Dodaj do ulubionych

Jak rozumieć takie zachowanie?

10.10.18, 10:51
Dlaczego dorosły odrzucony mężczyzna rzuca się w wir kontaktów międzyludzkich? Ignoruje kobietę, natomiast nadmiarowo garnie się do innych. Nie zależy mi żeby cierpiał, wręcz przeciwnie, ale nie wiem jak mam rozumieć to zachowanie. Czy to reakcja na ból?
Edytor zaawansowany
  • afq 10.10.18, 14:03
    odrzucenie to to czego faceci często boja się bardzo
    w pewnym sensie to jest reakcja na ból, leczy odrzucenie jak sądzę
  • herakles-one 10.10.18, 14:21
    Każdy się boi odrzucenia, kobiety tak samo, a neurotyczne osoby obu płci boją się w sposób spotęgowany. Myślę, że jest to też sposób na leczenie swojego poczucia wartości obniżonego przez doznane odrzucenie.
  • kod_matrixa 10.10.18, 18:05
    Jeśli ktoś zostanie odrzucony nie z własnej winy to ból jest chyba tym silniejszy.

    Choć jak ktoś coś spieprzy (tak jak ja) to przynajmniej nie ma tego poczucia obniżonej wartości
    Marna to pociecha, ale co zrobić.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • ja277 10.10.18, 21:59
    Na czym to leczenie miałoby polegać? Na udowadnianiu sobie że inni lubią?
  • afq 11.10.18, 10:03
    ja277 napisał(a):

    > Na czym to leczenie miałoby polegać? Na udowadnianiu sobie że inni lubią?

    nie wiem czy na tym, moze po prostu odreagowuje w jakiś sposób

  • ada_ww 10.10.18, 14:24
    A po co w ogole cie to interesuje?
  • in133 10.10.18, 14:42
    "A po co w ogole cie to interesuje? "

    tez o tym pomyślałam
  • herakles-one 10.10.18, 17:37
    Ja też o tym pomyślałem, ale przez wrodzoną grzeczność nie zapytałem. :-D
  • ja277 10.10.18, 21:39
    Bo chce aby relacje między nami wróciły do normy. Chce zrozumieć jego intencje.
  • ada_ww 10.10.18, 21:49
    ja277 napisał(a):

    > Bo chce aby relacje między nami wróciły do normy. Chce zrozumieć jego intencje.

    To zapytaj jego wprost, bo nie sadze, zeby na forum byl jakis jasnowidz. Jasnowidz podobnie, jak i wrozka ma gabinet, wahadelko, czy rozdzke i kasuje ojro za godzine. Poza tym kogo on na forum interesuje oprocz Ciebie? Mnie na przyklad nie i jego intencje tez mnie nie obchodza.
  • ja277 10.10.18, 22:03
    Odpowiadać w temacie nie musisz skoro cie to nie interesuje.
  • in133 10.10.18, 22:21
    Ale po co ci relacje z byłym facetem? No chyba, ze chcesz wrócić do niego.
  • ja277 11.10.18, 02:50
    On nie był moim facetem. Był znajomym.
  • ja277 11.10.18, 02:59
    Zastanawiam się czy to nie typ narcystyczny lub zwyczajny podrywacz. Przestałam wiedzieć co mam o nim myśleć. Gdybym zrozumiała jego zachowanie po odrzuceniu, reakcje jego mogłabym spróbować rozmowy. Nie tworzy on jednak klimatu do tego.
  • herakles-one 11.10.18, 06:52
    Rzeczywiście Twoje pytania są dosyć dziwne. Chyba wszyscy myśleliśmy, że to był Twój partner, a nie znajomy tylko. Jeśli to był tylko Twój znajomy, ale jak rozumiem jakieś oznaki zainteresowania Tobą przejawiał i go odrzuciłaś, to nie bardzo rozumiem Twoje zdziwienie tym, że facet zawiera inne znajomości. Powinien grzecznie czekać pod Twoimi drzwiami aż zmienisz zdanie i Wasze relacje wróciły do normy? To co tą normą jest? Czy on ma przejawiać zainteresowanie, a Ty go odrzucasz? :-)
  • afq 11.10.18, 08:54
    herakles
    no ja akurat nie pomyslałem ze to byly jej facet

