Dodaj do ulubionych

Koleżanka męża

30.10.18, 00:29
Mam 41 lat od ponad roku nie umiem sobie poradzić z emocjami. Mąż zaprzyjaźnił się z żoną kolegi odkryłam kilka smsow bilingow kontakty były częste poza służbowe czasem podsłuchalam czasem przeczytałam. Zwracalam uwagę że nie podoba mi się ta relacja i że źle się to skończy,byly awantury. Nic nie pomagalo. Pewnego razu podsłuchalam rozmowę wracając do domu wcześniej jak zapewnia koleżanke że jestem zazdrosna i że go denerwuje i żeby spała spokojnie bo ja nie wiem nic...po czym żartowali on ją wspierał bo ona ewidentne najezdzala na swojego męża,..... Jednym słowem uspokoił ja i tak jakby dał przyzwolenie na dalszy kontakt tylko że muszą się ukrywać bo on obawia się że ja jako żona mogę naopowiadac i pokazać bilingi je mężowi i nadrobię zamieszania. Zapytałam go spokojnie czy rozmawiali szedł w zaparte że nie. Więc wygarnelam co słyszałam i przestraszył się na Maxa. Jej w pracy opowiedział ona rzekomo wpadła w panikę. Po jakimś czasie znowu odkryłam że mimo zapewnień dalej ma kontakt to z bramki internetowej to z zastrzeżonego. Chodzi ze mną na terapię chce cratowac małżeństwo ale nawet u psychologa kłamie i udaję znawce. Pani psycholog powiedziała mu ze zachowuje się jak rozkapryszony chłopiec złapany na czymś. Pytanie brzmi czy pomimo wszystkiego powinnam z nią z porozmawiać ze ja wiem więcej i że zapewnienia mojego męża są nieprawdziwe czy udawać że nie wiem nic. Chciałbym wzbudzić w niej niepokój bo pewna siebie i mojego męża że dobrze się kryją z tymi rozmowami albo co zrobić żeby poczuła strach o swoje małżeństwo. Mój mąż po sesjach u pani psycholog robi mi wyrzuty że go oczerniam że w nic mu nie wierzę że sama nie wiem czego chce i że nie zrobię z niego katalogowego męża a ja jestem miękka dziunia która tylko płaczę.

Wyszło też że jest zazdrosny że więcej zarabiam, że ma też problem z alkoholem. Jest cholerykiem oraz że ironizuje że mnie lubi mi odciąć. i próbuje zrzucac na mnie odpowiedzialnośc bo sam nie umie zrobić nic. Co mogę zrobić narazie nie chce się rozstawać. Ta jego koleżanka też nie ma hamulców jak im dopiec żeby się opamiętantali. Dodam że usuwa wszystko z telefonu żebym się nie zorientowala bo jestem zazdrosna i zawistna a on nie chce już awantur. Dziękuję z góry za pomoc i odpowiedzi
Edytor zaawansowany
  • syltetic 30.10.18, 06:31
    Wspolczuje Ci szczerze i zycze cierpliwosci i wytrwalosci w terapii. Ja wlasnie mam problem, maz nie wrocil na noc do domu, popadlam w panike, prawie wychodze z siebie, co sie z nim dzieje, gdzie on jest. Wczoraj wieczorem zadzwonili do niego jacys panowie, powiedzial, ze jest cos bardzo waznego do zalatwienia zwiazanego z praca i ze zaraz wraca. Nie wrocil do teraz, telefon wylaczony a ja nie wiem, co sie dzieje. Dzieci pytaja gdzie jest tato, ja nie przespalam cala noc, placze, nie moge sie uspokoic;(
  • kod_matrixa 30.10.18, 09:09
    Wasze małżeństwo jest papierowe. Może poznaliście się jak oboje byliście młodzi i nic nie wiedzieliście o życiu. Później człowiek dojrzewa intelektualnie i mentalnie i zdaje sobie sprawę, że sknocił sobie życie będąc młodym, a w dojrzałym wieku zbiera tego owoce i tkwi w patologii. W sumie to standard.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • leda16 30.10.18, 09:33
    A po co Ci taki mąż? Pijak, wiarołomny a na dodatek kiepsko zarabia. Odstąp koleżance i podziękuj, że wziąć zechciała wybrakowany towar. Swoją ścieżką, trafiłaś na wyjątkowo nieprofesjonalną psycholoszkę - żeby tak prosto w ślepia pacjentowi rąbać, że gó...arz za wcześnie się z piaskownicy wyrwał. Jeśli na takie dictum nie dał nogi z tego gabinetu, to znaczy, iż spokojnie można mu w pysk pluć a on będzie myślał, że deszcz pada.

