Dodaj do ulubionych

Prosze o rady

01.06.19, 21:56
Witam,
bylem wczoraj w poradni zdrowia rodzinnego i lekarz podejrzewa u mnie zaburzenie psychiczne typu borderline, chorobe afektywna-dwubiegunowa i sklonnosci do schizofrenii. Zostalem tez w tej poradni przetestowany. Nie ma potrzeby skierowania do psychiatry, musze sam zadecydowac, na razie lekarz rodzinny przepisal mi tabletki Sanza 5 mg raz dziennie wieczorem przed snem przez dwa tygodnie. Dostalem dwa tygodnie zwolnienia lekarskiego, bo te tabletki moga wywolac czasem niepozadane reakcje. I tak sie zastanawiam, czy faktycznie isc do psychiatry, ktory moze dalby mi skierowanie na terapie, czy moze poszukac osoby z odpowiednim doswiadczeniem w przebiegu choroby psychicznej, najlepiej kilkuletnim. Czy wizyta u psychiatry jest faktycznie konieczna, czy kontakt z osoba chora psychicznie, doswiadczona w chorowaniu moze przyniesc lepsze skutki lecznicze. Moze taka osoba wie wiecej niz lekarz i moze takiej osobie nalezy w tych kwestiach zaufac i dac sobie spokoj z jakakolwiek sluzba medyczna.
Dziekuje za rady
Edytor zaawansowany
  • yadaxad 01.06.19, 22:28
    Po nic ci cudze choroby, zajmij się swoją, bo każdy ma swoją indywidualność. Masz prawo do terapii, więc to wykorzystaj.
  • ada_ww 01.06.19, 22:40
    yadaxad napisał(a):

    > Po nic ci cudze choroby, zajmij się swoją, bo każdy ma swoją indywidualność. Ma
    > sz prawo do terapii, więc to wykorzystaj.

    Masz racje Jadaxad, tymbardziej, ze to jest tylko podejrzenie choroby, czy zaburzenia, a nie zadna diagnoza. Nadmiar stresu, przemeczenie, problemy w relacjach, niedobor snu, poczucie niepewnosci itd. moga wywolywac podobne objawy, dlatego lekarz rodzinny mial racje przepisujac lagodna dawke leku antypsychotycznego. Powinien odczekac spokojnie na zwolnieniu te dwa tygodnie i wtedy lekarz rodzinny powinien sam zasugerowac, czy potrzebuje wizyty u psychiatry w celu ostatecznej diagnozy, na to jednak potrzeba dluzszego czasu. Kontakt z osobami chorymi, jeszcze takimi, co choruja wiele lat nie jest wskazany, bo ci ludzie sa niemal calkowicie skupieni na sobie, na swojej chorobie, ze zameczy go ktos taki bardziej, niz pomoze, bo naslucha sie do tego byc moze informacji, ktore w zaden sposob go nie dotycza, a wezmie sobie je do serca. Ludzie chorzy psychicznie nie sa sami sobie w stanie pomoc, dlatego korzystaja z uslug specjalistow, wiec nie sa w stanie pomoc komus innemu. Gdy dostanie np. skierowanie na terapie grupowa, to tam moze miec kontakt z innymi osobami chorymi, czy zaburzonymi, ale ta wymiana doswiadczen bedzie pod kontrola specjalisty, gdzie kazdy moze przedstawic swoj punkt widzenia, swoje problemy, sposoby na codziennosc, gdy dotknie choroba. Wymiana doswiadczen pomiedzy chorymi nie jest jednak leczeniem choroby.
  • yadaxad 01.06.19, 22:58
    Coś ten stan wywołało, jest możliwość powyjaśniania sobie jakie mechanizmy obijają nas o ścianę, jest możliwy kontakt z psychologiem bez wydawania kroci z własnego portfela i do tego na chybił trafił, jak się to robi prywatnie, trzeba to wykorzystać. A co do diagnozy, zależnie od nasilenia trudnych bodźców, każdy człowiek zachowuje się wg tabelki zaburzeń.
  • ada_ww 01.06.19, 23:07
    yadaxad napisał(a):

    > Coś ten stan wywołało, jest możliwość powyjaśniania sobie jakie mechanizmy obij
    > ają nas o ścianę, jest możliwy kontakt z psychologiem bez wydawania kroci z wła
    > snego portfela i do tego na chybił trafił, jak się to robi prywatnie, trzeba to
    > wykorzystać. A co do diagnozy, zależnie od nasilenia trudnych bodźców, każdy c
    > złowiek zachowuje się wg tabelki zaburzeń.