    ja277
    ty przestan kombinowac
    chcialabys zeby bylo po staremu
    ale nie bedzie po staremu bo cos sie zmienilo
    facet nie bedzie sie zachowywac tak jak tobie by pasowalo
    wylał sie ze swoim jakims zaangazowaniem a nie zostal przyjęty
    co sie dziwisz ze szuka innych kontaktów, czy to tylko reakcja na odrzucenie czy zwyczajnie szuka innego związku to ma mniejsze znaczenie dla ciebie

    pytanie jest takie:
    czy tobie przeszkadza to ze szuka innych kontaktów? czy przeszkadza ci to ze stracil zainteresowanie tobą?
    pewnie jedno i drugie jesli dobrze rozumiem
    a on nie ma prawa zyc jak mu pasuje?
    jasno ci okresil jak rozumiem co go interesowalo w twoim wypadku
    chcialas przzyjaciela, ale on nie chcial byc przyjacielem.. no i tyle
    co tu rozkminiac?
    daj chlopu spokoj, i nie dumaj za dużo, jesli macie byc dobrymi znajomymi to jeszcze będziecie
    czas pokaże
    sama zostajesz właśnie odrzucona i ciężko jest to ogarnąć? :-)
    no właśnie on ma to samo
  • herakles-one 11.10.18, 10:14
    Pardon ! Nie powinienem się wypowiadać za wszystkich. Usprawiedliwia mnie tylko to, że dodałem "chyba". :)
    Autorka nie opisała charakteru tej znajomości i każdy mógł sobie podłożyć, co mu na myśl przyszło. Dla mnie takie pytanie byłoby adekwatne przy bliższej znajomości, gdzie obie strony są zaangażowane i był jakiś konflikt między nimi oraz nastąpiło rozstanie z inicjatywy autorki.
    A w przypadku znajomego , z którym autorka nie chciała nawiązać takiej znajomości, jest co najmniej dziwne. Myślę podobnie jak napisałeś Afg.
  • afq 11.10.18, 10:27
    herakles-one napisał:

    > Pardon ! Nie powinienem się wypowiadać za wszystkich. Usprawiedliwia mnie tylko
    > to, że dodałem "chyba". :)
    > Autorka nie opisała charakteru tej znajomości i każdy mógł sobie podłożyć, co m
    > u na myśl przyszło.

    no.. mi sie podłożyła sytuacja z autopsji sprzed wielu lat :-)
  • herakles-one 11.10.18, 10:38
    Prawdę Ada napisała, że powstała konieczność zatrudnienia wróżki na forum. :-D
  • afq 11.10.18, 11:16
    herakles-one napisał:

    > Prawdę Ada napisała, że powstała konieczność zatrudnienia wróżki na forum. :-D

    no to tez prawda, gdybać można na tryliard sposobów
    jednego jestem pewien, niech se chłop robi co mu pasuje, ślubu nie brali
  • ada_ww 11.10.18, 13:52
    herakles-one napisał:

