Dodaj do ulubionych

Akceptacja

21.05.19, 14:11
Czy umiecie akceptować innych takimi, jakimi są? Widząc ich wady i slabosci i mimo to niemosadzajac ich? Czy to w ogóle możliwe?


--
inspiracjemoje.blogspot.com/
inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
Edytor zaawansowany
  • mona.blue 21.05.19, 14:12
    *nie osadzajac

    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • miminiczka 21.05.19, 15:44
    Umiem ale to że kogoś akceptuję nie znaczy od razu, że jest to osoba z którą chcę utrzymywać jakiekolwiek relacje. Nikt nie jest idealny, ja też nie, więc od nikogo tego nie wymagam ale z własnej woli otaczam się osobami, których zestaw cech w większości mi odpowiada.
  • mmkaa11 21.05.19, 16:00
    mona.blue napisała:

    > Czy umiecie akceptować innych takimi, jakimi są? Widząc ich wady i slabosci i m
    > imo to niemosadzajac ich? Czy to w ogóle możliwe?
    >
    >
    Ucze sie tego. To dostrzezenie kim ktos jest.
    Nawet mojego ex psychopate akceptuje w tym sensie ze widze kim on jest i przyjmuje te prawde o nim. I nie oszukuje siebie ze jest inaczej.
  • mmkaa11 21.05.19, 17:24
    I tez mam taka dziwna relacje. Gdzie jedynie akceptacja pomaga mi to ogarnac. Wielomiesieczna netowa znajomosc bardzo duza glebia rozmow, dotykania traum, wstydu, przekopanie sie przez ciemne strony. I dysonans pomiedzy glebia spotkania dusz, a pustka kontaktu w realnym wymiarze.
    Taka dziwnisc ze znamy sie od najciemniejszych stron i ze to tak naprawde nie jest zadna prawdziwa bliskosc, a jedynie zludzenie.
    Netowe relacje cos takiego wytworzyly, nowy typ wirtualnych wiezi.
  • kod_matrixa 21.05.19, 18:28
    mmkaa11 napisał(a):

    > I tez mam taka dziwna relacje. Gdzie jedynie akceptacja pomaga mi to ogarnac. W
    > ielomiesieczna netowa znajomosc bardzo duza glebia rozmow, dotykania traum, wst
    > ydu, przekopanie sie przez ciemne strony. I dysonans pomiedzy glebia spotkania
    > dusz, a pustka kontaktu w realnym wymiarze.
    > Taka dziwnisc ze znamy sie od najciemniejszych stron i ze to tak naprawde nie j
    > est zadna prawdziwa bliskosc, a jedynie zludzenie.
    > Netowe relacje cos takiego wytworzyly, nowy typ wirtualnych wiezi.


    To prawda. Dzieje się tak, bo taka relacja praktycznie nigdy nie miała miejsca w antropologii człowieka. Kontakt z drugą osobą zawsze odbywał się na poziomie werbalnym i niewerbalnym. Umysł ludzki nie jest ewolucyjnie do czegoś takiego przystosowany jak relacja internetowa. Emocje i uczucia, które mogą się wówczas pojawić nie potrafią odnaleźć swojego odbiorcy. Zwłaszcza te na poziomie nieświadomym. Zaczynamy czuć dyskomfort.

    Trochę podobnie dzieje się w relacji terapeutycznej, zwłaszcza w takiej intensywnej dzień w dzień z jaką ma się doczynienia w szpitalu na oddziale stacjonarnym, gdzie może powstać bardzo silna więź emocjonalna między ludźmi na wielu płaszczyznach. Tej werbalnej i tej niewerbalnej, której nie będziemy nigdy w stanie do końca ogarnąć, a będzie ona mieć ogromne znaczenie.

    Poza tym do takiej relacji również zostają wprowadzane nieantropologiczne czynniki (także wywołujące dyskomfort na poziomie podświadomym) jak "obiektywizm" terapeuty przejawiający się brakiem wymiany poglądów na różne tematy, brak praktycznie jakichkolwiek informacji o nim itp. To jest naprawdę silna manipulacja i nieetyczna gra na ludzkich uczuciach, emocjach i psychice człowieka, tyle, że usankcjonowana prawnie jak niegdyś lobotomia.

    Dochodzi wówczas do silnego dysonansu emocjonalnego, bo w pewnym momencie umysł człowieka przestaje postrzegać terapeutę jako kogoś pełniącego obowiązki zawodowe. Taka percepcja w pewnym momencie dla ludzkiej psychiki staje się nie do przyjęcia.

    Jeśli nie ta świadoma to nieświadoma część umysłu zacznie postrzegać drugą stronę jako bliską, bo tak skonstruowane mamy mechanizmy ukształtowane przez miliony lat.

    A jeśli dojdzie do tego różnica płci i wspólna płaszczyzna mentalną, to kultura (psychoterapia), zawsze ulegnie antropologii (uczuciom). Niby ten szkodliwy wpływ na ludzką psychikę wydaje się oczywistą oczywistością, ale pewne rzeczy (nb logiczne, aż do bólu) do niektórych i tak nie dotrą.




    --
    Myślenie krytyczne czyni wolnym
  • mmkaa11 22.05.19, 09:08
    kod_matrixa napisał:

    > Trochę podobnie dzieje się w relacji terapeutycznej, zwłaszcza w takiej intensy
    > wnej dzień w dzień z jaką ma się doczynienia w szpitalu na oddziale stacjonarny
    > m, gdzie może powstać bardzo silna więź emocjonalna między ludźmi na wielu płas
    > zczyznach. Tej werbalnej i tej niewerbalnej, której nie będziemy nigdy w stanie
    > do końca ogarnąć, a będzie ona mieć ogromne znaczenie.

