27.12.18, 08:33
Na początek - dzień dobry.
Chciałabym zapytać o psychoterapię. Mąż od 3 lat uczęszcza na terapię psychodynamiczną. Jest ciężko, bardzo ciężko, on bardzo mocno to przeżywa, a z nim również ja i nasze dzieci. Od pół roku jest lepiej. Pojawił się temat zakończenia terapii (w końcu to już trzy lata) i mąż mówi, że czuje się gotowy, że czuje w sobie siłę, że sobie poradzi. Problem polega na tym, że terapeutką go "zatrzymuje". Wciąż sugeruje, że jeszcze są mu te spotkania potrzebne. Mąż mówi, że on już wie co i jak i teraz to sam musi nad sobą pracować. A terapeutka dalej swoje...
O co może chodzić?
Edytor zaawansowany
  • kod_matrixa 27.12.18, 11:36
    Jak niewiadomo o co chodzi, to na pewno chodzi o...

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • yadaxad 27.12.18, 21:43
    Jeżeli dopiero od pól roku jest lepiej, to może rzeczywiście puszczenie od razu sprawy samopas, może sprawić, że wszystko się cofnie do punktu wyjścia. Do tego z efektem zabetonowania się z przekonania o własnej wiedzy. Po trzech latach mąż powinien mieć możliwość funkcjonowania samodzielnie, bo w końcu to ma być efektem terapii, a nie uzależnienie się od niej. Najlepiej nie rzucać wszystkiego od razu, tylko zmienić częstotliwość sesji, aż do wygaśnięcia, w rozsądnym terminie. Bo samo przekonanie, że już się wie, często w zderzeniu z realem pryska i trzeba to jeszcze korygować, aby naprawdę efekt terapii się utrwalił.
  • malezycie 28.12.18, 08:27
    Jestem jak najbardziej za tym, żeby mąż właśnie tak kończył terapię jak piszesz - przez zmniejszanie częstotliwości spotkań i obserwację jak sobie radzi. 3 lata to bardzo długo, boję się, że dłuższe "stosowanie" terapii może prowadzić do uzależnienia. Tym bardziej, że mąż jest osobą lękliwą, uległą. Mam wrażenie, ze terapeutka nie pozwala mu dorosnąć. Zachowuje się trochę jak nadopiekuńcza mama. Za bardzo nie wiem jak pomóc mężowi.
  • mona.blue 28.12.18, 09:32
    Moim zdaniem o kasę albo uczucie, trudno powiedzieć na 100 procent, ale w terapii jej na jej zakomczenie mają wpływa obie strony, chociaż !można zerwać ja jednostronnie, jak ma!się dość!albo uwaza!się, że już nam wystarczająco pomogła. Tu jest ten problem z psychodynamiczna, w przeciwieństwie do behawioralnej, szczególnie refinansowanie przez NFZ, która ma swoje limity.

    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • malezycie 28.12.18, 10:02
    O jakie uczucie może chodzić? Zakochanie? Przywiązanie?
  • mona.blue 28.12.18, 10:21
    malezycie napisała:

    > O jakie uczucie może chodzić? Zakochanie? Przywiązanie?

    W terapii psychodynamicznej bardzo silne jest przeniesienie i przeciwprzeniesienie, co może prowadzić właśnie do zakochania, przywiązania i tym podobnych uczuć.


    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • malezycie 28.12.18, 10:23
    Co mogę zrobić, żeby to przerwać?
  • malezycie 28.12.18, 10:44
    To znaczy, czy wskazane jest przerwanie tego, stanowcze ucięcie...
  • mona.blue 28.12.18, 11:09
    malezycie napisała:

    > To znaczy, czy wskazane jest przerwanie tego, stanowcze ucięcie...

    To już decyzja należy do Twojego męża.


    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • mona.blue 28.12.18, 11:07
    malezycie napisała:

    > Co mogę zrobić, żeby to przerwać?

    Jak napisałam poniżej to nie musi być uczucie zakochania, może prawda jest taka, że terapeutka widzi jeszcze potrzebę dalszej terapii.
    Co możesz zrobić? Rozmawiać z mężem, z tego co piszesz on sam jest gotów zakończyć tę terapię, więc możesz go w tym postanowieniu wesprzeć.

    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • mona.blue 28.12.18, 11:04
    Ale również może to być prawda, że terapeutka widzi jeszcze obszary do przepracowania w psychice Twojego męża i dlatego namawia go na kontynuowanie terapii. Z tym, że to już decyzja Twojego męża.

    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • malezycie 28.12.18, 11:25
    Prawda jest taka, że bardzo boję się kontynuacji tej terapii. Była ona bardzo trudna dla męża, dla mnie, dla dzieci. Bardzo to wszyscy przeżyliśmy. Do tego stopnia, że też jestem teraz na lekach antydepresyjnych. Dużo złych rzeczy się w związku z tym wydarzyło. Najbardziej na świecie chciałabym, żeby ona się wreszcie skończyła. Mąż mówi, że też, ale... no właśnie ale... jakoś stanowczo nie potrafi powiedzieć "więcej tam nie idę". To wszystko jest bardzo bolesne.
  • ada_ww 28.12.18, 17:11
    malezycie napisała:

    > Prawda jest taka, że bardzo boję się kontynuacji tej terapii. Była ona bardzo t
    > rudna dla męża, dla mnie, dla dzieci. Bardzo to wszyscy przeżyliśmy. Do tego st
    > opnia, że też jestem teraz na lekach antydepresyjnych.

    Ty po prostu swoje wlasne problemy psychiczne, czy tez emocjonalne projektujesz na terapeutke, bo najlepiej obwinic kogos obcego za Wasze problemy rodzinne.

    Dużo złych rzeczy się w
    > związku z tym wydarzyło. Najbardziej na świecie chciałabym, żeby ona się wreszc
    > ie skończyła. Mąż mówi, że też, ale... no właśnie ale... jakoś stanowczo nie po
    > trafi powiedzieć "więcej tam nie idę". To wszystko jest bardzo bolesne.

    Czy ta kobieta zmusza Twojego meza do uczeszczania na terapie? Moze jest wlasnie odwrotnie, moze to Twoj maz jest uzalezniony od terapii i kreuje sobie jakis rodzaj swojego nierealnego bytu odsuwajacego sie od rzeczywistych problemow domowych. Nie ma obowiazku uczestnictwa w terapii (no, chyba ze jest jednostka resocjalizowana z odpowiednimi wskazaniami, ale to inna bajka), po prostu po ostatnim spotkaniu informuje, ze wiecej sie nie pojawia i zamyka za soba drzwi.
  • karolink 30.12.18, 21:22
    Musisz wiedzieć, że rezygnacja z psychoterapii nie jest prosta. Jest w niej coś ujmującego, pociągającego, tak jak snuciu jakiś filozoficznych myśli bez podkładki. Po prostu rzucasz się w wir swojego umysłu, karmisz się tym co mówi psychoterapeuta jako znawca twojej duszy i psychiki, i wpadasz w sidła. Ja z opory przed tym miałam od pierwszego dnia psychoterapii, ale dałam się w to wciągnąć na 12 lat, a była to bardziej psychoterapia poznawczo behawioralna niż psychodynamiczna. Psychodynamiczna ma na celu głównie odkrywanie nieuświadomionych powodów, które nami kierują i wynajdywaniu w przeszłości wspomnień, które ukształtowały takie a nie inne zachowania i mechanizmy obronne, np. co powoduje, że wybucha w nas agresja, że jakaś inna sytuacja powoduje, że stajemy się depresyjni itp. Nie wiem czy to najszczęśliwsze rozwiązanie, aby człowiek, który jest głową rodziny, ma na utrzymaniu dzieci babrał się w przeszłości. Psychodynamiczna terapia i generalnie psychoterapia zakłada też potrzebę regresji, czyli zdziecinnienia, aby móc pewne rzeczy przepracować, wykształcić nowe mechanizmy osobowości itd. Pięknie to brzmi, ale nie zawsze udaje się wyjście z tego stanu. Różne okoliczności mogą się złożyć na to, że się nie uda. I co wtedy? Moim zdaniem lepiej, aby mąż zapisał się do jakieś grupy samopomocowej, albo nawet psychoterapeutycznej i bardziej dojrzale pracował nad tym co dzieje się tu i teraz, a nie pozwalał zdziecinnieć. Tu nawet nie chodzi o to czy ma ku temu jakieś poważne przesłanki, zaburzenia osobowości na przykład, bo ma już dzieci, a to może się nie udać, lub zająć mu wiele lat. Wiele rzeczy może przez to przegapić, a ostatecznego wyniku i tak nie znamy. Mój po 11 latach i dodatkowym roku próbowania innych psychoterapii wyszedł na minus. Dopiero jak sama wzięłam sprawy w swoje ręce przy ogromnym wsparciu mamy jest lepiej.
    Polecam artykuł, pisze to laik, żaden sławny człowiek, ale bardzo dobrze zebrał to co może niepokoić w dzisiejszej psychoterapii.
    3dno.pl/psycholog/
  • ada_ww 28.12.18, 16:53
    Niedlugo powstanie na tym forum soep opera- terapeutka zatrzymujaca pacjenta, piszaca smsy z propozycjami spotkan i wyznaniami uczuciowymi.
    www.youtube.com/watch?v=Ojz3-h57_Yo
  • mona.blue 29.12.18, 09:26
    ada_ww napisał(a):

    > Niedlugo powstanie na tym forum soep opera- terapeutka zatrzymujaca pacjenta, p
    > iszaca smsy z propozycjami spotkan i wyznaniami uczuciowymi.

    Soap opera to tu już dawno jest :)

    > www.youtube.com/watch?v=Ojz3-h57_Yo




    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • kod_matrixa 28.12.18, 17:23
    Szczerze mówiąc miałem na myśli kasę, ale uczuć też nie można wykluczyć.

    Miłość w społeczeństwie wbrew pozorom jest tematem tabu, nawet bardziej niż seks czy wiara. Jest synonimem przejawu słabości, a u terapeuty/tki w dodatku nieprofesjonalizmu. Psychologia wiele mówi o tzw dojrzałości emocjonalnej, ale na mówieniu się kończy, bowiem w zderzeniu z praktyką okazuje się, że nie różni się niczym w zachowaniu od społeczeństwa.

    Obawa przed wyśmianiem, szyderstwami i wstydem jest tak potężna, że niestety ofiarą oportunizmu padają sami znawcy tematu - psychologowie.

    Po prostu pewnych rzeczy nie da się wyuczyć. Je się posiada lub nie.

    Wielki odsetek samobójstw jest spowodowanych niespełnioną miłością, ale z powodów mentalnych i kulturowych jest on z całą pewnością bardzo zaniżony. Według niektórych jest drugim, a według innych nawet pierwszym motywem samobójstw.

    Z autopsji wiem, że psychologia w ogóle nie radzi sobie z tym realnym problemem, zwłaszcza w odniesieniu do terapii, chowając głowę w piasek, wykazując się przy tym zwyczajnym dyletanctwem, brakiem wyobraźni i odpowiedzialności.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • kod_matrixa 28.12.18, 17:38
    Nie wiem jakim trzeba być dyletantem, aby pieprzyć od rzeczy, że terapeuta/tka zachowuje się nieprofesjonalnie! Trzeba być nieogarniętym kretynem z dziedziny biologii, aby nie zdawać sobie sprawy z faktu, że zakochaniu się towarzyszy wydzielanie się substancji chemicznych, przypominających w działaniu uzależnienie narkotyczne.

    Jest to bardzo silny instynkt wykształcony na drodze ewolucji służący prokreacji i choćbyśmy się zes.ali to go nie pokonamy. A jeśli nawet to skutki uboczne mogą być nieprzewidywalne w skutkach.

    Czasem psychologowie wręcz rażą swoim dyletanctwem w internecie, gdy piszą, że to normalne, iż w terapii zdarzają się takie rzeczy, opisując to w tak beztroski sposób jakby chodziło o katar. Przypadek autentyczny z rad udzielanych publicznie przez specjalistkę w internecie.

    Nie dość, że pacjent zgłasza się do psychologa z naiwnością dziecka, że mu pomogą, mając własne problemy to może całkiem realnie zafundować sobie nie gorszy bajzel emocjonalny, który może go spotkać w takiej "terapii".

    Nie są to przypadki odosobnione lecz nagminne z racji charakteru tychże relacji jakie fundują relacje terapeutyczne.

    Na tym polu psychologia zupełnie leży!