    > Prawdę Ada napisała, że powstała konieczność zatrudnienia wróżki na forum. :-D

    No bo taka prawda, nikt bez zdolnosci typu paragnostica nie odpowie jej na te pytania. Jak sie spyta zainteresowanego wprost, to ma szanse 50 %, ze odpowie, a 50 %, ze nie odpowie, bo nie zechce odpowiedziec. Tak, czy inaczej prawdopodobienstwo oczekiwanej odpowiedzi bedzie wieksze, niz odpowiedzi forumowiczow, ktorzy chcac na nie odpowiedziec musieliby zabawic sie w jasnowidza, lub wrozke.
  • ja277 11.10.18, 11:27
    Masz rację. Twój post wiele mi uświadomił. Obydwoje czujemy się odrzuceni.
  • herakles-one 11.10.18, 12:46
    Myślę Ja 277 , że to jeden ze skutków wychowania, o które pytasz w innym wątku. Mam na myśli to, że musiałaś pytać o to oraz to, że bezwiednie naśladujesz zachowania matki, co jest widoczne w Twoim stosunku do znajomego. Jeśli masz możliwość, to zachęcam skorzystać z terapii, aby poprawić szansę na budowę prawidłowych relacji z innymi i udany związek. Najlepsza byłaby grupowa dla DDD, albo grupowa psychodynamiczna. Sama wiedza o skutkach takiego wychowania ich nie zniweluje.
  • ja277 11.10.18, 13:22
    Czy mógłbyś rozwinąć swoją wypowiedź dotyczącą bezwiednego naśladowania matki?
  • herakles-one 11.10.18, 14:15
    Chodziło mi o to, że dajesz sobie prawo do odrzucenia tego znajomego, ale gdy w odpowiedzi on to też robi, to Cię to uraża- czyli ustawiasz się na uprzywilejowanej pozycji, bo jemu nie dajesz takiego prawa.
    Gdyby tak nie było nie pisałabyś na forum.
    Ja dlatego wpierw sądziłem, że ten ktoś ma jakieś zobowiązania wobec Ciebie.
  • ja277 11.10.18, 15:14
    Dzięki za wgląd.
  • ada_ww 10.10.18, 14:36
    Ten watek jest bardzo krotki, ale patrzac tu, na rzeczywistosc forumowa, wirtualna, to jakby jego bohaterem byl taki odrzucony matrix raz przez blondyne, raz przez terapeutke, a Ty jakbys byla taka Ola, ktora go bezgranicznie kocha i robi dla niego wszystko.
  • kod_matrixa 10.10.18, 17:55
    Ada, ty to masz tęgą wyobraźnię.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • ada_ww 10.10.18, 18:17
    kod_matrixa napisał:

    > Ada, ty to masz tęgą wyobraźnię.
    >

    A no moze i mam, bo w realu tez sie naogladam. Jest w otoczeniu schizofrenik, ktoremu wydaje sie, ze jest atrakcyjny, madry i ze kobiety za nim szaleja i nie tylko kobiety. Niestety jak to schizofrenik ma skrzywione poczucie rzeczywistosci i do tego jest jak na schizofrenika niezbyt czysty, wiec wiekszosc kobiet nie chcialaby na niego spojrzec. Jest jednak jedna taka, ktora jest w nim zakochana na zaboj, wierzy w niego jak w Boga i zazdrosna jest o kazda kobiete na tym swiecie. Jakby mogla, to poszlaby dla niego krasc, zabijac, czy nie wiem co jeszcze, jej sie wydaje, ze kazda go chce. On chodzi i probuje sie czepiac innych kobiet, a jak zostanie pogoniony, jak to zwykle bywa, dorabia ideologie, ze kobieta musiala byc w dziecinstwie seksualnie molestowana. Malo tego, rozmawia z zakochana w nim i opowiada, jak to ta, czy inna kobieta sie go czepia, jaka to jest w nim zakochana i jak to chce ich poroznic. Zakochana dostaje czuba absolutnego i zaczyna sama te kobiety gnebic swiecie wierzac, ze chca go posiasc i zaburzyc jej szczescie, Zachodzi w ciaze, a on tak przychodzi do niej, pozniej odchodzi no i te dzieci ... tragedia.
  • kod_matrixa 10.10.18, 18:02
    Nie wiem jak u innych, ale są bóle i cierpienia nie do wyleczenia, a co najwyżej do uśmierzenia. Przynajmniej jak ktoś odczuwa silniej i pełniej wszystkimi swoimi neuronami.

