Dodaj do ulubionych

Ciągły strach....przez alkohol

26.04.19, 22:45
Witam..proszę o poradę czy to ze mną może jest coś nie tak,może wyolbrzymiam problem..sama już nie wiem..Od dziecka był w domu problem z alkoholem..ojciec często zaglądał do kieliszka i przez to były ciągle awantury,strach czy znowu wróci pijany z pracy itd ..kiedyś jako dziecko obiecałam sobie że w moim domu nie będzie alkoholu..Ja unikam alkoholu tzn wogole może nie istnieć..niestety mój mąż jak tylko gdzieś idziemy do znajomych,na jakieś imprezy rodzinne itd albo ktoś do nas przyjdzie do pije aż nie padnie..mam do niego o to pretensje bo mamy małe dziecko a on np ledwo stoi a bierze małą na ręce a jak mu ją wyrywam to robi się agresywny...tłumaczę że wódka jest dla ludzi ale też trzeba znać umiar,tym bardziej że idziemy gdzieś z dzieckiem ..A on np jak mało wypije to jeszcze każe mi się zatrzymać przy sklepie z piwem bo mu mało...twierdzi że nie ma problemu z alkoholem bo przecież pracuje,nie zaniedbuje obowiazkow ..on nie rozumie że ja nie chce żeby nasze dziecko oglądało ojca pijanego...później ten obraz będzie miała do końca życia jak ja...sama nie wiem co robić..proszę o jakieś porady..
Edytor zaawansowany
  • yadaxad 26.04.19, 23:20
    Jakiej chcesz porady? Mąż nie pije ryzykownie, tylko jak uzależniony. Tu dobre rady nie pomogą tylko fachowe. Szukaj odpowiedzi na uzależnieniach.
  • wiktor_bog 26.04.19, 23:46
    Ciężko powiedzieć, czy można już mówić jednoznacznie o uzależnieniu, na pewno jednak są to jego pewne symptomy.
    Przede wszystkim dość straszny jest brak umiaru w piciu i chęć upicia się do końca. Niedopuszczalne jest moim zdaniem także doprowadzanie się do takiego stanu w sytuacji, w której mąż jednocześnie sprawuje opiekę nad dzieckiem.
    Radzę zgłosić się w takiej sytuacji do specjalisty, niekoniecznie namawiając do tego męża (raczej się nie zgodzi). Problem będzie z całą pewnością się powtarzał i narastał.
    Trzymam kciuki!

    --
    Właściciel bloga zycieoptymalne.pl
  • afq 27.04.19, 13:48
    jestem trzeżwym alkoholikiem
    po terapii

    twój mąż nie ma kontroli nad alkoholem
    to objaw uzależnienia

    to błędny stereotyp że jesli pracuje, zarabia, chodzi zadbany itd.. to nie ma problemu

    uzaleznionego nie definiuje jego wygląd czy aktualny [jeszcze] status materialny
    na mojej terapii spotykałem na grupowych sesjach ludzi znakomicie poukładanych zawodowo, zarabiających duże pieniądze
    biznesmenów, prawników, chirurgów plastycznych, komorników
    ale i bezrobotnych
    to po prostu nie ma znaczenia
    tak samo jak to czy pije najtansze piwo czy najdroższy koniak czy może w ogóle coś niekonsumpcyjnego

    twój mąż stracił kontrole i jej juz nigdy nie odzyska, zapewne będzie jeszcze czynił próby picia kontrolowanego
    które zawsze kończą sie tym samym, powrotem do tej samej albo większej ilości czy częstotliwości

    kiedys uzna że jest bezsilny, że nie on kieruje swoim piciem
    ale to jeszcze troche czasu z tego co czytam potrzeba

    jedno jest pewne, żeby z tego wyjść predzej czy później bedzie musiał odstawic alkohol w ogóle
    innej drogi nie ma
    czy skorzysta z terapii czy z pomocy w AA czy jedno i drugie, to juz inna kwestia
    i kazda droga moze okazac się dobra dla niego

    narazie proponuję żebyś sama udała się na konsultacje do ośrodka leczenia uzaleznień i porozmawiała z terapeutą
    opowiedz jak to wygląda i posłuchaj jak Ty w tym powinnaś działać
    bo łatwo jest albo pomagać w piciu albo "odstraszac" od leczenia wywołując zwyczajnie olbrzymi sprzeciw, większy niż ten który jest oczywisty u uzaleznionego

    trzymam kciuki
    wyjscie z tego jest możliwe

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • afq 27.04.19, 14:01
    są też grupy dla współuzaleznionych
    dowiesz się od ludzi którzy zmagają się z podobnymi problemami jak sobie radzić

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • yadaxad 27.04.19, 16:14
    I jest jeszcze jeden problem. Jeśli po tym alkoholowym przypływie uczuć do dziecka, dziecku coś się stanie, matka nie mająca za sobą żadnych starań o pomoc ( fachową) w istniejącej sytuacji, dostanie też wyrok. "prawo" bardzo nie lubi matek niezapobiegających przewidywalnemu uszkodzeniu dziecka.
  • afq 27.04.19, 18:28
    yadaxad napisał(a):

    > I jest jeszcze jeden problem. Jeśli po tym alkoholowym przypływie uczuć do dzie
    > cka, dziecku coś się stanie, matka nie mająca za sobą żadnych starań o pomoc (
    > fachową) w istniejącej sytuacji, dostanie też wyrok. "prawo" bardzo nie lubi ma
    > tek niezapobiegających przewidywalnemu uszkodzeniu dziecka.




    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • afq 27.04.19, 18:29
    fajnie ze klinąłem zanim cokolwiek napisalem :-)

    yadaxad
    mi sie wydaje ze magdziulce nie brak motywacji zeby cos zrobic
    a bardzo ja straszysz jakos

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • yadaxad 27.04.19, 18:53
    Nie chcę straszyć, tylko często tak bywa. Pijany facet złapie dzieciaka w ramiona, zatoczy się, główka się "otrze" o jakiś kant kredensu, czy się z dzieckiem przewróci i rączka się złamie i jak trzeba do szpitala, zaraz zacznie się procedura. Zwłaszcza w tych czasach, kiedy co rusz jest problem ze skatowanym czy "wypadniętym" przez okno dzieciakiem. A sama napisała, że facet w stanie, do dziecka się garnie i jest agresywny jak mu chce przeszkodzić. Tylko ostrzegam, bo to banalny wypadek, do którego lekko może dojść i bach kobieta niewinnie przejdzie gehennę jak się za wypadek procedury wezmą. A wystarczy, że pójdzie, czy zadzwoni do jakieś poradni, tylko się zapytać. Jest kryta, że próbowała sobie radzić z sytuacją.
  • magdziulka40 28.04.19, 21:08
    Masz całkowitą rację..były próby odstawienia alkoholu na dłuższy czas żeby mi pokazać że może..jejku jaka ja byłam szczęśliwa przez chwilę czułam jak fajnie można żyć bez %...Ale później wrócił do przyzwyczajeń..A ja z każdym kolejnym kieliszkiem drże że kolejny to będzie właśnie ten po którym straci rozum...niestety miał kilka zlych sytuacji w swoim życiu pod wpływem alkoholu ...ale nic go to nie nauczylo..nie wiem co by sie musialo stac zeby odstawil calkowicie, tym bardziej że w swoim dzieciństwie też miał zły przykład w domu ..ojciec pił ..On uważa że ja gadam głupoty..że robię z niego alkoholika i że połowa ludzi w Polsce wgl mnie to alkoholicy bo piją " sporadycznie" ..mam wrażenie że im więcej to pouczam i wypominam to przynosi to odwrotny efekt
  • afq 28.04.19, 22:27
    magdziulka

    bo to tak jest.. nasze zachowania są po prostu identyczne w wielu punktach
    takie chwilowe odstawienie alkoholu tobie mialo udowodnic ze problemu nie ma
    ale jemu również, taka tygodniowa czy nawet miesięczna abstynencja daje nam złudzenie że panujemy nad tym
    i mamy kolejne potwierdzenie że wszystko ok
    wszyscy to przerabialismy, gdyby mnie nie było na grupowych sesjach i nie słuchałbym opowieści innych uzależnionych
    to chyba nigdy bym nie uwierzył jak bardzo schemat sie powtarza

    czyli oboje jesteście z alkoholowego domu?
    no własnie.. zapewne też był zaniedbywany, narazony na stres itd
    to dzis wychodzi w jego chorych emocjach, chorym widzeniu siebie i reszty świata
    alkohol otwiera droge na skróty do ukojenia takiego czy innego bólu
    u ciebie poszło inaczej.. ciebie alkohol odrzuca
    u mężczyzn często jest inaczej... od nas nasze środowisko oczekuje ze sie napijemy
    a że jestesmy podatni na uzależnienie po różnych naszych przejściach.. no to bach

    jeszcze napisz że mąż pierwszy raz zabalował jak miał 14-15 lat i to będzie zestaw najczęściej słyszany
    a.. jeszcze pewnie rozmaite zdarzenia w jego pracy... zawsze wszyscy są winni, wszyscy inni, ze jest nerwowo
    i w ogole jest niedoceniany, słyszałas to już? albo ze akurat jemu to zawsze wiatr w oczy
    a moze tez robi dalekosiężne plany.. które nigdy sie nie spełniają.. itd itp
    a potem... na stresy.. na zmartwienia.. na frustracje... jest lek
    w nagrode.. za sukces... to samo.. ale juz jako nagroda.. podejrzanie uniwersalne rozwiązanie

    piszesz ze miał kilka złych sytuacji pod wpływem alkoholu.. to typowe ze z czasem coraz chętniej sięgamy po agresje.. coraz łatwiej przychodzi nam łamanie prawa
    i nie chodzi tu o jazde po pijaku.. tylko o wszelkie formy łamania prawa

    wiele osób powie ze no ale przeciez wszyscy tak robią... tak... ale szklaneczke.. dwie... a nie do bełkotu czy odcięcia

    i tak.. tak będzie im więcej będziesz go wprost pouczać i wypominac tym trudniej będzie mu przyjąć prawdę
    troche to szalone i dla wielu ludzi niezrozumiałe
    ale my nie jestesmy skorzy do autorefleksji, przyznac sie do słabości? niemocy? niemozliwe.. im bardziej ktos nas o to posądza tym goręcej będziemy temu przeczyć... chore ego

    a poza tym.. po tym czego sie dowiedziałem na terapii.. obesrwując dzis wielu ludzi uwazam ze dobre 30-40% społeczeństwa pije co najmniej ryzykownie

    p.s.
    polecam filmy... może przypadkiem i mąż obejrzy.. mnie zainspirował do autorefleksji
    "lot" z d.washingtonem ..mnie zainspirował do autorefleksji
    "zabawa zabawa" ..polski z zeszłego roku..nooo historie z zycia, na prawde z zycia, ten akurat o kobietach, na różnych etapach życia, z perspektywami, albo juz z sukcesami. poruszający


