Dodaj do ulubionych

czy macie wokół siebie toksyczne osoby?

29.05.19, 11:36
Zainteresowana tematem posłuchałam filmiku pani Kopaniszyn, aczkolwiek narcyzm mnie za bardzo juz nie dotyka, choć mam narcystyczną matką. Nigdy nie ciągnęło mnie do mężczyzn narcyzów. Ale coś dla siebie znalazłam.

Kiedyś napisałam, że ja chyba nie mam toksycznych ludzi wokół, za co Herakles mnie upomniał, że to nie możliwe. W filmiku Kopaniszyn była instrukcja jak rozpoznać, ze mamy do czynienia z kimś, kto nas przygniata - na postawie reakcji ciała naszego. I zaczęlam analizę. Zidentyfikowałam jedną osobę, z którą jak sie spotykam to podświadomie dbam o to, abym była tego dnia wyspana, wypoczęta, ogarnięta domowo i emocjonalnie, najedzona i pogodna. Na pewno nie psychicznym dołku. Wtedy ze spotkania wydziela się naprawdę moc (choc moze wydawac się to abstarkcją)

Zidentyfikowałam też drugą osobę. To osoba, w której towarzystwie musze byc ostrożna, ale pod innymi względami. Z tą osobą akurat musze o relacje dbać. Ale samo zidentyfikowanie ukrytego "wroga" chyba dużo mi da. Bo nie będę podświadomie stawać na rzęsach, gimnastykowac się w mocno niewygodne dla psychiki pozy, w których raz oddcyhać raz mówić jest trudno. Frustrować, ze nie daję rady zadowolić. Tylko podejdę zadaniowo do spotkania. Bez oceniania siebie w relacji.

Dziwi mnie to, ze czasem pewne relacje przedkładam ponad inne. Te z osobami oziębłymi ponad te z wrażliwymi. Choc w tych oziebłych brakuje mi wrażliwości. To tych wrazliwców boje się, aby nie okazały sie bluszczem.

A wy zidentyfikowaliście, kto ma w waszym otoczeniu największy wpływ na wasze złe samopoczucie?

Edytor zaawansowany
  • afq 29.05.19, 13:12
    tak, zidentyfikowałem jakiś czas temu 2 takie osoby

    różne bezskuteczne próby podjąłem zanim je wyrugowałem ze swojego życia
    bo ostatecznie wyrugowałem

    jedna z tych osób to członek mojej rodziny, druga to człowiek z którym związany byłem zawodowo
    dokonałem ekstrakcji i wiele spraw układa się prościej

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • in.113 29.05.19, 13:22
    Ja sie boje ze w ramach porządku wykopie za dużo. Bo mam juz kolejny typ. Ale to nieziemsko trudne odróżnić toksyczne osoby od takich z którymi nam nie po drodze i jeszcze od takich, którzy maja gorsze okresy.
  • afq 29.05.19, 13:27
    masz racje in
    to jest trudne

    dlatego moje ekstrakcje odbywały się stopniowo
    tak, żebym sie mógł trzynaście razy upewnić że to dobry kierunek

    a tak po prawdzie, wolałbym sie dziś pomylić i usunąć o kogoś za dużo
    niż z niewłaściwym człowiekiem utrzymać kontakt przez nadmiar niesłusznej troski o taką relację

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • in.113 29.05.19, 13:37
    To jest zaprogramowany mechanizm, by wszystkich zadowolić. Pewnie nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak to nas wypala, zubaża treść życia, odbiera moc, której nie możemy spożytkować tam, gdzie warto. Cale życie człowiek sie uczy. Jestem świeżo po spotkaniu rodzinnym. Dla mnie temat relacji, nie tylko rodzinnych, to cos do czego przydałaby mi sie terapia, albo dobry poradnik.

  • afq 29.05.19, 13:43
    in.113 napisała:

    > To jest zaprogramowany mechanizm, by wszystkich zadowolić. Pewnie nawet nie zda
    > jemy sobie sprawy, jak to nas wypala, zubaża treść życia, odbiera moc, której n
    > ie możemy spożytkować tam, gdzie warto.

    no własnie zdałem sobie z tego sprawę jakiś czas temu
    kiedy to zobaczyłem, zrozumiałem to też inaczej zacząłem funkcjonować
    w relacjach i prywatnych i zawodowych




    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • in.113 29.05.19, 13:50
    Mam dzis fatalny dzien. Dzis kontakty sobie odpuściłam. To nie mój dzien. Ale zawsze następny jest lepszy
  • afq 29.05.19, 13:53
    czyżby to efekt tego rodzinnego spotkania?