    > Dochodzi wówczas do silnego dysonansu emocjonalnego, bo w pewnym momencie umysł
    > człowieka przestaje postrzegać terapeutę jako kogoś pełniącego obowiązki zawod
    > owe. Taka percepcja w pewnym momencie dla ludzkiej psychiki staje się nie do pr
    > zyjęcia

    Widze, ze po czyms takim trzeba sie leczyc emocjonalnie.
    Przekroczone tu sa granice intymnosci emocjonalnej w sztuczny sposob, nie zintegrowane z innymi wymiarami.
    Ja nie wiem jeszcze jak to uporzadkowac, jak zamknac takie doswiadczenie, gdy ono fizycznie nigdy nie mialo swojego przebiegu.
  • lisiczka.pisiczka 22.05.19, 15:45
    Powinnas go do siebie dopuscic. Dopuscic do tej fizycznosci, bo ten kontakt netowy to tylko substytut spelnienia potrzeb Twojego ducha. Ta fizyczna cielesnosc pozwolilaby Wam na te glebie spelnienia w oceanie wirujacych dusz. Ty tylko sobie wyobrazalas jaki on jest, jego fizycznosc byla dla Ciebie owiana tajemnica ukrywajaca sie za kurtyna internetu. Ta kurtyna internetu unimozliwila Ci prawdziwosc tych przezyc.
  • mona.blue 22.05.19, 15:57
    mmkaa11 napisał(a):

    > I tez mam taka dziwna relacje. Gdzie jedynie akceptacja pomaga mi to ogarnac. W
    > ielomiesieczna netowa znajomosc bardzo duza glebia rozmow, dotykania traum, wst
    > ydu, przekopanie sie przez ciemne strony. I dysonans pomiedzy glebia spotkania
    > dusz, a pustka kontaktu w realnym wymiarze.
    > Taka dziwnisc ze znamy sie od najciemniejszych stron i ze to tak naprawde nie j
    > est zadna prawdziwa bliskosc, a jedynie zludzenie.
    > Netowe relacje cos takiego wytworzyly, nowy typ wirtualnych wiezi.

    Może tu kontakt w realu wymagał budowania pomalu, tak jakby od nowa relacji, może też doszlibyscie z czasem na głębszy poziom relacji.


    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • lisiczka.pisiczka 22.05.19, 16:05
    Tak wlasnie jest Mona.blue, przeciez to wlasnie po glebi poznajemy to, ze ocean jest oceanem a nie jakas tam kaluza, co nie? Powoli starac sie o budowanie tej fizycznosci otaczajacej aure naszego ducha, tak cegielka po cegielce, nie za szybko, powoli odslaniac w sobie poklady swojej kobiecosci. Gdy dochodzi do tego za szybko pomijamy najwazniejsze aspekty tej glebi pozwalajacej nam na totalne spelnienie, na wejscie ducha w sfere naszej materii. Duchowi nigdzie sie nie spieszy, duch ma cierplowosc i dobrze by bylo zeby w takich momentach duch przejmowal kontrole nad naszym cialem, ktore domaga sie zbyt wiele i zbyt szybko, pochopnie, niecierpliwie.
  • mmkaa11 22.05.19, 17:11
    Dziewczyny, ta relacja zostala zakonczona.
    Natomiast co teraz przerabiam to temat bliskosci, bo ja tego nie umiem w realu.
    Bylam tylko w przemocowych relacjach, gdzie znikalo po jakims czasie moje ja. Taki wzorzec mam wdrukowany przez matke, z ktora nie zaznalam bliskosci a ponizanie i dystans i przez despotycznego ojca, ktoremu musialam oddawac wladze nad soba. Ja zupelnie nie wiem jak to jest normalnie i bezpiecznie byc blisko realnej osoby, no moze z kobietami juz umiem.
  • mmkaa11 22.05.19, 20:47
    No i juz dotarlo do mnie, czemu ta relacja sie nie rozwinela. On mnie po prostu nie akceptowal. Krytykowal, okreslal jako idiotyczne moje refleksje w koncowce tej znajomosci. Zaczelo to narastac gdy docieralam do swej natury i seksualnosci.
  • ada_ww 22.05.19, 20:59
    mmkaa11 napisał(a):

    > No i juz dotarlo do mnie, czemu ta relacja sie nie rozwinela. On mnie po prostu
    > nie akceptowal. Krytykowal, okreslal jako idiotyczne moje refleksje w koncowce
    > tej znajomosci. Zaczelo to narastac gdy docieralam do swej natury i seksualnosci.

    Dopatrujecie sie nie wiem czego w zwyklej znajomosci internetowej, duchowosci, glebi, czy uczuc wyzszych. Nie powinnas go obwiniac za brak akceptacji, bo tez ciezko o czyms takim mowic, gdy zadna blizsza znajomosc nie zostala zawarta. Byc moze on nie mial ochoty na cos wiecej i zadna seksualnosc nie interesowala go. Ty z kolei, gdy zaczelas go zagadywac na temat seksualnej bliskosci, czym moglas go odstraszyc, bo on z kolei mogl miec tylko i wylacznie ochote na rozmowe przez intrernet, a nie na cos wiecej.
  • mmkaa11 22.05.19, 21:23
    Rozmawialismy o wszystkim. Znam go na wylot.
    Nie obwiniam tylko stwierdzam fakt.
    Mysle ze pasowalismy do siebie dokladnie tak jak ja do Ciebie ;)
    Inne fale, tylko nie chcielismy tego przyznac, bo jednak bylo duchowe polaczenie, ale najwyrazniej z innej strony mocy.
  • ada_ww 22.05.19, 21:30
    mmkaa11 napisał(a):

    > Rozmawialismy o wszystkim. Znam go na wylot.
    > Nie obwiniam tylko stwierdzam fakt.

    Ok, mnie przy tej znajomosci nie bylo, ja zwrocilam uwage tylko na to, ze to net, bo sama o tym napisalas.

    > Mysle ze pasowalismy do siebie dokladnie tak jak ja do Ciebie ;)

    Gdyby nie sprzeczne poglady, to tak naprawde nie byloby dyskusji.

    > Inne fale, tylko nie chcielismy tego przyznac, bo jednak bylo duchowe polaczeni
    > e, ale najwyrazniej z innej strony mocy.

    No i zwyczajnie to zaakceptuj, nie doszukujac sie w sobie z tego powodu negatywow, ani nie zastanawiaj sie, co zrobilas zle.
  • wiktor_bog 21.05.19, 20:10
    Ja wcale nie uważam, by miała to być jakaś uniwersalna prawda. Przede wszystkim nie można akceptować zachowań szkodliwych społecznie i dla osób wokół osoby "szkodzącej", bo niby dlaczego? Nie osądzam, widzę wady i zalety, ale... nie akceptuję, jeżeli jest to osobnik szkodliwy.