    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • yadaxad 28.04.19, 22:48
    Myślę, że madziulce nie jest teraz potrzebne rozpraszanie się w analizowaniu modeli picia. Na rozpatrywanie przyjdzie czas. Ona musi zrobić krok w dobrym kierunku. Jest jak jest,ogólnie tak jest i trzeba działać.
  • afq 28.04.19, 22:54
    ja tu o modelach picia niczego nie napisałem

    pisałem o tym że ta choroba ma zawsze ten sam przebieg

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • yadaxad 28.04.19, 22:59
    Nie czepiam się treści, bo masz rację. Na pewno uświadamianie sytuacji ją podbuduje. Nie chcę tylko by zanurzyła się w filozofowanie i rozpamiętywanie swojej sytuacji, zamiast postarania się o nią.
  • yadaxad 28.04.19, 23:02
    To są trudne decyzje i łatwo je odkładać pod wrażeniem, myślę o tym, więc już coś robię, to zrobić mogę coś "jutro".
  • magdziulka40 28.04.19, 23:03
    Jak czytam co piszesz to jakbym widziałam swoje życie...I ciągle słyszę te słowa....no nie rób ze mnie alkoholika jakiegoś ...cały tydzień pracuje a jak w weekend się napije to przecież mi wolno...Ale jest różnica między napije się ,a napije do nieprzytomnosci...nie widzialabym problemu gdyby to była nawet szklaneczka czy dwie i koniec ,a nie do utraty przytomnosci...on nie widzi siebie później,jak z każdym kieliszkiem robi z siebie pajaca coraz większego ..jak staje się innym człowiekiem ale wgl niego jest wtedy cool, dusza towarzystwa itd ...A ja mam ochotę wyjść a wcześniej wygarnac mu jakiego debila z siebie robi ...Ale przecież w naszym społeczeństwie jak ktoś nie pije to jest dziwny..mało atrakcyjny towarzysko,najlepiej nie zapraszać bo przecież bez % Nie ma zabawy,dyskusji wogole życie takie szare...po całym tyg pracy to przecież coś od życia się należy...ja mam inne wizje odstresowania po pracy...spacer,wyjazd,zwiedzanie,kino itd ...niestety wgl niego to nuda
  • magdziulka40 28.04.19, 23:22
    Jeszcze najgorsze są tłumaczenia osoby która np upila się aż padła na jakiś spotkaniach typu komunią,wesela ,urodziny itd ..A bo nie jadł i pil ,aaa bo miał ciężki dzień w pracy itd ...ok mogę zrozumieć jak to się przydarzy raz...Ale jeśli prawie na każdej imprezie tak jest to ..to wtedy mówią..nie przesadzaj przecież się dobrze bawi,wyluzuj i najlepiej też się napij...tylko że każdy idzie w swoją drogę a ja muszę z tym człowiekiem wrócić i być..chwała Bogu jak pójdzie zaraz spać ..A jeśli w domu zaczynają się wypominania,krzyki awantura...wtedy już nie jest taki miły i towarzyski jak godzinę wcześniej



  • afq 28.04.19, 23:31
    Magda

    działaj
    bo z tego co piszesz to z agresją masz do czynienia

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • afq 28.04.19, 23:26
    właśnie dlatego to pisałem bo byłem niemal pewny że to słyszałaś nie raz

    bo to typowe!

    nie miej wątpliwości, problem jest

    ośrodki leczenia uzależnień są wszędzie
    idź skonsultować sprawę, nie zwlekaj

    powiem ci więcej.. w moim zdrowieniu a wcześniej w decyzji o tym że chcę wyjść z uzależnienia ogromną w moich oczach rolę odegrała moja partnerka, dziś żona.
    jej mądre i konsekwentne podejście bardzo mi pomogło, choć wtedy nie do końca mi się podobało rzecz jasna
    sama też korzystała z pomocy terapeuty, jest DDA

    alkoholik i DDA.. też typowe

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • magdziulka40 28.04.19, 23:41
    afg...Ale czy na takim spotkaniu z terapeutą pomogą mi jeśli pójdę sama...no jak narazie to on mówi że to ja mam problem,że wyolbrzymiam
    .bo sama miałam w rodzinie alkoholika i myślę teraz że wszyscy tacy są..powiem szczerze że też tak myslalam..że może to we mnie jest problem,że tak nienawidzę tego alkoholu że wszędzie dopatruje się problemu..kiedyś jako nastolatka bardzo zamknelam się w sobie,nikomu nie mowilam o moim problemach,nie ufalam,miałam bardzo mało przyjaciół,nie czułam się atrakcyjna ,mądra itd ,nie dazylam do spełnienia jakiś swoich marzeń.. i myślę że nie potrafię okazywać uczuc..tzn nie umiem ...U mnie w rodzinie tego nie było więc nie miał mnie kto nauczyć..tzn kocham dziecko ale nie umiem tego okazać tak jak na to zasluguje...czy męża kocham...nie wiem...czuje przywiazanie ale myślę że byłabym szczrsliwsza gdyby go nie było ..jestem nerwowa,zamknięta w sobie,nie umiem się cieszyć z niczego..




  • afq 29.04.19, 00:23
    idź, w moim ośrodku wygladało to tak..

    jeden dzień w tygodniu to otwarty dzień konsultacji
    mogli tam przyjść ludzie którzy wpadli w uzaleznienie, dowiedzieć się czy to juz problem i czy mozna cos zrobic
    ale mogły tam tez przyjść osoby które z problemem uzaleznienia sie stykają, dowiedziec sie jak funkcjonować przy kimś uzależnionym

    ponieważ sama pochodzisz z rodziny alkoholowej to jest prawdopodobne że jestes DDA
    czym jest DDA pewnie wiesz a jesli nie to łatwo sie dowiesz

    na takiej konsultacji i o to pewnie zahaczysz, jesli jestes DDA to terapeuta cie pokieruje co mozesz robic ze sobą dla siebie ze swoim DDA

    oprócz tego dowiesz się jak możesz pomóc alkoholikowi, jak z nim funkcjonować
    jasne ze to ma sens
    podwójny powiedziałbym

    oczywiscie teoretycznie jest możliwe że jesteś przewrażliwiona i teoretycznie terapeuta może ci to wyjaśnić
    ale umówmy się... opisałem ci wiele zachowań uzaleznionego
    którego z tych zachowań nie widzisz u męża?
    i jak wiele osób znasz które imprezując z alkoholem nie zapija do odcięcia? i dlaczego akurat twój mąż musi się dopijać?

    idz na konsultacje
    sama
    będzie chciał to pójdzie z tobą
    nie będzie chciał.. i tak wiele z tego wyniesiesz
    a moze nawet więcej niż gdybyście byli razem

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • herakles-one 29.04.19, 10:07
    Właśnie w tym wszystkim powinna Ci pomóc terapia dla DDA. To co opisujesz to są typowe objawy u osób wychowanych w rodzinie z problemem alkoholowym.

  • herakles-one 27.04.19, 21:27
    Magdziulko ! Twój mąż ma problem i Ty masz problem. Bardzo dobrze Ci napisał Afg. Posłuchaj go, bo on wie o czym pisze. Ty masz natomiast taki problem, że pochodząc z domu gdzie ojciec pił prawdopodobnie wybierasz mężczyzn podobnych do niego. Córki pijących ojców, alkoholików wiążą się najczęściej również z pijącymi mężczyznami. Tak się dzieje ponieważ tylko takie relacje są im znane i bliskie. Mają zwiększoną tolerancję różnych zachowań pijącego męża. Dobrze więc doradził Ci Afg abyś zaczęła od siebie.
  • yadaxad 27.04.19, 22:05
    A jak ona może wiedzieć, co znaczy - zacząć od siebie? Rady muszą pokazywać kierunek. Ostatnio słyszałam na kazaniu jak złe jest nieszanowanie męża, z którym ma się być na dobre i złe dopóki śmierć nie rozdzieli, na temat właśnie opuszczania alkoholika. I że najlepiej codziennie o trzeciej odmawiać koronkę do miłosierdzia, bo to wyleczy. Co jak to jedyna konkretna rada, którą ktoś jej poda?
  • afq 27.04.19, 22:20
    yadaxad napisał(a):

    > A jak ona może wiedzieć, co znaczy - zacząć od siebie? Rady muszą pokazywać ki
    > erunek.

    dlatego napisałem.. udaj sie do osrodka leczenia uzaleznien i porozmawiaj z terapeutą
    byłem pewien ze to jasna wskazówka
    herakles ją zrozumiał i do niej się odwołał pisząc zacznij od siebie


    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • yadaxad 27.04.19, 22:27
    To przecież nie herakles miał zrozumieć.
  • afq 27.04.19, 23:08
    yadaxad napisał(a):

    > To przecież nie herakles miał zrozumieć.

    herakles zrozumiał
    autorka tez

    herakles wskazał bardzo dokładnie jeszcze jeden problem do przepracowania przez autorkę
    jej dorastanie w alkoholowej rodzinie

    na prawde dla ciebie nie ma w tym wszystkich jasno wskazanych kierunków?
    czy czepialski wieczor tylko masz?