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • in.113 29.05.19, 15:13
    Tak. Nie wszyscy maja potrzebę zjednoczyć sie w zbiorowej świadomości rodzinnej w pełni zrozumienia i poszanowania dla pewnych decyzji. Trochę przereklamowałam te możliwości zjednoczenia ponad podzialami.
  • afq 29.05.19, 15:33
    trudno jest o podstawowe wzajemne poszanowanie i tolerowanie
    a co dopiero o zjednoczenie..

    ja wciąż jestem wyklętym synem, bo konsekwentnie mówie że mam swoje potrzeby
    i o siebie musze dbać i nie będę dbał o kogoś kogo wyrwałem z mojego życia tylko dlatego
    że się rodzicom uwidziało że nasz rodzinny obrazek ma być bardziej idealny niż jest

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • in.113 29.05.19, 15:58
    U mnie chodzi tu o dwie sprawy. A może trzy. Ze moja matka nadal ma chęć traktowania mnie przedmiotowo i narzucania mi co mam czuć, z kim z rodziny kontakt kontakt utrzymywać a kogo wyeliminować. Mam byc pionkiem rozgrywającym w jej osobistych relacjach i animozjach. Ja taka byc musiałam przez 18 lat zycia.

    Inna sprawa, to osoby, ktore czują sie pokrzywdzone, ze jestem z nimi daleko a z innymi blisko, ale tak po po prostu wychodzi. A one nie robią nic by byc bliżej tylko przy okazjach robią usta w dziub - taka minę.

    I jeszcze inna sprawa ze nie mam w mieszkaniu 80 miejsc przy stole, aby za każdym razem wszystkich zaprosić, by nikt nie czul sie niesprawiedliwie potraktowany.

    Nic więcej nie napisze, bo jak widać rodzinę mam duza, i kto wie czy ktoś nie czyta i wieczorem z pretensjami nie zadzwoni.

    Ps. Ale jak juz tak zaprosić te 80 osob. To nagle maja ręce nogi połamane, dyzur w pracy, to ich piąte wesele w tym miesiącu itp. Zawsze cos nie tak.
  • afq 29.05.19, 16:07
    :-)

    po części to co piszesz brzmi mi znajomo

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • mmkaa11 29.05.19, 13:21
    Nie mam już żadnych takich w bliskim otoczeniu.
  • ja277 29.05.19, 13:51
    Czy możesz podać link do tego nagrania Kopaniszyn?
  • in.113 29.05.19, 15:08
    m.youtube.com/watch?v=cQ4YiPhhRkA&list=PLTNK01Vihm6wmD3VM4dI6JfdS_e44qYhJ&index=5&t=0s

    Kobieta ma dużo fajnych filmów (to odkrycie mmkaa w sumie). Ale trzeba mieć czas, by sie na nich skupić podczas słuchania. Tam jest tylko wzmianka o toksyczności.
  • mmkaa11 29.05.19, 15:52
    Ja za toksyczne uwazam wszelkie kontakty, ktore w warstwie komunikacji maja jakies z ponizszych cech:

    1. Odmawianie komunikacji. Zwiazki wymagaja wzajemnej komunikacji i empatii. Kiedy jeden partner wstrzymuje informacje o swoich uczuciach wtedy wiez w zwiazku ulega oslabieniu. Kiedy sprawca odmawia wysluchania partnera/partnerki wtedy lekcewazy jej przezycia i
    pozostawia ja w stanie izolacji.

    2. Zaprzeczanie. To jest glowna taktyka podczas konfliktu ze sprawca przemocy. Sprawca zaprzecza wszystkiemu i poprawia wszystko co robi i mowi ofiara. "Jak smiesz miec inne zdanie !"

    3. Umniejszanie znaczenia. To jest jak branie banknotu stu zlotowego i umniejszanie jego wartosci do jednej zlotowki. Umniejszanie znaczenia wydarzen zaprzecza temu jak ofiara widzi dana sytuacje.To jest jedna z najbardziej destrukcyjnych form przemocy psychicznej. To jest
    tez najbardziej perfidna forma przemocy psychicznej gdyz czesto sprawca wmawia ofierze, ze to co ona slyszy, to nie jest zadna przemoc, tylko jest np "zbyt wrazliwa". Sprawca zaprzecza percepcji ofiary.
    Sprawca moze umniejszac istotny wklad ofiary w zwiazek, jej osiagniecia czy ambicje.

