Dodaj do ulubionych

Jak byście opisali neurotyka?

08.10.18, 09:37
Jestem ciekawy; jakie cechy i zachowania postrzegacie jako neurotyczne?
Edytor zaawansowany
  • kod_matrixa 08.10.18, 09:43
    Podobno wśród psycholożek jest ich dużo. Zatem powinieneś wiedzieć.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • afq 08.10.18, 13:47
    jak dla mnie to ktoś zalękniony i niestabilny
    nie wiem, strzelam tak jak czuje
  • mona.blue 08.10.18, 14:37
    Dla mnie też wiodący u neurotyka jest lęk, który utrudnia mu życie.

    --
    www.youtube.com/watch?v=Lb4I4MH7PWk
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • witch-witch 08.10.18, 14:23
    Wszelkiego rodzaju obsesje, albo wypaczone pojecie i widzenie rzeczywistosci. Gloryfikowanie swoich potrzeb. Extremalny egoizm - egocentryzm..."perfekcyjny" narcyzm. Majacy trudnosci z przyjeciem krytyki wszak jego swiat jest zbudowany na iluzji, a nie na czyms, co ma stabilny obraz w jego wnetrzu, wiec odbija sie w tobie, a twoja krytyke odbiera jako nielubienie i atak na siebie.
    Mocno zakorzeniony ma trudnosci jako mezczyzna seksualne, np. przedwczesny wytrysk, ciagle poczucie winy i wstydu....Wielu takich mijasz codziennie przechodzac sobie znana sciezka do pracy...
  • kod_matrixa 08.10.18, 14:31
    W każdym razie problemy na tle seksualnym też występują. Może to tłumaczyć obsesje na tym punkcie ...

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • mona.blue 08.10.18, 14:36
    Ale to chyba dobrze zaspokajać swoje potrzeby? Co rozumiesz przez ich gloryfikowanie?

    --
    www.youtube.com/watch?v=Lb4I4MH7PWk
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • kod_matrixa 08.10.18, 14:48
    Jak ktoś jest erotomanem też czy nimfomanką?

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • kod_matrixa 08.10.18, 14:54
    Podobno oprócz lęków to jest też przeciwieństwo stabilności emocjonalnej. Huśtawki nastrojów itp. Np raz jest wszystko OK, aż tu nagle pójdzie seria bluzgów.



    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • kod_matrixa 08.10.18, 15:08
    Ze stabilnością emocjonalną wiążą się pewne mity. Spotkałem się gdzieś z opinią w artykule, że np. osoby stabilne emocjonalne zawierają wiele znajomości i nie są zbyt wrażliwe po zerwaniu z kimś będąc w związku.

    No ładna mi stabilność bez wrażliwości z wieloma znajomościami (zazwyczaj lakonicznymi). Wychodzi na to, że prostytutki i psychopaci są bardzo stabilni emocjonalnie. :)

    Kłóci się to w oczywisty sposób z wrażliwością, empatią i rozwojem intelektualnym.

