Dodaj do ulubionych

Wyczerpanie emocjonalne

01.05.19, 12:39
Chciałabym wiedzieć, jakie jest wasze zdanie na temat wyczerpania emocjonalnego. Stan, w którym znalazłam się dwa lata temu, właśnie tak sobie nazwałam. Szukałam pomocy nie wiedząc co mi jest. Reagowałam nieadekwatnie do sytuacji, byłam rozdrażniona, smutna, płaczliwa, brak energii, brak motywacji, problemy z koncentracją uwagi. Poszłam do psychologa i miałam wrażenie, że ciagnie mnie jeszcze w dół, ponieważ zaczął doszukiwać się w moim otoczeniu przyczyn takiego stanu. Moim celem było to, aby odzyskać równowagę a nie to, aby eliminować źródła stresu.
Jak myślicie. Czy taki stan to reakcja na bodźce zewnętrzne, czy może zdarzyć się niezależnie od otoczenia w jakim żyjemy?
Edytor zaawansowany
  • kod_matrixa 01.05.19, 12:43
    Z moich obserwacji wynika, że rozdrażnienie nadal Cię męczy. To nie złośliwość z mojej strony.

    --
    Myślenie krytyczne czyni wolnym
  • ada_ww 01.05.19, 12:45
    Ja Ci nie podpowiem, bo u mnie jest akurat odwrotnie. Dwa lata temu bylam wrecz w doskonalym stanie emocjonalnym, co komus bardzo przeszkadzalo i postanowil to zmienic. Wtedy to dwa lata musialam uczestniczyc w roznego rodzaju "treningach integracyjnych", po ktorych po tych dwoch latach jestem emocjonalnym wrakiem:)
  • kod_matrixa 01.05.19, 12:49
    ada_ww napisał(a):

    > Ja Ci nie podpowiem, bo u mnie jest akurat odwrotnie. Dwa lata temu bylam wrecz
    > w doskonalym stanie emocjonalnym, co komus bardzo przeszkadzalo i postanowil t
    > o zmienic. Wtedy to dwa lata musialam uczestniczyc w roznego rodzaju "treningac
    > h integracyjnych", po ktorych po tych dwoch latach jestem emocjonalnym wrakiem:
    > )


    Klasyczny przykład skuteczności terapii. ;)




    --
    Myślenie krytyczne czyni wolnym
  • meela 01.05.19, 13:02
    Ada a nie mogłaś odmówić tych "treningów" ? Czy myślałas wówczas, ze ten ktoś chce dla Ciebie dobrze?
  • ada_ww 01.05.19, 13:05
    meela napisała:

    > Ada a nie mogłaś odmówić tych "treningów" ? Czy myślałas wówczas, ze ten ktoś c
    > hce dla Ciebie dobrze?

    Czasem moja wlasna naiwnosc tez nie zna granic, dziwie sie sama sobie z perspektywy czasu. A moze czulam sie zastraszona, jak ktos sie boi nie dziala racjonalnie, bo nie potrafi, ale jak to zwykle bywa w zyciu, najwazniejsza jest "Anka" i jej maz, bo to ludzie chorzy dla ktorych nalezy zrobic doslownie wszystko i tak sie wlasnie kreci ten chory swiat:(
  • ada_ww 01.05.19, 13:08
    Juz bylam tak przez tych meneli zastraszana, ze do dzis boje sie odbierac telefony z nieznajomymi mi numerami.
  • mmkaa1 01.05.19, 12:47
    Ty sama mozesz z perspektywy czasu ocenic najlepiej co to bylo :)
    Ja takie stany mam gdy ktos probuje przejac nade mna kontrole psychiczna i sie regresuje.
    Moze to byc tez okres niezalezny od czynnikow zewnetrznych, cos jak depresja,po prostu gleboki odpoczynek, jak sie depresje ostatnio nazywa, sluzaca odcieciu od obecnej osobowosci i jej przeobrazenie.
  • meela 01.05.19, 13:05
    Teraz myślę, że ten stan był niezależny od czynników zewnętrznych. Teraz inacze, lepiej dałabym sobie radę z problemami jakie wtedy na mnie spadły. Wtedy wydawało mi się, że świat naraz stał się wrogi i nie ma wyjścia z tej sytuacji.
  • kod_matrixa 01.05.19, 12:47
    Może być wiele powodów natury somatycznej.

    Z psychologiem to jest tak, jakbyś chciała wymienić wykładzinę w przedpokoju, a on Ci cały dom wywróci do góry nogami, bo będzie uważać, że wszystko trzeba rozpiepszyć i pobudować od nowa.

    --
    Myślenie krytyczne czyni wolnym
  • meela 01.05.19, 13:09
    Nie jestem przeciwnikiem psychologii ani psychoterapii. Uważam jednak, ze w takim stanie w jakim byłam zadna psychoterapia nie mogła się udać bez sceptycznego podejścia psychologa do tego co mówiłam. Swiat wydawał mi się wrogi, a psycholog wierzył ślepo w mój świat.
  • opiump 01.05.19, 13:09
    Ulegasz złudzeniu, że ktoś Ci pomoże zwłaszcza tutaj :D
    jak i Ance bucha cha cha cha cha. Nie uwierzysz - była gwałcona przez ojczyma, kolegów, bita, sprzedana, a leda sie jeszcze wyżywała na niej przy akceptacji tutejszych
    I w chuj miała pretensje, że nie jest normalna.
    Spierdalaj lepiej stąd jeżeli nie chcesz jeszcze większe doła załapać. Tutaj większe śmiecie jak w jakimkolwiek innym miejscu :D
  • opiump 01.05.19, 13:10
    w dodatku święcie przekonane o swojej wspaniałości ha ha ha ha.
    Codziennie mam tutaj ubaw :D
  • ada_ww 01.05.19, 13:14
    Piszac o Ance masz na mysli siostre tego imbecyla, ja myslalam, ze jego zone.
  • ada_ww 01.05.19, 13:27
    Bo ta "Anka", ktora Ci 15 lat temu rozwalila relacje z Cyganem to byla akurat zona tego idioty, a nie siostra. Wtedy pisalas spod xy i jako psychopata z borderline i bluzgalas te "Anke" nazywajac ja "bystra". Ta "bystra" to ta "lukaszowka" z Twoich czasow licealnych.
  • meela 01.05.19, 13:42
    Chodzi mi też o podświadomość. Czy jakaś sytuacja wg Was może uruchomić coś w nas i wtedy wypływa z nas nieświadome. Np.mój mąż w tamtym okresie zacząl się zmieniać, zrobił się bardziej rozrywkowy niż był dotychczas. A mi własnie wtedy zawalił się świat. Jest to jednak w jakiś sposób powiązane.
    Poszukałam wówczas innej psycholog, ale po konsultacjach, które trwały dość długo i na których omawiałam moje relacje z mężem, nie zdecydowałam się na terapię. Uznałam, że to zbyt droga zachcianka. Wzmocniłam się lekami i wyciszyłam się sama poprzez czytanie przewodników duchowych tj de Melo, Tolle oraz czytanie buddyzmu.
    Podoba mi się Mmka Twoja filozofia życia. Jeśli nie masz nic przeciwko to też poczytam Twojego fb.