    4. Przemoc w formie zartow. niektore zlosliwe komentarze moga byc maskowane pod przebraniem humoru, potrafia jedna bardzo bolec. W niektorych przypadkach humor moze byc bardzo wyrafinowany, jednak celem jego jest wytracenie ofiary z rownowagi emocjonalnej.

    5. Blokowanie i kierowanie rozmowa. Sprawca odmawia komunikacji, ustala o czym mozna i nie mozna rozmawiac, lub nie udostepnia informacji. Sprawca moze uniemozliwic rozwiazanie kazdego problemu przez blokowanie i zniechecenie ofiary.

    6. Oskarzanie, wmawianie i obwinianie. Sprawca bedzie staral sie oskarzac partnera o uczynienie jakiegos zla, czy nawet rzeczy ktora nie miala miejsce. Sprawca moze wprost brutalnie klamac, tak, ze nawet dziecko rozpozna klamstwo, ale tu nie chodzi o fakty. Celem tego tak samo jak celem kierowania rozmowa jest zmuszenie ofiary do przyjecia postawy obronnej i wytracenie jej z rownowagi.

    7. Osadzanie i krytyka. Sprawca osadza ofiare i wyraza swoj osad w sposob krytyczny. Jezeli ofiara sie przeciwstawia moze on jej wmowiac, ze stara sie on tylko "pomoc". W rzeczywistosci wyraza on w ten sposob swoj brak akceptacji wobec ofiary.

    8 . Trywiazlizowanie. Proba zmniejszenia znaczenia wydarzen w pozornie uczciwy i szczery sposob. Pozorna uczciwosc powoduje, ze trudno jest sie zorientowac co sie naprawde dzieje. Ofiara czesto wierzac w ta uczciwosc, mysli, ze sama niejasno wyrazila i probuje wytlumaczyc sprawcy dana sytuacje.

    9. Subtelne oslabianie. Sprawca nie tylko wycofuje swoje wsparcie emocjonalne ale takze oslabia determinacje i pewnosc siebie. Ofiara moze zostac komletnie zalamana jednym trafnym komentarzem lub sugestia. Np. przed wyjsciem na urodziny: "Ta sukienka jest calkiem ladna, przypomina mi o twojej babci"

    10. Grozenie. Klasyczna forma przemocy psychicznej. Sprawca manipuluje ofiara poprzez straszenie rzeczami, ktorych ona najbardziej sie boi. Sprawca moze straszyc opuszczeniem lub rozwodem, zabiciem zwierzat domowych lub czlonkow rodziny. Uwaga - Sprawca tutaj straszy czesto tym, czego sam sie boi! Mozemy poznac jego najwieksze leki!

    11. Wyzwiska. Ciagle nazywanie kogos "glupim", "oslem", "starym", "idiotka" ma dewastujacy wplyw na poczucie wlasnej wartosci nawet gdzy jest nieprawdziwe i nawet wtedy gdy ofiara wie, ze to nie jest prawda.

    12. Zapominanie. Sprawca "zapomina" ze bolesne dla ofiary wydarzenia wogole mialy miejsce. Po tym jak sprawca nakrzyczy na ofiare, a ofiara prosi o wyjasnienia, sprawca twierdzi "nie pamieta" zeby krzyczal. Sprawcy maja tez tendencje do ciaglego zapominania o obietnicach ktore poczynili, a ktore wczesniej zlozyli ofiarom np w ramach przeprosin. Sprawcy przemocy przepraszaja tylko wtedy jak moga za to cos uzyskac, ich przeprosiny nigdy nie sa szczere.

    13. Rozkazywanie. To w gruncie rzeczy mowienie partnerowi, ze nie jest samodzielnym czlowiekiem. Kiedy sprawca wydaje ofierze rozkazy to traktuje ja jak niewolnika, sluge czy podwladnego.

    14. Nie dopuszczanie prawdy do swiadomosci. Sprawca przemocy slownej moglby przeczytac liste tych kategorii i "udowodnic" ofierze i wszytskim innym, ze wcale nie stosuje zadnej przemocy, lub, ze nie jest to przemoc.

    Dlatego wlasnie rozpoznanie przemocy psychicznej i reakcja na nia jest mozliwa jedynie ze strony ofiary.