    Co wywolalo ten stan to pewnie wie tylko on i mozliwe, ze jak nie ma jakichs trwalych dysfunkcji mozgu, to te tabletki mu pomoga w krotkim czasie pozbyc sie problemu. Wazne jest jednak wiedziec, co wywolalo te symptomy choroby, czy zaburzenia. Kazdy jest swiadomy wlasnej sytuacji rodzinnej, zawodowej, wie co go stresuje, co powoduje niepewnosc, leki itp. Z jednej strony kazdy zachowuje sie wg tabeli zaburzen, jednak jak wspomnialas w swoim poprzednim poscie, kazdy przezywa to indywidualnie, wiec kazdy czuje sie tez inaczej z tym problemem. Jeden takiego problemu moze sie wstydzic i siedziec z jego powodu w kacie, ktos inny bedzie informowal cala rodzine i znajomych zameczajac dookola wszystkich, jeszcze inny podejdzie do tego logicznie i pojdzie do lekarza, tak zrobil autor. Odczekac te dwa tygodnie, byc moze leki nie przyniosa skutkow ubocznych i bedzie ok, a jak nie to wizyta u psychiatry i w razie koniecznosci i checi terapia.
  • yadaxad 01.06.19, 23:39
    Sytuacja jest. Czyli jeśli ktoś bał by się mieć kontakt z psychiatrią w życiorysie, to już się stało i nie ma co kamuflować. Leki wyciszą, ale nie zmienią sytuacji, która do tej wizyty doprowadziła. Jest się w zupełnie innej sytuacji kiedy samemu decyduje się o potrzebie porozmawiania z psychologiem o swoich problemach, niż jak po wyciszeniu zaburzeń, jak człowiek podlega dobremu nastrojowi, że mu przeszło wpada w nawrót i jest do tego zmuszany. Łapać "kota za ogon" dopóki jest się samo decydującym normalnym człowiekiem, który rozwiązuje świadomie swoje problemy, niż czekać na sytuację, kiedy inni decydują o "wariacie". Przepisane leki są łagodne w małej dawce, tak że tylko pójść za ciosem i ciągle "normalnie" rozwiązywać swój problem wybierając jakąś odpowiadającą sytuacji terapię.
  • ada_ww 01.06.19, 23:50
    Wiesz Jadaxad, ja sama zwrocilam uwage na to, ze ludzie boja sie kontaktu z psychiatra i czesto traktuja to jako ostatecznosc (nie tylko w Polsce). Wynika to z tego, ze nadal wystepuje etykietowanie, a psychiatra to przeciez lekarz, jak kazdy inny. Wielu pracodawcow tez patrzy na osobe korzytajaca z uslug psychiatry jak na wariata, dlatego ludzie tez to ukrywaja, bo ci pracodawcy tez nie zdaja sobie sprawy, ze czasowa niedyspozycja psychiczna nie musi od razu oznaczac przewleklej choroby. Formy dyskryminacji sa rozne, a sprzyjaja im do tego takie czynniki, jak roznego rodzaju wyscig szczurow, bezrobocie, niepewnosc pracy i niestety ludzie boja sie o pewnych problemach mowic, kamufluja je. Takie osoby wola szukac kontaktow po roznych liniach znajomosci z innymi chorymi, a to ich problemu nie rozwiaze.
  • yadaxad 02.06.19, 00:10
    I dobrze wiedzą czego się boją, bo jest to temat bezkarnie wykorzystywany manipulacyjnie. Możesz być zaburzonym psychopatycznie nadużywającym, ale dopóki nie miałeś kontaktu z psychiatrą jesteś traktowany pełnoprawnie, a kiedy rozumnie analizując swoją sytuację zwrócisz się o poradę, wpadasz w kategorię osób niewiarygodnych w każdej sprawie.
  • yadaxad 02.06.19, 00:17
    No to żeśmy się nagadały, ciekawe czy julian istnieje, czy to też wątek do obserwowania zachowań myszy.
  • ada_ww 02.06.19, 00:27
    yadaxad napisał(a):