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • ada_ww 28.12.18, 17:39
    Bardzo profesjonalne sa programy wspierania pracowanikow, popularne wsrod korporacji, ktore chca budowac swoj image jako firma przyjazna dla pracownika. Wsrod tych programow sa oczywiscie terapie (behawioralne oczywiscie). W polskiej rzeczywistosci, gdzie doswiadczenia jako takiego nie ma organizuje sie terapie dla np. wieloletniej pracownicy, szczegolnie jak jest osoba wyjatkowa dla kogos z dyrekcji, czy ma wujkow, ciocie czy nie wiem tam kogo. Wtedy ta firma tak bardzo dba o te pracownice z problemami, ze stawia na glowie wszystko, z finansami i profesjonalizmem wlacznie (bynajmniej nie mam na mysli jednostki gazetowej jaka jest forum, tak zwyczajnie i ogolnie). Jeszcze najlepiej jak taka osoba ma mozliwosc wskazania grupy terapeutycznej, z ktora chcialaby w tej terapii uczestniczyc. Niewazne, czy wskazane przez nia osoby maja problematyke wymagajaca terapii, czy tez nie i tez niewazne czy chca tego, czy nie. Jak nie chca, to nie bedzie premii i problem rozwiazany, przyjda sie terapeutyzowac wbrew swojej woli, bo z czegos zyc jednak trzeba. I tak organizuja grupe terapeutyczna, zapraszja osoby wskazane przez ta, ktora ma problemy i na takim spotkaniu odbywa sie cos w rodzaju burzy mozgow i ustalanie scenariusza problemow fikcyjnych, ktorymi musza sie dzielic z osoba terapii potrzebujaca. Uwielbiam taki profesjonalizm podziwiajac dobroc serca tych, ktorzy tak bardzo martwia sie o pracownice wymagajaca terapii.
  • ada_ww 28.12.18, 17:50
    Pozniej efekty takiej profesjonalnej terapii majacej na celu udowodnienie, jak to firma dba o pracownika sa oplakane. Osoba wymagajaca terapii staje sie dzieki niej jeszcze mniej psychicznie stabilna, poniewaz uczestnicy tej terapii nie przychodza tam z wlasnej woli, lecz z pewnego przymusu i jedyne co robia, to wszystko to, zeby tylko dokuczyc tej osobie, na ktora nie maja ochoty patrzec, nie maja ochoty wymyslac sztucznych problemow, klamac o swoich problemach rodzinnych, plakac na zawolanie itp. Ta grupa robi zwyczajnie wszystko, zeby ta osoba dala ludziom swiety spokoj i poszla sobie wreszcie w sina dal. Odbija sie to na jakosci wykonywanej pracy, na atmosferze itp. jednak to nei jest wazne, wazny jest prpgram wspierania pracownikow, niezaleznie od jego rozumienia/nierozumienia, po prpstu no bo tak.
  • kod_matrixa 28.12.18, 18:23
    To jest już jawny szantaż i gwałt na ludzkiej psychice, wolności i godności. Program prania mózgów.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • herakles-one 28.12.18, 19:37
    Pogięło Was ???
    Jak można nie mając żadnych podstaw do tego sugerować kobiecie, że jej mąż ma romans czy też któreś z nich jest zakochane ?
    Czytaliście co tak kobieta pisze? Ile ją już zdrowia ta terapia męża kosztowała i że jest antydepresantach? To chcecie jej jeszcze przyłożyć problemów ?
    Wasza bezmyślność i chęć popisania się mnie poraża. Już nie będę komentować tych bzdur o korporacyjnej terapii wyniesionych z magla.
    Prawdopodobnie chodzi o pieniądze, lub rzeczywiście terapeutka widzi jeszcze obszary do przepracowania na terapii. Pacjentom nieraz się wydaje, że już nastąpiły zmiany, ale bywa, że tak im się tylko wydaje. I wtedy trzeba rozwiać te złudzenia i doprowadzić do rzeczywistej zmiany.
    Nikt z nas tego zdalnie nie jest w stanie ocenić co jest prawdziwą przyczyną przedłużania terapii.



  • malezycie 28.12.18, 20:23
    Dziękuję za wstawienie się za mną. Głupio zrobiłam, że zapytałam o takie rzeczy na forum. Nie wiem czego się spodziewałam... Porozmawiam z mężem, a potem może z terapeutką, może wyjaśnimy sprawę.
    Dzięki Herakles jeszcze raz.
  • yadaxad 28.12.18, 20:38
    Trzy lata to maksimum u jednego terapeuty, być może potrzebna jest kontynuacja, ale to już powinien poprowadzić ktoś inny. I nie na lata. Sprawdzić, utrwalić efekty.
  • malezycie 28.12.18, 20:57
    3 lata to dla nas za długo. Ten czas nas dobił. Każde z nas - i ja i mąż - mamy poczucie, że ten długi okres nas tak zmęczył, że zamiast cieszyć się, że będzie koniec, czujemy tylko wielkie umęczenie, irytację, złość. Tak nie powinno to wyglądać.
  • herakles-one 28.12.18, 21:19
    Zgadza się, że tak to nie powinno wyglądać. Może Wam była potrzebna rodzinna terapia? Jeśli masz ochotę możesz napisać do mnie na pocztę co Was aż tak zmęczyło i co było dla Ciebie takie trudne. Mam konto na gazeta. pl
  • malezycie 29.12.18, 06:09
    Chętnie.
  • ada_ww 28.12.18, 22:00
    herakles-one napisał:

    > Pogięło Was ???
    > Jak można nie mając żadnych podstaw do tego sugerować kobiecie, że jej mąż ma
    > romans czy też któreś z nich jest zakochane ?

    Herakles, podpisales sie pod moim postem wiec spytam, gdzie ja sugerowalam, ze ktores z nich jest zakochane? Wydaje mi sie, ze terapeutki, te certyfikowane sa osobami psychicznie stabilnymi i nie szukaja romansow wsrod osob z problematyka, chodzacych 3 lata na terapie i to bez efektow terapeutycznych, za to z efektami ubocznymi w postaci podejrzliwosci, czy depresji zony. Certyfikat terapeuty wymaga tez przejscia odpowiednich testow osobowosciowych, wiec raczej nie ma tam infantylnych lali rzucajacych sie na pacjentow gabinetow psychiatrycznych.

    > Czytaliście co tak kobieta pisze? Ile ją już zdrowia ta terapia męża kosztowa
    > ła i że jest antydepresantach? To chcecie jej jeszcze przyłożyć problemów ?

    Ale ja nie probuje jej dostarczyc problemow, ja napisalam, ze powinien zamknac za soba na zawsze drzwi tego gabinetu terapeutycznego i dopisze, ze powinien skupic sie na swoim malzenstwie, ktore ucierpialo i na zonie, ktorej potrzebna jest pomoc z powodu depresji. Miejmy nadzieje, ze zona w depresji pod kontrola dobrego psychiatry, ktory przepisuje jej wlasciwe leki.


    > Wasza bezmyślność i chęć popisania się mnie poraża. Już nie będę komentować tyc
    > h bzdur o korporacyjnej terapii wyniesionych z magla.

    To sa fantazje z serii u cioci na imieninach, ale nie ukrywajmy, ze roznie bywa w polskich firmach. W sumie coz ja moge na ten temat powiedziec, jak mnie od 20 lat nie ma w Polsce.

    > Prawdopodobnie chodzi o pieniądze, lub rzeczywiście terapeutka widzi jeszcze ob
    > szary do przepracowania na terapii. Pacjentom nieraz się wydaje, że już nastąpi
    > ły zmiany, ale bywa, że tak im się tylko wydaje. I wtedy trzeba rozwiać te zł
    > udzenia i doprowadzić do rzeczywistej zmiany.
    > Nikt z nas tego zdalnie nie jest w stanie ocenić co jest prawdziwą przyczyną p
    > rzedłużania terapii.

    Ale tu juz w ogole nie powinna wchodzic w gre mozliwosc przedluzania tej terapii.
  • herakles-one 29.12.18, 00:07
    Gdzieś to musiałem napisać. Ty akurat inne rzeczy sugerowałaś też bez pokrycia, np. to , że autorka obwinia za swoje problemy terapeutkę. Chociaż nic takiego z tego co napisała nie wynikało.
  • ada_ww 29.12.18, 08:33
    herakles-one napisał:

    > Gdzieś to musiałem napisać. Ty akurat inne rzeczy sugerowałaś też bez pokryci
    > a, np. to , że autorka obwinia za swoje problemy terapeutkę. Chociaż nic takie
    > go z tego co napisała nie wynikało.

    "Wciąż sugeruje, że jeszcze są mu te spotkania potrzebne. Mąż mówi, że on już wie co i jak i teraz to sam musi nad sobą pracować. A terapeutka dalej swoje... " to daje do myslenia i te dalsze wywody na temat tragedii rodzinnej spowodowanej przez terapie. Moze ja tez patrze przez pryzmat treningow dla kobiet, ktore byly takie, a nie inne. Zazwyczaj byly to panie uzaleznione psychicznie, finansowo od swojego partnera, narzekajace na tych partnerow. placzace, niepewne siebie. Po takich treningach pretensje byly kierowane w inna strone, pojawial sie czesto gentelman ma spodniach z szerokimi nogawkami i jeansowej "katanie" z wielka geba, ze trening zaszkodzil zonie i ich cudownemu malzenstwu.
  • mona.blue 29.12.18, 08:38
    Moja matka i ex uważali, że terapia współuzależnienia i nie poddawania się przemocy mnie zapsula :)

    A ex zrobił kiedyś karczemna awanturę terapeutce do której poszłam z problemem jego alkoholizmu i przemocy.

    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • ada_ww 29.12.18, 08:48
    Wierze Mona, bo takie sytuacje zdarzaja sie. Pisalam Ci zdaje sie na provie, ze ktos zawsze musi byc winny. Pewna kobieta, ktora ma dzieci z mezem, ma rowniej jedno, ktore trafilo sie jej z kims z mojej rodziny. Miedzy Bogiem a prawda, to jedno dziecko ma iloraz inteligencji wyzszy, niz pozostale dzieci, ktore ma z mezem razem wziete, ale nie w tym rzecz. Maz jej bal sie jej bylego kochanka, bo to dosyc duzy i wysportowany facet, wiec cala swoja nienawisc i dzialania sprzeczne sprawem skupil na jego corce, ktora przeszla prawdziwe pieklo w tej calej sytuacji. Okaleczyl ja ciezki, szklanym przedmiotem tak, ze kobiecie na neurochirurgii przed operacja powiedzieli wprost, ze jej szansa jest 50/50, a po udanej operacji lekarze jej powiedzieli, zeby dziekowala Bogu za to, ze dal jej szanse drugiego zycia. Przywrocenie pewnych zdarzen w jej pamieci tez trwalo lata, od dluzszego czasu jest osoba zupelnie zdrowa, cieszaca sie zyciem, jednak te wydarzenia nie pozostaly bez sladu na jej psychice.
  • herakles-one 29.12.18, 09:04
    Rodziny często nie mogą się pogodzić z tym, że członek rodziny po terapii nagle burzy dotychczasowy porządek rodzinny
    swoimi odmiennymi reakcjami i zachowaniem. To prawda.
  • ada_ww 29.12.18, 09:07
    herakles-one napisał:

    > Rodziny często nie mogą się pogodzić z tym, że członek rodziny po terapii nagle
    > burzy dotychczasowy porządek rodzinny
    > swoimi odmiennymi reakcjami i zachowaniem. To prawda.

    Ale czy to usprawiedliwia aspoleczne zachowanie agresywnego, awanturujacego sie alkoholika, czy zwyklego psychopaty?
    Uwierz Herakles, ze ponad 90% kobiet po takich treningach czy terapiach tak, czy inaczej wraca do swojego mazonka siedzacego przed telewizorkiem z butelka.
  • mona.blue 29.12.18, 09:23
    Nie wiem, czy 90% wraca, u mnie na grupie część nie miała zamiaru wracać, jak się potoczyło dalej to nie wiem. To wyglada na to, ze ja miałam szczęście i determinację, żeby się wyrwać się z chorego układu z alkoholikiem , no i Bóg mi w tym pomógł, poprzez jednego mądrego jezuite, zresztą z tytułem doktora, na rekolekcjach ignacjanskich poparł moje starania o stwierdzenie nieważności małżeństwa i rozwód, (jak nie ksiadz :)) oraz zaaprobowal moje marzenia o kolejnym związku, z tym że zalecał życie w czystości, sic!