    Przygotowane na podstawie materialow internetowych o "verbal abuse"
    www.forum.niebieskalinia.pl/viewtopic.php?t=88&highlight=dynamika
  • mmkaa11 29.05.19, 15:55
    I jeszcze filmik ktory ostatnio znalazlam uzytkowniczki Ukryty Narcyzm:
    youtu.be/O8lVLQkpL38
  • kod_matrixa 29.05.19, 14:01
    Nie należy też szukać na siłę. W ten sposób łatwo uruchomić efekt Rosenthala.

    Psychologowie często ulegają temu efektowi. Spowodowane jest to projekcją zdobytej wiedzy (często bogatej w nieprawdziwe, ale wybujałe teorie) i doświadczeniami zawodowymi na rzeczywistość.

    Efekt jest taki, że pod wpływem siły sugestii, mniej lub bardziej świadomie zauważają u siebie różne wyimaginowane zaburzenia, bądź ich symptomy, zaczynają się nadmiernie kontrolować, popadąc w paranoje. Z kolei u innych osób zaczynają diagnozować nieistniejące zaburzenia czy w ogóle niepokojące zjawiska, których nie ma.

    --
    Myślenie krytyczne czyni wolnym
  • kod_matrixa 29.05.19, 14:07
    kod_matrixa napisał:

    > Nie należy też szukać na siłę. W ten sposób łatwo uruchomić efekt Rosenthala.
    >
    > Psychologowie często ulegają temu efektowi. Spowodowane jest to projekcją zdoby
    > tej wiedzy (często bogatej w nieprawdziwe, ale wybujałe teorie) i doświadczenia
    > mi zawodowymi na rzeczywistość.
    >
    > Efekt jest taki, że pod wpływem siły sugestii, mniej lub bardziej świadomie zau
    > ważają u siebie różne wyimaginowane zaburzenia, bądź ich symptomy, zaczynają si
    > ę nadmiernie kontrolować, popadąc w paranoje. Z kolei u innych osób zaczynają d
    > iagnozować nieistniejące zaburzenia czy w ogóle niepokojące zjawiska, których n
    > ie ma.
    >


    Warto też tu wspomnieć pamiętać o efekcie skrzywienia zawodowego, który jest jednym z błędów poznawczych.





    --
    Myślenie krytyczne czyni wolnym
  • frashka 29.05.19, 16:29
    W tym momencie już chyba nie mam, z rodziną i pracą mi się poszczęściło. W temacie znajomych robię mocny przesiew, w tej chwili nie mam żadnych kontaktów z osobami, które wpływają na mnie negatywnie
  • meela 30.05.19, 19:31
    Moje pytanie z tematem jest takie. Jak sobie radzić z taką osobą toksyczną? Mam w pracy koleżankę, która jest bardzo nieżyczliwa i wciąż zajmuje się moją osobą. Ciągle komentuje, to co robię, jak robię. Zdarzyło się, że w obecności rodzica oceniała mnie negatywnie. Ciągle czuję jej oddech za plecami. Zaczęło mnie to dołować i to bardzo. Nie wiem jak się zachować. Najchętniej uciekłabym do innej pracy.
  • mmkaa11 30.05.19, 19:48
    meela napisała:

    > Moje pytanie z tematem jest takie. Jak sobie radzić z taką osobą toksyczną? Mam
    > w pracy koleżankę, która jest bardzo nieżyczliwa i wciąż zajmuje się moją osob
    > ą. Ciągle komentuje, to co robię, jak robię. Zdarzyło się, że w obecności rodzi
    > ca oceniała mnie negatywnie. Ciągle czuję jej oddech za plecami. Zaczęło mnie t
    > o dołować i to bardzo. Nie wiem jak się zachować. Najchętniej uciekłabym do inn
    > ej pracy.