    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • quba 27.04.19, 22:54
    afg nic nie napisał

    --
    Tradycja to dąb, który tysiąc lat rósł w górę. Niech nikt kiełka małego z dębem nie przymierza. Tradycja naszych dziejów jest warownym murem, to jest właśnie kolęda, świąteczna wieczerza... To jest ludu śpiewanie, to jest ojców mowa, to jest nasza historia, której się nie zmieni. A to co dookoła powstaje, od nowa, to jest nasza codzienność, w której my żyjemy.
  • afq 27.04.19, 23:09
    :-D

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • yadaxad 27.04.19, 23:33
    Nie w intencji czepiania pisałam. Zresztą nie wiemy, czy przeczytała cokolwiek.
  • jhet 28.04.19, 00:07
    Twój mąż jest alkoholikiem, jest uzależniony od alkoholu, alkohol zaczął już sterować jego życiem i twoim. Nic nie możesz z tym zrobić. Twój mąż musi upaść na samo dno, aby dopiero mieć szansę się od niego odbić. Gdy rozbije samochód po pijaku, gdy upuści waszą córkę, gdy cię uderzy, gdy spowoduje po pijaku pożar, zalanie mieszkania, wtedy MOŻE zacznie zauważać problem. Gdy niemal zabije wasze dziecko, ciebie albo siebie MOŻE zauważy problem. Zanim stanie się dramat możesz tylko przyspieszyć upadanie męża na dno, by szybciej się od niego odbił. Nie akceptuj jego picia alkoholu, nie kupuj mu go, ograniczaj mężowi kontakt z dzieckiem i sobą (i powiedz dlaczego), najlepiej wyprowadź się od niego i zastosuj wszelkie inne metody, by poczuł, że wali mu się życie. I systematycznie chodź na wizyty do psychologa by z nim wszystko na bierząco omawiać.

    --
    Ankieta dla wegetarian! Pomóż mi w badaniach :) A tutaj dla nie-wegetarian Dziękuję!
  • yadaxad 28.04.19, 00:21
    Przynajmniej nie tylko ja straszę.
  • jhet 28.04.19, 16:32
    "bieżąco", aż w oczy piecze...

    --
    Ankieta dla wegetarian! Pomóż mi w badaniach :) A tutaj dla nie-wegetarian Dziękuję!
  • herakles-one 28.04.19, 08:18
    Magdziulko ! Twój mąż ma problem i Ty masz problem. Bardzo dobrze Ci napisał Afg. Posłuchaj go, bo on wie o czym pisze. Ty masz natomiast taki problem, że pochodząc z domu gdzie ojciec pił prawdopodobnie wybierasz mężczyzn podobnych do niego. Córki pijących ojców, alkoholików wiążą się najczęściej również z pijącymi mężczyznami. Tak się dzieje ponieważ tylko takie relacje są im znane i bliskie. Mają zwiększoną tolerancję różnych zachowań pijącego męża. Dobrze więc doradził Ci Afg abyś zaczęła od siebie.
  • herakles-one 28.04.19, 08:22
    Przepraszam, ale zaspany myślałem, że to co wczoraj napisałem nie wyszło, bo nadal było po otwarciu kompa na ekranie i niepotrzebnie posłałem drugi raz .
  • herakles-one 28.04.19, 08:47
    W swojej wypowiedzi nie rozwijałem szerzej tematu, bo jeśli autorka zastosuje się do rady Afg, to jej w ośrodku uzależnień wszystko wyjaśnią. Podstawowym problemem osoby uzależnionej jest to, że nie chce dopuścić do siebie tego, że ma problem z alkoholem. Dlaczego tak jest? Ano dlatego, że ktoś taki musiałby wtedy coś z tym zrobić, a konkretnie szukać pomocy by móc przestać pić i odzyskać kontrolę nad własnym życiem. Dlatego alkoholicy się oszukują i nie chcą przyjąć do wiadomości, że mają problem. Moment gdy to zrobią jest przełomowy - jest pierwszym i najważniejszym krokiem zerwania z nałogiem. Bez tego przyznania się do problemu wszystko jest samooszukiwaniem się.
  • magdziulka40 28.04.19, 10:13
    Dziekuje za odpowiedzi,wiele mi dały do myślenia..od dawna czuje potrzebę rozmowy z terapeutą od uzależnień albo psychologiem..wiem że wszystko ciągnie się za mną od dzieciństwa tzn problem z alkoholem i jak ktoś tutaj napisał to prawda że wybrałam mimo że wiedziałam że ten alkohol jakoś tak przewijal się na początku narzeczenstwa wokół męża a osobę ktora nie piła odrzucilam..niestety..Mąż uważa że alkoholik to już taki.menel najgorszy ,bezdomny ,bez pracy itd..on nie potrafi zrozumieć że wcale tak nie musi być..mówi że kontroluje picie ale najczęściej tak nie jest...boję się go jak jest pijany,boję się być z nim wtedy sama..dla tego odcielam się od wszystkich znajomych do których chodziliśmy i było dużo alkoholu ...on ma o to do mnie pretensje..ja mam też do siebie , do niego że nie mamy znajomych ..Ale ja się boję...chciałabym iść do kogoś na kawę,porozmawiać itd i wiedzieć że ma tej kawie się skończy, albo chociaż na jednym piwie..chciałabym być silna ..A nie jestem,strach jest większy...kilka lat temu mieliśmy kryzys..miałam odejść..było bardzo źle,poznalam kogoś i on mi to wypomina
  • mona.blue 28.04.19, 10:57
    Żeby się wzmocnić to faktycznie ta terapia dla współuzależnionych pomogłaby Ci. Możesz też poszukać literatury, jak np. 'Koniec współuzależnienia' Mellody Beattie, ale to najlepiej w połączeniu z terapia. Ja przeszlam taka terapię i naprawdę dużo mi dała.

    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • mona.blue 28.04.19, 10:58
    Pomoc i wsparcie można też uzyskać na grupach Al-Anon.

    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • magdziulka40 28.04.19, 17:59
    Niestety w mojej okolicy nie ma grup Al-anon :(
  • yadaxad 28.04.19, 18:04
    Zwróć się do poradni. W Al-anon też by ci to poradzili.
  • yadaxad 28.04.19, 18:09
    O tyle byłoby to "przyjemniejsze", że poczułabyś wsparcie, dostała informacje, podbudowało by to ciebie.
  • mona.blue 28.04.19, 18:45
    magdziulka40 napisała:

    > Niestety w mojej okolicy nie ma grup Al-anon :(

    Ja w zasadzie też nie chodziłam do Al-Anon, wystarczyła mi terapia grupowa i indywidualna wspoluzaleznienia w poradni uzależnień.

    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • yadaxad 28.04.19, 11:16
    Bardzo dobrze jeśli odpowiedzi poruszyły cię w dobrym kierunku, postarania się o siebie i dziecko. Źle by było, gdyby uspokajały, że jakoś to będzie, jakoś się postarać, jakoś się ułoży.Odkładanie działania w czasie, bo akurat jest spokój, akurat mąż zachowuje się przyzwoicie, akurat nie warto, nie wypada robić coś "przeciw niemu". Jak najszybciej szukaj pomocy, o której myślisz. Nie rozpatruj jaki jest twój mąż, czy trochę tak, czy trochę inaczej. To jego problem i nie ty mu w rozwiązaniu pomożesz. Ty potrzebujesz odzyskać zdrowe myślenie, osobowość, działanie. Sama z siebie też go nie będziesz umiała wspierać, jeśli będzie chciał coś w sobie zmienić. Idź do poradni jak najszybciej.
  • afq 28.04.19, 12:15
    na forum uzaleznienia doradzono ci tzw twardą miłość
    to trudne ale potrzebne
    twardą, bo będziesz musiała stawiać twardo granice, konsekwentnie, często wbrew swoim pierwszym odruchom
    gdyby ci miało brakować w tym miłości.. to pamiętaj że uzaleznienie to choroba emocji
    nikt z nas sobie tego nie wybierał, choć zawsze to nasza decyzja żeby się napić albo zaćpać, tyle że to decyzje chorej głowy
    picie, ćpanie, granie czy cokolwiek innego to objaw choroby znacznie głębszej niż zawartość tego czy tamtego we krwi
    to w żadnym razie nie jest usprawiedliwianie w tym wypadku alkoholizmu
    ale warto o tym pamiętać kiedy wzbiera złość na pijącego przyćmiewając miłość

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • afq 28.04.19, 12:35
    do zrozumienia że ma sie problem z uzaleznieniem potrzebne są konsekwencje nałogu
    odczuwalne i bardzo przykre

    twój mąz jest na etapie kiedy tych konsekwencji nie ma w pracy, nie ma pustego konta, nikt sie jeszcze od niego nie odwrócił, ba.. wiele osób wokół niego pije alkohol, a kto wie.. może też nawet nigdy kaca nie ma
    picie bez odczuwalnych konsekwencji jest zdradliwe
    to trudne w takim momencie uznać że jest sie w czarnej d...

    możesz Ty mu te dotkliwe konsekwencje dać
    albo pozwolić żeby upadał coraz bardziej aż konsekwencje przyjdą z innej strony

    nie piszę tego na podstawie artykułów w necie
    upadałem długo i skutecznie
    pamiętam co w końcu zobaczyłem w swoim życiu i dopiero to przemówiło

    nie życzę nikomu, choć zazwyczaj niestety aż tego potrzebujemy

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • herakles-one 28.04.19, 17:11
    Osoba uzależniona zawsze znajdzie powód swego uzależnienia i obarczy kogoś winą za swój nałóg. Nie daj się wmanewrować w poczucie winy. Do picia podobnie jak do przemocy każdy powód jest dobry chociażby taki jak" Zupa była za słona", który stał się symbolem tego. Gdyby wszystko grało w Twoim małżeństwie to pewnie nie byłabyś zainteresowana poznawaniem kogoś innego. Zobacz jak bardzo lekceważone są w tym małżeństwie Twoje uczucia. Piszesz; jak bardzo go się boisz gdy jest pijany, a dla niego to żaden problem? A nas zapytałaś; czy może przesadzam? Nie przesadzasz, słuchaj swoich uczuć ! Z uczuciami dzieci pijących rodziców nikt się nie liczy i one są do tego przyzwyczajone. Nie potrafią się upomnieć , lub może nie potrafią wyegzekwować od partnera szanowania ich uczuć, bo taki bagaż się wynosi z rodziny alkoholika lub podobnie dysfunkcyjnej z innych względów. Dziecko DDA często nawet nie postrzega, ani nie ma świadomości swoich uczuć i emocji.
  • afq 28.04.19, 10:31
    no do tego jeszcze tez mamy w glowach stereotyp ze alkoholik to ktos obdarty, bezdomny, brudny i na dodatek wali dykte
    a przeciez tacy nie jestesmy!

    i jak tu sie przyznac przed sobą do alkoholizmu?

    dlatego tak ważne są wyznania osób publicznych ze są alkoholikami
    Gibson, Osiatyński, Szyc, Kadziewicz.. długo by wymieniać
    takie gesty mogą coś zmienić w powszechnej świadomości, również samych alkoholików

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • herakles-one 28.04.19, 17:18
    Afg piszesz samą, najprawdziwszą prawdę ! Tak jest w istocie. I tak jak alkoholik jest postrzegany negatywnie, to cała droga prowadząca do tych późniejszych stadiów choroby alkoholowej cieszy się uznaniem i nieraz podziwem. Facet ,który potrafi dużo wypić, jest towarzyski, to jest gość. Mówi się o nim z podziwem; ostry zawodnik.Taką niestety mamy świadomość społeczną.
  • afq 28.04.19, 19:01
    nooooowieeeem

    przepijałem olbrzymów, brylując w towarzystwie by o 5 rano wracać do projektu który miał być skończony na 10tą
    i nawet kaca nie miałem

    aaaleee byłem gość......
    przez jakiś czas mogło się wydawać że tak się da...