    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • herakles-one 29.12.18, 09:25
    A kto powiedział, że usprawiedliwia? Wiem jak jest , nie mówisz mi tego mówić. A nasz prezydent i rządzący oraz kościół nie chcą obowiązywania u nas Konwencji o Przeciwdziałaniu Przemocy , bo im genderem śmierdzi.
  • mona.blue 29.12.18, 09:27
    herakles-one napisał:

    > A kto powiedział, że usprawiedliwia? Wiem jak jest , nie mówisz mi tego mówić.
    > A nasz prezydent i rządzący oraz kościół nie chcą obowiązywania u nas Konwencj
    > i o Przeciwdziałaniu Przemocy , bo im genderem śmierdzi.

    Tak, to skandal.


    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • ada_ww 29.12.18, 12:37
    herakles-one napisał:

    > A kto powiedział, że usprawiedliwia? Wiem jak jest , nie mówisz mi tego mówić.
    > A nasz prezydent i rządzący oraz kościół nie chcą obowiązywania u nas Konwencj
    > i o Przeciwdziałaniu Przemocy , bo im genderem śmierdzi.

    Tez mnie kiedys zastanawialo, dlaczego Kosciol Katolicki przeciwny jest ww, Konwencji. W jaki sposob to wytlumaczyc, tego nie wiem. Dawniej piszacy tu Lew, czyli Ding Dong tylumaczyl to checia zyskow podopiecznych kosciola, gdyz w rodzinach przesiaknietych agresja i alkoholizmem rodzi sie najwiecej dzieci, ktore sa chrzczone, przystepuja do komunii sw. itp. i pewnie mial sporo racji. Ja tez wlasnie dzieki tym kursom i treningom dla kobiet mialam okazje sporo zobaczyc i uwierz, ze przerazenie ogarnia, co te kobiety mowia i jakich argumentow uzywaja w celu usprawiedliwiania domowej przemocy. Sa to glownie panie z zanizonym poczuciem wlasnej wartosci, z osobowoscia typowo zalezna, jednak takiej postawy kobiet uczy kosciol- kobieta ma sluzyc mezowi, a brudy domowe powinny byc prane w 4 scianach, lub skrzetnie zamiatane pod dywan. Jeden przyklad utkwil mi w pamieci- kobieta z dziecmi, chociaz chciala udawac silna i pewna siebie, tak naprawde byla bezradna i zalezna. Ten nieszczesny, uzalezniony od roznego rodzaju substancji psychoaktywnych, brudny, niedouczony maz tak od niej odchodzil i do niej wracal. Pewnego dnia odszedl od niej i zaczal spotykac sie z jedna samotna matka z dzieckiem. Zona szalala, chodzila po wszelkich mozliwych grupach wsparcia. Pewnego dnia tej samotnej matce otworzyly sie oczy i pogonila dziada w sina dal. Na zakonczenie znajomosci pobil jej dziecko, afera, policja, czyli standard w takiej sytuacji. Tlumaczyl sie wylewajac z oczu lzy, ze on to dziecko musial w koncu pobic, bo tak bardzo chcial wrocic do malzonki, ktora kocha, a ta kochanka mu to uniemozliwiala. Wyobraz sobie, ze ta zona przyjela go oczywiscie z otwartymi ramionami tlumaczac sie w grupie wsparcia dla kobiet, ze maz musial to zrobic, bo inaczej ucierpialaby jej rodzina jeszcze bardziej i byla wrecz dumna z zachowania patologicznego malzonka.
  • malezycie 29.12.18, 09:42
    Nie no bez przesady. Żadne obwinianie kogokolwiek, z terapeutką włącznie nie wchodzi w grę. Tylko sami mamy wpływ na to co się dzieje. Nie doczytujcie się bzdur w tym co napisałam. Chyba że przenosicie swoje własne lęki.
  • ada_ww 29.12.18, 11:05


    "Prawda jest taka, że bardzo boję się kontynuacji tej terapii. Była ona bardzo trudna dla męża, dla mnie, dla dzieci. Bardzo to wszyscy przeżyliśmy. Do tego stopnia, że też jestem teraz na lekach antydepresyjnych. Dużo złych rzeczy się w związku z tym wydarzyło. Najbardziej na świecie chciałabym, żeby ona się wreszcie skończyła. Mąż mówi, że też, ale..."

    Sama sugerujesz, ze z powodu terapii meza jestes na antydepresantach. Powtarzam jeszcze raz, zadbaj o to, zeby Twoj maz na tej terapii wiecej sie nie pojawial dla waszego obopolnego dobra i faktycznie skorzystajcie moze z terapii malzenskiej, w ktorej wspolnie bedziecie uczestniczyc. Tylko jeszcze najlepiej, zeby ten terapeuta byl obojniakiem, tak, zeby nie bylo z Twojej strony niepotrzebnych domnieman, ze jest to kobieta, ktore moze chciec czegos wiecej od Twojego malzonka, i ze jest to mezczyzna, zeby nie bylo zbednej zazdrosci o Ciebie jako kobiete.
  • malezycie 29.12.18, 12:33
    Zanim zaczniesz fantazjować poczytaj proszę wcześniej o sytuacji co się dzieje gdy jeden z partnerów choruje na depresje, co się dzieje z drugim, co się dzieje w rodzinie. O tym niestety mało się mówi. Za mało.
  • ada_ww 29.12.18, 12:40
    malezycie napisała:

    > Zanim zaczniesz fantazjować poczytaj proszę wcześniej o sytuacji co się dzieje
    > gdy jeden z partnerów choruje na depresje, co się dzieje z drugim, co się dziej
    > e w rodzinie. O tym niestety mało się mówi. Za mało.

    Ale ja nie fantazjuje, to Ty sama napisalas, co sie dzieje w Twojej rodzinie, ile zlego z Toba i Twoimi dziecmi z powodu tego, ze maz od 3 lat chodzi na terapie.
    Wiem, co to jest depresja, dlatego napisalam Ci, ze Twoj maz powinien zakonczyc te terapie w trybie natychmiastowym i zajac sie wlasna rodzina, w tym pomoca zonie w depresji.
  • karolink 30.12.18, 21:30
    uznaj, że to po prostu dyskusja, bardzo subiektywna. Subiektywna generalnie jest psychologia, psychoterapia, literatura, historia, wszystkie nauki humanistyczne, a dyskusja na forum może być jeszcze bardziej subiektywna. Może ci jednak podsunąć rozwiązania jak np. lektury, opinie ludzi bardziej związanych z tematem. Jeżeli intuicja mówi ci, że coś z tą terapia nie tak to bardzo możliwe, że tak jest. Mama bardzo krytycznie patrzyła na moją terapię, a ja jej nie słuchałam. nie słuchałam też koleżanek mówiących, że za bardzo i za głęboko w nią weszłam. Dziś żałuję, że wówczas nie zaczęłam czytać, bo ich zdanie mogło wydawać się wyssane z palca, ale literatura na którą się natknęłam np. książka przeciw terapii masona, czy zmierzch i upadek freuda na którym wciąż w jakieś mierze opiera się dzisiejsza psychoanaliza będąca częścią terapii psychodynamicznej.
  • karolink 30.12.18, 21:33
    nie dokończyłam zdania pozwoliła mi spojrzeć krytycznie na psychoterapię.
  • malezycie 29.12.18, 06:15
    Ada_ww
    Ale tekst o przelewaniu złości na terapeutkę był słaby. Smutne jest to, że nie potrafiłam się nawet przed tym obronić. W normalnym czasie to pewnie bym Cię ochrzaniła z góry, a teraz... nie potrafiłam choć było mi strasznie przykro. Podobnie było z insynuacją zakochania.
  • kod_matrixa 29.12.18, 16:39
    ada_ww napisała:

    Wydaje mi sie, ze terapeutki, te certyfikowane sa osobami psychicznie stabilnymi i nie szukaja romansow wsrod osob z problematyka, chodzacych 3 lata na terapie i to bez efektow terapeutycznych, za to z efektami ubocznymi w postaci podejrzliwosci, czy depresji zony. Certyfikat terapeuty wymaga tez przejscia odpowiednich testow osobowosciowych, wiec raczej nie ma tam infantylnych lali rzucajacych sie na pacjentow gabinetow psychiatrycznych.


    No pewnie, certyfikat jest gwarantem tego jak osoba zachowa się w przyszłości i, że nie ulegnie naturalnym odruchom wytworzonym przez miliony lat ewolucji. Jest tak stabilna emocjonalnie, że nawet sztorm o sile 12 stopni w skali Beauforta razem z tornadem o sile F5 nie przechyli ją na żadną stronę choćby o milimetr.

    Ma do tego stopnia kwadratowy umysł, że ruch wszystkich cząstek elementarnych odbywa się po liniach prostych, a zakręty łapie pod kątem 90 stopni i każdy z nich jest zawczasu obliczony co najmniej z rocznym wyprzedzeniem.

    Z taką właśnie naiwnością i przaśnym wyobrażeniem specjalisty przychodzi pacjent do terapeuty i odkrywa Amerykę, że ów specjalista jest osobnikiem o bardzo podobnej konstrukcji, z tą różnicą, że napakowany akademicką i często wątpliwej jakości wiedzą (o ile jest choćby średnio ogarnięty intelektualnie), że jego wcześniejsze wyobrażenie pasuje tak do rzeczywistości jak świnia do karety.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • kod_matrixa 29.12.18, 16:56
    Co więcej, Twoje spostrzeżenia Ada są dość nielogiczne, bo jeśli założymy za główne kryterium stabilności emocjonalnej odpowiada odporność na uczucia, to kłóci się to w oczywisty sposób z powszechnie znanym faktem, że psychologowie często są ludźmi empatycznymi i wrażliwymi emocjonalnie.

    Trzeba się na coś zdecydować: albo stabilnością emocjonalną jest pewne zrównoważenie emocjonalne, w którego skład wchodzą również ww. cechy jak empatia czy wrażliwość emocjonalna i to na ponadprzeciętnym poziomie albo uznajemy ją za cechy zbliżone do osobowości bezuczuciowego robota, a w przypadku człowieka psychopaty.

    Nie trzeba być geniuszem, aby wysnuć oczywisty wniosek, że oba ww. kryteria są wobec siebie wykluczające.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • kod_matrixa 29.12.18, 16:59
    Zatem, przyznawanie certyfikatu musi być jakąś kompromisową wypadkową, w której zapewne przeciętny psycholog, jako osoba wrażliwa, podejrzewam jest skłonny zakochać się w drugiej osobie z większym prawdopodobieństwem niż PRZECIĘTNY człowiek.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • ada_ww 29.12.18, 17:00
    Nie chce mi sie dyskutowac, ale chyba zona prezydenta USA Kennnedy wiele lat temu powiedziala swiete slowa, ze inteligentne kobiety wiedza w kim i gdzie sie zakochac. Miala kobieta racje i wiedz, ze slowa piosenki "byla sobie raz krolewna pokochala grajka ..." to tylko w wieczorynkach dla dzieci.
  • kod_matrixa 29.12.18, 17:13
    Jeśli wiesz w kim i gdzie się zakochać i co gorsza faktycznie tak postępujesz, to przejawiasz osobowość systemu operacyjnego z góry zaprogramowanym trybem, przeznaczonym dla komputerów.

    A mówiąc w skrócie, to nazywa się wyrachowanie, nie mające nic wspólnego z wrażliwością emocjonalną. Co do wszelkich powiedzeń, pozwól, że nie będę się wypowiadał, bo gdyby miały jakieś odzwierciedlenie i zastosowanie w rzeczywistości, to nie trzeba byłoby rad jasnowidzów.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • ada_ww 29.12.18, 17:22
    kod_matrixa napisał:

    > Jeśli wiesz w kim i gdzie się zakochać i co gorsza faktycznie tak postępujesz,
    > to przejawiasz osobowość systemu operacyjnego z góry zaprogramowanym trybem, pr
    > zeznaczonym dla komputerów...

    Wiesz, to moja prywatna sprawa, w Tobie sie nie zakochalam, a reszta niech Cie nie zaima.
  • kod_matrixa 29.12.18, 17:25
    w kim i gdzie..

    jeszcze o której godzinie? czy "tylko" to co powyżej? ;-)

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • kod_matrixa 29.12.18, 17:17
    Przestudiuj sobie też Witkowskiego, ile warte są wszelkiej maści testy psychologiczne. I dlaczego nie sprawdzają się m in w sporządzaniu profili psychologicznych w kryminalistyce.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • karolink 30.12.18, 21:35
    Z taką właśnie naiwnością i przaśnym wyobrażeniem specjalisty przychodzi pacjent do terapeuty i odkrywa Amerykę, że ów specjalista jest osobnikiem o bardzo podobnej konstrukcji, z tą różnicą, że napakowany akademicką i często wątpliwej jakości wiedzą (o ile jest choćby średnio ogarnięty intelektualnie), że jego wcześniejsze wyobrażenie pasuje tak do rzeczywistości jak świnia do karety.
    fajnie napisane
  • kod_matrixa 30.12.18, 21:41
    Dzięki :)

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • mona.blue 29.12.18, 06:28
    Ja sugerowalam silne przywiązanie czy uzależnienie, nie pomijaj tej przyczyny, taki też moze być powód,, znam to z własnego doświadczenia.