    --
    www.pmiska.pl
  • suuzy 30.10.18, 09:56
    A może powinnaś poznać jego koleżankę, gdyż jak piszesz to są relacje koleżeńskie czy przyjacielskie. Czasami łatwiej jest poradzić się a nawet ponarzekać jest koleżance, koledze niż bliskiemu. Może czasami za bardzo dopatrujemy się romansu niż tylko przyjaźni a to wynika z jakiś stereotypów że kobieta może się przyjaźnić tylko z kobietą a mężczyzna tylko z mężczyzną bo już w innym przypadku musi być romans a to bzdura. Wydaje mi się że w Twoim związku nie ma zaufania i nad tym powinniście pracować bo odcięcie się od znajomych przyjaciół i zamknięcie się tylko we dwoje w czterech ścianach nie wyjdzie wam na dobre. A to że mąż gorzej zarabia ważne że pracuje i chce. Co do alkoholu to sami musicie określić czy już leczyć a może jakaś terapia. Pozdrawiam
  • dzinka13 30.10.18, 19:31
    Znam koleżanke i jej męża ale ona unika mnie jak może.... Bo wie że ja wiem jak dzwoniła się upewnić choć wszystkiegi nie wie co mi mój mąż opowiedział..... A znam jej kilka słabych punktów i tajemnic, ale ona myśli że mój małżonek trzyma z nią.... A on porostu nie chce wyjść przed nią na idiote i zapewnia jej komfort psychiczny.... Udając przed nią że jestem zazdrosna.
  • herakles-one 30.10.18, 21:17
    Dlaczego Twój mąż udaje, że jesteś zazdrosna? W jakim celu?
    Tak Ci powiedział? Myślę, że kłamał.
    Gołym okiem widać, że jesteś zazdrosna, nie ma co udawać, że jest inaczej. Czytasz jego smsy, sprawdzasz telefony, podsłuchujesz. Czy masz powody być zazdrosna? Myślę, że tak. Jak najbardziej masz powody, bo mąż Cię okłamuje i ukrywają się z tą znajomością, a jeśli to robią, to raczej nie chodzi tylko o koleżeńskie rozmowy.
    Myślę, że powinnaś przejąc inicjatywę i wprost powiedzieć tej jego koleżance, by zostawiła Twojego męża w spokoju i zagrozić, że jeśli tego nie zrobi o wszystkim się dowie jej mąż. Nie robić jej awantur, nie tłumaczyć się i nie wdawać w dyskusje z nią, tylko spokojnie i stanowczo jej to oznajmić.
    Gdy to zrobisz to samo powinnaś powiedzieć mężowi. On wyraźnie Cię lekceważy. Sądzę, że powinnaś mu oznajmić, że jeśli chce być z Tobą to musi zmienić swoje zachowanie, bo Ty nie zamierzasz dłużej tolerować jego kłamstw, obgadywania Cię do jego koleżanki oraz lekceważenia Twoich uczuć. Co to za mąż, który mówi do jakieś obcej kobiety, że go denerwujesz i w dodatku ukrywa przed żoną tę znajomość?
    Nie napisałaś czyim pomysłem była ta terapia małżeńska? Przypuszczam , że Twoim, bo z tego co piszesz, on też nie traktuje jej poważnie, lecz uczęszcza na nią dla świętego spokoju i okłamuje również terapeutkę.
    Piszesz, że chcesz utrzymać to małżeństwo, a jednocześnie, że od roku nie dajesz sobie rady ze swoimi emocjami. Zapewniam Cię, że tak będzie nadal jeśli Ty nie zmienisz swojego zachowania i nie postawisz twardo warunków na jakich chcesz być w tym małżeństwie.
    Nie licz na to, że on się zmieni i poprawi sam z siebie. On nie zacznie nagle Cię szanować, skoro Ty sama nie szanujesz siebie, a przynajmniej nie potrafisz się upomnieć by okazywał Ci szacunek.
  • aaleksiss77 30.10.18, 21:56
    i znowu winna kobieta, o ja pie..., co za świat i ludzie.
  • kod_matrixa 30.10.18, 11:44
    Powiem brutalnie i wprost. Większość małżeństw żyje ze sobą, będąc skazani na siebie jak samiec z samicą w jednej klatce w ZOO lub inwentarz w gospodarstwie rolnym. Nastawieni do siebie z wrażliwością, adekwatną do ww. okoliczności. Spotkani przez zupełny przypadek, złączeni w parę w związek siłą inercji norm obyczajowo-społecznych. Bezrefleksyjnie, bezwartościowo i w konsekwencji wepchnięci w beznadzieję.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • kod_matrixa 30.10.18, 11:50
    To wynika z oportunizmu, niedojrzałości emocjonalnej, intelektualnej oraz mentalnej, tak indywidualnej, jak i społecznej.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • kod_matrixa 30.10.18, 11:52
    No i choćbyście rzygali z nudów to po raz kolejny o tym napiszę - również z krzywej Gaussa dla IQ.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • kod_matrixa 30.10.18, 12:34
    Cała reszta to zwyczajne bicie piany. Terapie małżeńskie z kolei przypominają siłowe kojarzenie krowy z bykiem. Tyleż samo w nich wdzięku, uroku i wrażliwości, co w przypadku wspomnianego inwentarza.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • ada_ww 30.10.18, 14:04
    kod_matrixa napisał:

    > Powiem brutalnie i wprost. Większość małżeństw żyje ze sobą, będąc skazani na s
    > iebie jak samiec z samicą w jednej klatce w ZOO lub inwentarz w gospodarstwie r
    > olnym. Nastawieni do siebie z wrażliwością, adekwatną do ww. okoliczności. Spot
    > kani przez zupełny przypadek, złączeni w parę w związek siłą inercji norm obycz
    > ajowo-społecznych. Bezrefleksyjnie, bezwartościowo i w konsekwencji wepchnięci
    > w beznadzieję.
    >

    Piszesz o sobie, to wspolczuje, a jak zyjecie w klatce i to jak zwierzeta z inwentarzem, to wspolczuje podwojnie. Wiekszosc ludzi nie zyje na szczescie tak, jak wy.
  • kod_matrixa 30.10.18, 14:10
    I kto to mówi? Ta co obgadała całą swoją okolicę.

    I straszno i śmieszno.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • kod_matrixa 30.10.18, 14:11
    Ada, tak na marginesie, z twoich relacji wyłania się obraz o wiele gorszy niż mój.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • ada_ww 30.10.18, 14:15
    kod_matrixa napisał:

    > Ada, tak na marginesie, z twoich relacji wyłania się obraz o wiele gorszy niż m
    > ój.
    >
    Ale to tylko i wylacznie twoja subiektywna opinia, no moze twojej malzonki tez, co ci sluzy wiernie. Ale i tak malo mnie to interesuje.
  • kod_matrixa 30.10.18, 14:21
    Serio? Przejrzyj swoje wpisy.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • ada_ww 30.10.18, 14:22
    kod_matrixa napisał:

    > Serio? Przejrzyj swoje wpisy.
    >
    Nie chce mi sie, jak masz ochote to przegladaj, ja mam ciekawsze zajecia.
  • kod_matrixa 30.10.18, 14:28
    To pozwól, że obraz społeczeństwa jaki rysuje się z twojego opisu, opiszę jednym słowem: PATOLOGIA.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • ada_ww 30.10.18, 14:33
    kod_matrixa napisał:

    > To pozwól, że obraz społeczeństwa jaki rysuje się z twojego opisu, opiszę jedny
    > m słowem: PATOLOGIA.
    >

    Znajda sie tacy, co ciebie ocenia, ale to nie moj problem, ale dostaniesz to, na co sobie zasluzyles, SZYBKO UWIERZ na slowo w necie pisane:)
  • kod_matrixa 30.10.18, 14:38
    Niech oceniają. Ty mnie już nie raz oceniałaś, nie znając mnie.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • ada_ww 30.10.18, 14:41
    kod_matrixa napisał:

    > Niech oceniają. Ty mnie już nie raz oceniałaś, nie znając mnie.
    >

    Ja nikogo na forum nie zastraszalam.
  • kod_matrixa 30.10.18, 15:01
    No fakt. Przecież grożenie komuś że wyśle się na niego bandziorów, to tylko taki żart.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • ada_ww 30.10.18, 15:04
    kod_matrixa napisał:

    > No fakt. Przecież grożenie komuś że wyśle się na niego bandziorów, to tylko tak
    > i żart.
    >
    Tobie sie juz zupelnie cos pomylilo, ja nie znam zadnych bandziorow.
  • kod_matrixa 30.10.18, 15:12
    Ale grozić nimi potrafisz.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • ada_ww 30.10.18, 15:23
    kod_matrixa napisał:

    > Ale grozić nimi potrafisz.
    >

    Owszem, ja ci kiedys napisalam, ze jak nie rozumiesz niektorych moich postow, moze wytlumacza ci moi koledzy, co one znacza. Mialam na mysli forumowiczow, ktorzy tu przez cale lata pisali, niestety juz nie pisza, a szkoda.
  • kod_matrixa 30.10.18, 18:43
    Dobra dobra ;)

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • kod_matrixa 30.10.18, 14:13
    Najwyraźniej prawda zabolała.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • kod_matrixa 30.10.18, 14:20
    Wiedz Ada, że samotność w związku, zwłaszcza w dzisiejszych czasach, infantylizm, powierzchowność i to nieznośne pozoranctwo niemal na każdej płaszczyźnie życia to przypadłość ok. 90% populacji.

    To jest dość łatwe do zaobserwowania nawet dla nie zbyt spostrzegawczych jednostek. A dla obserwatorów spostrzegawczych wręcz bije po oczach.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • ada_ww 30.10.18, 14:23
    Przykladem swieca ci, co jak kroliki
  • kod_matrixa 30.10.18, 14:26
    Ach, zapomniałem. Ty masz jedną i tę samą dyżurną schizę.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • ada_ww 30.10.18, 14:28
    kod_matrixa napisał:

    > Ach, zapomniałem. Ty masz jedną i tę samą dyżurną schizę.
    >

    Ale ja nie mam zadnej schizy, uwierz w koncu, ze ja im zazdroszcze i niech ta, co sluzy wiernie tez uwierzy.
  • kod_matrixa 30.10.18, 14:28
    Yhym.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • kod_matrixa 30.10.18, 15:22
    Ale co by o tobie nie mówić, że masz długi jęzor, a masz, mam dla ciebie szacunek. Ty wiesz za co Ada.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • ada_ww 30.10.18, 15:45
    kod_matrixa napisał:

    > Wiedz Ada, że samotność w związku, zwłaszcza w dzisiejszych czasach, infantyliz
    > m, powierzchowność i to nieznośne pozoranctwo niemal na każdej płaszczyźnie życ
    > ia to przypadłość ok. 90% populacji.
    >
    Tak to wlasciwie jest, ze w pewnym wieku ludzie zaczynaja sobie cenic swiety spokoj, a samotnosc nie jest dla nich problematyczna, bo potrafia ten czas zorganizowac sobie dla siebie. Szczegolnie jak ludzie znaja sie blisko 30 lat, wiec raczej nic nowego w sobie nie odkryja. Ale to glownie dotyczy to takich osob, jak ja, ktore zdecydowaly na rodzine majac niespelna 18 lat. Ja rozumiem, ze te, ktore po przetestowaniu 20 i spotkaniu tego jedynego widza te sprawy inaczej. One mogly dluzej cieszyc sie mlodoscia, koncentowac sie na robieniu kariery i innych przyjemnosciach tego zywota. Coz ja mialam, 18 lat dziecko, trzeba bylo znalezc prace, bo inaczej nie chcieli przyjac do ostatniej klasy liceum zaocznego. Zapierdzielalam w sklepie odziezowym, zeby pozniej zarobic na zaoczne studia, w trybie dziennym z rodzina nie jest to mozliwe, a te byly jednymi z tych najdrozszych, wiec i nazapierdzielac sie trzeba bylo. Tacy ludzie bedac nawet w zwiazkach cenia sobie samotnosc jako czas odpoczynku i nie utozsamiaja jej z osamotnieniem.

    > To jest dość łatwe do zaobserwowania nawet dla nie zbyt spostrzegawczych jednos
    > tek. A dla obserwatorów spostrzegawczych wręcz bije po oczach.
    >
  • aaleksiss77 30.10.18, 16:49
    samotność ? A cóż to takiego ? Nigdy nie czułam się samotna. W moim związku ubolewałam jedynie nad tym, ze nie mogłam na faceta liczyć w momencie kryzysowym dla siebie. Ale czuć się samotna ? Nigdy.
    Ostatnio moja koleżanka mi dowaliła, że faceci zawsze mnie mają na jeden raz. Chyba bardziej rozżalona jestem, że ona mi w ten sposób powiedziała,a znamy sie od zawsze. Chodziłyśmy razem do żłobka, potem szkoły itp. Doszłam do wniosku, że to ona ma jakiś problem, bo siedzi z facetem, który pod jej nieobecność chleje i nie pracuje. Ona jak i ja opiekunka. No i ostatnio napisała mi, że mogę wierzyć lub nie ale he he uwaga : tęskni za mną. Chyba ma jakiś problem. Ja tego nie rozumiem - mam tyle zainteresowań książka, internet, psychologia, muzyka, film, a teraz i he he wykrywacz metali, bo w niektórych landach w DE nie jest to przestępstwo. Zresztą w okół mnie zawsze dużo ludzi, zawsze coś się dzieje. I jak tu być samotnym ? Ja własnie chciałabym sie odizolować na tyle ile to możliwe. W związku też zawsze potrafiłam się zająć sobą, co przeszkadzało mojemu eks, bo twierdził, ze ja i tak mam swój świat i klocki i jestem jak kot chadzam własnymi ścieżkami. Paradoksalnie jak chciałam pokazać mój świat to stwierdził, że jestem popie...na. Sam mnie dręczył swoja samotnością pracując w DE. Wydzwaniał bez przerwy i dopytywał o bzdury. Ogółem jeszcze do mnie miał focha, że się czuje samotny. Wku...łam sie kiedyś i mu powiedziałam pisz zażalenie do Boga :D
  • kod_matrixa 30.10.18, 18:41
    To nie o to chodzi Ada. Ludzie muszą mieć o czym ze sobą rozmawiać. A do tego jak wiadomo fascynacja drugą osobą nie wystarczy.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • aaleksiss77 30.10.18, 19:10
    nobel dla matrixa bucha cha cha cha cha. bay śmiecie :D
  • kod_matrixa 30.10.18, 20:55
    No i aleksis musiała jeszcze wkurzyć na noc. Całe życie z wariatami. :/

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • milamala 31.10.18, 22:33
    kod_matrixa napisał:

    > Powiem brutalnie i wprost. Większość małżeństw żyje ze sobą, będąc skazani na s
    > iebie jak samiec z samicą w jednej klatce w ZOO lub inwentarz w gospodarstwie r
    > olnym. Nastawieni do siebie z wrażliwością, adekwatną do ww. okoliczności. Spot
    > kani przez zupełny przypadek, złączeni w parę w związek siłą inercji norm obycz
    > ajowo-społecznych.

    Brzmi drastycznie. Skad ta wiedza, ze wiekszosc malzenstw tak wlasnie zyje. Wg mojej wiedzy, wiekszosc zyje normalnie, zyja ze soba, kochaja sie, czasem kloca, dzieci wychowuja, spedzaja ze soba czas, rozwiazuja wspolnie problemy i ciesza sie swoim wspolnym zyciem.
  • kod_matrixa 01.11.18, 08:59
    Oczywiście że żyją normalnie. Ludzie w obozach koncentracyjnych też żyli normalnie. Tzn. normą były twarde prycze w nieogrzewanych barakach i powszechny głód. Ale to była norma, więc żyli normalnie.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • aaleksiss77 01.11.18, 14:12
    Tak to jest jak większość przygląda się biernie gdy idiota szaleje. Nie wyróżniasz się niczym :D
  • kod_matrixa 01.11.18, 17:44
    Mylisz się. Za wyróżnianie dostaje się po d...., to fakt. Ale wolę dostać po d.... jak nią być.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • ada_ww 01.11.18, 17:47
    kod_matrixa napisał:

    > Mylisz się. Za wyróżnianie dostaje się po d...., to fakt. Ale wolę dostać po d.
    > ... jak nią być.
    >

    Tak, wyrozniacie sie na forum, co slusznie napisal Herakles. A taka Aleksis zanim bedzie zyczyc innym "zdychania z glodu" niech pomysli lepiej, ze sama ma rodzine i dzieci. Ale po wypowiedziach widac, ze ona nie mysli.
  • kod_matrixa 01.11.18, 17:55
    Ja mam na myśli wyróżnianie się w realu, Ada.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • zwierzakowa13 30.10.18, 18:47
    Skoro to żona kolegi, to może porozmawiaj z kolegą.
  • dzinka13 30.10.18, 19:19
    zwierzakowa13 napisała:

    > Skoro to żona kolegi, to może porozmawiaj z kolegą.
    A co ui powiem ze żona go obgaduje i wydzwania do mojego męża że wszytkim i pokażę mu bilingi i jakieś smsy.... Wyjdę na kompletna głupia żonę która walczy o męża.... A ja już mam dość kłótni.
  • zwierzakowa13 30.10.18, 20:13
    Nie, mówisz mu że jesteś zaniepokojona zbyt bliską znajomością jego żony z twoim mężem.
    Nakreslasz że co chwilkę piszą i mąż ukrywa przed Tobą ich kontakty. Spytaj co myśli i jak to widzi.

    Rzecz wygląda tak, że twój mąż cię olal.
    Zobacz czy ona oleje swojego męża.