    --
    Właściciel bloga zycieoptymalne.pl
  • herakles-one 21.05.19, 21:58
    wiktor_bog napisał:

    > Ja wcale nie uważam, by miała to być jakaś uniwersalna prawda. Przede wszystkim
    > nie można akceptować zachowań szkodliwych społecznie i dla osób wokół osoby "s
    > zkodzącej", bo niby dlaczego? Nie osądzam, widzę wady i zalety, ale... nie akce
    > ptuję, jeżeli jest to osobnik szkodliwy.
    >

    I masz pełną rację. Przyzwalanie na zło też jest złem.
  • lisiczka.pisiczka 21.05.19, 20:55
    Oj tak, jak potrafie akceptowac, poniewaz jestem osoba bardzo empatyczna. Bardzo wazne jest widziec to, ze ktos ma wady i zalety i nie oceniac, akceptowac takim, jaki ktos jest. Ale to tez juz jest dla tych, ktorzy maja wysoko emocjonalnego ducha, ten duch empatii na taka wlasnie akceptacje pozwala bez oceny, ze jest ktos zly, czy zrobil to czy tamto. Po to jestesmy ludzmi, zeby akceptowac drugiego. Bardzo podoba mi sie to, co napisala miminiczka.
  • yadaxad 21.05.19, 21:15
    Osądzanie kojarzy się z odsądzeniem. Ale na pewno oceniam, bo inaczej nie da się współegzystować. W zakresie jaki niesie dana sytuacja Bez definiowania ostatecznego, ale na poziomie dystansu. Dla niektórych , jeśli to możliwe, ten dystans jest aż za horyzontem.
  • lisiczka.pisiczka 21.05.19, 21:24
    Ja taka wlasnie osadzana sie czulam, juz w pod koniec podstawowki. Wszystko bylo dobrze, ale w pewnym momencie bardzo szybko zaczal mi rosnac nos i zaczynal przypominac bulwe ziemniaka. Mama chodzila ze mna do lekarza i sam lekarz powiedzial, ze jeszcze takiego przypadku nie spotkal, zeby w tak szybkim tempie rosl komus nos. Czulam sie nieatrakcyjna, w koncu jak mialam 16 lat mama zaprowadzila mnie do chirurga plastyka i mi ten nos zoperowal. Zrobil mi aktorski nosek, dzieki czemu wygladam jak Sharon Stone.
  • kod_matrixa 22.05.19, 10:51
    Nie ma zero-jedynkowych odpowiedzi na to pytanie.

    Ta granica między akceptowalnym, a nieakceptowanym jest płynna. Trzeba zdać się na własną intuicję.

    Różne są kryteria nie/akceptowalności. Żadna dziedzina tego nie usystematyzuje. Ani psychologia, ani żadna inna dziedzina społeczna. Jesteśmy skazani w dużym stopniu na subiektywizm. Oczywiście do pewnych rozsądnych granic. Nie można zaakceptować czynów krzywdzących innych ludzi itp.

    Problem w tym, że ludzi można krzywdzić na wiele sposobów, również w majestacie prawa.

    --
    Myślenie krytyczne czyni wolnym
  • ada_ww 22.05.19, 11:00
    kod_matrixa napisał:


    > Problem w tym, że ludzi można krzywdzić na wiele sposobów, również w majestacie
    > prawa.
    >

    Do czasu, az majestat prawa nie sciagnie dna takiej lesniczki ... skaczacej na skakance.
  • ada_ww 22.05.19, 11:24
    Znam jednego takiego wlasnie saudyjskiego majestata, ktory zatrudnil kobiete lasu w pewnym interesie nie sprawdzajac dokladnie tego, co powinien byl sprawdzic. Dzis wie, ale juz na jego stanowisku jest ktos inny, powiedzial do mnie tylko, "Ada, ja juz i tak za dlugo siedzialem na tym stolku, pora na emeryture, kupilem elektryczny rower".
  • ada_ww 22.05.19, 11:47
    Chociaz tez bardzo mozliwe jest to, ze (mowiac zargonem majestatu) ktos chcial go wylozyc i podrzucil mu futro.
  • kod_matrixa 22.05.19, 11:48
    Ja np. akceptuję konformistów, ale nie dlatego, że lubię ich postawę. Tylko dlatego iż wiem, że wielu z nich nie stać na nonknformizm. Są zbyt słabo rozwinięci intelektualnie i wstyd oraz lęk przed brakiem ich akceptacji ze strony stada ich paraliżuje.

    Antropologia przypisała im inną funkcję społeczną.

    --
    Myślenie krytyczne czyni wolnym
  • ada_ww 22.05.19, 12:08
    kod_matrixa napisał:

    > Ja np. akceptuję konformistów, ale nie dlatego, że lubię ich postawę. Tylko dla
    > tego iż wiem, że wielu z nich nie stać na nonknformizm. Są zbyt słabo rozwinięc
    > i intelektualnie i wstyd oraz lęk przed brakiem ich akceptacji ze strony stada
    > ich paraliżuje.

    To, co Ty teraz mowia pewnie czesto mezowie prostytutek, ich stac bylo na przelamanie tej konformistycznej bariery stada:)

    > Antropologia przypisała im inną funkcję społeczną.
    >
    Jaka?
  • ada_ww 22.05.19, 12:18
    Ale to nic Matrix, zawsze mozna poczytac ksiazke pt. "Dziecie zwane Jezus" i w razie koniecznosci podreparowac swoje ego zamiast placic za terapie:)
  • kod_matrixa 22.05.19, 13:01
    ada_ww napisał(a):

    > Ale to nic Matrix, zawsze mozna poczytac ksiazke pt. "Dziecie zwane Jezus" i w
    > razie koniecznosci podreparowac swoje ego zamiast placic za terapie:)



    W moim przypadku z terapii wynika, że jestem lepszy niż w istocie jestem.



    --
    Myślenie krytyczne czyni wolnym
  • ada_ww 22.05.19, 13:28
    kod_matrixa napisał:


    > W moim przypadku z terapii wynika, że jestem lepszy niż w istocie jestem.
    >

    To jednak ta psychoterapia wniosla cos pozytywnego do Twojego zycia, odkryles swoje pozytywne strony, o ktorych sam nie wiedziales. Jest wiec sens opluwac terapeutow, psychologie, psychologow wypisujac o nich wciaz te same bzdury niczym zacieta plyta?
  • kod_matrixa 22.05.19, 13:50
    ada_ww napisał(a):

    > kod_matrixa napisał:
    >
    >
    > > W moim przypadku z terapii wynika, że jestem lepszy niż w istocie jestem.
    > >
    >
    > To jednak ta psychoterapia wniosla cos pozytywnego do Twojego zycia, odkryles s
    > woje pozytywne strony, o ktorych sam nie wiedziales. Jest wiec sens opluwac ter
    > apeutow, psychologie, psychologow wypisujac o nich wciaz te same bzdury niczym
    > zacieta plyta?