    Jeśli ktoś, aż tak nie odczuwa, to możliwe, że jest to jakiś sposób. Jednak ludzie często oszukują siebie samych, a przy okazji jeszcze innych.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • ja277 11.10.18, 17:00
    Samooszukiwanie to chyba dość popularny sposób na leczenie ran. Czasem zamiast gnać, wystarczy zatrzymać się i zapłakać nad tym co boli. Odreagować w zdrowy sposób.
  • in133 11.10.18, 17:26
    Ale boli cię to, ze on nie płacze, tylko rzucił sie w ten wir?
  • herakles-one 11.10.18, 17:35
    Samooszukiwanie się jest wybitnie ludzką specjalnością. Zwierzęta tego nie robią.
    A nasz forumowy geniusz nie potrafił rozwiązać tej zagadki! :-D
    To w dzieciństwie wykształcają się mechanizmy obronne, które ochraniają psychikę przed emocjami, z którymi dziecko sobie nie radzi w zbyt trudnych dla niego momentach, a później już robi się z tego automat. Problem w tym, że w dorosłym życiu te mechanizmy przeszkadzają w dostosowaniu się do życia w społeczeństwie i rodzinie. I to, co kiedyś pomagało mu przetrwać, staje się takimi cierniami w stopach i człowiek idzie przez życie utykając.
  • in133 11.10.18, 17:42
    Autorka samooszukiwaniem nazwała rzucenie się w wir znajomości (tak sie domyślam), a według mnie to wcale nie musi tak być, ze on sie samooszukuje. Ludzie różnie podchodzą do nieudanych prób poderwania. Znajomy kiedyś powiedział, ze dziś jest taka duża możliwość zawierania nowych kontaktów damsko-męskich, ze juz się nie "pracuje" nad jedną tylko zostawia w tyle, skoro bylo "nie" i szuka dalej.
  • ja277 11.10.18, 18:01
    Może to rzeczywiście jakiś sposób. Nieco zwierzęcy. Czy to jednak nie kojenie lęku? Gdy się kocha prawdziwie nie szuka się po bokach.
  • in133 11.10.18, 18:43
    nie życzysz mu szczęścia? nie chcesz z nim być, ale nie chcesz też by inną znalazł?
  • in133 11.10.18, 18:46
    Wygląda jakbyś go jakiejś próbie poddała i on tej próby nie przeszedł.
  • in133 11.10.18, 18:56
    Może trafił swój na swego i on też cię teraz próbie poddaje.
  • ja277 11.10.18, 17:49
    Właśnie tak jest. Każdy z nas jest poraniony, tylko jedni mniej inni bardziej. Ładnie ujęte - człowiek idzie przez życie utykając.
  • kod_matrixa 11.10.18, 18:01
    Tak w dzieciństwie wszystko się dzieje... To po cholerę żyć już później skoro w dzieciństwie zostałeś zaprogramowany?

    Tak jak napisała Ada matka inaczej traktuje bliźniaki jednojajowe i dlatego są inne. Wg niej już na starcie są inne. Tylko zapomniała pomyśleć logicznie, że skoro już na starcie są inne to jednak wychowanie nie może mieć wpływu.


    Pomijając już ten bełkot, rozumiem że jednego bliźniaka matka głaszcze po głowie a drugo wali patelnią.
    Później tej poszkodowany przez matkę i patelnię bliźniak chcąc rozwiązać swoje problemy wybiera się na psychologię.... To by tłumaczyło trudności ze zdolnościami kognitywnymi u tych specjalistów...

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • ada_ww 11.10.18, 18:26
    kod_matrixa napisał:

    > Tak w dzieciństwie wszystko się dzieje... To po cholerę żyć już później skoro w
    > dzieciństwie zostałeś zaprogramowany?