    Ja demaskuje taka osobe, czyli mowie jej wprost, ze to co mowi jest slowna agresja i ze nie zycze sobie tego.
    Czasami toksyczne osoby manipuluja niby udajac troske, np. mam sasiadke ktora o moim psie mowila jaki ty biedny, nieuczesany itp. Na co ja do niej: czy chesz mi powiedziec, ze nie zajmuje sie moim psem?
    stosuje komunikat zwrotny, parafraze.
    Toksyczne osoby sa tchorzami i gdy jest konfrontacja to zwykle uciekaja, zaprzeczaja. I nie ma sie co ludzic, ze zyskamy w nich kiedykolwiek sojusznika czy partnera. Nie. Ale przestana nas atakowac. Wtedy wraca lepsze samopoczucie psychiczne.
  • meela 30.05.19, 21:04
    Ta osoba nie jest słaba, tylko silna. Można o niej powiedzieć, że idzie po trupach do celu. Tak długo kopała dołki pod jedną dziewczyną, że zwolniła się z pracy. Teraz robi to ze mną. Źle się z tym czuję i zaczyna mi się wydawać, że coraz więcej osób w pracy mnie nie lubi i że to jej sprawka.
  • in.113 30.05.19, 21:26
    Mella nie sądzę, ze ludzie dają się nabuntować przeciwko tobie, ale moze ze strachu, moze dla świętego spokoju wokół tej sytuacji chodzą tak, aby jej nie drażnić. Ludzie najczęściej kierują się tym co widza, co czują. Ja długo musiałam sobie to wbijać do głowy, ze większość ludzi nie patrzy na mnie przez pryzmat wizji kogoś złowróżącego mi, ale przez pryzmat tego kim ja jestem, jak ja się przedstawiam. Myślę , ze w tej sytuacji należy po prostu robić swoje. Dbać o przyjaźnie w pracy i czekać aż sie układy przetasuja. W pracy zauważyłam, ze jest jak na sinusoidzie, ktoś odchodzi, ktoś przychodzi , raz jest lepiej raz gorzej.

    Pamiętam jak w mojej poprzedniej pracy, w miejsce kobiety , ktora odeszła miala przyjść przyjaciolka z dzieciństwa szefowej. Jak ja się bałam tego układu, bo moja szefowa to byla typowa moberka. A ta kobieta jak przyszla i jak zobaczyła jaka wiedźma wyrosła z jej koleżanki to mialam w niej takiego sojusznika, kumpelę i antydepresanta , ze ten okres pracy z nią wspominam z uśmiechem.



  • mmkaa11 30.05.19, 21:37
    meela napisała:

    > Ta osoba nie jest słaba, tylko silna. Można o niej powiedzieć, że idzie po trup
    > ach do celu. Tak długo kopała dołki pod jedną dziewczyną, że zwolniła się z pra
    > cy. Teraz robi to ze mną. Źle się z tym czuję i zaczyna mi się wydawać, że cora
    > z więcej osób w pracy mnie nie lubi i że to jej sprawka.