    Opium
    Przykro mi z powodu tej Anki. Ale nie można jej pomóc przez ekran.
  • opiump 01.05.19, 13:47
    Ostrzegałam. Rób jak uważasz :D

    Pomóc nie - ale zgnoić owszem bucha cha cha cha.
  • mmkaa1 01.05.19, 14:26
    meela napisała:

    > Chodzi mi też o podświadomość. Czy jakaś sytuacja wg Was może uruchomić coś w n
    > as i wtedy wypływa z nas nieświadome. Np.mój mąż w tamtym okresie zacząl się zm
    > ieniać, zrobił się bardziej rozrywkowy niż był dotychczas. A mi własnie wtedy z
    > awalił się świat. Jest to jednak w jakiś sposób powiązane.
    > Poszukałam wówczas innej psycholog, ale po konsultacjach, które trwały dość dłu
    > go i na których omawiałam moje relacje z mężem, nie zdecydowałam się na terapię
    > . Uznałam, że to zbyt droga zachcianka. Wzmocniłam się lekami i wyciszyłam się
    > sama poprzez czytanie przewodników duchowych tj de Melo, Tolle oraz czytanie bu
    > ddyzmu.
    > Podoba mi się Mmka Twoja filozofia życia. Jeśli nie masz nic przeciwko to też p
    > oczytam Twojego fb.
    >

    Meela, w moim doswiadczeniu takie objawy emocjonalne jak piszesz, byly glosem jakby z podswiadomosci, ze cos jest nie halo. Ja akurat mialam przemocowych partnerow, byli agresywni slownie, tacy mizogini i szowinisci - klasyczni faceci. Przy nich tracilam sile zyciowa, bylam emocjonalnie zregresowana - balam sie ich, zloscilam sie i bylam im podporzadkowana. Generalnie ten moj stan ocenialam jako moj zly charakter, zreszta oni mnie utwierdzali w tym, zrzucali na mnie wine. Moj ex maz rowniez zaczal w pewnym okresie swojego zycia imprezowac, interesowal sie innymi kobietami, romansowal, co wiecej sie dzialo, nie wiem.
    Wiem tyle, ze gdy sie takich mezczyzn pozblam z zycia, zaczelam odzywac, odzyskiwac sprawnosc intelektualna, czucie, spokoj.

    Fb mozesz oczywisce przegladac jak kazdy, skoro juz tu podalam namiary ;)
    Jest to tylko zapis mojej drogi do siebie, moje uczucia i mysli. Pisalam to tylko dla samej siebie, wiec nie wiem czy ktos inny znajdzie tam inspiracje ;)
  • meela 01.05.19, 15:21
    "Głos z podświadomości, ze coś jest nie halo".
    Tak tez to na początku interpretowałam a jednocześnie zarzucałam mężowi, ze to jego wina, zeby choć przez chwilę przestać czuć do siebie nienawiść.
    Mój mąż jak każdy ma wady i zalety i dopiero u drugiej p.psycholog doszłam do wniosku, że nie chcę się z nim rozstać. Martwiłam się na zapas, co będzie jak mnie zdradzi. Tak jakbym wtedy miała zupełnie stracić na wartości.
    Ale fakt taki, ze nie potrafił mnie zrozumieć, ani mojego stanu, raczej złościł się, chciał ze mną walczyć, nastraszyc mnie, że odejdzie myśląc ze wtedy znów stanę się taka jak dawniej. Nie mam dziś do niego żalu.
  • herakles-one 01.05.19, 15:40
    Meelu przeczytaj ten artykuł:weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,22936985,wszedzie-czai-sie-tygrys-czyli-18-lat-zycia-z-lekiem.html
  • herakles-one 01.05.19, 15:15
    Meela napisała:
    " Chodzi mi też o podświadomość. Czy jakaś sytuacja wg Was może uruchomić coś w nas i wtedy wypływa z nas nieświadome. Np.mój mąż w tamtym okresie zacząłsię zmieniać, zrobił się bardziej rozrywkowy niż był dotychczas. A mi właśnie wtedy zawalił się świat. Jest to jednak w jakiś sposób powiązane. "

    Oczywiście, że tak. To co się dzieje w naszym otoczeniu nieustannie na nas oddziałuje, chociaż czasami nie kojarzymy naszego samopoczucia z tym ,co ktoś w otoczeniu zrobił, czy powiedział. Mogłaś tak silnie reagować na zmianę jego zachowania, bo kiedyś w przeszłości coś przykrego w podobnej sytuacji przeżyłaś. Mogło to być nawet w domu rodzinnym i dot. przeżyć Twojej matki, a nie Ciebie. Czasami nawet dzieje się tak, że ktoś w otoczeniu opowiada o swoich problemach, a nam się przypomina jakieś trudne przeżycie , które wywołało kiedyś podobne emocje jak przeżywa czy przeżywała opowiadająca osoba. Wyczerpanie emocjonalne może mieć różne przyczyny np. : nadmiar obowiązków, przewlekły stres, tłumienie emocji itd.
  • meela 01.05.19, 15:47
    Herakles czytając, co napisałeś pomyślałam o tym, że jako dziecko słyszałam gdy moja mama mówiła o tym, że ojciec ma kochankę. Pamiętam, że nie wiedziałam co oznacza to słowo, ale strasznie zaczęłam się bać. Możliwe, że zachowanie mojego męża przypomniało mi tamten strach. Nie wiem.
  • herakles-one 01.05.19, 16:19
    To bardzo prawdopodobne.
  • herakles-one 01.05.19, 17:04
    Przypuszczalnie wtedy, mimo, że dokładnie nie wiedziałaś ; co to znaczy mieć kochankę, jakoś czy od mamy czy sama "przez skórę" szóstym zmysłem czułaś, że wiąże się to z odrzuceniem Was przez tatę, skoro tak bardzo się wtedy bałaś. Wtedy musiało nastąpić pierwotne zranienie, które spowodowało Twój czuły punkt. To w pełni wyjaśnia Twoje, jak napisałaś, nieadekwatne reakcje. Zdaje się też wyjaśniać przyczyny Twojego wyczerpania emocjonalnego. Wymieniłaś cały szereg emocji, które wtedy przeżywałaś, a o lęku nic nie wspomniałaś. Dopiero w jednym z następnych postów wspomniałaś o swoich obawach, że Cię zdradzi. Sądzę, że te emocje, które świadomie przeżywałaś były taką przykrywką dla Twojego lęku, który tłumiłaś. Złość jest wtedy świadomie przeżywana i widoczna na zewnątrz, a ból ukryty, ale od wewnątrz podsyca wściekłość i stąd nieadekwatne reakcje. Byłaś bardzo smutna i w stanie depresyjnym, ale nie kojarzyłaś tego z tym, co Ci naprawdę jest. Zachowanie męża otwarło starą, niezaleczoną ranę.
  • kod_matrixa 01.05.19, 17:35
    herakles-one napisał:

    > Przypuszczalnie wtedy, mimo, że dokładnie nie wiedziałaś ; co to znaczy mieć k
    > ochankę, jakoś czy od mamy czy sama "przez skórę" szóstym zmysłem czułaś, że wi
    > ąże się to z odrzuceniem Was przez tatę, skoro tak bardzo się wtedy bałaś. Wted
    > y musiało nastąpić pierwotne zranienie, które spowodowało Twój czuły punkt. To
    > w pełni wyjaśnia Twoje, jak napisałaś, nieadekwatne reakcje. Zdaje się też wyja
    > śniać przyczyny Twojego wyczerpania emocjonalnego. Wymieniłaś cały szereg emocj
    > i, które wtedy przeżywałaś, a o lęku nic nie wspomniałaś. Dopiero w jednym z na
    > stępnych postów wspomniałaś o swoich obawach, że Cię zdradzi. Sądzę, że te emoc
    > je, które świadomie przeżywałaś były taką przykrywką dla Twojego lęku, który tł
    > umiłaś. Złość jest wtedy świadomie przeżywana i widoczna na zewnątrz, a ból ukr
    > yty, ale od wewnątrz podsyca wściekłość i stąd nieadekwatne reakcje. Byłaś bard
    > zo smutna i w stanie depresyjnym, ale nie kojarzyłaś tego z tym, co Ci naprawdę
    > jest. Zachowanie męża otwarło starą, niezaleczoną ranę.


    I w ten oto sposób, zaimplementowałeś Meli (być może) jakiś nieistniejący związek przyczynowo-skutkowy.

    Teraz jest już wspaniałe podglebie do wielokrotnych sesji z pacjentką, gdyż źródełko z kaską zostało odkorkowane...





    --
    Myślenie krytyczne czyni wolnym
  • herakles-one 01.05.19, 17:50
    Matrix idź rachunek prawdopodobieństwa liczyć !
  • ada_ww 01.05.19, 17:54
    herakles-one napisał:

    > Matrix idź rachunek prawdopodobieństwa liczyć !