    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • malezycie 29.12.18, 07:12
    Rozmawiałam z mężem o tym. Mówi, że sam się dziwi, bo to długo trwało, ale on nie czuje przywiązania. Ale wspominał, że uzależnił się trochę, wydawało się, że bez omówienia czegoś na spotkaniu nie ruszy. Ale już widzi, że to był błąd i stwierdził, że więcej tam nie idzie. Zresztą widzę, że sam radzi sobie coraz lepiej. Może to właśnie na tym u niego polega przełom, że ma to rzucić w diabły i stąd weźmie siłę do działania. Czas pokaże.
    A czy uzależnienie, przywiązanie może pojawić się też ze strony terapeuty? Bo mnie to trochę tym pachnie... I co z tym wtedy zrobić?
  • malezycie 29.12.18, 07:24
    A może i u niego też się pojawiło... tylko widząc w jakim jestem stanie, nie chce mówić, żeby mnie nie dobijać.
    Mona, a jak Ty sobie z tym poradziłaś?
  • herakles-one 29.12.18, 07:47
    Mało prawdopodobne. Jeśli, to uzależnienie od dopływu gotówki. Nie wiem jaką pozycję i ilu klientów ma ta terapeutka , ale terapeuci jeśli nie są sławni nie zarabiają kokosów.
  • mona.blue 29.12.18, 07:50
    Ja miałam podobnie, też wydawało mi się, że muszę wszystko omówić z terapeutka, każda decyzję do podjęcia, bez tego bałam się, że popełnie błąd. Ale potem, z postępami w dojrzałości to mi przeszło, teraz czasem bardziej kwestionuje zdanie terapeuty, co też nie jest dobre. Ale ostatnio jakoś wywazam jedno i drugie. Tylko też doszedł lek, że terapia grupowa skończy się za 3 tygodnie, a ja mam jeszcze rozgrzebane sprawy do załatwienia i jak poradzę sobie sama. Ale taki mądry terapeuta mówił na terapii, że życie jest tam, za oknem, czyli poza terapia i trzeba do niego wrócić. Ale łatwiej jest na NFZ, bo są limity czasowe ograniczające terapię.
    A czy przywiązanie może pojawić się że strony terapeuty? Jest również przeciwprzeniesienie w terapii, czyli terapeuta też przeżywa swoje różne uczucia, negatywne i pozytywne w trakcie terapii, związane z klientem. Jako człowiek też zbliza się do klienta, w końcu omawiane są na terapii bardzo intymne sprawy i klient bardzo otwiera się przed terapeuta. Tu zgadzam się z Matrixem, że czasem terapia może być destrukcyjna, jeżeli terapeuta nie umie zapanować i kontrolować tej sytuacji.
    Ja że swojej strony, gdy czułam zbyt silne przywiązanie do terapeuty to zrezygnowałam z czasem z terapii, nie chciałam tego, uważałam że to koliduje z moim związkiem.

    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • mona.blue 29.12.18, 07:57
    Doszło do tego, że unikalam terapii u terapeutow mężczyzn, właśnie z obawy o zynt silne przywiązanie, wybierałam kobiety, bo tu sprawa wyglądała inaczej. Nie wiem, czy mam osobowość symbiotyczna i tym to można tłumaczyć, wiem że moja koleżanka miała podobny problem i to akurat w relacji ze bardzo znanym terapeuta- Eichelbergerem.

    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • herakles-one 29.12.18, 08:25
    Mona ale Ty to masz do tej pory , jeśli chodzi o omawianie spraw. Do tego celu służy Ci obecnie forum gdzie zadajesz pytania związane ze swoim prywatnym życiem i prosisz o opinię.
  • mona.blue 29.12.18, 08:34
    Tak, ale wybieram z tych opinii to, co mi pasuje i pomaga, nie Idę już na ślepo za czyimś zdaniem. Poza tym spisanie swoich myśli pomaga mi rozeznać się w problemie, już samo to, że muszę skomkretyzowac problem pomaga mi znaleźć rozwiązanie. Ale być może pewne sprawy powinnam zapisywać zapisywać raczej w dzienniczku uczuć czy omawiac na terapii niż tu, ale wiele razy pomogły mi te nasze dyskusje i Wasze rady, dlatego też ciągle tu pisze.

    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • herakles-one 29.12.18, 09:07
    Nie tłumacz się. Ja Ci nie robię z tego zarzutu tylko próbuję uświadomić, że to nadal robisz. Tak jakbyś nadal nie miała zaufania do siebie i swoich uczuć i rozumu.
  • mona.blue 29.12.18, 09:25
    herakles-one napisał:

    > Nie tłumacz się. Ja Ci nie robię z tego zarzutu tylko próbuję uświadomić, że to
    > nadal robisz. Tak jakbyś nadal nie miała zaufania do siebie i swoich uczuć i r
    > ozumu.

    Bo jeszcze nie mam pełnego zaufania do siebie, ale już częściowe. A jak poprawić to zaufanie?


    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • ada_ww 29.12.18, 07:56
    malezycie napisała:

    > Rozmawiałam z mężem o tym. Mówi, że sam się dziwi, bo to długo trwało, ale on n
    > ie czuje przywiązania. Ale wspominał, że uzależnił się trochę, wydawało się, że
    > bez omówienia czegoś na spotkaniu nie ruszy. Ale już widzi, że to był błąd i s
    > twierdził, że więcej tam nie idzie. Zresztą widzę, że sam radzi sobie coraz lep
    > iej. Może to właśnie na tym u niego polega przełom, że ma to rzucić w diabły i
    > stąd weźmie siłę do działania. Czas pokaże.
    > A czy uzależnienie, przywiązanie może pojawić się też ze strony terapeuty? Bo m
    > nie to trochę tym pachnie... I co z tym wtedy zrobić?

    Normalnie znegowalabym to, co piszesz, jednak powiem Ci, ze wszystko moze sie zdarzyc, czasem niemozliwe staje sie mozliwe. Moj byly maz, z ktorym od 10 lat jestem rozwiedziona byl naprawde przystojny i strarannie wyksztalcony- takiego oczywiscie chcialam, gdyz zalezalo mi na ladnych i zdrowych genetycznie dzieciach. I wyobraz sobie, ze zaczal mnie zdradzac z podbieszczadzka prostytutka. Tak, ze kto wie, jezeli ta terapeutka ma sklonnosci podobne do mojego eks, to kto wie, czy nie zawiesilaby oka na pacjencie psychiatrycznego gabinetu. Zycie rozne fogle plata.
    Co przeszlam to moje, jednak nie wloczylam sie po zadnych terapiach, nie szukalam dookola winnych, tylko zabralam corke (syn byl na pierwszym roku studiow, wiec juz go nie bylo w domu) i wyprowadzilysmy sie. Eks byl nieco pod urokiem zdaje mi sie, bo to byla niczym Maria Magdalena, ktora dzis ma meza wlasnego i chwalila sie, ze chca mieszkac w warunkach stajennych, zeby byc blizej Jezusa, jezdzila nawet podobno na konwencje w kwestiach wiary d Rzymu, w ktorych uczestniczyli przedstawiciele innych wyznan, jak np. Farida Khomeini. Tak sobie pomyslalam tylko, coz za zderzenie, coz za konfrontacja ksieznej z tysiaca i jednej nocy z prosta, stajenna kurwa.
    Przezylam to wszystko, a dzis jestem wolna od wszelkich uczuc towarzyszacych mi przed laty. nawet jak podejrzewano, ze ostatnie, 1,5 roczne dziecko tej szanownej pani, z ktora mnie zdradzal jest mojego eks, a nie jej szanownego malzonka nie zrobilo na mnie wrazenia. Fakt, ze jak po czasie testy dna wskazaly jednak jako ojca biologicznego jej stajennego meza ulzylo mi na mojej duszy, gdyz pomyslalam sobie, ze za te pieniadze, ktore musialby przeznaczac co miesiac na alimenty, moze zawsze cos kupic dla swoich, dawno doroslych juz dzieci, jakis mily prezent, z ktorego zarowno syn, jak i corka mogliby sie ucieszyc:)
  • herakles-one 29.12.18, 08:13
    To jest normalne, że po tak długim okresie otrzymywania wsparcia mężowi może tego brakować. Teraz trzeba będzie polegać tylko na sobie, wziąć odpowiedzialność za swoje życie. Osoba po takiej terapii potrzebuje czasu, by ćwiczyć i wdrożyć w życie nowe umiejętności radzenia sobie z problemami. Zwykle dopiero po dwóch latach od jej ukończenia terapia w pełni procentuje.
    Raczej terapeuci zdają sobie sprawę z uczuć jakich doznają w procesie terapii i sprawują nad nimi kontrolę.
    Nie mogę jednak wykluczyć, że ten przypadek jest wyjątkowy. Dobrze by było by terapeuta korzystał z pomocy superwizora, aby eliminować ewentualne zagrożenia w tym względzie.
  • herakles-one 29.12.18, 07:36
    Mona owszem , silne przywiązanie może wystąpić u pacjentów o osobowości symbiotycznej. Trudno zakładać, nic o nim nie wiedząc, że akurat mąż autorki ma taką osobowość.
  • mona.blue 29.12.18, 07:52
    herakles-one napisał:

    > Mona owszem , silne przywiązanie może wystąpić u pacjentów o osobowości symbiot
    > ycznej. Trudno zakładać, nic o nim nie wiedząc, że akurat mąż autorki ma taką o
    > sobowość.

    A co powiesz o przeniesieniu i przeciwprzeniesieniu?


    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • herakles-one 29.12.18, 08:18
    To co napisałem wyżej. Oczywiście, że takie zjawiska występują zresztą nie tylko w terapii, ale również w innych naszych kontaktach.
    Terapeuci, a zwłaszcza terapeuci psychodynamiczni są nawykli analizować swoje uczucia jakie pacjent w nich wzbudza i zazwyczaj sprawują nad nimi kontrolę.
  • ada_ww 30.12.18, 08:44
    herakles-one napisał:

    > Pogięło Was ???
    > Jak można nie mając żadnych podstaw do tego sugerować kobiecie, że jej mąż ma
    > romans czy też któreś z nich jest zakochane ?

    Spojrz co powypisywal tez zaburzony Matrix? Jego wypociny w tym watku wygladaja na typowo sadystyczne, z czysta premedytacja znecanie sie nad autorka tego watku.
  • ada_ww 28.12.18, 22:09
    kod_matrixa napisał:

    > To jest już jawny szantaż i gwałt na ludzkiej psychice, wolności i godności. Program prania > mózgów.


    Nie wiem, czy odpowiednio zrozumialam, bo czasem piszesz dwuznacznie, dlatego wole spytac, czy Ty moje popoludniowe fantazje z imienin cicoci nazywasz szantazem i gwaltem na psychice i godnosci? Jezeli tak, to powinienes wziac lekarstwa.
    A jezeli uwazasz, ze opisane w moich fantazjach praktyki tym wlasnie sa, to jak najbardziej, masz racje.
  • kod_matrixa 30.12.18, 11:08
    Właśnie przyznałem ci racji ws przymusowych terapii w korporacjach, a ty sama udowadniasz e bujasz gdzieś w obłokach.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • ada_ww 30.12.18, 11:12
    kod_matrixa napisał:

    > Właśnie przyznałem ci racji ws przymusowych terapii w korporacjach, a ty sama u
    > dowadniasz e bujasz gdzieś w obłokach.
    >

    Dzieki:)
  • mona.blue 31.12.18, 09:23
    To sytuacja z realu czy Twoje opowiadana, bo się juz gubie?

    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • kod_matrixa 29.12.18, 22:19
    Nie twierdzę, że to co napisałem dotyczy również tego przypadku, ale nie można niczego wykluczyć.

    Terapia to w zasadzie eksperymentowanie z ludzką psychiką, zarówno pacjenta jak i samego terapeuty.

    I tak jak terapeuta musi być odpowiedzialny za pacjenta, tak również pacjent musi być odpowiedzialny za terapeutę. Gorzej jak terapeucie lub oacjentowi trafi się nieodpowiedzialny "partner". Do tego bez wyobraźni.