    Dlatego uważam, że lepszym określeniem od stabilności emocjonalnej jest równowaga emocjonalna.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • herakles-one 09.10.18, 21:08
    Jakoś mało wpisów, a temat bardzo obszerny.
    Ustosunkuję się wobec tego do tego co napisaliście.
    Tak jak napisaliście; podstawowym problemem neurotyka jest lęk. Lęk jest związany z tym, co napisałem- z niskim poczuciem swojej wartości. Neurotyk zawsze się obawia tego, że nie jest wystarczająco dobry ,co nie znaczy, że zawsze jest świadomy tego lęku.
    To poczucie niskiej wartości powstaje w dzieciństwie gdy dziecku nie udaje się przezwyciężyć niższego od dorosłych poczucia swojej wartości-dziecko jest małe, słabsze od dorosłych, mniej sprawne , niedoświadczone. Dzieje się tak gdy: opiekunowie są albo nazbyt wymagający i dziecku trudno sprostać ich oczekiwaniom, albo niesprawiedliwi i nadmiernie krytykujący, odgrywający się na dziecku za swoje niepowodzenia, obojętni, albo nadopiekuńczy. Czasami są złośliwi, szyderczy, dokuczliwi. Takie zachowania opiekunów nie pozwalają dziecku przezwyciężyć tego swojego niskiego, dziecięcego poczucia wartości. Takim powodem może też być uraz wczesnodziecięcy, np. utrata matki, rozłąka z nią z powodu długiej hospitalizacji, wykorzystanie seksualne, gdy dziecko jest bite i poniżane, itp.
    Napisaliście, że neurotyk jest lękliwy.
    Nie zawsze to jest widoczne dla otoczenia. Dziecko z niskim poczuciem wartości próbuje zamaskować i przezwyciężyć je w różny sposób. Może przyjmować różne strategie:
    Najczęściej robi to poprzez kompensację- tj. wyrównywanie, albo wypieranie swoich braków.
    Te braki mogą być rzeczywiste, albo subiektywnie odczuwane. np. ładna dziewczyna uważa, że jest brzydka. Ktoś , kto dorastał w środowisku rodzinnym, które nie zapewniło mu możliwości wykształcenia inteligencji emocjonalnej, będzie lekceważył te zdolności.
    Chłopiec mały i słaby może nadrabiać to stając się wzorowym uczniem, a inny też mały i słaby stara się być miły i lubiany.
    Jeszcze ktoś inny stara się przezwyciężyć to poczucie niskiej wartości poprzez agresję. Przyjmuje strategię: to ja atakuję i poniżam, nie pozwolę się nikomu poniżyć.
    W dorosłym życiu ci neurotycy, którzy kompensują swoje niskie poczucie wartości osiągnięciami, są nastawieni na karierę, sukcesy, gromadzenie majątku, częstą wymianę samochodów i żon na nowszy model. Te zewnętrzne oznaki sukcesu najczęściej nie przynoszą im ukojenia.
    Natomiast inni mogą się nadmiernie poświęcać dla innych, dawać wykorzystywać, by w ten sposób zasłużyć na uznanie i akceptację.
    Czy neurotycy są egoistami?
    Powiedziałbym, że bywają egocentrykami. Są bardzo wrażliwi na swoim punkcie, a zwłaszcza mało odporni na krytykę, która ich rani ponieważ neurotyk ma kompleksy na jakimś swoim punkcie, a zawsze chce dobrze być odbierany i oceniany. To jest tak podobnie jak gdy kogoś ząb boli, wtedy nie bardzo potrafi myśleć o innych, tylko skupia się na swoim bólu. Niektórzy neurotycy mają problem z obroną swoich granic, bo nie potrafią wyrazić swoich agresywnych uczuć , które byłyby adekwatne w takiej sytuacji, tylko je najpierw tłumią, a później wypierają i przestają odczuwać. Takie przykre uczucia jak :gniew, odraza, niechęć, złość, zawiść, odraza, nienawiść są tak głęboko ukrywane, że ich nie czują.
    Aby nie cierpieć z powodu niskiego poczucia wartości neurotyk buduje swój obraz idealny, który odbiega od obrazu realnego. Robi to przez wypieranie cech, których nie akceptuje oraz tych przykrych i nieakceptowanych uczuć. Dlatego neurotyk doskonale widzi różne wady u innych, a jest ślepy w stosunku do siebie.
    Często te wyparte uczucia projektuje na innych, a sam nie wie co czuje, bo tak głęboko je ukrył . Te ukryte uczucia mogą powodować różne symptomy chorobowe i wtedy neurotyk krąży po lekarzach, a ci nie potrafią znaleźć przyczyny jego dolegliwości i zazwyczaj mówią: stres.
    A to już jest nerwica, w leczeniu której trzeba dotrzeć do tych wypartych uczuć.
    Gdy człowiek nie zauważa swoich uczuć, te dają znać o sobie poprzez symptomy cielesne powodując nerwice, a czasem i depresję.
    Większość neurotyków jest zdolna do współczucia.
  • kod_matrixa 09.10.18, 21:35
    No właśnie. Czemu ludzie boją się przyznać do błędów czy do swoich wad. Jak czasem mnie coś irytuje to bywam złośliwy co widać, słychać i czuć.

    Oczywiste jest, że wszyscy mamy takie czy inne wady, które zwłaszcza w internecie łatwo zamaskować i udawać kogoś np. krystalicznego czy jeszcze kogoś kim się nie jest.