    Ty masz tok myslenia prawidziwego 100% autysty. Ty nie potrafisz wyjsc poza zasieg podstawowego znaczenia slow, jestes zaprogramowany niczym stary komputer. Samo to, ze kiedys napisales o zaburzonym rytmie dnia, bo nie pozwala ci ten nowy rytm na wypicie kawy punkt godzina 5 w swojej brudnej, wiejskiej chalupie. Tak to jest z autystami, jak ma zaprogramowane wysrac sie punkt 8 i tego raz o czasie nie zrobi, to rytm jego srania zostaje zaburzony przez pol roku.


    > Tak jak napisała Ada matka inaczej traktuje bliźniaki jednojajowe i dlatego są
    > inne. Wg niej już na starcie są inne. Tylko zapomniała pomyśleć logicznie, że s
    > koro już na starcie są inne to jednak wychowanie nie może mieć wpływu.
    >
    >
    > Pomijając już ten bełkot, rozumiem że jednego bliźniaka matka głaszcze po głowi
    > e a drugo wali patelnią.

    I kolejne autystyczne wynurzenia cwiercinteligenta, ktory nauczyl sie skladac litery przy czytaniu, ale sensu jednego zdania nie rozumie.

    > Później tej poszkodowany przez matkę i patelnię bliźniak chcąc rozwiązać swoje
    > problemy wybiera się na psychologię.... To by tłumaczyło trudności ze zdolności
    > ami kognitywnymi u tych specjalistów..

    Nie mam wlaczonych emotikonow, bo wkleilabym rzygi.
  • herakles-one 11.10.18, 19:44
    A nie pomyślałeś, że miała na myśli okres niemowlęctwa jako start, a niekoniecznie same narodziny?
    Akurat to, co napisała, jest zgodne z prawdą.
    Takie badania prowadził Daniel Stern psychiatra z Uniwersytetu Cornell, który to zaobserwował.* Kobieta o imieniu Sarah która urodziła bliźniaki uważała, że jeden jest bardziej do niej podobny, a drugi do męża. Ten podobny do niej miał na imię Mark, a ten drugi Fred. Ta kobieta potrafiła się dostroić emocjonalnie do Marka, a nie potrafiła tego zrobić z Fredem. To niby drobna różnica, ale po roku Fred był wyraźnie bardzie zależny i lękliwy niż Mark. Stern nagrywał wszystkie kontakty z bliźniakami godzina po godzinie. ( i innymi dziećmi też)
    Jeśli matka nie okazuje empatii dziecku wywiera to bardzo negatywny wpływ na niego.Jeśli stale wykazuje brak empatii wraz z emocjami dziecka- radościami, łzami, potrzebą przytulenia czy pieszczenia- to zaczyna ono unikać wyrażania, a być może również odczuwania tych emocji. Jeśli matka jest w depresji to dziecko nawet trzymiesięczne odzwierciedla jej nastrój i inaczej się zachowuje w zabawie okazując dużo więcej złości i smutku , a mniej ciekawości i zainteresowania niż dzieci, których matki nie znajdowały się w depresji.
    Jedna z matek, które poddał badaniom Stern, reagowała na poziom ożywienia swojego dziecka stępioną wrażliwością i w rezultacie nauczyło się ono bierności.
    Koszty emocjonalne niedostrojenia się rodziców do dziecka mogą być bardzo duże.
    Badania przestępców, którzy popełnili okrutne i przerażające zbrodnie, wykazały, że jedyną cechą , która różni lata ich wczesnej młodości od tego samego okresu życia innych kryminalistów, jest to, że przerzucano ich z jednej rodziny zastępczej do drugiej albo że wychowywali się w sierocińcach.*

    * Daniel Stern, the Interpersonal World of the Infant, New York: Basic Books, 1987,s.30
    * Studium dzieciństwa sprawców okrutnych gwałtów przeprowadził Robert Prentky, psycholog z Filadelfii.
  • ada_ww 11.10.18, 21:55
    herakles-one napisał:

    > A nie pomyślałeś, że miała na myśli okres niemowlęctwa jako start, a niekoniecz
    > nie same narodziny?