    Z mojego doswiadczenia wynika ze te osoby graja silne ale sa tchorzami, wymiekaja przy konfrontacji twarza w twarz. To co robia to manipulacje i to wynika z ich niedojrzalosci.
    Oczywiscie by stanac oko w oko z takim manipulatorem trzeba miec wewnetrzna sile i swiadomosc co sie dzieje i co sie chce osiagnac.
  • meela 30.05.19, 23:42
    To jest osoba, która na pozór by ci nieba przychyliła, a za plecami wbiła nóż. Ludzie nabierają się na to. Poza tym jest bardzo zaborcza, również jeśli chodzi o ludzi. Rywalizuje np o rodziców, o koleżanki, o dzieci. Ignorowałam to do czasu, aż zaczęło to się realnie na mnie odbijać. Czuję się wbijana przez nią w ziemię.
    Dziękuję dziewczyny In, Mmka. Jutro coś dalej napiszę
  • meela 31.05.19, 20:46
    Mam taki dylemat. Czy przesadzam w ocenie sytuacji. I może ktoś inny nie przejąłby się tą sytuacją wcale. Czy jest źle i powinnam zdobyć się na rozmowę z tą osobą. Ale z doświadczenia wiem, że rozmowa nic nie daje. Już nie raz rozmawiałam z nią, bo chciałam wyjaśnić pewne nieporozumienia. Spokój był pozorny i tylko na jakiś czas. Mnie by ta sytuacja i relacja z tą koleżanką obeszła, gdyby nie to, że wpływa to na moje relacje z rodzicami. Bardzo mi się to nie podoba a czuję się bezsilna.
  • mmkaa11 31.05.19, 20:53
    Ja takie relacje uwazam za toksyczne. Twoje samopoczucie i intuicja mowia prawde, Twoja prawde.
    Do konfrontacji trzeba nabrac odwagi, nie jest to latwe. Ale warto.
  • mmkaa11 31.05.19, 20:57
    I konfrontacja to nie rozmowa. Masz racje ze z taka osoba nie da sie normalnie rozmawiac. Nawet nie warto jak zauwazylas.
    Trzeba natychmiast reagowac na jej manipulacje. Chocby slowami "nie podoba mi sie to co mowisz, nie zycze sobie tego". I tyle. Odejsc bez wchodzenia w wyjasnianie. Ja bym tak wlasnie sprobowala na poczatek robic.
  • meela 31.05.19, 21:06
    Mmka ja z nią praktycznie nie rozmawiam. Komunikuję się z nią tylko wtedy kiedy muszę. Zaczęło się od tego, że dyrektor zabrał jej klasę i dał mi. Nie wiem dlaczego, taka była jego decyzja. Od tamtego czasu ona chyba się mści na mnie. Pracuję w tej szkole 11 lat, ona 4. Moje "stare" koleżanki mówią mi, ze rozsiewa wciąz plotki na mój temat. Przez długi czas mnie to nie obchodziło, ale zaczęło to przekładac się na relacje z rodzicami.
  • mmkaa11 31.05.19, 21:10
    Zdefiniuj problem - napisz mi co czujesz, dlaczego i czego bys chciala.
  • meela 01.06.19, 10:11
    Mmka. Czuję bezradność. Tak jak pisałam nie obchodziło mnie to dopóki swoje plotki, negatywne konentarze na mój temat rozsiewała wśród moich koleżanek i kolegów z pracy. Nie odczułam, ze ktoś się ode mnie odwrócił, czy w jakiś sposób to odbijało się na moich relacjach. Brałam to z przymrużeniem oka i żartowałam sobie z tego. Ale, gdy dyrektor dał mi jej klasę, to zaczęła użalać się do rodziców i negatywnie mnie oceniać. To zrobiło się niefajne i uważam, że jest to wielkie świństwo.
    Czego bym chciała? Spokoju. Mam dość wysłuchiwania wyssanych z palca ocen mojej osoby. Zaczęło mnie to przygniatać.
  • mmkaa11 01.06.19, 10:59
    meela napisała:

    > Mmka. Czuję bezradność. Tak jak pisałam nie obchodziło mnie to dopóki swoje plo
    > tki, negatywne konentarze na mój temat rozsiewała wśród moich koleżanek i koleg
    > ów z pracy. Nie odczułam, ze ktoś się ode mnie odwrócił, czy w jakiś sposób to
    > odbijało się na moich relacjach. Brałam to z przymrużeniem oka i żartowałam sob
    > ie z tego. Ale, gdy dyrektor dał mi jej klasę, to zaczęła użalać się do rodzicó
    > w i negatywnie mnie oceniać. To zrobiło się niefajne i uważam, że jest to wielk
    > ie świństwo.
    > Czego bym chciała? Spokoju. Mam dość wysłuchiwania wyssanych z palca ocen mojej
    > osoby. Zaczęło mnie to przygniatać.

    Rozumiem. Mozes jednak swoja bezradnosc przekroczyc, tak aby w efekcie doswiadaczac spokoju i jak sie domyslam poczucia bezpieczenstwa w mjscu pracy.
    Czego od niej oczekujesz? Jakiego zachowania. Bo nie mozesz przeciez jej powiedziec, by zapewnila Ci spokoj. Ona byc moze sama czuje sie zagrozona, gdyz jej odebrano klase i uderzylo to w jej poczucie wartosci i bezpieczenstwa. Tak jak Yadaxad uwazam, ze ona gra nieswiadomie, instynktownie, nie bedzie umiala podejsc do tego z refleksja.