    Skąd bierze się w ludziach taka przesadna dbałość o odbiór własnej osoby przez innych? Nacje Europy południowej są zdecydowanie bardziej otwarte, szczere niż my ludzie z północy - skryci, fasadowi, hipokrytyczni, a z drugiej strony skłonni do depresji, agresji i neurotyzmu.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • herakles-one 09.10.18, 21:38
    Neurotyk postawiony w rzeczywiście trudnej sytuacji np. jakiejś katastrofy, tragedii często zapomina o swoich wahaniach i wątpliwościach i gdy nie jest wystawiony na ocenę, to błyskawicznie podejmuje decyzję i sprawnie działa by udzielić pomocy gdy trzeba kogoś ratować, udzielić pomocy, gasić pożar, itp.
    Natomiast te wahania i lęki ma wtedy gdy boi się niepowodzenia, przegranej, niesprawdzenia się.
  • kod_matrixa 09.10.18, 21:55
    Wszystko ładnie, pięknie. Tylko jest druga strona medalu, o której psychologia lubi nie pamiętać - efekt Barnuma (efekt horoskopowy).

    Wiemy, że są ludzie mniej i bardziej skłonni do różnych postaw. Jednak z drugiej strony gdyby tak na serio brać wszystkie te opisy różnych zaburzeń, osobowości to nagle okaże się że nikt z nas nie lubi być krytykowanym, przyznawać się do błędów, wad, wielu z nas boi się, że się nie sprawdzi, odczuwa lęk, bywa agresywny etc.

    Właśnie to jest kwintesencja i największa słabość psychologii, (NIEPRECYZYJNOŚĆ). Bo gdyby ją traktować serio to wszyscy jesteśmy neurotyczni, psychopatami, borderami, pedofilami, kompulsywne, znerwicowani, aschizofrenikami, paranoikami i w ogóle dysfunkcyjny i całkiem do d.....