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • herakles-one 28.04.19, 22:12
    Wiem, że Ty wiesz ! :D
  • yadaxad 28.04.19, 22:22
    :O
  • afq 28.04.19, 22:31
    coś cie dziwi yadaxad? :-)


    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • yadaxad 28.04.19, 22:36
    Tak się zdziwiłam, samemu zaistnieniu takiego wpisu.
  • afq 28.04.19, 23:00
    potwierdziłem przykładem ze swojej przeszłości prawde zawartą w słowach heraklesa

    co cie właściwie dziwi, to że nie ukrywam że jestem trzeźwym ale jednak alkoholikiem i ze mam przeszłość o której mogę mówić?

    przykłady chorego funkcjonowania są też przestrogą
    to jedyne mądre co mogę robić ze swoja przeszłością




    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • yadaxad 28.04.19, 23:08
    Ty możesz o sobie mówić co chcesz. Mnie ta uwaga, na forum, dotknęła za ciebie. Ty nie musisz czuć się dotknięty. Mnie się nie spodobała i nie ma co rozwlekać.
  • afq 28.04.19, 23:16
    przykro mi że cie to dotknęło, ale nie wiem czemu za mnie

    w tej chorobie tak się własnie funkcjonuje
    można milczeć na ten temat, odwracać wzrok itd
    nie wiem czy to sensowne, ale postaram się ostrożniej wypowiadać



    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • afq 28.04.19, 23:17
    "ale byłem gość" dla jasności gdyby to o to chodziło
    było sarkastyczne

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • herakles-one 28.04.19, 23:50
    Ja nie wiem, ale może yadaxad chodzi o moją uwagę, bo pod moim wpisem swój zamieściła?
  • yadaxad 28.04.19, 23:59
    Tak. Dla mnie była niestosowna.
  • yadaxad 29.04.19, 00:01
    Ale na tym bym skończyła.
  • afq 29.04.19, 00:07
    matko kochana

    w końcu załapałem

    teraz kumam dlaczego za mnie
    twoja uwaga herakles ze wiesz ze akurat ja to wiem wydala sie niestosowna

    ale yadaxad.. poczucie wstydu, winy itd.. to byłoby cos co rozpedzałoby mój nałóg
    herakles wie kim jestem i to zwykła rzecz.. on wie ze ja wiem.. i tyle

    ty z reszta tez juz wiesz :-)
    ale bedziesz sie bała to powiedziec? :-)

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • yadaxad 29.04.19, 00:13
    Prywatnie nie. Publicznie to poniża.
  • afq 29.04.19, 00:24
    ja się przedstawiam jako alkoholik kiedy tylko mogę
    tu publicznie juz dawno to zrobiłem

    to w zasadzie element mojej terapii

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • afq 29.04.19, 00:26
    widzisz yadaxad

    ulegasz temu co większość osób
    alkoholik to zło, to wstyd, to poniżające

    z mojej perspektywy alkoholizm to jak żółtaczka, cukrzyca itp
    nieuleczalna śmiertelna choroba
    tyle że duszy a nie ciała

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • afq 29.04.19, 00:27
    to co robiłem wtedy kiedy piłem nie definiuje mnie dzis jako człowieka

    to co zrobiłem z moim nałogiem.. to juz tak :-)

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • ada_ww 29.04.19, 00:38
    afq napisał:

    > widzisz yadaxad
    >
    > ulegasz temu co większość osób
    > alkoholik to zło, to wstyd, to poniżające
    >
    Tylko Ty podobno byles alkoholikiem spokojnym nie awanturujacym sie i nikt po Tobie nie widzial, to wyglada inaczej.

    > z mojej perspektywy alkoholizm to jak żółtaczka, cukrzyca itp
    > nieuleczalna śmiertelna choroba
    > tyle że duszy a nie ciała

    Tu sie mylisz, ci, ktorzy pija trunki alkoholowe z najnizszej polki, o ktorych mowia mozgotrzepy zapadaja bardzo czesto na takie choroby ciala, jakie wymieniles, bo cukrzyca na skutek takiego picia ma dokladnie taki sam przebieg, jak i rak trzustki. Ty zwyczajnie nalezales do ludzi, ktorzy lubia, a nie do tych, ktorzy musza.
  • afq 29.04.19, 01:48
    to ja wiem ze zapadają

    ale alkoholizm to nie cukrzyca czy żółtaczka tylko alkoholizm :-)

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • herakles-one 29.04.19, 09:23
    Ważne Afg jest to, że i Ty i ja , obaj wiemy, że w mojej uwadze nie było nawet cienia chęci wypominania Ci przeszłości. Musiałbym być idiotą by wypominać komuś chorobę. Czasami mam wrażenie, że niektóre osoby tutaj dotyka sama moja obecność na forum, lecz to ich problem, a nie mój. Uważam Cię za mądrego , wrażliwego i odważnego człowieka, który odbył długą i ciężką drogę walki z chorobą i wyszedł z niej nie tylko zwycięski, ale ukształtowany na nowym, wyższym poziomie. Wielki szacun !!!
  • afq 29.04.19, 10:05
    bardzo ci dziekuje za takie słowa :-l

    nie da sie opowiedzieć jak wszystko wygląda kiedy się jest po tamtej mrocznej stronie
    i choc jest tam strasznie [dzis to dopiero wiem] to jak wielu uzaleznionych mogę powiedzieć
    że dziekuję za uzaleznienie, bo to ono doprowadziło mnie do miejsca w którym musiałem zacząć zmieniać wszystko, sam alkoholizm to tylko czubek góry lodowej
    nie spodziewałem się tego idąc na pierwszą konsultację

    absolutnie wszystko
    chyba tylko DNA zostało ze mnie tamtego

    a co do tego co obaj wiemy.. ty za to wiesz [jestem pewien] że w życiu nie posądzałbym akurat Ciebie o jakiekolwiek złe choćby intencje

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • afq 29.04.19, 10:12
    ja wiem.. wiele osób jakoś porusza otwarte mówienie o alkoholizmie

    i pewnie trudno to ogarnąć kiedy mówię że taka otwartość to element terapii
    takie permanentnej codziennej terapii

    bo jeśli życie czynnego alkoholika pełne jest ściem, kłamstw małych i dużych, czasem nawet tych niepotrzebnych
    kiedy się buduje taki zmyślony świat pijąc..
    to teraz żyjąc na trzeźwo każde niedomówienie choćby.. jest zbyt bliskie tamtym ściemom


    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • afq 29.04.19, 10:16
    a przy okazji.... mówiąc o sobie otwarcie

    może dołoże swoją cegiełke do odkłamania właśnie mylnego obrazu alkoholika

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • kod_matrixa 29.04.19, 17:11
    afq napisał:

    > a przy okazji.... mówiąc o sobie otwarcie
    >
    > może dołoże swoją cegiełke do odkłamania właśnie mylnego obrazu alkoholika
    >

    Ale po co tak to roztrząsać ? Piłeś, to piłeś. Nie było to mądre, ale ludzie wiele niemądrych rzeczy robią w życiu.

    Jeden się uzależni inny nie. Takie przesadne roztrząsanie tego mimowolnie staje się procesem stygmatyzowania.

    Nie zabiłeś nikogo, ani nie zgwałciłeś. To są dopiero rzeczy stygmatyzujące, nie tylko ofiary.






    --
    Myślenie krytyczne czyni wolnym
  • kod_matrixa 29.04.19, 17:44
    kod_matrixa napisał:

    > afq napisał:
    >
    > > a przy okazji.... mówiąc o sobie otwarcie
    > >
    > > może dołoże swoją cegiełke do odkłamania właśnie mylnego obrazu alkoholi
    > ka
    > >
    >
    > Ale po co tak to roztrząsać ? Piłeś, to piłeś. Nie było to mądre, ale ludzie wi
    > ele niemądrych rzeczy robią w życiu.
    >
    > Jeden się uzależni inny nie. Takie przesadne roztrząsanie tego mimowolnie staje
    > się procesem stygmatyzowania.
    >
    > Nie zabiłeś nikogo, ani nie zgwałciłeś. To są dopiero rzeczy stygmatyzujące, ni
    > e tylko ofiary.
    >
    >
    >
    >
    >
    >


    Zbyt długie terapie zaczynają mimowolnie człowieka stygmatyzować. Psychologowie będą roztaczać nad Tobą opiekę jak nad kimś słabszym i potrzebującym pomocy. Możesz zacząć się czuć jak obywatel drugiej kategorii, jednostka dysfunkcyjna, zaburzona its, mimo, że to tak naprawdę g..... prawda.

    Psychologowie lubią a nawet muszą roztrząsać pewne sprawy. Jak myślisz po co? Raz, racjonalizuje to ich zajęcie, a dwa czują się potrzebni i dowartościowani, że komuś pomagają.

    Nikt tak Ci nie powie, ale Twój umysł podświadomie zacznie czuć się niekomfortowo. Tymczasem Ty powinieneś nabierać dystansu do swojego dawnego i pijaństwa i opowiadać kawały o nim. To na pewno bardziej Cię wzmocni niż takie głaskanie przez terapeutów.