    > No to żeśmy się nagadały, ciekawe czy julian istnieje, czy to też wątek do obse
    > rwowania zachowań myszy.

    Nie wiem, czy Julian istnieje, ale jego problem wydaje mi sie bardziej rzeczywiisty, niz problemy jednorazowo pojawiajacych sie nickow zalogowanch mysia pysia, czy minimisia, jakis tam pyszczus myszeczki podnoszacych watki. Bo faktycznie ten strach przed bycim nastygmatyzowanym powoduje w ludziach duszenie swoich problemow, ktore poczatkowo moga byc niegrozne, a bagatelizowane moga doprowadzic do powaznej choroby, czy zaburzen.
  • opium777 02.06.19, 05:48
    jak zawsze i to najzabawniejsze :D bucha cha cha cha
  • ada_ww 02.06.19, 00:30
    yadaxad napisał(a):

    > I dobrze wiedzą czego się boją, bo jest to temat bezkarnie wykorzystywany manip
    > ulacyjnie. Możesz być zaburzonym psychopatycznie nadużywającym, ale dopóki nie
    > miałeś kontaktu z psychiatrą jesteś traktowany pełnoprawnie, a kiedy rozumnie a
    > nalizując swoją sytuację zwrócisz się o poradę, wpadasz w kategorię osób niewia
    > rygodnych w każdej sprawie.

    Bo brakuje wiedzy, edukacji i nadal pokutuje mentalnosc typu nie jedz cukierkow, bo dostaniesz cukrzycy bez swiadomosci tego, ze te cukrzyce powoduje zupelnie cos innego.
  • mona.blue 02.06.19, 11:37
    A co powoduje cukrzycę?

    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • mona.blue 02.06.19, 11:41
    ada_ww napisał(a):

    > Wiesz Jadaxad, ja sama zwrocilam uwage na to, ze ludzie boja sie kontaktu z psy
    > chiatra i czesto traktuja to jako ostatecznosc (nie tylko w Polsce). Wynika to
    > z tego, ze nadal wystepuje etykietowanie, a psychiatra to przeciez lekarz, jak
    > kazdy inny. Wielu pracodawcow tez patrzy na osobe korzytajaca z uslug psychiatr
    > y jak na wariata, dlatego ludzie tez to ukrywaja, bo ci pracodawcy tez nie zdaj
    > a sobie sprawy, ze czasowa niedyspozycja psychiczna nie musi od razu oznaczac p
    > rzewleklej choroby. Formy dyskryminacji sa rozne, a sprzyjaja im do tego takie
    > czynniki, jak roznego rodzaju wyscig szczurow, bezrobocie, niepewnosc pracy i n
    > iestety ludzie boja sie o pewnych problemach mowic, kamufluja je. Takie osoby w
    > ola szukac kontaktow po roznych liniach znajomosci z innymi chorymi, a to ich
    > problemu nie rozwiaze.

    Zgadzam się, występuje stygmatyzowanie i w pracy ludzie ukrywają swoje niedyspozycję psychiczne. Myślę, że ważny jest kontakt z psychiatra, żeby potwierdzić lub rozwiac obawy. Ale kontakt z innymi chorymi ma też duże znaczenie, teraz powstał nawet nowy zawod, ekspert przez doświadczenie, gdzie osoby chore po przeszkoleniu są zatrudniane w nowym pilotażowym programu jako pomoc dla innych chorych.