    Dlatego nawet laik intuicyjnie wyczuje, że z tą dziedziną jest coś nie halo, nie wspominając o ludziach trochę lepiej zorientowanych, którzy wyczują w tym wielką lipę na kilometr.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • ada_ww 09.10.18, 23:02
    Akurat tu Herakles dobrze Ci napisal, bo sa roznice miedzy zwyklym neurotyzmem a neurotycznymi zaburzeniami osobowosci. Do poczytania:
    www.medicalnewstoday.com/articles/246608.php
  • herakles-one 10.10.18, 00:33
    Poziom posiadanych cech neurotycznych decyduje o tym jak człowiek sobie radzi w trudnych sytuacjach. Neurotycy mają zwiększoną pobudliwość emocjonalną i silnie reagują na trudne przeżycia. Człowiek o niskim poziomie cech neurotycznych przeżyje jakieś trudne doświadczenie i wyciągnie z niego wnioski, skoryguje błędy jeśli jakieś popełnił i działa dalej, a neurotyka to samo zdarzenie załamie i wpadnie w nerwicę, albo depresję. Neurotyk może bardzo dobrze sobie radzić w przyjaznym, wpierającym otoczeniu, a nie radzić w sytuacjach gdy to otoczenie jest wrogie. Dzieje się tak bo ma zwiększoną potrzebę miłości i oczekuje miłości bezwarunkowej, a gdy tego nie dostaje czuje się odtrącony i reaguje wrogością, którą wypiera, co powoduje wzrost lęku i potrzeby bezpieczeństwa. W związkach odtrącony neurotyk nie potraf się pogodzić z tym co go spotkało i potrafi nieraz całe życie czuć urazę do byłego partnera. On nie koryguje swoich zachowań chociaż są dla niego szkodliwe, lecz trzyma się ich jak pijany płotu.
  • herakles-one 10.10.18, 08:25
    Odpowiedź dla matrixa.
    Raczej nikt nie lubi być krytykowany. Problem leży w reakcji na krytykę. Człowiek pewny swojej wartości , który ma duże poczucie wewnętrznego bezpieczeństwa, słysząc krytykę zastanawia się najpierw czy jest ona uzasadniona. Jeśli uzna, że tak, potrafi uznać racje krytykującego i nie reaguje emocjonalnie.
    Problem też jest w tym w jaki sposób ta krytyka jest udzielana. Jeśli ktoś to robi w taki sposób jak ty masz w zwyczaju, to to nie jest krytyka tylko agresja i chęć poniżenia innych. I trudno, by ktokolwiek akceptował taką formę krytyki.
  • ada_ww 10.10.18, 13:41
    Podatnosc i odpornosc na krytyke wynosimy z domu. Gdy rodzice potrafia uzywac konstruktywnej, uzasadnionej krytyki wobec dziecka, w wieku doroslym ten czlowiek bedzie bardziej na te krytyke odporny. Tacy ludzie tez potrafia w odpowiedni sposob uzywac konstruktywnej krytyki wobec innych. Sa jednak tez rodzice, ktorzy wychowuja swoje dzieci w sposob bezkrytyczny, gdzie te dzieci sa idealne i nikt nie ma prawa zwrocic uwagi. Tacy ludzie zazwyczaj pozwalaja dzieciom na wszystko. W wieku doroslym takie osoby tez nie chca przyjmowac zadnej krytyki i sa na nia bardzo czule. Sa tez tacy rodzice, ktorzy uzywaja agresywnej, nieuzasadnionej krytyki zawsze i o wszystko, ale to juz jest temat patologii wychowawczych.
  • kod_matrixa 10.10.18, 13:59
    To co powiesz na argument bardzo różnych zachowań rodzeństwa? Myślę, że aspekt wychowania z pewnością jest istotny to jest jednym z iluś tam czynników, nieprzesądzającym niczego.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • herakles-one 10.10.18, 15:41
    To jest złudzenie, że rodzice jednakowo traktują wszystkie swoje dzieci. Matka w różnych okresach życia przechodzi różne koleje losu i raz może bardziej się skupić na wychowaniu dziecka, a raz mniej., Nie jednakowo się jej też układają stosunki z partnerem. Może przezywać trudny okres w pracy itd. itp. Takie nierówne traktowanie dzieci następuje już od niemowlęctwa. Dziecko też rożnie się zachowuje i to może wzbudzać większą irytację w stosunku do niego. Także od dzieci starszych z reguły się więcej wymaga, a młodszym więcej uchodzi. Były badania robione na ten temat.
  • kod_matrixa 10.10.18, 13:54
    Mimo że jestem bardzo daleki od poczucia urazy wobec kogoś to nie oceniam ludzi którzy są wrogo nastawieni do swojego partnera, bo ilu jest ludzi tyle ludzkich osobowości nawet wśród bliźniąt jednojajowych, nie mówiąc już poprostu o rodzeństwie, co zadaje kłam wyolbrzymiane do granic absurdu roli wychowawczej.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • kod_matrixa 10.10.18, 14:18
    Zresztą u mnie w takich sytuacjach ból i cierpienie jest zbyt duże żeby jeszcze tam mogło się coś jeszcze zmieścić - poczucie krzywdy, upokorzenie, wstyd, a już broń Boże chęć zemsty.

    Co więcej, bardzo sceptycznie podchodzę do stwierdzenia typu: pogodziłem/pogodziłam się z tym, że z tym kimś nie mogę już być i przechodzę do porządku dziennego.

    Po pierwsze taki ktoś słabo rokuje jako "materiał" na monogamistę. I mam poważne wątpliwości, że ktoś taki tak jak łatwo się zakochał i odkochał, tak będąc z kimś będzie wierny i nie zakocha się w jeszcze kimś innym.

    To moim zdaniem wbrew temu co się mówi nie świadczy o stabilności emocjonalnej, ale o pewnym upośledzeniu uczuć wyższych i jego emocjonalnej powierzchowności, kierując się często... genitaliami. Sorry, ale to level zwierzęcy. Przynajmniej z mojej perspektywy.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • ada_ww 10.10.18, 14:23
    Skoncz juz ten temat uzalania sie nad soba. Ktos o kim tu caly czas smecisz nie chcial cie, nie chce i nie bedzie chcial i musisz sie zwyczajnie z tym pogodzisz. Nie da sie nikogo do milosci zmusic, ale tez nie masz prawa nikogo zmuszac do tego, zeby z toba byl. Ale to jest jak widac dla ciebie za trudne, a przechwalasz sie jaki to ty niby inteligentny jestes.
  • in133 10.10.18, 14:39
    Ada, zakładając, że ona go kochała (a myślę, że tak było) to się na niej zwyczajnie zemścił, znikając nagle z jej życia.