    Psycholog podczas pracy (terapii) wchodzi w rolę znacznie kogoś więcej niż tylko pracownika. Wchodzi w autentyczną relację z drugim człowiekiem, oszukując samego siebie, że jest to tylko praca. Otóż jest to z gruntu błędne założenie, ponieważ "narzędzi" jakich używa to własny układ nerwowy. Ten z kolei jest tylko jeden - prywatny, a nie służbowy, w przeciwieństwie do innych zawodów np. kierowcy. Można przytaczać przykłady innych specyficznych zawodów, co w niczym nie zmieni powyższych faktów.

    Sama kwestia uczucia jakim jest miłość, oprócz ryzyka jego zranienia, dodatkowo obciążona jest dużym piętnem społecznym, często ignorowanym, wyśmiewanym, a sam człowiek może być wystawiony przez nią na ironię, cynizm, groteskę, odarcie z godności, regresję emocjonalną itd. Uczucie miłości traktowane jest dość frywolnie i z humorem nie przez przypadek. Ludzie w ten sposób z tym trudnym i bardzo imtymnym uczuciem próbują się oswoić. Ten mechanizm obronny działa tak jak z innymi, trudnymi tematami np. tematem śmierci. Można znaleźć dużo cech wspólnych.

    Biorąc pod uwagę, że problem uczuć jest newralgiczny ze strony emocjonalnej i społecznej, zwłaszcza dla osób, których cechuje oportunizm ze względów antropologicznych, to w zawodzie terapeuty jest on dodatkowo obciążony głupią ambicją zawodową i psychiczną presją środowiskową.



    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • ada_ww 29.12.18, 22:32
    Przestan Ty juz swoje chore projekcje rzucac jako standardy pracy pomiedzy terapeuta, a terapeutyzowanym. Po zakonczonej pracy terapeuta zamyka za soba drzwi gabinetu i zyje wlasnym zyciem. Twoje urojenia ksobne prezentujesz niemal w kazdym watku, po co? Na sile chcesz udowodnic, ze terapeutka o ktorej tak tu wypisywales na forum byla w Tobie zakochana? Nalezy tez brac pod uwage, ze ludzie cierpiacy na urojenia ksobne maja takie, a nie inne postrzeganie swiata, to nie sa ludzie zdrowi, dlatego tez wymagaja wspolpracy z psychiatra i wieloletnich terapii, ktore tak czy inaczej w takich przypadkach do niczego konstruktywnego nie prowadza.
  • kod_matrixa 29.12.18, 22:45
    Po 1. nie da się niczego w tej kwestii udowodnić. Można co najwyżej uprawdopodobnić na wariografie.
    Po 2. Odnoszę wrażenie, że co do urojeń ksobnych przemawia przez Ciebie obsesja związana ze stalkerem, dla którego rzekomo byłaś w centrum uwagi.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • ada_ww 29.12.18, 22:56
    Idac Twoim tokiem myslenia, to znaczy narzucajac swoj prywatny punkt widzenia powiem Ci, zebys jak najszybciej spieprzal z tej terapii gdzie pieprz rosnie. A jak przez przypadek autorka watku to Twoja zona, to radze Ci nie tylko spadac z tej terapii gdzie pieprz rosnie, ale zajac sie chora malzonka wpedzona w depresje na skutek Twoich urojen.
  • kod_matrixa 30.12.18, 08:43
    Piszesz to z własnych doświadczeń? No bo np. ja nie widzę za każdym rogiem znajomych. :-)

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • ada_ww 30.12.18, 08:46
    kod_matrixa napisał:

    > Piszesz to z własnych doświadczeń? No bo np. ja nie widzę za każdym rogiem znajomych. :-)
    >

    Ja tez nie, a stolkera wiecej sie nie boje, z reszta jemu juz pol polulacji meskiej mieszkancow miasteczka sika na glowe i to nie jest zadna metafora.
    Ciao
  • kod_matrixa 30.12.18, 09:28
    Ale Cię ruszyły te wypociny. Czyżbym trafił w czuły punkt...

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • ada_ww 30.12.18, 09:31
    kod_matrixa napisał:

    > Ale Cię ruszyły te wypociny. Czyżbym trafił w czuły punkt...
    >
    Nie ruszyles zadnego punktu, tylko odpierdol sie w koncu ode mnie ty chory, upierdliwy psychopato. Pewnie musisz byc wyjatkowo brzydki, zakompleksiony i zadna cie nie chce, stad te twoje chore projekcje, pewnie do tego jestes brudny i smierdzisz.
  • kod_matrixa 30.12.18, 09:51
    No faktycznie Ada, w ogóle cię nie ruszyło... ;-)

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • ada_ww 30.12.18, 09:54
    Robisz to specjalnie, w relu musisz byc masochistycznym typem, ktory prosi sie o wpierdol, po prostu ty musisz to lubic, to kreci, moze jedynie wtedy podnosi ci sie to cos i jestes w stanie zblizyc sie do zony, taka nietypowa adrenalina haaaaahaha
  • kod_matrixa 30.12.18, 10:00
    "robisz to specjalnie..."

    A konkretnie co masz na myśli?

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • kod_matrixa 30.12.18, 09:58
    A teraz napisz na spokojnie co cię tak rozzłościło skoro w tym co napisałem nie było ani słowa odnoszącego się do ciebie. Oczywiście nie licząc odpowiedzi na twoje agresywne zaczepki.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • ada_ww 30.12.18, 10:03
    kod_matrixa napisał:

    > A teraz napisz na spokojnie co cię tak rozzłościło skoro w tym co napisałem nie
    > było ani słowa odnoszącego się do ciebie. Oczywiście nie licząc odpowiedzi na
    > twoje agresywne zaczepki.

    Znow przypelzles na to forum kropla drazyc skale. Zacznij lepiej skupiac sie na sobie i swojej rodzinie, bo jak bedziesz np. czepial sie terapeutek, czy innych kobiet, to spokoju nigdy nie zaznasz i twoje problemy malzenskie stana sie znaczniei powazniejsze. W tym watku, z premedytacja rozkladasz na czynniki pierwsze mozliwosci uczucia pomiedzy terapeutka a mezem autorki, z taka sadystyczna premedytacja uwazajac ludzi za idiotow, ze tego nie widza. Kiedys nabawisz sie w realu problemow takich, ze nie bedziesz w stanie zupelnie nic, a twoja zona bedzie chodzic po kolegach w celu zaspokojenia swoich potrzeb bliskosci, i nie bedzie, ze jedno jest z czarnymi wlosami i po sasiedzie, bedzie takich wiecej.
  • kod_matrixa 30.12.18, 10:10
    Ogarnij się Ada. Napisałem wyraźnie, że w przypadku autorki może w grę wchodzić coś innego. Nawet na początku sam rzuciłem luźną sugestię, że może chodzić o pieniądze.

    Później ktoś zasugerował uczucia ze strony terapeutki i uznałem to za dobry moment do rozwinięcia tego tematu. W dodatku szemranego, który psychologia zamiata pod dywan.

    Reszta to twoja rozbudowana wyobraźnia.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • ada_ww 30.12.18, 10:15
    kod_matrixa napisał:

    > Ogarnij się Ada. Napisałem wyraźnie, że w przypadku autorki może w grę wchodzić
    > coś innego. Nawet na początku sam rzuciłem luźną sugestię, że może chodzić o p
    > ieniądze.
    >
    > Później ktoś zasugerował uczucia ze strony terapeutki i uznałem to za dobry mom
    > ent do rozwinięcia tego tematu.

    Czym zasmiecales forum od lat i nie docieraly do Ciebie zadne logiczne argumenty ludzi, ktorzy do Ciebie pisali. Taki beton, nic wiecej.




    W dodatku szemranego, który psychologia zamiata
    > pod dywan.
    >
    > Reszta to twoja rozbudowana wyobraźnia.
    >
  • kod_matrixa 30.12.18, 10:36
    > Czym zasmiecales forum od lat i nie docieraly do Ciebie zadne logiczne argumenty ludzi, ktorzy do Ciebie pisali. Taki beton, nic wiecej.


    Jak zwykle na temat. ;-)

    Poza tym skąd u ciebie przekonanie, że autorka wątku ma się czegokolwiek obawiać, skoro jej mąż sam wszystko opowiedział? To mogą być uczucia jednostronne jeżeli w ogóle. Pamiętaj, że to nie ja podjąłem temat uczuć w tym wątku jako pierwszy.

    Ale pewnie to też ci nie przyszło do tej twojej główki. Symptomatyczna jest natomiast twoja agresja, skierowana w moją stroną ni z gruchy ni z Pietruchy.

    Już nie wspomnę o tych twoich wywodach, że psycholog nie wszedłby w kimś w związek bo pacjent zawsze musi być zaburzony osobowościowo i w ogóle pewnie upośledzony intelektualnie w stopniu ciężkim. A do tego jeśli ma certyfikat to już w ogóle jest bóstwem. :D

    Tak na marginesie, to w pierwszej kolejności trzeba by uważać właśnie na psychologów, bo wg badań samych psychologów wynika, że są najbardziej zaburzoną grupą ze wszystkich kierunków studiów. Sądzę, że to jest nadużycie, ale nie jedyne zresztą w tej dziedzinie.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • ada_ww 30.12.18, 10:38
    "Tak na marginesie, to w pierwszej kolejności trzeba by uważać właśnie na psychologów, bo wg badań samych psychologów wynika, że są najbardziej zaburzoną grupą ze wszystkich kierunków studiów. Sądzę, że to jest nadużycie, ale nie jedyne zresztą w tej dziedzinie."

    Skad Ty masz takie dane?
  • kod_matrixa 30.12.18, 10:40
    A no tak, zapomniałem. MajO certyfikaty na poczytalność. ;-)

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • ada_ww 30.12.18, 10:43
    kod_matrixa napisał:

    > A no tak, zapomniałem. MajO certyfikaty na poczytalność. ;-)

    Jak widac brak argumentow:)
  • kod_matrixa 30.12.18, 10:45
    Argumentów na co? Na to co sami psychologowie mówią o własnym środowisku???

    Oj Ada, Ada, co w ciebie wstąpiło? :-)

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • ada_ww 30.12.18, 10:49
    kod_matrixa napisał:

    > Argumentów na co? Na to co sami psychologowie mówią o własnym środowisku???
    >
    > Oj Ada, Ada, co w ciebie wstąpiło? :-)
    >

    Diabel, z rogami
  • kod_matrixa 30.12.18, 10:50
    Może turoń :-)

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • mona.blue 30.12.18, 13:42
    ada_ww napisał(a):

    > kod_matrixa napisał:
    >
    > > Argumentów na co? Na to co sami psychologowie mówią o własnym środowisku?
    > ??
    > >
    > > Oj Ada, Ada, co w ciebie wstąpiło? :-)
    > >
    >
    > Diabel, z rogami

    :D Mi przy czytaniu postów matrixa tez rosnie ze zlosci adrenalina, tym bardziej, ze nie mam czasu i nerwów na prostowamie jego bzdur.


    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • ada_ww 30.12.18, 17:21
    mona.blue napisała:

    > :D Mi przy czytaniu postów matrixa tez rosnie ze zlosci adrenalina, tym bardzie
    > j, ze nie mam czasu i nerwów na prostowamie jego bzdur.

    Mnie tez, pewnie swietemu cierpliwosc wysiadlaby. Moze jest to czlowiek podwojnie nieszczesliwy- "double sad":), kto wie. Moze w czasie, gdy chodzil obsesyjnie dokuczac terapeutce, jego zona w tym czasie mogla mu spokojnie i bezstresowo rogi przyprawiac, czyz nie?:) I moze sie dowiedzial, ze nosi poroze i odreagowuje frustracje:)
  • kod_matrixa 30.12.18, 21:14
    No to dwa teletubisie sobie pogadały i odreagowały. :-)

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • mona.blue 30.12.18, 13:40
    ada_ww napisał(a):

    > "Tak na marginesie, to w pierwszej kolejności trzeba by uważać właśnie na psych
    > ologów, bo wg badań samych psychologów wynika, że są najbardziej zaburzoną grup
    > ą ze wszystkich kierunków studiów. Sądzę, że to jest nadużycie, ale nie jedyne
    > zresztą w tej dziedzinie."
    >
    > Skad Ty masz takie dane?