    --
    Myślenie krytyczne czyni wolnym
  • afq 29.04.19, 21:33
    a.. a moze jestes niechetny psychoterapii bo uwazasz ze by cie stygmatyzowala?

    ja tam tego tak nie odbieram
    powiem wiecej, poniewaz wygrywam z nałogiem czuje sie wyjatkowo silny
    a nie napietnowany, stygmatyzowany itd

    nie demonizuje tez dawnego pijanstwa
    nie jest dla mnie wstydliwe
    jest po prostu częścią mojego zyciorysu
    nikt mnie nie zmusza do mowienia
    sam dostrzegłem co mi to daje kiedy o tym otwarcie mowie
    no ale nie ogarniesz widze

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • afq 29.04.19, 21:35
    nie ogarniesz i wcale mnie to nie dziwi
    po prostu nie znasz tego problemu od srodka
    jak wiekszosc z reszta ludzi
    i nie oczekuje ze wszyscy to ogarną
    musiałbym oczekwiac ze wszyscy w taki czy inny nałóg popadną
    to byłoby chore myslenie z mojej strony

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • yadaxad 29.04.19, 22:18
    Każde wyjście z problemu buduje. Jak nie zbuduje, to się powtórzy. Wiem, że poradzenie sobie daje poczucie triumfu. Ale to nie czarnoksiężne wtajemniczenie, nie do ogarnięcia przez pospół. Bronię tu trzeźwych alkoholików. Obrzydliwe było nie traktowanie ich jak normalnych świadków, bo szli na AA przy kolizji limuzyny z fiacikiem. Ich świadectwo najpierw było niewiarygodne, dlaczego? Trzeźwość można było sprawdzić jak każdemu. Potem ich świadectwo musiało być pod dozorem psychologa, dlaczego? A jak nie odpowiadało tezie, jest nie ważne. Dlaczego? Bo oni sami uznali, że są alkoholikami i chodzą na AA. Tak, że nie mitologizuj trzeźwego alkoholizmu. Każdy inny, choć się przed trzema dniami urżnoł w trupa, ale nie zastanawia nad swoim piciem i nigdy nie powiedział - jestem alkoholikiem, jest normalny i wiarygodny. Z AA to degeneraci, których świadectwa nie można brać pod uwagę. A problemy wewnętrzne, od których się ucieka ma każdy.
  • afq 29.04.19, 22:45
    no
    własnie
    i tak to wygląda :-)

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • afq 29.04.19, 22:49
    trzeźwy jest ok
    ale do tego alkoholik.... o to juz wszystko zmienia :-)
    a co jest w naszych głowach na prawde to juz w ogole nie do przyjecia
    w koncu to alkoholik :-)

    piszesz ze obrzydliwe?
    zaden z tamtych alkoholików przypuszczam sie o tamtą sytuacje nie obruszył
    na codzień sie z tym każdy z uzaleznionych styka :-)

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • afq 29.04.19, 22:54
    alkoholik na pewno ma zryty beret i nie wie co widzi
    mowienie o tym ze sie jest alkoholikiem to samobiczowanie
    albo poziom zrozumienia u farmaceutów i lekarzy..
    wiesz ile razy przekonywałem ze nie chce syropu na kaszel w którym jest nawet sladowa ilosc alkoholu?
    odpowiedz aptekarza "ale tu jest tylko troszeczke.."
    ludzie zdawaloby sie którzy cos tam wiedziec powinni..
    to normalne ze zdrowi ludzie tego nie ogarniają
    to nie mitologizowanie
    to fakty

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • yadaxad 29.04.19, 23:03
    Zryty beret to ma z tego co przywiodło do alkoholizmu, to sprawa osobistej terapii. Trzeźwy jest taki sam jak inni, nie może być gorszy, że rozpatruje swój problem. To już prędzej cukrzyk źle widział.
  • afq 29.04.19, 23:08
    no ale mi tego nie tłumacz :-)
    tłumacz to to tym na których tak a nie inaczej działa słowo "alkoholik"

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • yadaxad 29.04.19, 23:24
    To jak napisałam - nie mitologizuj-. Nie mów, że nikt nie zrozumie. To czego nie zrozumie, to to czego nie zrozumie u każdego innego, w jego osobistym wnętrzu. Ma zrozumieć jestem trzeźwy i przytomny, może bardziej niż on, bo jest po grillu . A co do syropków, miałam koleżankę, alergia na alkohol. Jak coś połknęła tydzień spuchnięty,na oczy nie widziała z nosa ciekło, Wystarczy to powiedzieć, a na głowie staną by znaleźć coś odpowiedniego.
  • yadaxad 29.04.19, 23:28
    To tak, aby obejść tłumaczenie długo i namiętnie.
  • afq 30.04.19, 08:33
    przeciez w aptekach tez mówie

    i nie wystarczy :-)

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • afq 30.04.19, 08:47
    i nie twierdze ze alkoholizm jest szczególnie inny
    jest inny
    czy ja moge zrozumiec jak to jest zyc z CHAD? nie sądze
    nie znam tego od srodka
    czy ja moge zrozumiec jak to jest byc głuchoniemym? tez nie sądze, itd
    moge sobie wyobrazac, ale jak to jest z wyobrazaniem wiadomo

    i tak samo jest z alkoholizmem
    tak jak pisałem, to nie mitologizowanie, to fakty

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • afq 29.04.19, 23:17
    yadaxad napisał(a):

    > Zryty beret to ma z tego co przywiodło do alkoholizmu, to sprawa osobistej tera
    > pii. Trzeźwy jest taki sam jak inni, nie może być gorszy, że rozpatruje swój pr
    > oblem. To już prędzej cukrzyk źle widział.

    tak mi sie przypomnialo jeszcze
    czasem odwiedzam mitingi AA
    uslyszalem tak kiedys takie powiedzonko
    ze jesli zapytasz alkoholika ktora godzina, to co opowie jak dziala zegarek :-)
    i cos w tym jednak jest :-)
    nie wiem czy tak ma kazdy :-D

    i mysle ze jednak nie tylko w tym trzezwy alkoholik jest inny niz inni
    zeby bylo jasne.. ani gorszy ani lepszy, tylko inny


    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • kod_matrixa 30.04.19, 08:56
    afq napisał:

    > trzeźwy jest ok
    > ale do tego alkoholik.... o to juz wszystko zmienia :-)
    > a co jest w naszych głowach na prawde to juz w ogole nie do przyjecia
    > w koncu to alkoholik :-)
    >
    > piszesz ze obrzydliwe?
    > zaden z tamtych alkoholików przypuszczam sie o tamtą sytuacje nie obruszył
    > na codzień sie z tym każdy z uzaleznionych styka :-)
    >


    Bo ta nazwa jest bez sensu, "trzeźwy alkoholik" to oksymoron.

    To leczący się abstynent.




    --
    Myślenie krytyczne czyni wolnym
  • afq 30.04.19, 09:17
    no widzisz..

    alkoholizm to choroba, a alkoholik to człowiek na nia chory
    czy głuchoniemy to słyszący inaczej?

    to co piszesz to własnie przykład tego jak żywe są stereotypy

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • afq 30.04.19, 09:19
    alkoholik oznacza dla ciebie pijanego?


    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • afq 30.04.19, 09:21
    dla jasności, ja sam nie tak dawno to zrozumiałem :-)

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • kod_matrixa 30.04.19, 09:49
    afq napisał:

    > alkoholik oznacza dla ciebie pijanego?
    >
    >

    Wiem, że człowiek, który przestał pić, będąc alkoholikiem, nadal odczuwa potrzebę/chęć spożywania alkoholu. Jednak stan człowieka, który pije alkohol, od tego, który już nie pije różni się.

    Te stany należy rozróżniać również wyraźnie w nazewnictwie.

    W definicji o alkoholizmie jest mowa o kimś kto jednak ten alkohol spożywa, oprócz tego, że jest uzależniony.

    Poza tym ważnym czynnikiem jest aspekt psychologiczny, aby nie stygmatyzować ludzi, którzy już nie piją i leczą się.






    --
    Myślenie krytyczne czyni wolnym
  • afq 30.04.19, 09:52
    kod_matrixa napisał:


    > Poza tym ważnym czynnikiem jest aspekt psychologiczny, aby nie stygmatyzować lu
    > dzi, którzy już nie piją i leczą się.

    powiem ci ze to mnie najbardziej chyba dziwi
    okreslenie "alkoholik" jest stygmatyzujące w oczach większości
    tylko nie w oczach samych trzeźwych alkoholików



    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • afq 30.04.19, 09:56
    kod_matrixa napisał:


    > Wiem, że człowiek, który przestał pić, będąc alkoholikiem, nadal odczuwa potrze
    > bę/chęć spożywania alkoholu.

    to jest niezwykle rzadkie u alkoholików którzy gruntownie przepracowali problem
    i wciąz pracują, bo taka jest zasada
    z tym sie ciągle pracuje
    głód przybiera zupełnie inne formy niż chęć napicia sie jesli juz sie pojawia

    innym przypadkiem sa alkoholicy którzy po prostu, uznali ze juz nie piją i to cała ich praca
    ciągną na tzw "dupościsku" [ to nie mój wulgaryzm tylko to pojęcie na prawde jest utarte w środowisku] zmagając sie z głodami innego rodzaju





    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • afq 30.04.19, 09:57
    rzadkie, co nie znaczy ze zagrożenie zapicia nie istnieje

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • afq 30.04.19, 09:58
    a co do definicji

    alkoholik i trzeźwy alkoholik to dwie różne definicje

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • afq 30.04.19, 10:03
    ..tyle ze tej drugiej nie znajdziesz w wiki :-)

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • afq 30.04.19, 10:05
    az sobie sprawdziłem
    rzeczywiscie nie ma

    wszystko co wiki podaje to oczywiscie prawda
    ...do momentu podjęcia leczenia.. reszty... po prostu nie ma

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • kod_matrixa 30.04.19, 10:19
    afq napisał:

    > az sobie sprawdziłem
    > rzeczywiscie nie ma
    >
    > wszystko co wiki podaje to oczywiscie prawda
    > ...do momentu podjęcia leczenia.. reszty... po prostu nie ma
    >


    No bo zobacz, jeżeli nałóg przybiera inne formy to część słowa "alko" tym bardziej traci swój sens.