    Nie wyjdziesz na wariatke jeśli porozmawiasz z nim spokojnie. I tak , możesz pokazać billingi i smsy jeśli będzie zainteresowany rozmowa z Tobą.
  • dzinka13 30.10.18, 20:30
    Ona powiedziała mu czyli mojemu mężowi że nie chce żeby jej małżeństwo ucierpiało ani mojego męża.... Bo ona dopiero ci wyszła za mąż i że nie chce być przyczyną jakiś nieporozumien. A dzwoniąc do niego upewniala się czy to aby nie przez nią pousuwalismy komunikatory ja i mój mąż.... A przez nią.... Tyle że mój mąż zapewniał ja ze nie napewno nie ma się czym martwić.... Ona udaje święta dobra. A mój małżonek boi się żebym nie powiedziała nic jego koleżance albo jej mężowi.... Bo zrobi się nieprzyjemne.
  • kod_matrixa 30.10.18, 20:57
    13 ze sobą gadają hmmm dziwne.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • zwierzakowa13 30.10.18, 22:31
    Oj tam od razu dziwne :-)
  • zwierzakowa13 30.10.18, 22:30
    Ma za uszami to się boi, ona z resztą też wie co robi. Nie rozkminiaj tylko porozmawiaj z kolegą.
    Zrobi się nieprzyjemnie pewnie no ale to oni przeginaja.
    Możesz pierw powiedzieć tej kobiecie , że zamierzasz porozmawiać z jej mężem jak się nie doczepic ale ryzykujesz awanturę z mężem który cie spacyfikuje pewnie i nic może się nie zmienić.

    To ty siedzisz w tej sytuacji i widzisz niuanse. Jaki masz cel?
    Najlepsze byłoby zostawienie męża bo ewidentnie ma gdzieś twoje uczucia.
    Ale mam wrazenie, że na ten moment do dla ciebie zbyt drastyczne posunięcie i chcesz się pozbyć tylko konkurentki.
    Musisz tylko być gotowa na to że męża nie odzyskasz tak czy inaczej ale teraz go też nie masz tak realnie.
  • dzinka13 30.10.18, 22:46
    Podobno tak mówią mi osoby doświadczone że nie warto z nią rozmawiać..... Jedyne co zasiac w niej niepokój mówiąc kiedyś przypadkiem że zapewnienia mojego męża są nieprawdziwe i żeby sprostowania swój kręgosłup moralny a resztę wyjaśni ci mój mąż jak się skontaktujecie z zastrzeżonego. Choć ostatnio wpadł mi do głowy pomysł żeby zaprzyjaźnic się z kolegą którego on nie znosi i zobaczy jak to jest
  • zwierzakowa13 30.10.18, 23:16
    Po co kombinujesz z odwetem? Serio chcesz się w to bawić?
    Jeżeli jej zależy na jej malzenstwie to zrezygnuje gdy jej mąż się zaiinteresuje tematem.
    Czemu się boisz rozmowy z jej mężem? Co masz do stracenia?
    Oczywiście może się zdarzyć wielka rozpierducha ktora rozwali oba małżeństwa ale obecna sytuacja cie wykańcza i do niczego nie prowadzi.

    Tak przy okazji, to myślę że ona doskonale wie że jego zapewnienia nie są prawdziwe i nie za bardzo martwi się moralnością tej sytuacji.
  • dzinka13 30.10.18, 23:42
    Wiem od swojego męża że już jedną trauma przeżyła bo jakaś żona do niej dzwoniła z pretensjami , ale mój mąż się z tego śmieje bo ona ma dużo kolegów, a on tępy nie wyciągnął wniosków tylko udaje wzorowego.... kontaktu rzekomo nie ma no przynajmniej takiego jaki miał do wakacji dopóki nie wpadł ukrócił do minimum żebym nie robiła awantur, a najlepsze jest to że powiedzial mi że ona mówiła ze jej mąż to nieudacznik ona lubi życie bogate no ale mezusz mało zarabia i że ma fobia na punkcie odchudzania urody, ciągle narzeka na wszystko i że ona wie że ja jej nie lubię. Dziwna baba. Tak na marginesie powiedziałam mężowi niech korzysta i idzie w piz...... Tyle że będzie musiał zakasac rękawy bo utrzymać ta pania jej dzieci zapewnić dostatnie życie i dach nad głową.... (BO ON MIESZKA U MNIE) ale beze mnie bo zagrozilam rozwodem. To blagal przepraszsl przyrzekal że on tylko lubi z nią gadać i nic więceja ja mu romanse wmawia. Ja trochę już odzyskałam pewność siebie ale drażni mnie ze koleżanka dostała jasny przekaz od mojego męża że ja słyszałam rozmowy ze podejrzewam ich o romans a dalej szuka kontaktu.
  • zwierzakowa13 31.10.18, 00:12
    Zdajesz sobie sprawę że nikt nie ryzykuje małżeństwa przez nową znajomość koleżeńska tylko? Przez starą przyjaźń czasem tylko.

    Pani gardzi mężem bo nie ma kasy ale się go trzyma bo nikt lepszy się nie trafił. Twój mąż też jest za biedny dla niej, no ale co się zabawi to jej.

    Ja bym pogadala z jej mężem, a nie słuchała pierdzielenia Twojego o jej traumach. Co cie to obchodzi? Nie czujesz, że to upokarzajace dla Ciebie? Te opowiadanie tobie co ona wie o tobie, a co czuje i inne takie. Takie machanie ci przed nosem ich zażyłościa.
    Zrobisz co uważasz ale ja bym nie akceptowala nawet minimalnego kontraktu.
    A chcesz na pewno z nim być? Są jakieś dobre strony waszego małżeństwa dla ktorych warto gonić kogoś kto cie lekceważy?
  • dzinka13 31.10.18, 00:32
    Sama nie wiem.... Zależy mi na na swoim mężu któremu dałam szansę pomogłam mu wiele razy, on miał kłopoty rodzinne ja go wyciagnelam po czym zaczął pić i wtedy to się zaczęło z tą koleżanką. Wiele razy doprowadzal do tych kuriozalnych sytuacji po alkoholu. Na terapię sam się zgodził. Mówił tam ze wiele rzeczy mówił mi na złość bo romanse mu wkrecalam, chciałbym mu pomóc ale jak będzie mnie tak lekceważył to chyba wszystko pójdzie na marne. Na jej temat już nie mówię nic zacielam się ale jak znowu coś przypadkiem odkryje to chyba do niej zadzwonię choć liczę że w końcu zrozumie co narobił a jak nie to wystawię mu walizki i przestanie mnie upokarzac. Wtedy mu powiem tylko tyle że ma co chciał i niech teraz mu pani ciocia dobra rada pomaga i zapamięta przez co i kogo syplo mu się małżeństwo.
  • herakles-one 31.10.18, 06:26
    Widzę, że Tobie bardziej zależy na prowadzeniu gry z mężem niż rozwiązaniu problemu. W tej grze chodzi o to kto winien, a nie o to by uzdrowić sytuację.
  • aaleksiss77 31.10.18, 07:22
    też się dziwię, że jej się chce ze śmieciami, którzy gwałcą, katują, mordują kobiety, dzieci, siebie nawzajem. Pewnie nie dorżnięta :D
  • dzinka13 31.10.18, 07:54
    Chce uzdrowić sytuacje lecz czuje się że mam mydlone w oczy zmiana męża na lepsze bo on w żadnym wypadku nie chce się rozstawać ale też myśli że jak się mocno ukryje i zapewni mnie ze nie kontaktuje się to będzie ok.... A ona dalej triumfuje bo przecież żona nic się nie dowie że się mu zwierza bo uważają... a idzie w zaparte że nie rozmawia a słyszałam tylko już mi się nie chce z nim walkowac tego.... Bo to tylko koleżanka a ja mu zakazalam. Dlatego też czuję się gdzieś oszukiwana i wykorzystana.
  • herakles-one 31.10.18, 08:49
    Rozumiem, że tak się czujesz.
    Myślę ponadto, że czujesz się poniżona i upokorzona tym co Ci mąż robi. I byłyby to uczucia również uprawnione w takiej sytuacji.
    Z Twoich wpisów wyziera też nie tylko złość, lecz wściekłość na niego i na nią i chęć odegrania się na nich.
    Złość i wściekłość są to emocje całkiem uprawnione w takiej sytuacji jak Twoja. Daj sobie prawo by je poczuć i wyrazić wobec niego. Skup się bardziej na tym; co Ty czujesz w danej sytuacji niż na tym, co tam któreś z nich myśli, czy czym się kieruje.
    I naucz się wyrażać to
    .
    Inaczej, zawsze Twój mąż będzie mógł powiedzieć, że umiesz tylko płakać.
    Małżeństwo to nie konto w banku, by jedna strona wpłacała na niego, a druga z niego korzystała , bo ta wpłacająca prędzej czy później zbankrutuje i zacznie oskarżać tę drugą. Co więcej, strona ta która korzystała również zamiast wdzięczności obwinia dawcę, bo się źle czuje z tym , że korzystała, a nic od siebie nie dawała.
    W małżeństwie musi być równowaga między dawaniem i braniem.
  • aaleksiss77 31.10.18, 09:51
    herakles-one napisał:


    > [b]Złość i wściekłość są to emocje całkiem uprawnione w takiej sytuacji

    poważnie? Nobel i dla Ciebie he he.
    Śmieci i debile rządzą na tym forum, doszłam do wniosku. Jak i w naszym rządzie :D
  • kod_matrixa 31.10.18, 11:48
    A co, spodziewałaś się aleksis jakiejś odkrywczej psychologicznej prawdy?

    To i tak dobrze, że daje jej prawo do wkurzenia się. Cóż za łaskawość. Kwintesencja psychologii.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • kod_matrixa 31.10.18, 11:55
    W innym wątku nasz odkrywca napisał natomiast, a właściwie przytoczył artykuł, w którym to lekarze g... wiedzą na temat nerwicy.

    Już czekam z wypiekami na twarzy na nowe rewelacje. Być może niedługo odkryje ciemną stronę księżyca i jego emocje z tym związane, ew. coś w tym stylu.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • kod_matrixa 31.10.18, 12:08
    Nawet średnio rozgarnięty człek wcześniej lub później musi zauważyć to co ogarnięty zauważy od razu. Mianowicie to, że psychologia to taka tautologia - prawda "objawiona', o której wszyscy od dawna wiedzą z tą różnicą, że używająca różnych "mądrych" określeń ew. neologizmów dla osiągnięcia większego efektu oddziaływania siłą sugestii na słuchacza, co ma mu przyspieszyć proces zdrowienia czyli mówiąc jednym słowem PLACEBO.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • herakles-one 01.11.18, 06:41
    Gdybyś matrix nie był takim świrem i miał chociaż odrobinę pojęcia o temacie , o którym z takim uporem piszesz tonem znawcy, to wiedziałbyś, że tłumienie i wypieranie emocji takich jak; gniew, złość jest podstawowym źródłem nerwic i depresji i jest zjawiskiem bardzo rozpowszechnionym.
    Zwłaszcza robią to często kobiety, ze względu na panujący model wychowania, w którym dziewczęta nie dostają przyzwolenia na złoszczenie się.
    Dziewczynka według tego modelu ma być grzeczna i ładnie wyglądać.
    Z wpisów autorki wątku wyraźnie widać, że ma z tym też problem i dlatego to napisałem.
    To nie psychologia wymyśla tylko życie powoduje takie skutki, a psychologia jednie je identyfikuje.
    A przeciętny nasz lekarz rzeczywiście ma słabe pojęcie o nerwicy i jej przyczynach, bo większość z nich miała tylko semestr na studiach z zakresu całej psychologii.
  • aaleksiss77 01.11.18, 07:08
    Słusznie - tubylcy wypierają brak odruchu ludzkiego. Cechy, która nas odróżnia od reszty na tym padole :D Ciekawa jestem, co im sie takiego przytrafiło, a może wrodzone ?
  • kod_matrixa 01.11.18, 08:53
    Zapewne, autorka wątku to dla ciebie idiotka - tak jak wszyscy dla ciebie - która nie potrafi się wkurzyć

    Lekarze też idioci bo nie czają psychologii. No, ale że psycholodzy nie czają metodologii (choć ze względu na ich zawód powinni mieć ją w jednym palcu) i anatomii to walić takie szczegóły.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • kod_matrixa 01.11.18, 09:05
    Autorka wątku napisała wyraźnie że były awantury. Aaaa, rozumiem, chodzi o to, że nie przytoczyła soczystych tekstów i innych pikantnych szczegółów.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • aaleksiss77 31.10.18, 13:40
    a jaka jest prawda :D Niech się idiotka cieszy, że jej nie zaraził niczym np. paciorkowcem beztlenowym. Niby to nie kiła ani AIDS ale jednak prawie 2 tyg szpital i ból jak sku...syn.
    Jakiś czas temu szukałam kolesia z AIDS. Mój kochany braciszek oświecił mnie, ze jeden z naszych wspólnych znajomych choruje na to. Kurde napisałam do niego nr. tel zdobylam ale rzeczywistość przyszła mi z pomocą, spotkałam go w barze. Nie poznałam go :D i uwaga - zaczął sie umawiać. Postawiłam oczy i potem skomentowałam do brata, że chyba nie jest chory, bo ku... chyba świadomie nie narażałby drugiego człowieka ? Mój brat, a to facet przecież oświecił mnie, że jemu pewnie też się chce ( kopulować ) i tak to właśnie wygląda u śmieci, zwanych nie wiadomo dlaczego dumnie ha ha ha mężczyzn :D
  • ada_ww 05.11.18, 21:54
    Ja tego nie rozumiem Alekssis, jaka to dla faceta przyjemnosc z taka chora, zarazona ku.... Zyskac przeciez nie moze nic, a stracic wiele.
  • herakles-one 31.10.18, 21:05
    Matrix gdybyś wiedział jakie bzdury piszesz, to byś się ze wstydu spalił, ale to przekracza zdolność twojego zrozumienia. Zresztą nie wiem; czy ty w ogóle jesteś zdolny do wstydu?
  • herakles-one 31.10.18, 21:06
    To co tu śmieciu robisz?
  • kod_matrixa 31.10.18, 21:26
    herakles, trochę więcej dystansu do tekstów Aleksis77.... I ty chcesz uchodzić - używając twojej nomenklatury - za inteligentnego emocjonalnie?

    To jeszcze jeden dowód na to, że jeśli chcesz być inteligentnym emocjonalnie (dalej trzymając się bajki Golemana) to musisz być po prostu inteligentnym bez żadnych przymiotników, przysłówków etc.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • aaleksiss77 31.10.18, 23:03
    zastanawiam się nad tobą jak bardzo trzeba sku...eć aby być tak zobojętniałym ?
  • kod_matrixa 01.11.18, 08:47
    Mam nadzieję, że masz na myśli aleksis nie mnie. Bo możesz mi wierzyć, że mi nie jest obojętne.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • kod_matrixa 01.11.18, 08:44
    Oh, heraklesie. Gdzież zapodziała się twa elokwĘcja i dobre maniery? Czyż nie powinno być ci wstyd?

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • aaleksiss77 31.10.18, 09:45
    uzmysłów sobie, że zawsze się znajdzie jakiś koleś któremu stanie na Twój widok. Małe problemy małych ludzi :D
  • zwierzakowa13 31.10.18, 10:15
    Czujesz się tak, bo tak jest.
    Na ten moment wiesz, że mąż nie chce odejść, nie z właściwych pobudek, no ale nie chce.

    Skoro to wiesz, to po co ta szopka z udawaniem że niby się nie kontaktują.

    Skoro tak bardzo nie chcesz rozstawać się z mężem to zrób w końcu tej koleżance pod górę. Ona non stop obrabia ci tyłek z twoim mężem, a ty masz obiekcje pogadać z jej mężem.

    Rzecz wygląda tak, że skoro chcesz z nim zostać i nie chcesz czuć się upokarzana, to ich relacja musi się skończyć. Twoj mąż ma gdzieś twoje gadanie. I będzie ci wciskal kit i będzie przerzucal wine na Ciebie, a twoja frustracja będzie rosnąć.

    No ale Ty się boisz pokazać swoją złość, a masz prawo ja okazać.
    Jaką masz korzyść z tego że chodzisz wokół tematu na paluszkach?

  • dzinka13 31.10.18, 11:42
    Może i słusznie.... To co mam powiedzieć mężowi że robi ze mnie idiotka że wiem bo go przyszpiegowalam..... Słabo się krył. Czy jej powiedzieć że porozmawiam sobie z jej mężem przy okazji.
  • zwierzakowa13 31.10.18, 13:31
    Ja bym nie uprzedzala że porozmawiam i nie mówiła mężowi że rozmawiałam tak od razu.

    Tak szczerze uważam, że skoro jesteś samodzielna finansowo i nie masz w tym człowieku wsparcia tylko same zmartwienia to nie ma po co trzymać się tego związku na siłę.
    Ale to tylko ty możesz ocenić.
    Jeśli zostajesz z nim to j.w.
  • zwierzakowa13 31.10.18, 13:33
    Możesz też trwać i udawać że nic nie widzisz ale wygląda na to, że spalasz się w tej sytuacji.
  • milamala 31.10.18, 22:25
    dzinka13 napisał(a):

    > Chce uzdrowić sytuacje

    To miej przy okazji swiadomosc, ze z tego co opisujesz jak zachowuje sie twoj maz, to uzdrowienie sytuacji ci sie nie uda. Nie z twojej winy co prawda, ale sie nie uda. Choc ponoc cuda sie zdarzaja.
  • milamala 31.10.18, 22:21
    zwierzakowa13 napisała:

    > Najlepsze byłoby zostawienie męża bo ewidentnie ma gdzieś twoje uczucia.

    Tez mam podobne zdanie.

    > Ale mam wrazenie, że na ten moment do dla ciebie zbyt drastyczne posunięcie i
    > chcesz się pozbyć tylko konkurentki.

    I to tylko na jakis czas, bo jak on jest taki jaki jest, to zaraz zjawi sie nowa konkurentka i bedzie tak te konkuretki musiala stale sledzic i pozbywac sie. Dla mnie by to nieco stresujace bylo.


    > Musisz tylko być gotowa na to że męża nie odzyskasz tak czy inaczej ale teraz g
    > o też nie masz tak realnie.

    Zgadzam sie
  • herakles-one 31.10.18, 21:14
    Ja uważam ,że powinna powiedzieć, to co napisałem, tej koleżance. Mąż nic tutaj nie zawinił i taka rozmowa z nim może tylko wprowadzić niezgodę między nimi. Dopiero gdy ostrzeżenie tej koleżanki nic nie da ,wtedy jeśli będzie chciała to może go zawiadomić co jego żona wyczynia.
  • herakles-one 31.10.18, 21:15
    Matrix gdybyś wiedział jakie bzdury piszesz, to byś się ze wstydu spalił, ale to przekracza zdolność twojego zrozumienia. Zresztą nie wiem; czy ty w ogóle jesteś zdolny do wstydu?
  • kod_matrixa 31.10.18, 21:28
    Oj jak mi wstyd ojojojoj. No kurde, co ja mam teraz zrobić? Nie powiesz nikomu? Cholera no i będę miał traumę.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • kod_matrixa 31.10.18, 21:30
    I to aż dwa razy napisałeś. Celowo chciałeś mnie upokorzyć! Nie no cholera, czuję się napiętnowany.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • kod_matrixa 01.11.18, 08:17
    A cóż cię tak zbulwersowało heraklesie w mojej wypowiedzi? Ta dawka gorzkiej prawdy o bezrefleksyjnym tłumie, oops... społeczeństwie? Czy ta o tautologii, oops... psychologii? A może jedno i drugie?

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • milamala 31.10.18, 22:17
    A czy ty chcesz byc zona takiego meza. Zadaj sobie to pytanie i szczerze na nie odpowiedz.
    Co was laczy, dzieci, majatek. Da sie to jakos najmniej bolesnie rozdzielic.
    Jesli maz zdradza i klamie w zywe oczy i robi z ciebie wariatke, ze nie ma czegos o czym slyszysz na wlasne uszy to nie dobrze to wyglada. Nie jestem za tym, zeby przy pierwszej trudnej okazji zrywac wiezy malzenskie. Ale obie strony musza chciec zmiany. Inaczej lepiej zamiast skupiac sie na sledzeniu wiarolomnego meza, powoli myslec jak sie wyplatac z tego zwiazku.
  • dzinka13 01.11.18, 10:50
    To i racja śledzenie nic nie da ale przynajmniej wiem jak kiedyś dojdzie do sytuacji że ona się będzie bronić i tłumaczyć to będę miała mocne argumenty żeby jej mąż zobaczył czy jego zonka jest taka anielska i niewinna. A mój jak nie zmieni zachowania to zobaczy czy dobrze robił.
  • dzinka13 06.11.18, 22:56
    Wczoraj nastawilam tablet vz nagrywaniem i co...dzwoniła koleżanka. Mój odebrał i rozmawia o pogodzie o pracy poczym ona żali się że zrobiła zakup odzieży za kilkaset złotych i nie wie jak ma mężowi pokazać bo się boi...... Na to mój szanowny małżonek mówi rzuć na stół pokaż kto rządzi w tym domu albo powiedz ze podwyżkę dostałaś albo ukryj w garażu..... Ironizuje z niej..... A na koniec dodaje piękna kobieta musi mieć piękne ciuchy..... Później o kimś plotkuja.....
    Tak sobie myślę że mój mąż zachowuje się jak dupek względem mnie ukrywa kontakty mydli mi oczy i do tego pije. Nie powiem mu ze go nagrałam ale wiem jedno pani koleżanka ma kompleksy a mój małżonek jeszcze większe.... Bo jemu ja często ciuchy kupuje ale już skończę inwestycje w takiego chłopa biorę się za układanie życia samej...... Ale chęć diwalenia tej paniusi jest bardzo duża. Mam nadzieję że minie.... Nic mu juz nie powiem bo wyniknie awantura że go szpieguje osaczam i dalej mi wesprze że nie ma kontaktu.... Nie wiem skąd wezmę tyle siły ale dorobiłam się męża który pije adoruje koleżanke ja go wspieram finansowo co już skończę bo nie zasłużyłam na takie traktowanie i pokażę mu kto w tym domu rządzi bo u niej to mąż zarabia a mu mnie to ja zarabiam i wykorzystują nas oboje i emocjonalnie i psychicznie i finansowo. Przyjdzie tylko okazja żeby spotkać jej męża albo ja.... To niewiem co zrobię..... Robią z nas idiotow

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.