

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • herakles-one 07.10.18, 15:43
    Nie ma prostej zależności genetycznej w dziedziczeniu zaburzeń lękowych. To, że występuje zwiększona podatność, nie przesądza że zaburzenia wystąpią. Każdy z nas dziedziczy w różnym stopniu podatność do zachorowania na taką czy inną chorobę, ale nie jest powiedziane, że na nią zachoruje. Dopiero gdy następują jakieś przeciążenia psychiczne i inne , to choroba atakuje ten organ, który mamy najsłabszy.
    Tak samo przy nerwicach; musi zaistnieć przyczyna wyzwalająca: jakiś nieświadomy konflikt emocjonalny, długotrwała deprywacja potrzeb, trauma spowodowana jakimś zdarzeniem.
    Np. pacjent cierpiący na agorafobię- dostał stypendium zagraniczne i nie może pojechać, bo po wyjściu z domu dostaje takie ataki paniki, że się dusi. Osoba bardzo inteligentna i wykształcona, naturalny przywódca grupy. Sądzę, że terapia behawioralna niewiele by mu pomogła, ale został wyleczony analityczną terapią grupową. Okazało się w trakcie terapii, że powodem był jego nieświadomy lęk przed rozstaniem z partnerką. On nie miał trudnego dzieciństwa, tyle że wychowywał się bez ojca, otoczony wianuszkiem kobiet, które go rozpieszczały i się zachwycały się nim.
    To, że u bliźniaków zbadano zwiększoną podatność na te zaburzenia nie jest dowodem, bo równie dobrze mogły spowodować tę zależność czynniki środowiskowe, które stworzyło identyczne, niekorzystne dla nich warunki.
    Ja nie obwiniam rodziców za takie zachowanie, bo rodzice najczęściej zachowują się wobec dzieci najlepiej jak tylko mogą i potrafią, lecz często sami mają poważne deficyty emocjonalne, różne zaburzenia i braki w podstawowej wiedzy o wychowaniu. I tak ten" grzech pierworodny" jest przekazywany z pokolenia na pokolenie.
    Nie zmieniam też narracji. Na zaniżone poczucie wartości wpływają wszystkie te czynniki, które wcześniej wymieniłem i nie jest to sprzeczne.( Jeśli np; dziecko przejmie od matki postawę lękową, to będzie unikać kontaktów społecznych ,a to zaowocuje brakiem pewności siebie i niższej wartości)
    A to, że tak ostro postawiłem sprawę, to jest odpowiedź na to stwierdzenie, że dzieciństwo nie ma żadnego znaczenia.
  • kod_matrixa 07.10.18, 20:07
    > Nie ma prostej zależności genetycznej w dziedziczeniu zaburzeń lękowych.


    Nie ma w ogóle żadnej prostej zależności, łącznie z twoimi ulubionymi czynnikami środowiskowymi bez których nie możesz żyć. to są twoje obsesje i paranoje wyindukowane albo/i wzmocnione w okresie edukacji na skutek permanentnej indoktrynacji twojego dość ciasnego umysłu.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • aaleksiss77 26.09.18, 11:27
    a co u ciebie się stało i tubylców, że macie wyjebane na to, co dzieje sie z innymi ? Ty-bardziej, że macie świadomość toć psycholodzy jak będzie wyglądać życie np. moich dzieci. gdzie odruch typowo ludzki ?
  • in133 26.09.18, 11:19
    Tak, więc można powiedzieć, że okres noworodka jest dla człowieka wybitnie trudnym, stresującym i newralgicznym okresem w jego życiu już sam w sobie bez dodatkowych traum.

    widziałeś kiedyś noworodka?
    głupoty piszesz
    dziecko z dnia na dzień jest zafascynowane nowym światem, każdy od urodzenia ma w sobie chęć życia, istnienia, bycia
    a taki widok kocia matka z młodymi, czy one są zestresowane?
  • kod_matrixa 26.09.18, 11:34
    To prawda, pamiętam. Ty zapewne też....

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • in133 26.09.18, 11:59
    "To prawda, pamiętam. Ty zapewne też...."