    Twoja uwaga jest swoistą troską o poszanowanie uczuć quasi religijnych kultu cargo.

    Jeśli spotkasz Świadków Jehowy, a oni okażą się sympatycznymi ludźmi, to również wniosą coś pozytywnego swoim uniwersalnym człowieczeństwem.

    Ale czy z tego powodu opuścisz Islam?






    --
    Myślenie krytyczne czyni wolnym
  • ada_ww 22.05.19, 13:57
    kod_matrixa napisał:


    >
    > Twoja uwaga jest swoistą troską o poszanowanie uczuć quasi religijnych kultu cargo.

    Nie prawda, to Ty sam napisales, ze psychoterapia uzmyslowila Ci, ze jestes lepszy niz Twoj wlasny obraz o samym sobie, ja tego nie powiedzialam, ani zaden czlowiek z "kultu cargo".

    >
    > Jeśli spotkasz Świadków Jehowy, a oni okażą się sympatycznymi ludźmi, to równie
    > ż wniosą coś pozytywnego swoim uniwersalnym człowieczeństwem.

    A zebys wiedzial, ze spotkalam. Wiele lat termu regularnie co tydzien odwiedzaly mnie dwie panie. Na pierwszym spotkaniu byly rozmowy o Bogu, pozniej te panie chyba bardziej przychodzily na kawe, ciastko i po to, zeby sobie na rozne tematy porozmawiac. Skonczyly sie te spotkania w momencie, gdy jedna z pan urodzila dziecko i juz nie miala dla mnie czasu:)


    >
    > Ale czy z tego powodu opuścisz Islam?
    >
    Nie, nie opuszcze.
    >
    >
    >
  • kod_matrixa 22.05.19, 14:13
    Nie prawda, to Ty sam napisales, ze psychoterapia uzmyslowila Ci, ze jestes lepszy niz Twoj wlasny obraz o samym sobie, ja tego nie powiedzialam, ani zaden czlowiek z "kultu cargo".



    Nic bardziej mylnego. Psychoterapia uzmysłowiła mi, że ma błędną i nieco wyidealizowaną ocenę mojej osoby. A to ogromna różnica.

    --
    Myślenie krytyczne czyni wolnym
  • kod_matrixa 22.05.19, 12:55
    ada_ww napisał(a):

    > kod_matrixa napisał:
    >
    > > Ja np. akceptuję konformistów, ale nie dlatego, że lubię ich postawę. Tyl
    > ko dla
    > > tego iż wiem, że wielu z nich nie stać na nonknformizm. Są zbyt słabo roz
    > winięc
    > > i intelektualnie i wstyd oraz lęk przed brakiem ich akceptacji ze strony
    > stada
    > > ich paraliżuje.
    >
    > To, co Ty teraz mowia pewnie czesto mezowie prostytutek, ich stac bylo na przel
    > amanie tej konformistycznej bariery stada:)
    >
    > > Antropologia przypisała im inną funkcję społeczną.
    > >
    > Jaka?


    FIZYCZNA Ada, fizyczna, nie kulturowa.

    Quasi nauki mnie nie jarają.




    --
    Myślenie krytyczne czyni wolnym
  • kod_matrixa 22.05.19, 13:28
    kod_matrixa napisał:

    > ada_ww napisał(a):
    >
    > > kod_matrixa napisał:
    > >
    > > > Ja np. akceptuję konformistów, ale nie dlatego, że
    > bo roz
    > > winięc
    > > > i intelektualnie i wstyd oraz lęk przed brakiem ich akceptacji ze s
    > trony
    > > stada
    > > > ich paraliżuje.
    > >
    > > To, co Ty teraz mowia pewnie czesto mezowie prostytutek, ich stac bylo na
    > przel
    > > amanie tej konformistycznej bariery stada:)
    > >
    > > > Antropologia przypisała im inną funkcję społeczną.
    > > >
    > > Jaka?
    >
    >
    > FIZYCZNA Ada, fizyczna, nie kulturowa.
    >
    > Quasi nauki mnie nie jarają.
    >
    >
    >
    >


    Kultura dla antropologii fizycznej jest tym czym chemia dla fizyki.




    --
    Myślenie krytyczne czyni wolnym



    --
    Myślenie krytyczne czyni wolnym
  • ada_ww 22.05.19, 13:31
    kod_matrixa napisał:


    > > FIZYCZNA Ada, fizyczna, nie kulturowa.
    > >
    > > Quasi nauki mnie nie jarają.
    > >
    > >
    Ale co dokladnie masz na mysli z ta fizyczna antropologia?
    Ps. antropologia w zaden sposob nie obejmuje zwierza, lecz czlowieka tylko i wylacznie.
    > >
    >
    >
    > Kultura dla antropologii fizycznej jest tym czym chemia dla fizyki.
    >
    Wyjasnij prosze jak Ci sie chce, bo nie chce mi sie zastanawiac.
  • kod_matrixa 22.05.19, 13:55
    ada_ww napisał(a):

    > kod_matrixa napisał:
    >
    >
    > > > FIZYCZNA Ada, fizyczna, nie kulturowa.
    > > >
    > > > Quasi nauki mnie nie jarają.
    > > >
    > > >
    > Ale co dokladnie masz na mysli z ta fizyczna antropologia?
    > Ps. antropologia w zaden sposob nie obejmuje zwierza, lecz czlowieka tylko i wy
    > lacznie.
    > > >
    > >
    > >
    > > Kultura dla antropologii fizycznej jest tym czym chemia dla fizyki.
    > >
    > Wyjasnij prosze jak Ci sie chce, bo nie chce mi sie zastanawiac.


    Znajdź sobie pojęcie "antropologia fizyczna". Nie chce mi się tego tłumaczyć.