    Nie pomyslal, a dlaczego nie to wyjasnilam w poscie moim powyzszym.

    > Akurat to, co napisała, jest zgodne z prawdą.
    > Takie badania prowadził Daniel Stern psychiatra z Uniwersytetu Cornell, który t
    > o zaobserwował.* Kobieta o imieniu Sarah która urodziła bliźniaki uważała, że j
    > eden jest bardziej do niej podobny, a drugi do męża. Ten podobny do niej miał n
    > a imię Mark, a ten drugi Fred. Ta kobieta potrafiła się dostroić emocjonalnie d
    > o Marka, a nie potrafiła tego zrobić z Fredem. To niby drobna różnica, ale po r
    > oku Fred był wyraźnie bardzie zależny i lękliwy niż Mark. ...

    Ale nawet nie chodzi o leki dzieci, wystarczy, ze jedno z nich bedzie introwertykiem, to bedzie bardziej spokojne, mniej towarzyskie, co nie oznacza, ze lekliwe. I matka bedzie musiala inaczej podchodzic emocjonalnie do ekstrawertyka, ktory skoncentrowany jest na wiecznej rozmowie i towarzystwie, a inaczej do introweryka, ktory szanuje swoje zainteresowania, a kontakty towarzyskie ogranicza do kilku osob (zazwyczaj z bliskiej rodziny).
  • in133 12.10.18, 09:00
    "Koszty emocjonalne niedostrojenia się rodziców do dziecka mogą być bardzo duże. "

    masz rację Herakles, o to dostrojenie chodzi. Dzieci mają swoją osobowość i temperament jeszcze za nim ujrzą światło dzienne na sali porodowej. Dzieci też przejmują emocje przyszłej matki - na usg można zauważyć jak ze stresu ssą paluszki, aby sie uspokoić, przejmują upodobania do smaków, bo to co zje mama - tym smakują wody płodowe, którymi otoczone jest dziecko.

    Mamy czasem mają wyobrazenie swojego dziecka. Oczekują, ze będzie spokojne i pogodne tymczasem rodzi się energiczny buntownik - i należy to zaakceptowac, a nie na siłę, go temperować, ganić. Inna matka jest z kolei zawiedziona, ze jej dziecko jest zbyt wrażliwe, delikatne i nieakceptuje tej wrażliwosci, dziecko wstydzi swoich silnych uczuć, tłumi je. Ważne aby umożliwiwić dziecku tworzenie formy własnej, przerzucanie siebie na zewnątrz (to nie moja słowa, to taki cytat).

    Dziecko czasem rodzi się płaczliwe, chorowite i tu też wyzwanie dla rodziców, aby takie dziecko otoczyc miłością mimo zmęczenia, sfrustrowania wrecz czasem.