    No chyba ze mogalbys z nia porozmawiac mniej wiecej w ten sposob:
    Rozumiem, ze odebranie ci klasy moglo byc dla ciebe duzym zaskoczeniem i ciosem. Ja pewnie poczulabym zagrozenie utrata miejsca pracy, poczulabym sie negatywnie oceniona jako nauczyciel. Rozumiem, ze moglas utracic poczucie bezpieczenstwa oraz poczucie wlasnej wartosci. Jednak ja uwazam, ze to co sie stalo nie swiadczy w zaden sposob o twoich kompetencjach. Uwazam ze jestesmy sobie rowne jako nauczycielki. Po prostu taka sytuacja mogla sie przydarzyc kazdej z nas. I kazda z nas czulaby to samo. Wiedz o tym, ze w rozmowach z rodzicami padaja pozytywne opinie na twoj temat. Zarowno z ich jak i mojej strony. A jesli ktos probuje powiedziec cos negatywnego, nie dopuszczam do tego, bo uwazam ze krytyka niczego nie buduje. Poza tym kazdy z nas popelnia bledy, nie ma sensu wypominanie dawnych potkniec dla dania upustu negatywnym emocjom.
    Jakos tak ;)
  • yadaxad 01.06.19, 13:37
    Taką rozmowę toksyk odbierze jako słabość, strach przed nim i pobudzi go to do aktywności. Taki tekst jest dobry dopiero kiedy toksykowi jego aktywność obróci się przeciw niemu i go podłamie, dla ułożenia spokojnych kontaktów, bo ciągnięcie wojny zawsze nie ma sensu. Jest szansa, że toksyk odpuści we własnym interesie. Na pewno nie jest mądre obracać w żart jego pomówień. Należy do innych i toksykowi wysyłać krótkie i jasne komunikaty - to nieprawda. Nie rozwijać, nie tłumaczyć, bo to uwiarygodnia zarzuty. Powiedzenie - ona opowiada o mnie bzdury- już każdemu, kto jest dobrze do pomawianemu ustosunkowany samo uruchamia wyobraźnię w obronie.
  • meela 01.06.19, 15:29
    Dziewczyny
    Kiedyś jak coś o sobie usłyszałam, to od razu szłam do niej z rozmową, aby to wyjaśnić. Ale robiłam to chyba nieumiejętnie, bo ona zaczynała robić z siebie ofiarę. Zaprzestałam tych rozmów i ograniczyłam z nią kontakt do minimum.
    Chodzi w sumie o pieniądze, bo każda dodatkowa godzina to realne pieniądze. Takiej rozmowy, jak proponuje Mmka nie dałabym rady przeprowadzić. Z tego względu, że czuję do niej niechęć i nie potrafię udawać, że jest inaczej albo ze nic nie czuję.
    Ostatnio dotarło do mnie, że krąży plotka, że ja donoszę do dyrektora i dlatego odebrał jej godziny a dał mi. Zrobiło mi się naprawdę nieprzyjemnie. Kontakt z dyrektorem mam taki sam, jak inni a może nawet mniejszy ze względu na moją osobowość (jestem raczej mało towarzyska, wycofana w kontaktach itd.).
    Może In masz rację, że po prostu robić swoje i nie przejmować się. Od września będzie miała tyle godzin, co ja, ale narazie nic się nie zmieniło w jej zachowaniu.
    Yadaxad ma rację i obracanie w żart tych pomówień nie było dobre, ale mądry Polak po szkodzie.
    Dziękuję dziewczyny za wsparcie i cenne rady.
  • in.113 01.06.19, 16:02
    Meela, ja mysle, ze najbardziej frustruje w tym wszystkimi to, że taka podłość istnieje. I to jeszcze pod fałszywym płaszczykiem kogoś, kim faktycznie nie jest. Plusem tej sytuacji jest to, ze nie musisz z nią współpracować a jeszcze lepiej, ze od niej nic nie potrzebujesz,ze nie jesteś zawodowo zmuszona korzystać z jej pomocy, wsparcia.

  • meela 01.06.19, 19:32
    Właśnie mnie taki fałsz denerwuje. Chyba mi trochę przeszło, jak się tu wygadałam. Jedyne, co mogę, to tak jak radzi Yadaxad mówić, że to nieprawda. I zupełnie się od niej izolować.
    Nieraz jednak muszę z nią współpracować i to jest najgorsze. Czasami zastanawiam się, czy będzie się mścić przez całe życie, czy kiedyś odpuści, bo tak to wygląda.
  • in.113 01.06.19, 11:33
    Meela, jesli z ludźmi z pracy jest ok, dyrektorem to daj trochę na luz. Wyciszaj się nadal, medytuj tak, aby na spokojnie zaczynać kolejny pracujący dzien. Ci rodzice, których nabuntowała to pewnie tylko kilka sztuk. Kolejni myślą sobie - zmiana wyszła nawet na lepsze. A jeszcze kolejni "cos tam musiało sie zadziac, ze klasę straciła". A pewnie większość rodziców nawet się nie zastanawia co, kto, jak i po co. Twoja bronią jesteś ty sama: Twoje kompetencje, konkretność i otwarcie do rodziców. Jak "kolezanka" zobaczy, ze nic nie ugra, to moze sama zmieni pracę.

    Taka toksyczność w środowisku nauczycielskim to norma z tego co słyszę.
  • yadaxad 31.05.19, 23:15
    To nie musi być wykombinowane, bo toksyczni ludzie robią to instynktownie, ale pierwsze co należy robić jeśli jest się w jakiejś grupie, a toksyk wybrał nas za cel i zaczyna działać, nawet nie tyle zajmować się kontaktem z nim, co trzymać towarzysko więź z grupą, silniej niż się to czyni w normalnych warunkach.Utrzymywać kontakt mówieniem o sobie. Drobnymi uwagami o sobie, ledwie zaznaczając do istnienia toksyka. Bo tosyk zawsze stara się swoją ofiarę odizolować. I to jest główne. Należy pozostać w żywym związku z grupą Delikatnie, tak aby to nie było w formie otwartych skarg na toksyka, ale aby grupa podświadomie odczuwała, że jest się atakowanym.
  • opium777 01.06.19, 07:43
    yadaxad napisał(a):

    Delikatnie, tak aby to nie
    > było w formie otwartych skarg na toksyka, ale aby grupa podświadomie odczuwał
    > a, że jest się atakowanym.

    i co to da ?
  • meela 01.06.19, 10:22
    Yadaxad. Trzymam się z grupą. Moje koleżanki i koledzy znają mnie od 11 lat i mamy pozytywne relacje. I tu jej się nie udało. Z rodzicami mam kontakt ograniczony i czysto służbowy. Ona mieszka w okolicy szkoły i z wieloma rodzicami jest na "ty", poza tym jej dzieci też chodzą do tej szkoły. Sytuacja jest trudna. Nie potrafię sobie z tym poradzić.
  • jedwabnas 05.06.19, 12:16
    Spróbuję włożyć "kij w mrowisko" ponieważ czytając wypowiedzi oceniamy innych- a my? Czy dobrze znamy siebie ? Ja osobiście kiedy już zostaje przekroczona pewna granica - zrywam taką znajomość na zawsze,Nigdy nie zastanawiam się nad toksycznością danej osoby ,zawsze mam na uwadze ,że ja również nie jestem chodzącym ideałem -ale obłuda czy branie "całej reki jak się daje palce " sprawia że po pewnym czasie tracę zaufanie do danej osoby i się od niej odsuwam,najgorzej jest w pracy - tu jest naprawdę poważny problem - w rodzinie możemy powiedzieć sobie szczerze co nas drażni w drugiej osobie czy pokłócić się i to moze na pewien czas rozładować sytuację .
  • kod_matrixa 06.06.19, 21:18
    jedwabnas napisał(a):

    > Spróbuję włożyć "kij w mrowisko" ponieważ czytając wypowiedzi oceniamy innych-
    > a my? Czy dobrze znamy siebie ? Ja osobiście kiedy już zostaje przekroczona pe
    > wna granica - zrywam taką znajomość na zawsze,Nigdy nie zastanawiam się nad tok
    > sycznością danej osoby ,zawsze mam na uwadze ,że ja również nie jestem chodzący
    > m ideałem -ale obłuda czy branie "całej reki jak się daje palce " sprawia że po
    > pewnym czasie tracę zaufanie do danej osoby i się od niej odsuwam,najgorzej j
    > est w pracy - tu jest naprawdę poważny problem - w rodzinie możemy powiedzieć s
    > obie szczerze co nas drażni w drugiej osobie czy pokłócić się i to moze na pewi
    > en czas rozładować sytuację .



    Każdy myśli o sobie, że jest uczciwy zamiast uderzyć się w pierś. Jasnym jest, że nie jesteśmy idealni.

    Nigdy nie rozumiałem tego czemu innym jest ciężko przyznać się do błędu? Ludzie mają wpajane różne rzeczy, takie jak konieczność bycia bezbłędnym, profesjonalnym, niezawodnym etc. Ten ambicjonalizm łatwiej się wpaja ludziom wpływowym, zapatrzonym w ich autorytety jak w obrazek. Brak takim osobom dystansu nawet nie tyle do siebie samych, co w ogóle do świata. A może też zbyt niskie poczucie wartości i lęk przed wstydem wobec jakiejś społeczności. Taki negatywny aspekt kulturowy.







    --
    Myślenie krytyczne czyni wolnym

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.