    --
    Myślenie krytyczne czyni wolnym
  • ada_ww 22.05.19, 14:00
    kod_matrixa napisał:

    >
    > Znajdź sobie pojęcie "antropologia fizyczna". Nie chce mi się tego tłumaczyć.
    >
    Mnie nie chodzi o encyklopedyczne pojecie fizycznej antropologii. Chodzilo mi o to, jak Ty widzisz jej analogie z chemia, czy dotyczy to tez ewolucji czlowieka, zbyt ogolne jest to Matrix zeby domyslac sie, o co Ci chodzi.
  • kod_matrixa 22.05.19, 14:16
    No jasne, że ewolucji.

    Kultura jest na krótkiej smyczy ewolucji biologicznej. Hipotezy o koewolucji genetyczno-kulturowej nawet nie dorobiły się miana teorii, o ile dobrze pamiętam.

    --
    Myślenie krytyczne czyni wolnym
  • kod_matrixa 22.05.19, 15:12
    kod_matrixa napisał:

    > No jasne, że ewolucji.
    >
    > Kultura jest na krótkiej smyczy ewolucji biologicznej. Hipotezy o koewolucji ge
    > netyczno-kulturowej nawet nie dorobiły się miana teorii, o ile dobrze pamiętam.
    >

    Ciekawy artykuł

    wyborcza.pl/7,75400,23477598,poznaj-notch2nl-gen-dzieki-ktoremu-jestes-czlowiekiem.html





    --
    Myślenie krytyczne czyni wolnym
  • kod_matrixa 22.05.19, 15:15
    ada_ww napisał(a):

    > kod_matrixa napisał:
    >
    > >
    > > Znajdź sobie pojęcie "antropologia fizyczna". Nie chce mi się tego tłumac
    > zyć.
    > >
    > Mnie nie chodzi o encyklopedyczne pojecie fizycznej antropologii. Chodzilo mi o
    > to, jak Ty widzisz jej analogie z chemia, czy dotyczy to tez ewolucji czlowiek
    > a, zbyt ogolne jest to Matrix zeby domyslac sie, o co Ci chodzi.


    Weźmy taki przykład jak kazirodztwo. Żadna kultura tego nie promowała. A jak promowała to jej potomstwo było nie teges... intelektualnie i tym sposobem sama sobie strzeliła w głowę.





    --
    Myślenie krytyczne czyni wolnym
  • herakles-one 22.05.19, 12:57
    Najpierw potrzeba zdefiniować to słowo, bo widzę, że różne osoby różnie je rozumieją.
  • lisiczka.pisiczka 22.05.19, 15:23
    Mnie sie wydaje, ze tu chodzi o taka bezwzgledna akceptacje dla takich, jakich jestesmy. Po prostu o samo przyjecie, ze ktos jest taki, jaki jest, nie krytykowac, nie czepiac sie, tylko wlasnie akceptowac. Jak ktos zrobi cos zlego to nie karac, tylko akceptowac to, ze nikt nie jest idealny, ze kazdy ma wady i te wady tez akceptowac.
  • mona.blue 22.05.19, 15:40
    Sama zaczęłam mieć wątpliwości. Bo u nas we wspólnocie mówi się z jednej strony o akceptacji, ale z drugiej strony można komuś zwrócić uwagę, jeżeli zrobi coś źle czy przeciwko nam. Chodzi chyba o to, żeby nie potepiac i nie odrzucać za to takiego człowieka.

    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • herakles-one 22.05.19, 19:37
    www.deon.pl/inteligentne-zycie/psychologia-na-co-dzien/art,117,tak-malo-akceptujemy-tych-ktorych-kochamy.html
  • ada_ww 22.05.19, 20:14
    herakles-one napisał:

    > www.deon.pl/inteligentne-zycie/psychologia-na-co-dzien/art,117,tak-malo-akceptujemy-tych-ktorych-kochamy.html

    Na mnie ten artykul nie zrobil zadnego wrazenia, ale ja jestem przeciwna akceptacji bezwarunkowej. Bezwarunkowo mozna akceptowac niemowle, pozniej od dziecka nalezy tez wymagac. Akceptujac wszystko w taki sposob, nalezaloby akceptowac tez jednostki antyspoleczne takie, jak gwalcicieli, pedofili, czy mordercow, bo zgodnie z ta zasada akceptacji bezwarunkowej nalezaloby zaakcetowac to, ze to jest hobby tych jednostek antyspolecznych.
    Co do tego, ze tak malo akceptujemy tych, ktorych kochamy tez uwazam to za wierutna bzdure. Od tych, ktorych kochamy wymagamy wiecej, niz o tych, ktorzy sa nam obojetni, bo na tych, ktorych kochamy zalezy nam bardziej.
  • mmkaa11 22.05.19, 20:26
    A ja zgadzam sie w 100 % z przeslaniem tego artykulu.
  • ada_ww 22.05.19, 20:30
    mmkaa11 napisał(a):

    > A ja zgadzam sie w 100 % z przeslaniem tego artykulu.

    Twoje prawo.
  • ada_ww 22.05.19, 20:31
    Aprobata tez nie jest ani pochwala, ani uznaniem, lecz tylko synonimem akceptacji.
  • ada_ww 22.05.19, 20:37
    Juz z reszta sam poczatek artykulu zapowiada same bzdury, bo akceptacja nie jest zadnym nowym slowem, ani tez nowym pojeciem w psychologii.
  • mmkaa11 22.05.19, 20:59
    ada_ww napisał(a):

    > Aprobata tez nie jest ani pochwala, ani uznaniem, lecz tylko synonimem akceptac
    > ji.

    Po prostu tak to rozumiesz. Masz prawo.
    Ja zrobilam kiedys taki przypis do slow "kocham cie":
    *kocham cię = akceptuję cię; przyjmuję cię taką/takiego, jaką/jakim jesteś; zachwycam się tobą

    Gdzie kochanie kogos to najpierw akceptacja rozumiana jak w tym artykule - przyjecie kogos takim jakim jest, a nastepnie zachwyt dla jego pewnych cech czyli aprobata dla tej osoby.
  • ada_ww 22.05.19, 21:02
    mmkaa11 napisał(a):


    > Po prostu tak to rozumiesz. Masz prawo.
    > Ja zrobilam kiedys taki przypis do slow "kocham cie":
    > *kocham cię = akceptuję cię; przyjmuję cię taką/takiego, jaką/jakim jesteś; zac
    > hwycam się tobą

    Ty potrzebujesz zachwytu razem z akceptacja, Twoje prawo, nie kazdy potrzebuje zachwytu.