    --
    Myślenie krytyczne czyni wolnym
  • afq 30.04.19, 11:36
    alko narko leko itd ...to tylko oznacza środek którego się uzywa/uzywało
    nie opisuje aktualnego stanu człowieka

    cała reszta jest wspólna dla uzaleznień

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • ada_ww 30.04.19, 11:15
    afq napisał:

    > alkoholik oznacza dla ciebie pijanego?
    >
    >
    Wiesz Afq, ja nie potrafie zrozumiec, jak czlowieka, ktory nie pije nic od 2 lat mozna nazywac nadal alkoholikiem. Taka osoba nie ma przeciez zadnych objawow uzaleznienia, ani fizycznych, ani psychiczn.ych
  • afq 30.04.19, 11:33
    ada

    bo alkoholik to nie synonim pijaka
    to człowiek chory na alkoholizm

    alkoholik moze byc na różnych etapach
    moze byc czynnym alkoholikiem i moze byc trzeźwiejącym alkoholikiem w trakcie terapii i moze tez byc trzezwym alkoholikiem po terapii

    w tej chorobie są tez tzw nawroty one tez nie oznaczają zaraz zapicia
    oznaczają nawroty starych zachowan które do zapicia doprowadzic mogą
    te zachowania wynikają z chorych emocji
    bo alkoholizm.. to choroba emocji

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • ada_ww 30.04.19, 11:41
    Nie wiem Afq, ja tez mialam czas, gdy lubilam sobie wypic. To bylo mniej wiecej wtedy, jak corka przeprowadzila sie razem ze swoim mezem. Zostalam sama z telewizorem i tak siedzac przed nim umilalam sobie czas czyms mocniejszym, co mi smakowalo. Podobnie, jak i Ty nigdy nikt mnie pijanej nie widzial, no prawie nigdy, nigdy sie nie awanturowalam, nie chodzilam nigdy i nigdzie pijana zataczajac sie, nigdy nie pilam w dzien, tylko zawsze wieczorem. Nie pilam tez w duzych ilosciach i dobrze odzywialam sie. Gdy jednak nie mialam ochoty sie napic, nie bylo takiej sily, ktora bylaby w stanie mnie do tego namowic. Nie nazwe sie jednak dzis trzezwa alkoholiczka, nie pije obecnie prawie w ogole, czasem wypije cos, co mi smakuje, jakies owocowe brandy, likier na bazie whisky, rum z cola, czy herbata, a jak jest goraco to piwo. Ja mam jednak to do siebie, ze jak raz zdarzy mi sie wypic tak, ze na drugo dzien mam kaca, to nie moge na alkohol pozniej kilka tygodni patrzec.
  • afq 30.04.19, 11:48
    "Gdy jednak nie mialam ochoty sie napic, nie bylo takiej sily, ktora bylaby w stanie mnie do tego namowic."

    i to jest sedno różnicy
    w przypadku alkoholika jest wiele sił które są w stanie popchnąć do wypicia
    nawet gdyby nie chciał
    i te siły nie znikają po terapii
    terapia daje tyle że te siły mam rozpoznane i mam do nich klucz, choć zgubić je też łatwo
    głównie przez nieuwagę

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • ada_ww 30.04.19, 11:59
    afq napisał:


    > i to jest sedno różnicy
    > w przypadku alkoholika jest wiele sił które są w stanie popchnąć do wypicia
    > nawet gdyby nie chciał


    Mozliwe, ze tak wlasnie jest, jednak ciezko mi to zrozumiec, bo nigdy tego nie odczuwalam. Ja dobry alkohol lubie, bo mi smakuje, jest na rynku taka liczba przeroznych likierow, z ktorych wiekszosc to te dobre. Byl czas, ze lubilam bardziej, dzis mam czas, ze lubie mniej, nigdy nie odczuwalam jednak zadnych oznak uzaleznienia.

    > i te siły nie znikają po terapii
    > terapia daje tyle że te siły mam rozpoznane i mam do nich klucz, choć zgubić je
    > też łatwo
    > głównie przez nieuwagę
    >
    Mozesz napisac, w jaki sposob terapia osobom uzaleznionym moze pomoc, bo tez mi ciezko pojac, jakos bardziej wierze w to, ze gdy lekarz przepisze np. sulpiryd, to bardziej pomoze niz rozmowa.
  • afq 30.04.19, 12:18
    ada_ww napisał(a):


    > Mozliwe, ze tak wlasnie jest, jednak ciezko mi to zrozumiec, bo nigdy tego nie
    > odczuwalam.

    no właśnie. kiedy pisze ze to nie do ogarnięcia to nie przytyk. tylko tak własnie jest
    kiedy sie tego nie doswiadczylo i wcale to nie dziwi


    > Mozesz napisac, w jaki sposob terapia osobom uzaleznionym moze pomoc, bo tez mi
    > ciezko pojac, jakos bardziej wierze w to, ze gdy lekarz przepisze np. sulpiryd
    > , to bardziej pomoze niz rozmowa.

    no tak. sam mialem takie myslenie ze pojde sie wyleczyc z picia.
    wiele osób trafia na terapie w ogole z przekonaniem ze przejda leczenie i wtedy moga znowu pic tylko ze mądrze
    z czasem wszyscy odkrywamy ze wszystko jest inaczej

    terapia do początkowo właściwie duzo edukacji nt tego jak sie wchodzi w uzaleznienie
    czym jest pętla uzaleznienia, czym są głody, co je wyzwala, jak je rozpoznawac i neutralizowac
    jakie czynniki z pozoru niezwiązane wpływają na narastanie głodu itd itp

    z czasem jest coraz wiecej pracy nad tym drugim dnem
    nad emocjami które są motorem nałogu
    i zaczyna się prostowanie narosłych przez lata niezałatwionych z samym sobą spraw
    wielu uzaleznionych przerywa terapie niestety przed tym etapem
    bo przeciez juz wszystko wczesniej sie dowiedzieli
    skutek wiadomy
    a ta dalsza praca to jest dopiero rozwiązanie problemu
    nagle widzisz jak niezrozumiale dzis dla siebie decyzje podejmowalas w rozmaitych sprawach
    i wcale nie chodzi o kupno butelki kiedy nie masz kasy na chleb
    chodzi o sytuacje znacznie wyprzedzające ten moment

    to nie jest mozliwe Ada zebym ci wyjasnil w poscie na forum całą drogę
    za dwa tygodnie styknie mi dwa lata terapii i jeszcze nie skonczylem
    ciagle jeszcze ide na swoja sesje z pytaniami które mi sie rodzą
    dwa lata.. czesto po 2-3 razy w tygodniu, grupowo i indywidualnie

    gdzies tu wczesniej pisalem ze mam dzis wrazenie ze mam ze sobą tamtym wspolne juz chyba tylko DNA
    na prawde tak to odczuwam
    mentalnie jestem kims kompletnie innym

    inne priorytety w zyciu
    inne motywacje
    inne widzenie siebie samego
    inne widzenie swiata wokol mnie
    inne relacje z bliskimi

    zmiany są rozległe
    bo zanim sie zaczałem alkoholizowac budowały sie we mnie latami chore emocje
    zbudowałem cały swój swiat który potem sie okazało ze jest tak nieznosny
    ze musze go zatapiać


    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • afq 30.04.19, 12:33
    całe uzaleznienie to uciekanie od tego z czym sobie nie radzimy
    zdrowi ludzie sobie radzą
    to często nie są jakies przerastające ludzkie mozliwosci problemy
    ale w naszych chorych glowach tak wyglądają - himalaje nie do pokonania

    wyobraz sobie taka sytuacje
    ja jako czynny alkoholik - dostaje telefon, klient chce cos na juz, mam urwanie glowy z innymi tematami, ale i tak z jakiegos powodu mowie ok, zrobie na jutro, klient bardzo zadowolony, potem oczywiscie nie daje rady tego zrobic wiec sie ukrywam, nie dobieram telefonu, a jesli juz to wymyslam jakies sciemy. babcia mi zmarla, komputer mi wysiadl i w ogole wszystkie kataklizmy swiata na mnie spadly. napięcie mam takie ze az serce mi kołacze, spac nie moge. musze sie napic bo klient dla ktorego pracujesz ponad sily robi ci wyrzuty.. niewdziecznik jeden

    normalnie jest tak ze mowisz w takiej sytuacji - ok prosze pana, ale mam duzo pracy i na jutro nie bedzie
    jesli zechce poczekac to ok. jesli nie.. to moze pojsc gdzies indziej
    niby oczywiste, prawda?
    dla mnie oczywiste przez wiele wiele lat bylo to pierwsze i to na wiele lat zanim musiałem uciszyc stres alkoholem poraz pierwszy

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • afq 30.04.19, 12:36
    z czym sobie nie radziłem w takiej sytuacji wtedy?

    nie umiałem odmawiac
    a potem nie umiałem przyjąć konsekwencji swojej złej decyzji
    az w koncu nie umialem sobie poradzic ze zgromadzonymi emocjami

    zródłem było to ze nie umiałem odmawiac
    dlaczego nie umiałem? :-)
    i np na takie pytania szuka sie odpowiedzi na terapii

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • afq 30.04.19, 12:39
    i to tylko jeden z wielu małych problemów które akurat u mnie musiałem przegryźć

    i teraz pomyśl.. przecież to takie proste powiedziec sobie
    ej stary naucz sie odmawiac, szanuj swoj czas i zdrowie

    to są dylematy które kazdy ma, prawda? ale nie kazdy radzi sobie tak samo

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • afq 30.04.19, 12:45
    co więc daje terapia?

    moze kiedys odruch zgadzania sie mi zniknie
    dzis mam tyle ze rozumiem i swiadomie kontroluje ten odruch
    kiedy sie zdaza podobna sytuacja nauczylem sie mowic "ok, ale musze sie zastanowic na kiedy to czy tamto zrobie"
    i nie mowie tego odruchowo
    mowie to swiadomie, bo wiem do czego moze mnie doprowadzic odruchowe przyjecie na siebie za duzo
    kiedy nie zapanuje nad odruchem i sie zgodze
    a okazuje sie ze nie dam rady to zawiadamiam klienta sam ze sie nie wyrobie
    nie obawiam sie jego niezadowolenia w tym momencie


    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • ada_ww 30.04.19, 12:57
    afq napisał:

    > co więc daje terapia?
    >
    > moze kiedys odruch zgadzania sie mi zniknie
    > dzis mam tyle ze rozumiem i swiadomie kontroluje ten odruch
    > kiedy sie zdaza podobna sytuacja nauczylem sie mowic "ok, ale musze sie zastano
    > wic na kiedy to czy tamto zrobie"
    > i nie mowie tego odruchowo
    > mowie to swiadomie, bo wiem do czego moze mnie doprowadzic odruchowe przyjecie
    > na siebie za duzo
    > kiedy nie zapanuje nad odruchem i sie zgodze
    > a okazuje sie ze nie dam rady to zawiadamiam klienta sam ze sie nie wyrobie
    > nie obawiam sie jego niezadowolenia w tym momencie
    >
    >
    Ale to nie trzeba byc alkoholikiem, zeby byc narazonym na tego typu sytuacje. Czesto to moze byc wynikiem zwyklego zmeczenia, znuzenia praca, jej nadmiarem, monotonia itp.
  • afq 30.04.19, 13:02
    ada_ww napisał(a):


    > Ale to nie trzeba byc alkoholikiem, zeby byc narazonym na tego typu sytuacje. C
    > zesto to moze byc wynikiem zwyklego zmeczenia, znuzenia praca, jej nadmiarem, m
    > onotonia itp.

    oczywiście
    ale zwykle ludzie radzą sobie z tym inaczej zamiast szukac ukojenia w czymś co reguluje nastrój
    tego typu suytuacje przezywamy nieadekwatnie po prostu
    mała duperela moze przybrac rozmiary tragedii nie do dzwigniecia np


    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • ada_ww 30.04.19, 12:55
    afq napisał:

    > z czym sobie nie radziłem w takiej sytuacji wtedy?
    >
    > nie umiałem odmawiac
    > a potem nie umiałem przyjąć konsekwencji swojej złej decyzji
    > az w koncu nie umialem sobie poradzic ze zgromadzonymi emocjami
    >
    > zródłem było to ze nie umiałem odmawiac
    > dlaczego nie umiałem? :-)
    > i np na takie pytania szuka sie odpowiedzi na terapii
    >

    To wydaje sie proste dlaczego nie odmawiasz? Bo lubisz, bo Ci smakuje, bo czujesz po wypiciu odprezenie, bo to zwalcza niesmialosc. To chyba kazdy wie sam, tak mi sie przynajmniej wydaje.
  • afq 30.04.19, 13:05
    ada_ww napisał(a):


    > To wydaje sie proste dlaczego nie odmawiasz? Bo lubisz, bo Ci smakuje, bo czuje
    > sz po wypiciu odprezenie, bo to zwalcza niesmialosc. To chyba kazdy wie sam, ta
    > k mi sie przynajmniej wydaje.

    tak, do któregos momentu doceniasz smak, potem to bez znaczenia
    liczy sie to ze odczuwasz wszystko inaczej kiedy wypijesz
    a co jesli sie okazuje ze inaczej sie nie odprężysz?
    ludzie zwykle odprężają sie na różne sposoby

    alkoholik w jeden


    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • afq 30.04.19, 13:17
    no właśnie

    teraz się odprezam na rózne sposoby :-)
    poza jednym

    musiałem te sposoby odkryć na nowo

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • ada_ww 30.04.19, 12:53
    Dzieki, ciekawe jest to, co napisales, chociaz ja tego nie rozumiem. Nie pisze tego zlosliwie, bo Ty przedstawiasz sie jako trzezwy alkoholik tylko z perspektywy osoby, ktora lubi, lecz nie musi.
  • afq 30.04.19, 13:11
    ada_ww napisał(a):

    > Dzieki, ciekawe jest to, co napisales, chociaz ja tego nie rozumiem. Nie pisze
    > tego zlosliwie, bo Ty przedstawiasz sie jako trzezwy alkoholik tylko z perspekt
    > ywy osoby, ktora lubi, lecz nie musi.

    tak jak pisałem
    to wcale nie jest dziwne ze to trudno zrozumiec :-)
    chociaz był moment w moim trzezwieniu ze nie rozumiałem jak mozna nie pojąć, przeciez tłumacze i tłumacze :-)
    no ale nie przetrzeźwiałem jeszcze wtedy wystarczająco :-)

    zrozumiałem że swiat nie jest taki jaki by mi najbardziej pasował
    a teraz to juz w ogole sie nie zastanawiam nad tym jaki ten swiat chciałbym zeby był
    jest jaki jest


    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • ada_ww 30.04.19, 13:19
    afq napisał:

    > zrozumiałem że swiat nie jest taki jaki by mi najbardziej pasował
    > a teraz to juz w ogole sie nie zastanawiam nad tym jaki ten swiat chciałbym zeb
    > y był
    > jest jaki jest
    >
    >
    Wazne jest tylko to, zeby nikt nikogo nie zmuszal do doswiadczania tego, jak wyglada swiat oczami "Anki" skakanki i jej meza;)
  • afq 30.04.19, 13:25
    ada_ww napisał(a):


    > Wazne jest tylko to, zeby nikt nikogo nie zmuszal do doswiadczania tego, jak wy
    > glada swiat oczami "Anki" skakanki i jej meza;)

    tak jest
    a jesli ktos tego próbuje to trzeba sobie z tym poradzic
    mozna przekonywac kogos kto cie zmusza i sie wkurzac ze to nie dziala
    a mozna inaczej i bez wkurzania ze sie ktos nie podporządkowal do moich oczekiwan i nie przestal


    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • ada_ww 30.04.19, 13:30
    afq napisał:

    > ada_ww napisał(a):
    >

    > tak jest
    > a jesli ktos tego próbuje to trzeba sobie z tym poradzic
    > mozna przekonywac kogos kto cie zmusza i sie wkurzac ze to nie dziala
    > a mozna inaczej i bez wkurzania ze sie ktos nie podporządkowal do moich oczekiw
    > an i nie przestal

    Zeszlam znow z tematu alkoholizmu:)
    Ale w sumie jednak na temat, nikt nie powinien miec obowiazku, ani byc zmuszany uczestniczenia w swiecie patologii, gdzie jest gromadka dzieci, z ktorymi rodzice nie wiedza sami co maja zrobic i oczekuja, ze zajma sie nimi inni. Czasem tez w taki sposob zmuszaja czlowieka do alkoholizmu. Wiem z doswiadczenia, jak chciala jedna rodzina wmusic nam dzieciarnie do pilnowania, to eks byl alkoholik, a ja zwykla pijaczka.
    >
    >
  • ada_ww 30.04.19, 14:12
    W sumie to wszystko jest zbyt zagmatwane i abstrakcyjne. Ucieklam od tego wszystkiego, ale nie dostatecznie daleko, tkwie od lat w martwym punkcie siedzac ze tak powiem na cudzym grzbiecie. Z jednej strony mam spokoj, a z drugiej strony zyje w permanentnym stresie, bo nie wiem, co moze wydarzyc sie nastepnego dnia, bo wiem, ze to siedzenie na czyims grzbiecie musi sie kiedys skonczyc, pytanie tylko kiedy i jeden wielki stres w jaki sposob. To spedza mi czesto sen z powiek. Moznaby powiedziec, jak niektorzy to robia smiej sie. Latwo powiedziec, jak ja nie potrafie. Mozna powiedziec, ze "Anka" jest glupia, a jej maz jeszcze bardziej, jednak az na tyle glupia nie jest, zeby nie odroznic wlasnej kuzynki od bylej bratowej, czy nie wiem jak to okreslic.
  • afq 30.04.19, 16:03
    hm.. to duza niepewnosc jutrzejszego dnia
    nie wiem co dokladnie masz na mysli i jaka to sytuacja
    ale taka niepewnosc męczyłaby mnie bardzo
    z mojej perspektywy to byłby czynnik który mogłby powodowac nawroty
    jak najszybciej bym zrobił cos co dałoby mi spokoj o to co bedzie jutro
    mniejsza o to jakie to bedzie, ale co bedzie

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • herakles-one 30.04.19, 12:43
    Ada ! Może wypowiedzi kobiet alkoholiczek pomogą Ci zrozumieć.www.newsweek.pl/polska/alkoholizm-polek-picie-alkohol-newsweekpl/nnhb0sk
  • afq 30.04.19, 12:48
    pierwsze zdania z artykułu ktory herakles linkujesz
    "Przede wszystkim trzeba picie ukryć. – Nigdy kilka butelek w jednym sklepie. Raz idziesz tu, raz tam. To obsesja, myślisz, że każdy cię śledzi, liczy, ile już wypiłaś. Ja codziennie odkręcałam pięć małpeczek – opowiada Michalina Taczanowska, dziennikarka. – Kupowałam, nie patrząc sprzedawcom w oczy. Paranoja. Ale tak już masz: wstydzisz się, gardzisz sobą i pijesz. Mam mocną głowę, więc przez siedem lat piłam bezkarnie, później zaczął się zjazd"

    wszyscy robimy to tak samo i z takich samych powodów
    różnice są w szczegółach

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • ada_ww 30.04.19, 13:17
    afq napisał:

    > pierwsze zdania z artykułu ktory herakles linkujesz
    > "Przede wszystkim trzeba picie ukryć. – Nigdy kilka butelek w jednym sklepie. R
    > az idziesz tu, raz tam. To obsesja, myślisz, że każdy cię śledzi, liczy, ile ju
    > ż wypiłaś. Ja codziennie odkręcałam pięć małpeczek – opowiada Michalina Taczano
    > wska, dziennikarka. – Kupowałam, nie patrząc sprzedawcom w oczy. Paranoja. Ale
    > tak już masz: wstydzisz się, gardzisz sobą i pijesz. Mam mocną głowę, więc prze
    > z siedem lat piłam bezkarnie, później zaczął się zjazd"
    >
    > wszyscy robimy to tak samo i z takich samych powodów
    > różnice są w szczegółach
    >