    Od Witkowskiego albo szemranych tabelek z netu, nie wiesz? :)

    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • mona.blue 30.12.18, 13:51
    ada_ww napisał(a):

    > kod_matrixa napisał:
    >
    > > A teraz napisz na spokojnie co cię tak rozzłościło skoro w tym co napisał
    > em nie
    > > było ani słowa odnoszącego się do ciebie. Oczywiście nie licząc odpowied
    > zi na
    > > twoje agresywne zaczepki.
    >
    > Znow przypelzles na to forum kropla drazyc skale. Zacznij lepiej skupiac sie na
    > sobie i swojej rodzinie, bo jak bedziesz np. czepial sie terapeutek, czy innyc
    > h kobiet, to spokoju nigdy nie zaznasz i twoje problemy malzenskie stana sie zn
    > aczniei powazniejsze. W tym watku, z premedytacja rozkladasz na czynniki pierws
    > ze mozliwosci uczucia pomiedzy terapeutka a mezem autorki, z taka sadystyczna p
    > remedytacja uwazajac ludzi za idiotow, ze tego nie widza. Kiedys nabawisz sie w
    > realu problemow takich, ze nie bedziesz w stanie zupelnie nic, a twoja zona be
    > dzie chodzic po kolegach w celu zaspokojenia swoich potrzeb bliskosci, i nie be
    > dzie, ze jedno jest z czarnymi wlosami i po sasiedzie, bedzie takich wiecej.

    Ada, to nie jest odpowiedź na pytanie Matrixa :)


    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • ada_ww 30.12.18, 16:18
    Z tym, ze Mona, ja nawet nie probowalam odpowiadac na pytanie, ja tylko prawde napisalam, ze podlapal ten watek, zeby drazyc nadal temat, wokol ktorego krazyl tu przez lata, tzn, terapeutki, rzekomych uczuc, tzn. czegos, przez co nabawil sie problemow, no i slusznie. On sobie sprawy nie zdaje, jaka rzeczywistosc o sobie ujawnil i nie pez powodu padly takie, a nie inne oskarzenia, o czym informowali go wszyscy forumowicze. Powinien tez miec na uwadze, ze terapeutka tez pewnie ma swoich znajomych, ktorzy nie pozwola jej sie bac takich "osobistosci" jak Matrix, czy tam Martix. Terapeutka psychodynamiczna moze nie az tylu znajomych, lecz taka z nurtu behawioralnego, ktora pracuje w terapii z resocjalizacja- tzn. pomagajaca roznym ludziom po wyrokach "wrocic do spoleczenstwa" jezeli jest osoba dobra i wyrozumiala dla prowadzonej przez siebie grupy terapeutycznej, to tez moze sie od tych ludzi w razie potrzeby spodziewac wzajemnosci. Jednak umysl jest tak ograniczony, lub az tak przepelniony wiedza, ze pewnych faktow nie dostrzega:)
  • kod_matrixa 29.12.18, 22:55
    A po 3. zauważyłem dość ciekawą prawidłowość, mianowicie, że gdy toczy się dyskusja (w ogóle między ludźmi nie tylko tu na forum) o uczuciach, niektórzy ludzie robią się nieco rozdrażnieni lub zaczynają sobie śmieszkować, jakby na potwierdzenie tego mechanizmu, o którym wspomniałem.

    Ludzie bardzo boją się uczuć, ponieważ te niosą ze sobą nie tylko ryzyko zranienia, ale także, a może przede wszystkim, ryzyko poczucia upokorzenia przed zainteresowaną osobą i społeczeństwem.

    Najbardziej narażeni są na to oportuniści.

    Generalnie ludzie boją się uczuć i kwestii z nimi związanych, niczym diabeł święconej wody. Tymczasem byka najlepiej brać za rogi, schodząc do jądra ciemności.

    Jest takie mądre, chińskie powiedzenie - chcesz zabić węża, odetnij mu głowę.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • mona.blue 30.12.18, 13:46
    kod_matrixa napisał:

    > Ludzie bardzo boją się uczuć, ponieważ te niosą ze sobą nie tylko ryzyko zranie
    > nia, ale także, a może przede wszystkim, ryzyko poczucia upokorzenia przed zain
    > teresowaną osobą i społeczeństwem.

    Tu akurat masz rację matrixie. Btw. życzę Ci zebys wyszedl juz z tego mentalnrgo Matrixa, tak jka mi się prawie udalo.
    >
    > Najbardziej narażeni są na to oportuniści.
    >
    > Generalnie ludzie boją się uczuć i kwestii z nimi związanych, niczym diabeł świ
    > ęconej wody. Tymczasem byka najlepiej brać za rogi, schodząc do jądra ciemności
    > .
    >
    > Jest takie mądre, chińskie powiedzenie - chcesz zabić węża, odetnij mu głowę.
    >




    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • mona.blue 30.12.18, 13:50
    mona.blue napisała:
    >
    > Tu akurat masz rację matrixie. Btw. życzę Ci zebys wyszedl juz z tego mentalnrg
    > o Matrixa, tak jka mi się prawie udalo.

    Mialam na mysli rzeczywistość wirtualna.
    >
    > >
    > > Generalnie ludzie boją się uczuć i kwestii z nimi związanych, niczym diabeł święconej wody.

    No widzisz, czasem masz słuszne obserwacje, tylko oddzielaj plewy od ziarna :)

    >Tymczasem byka najlepiej brać za rogi, schodząc do jądra cie mności

    Co masz na mysli piszac o jadrze ciemnosci?
    > > .
    > >
    > > Jest takie mądre, chińskie powiedzenie - chcesz zabić węża, odetnij mu gł
    > owę.
    > >
    >
    >
    >
    >




    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • kod_matrixa 30.12.18, 21:19
    W powyższym wpisie zdaje się zaczynasz Mona polemizować/dyskutować sama ze sobą, więc nie przeszkadzam :-)

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • mona.blue 30.12.18, 22:46
    kod_matrixa napisał:

    > W powyższym wpisie zdaje się zaczynasz Mona polemizować/dyskutować sama ze sobą
    > , więc nie przeszkadzam :-)
    >
    Pytałam cię o jądro ciemności patafianie. Ada ma rację, że nie umiesz czytać ze zrozumieniem.



    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • kod_matrixa 31.12.18, 08:08
    Jądro ciemności Mona to obszary, których nie chcesz lub boisz się zgłębić, wybierając w twoim odczuciu bezpieczną drogę na skróty.

    Mniej więcej tak jak negujesz argumenty Witkowskiego, operującego twardymi danymi i wybierasz mitologię psychologiczną, nie mającą nic wspólnego z metodologią naukową, kierując się emocjami.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • ada_ww 30.12.18, 16:31
    mona.blue napisała:

    > kod_matrixa napisał:
    >
    > > Ludzie bardzo boją się uczuć, ponieważ te niosą ze sobą nie tylko ryzyko
    > zranie
    > > nia, ale także, a może przede wszystkim, ryzyko poczucia upokorzenia prze
    > d zain
    > > teresowaną osobą i społeczeństwem.
    >
    > Tu akurat masz rację matrixie. Btw. życzę Ci zebys wyszedl juz z tego mentalnrg
    > o Matrixa, tak jka mi się prawie udalo.

    Niech lepiej ucieka, a tu dla niego piosenka:)
    www.youtube.com/watch?v=6UcBRHrW8EM
  • mona.blue 30.12.18, 09:46
    kod_matrixa napisał:

    >
    > Terapia to w zasadzie eksperymentowanie z ludzką psychiką, zarówno pacjenta jak
    > i samego terapeuty.

    Tym razem Matix napisze Ci coś pozytywnego. Trochę masz rację w tym co piszesz, może nie nazwałbym tego eksperymentowaniem, ale głęboka ingerencja w ludzką psychikę, a to pewna różnica, pisze tu o wykwalifikowanym terapeuci i odpowiedzialnym.


    > I tak jak terapeuta musi być odpowiedzialny za pacjenta, tak również pacjent mu
    > si być odpowiedzialny za terapeutę. Gorzej jak terapeucie lub oacjentowi trafi
    > się nieodpowiedzialny "partner". Do tego bez wyobraźni.

    Zgodzę się, że terapeuta musi być odpowiedzialny ale raczej wobec pacjenta niż za niego, to dość subtelna różnica, ale chodzi o to, że ma nie skrzywdzić pacjenta, ale nie jest odpowiedzialny za jego wybory i decyzję.
    >
    > Psycholog podczas pracy (terapii) wchodzi w rolę znacznie kogoś więcej niż tylk
    > o pracownika. Wchodzi w autentyczną relację z drugim człowiekiem, oszukując sam
    > ego siebie, że jest to tylko praca.

    Jak zwykle w Twoich wypowiedziach miesza się prawda z fałszem, Owszem, terapeuta wchodzi w relacje z pacjentem, ale nie sądzę, żeby się oszukiwał samego siebie, dla niego jest to praca.

    Otóż jest to z gruntu błędne założenie, ponieważ "narzędzi" jakich używa to własny układ nerwowy. Ten z kolei jest tylko jeden - prywatny, a nie służbowy, w przeciwieństwie do innych zawodów np. kierowcy.

    I co z tego wynika wg Ciebie?

    >
    > Sama kwestia uczucia jakim jest miłość, oprócz ryzyka jego zranienia, dodatkowo
    > obciążona jest dużym piętnem społecznym, często ignorowanym, wyśmiewanym, a sa
    > m człowiek może być wystawiony przez nią na ironię, cynizm, groteskę, odarcie z
    > godności, regresję emocjonalną itd.

    Tu akurat się zgadzam.

    >Uczucie miłości traktowane jest dość frywolnie i z humorem nie przez przypadek.

    Zależy przez kogo, niektórzy biorą je śmiertelnie poważnie.

    Ludzie w ten sposób z tym trudnym i bardzo intymnym uczuciem próbują się oswoić. Ten mechanizm obronny działa tak jak z innymi, trudnymi tematami np. tematem śmierci. Można znaleźć dużo cech wspólnych.
    >
    Są chyba jeszcze inne, bardziej zdrowe metody oswajania się z uczuciem miłości.

    > Biorąc pod uwagę, że problem uczuć jest newralgiczny ze strony emocjonalnej i s
    > połecznej,

    Muszę to zdanie rozbić na kawałki, bo jest dla mnie niestrawne :)
    Z pierwszą jego częścią się zgadzam.

    > zwłaszcza dla osób, których cechuje oportunizm ze względów antropolo
    > gicznych

    Mógłbyś mi wyjaśnić co masz konkretnie na myśli?

    > w zawodzie terapeuty jest on dodatkowo obciążony głupią ambicją za
    > wodową i psychiczną presją środowiskową.

    Dlaczego niby? Mam wrażenie, że tu kierują Tobą osobiste doświadczenia z uczuciem do terapeutki, które tu opisywaleś :)
    >

    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • kod_matrixa 30.12.18, 09:53
    Co ja mam ci poradzić Mona, że połowy rzeczy nie zrozumiałaś lub wzięłaś zbyt dosłownie w sensie semantycznym...

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • mona.blue 30.12.18, 10:21
    kod_matrixa napisał:

    > Co ja mam ci poradzić Mona, że połowy rzeczy nie zrozumiałaś lub wzięłaś zbyt d
    > osłownie w sensie semantycznym...
    >
    Ada ma rację, masz zabetonowany umysł.



    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • kod_matrixa 30.12.18, 10:25
    OK teletubisiu :-)

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • mona.blue 30.12.18, 13:55
    kod_matrixa napisał:

    > OK teletubisiu :-)
    >
    Żałosna kreatuto, zadałam sobie trud, zeby skomentować twojego posta i wejsc z toba w sensowna dyskusję, ale ty to olałes, więc żegnam, bo szkoda czasu na wymianę epitetów, panie ' wiem wszystko i nie zaracajcie mi dupy'.


    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • kod_matrixa 30.12.18, 21:16
    teletubiś to bardzo sympatyczna postać z bajki, a ty Mona zaraz od kreatur... ech...

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • mona.blue 31.12.18, 08:18
    kod_matrixa napisał:

    > teletubiś to bardzo sympatyczna postać z bajki, a ty Mona zaraz od kreatur... e
    > ch...
    >

    Sorry, teletubisie to nie moja bajka.


    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • ada_ww 30.12.18, 10:32
    mona.blue napisała:

    > kod_matrixa napisał:
    >
    > > Co ja mam ci poradzić Mona, że połowy rzeczy nie zrozumiałaś lub wzięłaś
    > zbyt dosłownie w sensie semantycznym...
    > >
    > Ada ma rację, masz zabetonowany umysł.