    > Gdzie kochanie kogos to najpierw akceptacja rozumiana jak w tym artykule - przy
    > jecie kogos takim jakim jest, a nastepnie zachwyt dla jego pewnych cech czyli a
    > probata dla tej osoby.

    Aprobata dla drugiej osoby jest jej akceptacja, aprobata z zachwytem nie ma nic wspolnego, zachwyt jest wynikiem emocji, albo emocja sama w sobie, nie jest stanem permanentnym.
  • ada_ww 22.05.19, 21:07
    Tez zle sie wyrazilam, akceptacja tez nie musi byc niczym stalym, bo pewne zachowania akceptuje sie, a pewnych nie.
  • mmkaa11 22.05.19, 21:18
    Mamy inna percepcje. Akceptuje to.
    I zauwazam fakt ze albo nadaje z kims na tych samych falach, wtedy ogarnia mnie zachwyt i aprobata dla tej osoby.

    Albo wlasnie kompletnie sie z kims rozmijam i sie wycofuje, akceptujac ten stan.
  • ada_ww 22.05.19, 21:33
    mmkaa11 napisał(a):

    > Mamy inna percepcje. Akceptuje to.
    > I zauwazam fakt ze albo nadaje z kims na tych samych falach, wtedy ogarnia mnie
    > zachwyt i aprobata dla tej osoby.
    >

    A dla mnie nadawanie na podobnych falach, bo na tych samych uwazam, ze jest ciezko nie jest powodem do zachwytu. Z takimi ludzmi zwyczajnie czuje sie lepiej. Ale dla mnie zachwyt jest emocja niezwykle rzadka.


    > Albo wlasnie kompletnie sie z kims rozmijam i sie wycofuje, akceptujac ten stan.

    Chyba kazdy czuje sie lepiej w gronie pod pewnymi wzgledami do siebie podobnych.
  • mona.blue 22.05.19, 22:16
    mmkaa11 napisał(a):

    > ada_ww napisał(a):
    >
    > Ja zrobilam kiedys taki przypis do slow "kocham cie":
    > *kocham cię = akceptuję cię; przyjmuję cię taką/takiego, jaką/jakim jesteś; zac
    > hwycam się tobą
    >
    > Gdzie kochanie kogos to najpierw akceptacja rozumiana jak w tym artykule - przy
    > jecie kogos takim jakim jest, a nastepnie zachwyt dla jego pewnych cech czyli a
    > probata dla tej osoby.

    Podoba mi się takie podejście :)


    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • ada_ww 22.05.19, 22:25
    A mnie to przede wszystkim zastanawia, jak ta autorka, pani Sujek w ogole mogla skonczyc psychologie bez znajomosci elementarnych zasad komunikacji (na przyklad tego). Akceptacja bezwarunkowa nie ma nic wspolnego z prawidlowa komunikacja, lub jej brakiem, a te przyklady urzednik petent, czy nauczyciel-uczen sa przykladami tolerancji, a nie akceptacji warunkowej. Wiadomo, ze tym, ktorzy maja sporo na sumieniu taka akceptacja bezwarunkowa jest zwyczajnie wygodna.
  • mona.blue 22.05.19, 22:50
    Wydaje mi się, że akceptacja ułatwia komunikację. A zależność nauczyciel -uczen to faktycznie akceptacja warunkowa, gdy uczeń dobrze się nauczyl to ma dobre oceny i odwrotnie. Natomiast tolerancja jest dla mnie bliższa obojętności, nie zależy mi, mogę to tolerować.

    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • ada_ww 22.05.19, 22:56
    mona.blue napisała:

    > Wydaje mi się, że akceptacja ułatwia komunikację. A zależność nauczyciel -uczen
    > to faktycznie akceptacja warunkowa, gdy uczeń dobrze się nauczyl to ma dobre o
    > ceny i odwrotnie. Natomiast tolerancja jest dla mnie bliższa obojętności, nie z
    > ależy mi, mogę to tolerować.
    >

    Mona, z tym, ze oceny wystawiane (obiektywnie) uczniowi nie maja nic wspolnego z akceptacja, oceniany jest stan wiedzy tego ucznia, a nie sam uczen jako osoba. Owszem, nauczyciel, glownie wychowawca tez ocenia uczniow z punktu widzenia roznych kryteriow psychologicznych, czy pedagogicznych i pewne zachowania uwaza za spolecznie akceptowalne, a pewne nie. Obowiazkiem nauczyciela jest tolerowanie ucznia niezaleznie od jego pochodzenia, statusu majatkowego rodzicow, wyznania, miejsca zamieszkania, plci itp. Pojecie akceptacji jest bardziej zarezerwowane dla relacji blizszych.
  • ada_ww 22.05.19, 23:01
    Akceptacja moze miec wymiar personalny i pozapersonalny, to tez nalezy rozroznic kategoryzujac to pojecie.
  • mona.blue 22.05.19, 23:05
    ada_ww napisał(a):

    > Akceptacja moze miec wymiar personalny i pozapersonalny, to tez nalezy rozrozni
    > c kategoryzujac to pojecie.


    Co masz na mysli, szczególnie jeżeli chodzi o pozapersolnalny wymiar akceptacji?

    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • ada_ww 22.05.19, 23:06
    Akceptacja okreslonych warunkow, akceptacja umowy kupna-sprzedazy itp.
  • mona.blue 22.05.19, 23:03
    Może to jest klucz, żeby odróżnić akceptację osoby od akceptacji jej zachowania, jeżeli to w ogóle możliwe.

    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • ada_ww 22.05.19, 23:07
    mona.blue napisała:

    > Może to jest klucz, żeby odróżnić akceptację osoby od akceptacji jej zachowania
    > , jeżeli to w ogóle możliwe.
    >

    Tylko, ze na caloksztalt osoby sklada sie rowniez specyfika jej zachowan.
  • mona.blue 22.05.19, 23:15
    To ja już nie wiem, o co chodzi w tym zaleceniu, żeby akceptować innych takimi jakimi są.

    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • ada_ww 22.05.19, 23:18
    mona.blue napisała:

    > To ja już nie wiem, o co chodzi w tym zaleceniu, żeby akceptować innych takimi
    > jakimi są.
    >

    Ja tez nie wiem, cos Herakles z Matrixem zamilkli, moze oni cos mieliby do powiedzenia w tej kwestii.
  • mona.blue 22.05.19, 23:23
    ada_ww napisał(a):

    > mona.blue napisała:
    >
    > > To ja już nie wiem, o co chodzi w tym zaleceniu, żeby akceptować innych t
    > akimi
    > > jakimi są.
    > >
    >
    > Ja tez nie wiem, cos Herakles z Matrixem zamilkli, moze oni cos mieliby do powi
    > edzenia w tej kwestii.