  • ja277 12.10.18, 16:04
    Wydaje mi się, że wszystko jest kwestią wychowania. Genetyka to tylko mały procent. Największe rany zadają zawsze rodzice lub opiekunowie. To rzutuje potem na to kim jesteśmy. Herakles czy myślisz że da się uwolnić od przeszłości? Że wyjście z bpd jest możliwe?
  • ar-issa 12.10.18, 18:17
    Tak, wezmie cie do siebie razem z dzieciateczkami, bedzie cie kochal, szanowal, a twoje pociechy bedzie uwielbial. Uwolni cie of przeszlosci i wyleczy z borderline. A jak cie nie bedzie zauwazal, zawsze mozesz cglasnac sobie zulke, masz przeciez w tym doswiadczenie.
  • herakles-one 12.10.18, 19:33
    Jest możliwe., a w każdym razie jest możliwe znaczne zmniejszenie objawów i poprawienie komfortu życia. Jeśli ktoś sobie postanowi, że chce się wyleczyć to się wyleczy.Tylko to zaburzenie nie nadaje się na taką terapię w prywatnym gabinecie raz, czy da razy w tygodniu.
    Potrzebne jest leczenie stacjonarne. Takim dobrym ośrodkiem zaburzeń osobowości jest np.babinski.pl/7f-oddzial-leczenia-zaburzen-osobowosci-i-nerwic/
  • ja277 12.10.18, 19:52
    Wydaje mi się, że to zależy od nasilenia.
  • herakles-one 12.10.18, 20:41
    Co zależy od nasilenia? Wyleczenie, czy miejsce terapii?
  • ja277 12.10.18, 20:53
    Miejsce terapii. Wyleczenie pewnie też.
  • herakles-one 12.10.18, 21:25
    Ja tak nie uważam. Nigdy nie możesz przewidzieć co wyjdzie podczas terapii i jak zareagujesz na to. W ogóle terapeuta musi mieć duże doświadczenie w leczeniu tego typu zaburzeń. To nie jest łatwe leczenie. I odpowiedzialny terapeuta nie powinien się podejmować takiej terapii w takich warunkach. Terapeuta nie może Cię rozłożyć na czynniki pierwsze i tak wypuścić Cię do domu, bo nie może przewidzieć jak zareagujesz. I gdy Ci się coś stanie, to będzie Cię miał na sumieniu. Nastroje pacjentów z BPD potrafią się bardzo szybko zmieniać. Taki pacjent musi mieć poczucie bezpieczeństwa podczas terapii. Zresztą każdy, ale ten szczególnie.
  • ja277 12.10.18, 21:30
    Dziękuję za szczegółowe wyjaśnienie.
  • ada_ww 13.10.18, 11:52
    No nie wiem Herakles, czy jest to mozliwe, pisalam kiedys, ze mamy w okolicy czuba, o ktorym mowia "viezie", co znaczy tam tyle, co na polski tlumaczac pieszczotliwie "brudasek". Jest to czlowiek bardzo zaburzony, ktorego kompleksy przeistoczyly sie w falszywa manie wyzszossci (cos w stylu forumowego matrixa, ktory wciaz o swojej rzekomej inteligencji smeci). Pisze tego posta, bo zostal poruszony temat blizniat i wczoraj wpadl czub "viezie" do lokalu, gdzie siedzialo dwoch blizniakow, takich przed 30, ktorzy "rejonowamu brudasowi" bardzo przeszkadzaja. Viezie trzesac sie zlecal pozbycie sie tych blizniat mowiac i zamowieniu dla nich "podwojnej drewnianej szafki, podzielonej dokladnie rowno na pol". Zmrozilo mi to krew w zylach, bo sama to slyszalam, ale nie reagowalam, bo jest to psychopata i to ciezko uposledzony. Jemu wydaje sie, ze na jego zlecenie zostali pozabijani ludzie, ktorych on wkazal i ze z tymi bliznietami bedzie to samo. To jest zdaje schizofenia z ostrym rysem psychopatycznym, gdzie chory uwaza sie za samego Boga i Cara. Zona nie lepsza, dzieci rodza sie tam co rok, albo dwa razy w roku, gdy dziecko urodzi sie z uposledzeniem umyslowym, a tak jest mniej wiecej z co drugim, zostaje oddane na wychowanie do specjalnego zakladu opieki. Tragedia, do tego dochodzi agresja, boi sie go jego wlasna matka, dlatego zazwyczaj przychodzi z mezem, gdy czub jest w lokalu, bo akurat matki meza sie boi. Nie sadze, zeby takich ludzi cokolwiek bylo w stanie wyleczyc, bo po terapiach chodza nie wiem od ilu lat i nie pomaga kompletnie nic.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.