    Przede wszystkim czytajac problemy i rozterki autorki, wypisywanie tego typu tekstw jest przejawem swiadomego, takiego podlego sadyzmu, zeby te kobiete wpedzic w jeszcze wieksza depresje, w jeszcze wiekszy stres i niepewnosc. Chirurg, ktory odbieral moje dzieci opowiadal mi jeden raz o takim, ktory byl strasznie zakompleksiony, bo byl bardzo nieatrakcyjny i zadna kobieta go nie chciala. Pozniej mowil, ze jakims cudem spotkal taka, ktora sie nim zainteresowala, wyszla za niego za maz, urodzila mu dzieci, to i tak w sposob sadystyczny wyzywal sie na niej, wpedzajac ja w kompleksy, ponizajac ja, umniejszajac, bo te jego wlasne kompleksy byly tak gleboko zagniezdzone w jego psychice, ze tak czy inaczej uwazal, ze musiala jego wyrbac z racji tej, ze bil jej zegar bilologiczny a wszyscy inni faceci byli zajeci.
  • kod_matrixa 30.12.18, 10:38
    No proszę, już zdiagnozowałaś autorkę wątku... nie tracisz czasu. :-)

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • ada_ww 30.12.18, 10:45
    kod_matrixa napisał:

    > No proszę, już zdiagnozowałaś autorkę wątku... nie tracisz czasu. :-)

    Nie wiem Matrix gdzie uczyli Cie czytac, bo masz bardzo powazny problem z czytaniem ze zrozumieniem. W ktorym miejscu zdiagnozowalam autorke watku? Autorka sama napisala, ze ma zdiaznozowana depresje i ze jest na lekach.
  • kod_matrixa 30.12.18, 10:49
    To że bierze prochy-antydepresanty nie znaczy że ma już depresję. Może być po prostu znerwicowana.

    Jak widać "terapia" psychodynamiczna działa. Tyle, że nie na poprawę zdrowia, ale na jego rozpieprzenie.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • ada_ww 30.12.18, 10:58
    kod_matrixa napisał:

    > To że bierze prochy-antydepresanty nie znaczy że ma już depresję. Może być po p
    > rostu znerwicowana.

    Napisala, ze ma depresje. Nie wiem, czy w Polsce ot tak dla osob zwyczajnie znerwicowanych przepisuja antydepresanty i czy tak wolno. Dla osob zwyczajnie znerwicowanych lekarze rodzinni przepisuja zazwyczaj cos z lekkich benzodiazepin, a jak jest powazne podejrzenie depresji , to pacjent odsylany jest do psychiatry, bo lekarze rodzinni nie chca takich substacji przepisywac, chociaz prawnie chyba zabronione to nie jest.

    >
    > Jak widać "terapia" psychodynamiczna działa. Tyle, że nie na poprawę zdrowia, a
    > le na jego rozpieprzenie.

    No to wlasnie dlatego maz autorki powinien jak najpredzej zwijac zagle i uciekac z tej terapii dla dobra wlasnego, zony i dzieci.
  • kod_matrixa 30.12.18, 11:03
    Z różnymi lekami różnie bywa. przepisuje się leki, które mają składniki na szerokie zastosowanie, w tym antydepresyjne.

    O "terapii" psychodynamicznej już nie raz była tu mowa.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • ada_ww 30.12.18, 11:09
    kod_matrixa napisał:

    > Z różnymi lekami różnie bywa. przepisuje się leki, które mają składniki na szer
    > okie zastosowanie, w tym antydepresyjne.

    Byc moze, ale lekarz robi to na wlasna odpowiedzialnosc. Wiekszosc lekarzy internistow nie chce wchodzic w kompetencje psychiatrow i odwrotnie. Antydepresanty tez ma prawo przepisac ginekolog, ma w koncu ukonczone studia z medycyny ogolnej.

    >
    > O "terapii" psychodynamicznej już nie raz była tu mowa.

    Mnie tez jest blizszy behawioryzm, lecz czy maz autorki jest az takim kompletnym idiota, ze na wlasne zyczenie brnal w cos, co mu szkodzi i jego rodzinie?
  • kod_matrixa 30.12.18, 11:06
    Poza tym autorka wątku chyba dobrze ci napisała że masz skłonności do fantazjowania.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • ada_ww 30.12.18, 11:11
    kod_matrixa napisał:

    > Poza tym autorka wątku chyba dobrze ci napisała że masz skłonności do fantazjowania.
    >

    Autorka sama napisala o swoich dolegliwosciach spowodowanych tym, ze maz uczeszcza od 3 lat na terapie. Ponoszac wodze fantazji, moze zacznijmy domniemywac, ze autorka watku wraz z mezem chca wyciagnac odszkodowanie z powodu calej zaistnialej sytuacji, byc moze potrzebne sa pieniadze na zakup wiekszej ilosci wina dla meza i nowego wozka dla niemowlaka;)
  • kod_matrixa 30.12.18, 21:15
    Ada, może ty powinnaś pisać powieści sensacyjne? :-)

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • karolink 30.12.18, 21:40
    Zgadzam się w 100 %. Czasem kiedy byłam bliska rezygnacji z psychoterapii, psychoterapeutka wydawała się mieć właśnie te iście ludzkie uczucia, wydawała się zraniona moim postanowieniem, czy wątpliwościami, a z drugiej strony okazywała swoje przywiązanie. To igranie z emocjami. Ostatecznie związała się z inną pacjentką i jej mężem, ale coś w tym jest i szczególnie przy długotrwałej terapii może dawać się we znaki.
  • kod_matrixa 30.12.18, 21:51
    Teraz jakiś ignorant sobie pomyśli, że jak taki specjalista może tak postąpić i przywiązać się do kogoś emocjonalnie? To nieprofesjonalne, nieetyczne itd.

    Rzecz w tym, że paradoksalnie to dobrze świadczy o takim terapeucie jako człowieku, bo przejawia naturalne cechy ludzkie. Żeby zachowywał się tak jak ubzdurała sobie to psychologia, należałoby wyhodować jakichś cyborgów o sztucznej inteligencji.

    Ale to zaledwie połowa problemu, bo skoro terapeuta posiada uczucia (niesamowite, terapeuta też człowiek, WOW, eureka! ;)..) to czemu tych uczuć nie ma posiadać pacjent i przez nie cierpieć?! A podobno miał mieć leczoną duszę.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • mona.blue 31.12.18, 08:27
    Wkod_matrixa napisał:

    > Teraz jakiś ignorant sobie pomyśli, że jak taki specjalista może tak postąpić i
    > przywiązać się do kogoś emocjonalnie? To nieprofesjonalne, nieetyczne itd.
    >
    > Rzecz w tym, że paradoksalnie to dobrze świadczy o takim terapeucie jako człowi
    > eku, bo przejawia naturalne cechy ludzkie. Żeby zachowywał się tak jak ubzdurał
    > a sobie to psychologia, należałoby wyhodować jakichś cyborgów o sztucznej intel
    > igencji.
    >
    > Ale to zaledwie połowa problemu, bo skoro terapeuta posiada uczucia (niesamowit
    > e, terapeuta też człowiek, WOW, eureka! ;)..) to czemu tych uczuć nie ma posiad
    > ać pacjent i przez nie cierpieć?! A podobno miał mieć leczoną duszę.
    >
    Po czesci masz rację. Dlatego ja tez nie mam juz takiego slepego zaufania do teraoeutów jak kiedys miałam, tez zbyt silnie te emocje na mnie działały, nie jestem cyborgiem. W sumie dlatego unikalam przez dlugie lata terapii u orofesjonalistow meżczyzn, bo juz nie raz przejechałam sie na tym, paradoksalnie bardzo dobrze rozumiem Twoja Matrix fascynację terapeutka
    Przeniesienie dziala, Freud podobno miał rzad dusz swoich pacjentek. Co do innych to słyszy się czasem historie o zauroczeniu terapeuta, pewnie odwrotnie tez może byc, o czym świadczy Twoj przypadek.




    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • mona.blue 31.12.18, 08:34
    Na szczęście jest to juz mi obce, ale nie chciałabym zeby znów się wydarzyło, bo zmiast pomocy wchodzi sie w relacje terapeutyczna, ktora wyniszcza zamiast pomóc. To głupie, tym bardziej ze czasem terapeuta czy osychatra tez pewnie moze zbyt silnie reagować na pacjentki, tak mi się przynajmniej wydaje z własngo doświadczenia. I wtedy nie pozostaje nic innego jak zrezygnować z terapii, bo to wyniszczajace doswiadczenie, chociaz z drugiej strony łateo o obustronne wykorzystanie, w tym sensie, ze terapeuta otrzymuje podziw i nadmierne przywiązanie, a pacjentka jednak merytoryczna pomoc na wysokim poziomie.

    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • mona.blue 31.12.18, 08:43
    Kiedys, w najczarniejszej godzinie mojego zycia, przy pierwszym moim zalamaniu nerwowym, tez zaufalam nadmiernie pewnemu psychiatrze, co spowodowało duze perturbacje w moim zwiazku uczuciowym. On chyba źle zinterpretował sytuację, a ja mu uwierzyłam i mieliśmy dlugie lata pretensje do siebie nawzajem z moim partnerem, nienawidzę swoja drogą tego slowa partner.

    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • mona.blue 31.12.18, 08:48
    Nie chodzi o to, ze zakochałam się w nim czy poszlam do łóżka, ale byl ten psychiatra byl wtedy jedyna osoba, ktorej odważyłam się zwierzyc i zaufac. Podejrzewam, ze on mogl się za bardzo zaangazowac, nie jestem pewna, w kazdym razie wtedy dosłownie uratiwał mi zycie i zdrowie, za co byłam mu bardzo wdzięczna.

    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • mona.blue 31.12.18, 08:51
    Później zreszta, po paru latach ten psychiatra pomogł zdiagnozować moja córkę, bo zmienił zakres swojej pracy, zajął się zdrowiem psychicznym dzieci z autyzmrm.

    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • mona.blue 31.12.18, 08:53
    Ale to juz historia, od lat nie mam z nin zadnrgo kontaktu.

    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • mona.blue 31.12.18, 09:04
    Potem byłam zaangazowana w terapie mutyzmu wybiorczego i chyba nerwicy mojej corki, w kazdym razie taka diagnozę postawiła psychiatra, po wykluczeniu autyzmu. Chodzi o to, ze w przedszkolu jedna z moich corek przestala sie odzywać do przedszokanek, a potem do innych dzieci. Ja zas mialam dosc specyficzne wzorce rodzicielskikie plus porabane relacje msłżenskie, co ns pewno dobrze na nia nie wpłynelo.
    Ten terapeuta pomagal calej naszej rodzinie wyjsc z tego, nauczyc mnie rolii dobrej, kochsjacrj matki, s mojego meza szacunku do mnie. Bylam mu bardzo wdzięczna, ale tez chyba za bardzo przeceniałam jego. W koncu zrezygnowałam z tej terapii. Równiez otrzymałam od niego wiele zrozumienia i pomocy, w trudnych latach mojego rodzicielstwa.

    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • mona.blue 31.12.18, 09:15
    Paradoksalnie się składało, ze wczesniej żona tego terapeuty byla terapeutka w mojej i mojego ex meza terapii małżeńskiej, bo taką terapię tez przeszłsm, równolegle z indywidualna terapią.
    Jest świetna terapeutka, ale nikt wtedy nie dostrzegl problemu przemocy i nafmiernej kontroli ze strony exa, tak mi się przynajmniej wydaje, sle w latach 90 nie bylo jeszcze to tak nagladniane jak teraz, równiz ja nie wiedziałam, ze jestem w zeiazku z przemocowcem, orobowalam tylko poradzic sobie w tej dytuacji, gdy zostałam z nim sama, uwięziona w tym małżeństwie. Nie umialam sie rozwiesc, chociaz pierwszy taki zamiat mialam dwa miesiące po zawarciu małżeństwa, gdy uśeiafomiłam sobie, jaka pomyłkę popełniłam wychodzac za maz za exa.



    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • mona.blue 31.12.18, 09:17
    Ale nie imiałam tez byc sama, gdy zawiodłam się na obiekcie mojej miłości postanowiłam wrocic do exa.

    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • mona.blue 31.12.18, 09:30
    Kurcze. wuchodzi z tego jakaś spowiedź dzieciecia wieku, chyba eczorajszu dzien, lacznie z Klerem mnie tsk piruszyl, ze dokonuje ekspiacji że swojego zycia, jak ten byly kdiadz pedofil z Kleru na samo zakończenie. Jakos tak rozliczam sie ze swojego zycia. Moze to i koniec tego roku sklania do reflekdji.

    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • in133 31.12.18, 10:31
    Ten ksiądz z zakończenia to nie byl pedofil. To byla pozytywna postać, bardzo skrzywdzona w dzieciństwie. Tak jak i ten alkoholik - jak to wy nazywacie - nie byl cyborgiem. Wybrał miłość.

    Ten trzeci byl bezwgladny w swych metodach , to on dzieci krzywdzil i trafił na koniec do tego siedliska sodomy - Watykanu. On tez byl świadkiem tej brutalnej sceny w dzieciństwie.