    Już późno, moze jutro się odezwa. I Mmka miala ciekawe intuicje.

    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • herakles-one 23.05.19, 22:42
    Ada, akceptacja to jest nasza postawa wobec zdarzeń lub osób , która przyjmuje je takimi jakie są, godzimy się z nimi, a nie walczymy.
    Akceptowanie siebie samego, to jest przyjęcie do wiadomości tego, jacy jesteśmy ze swoimi zaletami i wadami, a nie wypieranie swoich wad. To pogodzenie się z tym, że nie jesteśmy idealni.
    Zaakceptowanie jakiejś wady nie oznacza, że nie możemy pracować nad jej zmianą. Jest wręcz przeciwnie: Gdy wejdziesz w błoto i masz brudne buty, to gdy wiesz o tym, możesz je wyczyścić. A gdy nie wiesz- będziesz chodzić w brudnych.

    Jest taka modlitwa nawet :„Boże! Proszę, daj mi siłę, abym pogodził się z tym, czego zmienić nie mogę; odwagę, abym zmienił to, co zmienić mogę i mądrość, abym potrafił odróżnić jedno od drugiego.” - To jest istota akceptacji.

    Matrix np. uczynił swoją misją walkę z psychologią, ale nie wróżę mu powodzenia.
    . Nie wiem do końca co on nazywa konformizmem, ale ewidentnie myli pojęcia twierdząc, że akceptuje konformistów, a jednocześnie jego oceny ich, które nieraz tutaj wypowiadał, mają wydźwięk bardzo pejoratywny. Jakieś rozdwojenie jaźni u niego jest.

    Często nasze życie nie przebiega zgodnie z naszymi oczekiwaniami i wyobrażeniami. Mamy wtedy dwa wyjścia : możemy czuć się rozczarowani i rozgoryczeni, wściekli , albo starać się pogodzić z tym jak jest.
    Często np. brak akceptacji dla odmienności jest przyczyną rozpadu małżeństw. Pobierają się dwie osoby z różnych środowisk, o różnej historii rodzin, tradycji, zwyczajów itd. itp. i gdy przeminie pierwsze zauroczenie rozpoczyna się walka o dominację i poprawiane partnera na miarę naszych wyobrażeń i oczekiwań jaki powinien być.
    Gdy tymczasem zauroczył nas taki/a jaki był czy była.
  • ada_ww 24.05.19, 00:30
    Herakles, zanim odniose sie do sedna Twojego postu skierwanego do mnie, powiem Ci, ze ja nie mam problemow z samoakceptacja, chociaz tez lubie od siebie wymagac. Co do mojego eks zwiazku, to tez nie zamierzam sie biczowac, nie jestem w nim od bardzo wielu lat, a sobie zyczylabym, zeby moj drugi wybor, jak taki sie zdarzy byl lepszy niz poprzedni, zeby nie bylo tak, ze wejde z deszczu pod rynne, co w zyciu zdarza sie niestety czesto.
  • herakles-one 24.05.19, 06:06
    Skierowałem swój wpis do Ciebie, bo Ty napisałaś, ze już nie wiesz jak rozumieć tę akceptację i wyraźnie zasygnalizowałaś, że ode mnie lub Matrixa oczekujesz odpowiedzi. Ja Ci niczego nie wytykam, tylko dałem przykład. Nie pisałem o Tobie, tylko generalnie.
    Do mojego wpisu trzeba by dodać jeszcze, że nie tylko powinniśmy akceptować sytuacje, na które nie mamy żadnego wpływu, ale również te, które możemy zmienić.Wtedy zamiast koncentrować się na rozżaleniu, że świat nie jest taki jakim chcielibyśmy go widzieć, odzyskujemy spokój i koncentrujemy się na podjęciu najlepszych sposobów działania, by tej zmiany dokonać.
  • ada_ww 24.05.19, 09:37
    herakles-one napisał:

    > Skierowałem swój wpis do Ciebie, bo Ty napisałaś, ze już nie wiesz jak rozumieć
    > tę akceptację i wyraźnie zasygnalizowałaś, że ode mnie lub Matrixa oczekujesz
    > odpowiedzi. Ja Ci niczego nie wytykam, tylko dałem przykład. Nie pisałem o Tobi
    > e, tylko generalnie.

    mona.blue napisała:

    > To ja już nie wiem, o co chodzi w tym zaleceniu, żeby akceptować innych takimi
    > jakimi są.

    To Mona nie wiedziala o co chodzi z akcptowaniem ludzi takimi, jakimi sa, a nie ja.


    > Do mojego wpisu trzeba by dodać jeszcze, że nie tylko powinniśmy akceptować syt
    > uacje, na które nie mamy żadnego wpływu, ale również te, które możemy zmienić.W
    > tedy zamiast koncentrować się na rozżaleniu, że świat nie jest taki jakim chcie
    > libyśmy go widzieć, odzyskujemy spokój i koncentrujemy się na podjęciu najlepsz
    > ych sposobów działania, by tej zmiany dokonać.

    Wiem o tym i akceptuje to, czego zmienic nie moge, bo nie mam innego wyjscia, moze nie tyle akceptuje, lecz toleruje, bo nie mam innego wyjscia ( i tu tez zaznaczam subtelna roznice miedzy tymi slowami).
  • mona.blue 24.05.19, 10:19
    Tak, to ja wyrażałam wątpliwości w sprawie akceptacji i dziękuję Heraklesie za ten wpis. Ada tylko napisała, ze może Ty się odezwiesz w tym temacie.

    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • kod_matrixa 24.05.19, 09:54
    Herakles napisał:

    Do mojego wpisu trzeba by dodać jeszcze, że nie tylko powinniśmy akceptować sytuacje, na które nie mamy żadnego wpływu, ale również te, które możemy zmienić.Wtedy zamiast koncentrować się na rozżaleniu, że świat nie jest taki jakim chcielibyśmy go widzieć, odzyskujemy spokój i koncentrujemy się na podjęciu najlepszych sposobów działania, by tej zmiany dokonać.



