Dodaj do ulubionych

Same znaki zapytania

16.05.19, 12:03
Witajcie. Jestem od niedawna, trochę czytam, nigdy nie pisałam. Ale tym razem potrzebuję podzielić się swoimi przemyśleniami a raczej, jak w tytule, meczącymi mnie 'znakami zapytania'.
Jestem już dojrzałą kobietą, po przejściach - tak to się mówi. Przejścia były. Mąż alkoholik i partner z zaburzeniami osobowości. Poukładałam to i po czasie, a także przebytej terapii, zrozumiałam że nie jestem śmieciem i należy mi się szczęśliwe życie. Postanowienie to za mało, więc zaczęłam działać. Portal i kilka nic nie znaczących spotkań, by w końcu okazało się, że spotkałam kogoś kogo łatwo było polubić. Dlaczego? Znaliśmy się z dzieciństwa. Choć przez ponad 20 lat nie mieliśmy żadnego kontaktu a i w dzieciństwie nie był taki bliski. To pozwoliło zaaranżować spotkanie szybko i bez strachu, że jakiś naciągacz albo bawidamek. Sytuacja się rozwijała, spotkania ze znajomymi , rodziną i tak dalej . Ponieważ mieszkamy daleko od siebie to co dwa tygodnie nasze weekendowe spotkania.
Pierwsze 'ale' pojawiło się, gdy jakoś z euforii przeszliśmy na zwyczajność. Po 6 tygodniach ....Szybko. Usłyszałam że jak się będzie ta deklarował to ja się szybko znudzę. Prawda, choć robiliśmy to oboje. To 'ale' uznałam jednak za słuszne. Drugie już nie - okazało się, że ma idealną przyjaciółkę, o której opowiada z zadziwiającym entuzjazmem i zdecydowanie za wiele. Zwróciłam mu na to uwagę i usłyszałam że ta kobieta to chodzący ideał i zawsze będzie tak właśnie - nikt jej tej pozycji nie zabierze i ze ona będzie zawsze dla niego najważniejsza. Wówczas padło z moich ust zdanie, że skoro tak jest i żadna kobieta tak ważna nie będzie, to powinien się związać z tamtą kobietą. A jeśli to nierealne, to i tak mu żaden inny związek nie wyjdzie. Zirytował się a ta rozmowa wpłynęła na naszą relację znacząco, choć pozornie tak nie było. Z tego co wiem, ma kontakt z tą kobietą, a mało tego wrażenie że czeka na jej decyzje, choć te nie są i rzekomo nie będą dla niego korzystne, co wiem od jego bliskich. On był swego czasu wobec niej nie fair i ona już nie zamierza (podobno) wracać do tej samej rzeki. Ponadto z kimś jest.
Powiecie: na co ci to, odpusc, nic z tego nie będzie.
Oczywiście, że spasowałam, choć łudzę się, że.....
Ne chcę być 'zamiast', to oczywiste. Chciałabym z nim być, bo to człowiek z którym czuję się bardzo dobrze. Inne próby skończyły się niedokończoną kawą. Przy nim nie przeszkadza mi nie idealność mojego 40letniego ciała , twarz bez makijażu... Bliskość jest taka, jak nigdy dotąd z nikim. To dobry człowiek ale....To 'ale' jest duże i bolesne.
Czy jest coś co mogę zrobić? Póki co mamy kontakt, jest bardziej chłodny ale trwa . A ja mam z tyłu głowy nadzieję, że on jednak zdecyduje się na to by być ze mną. Jestem spokojna, też zdystansowana, biorę co jest i nie popędzam, nie naciskam....Carpe diem. Tylko nie da się tak wiecznie, ja nie dam rady na pewno.
Co radzicie?
Edytor zaawansowany
  • herakles-one 16.05.19, 16:22
    Nie wiem co Ci doradzić. Jeśli nie chcesz być erzacem jego ideału, to ja bym postawił sprawę na ostrzu noża i powiedział mu, że Cię nie interesuje taka rola i taki związek.
    Jest duże ryzyko, że się w ten sposób rozstaniecie, ale nie wierzę, że on się nagle "wyleczy " z tamtej kobiety jeśli do tej pory tego nie zrobił.
    Jeśli się okaże , że tam dostanie kosza, to może wrócić do Ciebie z podkulonym ogonem.
    Ja nie pozwoliłbym się tak traktować by mi partnerka mówiła, że ma jakiś ideał, a ja to jestem tylko surogatem. A do tego się sprowadza to co Ci powiedział. To dość okrutne.
    I myślę, że nadal nie wyszłaś z współuzależnienia od toksycznych partnerów.
  • ada_ww 16.05.19, 16:46
    "Ne chcę być 'zamiast', to oczywiste. Chciałabym z nim być, bo to człowiek z którym czuję się bardzo dobrze. Inne próby skończyły się niedokończoną kawą. Przy nim nie przeszkadza mi nie idealność mojego 40letniego ciała , twarz bez makijażu... Bliskość jest taka, jak nigdy dotąd z nikim. To dobry człowiek ale....To 'ale' jest duże i bolesne. "