    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • ada_ww 02.06.19, 11:43
    Ja akurat widzialam Mona na wlasne oczy taka "ekspertke" przez doswiadczenie, wiekszej paranoi nie mozna bylo sobie wyobrazic.
  • ada_ww 02.06.19, 11:48
    Ta "ekspertka" w ramach "projektu" doprowadzila osoby zdrowe do kryzysu psychicznego. Moje zdanie- nie NIGDY, dziekuje.
  • ada_ww 02.06.19, 11:54
    Juz w ramach tej paranoi dla "ekspertki" tworzono swiat odwracany do gory nogami, strarzano ludziom sztuczne problemy, bo "ekspertka" na wiesc o cudzych problemach i nieszczesciu nagle cudem zdrowiala, nagle stawala sie ta najwazniejsza, ponad psychiatra, psycholgiem i ponad terapeuta. Chore jest cos takiego w samym zalozeniu. Nie sadze, zeby ta fundacja miala jakas dluzsza racje bytu, moim zdaniem powinna zostac zamknieta tak szybko, jak to mozliwe, bo finansowanie szkodzenia ludziom jest zwyczajnie nieetyczne i podle.
  • ada_ww 02.06.19, 12:33
    Wyobraz sobie Mona, gdyby z takiej skakanki zrobili "eksperta" i nie daj panie Boze daliby takiej osobie wladze, przeciez to bylalby tragedia. Wtedy kazdy musialby przezyc to, czego doswiadczyla ona sama i to, co pozostaje w kregu jej urojen. Kazda kobieta pewnie doprowadzana bylaby do ruiny finansowej, zeby mogla zdobyc doswiadczenie w prostytucji- bo przeciez takie miala skakanka, to musialyby to przezyc wszystkie, kazda musialaby przejsc warunki brudu, smrodu i syfu z przewijajacymi sie patologicznymi zulami, bo przeciez skakanka tego doswiadczyla, a tych, ktorych nienawidzi i ma na ich temat urojenia torturowalaby znecajac sie nad nimi dzien i noc jakby miala taka mozliwosc.
    Ta "ekspertka" ktora widzialam ( nie tylko w Polsce inicjuja takie chore projekty) juz dostala takiej palmy do glowy, ze kwestionowala opinie lekarzy i sposoby leczenia. Gdy ktos dostal lekarstwa, to sie darla, ze ma przerwac leczenie, bo te tabletki jej tylko zaszkodzily, ze wymiotowala, ze krecilo jej sie w glowie i nie wiem, co jeszcze jej sie dzialo. Walila glowa o sciane, jak bylo cos nie po jej mysli, wyrywala sobie wlosy, rzucala krzeslami, piana leciala jej z ust. Cos okropnego, taki "ekspert" przynosi tylko wiecej szkody, niz pozytku, a inni musza za to placic.
    Powinno byc logiczne, ze ktos, kto sam przez lata nie uporal sie z wlasna choroba psychiczna nie jest w stanie pomoc innym chorym, bo gdyby bylo to mozliwe, to by sam wyzdrowial a nie chorowal przewlekle.
  • mona.blue 02.06.19, 12:51
    I tak w Polsce nie ma na to pieniędzy, w Warszawie istnieją tylko 3 centra pilotażowe, więc pewnie że 3 ekspertów przez doświadczenie tylko zatrudniono. Ale. moim zdaniem szkoda, bo jednak osoba, która ma długotrwała chorobę ma dużo doświadczenia w radzeniu sobie z nią i mogłaby tym, którzy zaczynają chorować pomoc. Oczywiście musiałaby być jakaś selekcja tych osób, bo faktycznie np. skakanka to zaprzeczenie tej idei.

    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • ada_ww 02.06.19, 13:05
    mona.blue napisała:

    > I tak w Polsce nie ma na to pieniędzy, w Warszawie istnieją tylko 3 centra pilo
    > tażowe, więc pewnie że 3 ekspertów przez doświadczenie tylko zatrudniono. Ale.
    > moim zdaniem szkoda, bo jednak osoba, która ma długotrwała chorobę ma dużo dośw
    > iadczenia w radzeniu sobie z nią i mogłaby tym, którzy zaczynają chorować pomoc
    > . Oczywiście musiałaby być jakaś selekcja tych osób, bo faktycznie np. skakanka
    > to zaprzeczenie tej idei.
    >

    Mona, to jest tak naprawde zaprzeczanie jakiejkolwiek logice, bo osoba chora przewlekle nie moze byc ekspertem w leczeniu chorob psychicznych. Wobec takiej osoby czesto bezsilni sa eksperci, czyli psychiatrzy, psychologowie, terapeuci. Ja rozumiem, ze taka osoba moze byc przydatna ludziom, ktorzy sa ciekawi, w jaki sposob przebiega choroba psychiczna u takiej osoby, jak wyglada jej zycie zawodowe, rodzinne, czy relacje partnerskie. Jednak tu wystarczy prosta, logiczna swiadomosc, ze ktos, kto nie potrafi pomoc sobie, nie bedzie w stanie pomoc innym. Tez nie uwazam za logiczne koncentoranie ludzi psychicznie chorych, chyba ze wymagaja leczenia szpitalnego, czy terapii. Dla osob chorych znacznie korzystniejsze moze byc przebywanie z ludzmi zdrowymi, prowadzacymi zwyczajny sposob zycia, nie patrzacych na zycie i swiat przez pryzmat choroby psychicznej. Osoba chora wsrod ludzi zdrowych moze przekierwowac swoje myslenie na cos innego, na roznego rodzaju zajecia nie majace z jej choroba nic wspolnego. Takie gromadzenie osob chorych, opowiadanie o chorobie kieruje mysli tylko i wylacznie w strone tej choroby, co powoduje pesymizm i moze ja jeszcze bardziej poglebic. Ekspertami powinni byc ci, ktorzy maja kierunkowe wyksztalcenie i dowiadczenie w leczeniu chorob psychicznych, a nie doswiadczenie w chorowaniu.
  • ada_ww 02.06.19, 13:18
    I tez nie wiem Mona, czy taka praca bylalby korzystna dla takiej chorujacej osoby, bo ta choroba nie stanie sie juz tylko choroba, ale calym kregiem zainteresowan zawodowych i pozazawodowych. Zycie takiego kogos bedzie w 100% skoncentrowane na chorobie wlasnej i innych, co moze doprowadzic w krotkim czasie do obledu. Dla osoby chorej wazne jest oderwanie od tej choroby i moim zdaniem korzystniejsze byloby dla takich ludzi znajdywanie etatow na takich stanowiskach, ktore pozwola im w tym czasie o tej chorobie nie myslec, zapomniec.
  • ada_ww 02.06.19, 20:54
    I widzisz Julek jak to jest? Juz nie potrzebni sa specjalisci z zakresu psychiatrii, czy psychologii, wchodzi nowy zawod powolany przez fundacje otwartego dialogu, rozumiesz zawod wyuczony na kursie a pozniej wykonywany w takiej wrazliwej i delikatnej sferze, jaka jest sfera ludzkiej psychiki. Po co ludzie maja studiowac medycyne przez 6 lat, a pozniej specjalizowac sie 5 lat w psychiatrii, po co ludzie maja studiowac 5 lat psychologie, a pozniej kolejne 4, czy 5 lat psychoterapie.
    Fundacja oferuje zawod, gdzie osoba z chorobami psychicznymi, czy zaburzeniami ma zajmowac sie procesem terapeutycznym pacjentow widniejac jako expert. Juz sama nazwa tego projektu zawodu jest zenujaca, bo jak ekspert moze byc zawodem. Ekspert to jest specjalista ukierunkowany w okreslonym zawodzie, ktorego uczy sie lata i zdobywa praktyke, a tu spojrz, wystarczy wiele lat chorowac i stac sie po jakims kursie specjalista w pomocy leczenia chorob i zaburzen psychicznych.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.