    To prawda, ale tez nie trzeba byc zadnym alkoholikiem, zeby nie kupowac w jednym sklepie, a szczegolnie w sasiedztwie i okolicy, bo ludzie sa jacy sa i jednak gledza trzy po trzy. Dlatego tez wydaje mi sie, ze tak robi kazdy szanujacy sie czlowiek, a nie kobiety uzaleznione od alkoholu. Jak jest lato i jest goraco, to tez sie wstydze kupowac skrzynke piwa, chociaz one sa czesto w promocji, wole kupic szesciopak w jednym sklepie, a drugi w innym na weekend. Bo jednak wyglada to nieladnie, jak kobieta samotna bierze wozek sklepowy, podchodzi pod auto i wypakowuje z niego pusta skrzynke. Pozniej gadania jest wiecej, niz jest to warte.
  • afq 30.04.19, 13:22
    ada_ww napisał(a):


    > To prawda, ale tez nie trzeba byc zadnym alkoholikiem, zeby nie kupowac w jedny
    > m sklepie, a szczegolnie w sasiedztwie i okolicy, bo ludzie sa jacy sa i jednak
    > gledza trzy po trzy. Dlatego tez wydaje mi sie, ze tak robi kazdy szanujacy si
    > e czlowiek, a nie kobiety uzaleznione od alkoholu. Jak jest lato i jest goraco,
    > to tez sie wstydze kupowac skrzynke piwa, chociaz one sa czesto w promocji, wo
    > le kupic szesciopak w jednym sklepie, a drugi w innym na weekend.

    nie mowimy o takich samych sytuacjach
    ten tekst mowi o tym ze codziennie kupujesz 4 małpi np
    codziennie
    nie kupisz całej butelki bo juz wiesz ze nie chcesz tyle
    wiec kupisz malpe
    potem sie okazuje ze to za mało, nie kontrolujesz tego ze cie znowu niesie do sklepu
    ale juz nie pojdziesz do tego samego bo co sprzedawczyni pomysli
    lecisz do innego
    po 2 godzinach znowu cie bierze
    cholera.. mowisz sobie ok.. to jeszcze ta jedna mala malpka. ostatnia dzis
    ale gdzie tu pojsc.. tam bylem juz dzis.. tam tez.. ok.. to teraz moze stacja benzynowa

    cały dzien mozna spedzic na takich kombinacjach

    nie mowimy o tym ze czasem na weekend chcesz kupic wiecej i jakos uwazasz ze slabo to bedzie wyglądac
    mowimy o codziennym albo prawie codziennym i całodniowym kombinowaniu



    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • ada_ww 30.04.19, 13:01
    herakles-one napisał:

    > Ada ! Może wypowiedzi kobiet alkoholiczek pomogą Ci zrozumieć.www.newsweek.pl/polska/alkoholizm-polek-picie-alkohol-newsweekpl/nnhb0sk

    Dzieki Herakles!
  • herakles-one 30.04.19, 16:25
    Jest takie francuskie przysłowie, które trafnie oddaje różnicę między kimś, kto „lubi wypić”, a osobą chorą: „pijak mógłby przestać pić, gdyby chciał – alkoholik chciałby przestać pić, gdyby mógł”.
    Granica między pijaństwem a alkoholizmem jest bardzo cienka i trudno ją dostrzec.
  • ada_ww 30.04.19, 17:43
    herakles-one napisał:

    > Jest takie francuskie przysłowie, które trafnie oddaje różnicę między kimś, kto
    > „lubi wypić”, a osobą chorą: „pijak mógłby przestać pić, gdyby chciał – alkoho
    > lik chciałby przestać pić, gdyby mógł”.

    Tylko Herakles zasugerowales sie innym moim postem, gdzie napisalam, ze w pewnej sytuacji, gdzie ktos chcial mnie obciazac niechcianym przeze mnie obowiazkiem ja chcialam byc ta pijaczka, ciezko to pojac wiem.
    A zmuszanie do niechcianych obowiazkow jest nieetyczne, conajmniej. Gdy jest dwoje ludzi z zaburzeniami psychicznymi, ktorych konsekwencja sa urojenia ksobne to nie znaczy, ze inni ludzie maja obowiazek brac odpowiedzialnosc za ich czyny. Oni rozpladzaja sie rok w rok i wyobrazaja sobie, ze sa az tak wyjatkowi, ze moga sie rozpladzac bez konsekwencji, bo ich dzieci sa tak upragnione przez wszystkich, ze wszyscy chca je bawic, bo ona chce skakac i piszczec w tlumie, a on pic skrzynkami piwo. A ja nie mam obowiazku ani ochoty zabawiac ich dzieci, wiec gdy taka para bedzie we mnie widziec pijaczke, to dla mnie lepiej, bo beda te dzieci trzymac ode mnie na odleglosc i nie beda oczekiwac ode mnie, ze bede je nianczyc.
    Skoro jest taki cwany, ze te dzieci robi, a ona taka wspaniala, ze mu rodzi, to niech zaczna na tyle zarabiac, zeby tym dzieciom zapewnic jedzenie, ubranie, szkole i platne opiekunki, ktore sie w tym zawodzie specjalizuja. Pan z wyksztalceniem pedagogicznym szukajacym tego typu pracy jest bardzo duzo.

    > Granica między pijaństwem a alkoholizmem jest bardzo cienka i trudno ją dostrzec.
  • herakles-one 30.04.19, 18:32
    Ada problem jest taki, że ja wcale nie czytałem Twojego postu- tego , o którym piszesz. Cały dzień jestem dzisiaj zajęty i tylko z doskoku zerkam.
  • yadaxad 30.04.19, 11:35
    Bo to jest człowiek, który zrozumiał, że alkohol mu szkodzi i będzie szkodził zawsze.
  • afq 30.04.19, 11:38
    yadaxad napisał(a):

    > Bo to jest człowiek, który zrozumiał, że alkohol mu szkodzi i będzie szkodził z
    > awsze.

    dodam tylko ze będzie szkodził w nieograniczony sposób
    bo to alkohol kontroluje sytuacje a nie alkoholik


    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • yadaxad 30.04.19, 11:55
    U każdego alkohol kontroluje sytuację. Niektórzy zaczynają czuć z tego dyskomfort, inni myślą, że jest im coraz lepiej.
  • afq 29.04.19, 21:29
    nie zrozumiałes czemu o tym spokojnie mogę mówić a moze nawet powinienem

    w zaden sposób to mnie nie stygmatyzuje
    to jest wlasnie to o co mi chodzi
    nie odbiegasz od ogółu który uwaza ze to stygmatyzuje wiec uwazasz ze sie samobiczuje
    a w tym chodzi o cos zupelnie innego
    o czym pisałem

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • herakles-one 29.04.19, 14:53
    Nieżyjący już profesor Kazimierz Dąbrowski- znakomity psycholog kliniczny, a zarazem humanista, lekarz i prawdziwy człowiek renesansu, który bardziej niż u nas znany jest na Zachodzie, zwłaszcza w Kanadzie- zajmował się problematyką zdrowia psychicznego i rozwoju osobowości i stworzył teorię dezintegracji pozytywnej. W Kanadzie jego teoria jest bardzo popularna. Twierdzi w niej, że droga rozwoju przez nerwice i inne ciężkie przeżycia jest królewską drogą rozwoju. Nie wszystkie jednostki jednak są do niego zdolne. Te o strukturze psychopatycznej nie.
    Masz rację, że sam alkoholizm to był tylko objaw i skutek.
  • afq 29.04.19, 15:29
    dezintegracja pozytywna

    no jakos tak intuicyjnie bliskie mi sie to pojecie wydaje i znane jakby
    chociaż pierwszy raz o nim słyszę :-)

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • mona.blue 29.04.19, 16:39
    herakles-one napisał:

    > Nieżyjący już profesor Kazimierz Dąbrowski- znakomity psycholog kliniczny, a z
    > arazem humanista, lekarz i prawdziwy człowiek renesansu, który bardziej niż u n
    > as znany jest na Zachodzie, zwłaszcza w Kanadzie- zajmował się problematyką zdr
    > owia psychicznego i rozwoju osobowości i stworzył teorię dezintegracji pozy
    > tywnej
    . W Kanadzie jego teoria jest bardzo popularna. Twierdzi w niej, że
    > droga rozwoju przez nerwice i inne ciężkie przeżycia jest królewską drogą rozw
    > oju. Nie wszystkie jednostki jednak są do niego zdolne. Te o strukturze psychop
    > atycznej nie.
    > Masz rację, że sam alkoholizm to był tylko objaw i skutek.

    Zgadzasz się z tą teorią Heraklesie? Słyszałam, że niektórzy ja negują. Mi osobiście jest bliska.



    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • herakles-one 30.04.19, 19:46
    Gdybym się nie zgadzał to bym tutaj nie pisał o nim jako wybitnym humaniście i człowieku renesansu.
  • yadaxad 29.04.19, 16:09
    Na pewno nie mnie.
  • yadaxad 29.04.19, 00:29
    Ty.
  • afq 29.04.19, 00:33
    yadaxad napisał(a):

    > Ty.


    hm?

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • afq 29.04.19, 00:31
    przypomina mi sie anegdota gdzies zasłyszana między trzeźwymi alkoholikami

    człowiek się własnie gdzieś tam przedstawił "jestem trzeźwym alkoholikiem"
    w odpowiedzi usłyszał od kobiety "oj, nie wypada tak nieładnie o sobie mówić" :-D

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • yadaxad 29.04.19, 00:42
    Nie o to chodzi, chodzi o pewien uniwersalizm niewypominania, sprowadzania do stanu minionego. To czego bronisz teraz, to prawa bycia trzeźwym alkoholikiem i do tego nie mam żadnych uwag. Choć jest prawdą, że często ufa się bardziej czynnym alkoholikom, o których się wie, że lubią sobie popić, byleby nie było w tym słowa alkoholik.
  • yadaxad 28.04.19, 23:28
    Z mojego powodu, to zupełnie nie masz co się, ty, przejmować. Się zdziwiłam, jak niezrozumiale, to tylko dobrze.
  • afq 28.04.19, 23:33
    chyba w tej kwestii coraz mniej rozumiem :-)

    no ale nie musze

    jesli dobrze to dobrze, to wystarczy

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • yadaxad 28.04.19, 23:42
    wystarczy:)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.