    Ja tylko nie rozumiem pewnych wewnetrznych sprzecznosci, ktorych autorka chyba sama nie widzi, czuje sie jako substytut kogos innego, ale i tak jest jej z nim dobrze". Jak moze byc jej dobrze z kims, kto porownuje ja do innej kobiety, jeszcze podkreslajac, ze ta kobieta jest dla niego idealem. Nie znioslabym tego, zeby ktos byl ze mna i opowiadal mi o tym, ze np. Jola jest dla niego idealem, ale niestety nie do osiagniecia.
  • mmkaa11 16.05.19, 17:14
    ada_ww napisał(a):

    > "Ne chcę być 'zamiast', to oczywiste. Chciałabym z nim być, bo to człowiek z kt
    > órym czuję się bardzo dobrze. Inne próby skończyły się niedokończoną kawą. Przy
    > nim nie przeszkadza mi nie idealność mojego 40letniego ciała , twarz bez makij
    > ażu... Bliskość jest taka, jak nigdy dotąd z nikim. To dobry człowiek ale....To
    > 'ale' jest duże i bolesne. "
    >
    > Ja tylko nie rozumiem pewnych wewnetrznych sprzecznosci, ktorych autorka chyba
    > sama nie widzi, czuje sie jako substytut kogos innego, ale i tak jest jej z nim
    > dobrze". Jak moze byc jej dobrze z kims, kto porownuje ja do innej kobiety, je
    > szcze podkreslajac, ze ta kobieta jest dla niego idealem. Nie znioslabym tego,
    > zeby ktos byl ze mna i opowiadal mi o tym, ze np. Jola jest dla niego idealem,
    > ale niestety nie do osiagniecia.

    Naprawde Ada tego nie rozumiesz? :)
  • ada_ww 16.05.19, 17:16
    Nie rozumiem, ale skoro Ty to rozumiesz i nie jest to dla Ciebie problemem, to nie moja sprawa.
  • melanz123 16.05.19, 18:17
    Masz rację, wciąż siedzę w toksycznych relacjach, krążą wokół mnie tacy ludzie, gdyż im na to pozwalam.
    To moja wina i to nie ulega wątpliwości. Muszę się odważyć na krok o jakim piszesz, istotnie- ryzyko jest żadne biorąc pod uwagę możliwości dobre dla mnie.
  • herakles-one 16.05.19, 19:33
    melanz123 napisał(a):

    > Masz rację, wciąż siedzę w toksycznych relacjach, krążą wokół mnie tacy ludzie,
    > gdyż im na to pozwalam.
    > To moja wina i to nie ulega wątpliwości. Muszę się odważyć na krok o jakim pisz
    > esz, istotnie- ryzyko jest żadne biorąc pod uwagę możliwości dobre dla mnie.

    Sama sobie to robisz, ale to nie Twoja wina. Nie obwiniaj się za to. Zachowywałaś się do tej pory tak, jak najlepiej potrafiłaś. Nikt sobie dobrowolnie i świadomie życia nie niszczy. A jeśli to robi to dlatego, że inaczej nie potrafi.
    Polecałem tutaj niedawno w innym wątku lekturę "Kobiety, które kochają za bardzo" Robin Norwood. Druga pozycja: Toksyczna miłość i jak się z niej wyzwolić. Pia Mellody. Podobnych poradników jest więcej. Jeśli możesz sobie pozwolić to przydała by Ci się terapia, ale wiem, że nie zawsze jest to możliwe i może będziesz musiała sama dokonać tej zmiany u siebie. Są na fb grupy wsparcia dla osób żyjących w toksycznych związkach. Życzę Ci byś odnalazła w sobie siłę i zadbała o siebie. Pozdrawiam !
  • mmkaa11 16.05.19, 19:39
    Jest jeszcze jedna dobra w tym temacie - Koniec wspoluzaleznienia, Melody Beattie.
  • melanz123 17.05.19, 10:47
    Dziekuję.
  • opium777 19.05.19, 17:24
    nawet nie wiesz jakie uroki niesie ze sobą bycie samej. możesz się realizować we wszystkim bez rzepa na grzbiecie. no ja mam o tyle farta, że nie potrzebuję szukać spełnień emocjonalnych, kochał mnie mój tato. a co do seksu ? tego światu to pół światu i w postępie cywilizacyjnym gadżety erotyczne. chciałabym to zobaczyć jak mu fuck off pokazujesz :D
  • opium777 19.05.19, 17:29
    tym bardziej, że nie wiążą Was dzieci.
    Przypomniała mi się sytuacja koleżanki, której facet wiecznie powtarza że marzy mu się blondyna z dużymi cycami. ona brunetka, chuda. i tak ją dopierdala psychicznie non toper.
  • melanz123 17.05.19, 10:46
    Dziękuję Ci, poczytam. Na pewno mam jakiś feler, a w zasadzie nawet oczywisty feler - chcę być kochaną. Ale wybieram osoby które tego nie umieją....
  • lumeria 19.05.19, 17:07
    Wydaje mi się, ze jesteś na dobrej drodze, by ten feler ogarnąć. Bo nie pakujesz się bezmyślnie w kolejny słabo rokujący związek, tylko rozważasz to co się dzieje. To ogromny postęp, i dla Ciebie kredyt, ze do tego doszłaś!!!

    Czy czujesz się, ze jesteś godna miłości? Tak dogłębnie, na poziomie emocjonalnym i podświadomym. Bo często się zdarza, ze na poziomie myśli, to wiemy jedno, ale w głębi mamy przekonanie, ze nie zasługuję na miłość, coś ze mną nie tak, ale nie wiem co.

    Jak traktujesz siebie? Jak traktowali Cie rodzice? Dobrze? Serdecznie? Z szacunkiem?
  • melanz123 19.05.19, 21:12
    Tak, tym razem widzę,choć pewnie wiele widzieć bym nie chciała...Moi rodzice....Zimny dom, despotyczna matka, która od zawsze uważała mnie za porażkę. Choć byłam zdolna. Tyle,że byłam zawsze introwertykiem, byłam autsajderem. Ale głównie dlatego że nadwrażliwość jaką mam nijak nie pasowała do reszty przyziemnej rodziny. Szacunek do mnie? Nie. Nie pamiętam przytulania, pochwał. Pamiętam awantury i ciągłe rozkazy oraz pretensje. Ze jestem do niczego, a inne dzieci są super ( sąsiadów, znajomych itd.) I mój brat był O.K. Niezależnie od tego co i jak robił. Czułam się zawsze jak znajda z kapusty. Bo tak mi mówiła matka gdy byłam mała. Ona się wszystkiego zawsze wypiera. Do dziś stosuje szantaż emocjonalny. Wobec mnie szczególnie. A ja się poddaję temu. I nie umiem się dość kochać.
  • lumeria 19.05.19, 21:51
    :(( Oj, to smutne, współczuje. Czyli nieszczęśliwie powielasz wzorce wyniesione z rodziny. Bezwiednie wybierasz takich panów, którzy traktują Cie tak jak to robiła matka i rodzina - zimno, użytkowo i nieempatycznie.

    To da się przepracować, i bardzo polepszyć swoje życie i wybór partnerów. Bardzo. Czego Ci życzę.

    Oprócz pozycji wymienionych powyżej (świetne książki!), polecam "Toksyczne namiętności" - Susan Forward, może już czytałaś? Także tej samej autorki "Dlaczego on nie kocha, a ona za nim szaleje" i "Toksyczni rodzice".
  • melanz123 06.06.19, 10:18
    Dziękuję !
  • opium777 16.05.19, 18:43
    stare i głupie
  • yadaxad 16.05.19, 19:23
    Ta przyjaciółka naprawdę istnieje? Zresztą nie ważne. Tak czy inaczej, tyle ci opowiadając dawał ci przed nos ideał, przepis na staranie się, jak dorosnąć do bycia go godną. I w związku będzie wciąż tresował.
  • melanz123 16.05.19, 20:35
    I tu się mylisz - to konkretna osoba, wiem kim jest. I podobno mam masę cech jak ona. Ale sama sytuacja jest durna - to inna kwestia.
  • yadaxad 16.05.19, 20:50
    Jest manipulacyjna, a to nie wróży nic dobrego.
  • melanz123 16.05.19, 21:11
    Niestety, to fakt.
  • lumeria 19.05.19, 16:58
    To chyba zależy od Ciebie samej, co jest dla Ciebie ważne.

    Wygląda na to, ze pan jest emocjonalnie związany z inną kobietą, a z Tobą fizycznie, bo mu ją trochę przypominasz. Gdybyście byli małżeństwem, nazywałabym to zdradą emocjonalną.

    Jeśli chcesz związku z mężczyzną zakochanym w innej kobiecie i zupełnie tego nie kryjącym, to jest Twój wybór. Pani zawsze będzie #1, bo jest wymarzonym ideałem, a nie zwykłą kobietą która pierdzi pod kołdrą i gada o tym co na obiad, i kto pozmywa naczynia.

    Serce nie sługa, wiec wiele wpływu na jego emocje nie masz.... co chcesz z tym zrobić?


  • melanz123 19.05.19, 21:13
    Nie wiem, za to wiem że powinnam zakończyć.
  • yadaxad 19.05.19, 21:28
    Przypuszczam, że osobników tego typu nie należy rzucać, bo mogą się nieprzyjemnie zaktywizować. Raczej doprowadź do tego, żeby on się "obraził" i niezbyt radośnie zgódź na rozstanie.
  • lumeria 19.05.19, 22:39
    Autorka napisala:
    > Jestem spokojna, też zdystansowana, biorę co jest i nie popędzam, nie naciskam....Carpe diem. Tylko nie da się tak wiecznie, ja nie dam rady na pewno.

    Mozna tez ochładzać i przerzedzać kontakt aż zostanie ... nic. Bo pan wcale się nie stara...
  • lumeria 20.05.19, 00:00
    >biorę co jest

    A co wlasciwie jest... bo jesli tylko oferta seksu bez zobowiązań, to jednak słabo...
  • melanz123 20.05.19, 11:31
    Oczywiście że taka oferta jest słaba. Delikatnie mówiąc.... Mam złudną nadzieję, w tym problem.
  • johannka 30.05.19, 08:56
    Nie da się doradzić niczego innego niż tylko dystans i odcięcie się. On z jakiegoś powodu nie ma możliwości związać się z tamtą, więc spotyka się z Tobą, a najprawdopodobniej gdyby tamta zmieniła zdanie - byłby na każde jej zawołanie. Chcesz w taki sposób żyć?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.