    Prosty przepis na tumiwisizm. Albo akceptujesz coś albo nie. Ty chcesz dać Panie Bogu świeczkę, a diabłu ogarek.

    Musisz uważać, bo siedzenie okrakiem to nie najlepszy pomysł. Zwłaszcza dla faceta. Czasem trzeba działać natychmiast i nie ma czasu na pakowanie z diabłem.

    --
    Myślenie krytyczne czyni wolnym
  • herakles-one 26.05.19, 18:06
    To nie moja wina Matrix, że Ci sprawia trudność czytanie ze zrozumieniem tekstów dot. psychologii.
  • ada_ww 26.05.19, 18:25
    herakles-one napisał:

    > To nie moja wina Matrix, że Ci sprawia trudność czytanie ze zrozumieniem tekstó
    > w dot. psychologii.

    A czy Ty nie rozumiesz tego, ze on jest taki prawy i porzadny, ze jeansy stretch uwaza za szczyt dewiacji seksualnej, bo jeszcze moze sie zdarzyc, ze przyjada w weekend rodziny z dziecmi ze wsi i sie zgrzesza. Przeciez kobieta po 40 to juz musi miec siwe, na krotko przystrzyzone wlosy z trwala, jeansy z szerokimi nogawkami i ten luzny podkoszulek, z pod ktorego wystaje wielkie, rozwleczone brzuszysko. To szczyt gracji i estetyki.
  • mona.blue 22.05.19, 22:19
    ada_ww napisał(a):

    > herakles-one napisał:
    >
    > > www.deon.pl/inteligentne-zycie/psychologia-na-co-dzien/art,117,tak-malo-akceptujemy-tych-ktorych-kochamy.html
    >
    > Na mnie ten artykul nie zrobil zadnego wrazenia, ale ja jestem przeciwna akcept
    > acji bezwarunkowej. Bezwarunkowo mozna akceptowac niemowle, pozniej od dziecka
    > nalezy tez wymagac. Akceptujac wszystko w taki sposob, nalezaloby akceptowac te
    > z jednostki antyspoleczne takie, jak gwalcicieli, pedofili, czy mordercow, bo z
    > godnie z ta zasada akceptacji bezwarunkowej nalezaloby zaakcetowac to, ze to je
    > st hobby tych jednostek antyspolecznych.
    > Co do tego, ze tak malo akceptujemy tych, ktorych kochamy tez uwazam to za wier
    > utna bzdure. Od tych, ktorych kochamy wymagamy wiecej, niz o tych, ktorzy sa na
    > m obojetni, bo na tych, ktorych kochamy zalezy nam bardziej.

    Ja już całkiem się pogubiłam. Może tu chodzi o to, aby przyjąć druga osobę, nie osadzac jej, natomiast nie akceptować pewnych zachowań, potrafić je skrytykować, ale z życzliwością, nie odrzucając drugiej osoby. I wymagać też. Trochę się toksyczne sprzeczne ze sobą, ale na głębszym poziomie może być prawdziwe. Jezus też kochał wszystkich, a wymagał bardzo dużo.


    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • mona.blue 22.05.19, 22:24
    Nie miało być toksyczne, tylko trochę to sprzeczne ze sobą. I jest coś w tym, że taka akceptację wyczuwamy u innych instytucji towarzystwie osób, które nas akceptują czujemy się dobrze. Ale nadal to pojęcie akceptacji pozostaje niedookreślone dla mnie.

    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • mona.blue 22.05.19, 23:13
    I Jezus nie akceptował grzechu, ale akceptował grzesznika i wymagał: 'Idz i nie grzesznego wiecej'

    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • kod_matrixa 24.05.19, 09:59
    mona.blue napisała:

    > I Jezus nie akceptował grzechu, ale akceptował grzesznika i wymagał: 'Idz i nie
    > grzesznego wiecej'
    >


    Wszystko zależy od tego co rozumiemy pod słowem "akceptacja".

    Chrześcijaństwo nie potępia człowieka tylko grzech.

    Ale akceptacja jest znacznie szerszym pojęciem. Akceptacja, ale w jakim sensie?

    Akceptujesz kogoś i przebywasz w jego otoczeniu lub nie.

    Akceptujesz kogoś jako pracownika jeśli jest Twoim podwładnym albo nie.

    Akceptujesz kogoś jako przyjaciółkę albo nie.

    Samo słowo akceptacja jest pojęciem zbyt szerokim żeby dawać jednoznaczne odpowiedzi na takie pytania.





    --
    Myślenie krytyczne czyni wolnym
  • ada_ww 26.05.19, 16:36
    herakles-one napisał:

    > www.deon.pl/inteligentne-zycie/psychologia-na-co-dzien/art,117,tak-malo-akceptujemy-tych-ktorych-kochamy.html

    Przepraszam, ze napisalam tyle krytycznych slow na temat tego artykulu, bardzo mi z tego powodu przykro, klecze i blagam o wybaczenie biczujac sie. Niezmiernie tych slow zaluje, na dzien dzisiejszy uwazam, ze to najmadrzejszy i najbardziej wartosciowy artykul, jaki kiedykolwiek w moim ponad 45 letnim zyciu czytalam.
  • ada_ww 26.05.19, 17:03
    Jeszcze o czym bym przypadkiem zapomniala. Najwazniejsze jest spsychotrtapeutyzowac intruza do tego stopnia, takie wyrobic w nim poczucie wartosci, zeby czul sie najbardziej upragnionym i oczekiwanym gosciem, nawet z takiego debilnego abstrakcyjnego przykladu kocura o imieniu Jup.
  • mona.blue 26.05.19, 17:15
    ada_ww napisał(a):

    > herakles-one napisał:
    >
    > > www.deon.pl/inteligentne-zycie/psychologia-na-co-dzien/art,117,tak-malo-akceptujemy-tych-ktorych-kochamy.html
    >
    > Przepraszam, ze napisalam tyle krytycznych slow na temat tego artykulu, bardzo
    > mi z tego powodu przykro, klecze i blagam o wybaczenie biczujac sie. Niezmierni
    > e tych slow zaluje, na dzien dzisiejszy uwazam, ze to najmadrzejszy i najbardzi
    > ej wartosciowy artykul, jaki kiedykolwiek w moim ponad 45 letnim zyciu czytalam
    > .

    Jak rozumiem to ironia. A co Ci się nie podoba w tym artykule?


    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.