Dodaj do ulubionych

mama na oddziale paliatywnym a wpędzanie w p.winy

13.04.19, 00:56
Witam wszystkich, mam problem z którym nie potrafię sobie w żaden sposób poradzić. Mam ponad 40 lat, a od 10 mcy moja 83 letnia matka przebywa na oddziale paliatywnym. Moje zycie przez ten czas jest jakbym żyła w zawieszeniu, była tylko po to aby przetrwać. Ma przerzuty do kości i kości w mózgu również. Ostatnio nawet nie słyszy co do niej mówię, krzyczę jej do ucha a i tak dociera może 1/5. Moja matka wyrządziła mi bardzo dużo krzywdy w zyciu, poniżała mnie, wyzywała, w okresie od ok. 1o do 20 roku stosowała przemoc fizyczną, biła mnie wszystkim, dawała w twarz za byle co nawet publicznie, na ulicy, przy sąsiadach. Nie uznawała żadnych moich opinii, wyzywała, ze jeszcze bardziej zgłupiałam po studiach. Od 22 r.z. nie mieszkałam z rodzicami. Ojciec byl za granica od 7 do 18 r.z. i przyjezdzał raz w m-cu i też mnie często bił bo na mnie skarżyła, jemu też musiałam się podporządkowywac. Miałam b. dużą dyscypilnę, wyłączał prąd po 22ej żeby nie czytała, nie kąpała się. Jak spoźniłam się 5 min. po 22 nie otwierał drzwi i spałam u koleżanek. Miałam koszmar, trochę się uspokoiło jak się wyprowadziłam, ale dalej był brak szacunku do mnie, dla moich decyzji, wywoływano poczucie winy, zeby mnie z nimi związać, żebym nie przestała ich odwiedzać, a ja ... odwiedzałam bo było mi ich żal. Byłam ich dzieckiem adoptowanym w wieku 3 lat, pewnie miałam być pomocą na stare lata. I byłam, tato zmarł 3 lata temu na nowotwór odchodził w domu przez ponad pół roku, hospicjum domowe.
Teraz koszmar znowu się powtórzył, ale jest o wiele gorzej. Mama, mówi zupełnie od rzeczy, widzi zmarłych, mam omamy słuchowe i wzrokowe, ale jednego nie zapomniała, że dalej chce byc w domu, prawie zawsze mówi, to kiedy mnie zabierzesz, kiedy po mnie przyjdziesz, nie chcę tu być, za co to mnie spotkało itd. Podaj mi kurtkę bo przecież wychodzę już itp. Jest to dla mnie nie do zniesienia, mam bóle brzucha, bezsenność, poczucie pustki wewnętrznej, dopadła mnie też mocna depresja, widzę i mówię, że ja już też wkrótce umrę, że został mi może 1/3 życia a ja je tak marnuję. Jak jestem w odwiedzinach to nie mogę już tam wytrzymać, siedzę z zamkniętymi oczami, wysłuchuję tego steku bezsensownych słów, zarzutów, omamów itp. Jak wychodzę to czuję się jak wypluta i bez sił do czegokolwiek. Zawsze byłam od nich mocno uzależniona psychicznie, szukałam akceptacji i miłości z ich strony całe życie, a teraz czuję złość, wściekłość, że nie dość, że matka zniszczyła mi moją osobowość, pozbawiła poczucia wartości to jeszcze na koniec tak przez nią cierpię.
Nie dociera do niej, że nie jestem w stanie się nią zająć bo ledwo wegetuję, walcząc z depresją, lękami, olbrzymią frustracją. Byłam nawet w Ośrodku Lecz. Nerwic ale niewiele to pomogło, wrociłam do tego samego. Już nie wiem jak mam od niej wyjść, czuję się jakbym uciekała od niej, mam potworne wyrzuty sumienia, bo czuję się winna jakbym to ja ją tam uwięziła. Jednak sama jestem całe dorosłe życie w terapiach i mam zrujnowane życie, nieudaną relację z mężem z którym jestem tylko ze względu, że wychowujemy razem syna z Zespołem Aspergera, gdzie przy mojje deresji nie poradziłabym sobie sama, ponieważ jest wiele dni, gdzie nie mogę nawet zrobić zakupów czy ugotować obiadu, choć staram się zmuszać dla dziecka. Czuję coraz większą złość na matkę, że nie dość, że do tej pory niszczyła mi życie, to robi to do końca ... Poradźcie jak nie czuć się podle i mieć wyrzutów sumienia, że tam jest, a nie chce być. Ja nie mam siły ani możliwości się nią zająć, wymaga opieki 24h.
Jak przyjmowali mamę to prognozy życia były w tygodniach, a dzięki temu że tam jest to już 10 m-c. Jak przychodzę tak jak dziś po wizycie to czuję się jak zbity pies :((
Edytor zaawansowany
  • herakles-one 13.04.19, 15:18
    Wspominałaś, że byłaś w Ośrodku Leczenia Nerwic. Czy mogłabyś przybliżyć jak tam ta terapia wyglądała? Jak się tam czułaś? Czy wiesz w jakim nurcie była prowadzona? Jak myślisz; z jakiego powodu nie nastąpiła poprawa po tym leczeniu u Ciebie? Czy w ogóle coś Ci się poprawiło po tej terapii, czy nie było żadnej poprawy? Jakie miałaś tam problemy i trudności? Piszesz ponadto, że jesteś całe dorosłe życie w terapiach i te terapie też nie przynoszą żadnego pozytywnego rezultatu? Na czym te inne terapie polegają?
  • in.113 13.04.19, 23:01
    Na takim etapie każdy chory potrzebuje "oszukiwania", ze zaraz poczujesz się lepiej, ze zaraz wrócimy do domu. Nie wiem na ile jesteś w stanie wykrzesać w sobie chęci do dawania matce takiej nadziei. To trudny okres zawsze. Bo ta nadzieja choremu jest potrzebna, a ciężko w nieskończoność "grać". Tymbardziej Tobie, jest trudno, gdy masz tyle żalu (zasadnego). Moze, aby uspokoić sumienie pogadaj z lekarzem, jak on widzi pobyt matki w domu. Moze nie ma takiej opcji, by poza szpitalem miala odpowiednia opiekę.

    Przeraza mnie Twoja życiowa wegetacja. I bardzo Ci wspolczuje. Bardzo Ci życzę, abyś znalazła swoje sposoby na spokój ducha, tak aby relacje z mężem poukładać, choćby na stopie przyjacielskiej - macie wspólny cel - komfort życia dziecka. I druga sprawa otwórz sie na dziecko. Asperger to łagodne zaburzenie a podejrzewam ze on sie zamknął w skorupie bo i Ty w tej skorupie tkwisz, od kiedy On Cię pamiąta.

    Zadbaj o swoja psychikę. Jeśli terapie nie pomagają. To szukaj sama sposobów na ukojenie chaosu w glowie. Zrób to dla syna. Proszę Cię.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.