    Albo inna wersja, jest tak zakompleksiony, ze nie wierzył, ze jest jej wart, ze spełni jej oczekiwania i uciekł jak TCHÓRZ. I w swej ponadprzeciętnej wrażliwości nie zastanawiał się nad tym, że ona cierpiała, a może i cierpi nadal.
  • ada_ww 10.10.18, 14:44
    A czemu ty bawisz sie we wrozke i zakladasz, ze go kochala i byla zakompleksiona? Kochasz takich matrixow majac kompleksy? Bo ja na przyklad nie
  • ada_ww 10.10.18, 14:54
    Przepraszam, ze Ci taka brutalna prawde napisze, ale jak sie czyta Twoje niektore teksty, to ma sie wrazenie, ze albo jestes chora, albo uposledzona umyslowo. Zamezna kobieta, ktora molestowal, zglaszala natreta na policje i po innych instancjach za stalking byla w nim zakochana i kompeksy nie pozwolily jej na to, zeby z nim byc. Kobieto zejdz na ziemie, albo przejdz sie do psychiatry dokad nie jest za pozno. Moze Tobie matrix wydaje sie super i wogole i widzisz w nim samego boga, ale chyba nikt inny wiecej.
  • in133 10.10.18, 15:07
    Nie napisałam, ze ona miała kompleksy, tylko matrix. I wierzę, ze są takie historie, ze terapeutka mogła zakochać sie w pacjencie. A co do tego za co go pokochała, to mnie to nie interesuje.
  • ada_ww 10.10.18, 15:12
    Ale skad ty masz pewnosc, ze go kochala? Przeciez twoje teksty daja do zrozumienia, jakbys mu nawet nadawala prawo zemsty na kobiecie za to, ze go nie chciala. Powaznie Ci pisze, przejdz sie do psychiatry, moze jest jeszcze szansa, ze uda ci sie wyprostowac twoje myslenie.
  • in133 10.10.18, 15:27
    Przy całej do niego niechęci jestem w stanie uwierzyć, że ten stalking to było nieporozumienie i mogli to sobie wyjaśnić.
  • ada_ww 10.10.18, 17:00
    in133 napisała:

    > Przy całej do niego niechęci jestem w stanie uwierzyć, że ten stalking to było
    > nieporozumienie i mogli to sobie wyjaśnić.

    Oczywiscie IN, pewnie chory matrix zrobil ci pomiedzy twoimi nozkami dobrze, wiec chuc wziela gore nad rozumem. Kazdy logicznie myslacy czlowiek widzi te sprawe z realnej strony, schizofrenia ma to do siebie, ze znieksztalca rzeczywistosc.
  • in133 10.10.18, 19:26
    mnie sie nawet nie chce tych głupot komentować ani odpłacać tym samym
  • ada_ww 10.10.18, 19:38
    in133 napisała:

    > mnie sie nawet nie chce tych głupot komentować ani odpłacać tym samym

    W jednej dyskusji wygladaliscie na pare, ktora zna sie bardzo dobrze. Martix zarzucal Ci nimfomanie, a Ty jemu seksualna ozieblosc, w zwiazku z czym wygladaliscie na pare, ktora rozwiazuje swoje problemy osobiste na forum.
  • mona.blue 10.10.18, 15:28
    in133 napisała:

    > Nie napisałam, ze ona miała kompleksy, tylko matrix. I wierzę, ze są takie hist
    > orie, ze terapeutka mogła zakochać sie w pacjencie. A co do tego za co go poko
    > chała, to mnie to nie interesuje.

    Ale to wygląda na wróżenie z fusów.


    --
    www.youtube.com/watch?v=Lb4I4MH7PWk
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • ada_ww 10.10.18, 17:02
    mona.blue napisała:

    > in133 napisała:
    >
    > > Nie napisałam, ze ona miała kompleksy, tylko matrix. I wierzę, ze są taki
    > e hist
    > > orie, ze terapeutka mogła zakochać sie w pacjencie. A co do tego za co g
    > o poko
    > > chała, to mnie to nie interesuje.
    >
    > Ale to wygląda na wróżenie z fusów.
    >
    >
    Albo na schizofreniczne znieksztalcenie rzeczywistosci
  • herakles-one 10.10.18, 10:11
    Neurotyzm nie jest zaburzeniem osobowości, lecz cechami osobowości, które dotyczą nawyków zachowania i które mogą być mierzone testami psychologicznymi.
    Cechy te powstają w interakcji konstytucjonalnego typu osobowości z czynnikami środowiskowymi. To, o czy pisałem, że jeden neurotyk będzie wycofany, nieśmiały i starał się wtopić w tło, by go nikt nie zauważył, a inny próbuje aktywnie przezwyciężyć swoje trudności i znaleźć się na świeczniku.
    Każdy ma jakieś neurotyczne zachowania problem tylko w ich ilości- w tym gdzie się sytuuje na skali mierzącej te cechy, bo to jest pewne continuum , podobnie jak psychotyzm. Wysoki jego poziom jest czynnikiem ryzyka zachorowania na nerwicę i depresję, podobnie jak wysoki poziom psychotyzmu czynnikiem ryzyka psychoz. Psychopata sytuuje się w połowie skali psychotyzmu.
    Neurotyzm jest przeciwieństwem stabilności emocjonalnej, ale z kolei sama stabilność emocjonalna wcale nie gwarantuje mniejszego udziału przeżywania emocji trudnych, zwanych negatywnymi.
    Od tego; czy dana osoba jest przy tym ekstrawertykiem czy introwertykiem zależy czy dana osoba będzie silnie przeżywała zarówno te pozytywne jak i te trudne emocje. Neurotyk z nastawieniem ekstrawertycznym może mieć więcej od introwertycznego silnych pozytywnych przeżyć emocjonalnych. Coś jak na kolejce górskiej- raz na dole, a raz na górze.
    Wiele wybitnych osób , a zwłaszcza ludzi sztuki, wybitnych artystów najczęściej jest neurotykami. Osoby neurotyczne mają konflikty wewnętrzne, ale mają też duży potencjał rozwojowy. Gdy rozwiążą te hamujące ich rozwój konflikty, mogą osiągnąć wysoki stopień rozwoju osobowości. Są pod tym względem przeciwieństwem psychopatów, którzy nie mają konfliktów wewnętrznych, lecz powodują tylko zewnętrzne. Ci idą przez życie jak czołg.
  • ada_ww 10.10.18, 13:44
    W jezyku polskim nie znalazlam dobrych przykladow, ktore potrafilyby zobrazowac roznice pomiedzy neurotyzmem, a zaburzeniami osobowosci, dlatego wkleilam link z literatura anglojezyczna. Tam jest pojecie neurosic, ktore jest traktowane w kategoriach zaburzen osobowosci.
  • herakles-one 10.10.18, 15:34
    Ja to widziałem i trochę się zdziwiłem czytając ten tekst. Neurosis to jest po naszemu nerwica i jest zaburzeniem psychicznym. Nie ma takiego zaburzenia osobowości ani w klasyfikacji diagnostycznej ICD, ani DSM, a innych klasyfikacji nie ma. Dawniej się nawet tak mówiło: neuroza.
    Nerwice represyjne leczy się poprzez uświadomienie nieświadomego konfliktu, a inne postacie lęku często terapią behavioralno- poznawczą. Nerwice są obecnie klasyfikowane jako zaburzenia lękowe.

    Natomiast zaburzenia osobowości , są trwałymi cechami , niepodatnymi na zmianę i utrudniającymi prawidłowe przystosowanie, co powoduje istotne osłabienie funkcjonowania społecznego i zawodowego bądź subiektywnie złe samopoczucie.
    Zaburzenia osobowości dotyczą samej struktury osobowości i aby np. narcyz zaczął się leczyć najpierw musi nastąpić dezintegracja jego osobowości i ponowna integracja.
    Można by było powiedzieć, że te cechy neurotyzmu, które opisywałem też są trwałe
    Owszem, wysoki poziom neurotyzmu jest charakterystyczny dla większości zaburzeń osobowości, lecz neurotyzm podobnie jak psychotyzm nie jest klasyfikowany jako osobne zaburzenie, ale składnikiem wielu zaburzeń osobowości. Jedna osoba może mieć też kilka różnych zaburzeń osobowości.
    Co więcej np. przy nerwicy natręctw, (obecne nazewnictwo- zespole natręctw (obsessive- compulsive disorder-OCD ) należącym do zaburzeń lękowych Osi I, wyraźnie się zaznacza by nie mylić tego zaburzenia z zaburzeniem osobowości obsesyjno- kompulsywnym. Podobnie jest z schizofrenią też należy uważać by jej nie pomylić z schizotypowym zaburzeniem osobowości ponieważ u chorych na schizofrenię występują podobne niektóre wskaźniki biologiczne.
    Przy zaburzeniu border-line występuje wysoki poziom neurotyzmu jak również wysoki psychotyzmu.I pacjent balansuje między nerwicą, a psychozą. Jeden taki okaz borderline doprowadził mnie do tego, że odchorowałem próbę pomocy mu.
  • herakles-one 10.10.18, 17:55
    c.d.

    Myślę, że ktoś użył skrótu myślowego. Zaburzenia osobowości przyczyniają się do rozwoju nerwicy, bo człowiek z zaburzoną osobowością ma nieprawidłowe wzorce reagowania i nie ma dobrych kontaktów z otoczeniem, a to rodzi konflikty, frustrację i lęk. Jednocześnie te osoby nie mają świadomości własnych nieprawidłowych reakcji i oczekują, że to otoczenie się powinno dostosować do nich, a nie oni do niego.Tak więc zaburzenia osobowości zwiększają wydatnie ryzyko zachorowania na zaburzenia lękowe.
  • kod_matrixa 10.10.18, 18:15
    Z tym otoczeniem to ostrożnie trzeba. Otoczenie, a otoczenie to różnica. Otoczenie to nic innego jak środowisko, a te jak wiadomo bywają różne. Czasemenie nie dorasta do nas, jeśli w innym czujemy się bardzo dobrze.

    W Komorowie czułem się jak wśród swoich w przeciwieństwie do przeciętnego środowiska.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • kod_matrixa 09.10.18, 22:03
    Lubisz być krytykowany? Serio? Ja obawiam się, że gdyby ktoś lubił być krytykowany to wówczas można odwrócić Mańkę i powiedzieć o kimś takim, że jest bezwolny, nie ma własnej opinii, da się sobą manipulować i wlepić mu zaburzenie z innego "paragrafu".

    Poprostu na takim poziomie ogólności wszystkich można spokojnie zakwalifikować jako chorych i to na kilkadziesiąt zaburzeń równocześnie.

    Jedną z wielkich cnót nauk jest PRECYZYJNOŚĆ i SKRUPULATNOŚĆ, której tu ewidentnie nie ma.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • in133 10.10.18, 10:18
    osoba przewrażliwiona na punkcie tego, jak ją widzą inni
  • herakles-one 10.10.18, 16:24
    Matka potrafi nawet bliźniaki traktować w sposób różny i to od okresu niemowlęctwa.
  • kod_matrixa 10.10.18, 18:17
    Matka potrafi nawet bliźniaki traktować w sposób różny i to od okresu niemowlęctwa.



    herakles ty chyba sam nie wierzysz w to co mówisz.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • ada_ww 10.10.18, 18:22
    herakles-one napisał:

    > Matka potrafi nawet bliźniaki traktować w sposób różny i to od okresu niemowlęc
    > twa.

    Dokladnie, bo raz, jak przyjda na swiat blizniaki, to zazwyczaj matce jest ciezko, szczegolnie jak jest mloda i dwoma trzeba zajmowac sie naraz. Bardzo tez czesto bliznieta roznia sie od siebie charakterem, jedno jest spokojne, introwertyczne, a drugie odwrotnie, przesadnie aktywne i ekstrawertyczne i to mozna zaobserwowac niemal od samego poczatku. Inny jest kontakt z introwertykiem, a inny z ekstrawertykiem.
  • kod_matrixa 10.10.18, 18:37
    Te teorie są już tak głupie, że racjonalniej jest przyznać, że istnieją inne czynniki jak genetyka i zwyczajne autonomiczne myślenie, pod wpływem, którego ludzie kształtują swoje zachowanie, środowisko poza rodziną etc.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • kod_matrixa 10.10.18, 18:40
    No ale psychologia ze swoim uporem przypomina małe dziecko, że to musi być to i tylko to i nic więcej.

    Każdy logicznie myślący człowiek wie, że życie nie jest tak czarno-białe.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • kod_matrixa 10.10.18, 18:42
    Skoro bliźnięta różnią się już na starcie to po co to obsesyjne przywiązanie do wychowania jako tego kluczowego i jedynego czynnika?

    Absurd goni absurd.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • ada_ww 10.10.18, 18:59
    kod_matrixa napisał:

    > Skoro bliźnięta różnią się już na starcie to po co to obsesyjne przywiązanie do
    > wychowania jako tego kluczowego i jedynego czynnika?
    >
    > Absurd goni absurd.

    Bliznieta czesto roznia sie na starcie a przyczyny sa tez bardzo rozne. Kluczowa role u blizniat odgrywa tez forma porodu. Tam, gdzie mieszkam kilka lat temu urodzily sie bliznieta u pary fanatycznych katolikow. Lekarze sugerowali cesarskie ciecie, co dla nich bylo nie do pomyslenia, wiec nie posluchali i czekali do samego konca, bo na sama mysl o cieciu palant dostawal atakow agresji, ze az mu piana ciekla. Urodzila dzieki uzyciu ssawki, pierwsze z blizniat urodzilo sie zdrowe, drugie z niedotlenienia dostalo porazenia mozgowego i chlopiec jest ciezko uposledzony umyslowo.
  • herakles-one 10.10.18, 19:10
    Ależ ja tego nie kwestionuję. Tylko Ty kwestionujesz wpływ wychowania na dziecko, co jest dość absurdalne.
  • ada_ww 10.10.18, 19:14
    herakles-one napisał:

    > Ależ ja tego nie kwestionuję. Tylko Ty kwestionujesz wpływ wychowania na dzieck
    > o, co jest dość absurdalne.

    Czy ja kwestionuje wplyw wychowania?
    Ja nie jestem matrixem
  • herakles-one 10.10.18, 20:02
    Ja to źle zamieściłem. To było do matrixa skierowane.

    Być może on się tak upiera przy tym kwestionowaniu wpływu wychowania, bo zespół natręctw, na który cierpi, prawdopodobnie ma inne przyczyny niż pozostałe nerwice. Oprócz przyczyn związanych z dzieciństwem mogą to być takie przyczyny jak on pisał: anomalie w funkcjonowaniu mózgu. To zaburzenie zostało wyłączone obecnie z zaburzeń nerwicowych i figuruje w osobnym rozdziale jako zaburzenie obsesyjno-kompulsyjne.
  • herakles-one 10.10.18, 19:13
    Właśnie Ada, uraz okołoporodowy często jest przyczyną różnych nawet bardzo ciężkich zaburzeń psychicznych ,albo ma takie konsekwencje jak napisałaś.
  • ada_ww 10.10.18, 19:17
    herakles-one napisał:

    > Właśnie Ada, uraz okołoporodowy często jest przyczyną różnych nawet bardzo cięż
    > kich zaburzeń psychicznych ,albo ma takie konsekwencje jak napisałaś.

    Dokladnie tak wlasnie jest, ale sa ludzie, ktorzy uwazaja, ze czlowiek nie ma prawa ingerowac w nature i w "wole Boga" i konsekwencje sa takie, a nie inne. Wspomniana przeze mnie para tez probowala sil natury w domu jakies 3 lata przed tymi bliznietami. Zawieziono kobiete prawie zmarla do szpitala, dziecko oczywiscie z porazeniem mozgowym, z uposledzeniem umyslowym takiego stopnia, ze ciezsze chyba nie istnieje. Ale "tak chcial Bog". Wczoraj widzialam te kobiete w kolejnej ciazy.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.