    Nie zapominajac pomnozyc przez zero;)
  • kod_matrixa 01.05.19, 18:21
    herakles-one napisał:

    > Matrix idź rachunek prawdopodobieństwa liczyć !


    Uwzględniając dotychczasową "trafność' psychologicznych teorii, jasno z niego wynika, że i tym razem ich wartość zbliżona jest do horoskopowych wróżb. :-)



    --
    Myślenie krytyczne czyni wolnym
  • meela 02.05.19, 12:23
    Herakles dziękuję za pomocny artykuł.
    Możesz mieć rację z tym lękiem. To przrcież nie były tylko słowa, ze ojciec ma kochankę i na tym koniec. Były awantury, nadużywanie alkoholu, brak pieniędzy itd. I rzeczywiście z tamtego okresu pamiętam tylko strach i to jak bałam się wracać z podwórka do domu, bo nie wiedziałam co zastanę.
    Jako dziecko byłam wycofana, mało odważna. Potem pokonałam to wszystko, tak mi się wydawało. Ale wracają takie okresy, gdzie czuję się smutna nawet gdy nic się nie dzieje lub przychodzi taki strach, że sobie z czymś nie poradzę.
    Rany z dzieciństwa jednak zostają na długo.
  • herakles-one 02.05.19, 16:35
    Jestem pewien, że to spowodowało taką Twoją, jak sama określiłaś, nieadekwatną reakcję. Teraz już wiesz, że to jest Twój czuły punkt , a to pozwala bardziej świadomie radzić sobie z emocjami w podobnych sytuacjach. Takich czułych punktów człowiek oczywiście może mieć więcej, jeśli jego poczucie wartości było często, w różnych okolicznościach ranione, a potrzeby niezaspokojone.Te zranienia pozostają jakby w uśpieniu dopóki nic ich poruszy, uaktywniają się wraz z aktualnie przeżywanymi zranieniami i wtedy przeżywamy je po raz kolejny. Takie przeżycia, jak opisałaś, powodują, że dziecko przyswaja sobie z zewnątrz bezkrytycznie różne przekonania na swój temat, które się utrwalają i stają cechami charakteru. Te przekonania np. mogą być takie:" Nie jestem dość dobra", albo:'Nie zasługuję na miłość", "Nie jestem kochana", "Muszę się bardziej starać", itd.itp. Takie przekonania oczywiście wpływają na charakter i jakość nawiązywanych przez nas relacji . Słowem, wpływają na zaspokojenie naszych potrzeb jak również mogą uruchamiać różne lęki.
  • meela 02.05.19, 17:01
    Takie przekonania, ze nie zasłużyłam na miłość i tym podobne towarzyszyły mi całe życie. Miałam problem z tym, że mąż mnie nie kocha i chyba czekałam na zdradę albo na to, że mnie zostawi. Teraz chyba mi przeszło, przestało mnie jakby obchodzić czy kocha, czy nie kocha. Staram się nie myśleć za dużo. Po prostu życie się toczy.
  • meela 02.05.19, 19:52
    Tak myślę, że u siebie zobaczyć coś najtrudniej. A ja dodatkowo też miałam tak, że u psychologa wolałam mówić o mężu niż o sobie. Chociaż teoretycznie poszłam z postanowieniem, że chcę coś w sobie zmienić, to jednak weszłam w rolę ofiary i użalałam się nad sobą. Sensu to nie miało. Pewno dlatego terapie trwają latami aż coś pęknie.
    Nie wiem zresztą, czy moja terapia by się udała, odeszłam, bo straciłam wiarę w siebie. Poza tym mało jestem sentymentalna, nie lubię wracać się do tyłu, nie lubię myśleć o dzieciństwie, nie lubię nawet jeździć w swoje rodzinne strony.
    Gdy czułam się źle, postanowiłam przerobić książkę "Powrót do swojego wewnętrznego domu" ale strasznie mnie to zmęczyło.

    Znam już swój czuły punkt. Tak, ale czy to wystarczy?
  • opiump 02.05.19, 20:05
    żyjesz w iluzji bezpieczeństwa. dzisiaj są czasy, że sąsiad może wejść Ci na chatę, wjebać Ci, Twoim dzieciom i nikt nawet policja palcem nie kiwnie. nie musisz wcale siebie widzieć w roli ofiary :D
  • opiump 02.05.19, 20:12
    aaa, zapomniałabym. jak oddasz to jeszcze wyrok wyłapiesz bucha cha cha. A wiesz dlaczego tak jest ? Bo śmiecie typu matrix i reszta tubylców dają pozwolenie na takie sytuacje nie reagując. Cofnij i poczytaj jak np. leda16 potraktowała CHORĄ Ankę TUTAJ !!!! No ale skoro masz potrzebę żyć w urojonym, schizofrenicznym świecie, że wystarczy nie wchodzić w rolę ofiary, cóż Twoja brocha :D
  • ada_ww 02.05.19, 20:20
    opiump napisał(a):

    > aaa, zapomniałabym. jak oddasz to jeszcze wyrok wyłapiesz bucha cha cha. A wies
    > z dlaczego tak jest ? Bo śmiecie typu matrix i reszta tubylców dają pozwoleni
    > e na takie sytuacje nie reagując. Cofnij i poczytaj jak np. leda16 potraktowała
    > CHORĄ Ankę TUTAJ !!!! No ale skoro masz potrzebę żyć w urojonym, schizofrenicz
    > nym świecie, że wystarczy nie wchodzić w rolę ofiary, cóż Twoja brocha :D

    Tylko to nie Leda, lecz Ty z premedytacja piszesz o tej chorej Ance, ktora dawniej z innego nicka nazywalas bystra biarac cudzyslow. Robisz to tak, zeby kazdy, kto tylko na to forum wchodzi wiedzial, ze jest ta "bystra", ktora byla kurwa, zlodziejka, patologia wszelkiego rodzaju, a ojciec jej dzieci to nienormalny kryminalista.
  • opiump 02.05.19, 20:22
    ha ha ha
  • opiump 02.05.19, 20:25
    śmiecie, śmiecie przekonane o własnej wyjątkowości :D
  • ada_ww 02.05.19, 20:28
    I wyobraz sobie, ze nie tylko ta "bystra", ktora w Twoich czasach licealnych zarabiala jak zarabiala, bylo ich znacznie wiecej. W czasach mlodosci, gdy pracowalam w skepie odziezowym ulokowanym blisko ogolniaka, wiekszosc jej kolezanek z pracy zarabiala tam cipkami pod sciana sklepu od strony magazynu. Skad wiem? Bo tam byly ulokowane kamery, ktore mialy dzialac przeciw wlamywaczom. Gdybym wtedy byla madrzejsza, to bym je szantazowala:)
  • ada_ww 02.05.19, 20:29
    Kolezanek z klasy mialam na mysli.
  • ada_ww 02.05.19, 22:02
    opiump napisał(a):

    > żyjesz w iluzji bezpieczeństwa. dzisiaj są czasy, że sąsiad może wejść Ci na c
    > hatę, wjebać Ci, Twoim dzieciom i nikt nawet policja palcem nie kiwnie. nie mus
    > isz wcale siebie widzieć w roli ofiary :D

    Chyba zdaje sie, ze wiesz cos wiecej i chcialas sie tym pochwalic. Coz takiego sie stalo, czyzby oberwal malzonek "bystrej" i razem z nim ich syn? Napisz komu podpadli, bo takimi postami tylko wzbudzasz ludzka ciekawosc. I tak zrobilas sie subtelna, bo 15 lat temu jako "psychopata z borderline" napisalabys, ze dostal wpierdol alfons tej ... i ich bekart.
  • yadaxad 02.05.19, 20:11
    Trzeba go unieszkodliwić. Wiesz w co może trafić, więc trzeba temu nałożyć kamizelkę, a z czasem pod tą kamizelką uschnie.
  • meela 02.05.19, 20:13
    Yadaxad jak to zrobić?
  • yadaxad 02.05.19, 20:27
    Do korzeni odkopać swój słaby punkt, gdzie i jak powstał, czym się karmił by nabrać sił. Jakie reakcje wywołuje i dlaczego te reakcje są takie. Jak się to wie, to wprawdzie jeszcze słaby punkt rani, ale się wie. Tę reakcję wywołuje to , powinnam zareagować inaczej. Nie przejdzie od razu, ale świadomość, że reakcja nie jest nasza, tylko wpojona już ją ściera. I myśleć o sobie, nie bać się siebie. Sobie możesz powiedzieć wszystko.
  • herakles-one 02.05.19, 21:41
    Ile razy byłaś na tej terapii? I w jakim nurcie pracowały te terapeutki? To nie o to chodzi, ze jesteś mało sentymentalna, tylko się bałaś wracać to bolesnych spraw z dzieciństwa jak chociażby ta, o której rozmawiamy. I dlatego źle się czułaś przy próbach drążenia tematu. To, że znasz swój czuły punkt pozwala Ci łatwiej kontrolować swoje lęki. Czy je całkowicie uda Ci się wyeliminować tego nie wiem. Powinnaś się zastanowić jakie Twoje potrzeby zostały przez to zdarzenie naruszone? W ogóle jakie masz/ mamy wszyscy potrzeby? Zinwentaryzować swoje negatywne przekonania na swój temat i zacząć pracować nad ich zmianą.
  • meela 03.05.19, 10:05
    Pierwszy raz zgłosiłam się do psychologa/terapeuty w skrajnym wyczerpaniu emocjonalnym, gdy nie radziłam sobie ze swoimi emocjami. Czułam skrajną zazdrość o męża a zarazem nienawiść do siebie że tak mam. Moje nastroje wpłynęły na moje małżeństwo, mąż zaczął mnie straszyć że odejdzie, więc postanowiłam coś ze sobą zrobić. Znalazłam psychologa który przyjmował najbliżej mojego domu, żeby organizacyjnie to pogodzić. Potem dopiero poczytałam ze pracuje w nurcie "terapia skoncentrowana na rozwiązaniach" czy jakos tak. Poszłam do niego z sobą i swoimi emocjami, chciałam wiedzieć czy mam depresję, czy moje dzieciństwo wpłynęło na moje stany, w sumie to o czym teraz rozmawiamy. Jednak zaczeliśmy skupiać się na moim małżeństwie, zaczął udzielać mi rad, ze powinnam odejśc od męza. A mi nie o to chodziło, więc zrezygnowałam. Poszłam do rodzinnego lekarza, przepisał mi leki i poradził zeby nie rezygnować z psychologa. Znalazłam ośrodek psychoterapii. Tam zaczęłam pracować z psychoterapeutką która zajmuje się głównie nerwicami i zaburzeniami lękowymi, doczytałam że łączy nurty. Niestety i tym razem zaczeliśmy skupiać się na moim małżeństwie. W pewnej chwili przyłapałam samą siebie, że przestałam byc z nią szczera. Na początku mówiłam szczerze o sobie i swoich reakcjach, potem gdy wywiązała się jakaś nić sympatii, to zaczęłam manipulować faktami, tak żeby nic złego sobie o mnie nie pomyślała. Zwątpiłam w siebie. Czułam już się wtedy lepiej , leki postawiły mnie na nogi, więc zrezygnowałam.
    Teraz jest dobrze w moim małżeństwie, ale to dlatego ze mąż znów stał się domatorem i nie ma wyzwalacza.
    Niedawno miałam taka sytuację w pracy. Koleżanka przy osobach trzecich zaczęła wypominać mi że źle się układa ze mna współpraca i takie tam. Zachowałam się asertywnie, przerwałam jej te wywody. Ale to mnie tak załamało, że po weekendzie nie miałam ochoty pójśc do pracy i się z nią spotkać. Rzeczywiście rozchorowałam się, dostałam temperaturę i poszłam na L4, żeby się tylko z nią nie spotkać. Przecież to nie jest normalne.
    Wciąż moje reakcje są nieadekwatne do sytuacji. Wydaje mi się trudne to, aby kontrolować swoje lęki.
  • herakles-one 03.05.19, 10:59
    Psycholog nie powinien Ci udzielać rad. To nie jego życie i nie jego odpowiedzialność za nie. On nie jest Tobą i nie czuje za Ciebie, by mógł wiedzieć co jest dla Ciebie najlepsze. Wczoraj zapomniałem Ci napisać, że dzieci w takich sytuacjach jaka miała miejsce w Twoim domu i podobnych, często obwiniają siebie za to co się dzieje. Myślą naiwnie, że to może dlatego tatuś odchodzi do innej, bo one coś zawiniły, były niegrzeczne i dlatego ich nie kocha, bo nie zasługują na miłość. Matka przeżywająca taką sytuację również rzadko ma tyle przytomności i siły, by zająć się w tym czasie potrzebami emocjonalnymi dziecka. Stąd może się również brać Twoje przekonanie, że nie zasługujesz na miłość jak również mniej lub bardziej ukryte poczucie winy za wszystko. Na to by wskazywała ta Twoja reakcja po incydencie z koleżanką z pracy. Zobaczysz, że sama świadomość tego, czego się boisz pozwoli Ci lepiej z nimi radzić. Tłumienie emocji pochłania mnóstwo energii i stąd było to Twoje wyczerpanie emocjonalne.Wskazana byłaby dla Ciebie terapia, ale pisałaś, że nie możesz sobie obecnie na nią pozwolić. Może mogłabyś się dostać w ramach NFZ? Tylko tam trzeba czekać no i postarać się o skierowanie. Na razie zacznij sama pracować ze swoimi przekonaniami i zmieniać swoje myślenie o sobie na pozytywne i budować swoje poczucie wartości. Gdybyś jednak wybierała się na terapię, to wskazana byłaby: integratywna, Gestalt, psychodynamiczna, albo analityczna grupowa. W ogóle, ja wyżej cenię terapię grupową, bo więcej daje, pod warunkiem oczywiście, że grupa jest prawidłowo prowadzona.


  • meela 03.05.19, 12:50
    Myślę, że masz rację z tym poczuciem winy, a mama rzeczywiście była w tym okresie nieobecna emocjonalnie. Czułam się samotna i kochana jedynie przez swojego psa, ale to długa historia.
    Piszesz żeby zmieniać swoje myślenie o sobie i pracować nad wzmocnieniem poczucia własnej wartości. Tak, ale jak to zrobić? Sa jakieś poradniki, książki? Już pisałam, ze nie dałam rady przebrnąć przez książkę "powrót do swojego wewnętrznego domu". Nie byłam w stanie przeżyć tamtych emocji. A to dlatego, że moja przeszłość wydaje mi się daleka, obca i czasami myślę, że lepiej tego nie ruszać i lepiej o wszystkim zapomnieć. Może to znów ze strachu, tak jak piszesz.
    Nie wiem jakim sposobem można dostać się na terapię w ramach NFZ. Mam koleżankę, która jest psychiatrą. Nigdy z nią nie rozmawiałam o swoich problemach, ale poprosiłam o skierowanie. Odpowiedziała, ze nie wypisuje skierowań, tylko rodzinny lekarz. Może rzeczywiście tak jest.
    Chyba właśnie chciałabym spróbować terapii grupowej. Narazie nie mam motywacji, może kiedyś. Dziękuję za rady co do terapii, jak znajdę motywację i pieniądze, to skorzystam;)
  • herakles-one 03.05.19, 14:03
    Skierowanie na terapię w ramach NFZ wypisuje lekarz psychiatra zatrudniony w ramach umowy NFZ. Jeśli ktoś ma umowę z prywatnym podmiotem to nie ma uprawnień. Tak było. Nie wiem od kiedy by lekarz rodzinny miał prawo kierować na psychoterapię? Dziwne by to było. Podam Ci tytuły książek, które Ci pomogą, tylko później. Postaram się też coś napisać o potrzebach, których brak zaspokojenia prowadzi do zranienia. Mylisz się co do tego, że lepiej nie ruszać tamtych spraw z przeszłości.
  • meela 03.05.19, 16:59
    Ok, z jakiegoś powodu ta koleżanka psychiatra nie chciała mi dać skierowania. Proponowała rozmowę ze swoją znajomą psycholog, ale ja z kolei odmówiłam. Nie chcę otwierać się przed znajomymi albo znajomymi znajonych.
    Zaczekam na Twoje propozycje książkowe. Dziękuję
  • mona.blue 03.05.19, 17:31
    Faktycznie lekarz psychiatra powinien kierować na psychoterapię i tylko ten, który pracuje w ramach NFZ może wypisać skierowanie. Ale formalnie jest też możliwe uzyskać skierowanie od lekarza rodzinnego, tylko pewnie nie każdy taki lekarz chciałby je wypisać, mi np. się udało od lekarza rodzinnego dostać takie skierowanie.

    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • ada_ww 03.05.19, 17:57
    herakles-one napisał:

    > Skierowanie na terapię w ramach NFZ wypisuje lekarz psychiatra zatrudniony w ra
    > mach umowy NFZ. Jeśli ktoś ma umowę z prywatnym podmiotem to nie ma uprawnień.
    > Tak było.

    Zgadza sie, ale nie wszystko, od samego poczatku NFZ mial prawo miec podpisana umowe z prywatnymi gabinetami psychiatrycznymi, ale nie tylko to. Obecnie lekarz rodzinny ma uprawnienia do kierowania na psychoterapie, z tym, ze nie kazdy.

    Nie wiem od kiedy by lekarz rodzinny miał prawo kierować na psychoter
    > apię? Dziwne by to było. Podam Ci tytuły książek, które Ci pomogą, tylko późnie
    > j. Postaram się też coś napisać o potrzebach, których brak zaspokojenia prowadz
    > i do zranienia. Mylisz się co do tego, że lepiej nie ruszać tamtych spraw z pr
    > zeszłości.
  • herakles-one 03.05.19, 18:33
    Napisałem ,że nie jestem na bieżąco jeśli chodzi o te przepisy, ale widzę, ze ośrodki, które przyjmują z całej Polski pacjentów nadal takie wymogi mają.
  • ada_ww 03.05.19, 18:51
    herakles-one napisał:

    > Napisałem ,że nie jestem na bieżąco jeśli chodzi o te przepisy, ale widzę, ze
    > ośrodki, które przyjmują z całej Polski pacjentów nadal takie wymogi mają.

    Ale wiesz co, ta znajoma psychiatra Meli pewnie nie wypisala jej skierowania na terapie, bo uznala, ze jest jej ta terapia niepotrzebna. Niektorzy ludzie tak domagaja sie terapii, ze pewnie ci lekarze sami nie wiedza, jak delikatnie ujac w slowa odmowe, gdy pacjent nalega. Moze dlatego powiedziala jej, zeby poszla do przychodni zdrowia rodzinnego po skierowanie. Psychiatra pomimo, ze moze byc znajoma tez nie bedzie kierwac na terapie bez celu, bo ryzykowalaby swoj zawodowy profesjonalizm.
  • meela 03.05.19, 19:01
    Myślę Ada, ze masz rację. Ona zawsze mówi, że przychodzą do niej ludzie z lękami, bo jest taka moda. Pracuje w szpitalu i zajmuje się poważnymi przypadkami.
  • herakles-one 03.05.19, 19:26
    Terapia Meeli jest na pewno potrzebna, sądząc po objawach, które opisała, tylko może nie jest w takim stanie, by się kwalifikowała z ubezpieczenia. Mogło też tak być, że znajoma nie chciała się narazić na zarzut, że po znajomości daje skierowania.
  • herakles-one 03.05.19, 18:54
    Tutaj masz krótko opisane konsekwencje zranienia w dzieciństwie:www.deon.pl/inteligentne-zycie/psychologia-na-co-dzien/art,693,skrzywdzil-cie-ktos-w-dziecinstwie.html
  • herakles-one 03.05.19, 19:07
    Może zacznij pracę od pozycji : Terapia wewnętrznego dziecka.Leczenie zranionej duszy. autor Karpowicz Paweł. Co do budowy poczucia własnej wartości to n ie wiem co Ci polecić. Są w internecie pozycje, których nie znami nie potrafię ich ocenić. np.www.ceneo.pl/47993353?se=Anlch-QHIND60u5OyUSRUMsuYNmaiX-8&gclid=EAIaIQobChMIlOzC6-n_4QIVDpAYCh117ABZEAAYAyAAEgLob_D_BwE
    czy lubimyczytac.pl/ksiazka/135973/10-prostych-sposobow-na-budowanie-poczucia-wlasnej-wartosci
  • meela 03.05.19, 19:31
    "Terapia wewnętrznego dziecka" Karpowicza i "Powrót do swego wewnętrznego domu" J.Bradshaw, to chyba podobne pozycje. Obawiam się, że nie przebrnę przez to. Nic po prostu nie czuję gdy cofam się w przeszłość a chyba o to chodzi żeby coś poczuć. Spróbuję i
    dziękuję za wszystko.
  • herakles-one 03.05.19, 19:49
    Jeśli nic nie czujesz to warto byłoby przeczytać jakąś książkę opisującą problemy innych. To może przypomnieć Ci Twoje emocje w podobnych sytuacjach. Weź i przeczytaj :" Toksyczni rodzice" Susan Forward.( Co nie oznacza, że uważam Twoich rodziców za toksycznych.) A z książeczek dot.poczucia własnej wartości polecam jeszcze książeczkę : "Poczucie własnej wartości" - Sharon Wegscheider- Cruse.
  • meela 03.05.19, 22:42
    Może masz rację. W sumie lubię czytać kogoś prawdziwe historie. Znam tę książkę, ale nigdy jej nie czytałam.
  • ada_ww 03.05.19, 22:48
    meela napisała:

    > Może masz rację. W sumie lubię czytać kogoś prawdziwe historie. Znam tę książkę
    > , ale nigdy jej nie czytałam.

    Tez jest dobra ksiazka Kathryn Kuhlman "God can do it again". Opisuje tez prawdziwe indywidualne historie ludzi, ktorzy juz stracili wiare i nie wiedzieli, gdzie maja sie zwrocic. Jeszcze calej nie przeczytalam, ale polecam. Szkoda tylko, ze nie ma polskiego tlumaczenia.
  • meela 03.05.19, 23:11
    Szkoda, że nie ma polskiego tłumaczenia. Męczy mnie czytanie po angielsku, ale dziękuję. Czytam teraz książkę Rachel Reiland "Uratuj mnie". Ciekawa historia.
    Mmka pisze, że odkrywała siebie i przez to budowała poczucie własnej wartości. Tylko czy każdy ma co odkryć? W sensie coś pozytywnego.
  • ada_ww 03.05.19, 23:28
    meela napisała:

    > Szkoda, że nie ma polskiego tłumaczenia. Męczy mnie czytanie po angielsku, ale
    > dziękuję. Czytam teraz książkę Rachel Reiland "Uratuj mnie". Ciekawa historia.
    > Mmka pisze, że odkrywała siebie i przez to budowała poczucie własnej wartości.
    > Tylko czy każdy ma co odkryć? W sensie coś pozytywnego.

    Ja tez mialam cas w zyciu, ze musialam wiele odkrywac od nowa, to mnie chyba zblizylo bardziej do wiary w Boga, bo wczesniej bylam bardziej liberalna, niz wierzaca. Tak naprawde musialam odkrywac chyba sama siebie, bo zalatanie luk w mojej pamieci zajelo mi troche czasu. Byla jedna kolezanka, ktora zobowiazywala sie, ze ona mi pomoze, przez co bedzie szybciej, ale nie zgodzono sie na to. Musialam sama z tymi lukami w pamieci walczyc, zajelo mi to sporo czasu, ale udalo mi sie i moge chyba uznac sie tez za przyklad z ksiazki, ktora polecilam.
  • meela 03.05.19, 23:33
    Luki w pamięci? Wyparłaś zdarzenia które cię zraniły?
  • ada_ww 03.05.19, 23:51
    meela napisała:

    > Luki w pamięci? Wyparłaś zdarzenia które cię zraniły?

    To sie nazywal "nieszczesliwy wypadek", ale niewazne. Tylko wiesz co mnie zalamalo? Ze wiekszosc i tak pamietalam i lezalam pod aparatura mierzaca tetno, cisnienie, rurki mialam w nosie. Tak chcialam to sobie poodlaczac, ale nie bylam w stanie, bo nie bylam wybudzona. Przyszedl ktos z rodziny, spojrzal i powiedzial, ze to juz jest przypadek beznadziejny. Tez nie bylam w stanie nic powiedziec, ale tak chcialam mu zakomunikowac, zeby od razu lepiej przeznaczyl mnie na organy. Wszystko jednak poszlo ok i wiesz co, wrocilam do domu i przez tydzien pilam alkohol z zalu o te slowa, ktore pamietam do dzis.
  • meela 04.05.19, 08:14
    No widzisz Ada, ludzie plotą czasami głupoty i nie warto się przejmować. Ja też tak mam, że pamiętam słowa bardzo długo a może i będę je pamiętać całe życie. Idę w tę stronę, żeby właśnie przestać przywiązywać się do słów. Mówimy o tym, co czujemy w danym momencie, a za chwilę już możemy czuć coś innego. Słowa "beznadziejny przypadek" równie dobrze mogły wyrażać troskę, ale pewno Ty wiesz najlepiej jaki miały przekaz.
    Myślę, że ważniejsze od słów są czyny. Ale rozumiem, ze poczułaś się podle i trudno ci było dojść do siebie po czymś takim.
    Tu na forum odpisujesz opiump, czy nie lepiej takie wpisy ignorować? Żeby ochronić siebie.
  • ada_ww 04.05.19, 11:04
    O to chodzi, ze ja nigdy o tym nie rozmawialam, ludzie w takich sytuacjach reaguja bardzo roznie. Jedno co jest uczuciem dziwnym, gdy gadaja o tobie pewnie myslac, ze nic nie wiesz i nie slyszysz, a ty jestes tego wszystkiego swiadoma, z tym ze nie mozesz odpowiedziec. A pozniej, jak mozesz, to juz sie nawet nie chce. I tak wtedy pamietam, ze pojechalam wlasnie zdaje sie do trzech roznych sklepow, zeby kupic sobie psychiczne znieczulenie, bo jednak nasluchanie sie o sobie jak o trupie pododuje pozniej pewnego rodzaju szok, po ktorym tez nastapila u mnie radosc z mysla o jak fajnie, ze jednak zyje i jestem zdrowa. I jeszcze co w tym wszystkim wspominam z przykroscia, ze ten ktos przyszedl, nawet nie spytal co sie u mnie dzieje, spojrzal tylko na to, co kupilam, powiedzial "o widze damo, ze masz co jesc" i zwyczajnie poszedl.
  • meela 04.05.19, 11:57
    Ada nie wiem, czy takich ludzi warto wspominać. Porównaj sobie życie do autobusu. Ludzie wsiadają i wysiadają. Niektórzy z nami jadą do końca, ale nie wszyscy. Widzisz mi pomaga w zrozumieniu swiata i siebie filozofia wschodu. Czytam buddystów i pasuje mi to, co piszą, to mnie wycisza. Ważne chyba jest zeby mieć coś swojego, co czujesz. Nie ważne czy to jest religia, czy muzyka, czy haftowanie.
    Jasne, że głupio słyszeć o sobie, to co inni myślą. Ale to są tylko ich myśli, one nie są Tobą ani prawdą o Tobie. Sama też sobie to tłumaczę. Mam koleżankę w pracy, która mnie z jakiegoś powodu nie lubi i zawsze rozsiewa plotki na mój temat. Moja przyjaciółka wszystlo mi ze szczegółami przekazuje, co tamta powiedziała. Jest to przykre i czasami zastanawiam się, czy nie poprosić tej przyjaciółki żeby przestała mi to wszystko opowiadać. Bo w sumie po co mi to.
    W sumie mnie to nie obchodzi, co ona o mnie myśli.
    Najważniejsze jest to, co myślimy o sobie. Kiedyś myślałam, ze trzeba na siłę komuś pokazać to, czego nie widzi. Dzisiaj myślę, że ta iluzja go chroni i nie mam prawa wchodzić do kogos z butami. Zapędziłam się tu z Mstrixem i od razu tego pożałowałam.
  • in.113 05.05.19, 00:35
    No wlasnie, dlaczego to jest tak, ze jednych życie w iluzji nas nie rusza - niech sobie żyją, a z kolei innym ma sie silna potrzebę przekłuwania tego balonu. Podziwiam ludzi odpowiedzialnych za słowa.
  • ada_ww 05.05.19, 01:11
    Wszystko zalezy, co kogo rusza. Ty pisalas, ze jak bylas dzieckiem slyszalas, jak Twoja mama robila wyrzuty ojcu, ze ma kochanke i ze zarzutowalo to prawdopodobnie na Twoja podejrzliwosc wobec meza. Bo tego nie wiesz tak naprawde, czy mial kochanke, czy jej nie mial, ale i tak czy inaczej w zaden sposob nie moze to rzutowac na Twojego meza, no chyba, ze podswiadomie znalazlas meza, co ma charakter taki, jak Twoj ojciec. Mnie akurat ruszylo cos innego, co wywolalo we mnie zal, ale jadac autobusem nie potrafilabym go z tego autobusu wyrzucic. A takie sprawy, czy np. moj ojciec mial kochanke, to mnie szczerze mowiac nie interesuje, bo ja jako dziecko akurat braku zainteresowania nie odczuwalam i zadne obce kobiety po domu nie chodzily. Jedna kobieta w bliskiej mojej rodzinie ma meza, ale ten jej maz w czasie, gdy jeszcze jej nie znal raz poszedl do lozka z jakas swoja kolezanka. I ta kobieta, szczegolnie jak napije sie alkolu wypomina mu to do dzis publicznie mowiac "ale ty ja pierdoliles". Przeciez wtedy nawet jak to sie stalo, to on obecnej swojej zony nawet nie znal i nie wiedzial moze nawet o jej istnieniu.
  • mmkaa1 03.05.19, 19:38
    herakles-one napisał:

    > Może zacznij pracę od pozycji : Terapia wewnętrznego dziecka.Leczenie zranionej duszy. autor Karpowicz Paweł. Co do budowy poczucia własnej wartości to n ie wiem co Ci polecić. Są w internecie pozycje, których nie znami nie potrafię ich ocenić. np.www.ceneo.pl/47993353?se=Anlch-QHIND60u5OyUSRUMsuYNmaiX-8&gclid=EAIaIQobChMIlOzC6-n_4QIVDpAYCh117ABZEAAYAyAAEgLob_D_BwE
    > czy lubimyczytac.pl/ksiazka/135973/10-prostych-sposobow-na-budowanie-poczucia-wlasnej-wartosci

    Co do budowy poczucia wlasnej wartosci, to ja robilam to tak, ze odkrywalam kim jestem. Jako czlowiek i jako kobieta.
    Co lubie, co czuje, jakie mam potrzeby - i je realizowalam.
    Po prostu zaczelam sie soba zajmowac, pisalam o tym co przezywam, co mysle i jakie mam refleksje. Poznawalam siebie. I jak poznalam to pokochalam.
  • kod_matrixa 02.05.19, 21:55
    meela napisała:

    > Takie przekonania, ze nie zasłużyłam na miłość i tym podobne towarzyszyły mi c
    > ałe życie. Miałam problem z tym, że mąż mnie nie kocha i chyba czekałam na zdra
    > dę albo na to, że mnie zostawi. Teraz chyba mi przeszło, przestało mnie jakby o
    > bchodzić czy kocha, czy nie kocha. Staram się nie myśleć za dużo. Po prostu życ
    > ie się toczy.


    Fakt, że dogrzebiesz się do czegoś co sprawi Ci ból nie daje żadnej gwarancji, że coś pozytywnego Ci to da. Sama wiedza nie spowoduje cudu. Jeśli ktoś ma fobie na pająki, to samą wiedzą o tym nie przestanie się ich bać. Nie wspominając o tym, że te fetyszyzowane związki przyczynowo-skutkowych przez psychologię nie są poparte mocną empirią, a na zafałszowanie wyników badań może wpływać element siły sugestii.

    Możesz za to narazić się na ryzyko pogorszenia swojego stanu psychicznego, co niejednokrotnie ma miejsce w takich przypadkach. Mechanizmy natury nie bez powodu zasklepiają rany.




    --
    Myślenie krytyczne czyni wolnym
  • yadaxad 02.05.19, 22:09
    A propos pająków, jak się poskarżyłam, że mi ich brakuje, to choć ludzki mózg ma tendencje do spiskowego myślenia i należy myśleć przypadkami, to uwierzyłam, że czytają telepatycznie. Wylazł mi nowiutki i przelazł demonstratywnie na skos przez przez pulpit, po zastawionym przedmiotami stół, gdzie mógł się schować.
  • opiump 01.05.19, 18:10
    następny terapeuta amator ha ha ha
  • opiump 01.05.19, 18:11
    mnożą się jak króliki ha ha ha
  • kod_matrixa 01.05.19, 18:23
    opiump napisał(a):

    > następny terapeuta amator ha ha ha


    A skąd? Herakles to specjalista I klasy, wyceniony na 3 kg dobrej kiełbasy. :-D



    --
    Myślenie krytyczne czyni wolnym
  • opiump 01.05.19, 18:37
    jeszcze śmiecia ledy16 brakuje ha ha ha
  • herakles-one 01.05.19, 18:48
    Widzisz Matrix wydaje Ci się, że jesteś dowcipny, a jesteś żałosny. Całkiem niedawno napisałeś o sobie, że Ty nie odczuwasz tak niskiego uczucia jak pogarda. Dziwi więc niezmiernie fakt, ze odkąd jesteś na tym forum, nic innego nie robisz tylko wydalasz z siebie pogardę , skierowaną głownie na psychologów, ale nie tylko na nich-na wszystkich tzw. przeciętnych ludzi. Jesteś małym, zakłamanym stworkiem, który siedzi w mysiej dziurze i czerpie jedyną swoją radość z poniżania i opluwania innych. Współczuję ! I nie fatyguj się z odpowiedzią, bo więcej nie będę czytać, ani oglądać twoich wydalin.
  • opiump 01.05.19, 19:14
    herakles-one napisał:

    Jesteś małym, zakłamanym s
    > tworkiem, który siedzi w mysiej dziurze i czerpie jedyną swoją radość z poniżan
    > ia i opluwania innych. Współczuję ! I nie fatyguj się z odpowiedzią, bo więcej
    > nie będę czytać, ani oglądać twoich wydalin.

    niczym się nie różnisz od niego i pozostałych tutaj :D ha ha ha.
    Ciebie tez nie było jak Anka pisała o dzieciach i leda wylewała pomyje na nią ? ha ha ha
  • herakles-one 01.05.19, 19:19
    Twoje wydaliny też budzą moje obrzydzenie więc też nie będę ich czytać, ani oglądać.
  • opiump 01.05.19, 19:20
    jaki delikatny :D
  • ada_ww 03.05.19, 22:29
    opiump napisał(a):

    > niczym się nie różnisz od niego i pozostałych tutaj :D ha ha ha.
    > Ciebie tez nie było jak Anka pisała o dzieciach i leda wylewała pomyje na nią ?
    > ha ha ha

    A wiesz, ze to wszystko z dziesiona ciagnie sie niczym serial Twin Piks? Kiedys do mnie napisalas, zebym napila sie za tych, co na cmentarzu. Jakis czas temu dziesiona ze SWYM plujacym chcieli sie na jednej zemscic za to, ze jemu, czy jej sie uroilo, ze ta osoba byla przy tym, jak rodzila bliznieta naturalnie, a wiadomo, ze to dla dziesiony co, z 3-zdy zyla bylo ciosem nie do zniesienia. Uroilo sie im, bo ta kobieta, ktora chcieli zalatwic na cmentarzu nie miala zadnych uprawnien, zeby pracowac na ginekologii, a jej sie zebralo, wlasnie na cmentarzu. Akurat jak byla tam dziesiona ze swoimi i juz prawie te kobiete ... ktos nagle wyszedl z grobu i ta kobieta ocalala.
  • kod_matrixa 01.05.19, 20:27
    herakles-one napisał:

    > Widzisz Matrix wydaje Ci się, że jesteś dowcipny, a jesteś żałosny. Całkiem nie
    > dawno napisałeś o sobie, że Ty nie odczuwasz tak niskiego uczucia jak pogarda.
    > Dziwi więc niezmiernie fakt, ze odkąd jesteś na tym forum, nic innego nie robis
    > z tylko wydalasz z siebie pogardę , skierowaną głownie na psychologów, ale nie
    > tylko na nich-na wszystkich tzw. przeciętnych ludzi. Jesteś małym, zakłamanym s
    > tworkiem, który siedzi w mysiej dziurze i czerpie jedyną swoją radość z poniżan
    > ia i opluwania innych. Współczuję ! I nie fatyguj się z odpowiedzią, bo więcej
    > nie będę czytać, ani oglądać twoich wydalin.


    Oj tam, oj tam, zawsze tak nerwowo reagujesz na dowcipy, które przerastają Twoje możliwości? Ja Twoje biorę na klatę i nie lecę płaczem do mamy.

    Wincyj luzu. ;)




    --
    Myślenie krytyczne czyni wolnym
  • kod_matrixa 01.05.19, 20:36
    herakles-one napisał:

    > Widzisz Matrix wydaje Ci się, że jesteś dowcipny, a jesteś żałosny. Całkiem nie
    > dawno napisałeś o sobie, że Ty nie odczuwasz tak niskiego uczucia jak pogarda.
    > Dziwi więc niezmiernie fakt, ze odkąd jesteś na tym forum, nic innego nie robis
    > z tylko wydalasz z siebie pogardę , skierowaną głownie na psychologów, ale nie
    > tylko na nich-na wszystkich tzw. przeciętnych ludzi. Jesteś małym, zakłamanym s
    > tworkiem, który siedzi w mysiej dziurze i czerpie jedyną swoją radość z poniżan
    > ia i opluwania innych. Współczuję ! I nie fatyguj się z odpowiedzią, bo więcej
    > nie będę czytać, ani oglądać twoich wydalin.


    Wyluzuj gościu, to tylko żarty.

    Jeśli Cię to jakoś uraziłem, to szczerze przepraszam.

    Kali robić dowcipy to dobrze. Z Kalego robić dowcipy źle. Ech.. co za ludzie...




    --
    Myślenie krytyczne czyni wolnym
  • kod_matrixa 01.05.19, 18:39
    opiump napisał(a):

    > następny terapeuta amator ha ha ha


    Nie doceniasz paranormalnych zdolności psychologów. Oni potrafią dojść do odpowiednich wniosków z pominięciem praw logiki. Tym bardziej, że to ich pięta achillesowa.

    Być może pomaga im w tym efekt tunelowania kwantowego, tzn. bezpośrednia absorbcja wiedzy bez uprzedniego jej zrozumienia, a nawet jakiegokolwiek źródła jej pochodzenia.

    Jednym słowem, to nie na umysły zwykłych śmiertelników jak my. :-D




    --
    Myślenie krytyczne czyni wolnym
  • mona.blue 01.05.19, 14:15
    Przyczyny stanu, w którym się znalazłaś, to wyglądało już na depresję, mogą być tylko endogenne, czyli wewnętrzne, np. problemy z neuroprzekaźnikiem serotonina. Ale mogą też być wywołane bodźcami z zewnątrz, jakimiś niesprzyjającymi okolicznościami, pewnie faktycznie najlepiej możesz sama stwierdzić, czy istniały wtedy takie okoliczności.

    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • opiump 01.05.19, 14:22
    o mona się zjawiła. pewnie przypełzła ze wspólnoty bucha cha cha cha cha. uczą tam, że trzeba pomagać innym ? :D ha ha ha
  • meela 01.05.19, 14:29
    No właśnie tak się zastanawiam, czy ten plaster który sobie przykleiłam, wystarczy na resztę życia, czy jest chwilowy. Nic się złego, traumatycznego wtedy w moim życiu nie wydarzyło. Jedyne to, ze mąż się zrobił bardziej rozrywkowy (co też długo nie trwało). Ale moje reakcje były nieadekwatne do sytuacji. Wtedy też przeżywałam tak silne emocje, ze nie radziłam sobie z tym i myślałam ze to się nigdy nie skończy i nienawidziłam siebie za to, ze nie mam kontroli nad sobą.
    Przyczyn nie dojdziemy. Byłam ciekawa jakie jest Wasze zdanie. Dziękuję za odpowiedzi
  • yadaxad 01.05.19, 14:36
    Dobry efekt nigdy nie jest raz na zawsze. Jest jak roślinka, która wykiełkowała i trzeba się tym efektem opiekować, aby się rozrastał, a nie usechł.
  • in.113 05.05.19, 06:13
    W zyciu we dwoje ważne jest to, co juz robisz. Pozbyć sie oczekiwań, nauczyc sie odpuszczać a dopóki będzie sie miało wspólne cele lub mówiąc inaczej grało się do wspólnej bramki, bycie razem będzie tego warte.

    Wspólny czas, celebrowanie rodzinne ale i tez dużo miejsca dla każdego z osobna. Tak, aby sie nie zadusić. Swoje własne, oddzielne pasje, zainteresowania, cos co angażuje i daje pozytywnego kopa. I posiadanie planu B. Tak na wypadek. To przywrócić moze równowagę w relacjach. Choc czasem, gdy ktoś ma juz plan B, to zaczyna go realizować. Moze wtedy , gdy A jest zbyt ubogi i prowizoryczny.

  • meela 05.05.19, 09:18
    Ada, tak zgadzam się z Tobą, że każdego coś innego rusza. Mam tylko dylemat, czy drążyć i dotrzeć do sedna, czy zająć się teraźniejszością i być tu i teraz. Ja osobiście nie mam ani motywacji, ani siły na podróże w przeszłość. A jak się dostanie od życia w twarz, to też się można ocknąć.

    In ładnie napisałaś o relacjach. Myślę podobnie. Wariantu B nie mam, ale zrozumiałam że nic nie trwa wiecznie i zmiany są czymś naturalnym. To, że ktoś składał deklaracje miłości pietnaście lat temu, to nie znaczy, że coś musi. Fajnie, gdy chce.
  • ada_ww 05.05.19, 09:51
    meela napisała:

    > Ada, tak zgadzam się z Tobą, że każdego coś innego rusza. Mam tylko dylemat, cz
    > y drążyć i dotrzeć do sedna, czy zająć się teraźniejszością i być tu i teraz. J
    > a osobiście nie mam ani motywacji, ani siły na podróże w przeszłość. A jak się
    > dostanie od życia w twarz, to też się można ocknąć.
    >

    No wlasnie, raczej to nie ma sensu, lepiej dac temu ojcu spokoj i nie dociekac, czy mial te kochanke, czy jej nie mial, czy faktycznie racja stala po stronie mamy, ze robila mu wyrzuty. Chyba lepiej skupic sie na wlasnym malzenstwie, niz zastanawiac sie, co np. 30 lat temu robil ojciec.


  • meela 05.05.19, 10:35
    Ada mój ojciec nie żyje. To, że pił, imprezował i miał inne kobiety, to jest fakt. Nie mam do niego o nic żalu i nie chodzi też o to żeby ten żal w sobie obudzić. Myślę, że chodzi o to w terapii, żeby przeżyć tamte emocje, które zostały zablokowane i już jako osoba dorosła otoczyć opieką tamto dziecko, które było samotne, odrzucone i wystraszone. Tak to widzę.
  • ada_ww 05.05.19, 12:40
    meela napisała:

    > Ada mój ojciec nie żyje. To, że pił, imprezował i miał inne kobiety, to jest fa
    > kt. Nie mam do niego o nic żalu i nie chodzi też o to żeby ten żal w sobie obud
    > zić. Myślę, że chodzi o to w terapii, żeby przeżyć tamte emocje, które zostały
    > zablokowane i już jako osoba dorosła otoczyć opieką tamto dziecko, które było s
    > amotne, odrzucone i wystraszone. Tak to widzę.

    Ok, to zmienia postac rzeczy, faktycznie idz w miare mozliwosci na terapie.
  • in.113 05.05.19, 16:55
    meela napisała:

    > Ada mój ojciec nie żyje. To, że pił, imprezował i miał inne kobiety, to jest fa
    > kt. Nie mam do niego o nic żalu i nie chodzi też o to żeby ten żal w sobie obud
    > zić. Myślę, że chodzi o to w terapii, żeby przeżyć tamte emocje, które zostały
    > zablokowane i

    ." już jako osoba dorosła otoczyć opieką tamto dziecko, które było s
    > amotne, odrzucone i wystraszone. Tak to widzę."

    To ważne , ze masz tego świadomość. Spróbuj to zrobić.
  • meela 05.05.19, 17:59
    Ja nie obarczam nikogo winą, ani matki ani ojca. Przeszłam długą drogę od wycofanego dziecka, zalęknionego, poprzez wyniosłą i niedostępną nastolatkę, uległą i spolegliwą żonę, potem złośnicę do wyczerpanej tym wszystkim kobiety i wtedy powiedziałam sobie stop. Teraz odradzam się od nowa.
  • afq 05.05.19, 18:06
    masz dużą świadomość siebie
    ty chyba już bardzo dużo zrobiłaś

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • meela 05.05.19, 18:52
    Afq sesje u psychologa/ terapeuty udane czy mniej udane jednak zrobiły swoje. No i czytam coś na okrągło.
  • afq 05.05.19, 19:04
    no własnie
    praca
    i fajne efekty

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • in.113 05.05.19, 10:24
    Mella mysle, ze warto oczyścić rane, bo z taką ropiejącą moze byc ciezko cale życie. Tez bym tego chciala, tylko funduszy brak. Tymbardziej jak ma sie dzieci to wydatek na terapie wydaje sie egoistyczny. Kiedyś, kiedyś.

    Warto czytać książki, ale nie kazda musi trafiać do nas. Tez niektóre pozycje odrzuciłam, bo mi nie współgrały. Tolla i de Mello tez czytałam, zwłaszcza de Mello dla mnie to perła. Ale potrzebne jest mi tez odkrywanie mechanizmow, które we mnie wgrano w dzieciństwie.
  • meela 05.05.19, 10:42
    In, no właśnie. Jak ma się dzieci, to wydatki są a terapia jest zachcianką, a nie koniecznościa. Tym bardziej, że już trochę pieniędzy wydałam, ale wtedy tonęłam i szukałam pomocy. Dzisiaj, gdy życie się toczy, to takiej motywacji nie mam.
  • meela 05.05.19, 11:12
    Jeszcze dopiszę.
    Jak ktoś od poczatku w czyms wzrasta (picie ojca) to uważa to za coś naturalnego, po prostu tak jest. Strach poczułam w momencie pojawienia się innej kobiety w życiu ojca. I to sobie uświadomiłam rozmawiając z Heraklesem.
  • in.113 05.05.19, 16:44
    Moze to nie wina ojca, ze jesteś jaka jesteś. Moze matka wylewała na Tobie frustracje. Ojciec mogl mieć kochanki, ale nadal byc kochającym ojcem.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.