Dodaj do ulubionych

Koszmary co noc...

14.05.19, 11:14
1. Co noc śnią mi się koszmary. Tak gdzieś od listopada, a mamy środek maja. W wersji "light"że gubię moją córkę gdzieś w mieście, ja zdążę wysiąść z autobusu, a ona nie. Ale może być gorzej : ktoś zabija moich bliskich, mama umiera. Albo tak jak dziś ostre kłótnie z mamą - wypominam jej wszystko, co mi leży na sercu. Tej nocy to było traktowanie mnie jak dziecka (mam 41 lat)
2. Tak w ogóle zaczęło się w lutym 2017 roku, gdy zmarł mój Tata. Śmierć ze starości, miał 90 lat, był człowiekiem pozbawionym praktycznie władz umysłowych, nie rozpoznawał nas itd. W pewnym sensie była to zasłużona śmierć człowieka, który był niesłychanie aktywny dopóki mógł i potem źle znosił niedołęstwo. No i mama sama się nim opiekowała, bo ja mieszkam daleko, a nie życzyła sobie obcych ludzi w domu (środki miała). No i wtedy CO NOC śnił mi się tata. Najczęściej że żyje i potem umiera gdzieś przy mnie. Czasem, że się z nim kłócę i to ostro - był nadopiekuńczy, co nie najlepiej się na moim życiu odbiło i miałam mu to często za złe, ale takie pokolenie - nie wolno było się rodzicom przeciwstawić.
3. Lekarz dał mi alprazolam. Albo dziurawiec łykam ale w dawkach przesadzonych. Wtedy nie mam koszmarów. Ale też zapadam się kompletnie, kiedyś córka mnie wołała w nocy, to nie słyszałam. Rano trochę ciężko się obudzić.
Ma ktoś podobne doświadczenia? Może czas do psychiatry ?


--
Sądzę, że dwa i dwa jest cztery.
Tym żyję. Byt oparłem na tym.
Gdzieś może, poza naszym światem
W wymiarach innej jakiejś sfery
Edytor zaawansowany
  • jhet 14.05.19, 13:08
    Kiedy pamiętasz swoje sny to znak, że kiepsko spałaś. Dobry, porządny sen, to taki, gdy nie pamiętasz, co ci się śniło. Musisz poprawić jakoś snu - kładź się odpowiednio wcześnie, najpóźniej o 22-22:30 (chodzi o produkcję kortyzolu), śpij minimum 8-9 godzin. Nie jedz nic godzinę przed snem. Zadbaj o zdrową dietę, lekkostrawną. Uspokój umysł, pozbądź się lęków - joga bywa pomocna, kontrola oddychania (przy spokojnym wydechu organizm się wycisza). Chodź spać spokojna, zadowolona. Ten rodzaj snów, który masz, może być spowodowany zbytnimi obawami o bliskie ci osoby, lękiem, że coś im się stanie, że im na czas nie pomożesz, że coś zaniedbasz (np. poprzez nieobecność). Możesz mieć ukryte wyrzuty sumienia, że nie pomogłaś tacie, że cię przy nim dość często nie było, że czegoś nie zrobiłaś, nie powiedziałaś... Moja rada: zadbaj o sen (jak wyżej pisałam), o zdrowie, o psychikę. Powiedz wszystko, co ci leży na sercu tym, którym powinnaś (np. mamie - również o swoich lękach, wyrzutach sumienia, wątpliwościach, snach). Pozałatwiaj wszystkie sprawy osobiste. Pogódź się z tym, że nie jesteś ideałem, tylko człowiekiem, który nie jest w stanie robić wszystkiego na 6+, który popełnia błędy, ma słabości, wady, który nie jest w stanie zaspokoić potrzeb wszystkich wokół i ma po prostu własne życie, o które musi zadbać. Życie nie jest idealne, ale trzeba iść naprzód i próbować wyciągać wnioski z przeszłości (której nie jesteśmy w stanie zmienić), by przyszłość była lepsza. Aha - radzę pogadać z kimś szczerze, np. z psychologiem, bo musisz zrobić porządek ze swoim umysłem, a leki tylko zamiatają problem pod dywan i ci wcale nie pomagają. Powodzenia :)

    --
    Ankieta dla wegetarian! Pomóż mi w badaniach :) A tutaj dla nie-wegetarian Dziękuję!
  • mama_mak 14.05.19, 17:08
    Dobra diagnoza :-) Dziękuję. Chyba powinnam pogadać z mamą. Może faktycznie mam jakiejś wyrzuty sumienia, wyjechałam do obcego kraju, "zostawiając" ich. Choć to przecież moje życie...
    Może też kwestią jest to, że nie przeżyłam jakoś tragicznie śmierci Taty i mam poczucie, że mama ma mi to za złe. Nie widziała mnie nigdy płaczącej (oprócz identyfikacji ciała przed pogrzebem), co nie znaczy, że nie płakałam. Ale wydawało mi się, że mam rozsądne podejście, nikt wieczny nie jest, bardziej tragiczny był dla mnie jego stan : jest ale go nie ma, niż śmierć :-(
    Co do samego snu to nie kładę się później niż o 22h30 i wstaję o 6h35. Ale może fakt, że te francuskie kolacje są za ciężkie trochę...

    --
    Sądzę, że dwa i dwa jest cztery.
    Tym żyję. Byt oparłem na tym.
    Gdzieś może, poza naszym światem
    W wymiarach innej jakiejś sfery
  • herakles-one 14.05.19, 18:29
    Zgadzam się z tym co ktoś wyżej napisał. Dodam tylko, z również nieprzeżyta żałoba może tak skutkować. Trzeba przeżyć wszystkie etapy żałoby. Te nieprzeżyte uczucia mogą się dobijać we śnie do świadomości.
  • mmkaa11 14.05.19, 18:35
    Takie zdroworozsadkowe podejscie sie rowniez sprawdza. Do czasu ;)
    Do czasu, az ze snow zaczna wylazic potwory i dusza upomni sie o spelnienie :)
  • mama_mak 14.05.19, 19:09
    Może powinnam poczytać o tych etapach żałoby. Bo prawdę mówiąc zawsze mi się wydawały sztuczne, ale może coś w tym jest. Szczególnie, że warunki były specyficzne. Że Tata odjedzie po prostu wiedziałam rozumowo. Już było u kresu, we wtorek stracił przytomność i tak naprawdę to nawet już w środę miałam dla młodej kupioną czarną sukienkę (miała rękę w gipsie i było to dość skomplikowane). Zmarł w piątek. W sobotę zaczynały się w naszym regionie ferie i te 16 dni ferii spędziliśmy w Gdańsku z mamą. Dokupywałyśmy ubrania na bieżąco. Czarne, trochę fioletowych. Wiadomo, jak to zimą, człowiek się poci w pomieszczeniach, było -11 stopni, więc cięzko było nadążyć z praniem i noszeniem tej żałoby, ale dałam radę. Potem po powrocie starłam się krócej niż myślałam, że będę, może teraz jest we mnie jakiś żal, mam do siebie pretensje, że nie dostatecznie długo tę żałobę nosiłam? Po 1,5 miesiąca od powrotu wyjechaliśmy na zaplanowany urlop do Włoch, było ciepło, nie miałam czarnych rzeczy na taką pogodę... Tak, może powinnam podjąć na nowo żałobę? Może wtedy sobie "wybaczę", poczuję, że coś dopełniłam? Zacznę w Dzień Ojca -symbolicznie.

    --
    Sądzę, że dwa i dwa jest cztery.
    Tym żyję. Byt oparłem na tym.
    Gdzieś może, poza naszym światem
    W wymiarach innej jakiejś sfery
  • emptysoul87 15.05.19, 02:06
    Witam, przeczytałam Pani porady co do snu. Niestety u mnie to nie działa, chodzę wcześnie spać tak aby spać 8 godzin, a budzę się wykończona i to wszystko przez moje sny. Dzień w dzień mam kilkanaście snów i czasem rano czuję się bardziej zmęczona niż kiedy kładłam się spać. Pamiętam dokładnie swoje sny i czasami jak opowiadam znajomym to patrzą na mnie jak na wariatkę i mówią, że coś jest ze mną nie tak.
    Co do treści snów to często śni mi się to że muszę skorzystać z toalety, a kiedy się tam udam to okazuję się, że w toalecie nie ma drzwi a wokoło nagle jest mnóstwo ludzi przez co nie mogą skorzystać z toalety gdyż się wstydzę...
    Innym snem, który miałam już 4 razy to taki, że ktoś mnie goni i chce mi zrobić krzywdę. Kiedy już nie mam szans na ucieczkę pozostaje mi zabić albo zostać zabitym. I za każdym razem podcinam tej osobie gardło.... Jest to straszny sen, kiedy męczę się z podrzynaniem komuś gardła pomimo, iż tego nie chcę. Czy to może coś oznaczać?
    Co zrobić, żeby nie śnić?!
  • herakles-one 15.05.19, 06:39
    Z Twojego opisu wygląda to dla mnie tak, że to są symboliczne sny na temat Twojej sytuacji życiowej. Ten sen o toalecie to tak jakbyś chciała pozbyć się negatywnych emocji, które się nagromadziły w Tobie, a uczucie wstydu Ci nie pozwala i ten drugi sen też o tym świadczy. Wygląda na to, że nie bardzo sobie radzisz w sytuacjach konfliktowych z osobami, które Cię krzywdzą, bo jest w nim i strach i złość.
  • mmkaa11 15.05.19, 09:00
    Bardzo mi sie podoba ta interpretacja. Lubie ten kierunek ;)
  • mmkaa11 14.05.19, 17:33
    mama_mak napisała:

    > 1. Co noc śnią mi się koszmary. Tak gdzieś od listopada, a mamy środek maja. W
    > wersji "light"że gubię moją córkę gdzieś w mieście, ja zdążę wysiąść z autobusu
    > , a ona nie. Ale może być gorzej : ktoś zabija moich bliskich, mama umiera. Alb
    > o tak jak dziś ostre kłótnie z mam

    Napisze, jakie ja mam podejscie do snow. Moze Cie to zainspiruje, moze nie. U mnie w interpretowaniu snow sprawdza sie psychologia glebi.
    Ja bym u siebie te czesc snu tak zrozumiala: moja corka to zagubiona moja czesc, wewnetrzne dziecko albo boskie dziecko, czyli niewinnosc, uczucia, tworczosc - te cechy ktore posiada naturalnie dziecko przed kulturowym niszczeniem spontanicznosci.
    I ten sen mowi, ze ta czesc dobija sie do swiadomosci, chce sie spelnic. O tej swojej czesci zapomnialas (zgubilas ja), jest od mieswiadomosci sygnal, ze ty wysiadlas z autobusu (pojazd to ego), czyli juz sie spelnilas na poziomie ego, teraz pora dac uwage tej czesci, ktora jeszcze nie zdazyla tego zrobic.
    Smierc matki - pora oddzielic sie od matki i stac samodzielna, matka wrwnetrzna to czesc psychiki ktora jest uformowana na wzor prawdziwej matki. Pora przeobrazic czesc reprezentowana przez matke i bliskich - po prostu dojrzec i stworzyc zycie na wlasnych zasadach i zycie autentyczne.
  • mama_mak 14.05.19, 19:02
    Wow! Jesteś niesamowita, to by się wszystko zgadzało! Nie przypuszczałam, że tyle pomocy tu uzyskam, dzięki całego serca !!!

    --
    Sądzę, że dwa i dwa jest cztery.
    Tym żyję. Byt oparłem na tym.
    Gdzieś może, poza naszym światem
    W wymiarach innej jakiejś sfery
  • mmkaa11 14.05.19, 19:10
    Serio?
    Moge podac Ci, co mozesz czytac, skoro ten kierunek Ci pasuje.
  • mama_mak 14.05.19, 19:12
    chętnie :-)

    --
    Sądzę, że dwa i dwa jest cztery.
    Tym żyję. Byt oparłem na tym.
    Gdzieś może, poza naszym światem
    W wymiarach innej jakiejś sfery
  • mmkaa11 14.05.19, 19:32
    "Sciezki snow" Marie Louise von Franz
    "Cykl życia" Erel Shalit
    I klasyka - "Biegnaca z wilkami"
  • mama_mak 15.05.19, 09:26
    Dzięki, kupię sobie. O "Biegnącej z wilkami" kiedyś słyszałam.

    --
    Sądzę, że dwa i dwa jest cztery.
    Tym żyję. Byt oparłem na tym.
    Gdzieś może, poza naszym światem
    W wymiarach innej jakiejś sfery
  • mama_mak 14.05.19, 19:12
    Myślę, że ta córka zostawiona w autobusie odpowiada też temu, że dużo się nią zajmuję i od jakiegoś czasu staram ją usamodzielnić ale nie do końca mi to wychodzi. Mówię o nauce. Powinna mniej na mnie liczyć, a więcej wziąć się za siebie.
    Nawiasem mówiąc w ferie była na szkoleniu muzycznym i... chciała na nie sama jeździć autobusem (to mąż się na to nie zgodził, ja byłam gotowa zaryzykować).

    --
    Sądzę, że dwa i dwa jest cztery.
    Tym żyję. Byt oparłem na tym.
    Gdzieś może, poza naszym światem
    W wymiarach innej jakiejś sfery

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.