    ???
    znów jakaś aluzja?
  • in133 26.09.18, 12:02
    spie...j
  • afq 26.09.18, 12:27
    in133 napisała:

    > spie...j

    a fu :-)
  • kod_matrixa 26.09.18, 12:29
    in133 chyba do mnie to napisała bo myślała, że napisałem do niej coś z podtekstem. A ja zwyczajnie zażartowałem, że pamiętam jak byłe noworodkiem i że ona zapewne też ten okres pamięta. :)

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • afq 26.09.18, 12:33
    kod_matrixa napisał:

    > in133 chyba do mnie to napisała bo myślała, że napisałem do niej coś z podtekst
    > em. A ja zwyczajnie zażartowałem, że pamiętam jak byłe noworodkiem i że ona zap
    > ewne też ten okres pamięta. :)
    >

    alez ja to wszystko widze i rozumiem :-)
    nie brałem tego do siebie
  • afq 26.09.18, 12:36
    kod_matrixa napisał:

    > To o czym pisze herakles to klasyczny przykład z góry założonej krucjaty przeci
    > w chorobie w poszukiwaniu "świętego grala" jakim jest traumatyczne przeżycie/pr
    > zeżycia. Po prostu psychoterapeuci tak mają, że dla nich praprzyczyną zawsze mu
    > si być jakieś jedno boooom, pier...cie i nic innego nie wchodzi w grę, bo i prz
    > yczyny nie byłoby specjalnie do psychoterapii.
    >
    > Tymczasem życie jest jak zwykle bardziej nudne i nie tak spektakularnego jakby
    > chciało się tego oczekiwać. Zarówno w moim, twoim jak i większości przypadków m
    > oże być tak, że człowiek rodzi się z układem nerwowym bardziej narażonym na tak
    > ie czy inne zaburzenie, do wyindukowania, którego wystarczy szereg stresowych s
    > ytuacji, jako pretekst do uaktywnienia się go.

    to jak... dziecinstwo ma znaczenie?
  • kod_matrixa 26.09.18, 13:09
    Każdy okres może, choć nie musi mieć znaczenie. Pisałem już o tym, że psychologia produkuje jednak w sposób sztuczny sztywne reguły i tysiące nieweryfikowalnych teorii nadając im szczególne znaczenie. Jakby tego było mało później na bazie swoich uznaniowych teorii kreuje sposoby "leczenia" różnych stanów psychicznych.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • kod_matrixa 26.09.18, 13:12
    Przecież to o czym ja napisałem nie jest żadną obligatoryjną prawdą. Podałem tylko jeden z wielu możliwych przykładów. Ot taka kolejna 1001 teoria na potrzeby chwili, dokładnie na takiej samej zasadzie jak robi to psychologia.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • kod_matrixa 26.09.18, 13:40
    Ale sam widzisz, że moja teoria sklecona na poczekaniu z syndromem porodu jako traumy raczej nie odnajduje powszechnego uznania wśród terapeutów (nawet in133 zauroczona teoriami o traumie z dzieciństwa szybko ją wyparła), no bo kurna jak tu toś takiego leczyć? Zakazać rodzenia dzieci? No raczej nie wchodzi w grę...

    Zauważ jak wszystko jako system naczyń połączonych ściśle ze sobą interferuje, a mianowicie ekonomia z psychologią, tworząc swoistą symbiozę. Jedno wpływając na drugie powoduje, że teorie mało atrakcyjne ekonomicznie w psychologii raczej nie znajdą swojego potwierdzenia. Mało tego, nawet nie staną się przedmiotem wnikliwej analizy.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • kod_matrixa 26.09.18, 13:44
    W ogóle temat ekonomii i jej fatalny wpływ na nasze życie, w tym medycynę czy psychologię to temat morze.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • afq 26.09.18, 14:56
    trudno oczekiwać zeby lekarz prawnik psycholog nauczyciel itp czlowiek ktory ma jakąś ważną misje do wypełnienia dla spoleczenstwa zyl powietrzem

    problem sie pojawia wtedy, gdy pieniądz jest absolutnym priorytetem
    co sie zdarza
    ale nie zawsze

    to samo z reszta dotyczy kazdego wlasciwie zawodu
  • kod_matrixa 26.09.18, 15:23
    Ja piszę o problemie, który leży znacznie głębiej niż wynagrodzenie takiego czy innego zawodu.

    Nadal nasza cywilizacja porusza się w paradygmacie ekonomii, która sama w sobie siłą rzeczy stanowi destrukcyjną siłę. O ile kiedyś była kołem zamachowym rozwoju (np. w XIX wieku) o tyle dziś w dobie rzeczywistości globalnej, monopolizującego rynek korporacjonizmu, dyktatury prawa patentowego, degradacji środowiska naturalnego, wyczerpywania naturalnych zasobów bez uwzględniania dalszych konsekwencji, przy jednoczesnej ignorancji wobec nauki, staje się często jego (rozwoju) hamulcem i wężem zjadającym własny ogon we wszystkich aspektach naszego życia, z psychologią, a właściwie psychobiznesem włącznie.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • kod_matrixa 26.09.18, 15:28
    Jeżeli "produkuje się" w medycynie czy psychiatrii jednostki zaburzeniowe i chorobowe, a w psychologii psychoterapie na zapotrzebowanie rynku to trudno spodziewać się sensownych rezultatów.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • afq 26.09.18, 16:04
    zadam ci takie pytanie
    czy sądzisz że osoba uzależniona moze sama/samodzielnie z uzaleznienia wyjsc? czy tylko moze przestac brać/pić/grać?
    czy uwazasz ze uzależnienie jest chorobą "wyprodukowaną" przez psychiatrię/psychologię?

    bo to prawda ze psychologia "wyprodukowala" terapię na potrzeby "rynku" jak mowisz, a ja mowie ze na potrzeby uzaleznionych ktorzy potrzebuja pomocy zeby z problemu wyjsc
    to akurat nic dziwnego.. skoro jest problem natury psychologicznej z ktorym ludzie sami sobie nie radzą, to psychologia szuka sposobu na pomoc w swojej dziedzinie
  • kod_matrixa 26.09.18, 16:26
    Nie rozumiesz mechanizmów komercjalizacji branży, jakiejkolwiek. Oczywiście, że gdzieś w założeniu w samej idei nie chodziło o pieniądze. Ona zawsze pojawiają się z czasem. Z pięciu sesji robi się nagle kilkanaście, a z czasem dochodzi do kilku nastu miesięcy czy lat.


    Podobnie rzeczy mają się na poziomie "naukowym". Ktoś wypuści na rynek jakąś publikację, kto inny podchwyci temat jako atrakcyjny ekonomicznie, zacznie robić doktorat w tym kierunku, ktoś inny habilitację, temat robi się nośny i wraz za nim idą granty na "badania" (te mogą trwać całe lata w takiej nieweryfikowalnej dziedzinie jak psychologia), sympozja itd. Temat zaczyna żyć własnym życiem. Efekt domina jak na przykładzie publikacji Golemana i jego kontrowersyjną inteligencją emocjonalną.

    Ktoś po dekadach w końcu to podważy jako bzdury, czasem nawet uda obalić się takie 'teorie" jak z psychoanalizą, ale miliony na badania i niezliczone pieniądze pacjentów do prywatnych gabinetów w których "leczy" się w oparciu o różne takie szemrane teorie pieniądze płyną szerokim niezmierzonym strumieniem.

    Tak to działa. W wielkim skrócie oczywiście.


    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • afq 26.09.18, 16:45
    no nie specjalnie byl to odkrywczy dla mnie wywód
    tak, masz racje, tak to działa w wielkim skrócie we wszystkich branżach

    ale dpowiedz na proste pytania ktore powyzej zadalem
    jak jest twoja opinia w tamtych kwestiach
  • kod_matrixa 26.09.18, 18:33
    Już pisałem na ten temat jakie są metody pomocy. Psychiatria i zminimalizowana do praktycznych porad psychologia.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • afq 26.09.18, 18:57
    to dalej nie jest odpowiedz
  • kod_matrixa 26.09.18, 21:18
    Na pewno należy wiele rzeczy zreformować. Więcej jest tu forum.gazeta.pl/forum/w,210,166795762,166795762,Doswiadczenie_glupcze_.html?p=166798293

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • afq 27.09.18, 08:40
    odpowiedzi na pytania są dosc oczywiste, dlatego ich unikasz? :-D

    brak odpowiedzi to tez odpowiedz
  • afq 27.09.18, 08:41
    ale dla jasnosci
    daleki jestem od twierdzenia ze nie ma czego poprawiac
  • kod_matrixa 27.09.18, 08:45
    To zdecyduj się, bo jak na razie to ty sam sobie zaprzeczasz. Ja podałem ci w linku metody, o które pytałeś.

    Co do mojego pytanie, to nie dałeś konkretnej odpowiedzi odnośnie tej grupy uzależnieniem. Jedynie co było nowego to zjechałeś że 100% do 95% dotkniętych trudnym dzieciństwem, co jest równie b. małoprawdopodobne.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • afq 27.09.18, 09:00
    w czym sobie zaprzeczam, twierdzac ze sa rzeczy ktore warto poprawic?
    czy to oznacza zgode z tym co w tmtym wątku podawales?
    ja mam swoje przemyslenia co do tego co moznaby poprawic i o tym napisalem

    a rachunek prawdopodobienstwa tu nie ma zadnego zastosowania
    to troche tak, jakbys chcial wyliczac jakie jest prawdopodobienstwo ze w poczekalni do lekarza siedza ludzie ktorzy nie prowadza zadnej aktywnosci fizycznej a mają problemy z krążeniem
    jakim wzorem chcialbys to prawdopodobienstwo wyliczac :-)

    uwazam ze swiadomie uniasz odpowiedzi na moje pytania
    bo te odpowiedzi beda ci niewygodne
  • kod_matrixa 27.09.18, 09:37
    Podany przez ciebie przykład najlepiej świadczy o tym, że nie masz bladego pojęcia jak funkcjonuje zasada rachunku prawdopodobieństwa.

    Korelacja typu: alkoholik = trauma z dzieciństwa w liczebności od 95% do 100% przypadków w przypadkowej grupie alkoholików jest niezwykle małoprawdopodobna.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • afq 27.09.18, 10:43
    oczywiscie, ja nie mam :-)
    dla ciebie ten przyklad to kwestia prawdopodobienstwa, bo zaprzeczasz temu ze to sprawy zwyczajnie powiązane ze soba
    najchętniej twierdzilbys ze przeszlosc nie ma w ogole zadnego znaczenia, no ale twoje wlasne wypowiedzi tutaj juz mowia cos innego

    podaj wzór którym bys to prawdopodobienstwo wyliczal :-)
  • afq 27.09.18, 10:45
    poza tym daej unikasz odpowiedzi..
    dla przypomnienia:

    czy sądzisz że osoba uzależniona moze sama/samodzielnie z uzaleznienia wyjsc? czy tylko moze przestac brać/pić/grać?
    czy uwazasz ze uzależnienie jest chorobą "wyprodukowaną" przez psychiatrię/psychologię?
  • afq 26.09.18, 14:52
    powiem tak..
    odbywam terapie w ośrodku finansowanym przez gmine
    środki te pochodzą z akcyzy ze sprzedazy alkoholu, część tego podatku wraca do gmin i stąd kasa
    ani ja ani nikt inny z pacjentów nie płaci tu za cokolwiek
    terapeuci nie mają żadnego interesu w tym zeby indukwac nieprawde byle dluzej sie ktos leczyl
    bo chętnych na odbycie terapii nie brakuje, za to brakuje sal, terapeutów, terminów w związku z tym itd

    w tym wypadku teoria o tym jakto terapia jest biznesem nie za bardzo sie zgadza z rzeczywistościa

    chociaz..

    kiedys kiedys mialem obawy ze mam problem z uzaleznieniem, poszedlem wiec w innym miescie bo tam wtedy mieszkalem
    do innego tamtejszego prywatnego osrodka na konsultacje
    myslalem ze sie czegos dowiem

    tymczasem spotkanie bylo raczej biznesowe
    bardziej prezentacja oferty wraz z ofertą cenową oraz podaniem terminu "wykonania zlecenia"
    jednym slowem nie dowiedzialem sie absolutnie niczego o uzaleznieniu i o tym czy jestem na dobrej drodze do uzaleznienia czy moze juz uzalezniony jestem, nic.... ani slowem

    wyszedlem stamtad i nigdy tam nie wrocilem

    i o to chodzi, oceniac i wybierac sensowne miejsca i sensownych ludzi
    bo tak jak sam Witkowski twierdzi
    "psychologia to nauka którą czasem wykorzystują hochsztaplerzy" :-)
    tyle ze jak w każdej dziedzinie
    i o tym nalezy na pewno pamiętać
  • afq 26.09.18, 10:04
    milamala napisała:

    > Facet promuje sie na innosci zeby sprzedac swoje ksiazki,

    ależ skąd! on tylko chce uzdrowić to co chore! w ogóle nie chodzi mu o kasę :-D

  • aaleksiss77 26.09.18, 10:51
    każdy orze jak może. A że chodzi mu kasę ?
    Jestem w stanie zrozumieć - ale dlaczego nikomu nic się nie chciało zrobić w kwestii moich dzieci?
  • afq 26.09.18, 12:30
    aaleksiss77 napisał(a):

    > każdy orze jak może. A że chodzi mu kasę ?
    > Jestem w stanie zrozumieć - ale dlaczego nikomu nic się nie chciało zrobić w kw
    > estii moich dzieci?

    przepraszam za pytanie, raczej nie sledze kazdego wpisu
    ale o co chodzi z twoimi dziecmi?
  • aaleksiss77 26.09.18, 15:18
    o tramwaj
  • afq 26.09.18, 16:06
    aha
  • 0rtensja 27.09.18, 09:23
    Geny? Gdzies obilo mi sie to nazwisko... Ale to co mowi i pisze nie potwierdza twarda praktyka zycia. Bo chocby, temat tak zlozony i kontrowersyjny - wypadki dzieci, ktore same wychowywaly sie w dzungli, w srodowisku malp, czy gdzies w lasach "zaadaptowane" przez niezykle humanoidalne wilki... Te dzieci nigdy nie udalo sie zresetowac i zaadaptowac do zycia w cywilizowanym spoleczenstwie. Na zawsze pozostaly, na wpol zwierzetami. To jak mozna tu mowic o braku znaczenia dziecinstwa...!
  • kod_matrixa 27.09.18, 09:48
    Temat był już wałkowany w tym wątku.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • kod_matrixa 27.09.18, 09:48
    Łącznie z syndromem Tarzana.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • 0rtensja 27.09.18, 11:28
    Nie czytalam , ale poczytam caly ten watek....:-)
  • ada_ww 27.09.18, 13:52
    Ja nie mam sily tych bzdur czytac, np. o traumach dzieci, ktore zmieniaja srodowisko. Juz wiekszego debilizmu nie mozna bylo napisac, bo juz dzieci wychodzac z przedszkola i idac do pierwszej klasy podstawowki zmieniaja srodowisko, co trwa cyklicznie pozniej co kilka lat.
  • leda16 01.10.18, 10:35
    ada_ww napisała:

    > Ja nie mam sily tych bzdur czytac, np. o traumach dzieci, ktore zmieniaja srodo
    > wisko. Juz wiekszego debilizmu nie mozna bylo napisac, bo juz dzieci wychodzac
    > z przedszkola i idac do pierwszej klasy podstawowki zmieniaja srodowisko, co tr
    > wa cyklicznie pozniej co kilka lat.


    Taak, wobec tych faktów, trauma dzieci zmieniających środowisko na obóz koncentracyjny w Oświęcimu, to pestka.




    --
    www.pmiska.pl
  • kod_matrixa 01.10.18, 11:47
    Problem w psychologii jest taki, że tworzy ona pewne pojęcia, a następnie definicje dla nich nie dając im ostrych kryteriów. Nie mówiąc już o słabych podstawach naukowych.

    Powoduje to później jałowe, długie i nieprowadzące do erytorycznych wniosków spory.

    Kiedy mamy doczynienia z traumą, a kiedy jeszcze nie? Jak zmierzyć jej siłę oddziaływanie dla konkretnego przypadku? Jak sprawdzić jej realny wpływ na życie konkretnej jednostki?

    To jest poruszanie się w odmętach snu śnionego we śnie w stanie upojenia alkoholowego.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”