    Co do pedifili w kościele to ja sama doświadczyłam. Tyle ze byłam juz nastolatka, nie dzieckiem. Wtedy sie o tym nie mowilo.
  • mona.blue 31.12.18, 17:32
    in133 napisała:

    > Ten ksiądz z zakończenia to nie byl pedofil. To byla pozytywna postać, bardzo s
    > krzywdzona w dzieciństwie. Tak jak i ten alkoholik - jak to wy nazywacie - nie
    > byl cyborgiem. Wybrał miłość.
    >
    > Ten trzeci byl bezwgladny w swych metodach , to on dzieci krzywdzil i trafił na
    > koniec do tego siedliska sodomy - Watykanu. On tez byl świadkiem tej brutalnej
    > sceny w dzieciństwie.
    >
    > Co do pedifili w kościele to ja sama doświadczyłam. Tyle ze byłam juz nastolatk
    > a, nie dzieckiem. Wtedy sie o tym nie mowilo.

    Całkiem inne mam spostrzeżenia ale napiszę jutro, bo dziś zamierzam się bawić :)


    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • in133 31.12.18, 18:14
    Ok. To moze w tym wątku obok, aby tu nie zaśmiecać. Bo Herkules się wkurzy 🙂
  • mona.blue 31.12.18, 18:45
    mona.blue napisała:

    > Ale nie imiałam tez byc sama, gdy zawiodłam się na obiekcie mojej miłości posta
    > nowiłam wrocic do exa.
    >

    * nie umiałam

    W sumie to było paradoksalne nieporozumienie, ale spaprało nam życie na kilka lat.


    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • kod_matrixa 31.12.18, 19:38
    A od exa czemu odeszłaś? Czyżby nie pomogły próby przyzwyczajeniowe, propagowane przez in133?

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • kod_matrixa 31.12.18, 19:41
    Ta "miłość' przez przyzwyczajenie, nie jest taka całkiem głupia. Można dzięki niej przyzwyczaić się, a z czasem pokochać nawet psychopatę. ;-)

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • kod_matrixa 31.12.18, 19:42
    Podobno więźniowie po 5 latach odsiadki klimatyzują się w więzieniu do tego stopnie, że wolą funkcjonować później w zakładzie karnym niż na wolności.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • yadaxad 31.12.18, 20:15
    Podobno po siedmiu latach zmiany w psychice są nieodwracalne. I to nie sprawa klimatyzacji, ale sposobu postrzegania rzeczywistości i odbierania emocji.
  • in133 31.12.18, 20:21
    'Podobno więźniowie po 5 latach "
    a na wyspach bergamutach podobno jest kot w butach
    widziano także osła, ktorego mrówka niosła!!!
  • kod_matrixa 31.12.18, 20:24
    No widzisz... Wiele możliwości się przed tobą otwiera w kontekście przyzwyczajeń.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • in133 31.12.18, 20:34
    racja, mam wiele możliwości, nie żyję życiem ofiary losu, nikogo za swój los nie obwiniam, tylko biorę go we własne ręce, czego i Tobie drogi matrixie życzę tak u progu nowego roku
  • kod_matrixa 31.12.18, 20:37
    Ktoś kto jest w stanie przyzwyczaić się do wszystkiego i każdego z pewnością nie może narzekać na los. W takiej sytuacji nawet nie śmiałbym porównywać się z Tobą.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • ada_ww 31.12.18, 22:36
    kod_matrixa napisał:

    > Ktoś kto jest w stanie przyzwyczaić się do wszystkiego i każdego z pewnością ni
    > e może narzekać na los. W takiej sytuacji nawet nie śmiałbym porównywać się z Tobą.
    >
    Cos takiego to sa zdolnosci adaptacyjne, cecha wyjatkowo pozadana w dzisiejszych czasach, ta elstycznosc:)
  • kod_matrixa 01.01.19, 17:14
    Cos takiego to sa zdolnosci adaptacyjne, cecha wyjatkowo pozadana w dzisiejszych czasach, ta elstycznosc:)


    Przydatna przy redukcji administracji, np. jak przekwalifikować biurwę na k... :)

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • malezycie 03.01.19, 10:40
    O rany! Jeszcze się Wam nie znudziło? :)
  • in133 31.12.18, 20:11
    sam znasz tę siłę ;) tak się przyzwyczaiłeś do uprawiania uczuć na terapii, że zwiałeś jak przyszedł czas przenieść ją na zewnątrz gabinetu ;)
  • kod_matrixa 31.12.18, 20:18
    No niestety, nigdzie nie zwiałem i niczego nie zakończyłem z własnej woli.

    Ach ten ból, kiedy musisz nagiąć rzeczywistość do swojej teorii...

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • in133 31.12.18, 20:27
    "Ach ten ból, kiedy musisz nagiąć rzeczywistość do swojej teorii... "

    bez przesady z tym bólem, ale robisz to samo z moją rzeczywistością, lecz to tylko twoje pobożne zyczenia, aby inni mieli gorzej niż ty
  • kod_matrixa 31.12.18, 20:34
    Czyżby..? Sugerowanie komuś oziębłości i jednocześnie zbyt dużej pobudliwości seksualnej, a następnie przyznanie się do problemu w tej materii, raczej nie jest moją domeną...

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • mona.blue 31.12.18, 21:53
    kod_matrixa napisał:

    > Ta "miłość' przez przyzwyczajenie, nie jest taka całkiem głupia. Można dzięki n
    > iej przyzwyczaić się, a z czasem pokochać nawet psychopatę. ;-)
    >
    Fakt, że byłam do exa przyzwyczajona, ale pokochać psychopata to chyba jakaś dewiacja.



    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • kod_matrixa 31.12.18, 22:04
    > pokochać psychopata to chyba jakaś dewiacja


    Chyba??? Myślę, że na pewno.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • mona.blue 31.12.18, 21:52
    kod_matrixa napisał:

    > A od exa czemu odeszłaś? Czyżby nie pomogły próby przyzwyczajeniowe, propagowan
    > e przez in133?
    >
    Nie kochałam go, a wręcz znienawidzilam.



    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • kod_matrixa 31.12.18, 16:26
    > Twoja Matrix fascynację terapeutka
    Przeniesienie dziala, Freud podobno miał rzad dusz swoich pacjentek.

    Jesteś pod silnym wpływem "religii", zwanej psychologią. "Przeniesienie" jest jednym z tych dogmatów wytworzonych na potrzeby psychoterapii. Wystarczy zastosować brzytwę Ockhama, aby pozbyć się tej "naukowej" herezji. Poczytaj sobie artykuł o niefalsyfikowalności psychoanalizy w linku, który podałem wcześniej i (o ile coś z tego zrozumiesz), jaką bajką jest ta parodia nauki Freuda. Biorąc pod uwagę twoje predyspozycje do przyjmowania wszystkiego na słowo, coraz lepiej rozumiem skąd bierze się u ciebie postawa do implementacji wszelkiej masci "wiedzy" metodą "kopiuj wklej".



    > Co do innych to słyszy się czasem historie o zauroczeniu terapeuta, pewnie odwrotnie tez może byc, o czym świadczy Twoj przypadek.

    Mona, to jest naprawdę znacznie prostsze i miało miejsce już miliony lat przed Freudem. Kobiety i mężczyźni łączyli się w pary od początku naszego gatunku. Uwierz, że nie ma w tym nic nadzwyczajnego, ani żadnej teorii spiskowej. :-))

    Czasem jednak ktoś nieco cwańszy dla swoich partykularnych celów wymyśli sobie, że pewne zjawiska mają jeszcze inną przyczynę niż te doskonale znane dotychczas, co by mniej rozwinięta gawiedź mogła na nowo uwierzyć w odkrycie Ameryki. Innym, znanym takim mechanizmem jest wymyślenie przez dorosłych dla dzieci św. Mikołaja, który rzekomo w bożonarodzeniową noc skrada się ukradkiem i podrzuca prezenty.

    Niestety, nie wszyscy wyrastają z tych przeróżnych bajek i tak im zostaje na dłużej, aż do dorosłości.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • in133 31.12.18, 17:07
    "Kobiety i mężczyźni łączyli się w pary"

    tyle, że ta kobieta miała już swoją parę
  • in133 31.12.18, 17:12
    fascynacja to nie jest jakieś uczucie nadrzędne, to nie skandal je kontrolować, a wręcz niekiedy wypada - np, gdy ma się już swoją parę
  • kod_matrixa 31.12.18, 17:29
    in133, tobie cały czas miesza się uczucie z... nazwijmy to fascynacją.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • in133 31.12.18, 17:38
    matrix, uczucia w tej twojej historii nie widzę, to taki zapał nastolatka, taka ckliwa bajka
    uczucie rodzi się się latami, w kontakcie, w codziennym życiu, w chwilach szczęśliwych i trudnych, podczas wzajemnych interakcji, gdy ta druga osoba przestaje już być ideałem a staje sie po prostu człowiekiem

    a z czym tobie pomyliły się uczucia to nawet przełożony terapeutki był poinformowany

  • kod_matrixa 31.12.18, 17:47
    Za dużo do swojej diagnozy stosujesz odniesień z autopsji. Tylko, uważaj, bo przez przyzwyczajenie możesz pomylić partnera z sąsiadem.

    Jednak ze względu na twoją naturę, wspomaganą klimatem upojnej, szampańskiej zabawy, jestem w stanie zrozumieć takie skojarzenia.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • in133 31.12.18, 18:11
    Rozumiem twoja złość
  • kod_matrixa 31.12.18, 18:14
    Skąd w ogóle u ciebie skojarzenie ze złością?

    Symptomatyczne...

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • karolink 30.12.18, 21:10
    Poczytaj psychosceptyków i "psychoterapię bez makijażu". Proterapeutyczny bełkot pewnie już do Ciebie dotarł. Wszystko co dotyczy psychoterapii jest subiektywne, jej oceny negatywne czy pozytywne też, ponieważ to nie jest nauka ścisła i wszystko oparte jest bardziej na filozofowaniu niż na jakimś choćby istotnym medycznie czy nawet historycznie gruncie. Poczytaj i wyrób sobie zdanie.
  • kod_matrixa 30.12.18, 21:26
    Cóż, tak to bywa z dziedzinami, w których teorie w większości są niefalsyfikowalne

    Polecam artykuł
    filozofy.blox.pl/2013/11/Freud-vs-Popper.html

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”
  • karolink 30.12.18, 21:48
    Tak czytałam ostatnio o popperyźmie i falsyfikowalności. Zamierzam wrócić do źródeł i podstaw logiki. Generalnie stęskniłam się za Tobą. Chciałabym umieć tak trzymać emocje i nerwy na wodzy jak ty obrzucany wypocinami pełnymi emocjonalnych uniesień niedowartościowanych panien. Tylko jakoś tak dziwnie się składa, że te wypociny może i przemawiają do dużej liczby osób, ale ta liczba praktycznie zawsze zalicza się do przeciętnych. Einsteina też uważali za wariata, mało jest ludzi wybitnych, albo chociaż mających predyspozycje do bycia wybitnymi.
  • karolink 30.12.18, 22:00
    Wiesz przeczytałam i tak sobie pomyślałam, że ludzie tak się buntują nie dlatego, że nie zgadzają się z opinią, którą im się przedstawia, często widzą w tym ziarno prawdy z którym nie chcą się zmierzyć i dlatego zakłamują pewne rzeczy. Druga kwestia niemniej istotna w tym układzie to taka, że po prostu często zwyczajnie czegoś nie wiedzą i zamiast poznać temat, zgłębić lekturę czy choćby jakiś termin wolą przedłożyć na to emocje. To bardzo proste. Kiedyś pewna kobieta, dr habilitowany nauk ekonomicznych powiedziała mi, że jestem bardzo inteligentna. Oczywiście obrosłam w piórka, choć testy nie odbiegają zbytnio w górę od przeciętnej, ale wiem dlaczego wysnuła taki wniosek. Mianowicie wiele terminów, które podała nawet prostych, często z łaciny rozbiłam na części pierwsze i opisałam sobie co dokładnie znaczą zanim przeszłam do poznawania całej teorii. Myślę, że w tym sęk, często widzę, że jedyne czym posługują się ludzie broniąc psychoterapii to ich własne emocje.
  • kod_matrixa 31.12.18, 08:01
    Trafione w punkt Karolink. To tak jakby odbierać ludziom jakiś autorytet, bądź podważać wiarę w coś co stanowi dla nich psychologiczną deskę ratunku, lecz argumenty merytoryczne omijają szerokim łukiem.

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka